katus118
20.03.12, 15:00
Świat się zmienił, fakt. Pewne rzeczy to (niby, chociaż czas pokaże), historia. Tak, nawiązuję do wątku o ludziach-wrakach. Więc jak ktoś chce, to nie musi czytać, żeby potem nie było, że tysięczny temat w tej samej sprawie. Jakiekolwiek napisanie, że nie pomogłoby się takim ludziom (czyt. narkomanom itp.), spotyka się od razu z oburzeniem. Że niby sie jest nieczułym, niewrazliwym itp. itd.. Że nigdy nie wiemy, co nas spotka, a co nie. Tez prawda. Ale zostane przy swoim zdaniu: na pewne rzeczy mamy wpływ. Nikt nikogo do brania, picia nie zmusza. Nikt nie zmusza nikogo do zycia w bagnie, i wiecznej biedzie. Potem tacy wykolejeńcy żądają pomocy i pieniędzy. Z jakiej racji? Bo biedni, bo uzaleznieni? A co mnie to, brzydko mówiąc, obchodzi? Ich nie obchodziło ich własne zdrowie, życie (skoro w bagno narkomanii wchodzili), to mnie też to nie musi obchodzić. Po co błędami swoich wyborów życiowych obarczać obcych ludzi, i prosic o pomoc?
Nie należę do ludzi, którzy są za eksterminacją takich osób. Ale za wydzieleniem pewnej dzielnicy, miejsca - tak. Z dala od normalnych ludzi. Tam niech tacy ludzie robią, co chcą. Pozabijają się na głodzie - trudno. Poumierają z przedawkowania? Trudno.
Płaci się za swoje błędy różne ceny.