mysia-mysia Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 11.03.12, 23:08 Gofry z marmoladą jabłkową, mniam! Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 11.03.12, 23:34 mysia-mysia napisała: > Gofry z marmoladą jabłkową, mniam! Gofry z roznymi dodatkami z baru Igloo na Nowym Swiecie ale to juz lata studenckie, juz poza smuga dziecinstwa Odpowiedz Link Zgłoś
iin-ess Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 08:09 gumy donald, gumy turbo, napoje w woreczku ze słomką, cukierki takie pudrowe na wagę, pepsi-cola w małych szklanych butelkach, Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 13:30 Ha, też się załapałam na gofry z baru Igloo, ale w czasach licealnych Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 08:10 Czekolady nadziewane Hobby - kilka serii : ze statkami, samochodami, samolotami, lokomotywami. Obrazki i specjalne kupony można było wycinać z opakowań i gromadzić, a po zebraniu stosownej ilości i wysłaniu kuponów do producenta otrzymywało się album z opisami wszystkich tych środków transportu i miejscami na wklejenie obrazków. Dostałam, powklejałam i byłam bardzo dumna. Czekolady były różne - najlepiej lubiłam mleczne ze śmietankowym nadzieniem (to chyba były samoloty), a lokomotywy były najsłabsze - z owocowym zbyt słodkim ulepkiem. Pamiętam jak pod koniec komuny, kiedy już absolutnie żadnych słodyczy nie było w sklepach, można było nieraz dostać jakieś odpady poprodukcyjne z Wedla, np. źle uformowane kostki ptasiego mleczka (nierówne, posklejane, połamane) albo okrawki pozostałe po wycianiu torcików wedlowskich. Do mnie do pracy przychodziła taka babka, miała to popakowane w kilowe torby, wszyscy pchali się do niej na wyścigi Odpowiedz Link Zgłoś
mama_duzych_dzieci kopalniaki 12.03.12, 08:19 I jeszcze te czarne cukierki - kopalniaki. Pomagały na chore gardło ))))) Smak jedyny nie do podrobienia. Widzę, że nikt z emam nie lizał marmolady z pergaminu, czyli8 jestem najstarsza ((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: kopalniaki 12.03.12, 09:12 Ja pamiętam taką marmoladę sprzedawaną w wiejskim sklepiku gdy jeździłam na wakacje do mojego dziadka. ALe sama nigdy jej nie jadłam, jakoś mnie nie ciągnęło Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: kopalniaki 12.03.12, 13:54 mama_duzych_dzieci napisała: > I jeszcze te czarne cukierki - kopalniaki. Pomagały na chore gardło ))))) Smak > jedyny nie do podrobienia. Widzę, że nikt z emam nie lizał marmolady z pergamin > u, czyli8 jestem najstarsza ((((((((( Najstarsza pewnie nie jesteś, pamiętasz gumy do żucia w formie papierosów? Moja Mama nie kupowała takiej marmolady, miała uraz z czasów swojego dzieciństwa - okupacji kiedy jedyną słodyczą była marmolada z buraków, podobno wyglądająca identycznie... A z wczesnych lat 60 to jeszcze zapamiętałam ciasteczka - sputniki - wafelki najeżone kolcami i wypełnione masą śmietankową. uwielbiałam je. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: kopalniaki 12.03.12, 14:04 aqua48 napisała: > Najstarsza pewnie nie jesteś, pamiętasz gumy do żucia w formie papierosów? Moja > Mama nie kupowała takiej marmolady, miała uraz z czasów swojego dzieciństwa - > okupacji kiedy jedyną słodyczą była marmolada z buraków, podobno wyglądająca id > entycznie... > A z wczesnych lat 60 to jeszcze zapamiętałam ciasteczka - sputniki - wafelki na > jeżone kolcami i wypełnione masą śmietankową. uwielbiałam je. Tej marmolady za diabla nie pomne - czy to nie byla jakas specjalnosc regionalna? Natomiast gume-papierosa, oczywiscie tak. Mnie to sie zdaje, ze ja pamietam jeszcze czasy SPRZED gumy do zucia - jakos tak mi sie kojarzy jakas rozmowa o "nowosci" etc. ale to jest troche mgla ... Tak szczerze to moi rodzice malo slodyczy kupowali, bo oni w ogole malo jedli, malo gotowali - spadek po wojnie - przezyli oboje spory glod i potem jakos zadne nie przywiazywalo wagi do jedzenia. Pamietam natomiast swietnie ZAPACH roznych sklepikow i cukierni, do ktorych zachodzilam z babcia albo ktoras z ciotek - na Okrag, na Jagiellonskiej ... Podobno zapachy zostaja w pamieci najdluzej Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: kopalniaki 12.03.12, 16:28 Jestem w średnim wieku ale gumy - papierosy pamiętam Odpowiedz Link Zgłoś
malinkowa81 Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 09:25 Goplanki - najpyszniejsze cisteczka na świecie! do tej pory nie mogę odżałować, że już ich nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 14:04 W PRL-u nie było DOBRYCH słodyczy. Nie mam żadnych rozczulających wspomnień z wyrobem czekoladopodobnym. Jedyne dobre słodycze pochodziły spoza PRL-u i te owszem, się pamięta. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 14:15 fajka7 napisała: > W PRL-u nie było DOBRYCH słodyczy. > Nie mam żadnych rozczulających wspomnień z wyrobem czekoladopodobnym. > Jedyne dobre słodycze pochodziły spoza PRL-u i te owszem, się pamięta. Naprawde tak myslisz? A ja powiem szczerze, ze zadne Suchard'y czy inne dobra zagraniczne NIGDY mi tak nie smakowaly jak Wedel, Wawel, Goplana ... i tak mam do dzis. Porblem w tym, ze te polskie juz nie takie polskie jak wlasnie za czasow PRLu i to jest bol przeciagly. Bombonierki z czasow poznego Gomulki w wczesnego Gierka byly the best of the best i tesknie czasem za tamtymi smakami, bo sa nie do powtorzenia PRL mial miliony wad ale akurat slodycze (moim zdaniem, tak, tak, wiem, ze bez tego sie nie obejdzie) mial perfekcyjne Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 14:50 Oj to jak zwykle miesza się różne okresy i etapy PRL-u. Ja też jeszcze pamiętam Gierka, raczej tego późnego i przepyszne czekolady i czekoladki. Innym okresem był stan wojenny, kryzys ekonomiczny, restrykcje USA i tak dalej, i czas bloków czekoladowych i wyrobów czekoladopodobnych (zresztą jakby poczytać wnikliwie skład tego, co się obecnie taniej sprzedaje jako czekolada...). Moim najsilniejszym wspomnieniem z tamtych gorszych czasów są słodycze, którymi ewentualnie łaskawie częstowały walutowe koleżanki w szkole (żelki Haribo, miętowo-czekoladowe płatki). A poza tym - smak słodyczy zachodnioniemieckiej produkcji, przyniesionych z kościoła przez księdza, który pośredniczył w załatwianiu tzw. leków z darów dla chorego w moim domu. To było coś typu biszkopt z galaretką pomarańczową, oblany czekolada mleczną, oraz coś a la obecne RafaelloTM o orzechowej nucie. Pamiętam, że jak dla mnie i jednego i drugiego było stanowczo za mało, taki malusi kartoniczek, no wiecie, kartonik z dwoma niedużymi "korytkami" z plastiku w środku, chyba ogółem 200 gr, ledwo poczułam smak, a już po ptokach. Jedyne słodycze, jakie kiedykolwiek dostałam z darów. Coś w stylu pierwszego można znaleźć w Lidlu, ich "delicje" są bardziej kwaskowate od tych oryginalnych. Czasami trafiam na podobny orzechowy smak tych drugich także w zagranicznych słodyczach. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 15:00 hellulah napisała: > Oj to jak zwykle miesza się różne okresy i etapy PRL-u. A to prawda. Dla mnie taki "prawdziwy" PRL to do sierpnia '80, potem to w moim prywatnym postrzeganiu Polski fascynujacy okres przemian i zrzucania skorupy a wiec taki troche "pseudo PRL", potem wojna no i juz pozniej to mnie w kraju nie bylo wiec niektore slodycze, ktore sa wymieniane w tym watku w ogole dla mnie nie zaistnialy. Punkt widzenia ... etc. Ja mysle, ze my dzis nie do konca deceniamy "organicznosc" wielu produktow z PRLu, naturalnosc skladnikow etc. Moze dlatego tamte smaki byly bardziej wyraziste i daly sie lepiej zapamietac. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 15:16 Aby uprościć i uprzystępnić szerokim masom przekaz, obecnie akcentuje się ten "ocet na półkach i nagie haki" z okresu restrykcji i ekonomicznej zapaści. Bo buduje to łatwy, czytelny przekaz, a trochę trudniej byłoby wejść w niuanse np. sytuacji politycznej, wolności (czy raczej ich braku) obywatelskich, gdyby uczciwie przyznać, że tę dekadę czy dwie wcześniej na hakach wisiało owszem drogie, owszem w mniejszych ilościach, ale nieskażone, niedopompowywane solanką dobrej jakości mięso, a na pólkach stały, jak na owe czasy (...i na Zachodzie nie było wtedy komórek) przyzwoicie zróżnicowane produkty. No, ale łatwiej walnąć dzieciakom w podręczniku zdjęcie "nagich haków". A w ogóle to jeszcze wata cukrowa, obecna na imprezach typu pochody pierwszomajowe, Dni Morza i tam podobne Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 15:30 hellulah napisała: > Aby uprościć i uprzystępnić szerokim masom przekaz, obecnie akcentuje się ten " > ocet na półkach i nagie haki" z okresu restrykcji i ekonomicznej zapaści. gdyby uczci > wie przyznać, że tę dekadę czy dwie wcześniej na hakach wisiało owszem drogie, > owszem w mniejszych ilościach, ale nieskażone, niedopompowywane solanką dobrej > jakości mięso, a na pólkach stały, jak na owe czasy (...i na Zachodzie nie było > wtedy komórek) przyzwoicie zróżnicowane produkty. Wiesz, ja nie pamiętam z okresu PRL-u tego porządnego mięsa, ani wędliny kupowanych bez koszmarnych kolejek, no chyba że pokątnie "od baby" lub w specjalnych sklepach dla wojskowych, albo na Śląsku, gdzie zaopatrzenie było o niebo lepsze i to we wszystkie artykuły. Jak się urodziłam to nie było żarówek, potem nie było papieru toaletowego, waty, ani środków higienicznych dla kobiet, zanim wprowadzono kartki na cukier to o ten cukier też trzeba było walczyć. Nagle skończyło się masło i mąka. Potem nie było mydła, ani zapałek, wcześniej były problemy z kawą i herbatą (były tylko dwa rodzaje - ulung i yunan obie smakujące identycznie - jak trawa). Nie mówiąc o owocach cytrusowych "rzucanych"do sklepów tylko w okolicach Świąt. Właściwie nie było takiego okresu kiedy wszystko były w sklepach te "przyzwoicie zróżnicowane produkty" o jakich piszesz. Stąd popularne w tych czasach powiedzenie: "za Gomółki suche bułki, za Gierka trochę serka, a za Kani ani ani". Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 15:37 Tak. Z ubraniami też cyrki były, dopóki nie pojawiło się więcej tzw prywaciarskich butików. A kto pamieta te dzikie tlumy po chińskie piórniki i gumki? Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 16:55 aqua48 napisała: > zanim wprowadzono kartki na cukier to o > ten cukier też trzeba było walczyć. Kartki na cukier wprowadzono w 1976 roku i zdecydowanie przed ich wprowadzeniem nie trzeba bylo o cukier walczyc. W ogole te kartki to raczej bylo "ukaranie" narodu za "nieposluszenstwo" w czerwcu tamtego pamietnego roku (kilogram kosztowal pamietnych 10 i pol zlotego) Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 18:30 Nie wiem, kiedy się urodziłaś, aqua. Ja w początkach lat '70. Nie pisałam o zalewie wszelkiej maści towarów, tylko o przyzwoicie zróżnicowanych, jak na tamte warunki, produktach. Przyzwoicie czyli tak, że można było racjonalnie się odżywiać i zaspokajać podstawowe potrzeby. Albo inaczej - "przyzwoicie" czyli same nie nagie haki i ocet na półkach. Owszem, na Zachodzie było wszystkiego więcej, także o wiele wiele więcej zupełnie niepotrzebnego badziewia, konsumowanego w nadmiarze (typu fast food) ale też nie tyle, ile obecnie (wiele produktów po prostu nie istniało). Tak, pamiętam problemy z podpaskami i watą z pierwszej połowy lat '80, ale według mojej mamy, takich problemów nie było w latach '70 (sama wtedy nie używałam środków higienicznych). Mięso mama kupowała w latach '70 najnormalniej w świecie w typowym "rzeźniku", nie pokątnie. Cukier był, mąka była. Racja, cytrusy pojawiały się sezonowo, tak samo sezonowe były pomidory, szczypiorek, wiele innych lokalnych owoców, obecnie z upraw hydroponicznych lub z innych stref klimatycznych. Z lat '70 pamiętam cudnie pachnące mydełka i całkiem niezłe szampony, kremy do rąk. Reasumując - tak, w stanie wojennym jadałam chleb z cebulą albo puszki sojowe z darów. Dekadę wcześniej jadłam zróżnicowane posiłki, oparte o lokalne produkty, mięso co drugi-trzeci dzień, ciasta co kilka dni, mama robiła całkiem zwyczajnym trybem zakupy. Mam udawać (dlaczego?), że pamiętam inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 14:09 blok lubuski, pepsi w butelce szklanej - to z takich kupnych. To co robiła mama, to wszystko bardzo lubiłam Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 15:34 Tak mi się przypomniało: kto pamięta słodycze z "darów", z ZSSR? To było około 1981 - 82 roku, rozdawali je u nas w szkole w okolicach Nowego Roku. Różne cukierki - pamiętam tylko małe tabliczki-czekoladki w papierkach z niedzwiadkami (chyba reprodukcje obrazu Szyszkina) - zapakowane były w plastikowe, prześne wytłoczki w formie np zegara. Nie były zbyt dobre, ale na bezrybiu... Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 16:43 A takie zalowe prototypy batonikow? jas i malgosia chyba, takie kartoflane, waziutkie, w czekoladzie, w sreberko pakowane? I jeszcze takie cos co sie zwalo "Tabliczka mleczna"? Bylo pyszne Odpowiedz Link Zgłoś
thorgalla Re: słodycze w PRL- czyli ukochane smaki z dzieci 12.03.12, 17:46 Ulubione to mleko w tubce i napój w woreczkach. Odpowiedz Link Zgłoś