zefirek1612
12.03.12, 16:00
Zwiększono mi dawkę leków. I zaczęła się jazda! Ale tylko w nocy, o dziwo?
Zamykam oczy,mam wrażenie że robię się malutka, przestrzeń jest coraz większa i większa i w końcu mnie pożera. Macam małża (lub córkę, zależy kto ze mną śpi bo on teraz w delegacji), żeby mieć punkt odniesienia, co by wszystko wróciło do realnych rozmiarów(bo przecieczcież nie zwariowałam?), a on/ona też jest malutki/malutka! Dręczy mnie niebieskie światło, nie pozwala zasnąć, więc staram się je zlokalizować, okazuje się ze to antena na telewizorze świeci, więc pół nocy ja przestawiam żeby nie świeciła w oczy, rano się okazuje że ona nie świeci... wczoraj w nocy czułam fizycznie,bolało mnie (!) że od tych dawek topiramatu (4 tabletki rano 5 wieczorem) gniją mi organy wewnętrzne,mózg się zapada, że umieram. Dodam że co noc trzepie mnie z zimna jak ćpuna na głodzie. W dzień jest całkiem dobrze, bywa zimno, ale sobie radzę, włączę muzykę i potańczę z córką, robię brzuszki. Bardziej przeszkadzają brak koncentracji, dziury w pamięci, czasem nie mogę złożyć zdania do kupy, wiem że jest jakiś wyraz chce go użyć ale...nie pamiętam. Nie wspomnę o drętwieniu kończyn, ust, braku łaknienia (moja dieta cud-11 kg w ciągu 5 tyg).
To co, jestem ćpun?
Leki zacznę zmieniać powoli na koniec miesiąca, choć z obawą, bo tą są pierwsze po których od 5 tygodni nie mam ataków.