Dodaj do ulubionych

Będziemy narodem tępaków

28.02.12, 13:23
Przeczytałam właśnie to:
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,11247230,Matematyka_w_szkole__nizej_zejsc_juz_nie_mozna.html
i się za głowę złapałam. Pamiętam moją matematycę z ósmej klasy, wiekowa już była i bardzo ostra. Pewnie jej włosy dęba stają. Szkoda. Wykształcenie traci na wartości, każdy półgłówek musi mieć maturę, niektórzy nawet studia, a wszystko to zaczyna być warte tyle, co osiem klas sprzed kilkudziesięciu lat.
Obserwuj wątek
    • kiszczynska Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 13:48
      Bedizemy. Gimnazja totalne nieporuzmienie, teraz przez Tuska, w jego ambitnych planach ma byc orzbudowane do 4 lat, ksoztem szkoly sredniej.

      Sama jestem idiotka matematyczna. Dlaczego???
      Reformy. Ale tezp odejscie nauczycieli....
      Mam nadzieje, zem oje dizeci beda scisle-niestety ja jestes scisla a ybralam profile humanistyczne, studia cwierc humanistyczne.
      WOLAABYM JENDAK BYC MATEMATYCZNA, JAK SIE ZApowiadalo, ale tak po podstaowwce marzenia sie ksonczyyl i mateamtyka byla olewana:
      na matematyce orbilsimy godzine wyohwawcza, apel, nie bylo nauczyciele, nie mogl zapanowac nad uczniami, spoznial sie, wychodzil, prgram nie byl realizowany, liczne zastepstwa, mierny poziom.

      I koronnu argumen, ktory sie wtedy poajwial (dzieci-uciowe 12016 letni) jak sie ie chcecie uczyc to nie!
      i nie robili z nami nic.
      • mabingo Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:41
        kiszczynska napisała:

        > Bedizemy. Gimnazja totalne nieporuzmienie, teraz przez Tuska, w jego ambitnych
        > planach ma byc orzbudowane do 4 lat, ksoztem szkoly sredniej.
        >
        > Sama jestem idiotka matematyczna. Dlaczego???
        > Reformy. Ale tezp odejscie nauczycieli....
        > Mam nadzieje, zem oje dizeci beda scisle-niestety ja jestes scisla a ybralam pr
        > ofile humanistyczne, studia cwierc humanistyczne.
        > WOLAABYM JENDAK BYC MATEMATYCZNA, JAK SIE ZApowiadalo, ale tak po podstaowwce m
        > arzenia sie ksonczyyl i mateamtyka byla olewana:
        > na matematyce orbilsimy godzine wyohwawcza, apel, nie bylo nauczyciele, nie mog
        > l zapanowac nad uczniami, spoznial sie, wychodzil, prgram nie byl realizowany,
        > liczne zastepstwa, mierny poziom.
        >
        > I koronnu argumen, ktory sie wtedy poajwial (dzieci-uciowe 12016 letni) jak sie
        > ie chcecie uczyc to nie!
        > i nie robili z nami nic.

        OMG!!!! Oczopląsu mozna dostać!!
        • kiszczynska Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:24
          mabingo napisał:

          >
          >
          > OMG!!!! Oczopląsu mozna dostać!!

          nie ma tkaiego slwoa w polskim
          • naomi19 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 00:51
            Masz rację, nie ma takiego slwoa!
            • aneta-skarpeta Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 13:45
              Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie dengao solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu. Dzijee sie tak datgelo, ze nie czamyty wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu
              • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 13:55
                To wcale nie sa najnowsze badania smile
                • aneta-skarpeta Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 00:20
                  ja nie wiem jak stary jest ten tekstbig_grin

                  kiedy go pisali to pewnie były najnowszesuspicious
    • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:06
      Jak osoba z dyskalkulia mowie “nie“ obowiazkowej matematyce na maturze.Mi jest ona zupelnie nieprzydatna,czas w szkole i po poswiecony na nauke jej uwazam za stracony i nie warty stresu i lez.Tak placza,ze poziom niski,przeciez potworzyli klasy matematyczne,niech tam jej ucza duzo i madrze,reszta tego nie potrzebuje w takim zakresie.
      W tym roku znow matura z matematyki zamknie droge na studia osobom,ktorym wcale ona do szczescia potrzebna nie jest.Moja siostra nie zdala probnej,w jej szkole zdalo na 4czy 5klas pare osob.Siostra zamiast skupic sie na tym co lubi i umie,spedza dlugie godziny nad matma,a moja rodzicielka buli za prywatne korepetycje.
      Na twoim miejscu uwazalabym ze slowem “polglowek“ kierowanym do osob, ktore matematyki nie potrafia.
      • paszczakowna1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:18
        >ak placza,ze poziom niski,przeci
        > ez potworzyli klasy matematyczne,niech tam jej ucza duzo i madrze,reszta tego n
        > ie potrzebuje w takim zakresie.

        Potrzebują. Matematyka uczy myślenia. I trzeba uczyć tego na czymś (nie szkodzi, że liczenie granic ci się później nie przyda, przyda ci się trening umysłowy). Ta "reszta", która tego nie potrzebuje, nie powinna kończyć ogólnokształcących szkół średnich.

        >Moja siostra nie zdala probnej,w jej szkol
        > e zdalo na 4czy 5klas pare osob.

        Wybacz, ale lat temu dwadzieścia, te osoby nie zdałyby do liceum. Zakres obowiązkowej matury z matematyki minimalnie wykracza ponad egzamin, który zdawałam do liceum (co prawda mat-fiz). Ale nie sądzę, by problemem był brak zdolności twojej siostry, tylko fatalne nauczanie matematyki. Jeśli to co piszesz jest prawdą, to totalna kompromitacja szkoły.
        • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:52
          Matury nie zdaje sie tylko po liceach ogolnoksztalcacychtongue_out to raz,dwa,no popatrz moja rodzona matka zdala do liceum,ba zdala tez mature,napisano ja po czesci za nia,po czesci matematyk jej podpowiedzial odpowiedzi.Ta moja “tepa“matka ukonczyla 4kierunki studiow.Oh i to bylo ponad 20lat temu.
          Rozczaruje cie,o przyjmowaniu do szkoly mojej siostry matematyka odgrywa znaczenie zerowe.
          • paszczakowna1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:16
            > Rozczaruje cie,o przyjmowaniu do szkoly mojej siostry matematyka odgrywa znacze
            > nie zerowe

            Prócz dyskalkulii masz też dysleksję? Co powyższe znaczy i jak się ma do treści mojego postu?
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:41
              Nie,zwyczajnie nie cierpie na nadmiar czasu i robie pare rzeczy jednoczesnie,dlatego zdanie takie a nie inne wyszlotongue_out do meritum,w Pl i na swiecie byly i sa szkoly gdzie matematyka nigdy nie byla i nie jest kryterium przyjecia.Nawet 20lat temu.
        • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:17
          Paszczakowa, tak mówiłam, dopóki nie poznałam CO TO JEST dyskalkulia. Sama byłam w mat-fiz, zdawałam matematykę jako przedmiot dodatkowy (oprócz głównej matmy, ma się rozumieć), wiec dla mnie matma to rybka.
          Ale teraz wiem, że to wszystko nie tak jest. Matma szkolna nie jest jedynym źródłem nauki myślenia. U dyskalkulików jest inaczej. Zupełnie inaczej. I dla nich matematyka na maturze to dramat, inteligentni -czasem bardzo- ludzie maja drogę do dalszego wykształcenia zamkniętą.
          Polska szkoła nie radzi sobie z dyskalkulią.
          • mali_kali Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:23
            > Polska szkoła nie radzi sobie z dyskalkulią.

            No i swietnie, ze sobie nie radzi. To szkola panstwowa, obowiazkowa i powszechna. Chcesz indywidualnego traktowania to nie tedy droga - dlatego zreszta edukacja nie powinna sie zajmowac administracja publiczna i tyle.

            Jesli nie masz pieniedzy na prywatne ksztalcenie, to trudno. Sukcesy w zyciu mozna osiagnac takze nie posiadajac formalnego wyksztalcenia. Papierek to nie wszystko.
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:40
              No wlasnie,zrobmy mature z wf-u,kto nie przebiegnie okreslonej trasy nie zda,niepelnosprawni maja pecha,w szkole panstwowej nie powinno sie nikogo indywidualnie traktowac.Malarstwo i rzezba rowniez powinny byc obowiazkowe,nie masz talentu,wypad,nie kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie.Ciekawe czy ktos dobrnie do czasow studiowbig_grin
              • mali_kali Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 10:38
                > No wlasnie,zrobmy mature z wf-u,kto nie przebiegnie okreslonej trasy nie zda,ni

                Jakie zrobmy? Sama sobie zrob taka mature, jesli chcesz. Dlaczego Twoja wola ma byc narzucana innym? Bo takich jak Ty jest duzo? Pobijecie mnie i tych, ktorzy mysla tak jak ja?

                > epelnosprawni maja pecha,w szkole panstwowej nie powinno sie nikogo indywidualn
                > ie traktowac.

                Szkola panstwowa to szkola standardowa z natury rzeczy. Takie dziwne? Chcesz masowki to masz masowke. Chcesz indywidualnosci, to nie szkola zajmuje sie kazdy indywidualnie, a nie masowo.

                > ie traktowac.Malarstwo i rzezba rowniez powinny byc obowiazkowe,nie masz talent
                > u,wypad,nie kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie.Ciekawe czy ktos dobrnie do cz
                > asow studiowbig_grin

                Kto mowi, ze powinny byc obowiazkowe? Ty i jaka armia? Urzednicy nie powinni zmuszac nikogo to jakiegokolwiek wyksztalcenia.

                Studia jak na razie sa na szczescie dobrowolne, a nie obowiazkowe. Papierek nic nie znaczy. Po co sie tak upierasz, ze niepelnosprawni i bez talentu tez musza otrzymywac takie same papierki, jak osoby sprawne i z talentem? Co za wartosc bedzie mial taki papierek?

                Zrobie porownanie:
                Jaka wartosc ma puchar za zajecie pierwszego miejsca?
                A jaka wartosc ma puchar za uczestnictwo w turnieju?

                To do czego dazysz Ty i Tobie podobni, to wycofanie pucharow za pierwsze miejsce i rozdawanie wszystkim pucharow za uczestnictwo. Taka byle jakosc i przecietnosc w imie rownosci. Ja tam wole premiowac tych, ktorzy na to zasluguja, a nie wszystkich.
            • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:57
              To, co napisałaś jest chore. Szkoła jest powszechna, zatem powinna być dla wszystkich i według ich możliwości. Nie można wymagać czegoś niemożliwego, a to jest takie własnie wymaganie.
              Przestrzeń publiczna jest dla wszystkich: zdrowych i chorych/dysfunkcyjnych. Nie wiesz o tym?
              • mali_kali Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 10:44
                > To, co napisałaś jest chore. Szkoła jest powszechna, zatem powinna być dla wszy
                > stkich i według ich możliwości.

                To co piszesz Ty jest chore. Jezeli jest powszechna, to znaczy standardowa dla wszystkich. Powszechna to zaprzeczenie indywidualizmu.

                > Nie można wymagać czegoś niemożliwego, a to jes
                > t takie własnie wymaganie.

                Wlasnie Ty wymagasz niemozliwego. Piszesz, ze szkola powszechna ma indywidualnie traktowac uczniow. To jest wlasnie niemozliwe.

                > Przestrzeń publiczna jest dla wszystkich: zdrowych i chorych/dysfunkcyjnych. Ni
                > e wiesz o tym?

                Tu nie chodzi o zadna przestrzen publiczna, lecz o wydawanie dokumentow urzedowych. Do szkoly moga chodzic wszyscy, ale smiesznym bedzie, gdy niepelnosprawny otrzyma celujacy z w-f tylko i wylacznie w imie rownosci. Smiesznym bedzie, jezeli osoba z dyskalkulia otrzyma celujacy z matematyki, bo inaczej czuje sie idiota.
                Normalna rzecz, ze gdy jestes kiepski z matmy, to dostajesz co najwyzej "dopuszczajaca" ocene (dawny mierny lub 2). Nie ma sie co tutaj oszukiwac. Ocena powinna byc obiektywna, a nie naginana, aby "dzieciaczki dobrze sie czuly". W innym wypadku oceny na swiadectwie nie beda mialy zadnej wartosci i nie beda mogly byc porownywane. Co to ma wspolnego z przestrzenia publiczna?
          • paszczakowna1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:25
            > Ale teraz wiem, że to wszystko nie tak jest. Matma szkolna nie jest jedynym źró
            > dłem nauki myślenia. U dyskalkulików jest inaczej. Zupełnie inaczej. I dla nich
            > matematyka na maturze to dramat,

            Nie mam nic przeciwko temu, by zdiagnozowany dyskalkulik miał inny sprawdzian maturalny, testujący to, co dyskalkulik z matematyki jest w stanie sobie przyswoić. Nie można natomiast rezygnować ze sprawdzania wiedzy z matematyki, bo ktoś może mieć dyskalkulię (która jest rzadkością). Tak samo, jak nie można rezygnować z jakichkolwiek sprawdzianów pisemnych, bo ktoś może mieć ciężką dysleksję i nie umieć pisać ni przyswajać tekstu pisanego.
            • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:58
              I masz rację. Rzecz w tym, że jak na razie, to dyskalkulik jest pokrzywdzony. Pytanie: dlaczego?
            • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:02
              Nie można natomiast rezygnować ze sprawdzania wiedzy z matematyki, bo ktoś
              > może mieć dyskalkulię (która jest rzadkością).

              Krótko mówiąc - nie można rezygnować ze sprawdzania wiedzy 99 % uczniów tylko dlatego, że 1 % ma z czymś problem. Btw. Vinci by się uśmiał, czytając wywody Edelstein o wyższości sztuk pięknych nad matematyką wink
        • sueellen Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 01:41
          > Potrzebują. Matematyka uczy myślenia

          Bezedura....
          Zawsze bylam absolutna noga z matmy. Jesli ktokolwiek w klasie dostal pale to na pewno ja. Nadrabialam jezykami. Bylam w klasie jezykowej i z 3 jezykow zdawalam mature. Srednia 5.5. Gdybym zdawala z matmy, nie wiem co by bylo, pewnie nie dostalabym sie na studia. A teraz niespodzianka: pracuje w LOGISTYCE. Ja, kompletna analfabetka matematyczna na codzien operuje glownie liczbami, obliczam stany magazynowe, prognozuje, usredniam, prowadze statystyki, planuje zapasy itp itd. A na dodatek co roku okazuje sie ze jestem w te klocki jedna z najlepszych. Czary normalnie.
          • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 13:41
            Nie czary tylko wcale nie jestes noga z matmy...
            Jakos wcale mnie to nie dziwi. Znam wiele osob, ktorym sie wydaje, ze sa. A jedyne co to albo mieli slabych nauczycieli, albo nie chcialo im sie uczyc, bo przeciez... sa nogami z matmy.
            I wlasnie w tym jest pies pogrzebany.
            • sueellen Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 16:51
              Nie, po prostu ja sie ZAWSZE myle w prostych obliczeniach. Nie chodzi o to ze nie znam wzorow, nie wiem JAK ale np zamiast 212 przepisze 122 itd, na kalkulatorze tez liczyc nie umiem, tez sie myle, sprawdzam po 5 razy.

              Stalam sie wiec mistrzynia excela. Porobilam tabele, samoobliczajace sie formularze, makra i wszystko wrzucam tam, samo sie liczy. Tabele skonstrulowalam tak (czego niektorzy moi wspolpracownicy nie rozumieja), ze wyniki liczone sa podwojnie za pomoca wprowadzania danych ogolnych i szczegolowo z podzialem na rodzaj asortymentu. Jesli roznica w wyliczeniach jest zbyt duza, na oko widze ze gdzies sie rabnelam i musze sprawdzic. Liczenie tego samego dwa razy nie zajmuje duzo czasu a pozwala mi uniknac bledu. Unikam przepisywania liczb, bo rzadko operuje liczbami nizszymi niz czterocyfrowe, a takie juz w ogole sa kosmiczne dla mnie, nie jestem w stanie ich zapamietac. Mimo to sobie radze a ctrl+C i ctrl+V oraz win key+tab bo to moi najwieksi przyjaciele.
              • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 00:33
                > Nie, po prostu ja sie ZAWSZE myle w prostych obliczeniach. Nie chodzi o to ze n
                > ie znam wzorow, nie wiem JAK ale np zamiast 212 przepisze 122 itd, na kalkulato
                > rze tez liczyc nie umiem, tez sie myle, sprawdzam po 5 razy.

                A ja nie umiem tabliczki mnozenia. Serio. Nigdy nie umialam, bo nigdy sie matematyki nie uczylam na pamiec. A wyobraz sobie, ze studiowalam matematyke... Mozna? Mozna smile
                Sto piecdziesiat razy sie rabne w prostych obliczeniach, czesto siegam po kalkulator, zeby policzyc 6*8, ale to nie znaczy, ze mam dyskalkulie.
                Jesli radzisz sobie w Excelu, piszesz makra i ROZUMUJESZ, to jak najbardziej jestes w stanie przyswoic sobie matematyke. Bo matematyka to rozumowanie, a nie dodawanie liczb.
                • sueellen Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 12:13
                  Tak, ale w SZKOLE to nie tak dziala. Moge wiedziec JAK rozwiazac zadanie, ale i tak sie rabne w obliczeniach 5 razy pod drodze i na 5 mozliwych punktow za zadanie dostawalam np 1.
                  • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 12:29
                    Bo w szkole ocenia sie dokladne wykonanie obliczen. Ja wiem, ze sie rabie w obliczeniach i wypracowalam metode, ze zawsze wracam i jeszcze raz przeliczam. Wszystko licze po trzy razy.
                    Na szczescie na studiach nie musialam sie tym martwic, bo kolokwia byly wybitnie nie-liczbowe (udawadnianie twierdzen, rozwiazywanie szczegolnych przypadkow itp.), a nawet jak liczby wystepowaly to bledy w obliczeniach nie byly brane pod uwage.
      • kiszczynska Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:20
        edelstein napisała:

        > Jak osoba z dyskalkulia

        a i te masowe choroby
        tez powszechne i dziwicie sie, ze mamy debili!
        • mabingo Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:40
          kiszczynska napisała:
          >
          > a i te masowe choroby
          > tez powszechne i dziwicie sie, ze mamy debili!

          jak czytam twoje posty (pod względem stylistycznym ortograficznym i gramatycznym) to się nie dziwię.
      • angazetka Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:23
        Jako osoba z dysgrafią jestem przeciwna językom (ojczystemu i obcemu) na maturze.
        • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:55
          Spodziewalam sie po tobie madrzejszej odpowiedzi.Skoro uwazasz,ze matematyka ma takie samo znaczenie w zyciu co jezyk ojczysty to gratulacje.
          • angazetka Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:59
            Tak, ma. Nieznajomość tych absolutnych podstaw matematyki jest analfabetyzmem.
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:11
              Jestem matematyczna analfabetka,nie mam z tego powodu zadnych kompleksow ani trudnosci w zyciu(oprocz podstawowki i liceum,gdzie probowano dokonac niemozliwego i nauczyc mnie matematyki)przez zycie ide z spiewem na ustach korzystajac z takich dobrodziejstw jak kalkulator i odpowiedni ludzie.Smieszy mnie proba udowodnienia osobie,ktora jako tako umie male sumy dodac,odjac,pomnozyc i podzielic,ze bez matematyki nie mozna zyc.Czuje sie swietnie,martwa nie jestem.
              • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:14
                Martwa nie, z pewnością. Pamiętaj, że matematyka to nie rachunki! Od rachunków jest kalkulator,
            • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:03
              Angazetka, dyskalkulia nie polega na tym, że się nie zna zasad matematyki. Polega na tym, że nie można ich zastosować. Tak samo jak dysortografik zna zasady ortografii, ale ich nie może zastosować.
              Pamiętaj tez, że dyskalkulicy to z reguły osoby o ponadprzeciętnej inteligencji.
          • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:01
            A jak to zważyć czy zmierzyć? Matematyka jest równie ważna jak umiejętność czytania ze zrozumieniem, sklecenia tekstu czy pisania w sposób spójny gramatycznie.
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:06
              Nie,nie jest,kalkulatory i ludzie,ktorzy ja znaja wystarczy.Niestestety brak umiejetnosci czytania i w miare spojnego pisania zamyka praktycznie kazda droge.
              • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:12
                Pozwolę sobie mieć inne zdanie. Spójrz na inzynierów ( przepraszam tych "kumatych"). Ilu z nich fatalnie pisze, jeszcze gorzej mówi i nalezy do tzw. inteligencji. Z matematyką jest identycznie.
                Ilu farmaceutów, weterynarzy, wspomnianych inzynierów na pojęcie o poezji baroku, która jest maglowana w liceum.
              • nika_75 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:18
                edelstein napisała:

                > Nie,nie jest,kalkulatory i ludzie,ktorzy ja znaja wystarczy

                Oj nie tak do końca. Sprawdzasz na kalkulatorze przy kasie, czy ekspedientka dobrze wydała ci resztę? Ostatnio piekłam ciasto i chciałam wszystkich składników więcej o 50%. niż było w przepisie. Nie sposób obyć się w codziennym życiu bez matematyki.
                • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:31
                  Raczej reszty nie wydaje sie w milionach,do stu,dwustu jestem jeszcze w stanie policzyc.Przepisy z procentami i ulamkami omijam szerokim lukiem lub dzwonie do mego faceta,ktory mi powie ile to bedzie 35% z kostki masla.Juz sie wyszkolil by podawac w centymetrach.Kiedys troche go to smieszylo,teraz przyzwyczail sie,ze jest jak jest.
                  • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:36
                    No dobrze, czy w związku z tym na pierwszej randce będzie padać pytanie- Feluś czy jesteś dobry z matematyki? bo ja jestem matematycznym..... zerem ( tu tez matematyka).
                    • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:48
                      Wszyscy faceci jakich mialam byli super z matematyki,pewnie zadzialala zasada przeciwienstw.Oprocz partnerow mam rodzine i przyjaciol,ktorzy w przeciwienstwie do pan z forum moja dysfunkcje akceptuja i pomagaja w potrzebie,tu dziala zasada wzajemnosci.Ogolnie nie odczuwam moich brakow tak dotkliwie.
                      • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:07
                        > ktorzy w przeciwienstwie do pan z forum moja dysfunkcje akceptuja i pomagaja w potrzebie

                        Ja też akceptuję, bo w niczym mi nie przeszkadza. Sama bym Ci pomogła w obliczaniu procentów masła, bo uwielbiam takie zabawy wink
                      • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:10
                        Tu nie mówimy o tym czy taka lub inna pani z forum akceptuje Twoją dysfunkcję. Tu nawet nie mówimy o Tobie. Bo nie pod Twoim kątek są pisane programy.
                        • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:49
                          Mylisz sie,programy nauczania uczniow z dyskalkulia sa pisane,a nauczyciel matematyki ma obowiazek taki program dla ucznia z dyskalkulia posiadac i wg tego programu sprawdzac jego wiedze.Teoria sobie,a praktyka sobie,bo wszyscy maja to gleboko w d...co widac po tym,ze matematyka jest obowiazkowa na maturze.
                          • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:52
                            Nie zetknęłam się ( co nie oznacza, że nie ma) ani z programem dla dyskalkulitów ani z dyskalkulikiem. Natomiast zetknęłam się z cała masą źle uczonych matematyki. Powody rozsypane w całym watku.
                            • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:05
                              Źle uczonych dzieci funkcyjnych, a nie dysfunkcyjnych. dysfunkcyjni w zasadzie nie są u nas uczeni wcale. Im "dobre" nauczanie" nakierowane na osoby zdrowe nie pomoże.
                  • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:54
                    A w jakich przepisach podaje sie procenty? Jak zyje, nie spotkalam sie z 35% kostki masla.

                    Poza tym nie wierze, po prostu nie wierze, ze dla kogos 35% to jest abstrakcja. Skoro umiesz uzywac centymetra i nie masz problemu z podzialka, to nie powinnas miec problemu z podzieleniem kostki masla na 100 czesci i odkrojeniem 35ciu. Bo to jest praca dokladnie tego samego obszaru mozgu. Wiec albo sciemniasz, albo masz totalna psychiczna blokade, a nie dyskalkulie.
                  • kub-ma Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:31
                    A jak faceta nie będzie pod ręką to będziesz płaciła komuś za przeliczenie?
                    Pewnie, że matematyka do życia niezbędna nie jest. Niezbędne jest jedzenie i picie. Ale życie ułatwia.
          • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:12
            > Skoro uwazasz,ze matematyka ma takie samo znaczenie w zyciu co jezyk ojczysty to gratulacje.

            A na co inżynierowi umiejętność analizy wiersza? Czytania i pisania uczą w kształceniu podstawowym.
            • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:15
              Nie wiem "na co" inzynierowi analiza wiersza- mogę, choć nie jestem humanistką, zastanawiać się po co.
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:24
              Po nic,nigdy nie twierdzilam,ze nowa matura ma wlasciwa forme.Samo sprawdzenie umiejetnosci czytania i pisania i podstawowej wiedzy z j.polskiego nikomu krzywdy nie zrobi tym bardziej,ze wszystkie dysfunkcje w tej materii da sie obejsc lub przeskoczyc,dyskalkulii nie przeskoczysz,chyba,ze matura z matematyki bylaby tylko wzorow i podstawiania do nich oraz regulek,a nie z liczenia.
      • wuika Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:23
        Wybacz, ale poziom matury z matmy jest tak żenująco niski, że trzeba mieć wielkiego pecha (typu nagła choroba i odmóżdżenie), żeby jej nie zdać na to minimum. Jak ktoś nie umie zdać takiej prostej matury, nie powinien mieć zdanego egzaminu dojrzałości po liceum ogólnokształcącym. Ogólno, a nie - trochę polskiego, angielskiego i historii.
        • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:56
          Proponuje zapoznac sie z tym czym jest dyskalkulia,a potem pisac o odmozdzeniu.
          • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:09
            Na to chyba jest zaświadczenie, jak na dysleksję?
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:17
              Nie jest respektowane na maturze,w szkole tez czesto nie.
        • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:08
          Wuika, jesteś mądra kobita, ale teraz strzeliłaś. Życzę Ci, szczerze, żeby Twoich bliskich to nie spotkało. To i taka ignorancja, jaka zaprezentowałaś.
          • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:13
            Nabakier, weź tak nie przeżywaj. W przypadku rzadkiej dysfunkcji rozwiązaniem jest indywidualne nauczanie przedmiotu, nie dostosowanie całego programu nauczania do jednego "dys".
            • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 19:43
              NIE MA TAKIEGO NAUCZANIA. Teraz rozumiesz? Zapewne nie. Obyś nie musiała tego tak przżywać, jak ja.
          • wuika Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:13
            Ale obecna matura to naprawdę takie podstawy - w tych 30%, które trzeba mieć, żeby ją zdać, że odpowiednikiem w polskim powinno być chyba 'napisz, co robiłeś na wakacjach, niech będą choć ze trzy zdania złożone'. Jeśli ktoś temu nie podoła, to naprawdę, z czym do ludzi? Matura nie jest obowiązkowa. Jeśli ktoś z języka ojczystego opanował tyle, że ledwo wyduka 'kali chcieć', to matury nie zda, nic dziwnego, prawda?
      • majowa_kotka Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:50
        Ja mam identyczne podejście do historii - nigdy w życiu do niczego mi się nie przydała, szkoda mi czasu, który straciłam na jej naukę. Całe szczęście, na maturze jej nie ma.
        Za to do matematyki podchodzę dokładnie odwrotnie. Co kto lubi...
        • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:03
          Ale do zdawania historii nikt cie nie zmusza,jej nieznajomosc czy marna znajomosc nijak nie wplynie na twoje zycie.Swietnie sobie radze bez znajomosci matematyki.Kalkulator i partner,ktory z matmy jest swietny uzupelnia ta luke w mojej wiedzy w sposob wystarczajacy do normalnego funkcjonowania.Matematyki na maturze nie mialam i nawet przez mysl mi nie przemknelo isc na studia gdzie by ona byla.
          • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:08
            A gdyby partner nie miał o matematyce pojęcia? Przecież nie kierujemy się wyborem mężą czy żony tym czy jest dobrym czy złym matematykiem.
            Nie trzeba być świetnym, trzeba wiedzieć co jest grane, mieć policzyć procenty, objetość, powierzchnię itd.
            • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:20
              > trzeba wiedzieć co jest grane, mieć policzyć procenty, objetość, powierzchnię itd.

              No dokładnie, nauczanie matematyki na poziomie podstawowym powinno się skupiać głównie na jej praktycznych aspektach. Łatwiej przeżyć bez różniczkowania i równań z trzema niewiadomymi.
              • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:22
                Czy różniczki są w liceum w programie podstawowym? Chyba nie.
                Ale do nauczania tzw. matematyki praktycznej też jest potrzebna pewna wiedza. Umiejętność dodawania ułamków, zamiany zwykłych na dziesiętne, obliczanie objętości ( nie tylko sześcianu) i całkiem dużo innych rzeczy.
                • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:37
                  > Czy różniczki są w liceum w programie podstawowym? Chyba nie.

                  Za moich czasów były w czwartej klasie.
                  • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:54
                    Dziś chyba nie ma.
                    • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:02
                      Też tak sądzę, choć nie śledzę programów nauczania moich dzieci. A potem jest dramat na studiach technicznych.
                • murwa.kac Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:11
                  za moich czsow byly niestety. jak i macierze na przyklad.
                  dodam, ze w klasie humanistycznej.
                  • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:16
                    Macierze w klasie humanistycznej nie są najbardziej trafionym pomysłem. Tak jak już gdzieś napisałam - potrzebna jest reforma programów, a przee wszystkim sposobu nauczania i to od zerówki.
              • wuika Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:17
                No i mniej więcej tyle trzeba umieć, żeby poziom podstawowy zdać na te 30%.
      • andaba Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:22
        edelstein napisała:

        > Jak osoba z dyskalkulia mowie “nie“ obowiazkowej matematyce na matu
        > rze.Mi jest ona zupelnie nieprzydatna,czas w szkole i po poswiecony na nauke je
        > j uwazam za stracony i nie warty stresu i lez.Tak placza,ze poziom niski,przeci
        > ez potworzyli klasy matematyczne,niech tam jej ucza duzo i madrze,reszta tego n
        > ie potrzebuje w takim zakresie.
        > W tym roku znow matura z matematyki zamknie droge na studia osobom,ktorym wcale
        > ona do szczescia potrzebna nie jest.

        Mogę się podpisać.
        Wprawdzie dyskalkulii nie mam, ale nie przeszkadza mi to być debilem matematycznym i mieć maturę zdaną na piątki. Po prostu wtedy nie było na niej matematyki.
      • totorotot Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 19:25
        > Jak osoba z dyskalkulia mowie “nie“ obowiazkowej matematyce na matu
        > rze.

        Masz na to jakiś dokument?


        > Na twoim miejscu uwazalabym ze slowem “polglowek“ kierowanym do oso
        > b, ktore matematyki nie potrafia.

        A jakie inne byś proponowała?
    • deodyma Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:17
      a ja wspolczuje wszystkim tym, ktorzy matmy nienawidza i MUSZA zdawac z niej mature.
      nienawidzilam tego przedmiotu, chociaz jesli chcialam, mialam czworki, ale ile musialam kuc, masakra.
      nanawidzilam matmy!
      na mature wybralam biologie, ktora lubilam i gdybym musiala pisac mature z matmy, darowalabym sobie.
      • kiszczynska Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:21
        co ty gadasz podstwowki nawet nie zorbnilas


        nieu dzleaja sie w watkach nie lda siebie


        deodyma napisała:

        > a ja wspolczuje wszystkim tym, ktorzy matmy nienawidza i MUSZA zdawac z niej ma
        > ture.
        > nienawidzilam tego przedmiotu, chociaz jesli chcialam, mialam czworki, ale ile
        > musialam kuc, masakra.
        > nanawidzilam matmy!
        > na mature wybralam biologie, ktora lubilam i gdybym musiala pisac mature z matm
        > y, darowalabym sobie.
        • morekac Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:37
          co ty gadasz podstwowki nawet nie zorbnilas
          >
          >
          > nieu dzleaja sie w watkach nie lda siebie

          Ty chyba też nie. Możesz przybliżyć, co znaczą te zdania?
        • deodyma Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:48
          kiszczynska, zajmij sie swoimi pryszczami i przesatan zawracac sobie swoja pusta glowe moja nieukonczona PODSTWOWKAtongue_out
      • vero-ni Re: Będziemy narodem tępaków 02.03.12, 09:03
        O jakbym o sobie pisaławink
    • irima2 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:20
      Ja napiszę krótko:
      1. Nie każdy musi mieć maturę
      2. Człowiek wykształcony matematykę powinien znać.
      • wuika Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:24
        Lubię to! smile
      • jowita771 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:26
        > Ja napiszę krótko:
        > 1. Nie każdy musi mieć maturę
        > 2. Człowiek wykształcony matematykę powinien znać.

        No właśnie. A dzisiaj obniżają poziom, żeby większość zdała maturę. I coraz głupsi ludzie ze szkół wychodzą. Wykształcenie nie jest dla wszystkich.
    • angazetka Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:25
      Niestety, to już się dzieje. Matura nie znaczy nic. Sama zdawałam próbną z matmy w 2002 r., już wtedy zadania były jak dla debili. A potem ludzie po studiach wyższych nie umieją policzyć średniej...
    • myga Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:28
      Artykul kompletnie do bani. Matura w zeszlym roku byla bardzo trudna. Poza tym, to przez te 25 lat, kiedy nie bylo matury z matmy, to bylismy narodem geniuszy? Niech no ktora to z emam zdawala na maturze matme, kiedy nie musiala, bo nie byla obowiazkowa, sie przyzna? Czy tylko edelstein sie odwazylapowiedziec prawde? Pomysl z obowiazkowa matura z matmy poroniony, skoro przedmiot byl nauczany przez tyle lat w szkole, to mozna uznac, ze poziom podstawowy kazdfy osiagnal, nie ma potrzeby zdawac z niej matury. Aha, zeby nie bylo, matematyke zdawalam mimo iz nie musialam i politechnike skonczylam.
      • bi_scotti Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:38
        Mnie sie zdaje, ze podstawowa sprawa jest nawet nie zakres materialu ale metodyka nauczania matematyki. Oczywiscie, zawsze znajda sie ludzie, ktorzy ni w zab i ni hu hu, ale to dotyczy wszystkich przedmiotow. Moze WRESZCIE nalezaloby podjac dyskusje nad przygotowaniem kadry pedagogicznej i nad tym JAK uczona jest matematyka. Przy odpowiednim podaniu owo minimum wymagane od srednio-zdolnego (!!!) absolwenta szkoly szkoly sredniej nie powinno stanowic az takiego wyzwania dla wszystkich zainteresowanych.
        Zgadzam sie, ze podstawowa wiedze matematyczno-logiczno-geometryczna absolwent high school winien miec, problem w tym co kto rozumie pod pojeciem "podstawowa" i jak przygotowany jest nauczyciel zeby te podstawy uczniom wylozyc, wytlumaczyc, przyblizyc.
        • azjaodkuchni Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:57
          Moje dziecko w szkole singapurskiej ma matematykę trzy lata do przodu do polskich rówieśników nie licząc ułamków, bo te są w klasie 2 i 3 ... ( u nas dziesiętne są w gimnazjum). Zastanawiam się czemu poziom angielskiego w szkole singapurskiej da się porówanac z poziomem polskiego w naszych szkołach a ta matma daleko w tyle. Przecież polskie dzieci nie są głupsze tylko robi się z nich idiotów na siłę. sad
          • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:09
            Azzja, poziom polskiego w polskiej szkole jest zatrważająco niski.
          • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:13
            >u nas dziesiętne są w gimnazjum

            U nas to znaczy w Singapurze? W Polsce ułamki dziesiętne są na pewno w 5 i 6 klasie. Nie pamiętam jak jest w 4 klasie.
            Rozpiętość w poziomie rozumienia matematyki jaką reprezentują dzieci w 26 osobowej klasie jest tak duża, że moim zdaniem lekcje matematyki powinny być dzielone - podobnie jak lekcje angielskiego. Skorzystaliby z tego i najsłabsi, i Ci najlepsi, którzy na lekcjach się nudzą.

            • kub-ma Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:12
              Dziesiętne pojawiają się już w klasie czwartej. W piątej są przerabiane na wszystkie strony.

              Z tym dzieleniem klas się zgadzam. W 28-osobowej klasie ciężko jest indywidualizować.
            • azjaodkuchni Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 22:42
              Chcecie powiedzieć, że 0,001 + 0,1 +1 jest w 4 klasie ? Oglądałam kiedyś matura to bzdura i lidzie mieli problem z takimi działaniami. Mam książkę do 1 klasy gimnazjum i tam są takie działania. Też źle , bo dzieci uczą się w kółko tego samego najzdolniejszy uśnie z nudów a najsłabszy i tak nie zapamięta.
              U nas to znaczy w Polsce wybaczcie myślę nadal po polsku. W Singapurze ułamki są w 2 i 3 klasie dzieci mają od 7 do 9 lat. W 4 klasie mnożą i dzielą ułamki.
              • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:08
                > Chcecie powiedzieć, że 0,001 + 0,1 +1 jest w 4 klasie ?
                Kto tak napisał? W czwartej klasie zaczynają się ułamki.
                Czy w Singapurze zaczynają naukę ułamków od takich przykładów?
                >Też źle , bo dzieci uczą się w kółko tego samego najzdolniejszy uśnie z nudów a najsłabszy i tak nie zapamięta.
                Tak, tak to często wygląda. Poziom dzieciaków jest tak zróżnicowany, że moim zdaniem nie jest możliwe sensowne prowadzenie lekcji. Zdolni są strasznie równani w dół.
                To samo dotyczy tzw "informatyki", na której w kółko uczą się jak zapisywać pliki, obsługi Word'a i rysowania obrazków w Paint'cie (6 klasa!).
                Gdyby nie to, ze mój syn jest podopiecznym fundacji i ma zapewnione zajęcia z matematyki i informatyki na sensownym poziomie, to rwałabym włosy z głowy.
                • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:30
                  Aż zajrzałam do książki z 6 klasy, a tam:
                  0,3 x 6 + 3 x 0,2 =
                  0,28 + 0,72 : 0,9 =
                  0,6 x 7/0,2 x 1/2,2 + 0,8 =
                  I więcej tego typu. Jednym słowem proste zadania.
                  Jednak uczestnicy "matura to bzdura" byliby chyba w kropce...
                • azjaodkuchni Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:34
                  Dzieci zaczynają od rozróżnienia , że 1 to nie to samo co 0,1 ale w ciągu miesiąca temat ułamkowy jest zamknięty. ( poza mnożeniem i dzieleniem bo to jest później), ale dzieci w klasie dzielone są na poziomy na podstawie wyników egzaminów z roku poprzedniego. W klasach słabszych temat drąży się dłużej. W zeszłym roku miałam dziecko w klasie normalnej w tym roku mam w klasie ekspert i wszystko idzie dwa razy szybciej i jest program bardziej na boki rozciągniety i poszerzony o wymyślanie zadań a nie tylko o rozwiązywanie. Pisałam o tym kiedyś tu kto ma ochotę zapraszam do czytania
                  azjaodkuchni.blogspot.com/2012/01/nowe-rozdanie-czyli-singapurki-pomys-na.html
                  Dorry przechodziliśmy to samo w polskiej szkole .sad nuda i zero motywacji do pracy. sad szkoda dzieci, bo nasze nie są wcale głupsze niż chińskie czy malajskie a ciągnie się je na siłę do dołu zamiast dać skrzydła..
                  • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:43
                    > W klasach słabszych temat drąży się dłużej. W zeszłym
                    > roku miałam dziecko w klasie normalnej w tym roku mam w klasie ekspert i wszyst
                    > ko idzie dwa razy szybciej i jest program bardziej na boki rozciągniety i posze
                    > rzony o wymyślanie zadań a nie tylko o rozwiązywanie.

                    Przeczytałam i zazdroszczę. Wg mnie system prawie idealny. Wiem co mówię bo mam jedno dziecko wybitnie zdolne, a drugie z ogromnymi problemami i widzę, że w takim systemie oboje by skorzystali.

                    >nuda i zero motywacji do pracy.

                    Ja codziennie błogosławię, że mój syn jeszcze tej szkoły nie olał. Mam nadzieję, ze gimnazjum przyniesie jakąś zmianę na lepsze...
                    • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:49
                      Codzienny prawie tekst:
                      -była klasówka z ...
                      -no i? przecież się nie uczyłeś
                      -eee, i tak 5 dostałem
                      Zero jakiejkolwiek motywacji do pracy. A zalecenia z poradni, żeby dawać mu zadania na jego miarę leżą u dyry w biurku...
            • nanuk24 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:19
              Moje dziecko ma lekcje matematyki dzielone i uwazam, ze to jest dobry system.
              • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:30
                Gdzie tak jest?
                • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 23:36
                  Czy grupy są zróżnicowane pod względem "zaawansowania"?
                  • nanuk24 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 00:16
                    w USA

                    Moj syn, ktory chodzi do klasy drugiej, z matematyki przeszedl do klasy trzeciej. W praktyce wyglada tak, ze wciaz jest w klasie drugiej, ale przechodzi do klasy trzeciej na lekcje z matematyki i przerabia ich program.
                    Poniewaz mial problemy z czytaniem, to przechodzil na lekcje z czytania) do grupy, ktora zmagala sie z tym samym problemem.
                    • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 08:29
                      System marzenie.
                      Już dawno o czymś takim myślałam i zastanawiałam się dlaczego czegoś tak logicznego nie można wprowadzić do naszych szkół.
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:05
          Zgadza się. Pisałam o tym niżej.
          Mój syn przed laty przyszedł do domu z totalnym bałaganem w głowie po lekcji o ułamkach. W ciągu pół godziny mając do dyspozycji 2 jabłka i nóż do owoców wytłumaczyłam idee ułamków. Zrozumiał podstawy i reszta poszła z górki.
        • asia_i_p Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:21
          To nie jest tylko kwestia metodyki, ale też kwestia podejścia uczniów, wynikającego bardzo często z podejścia rodziców, dla których matematyka z definicji jest czarną magią. Znajoma poprosiła mnie kiedyś, żebym sprawdziła ćwiczenia matematyczne jej córce z szóstej klasy podstawówki, bo ona z matematyką jest na bakier. Sprawdziłam, ale zwyczajnie nie wierzę, że nie była w stanie tego zrobić, bo to inteligentna babka. Po prostu zesztywniała na samo hasło matematyka. I komunikat dany dziecku był jasny - to jest nie do ruszenia, nawet mama sobie nie radzi.

          Rodzice na zebraniach wymagają, żeby nauczyciele uczyli na lekcji rozwiązywania konkretnego typu zadań, taki sam typ zadań z innymi danymi dawali do domu i taki sam, z trzecim zestawem danych na sprawdzianie. Przepraszam za brutalność, ale tak to się foki tresuje. Tym niemniej, ilekroć nauczyciel moich uczniów zadawał do domu inne zadanie niż było w klasie (naprawdę konieczne, żeby się nauczyć myśleć) tylekroć od trójki-czwórki uczniów słyszałam magiczne hasło "wymaga, a nie nauczył". Pytałam uczniów, jak długo próbowali rozwiązać - próbowali raz, nie dało się, to odpisali na następny dzień w szkole. A rodzice załatwili korepetycje. No ludzie - ja do dziś pamiętam pierwsze zadanie domowe z matematyki w liceum - jakiś dowód do przeprowadzenia, tego w podstawówce w ogóle nie było. Po pół godzinie się rozpłakałam i tak walnęłam zeszytem w ścianę, że mu okładka odpadła. I wtedy mnie olśniło, podniosłam zeszyt i rozwiązałam zadanie od drugiej strony niż próbowałam poprzednio. Ale prawie czułam, jak mi się mnożą szare komórki.

          Matematyki nie da się nauczyć bez wysiłku. A rodzice błędnie odczytują jakikolwiek wysiłek ze strony dziecka, jako oznakę, że dziecku źle wytłumaczono, i że należy mu tłumaczyć więcej i albo wymuszają na szkole tłumaczenie albo płacą za nie korepetytorowi. I dziecko się uzależnia od tłumaczeń i uważa, że zadanie jest po to, żeby je gładko od początku do końca rozwiązać bez chwili zastanowienia. W większości czasu, zwłaszcza w podstawówce (potem rzeczywiście mogą być zaległości) - dziecku nie trzeba tłumaczeń, tylko paru minut w spokoju sam na sam z zadaniem i przeświadczenia, że się da.
          • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:24
            Masz bardzo dużo racji. Ogromnie. Nie można nauczyć wszystkich typów zadań, trzeba nauczyć mysleć i korzystać z posiadanej wiedzy, nawet jeśli ta wiedza była przekazana 2 lata temu.
          • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:20
            Podpisuję się sercem, rękami i nogami.
            Ale jest jeszcze druga strona medalu - nauczyciel też musi wierzyć, ze uczeń zadanie może rozwiązać. Jeśli z góry założy, że większość to głąby, to będzie miał klasę głąbów.
            I jest jeszcze coś takiego jak umiejętność rozpalania zainteresowań. Z tym w szkole słabiutko.
            • pszczolaasia Re: Będziemy narodem tępaków 02.03.12, 11:17
              pierwsza lekcja matmy w pierwsyzm roku liceum.
              wchodzi pani Białek. cisza na sali.
              powiedziala dzien dobry, wziela krede napsiala wzor czegos tam juz nie pamietam.
              pzeleciala od pierwszego do ostatniego nazwiska w dzienniku. wszyscy dostalismy lacze.
              zadnie domowe udowodnic wzor.
              druga lekcja matmy dwa dni pozniej kartkowa na dzien dobry.
              no ja juz nie dostalam lacza przerobilam sesje wrzeszczana z moim ojcem. ale 90% dostala znowu lacze. sparwdzila od rekiwink potem powiedziala ze nuczy nas myslec. nie wszystkich ale 50% nie bedzie mialo problemow z matura. slowa dotrzymala.
              nie wrzeszczala nie krzyczala pelen spokoj. nic nie tlumaczyla. no chyba ze ja zanudzily nasze durne odpowiedzi podeszla na tablce napisala dowod i kazala zaczac myslec! no ale to byly inne czasy...zeszle tysiaclecie.
              na spotkaniach kklasowych do dzis wspominamy ja z wielka estyma. napadow histerii przed matma nigdy nie bylo. za to zdarzaly sie przed ruskim.
          • kozauwoza Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:35
            asia_i_p napisała:

            > dziecku nie trzeba tłumaczeń, tylko paru minut w spokoju sam na sam
            > z zadaniem i przeświadczenia, że się da.

            Masz wiele racji. U nas w szkołach uczy sie schematów rozwiązań na pamięć i wychodzi to już w pierwszym etapie nauki. Na ostatnim egzaminie dla trzecioklasisty było takie zadanie: na gałęzi było iles ptaszków, po chwili odleciało ileś, to ile ptaków odleciało? Wiele dzieci zrobiło działanie odejmowania i podawało bezmyslnie błędną odpowiedź a przeciez odpowiedx była w zadaniu podane.
            Nie uczy się dzieci pomysleć, poanalizować, może cos narysować, jakiś schemat. Nauczyciele nie pokazują że może być kilka dróg do rozwiązania.
          • kub-ma Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:17
            Łał, Asia, jak pięknie napisałaś!
          • pszczolaasia Re: Będziemy narodem tępaków 02.03.12, 11:10
            asia_i_p napisała:

            ja do dziś pamiętam pierwsze zadanie domowe z matematyki w
            > liceum - jakiś dowód do przeprowadzenia, tego w podstawówce w ogóle nie było.
            > Po pół godzinie się rozpłakałam i tak walnęłam zeszytem w ścianę, że mu okładka
            > odpadła. I wtedy mnie olśniło, podniosłam zeszyt i rozwiązałam zadanie od drug
            > iej strony niż próbowałam poprzednio. Ale prawie czułam, jak mi się mnożą szare
            > komórki.

            brawo. ja wrzeszczalam na mojego ojca genialnego matematyka. jak tak przed nim stalam i wrzeszczalam ze niedasie no niedasie i juz! to doznalam wlasnie olsnienia i czulam przyslowiowe namzonenie szarych komroek. od tego czasu takie wlasnie seanse wrzeszczane na ojca+ siekiera z matmy Pani Zielinska- uklony, Pani Białek- uklony jeszcze nizsze...zaprocentowy nauka samodzielnego myslenia i myslenia logicznego. potem jak nauczulam sie sposobu myslenia nic z matmy nie bylo trudne..procz prawdopodobienstwa. te choelrne permutacje do dzis mi sie sniasuspicious

            za to mialam i mam do dzis problem z typowym zakuwaniem. historia byla dla mnei trauma. tak jak i jezyki obce. z polaka szlo mi cudnie bo wiekszosc lektur mialam przeczytane znacznie wczesniej niz wymagal tego program i generalnie wciagalam i wciagam do dzis ogromne ilosci ksiazek.

            >
            > Matematyki nie da się nauczyć bez wysiłku. A rodzice błędnie odczytują jakikolw
            > iek wysiłek ze strony dziecka, jako oznakę, że dziecku źle wytłumaczono, i że n
            > ależy mu tłumaczyć więcej i albo wymuszają na szkole tłumaczenie albo płacą za
            > nie korepetytorowi. I dziecko się uzależnia od tłumaczeń i uważa, że zadanie je
            > st po to, żeby je gładko od początku do końca rozwiązać bez chwili zastanowieni
            > a. W większości czasu, zwłaszcza w podstawówce (potem rzeczywiście mogą być zal
            > egłości) - dziecku nie trzeba tłumaczeń, tylko paru minut w spokoju sam na sam
            > z zadaniem i przeświadczenia, że się da.

            amen
      • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:08
        > ? Niech no ktora to z emam zdawala na maturze matme, kiedy nie musiala, bo nie
        > byla obowiazkowa, sie przyzna?

        Ja. Zdawalam matme z wlasnego wyboru. Ba, z powodu kiepskich nauczycieli przez pierwsze 2 lata liceum mialam z matmy mierny, po czym przysiadlam, w dwa tygodnie przyswoilam sobie material dwoch klas i w 3-4 klasie mialam same 5ki. Mature zdawalam z matmy. Dostalam 6. Zdalam na matematyke na UW z doskonalym wynikiem.

        Ludzi, ktorzy nie potrafia rozwiazac zadania z procentem mi zwyczajnie szkoda, bo musi byc trudno w zyciu byc takim glabem. W dzisiejszym technologicznym swiecie logiczne myslenie (a tego uczy matematyka) jest absolutnie najwazniejsza umiejetnoscia jaka czlowiek powinien posiasc. Nie wyobrazam sobie, zeby inteligentny czlowiek, humanista, nie potrafil logicznie i kreatywanie myslec.
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:16
          To jesteśmy już dwie.
          • sundry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:46
            W mojej klasie ( profil z poszerzonym angielskim) matematyka była zdawana przez tyle samo osób, co angielski ( ok.1/3 klasy), nie była obowiązkowa.
        • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:33
          No zobacz,nie mam problemow w dzisiejszym technologicznym swiecie,a kreatywnosci to mnie zajecia plastyczne nauczyly,jakim glabem musi byc ktos kto nie umie nic namalowac ani stworzyc zadnej rzeczy,bo ma zbyt ograniczony umysl i dwie lewe rece.To musi byc straszne miec te same obrazy co inni za ktore zaplacilo sie jak za zloto,wolac dekoratora wnetrz,bo nie umie sie serwetki do poduszki dopasowac,ogolnie skazanym na tworczosc innych ludzi i ich kreatywnosc w tych dziedzinachtongue_out moze i nie znam matematyki,ale nigdy nie przyszlo mi do glowy kazac komus namalowac obraz i uzaleznic od tego czy dostanie sie na swoje wymarzone studia.Lubie ta roznorodnosc talentow i umiejetnosci,a ludziom ograniczajacym wszystkich do jedynej slusznej drogi mowie “nie“.
          • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:50
            Porownujesz wiedze mierzalna z czyms co jest zupelnie niemierzalne. Choc... wiele pojec z dziedziny sztuki wywodzi sie z matematyki np. zloty podzial. Po prostu wszystko ma zwiazek z matematyka - bo to jest jezyk wszechswiata. Twoja sprawa jesli uznalas, ze wolisz sie zaprzec rekami i nogami i nie wiedziec nic.

            > No zobacz,nie mam problemow w dzisiejszym technologicznym swiecie

            Jestes tylko i wylacznie konsumentem w tym swiecie. Tak naprawde w ogole go nie rozumiesz.

            • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:56
              Tak, bo matematyka to nie liczenie ( liczenie to arytmetyka dział matematyki). Nazwa matematyki pochodzi od greckiego słowa mathema czyli umiejętność, poznawanie. Matematyka nazywana była od zawsze królową nauk.
              Zaryzykuję twierdzenie, że nie ma dziedziny, która by nie wykorzystywała matematyki- ze sztuką włącznie.
              • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:18
                Na maturze z matematyki jest artmetyka i nic wiecej i o tym dziale piszemy.
                Co do matematyki rozumianej w szerszym pojeciu,to moge z przekonaniem stwierdzic,ze patrzac chocby na tympanon bedziesz widziec cos innego niz ja.
                • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:25
                  Mówimy o matematyce jako o egzaminie i przydatności wiedzy z tego przedmiotu w życiu.
                  Oczywiście, że patrząc na tympanon zobaczymy coś innego. Ja akurat wiem co to jest tympanon, ale sądzę, że mnóstwo ludzi wykształconych znacznie lepiej ode mnie nie i nie jest im to do życia potrzebne. ( Architekt, któremu ta wiedza jest potrzebna musi znać też nieźle matematykę- to tak przy okazji).
                  A gdybysmy obie spotkały faceta w zielonej czapce jedzącego lody to zapewniam, że każda z nas opisałaby go inaczej. Tylko co z tego wynika?
                  • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:51
                    Zauwazylas wreszcie,ze sa ludzie ktorym cos “nie jest do zycia potrzebne“.
                    Wiem co to tympanon,ale nikomu nie kaze tego wiedziec jesli to nie lezy w kregu jego zainteresowan i oczekuje na wzajemnosc,czyli nie wymaganie ode mnie znajomosci np. rownan z niewiadoma,bo to mi do niczego potrzebne.Mozemy tu posluzyc sie panem w zielonej czapce jedzacego lody.Opisujac go pod katem wlasnych zainteresowan i wiedzy uzupelniamy jego obraz i wlasne relacje.Ja widze glebie zieleni,perspektywe,estetyke, ty kwestie techniczne.Ani ja nie jestem glabem,bo nie widze kata nachylenia loda do ustwinkani ty bo nie wiesz jaka to perspektywa.Zalozmy jednak,ze wszyscy tacy jak ja nie zdaja matury z matematyki i nie maja mozliwosci ksztalcenia sie i zdobycia wiedzy (niech bedzie o w/w perspektywie)w efekcie pan z lodem zacznie byc opisywany od strony technicznej li i wylacznie,swiat zubozeje.Dlatego osobiscie uwazam wersje “matematyka dla tych co chca“na maturze za lepsza.
                    • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:01
                      edelstein napisała:

                      > Zauwazylas wreszcie,ze sa ludzie ktorym cos “nie jest do zycia potrzebne&
                      > #8220;.
                      > Wiem co to tympanon,ale nikomu nie kaze tego wiedziec jesli to nie lezy w kregu
                      > jego zainteresowan i oczekuje na wzajemnosc,czyli nie wymaganie ode mnie znajo
                      > mosci np. rownan z niewiadoma,bo to mi do niczego potrzebne.

                      Kochana, zacznie Ci być potrzebne jak tylko Twoje dziecko pójdzie do szkoły. Gwarantuję Ci, że nie raz poprosi Cię o pomoc w zadaniu z matematyki i co wtedy ? Korepetytor na poziomie szkoły podstawowej ?
                      • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:16
                        Nie jestem w stanie rozwiazac wiekszosci zadan ze szkoly podstawowej,jesli moj facet nie bedzie mial czasu,to jeszcze sa rowiesnicy i znajomi,a nawet jesli nie to bedzire zatrudniony korepetytor,zaden wstyd.Sama takowego mialam od drugiej klasy podstawowki,tylko wtedy jeszcze myslano,ze da sie mnie matmy nauczyc i jestem zwyczajnie leniwa.Nad matematyka spedzalam 3razy wiecej czasu niz rowiesnicy,bo to byly czasy gdzie dyskalkulia w polskich szkolach nie istniala wcale,teraz przynajmniej przyjmuja do wiadomosci,ze taka dysfunkcja istnieje.
                    • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:25
                      Zasady perspektywy (odwzorowanie trójwymiarowej przestrzeni na dwuwymiarowej kartce) to czysta matematyka.
                      Wielcy malarze renesansu byli z matematyką za pan brat.
                      • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:47
                        Tylko nie o zasady chodzi.
                        • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 11:48
                          Oni nie wiedzą, że dyskalkulicy w praktyce mogą być dobrymi malarzami (ktorzy operują na persektywie), muzykami (którzy rozpoznają interwały i inne takie), informatykami. Bo praktyka im wychodzi.
                          • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 13:53
                            Informatykami? A jak przepraszam chcesz napisac alrgorytm bez przeanalizowania co on bedzie robil i jakie funkcje zastosowac??
                          • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 21:06
                            Przypomina mi sie historia ze szkoly,geometria,trzeba wyliczyc jak duzy bedzie bodajze szescian i go narysowac.Wyliczyc nie umialam,podpowiedziano mi,szescian narysowalam od reki bez linijki,zaznaczylam srodek bo takie bylo polecenie,dostalam 4choc powinnam byla dostac piatke,bo odpowiedzia mial byc rysunek.Mnostwo osob w momencie gdy juz wyliczylo wszystko mialo problem z rysunkiem.Moj matematyk do dzis opowiada o mnie jako o rzadkim stworzeniu,pokazujac nastepnym pokoleniom uczniow namalowane przeze mnie bryly geometryczne(seria obrazow)
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:13
              Nie zrozumialas ironii to raz,dwa:pojecia,a talent to dwie rozne rzeczy,do tego pierwszego nie matma jest potrzebna,a wiedza ogolna,a drugiego nigdy sie nie nauczysz,znajac czy nie znajac. matematyki,mozesz przyswoic technike i zasady,ale potem trafisz na mur.Tak samo ja trafiam na mur w matematyce,jedyna roznica,ja rozumiem,ze ktos czegos nie potrafi i potrafic nie bedzie i nie roboe z tego problemu.Nie kazdy musi znac matematyke.
          • nanuk24 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:21
            ale taki dekorator tez mniej wiecej powinien znac matematyke, chociazby po to, by wiedziec, ile materialu na zaslonki potrzebuje
            • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:00
              Pewnie mi nie uwierzysz,ale ja zaslony do swojego domu kupowalam na oko,a potem bylo .“Was passt nicht wird passend gemacht“czyli co nie pasuje zrobi sie pasujacym.Ogolnie ja wiele rzeczy,ktore ludzie obliczaja oceniam na oko i musze przyznac,ze dosc dobrze te moje oczy funkcjonuja.Jestem w stanie zrozumiec,ze niektorzy uwazaja to za zbyt skomplikowane i uwazaja za utrudnianie sobie zycia,ale dla mnie takie zycie to cos normalnego i nie mam z tym problemow.
            • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:06
              nanuk24 napisała:

              > ale taki dekorator tez mniej wiecej powinien znac matematyke, chociazby po to,
              > by wiedziec, ile materialu na zaslonki potrzebuje
              >

              Ba , taki dekorator powiniem mieć również wyobraźnię przestrzenną i umieć sobie wyobrazić pomieszczenie 5x5 m i stojącą w niej sofę 2 m 35 cm i stół o długości 160 cm i szerokości 90 cm itd .
              • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:20
                Wyobraznia przestrzenna to nie matematyka i swietnie ja rozwija podczas zajec z malarstwa.Poza tym znam osobiscie dwoch nauczycieli matematyki wlasnie,ktorzy wyobrazni przestrzennej nie posiadaja i narysowanie bardziej skomplikowanej figury geometrycznej w 3D ich przerasta.
                • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:30
                  Edelstein tak, ale trzeba jednak wiedzieć, ile miejsca Ci ta sofa zajmie i ile zostanie na stół.

                  A tak w ogóle to bierzesz to za bardzo do siebie. Większość uczniów szkół średnich to nie dyskalkulicy tylko ludzie, którzy mają zwyczajne braki w matematyce i to nie jest powód aby zaniżać jakość matury z matematyki to jest powód, żeby zmienić jakość nauczania. Dla dyskalkulików można zrobić inny zestaw zadań, ale szkoła średnia to nadal szkoła OGÓLNOKSZTAŁCĄCĄ, więc egzamin ją kończący powinien sprawdzać wiedzę z przedmiotów ścisłych oraz z przedmiotów humanistycznych. Podstawą przedmiotów ścisłych jest matematyka, czy tego chcesz czy nie i niezależnie od tego czy będzie Ci potrzebna czy nie..
                  • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:46
                    Matury nie zdaje sie tylko po szkole ogolnoksztalcacej.
                    • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:52
                      edelstein napisała:

                      > Matury nie zdaje sie tylko po szkole ogolnoksztalcacej.

                      No wiesz, możemy sobie szkołę nazwać jak chcemy, technikum, liceum ekonomiczne, liceum plastyczne czy jakkolwiek, każda z tych szkół ma za zadanie przygotowanie uczniów do matury oraz do studiów (dowolnych), więc z samego założenia są to szkoły ogólnokształcące, nawet jeżeli sprofilowane. Chyba, że mówisz o zawodówkach, ale one nie kończą się maturą.
                      • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:28
                        Specyfika szkol plastycznych polega na tym,ze one nie przygotowuja do dowolnego kierunku studiow tylko sa nastawione na kierunki zwiazane ze sztuka i raczej ze swieca szukac tam pasjonatow matematyki.Tym bardziej,ze na kierunki na ktore sie wybieraj liczy sie egzamin zawodowy i egzamin na ASP,a swiadectwo maturalne ma nikle znaczenie,na zasadzie (bo trzeba je miec),by moc studiowac.Po probnym egzaminie z matematyki szanse na studia ma tylko mniej niz10osob na prawie 80,bo tylko tylu zdalo.Wyniki z znajomego liceum plastycycznego.Z rozmowy z uczniami wynika,ze nastawiaja sie na emigracje tylko z zawodem plastyka w reku,bo mature polozy im matma.Zawsze wyjezdzalo duzo absolwentow LP,teraz wyjada tlumnie.

                        “Mój takie bajki opowiadał piąte razy w miesiącu.Auto okazało się mieć na imię Kasia“ by wioskowy_glupek
                        • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:58
                          Edelstein, ale o czym to świadczy ? O tym, że w liceum plastycznym są sami dyskalkulicy (wybitnie utalentowani plastycznie) czy też o tym, że w tym liceum matematyka jest źle nauczana, czy też o tym, że uczniowie liceum położyli lachę na matematykę bo są plastykami. Sorry, ale człowiek wykształcony w jakimkolwiek kierunku na poziomie studiów wyższych powinien posiadać również pewien zakres wiedzy ogólnej, nawet jeżeli nie przyda mu się ta wiedza w przyszłości. Kształcenie kierunkowe odbywa się na poziomie studiów, a szkoła maturalna ma za zadanie wykształcenie ogólne, z przedmiotów mniej lub bardziej lubianych. Równie dobrze mogłabym sobie zadać dziś pytanie , po kiego licha uczyłam się w liceum biologii, historii, geografii, przecież to nijak mi się dzisiaj nie przydaje, ale bez tej wiedzy czułabym się lekko upośledzona, nawet jak nie wykorzystuję jej zawodowo. Niby można kupić bilet lotniczy na Madagaskar i nie zaprzątać swojej małej główki kierunkiem lotu, w necie można sprawdzić co to jest ten Pantofelek, czy kiedy była bitwa po Grunwaldem. Ale tak serio, to uważam, że każdy przeciętny uczeń , który chce mieć wykształcenie średnie i nie posiada żadnym ułomności powiniem pewną wiedzę opanować, nawet jak chce być plastykiem. Naprawdę nie ma obowiązku posiadania matury. Można być plastykiem i bez niej. Matura do czegoś powinna zobowiązywać (bo jak wiadomo trochę zdewaluowała, podobnie jak studia)
                          • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 20:59
                            Jakos sie tak sklada,ze wiekszosc mi znanych plastykow ma orzeczenie o dysklakulii,do tego dochidzi mala ilosc godzin matmy w LP i to,ze tam interesuja wszystkich przedmioty zawodowe co mnie nie dziwi,bo po to poszli do LP.W tej chwili ksztalcenie kierunkowe zaczyna sie na poziomie liceum dlatego istnieja licea profilowane.Nie chodzi o to,by nie miec wiedzy ogolnej,tylko o to,by sprawdzanie tej wiedzy nie polegalo na obowiazkowej maturze z matematyki,bo dlaczego akutat matma,a nie historia czy inny przedmiot ma byc obowiazkowy.Jesli juz chcemy sprawdzac wiedze z przedmiotow scislych to zrobmy mature mat-fiz-chem.Pytania z wszystkich tych dziedzin,ale nie tylko rachunki.W ten sposob sprawdzimy lepiej wiedze i nie spowodujemy,ze osoby z dyskalkulia i te,ktore ciezko przyswajaka wiedze matematyczna beda mogly sie wykazac i wystarczy to na zaliczenie.W sumie tak powinna wygladac matura.Dla chetnych rozszerzona i wszystko gra.
                            • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 12:35
                              .W sumie ta
                              > k powinna wygladac matura.Dla chetnych rozszerzona i wszystko gra.

                              Ależ ja nie mam nic przeciwko temu, żeby profile humanistyczne, plastyczne itp. pisały PODSTAWOWĄ maturę z matematyki. Nie zakładam, że wszyscy muszą ją znać na tym samym poziomie, ale chcąc mieć wykształcenie średnie jakaś tam ilość wiedzy z matmy powinna zostać opanowana, więc skoro powinna, to czemu zakresu tej wiedzy nie sprawdzić.

                              Moja koleżanka po liceum plastycznym poszła na architekturę, zresztą z jej klasy nie tylko ona. Matmę mieli na normalnym poziomie profilu ogólnego w liceum ogólnokształcącym.
                        • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 21:01
                          Moja córka po liceum plastycznym poszła na architekturę i urbanistykę na politechnice - nie chciała na ASP. Ma już za sobą ciężką przeprawę z matematyki, jeszcze fizyka jej została. Po matfizie miałaby łatwiej, ale jakoś daje radę.
        • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:56
          d.o.s.i.a napisała:

          > > ? Niech no ktora to z emam zdawala na maturze matme, kiedy nie musiala, b
          > o nie
          > > byla obowiazkowa, sie przyzna?
          >
          > Ja. Zdawalam matme z wlasnego wyboru.

          Ja też i to prawie 20 lat temu , czyli tę trudną wink
          Niewątpliwie prawdą jest, że wiele osób "zamyka" się na matematykę i sami sobie wmawiają, że to nie jest do zrozumienia.
          Ja miałam szczęście, miałam rewelacyjną nauczycielkę matematyki w podstawówce , wyniosłam dobre podstawy i matma w liceum to był dla mnie pikuś, ale w mojej klasie było sporo osób, których edukacja na etapie podstawowym zawiodła i niestety w liceum nie dawały zwyczajnie rady (najczęściej na maturze zdawali historię i biologię)
          • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:27
            my-alena napisała:

            > Ja też i to prawie 20 lat temu , czyli tę trudną wink

            Ja też zdawałam prawie 20 lat temu, czyli, jak tu się twierdzi, ambitniejszą,
            i szczerze mówiąc nie widzę jakiejś wielkiej przydatności jej w życiu codziennym.
            To o czym piszecie, raty kredytu,podatek na koniec roku czy ilość materiału potrzebna na zasłony, przepisy kulinarne to są bardzo proste, arytmetyczne obliczenia i wydaje mi się, ze większości ludzi to do szczęscia w życiu wystarcza. Ja nie przypomniam sobie w życiu codziennym sytuacji kiedy potrzebna mi była matematyka na wyższym poziomie niż zwykłe dodawnia, odjmowanie, mnożenie, dzielenie, wyliczenie procentów.
            Podobnie z zarzutem, że ktoś kto nie zna matematyki jest tylko konsumentem, no na litość, otacza nas mnóstwo zjawisk i przedmiotów, których działania nie znamy, typu jak zbudowany jest telewizor, jak działa MP3 i dlaczego płomień w piecyku gazowym barwi się na żółto gdy sypie się sól do kąpieli. Oczywiście ktoś to wie, ale większość z nas ma wokół siebie zjawiska o których nie ma pojęcia i żyje, nie da się poznać wszystkiego.
            Dlatego dowodzenie, że to właśnie matematyka jest najważniejsza i niezbędna jest śmieszne i kojarzy mi się z nauczycielami ze szkoły śrdniej, gdzie każdy z nich uważał, że to jego przedmiot jest najważniejszy i żyć bez niego się nie da. W-fista jedynie był wyluzowany.
            Prawda jest taka, część z osób tu piszących dobrze zna matematykę, lubi ją i być może korzysta w życiu zawodowym, i właśnie tej grupie wydaje sie, że skoro oni z czegoś korzystają i zdaje im się to niezbędne, to inni też muszą, ewentualnie jeśli się nie znają to muszą być zubożeni. Przyjdzie tu biolog - będzie dowodził podobnie, przyjdzie muzyk - no jak można żyć bez dźwięków, przecież one są wszędzie itd, itd.
            Wrzućcie se luz, każdy ma swoją działkę i całe szczęście.
            • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:34
              > To o czym piszecie, raty kredytu,podatek na koniec roku czy ilość materiału pot
              > rzebna na zasłony, przepisy kulinarne to są bardzo proste, arytmetyczne oblicze
              > nia i wydaje mi się, ze większości ludzi to do szczęscia w życiu wystarcza. Ja
              > nie przypomniam sobie w życiu codziennym sytuacji kiedy potrzebna mi była mate
              > matyka na wyższym poziomie niż zwykłe dodawnia, odjmowanie, mnożenie, dzielenie
              > , wyliczenie procentów.

              A przeczytałaś artykuł ? Bo w nim była właśnie mowa, o tym, że obecnie zdarzają się absolwenci szkół średnim z maturą, którzy TEJ PROSTEJ matematyki nie umieją np. wyliczania procentów i o tym mowa, a nie o tym, że każdy powinien mieć całki i różniczki w małym palcu od lewej stopy wink
              • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:39
                No tak jednak zadanie było nieco trudniejsze niż wyliczenie procentu od kwoty. Pytano ile coś kosztowało przed obniżką.
                W praktyce po co ci wiedzieć ile coś kosztowało przed obniżką, skoro płacisz po obniżce?
                • kozauwoza Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:43
                  nenia1 napisała:

                  > W praktyce po co ci wiedzieć ile coś kosztowało przed obniżką, skoro płacisz po
                  > obniżce?

                  żeby sie zorientowac ile ta obniżka w praktyce wynosi smile
                • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 19:21
                  > No tak jednak zadanie było nieco trudniejsze niż wyliczenie procentu od kwoty.

                  ale to zadanie polegało na wyliczeniu procentu z kwoty, na niczym więcej
                  • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 19:33
                    I znowu robi się piętrowa dyskusja. Ja nie twierdzę, że to zadania było trudne.
                    Ustosunkowuję się do stwierdzenie, że matematyka na nieco wyższym poziomie jak dodawanie czy mnożenie jest niezbędna w dorosłym życiu.
                    • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 19:39
                      Nenia, to nie tak. Dyskalkulicy generalnie świetnie operują logika, a to jest tak naprawdę potrzebne. Wielu niedyskalkulików ma problemy z logika, czego system nie wykrywa.
                    • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 19:45
                      > I znowu robi się piętrowa dyskusja. Ja nie twierdzę, że to zadania było trudne.
                      > Ustosunkowuję się do stwierdzenie, że matematyka na nieco wyższym poziomie jak
                      > dodawanie czy mnożenie jest niezbędna w dorosłym życiu.

                      wyższa matematyka w dorosłym życiu nie jest niezbędna
                      ale w tym nieszczęsnym zadaniu trzeba tylko pomnożyć 2 liczby, a następnie wynik podzielić przez trzecią, a to jest poziom młodszej podstawówki
                      • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:04
                        No właśnie. I tyle wystarcza. Ale tu w wątku niektórzy twierdzą, że koniecznie musi być wyższy poziom trudności bo później w życiu człowiek sobie nie radzi.
                        Ja nie zgadzam się z tym, że znajomość matematyki musi być na wyzszym poziomie niż poziom wystarczający do rozwiązania tego zadania.
                        • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:11
                          a takie zadanie:

                          sin 2 38° + cos 2 38° − 1
                          -----------------------------------------
                          • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:24
                            Ło matko. Widzę, że lubisz się bawić.
                            Powinnaś widzieć, ze pojęcia typu wyższy, niższy jak i typu dużo, mało, daleko, blisko
                            są pojęciami nieprecyzyjnymi i można tu swobodnie żonglować i długo bawić się w niuanse
                            co dla kogo znaczy wyższy, niższy, duży, mały itd.

                            • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:52
                              > Ło matko. Widzę, że lubisz się bawić.

                              uwielbiam

                              > Powinnaś widzieć, ze pojęcia typu wyższy, niższy jak i typu dużo, mało, daleko,
                              > blisko są pojęciami nieprecyzyjnymi i można tu swobodnie żonglować i długo bawić się w
                              > niuanse co dla kogo znaczy wyższy, niższy, duży, mały itd.

                              nie są nieprecyzyjne, są nieostre

                              a co do zadania, to nie wymaga ono żadnych obliczeń, wystarczy się przyjrzeć i pomyśleć
                              • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:58
                                No to po co pytasz czy to wyższy czy niższy poziom?
                                • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 11:29
                                  co chciałabym wiedzieć czym dla ciebie jest wyższa matematyka
                        • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:19
                          nenia1 napisała:

                          > No właśnie. I tyle wystarcza. Ale tu w wątku niektórzy twierdzą, że koniecznie
                          > musi być wyższy poziom trudności bo później w życiu człowiek sobie nie radzi.
                          > Ja nie zgadzam się z tym, że znajomość matematyki musi być na wyzszym poziomie
                          > niż poziom wystarczający do rozwiązania tego zadania.

                          To zależy jaki poziom wykształcenia chcesz osiągnąć. Można zakończyć edukację na szkole zawodowej, a tam pewnie zakres matematyki na takim poziomie pozostaje. Nikt nikogo nie zmusza do dalszej i bardziej zawansowanej nauki , w tym do zdawania matury. Matura jednak powinna obejmować trochę wyższy poziom niż podstawowy.
                          • nenia1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:27
                            Owszem, nie zauważyłam, że ktoś polemizuje ze stanowiskiem, że matura powinna być na wyższym poziomie niż podstawowy. Problemem jest czy matematyka powinna być przedmiotem obowiązkowym. Rzekomo z powodu, że w późniejszym życiu jest niezbędna.
                            • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 21:02
                              Szkoła maturalna daje wykształcenie ogólne, więć egzamin końcowy powinien obejmować wiedzę humanistyczną i ścisłą. Z mojego punktu widzenia jest to obojętne czy obowiązkowa będzie, matematyka, chemia, fizyka czy informatyka.
      • mysia-mysia Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:08
        Zgadzam się z myga
        Nie wiem po co ta obowiązkowa matma na maturze
        U mnie w liceum chyba 90% zdawało matmę, nawet ci z humanistycznego więc ja bym raczej ubolewała, czemu oni nie zdają historii
        Acha, i większość sciagała a nauczyciele udawali ze nie widzą, po co ta cała szopka
        I było to najlepsze liceum w mieście

        Ciekawa jestem też w których to krajach anglosaskich matematyka jest taka ważna, bo na pewno nie w UK, tu większość osób kończy naukę matematyki w wieku 16 lat a niektóre szkoły średnie nawet nie oferują jej jako przedmiotu maturalnego
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:17
          I bardzo źle.
      • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:58
        > Niech no ktora to z emam zdawala na maturze matme, kiedy nie musiala, bo nie byla obowiazkowa, sie przyzna?

        Gdyby 30 lat temu nie była obowiązkowa, pewnie bym nie zdawała, bo szłam na studia filologiczne. Dlatego cieszyłam się, że jest, że mam motywację, by przedłużyć z nią kontakt i przerobić kilka zbiorów zadań, zanim odlecę w inne rejony, bo wszystkiego studiować się nie da.
      • platynowa_kostka_rubika Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:39
        > Niech no ktora to z emam zdawala na maturze matme, kiedy nie musiala, bo nie
        > byla obowiazkowa, sie przyzna?

        Ja zdawałam. Zdawałam też fizykę. Żaden z tych przedmiotów nie był obowiązkowy. Nie byłam nigdy wybitnie uzdolniona matematycznie - ale też, żeby zdać maturę, nie trzeba być orłem. Już wtedy, gdy ja zdawałam, zakres materiału był jak najbardziej do przyswojenia przez średnio inteligentną i średnio pracowitą osobę. Obecnie zaś poziom podstawowy matury z matematyki jest po prostu żenujący.

        Zdanie matury czy ukończenie szkoły średniej _nie jest_ obowiązkowe. Jeśli ktoś jest niedostatecznie zdolny i/lub pracowity - to trudno. Jeśli zaś chodzi o osoby dotknięte parcjalnym upośledzeniem (dyskalkulia, dysgrafia itp.), to muszą one po prostu włożyć odpowiednio więcej pracy w to, żeby sobie z upośledzeniem "poradzić". Sęk w tym, że większości tych osób nie chce się tej pracy włożyć.
        • myga Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:46
          Zdawalas, bo szlas na studia techniczne i pewnie tylko dlatego. Matematyka jako egzamin maturalny nie powinna byc obowiazkowa, 12 lat nauki matematyki w szkole powinno byc wystarczyc, tak, jak nie ma obowiazkowej chemii i biologii, ale ktos, kto chce studiowac medycyne musi ja zdac itd.
          • echtom Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:09
            Idąc tym tropem, matura w ogóle nie jest potrzebna, z językiem polskim i obcym włącznie. Wystarczy egzamin wstępny na studia, a jak ktoś nie zamierza studiować, samo świadectwo ukończenia szkoły.
            • myga Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:30
              > Idąc tym tropem, matura w ogóle nie jest potrzebna,
              -------
              Idac tym tropem, powinno sie zdawac na maturze wszystkie wykladane przedmioty, lacznie z WF.
          • jowita771 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 21:02
            > Zdawalas, bo szlas na studia techniczne i pewnie tylko dlatego.

            Ja szłam na studia filologiczne, a też zdawałam matmę. W 1996.
        • nabakier Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:10
          Ja zdawałam dodatkową, kiedy była obowiązkowa. czyli dodatkowo do obowiązkowej pisemnej, jeszcze ustną.
      • madzioreck Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 22:21
        Niech no ktora to z emam zdawala na maturze matme, kiedy nie musiala, bo nie
        > byla obowiazkowa, sie przyzna?

        Ja zdawałam matematykę. Nie była wtedy obowiązkowa, można było zdawać biologię, historię, język obcy, geografię... wybrałam matmę, jako przedmiot dodatkowy na ustnej maturze również wybrałam matematykę.
    • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 14:59
      Moim zdaniem prawda leży gdzieś w środku.
      Matematyka powinna być na maturze tak samo jak język polski i obcy. Są przecież osoby, które nie znoszą wkuwania słówek czy gramatyki ( upraszczam) a muszą zdawać język obcy.
      Matematyka jest potrzebna. Nawet tzw. humanistom. Wszędzie choćby przy obliczaniu rat kredytu, PIT-ów, powierzchni kuchni, w której trzeba wyłożyć glazurę. Uczy też logicznego myślenia.
      Matematyka jest bardzo źle uczona od I klasy. Nie uczy się na niej myśleć- logicznie i abstrakcyjnie, ale skutecznie obrzydza. Wielu nauczycieli-matematyków to postrach uczniów. Podejrzewam, że część z nich sama ma problemy z nauczanym przedmiotem i nie umie uczyć.
      Zły nauczyciel w I klasie sprawia, że braki narastają i ciągną się do matury. W VI klasie już nienawidzi się matematyki, w gimnazjum jest tego ciąg dalszy a w liceum dramat- zwłaszcza po reformie matury w 2010 roku ( obowiązkowa matematyka).
      Zadania w ubiegłym roku nie były masakrecznie trudne, ale uczniowie byli źle do nich przygotowani. Nie ze swojej winy.
      Potrzebna jest zmiana sposobu nauczania już od zerówki. Kształcenie nauczycieli matematyki pod kątem przyjaznego nauczania co nie jest równoznaczne z pobłażaniem.
      Zwiększenie ( tak nie zmniejszenie) liczby godzin tego przedmiotu w szkole, a w młodszych klasach "przemycanie" matematyki w innych przedmiotach.
      Zdecydowanie różnicować egzaminy dla umysłów ścisłych i humanistów, z tym, że należy pamiętać, że obecnie nawet przy rekrutacji na polonistykę liczy się egzamin z tego przedmiotu ( podobnie jak na matematykę z języka polskiego) tyle, że z inna wagą ( właśnie - czy humaniści wiedzą co to za waga?).
      Mamy szansę nie być narodem tępaków, ale sami nad tym popracujmy.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:08
        zamiast matematyki powinno byc do wyboru : chemia, fizyka, matematayka. dwie pierwsze najlepiej pokazuja umiejetnosc poslugiwania sie matmatyka.
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:20
          Jest to do dyskusji. Masz rację, bez dobrej znajomości matematyki problemy z fizyka są murowane a chemią na poziomie ciut wyższym 100%. Chemię na poziomie podstawowym może zdać matematyczny matoł.
      • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:03
        A ty dalej swoje,matematyka nie jest potrzebna na gwalt kazdemu jak leci.Od glazury,pitow itd sa specjalisci lub programy komputerowe.Kredytow nie biore,ale i tak rate obliczy bank,od pitow jest steuerberater,od powierzchni kuchni umowa w ktorej jest napisane jaka jest powierzchnia poszczegolnych pomieszczen,a od glazury glazurnik.Tak na marginesie jest jeszcze partner,ktory tez to potrafi.Jak widzisz funkcjonowanie bez matmy nie jest problemem.Gdzie ta twoja KREATYWNOSC,ktorej podobno czlowiek wylacznie przez matme sie uczy,skoro nie jestes w stanie znalezc innych rozwiazan niz “policzenie samemu“?
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:11
          Wiesz chyba jednak gdzieś jest. I nie piszemy o jednostce, nikogo nie interesuje co robi TWÓJ partner, czy TY bierzesz kredyty.
          A matematyka bardzo sprzyja kreatywności, logicznemu i abstrakcyjnemu myśleniu i....inteligencji.
          • edelstein Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:29
            W twoim przypadku nie sprzyja,zacielas sie na “kazdy musi umiec matematyke,a jak nie umie to musi sie nauczyc,a jak sie nie nauczy to sobie nie poradzi“i nie trafia do ciebie,ze sa ludzie,ktorzy bez tego co wymieniasz normalnie funkcjonuja.Nie trafia,ze podalam siebie za przyklad,by ci udowodnic,ze sie da.To,ze istnieja dyskalkulicy i programy dla nich to wogole dla ciebie abstrakcja.
        • kub-ma Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:01
          Na gwałt potrzebna nie jest smile
          Od wielu spraw są specjaliści, ale sama też coś muszę w tej sprawie umieć. Od powierzchni kuchni jest umowa, ale jak sprawdzisz, czy nikt Cię nie oszuka?
          A jak kogoś nie stać na specjalistę od pitów, to kicha, nie policzy?
          A tego jak dzieci uczą się wnioskowania, odkrywają reguył, zależności, itp. to pewnie historią czy angielskim nie da się zastąpić.
    • ciociacesia powstrzymuje sie od wypowiedzi 28.02.12, 15:19
      bo nie bywam obiektywna w temacie matematyki. zawsze łapałam w lot, wszystko ponizej poziomu studiów z przed 190 lat wydaje mi sie banalne
    • havana28 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 15:27
      Nie każdemu wyższa matematyka w życiu jest potrzebna. Nie pamiętam już kiedy musiałam zrobić coś więcej niż dodać, odjąć, pomnożyć czy podzielić jakieś liczby na kalkulatorze. Chyba w liceum jakies 20 lat temu. I tak sobie żyję bez matematyki i mam się bardzo dobrze. W pracy wykorzystuję inne umiejętności. Czy jestem tępakiem?
      • mgd3 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:00
        A jak często przydają Ci się rozbiory gramatyczne zdania? Czy jakieś tam części mowy/zdania/czasy/przypadki? Moim zdaniem przydatne są duuuużo rzadziej niż obliczenie ile będzie wynosić cena po obniżce 30%.
        Mam wykształcenie techniczne - umiejętność napisania wypracowania na maturze z polskiego (nie wiem czy teraz się pisze wypracowania - za moich czasów się pisało) KOMPLETNIE do niczego mi się nigdy później nie przydała.
        Czy to powód żeby uważać, że polskiego na maturze powinno nie być?
        Matematyka na dzisiejszej maturze jest na tak żenująco niskim poziomie - że naprawdę każdy inteligenty człowiek, który kształcił się przez 12 lat powinien ją zdać.
        Faktem jest, że teraz każdy głąb uważa, że powinien mieć maturę i studia wyższe - co po prostu ją deprecjonuje sad
        A później płacz, że bezrobotni "absolwenci" od 10 lat pracy znaleźć nie mogą - a poziom ich wykształcenia powinien być niewystarczający do ukończenia zawodówki uncertain

        • mgd3 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:02
          Aha - jeszcze jedno.
          Generalnie (tzn. statystycznie - bo zaraz tu kilkadziesiąt "wyjątków" zaprotestuje) - bardziej potrzebne i lepiej płatne jest wykształcenie techniczne. Po co więc kształcić humanistów? Zróbmy obowiązkową maturę z matematyki, fizyki, chemii - darujmy sobie przedmioty humanistyczne. Po co one komu potrzebne? Tylko państwo niepotrzebnie dopłaca do 4-5 lat studiów przyszłych bezrobotnych.
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:15
          Znajomość języka polskiego - nie tego mówionego i pisanego, ale Kochanowskiego, Krasickiego, Słowackiego przydała mi się do....pomocy w języku polskim mojemu synowi. I tylko do tego.
        • havana28 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:19
          > Czy to powód żeby uważać, że polskiego na maturze powinno nie być?

          Mniejsza o rozbiory gramatyczne, Ty masz poważne problemy z rozumieniem czegoś tak podstawowego jak słowo pisane prostą polszczyzną...

          Nie odnosiłam się w żadnym punkcie swojej wypowiedzi do konieczności czy nie egzaminów maturalnych z matematyki czy polskiego czy jakiegokolwiek innego przedmiotu.
          • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:21
            Ale na maturze, nawet rozszerzonej, nie ma WYŻSZEJ matematyki!!!!
            • havana28 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:31
              Zależy co kto uważa za wyższa matematykę. Dla mnie to wszystko co przekracza podstawowe działania: dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie. I wszystko w ciągu paru sekund na kalkulatorze. Czyli coś w stylu tego wyśmiewanego "zadania" z cytowanego z artykułu. Zupełnie nie widze potreby wymagania od wszystkich wiecej.

              Znajomość matematyki nie gwarantuje ani zdrowia, ani szczęsliwego małżeństwa, ani zdolnych dzieci, ani zadowolenia z pracy, ani umiejętności wspólpracy z innymi ludźmi, ani spłaty kredytów jak kurs franka poszybuje od niebiosa. WYLUZUJCIE.
              • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:45
                Dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie to rachunki! Rachunki nie matematyka. O wyższej nie wspominając.
                Znajomość matematyki nie gwarantuje zdrowia, choć czasem trzeba ją znać, aby przeliczyć dawki leków, sporządzić roztwór a to przyspiesza w przypadku choroby powrót do zdrowia. Na termometrze jest też skala itd.
                Szczęśliwe małżeństwo .....też warto znać sposób obliczania np. dni płodnych albo pieniędzy przeznaczonych na utrzymanie. Szczęściu to pomaga. Zdolne dzieci.......pojęcie względne. Zadowolenie z pracy - tu matematyka się przydaje- przy wyciągach z konta. A do spłaty kredytów jest wręcz niezbędna a jeszcze bardziej potrzebna przy ich zaciąganiu.
                To wszystko z przymrużeniem oka.
                • havana28 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:02
                  Nie za bardzo mam czas zeby dalej prowadzić te dyskusję ale odniosę się do matematyki i jej "wielkiego" znaczenia przy zaciąganiu kredytów. MIeszkanie mojego znajomego zostało zlicytowane przez bank bo znajomy z matematyki bardzo dobry wyliczył, że na kredyt go stać i to z dużym marginesem. Nie wział jednak pod uwagę, że w miedzyczasie straci pracę, i to nie dlatego, ze nie znał matematyki, ale że był konfliktowy i nie umiał wspołpracować z ludźmi z innych działów...

                  Ja się szczerze cieszę, że maturę zdawałam w czasach kiedy dawało się młodzieży wybór i sama zdawałam z biologii
                  • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 17:15
                    Ja też zdawałam na maturze biologię ( oprócz matematyki). I co więcej na biologii ( kierunku studiów) też są zajęcia z matematyki.
                    Oczywiście konfliktowy facet mógł stracić pracę, podobnie jak alkoholik albo ktokolwiek inny. I nie ma to związku z wyliczeniem spłaty kredytu. Wyliczył prawidłowo.
                • madzioreck Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 00:42
                  > Szczęśliwe małżeństwo .....też warto znać sposób obliczania np. dni płodnych

                  u akurat bardziej niż matematyka przyda się wiedza, że dni płodnych się nie wylicza...
              • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:41
                havana28 napisała:

                > Zależy co kto uważa za wyższa matematykę. Dla mnie to wszystko co przekracza po
                > dstawowe działania: dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie. I wszystko w
                > ciągu paru sekund na kalkulatorze.

                No i super i tyle powinno być w szkołach ale w ZAWODOWYCH bo tam obowiązuje minimalne wykształcenie ogólne. Jeżeli ktoś chce się poszerzać wiedzę ogólną to powinien posiąść jednak więcej informacji niż tylko niezbędne minimum, nie sądzisz ?
          • mgd3 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 16:28
            No i co z tego, że się nie odniosłaś?
            Zasadniczo cały wątek jest o tym czy matura z matematyki powinna być czy nie. Faktycznie - Ty napisałaś, że matematyka nie jest Ci do niczego potrzebna. Mój błąd - mogłam się podpiąć po inny wątek. Ty tylko pytałaś czy jesteś tępakiem.
            No więc odnosząc się do nijak przeze mnie niezrozumianej agresji w zdaniu:

            > Mniejsza o rozbiory gramatyczne, Ty masz poważne problemy z rozumieniem czegoś
            > tak podstawowego jak słowo pisane prostą polszczyzną...

            Czy jesteś tępakiem nie wiem - ale absolutnie nic w Twojej wypowiedzi nie wskazuje na to, że nie jesteś.
    • woman_in_love amerykanizacja metod edukacji 28.02.12, 15:28
      Ostatnie "światłe" reformy przybliżają nas do anglosaskiego modelu szkolnego, który jest najgorszym na świecie. Szkoły publiczne, z wyjątkami potwierdzającymi regułę, są napakowane ideami samorządności, praw ucznia, praw rodziców, nowoczesnych metod wychowawczych i poglądów, a także niskiej jakości nauczania. Dlatego tam, jeśli tylko rodziców na to stać, wysyła się dzieci do szkół prywatnych, które są generalnie lepsze, chociaż też bardzo różne - od prawdziwych obozów koncentracyjnych dla trudnej młodzieży po bardzo liberalne placówki, z dyplomami których i tak nikt się potem nie liczy.
      • marzeka1 Re: amerykanizacja metod edukacji 28.02.12, 16:11
        Przede wszystkim NIE DA SIĘ w ogóle porównać matury z zeszłego roku (trudna) z tą sprzed 2 lat, gdy maturę wprowadzano (banalnie prosta, na poziomie gimnazjum i niektóre zadania- podstawówki) - bo WTEDY trzeba było odtrąbić sukces, że powrót matmy się udał .
        A prawda jest taka, że leży i kwiczy SYSTEM nauczania, okrojone godziny, niefajne programy itp.
        • hanna_sty Re: amerykanizacja metod edukacji 28.02.12, 16:19
          Matura z ubiegłego roku była: obiektywnie łatwa dla osoby mającej przerobiony sesnsowny program i rzetelne podstawy. Trudna dla tych, którzy mieli nieszczęście uczyć się w szkole takiej jak piszesz- okrojone godziny, program przerabiany po łebkach, niektóre ważne dla zrozumienia całości partie wyrzucone a część nauczycieli nieprzygotowanych, a na dodatek zaległości i luki sprzed lat.
      • lucysienna Re: amerykanizacja metod edukacji 28.02.12, 17:11
        woman_in_love napisała:

        > Ostatnie "światłe" reformy przybliżają nas do anglosaskiego modelu szkolnego, k
        > tóry jest najgorszym na świecie. Szkoły publiczne, z wyjątkami potwierdzającymi
        > regułę, są napakowane ideami samorządności, praw ucznia, praw rodziców, nowocz
        > esnych metod wychowawczych i poglądów, a także niskiej jakości nauczania. Dlate
        > go tam, jeśli tylko rodziców na to stać, wysyła się dzieci do szkół prywatnych,
        > które są generalnie lepsze, chociaż też bardzo różne - od prawdziwych obozów k
        > oncentracyjnych dla trudnej młodzieży po bardzo liberalne placówki, z dyplomami
        > których i tak nikt się potem nie liczy.

        Podpisuję się obiema rękami, a nawet nóżkąsmile. Dodałabym , że jeszcze oprócz obowiązkowej matury z matematyki, konieczna jest likwidacja tysięcy prywatnych quasi uczelni.
        • hanna_sty Re: amerykanizacja metod edukacji 28.02.12, 17:19
          Dobrze i mądrze prawisz. Ja dodałabym też likwidację wszelkich dziwolągów typu Stosunki międzyludzkie, Gospodarowanie zasobami ludzkimi, Bezpieczeństwo wewnętrzne a mnóstwo kierunków takich jak Elektroradiologia, Dietetyka, Protetyka stomatologiczna , Opieka społecznaitd "zdegradowała" do szkół policealnych ( nie pomaturalnych).
      • nabakier Re: amerykanizacja metod edukacji 28.02.12, 19:09
        Tak własnie jest, jak piszesz. Anglosaskie szkoły czarterowe- to jest horror, który ku nam własnie zmierza.
    • hanna_sty Re: zadania z kontekstem realistycznym 28.02.12, 15:34
      Mam przed nosem doskonałe repetytorium maturalne z matematyki. Oprócz zadań teoretycznych są zadania z kontekstem realistycznym. Zapewniam, że każda z nas spotkała się z sytuacjami opisywanymi w tych zadaniach ( oczywiście nie wszystkich) i do rozwiązania ich, zajęcia stanowiska, wyrobienia zdania, podjęcia decyzji MATEMATYKA JEST NIEZBĘDNA.
      • marzeka1 Re: zadania z kontekstem realistycznym 28.02.12, 16:24
        Wiem jedno: nie liczę na polski system, syn od początku liceum ma raz w tygodniu korki z matmy (matura za rok), z panią ogarnia wszystko na bieżąco, nie ma z matmą problemów, a wiem,że niestety jest pod tym względem wyjątkiem w klasie.
        • hanna_sty Re: zadania z kontekstem realistycznym 28.02.12, 16:27
          Bo, tu powtórzę- matematyka jest źle uczona a programy tak skonstruowane, że powstają dziury uniemożliwiające zrozumienie dalszych tematów. l
    • fajnyrobal Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 18:11
      Uważam się za matematycznie uzdolnioną inaczej smile I szczerze matematyki nie lubię.
      Ale zadania z ułamkami, procentami rozwiążę, pole powierzchni też obliczę, jak sobie przypomnę wzór ( tych niestety nie pamiętam, ale od czego wujek gugiel), równanie z dwoma niewiadomymi też zrobię. To są podstawy matematyki których uczono mnie w podstawówce. W liceum miałam trygonometrię i logikę matematyczną ( klasa biol-chem) - była i jest to dla mnie czarna magia, w dodatku nigdy w życiu mi się to do niczego nie przydało, a jestem inżynierem wink
      Te podstawy powinien każdy znać i tu nie ma, że boli. Matematyka - te właśnie podstawy o których piszę, uczą logicznego myślenia, rozwiązywania problemów. Głównym problemem polskich szkół jest to , że uczą rozwiązywania testów, ale myślenia za grosz. Obserwuję to od lat, że uczniowie np z j. angielskiego śpiewająco rozwiązują testy,ale jak przyjdzie przetłumaczyć proste zdanie z polskiego na angielski - kaplica, umarł w butach. A dlaczego? Bo przy tym trzeba pomyśleć.
      • joxanna Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 21:30
        >Matematyka - te właśnie podstawy o których piszę, uczą [b]logicznego myślenia, rozwiązywania problemów<

        Chyba, że ktoś wkuwa na pamięć. Wtedy zupełnie nie ćwiczy myślenia, tylko pamięć. To taki dodatkowy bonus z nauki matematykismile
    • nabakier Porażająca bezduszność i ignorancja osób sprawnych 28.02.12, 18:33
      Ten wątek to klasyka polskiego podejścia do niepełnosprawności. Ignorancja pomieszana z wrogością.
      Ludzie maja rożne dysfunkcje, które nie stanowią o ich inteligencji i przydatności zawodowej. W normalnym społeczeństwie, które potrafi przyjąć, że ludzie są różni, że nie ma jednego modelu uczenia się, tacy ludzie osiągają wiele. U nas- nie.
      Osoby z dyskalkulią bywają świetne w innych dziedzinach, są bardzo zdolne, często genialne, a mimo to skazuje się je na społeczną przegraną, bo matura z matematyki blokuje w dalszej edukacji. Bo ma być jeden model kształcenia, jedna miara, bo nie ma komu porządnie pomyśleć nad zagospodarowaniem zdolności tych ludzi. Wszyscy "nieprzystosowani" do urawniłowki won do pracy w magazynie czy do sprzątania ulic. Mimo inteligencji i możliwości, często ponadprzeciętnych.

      Osoby z dysgrafią już wychodzą na prostą. Bo najzwyczajniej w świecie przyszła im z pomocą technika- konkretnie klawiatura. Mój młodszy syn prace pisemne pisze własnie tak- i klasówki, i prace domowe. całą resztę zalicza ustnie. I wszystkie testy, sprawdziany roczne czy inne koncowe zdaje rewelacyjnie. Bo szkoła już to "przyswoiła". Ale kiedyś też byłby przegrany. Mimo, że jest jednym z najlepszych uczniów w klasie, kiedyś by nie przeszedł przez sito podstawówki. Bo nie potrafi ręcznie pisać czytelnie. Rysować też nie potrafi.
      Dyskalkulicy nie mają tyle szczęścia. Starszy syn wszystkie sprawdziany, poza częściami matematycznymi zdaje świetnie. I co z tego?

      Jestem ciekawa, czy tacy ludzie, dla których dyskalkulik to debil, musza być koniecznie doświadczeni osobiście, by przekroczyć swa ignorancję?
      • dorry Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 18:53
        W przypadku dysleksji zmienia się wymagania TYLKO dla osób nią dotkniętych, a nie dla wszystkich. Podobnie powinno być z dyskalkulią.
      • wuika Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 18:56
        Pytanie tyle, ile osób, wśród tych, co to nigdy orłami w matmie nie byli, to osoby chore, a ile to po prostu patentowe lenie, którym jest łatwiej zrzucić niechęć do nauczenia się czegoś tam na 'jestem humanistą i w życiu matma nie będzie mi do niczego potrzebna'. Jaki jest procent prawdziwych dys- w społeczeństwi? A jaki w szkołach, gdzie papierek ułatwia zdanie egzaminu?
        • my-alena Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:04
          wuika napisała:

          > Pytanie tyle, ile osób, wśród tych, co to nigdy orłami w matmie nie byli, to os
          > oby chore, a ile to po prostu patentowe lenie, którym jest łatwiej zrzucić niec
          > hęć do nauczenia się czegoś tam na 'jestem humanistą i w życiu matma nie będzie
          > mi do niczego potrzebna'. J

          Wiesz, ja bym nawet nie powiedziała, że to lenie. To najczęściej "ofiary systemu". Nauczanie matematyki od początku szkoły podstawowej szwankuje. Jak masz zaległości już na etapie podstaw to dalsza nauka jest koszmarem. Już to wcześniej pisałam, ale się powtórzę. Ja miałam rewelacyjną nauczycielkę od matmy w podstawówce. Nauka w liceum nie była dla mnie niczym skomlikowanym. Do klasy chodziło też sporo osób, które nie miały tego szczęścia, i mimo starań nie mogli opanować materiału, ale serio było u tych osób widać ewidentne braki z podstaw. Matury zdawali najczęściej z historii i biologii.
          • echtom Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:10
            > To najczęściej "ofiary systemu". Nauczanie matematyki od początku szkoły podstawowej szwankuje

            Ale to się wiąże z ogólnym podejściem do matematyki w społeczeństwie, rzeszami tzw. humanistów, którzy głośno krzyczą, że matematyka nie jest do niczego potrzebna. Powszechna demotywacja uczniów, rodziców sprawia, że nauczyciele też odpuszczają.
            • nenia1 Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:39
              echtom napisała:

              > Ale to się wiąże z ogólnym podejściem do matematyki w społeczeństwie, rzeszami
              > tzw. humanistów, którzy głośno krzyczą, że matematyka nie jest do niczego potrz
              > ebna.

              No właśnie, znowu czarno-biały świat. Kto twierdzi, że nie jest DO NICZEGO potrzebna?
              Oczywiście, ze jest potrzebna, ale prawda jest taka, że ludziom, którzy z matematyką nie są związani zawodowo, w życiu codziennym wystarczy zwykła znajomość 4 podstawowych działań algebraicznych.
        • nabakier Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:07
          Rozumując w ten sposób, powinniśmy pozamykać przychodnie zdrowia i szpitale, bo trafiają się symulanci. Jaki procent przychodzących do przychodni symuluje? Jakiś na pewno. I co z tego ?Wykrywajmy symulantów, a nie niszczmy tych, którzy maja rzeczywiste problemy.
          • wuika Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:16
            Nie, rozumując w ten sposób, powinny się zmienić kryteria przyznawania ułatwiających życie papierków. Masz problem, boś leń, albo nikt Cię nie nauczył porządnie - oj, no trudno. Masz problem, boś chory - proszę, oto papierek. A nie uważać, że skoro 5% (1, czy 10%, co za różnica) ma realny problem, kolejne 20% miało pecha, a 40% to lenie, to w ogóle darujmy sobie wymaganie czegokolwiek.
            • nabakier Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:40
              Wreszcie się rozumiemy.
            • my-alena Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:57
              wuika napisała:

              > Nie, rozumując w ten sposób, powinny się zmienić kryteria przyznawania ułatwiaj
              > ących życie papierków. Masz problem, boś leń, albo nikt Cię nie nauczył porządn
              > ie - oj, no trudno. Masz problem, boś chory - proszę, oto papierek. A nie uważa
              > ć, że skoro 5% (1, czy 10%, co za różnica) ma realny problem, kolejne 20% miało
              > pecha, a 40% to lenie, to w ogóle darujmy sobie wymaganie czegokolwiek.

              Chodzi o to, żeby znaleźć problem i go rozwiązać. Samo podniesieniu poziomu egzaminu maturalnego spowoduje, że 70 % go nie zda, a nadal zostanie nam społeczeństwo tumanów.
              • my-alena Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:58
                Ah no i nie bierzecie (dyskalkulicy czy inni upośledzeni matematycznie), tych tumanów do siebie, bo chodzi o osoby, które się po prostu matematyki nie nauczyły, a nie o osoby które nie są w stanie się nauczyć.
        • pade Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 29.02.12, 22:56
          ignorantka z Ciebie wuika, papierek niczego nie ułatwia, daje 30 min wiecej na egzaminie, nic poza tym, no i może jakiegoś specjalistę od odszyfrowywania bazgrołów trzeba zatrudnić
      • echtom Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:02
        Ty znowu swoje uncertain Jaka bezduszność, jaka ignorancja? Zrozum, jeżeli parę osób ma z czymś problem, należy te parę osób potraktować indywidualnie, a nie obniżać wymagania dla wszystkich.
        • nabakier Re: Porażająca bezduszność i ignorancja osób spra 28.02.12, 19:41
          Nigdzie, ale to NIGDZIE nie napisałam i konieczności obniżania poprzeczki dla wszystkich. Zatem- to NIE JA SWOJE.
    • donnasanta Bedziemy? 28.02.12, 18:58
      Już jesteśmy...poziom niektórych absolwentów równy jest poziomowi
      absolwenta szkoły zawodowej za moich czasów (jakieś 20 lat temu).Nie żartuje, kto ma kontakt z rekrutacją,wie o czym mówię. Nie mam na myśli Tylko poziomu wiedzy, ale także intelektu w parze ze słownictwem....
      • maxtonka Re: Bedziemy? 28.02.12, 20:06
        A mnie zastanawia po co sie teraz tyle trabi w mediach o rozwoju dzieci juz od niemowlaka skoro pozniej w szkole ten poziom jest systematycznie zanizany. I skoro tyle mozna zdzialac w pierwszych latach zycia dziecka z jego mozgiem bo przeciez jest chlonny jak gabka (rozne mundre podreczniki o tym pisza) to idac tym tropem powinnismy miec coraz madrzejsza i lepsza mlodziez a tymczasem jest zgola inaczej...
        Dodatkowo powstaje coraz wiecej odchylen od normy i cala armia psychologow, terapeutow, itd, itp gotowych do pomocy.
    • ewcia1980 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:12
      ludzie .... a czy Wy widzieliście teraźniejsze (w sensie z 2 ostatnich lat) arkusze maturalne z matematyki????
      poziom podstawowy ..... jest po prostu żenująco niski.
      to są zadania w stylu - bluzka kosztowała 100 zł. ile kosztuje na wyprzedaży gdy jej cena została obniżona o 40%.
      litości!!!!
      teraz to nie jest liczenie zadań, których treść była na 2 strony i było z 10 podpunktów.
      nie ma żadnych całek czy równań różniczkowych
      (piszę o poziomie podstawowym)

      żeby zdać maturę wystarczy 30%.
      i jeśli ktoś jest nawet debilem matematycznym to te 30% jest w stanie uzyskać - o ile trochę się pouczy.

      ja jestem "ścisłowcem" - uczę chemii i fizyki
      i jestem przerażona tym, że uczniowie nie mają dobrze opanowanej podstawowej wiedzy matematycznej.
      nie umieją przekształcać wzorów
      dodawać ułamków
      wykonywać działań w odpowiedniej kolejności
      więc jak rozwiązywać zadania właśnie na fizyce????
      zresztą nie tylko ja mam z tym problem.
      uczę w technikum i nasi nauczyciele od przedmiotów budowlano-elektrycznych też nie mogą za wiele zdziałać na swoich zajęciach bo uczniowie nie znają podstaw matematyki.

      ja jak najbardziej jestem za tym żeby matematyka była na maturze.

      i jestem zdania, że nie każdy musi mieć maturę.








      • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:36
        > ludzie .... a czy Wy widzieliście teraźniejsze (w sensie z 2 ostatni
        > ch lat) arkusze maturalne z matematyki????
        > poziom podstawowy ..... jest po prostu żenująco niski.

        widziałam, nawet rozwiązałam zadania przy porannej kawie, tak w ramach gimnastyki szarych komórek

        w większości zadań zamkniętych wystarczy podstawić odpowiedzi do zadania i sprawdzić co wyjdzie, albo wystarczy je tylko.... obejrzeć, bo nawet nie ma tam co liczyć
        zadania otwarte są na elementarnym poziomie

        ja na swojej maturze badałam przebieg zmienności funkcji, liczyłam prawdopodobieństwo i pole figury powstałej z przecięcia 4 funkcji, dzisiejsza matura przypomina dawny egzamin wstępny do LO
        • moofka Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 11:25
          > widziałam, nawet rozwiązałam zadania przy porannej kawie, tak w ramach gimnasty
          > ki szarych komórek
          >

          >
          > ja na swojej maturze badałam przebieg zmienności funkcji, liczyłam prawdopodobi
          > eństwo i pole figury powstałej z przecięcia 4 funkcji, dzisiejsza matura przypo
          > mina dawny egzamin wstępny do LO
          >

          matematyka.pisz.pl/strona/2961.html
          jest dokladnie to wszystko i zmiennosc funkcji i prawdopodobienstwo itd
          to matura z ubieglego roku
          cala dyskusja jest bez sensu
          madre ematki kloca sie o to czy trzeba matematyki uczyc
          otoz trzeba i z tym sie kazdy zgodzi
          i czy trzeba znac
          alez oczywiscie (i dyskalkulia nie jest powodem zeby jej nie uczyc, tylko uczyc ze zdwojonym zaangazowaniem, a przyjac nieco inne metody)
          i ze krolowa nauk matematyka jest to tez wszyscy wiemy i nikt z tym nie dyskutuje

          kwestia jest taka, ze zakladamy ze przecietny maturzysta matematyki uczy sie od przedszkola
          moj trzylatek ma sciezke matematyczna juz - zaczyna sie od kategoryzacji, szeregowania i sekwencji - to klucz do rozumienia otaczajacego swiata
          na kazdym etapie matematyki sie uczy
          przez 6 lat podstawowki, 3 lata gimnazjum i trzy lata liceum
          zakladamy ze przecietny maturzysta ma za soba 12-15 lat nauki matematyki i to z powodzeniem, skoro przechodzil kolejne etapy i byl promowany dalej z pozytywna ocena z tego przedmiotu
          wiec obowiazkowa matura na koniec z matematyki na poziomie zupelnie odstajacym od uczonych dotad tresci jest chyba tylko po to zeby zlosliwie dzieciakom dokopac i pokazac ze pomimo pokrzywionych w szkolnych lawach gufno umieja
          ale czy to oni sa winni?
          nie to system, przepisy i nauczyciele
          ktorzy ucza a nauczyc nie moga
      • 71tosia Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 21:25
        Jezeli uczen nie umie przeksztalcac wzorow to nie dlatego ze taki glupi ale dlatego ze nauczyciele go tego nie nauczyli, wiec do kogo masz pretensje? Akurat przeksztalcanie wzorow jest od zawsze w programie matematyki.
        Nawet nie musze czytac tych materialow o reformie z cala pewnoscia jest w nich ze 'trzeba zadbac o rozwoj ucznia' i ze 'mniej wiedzy pamieciowej a wiecej zrozumienia' ?
        Nie programem ale poziomem nauczycieli szkola stoi. Z mojego doświadczenia wyynika ze od lat, niezaleznie od zmieniajacych sie programow, dobrzy studenci przychodza od tych samych nauczycieli.
        • ewcia1980 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 17:37
          71tosia napisała:
          > Jezeli uczen nie umie przeksztalcac wzorow to nie dlatego ze taki glupi ale dl
          > atego ze nauczyciele go tego nie nauczyli, wiec do kogo masz pretensje?


          "nauczyciel go nie nauczył" - ŁADNE!!

          owszem to, że uczeń nie umie przekształcać wzorów to nie znaczy, że jest głupi!
          to znaczy, że w domu nie usiadł na d.u.p.i.e i nie nauczył się.
          bo nauczyciel za nikogo tego nie zrobi
          nikomu do głowy nie nawkłada
          on ma wyłożyć materiał, wyjaśnić, wytłumaczyć , pokazać schemat rozwiązywania zadań- i tyle
          a nauczyć to musi się uczeń sam
          i choćby stawał na głowie to bez pracy ucznia - NIC NIE ZDZIAŁA

          > Nawet nie musze czytac tych materialow o reformie z cala pewnoscia jest w nich
          > ze 'trzeba zadbac o rozwoj ucznia' i ze 'mniej wiedzy pamieciowej a wiecej zroz
          > umienia' ?

          ale rozumieć trzeba mieć co!!
          a jeśli uczniowie nie mają elementarnej wiedzy - właściwie w żadnym temacie
          to co mają rozumieć?????


          > Nie programem ale poziomem nauczycieli szkola stoi.

          typowe poglądy teraźniejszych rodziców - bo za wyniki w nauce ucznia odpowiada nauczyciel!!
          jasne ... też, ale w największym stopniu odpowiada za nie sam uczeń!
          • 71tosia Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 18:19
            typowy poglad nauczyciela akademickiego, droga Ewciu. I wiem co mowie wynik w perwszej kolejnosci zalezy od nauczyciela i jego umiejetnoscia nie od mitycznych programow. I rzeczywiscie rola wiekzosci nauczycieli sprawadza sie 'do pokaznia schematow' NIESTETY.

            No i jak rozumiem ty jestes jednym z tych licznych nauczycieli wierzacych w moc uzdawiajaca kolejnych jedynek, ktore maja mobilizowac do 'siadania na d....'. Ze tez jakos nigdy cie nie zastanowilo dlaczego mimo twych wysilkow 'mobilizujacych' nadal sproro twoich uczniow nie umie przeksztalcac wzorow? Hmmm... zapomnialam przeciez w przeciwienstwie do ciebie sa glupi i leniwi.
            • ewcia1980 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 19:11
              71tosia napisała:
              > typowy poglad nauczyciela akademickiego, droga Ewciu.I wiem co mowie wynik w p
              > erwszej kolejnosci zalezy od nauczyciela i jego umiejetnoscia nie od mitycznych
              > programow. I rzeczywiscie rola wiekzosci nauczycieli sprawadza sie 'do pokazni
              > a schematow' NIESTETY.

              po pierwsze gratuluję wiedzy o tym jak uczy WIĘKSZOŚĆ nauczycieli
              po drugie - bo możesz nie wiedzieć - przedmiotów ścisłych NIE DA się uczyć bez podania i opanowania przez ucznia pewnych schematów.


              > No i jak rozumiem ty jestes jednym z tych licznych nauczycieli wierzacych w moc
              > uzdawiajaca kolejnych jedynek, ktore maja mobilizowac do 'siadania na d....'.

              To mało rozumiesz!!

              nie wiem co maja na celu takie uwagi i personalne wycieczki ale są żałosne.
              i nie najlepiej świadczą o Tobie.


              > Ze tez jakos nigdy cie nie zastanowilo dlaczego mimo twych wysilkow 'mobilizu
              > jacych' nadal sproro twoich uczniow nie umie przeksztalcac wzorow?

              Widzę, że twoja wiedza i wnioski są " z du.. wzięte"
              Więc dyskusja mija sie z celem


              >Hmmm... zapomnialam przeciez w przeciwienstwie do ciebie sa glupi i leniwi

              Sorry .... ale głupia to jesteś Ty.
              EOT.


              • 71tosia Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 21:50
                > Sorry .... ale głupia to jesteś Ty.
                > EOT.
                no tak to dopiero bylo bez 'wycieczek personalnych'. Pewnie takich jak ty nic nie przekona, wiec nie dla ciebie to pisze Ewciu.
                Od lat bez przyjemnosci obserwuje kto z moich studentow trafia do zawodu nauczyciela i na palcach jednej reki moge policzyc tych, ktorzy sie do niego nadaja. Wiekszosc to slabi studentami z problemami emocjonalnymi, w ostatnich latach coraz czesciej doktoranci, ktorym 'nie wyszlo', sfrustrowani, niedouczeni ale z wielkim ego. Ale co tam ja, w koncu moja proba statystyczna to tylko kikanastu nauczycieli, proponuje jednak poczytac wyniki badan dotyczace 'stanu nauczycielskiego', wiekszosc nic nie czyta , nie doksztalca sie, nie lubi dzieciakow... Ale oczywiscie wedlug nauczycieli to nie ma wplywu na jakos ksztalcenia w Polsce, wiadomo winni sa leniwi uczniowie, zlosliwi rodzice i glupie programy i nigdy nauczyciele.
                • myga Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 22:04
                  > .. Ale oczywiscie wedlug nauczycieli to nie ma wplywu na jakos ksztalcenia w Po
                  > lsce, wiadomo winni sa leniwi uczniowie, zlosliwi rodzice i glupie programy i n
                  > igdy nauczyciele.
                  ------------
                  Mam dokladnie takie same smutne spostrzezenia po edukacji mojej trojki (najmlodsza w tym roku na szczescie juz konczy te droge przez meke). Nauczycielom w Polsce generalnie przeszkadzaja dzieci i rodzice. Gdyby nie one i oni , to praca bylaby super!
                • ewcia1980 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 22:29
                  71tosia napisała:
                  > Wiekszosc to slabi studentami z problemami emocjonalnymi,

                  To widocznie ŹLE ich uczysz!!!

                  > Wiekszosc ......niedouczeni ale z wielkim ego.

                  To co czemu ich nie NAUCZYŁAŚ ???????
                  uuuuuu ...... ale strzał w stopę.
                  • 71tosia Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 22:47
                    mam i slabych i wybitnych, rozlad Gaussa prosze Pani, problem jest taki ze to ci slabi wybieraja zawod nauczyciela, niestety. Z tego co Pani pisala wczesniej ma Pani 'wiekszosc' slabych uczniow majacych problem z podstawowymi działaniami matematycznymi. Gdybym ja miala taki problem i np egzaminu nie zdaloby wiekszosc studentow, to jednak zastanowilabym sie co z moim uczeniem jest nie tak, a nie obwiniala IQ studentow. Ale to ja..
                    • ewcia1980 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 23:15
                      71tosia napisała:
                      > mam i slabych i wybitnych, rozlad Gaussa prosze Pani, problem jest taki ze to c
                      > i slabi wybieraja zawod nauczyciela, niestety.

                      smile a masz to jakoś opracowane w formie statystyk ??
                      bo chętnie poczytam poniżej jakiej średniej studenci wybierają zawód nauczyciela.
                      i statystyki robisz tylko ze swojego przedmiotu czy zliczasz średnie ze wszystkich???
                      smile litości!

                      >Z tego co Pani pisala wczesniej
                      > ma Pani 'wiekszosc' slabych uczniow majacych problem z podstawowymi działaniami
                      > matematycznymi.

                      masz problem z czytaniem ze zrozumieniem , z wyciąganiem wniosków czy z nadinterpretacją ???
                      gdzie napisałam coś takiego lub gdzie napisałam coś co pozwoliła ci wyciągnąć taki wniosek??

                      > Gdybym ja miala taki problem i np egzaminu nie zdaloby wieksz
                      > osc studentow, to jednak zastanowilabym sie co z moim uczeniem jest nie tak, a
                      > nie obwiniala IQ studentow. Ale to ja..

                      I na dodatek wybiórcze czytanie!!
                      Misiaczku - ja NIE UCZĘ matematyki
                      • 71tosia Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 00:07
                        ....wiesz co szkoda czasu, wiec to moj ostani wpis.
                        Moja proba statystyczna jest mala, wiec sa to jedynie moje odczucie, wyraznie to zaznaczylam. Jednak odsylam do badan na duzych grupach statystycznych, raczej nie odbiegaja one bardzo od moich odczuc, dane nie sa pokrzepiajace, szczegolnie te dotyczace nauczycieli mianowanych.
                        Ta twoja egzaltacja 'ludzie widzicie...' wszystko okraszone wykrzyknikami i znakami zapytania, chaotycznosc wypowiedzi, autorytatywnosc, do tego niskie mniemanie o uczniach i ich rodzicach, za to wysokie o sobie, te uwagi o uczeniu przez 'siadanie na d.u.p.i.e' , sorry Pni Ewciu jestes dosc typowym przedstawicielem swojej profesji. Oczywiscie dla ciebie to bedzie komplement, dla mnie nie koniecznie.
                        Dziekuje za dyskusje, to byl ostani moj wpis na ten temat.
                        • moofka Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 08:33
                          Tosiu masz racje w kazdym slowie
                        • ewcia1980 Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 15:11
                          71tosia napisała:

                          > ....wiesz co szkoda czasu, wiec to moj ostani wpis.

                          Ależ nie ma żadnego obowiązku!

                          > Moja proba statystyczna jest mala, wiec sa to jedynie moje odczucie, wyraznie t
                          > o zaznaczylam. Jednak odsylam do badan na duzych grupach statystycznych, raczej
                          > nie odbiegaja one bardzo od moich odczuc, dane nie sa pokrzepiajace, szczegoln
                          > ie te dotyczace nauczycieli mianowanych.

                          uncertain
                          watek był o maturze z matematyki a każdy powód jest dobry żeby czepić się nauczycieli.

                          No to jak nie do twoich statystyk to poproszę o link do tych badań na dużej grupie statystycznej.
                          Jakiż to jest związek niskiej średniej z wyborem zawodu nauczyciela!
                          Czy te badania sa jakieś ściśle tajne??


                          > Ta twoja egzaltacja 'ludzie widzicie...' wszystko okraszone wykrzyknikami i zna
                          > kami zapytania, chaotycznosc wypowiedzi, autorytatywnosc,

                          masz z tym jakiś problem??


                          >do tego niskie mnie manie o uczniach i ich rodzicach,

                          ty masz małą próbę statystyczną
                          ja dużą
                          i nie na podstawie "jedynie moich odczuć" , jak ty, wyrażam opinie .
                          uczniowie mówią (a raczej anonimowo piszą wprost) w czym jest problem
                          NIE UCZĄ SIĘ
                          i tyle w temacie!


                          >te uwagi o uczeniu pr zez 'siadanie na d.u.p.i.e' ,

                          tak tak
                          wiem
                          to nauczyciel MA NAUCZYĆ!

                          > sorry Pni Ewciu jestes dosc typowym przedstawici
                          > elem swojej profesji. Oczywiscie dla ciebie to bedzie komplement, dla mnie nie
                          > koniecznie.

                          no tak - napewno wiesz to najlepiej

                          > Dziekuje za dyskusje, to byl ostani moj wpis na ten temat.

                          powtarzasz sie!
              • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 21:58
                Są na forum osoby, które nie potrafią pojąć, że niektórych rzeczy nie da się zrobić ZA ucznia/studenta. Po prostu trzeba się nauczyć i tyle.
                Mogę się zgodzić, że na poziomie zerówki, pierwszej czy drugiej klasy matematyka jest xle uczona. Nie uczy się abstrakcyjnego myslenia, straszy matematyką.
                Obawiam się, że panie od nauczania początkowego same były źle uczone matematyki i skutecznie im ja obrzydzono. A potem jest już konsekwencja. I dochodzi do tego myślenie, że matematyka jest straszna, humanista nie musi jej umieć i utożsamianie rachunków( arytmetyki) z matematyką.
                A jak pojawiają się kłopoty to obwinia się nauczyciela, który nie nauczy ( czytaj nie pokaże jak się rozwiązuje wszystkich mozliwych typów zadań). Trochę pilniejszy uczeń nie mysli, ale uczy się na pamięć schematów rozwiązań, nie wyprowadza wzorów tylko je wykuwa. Nic więc dziwnego, że na maturze ma problemy, bo może coś źle zapamiętać, pokręcić.
                Do tego jeszcze dochodzą dyskalkulie. Koło ratunkowe dla nieuków.
                • 71tosia Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 22:28
                  niedouczony jan nie bedzie w stanie nauczyc jasia, nawet jak jas sie bedzie bardzo staral.

                  Jak juz pisalam ja od lat dostaje dobrych studentow z 'tych samych zrodel' od nauczycieli, ktorym nie przeszkadzaja ani programy, ani leniwe i glupie dzieciaki. Jak jednak slysze od swojego bylego, malo wybitnego doktoranta, ze uczniow ma beznadziejnych (w tzw dobrym liceum), ze znowu w 30 osobowej klasie MUSIAL postawic 28 jedynek, to naprawde mysle ze programy nie sa najwiekszym problem Polskiej szkoly.
                • dorry Re: Będziemy narodem tępaków 01.03.12, 11:48
                  > Do tego jeszcze dochodzą dyskalkulie. Koło ratunkowe dla nieuków.

                  Miarkuj co piszesz.
                  Oby Twoje dzieci lub wnuki nie miały którejś z dys-, bo z Twoim podejściem zniszczyłabyś im psychikę.
    • violon-czela Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 20:38
      no to ja jestem tępakiem ale tego zadania nie rozwiązałabym dopóki nie przypomniałabym sobie albo nie przyswoiła jeszcze raz jak to się oblicza. moja pamięć matematyczna = 0. nauczę się obliczać coś a zaraz nie pamiętam jak to było. No na oko co najwyżej mogłabym ocenić ha ha.
      • marzeka1 Re: Będziemy narodem tępaków 28.02.12, 22:30
        Od września reforma nieszczęsnej Hallowej (szkodnika edukacji strasznego!!!!) wkracza do szkół ponadgimnazjalnych- znajoma matematyczka tylko za głowę się łapie.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 00:26
        ale tutaj nic nie trzeba pamietac tylko obliczyc z proporcji. jak ktos lubi sobie komplikowac to moze rownanie ulozyc.
        • violon-czela Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 10:15
          syty głodnego nigdy nie zrozumie.
          • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 13:15
            > syty głodnego nigdy nie zrozumie.

            chyba umierającego z głodu indifferent

            cena przed obniżką X --
            • violon-czela Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 18:47
              dzięki za działanie a po co mi ono?

              fajnie tez czasem wspomnieć, że matma matma ale czytanie ze zrozumieniem też kuleje w naszym społeczeństwie...
              • mamand Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 20:17
                > fajnie tez czasem wspomnieć, że matma matma ale czytanie ze zrozumieniem też k
                > uleje w naszym społeczeństwie...

                a czegóż to nie zrozumiałam?

                - w kilka postów wyżej piszesz że nie rozwiązałabyś takiego zadania, bo nie pamiętasz jak to się robi,
                - dostałaś odpowiedz, że trzeba ułożyć proporcje i wychodzi samo,
                - ty odpisałaś że syty (ten kto wie co to jest proporcja) nie zrozumie głodnego (domyślam się, że tego, który nie ma pojęcia co to jest proporcja),
                - żeby ten głodny nie zszedł śmiercią głodową, dostał na tacy algorytm, żeby wiedział na przyszłość, np. jak dziecko poprosi o pomoc w pracy domowej smile

                coś pominęłam?
          • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 16:03
            Tak, i może należy się zastanowić czy ten głodny powinien legitymować się maturą.
            • violon-czela Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 18:45
              a czemu niby nie?

              ludzie są różni i brak długotrwałej pamięci do liczb nie jest czymś co powinno człowiekowi zamykać drogę do edukacji.
              • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 20:45
                Matematyka to nie liczby a w kazdym razie nie tylko liczby. I o tym powinien wiedzieć każdy absolwent podstawówki.
    • madzioreck Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 00:44
      Wykształcenie traci na
      > wartości, każdy półgłówek musi mieć maturę, niektórzy nawet studia,

      No, szczególnie odkąd pracodawcy zaczęli wymagać, żeby sekretarki, recepcjonistki tudzież kierownicy sklepu mieli wykształcenie wyższe. I odkąd zaczął się liczyć papierek, a nie kierunek, na jakim się go zrobiło - prawo czy weterynaria, jeden pies, byle było wyższe...
    • sueellen Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 01:28
      Nie czytalam artykulu ale jesli chodzi o bardzo wiele przedmiotow w szkole w tym sporo z matemtyki, wiedza w 90% jest calkowicie nieprzydatna w doroslym zyciu. Brakowalo natomiast podstaw rachunkowosci, czy bankowosci, takich banalow jak planowania budzetu, zarzadzania pieniedzmi, podstaw prawa, szybkiego bezwzrokowego pisania i innych przydatnych w doroslym zyciu rzeczy, ktorych musialam sie uczyc sama, czesto na wlasnych bledach. Do niczego mi sinusy , cosinusy, calki i inne rozniczki. Do niczego mi mitochondria komorkowe i uklad pokarmowy plazow, do niczegoryta na pamiec tablica mendelejwa. Szkole skonczylam 11 lat temu i przez te 11 lat w zyciu zawodowym i prywatnym naprawde bardzo, ale to bardzo niewiele przydalo mi sie wiedzy ze szkoly sredniej. Malo tego, Anglicy, moi koledzy z pracy ktorzy w wiekszosci maja mniejsza wiedze ogolna ode mnie, maja o wiele wieksza
      - pewnosc siebie
      - sa dobrymi mowcami (ucza ich tego w szkole, nawet uczniowie biora udzial w ogolnonarodowych konkursach na najlepszego mowce)
      - niemal wszyscy bezwzrokowo pisza na klawiaturze
      - sa dobrymi specjalistami w waskich dziedzinach

      Ci tepacy o wiele nizszym standardzie edukacji maja dziwnym trafem lepszy poziom zycia od nie tepakow.
      • nanuk24 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 01:53
        podpisuje sie
      • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 10:10
        Malo tego, Anglicy, moi koledzy z pracy ktorzy w wiekszosci maja mniejsza wiedze ogolna ode mnie, maja o wiele wieksza
        - pewnosc siebie
        - sa dobrymi mowcami (ucza ich tego w szkole, nawet uczniowie biora udzial w ogolnonarodowych konkursach na najlepszego mowce)
        - niemal wszyscy bezwzrokowo pisza na klawiaturze
        - sa dobrymi specjalistami w waskich dziedzinach

        Tak to się zgadza, ale tu też o wychowanie chodzi. Wydaje mi się, że to się zmienia , ale w Polsce wiele lat pokutowało wychowanie i motywacja przez krytykę, porównywanie do innych, stąd mała wiara w siebie, niechęć do publicznych wystąpień itp.
        Co do bezwzrokowego pisania to ja starsze pokolenie jestem sad jak ja w liceum byłam to w domach conajwyżej atari stało. Obsługę kompa miałam na studiach i uczyli tam worda (rok 1995 to był) , pisania formułek w exelu (matematyka też się przydaje) i obsługi menadżera plików, ale pisania, jakiegokolwiek, nikt nie uczył, a tym bardziej bezwzrokowego smile. Ogólnie to to było bardzo fajne doświadczenie, bo uczyliśmy się pisać w wordzie, a wszyscy klepali jednym palcem big_grin.
      • paszczakowna1 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 10:39
        > . Brakowalo natomiast podstaw rachunkowosci, czy bankowosci, takich banalow jak
        > planowania budzetu, zarzadzania pieniedzmi, podstaw prawa, szybkiego bezwzroko
        > wego pisania i innych przydatnych w doroslym zyciu rzeczy,

        Poza bezwzrokowym pisaniem (którego powinno się uczyć w podstawówce) to są duperele, które w szkole powodują jedynie wytapianie czasu.

        >Do niczego mi sinusy , cosinusy, calki
        > i inne rozniczki.

        Tobie może do niczego, ale całkiem sporej liczbie uczniów byłyby do czegoś. Tyle że nie są, bo taka rzecz jak całki nie pokala już umysłu licealisty, nawet przy rozszerzonym programie matematyki. I to jest dopiero prawdziwy problem, który wychodzi później na każdych studiach wymagających matematyki (wszystkie techniczne, chemia, ekonomia). Bo za dużo było wsłuchiwania sie w takie właśnie głosy.
        • sueellen Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 11:40
          jezeli uczen wybiera sie na studia techniczne to powinien miec isc do klasy z rozszerzona matematyka i tam sie uczyc calek i innych rozniczek, pozostali bedacym w klasach humanistycznych poza podstawami powinno sie dac spokoj.
        • sueellen Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 11:50
          brak tych dupereli sprawia ze jestesmy w rozwoju w ogonie Europy, malo przedsiebiorczy, malo pewni siebie. Obowiazkowa matura z matmy na wyzszym poziomie niz w innych krajach na nic sie nam nie zdala... Tak jak pisalam, wyzsza matematyka w liceum nam niepotrzebna. Zwykly czlowiek musi umiec dodawac, odejmowac, wyliczyc procent i obliczyc powierzchnie, odleglosc, czas. Tyle.

          budzetowanie to nie duperle i ta wiedza przyda sie kazdemu bez wzgledu na to czy operuje sie setkami, tysiacami czy milionami.
          • paszczakowna1 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 18:33
            > brak tych dupereli sprawia ze jestesmy w rozwoju w ogonie Europy, malo przedsie
            > biorczy, malo pewni siebie. Obowiazkowa matura z matmy na wyzszym poziomie niz
            > w innych krajach na nic sie nam nie zdala...

            1. Jakich skutków oczekujesz po kilku latach wprowadzenia zmiany?

            2. Żartujesz sobie. Nie jest na wyższym poziomie. Mam ogląd, czego wymagaja od maturzystów inne kraje (chyba ze o Etiopii mówimy?) A kiedyś, kiedyś, poziomu matematyki nam i Rosjanom Europa zachodnia zazdrościla...

            >Zwykly czlowiek musi umiec dodawac, odejmowac, wyli
            > czyc procent i obliczyc powierzchnie, odleglosc, czas. Tyle.

            Jak ma nic nie rozumieć ze współczesnej nauki, statystyki uważać za oszustwo lub czarną magię, a w banku uważać za święte, co powie "opiekun klienta", to owszem. Ja jednak życzyłabym lepiej Polakom.

            > budzetowanie to nie duperle

            A co to jest to tajemnicze "budżetowanie"? Wiedza o tym, że suma wydatków nie może przekraczać sumy przychodów? Dla człowieka nauczonego minimum logicznego myślenia (zgadnij na jakim przedmiocie) to oczywistość. A robienie z tego specjalnej wiedzy do nauczania w szkole to szkodliwe marnowanie czasu.
        • hanna_sty Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 16:29
          To kwestia programów. Bezwzrokowe pisanie - jak najbardziej w podstawówce. Zajęcia - nazwijmy roboczo- oratorskie, w liceum. Podobnie jak elementy logiki, prawa, ekonomii, filozofii, psychologii, ekonomii.
      • kopkop1 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 11:54
        Zgadzam się. Jestem kiepska z matmy, siedziałam uczyłam się i patrzyłam z zazdrością jak jeden z drugim po dwóch przykładach potrafi coś rozwiązać a ja muszę taki efekt osiągnąć po wielu godzinach nauki, tłumaczenia a i tak zawsze coś myliłam, zapominałam, zawalałam. Wkurzało mnie to bo musiałam poświęcać więcej czasu na coś co nie sprawia mi przyjemności i będzie mi nieprzydatne w życiu a ulubione przedmioty zaniedbywałam...
        No własnie poświęcałam czas na materiał z matmy którego teraz nie pamiętam bo w ogolę w życiu jest mi niepotrzebny a nieużywana wiedza zanika big_grin... Na to co w codziennym życiu jest mi potrzebne czy ułatwiłoby mi życie w temacie matematyki nie poświęcaliśmy w latach szkolnych zbyt wiele czasu przez co trzeba samemu się doinformowywać bo w szkole były ważniejsze cosinusy itp.


        W Niemczech też ktoś mi mówił, że w porównaniu z Polską mają o wiele niższy standard nauczania, mniej materiału a czy źle na tym wychodzą? Jak dla mnie w szkole powinny być podstawy z każdego przedmiotu, które powinny być wbijane do głowy a reszta powinna być zagłębiana na studiach np. Każdy wybiera kierunek który mu leży i to zagłębia.

        w ogole mam wrażenie, że w szkołach podstawowa wiedza jest traktowana po łebkach bo to jest tak proste, oczywiste że każdy powinien to wiedzieć wiec poświęca się na to 5% czasu a 95% na wbijanie do głowy rzeczy totalnie nieprzydatnych.
        Tak jest choćby z anatomią niby każdy powinien znać podstawy a połowa nie zna fizjologii swojego ciała..czemu? Bo poświęcono na to troszkę czasu a potem cały czas, płazińce od A do Z , obleńce od a do Z, bla bla do znudzenia. Wiem coś o tym bo biologia była dla mnie dużym rozczarowaniem - uczyłam się o tych wszystkich organizmach - czego już nie pamiętam a anatomia była na szybko bo to oczywiste, banalne - szkoda czasu...

        co za dużo to nie zawsze zdrowo.

        • my-alena Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 14:22
          > W Niemczech też ktoś mi mówił, że w porównaniu z Polską mają o wiele niższy sta
          > ndard nauczania, mniej materiału a czy źle na tym wychodzą?

          To może zależeć od Landu i od szkoły (na poziomie szkół średnich są trzy rodzaje szkół, nie każda się kończy maturą, każda ma inny zakres materiału, ale nie sądzę, żeby matematyka w szkole maturalnej była na niższym poziomie). Póki co na etapie szkoły podstawowej (do takiej chodzi moja córka) zakres materiału z matmy jest większy niż w szkole polskiej (do szkoły polskiej córka chodziła przy konsulacie, korzystają z tych samych podręczników z których korzysta się w PL).
    • olena.s Na razie mam małe dziecko 29.02.12, 06:06
      Ale szczerze mówiąc zaskakuje mnie matematyka w ich szkole. Mam wrażenie, że dzieci są o jakieś pół roku do tyłu w stosunku do polskich. Na przykład tabliczka mnożenia jest wymagana dopiero w 4 klasie... Założę się, że dobry uczeń z klasy mojego dziecka w szybkości obliczeń byłby gorszy od dobrego ucznia ze szkoły polskiej.
      Ale jednocześnie magluje się tam rzeczy, które uczą ogarniania rzeczywistości, rozumienie grafów na przykład. I takie zagadnienia jak rozróżnianie średniej od mediany czy dominanty. Ja się z tym zetknęłam dopiero na studiach...tu miała to w wieku 9 lat.
    • azile.oli Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 09:24
      W takim razie, może nie b ędziemy narodem tępaków, tylko po prostu jesteśmy narodem tępaków? Ja zdawałam starą maturę. Nie zdawałam matematyki, ale historię, bo taki był obowiązek w klasach humanistycznych. Część osób z mojej klasy, obiektywnie słabych z matmy, wolałyby ją zdawać, niż tę historię, bo prawda jest taka, że ściągi krążyły na prawo i lewo. A historię trzeba było napisać samodzielnie. Tamta matura z matmy była chyba trudniejsza, ale do dziś nie wiem , jakim cudem pozdawały ją osoby, które były z matematyki dużo słabsze ode mnie. Ano, chyba takim, że matura była sprawdzana w szkole.
      Dodam jeszcze, że te osoby miały matematykę rozszerzoną, a umiały mniej, niż humaniści, mający 2 godziny tygodniowo.
      100 procent mojej klasy dostało się na studia, po wcześniejszych egzaminach, rzecz jasna. I nie zawsze b yły to studia humanistyczne.
      Teraz, co do obecnej matury - niech ta matematyka będzie, ale nie doszukujmy się drugiego dnia, pisząc, że poziom podstawowy jest za niski. On obejmuje właśnie takie podstawy, które się w życiu przydają. Jednocześnie pan, wypowiadający się w artykule, na temat poziomu matematyki i sugerujący, że studenci nie potrafią rozwiązać zadań maturalnych jest niekonsekwentny - skoro zadania rozwiązują, to matematykę na studiach mają, zatem pytanie - jak się na owych studiach znaleźli? Wprowadzić na tych wydzialach wymagania, żeby matematyka była na poziomie rozszerzonym zdawana i tyle.
      A reszcie dać spokój.
      I napiszę ciekawostkę - na pewnej niezłej uczelni matematyka jest brana pod uwagę w rekrutacji na wydział prawa, a nie jest brany język obcy. W tym samym mieście Na Akademię Ekonomiczną można się dostać z kiepsko zdaną maturą z matmy, bo jej zamiennikiem może być np wos, albo język obcy na rozszerzonym poziomie.
      Na szczęście na filologie matematyka nie jest brana w rekrutacji pod uwagę. I nie powinna być, moim zdaniem. Podobnie, jak na matematykę nie jest brana pod uwagę matura z polskiego.
      Moje dzieci będą zdawały maturę rozszerzoną z matmy, przy czym jedno jest na profilu matematycznym, a drugie na humanistycznym. Ale to ich wybór.
      Gdybym miała pociechę genialnie piszącą , a słabą z matematyki, to bardzo by mnie wkurzało, gdyby ktoś chciał nagle podnieść poziom matury podstawowej z tego przedmiotu w taki sposób, że podstawy by nie wystarczyły i dziecko musiałoby pójść na korepetycje.
      Do czego przydała mi się matematyka - do obliczania procentów, do policzenia, ile metrów płytek muszę kupić na podłogę itd. Czyli podstawy, nie żadne cuda.
    • alabama8 Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 14:26
      JESTEŚMY narodem tępaków, z resztą ludzie, cała ludzkość (z nielicznymi wyjątkami) jest tak naprawdę tępa, a mimo to stworzyliśmy taką technologię, której sposobu działania nie rozumie 99% z nas.
      Potomek, codziennie zasypuje mnie setkami pytań (mniej lub bardziej durnymi), a ja widzę że w 90% przypadków muszę sięgnąć do Wikipedii bo nie wiem, nie wiem, nie wiem, kurka nie wiem czy Król Słońce przypiekał!
      Pogódźmy się więc z tym, że za postęp odpowiada ten 1% kumających, a reszta wlecze się w ogonie nie bardzo wiedząc gdzie i po co idzie.
      • d.o.s.i.a Re: Będziemy narodem tępaków 29.02.12, 14:43
        > Pogódźmy się więc z tym, że za postęp odpowiada ten 1% kumających, a reszta wle
        > cze się w ogonie nie bardzo wiedząc gdzie i po co idzie.

        W sumie swieta racja.
    • hanna_sty Re:A jednak tępacy 29.02.12, 16:01
      Różnimy się. Nauka poszła na przód i nie ma już ludzi Renesansu. Trudno, żeby ktoś był lekarzem, matematykiem, astronomem i poetą.
      Jest specjalizacja i np. chemik organik niewiele wie o chemii kwantowej, ale..... jest elementarna wiedza, którą musi posiąść KAŻDY człowiek. Na poziomie szkoły podstawowej inna, średniej inna a wyższej jeszcze inna.
      Obecnie wymaga się na poziomie szkoły średniej bardzo małego zakresu wiedzy z matematyki. A jeśli już coś się tam wtłoczy do głowy to z zastosowaniem marnie.
      Matematyka jest na każdym kroku, uczy logicznego myślenia, wyciągania wniosków, gimnastykuje umysł. Bardziej niż inne przedmioty.
      Matematyka jest nielubiana, bo źle uczona od podstaw.
      Ludzie, którzy nie rozumieją matematyki, nie umieją jej znajdują sobie wytłumaczenia- modne w dzisiejszym świecie-, mają dyskalkulię.
      Współczuję wszystkim dysom- i dysgrafikom, którzy nie nauczą się pisać, dyslektykom- czytać, dyskalkulikom ( nie wiem czy tak się to od mienia) liczyć. Współczuję osobom mającym amuzję ( niezdolność rozpoznawania melodii i śpiewania), niepełnosprawnym ruchowo, jąkającym się, ale.... Osoby jąkające się raczej nie mają czego szukać w szkole teatralnej, ci z amuzją nie pójdą do szkoły muzycznej, a niesprawni fizycznie na AWF.
      Jeśli ktoś nie opanował matematyki z jakichkolwiek powodów - nawet dyskalkulii to niech zaprzestanie edukacji na poziomie podstawowym, gdzie większa wiedza nie jest wymagana. Trudno. Wykształcenie wyższe czy średnie nie jest obligatoryjne.
      Jesli jest to złe uczenie, lenistwo to trzeba się nauczyć - samemu lub przy pomocy nauczyciela.
      Jest pewne minimum programowe, które obowiązuje człowieka z wykształceniem średnim. Jest to określony materiał z kilku przedmiotów, w tym języka polskiego ( ojczystego), obcego nowozytnego i właśnie matematyki. Resztę można sobie wybrać.
      Ktoś kto jest humanistą nie musi wybierać matematyki rozszerzonej ( też dość prostej), ale poziom podstawowy, nietrudny.
      I odwrotnie dajmy ścisłowcom możliwość napisania egzaminu z polskiego na poziomie prostszym bez katowania ich analizą wiersza czy tekstu staropolskiego. Ale coś wiedzieć muszą. W przeciwnym razie nie powinni pretendować do osoby ze średnim wykształceniem.
      I tylko tępak tego nie zrozumie.
      I na koniec uwaga- skąd się biorą na rynku pracy tabuny bezrobotnych humanistów w sytuacji gdy na absolwentów kierunków z matematyką w tle ( ekonomiści z prawdziwego zdarzenia, inzynierowie, matematycy itd) mogą wybierać w pracy jak w ulęgałkach. Pewnie, że gdzieś są jakieś wyjątki , ale potwierdzają tne regułę i trendy - światowe trendy.
      • dziennik.odchudzania A jednak jednak 29.02.12, 18:49
        Nauka powyżej czwartej klasy szkoły podstawowej nie ma nic wspólnego z "przyda się". Na tym etapie przeciętny człowiek kończy nabieranie umiejętności, które są niezbędne w codziennym życiu - czytanie i pisanie oraz podstawowe rachunki. Większości z nas nie przydaje się znajomość rozbioru zdania, budowy atomu, zjawiska fotosyntezy czy lewych dopływów Eufratu. Mało, ludzie kończący przedwojenne cztery klasy nie mieli problemu z procentami czy ułamkami - to wiedza, którą da się wynieść z życia (jeśli nie jest się ograniczonym w tym względzie). Można nie wiedzieć, że coś jest droższe o 50 procent, ale rozumieć, że podrożało "pół raza".

        Istotą nauki do końca liceum jest nie to z czego się literalnie korzysta, ale ogólne poznanie świata i zrozumienie zjawisk - czyli to, czego nie uda nam się zapomnieć. Dlatego uczono nas tablicy Mendelejewa i dlatego dręczono pantofelkiem, momentem pędu i takimi tam. Owszem, są jednostki, dla których nauki matematyczno-przyrodnicze są szczególną udręką, ale są też tacy, dla których języki, w tym ojczysty, są dramatem i czarną magią - a przecież nikt nie dyskutuje o ich (językach, nie ludziach) potrzebie na maturze.

        Przedmioty obowiązkowe na egzaminach maturalnych mają z zasady więcej godzin i stoją na wyższym poziomie, uczniowie także bardziej się przykładają ze świadomością, że zdać trzeba. Matematyka na maturze powinna być obowiązkowa z nielicznymi wyjątkami (to znaczy klasami profilowanymi - ściśle humanistycznymi czy artystycznymi). Bo potrzebujemy lekarzy, architektów, chemików, informatyków, fizyków i tylko matematyka/fizyka/chemia na przyzwoitym poziomie w ciągu pierwszych kilkunastu lat nauki daje szansę, że 5 lat studiów poświęcą nie na korepetycje z arytmetyki i nadrabianie braków, ale na poznanie tego, co konieczne.

        I dlatego tak przeraził mnie ten tekst. Bo - z jednej strony - nasz kraj zapełnią pseudofachowcy, z drugiej zaś - prosimy się o to, żeby stać się niewolnikami tych, którzy są w stanie wykształcić elity zmieniające świat.
      • edelstein Re:A jednak tępacy 29.02.12, 21:32
        Jestem za tym,ze kazdy musi zdac historie sztuki i malarstwo,jak nie zda,no coz,nie kazdy musi ukonczyc szkoly wyzsze.
        Jestes jedna z najbardziej zacofanych forumek jakie przyszlo mi czytac,zanim zaczniesz pisac o dyskalkulii jako o modzie,ruszylabys ta pusta glowa,wpisala w wujka google co to jest dyskalkulia i sprobowala wyciagnac wnioski.Jak widac znajomosc matematyki w niczym ci nie pomaga,twoja kreatywnosc i inteligencja sie nie rozwinely.Teraz wiem czemu w Polsce trzeba “szalonego wozkowicza“i akcji “bez barier“,bo w urzedach siedza panie i panowie twojego pokroju i uwazaja,ze skoro oni moga wejsc na schody to inni tez moga,a jak nie moga to trudno,w koncu ludzie na wozkach nie musza sie poruszac po calym miescie,najlepiej niech siedza w domu,
        • chcesztomasz Re:A jednak tępacy 29.02.12, 21:40
          ha ha.
        • hanna_sty Re:A jednak tępacy 29.02.12, 21:47
          Jesteś nie tylko głupią osoba, ale i chamką. Cóz, nawet znajomość historii sztuki i umiejetność namalowania obrazka nic Ci nie dała.
          Brak umiejętności logicznego myslenia - i tu kłania się matematyka, powoduje, że ponosi Cię fantazja.
          Trudno, ludzie są rózni- jedni mądrzy i kulturalni, drudzy tacy jak Ty.
          • chcesztomasz Re:A jednak tępacy 29.02.12, 21:56
            "...chamką."

            buuuu, przyganiał kocioł garncowi ha ha.
            • hanna_sty Re:A jednak tępacy 29.02.12, 21:59
              Jak dotąd nikomu nie nawymyślałam, nie naubliżałam. Pani e...ma najwidoczniej kłopoty nie tylko z matematyka.
              • chcesztomasz Re:A jednak tępacy 29.02.12, 22:08
                yhy
              • dorry Re:A jednak tępacy 01.03.12, 11:53
                Po Twoich wypowiedziach widać, że i Ty masz kłopoty - np z zaakceptowaniem, ze nie wszyscy są w równym stopniu zdolni do opanowanie wszystkich umiejętności. I że są osoby, które z tego powodu trzeba traktować inaczej niż ogół. Nazywanie takich osób "nieukami" uważasz za kulturalne?
                • chcesztomasz Re:A jednak tępacy 01.03.12, 20:15
                  A nie jest to kulturalne? A tępacy to pogardliwe określenie? No nie może być. ha ha ha.


                  Śmieszą mnie takie stworki, myślą że mają prawo jako nieliczni do wszystkich przywilejów bo posiedli jakąś umiejętność zapewne nie w podstawach ( mylę się?) i każdy kto nie posiada tej umiejętności nie powinien mieć dostępu do wiedzy wyższej. No i oczywiście dzięki temu mają jakieś niepisane prawo obrażać bez nazwania tego chamstwem. Oni mogą.
                  Idąc dalej człek na kierunkach humanistycznych może nie umieć przeczytać ze zrozumieniem, może nie lubić czytać, może nie umieć napisać gżegżółka, człek w szkole artystycznej może nie umieć dobrze malować, szkicować ale no musi być oblatany w matmie. No musi. Bo jak nie będzie, to nie będzie w tej szkole i siłą rzeczy nie dostanie fajnej wiedzy z dziedziny która go interesuje i z dziedziny w której ma talent a w której matma nie jest mu niezbędna. smile Tak więc musi siedzieć przy ulicy i ja zamiatać. Rysował będzie ten kto niekoniecznie ma talent ale ma wiedzę matematyczną na ponadprzeciętnym poziomie.

                  Nie od dziś wiadomo, że bez matematyki w życiu da się żyć ( no przykro mi ale taka jest prawda ) Sama w życiu, wiedzy matematycznej (na uważam nie najgorszym poziomie )nie wykorzystuje bo tu na oko się coś obliczy, tu po przecenie/obniżce stoi nowa cena na metce, tu se kalkulator weźmie człek i jest po problemie. Pewnie, że można dla rozrywki liczyć samemu i udawać, że nikt ci życia nie ułatwia, ale nie czarujmy dla rozrywki liczą ci co lubią matmę. Dla innych nawet tych którzy ja umieją i rozumieją MOŻE to nie być żadna za przeproszeniem pieprzona rozrywka. ( np dla mnie smile)

                  Nie czarujmy się w życiu humanista i inny tego typu stworek nie musi się wykazywać jakąś skomplikowaną logiką że np musi sobie obliczać w ile minut dojedzie do domu jak pociąg jedzie tyle a tyle a szybkość rozprzestrzeniania się ognia, który bucha człekowi w domu z zostawionego żelazka wynosi bla bla bla....Bez jaj. Masa ludzi, którzy mnie otaczają nie są orłami w matematyce, mają czysto humanistyczne zajęcia i nie zauważyłam, żeby byli półgłówkami, którym logika, kojarzenie faktów itp rzeczy sprawiały/sprawiają jakiś problem. Wręcz przeciwnie są fajnymi, inteligentnymi ludźmi, z którymi można porozmawiać na wiele tematów. Mają dużą wiedzę w swojej dziedzinie. Są wykształconymi ludźmi na "uczelniach humanistycznych", świetnie sobie radzą w swoim zawodzie. Więc ja się pytam o co chodzi? Czemu taki człowiek, ma zostać pozbawiony dostępu do wiedzy? Czemu ma nie robić tego, co lubi, co teraz robi i świetnie mu wychodzi bo nie umie/nie lubi/nie potrzebuje matematyki?

                  Śmiesznym i szalenie dziwnym będzie jak na uczelnie techniczne przyjmowani będą ludzie nie umiejący matematyki. wtedy powinno się zacząć krzyczeć i tupać nóżkami. I w ogolę należy krzyczeć i tupać nóżkami aby zaostrzyć rekrutację na studia wyższe i nie o bezproblemową matematykę tu chodzi ale o wiedzę i predyspozycję do kierunku, który chce się zagłębiać.

                  dziękuje za uwagę, w pyskówki się wdawać nie zamierzam.
          • edelstein Re:A jednak tępacy 29.02.12, 22:04
            Jesli madroscia i kultura nazywasz dyskryminacje osob z dysfunkcjami to coz,zdaje sie,ze zatrzymalas sie w rozwoju.“Namalowanie obrazka“ to talent,a nie umiejetnosc,umiejetnosci mozna zdobyc,talentu nie.
            • mdro Re:A jednak tępacy 29.02.12, 23:28
              Nie, "namalowanie obrazka" to umiejętność - do wyćwiczenia nawet przez osoby bez odrobiny talentu, tylko że tego teraz w ogóle nie uczą, bo i po co? A kiedyś każda panienka z dobrego domu musiała umieć machnąć pejzażyk czy zamordowaną naturę.
              • edelstein Re:A jednak tępacy 01.03.12, 00:13
                To o czym piszesz to odwzorywowanie,z talentem to ma niewiele wspolnego i gwarantuje ci,ze wcale nie jest tak latwo “zamordowana nature“namalowac.Jakos te panienki z dobrych domow pozostaly niedocenione,a po galeriach i muzeach wisza prace innych osob.Kiedys,ba calkiem niedawno uczono w szkolach szyc,ale to nie oznaczalo,ze kazda osoba stala sie krawcowa.
                • mdro Re:A jednak tępacy 01.03.12, 14:07
                  Ale ja nie piszę o talencie, tylko właśnie o umiejętności (wiedzieć, jak narysować jabłko, drzewo iglaste i liściaste, jak oddać proporcje i perspektywę etc.). Proponowałaś wyżej maturę z "plastyki" (historię sztuki pominę, bo to taki sam przedmiot jak każdy inny pamięciowy). Gdyby założyć, że by w dziedzinie rysowania/malowania kształcono równie intensywnie co w matematyce, to każdy (z pominięciem jakiegoś ułamka promila) byłby w stanie byłby w stanie taką maturę zdać, bo - oddając poziom podstawowej matury z matematyki - sprowadzałoby się to do szkicu jakiegoś wazonu z kwiatkami czy patery z owocami.

                  Nawiasem mówiąc, to prace absolwentów ASP też masowo w muzeach czy znaczących galeriach nie wiszą, prawda? Są tam prace jednostek wybitnych albo choćby bardzo uzdolnionych.
      • 71tosia na marginesie 01.03.12, 08:34
        oczywiscie ze to wymysl te wszystkie 'dys'. Skoro ja nie mam, moje dziecko tez nie ma, to musi byc to wymysl. Wiadomo dyslektyk=len wiec niech konczy dzieciak edukacje na podstawowce. Dobrze ze dyslektycznemu Einsteinowi dano jednak pewna szansewink
        • moofka Re: na marginesie 01.03.12, 08:39
          71tosia napisała:

          > oczywiscie ze to wymysl te wszystkie 'dys'. Skoro ja nie mam, moje dziecko tez
          > nie ma, to musi byc to wymysl. Wiadomo dyslektyk=len wiec niech konczy dziecia
          > k edukacje na podstawowce. Dobrze ze dyslektycznemu Einsteinowi dano jednak
          > pewna szansewink

          taa, osobiscie slyszalam wywod dyrektora (!!) szkoly spolecznej oficjalny zreszta
          ktory twierdzil ze wszelkie dysmozgowia sa wymowka palantow i on takich uczniow do swojej szkoly nie przyjmuje bo nie ma co z nim robic
          pedagog pozal sie boze
          to co sie dziwic komus kto tym bardziej w temacie nie siedzi
          • edelstein Re: na marginesie 01.03.12, 10:39
            Podobno pani powyzej co chce wszystkich z dysfunkcjami w podstawowce zostawic jest inteligentna,no coz,skoro inteligencja to brak tolerancji i gadanie o czyms o czym nie ma sie zielonego pojecia (choc w dobie internetu w ciagu 5sekund mozna sprawdzic co to sa dysfunkcje i dowiedziec sie sporo na ten temat)to coz ja wole byc tepakiem.
          • ciociacesia no dobrze ale brak matury i obnizanie 01.03.12, 11:14
            wymagan dla wszystkich to chyba nie jest odpowiedz na dys dotykajace nielicznych?
            ja proponuje zlikwidowac mature z polskiego obowiazkowa zeby nie dyskryminowac dysgrafikow i dyslektykow
            • 71tosia Re: no dobrze ale brak matury i obnizanie 01.03.12, 11:36
              nie prosze Pani, dzieci z dysleksja i dysgrafia rozwojowa, gdy sa odpowiednio ksztalcone bez problemy zdaja mature.
              Odpowiednio ksztalcone - bo to do caly zespol problemow, ktory stwarza niebotyczne problemu w poczatkowej fazie szkolnej: slaba pamiecia, zaburzenia analizy i syntezy, zla korelacja motoryczna itd o czym czesto nauczyciele nie maja pojecia. Bo dysleksja porsze Pani to nie jest 'problem z czytaniem'. Tylko ze do pracy z dziecmi dysfunkcyjnymi trzeba przygotowanych nauczycieli, a nie takich ktorzy kazda dysfunkcje 'lecza' jedynka i bacikiem.
              • ciociacesia a matury z matmy 01.03.12, 11:55
                dyskakkulik nie zda jesli bedzie odpowiednio prowadzony wczesniej? nie da sie dostosowac do niego wymagan? trzeba po prostu obnizyc poziom wszystkim albo wrecz krzyczec ze matura z matematyki nie moze byc obowizkowa bo to uderza w dyskalkulikow?
                • dorry Re: a matury z matmy 01.03.12, 12:17
                  > dyskakkulik nie zda jesli bedzie odpowiednio prowadzony wczesniej? nie da sie d
                  > ostosowac do niego wymagan?

                  Tu jest pies pogrzebany. Nie ma w polskiej szkole żadnej pomocy dla dyskalkulików.
                  Może rzeczywiscie należałoby najpierw rozwiązać ten problem, a dopiero później wprowadzać obowiazek?
                  • ciociacesia a to nie powinno lezec 01.03.12, 12:24
                    w gestii zainteresowanego? zeby postawic diagnoze a potem cos z nia robic? bez ruchu oddolnego to niewiele sie da zrobic. nie takie zaburzenia sa w polsce traktowane jako 'wymysly'
                    • dorry Re: a to nie powinno lezec 01.03.12, 12:31
                      Akurat niestety coś o tym wiem. Tymi papierkami to sobie można co najwyżej pupę podetrzeć.
                      • dorry Re: a to nie powinno lezec 01.03.12, 12:39
                        Przeczytaj sobie to: orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/6F083584 i zobacz jakie są dostosowanie przewidziane na maturze.
                        Szczegolnie fajny fragment: Osoby z dyskalkulią będą mogły w pełni wykazać się swoimi umiejętnościami matematycznymi.
                        I żeby nie było: ja jestem za maturą z matematyki.
                      • ciociacesia nie wiem 01.03.12, 13:02
                        za moich czasow byly jakies regulacje, ale zeby byly przestrzegane i w ogole odkopane 'z czelusci' to trzeba sie upominac. no ale czego oczekiwac skoro dla nauczycielki w pierwszej klasie jest problemem ze cukrzyk na lekcji podjada, chociaz ma zaswiadczenie, ma tlumaczone i zgadza sie ze jasne oczwiscie, a potem dziecko strofuje zeby nie jadlo?
                        a regulacje dotyczace etyki i religii? jak nie wywalczysz to nie bedziesz miec i tyle
                        • dorry Re: nie wiem 01.03.12, 15:25
                          >nie wiem

                          To ja już wiem.
                          Zrozum, w tej chwili nie ma prawnej możliwości aby dyskalkulik miał dostosowane wymagania egzaminu maturalnego. I to jest podnoszone jako problem. Żadna, nawet najbardziej zażarta walka nic tu nie pomoże, dopoki MEN nie dostrzeże problemu i nie zmieni wytycznych.
                          • ciociacesia to pisz do men 01.03.12, 17:02
                            jak ci podpisze petycje i jeszcze z 10 podpisow zbiore. a co tam nawet 100
                    • edelstein Re: a to nie powinno lezec 01.03.12, 12:37
                      To znaczy co ma ten zainteresowany zrobic?nauczycielom kazac sie doksztalcac i pisac programy?wylozyc kase na badania nad dyskalkulia,bo jeszcze jest to w powijakach?poza tym matura z zasady ma byc taka sama dla wszystkich,a dyskalkulia ma mnostwo roznych aspektow i jeden dyskalkulik rozwiaze zadanie 7+20 a drugi nie,dla kazdego musi byc wiec indywidualna matura.Tego sie nie da zrobic tym bardziej,ze dyskalkulia jest dopiero poznawana i jeszcze dlugo nie powstanie zaden sensowny program.Rozumiem,ze jeszcze 5lat a moze dluzej dyskalkulicy maja konczyc edukacje na liceum,bo jest matura z matematyki?
                      Jakby to bylo latwe i proste to nie byloby problemu,ale nie jest.
                      • d.o.s.i.a Re: a to nie powinno lezec 01.03.12, 13:09
                        Edelstein. Mam wrazenie, ze oczekujesz od szkoly, ze wbije Ci do glowy wszystko, a Ty paluszkiem nie ruszysz. Otoz, ja jestem zdania, ze szkola ma Cie przede wszystkim przygotowac do nauki SAMODZIELNEGO uczenia sie. Przekazac program, pokazac jak podchodzic do zagadanien, ksztaltowac samodzielnosc i pokazywac rozne metody nauki. Ale reszte uczen musi wykonac SAM. Naprawde nie rozumiem dlaczego ludzie zwalaja wsyzstko na szkole.

                        Jako osoba, ktora ma potworne trudnosci w zapamietywaniu nazw i dat (dysnazwia? dysdatia?) musialam SAMA SOBIE wypracowac system, ktory pozwala mi uczyc sie np. terminologii medycznej. Rysuje mapy pamieciowe, wymyslam historyjki, rymowanki, slowa-skojarzenia, zastepuje slowa kolorami, no i jakos mi idzie. Ale nie oczekuje, ze wykladowca mi wtloczy do glowy anatomie czlowieka, dlatego, ze ja mam trudnosci w pamietaniu nazw...
                        • edelstein Re: a to nie powinno lezec 01.03.12, 15:29
                          Ty nie kapujesz podstawowej sprawy,dyskalkulik sie nie nauczy ani sam,ani z pomoca szkoly,jedyne co mozna zrobic to pomoc mu przez ten etap przebrnac,a nie stawiac niemozliwe do zrealizowania wymagania i kazac pisac mature z matmy.To jest tak samo idiotyczne jak kazanie jezdzacemu na wozku przebiec 1000metrow.
                • 71tosia Re: a matury z matmy 01.03.12, 12:28
                  Nic takiego nie napisalam, wrecz ciesze sie ze matematyka zostala przywrocona na maturze. Podejrzewam ze z dyskalkulia jest podobnie jak dysleksja odpowednio uczony mlody czlowiek poradzi sobie z matura bez problemu.
                  • dorry Re: a matury z matmy 01.03.12, 12:33
                    Podejrzewam ze z dyskalkulia jest podobnie jak dysleksja odpowednio
                    > uczony mlody czlowiek
                    poradzi sobie z matura bez problemu.

                    Aha, i tu jest pies pogrzebany. Szkoły i nauczyciele nie są do tego przygotowani.
                    • ciociacesia a do czego sa? 01.03.12, 13:07
                      wszystko to masakra i do niczego. reformy zawsze powierzchowne i od d strony i tylko obnizanie wymagan i okrajanie programu
                      • moofka Re: a do czego sa? 01.03.12, 13:52
                        ciociacesia napisała:

                        > wszystko to masakra i do niczego. reformy zawsze powierzchowne i od d strony i
                        > tylko obnizanie wymagan i okrajanie programu

                        nieprawda
                        teraz obowiazuje swietne rozporadzenie o obejmowaniu uczniow o specjalnych potrzebach edukacyjnych pomoca
                        sa zalecenia zindywizualizowania podejscia do ucznia
                        i indywidualne zajecia
                        sama jestem czlonkiem zepsolu korekcyjno-kompensacyjnego dla takich dzieciakow
                        i widze ze przy odpowiednim podejsciu - nie takim jak na zwyklej lekcji i przy uzyciu innych metod mozna osiagnac fantastyczne efekty

                        mit o tepych dyslektykach ktorzy sie migaja mozna wlozyc miedzy bajki
                        najgorsze jest to
                        ze powielaja go niedouczeni nauczyciele, ktorzy skupiaja sie na tym zeby udowodnic uczniowi ze nie łumie, a nie łumie bo sie nie nałumiał.
                        a miał się nałumic

                        w calej swojej szkolnej karierze nie trafilam na ani jedna dobra matematyczke
                        niestety
                        • pade Re: a do czego sa? 01.03.12, 14:15
                          Potwierdzam.
                          Syn, matma, gimnazjum. Prosze pani, prosze mi jeszcze raz wytłumaczyć dlaczego...Pani: nie rozumiesz tego? ja teraz nie mam czasu Ci tłumaczyc, poucz się w domu.
                          Geografia, piątek: kilkadziesiąt nazw do znalezienia na mapie (nie, nie Polska, czy Warszawa, świat). Poniedzialek-kartkówka, po kartkówce odpytywanko. Syn ma problem z mapa, kierunkami, nie zaliczył.
                          Dyslektyk nie ma szans nauczyć się czegokolwiek mając takich nauczycieli. Oni nie rozumieją, że poświęca duzo więcej czasu niż Ci bez dys na ogarnięcie się, zrozumienie, utrwalenie.
                          Nie macie czego zazdrościć tym z papierkiem, nie mają łatwiej, absolutnie nie, wręcz przeciwnie.
                          Nauczyciele z poczatkowego, ktorzy mogliby wychwycić anomalia, bagatelizują je, twierdząc, że dziecko z tego wyrosnie, i potem zaczyna się dramat.
                          • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 14:26
                            A syn nie moze w domu sam wziac podrecznika i przesledzic procesu myslenia i rozwiazywania zadania? Nie mozesz Ty mu wytlumaczyc? Nie mozecie obgadac tematu razem? Wymyslic historyjki, porysowac na arkuszach papieru? Poszukac w internecie prezentacji na ten temat?
                            Czego Ty wymagasz od nauczyciela?
                            • moofka Re: a do czego sa? 01.03.12, 14:47
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > A syn nie moze w domu sam wziac podrecznika i przesledzic procesu myslenia i ro
                              > zwiazywania zadania? Nie mozesz Ty mu wytlumaczyc?

                              aaaaaa, padlam

                              Nie mozecie obgadac tematu r
                              > azem? Wymyslic historyjki, porysowac na arkuszach papieru? Poszukac w interneci
                              > e prezentacji na ten temat?
                              > Czego Ty wymagasz od nauczyciela?

                              no czego pade ty wymagasz?
                              w ogole
                              • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:01
                                padlas bo???
                                Bo tez wymagasz, ze dzieciaczkowi trzeba wszystko w glowke wbic, bo on sam biedaczek nie przysiadzie i sie nie nauczy, bo on biedaczek "nieumi"? No to z takim podejsciem to ja dziecku zycze jakichkkolwiek sukcesow w zyciu, skoro on sam ni hu hu.

                                Moofka, zebys Ty wiedziala ile ja dupogodzin poswiecilam nauce matematyki, chociaz przeciez moze powinnam wymagac od wykladowcow, to bys sie zdziwila... Wam sie naprawde wydaje, ze to co nauczyciel powie w szkkole to wystarczy, zeby zrozumiec matematyke? Ze nie wymaga to zadnego wysilku? Praktyki, probowania, wymyslania?

                                To juz nie sa nawet bzdury, to zalosc po prostu.
                                • ciociacesia jak nauczyciel dobry 01.03.12, 15:31
                                  a uczen nie ma dyskalkulli czy deficytu uwagi to na poziomie liceum spokojnie powinno wystarczyc to co nauczyciel na lekcji powie
                                  • d.o.s.i.a Re: jak nauczyciel dobry 01.03.12, 15:47
                                    > a uczen nie ma dyskalkulli czy deficytu uwagi to na poziomie liceum spokojnie p
                                    > owinno wystarczyc to co nauczyciel na lekcji powie

                                    Jezu, rece opadaja sad Ciekawe, ze ja, ktora pozniej matematyke studiowala, musialam w liceum w domu przysiasc i jeszcze "potluc" zadan, zeby poczuc sie na tyle swobodnie, zeby bez problemu zrozumiec kolejne zagadnienia.
                                    Skoro e-mamusie maja takie podejscie, ze szkola w zupelnosci wystarczy to ja naprawde wspolczuje wszystkim nauczycielom big_grin
                                    • ciociacesia no nie wiem ja 01.03.12, 17:05
                                      mature zdawłam na 5 na matfizie i szczrze to w domu za duzo nie siedziałam, starczylo to co na lekcjach a jak jeszcze pozwolili miec tablice na egzaminie i odpadla cala pamieciówka to cud miód
                                      schody zaczely sie na studiach, bo te wszystkie granice i ciagi to byl koszmar ktory mi sie po nocach sni smile
                                • dorry Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:40
                                  >Wam s
                                  > ie naprawde wydaje, ze to co nauczyciel powie w szkkole to wystarczy, zeby zroz
                                  > umiec matematyke?

                                  Żeby zrozumieć tak. Nauczyciel ma doprowadzić do tego, żeby dziecko zrozumiało. To jest jego obowiązek.
                                  Zważ, że sytuacja dzieci jest różna, nie każde może liczyć na pomoc w domu.
                                  W domu można i trzeba dalej ćwiczyć aby dojść do wprawy, ale dopiero wtedy, kiedy najpierw się w szkole zrozumie o co w ogole chodzi.

                                  > To juz nie sa nawet bzdury, to zalosc po prostu.

                                  Żałość to się zagnieździła w wielu polskich szkołach.
                                  Przykład mojej córki: w publicznym gimnazjum uznali że nie jest w stanie się uczyć wraz z klasą (a klasa baaardzo liczna - całe 11 osób!), naciskali na indywidualny tok (kasa, pani kasa!). Przeniosłam ją do społecznego i nagle - cud, pani istny cud! Nauczyciele sa w stanie tak wytłumaczyć żeby i ona zrozumiała. Ba! zabraniają mi pomagać jej w domu, ma uczyć się sama! Oceny przynosi coraz lepsze, samoocena poszybowała w góre. Ciekawe...
                                  • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:51
                                    > Przykład mojej córki: w publicznym gimnazjum uznali że nie jest w stanie się uc
                                    > zyć wraz z klasą (a klasa baaardzo liczna - całe 11 osób!), naciskali na indywi
                                    > dualny tok (kasa, pani kasa!). Przeniosłam ją do społecznego i nagle - cud, pan
                                    > i istny cud! Nauczyciele sa w stanie tak wytłumaczyć żeby i ona zrozumiała. Ba!
                                    > zabraniają mi pomagać jej w domu, ma uczyć się sama! Oceny przynosi coraz leps
                                    > ze, samoocena poszybowała w góre. Ciekawe...


                                    Ja nie twierdze, ze nie ma zlych nauczycieli. Od poczatku pisze jak krowie na rowie, ze kazdy musi znalezc swoja metode. I w tym ma udzial zarowno nauczyciel jak i praca WLASNA ucznia w domu. Jednym wystarczy co nauczyciel powie na lekcji, inny musi spytac drugi raz, albo przeczytac jeszcze raz podrecznik w domu, znalezc na internecie itp. Jak ktos sie dyskalkulikiem to niech nie oczekuje, ze nauczyciel zostawi reszte klasy i bedzie mu tlumaczyl i tlumaczyl i tlumaczyl, a ten i tak pojdzie do domu, zalozy raczke na raczke, nozke na nozke i stwierdzi "nie ucze sie bo mam dyskalkulie".

                                    Kurcze, ludzie, ja mialam do domu zadawane zadania naprzod, zanim nauczyciel w ogole cokolwiek tlumaczyl - czasem trzeba bylo samemu sie przygotowac na lekcje. I ta metoda tez dzialala.
                                    • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:00
                                      Jako dyskalkulik nie oczekuje,by nauczyciel mnie prowadzil za raczke i nozke,w panstwie w ktorym mnostwo nauczycieli ma taka sama mentalnosc jak twoja to walka z wiatrakami.Dlatego,tak,wlasnie,najlepszym sposobem jest powiedziec “nie ucze sie“bo i tak nie osiagne wymaganego dla wszystkich poziomu,strata czasu i sil,po kiego mam walic glowa w mur?wole sie skupic na tym co potrafie i jedyne czego wymagam to tego,by mi nie zamykano drogi ze wzgledu na moja dysfunkcje.
                                      • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:07
                                        > czasu i sil,po kiego mam walic glowa w mur?wole sie skupic na tym co potrafie
                                        > i jedyne czego wymagam to tego,by mi nie zamykano drogi ze wzgledu na moja dysf
                                        > unkcje.

                                        Wiesz, a ja bym chciala byc primaballerina, ale jakos nie pozwalaja mi wystepowac na deskach teatrow...
                                        Bylam noga z historii, bo ani nazw, ani dat ani nie cholery i co? Kulam na pamiec, linijka w linijke - mialam inny wybor? Moze mialam zalatwic sobie zaswiadczenie o dyshistorii?
                                        • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:41
                                          Nie wiedzialam,ze historii mozna sie nauczyc inaczej niz kujac.Historii nie trzeba rozumiec,mozna sie obyc bez zglebiania czemu tak a nie inaczej,natomiast matematyke musisz zrozumiec!a nie zrozumiesz jej jesli ta czesc mozgu,ktora odpowiada za zrozumienie nie dziala.Juz prosciej sie nie da ci tego wytlumaczyc.Masz jakis problem z rozumieniem otaczajacego cie swiata.
                                          • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:52
                                            > Nie wiedzialam,ze historii mozna sie nauczyc inaczej niz kujac.

                                            najwidoczniej masz tez dyshistorie... Tak jak ja, nadmienie.
                                            Moj facet nigdy nie kul historii, a wiedze ma taka, ze pamieta kto byl zona nadwornego sekretarza ostatniego szacha Iranu i jakie ma to znaczenie dla obecnej podazy wegla brunatnego na swiecie - obudzony w nocy o polnocy.
                                            Nie mam pamieci do historii - nie potrafie laczyc wydarzen na tej samej plaszczyznie czasowej. jak sie uczylam historii Polski, to za cholere nie moglam skumac kontekstu swiatowego - to, ze cos sie dzialo w tym czasie np. we Francji w ogole nie chcialo mi wejsc do glowy -przeciez uczyli tego w roznych klasach! Jesli uwazasz, ze historie trzeba wykuc, a nie zrozumiec, to naprawde chyba nie mamy o czym rozmawiac.
                                            Z historii mialam... czworke. Dzieki mojej wlasnej pracy, a nie zalatwionemu papierkowi o dyskdatii.
                                            • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:55
                                              Nie wyrywaj zdan z kontekstu, w dalszej czesci napisalam,ze historie da sie wykuc bez rozumienia,bo sie da,jest to zapewne bardziej meczace ale nie,nie mozliwe.Matematyki sie nie nauczysz w ten sposob.amen
                                          • echtom Re: a do czego sa? 02.03.12, 10:09
                                            > Nie wiedzialam,ze historii mozna sie nauczyc inaczej niz kujac

                                            Ja też nie wiedziałam do trzeciej klasy LO, kiedy nowa nauczycielka pokazała nam, że historia to nie wykaz dat do zapamiętania, tylko społeczno-polityczny proces, w którym jedno zdarzenie wynika z drugiego.
                                    • dorry Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:00
                                      > Kurcze, ludzie, ja mialam do domu zadawane zadania naprzod, zanim nauczyciel w
                                      > ogole cokolwiek tlumaczyl

                                      Hmm, to wiele wyjaśnia. Widać że to się ciągnie za Tobą. Współczuję. Moi nauczyciele, dziękować niebiosom, mieli inne podejście.
                                      • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:13
                                        No to ja Cie jeszcze bardziej zalamie. Zdajac niedawno na bardzo prestizowy kierunek musialam udowodnic, ze mam wiedze wybiegajaca duzo ponad program tzw. szkoly sredniej.
                                        Na szczescie, dzieki temu, ze mialam wymagajacych nauczycieli, ktorzy wymagali rowniez pracy wlasnej, moglam sie przygotowac do rozmow wstepnych zamiast siedziec i plakac, ze mam rozne dys- i dlaczego nie zaniza dla mnie poziomu...
                                        Ale, jak to mowia, kazdy jest kowalem wlasnego losu.
                                        • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:52
                                          Padlam,ciesz sie,ze jestes w miare anonimowa tutaj,bo jakby ktos na tym prestizowym kierunku przeczytal twoje wywody to by szoku dostal jak mozna byc tak tepym.Sorry,ale wlasnie ty jestes tepa.Nigdy nikt nie zanizal dla mnie poziomu i nigdy nie musialam plakac,bo ja szlam tam gdzie mi matematyka byla zbedna.Efekt mam w postaci swietnie urzadzonego mieszkania wlasnosciowego 80metrow(nie na kredyt)i zadnych problemow z praca.W przeciwienstwie do innych forumek nie narzekam.Kuje swoje zelazo poki gorace z super efektami.
                                          A teraz chce wiedziec co osiagnelas oprocz zdania na prestizowy kierunek,konkrety pozwalajace zyc,bo z studiowania sie nie wyzyje?
                                          • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:58
                                            Widze, ze zaczynaja sie watki poboczne smile

                                            > gdy nie musialam plakac,bo ja szlam tam gdzie mi matematyka byla zbedna.Efekt m
                                            > am w postaci swietnie urzadzonego mieszkania wlasnosciowego 80metrow(nie na kre
                                            > dyt)i zadnych problemow z praca.

                                            No to sie zaczelo. Droga Edelstein, mam ugruntowana pozycje zawodowa, doswiadczenie miedzynarodowe, swietnie zarabiam i mam 3 mieszkania (w tym jedno wlasne, dwa na kredyt).

                                            W przeciwienstwie do innych forumek nie narzeka
                                            > m.

                                            A co to ma do mnie? Ja narzekam, czy co?

                                            Kuje swoje zelazo poki gorace z super efektami.
                                            > A teraz chce wiedziec co osiagnelas oprocz zdania na prestizowy kierunek,konkre
                                            > ty pozwalajace zyc,bo z studiowania sie nie wyzyje?

                                            Kochana Edelstein. Bedzie to moj trzeci kierunek studiow, obok 12-letniej pracy zawodowej i dwoch waznych ezgaminow zawodowych. Mysle, ze to calkiem niezly wynik. A Ty? Masz jeszcze jakies pytania?
                                            • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 17:17
                                              Kochana Edelstein mimo dysfunkcji jaka posiada nie usiadla i nie poplakala sie,ze swiat jest okrutny,tylko rozesmiala sie w twarz idiotom,ktorzy twierdzili,ze bez matematyki ani rusz i robi swoje z bardzo dobrymi wynikami.I na szczescie matura byla wtedy bez matematyki,bo mialaby pod gorke i pewnie musialaby dluzej sie dorabiac.Wiec jesli ktos zaniza poziom to nie dyskalkulicy.
                            • pade Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:11
                              Czego ja oczekuję?
                              Przykro mi, ale Tobie sie chyba coś pomerdało, gimnazjum to nie studia, syn nie przyszedł na wykłady. Zreszta nawet do wykładów np. z analizy sa ćwiczenia. Trzeba poćwiczyć, żeby coś utrwalić. Nauczycielka mojego syna uważa, że tak świetnie tlumaczy, ze jakiekolwiek pytania nie maja prawa paść. I to jest prawda, bo powiedziała mi to prosto w oczy.
                              W tym samym gimnazjum sa też nauczyciele, którzy drążą temat dopóty dopóki 75% nie zrozumie, więc mozna.
                              • pade Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:15
                                A i jeszcze na temat. Skoro sama mam synowi wszystko tłumaczyc, to po co w ogóle szkoła?
                                Nauczyc go mogę wszystkiego, polibudę skończyłam, humanistyczne przedmioty tez mi nieobce, na maturze zdawałam matmę i geografię. Dam radę.
                                Dobra, od dzisiaj rezygnujemy ze szkoły.
                                • ciociacesia to wcale nie jest 01.03.12, 15:38
                                  takie glupie rozwiazanie smile
                                • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:59
                                  Alez nauczanie w domu jest jak najbardziej w Polsce dozwolone. Jesli nie odpowiada Ci poziom szkolnictwa, albo Twoje dziecko wymaga specjalnego traktowania to je mu zapewnij - ucz go sama, albo zapewnij nauczycieli. Ale nie wymagaj aby baza programowa byla okrajana po to aby wpasowac w nia Twoje dziecko.
                                  • dorry Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:01
                                    Coraz gorzej z rozumieniem. Nikt tu nie postuluje okrajania bazy dla wszystkich. Ochłoń troche.
                                  • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:05
                                    Uczac sie w domu trzeba zdawac egzaminy w szkole,egzaminy niedostosowane do ludzi dysfunkcyjnych i kolo sie zamyka.I nie opowiadaj,ze ktos okraja podstawe pogramowa ze wzgledu na dyskalkulikow,bo nie robi sie nic,null,zero,by dyskalkulikom pomoc,walimy glowa w mur niecheci,niedowierzania i glupoty,a matematyka dosc dlugo nie byla obowiazkowa,wiec nic sie nie stanie jak znowu nie bedzie.
                                    • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:11
                                      > Uczac sie w domu trzeba zdawac egzaminy w szkole,egzaminy niedostosowane do lud
                                      > zi dysfunkcyjnych i kolo sie zamyka.

                                      Ale chwila. Przeciez nie ma obowiazku nauki w liceum, ani na studiach. Mozesz zostac wielka artystka nie skonczywszy szkoly. Ale jesli chcesz miec mature, to sorry, istnieja pewne minima, ktore nalezy spelnic zeby dostac ten papier. Podobnie jak z kazdym innym. Jako spoleczenstwo glupiejemy - wlasnie przez to, ze kladzie sie laske na tych doswiadczonych przez los roznych pseudo-dyskalkulikow. Dzieki temu zrobila sie przepasc miedzy obecnym pokoleniem maturzystow zdajacych mature z matmy, a pokoleniem maturzystow, ktorzy nie musieli zdawac. Jak na ironie.
                                      • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:30
                                        Piszesz glupoty,dyskalkulii nigdy sie nie bralo i nie bierze do dzis pod uwage piszac programy i egzaminy,wiec z pewnoscia nie z tego powodu jest taka przepasc, i ta przepasc sie powiekszy,bo dzieki takim jak ty, ci co chca studiowac beda mieli droge zamknieta,a przygotowane dla nich miejscach na uczelniach zajma lenie patentowane,ktorzy wola sie obijac na studiach niz pracowac.Z reszta juz zajmuja,bo ci zdolni,inteligentni i ambitni wyjezdzaja z kraju.
                                        • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:39
                                          > c, i ta przepasc sie powiekszy,bo dzieki takim jak ty, ci co chca studiowac bed
                                          > a mieli droge zamknieta,a przygotowane dla nich miejscach na uczelniach zajma l
                                          > enie patentowane

                                          A lenie patentowane to maja droge otwarta na studia? Rozumiem, ze leniem patentowanym jest osoba, ktora zdala matematyke na maturze, a ta, ktora nie zdala, to biedny-przesladowany zuczek?
                                          • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 17:03
                                            Jesli uwazasz,ze osoba z piatkami od gory do dolu na swiadectwie oprocz matematyki,fizyki i chemii,zdajaca mature z j.polskiego i j.obcego z wysoka nota,a nie zdajaca matematyki z powodu dysfunkcji jest gorsza od osoby co zdala wszystko na miernym poziomie to nie mamy o czym rozmawiac,bo sama stwierdzilas,ze poziom matury z matematyki jest b.niski,wiec raczej osoba majaca z tej matury mierny i z wszystkiego innego tez to wybitny uczen nie jest.A droge na studia ma otwarta,jest 1000szkol niepanstwowych i mnostwo wolych miejsc na panstwowkach,bo zaczyna sie niz.
                                            • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 17:07
                                              > na miernym poziomie to nie mamy o czym rozmawiac,bo sama stwierdzilas,ze poziom
                                              > matury z matematyki jest b.niski,

                                              Matura na poziomie podstawowym jest na tak niskim poziomie, ze nawet osoba z dysfukcja powinna ja zdac na mierny.

                                              Na studiach, na ktore taka osoba sie bedzie wybierac, raczej ocena z matematyki nie bedzie brana pod uwage, wiec w czym problem?

                                              Osoba, ktora zdala wszystko na miernym poziomie na zadne studia sie nie dostanie. A jesli mimo tego sie dostanie, to tym bardziej dostanie sie osoba z samymi piatkami na swiadectwie z wyjatkiem matmy.
                                              • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 17:23
                                                Osoba z dyskalkulia nie zda obecnej matury z matematyki,mierzysz poziom wg swoich kryteriow,a dyskalkulikiem nie jestes.JASNO I WYRAZNIE NAPISZE,TA MATURA NIE JEST DOSTOSOWANA DO POZIOMU OSOB Z DYSFUNKCJAMI.Jak nie zda to na studia sie nie dostanie chocby jej swiadectwo tylko z 5sie skladalo.Sorry nie chce mi sie juz dyskutowac.Ty i tak tego nie pojmiesz.
                                                • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 17:26
                                                  Co wiec proponujesz? Aby ludziom takim jak Ty nie utrudniac, a jednoczesnie choc troche starac sie zakopac ta przepasc, cobysmy nie zostali jedynie narodem "humanistow"?
                                                  • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 19:47
                                                    Jak ktos chce zdawac matematyke i ma plany z tym zwiazane to i tak bedzie zdawal.Nawet jesli wprowadza obowiazkowa mature z matematyki na bardzo wysokim poziomie to i tak matematykow nie przybedzie od tego,co najwyzej ci mniej kumaci i ci z dyskalkulia zakoncza edukacje na ukonczeniu szkoly ogolnoksztalcacej bez matury.Tak czy siak narod nie zrobi sie bardziej swiatly.Swoja droga nie podoba mi sie podejscie w Polsce do osob konczacych zawodowki,w de po zawodowce istnieje mozliwosc rozwoju i ausbildung jest tu cenione,w Polsce uwaza sie,ze ci co robia zawodowke to tumany i nie wiadomo czemu wieksze szanse na prace ma osoba po studiach,chocby to byly studia robienia na drutach niz ta co sie tego zawodu uczyla.Jakies takie parcie jest,by zrobic tysiac fakultetow,ale sensu to nie ma wcale i bez mgr przed nazwiskiem szanse sa mierne na cokolwiek.Mi osobiscie wydaje,ze trzeba,by bylo mentalnosc zmienic,bo dobra szkola zawodowa lepiej przygotuje do zycia i wyrobi poglady niz wyzsza szkola niewiadomoczego.System jest do niczego i tyle.
                                  • 71tosia Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:34
                                    Osoba dyslektyczna musi wlozyc ogromy wysilek by ZAPAMIETAC. Bo nie zrozumienie jest problemem ale pamiec u dyslektyka.
                                  • pade Re: a do czego sa? 01.03.12, 20:33
                                    Znowu nie zrozumialaś, chyba myslenie logiczne szwankujetongue_out
                                    Ja nie wymagam obniżenia wymagań, absolutnie nie. Ja wymagam, żeby nauczyciel wytłumaczył problem po raz DRUGI, nie piętnasty.
                                    Mój syn jest dyslektykiem, nie dyskalkulikiem, ma poziom inteligencji duużo powyżej przecietnej, a matme muszę mu tłumaczyc bo w domu, bo jak ponad połowa klasy po wyjściu z lekcji niczego nie rozumie.
                              • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:43
                                > Przykro mi, ale Tobie sie chyba coś pomerdało, gimnazjum to nie studia, syn nie
                                > przyszedł na wykłady.

                                To Tobie sie cos pomerdalo. Matematyki nie da sie komus wbic do glowy. Uczen MUSI sam przysiasc w domu. Szkola nie jest od tego, zeby uczen nie musial juz kiwnac palcem w domu.
                                • moofka Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:48
                                  > To Tobie sie cos pomerdalo. Matematyki nie da sie komus wbic do glowy. Uczen MU
                                  > SI sam przysiasc w domu. Szkola nie jest od tego, zeby uczen nie musial juz kiw
                                  > nac palcem w domu.

                                  a od czego jest szkola?
                                  • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:02
                                    Sorry Moofka. Nasza dyskusja jest bez sensu. Skoro masz takie oczekiwania w zyciu, ze ktos musi Cie czegos nauczyc (na marginesie zastanawiam sie jak sie wtlacza wiedze do glowy, lejkiem?), a Ty nie musisz nic, to ja koncze rozmowe miedzy nami, bo sie nigdy nie dogadamy. Bo ja cale zycie czegos sie ucze i nigdy nie pomyslalabym, ze szkola jakas magiczna metoda mnie od tego zwolni...
                                    • moofka Re: a do czego sa? 01.03.12, 20:38
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > Sorry Moofka. Nasza dyskusja jest bez sensu. Skoro masz takie oczekiwania w zyc
                                      > iu, ze ktos musi Cie czegos nauczyc (na marginesie zastanawiam sie jak sie wtla
                                      > cza wiedze do glowy, lejkiem?), a Ty nie musisz nic, to ja koncze rozmowe miedz
                                      > y nami, bo sie nigdy nie dogadamy. Bo ja cale zycie czegos sie ucze i nigdy nie
                                      > pomyslalabym, ze szkola jakas magiczna metoda mnie od tego zwolni...

                                      po to nauczyciele tluka metodyke przez 5 lat zeby UMIEC NAUCZYC
                                      konczylam podyplomowke w ubieglym roku
                                      i mialam mase trudnych przemiotow z roznymi wykladowcami
                                      byly takie ktore wspaniale przekazywaly wiedze i w jasny sposob ja egzekwowaly na egzaminach
                                      byly takie ktore nawte bedac specjalistkami w swojej dziedzinie gufno przekazaly
                                      grupa napisala o zmiane kobiet i powtorzenie kursu
                                      tam gdzie ludzie placa za nauke wymagaja
                                      nauczyciele w panstwowych szkolach rowniez pelnia role sluzebna w stosunku do swoich uczniow i ich rodzicow, to oni sa dla uczniow, nie na odwrot
                                      szkoda ze tak czesto o tym zapoimna jedna z druga jak juz sie obmianuje
                                      • moofka Re: a do czego sa? 01.03.12, 20:41
                                        i jeszcze jedno
                                        obowiazkowa matura dla wszystkich z tych samych przedmiotow przeczy idei wspolczesnej szkoly - szkoly przyjaznej dla ucznia i rozumiejacej jego indywidualne predyspozycje
                                        czlowiek w wieku maturalnym moze byc na tyle ukierunkowany zeby moc wybierac sposrod kilku przedmiotow, jezykow itd uczac sie do matury pod katem przyszlych studiow
                                      • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 02.03.12, 11:55
                                        > po to nauczyciele tluka metodyke przez 5 lat zeby UMIEC NAUCZYC

                                        Nawet najlepszy nauczyciel nie jest w stanie wtloczyc wiedzy do glowy sila. Nie wiem jak sobie to wyobrazasz. Nauczyciel jest od tego, zeby wytlumaczyc i ulatwic proces uczenia pokazujac pewne schematy czy metoday, ale to uczen musi sie DAC nauczyc i cwiczyc swoje umiejetnosci aby je utrwalic.

                                        Sorry, ale nauka jeszcze nie wymyslila cudownego sposobu wkladania wiedzy do glowy systemem zdalnym. Gdyby tak bylo to szkoly wygladalyby jak fabryki - dzieci podpiete kabelkami do komputera glownego, ktory by tloczyl i tloczyl. Niestety tak sie nie da. Zeby sie nauczyc trzeba chciec zrozumiec co mowi nauczyciel i trzeba wlozyc w to troche wysilku i pracy wlasnej. Przykro mi, ze takie oczywistosci trzeba w ogole tlumaczyc.

                                        Nauka matematyki to nie tylko nauka dodawania, ale nauka samodzielnego rozumowania, samodzielnej pracy i kreatywnego myslenia. I wlasnie to, a nie liczenie procentow to jest to o co zwolennikom matury z matematyki chodzi. Bez wyksztalcenia tego procesu myslenia czlowiek pozostaje bezmyslna lalka, ktora ani me, ani be.

                                        Wiec przestan myslec zyczeniowo i roszczeniowo, tylko zaakceptuj wreszcie, ze nauka matematyki to jest nauka przede wszystkim samodzielnosci. I procentuje w calym zyciu, nie tylko gdy musisz obliczyc reszte w sklepie. I od tego jest nauczyciel, zeby pokierowac uczniem i mu ten proces ulatwic. Ale NIE DA SIE zrobic tego za ucznia.

                                        Nauczyciel, ktory ogranicza sie do nauczenia ucznia automatycznego liczenia bez krzty refleksji, bez zwiekszania stopnia trudnosci i bez zmuszania ucznia do wysilku to jest ZLY NAUCZYCIEL.
                                • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:51
                                  My piszemy o uczniach z dysfunkcjami,oni nie sa w stanie sie nauczyc samemu w domu chocby od ksiazek sie nie odrywali.Wszyscy ci tlumacza,a ty dalej swoje.
                                  • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:04
                                    > My piszemy o uczniach z dysfunkcjami,oni nie sa w stanie sie nauczyc samemu w d
                                    > omu chocby od ksiazek sie nie odrywali.Wszyscy ci tlumacza,a ty dalej swoje.

                                    No to czego tak naprawde oczekujesz? Ze zlikwidujemy szkoly, bo ktos sie nie moze czegos tam nauczyc, a przeciez nie mozemy go do tego zmuszac?
                                    • dorry Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:07
                                      > No to czego tak naprawde oczekujesz? Ze zlikwidujemy szkoly, bo ktos sie nie mo
                                      > ze czegos tam nauczyc, a przeciez nie mozemy go do tego zmuszac?

                                      Wiesz co? Ty może i dużo czasu poświęcałaś na naukę, ale zbawiennego wpływu na Twą inteligencję i zdolność logicznego rozumowania to kucie nie przyniosło.
                                      • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:16
                                        Oh Dorry, jakaz blyskotliwa uwaga! Oh, ah.
                                    • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:10
                                      Wystarczy,ze nie beda rzucac klod pod nogi w postaci matury z matmy,przy takim podejsciu nie ma co liczyc na cuda,ze osoby z dysfunkcjami beda traktowani stosownie do swoich mozliwosci,wiec choc niech nie bedzie utrudnien.Nikomu nie zaszkodzilam nie potrafiac matematyki i nie zdajac jej na maturze,nawet o zle glosowanie w wyborach nie da sie mnie posadzic,bo nigdy nie glosowalam.
                            • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:45
                              Nie,nie moze,bo u niego ten proces myslowy jest zaburzony i potrzebuje wielu godzin u dobrego nauczyciela zeby pewne rzeczy pojac,ale czy pojmie nie wiadomo.
                              Po co ma dziecko do szkoly chodzic skoro mu tam nic nie wytlumacza.Mamy tysiace studentow po pedagogice,ktorzy psa,by aportowac nie nauczyli.Dzieki takim ludziom zarabiaja korepetytorzy,kiedys kotepetytora mial ten co naprawde sobie nie radzil,teraz korki bierze praktycznie kazdy.Skoro uczniowie bez dysfunkcji potrzebuja korepetycji to co z uczniami z dysfunkcjami.Szkoly nie sa darmowe,place podatki to wymagam,skoro mam placic za nic to chce miec placone jak nauczyciel i bede dziecko uczyc w domu.
                              Zawsze uwazalam,ze nauczyciel ma na celu przekazanie wiedzy w taki sposob,by uczen zrozumial i z checia uczyl sie dalej,jesli ja mam wszystko sama sie nauczyc to mam gdzies szkole,ale obowiazek szkolny mnie zmusza do uczeszczania na lekcje.
                              • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 15:57
                                > Nie,nie moze,bo u niego ten proces myslowy jest zaburzony i potrzebuje wielu go
                                > dzin u dobrego nauczyciela

                                Wiec moze to tez jest rola rodzica, zeby zapewnic temu dziecku pomoc? Dlaczego od wszystkich trudnych przypadkow ma byc szkola?? BO placisz podatki? No sorry, ale nigdzie chyba nie ma tak na swiecie, ze kazde dziecko ma osobistego nauczyciela. Jak sie ma trudne dziecko, to trzeba mu zapewnic indywidualny tok nauczania i koniec.
                                • edelstein Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:20
                                  Moja mama zalatwila mi pomoc na miare swoich mozliwosci czasowych i finansowych,bylam nauczana indywidualnie po lekcjach,co z tego skoro szkola tego nie respektowala?zrozum wreszcie,ze problem nie w niecheci dzieci i rodzicow tylko w tym,ze w szkolach nie ma programow dostosowanych do ludzi z dysfunkcjami.Moge spokojnie nauczac dziecko w domu,dostosowac poziom do jego mozliwosci ograniczonych dysfunkcja,wszystko cacy,a on pojdzie zdac mature i jej nie zda,bo ups znow zapomniano,ze dyskalkulicy istnieja.
                                  • d.o.s.i.a Re: a do czego sa? 01.03.12, 16:27
                                    Ale to samo mozna powiedziec o jezyku polskim i obcym jezyku, ktory tez jest, zdaje sie, obowiazkowy...
                          • ciociacesia daleka jestem zazdrosci 01.03.12, 15:27
                            po prostu uwazam ze ułatwienia powinny byc sensowne a nie od czapy na zasadzie rownania w dol, bo lepiej obnizyc poziom, obciac godziny zniesc obowiazkowosc egzaminu niz sensownie poprowadzic konkretne osoby
        • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 11:50
          Eistein nigdy nie mial dysleksji. Byla bardzo zdolnym uczniem. Historie o jego klopotach szkolnych i dyskleksjach to sa bzdury wyssane z palca.
          • 71tosia Re: na marginesie 01.03.12, 12:11
            to akurat nie jest prawda, uczniem Albert byl mocna srednim. Moj nazdolniejszy doktorant jest strasznym dyslektykiem, fizykiem jednak wybitnym.
            • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 12:19
              Jakbys przeczytala choc jedna biografie Eisteina to bys wiedziala, ze uczniem byl swietnym.
              • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 12:20
                EiNsteina, oczywiscie.
                Cholera, chyba mam dysleksje!!!
                • edelstein Re: na marginesie 01.03.12, 12:41
                  Jakim uczniem jest osoba co ma piatki i szostki na swiadectwie,a z matematyki 2,z chemii i fizyki 3? Tak z ciekawosci pytam.
                  • moofka Re: na marginesie 01.03.12, 12:47
                    edelstein napisała:

                    > Jakim uczniem jest osoba co ma piatki i szostki na swiadectwie,a z matematyki 2
                    > ,z chemii i fizyki 3? Tak z ciekawosci pytam.

                    na poziomie liceum?
                    normalnym rzeklabym

                    ja matme i fizyke zaliczylam na jakies pozytywne oceny tylko dlatego ze mialam dobrych kolegow w klasie, ktorzy jako asy z ww byli nogi z poslkiego na przyklad
                    mielismy cicha kooperacje i ja im poprawialam wszystkie wypracowania przed oddaniem, a oni mi podsylali rozwiazania zadan
                    oni poszli na politechnike ja na filologie, kazdy swoje studia skonczyl z powodzeniem i znalazl swoje miejsce
                    o dziwo bez problemu poruszam sie po wyprzedazach i wiem jaka jest cena po rabacie, wiem tez ile dodac porcji masla do ciasta, ile litrow pali mi auto na danej trasie majac jako dane zuzycie na sto oraz ogarniam z grubsza kalendarz tongue_out
                    nie musialam do tego zdawac matury z matematyki
                    • edelstein Re: na marginesie 01.03.12, 12:51
                      No,ale wg dosi i jej podobnych takie osoby to nieuki i tepaki.
                      • myga Re: na marginesie 01.03.12, 13:03
                        Dla mnie to takie dosie sa tepaki, albowiem watek o tym, ze skoro w szkole 12 lat sie uczy matematyki, to mozna zalozyc, ze material podstawowy jest opanowany i nie ma potrzeby obowiazkowego egzaminu z matmy, niech go zdaja ci, co ida na scisle kierunki, albo ci, co chca.
                  • paszczakowna1 Re: na marginesie 01.03.12, 16:41
                    > Jakim uczniem jest osoba co ma piatki i szostki na swiadectwie,a z matematyki 2
                    > ,z chemii i fizyki 3? Tak z ciekawosci pytam.

                    A co to ma wspólnego z Einsteinem?
                    • edelstein Re: na marginesie 01.03.12, 17:25
                      Pytam,bo napisano,ze Einstein byl swietnym uczniem,chce wiedziec jaki to poziom “swietny“
                      • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 17:31
                        To, ze napisano, ze Einstein byl swietnym uczniem, padlo zdaje sie juz po tym gdy wspomniana zostala jego rzekoma dysgrafia i nieumiejetnosc radzenia sobie w szkole.
                      • paszczakowna1 Re: na marginesie 01.03.12, 19:28
                        > Pytam,bo napisano,ze Einstein byl swietnym uczniem,chce wiedziec jaki to poziom
                        > “swietny“

                        Taki jak Einstein. smile Na świadectwie maturalnym celujące z ulubionych przedmiotów (u Einsteina przedmioty matematyczne i fizyka), czwórki i piątki z pozostałych (acz Einstein miał również szóstkę z historii), z pięty Achillesowej trója (u Einsteina francuski - nie wykluczam, że mogli mu trochę naciągnąć, żeby miernym nie psuć świadectwa).

                        Myslałam, że ci o coś innego chodzi, bo w czasach szkolnych Einsteina w Niemczech zmieniono system ocen (odwrócono), co wprowadziło trochę konfuzji u niezbyt starannych biografów-amatorów.
                        • japanunieprzerywalempanieposle Re: na marginesie 01.03.12, 19:49
                          tak na marginesie to ta dyskalkulia to musi byc cos okropnego. jest sie zaleznym od innych i nie rozumie sie czegos naprawde podstawowego i naturalnego dla ludzi ( nie mowie tu o calkach i macierzach ).
                          • edelstein Re: na marginesie 01.03.12, 20:03
                            No przeciez sie nie zastrzele z tego powoduwinkdla mnie dyskalkulia byla czyms okropnym w czasach szkolnych,to byly te czasy gdzie z uczniami sie nie cackano i wyzywano od matolow.Odetchnelam z ulga dopiero w chwili otrzymania swiadectwa szkoly sredniej.W dobie komputerow i kalkulatorow w kazdej komorce,oraz niezliczonej ilosci innych urzadzen jest calkiem prosto zyc.Czasem trafia sie schody,ale mozna to kreatywnie rozwiazac,jak nie moge to sobie pomoge i dobrze jest.Poskapiono mi daru rozumienia matematyki,ale dano inne talenty bym braki mogla zatuszowac.Jak czlowiek ma dysfunkcje to bardziej docenia swoje atuty i stara je sie rozwinac.
                        • edelstein Re: na marginesie 01.03.12, 19:54
                          Tez mialam celujace z ulubionych przedmiotow za to z matmy miernego naciaganego,bo rada sie za mna wstawilawink odwrocony system ocenwinkprzypomina mi sie jak znajomym niemcom z duma mowilam o piatkach na swiadectwie,dopiero po chwili zorientowalam sie,ze oni odebrali to za zachwyt tym,ze z takimi ocenami sie zdaje.Za pare lat bede mogla sie pochwalic jedynkami synabig_grin
                • 71tosia Re: na marginesie 01.03.12, 12:43
                  troche jednak czytalam i o ile pamietam, zdajac za pierwszym razem na Politechnike w Zurichu oblal wszystkie egzaminy z przedmiotow humanistycznych, ale rzeczywiscie nie wiem skad sie wziela ten dosc czesto powtarzany mit o jego dysleksji.
                  • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 13:15
                    Egzaminy z przedmiotow humanistycznych na Politechnice w Zurichu?
                    Pierwsze slysze.
                    • 71tosia Re: na marginesie 01.03.12, 13:23
                      w tamych czasach na politechnike zdawalo sie kilkanascie egzaminow, lacznie z lacina i fracuskim o botanice nie wspominajac. Wszystkie prawie oblal, zdal jedynie z przedmiotow scislych. Inna rzecz ze do egzaminow przygotowayal sie sam i to w bardzo mlodym wieku. Za drugim razem poszlo mu znacznie lepiej.
                      W angielskim z tego co pamietam robil bledy do konca zycia. Mial zwyczaj przekrecania nazwisk i miejsc, co bylo zrodlem zartow jego znajomych.
                      • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 13:27
                        > acina i fracuskim o botanice nie wspominajac. Wszystkie prawie oblal, zdal jedy
                        > nie z przedmiotow scislych.

                        Tylko dlatego, ze mial umysl geniusza, nie oznacza, ze chcialo mu sie od razu uczyc wsyzstkich przedmiotow swiata. No, chyba, ze forumki w ogole uwazaja, ze ludzie w ogole nie musza sie nic uczyc, bo wszystko mozna wytlumaczyc dys-czyms tam.
                        • 71tosia Re: na marginesie 01.03.12, 13:50
                          chyba nie dlatego ze mu sie nie chcialo, uczniem akurta byl dosc pracowitym. Nauka jezykow przychodzila mu slabo, mial klopoty z zapamietywaniem, pewnie wlasnie stad ten mit o dysleksji, gdyz czesto idzie ona w parze z bardzo slabo pamiecia 'wierszykowa'.

                          • moofka Re: na marginesie 01.03.12, 13:57
                            einstein mial opozniony rozwoj mowy
                            mowic zaczal w wieku 5 lat
                            jego biografowie i badacze trafilai na conajmniej klka fakto ktore moga wskazywac na jego dysleksje
                            • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 14:10
                              No tak. Udawadniajmy teraz Einsteinowi dysgrafie, dyskalkulie i w ogole zrobmy z niego debila. Ale wlasciwie o co chodzi? Nawet jesli byl dysgrafikiem, to to jeszcze wybitniej potwierdza to, ze odpowiednia praca czlowiek jest w stanie osiagnac odpowiednie rezultaty.
                              Jesli dyskalkulik ma problem z dodawaniem to nie dlatego, ze jest debilem, tylko, ze nie znalazl METODY, ktora pozwoli mu je zrozumiec. Problem w tym, ze ludzie sie poddaja zwyczajnie. Wiem, bo sama doskonale pamietam jak przez dwa lata odmawialam nauczenia sie wlasnego numeru telefonu na pamiec...
                              • moofka Re: na marginesie 01.03.12, 14:24
                                Udawadniajmy teraz Einsteinowi dysgrafie, dyskalkulie i w ogole zrobmy
                                > z niego debila
                                • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 14:34
                                  A co mialam niby zrozumiec? Przytaczanie Einsteina jako tego co mial dysgrafie na dowod, ze wszyscy dysgraficy sa geniuszami, zdarza sie na forach i nie tylko tak regularnie, ze az mi sie smiac chce. I tylko czekalam, az w tym watku rewelacje na temat Einsteina padna.

                                  Clue dyskusji jest takie, ze kazdy ma dobre strony, zle strony, lepsze strony i gorsze strony. Bez wyjatku. Kazdy musi wlozyc w nauke odpowiedni wysilek bo nic nie przychodzi latwo. Jak ktos ma dys-ie to musi pracowac wiecej i szukac innych metod nauki. Matematyka ma to do siebie, ze nie da sie zrozumiec calek, bez rozumienia pochodnych, a tych bez rozumienia funkcji, a tych bez rozumienia wykresow itp. itd. Jak sie ktos nie nauczy dzielenia, to niech sie nie dziwi, ze nie rozumie jak policzyc pole trojkata. Nie da sie wskoczyc w polowe programu i oczekiwac, ze bez opanowania podstaw cokolwiek sie z tego zrozumie. Obraz to sobie mozna narysowac w dowolnym momencie, bez jakiejkolwiek wiedzy. Z matematyka jest inaczej.
                                  • moofka Re: na marginesie 01.03.12, 14:46
                                    i to uzasadnia jej koniecznosc na maturze tej matematyki?
                                    obowiazkowo i dla wszystkich?
                                    • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 14:57
                                      > i to uzasadnia jej koniecznosc na maturze tej matematyki?
                                      > obowiazkowo i dla wszystkich?

                                      Jak najbardziej. Bo jesli szkola ponadpodstawowa ma w ogole nie nauczac myslenia, to moze w ogole ja zlikwidujmy. Tak sie zlozylo, ze matematyka jest podstawa jakiejkolwiek innej dziedziny nauki i braki w matematyce zamykaja ludziom czesto i gesto dostep do wielu zawodow, w ktorych mogliby w przeciwnym razie sie realizowac.
                                      Z obserwacji ludzi w pracy moge z cala swiadomoscia stwierdzic, ze ludzie umiejacy matematyke i rozwiazywanie problemow sa duzo bardziej inteligentni od tych co to niby cos tam umieja, matmy co prawda nie, ale sa za to baaaardzo oczytani. Ze sie wyraze za poeta: inteligencje widac, slychac i czuc.
                                      • moofka Re: na marginesie 01.03.12, 14:59
                                        no ale jak taka jestes logiczna to wywróz
                                        jak nie bedzie matmy obowiazkowo na maturze
                                        to sie jej nikt a nikt nie nałumie przez wszystkie 4 etapy edukacji?
                                        • d.o.s.i.a Re: na marginesie 01.03.12, 15:03
                                          skoro z obowiazkowa, banalnie prosta matura polowa uczniow nie daje rady, to z pewnoscia sie naumieja bez tej matury...
                                          • 71tosia Re: na marginesie 01.03.12, 16:49
                                            Dysfunkcje dotykaja kilka procent uczniow wiec to nie tlumaczy problemow z matematyka na maturze. Z innymi przedmiotami nie ma az takiej katastrofy na maturze, oczywiscie mozna to tlumaczyc tym ze uczeniowie sa wybiurczo leniami i malo zdolni tylko z matematyki. Troche jednak karkolomne zalozenie, prawda? Nadal upieram sie wiec ze calkiem sporo jest tu winy tego jak uczeniowie sa uczoni.

                            • paszczakowna1 Re: na marginesie 01.03.12, 16:39
                              > einstein mial opozniony rozwoj mowy
                              > mowic zaczal w wieku 5 lat

                              Nieprawda. Zdaniami mówił jako 2,5-latek. (W rodzinie się opowiadało, że w tym wieku na widok nowonarodzonej siostrzyczki zapytał: "A gdzie ma kółka?")

                              > jego biografowie i badacze trafilai na conajmniej klka fakto ktore moga wskazyw
                              > ac na jego dysleksje

                              Taak? A jakich to faktów?
                    • mdro Re: na marginesie 01.03.12, 13:39
                      Oblał, ale a) zdawał ten egzamin przed skończeniem szkoły średniej, w wieku 16 lat, b) zdaje się wymagano też francuskiego, albo w ogóle egzamin był po części po francusku, którego Einstein po prostu jeszcze się nie uczył (nb. na świadectwie maturalnym, już ze szkoły szwajcarskiej, jedyna trója jest właśnie z francuskiego - skan matury).

                      A mit o dysleksji Einsteina mógł się wziąć stąd, że marnie i z błędami pisał po angielsku - którego to języka zaczął się uczyć dopiero po pięćdziesiątce wink.
                  • paszczakowna1 Re: na marginesie 01.03.12, 16:35
                    > troche jednak czytalam i o ile pamietam, zdajac za pierwszym razem na Politechn
                    > ike w Zurichu oblal wszystkie egzaminy z przedmiotow humanistycznych,

                    Ale miał 16 lat wtedy, a francuskiego uczył się zaledwie od roku (w gimnazjum w Monachium francuskiego nie miał, nie wiedzieć czemu miał włoski). A tu wymagali od niego takiej wiedzy historycznej i takiej płynności we francuskim, jak od maturzystów szwajcarskich.

                    >ale rzecz
                    > ywiscie nie wiem skad sie wziela ten dosc czesto powtarzany mit o jego dysleksj
                    > i.

                    Znikąd. Podobnie jak o autyzmie i ADHD.
    • pade Mnie przerażają te bzdury, które tu wypisujecie 29.02.12, 23:14
      m.in. o poziomie nauczania. Mam córę w drugiej klasie SP, już dawno zaczeli mnożenie i dzielenie, dziś np. robiła zadanie z matmy licząc średnią z trzech liczb. A nauka rozwiązywania zadan z treścia polega na tym, że nalezy samemu ułozyć zadanie do obrazka, bądź tez tylko pytanie. Miała ostatnio sprawdzian wiedzy z polskich miast, o ktorych pisano legendy, godeł, herbów itd, oraz z kilku panstw UE-flagi, stolice, z czego słyną....Świetna sprawa.
      Syn np. w czwartej klasie mial boską przyrodę. Cały rok uczył sie o tym co go otacza, o zjawiskach, ktore zachodzą wokół niego. czyli nie jest tak źle jak mówicie.
      Najgorsze wg mnie jest gimnazjum. Ogromna ilość wiedzy do wchłonięcia, 12-13 sprawdzianów miesięcznie, masa kartkówek...zero życia.

      Ogromne ukłony dla Asi_i_p, przeczytałam właśnie mężowi to co napisałaś o rozwiązywaniu zadań z matmy, oboje Ci przytakujemy, trening szarych komorek to jedna z ważniejszych czynności życiowychsmile
      • greca Re: Mnie przerażają te bzdury, które tu wypisujec 01.03.12, 20:37
        Ja bym maturę zlikwidowała a wprowadziła egzaminy na studia. Ci co kończą jakieś technikum zdają egzamin zawodowy i wystarczy, jak chce iść na studia idę zdawać egzaminy. A po co ta matura z matmy, WOSu, języka obcego. Jak ktoś nie ma łba do języków to matura do tego się nie przyczyni że stanie się poliglotą. Przecież przez wszystkie lata liceum czy technikum uczę się historii, WOSu, języka obcego itp. A po kilku latach nauki od początku mam wkuwać wszystkie przedmioty. Polonistą ani matematykiem nie będę. Beznadzieja.
    • 71tosia ...raczej nie z powodu reformy 01.03.12, 22:02
      to taki cytat z badan dotyczacych negatywnej selekcji do zawodu nauczyciela (UMK Torun) .
      Dalej twierdzicie ze to tylko problem lenistwa uczniow?

      - Z moich badań wynikają trzy wnioski: większość nauczycieli nie chce być nauczycielami, nie lubi miejsca, w którym mieszka, i wątpliwy jest ich udział w tworzeniu małych ojczyzn. Niemal wszyscy odłożyli na później własny rozwój i bynajmniej nie stanowią elity kulturalnej kraju - podsumowuje prof. Nalaskowski. Jego ankietę wypełniło 330 nauczycieli z miejscowości poniżej 50 tys. mieszkańców. Udzielając odpowiedzi, popełnili 476 błędów ortograficznych. Większość nie ma pojęcia, czym jest "konkordat", "proces legislacyjny" czy "alternatywa". Aż 30 proc. badanych nie wie, kim był Albert Einstein, część nie kojarzyła też Feliksa Dzierżyńskiego (uznawanego za sportowca bądź prezydenta Warszawy). Tylko co trzeci wiedział, kim byli William Szekspir, Steven Spielberg oraz Melchior Wańkowicz. Przeciętny pedagog nie potrafił wymienić większości polskich uniwersytetów. - W kontrolnej grupie osób zajmujących się prowadzeniem biznesu statystyczny wynik był lepszy od uzyskanego przez nauczycieli - mówi prof. Nalaskowski.
      • echtom Re: ...raczej nie z powodu reformy 02.03.12, 10:28
        Czytałam wyniki tych badań tuż po ich przeprowadzeniu, uczyłam wtedy w kilku wiejskich szkołach i mną zatrzęsło. Po pierwsze - nie wiem, jaką metodologię badań przyjął Nalaskowski, ale wyniki mnie dziwią, bo poznałam sporo wiejskich nauczycieli i nie było wśród nich takich, którzy nie potrafili poprawnie pisać i nigdy nie słyszeli o Szekspirze. Po drugie - w małych miejscowościach najwięcej jest nauczycieli szkół podstawowych i rozległa wiedza akademicka nie jest im potrzebna, bo na tym poziomie edukacji najważniejsza jest metodyka (czyli z faktu, że ktoś nie zna pojęcia "proces legislacyjny", nie można wyciągnąć wniosku, że osoba ta nie nauczy 9-latków dobrze czytać i pisać ergo jest złym nauczycielem). Z badań tych wynika tylko, że kolejny profesor udowodnił swoje kompletne oderwanie od rzeczywistości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka