Dodaj do ulubionych

Prowadzenie auta moim największym koszmarem - ale

09.03.12, 18:14
Zdawalam na prawo jazdy 5 lat temu i zdalam za 8 razem , czesto mnie oblewali na placu z nerwow. W nic nie wlozylam tak wiele wysilku jak w nauczenie sie jazdy autem - kosztowalo mnie to sporo pieniedzy i wysilku bo przed kazdym oblanym egazaminem bralam 5-10 godzin jazd.
PO zdaniu prawka okazalo sie, ze nie mam czym jezdzic bo auto trzeba sprzedac bo pieniadze na kredyt potrzebne i tak juz zostalo i trwa 5 lat ze nie jezdze i nie jezdzilam. BYlo to doslowie pare "wycieczek" po prawku i wszystko. Teraz mam znow zaczac i nie mogę zasnąć, boję się, stresuje, myśle i jestem jakby wypompowana z energii (zawsze mam jej sporo)
Ruszanie z ręcznego na górce a za mną sznur aut śni mi się po nocy. POdziwiam naprawdę osoby którym to przyszło łatwo. Ja wolałabym się uczuć duńskiego albo norweskiego niż jeżdzić! Jestem zmuszona dojeżdzać narazie kawałek pod dworzec PKP , bo całej drogi do pracy nie jestem w stanie przejechać, zresztą nie próbowałąm. W ogóle jeszcze nie próbowałam po tej przerwie bo zżera mnie lęk. Boje sie zadzwonić do nauczyciela i umówić na jazdy, boje się z moim mężem spróbować bo boje się jego krzyku. Proszę dodajcie mi otuchy....
Obserwuj wątek
    • kopkop1 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 18:23
      ja tez tak mam, nie nadaję się na kierowcę i zlałam prawko z góry na dół. Ja wiem, że w 21 wieku nie tylko mężczyzna bez prawa jazdy jest przyjmowany z lekkim a nawet DUŻYM zdziwieniem ale mam to gdzieś. Nie powiem, że dojazdy innymi środkami lokomocji itp to bajka ale w dobie drożejącego paliwa poszaleć się nie da tongue_out więc oszczędziłam, dodatkowo oszczędziłam kasę na prawo jazdy bo zdawałabym ze 100 razy a potem i tak sikałabym w majtki mając gdzieś jechać. Dzięki postoję - może kiedyś jak ogólnie dostępne będą samochody co same jeżdżą smile
    • jadis76 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 18:27
      mialam tak samo
      brzuch mnie bolal ze stresu jak zbliżala się godzina wyjazdu z domu do pracy i z pracy do domu
      przez kilka miesięcy jeździlam tylko jedną, znaną trasą...
      ale nie mialam wyboru bo musialam odbierać dziecko
      teraz jeżdzę już 4 lata i cięzko mi się przestawić w drugą stronę np przez ostatnie 2 dni samochód byl w serwisie na jakiejś naprawie gwarancyjnej, a ja musialam się przesiąść do komunikacji miejskiej
      oj ciężko smile
      na szczęście dzisiaj rano mąż go odebral z salonu i męka się skończy smile
      nie wyobrażam sobie życia i bez prawa jazdy i bez jeżdzenia samochodem
    • my-alena Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 18:29
      Polecam samochód z automatyczną skrzynią biegów. Nie ma stresu ruszania z ręcznego pod górkę, nie ma stresu z biegami, nie ma stresu ze sprzęgłem. Gaz, hamulec i jedziesz big_grin
      Ja zaczęłam jeździć po 13 latach. Wsiadłam w samochód i po prostu pojechałam. Stres związany z ruchem oczywiście nadal był, ale tego nie przełamiesz bez jeżdżenia.
      • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 08:49
        Ale juz ze zwykla skrzynia nie pojedziesz. Inna sprawa, czy musisz? wink
        • joanna_poz Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 14:18
          > Ale juz ze zwykla skrzynia nie pojedziesz. Inna sprawa, czy musisz? wink

          w moim przypadku to niestety prawda.
          jeżdząc od 7 lat samochadmi tylko z automatem - z ręczną skrzynią nie umiem i nie wsiadam.

          tak czy siak - automaty na takie strachy sa boskiesmile
    • mardini Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 18:31
      Jedyne co ci moge doradzic to jezdzic ,jezdzic i z czasem oswoisz sie z autem ale jezdzij sama bez meza czy innego pasazera.Wybieraj najpierw znane ci i latwe trasy,zeby sie z autem oswoic.Ja mam w sumie tez niedlugo prawo jazdy ( 3 lata) i pamietam jak zdalam i pierwszy raz mialam prowadzic to sie bardzo balam , a zeby dojechac do domu to przez pierwsze dni wolalam wybrac dluzsza droge ale dla mnie latwiejsza (nie musialam z glownej drogi ostro w prawo skrecac zeby w moja ulice wjechac). Nie jestem moze kierowca z wielkim doswiadczeniem ale w sumie jezdze codziennie i mam tez dni ,ze jak stoje pod gorke to sie boje ,zeby silnik przy ruszaniu nie zgasl,ale bardzo lubie prowadzic i radze ci nie rezygnowac.
      • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 14:05
        Jeste pewna., ze ten ostry skret byl w prawo, a nie w lewo?
    • b.bujak Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 19:06
      oronga79 napisała:
      > Proszę dodajcie mi otuchy....

      przykro mi, ale nie jestem do końca przekonana, ze dodanie Co otuchy wystarczy, żebyś była dobrym kierowcą;
      jak tak sobie obserwuję wyczyny różnych kierowców na drodze to nachodzą mnie myśli, że jednak nie kazdy powinien prowadzić auto...
      • mruwa9 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 19:53
        b.bujak napisała:

        > jak tak sobie obserwuję wyczyny różnych kierowców na drodze to nachodzą mnie my
        > śli, że jednak nie kazdy powinien prowadzić auto...

        nie kazdy musi, a niektorzy wrecz zdecydowanie nie powinni....
        • rosabell Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 19:57
          na to sa dwie rady: jezdzic codziennie albo przerobic swoje leki z psychologiemwink
          • oronga79 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 20:05
            no wlasnie ja jeszcze nie sprobowalam. Nawet nie wiem jaki kierowca będę ale mam jakies leki po takiej przerwie, czuje sie niepewnie. Sprobuje od trasy 4 km dojazdu do PKP i mysle ze tym zadnej szkody nikomu nie zrobie smile
    • sonia-3 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 20:02
      Moje prawko przeleżało 18 lat w szufladzie. Po 10 h jazd, wsiadłam i pojechałam pierwszy raz sama do pracy. Wtedy prawie całą noc nie spałam, a jadąc mało nie umarłam. Jakieś pół roku minęło, zanim zorientowałam się, że jazda już tak mnie nie stresuje. Potem zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Teraz po kilku latach, nie wyobrażam sobie nie jezdzić. Także cierpliwości.
      • oronga79 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 20:07
        Dzięki. Dam znac za jakis czas jak mi idzie.
      • mamakasienki1 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 09.03.12, 20:21
        Hej wiem, że nie pomogę, bo moje prawo jazdy 11 lat leżało w szufladzie. Pewnego dnia postanowiłam, że jadę i zaczęłam jeździć. Najpierw doskonale znanymi drogami, planowałam każde skrzyżowanie i każdą możliwą ewentualność. Z czasem przestałam planować ale nadal jeździłam tylko znanymi drogami. Jazdy zdarzały mi się okazjonalnie i raczej w formie treningu. Od dwóch miesięcy jeżdżę codziennie, muszę odwozić dzieci do przedszkola i zdążyć do pracy, a właściwie zająć miejsce na parkingu, co stresuje mnie mega bardzo, bo nie umiem parkować przodem tylko tyłem, a poza tym mam auto kombi i parkowanie zajmuje mi trochę czasu. Nadal stresuję się jazdą ale, staram sie o tym nie myśleć i w momencie wsiadania do auta zapominam o nim całkowicie skupiam się na drodze.
        Od tygodnia włączam nawet radio, co do tej pory było nie do pomyślenia.
        • oronga79 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 30.05.12, 19:37
          Napiszę co u mnie) Daję radę i nie jest źle. Jestem uważna i stosuję się do przepisów - jak ograniczenie do 50 to tyle jadesmile Jest dobrze, dzięki za wsparcie.
          • daisy Patent na ruszanie pod górę :) 30.05.12, 22:21
            Patent na ruszanie pod górę bez żadnych ręcznych: na pierwszym biegu trzymasz nogi jednocześnie na sprzęgle i hamulcu, kiedy chcesz ruszyć to puszczasz lekko tylko sprzęgło aż samochód "załapie", wtedy przekładasz drugą nogę z hamulca na gaz i jedziesz. Brzmi może skomplikowanie, ale jest o wiele prostsze niż mocowanie się z ręcznym.
            • jamesonwhiskey Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 11:29
              > Brzmi może skomplikowanie, ale jest o wiele prostsze niż mocow
              > anie się z ręcznym.

              moze masz zapieczony jak sie musisz mocowac z recznym
              zreszta ta twoja "genialna" metoda jest dla bardziej doswiadczonych a nie poczatkujacych
              • annajustyna Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 14:06
                I nie zda egzaminu w dieslu.
                • daisy Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 16:24
                  Jak na razie jeżdżę w życiu tylko dieslem, a metoda nie jest ani moja (wyczytana na gazecianym forum moto), ani trudna - naprawdę łatwiej to zrobić niż koordynować ręczny z "nożnym". Spróbujcie.
                  • jamesonwhiskey Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 17:08

                    > Jak na razie jeżdżę w życiu tylko dieslem

                    no to sprobuj benzynowym
                    zobaczysz jak ciagnie bez gazu pod gore

                    nie musze nic probowac bo tak czasme robie
                    ale nie jest latwiejsza a juz naprawde nie wyobrazam sobie jak ma byc latwiejsza dla kogos komu samochod gasnie przy ruszaniu na plaskim
                    efekt moze byc conjwyzej taki ze sie stoczy z hukiem w dol w ataku paniki
                    przy recznym jest kontrola i sie puszcza jak sie rusza nie widze problemu
                    • daisy Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 17:29
                      No nie wiem, mnie paraliżowała perspektywa machania ręcznym i ruszania jednocześnie, tę radę wyczytałam na samym nerwowym początku kariery kierowniczej i wypróbowałam na najbliższej górce w bardzo mułowatym dieslu. Easy-peasy. Właśnie zamiast zastanawiać się, co i jak z tym ręcznym, po prostu człowiek czuje, że auto zaczyna ciągnąć i można bezpiecznie dodać gazu.
                      • annajustyna Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 18:48
                        Moj diesel ma prawie 200 km, wole nie ryzykowac wink. Jak nawet recznego do konca nie odciagne, to i tak pojade i sie nie spali (bo jakby sie palil, to juz bym z 30 razy musiala go reperowac). Bez recznego bym chyba w pory zrobila wink.
                        • daisy Re: Patent na ruszanie pod górę :) 31.05.12, 19:03
                          200 km tzn. 200 koni mechanicznych czy 200 tysięcy przejechanych kilometrów? Zasadnicza różnica w tej sytuacji.
                          Ja tak jeżdżę już drugim dieslem, ten nowy trochę mniej mułowaty, ale diesel, jak najbardziej, i jakoś nigdy nie miałam problemu. Spróbuj na małym wzniesieniu w ustronnym miejscu i na pewno na zawsze pożegnasz się z ręcznym. smile
                          • annajustyna Re: Patent na ruszanie pod górę :) 01.06.12, 11:03
                            Oczywiscie, ze koni mechanicznych, na liczniku mam jakies 23 tys.
                    • pinkdot Re: Patent na ruszanie pod górę :) 01.06.12, 09:47
                      > nie musze nic probowac bo tak czasme robie
                      > ale nie jest latwiejsza

                      Moim zdaniem to kwestia osobnicza - dla mnie od zawsze ta metoda była łatwiejsza, zwłaszcza jak muszę ruszyć w miarę szybko. Ręczny zaciągam tylko gdy wiem, że chwilkę sobie na światłach postoję.
            • jowita771 Re: Patent na ruszanie pod górę :) 01.06.12, 17:32
              > Patent na ruszanie pod górę bez żadnych ręcznych: na pierwszym biegu trzymasz n
              > ogi jednocześnie na sprzęgle i hamulcu, kiedy chcesz ruszyć to puszczasz lekko
              > tylko sprzęgło aż samochód "załapie", wtedy przekładasz drugą nogę z hamulca na
              > gaz i jedziesz.

              Ja się tak nauczyłam, bo instruktor, z którym miałam jazdy na placu, nie powiedział "ruszanie z ręcznego", tylko "ruszanie pod górkę". I tak się nauczyłam, a on nie patrzył wcale, stał obok samochodu i gadał z kolegami. Pod koniec kursu pojechałam z innym instruktorem na plac i ten na mnie wrzasnął, co wyprawiam. I dopiero wtedy się dowiedziałam, że to chodzi o ruszanie z ręcznego. Ale samochód mi się nie staczał czy z ręcznego czy z nożnego.
              • premeda Łatwiejszy sposób z ręcznego 01.06.12, 18:35
                No bo z ręcznego to się rusza tak: stoimy na ręcznym, żeby ruszyć lekko wciskamy gaz i puszczamy sprzęgło jak samochód zaczyna się unosić to wciskamy ręczny i po sprawie. Sposób prosty jak talalala
                --
                "Śmierć jest przejawem skrajnego niedoboru zdrowia" Beleth
    • inguszetia_2006 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 30.05.12, 19:58
      Witam,
      Umów się z koleżanką - kierowczynią i jedźcie nocą na tę stację PKP, zrób kilka razy trasę i na razie wystarczy. Przypatrz się, co gdzie i jak. Po tygodniu, ruszaj sama. Jak już całkiem zgłupiałaś to weź 2 lekcje, tylko z jakimś poleconym, dobrym instruktorem. I jak już ci będzie dobrze szło na tej trasie, to ruszaj dalej. Pamiętaj, że jak jedziesz wolniej niż inni, to ułatwiasz wyprzedzanie zjeżdżając do prawej krawędzi i że pod światłami masz być gotowa do startu i nie szukać jedynki i że masz martwe pole w lusterkach. Zanim zmienisz pas, włącz migacz, migaj, migaj i dla pewności spójrz przez ramię. A teraz powtórz;-D Zjeżdżanie do prawej krawędzi, jak ktoś chce cię wyprzedzić, ruszanie na zielonym, a nie za 10 minut,kontrola martwego pola.
      Pzdr.
      Ing
    • ruda_henryka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 30.05.12, 20:09
      Miałam to samo, ale od zrobienia prawa jazdy do ponownego wejścia za kierownicę minęło u mnie 12 lat.
      Jedyne co Ci mogę poradzić, to jeźdź codziennie, chociazby nawet najmniejsze dystanse. Ja trenowałam ruszanie pod górę wieczorami jak nie było żadnych aut w pobliżu. a poza tym codziennie starałam się robić jakąś małą rundkę po okolicy, żeby oswoić się z innymi samochodami i techniką jazdy.
      Pamiętam jeszcze jak mój pierwszy wyjazd do supermarketu niedaleko domu na zakupy uważałam za osiągnięcie godne zdobycia Mount Everest smile)))
    • yenna_m Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 30.05.12, 22:29
      prawo jazdy mam 10 lat
      nówka sztuka, nie śmigane wink
      boję się
      nic nie poradzę, wolę jeździć autobusem niż się stresować, że albo ja kogoś zabiję, albo ktoś mnie...
      przekleństwo zbyt bogatej wyobraźni...
      • kawka74 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 30.05.12, 22:43
        I weź to wytłumacz tym, co uważają, że każdy - już nawet nie może, tylko POWINIEN - prowadzić samochód.
        Ja prowadzić może i umiem, ale jeździć po drogach publicznych nie powinnam, mam zbyt wiele cech, które uniemożliwiają mi skutecznie zachowanie względnych standardów bezpieczeństwa na drodze.
        Ale nie, no, przecież każdy powinien, bo jak nie, to obciach.
        • zuwka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 08:03
          dokładnie! mnie też to drażni. I mimo, że zazdroszczę innym tej swobody, to ja jestem szczerze przekonana, że na kierowcę się nie nadaję. Ja nawet jadąc czasem z mężem jako pasażer przeżywam to mocnosmile Zwłaszcza kiedy jedziemy w długie trasy.
          Może to wina koszmarnego wypadku, który widziałam jako dziecko?
          Nie kumam, czemu niektórzy uważają osoby bez prawa jazdy za gorsze?
          • yenna_m Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 10:18
            jako pasażer widziałam tyle wypadków, że bujna wyobraznia niestety pracuje
            poza tym wjeżdzając na ulicę czuję się nagle odpowiedzialna za cały świat i ta odpowiedzialność tak zwyczajnie mnie przytłacza

            nie nadaję się na kierowcę
            i nie mam parcia
            może kiedyś

            ale w sumie autobus bardziej ekologiczny i nie ma problemów ze znalezieniem miejsca do parkowania, hehe big_grin
            • kawka74 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 14:12
              Mnie paraliżuje stres, czasem do tego stopnia, że nie potrafię się ruszyć. Nie jest to pożądana sytuacja na jezdni, jak sądzę.
              Szkoda, że tyle osób nie potrafi tego pojąć.
              • yenna_m Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:07
                ja się np boję, czy w sytuacji ekstremalnej byłabym w stanie prawidłowo zareagować (w sytuacji, gdy mi nagle dzieciak wyskoczy na ulicę albo cudze auto wyjedzie na czołówkę)
                • zuwka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 18:25
                  mam dokładnie to samo. Boję się, że zareaguje nadmiernie nerwowo i zrobię krzywdę innym oraz sobie
                  • yenna_m Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 22:44
                    no a pasażerem jestem fatalnym big_grin
                    przy każdym wyprzedzaniu wbijam się w fotel ze strachu
                    bywa, że każę zdjąć nogę z gazu, jak noga zrobi się za ciężka big_grin
    • izak31 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 06:04
      Koniecznie wykup jazdy z instruktorem. I nie ma się czego wstydzić. Ja po zdaniu prawka wziełam kilka godzin jazdy swoim samochodem. i nikt się temu nie dziwil. Instruktor mówil,że ludzie tak robią. Ja musiałam się nauczyć parkować swoim autem, które było wieksze i dłuższe niż auto na kursie.
      co do aut z automatami to rzeczywiscie jest łatwiej bo nie pochłania Cię obsluga auta i mozna bardziej skoncentrować się na tym co się dzieje na drodze. I po jezdzie w korku lewe kolano nie boli wink
      Tylko takich skrzyń (klasycznych automatów, skrzyń zmechanizowanych, hybryd) jest kilka rodzai wiec dobrze poczytać zanim się podejmie decyzję.
      • gorszakobieta Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 06:46
        Moja droga do prawa jazdy to droga przez mękę. Zdałam za 18 razem, w tym cztery razy testy (za każdym razem zdane bezbłędnie) bo kończył mi się termin. W międzyczasie majątek na jazdy dodatkowe, wykupiłam sobie nawet kurs jazdy ekstremalnej. Na Odlewniczej już wszystkie panie mnie znały, u pani z baru miałam nawet darmową kawę. Zabawa trwała ponad dwa lata. Ale w końcu się udało, a ja pokochałam jazdę samochodem i śmiem twierdzić, że całkiem niezły ze mnie kierowca.
        • gorszakobieta Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 07:10
          Dodam jeszcze, że było mi trochę żal, kiedy wreszcie zdałam. Jakoś przywykłam do atmosfery Word-u, trochę mi tego brakuje...
    • jelyfish Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 08:24
      Jazda samochodem, także jako pasażer, przeraża mnie. Mam prawko, nawet jakiś czas jeździłam, ale jest to tak duży stres, że dałam sobie na luz. Nigdy nie będzie ze mnie dobry kierowca, za kierownica panikuję, źle oceniam odległości, obawiam się, że w jakiejś sytuacji zagrożenia zrobiłabym rzecz najgłupszą z możliwych. Kiedy jadę jako pasażer jestem wręcz spocona ze strachu, nie wiem, jakaś fobia... No trudno, będę w tym względzie "upośledzona" wink Na szczęście obecny pracodawca nie wymaga ode mnie czynnego prawka.
      --
      Things to do today:
      1. Get up
      2. Survive
      3. Go back to bed
      • kanga_roo Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 08:52
        dla mnie jazda zawsze była przyjemnością, jako pasażer i jako kierowca, ale dośc długo stresowałam się (szczególnie będąc pasażerem) przy manewrach typu wyprzedzanie. ostatnio mi jakby przeszło, może dlatego, że sama dużo wyprzedzam smile
        myślę, że jedyną radą na stres jest tu trening, oraz trochę wdupiemania. w stylu: zgaśnie mi silnik na skrzyżowaniu - włączam awaryjne i nie umieram z nerwów, że ktoś mnie rozjedzie. inni kierowcy mają oczy i nie są skłonni do kasowania swoich samochodów. jadę z jakiegoś powodu wolno - mam w nosie, że mnie wyprzedzają, a nawet, że trąbią. zapomnę włączyć świateł - to mi inni przypomną, mrugając. muszę zmienić pas, bo coś pochrzaniłam - zwalniam i włączam kierunkowskaz, oraz czekam, aż ktoś mnie wpuści. sama też wpuszczam.
        no i bardzo, bardzo polecam jeżdżenie samemu. bez meża, koleżanki, instruktora, dziecka. tylko samochód i Ty. najlepiej wieczorem, albo w nocy na początek (w mieście) lub wcześnie rano (poza miastem). oczywiście, że można nie prowadzić i żyć. ale dla mnie samochód to wolność smile
        • jamesonwhiskey Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 11:32
          > myślę, że jedyną radą na stres jest tu trening, oraz trochę wdupiemania. w styl
          > u: zgaśnie mi silnik na skrzyżowaniu - włączam awaryjne i nie umieram z nerwów,
          > że ktoś mnie rozjedzie. inni kierowcy mają oczy i nie są skłonni do kasowania

          o ku... co za genialne rady
          moja rada bedzie inna NAUCZ SIE JEZDZIC
          • daisy Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 16:28
            Właśnie że bardzo dobre rady - nie da się nauczyć jeździć bez obniżenia nadmiernie wysokiego poziomu stresu. Trzeba widzieć rzeczy we właściwych proporcjach i nie umierać za każdym razem kiedy zgaśnie silnik na skrzyżowaniu albo coś w tym guście.
            • jamesonwhiskey Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:12
              > nie umierać za każdym razem kiedy zgaśnie silnik na skrzyżowaniu albo coś w ty
              > m guście.

              nadal twierdze ze moliwym jest nauczyc sie ruiszyc samochodem tak zeby nie gasl
              wiec problem sam sie jakby rozwiazuje
              • daisy Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:25
                Możliwym, możliwym, ale o ile ktoś nie ma w głowie alternatywy "ruszenie albo śmierć" - o to chodzi.
                • jamesonwhiskey Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:32
                  > Możliwym, możliwym, ale o ile ktoś nie ma w głowie alternatywy "ruszenie albo ś
                  > mierć" - o to chodzi.

                  nie bardzo rozumiem
                  jak sie uczysz jezdzic rowerem to sie uczysz na ruchliwej ulicy czy na uboczu
                  tak samo jak ktos nie umie ruszyc niech sobie pocwiczy na placu az sie nauczy
                  i rusza w miasto i nie bedzie problemu paniki bo umie ruszac jest super
                  • daisy Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:37
                    Na placyku można ruszać iksylion razy nawet z dymkiem z rury, a potem polec na pierwszym lepszym zielonym świetle, bo nerwy, że z tyłu samochód i w ogóle ruch uliczny... Rzecz w tym, żeby mieć lekko wywalone (jak się to ładnie mówi) na to, co sobie pomyśli ten z tyłu.
                    • jamesonwhiskey Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 18:03
                      wywalone (jak się to ładnie mówi) na to, co sobie pomyśli ten z tyłu.


                      z tym sie absolutnien ie zgadzam
                      nie jestes na prywatnej drodze tylko w ruchu ulicznym i nalezy tak jezdzic zeby nie utrudniac ruchu innym ,wcale nie tak dawnio po przjechaniu polowy miasta za jakas kretynka bylem tak wku...ony ze myslalem ze dobiegne do niej i zaczne walic jej lbem o szybe
                      dla zlosliwych nie dalo sie jej wyprzedzic bo tam gdzie byly dwa pasy to jechala dziwka srodkiem

                      • daisy Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 18:05
                        No przecież napisałam: lekko wywalone.
                        • kanga_roo Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 12:36
                          no wlaśnie, daisy, znałam kiedyś panią, która potrafiła prowadzić samochód, dojeżdżała do pracy codziennie. to, co odwaliła, kiedy usłyszała za sobą karetkę, to jakiś kosmos, dobrze, że nie wysiadła i nie uciekła. w sytuacji maksymalnego stresu - o którym pisze w tym wątku sporo forumek - nic się nie da zrobić dobrze. dlatego podstawą jest zmniejszenie stresu. samo prowadzenie samochodu jest, nie czarujmy się, proste, ale jeśli kierowca myśli, ze wszyscy dookoła chcą w niego wjechać, obtrąbić albo i wysiąść i walić głową w jego samochód, to niewiele zdziała.
                          mnie nie martwi, że ktoś jedzie powoli, nie lubię tylko nerwowych kierowców, bo nigdy nie wiedomo - przyspieszy, czy zwolni, zmieni pas, czy nie, skręci, czy nie skręci. ci w nerwach są nieprzewidywalni.
    • sefora74 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 08:45
      Spokjnie też się kiedyś bałam smile Prawko mam od 6 l zaczełam jeździć na poważnie 3l temu jak poszłam do pracy. Musisz uwierzyć w siebie i mimo stresu jeździć, uwierz mi za pare miesięcy nabierzesz wprawy i jazda zacznie Ci sprawiać przyjemność. Ja kocham jeździć, wczoraj dostałam od M wymarzony samochód na urodziny, ach życie jest piękne smile Pozdrawiam ciepło, stach ma zawsze wielkie oczy smile
    • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 08:52
      Jakbym o sobie czytala tongue_out. Dla mnie najwiekszym koszmarem byla zmiana biegow, wiec tym bardziej kupilam sobie z reczna skrzynia, bo automat to wlasciwie polega na kreceniu kierownica, kazdy potrafi. Teraz smigam nawet po niemieckich autostradach - staram sie jezdzic codziennie, nawet jak nie musze (spokojnie, na spacery tez chodze wink).
      • phantomka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 13:11
        Po pierwsze, nie wstydź się brać dodatkowych lekcji. Przecież miałaś długą przerwę i to żaden wstyd stresować się jazdą. Każdy świeży kierowca tak ma (normalny)
        I też polecam automat, masz większy komfort jazdy.
        • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 14:04
          Tylko ze z automatu juz nigdy nie przesiadzie sie na manuala uncertain.
          • premeda Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:05
            Eee tam przesiądzie się tylko na początku trochę się miesza.
            • izak31 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:31
              A to jest obowiązek przesiadania się na manuala? Ja już wiem,że nigdy z własnej woli nie wybiorę samochodu z manualem i to nie dlatego,że nie potrafię (jeżdzę od czasu do czasu ale, pomimo,że jestem kobieta nie lubię wahać wajchą) ale dlatego,że wiecej frajdy z jazdy mam na automacie. Poza tym do jazdy po W-wie (czy innym dużym mieście) manul to porazka.
              • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 18:50
                A jak dostaniesz np. sluzbowy z manualem? No i ty juz umiesz, a jak poczatkujacy kierowca wlezie do automatu, to juz z niego nie wylezie. Pytanie: chodzi o to, by sobie radzic za kierownica, czy naprawde umiec jezdzic? wink
                • izak31 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 06:22
                  Rozumując tak jak Ty to wiekszość wypadków powinni powodowac kierowcy posiadający auta z automatem. I ja powinnam już miec full punktów karnych lub skasowany samochód.
                  Najbardziej durne pytania w motoryzacji to "diesel czy benzyna" oraz "manual czy automat" i są to pytania bez odpowiedzi.
                  jazda manualem to tylko obsługa samochodu a nie umiejętności jako kierowcy. Jak zaczełam jezdzić to przy automacie mogłam się o wiele lepiej skupić na tym co się dzieje na drodze a obsługa samochodu w ogóle nie zabierała mojej uwagi czy koncentracji.
                  I dlatego osobiscie uwazam,że na początek dla osób, ktore mają opory przed jazdą samochodem automat jest o niebo lepszy bo skupiają się bardziej na znakach, sytuacji na drodze na wykonywaniu manewrów a nie na tym,że teraz trzeba wcisnąc sprzęgło i zmienić bieg bo silnik warczy a przed skrętem zrobić redukcje na 2.
                  Po kilku miesiacach jazdy automatem ( a w zasadzie hydrydą, polecam skrzynie DSG) wystarczyla mi godzina aby dobrze jezdzic manualem. Potrafię jezdzić na manualu tylko do cholery po co? wink. I muszę powiedziec,że większość osób z mojego otoczenia, ktore wolą manual to kobiety.... wieć WTF?
                  • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 08:46
                    Nie, wcale tak nie rozumuje. Po prostu automat to umiejetnosc krecenia kierownica, a manual to umiejetnosc obslugi auta. Sam fakt, ze sa oddzielne egzaminy na prawo jazdy na automat, niedajace uprawnien na manual. A zgodnie z Twoja logika powinno byc odwrotnie.
                    • izak31 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 08:58
                      Egzamin egzaminem. Egzamin na automat jest zazwyczaj dla osób niepełnosprawnych. Tylko z Twoich wypowiedzi wynika,że osoba jezdząca automatem jest kiepskim kierowcą bo nie potrafi obsługiwać auta. Poza tym kazda skrzynia czy to klasyczny automat, czy zmechanizowana posiada tryb reczny.
                      Chyba zazdrościsz zdrowej lewej nogi wink albo masz jakieś kompleksy skoro tak negujesz kierowców wybierających taka skrzynię biegów.
                      Ale prawdy i tak nie przeszkoczysz. Uzytkownika manuala da się przekonać do automatu odwrotnie nie bardzo.
                      Poza tym zauwazyłam,że ktoś kto neguje automatyczne skrzynie tak naprawdę nie jezdził samochodem z automatem. To jest kwestia czasu aby polubić ten komfort jednemu wystarcza 10 min a innemu tydzien.
                      Jezdzę automatem takze na trasy i jedzie mi się swietnie. Nawet korzystanie z tempomatu jest swietne.
                      Jak pisałam dyskusja jaka skrzynia jest lepsza to dyskusja taka sama jak wyzszości swiat wielkanocnych nad bozonarodzeniowymi. Jeden lubi jak mu skrzypce grają a drugi jak mu nogi śmierdzą.
                      • izak31 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 08:59
                        I jeszcze raz powtorze dla kogos kto się boi jazdy i ma klopoty z oswojeniem się z samochodem niech wybiera automat. Bo wtedy stanowi mniejsze zagrożenie dla siebie i innych.
                        • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 10:03
                          Moze i masz racje, juz nie wiem. Moze ja przeambitna bylam, ze sobie jednak manuala sprawilam, zamiast isc na latwizne (czyt. wygode), a teraz sie "madrze", bo sie w koncu nauczylam...
                      • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 10:02
                        No to Cie zadziwie, ze jechalam raz automatem. I upewnilam sie, ze to zadna sztuka - bajka w porownaniu z manualem. Jakie kompleksy? Moze jeszcze wspolczujesz moim dziecia? tongue_out.
                        Po prostu uwazam, ze lepiej opanowac obsluge samochodu, zanim sie przesiadzie na automat. Inna sprawa, ze faktycznie nie kazdy jest w stanie jezdzic manualem. A prawo tylko na automat jest nie tylko dla inwalidow. No chyba ze dla Ciebie nieumiejetnosc obslugi skrzyni biegow to inwalidztwo (sorry za te zlosliwosc wink). Zas tempomat w aucie z manualem tez istnieje (ja mam w kazdym razie).
                        • malgosiek2 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 17:07
                          annajustyna napisała:

                          > No to Cie zadziwie, ze jechalam raz automatem.

                          Tylko raz jechałaś i już wydajesz opinię o automacie?
                          To jakaś ekspresowa opinia.
                          Jeździłam kilka lat na manualu, potem przez kilka lat na automacie, teraz znowu na manualu.
                          I stwierdzam, że znacznie wygodniej po mieście się jeździ automatem.

                          >I upewnilam sie, ze to zadna sztuka

                          Ogólnie jazda samochodem jest w pewnym sensie sztuką.
                          >- bajka w porownaniu z manualem.

                          O tak, bardzo przyjemnie się jeździ automatem, po prostu bajka do mauala;P

                          >Jakie kompleksy?

                          Jak widać chyba Ty jakieś posiadasz w temacie skrzyni automatycznej.
                          • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 17:19
                            Rece opadaja, czy ja gdzies napisalam, ze automatem jezdzi sie mniej wygodnie niz manualem? Tak, mam kompleksy i dlatego kupilam sobie trudniejsze w obsludze auto. Taka nienormalna jestem...
          • phantomka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 17:53
            Teść jeździł ponad 20 lat na automacie i jakoś się nie zabił, jak wsiadał na manuala. Zresztą coraz więcej aut będzie w automacie, bo ludzie zaczynają doceniać ich ogromną zaletę.
            • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 18:52
              Nie zabil sie, a jak jechal? Jakby auto mialo atak kaszlu? wink
              • phantomka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 22:41
                A pierzesz we Frani czy w automacie?big_grin Chodzi o to, żeby wyprać, czy żeby się wykazać? W jeżdzie samochodem chodzi głównie o to, żeby w komfortowych warunkach dojechać w jednym kawałku do celu. Oczywiście, że miałabym problem przesiadając się na manuala, bo oprócz jazd na L, nigdy go później nie używałam. Dostępność tych skrzyń na rynku jest na tyle duża, że nie mam problemu z wyborem auta. A jak mnie sytuacja zmusi do jazdy na m. to najwyżej będę jechała jak początkujący kierowca. Spinki nie mam z tego powodusmile
                • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 08:48
                  Skoro chodzi tylko o dokazd z A do B, to proponuje jezdzic taksowka wink.
                  • phantomka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 09:42
                    Ponieważ uwielbiam jazdę samochodem, to jeżdżę samochodem, jakbym uwielbiała jazdę taxi, to zapewne nią bym jeździła. Generalnie w życiu robię to, co sprawia mi przyjemność i nie muszę mieć parcia, bo ktoś uważa, że powinnam jeździć tym czy tamtym. Dlatego współczuję Ci tej presji, bo najwidoczniej jakis kompleks wychodzismile
                    • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 10:07
                      Cha, cha, jak juz nie ma argumentow, to sa kompleksy tongue_out. Ale jednego zazdroszcze posiadaczom automatow - samochod wyglada w srodku ladniej (inna sprawa, ze automat czesto maja standardowo auta bardzo luksusowe, wiec i sila rzeczy wyglad w srodku inny). Moje auto jest w srodku typowo facetowate, ale za to bardzo sprawne technicznie. Zdecydowanie za dobre jak dla mnie, ale bylo marzeniem meza. Niech mu bedzie tongue_out.
                      • phantomka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 10:30
                        No widzisz, jednak kompleksysmile Nie martw się, nie Ty pierwsza negujesz automat, z jednego jedynego powodu.
                        Ostatnio właśnie czytałam artykuł o tym, że z biegiem lat automaty wyprą manual, bo jakość jazdy jest nieporównywalna. I tej prawdy nie zakrzyczysz swoimi wielkimi umiejętnościami.
                        • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 11:06
                          Jakie kompleksy?! Estetyczne? A wielkich umiejetnosci wcale nie mam - mam natomiast jakiekolwiek, a nie tylko krecenia kierownica wink. Bez sensu - przeciez gdybym chciala, tobym sobie kupila automat?!
                          • rhysmeyers22 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 12:14
                            zgadzam sie kompletnie z annajustyna.
                            moj Tato byl kierowca ponad 30 lat,prawko zrobil jeszcze w samochodowce<szkolatongue_out>i kurde w zyciu nie widzialam kogos kto jezdzil z taka wprawa i pewnoscia,natural born driver serio -i zawsze mi powtarzal,ze porzadny kierowca jezdzi na manualu ,automat jest dla ludzi ktorzy sie tak naprawde nie nadaja do jezdzenia sorry .
                            i ja sie zgadzam .
                        • joanna_poz Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 11:44
                          najczęsciej negują automaty ci co nimi nie jechali w życiusmile
                          albo przejechali się razsmile
                          • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 12:50
                            A co za problem jechac automatem, jak sie umie manualem? Wsiadasz i jeszczeisz ostroznie. Jest pare roznic, ale do opanowania szybkiego - sprobuj szybko opanowac reczna skrzynie biegow (osobiscie nie wierze w zapewnienia, ze juz po godzinie jest to mozliwe - nie, nie jest).
                            • joanna_poz Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 13:07
                              ja mowię o wygodzie i komforcie jazdy, a nie o problemie z jazdą.
                              a o tym wiesz niewiele, żeby nie rzec nic - skoro jechalas automatem raz.
                              • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 16:40
                                Wygode i komfort jazdy mam w moim manualu i to mi na razie wystarczy. Mam tez umiejetnosci, ktore powinien miec kazdy majacy standardowe prawo jazdy. Ty niekoniecznie. Nie, nie sa to zadne kompleksy - gdyby bylo odrotnie, to juz szybciej wink.
                      • imasumak Annajustyna 01.06.12, 11:26
                        A jechałaś kiedyś automatem? Spróbuj, jeśli masz możliwość przesiąść się na automat i pojeździć w korkach. O niebo lepszy komfort jazdy niż na manualu. I nikt, kto miał okazje spróbować automatu w dużym mieście w godzinach szczytu, nie powie, że wolałby manual wink.
                        • annajustyna Re: Annajustyna 01.06.12, 11:31
                          Pisalam juz, ze mialam. Pokrecilam sobie troche kierownica wink. Wierze z tymi godzinami szczytu. Zreszta ja nie neguje komfortu jazdy - "atakuje" brak waznych umiejetnosci.
                          • phantomka Re: Annajustyna 01.06.12, 11:35
                            Najważniejszą umiejętnością jazdy autem, jest umiejętność bezpiecznej jazdy. W linku wyjaśniono Ci, dlaczego automat służy do tego celu doskonale tiny.pl/hpvn8
                            To, że czymś się przejechałaś, nie znaczy, że tym jeździłaś, więc w przeciwieństwie do nas, jeżdżących i na tym i na tym, nie masz pojęcia o czym piszesz.
                            • annajustyna Re: Annajustyna 01.06.12, 11:46
                              Ok, ide sobie kupic automat wink. Niech ci bedzie tongue_out.
                      • malgosiek2 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 17:18
                        annajustyna napisała:

                        >Moje auto jest w srodku typowo facetowate, ale za to bardzo sprawne technicznie.

                        Aha, czyli auta z automatyczną skrzynią biegów są mniej sprawne technicznie?
                        Jejku jakie ty farmazony pieprzysz, że głowa mała.
                        Raz jechałaś automatem i od razu ekspert od siedmiu boleści się znalazł.
                        • annajustyna Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 17:23
                          A skad taki wniosek? Usprawiedliwilam brzydote mego auta bez odniesien do skrzyni biegow. Wersja z automatem tez nie jest tak fikusna jak np. alpha romeo (obojetnie, jaka skrzynia). Nie przeczytalas calej dyskusji, a teraz ujadasz.
    • nabakier Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 18:16
      Witaj w smutnym klubie sad Moje prawko wozi mąż w swoim portfelu na wypadek, gdybym jednak zechciała próbnie te parę metrów przejechać..a ja nic. Ot, po placu i tyle.
      I ciągle sobie obiecuje, że się przełamię (lata mijają).
      • robin2510 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 31.05.12, 19:56
        Ja prawko zdałam w 2003r i przez jakiś czas "po" nie jeździłam bo nie miałam samochodu. Od czasu do czasu mój chłopak (teraz maż) dawał mi pojeździć ale raczej wieczorem jak ruch był mniejszy. Pamiętam, że przysłowiowo "srałam po gaciach" z nerwów i wiem co czujesz. Ale trening czyni mistrza wink. Później kupiłam swój pierwszy samochód i jakoś poszło. Dziś nie wyobrażam sobie jak mogłam kiedyś funkcjonować bez auta smile. Musisz się przemóc i zacząć jeździć później jakoś z górki poleci zobaczysz.Powodzenia.
    • pinkdot Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 09:49
      Miałam identycznie, przerażenie totalne przed jazdą. Z chwilą gdy większość czynności zaczniesz wykonywać automatycznie jazda z tortury zamieni się w przyjemność, zapewniam Cięsmile. Potrzebujesz tylko trochę praktyki, ja zaczynałam jeżdżąc na trasach, które znałam i przećwiczyłam wcześniej z osobą towarzyszącą.
    • pszczolaasia Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 10:15
      z mezem nie probujwink umow sie na jazdy i tylko i wylacznie praktyka. wybierz sobei jakies latwe trasy i probuj probuj probuj. codziennie z pol godziny i powolo powoli pojdzie ci. po odebraniu prawka postanowilam sie przejechac ze slubnym i w polowie drogi do domu na jego komentarze wysiadlam z samochodu i poszlam piechotabig_grin tak mnie wscierwil. potem odmawialam jazdy tym jego samochodzikiem az sie zdarzylo ze musialabym sie masakryczni spoznic do pracy wiec wzielam prawko, oc i takie tam gadzety, zazrylam meliski i ruszylam. przez tydzien schudlam 5 kilo z nerw ale poszlo. teraz uwielbiam prowadzic. uwielbiam.
      • premeda Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 18:22
        A dlaczego z mężem nie próbować? Zależy jakiego się tego męża ma ale jest typ facetów z którymi się można uczyć, w końcu instruktorzy na ogół są czyimiś mężami.
    • lejdi111 Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 10:45
      też tak miałam. Prawko za 8 razem i potem dłuuuuuuuuga przerwa spowodowana brakiem auta. Po 7 latach proszenia się o zawiezienie czy podwiezienie dojrzałam do tego aby kupić sobie małe auto. Pierwszy dziń gdy miałam młodego zawieś do przedszkola nie mogłam z kibelka wstać bo miałam biegunkę z nerwów big_grin. Na początku pokonywałam krótkie odcinki. Obecnie puszczam się już w nieznane smile.
    • gaskama Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 11:13
      Trudno mi coś doradzić, gdyż prowadzenie auta było od dziecka moim marzeniem. Śniłam o tym, że siedzę za kierownicą. Po zrobieniu prawa jazdy też nie jeździłam kilka lat, bo nie miałam auta. Po długiej przerwie usiadłam za kieronicą z mężem. Zaczęłam jeździć po ulicach Warszawy w długi weekend majowy. Ulice były wtedy w miarę puste. Szybko sobie wszystko przypomniałam.
      Jeśli jednak się boisz, to zdecydowanie polecam wykupienie dodatkowych kilku jazd, by sprawdzić, co Ci zostało w głowie. Tak po prostu bym do auta nie siadała. Ryzykujesz swoje bezpieczeństwo i innych.
    • shellerka Re: Prowadzenie auta moim największym koszmarem - 01.06.12, 17:46
      a nie masz jakiejś koleżanki, kolegi?
      ja tak uczyłam kuzynkę - po osiedlowych uliczkach
      tak samo mnie uczyli koledzy, więc kiedy szłam na kurs praktycznie od razu wyjechałam na miasto.
      polecam. w miłym towarzystwie zawsze lepiej i szybciej się człowiek uczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka