Tak się zastanawiam nad tym, co jest potrzebne do odczuwania (większej) radości z posiadania dzieci (w domyśle: małych, swoich):
- dojście do siebie po ciąży&porodzie,
- wyrwanie się z domu z dzieckiem w sensie: na spacer, wycieczkę, odwiedziny,
- wyrwanie się z domu w sensie: z powrotem do pracy?

)
- pomoc w domu (mąż? mama? niania?)
- odchowanie do jakiegoś wieku (jakiego? zakończenie karmienia piersią, wyjście z pieluch, komunikatywność, chodzenie),
- psiapsióły od wyżalania się na męża/dzieci/obowiązki itd.,
- odchorowanie pierwszych iluś-tam infekcji a potem generalnie zdrowie,
- ładna pogoda,
- nabycie wprawy & ogarnięcie organizacyjno-logistyczne,
- odbycie żałoby po erze "przed dzieckiem"
Jakieś inne wskazówki dla mam sfrustrowanych?

)