nabakier Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 09:45 Jedna z tych trzech osób powinna zostać z dzieckiem w aucie. Nie zostawiłabym samego dziecka w aucie za chińskiego boga: złodzieje, banda wyrostków, ktore moga zechciec się zabawić postraszeniem dziecka, uderzenie w auto, podpalenie, strach obudzonego dziecka- zeszłabym na zawał od myśli o tym. Ale, ale- teraz się podłożę forumowiczkom na wsze czasy ;P Otóż, jak dawano dawno temu byłam mama po raz pierwszy i zamieszkałam we wsio-miasteczku, to w tym wsio-miasteczku czułam się debilnie bezpiecznie. Na tyle bezpiecznie, że: -zostawiałam dziecko w wózku pod sklepem (zawsze kilka osób stało obok i zagadywało do dziecięcia), -zostawiałam dziecko w wózku w ogródku pod oknem domu, gdy spało w dzień (tak ok. pół godziny do godziny, zwłaszcza zimą). Okno miałam otwarte, pod oknem biurko, mogłam spokojnie pracować). Dziś mnie ciarki przechodzą, gdy o tym myślę.Jak to w ogóle było możliwe??? że się nie bałam, że nic się nie stało, ze mi w ogóle w głowie nie zaświtało, że może jaki pedofil czy inny chory człek może mi dziecko skrzywdzić). Dla dojaśnienia sytuacji: zostawiałam też otwarte drzwi mieszkania (teraz też czasem zostawiam), rowery niepoprzypinane przed domem na całe noce i dni, wózek też (już bez dziecka, tyle, że zabezpieczony przed kotami), samochód z opuszczonymi szybami). Może więc ci rodzice też w takim dziwnym trybie, jak ja kiedyś, czują się w świecie bezpiecznie.Wwiem, że głupie, ale możliwe....Mnie też trochę z tego jeszcze zostało, ale nie w stosunku do dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 10:34 Akurat banda wyrostków ma co innego w głowie niż straszenie jakiegoś czterolatka, ludzie zejdźcie na ziemię.... A pedofile to najczęściej osoby z najbliższego otoczenia dziecka i znające dziecko: trenerzy, nauczyciele, księża, lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 10:44 A ty jesteś KAŻDY wyrostek? Czemu pedofile biorą się za dzieci z własnego najbliższego otoczenia? Bo mają do nich dostęp. Tak, na ulicy dzisiaj rzadko jednak dzieci zostawia się w wózkach lub w samochodach. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 11:25 Oj, Gazeta, słabą masz wyobraźnię. Dla mnie wyrostek, który "sobie popuka w szybę" lub "pokołysze" samochodem ku radosze kompanów jest jak najbardziej prawdopodobne. Pedofile także krzywdzą obce dzieci -na boiskach szkolnych, w parkach, to czemu nie na ulicy czy w ogródku. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 11:30 Na pewno nie z dzieckiem w środku. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 11:33 Gazeta, nie upieraj się, to bezsensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 14:49 gazeta_mi_placi napisała: > Na pewno nie z dzieckiem w środku. bo na szczęscie, takich bezmozgich rodzicow, ktorzy zostawiają dzieci same w samochodzie, nie ma az tak wielu, ale niestety i tak jest ich sporo za dużo Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 15:52 Tak w sumie na szcęscie nic się nie stało,ale ematki zawarły tu chyba wszystkie,bądź prawie wszystkie mozliwe zdarzenia Łącznie ze spadającym meteorytem. No tak gdybać jest najlepiej na forum.Chociaż chyba dzisiaj spotkałam jakąś ematkę Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 17:14 Ludzie podpalający samochody chcą zniszczyć cudzy przedmiot, a nie zabić dziecko. Zatem gdyby w środku było dziecko nie podpaliliby samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 09:45 a nie przyszło ci do pustego łba że zanim taki podpalacz zauważyłby to dziecko już by wrzucił jakiś "koktailik" do auta? I było by po przysłowiowych ptakach. Nawet sam podpalacz mógłby potem na kolanach przysięgać że on chciał "tylko zniszczyć cudzą własność" a nie zabić dziecko. K,....rwa mać gazeta w tym wątku pleciesz takie bzdury że nawet TY powinieneś być mądrzejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 09:49 paskudek1 napisała: > a nie przyszło ci do pustego łba że zanim taki podpalacz zauważyłby to dziecko > już by wrzucił jakiś "koktailik" do auta? Ale podpalacza tam nie było, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 17:16 Nabakier, ja myślę, że każda matka popełnia spore błędy, nie zdając sobie z nich sprawy. Tylko trzeba by na początku uzgodnić, co to są te spore błedy. Dla jednego to zostawienie 5 latka samego w domu, nozy w zasięgu ręki dziecka, krzeseł i kanap pod oknami, które dziecko moze samo otworzyć, kuchenki gazowej z kurkami bez odpowiedniego zabezpieczenia, kontaktu, ktory choć zabezpieczony to nie stanowi problemu do sforsowania przez dziecko, długopisów, które mozńa sobie wsadzić w gardło, drobiazgów do połknięcia etc, etc. NIE UWIERZĘ, że wszystkie te kobiety, które oburzone na dziecko w samochodzie nie popełniają podobnych błedów. Zwyczajnie NIE DA SIĘ WYELIMINOWAĆ wszystkich zagrożeń. > strach obudzonego dziecka- zeszłabym na zawał od myśli o tym. To TY się boisz, dla dziecka nie było by to traumatyczne, gdyby nie Twoja reakcja. To same matki/rodzice uczą dzieci strachu przed pająkami, muchami, wężami, żabami, bo przenosza go na dziecko. Ono nie będzie po przebudzeniu krzyczeć z przerażenia /co mu imputujesz/, ale by przywołac matkę. Po to służy krzyk/płacz. Owszem, może się przestraszyć, ale czyż nie przestraszy sie reklamy, bajki, sąsiada z brodą? Nie uchroni się dziecka przez złem tego świata. Takie próby są z góry skazane na niepowodzenie, a do tego strasznie krzywdzą dziecko, bo to nie będzie miało skąd czerpać doświadczeń, uczyc się unikać pewnych sytuacji, radzić sobie z nimi. I będzie jak we Włoszech, które słyną z nadopiekuńczości matek szczególnie w stosunku do synów. > Może więc ci rodzice też w takim dziwnym trybie, jak ja kiedyś, czują się w świ > ecie bezpiecznie.Wwiem, że głupie, ale możliwe.... Dlaczego głupie? Normalne. I... zdrowe podejście. Bo takich, co za każdą brzozą widzą agenta jest zbyt wielu Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: dziecko samo w aucie 03.03.12, 19:53 Zgadzam się z Tobą Easyblue w całości. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 09:38 easyblue napisała: > Owszem, może się przestraszyć, ale czyż nie przestraszy sie reklamy, bajki, są > siada z brodą? Sąsiada z brodą się nie przestraszy, o ile nie będzie nim straszone. Coś z gatunku "bądź grzeczny/-a, bo zabierze cię dziad z workiem / czarownica / Baba Jaga". Na podobnej zasadzie obecnie można postraszyć całkiem ładną i elegancką młoda panią "bo ta pani cię zabierze". Wtedy dziecko się będzie bało "tej pani", choć będzie się ładnie uśmiechać. Ale też nie przestraszy się popukania w szybę samochodu ani kołysania samochodem przez nastolatki. Skąd ma wiedzieć, że to niebezpieczne? Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 13:02 ty myslisz ze dziecko to lalka? ze jest nie ma mozgu i rozumu ze jak zostaje samo w samochodzie i budzi sie w srodku nocy samo to sie nie przestraszy bo przeciez nikt mu wczesniej nie mowil ze jak bedzie niegrzeczny to go zostawia noca samego w samochodzie...no to faktycznie czego moglby sie dzieciak bac? przeciez jest w SWOIM samochodzie (jak moj mial 2 lata to by go g.owno interesowalo czyj to samochod), i przeciez 2 latek zapiety w pasy widzi nr-y rejestracyjne auta i rozpoznaje ze to jego no nie? a moze po oparciu fotela rozpoznaje?? akurat co do tego przypadku moze faktycznie rodzice nie zostawili na az tak dlugo, moze by sie nic nie stalo gdyby autorka watku nie pilnowala auta itd ale zaloze sie ze jest mnostwo innych przypadkow kiedy rodzice sa jeszcze bardziej nierozsadni...to nawet nie chodzi o poczucie bezpieczenstwa i ufnosc w sotsunku do swiata i spoleczenstwa, ale o zwykly rozum i czasem jego uzycie... Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 14:05 asiula1987 napisała: > i przeciez 2 latek zapiety w pasy widzi nr-y rejestracyjne auta > i rozpoznaje ze to jego no nie? a moze po oparciu fotela rozpoznaje?? ??? A dziecko w swoim domu rozpoznaje, że jest w swoim domu po sprawdzeniu adresu (numer bramy i mieszkania)? Czy po kolorze ścian? Dziecko nie ma pojęcia, że dom jest bardziej własny niż samochód, a samochód jakiś mniej własny niż dom. Dziecko albo zna otoczenie i czuje się w nim bezpiecznie i często i długo bywa w nim ze swoimi rodzicami, albo nie. Jeśli dziecko często jeździ ze swoimi rodzicami tym samochodem, ma też (tak przecież bywa) w nim swoje rzeczy, swoje zabawki, to nawet jeśli zaśnie w trakcie jazdy samochodem, kiedy widziało w nim głowy rodziców, to jeśli po obudzeniu się przez chwilę ich nie widzi, to ciągle nadal ma poczucie, że ta przestrzeń jest jego, znana i bezpieczna, a rodzice zapewne są gdzieś tuż. Nie zakłada, że ktoś go porwał i przesadził do obcego samochodu, rodziców ukradł i i ogóle nieszczęście. Tak, rozpoznaje samochód po jego wnętrzu, które widzi i po okolicznościach. Dziecko w tym wieku nie zna się na aktach własności, aktach notarialnych i umowach kupna-sprzedaży czy rejestrach. A że małe dzieci w ogóle nie lubią zostawać bez swojego stałego opiekuna choćby na chwilę, to już inna sprawa. Równie dobrze mogłoby płakać, że obok siedzi tato, a nie mama na przykład. Bo ono akurat na ten moment woli mamę. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 14:27 za przeproszeniem g.ówno prawda, > > A dziecko w swoim domu rozpoznaje, że jest w swoim domu po sprawdzeniu adresu ( > numer bramy i mieszkania)? Czy po kolorze ścian? dom to dom, w domu sie mieszka przebywa bawi, jesli ty bardziej mieszkasz w samochodzie niz jezdzisz nim no to moze twoje dziecko go traktuje jak dom i moze sie nie bac jak go zostawisz w srodku nocy przebudzonego... > Jeśli dziecko często jeździ ze swoimi rodzicami tym samochodem, ma też (tak prz > ecież bywa) w nim swoje rzeczy, swoje zabawki, to nawet jeśli zaśnie w trakcie > jazdy samochodem, kiedy widziało w nim głowy rodziców, to jeśli po obudzeniu si > ę przez chwilę ich nie widzi, to ciągle nadal ma poczucie, że ta przestrzeń jes > t jego, znana i bezpieczna, a rodzice zapewne są gdzieś tuż. ale brednie...az mi sie nie chce wierzyc ze ktos (nie obrazajc ciebie) jest az taki glupi ze moze tak myslec, po 1 nie wszystkie dzieci tak czesto jezdza samochodem ze czuja sie z nim jak w domu, moje dziecko aktualnie 3,5 lat rozpoznaje samochod po wygladze z zewnatrz, ale dam sobie obie rece uciac ze jakbym go zostawila w srodku nocy w JEGO samochodzie to po przebudzeniu nie widzialby nic, a juz najmniej by go interesowalo czy to juego czy nie jego auto, uwierz mi ze mialby to gleboko gdzies, najwazniejsze byloby to ze mamy nie ma i na pewno nie pomyslal by ze "aa na pewno gdzies jest wiec ja tu sobie grzecznie poczekam az laskawie wroci, to nic ze noc i jest ciemno jak w d* u murzyna i nie ma nikogo naokolo", > > Tak, rozpoznaje samochód po jego wnętrzu, które widzi i po okolicznościach. > Dziecko w tym wieku nie zna się na aktach własności, aktach notarialnych i umow > ach kupna-sprzedaży czy rejestrach. i co w zwiazku z tym?? myslisz ze to by cos dziecku dalo? oj malo wiesz o mentalnosci dziecka 2letniego..oooj malutko > > A że małe dzieci w ogóle nie lubią zostawać bez swojego stałego opiekuna choćby > na chwilę, to już inna sprawa. noi to jest wlasnie sedno sprawy!! czy ty dla wlasnej wygody potrafilabys to zafundowac wlasnemu dziecku? bo ja nie jestem wredna i nie dalabym rady, za b ardzo kocham swoje dziecko zeby go niepotrzebnie stresowac Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 15:05 asiula1987 napisała: > > A że małe dzieci w ogóle nie lubią zostawać bez swojego stałego opiekuna > choćby > > na chwilę, to już inna sprawa. > noi to jest wlasnie sedno sprawy!! czy ty dla wlasnej wygody potrafilabys to > zafundowac wlasnemu dziecku? ??? No tak. Zostawiałam je pod opieką ich ojca, babć, ciotek, nawet niań. A bywało, że same (w ich pokoju lub w salonie - to fakt). > bo ja nie jestem wredna i nie dalabym rady, za b ardzo kocham swoje dziecko zeby go > niepotrzebnie stresowac Aha. I nawet do kibla idziesz ciągnąc za sobą dziecko? Czy robisz do słoika na oczach dziecka, byleby się nie zestresowało - jak jedna tu w wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 16:47 alez ty jestes glupia albo masz 15 lat albo udajesz ze nie wiesz o co chodzi, to jest zrozumiale ze nie chodzi o zostawianie dziecka samego w pokoju obok kiedy czlowiek sie idzie wysikac itd...oooj szkoda slow, chodzi o zostawianie dziecka samego w domu kiedy ty np idziesz po zakupy albo w samochodzie a ty sobie idziesz cos tam zalatwic to jest dla mnie glupota Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 16:55 > dom to dom, w domu sie mieszka przebywa bawi, jesli ty bardziej mieszkasz w sam > ochodzie Jeżeli nie rozumiesz, ze można sporo czasu spędzać z dzieckiem w aucie - podróżując, nie poradzę nic na to. Odbieram dzieci i nie odwożę ich do ojca, bo nie ma czasu się nimi zajmować /praca/, więc jeżdżą ze mną, gdy mam coś do załatwienia. Czasami wyjeżdżam o 15.30 a wracam o 21. Jeżeli zacząć operowac statystyką, są w większym niebezpieczeństwie jeżdżąc ze mną, niż przebywając w domu. Pytanie, kto da mi kasę na opiekunkę, bym mogła spokojnie wszystko pozałatwiać. I następne: jak znaleźć odpowiedzialną opiekunkę. I tak sobie możńa dywagowac. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:14 podrózuje sie (oczywiscie masz na mysli dluga podroz czyli wakacje) raz na rok, no chyba ze podróżujesz co tydzien lub czesciej bo jestes milionerka i nie pracujesz to gratuluje, tez bym chciala moze moje dziecko wtedy tez zamieszkaloby w samochodzie, Pytanie, kto da mi kasę na opiekunkę, bym mogła sp > okojnie wszystko pozałatwiać. opiekunka na pare godzin nie kosztuje tak wiele, bo nie wierze w to ze zalatwiasz cos dzien w dzien od 15 do 21, ale raz na jakis czas mozesz w takim razie zalatwic opiekunke jezeli tak bardzo cenisz sobie wygode, po co ciagac biedne dzieci skoro sa dla ciebie takim utrapieniem ze nawet z samochodu nie chcesz ich wyciagnac...;/ p.s. nawet dla dzieci bedzie lepiej jesli beda mogly sie bawic w domu a nie byc poprzypinane ciagle tyle godzin w aucie bez mozliwosci wyjscia bo mamusia chce szybciej sprawniej itd Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:15 Twoje pojęcie o życiu mnie rozbawiło Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 07:42 nie przedstawialam zadnych moich przemyslen o zyciu wiec nie mialo cie co rozbawic, podalam czysty fakt, napisz szczerze jezdzisz z tymi dzieciakami dzien w dzien od poniedzialku do niedzieli przez wiele godzin w aucie? jezeli tak to naprawde biedne dzieci, jezeli nie to po co wogole rece meczysz na pisanie czegos bez sensu ze wiele podrózujesz, mozesz jechac raz na rok na wczasy ale sorry wtedy dzieci raczej samochodu nie beda traktowac jako domu Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:15 Bo wiesz, żeby utrzymac rodzinę i dom trzeba pracować. Nikt mnie nie wyręcza, gdy trzeba coś załatwić. Wróciłam dziś po 19, bo pierw zawoziłam dok. księgowej, potem miałam wizytę u lekarza. Dojazd - 40 minut. Po drodze McDonald, bo dzieci wzięte ze szkoły a w domu tylko godzinę miałam, by wszystko ogarnąć. W drodze powrotnej szybkie zakupy. A teraz M mnie pogania, bo jest masa roboty i pewno skończę po 23. Ale i tak chodze spać poźno, więc nie przeszkadza mi to zbytnio. Jutro młoda ma karate więc po 17-tej jadę ją zawieźć, a wrócę między 19-20. Podobnie w piątek. Zostaje środa i czwartek. A musże wyrejestrować stare auto więc będę się w tym tygodniu włóczyć po urzędach. Musże też wyrobic nowy paszport, więc zdjęcie, podania etc. A w przyszłym tyg. zająć się odbiorem domu - poczytaj sobie w necie, z czym to się wiąże. A dzieci zabieram, bo nie mogę ich zostawiać z ojcem. Raz - odwiezienie ich do domu to stracone pół godziny /chyba, ze mam po drodze/. Dwa - ojciec pracuje w domu i jego dzień pracy nie kończy się na 15-tej. Trzy - zależy mi na czasie, więc jak urząd jest do 16-tej,to głupotą było by odwozić dzieci a potem jechać do urzędu. No chyba, że będę na każdą taką pierdołe brać urlop. Tylko wtedy wakacje z dziećmi wezmą diabli. Są tygodnie, gdy marzę o sobocie, bo wtedy rzadko gdzieś jadę, chyba, ze coś nagłego wyskoczy /np. szlag trafi sterownik do pieca przy minus 25 stopniach/. Wiesz, to typowe problemy,jak się ma dom i nie ma 5 osób do sprzątania, zakupów i opieki nad dziećmi tudzież stada dziadków i cioć do pomocy. Ja i tak nie mam źle, bo moja znajoma jest sama z dwójką dzieci, sama wybudowała dom, sama na niego zapracowała. I też nie narzeka. Jeżeli ty siedzisz z dzieckiem w domu i tylko tym się zajmujesz to fajnie, ale jak nie rozumiesz, że można nie mieć czasu, by zjeść, bo akurat coś wypadło i trzeba gdzieś jechać, a przy dzieciach nie ma kto zostac, więc je ze sobą ciągniesz to sorry, ale nie mamy o czym rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 09:52 nie musisz mi sie tlumaczyc z calego rokladu tygodnia, nie obchodzi mnie to, tylko tak sie zastanawiam czy jak jezdzisz po tych wszystkich urzedach itd to naprawde dzieci nie bierzesz ze soba tylko je non stop zostawiasz w aucie...?;/ dzien w dzien?;/ Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:49 ale dziecko siedzac w aucie moze nie znac okolicy i np czuc sie bezpiecznie na oswietlonej uliczce pod domem, a niespokojne w tym samym aucie, w srodku ciemnego lasu Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 16:40 > Sąsiada z brodą się nie przestraszy, o ile nie będzie nim straszone. Mylisz się. Dzieci nikim i niczym nie straszę, a mloda bała się swojego chrzestnego, bo miał brodę. Nie miała żadnych traumatycznych sytuacji w związku z brodami i innymi zarostami. A chrzestnego spotykała często, co jednak nie miało wpływu na jej strach. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 16:54 easyblue napisała: > > Sąsiada z brodą się nie przestraszy, o ile nie będzie nim straszone. > Mylisz się. > Dzieci nikim i niczym nie straszę, a mloda bała się swojego chrzestnego, bo mia > ł brodę. Nie miała żadnych traumatycznych sytuacji w związku z brodami i innymi > zarostami. A chrzestnego spotykała często, co jednak nie miało wpływu na jej s > trach. to raz piszesz ze dzieci same z siebie sie nie boja tylko jak je matki strasza a teraz piszesz ze ty nigdy nie straszylas a jednak sie boi, czyli jednak dzieci maja jakis instyknt poza wplywem matki. zdecyduj sie co wogole piszesz, bo zaprzeczasz sama sobie Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 21:41 Dyskusja o niczym. Jeżeli autorka wątku założyła, ze ma doczynienia z głupimi ludźmi, to napisze tylko to, co świadczy na ich niekorzyść. Empatycznie-histerycznie podeszła do położenia dziecka, zaś rodziców potraktowała jak skończonych idiotów, bo przecież ona tak by nie zrobiła, więc skoro ktoś zrobił to musi być idiotą. NIE SPRÓBOWAŁA zrozumieć, dlaczego tak zrobili, ale od razu osądziła. Każdy kto pisze w wątku patrzy ze swojego punktu widzenia. Jeden na widok dziecka nie prowadzonego po chodniku za rękę dostanie apopleksji, drugi za szczyt głupoty będzie miał piętrowe łóżko dla 10-latka. To, ze dziecko nie powinno być samo w samochodzie nie ulega wątpliwości, ale nie mogę wyjśc z podziwu nad tymi wszystkimi pełnymi oburzenia postami. Jak to jest, na forum matki-polki, a w realu... ? > to raz piszesz ze dzieci same z siebie sie nie boja tylko jak je matki strasza > a teraz piszesz ze ty nigdy nie straszylas a jednak sie boi, > strach obudzonego dziecka- zeszłabym na zawał od myśli o tym. To TY się boisz, dla dziecka nie było by to traumatyczne, gdyby nie Twoja reakcja. To same matki/rodzice uczą dzieci strachu przed pająkami, muchami, wężami, żabami, bo przenosza go na dziecko. A tak na marginesie, czy naprawdę niczego byś się nie przestraszyła? Czy nie istnieje taka mozliwość? Moje strachy są moje. Dziecko będzie miało w życiu wystarczająco dużo swoich strachów, bym ich swoimi nie zarażała. Jeżeli będzie się bało wysokości - nic na to nie poradzę. Ale jeżeli wpoję mu, że trzeba się bać ciemnosci i samotności /bo np.sama się tego boję/, wychowam kalekę. Mam je chronić przed stresującymi doświadczeniami, ale nie izolowac od nich. Młoda zamówiła sobie perfum /miała wtedy 6 lat/. Wiedziała, ze pójdzie na to cała jej kasa. Jak przyszło do zapłaty, wielka rozpacz i płacz. A ja się cieszyłam, bo miała nauczkę - wyda cała kasę, nie będzie nic. Następnym razem tego nie zrobi. Jeżeli takie doświadczenia będa proporcjonalnie do wieku udziałem dziecka, wyjdzie mu to na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 07:50 dla normalnie myslacego czlowieka (widocznie u ciebie z tym jest troszke inaczej) widok dziecka samego w aucie w srodku nocy, oznacza jedno- rodzice niepowazni, a sytuacja potencjalnie niebezpieczna, nie widze powodu zeby sprobowac zrozumiec rodzicow dziecka dlaczego tak zrobili, a kogo to obchodzi? wlasnie dlatego dobrze ze zadzwonila na policje, a nie poszla sobie dalej bo jakby sie rodzicom wtedy cos stalo to dziecko przynajmniej nie zostaloby bez opieki, a to ze sie zabawiali w trojke gdzies z dala od auta, to juz ich sprawa, swiadczy tylko o glupocie i tyle no wlasnie o to mi chodzi, ze raz piszesz ze dziecko samo z siebie sie nie boi tylko jak je matka straszy, a ty piszesz ze twoja córa bala sie kogos tam z rodziny mimo niestraszenia brodami itd, wiec dzieci moba sie bac rzeczy roznych nieznanych niezaleznie od wplywu matki, tylko zdecyduj sie co piszesz bo sobie sama zaprzeczasz, poza tym skoro taka jestes pewna braku lekow twojego dziecka w takiej sytuacji zrob sobie eksperyment wywiez dziecko gdzies do miasta niech zasnie po drodze a ty idz do pubu sie chwile zabawic a jak wrocisz do auta zobaczysz co zastaniesz, i czy wtedy bedziesz taka pewna ze dziecko nie bedzie mialo "traumy" przez kilka dni Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:42 Nie będzie miło, bo od 11 m-ca życia jest przyzwyczajone do obcych. Do facetów wręcz lgnie. Do znajomej widzianej pierwszy raz wyciągał ręce /siedział wtedy - o zgrozo - w samochodzie przed pracą/. Do znajomego widzianego drugi raz wlazł na kolana i nie chciał go puścić. W obcych miejscach czuje się jak u siebie. Młoda miała podobnie, choć nie było to tak nasilone. Bała się ludzi z brodami a ja o tym wiedziałam. Innych strachów nie miała. Naprawdę nie przyszło ci do głowy, że można znać swoje dziecko lepiej, niż obce osoby z forum? > zrob sobie eksperyment wywiez dziecko gdzies do miasta niech zasnie po drodze a > ty idz do pubu sie chwile zabawi Nie bawię się w pubach, dziecko mogę co najwyzej zabrać na koncert. Wiem jak reaguje gdy się budzi w samochodzie zaparkowanym przed np. sklepem - nie ryczy, ale... czeka. A ja nie siedzę tam godzinę, ale kilka minut co chwila sprawdzając, czy wszystko ok. Zdarza mis ie też czasami pozostawiać go nie śpiącego. I też nie ryczy. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:59 zauwaz nie twoje dziecko nie wyznacza ogółu zachowan malych dzieci, to ze twoje dziecko jest takie ze pojdzie do kazdego to twoja sprawa, tak wychowalas, ale wiekszosc dzieci jest zżyta ze swoimi (przewaznie) matkami i boi sie kiedy zostaja same szczegolnie w tak durnej sytuacji, poza tym placz dziecka nie jest jedynym minusem zostawiania dziecka samego, skoro nie chodizsz do pubów to idz sobie gdzie tam chcesz, nawet na koncert a dziecko zostaw w aucie i potem sobie wroc > Wiem jak reaguje gdy się budzi w samochodzie zaparkowanym przed np. sklepem - n > ie ryczy, ale... czeka. A ja nie siedzę tam godzinę, ale kilka minut co chwila > sprawdzając, czy wszystko ok. Zdarza mis ie też czasami pozostawiać go nie śpią > cego. I też nie ryczy. czys nie zauwazylas ze to jest TROCHE inna sytuacja od przedstawionej w watku??...brak slów Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:20 > czys nie zauwazylas ze to jest TROCHE inna sytuacja od przedstawionej w watku?? No właśnie - przedstawionej. Subiektywnie i wyjątkowo emocjonalnie. Dlatego jest niewiarygodna. > zauwaz nie twoje dziecko nie wyznacza ogółu zachowan malych dzieci, Tak jak i twoje dziecko nie wyznacza. Dlatego nie wpadam w histerię na widok dziecka w aucie,ani nie olewam, "bo matka pewno zaraz przyjdzie". Odpowiedz Link Zgłoś
mariken Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 00:27 subiektywnie, ale bardzo dokładnie. niewiarygodna? oczywiście, gdyby ktoś mi ją opowiedział, tez bym nie uwierzyła, ze można być aż takim kretynem. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 09:57 noi co zlego w tym ze jest to emocnonalnie odebrane przez autorke, niektorzy maja rozum i serce a nie zimny lód jak ty moje dziecko nie wyznacza ale zachowuje sie jak wiekszosc dzieci, wiec raczej to twoje jest jednym z wyjatkow ktore nie darlo by sie w srodku nocy jak bys zostawila w aucie gdzies w nieznanym miejscu, wiekszosc dzieci nie jest bowiem przyzwyczajona do zostawiania w aucie czy samych w domu. i dzieki bogu bo na dorastanie beda mialy jeszcze czas a nie w wieku 2 lat Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:46 nie do konca sie zgodze, sa tzw cyganskie dzieci i takie co musza miec czas na oswojenie mojej bratanicy nikt nie straszyl kobietami z krotkimi wlosami, a jak jej babcia musiala obciac wlosy na zapałkę to dziecko ( rocznej) tak się jej przestraszyło , że płakac nie mogło przestac choc nikt jej nie projektował strachu i nikt nie boi się owej babci dzieci czesto czują niepokoj przed czyms nieznanym widzą np obce twarze, krzyki i bujanie samochodu, naprawde wierzysz ze dziekco sobie mysli- ojej, jaka dziwna huśtawka? zlituj się, na boga Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 13:41 easyblue, ale co Ty w ogole opowiadasz. dziecko obudzone w obcym otoczeniu w srodku nocy bez opiekuna BEDZIE SIE BAŁO jak jasna cholera, i jest to zachowanie instynktowne, wdrukowane przez naturę, a nie kulturę, rodziców, telewizję. a jak masz watpliwości to zrób eksperyment z własnym dzieckiem, o ile masz tak małe. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 13:56 w ogóle porównywanie 2-latka do doroslych dzieci mieszkających z rodzicami we Włoszech jest idiotyczne. prawo stanowi, ze dziecka do 7 lat nie mozna zostawić bez opieki, a więc jednak prawo rozróżnia dojrzałość społeczną i emocjonalną młodszych i starszych dzieci. i jak przepraszam Twoim zdaniem taki 2-latek miałby sobie poradzić z sytuacją, gdy budzi się sam w samochodzie w nocy przypięty pasami? i ktoś obcy np. mu wali w szybę? mozna oczekiwać mądrego poradzenia sobie z tą sytuacją u 7-8-latka, ale na boga, nie 2-latka. tak, dzieci nie należy trzymać pod kloszem, należy je konfrontowac z nowymi i nieznanymi sytuacjami, by same sie uczyły pewnych reakcji swoich i innych ludzi, ale niekoniecznie muszą to być sytuacje dla nich ekstremalne. za chwile przyklaśniemy sytuacji, w której wywozimy dziecko samochodem i zostawiamy w srodku lasu, przywiązujemy do drzewa i niech sobie poradzi, bo przecież nie może być wychowywane pod kloszem. dla 2-latka zostawienie w nocy w środku miasta przypiętego do fotela, a w srodku lasu przywiązanego do drzewa niewiele się różni. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 14:08 claudel6 napisała: > zostawienie w nocy w środku miasta przypiętego do fotela, a w srodku lasu przywiązanego do > drzewa niewiele się różni. Ale cię poniosło. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:25 nie, nie poniosło mnie, tylko trzeba pozwolić sobie na odrobinę refleksji i empatii, czyli wczucia się w sytuację tego 2-latka, a nie rozważanie wszystkiego z punktu widzenia swojego dorosłego tyłka. dla Ciebie to będą dwie zupelnie rózne sytuacja, ale dla takiego dziecka - obudzenie sie w samochodzie w środku lasu a w środku nieznanego miasta ( a dla 2-latka tak duże miasto jak warszawa zawsze bedzie nieznane) dadzą ten sam rezultat - strachu, poczucia zagrożenia i opuszczenia, przeradzające sie w kilka sekund w totalną panikę. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 22:06 claudel6 napisała: > ale dla takiego dziecka - obudzenie sie w samochodzie w środku lasu a w środku > nieznanego miasta ( a dla 2-latka tak duże miasto jak warszawa zawsze bedzie nieznane) Znasz to konkretne dziecko? Znasz jego rodziców? Całej Warszawy pewnie nie znają i sami dorośli warszawiacy, ale to konkretne miejsce to konkretne dziecko może zna. Ojciec dziecka tam pojechał po mamę dziecka - jak uściśliła autorka wątku - wszyscy troje wyszli z jakiejś bramy, więc może dziecko czasem tam bywa z mamą lub z tatą po mamę. Dywagujemy sobie na temat hipotetycznej sytuacji, co by było, gdyby dziecko się obudziło, tymczasem do tej sytuacji w ogóle nie doszło. Dla mnie zatem ta cała dyskusja to kompletny absurd. Już nie mówiąc o tym, że różne dzieci różnie reagują, nawet w podobnych sytuacjach. Jeden dwulatek będzie rozpaczał, gdy na chwilę mama zniknie mu z oczu, a inny sam będzie uciekał do wszystkiego, co nowe, bo wszystko ciekawe, i na mamę, goniącą za nim, nawet się nie obejrzy. Równie możliwe jest, że rodzice mieli nasłuch w samochodzie - wystarczy mieć tylko dwie komórki, zadzwonić z jednej na drugą, odebrać i zostawić na połączeniu, tyle, że jedną w samochodzie, a drugą przy uchu. Możliwe? No możliwe. Już nie wspominając o innym bardziej specjalistycznym sprzęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 22:36 tak, na pewno mieli nasłuch, weź mnie nie osłabiaj. nie muszę znac tego dziecka, zeby wiedzieć, jak reagują 2-latki. i to, ze sie nie obudziło nic nie znaczy. dorośli są od tego, żeby przewidywac MOZLIWE scenariusze i tym złym zapobiegać. inaczej są kretynami. dyskusja nie ma sensu. Ty bronisz tych kretynów i uważasz, ze zrobili dobrze. prawdopodobnie dlatego, ze postępujesz podobnie. na szczęście jest prawo i ono ma inne zdanie na temat tego, czy można zostawiac 2-letnie dziecko samo w samochodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 14:13 > Ono nie będzie po przebudzeniu krzyczeć z p > rzerażenia /co mu imputujesz/, ale by przywołac matkę. Po to służy krzyk/płacz. > Owszem, może się przestraszyć, ale czyż nie przestraszy sie reklamy, bajki, są > siada z brodą? Nie uchroni się dziecka przez złem tego świata. I ponieważ chciałam, aby moje dziecko mogło mieć do mnie zaufanie i na mnie polegać, ja nie zostawiałam córki w takich sytuacjach. Pomijając już zagrożenia, o których pisały inne forumki. Czym innym strach/zaniepokojenie dziecka na widok sąsiada z brodą, a czym innym sytuacja "gdzie jest rodzic - mamusia/tatuś mnie zostawili!!!". Wszelkich zagrożeń nie da wyeliminować, ale można starać się wyeliminować te najgroźniejsze, oraz te - z naszego punktu widzenia - najbardziej szkodliwe. W ogóle, starać się dopasować poziom trudności gry w życie do poziomu możliwości dziecka. No i czym innym jest obiektywna niemożność, a czym innym bezmyślność i bezrefleksyjność. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 16:50 A jak oddajesz dziecko do przedszkola, te od razu się aklimatyzuje, czy też potrzeba czasami długiego czasu, by zaakceptowało nowe miejsce? Czy płacz rozstania w takim przypadku to też ponad siły dziecka, też będzie miało traumę i do końca życia strach przed porzuceniem? Młody mial niespełna 11 m-cy gdy szedl do przedszkola i świetnie się zaaklimatyzował, jednak zdarzają mu się dni, ze przy zostawianiu go wrzeszczy. Identycznie jest z innymi dziećmi - dzieci lubiące chodzić do przedszkola mają gorsze dni i nie mają wtedy ochoty tam zostawać. Jeżeli w takich przypadkach matki będą chuchać na dzieci by zaoszczędzić im stresu, co z nich wyrośnie? > I ponieważ chciałam, aby moje dziecko mogło mieć do mnie zaufanie i na mnie pol > egać, Młody wie, że czasami zostaje na chwilę w aucie i spokojnie czeka. Ryczy tylko wtedy, gdy wypakowuję zakupy przed domem bo chce szybciej wyjść, a ja nie mam ochoty na targanie się z nim i zakupami. Więc tą koszmarną minutę musi wytrzymać, czym wg Ciebie doprowadzam do utraty zaufania swojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:06 co ty wogole porównujesz przedszkole do zostawienia dziecka w aucie..? w przedszkolu sa dzieci sa opiekunowie ktorzy sie dzieckiem zajmuja, wiec nie zostaje samo a ty wiesz ze ma dobra opieke, bo KTOS tam dorosly jest, a jak zostawiasz dziecko w aucie nocą to raczej nie jest podobna sytuacja do przedszkola, oj piszesz cos bez sensu zeby tylko pisac, co do twojej sytuacji to moze nie doprowadzasz do utraty czegos tam, jak piszesz, ale niepotrzebnie dziecko stresujesz, po co ci to? co ci to daje? ja wymuszam/zabraniam dziecku cos co jest szczegiolnie wazne/niebezpieczne dla jego zdrowia i zycia- czyli wizyta u lekarza, przyjmowanie lekarstw, lapanie przed wpadnieciem na ulice, ale zeby na sile dziecko poprzypinane w samochodzie trzymac bo taka masz ochote, to sorry nie dziw sie ze ryczy, tez bym sie wsciekla, no oczywiscie nie jest to az tak karygodne jak sytuacja zawarta w watku, ale rownie niepotrzebne Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:54 Ogólnie to tak - pierdoły wypisujesz, porównując porzucenie śpiącego dziecka w nietypowym otoczeniu, tak, że dziecko nie wie, co się dzieje ani gdzie jest matka, z uczęszczaniem do przedszkola. Że mam czas nad popołudniową kawunią, to napiszę, może zrozumiesz. > A jak oddajesz dziecko do przedszkola [...] Jak oddawałam? (bo to było już dawno temu - dzięki czemu mam między innymi prawo z całą pewnością twierdzić, co już wyrosło z mojego dziecka, wiesz) Przedszkole: - dziecko nie trafia tam podczas snu, nie budzi się ze snu w nietypowym otoczeniu; - jest odprowadzane przez rodzica lub inną znajomą, zaufaną osobę, z którą się żegna, która wyjaśnia, że wróci; - zanim w ogóle tam trafi, jest odpowiednio przygotowywane, cała sytuacja jest wyjaśniana (no, u nas była); - u nas dziecko mogło się najpierw zapoznać z przedszkolem, potem zostawało na krótszy czas, dopiero następnie na dłużej; - w ogóle ty chyba mówisz o żłobku (11 miesięcy?), ja np. mam doświadczenia z przedszkolem, dziecko zadebiutowało w wieku 4,5 lat i wiesz, od razu się zaaklimatyzowało, nie płakało z powodu rozstania, choć owszem, widać było, że wymagało to początkowo pewnego skupienia i wysiłku emocjonalnego; - nawet w żłobku dziecko nie jest samo, bez opieki innych, życzliwych (głos, mowa ciała) i jednak znajomych (panie opiekunki, stałe) osób; jeśli zaczyna płakać, wołać mamę, ktoś reaguje, tak czy inaczej, ale dzieciak nie płacze w pustkę. Naprawdę nie rozróżniasz sytuacji pozostawienia w okolicznościach, w których dziecko może czuć się porzucone, od odprowadzenia do przedszkola? > Więc tą koszmarną minutę musi wytrzymać, czym wg Ciebie doprowadzam do utraty z > aufania swojego dziecka A wiesz, jak jest według twojego dziecka? Jesteś tak całkiem pewna, jakie będą wasze relacje za kilka lat, czy coś z tych sytuacji nie zostanie na dnie? No, ja nie jestem - ale to chyba rozsądne nie narażać dziecka na negatywne wpływy naszych nieprzemyślanych zachowań. Po drugie - historyjka z wątku chyba nie o "minucie", tylko o rodzicach bardzo zajętych czymś na jakiś nieokreślony czas. Po trzecie, pani droga, ja pisałam o sobie, nie wiem, jak u was. Ja nie zostawiałam mojej córki w takich okolicznościach, w których mogłaby się czuć porzucona. Jeśli twój syn jest przyzwyczajony do zostawiania w samochodzie (...mam nadzieję, że nie latem, ale zostawmy ten wątek) i wie, że np. mama idzie odnieść zakupy i zaraz wróci, i faktycznie zaraz wraca, to zasadniczo też nie stwarzasz takiej sytuacji. Pomijają aspekt umownie mówiąc BHP - no ale skoro ty wiesz na pewno, że bezpiecznie jest zostawiać dziecko w samochodzie... ech, że się powtórzę dziś : good for you, lepiej tego nasza mową nie wyrażę. Ja starałam się nie zostawiać małej poza zasięgiem wzroku, czy głosu, w okolicznościach, w których mogłaby się bać, że ją zostawiliśmy. I wyobraź sobie, wyrosła z niej bardzo pewna siebie i samodzielna młoda osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 19:51 > porzucenie śpiącego dziecka w > nietypowym otoczeniu, Jego ZNANYM otoczeniem jest samochód. Nikt dziecka nie porzucał. Co do przedszkola - to, że dziecko odprowadza rodzic, że przedszkolanka się nim zajmuje nie ma większego znaczenia dla rozpaczającego dziecka. Ono nie musi rozpaczać z powodu "porzucenia", ale po prostu dlatego, że matka go zostawia. Tak jak ryczy bo nie dostał tego czy tamtego. Płacz płaczowi nie równy, a dziecko nim w pierwszej kolejnosći się komunikuje z otoczeniem. > A wiesz, jak jest według twojego dziecka? Tak, wiem. I nie wzrusza mnie, gdy zaczyna ryczeć, bo nie chce zaczekać minuty nim odniosę zakupy. Co znamienne, ryczy tylko wtedy, gdy ma czekać przed domem, w innych sytuacjach takie czekanie mu nie przeszkadza. > Jesteś tak całkiem pewna, jakie będą > wasze relacje za kilka lat, Starsza ma prawie 9 i jakoś traumy po niej nie widać, a była tak samo wychowywana. > Ja starałam się nie zostawiać małej poza zasięgiem wzroku, czy głosu, w okolicz > nościach, w których mogłaby się bać, że ją zostawiliśmy. Moje się nie boi bo wie, ze go nie porzucam, jak to określasz, ale zostaje na kilka chwil. Skoro twoje tej pewności nie miało... Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:32 > Co do przedszkola - to, że dziecko odprowadza rodzic, że przedszkolanka się nim > zajmuje nie ma większego znaczenia dla rozpaczającego dziecka. Naprawdę uważasz, że obecność pani, która zabawi czy utuli (tak, widziałam na własne oczy, jak panie nauczycielki w przedszkolu pocieszały płaczące dzieciaczki) nie ma absolutnie żadnego znaczenia? Że nie ma absolutnie żadnej różnicy między przedszkolem pełnym zabawek i dzieci oraz pań, a np. pustym pokojem czy samochodem zaparkowanym nocą w mieście? Polemizowałabym z takim zdaniem. Z różnych względów, także dlatego, że ponieważ odprowadzałam dziecko i ponieważ było pod czyjąś opieką, oraz ponieważ nigdy wcześniej nie czuło się porzucane czy zapomniane, i nie było porzucane czy zaniedbywane, to nie rozpaczało. > > Ja starałam się nie zostawiać małej poza zasięgiem wzroku, czy głosu, > w okolicz > > nościach, w których mogłaby się bać, że ją zostawiliśmy. > Moje się nie boi bo wie, ze go nie porzucam, jak to określasz, ale zostaje na k > ilka chwil. Skoro twoje tej pewności nie miało... Patrz pani, jaka złośliwa, ojej, ojej. Moje dziecko dostawało ode mnie sygnały, takie czy inne, dzięki którym wiedziało, że nikt jej nie porzucał (np. gdy szłam do tego przysłowiowego tu już wc). Oraz nikt jej nie porzucał (czyli nie zostawiał w samochodzie nocą, opuszczając dziecko, gdy śpi). Tak czy inaczej, nie bała się porzucenia. Zauważ, że dziecko rośnie, rozwija się. Na pewnym etapie wyjście mamy do wc wymaga np. podtrzymania kontaktu głosowego, na innych - już nie. Zapewne twoje dziecko również jest tak czy inaczej informowane, że go nie porzucasz, przecież o tym pisałam. Trochę (trochę?) czymś innym jest natomiast zostawienie śpiącego dziecka w pustym samochodzie w mieście nocą, w sytuacji, gdy nie ma absolutnie powodu tak robić, a do tego, zdaje się, odwołuje się ta dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 21:10 > Patrz pani, jaka złośliwa, ojej, ojej. )))) > Moje dziecko dostawało ode mnie sygnały, > takie czy inne, dzięki którym wiedziało, że nikt jej nie porzucał Moje też doskonale wie, ze siedząc minutę w aucie przed domem nie "porzucam" go, co jednak nie przeszkadza mu się wydzierać na pól ulicy, bo chce wyjść natychmiast, a nie za chwilę. Jeżeli chcesz twierdzić, że wtedy młody czuje się "porzucany", za to gdy wrzeszczy w przedszkolu to "porzucony" nie jest, to dalsza dyskusja jest zbędna. > czymś innym jest natomiast > zostawienie śpiącego dziecka w pustym samochodzie w mieście nocą, w sytuacji, g > dy nie ma absolutnie powodu tak robić Znamy emocjonalną opowieść. Jest mowa o 15 minutach. Nie wiemy, czy to było 15 minut, czy też mniej. Jestem prawie pewna, ze o wiele mniej, bo patrząc na jej reakcję, gdyby było to 15 minut, zadzwoniła by na policję kolejny raz. NIE WIEMY, dlaczego oboje rodzice poszli, autorka wątku NIE MA pewnosci, ze rodzice mieli samochód na oku. Więc trudno wyrokować, ze "nie mieli absolutnie powodu tak robić". Czyż nie mogło być tak, że przyjechał facet z dzieckiem po żonę, której wyładowała się komórka, więc nie mógł jej zawiadomić, że już jest? Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 12:48 a jak dziecko jest glodne to tez tak dla zasady musi poczekac? bo ty np sie malujesz? i niech sie drze, przeciez nie musi miec tego co chce od zaraz! rozumiem przytrzymanie dziecka jezeli jest jakies niebezpieczenstwo ale takie upchanie w samochodzie niech sie drze przeciez pozniej go wyciagne, no to bez sensu jest i moze traumy miec nie bedzie ale to zle swiadczy o tobie, po co gdybasz co to molgo byc? czemu zostawili na jak dlugo itd, po co ci to? wogole nie ma znaczenia w sytuacji kiedy dziecko jest pozostawione samo sobie, Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:56 > takie upchanie > w samochodzie niech sie drze przeciez pozniej go wyciagne Alez kobieto, on siedzi tam chwilę! I ryczy nie dlatego, że go "porzucam", ale że chce wyjść natychmiast. Potrafisz to zrozumieć? Kaprys. Jak chcesz ulegać kaprysom - twoja rzecz. > w ogole nie ma znaczenia w sytuacji kiedy dziecko jest pozostawione samo sobie, Jakiemu samemu sobie??? Wyrokujesz mając tylko szczątkowe informacje. Od samochodu do domu jest... 6 metrów. Widzi mnie cały czas i DOSKONALE WIE, że go nie zostawiam, ale że odnosze zakupy a jego biorę na końcu. Jęczy gdy tylko wyjdę z auta, ale nie zachowuje sie tak gdy parkuję przed sklepem i go zostawiam. Wszystko równasz do swoich wyobrażeń o rzekomej traumie dziecka. Gdyby dziecko miało aż tak kruchą psychikę, dzieci holokaustu nie dożyły by pełnoletności, a całe pokolenie stanu wojennego by się powiesiło. Dziecku trzeba zapewnić maksimum opieki, ale nie nadopiekuńczości! Dziecko nie potrzebuje rozhisteryzowanej matki, którą rządzą hormony! Po kie licho mi chora empatia, która paraliżuje mnie i każe szukać w każdej łzie dziecka traumy? Każdy płacze, a dzieci najwięcej. Trzeba oszczędzac łez dziecku, ale nie chronić go przed każdą sytuacją, która może być dla niego trudna. Chce 5 cukierek z kolei? Co będzie jak nie dostanie? Wrzask i histeria. Mam wtedy dać mu kolejnych 5 cukierków, by oszczędzić mu stresu? A mozę nie dawać cukierków wcale, i moje dziecko będzie zachowywało sie jak dzieci znajomych, które na widok słodyczy u cioci dostaja małpiego rozumu? Wie, ze 6 nie dostanie, tak jak wie, ze chwila w samochodzie przed sklepem czy apteką szybko minie i trzeba zaczekać. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:11 a co z ty z tym porzucaniem tak sie uczepilas? no pewnie, jak kaprys to niech siedzi i sie drze w tym samochodzie (biedne dziecko) przeciez nie mozesz mu ulegac prawda? co innego nie dac dziecku 6 cukierka a co innego zostawiac go w samochodzie tak dla zasady, bo on wysiada ostatni! no luuuudzie...trzymajcie mnie mniemam ze mieszkasz w bloku (stad gratuluje ze zostawiasz dziecko pod blokiem) no bo przeciez gdybys mieszkala w domu to jaki masz problem w wypuszczeniu dziecka z auta?? jakiej znowu traumie? kobieto wiesz co to jest trauma? wpisz sobie chociaz w google dziecko owszem moze nie ma "kruchej psychiki" ale jest baardzo wrazliwe i uczy sie zaufania do matki, a jezeli ta zostawia go w srodku nocy niewiadomo gdzie no to na zaufanie nie zasluguje, wybacz... Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:17 Masz duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Naucz się tego, bo dalsza taka dyskusja jest bezprzedmiotowa. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:30 > a co innego zostawiac go w samochodzie tak dla zasady, bo on wysiada ostatni! > no luuuudzie...trzymajcie mnie DD Nie będę cię trzymać, jak dla mnie mozesz otworzyć okno i wykrzyczeć swoją wściekłość > a co innego zostawiac go w samochodzie tak dla zasady, bo on wysiada ostatni! > no luuuudzie...trzymajcie mnie Tak, mam problemy, bo raz, auto stoi na ulicy, a on chce biegać. Musiałbym go zaprowadzić do domu, ale on nie chce. Wiec albo zaprowadzam go do domu i przywiazuję do kaloryfera, by nie uciekł, albo siedzi w aucie i czeka, aż spokojnie będę go mogła wypiąc i wtedy moze sobie pobiegać po ogrodzie. Bo zamykam w międzyczasie furtkę i jest bezpieczny. Gdybym go wypuściła, to jak wyniosłabym zakupy? Zamykając za każdym razem /a pierw otwierając/ furtkę na klucz? On widząc samochód na drodze chce biegać koło niego - mam mu w imię bezstresowego wychowania pozwolić na to? Jak go uchronie przed ew. wypadkiem, gdy nadjedzie inne auto? Oj kobieto, kobieto... Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 10:03 > Nie będę cię trzymać, jak dla mnie mozesz otworzyć okno i wykrzyczeć swoją wści > ekłość heh az tak mnie ta dyskusja nie emocjonuje zebym sie musiala gdzies wyżyć, wybacz... bierzesz dzieciaka na ogrod, bierzesz zakupy i jaki masz problem? nie masz rak nog czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 14:38 boze drogi, jakie te matki niektore sa...niemadre co innego jak dziecko sie boi pajaka czy weza (niezawsze wychodzi to od matki) bo zawsze jest ktos pod reka zeby przytulic wytlumaczyc ze nie trzeba sie bac itd a co innego jak dziecko budzi sie w samochodzie w nocy i nie ma nikogo, i sorry ale nie wmowisz mi ze to jest sposob na nauczenie dziecka jaki swiat jest okrutny bo sa duzo lepsze sposoby na wprowadzanie dziecka w swiat, ale na boga nie 2 letniego i nie zostawiajac go samego w nocy w aucie...jestes jedna z tych wygodnych matek ktore wola szybciej sprawniej lzej cos zalatwic kosztem dziecka, ja naleze do matek pelnosprawnych majacych rece nogi i rozum i potrafie tak wszystko zorganizowac zeby dziecka nigdy samego nie zostawiac, nie wiem naprawde tego nie potrafisz? jak idziesz na zakupy nie wezmiesz dziecka za/na reke i nie pojdziesz do sklepu? to jakas ulomna chyba jestes, a jezeli niepelnosprawna to zwracam honor ale zatrudnij nianke Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:02 Wg ciebie nie należę do pełnosprawnych matek, bo ze stanami przedzawałowymi, niedotlenieniami mózgu i arytmią nie mam sił biegać z dzieckiem na ręku zostawiając je same na 3 minuty. Masz dwa wyjścia - wysterylizować mnie /bo a nuż zachce mi sie na starość kolejnego/, poinformować kogo trzeba, że jestem niewydolną matką i odebrac mi prawa rodzicielskie albo odpuścić i żyć w zgryzocie do końca swoich dni, nie darując sobie, że taką nieodpowiedzialną osobę zostawiłaś bez ingerencji państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:16 jesli nie dajesz sobie rady mowie ci, zatrudnij kogos do pomocy, lepsze to niz ciagle zostawianie dzieci samych w domu/ samochodzie etc. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 17:21 easyblue napisała: > Masz dwa wyjścia - wysterylizować mnie /bo a nuż zachce mi sie na starość kolej > nego/, poinformować kogo trzeba, że jestem niewydolną matką i odebrac mi prawa > rodzicielskie albo odpuścić i żyć w zgryzocie do końca swoich dni, nie darując > sobie, że taką nieodpowiedzialną osobę zostawiłaś bez ingerencji państwa. > uwierz mi ze mnie to niebardzo interesuje, a juz na pewno nie bede sie toba przejmowac do konca moich dni..phi, tutaj chodzi tylko o dzieci nie o ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 19:56 > tutaj chodzi tylko o dzieci nie o ciebie Sorry, ale jesteś głupia. To nie złośliwość, a stwierdzenie faktu. Bo szczęśliwe dziecko to szczęśliwa matka. Jeżeli nie interesuje cię matka dziecka, a twierdzisz, że masz na względzie dobro dziecka, to albo jesteś obłudna do granic, albo głupia doszczętnie. Obstawiam to drugie - fanatyzm często idzie w parze z głupotą Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:36 nie, szczęście matki nie zawsze idzie w parze ze szczęściem dziecka. ci dorośli co zostawili to dziecko w samochodzie zapewne byli bardzo szczęsliwi. podobno wrócili bardzo wyluzowani do tego samochodu. no w tym wypadku ich poczucie szczęścia średnio się przełozylo na dziecko chyba nie? Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:47 Przecież dziecko spało, mniemam, że było wtedy zadowolone. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:51 W ciemnym aucie, w nocy jesteś w stanie sprawdzić przez szybę, czy dziecko śpi? A może już nie oddycha? Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 21:13 Czyżby dziecko spało w samochodzie zaparkowanym w krzakach? Skoro autorka wątku zauważyła spiące dziecko, to widać można to było bez problemu zauważyc. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 12:53 a ty masz rtg w oczach albo jakies czarodziejskie okulary ze umialabys poznac czy dziecko spi czy oddycha wogole? bo ja bym nie potrafila w srodku nocy stwierdzic tego, no ale nie jestem az tak idealna jak wiekszosc mateczek na tym forum i byc moze tez bym TYLKO po prostu zadzwonila na policje w obawie o zdrowie tego dziecka gdyby rodzicow nie bylo w poblizu, ty zapewne poszlabys dalej zajeta swoimi sprawami, coz kazdy jest inny i nie kazdy jest madry Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 18:36 W obawie o życie dziecka to należałoby wybić szybę i wyciągnąć dziecko. Telefon na policję to tylko "troska" o ukaranie rodziców, a nie o życie czy zdrowie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 19:18 Może na wyrost, ale, jak rozumiem, autorka założyła, że w danej chwili dziecku nic się nie dzieje; uwaga, uwaga, to, że dziecku w danej chwili nic się nie dzieje, nie oznacza, że w tych warunkach - jeśli rodzice nie pojawią się szybko (a tego autorka nie mogła wiedzieć, w pobliżu ich nie było) - dziecku coś poważnego nie zagrozi, ot, choćby hipotermia (gdyby np. dziecko zostało w samochodzie na całą noc). Tak więc, w obawie o życie dziecka słusznie zadzwoniła po policję. Przy okazji słusznie - jako efekt uboczny - dopuszczając możliwość, że dojdzie do takiego czy innego ukarania rodziców. Skoro sama piszesz o ukaraniu - to zakładasz, że w świetle prawa byliby osądzeni jako winni, prawda? i co, chciałabyś ich kryć? Ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 19:54 Oczywiscie, ze nie. Jak napisałam - wybilabym szybę i zabrała dziecko z tego samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 08:32 Ok. Tak na marginesie. Sama nie wiem, co bym zrobiła na miejscu autorki. Natomiast wiem, że w sytuacji: dwoje dorosłych idzie po trzeciego dorosłego, nie zostawiłabym bez poważnego, naprawdę poważnego, takiego nie-do-uniknięcia powodu dziecka w aucie (w takich okolicznościach). Pewnie podobne powody istnieją, ale czy miały miejsce? ale to tak tylko a propos. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:15 az nie moge sobie wyobrazic jak walisz w szybe i wyciagasz dziecko..no nie przesadzajmy telefon wystarczy, gdyby byly widoczne oznaki ze dzieje sie cos zlego ( w sumie co by to moglo byc? drgawki wymioty krztuszenie?) nie ma problemu, sama bym szybe wywalila ale w takiej sytuacji reakcja autorki byla prawidlowa, nie popadajmy w paranoje Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 12:51 i ta wiadomosc swiadczy tylko i wylacznie o twojej inteligencji i umiejetnosci prowadzenia dyskusji, uwierz mi ze nic a nic mnie nie obchodzisz ani twoje problemy ani zdrowie ani nic, mam to daleko bo cie nie znam i nie zamierzam poznawac, wiec nie kituj mi tu ze do konca mych dni i takie tam bo padne ze smiechu, szkoda tylko tego dziecka twojego Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 18:32 > Wg ciebie nie należę do pełnosprawnych matek, bo ze stanami przedzawałowymi, ni > edotlenieniami mózgu i arytmią nie mam sił biegać z dzieckiem na ręku zostawiaj > ąc je same na 3 minuty. Tym bardziej powinnaś docenić to, że autorka wątku zainteresowała się pozostawionym w aucie dzieckiem. No chyba, że wolałabyś żeby w sytuacji gdy zostawiłaś dziecko samo w aucie z zamiarem powrotu za 3 minuty, ale np. straciłaś przytomność (co przy stanach przedzawałowych, niedotlenieniu mózgu i arytmii nie jest nieprawdopodobne) twoje dziecko spędziło samo w aucie kilka godzin czy kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:07 Czekałam kiedyś przy samochodzie aż wróci ktoś do dziecka pozostawionego w aucie. Nie robiłam scen, nie wrzeszczałam na pół parkingu i nie wydzwaniałam w obronie "porzuconego" dziecka. Przyszedł opiekun, odjechałam. Jak będę się chciała awanturować, znajdę inny sposób na wyżycie się. Niedługo będziemy mieli drugą Szwecję, gdzie skarga zbuntowanej nastolatki skończy się odebraniem jej rodzicom. Sami Szwedzi już mają tego dosyć. Odpowiedz Link Zgłoś
graue_zone Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:22 Rozumiem, że jeśli już w żaden sposób nie umiesz usprawiedliwić swojego braku odpowiedzialności i wyobraźni, to uderzasz w stronę chorób. Cóż, nie neguję, możesz być chora, ale to nie usprawiedliwia zwykłej głupoty i narażanie dziecka na niepotrzebny stres i niebezpieczeństwo. Mam jedynie nadzieję, ze kiedyś ktoś do Twoich dzieci, czekających w samochodzie, też wezwie policję i dowiesz się, ze jednak tak nie wolno robić. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:31 > Mam jedynie nadzieję, ze kiedyś ktoś > do Twoich dzieci, czekających w samochodzie, też wezwie policję i dowiesz się, > ze jednak tak nie wolno robić. Przed marketem zostawiłam oboje w aucie na kilka minut, obok stał patrol z 2 gliniarzami. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 13:20 no to co sie chwalisz ze zostawilas, mialas darmowa "nianke" w razie w, zdziwilabym sie gdybys zostawila kolo bandy dresiarzy, glupota zawsze jest glupota ale z dwojga zlego to lepiej zostawic przy glinach niz przy potencjalnych zlodziejach/rozbojnikach itd, ale skoro ty piszesz ze twoje dziecko ma 9 lat no to sorry po co wogole zabierasz glos tu jest mowa o zostawianiu dzieci bardzo malych a do takich 9 latki nie naleza, ja wogole bym dziecka takiego i tak nie zostawila mimo wszystko, no ale 9lat to juz raczej jakis rozum ma (chyba ze po mamusi to ciezko;/) Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:06 Skoro postawiłam samochód przy gliniarzach, to gdyby widzieli w dzieciach w samochodzie wykroczenie, dostałabym mandat. Jedno miało wtedy ponad 8, drugie 2. 8-latka nie jest dobrą opiekunką do dziecka, a przynajmniej nie moja. Czytaj proszę z większa uwagą. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:41 no to szczerze gratuluje zes je zostawila same, szczegolnie jesli twoja osmiolatka jest na tyle nieodpowiedzialna zeby przypilnowac drugie dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 21:28 O jakim awanturowaniu i robieniu scen piszesz? Tym bardziej wyżywaniu się? I co do tematu mają skargi zbuntowanych nastolatek w Szwecji > Czekałam kiedyś przy samochodzie aż wróci ktoś do dziecka pozostawionego w aucie. Rozumiem, że fajnie by było gdyby ktoś zainteresował się twoim dzieckiem zostawionym w aucie. Ale na co zdałoby się to, że ktoś czekałby przy samochodzie na twój powrót, w sytuacji gdy leżałabyś nieprzytomna np. w toalecie w markecie? Albo nieprzytomną zabrałaby cię karetka? Ile czasu musiałby taki przechodzień spędzić przy samochodzie by zawiadomienie policji czy ochrony nie było wyżywaniem się i wydzwanianiem w obronie "porzuconego dziecka"? Godzinę, dwie? Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 21:56 Jeżeli chcesz pofantazjować, prosze bardzo. Pasy zapiete, wypadek. Pas przecina tętnicę szyjną pasażera. Umiera. Kierowca nie ma zapiętych pasów i wychodzi bez szwanku. Ojciec z dziećmi w kosciele. Mdleje /dotychczas zdrowy jak ryba/, dzieci wpadają w histerię, ludzie biegają, karetka. Matka nie wiedziała, czy ma jechać do męża, czy szukać dzieci, bo nikt się nimi nie zainteresowal. Gdyby siedziały w samochodzie nie musiały by przeżywac gehenny, a matka nie musiała by biegać po kościele w ich poszukiwaniu? Nie chce mi sie więcej pisać, bo takie dywagacje "co by było, gdyby" są dobre dla hipochondryków. Wszystkiego nie da się przewidzieć, a we wszystkim wskazany jest umiar. Jezeli należysz do matek, które wszelkie ostre narzędzia: noże, widelce, łyżeczki /bo bywają ostro zakończone/, długopisy, nożyczki, pilniczki, wykałaczki, patyczki do uszu trzymają poza zasięgiem rąk dziecka - gratuluję. Jeżeli należysz do matek, które meble mają przykręcone do ścian, bo dziecko może się wspiąć na nie i z nimi przewrócić - gratuluję. Jeżeli na twoich parapetach nie stoją doniczki, wszelkie szkło jest poza zasiegiem rąk dziecka - gratuluję. Jeżeli kazdy kontakt masz tak zabezpieczony, że nie ma mozliwości by dziecko sobie z zabezpieczeniem poradziło - gratuluję. Jeżęli na podłodze nie ma żadnych kabli, kabel z ładowarki jest poza zasięgiem zębów dziecka - gratuluję.Jeżeli jesteś z dzieckiem 24h na dobę, bo przecież moze się zakrztusić własną śliną - gratuluję. > O jakim awanturowaniu i robieniu scen piszesz? Tym bardziej wyżywaniu się? I co > do tematu mają skargi zbuntowanych nastolatek w Szwecji O zachowaniu autorki wątku - jak się nie podobało, trzeba było dzwonić do skutku na gliny i by przyjechali. Skoro olali, to opieprz dostał sie rodzicom dziecka, bo nie było pełnej satysfakcji z "udu.pienia" rodziców. A jak np. o Szwecji nie masz pojęcia, to nic nie poradzę. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 22:08 easyblue napisała: > (...) umiar. Jezeli należysz do matek, które wszelkie ostre narzędzia: noże, wid > elce, łyżeczki /bo bywają ostro zakończone/, długopisy, nożyczki, pilniczki, wy > kałaczki, patyczki do uszu trzymają poza zasięgiem rąk dziecka - gratuluję. Jeż > eli należysz do matek, które meble mają przykręcone do ścian, bo dziecko może s > ię wspiąć na nie i z nimi przewrócić - gratuluję. Jeżeli na twoich parapetach n > ie stoją doniczki, wszelkie szkło jest poza zasiegiem rąk dziecka - gratuluję. > Jeżeli kazdy kontakt masz tak zabezpieczony, że nie ma mozliwości by dziecko so > bie z zabezpieczeniem poradziło - gratuluję. Jeżęli na podłodze nie ma żadnych > kabli, kabel z ładowarki jest poza zasięgiem zębów dziecka - gratuluję. A ty nie masz? To takie skomplikowane sprzątnąć z podłogi kable, przykręcić do ściany komodę i szafkę z telewizorem a noże na czas wczesnego dzieciństwa potomka przenieść do wyższych półek i pozabezpieczać kontakty? Jeeeezu, to nie jest nawet jedno popołudnie "roboty". Skoro to jest u ciebie taki problem, przestaje mnie dziwić, że bronisz jak niepodległości innych przejawów zwykłego lenistwa, bo niczym innym nie jest pozostawienie dziecka bez opieki na parkingu lub na ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:16 Czy masz poprzykręcane WSZYSTKIE meble do ścian? Bo dzieciak znajomej ściągnął na siebie komodę, którą była niewysoka i ostatnią rzeczą, jaka przyszła do głowy jej właścicielce, to ze coś takiego może się wydarzyć. Rozejrzyj się po swoim mieszkaniu i szczerze sobie odpowiedz: WSZYSTKO masz zabezpieczone? Czy tylko to, co uważasz za niebezpieczne? TY, co uważasz za niebezpieczne? Bo wybacz, ale nie wierzę, że przewidziałaś wszelkie ryzykowne sytuacje i tak wszystko pozabezpieczałaś, że nie ma możliwości, by dzieciak czegoś nie narozrabiał. Nie masz w domu krzeseł, po których moze się wspinać i sięgać do szafek??? Kanap, na oparcia których może wleźć i wieszać się na firankach??? Foteli, po których można wejść na parapet??? Znam tak absurdalne sytuacje wypadków, że gdyby przedsięwzięła wszelkie srodki bezpieczeństwa, moje dziecko musiało by siedzieć w domu na dywanie przywiązane do kaloryfera, bo każda inna sytuacja byłaby potencjalnym zagrożeniem jego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 21:09 Ale ty bzdurzysz. Nie wprowadzasz ELEMENTARNYCH zabezpieczeń, ponieważ na świecie zdarzają się wypadki absurdalne i całkowicie nieprzewidziane? Nie poprzykręcasz mebli bo może się urwać żyrandol? Nie pozatykasz kontaktów, bo dziecko może się zadławić kaszką? Zazwyczaj cenię u ludzi konsekwencję w obronie zajętego stanowiska, ale u ciebie już występują elementy komediowe. Na marginesie: akurat mała komoda ze względu na proporcje własnej masy do masy dziecka oraz łatwość wspinania się na nią jest zazwyczaj pierwszym meblem, który przewraca się na dziecko. I dokładnie tego typu meble przykręcałam (mąż przykręcał). Nie musiałam przykręcać kanapy ani szaf wnękowych, to chyba oczywiste. Podziwiam totalny brak wyobraźni u twojej znajomej. Odpowiedz Link Zgłoś
graue_zone Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 22:41 > Ojciec z dziećmi w kosciele. Mdleje /dotychczas zdrowy jak ryba/, dzieci wpadaj > ą w histerię, ludzie biegają, karetka. Matka nie wiedziała, czy ma jechać do mę > ża, czy szukać dzieci, bo nikt się nimi nie zainteresowal. Gdyby siedziały w sa > mochodzie nie musiały by przeżywac gehenny, a matka nie musiała by biegać po ko > ściele w ich poszukiwaniu? Taak, lepiej na całą mszę (ok. 45 min zostawić same w samochodzie). Jezeli należysz do matek, które wszelkie ostre narzędzia: noże, wid > elce, łyżeczki /bo bywają ostro zakończone/, długopisy, nożyczki, pilniczki, wy > kałaczki, patyczki do uszu trzymają poza zasięgiem rąk dziecka - gratuluję. Jeż > eli należysz do matek, które meble mają przykręcone do ścian, bo dziecko może s > ię wspiąć na nie i z nimi przewrócić - gratuluję. Jeżeli na twoich parapetach n > ie stoją doniczki, wszelkie szkło jest poza zasiegiem rąk dziecka - gratuluję. > Jeżeli kazdy kontakt masz tak zabezpieczony, że nie ma mozliwości by dziecko so > bie z zabezpieczeniem poradziło - gratuluję. Jeżęli na podłodze nie ma żadnych > kabli, kabel z ładowarki jest poza zasięgiem zębów dziecka - gratuluję. Dotychczas myślałam, że przy małym dziecku to standard. Wiesz co? Kompromitujesz się usprawiedliwianiem swojego braku bezmyślności i odpowiedzialności wymyślaniem wytłumaczeń, dlaczego nie dbasz o bezpieczeństwo dzieci. "Wszystkiego się nie da przewidzieć" -tak taż powiedziałabyś, gdyby inny samochód rozwalił auto, w którym zostały same Twoje dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:22 > > Jeżeli kazdy kontakt masz tak zabezpieczony, że nie ma mozliwości by dzie > cko so > > bie z zabezpieczeniem poradził > > eli należysz do matek, które meble mają przykręcone do ścian > Dotychczas myślałam, że przy małym dziecku to standard. Masz WSZYSTKIE meble poprzykręcane?? Serio? Mam bardzo dobre zabezpieczenia do kontaktów, a przynajmniej tak sądziłam do czasu, aż ładowarką z laptopa jedno wyjął. >"Wszystkiego się nie da przewidzieć" -tak taż powiedziałabyś, gdyby inny > samochód rozwalił auto, w którym zostały same Twoje dzieci? Tak, nie da się przewidzieć wszystkiego, szczególnie jak gościu pomylił drogę, a potem przejechał skrzyżowanie. Guzik dało że mieliśmy pierwszeństwo i jechaliśmy przepisowo. Ale gdybym prowadziła ja, najprawdopodobniej nic by się nie stało, bo... jechałabym o wiele szybciej niż M i być może ta moja nieprzepisowośc uratowała by życie 2 osobom. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 21:38 tak, nie da się przewidzieć WSZYSTKIEGO ale do ciężkiej ospy, cholery i dżumy chyba MOŻNA pomyśleć, że pozostawienie dwuletniego dziecka samego, późnym wieczorem, w środku miasta w zamkniętym samochodzie to NIE JEST najlepszy pomysł? Od tego kur...wa mać są opiekunowie i rodzice, że do k..rwy nędzy PRZEWIDYWAĆ i minimalizować. Minimalizować urazy, wypadki czy zwykły stres na jaki może być narażone dziecko. Wszystkie obrończynie(i wszyscy obrońcy) tych bezmyślnych rodziców pierniczą farmazony, jak to nic się nie stało, i inne bzdury. Ale do ciężkiej ospy MOGŁO się stać kilkanaście rożnych, nieprzyjemnych rzeczy i od tego są, powtarzam, rodzice, zeby to przewidzieć. Ok, rozumiem, mamusia pojechała do koleżanki a tatuś po mamusię, dziecka już nie bylo z kim w domu zostawić. Ale co, mamusia paralityczka jakaś? Niepełnosprawna umyslowo że nie potrafiła się porozumieć z tatusiem "stoję tu i tu, czekam? Tylko tatuś MUSIAŁ zostawić dziecko samo w aucie o 22 godzinie??? I to, że to było 15 minut to wiemy z relacji od momentu ZOBACZENIA dziecka,a ile czasu trwało zanim autorka wątku podeszła? Więc nie bredźcie, że ona histeryczka, że wszyscy się uwzięli na biednych rodziców, że dziecko znało samochód i inne głupoty. Dziecku mogla stać się krzywda i od tego są opiekunowie żeby te krzywdy minimalizować i eliminować. Wszystkiego się nie da, więc po jaką chole..rę dokładać od siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 23:52 Dla mnie to jest proste i oczywiste: NIE ZOSTAWIA SIĘ istot, które same nie mogą się wydostać w razie zagrożenia w małych, zamkniętych pomieszczeniach. Ani dzieci, ani osob niepelnosprawnych, ani zwierząt. Pelnosprawnych doroslych tez nie zamykam od zewnatrz tak, zeby nie mogli sie wydostac z zamkniecia o wlasnych silach. Koniec, nie ma o czym dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 07:44 a1ma napisała: > Dla mnie to jest proste i oczywiste: NIE ZOSTAWIA SIĘ istot, które same nie mog > ą się wydostać w razie zagrożenia w małych, zamkniętych pomieszczeniach. Ani dz > ieci, Koniec, nie ma o czym dyskutować. spok.pl/galerie/l/lozeczko-z-akcesoriami-b_2721.jpg ??? To co proponujesz? Za łóżeczko dziecięce pozbawienie praw rodzicielskich? Bo tak jest ono skonstruowane, by dziecko nie mogło się samo wydostać. Po to właśnie ono takie jest. Jakaś kolejna nawiedzona. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 08:33 u ciebie w domu łóżeczko jest pomieszczeniem? LOL. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 10:00 Hej, ale właśnie wszystko się zgadza. Właśnie strzeliłaś sobie w stopę Nie zostawia się dziecka w łóżeczku samego. Ktoś musi być w pobliżu (w pobliżu, niekoniecznie w tym samym pokoju - ale np. w innym pomieszczeniu w zasięgu głosu czy z elektroniczną nianią), żeby ewentualnie pomóc dziecku się wydostać czyli po prostu je wyjąć z łóżeczka. Tak, tak, za pozostawienie dziecka samego w łóżeczku i bez opieki (nikogo nie ma w pobliżu czyli w mieszkaniu, w domu, tak jak pisałam wyżej) można podważyć prawa rodzicielskie. Czyli: rodzice stojący obok samochodu, ewentualnie w zasięgu wzroku, dziecko w samochodzie - ok; rodzice nie wiadomo gdzie, dziecko w samochodzie - nie ok. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 10:56 hellulah napisała: > po prostu je wyjąć z łóżeczka. Poprzedniczka pisała o samodzielnym wychodzeniu, które należy dziecku umożliwić. W każdej chwili. Takie łóżeczko dla takich małych dzieci jest tak skonstruowane właśnie po to, by nie wychodziły sobie z niego, kiedy nie ma w pobliżu opiekunów. Na przykład, zanim mama nie dobiegnie z kuchni, salonu czy łazienki. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 22:43 Oj tam, pisała: NIE ZOSTAWIA SIĘ istot, które same nie mogą się wydostać w razie zagrożenia w małych, zamkniętych pomieszczeniach czyli było o zagrożeniu, o pomieszczeniu (a nie kojcu czy łóżeczku), a przede wszystkim o zostawianiu, i w ogóle się czepiasz. Mama w kuchni, dziecko w kojcu w zasięgu słuchu i może wzroku to nie jest sytuacja zagrożenia, nie jest małe, zamknięte pomieszczenie, ani nie jest porzucenie. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 23:09 Jezeli należysz do matek, które wszelkie ostre narzędzia: noże, wid > elce, łyżeczki /bo bywają ostro zakończone/, długopisy, nożyczki, pilniczki, wy > kałaczki, patyczki do uszu trzymają poza zasięgiem rąk dziecka - gratuluję. nie ma co gratulowac, to chyba naturalne postepowanie. a co, u Ciebie tak wszystko lezy porozrzucane w zasięgu dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:23 Bawi się nimi, oszczędzam na zabawkach. Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 10:29 > Jeżeli chcesz pofantazjować, prosze bardzo. Ale ja nie fantazjuje przecież. Pytam o konkretną sytuację, biorąc pod uwagę to co napisałaś bardzo prawdopodobną. No chyba, że osób z arytmią, niedotlenieniem mózgu i stanami przedzawałowymi omdlenia i zasłabnięcia nie dotyczą Oczywiście, że wszystkiego nie da się przewidzieć. Ale dla mnie, i chyba większości osób w tym wątku, 2 letnie dziecko samo w aucie, zaparkowanym w środku miasta w imprezowej okolicy (nie znam Warszawy, wierzę na słowo), w nocy, w zimie to ekstremum. I pierwsze co bym pomyślała w takiej sytuacji to to, że coś musiało się stać. > O zachowaniu autorki wątku - jak się nie podobało, trzeba było dzwonić do skutk > u na gliny i by przyjechali. Skoro olali, to opieprz dostał sie rodzicom dzieck > a, bo nie było pełnej satysfakcji z "udu.pienia" rodziców. No ale widzisz, że nie dzwoniła do skutku na gliny, więc może na "udu.pieniu" rodziców jej nie zależało, wręcz przeciwnie? A potem zdziwienie, że znieczulica, że nikt nie zareagował itd. A może kiedyś reagował, tylko dostał opieprz za wtrącanie się w nie swoje sprawy, zamiast usłyszeć dziękuję i ochota na szlachetne porywy serca go odeszła. Zawsze jak słyszę, że ktoś zamarzł, umarło dziecko czy zdechł pies pozostawiony w aucie w czasie upałów to się zastanawiam jak to do diaska jest, że nikt nie widział pana Miecia, o którym cała okolica wie że lubi sobie chlapnąć leżącego na chodniku, czy jak to jest , że na parkingu pod sklepem czy pracą nikt nie zauważył dziecka zamkniętego w aucie. A teraz sobie myślę, że pewnie zauważyła nie jedna osoba, tylko myślenie jest wtedy takie: pan Miecio już nie raz leżał, zawsze się budził jak przetrzeźwiał i szedł do domu teraz też pójdzie; dzieciaka czy psa pewnie rodzice zostawili na 3 minuty, zaraz pewnie wrócą, co będę reagował, dzwonił gdzieś, tylko sobie narobię kłopotów, potem będą mnie ciągać, a jeszcze opiernicz dostanę itd. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:08 > No ale widzisz, że nie dzwoniła do skutku na gliny Zadzwoniła od razu i czekała. Nie było odwrotnie: pierw czekała a po 15 minutach dzwoniła. Nie daje ci to do myślenia? Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 13:02 ja tez bylam taka chojraczka jak ty dopoki wielka komoda na ktorej stoi telewizor nie przewrocila sie i o maly wlos ( moze glupio ale zmierzylam, 7 cm) brakowalo zeby na dobre zmiazdzyla synkowi nozki, maly odsunal kilka szuflad ktore byly ciezkie i przewazyly komode, telewizor spadl zaraz kolo jego glowy, chwala bogu ze szuflady samoistnie sie zablokowaly uderzajac w podloge i zapobiegly przewroceniu sie komody, inaczej moje dziecko od roku byloby kaleką do konca zycia, tez taka bylam wyzwolona jak ty nie pilnowalam "jak oka w glowie" efekt- rozbita glowa, szycie, ulamany zab z uszkodzona miazgą zebową i jeszcze tam mniejsze wypadki, wiadomo wszystkiego nie da sie przewidziec ale nie wierze ze trztmasz noże w zasiegu dziecka (nie mowimy o dziecku 10letnim ale 2-3-4 letnim) az tak glupia chyba jednak nie jestes Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 20:41 Dziwie się, ze nie wybiłas szyby i nie wyciagnelas dziecka. Ja bym tak zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 13:06 taaa a pozniej by w sadzie siedziala za zniszczenie czyjegos mienia, na co klopoty, telefon na policje i poczekanie na rodzicow wystarczylo w zupelnosci Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 18:32 A gdyby dziecko nie oddychało? Skąd autorka mogła wiedzieć, czy wszystko jest w porządku zagladajac w ciemnej ulicy do ciemnego auta? Faktycznie, zniszczenie cudzego mienia to wielki kłopot w takiej sytuacji. Brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:28 > Skąd autorka mogła wiedzieć, czy wszystko jest w > porządku zagladajac w ciemnej ulicy do ciemnego auta? Jest dorosła i powinna sobie poradzić bez wywalania szyby. Wystarczy poświecić telefonem. Poza tym można odróżnić żywe dziecko od nie oddychajacego. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:47 Ja nie dyskutuje z tym, co mogła, a czego nie mogła. Pisze tylko, ze JA w tej sytuacji wybilabym szybę i zabrała dziecko na najbliższy komisariat policji, tak samo, jak gdybym znalazła dwulatka porzuconego po prostu na ulicy, bez samochodu. Wole zaplacic glupim rodzicom za wybita szybe, niż mieć dzieciaka na sumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:47 to juz nie jej kwestia, dzwoni sie na policje pogotowie i wtedy to ich problem a ona przynajmniej nie mialaby problemu i mialaby czyste sumienie ze zrobila co mogla, wywalanie szyby to nie jest najlepsze rozwiazanie Odpowiedz Link Zgłoś
na_pustyni Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 21:59 Brawo! Będę wklejała ten wątek w wątkach o znieczulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
praleczka_live Re: dziecko samo w aucie 04.03.12, 23:14 Jakiś czas temu jechałam z dzieckiem, prawie 3-letnim do lekarza na 19-stą, a potem podjechałam pod aptekę ok 20-tej. Sytuacja wyglądała tak, że auto zaparkowałam bezpośrednio przed drzwiami apteki, a mała przysnęła, więc zostawiłam ją w aucie. Ponieważ farmaceutka musiała własnoręcznie przygotować lek, trwało to ok 10 minut. W międzyczasie odebrałam telefon, jakoś nie pomyślałam o tym, zeby wrócić się po małą. I jakie było moje zdziwienie, gdy po kilku minutach weszła do apteki kobieta z pretensją, ze ktoś zostawił dziecko w samochodzie. Na początku stwierdziłam, ze kobieta trochę przesadziła, ale w efekcie zrobiło mi się głupio, bo faktycznie mogłam po nią wyjść, gdy się okazało, że będę musiał te kilka minut zaczekać, No ale dziecko spało, było chore itp. itd. Dodam, ze parkowałam na chodniku, a samochód widać było z okna. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 13:09 no moze nie jest to najgorsze przewinienie bo mialas samochod na oku, ale ja nie wiem nawet skad wogole przychodzi komus do glowy pomysl zeby zostawic dziecko samo w samochodzie, po prostu nie wiem, przysiegam ze dopoki nie przeczytalam tego postu nie pomyslalabym o czyms takim, ze spi dziecko? trudno to sie obudzi koniec swiata to nie jest, ze chore? no trudno przeciez nie umrze od tego 5 sekundowego kontaktu z powietrzem Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:24 mam nadzieję, że nigdy nie natrafię na Ciebie.... czasami zdarza mi się, kiedy młoda, albo młody śpią, zostawić ich na góra 15 minut w aucie. wiem, bo ich znam, jak zareagują, wiedzą, co mają zrobić ( 2 i 5 lat), gdyby coś się działo. wściekłabym się, gdyby ktoś z tej okazji zawiadomił policję. aczkolwiek z drugiej strony, widząc dziecko w aucie w "środku nocy" tez pewnie bym się zaniepokoiła. znając siebie, zaczekałabym piętnaście minut i po tym czasie podjęła jakieś kroki. Odpowiedz Link Zgłoś
graue_zone Re: dziecko samo w aucie 05.03.12, 20:41 Mogłabyś się wściekać, ile chcesz. Za głupotę się płaci. Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 10:08 > > czasami zdarza mi się, kiedy młoda, albo młody śpią, zostawić ich na góra 15 mi > nut w aucie. wiem, bo ich znam, jak zareagują, wiedzą, co mają zrobić ( 2 i 5 l > at), gdyby coś się działo. potrafisz przewidziec zachowanie 2letniego dziecka w kazdej ale to w kazdej sytuacji?? no to nobla dla ciebie naprawde..lol.. Odpowiedz Link Zgłoś
dorrit Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 13:47 Autorka watku zachowala sie tak, jak kazdy z nas powinien w podobnej sytuacji. Nie zostawia sie dziecka samego w samochodzie. Dodatkowe okolicznosci "obciazajace": pora dnia (lub nocy raczej). Odpowiedz Link Zgłoś
asiula1987 Re: dziecko samo w aucie 06.03.12, 14:03 naprawde jest tak wiele zagrozen na ktore my jako rodzice nie mamy wplywu lub nie mozemy przewidziec, nie rozumiem po co niektorzy swiadomie i z wlasnej woli narazaja dziecko na niepotrzebne niebezpieczenstwo...po co kusic los..? Odpowiedz Link Zgłoś