Dodaj do ulubionych

Załamana.

18.04.12, 12:05
Nie mialam pisac tu posta, ale jestem juz w takim kryzysie, takie mysli chodza mi po glowie, ze mosze zasiegnac gdzies porady.

od 2005 roku bylam z facetem w zwiazku, na poczatku wiadomo sielanka, pozniej zaszlam w ciaze, wynajelismy mieszkanie. nie byl to zbytnio dobry zwiazek, czeste klotnie, w koncu zaczelo dochodzic do bijatyk. ja lecialam z lapami, w koncu zaczal oddawac, ale bywaly tez dobre chwile. nie pracowalam tylko zajmowalam sie dzieckiem, ale mieszkanie drogie, wiec wpadlismy w dlugi, w koncu zrobilo sie ok. 20 tys. przez to nasz zwiazek zaczal sie walic, ciagle klotnie, moje ucieczki popoludniu z domu, do mamy do kolezanki gdziekolwiek byleby nie siedziec w chacie, zero czulosci z mojej strony, on przytulal ja odchodzila,, jak mowil kocham to albo mowilam od niechcenia, ze tez kocham, albo ze nie kocham. i w koncu w listopadzie stwierdzilismy, ze finansowo nie podolamy, wiec ja sie rpzeprowadzam do babci z mala, a on idzie do mamy. mielismy pomieszkac osobno, splacic dlugi i wrocic do tego mieszkania wynajmowanego (mieszkalismy tam 4 lata).
do lutego bylismy normalnie razem, przyjezdzal codziennie, sypialismy ze soba (ja lezalam, a on wszystko reobi, psize o tym bo to ma duze znaczenie) az wstyd .. , ale spedzalismy razem normalnie czas itd. 5 lutego styknelo nam 7 lat .. juz cos sie psulo, widzialam, ze mnie unika, wiec zaczelam sie starac, ale chyba za pozno. calowalam, niby odzajemnial, ale widzialam, ze cos nie gra. jakis nieobecny byl. no i sie wkurzylam i po klotni 28 lutego napisalam mu smsa ze mam dosc, ze czuje sie odrzucona i w ogole. myslalam, ze sie zepnie w sobie, ze bedzie sie staral, a tu odpowiedz "ok, bede dla was wsparciem". na drugi dzien przyjechal na rozmowe, plakala, ze jest mu ciezko, ale tak bedzie lepiej dla malej (on jest jest z rozbitej rodziny), ze on nie wyobrazal sobie zycia bez nas, ale jak sie wyprowadzil to poczul, ze mozna tak zyc itd. No i powiedzial mi, ze pojawil sie ktos kto od kilku dni juz nie jest w zwiazku i ze chca sprobowac skoro my tez juz nie jestesmy. po 3 dniach od rozstania u niej zamieszkal. ja znam ja ze szkoly, ma syna z malzenstwa. generalnie tatus ma juz jednego komornika za te wspolne dlugi, alimentowe nie placi chociaz mam przyznane 500 zl. co do widzen bylismy umowieni ze moze brac mala kiedy chce, ale 3 tygodnie temu przywiozl ja w strasznym stanie emocjonalnym, mowila ze mnie nie kocha, ze wszystko zepsulam, ze chce mieszkac z tata, okazalo sie ze eks zabral ja do swojej kobiety. poklocilismy sie wtedy i uderzyl piescia w drzwi, zrobil dziure, posszlam na policje zglosilam. wczoraj bylam przeluchana, on dzisiaj - bedzie sprawa. jego nowa baba jeszcze do wczoraj pisala do mnie smsy, dzwonila- wyzywa,a besztala itd. miesiac temu miala sprawe o stalking, dostala grzywne bo byla w 3 letnim zwiazku z zonatym i pisala smsy do jego zony. zastanawialam sie nawet czy nie zglosic tego stalkingu, ale wtedy ona pokaze smsy od mnie, a ja jej odpisywalam dosc niegrzecznie smile

tatus corke chce widziec nie w dane dni, tylko kiedy bedzie mogl (ma duzo roboty), ale dogadalismy sie, ze narazie jej nie zabierze do tamtego mieszkania. on chce byc w zyciu malej, bardzo ja kocha i ona jego , ale ja mam z tym problem. nie chodzi mi o mszczenie na nim, i nie dawanie malej. ale chcialabym po prostu zamknac tamten rozdzial i zaczac zyc, a tak sie nie da skoro on w tym zyciu jest.

do tego, ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze wina obarcza sie zawsze oboje ludzi. widze swoja wine, wiem, ze czul sie nie kochany, brakowalo mu czulosci, tylko ciagle toczylismy wojny. sam mi wczoraj o tym powiedzial, bo wczoraj gadalismy ponad 2 godziny. jest teraz szczesliwy, ma do tego prawo, ale jestem tak rozzalona, ze szok. ze nie wykorzystalam szansy (w styczniu zerwal na dwa dni), ze on mi tej szansy do konca nie dal .. kocham go nadal, jeszcze bardziej niz na poczatku. bo o ile na poczatku myslalam, ze pojdzie po rozum do glowy, tak teraz wspomnienia są i nimi zyje, ale juz nie pamietam jego zapachu i pocalunku. i to mnie wykancza. jestem po rozmowie u psychiatry, zapisal leki na supokojenie, ale jest coraz gorzej.
nie chce rozbijac ich zwiazku skoro sam mowi, ze ja kocha i sa szczescliwi, ale to mnie rozwala psychicznie jak sobie pomysle, ze ona jezdzi naszym autem, ze z nia spi, ze to ja teraz pryztula. wiem, mialam swoja szanse i to mnie najbardziej boli. ze przejrzalam dopiero teraz jak go stracilam.
tuz po rozstaniu powiedzialam mu, ze jesli kiedykolwiek poczuje do mnie cos to ma mi o tym powiedziec, ze bede czekac. teraz wiem, ze juz nie wroce do niego. kocham go, ale nie zaufam juz,brzydze sie go bo wiem ze jest z nia co noc ... pytalam go czy walczyc, powiedzial, ze nie, wiec staram sie nie pisac, nie dzwonic chociaz wiadomo, ze to ciezkie jest bo mamy dziecko .. ale bol rozrywa mnie od srodka, codziennie sie budze rano i mysle, ze to sen, ze sie obudze ... wyje w glos od 7 tygodni i nadal stoje w miejscu.
na dodatek mala mu powiedziala, ze ja sie spotykam z jakims dawidem. nie wyprowadzam go z bledu, powiedzialam mu tylko, ze jestem z kims zeby zapomniec .. nie wiem czy to dobrze, ze on mysli, ze mam kogos, czy lepiej nie powiedziec prawdy, ze mala kogos zmyslila, albo ze zerwalismy ...

od kilku dni mam mysli samobojcze .. jedyne co mnie jeszczetrzyma to mala, ale ja widze, ze ona tez cierpi przeze mnie - widze mnie ciagle znerwicowana i placzaca.
nie wiem juz co mam robic, jak sie przy nim zachowywac.
ja udawac, ze pogodzilam sie z tym, ze odszedl, czy pokazac, ze czekam ??

crying((
Obserwuj wątek
    • ciastolina84 Re: Załamana. 18.04.12, 12:18
      Na Twoim miejscu zajełabym się teraz głównie dzieckiem a nie facetem... Dziecko tu jest najbardziej poszkodowane a nie wy obydwoje zajęci swoimi relacjami. Szkoda dziecka.
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:23
        dziecko widzi reguylarnie tata.
        jedynie, ze cierpi przez to, ze widzi matke wiecznie zaryczana.
        krzywdy jej nie robie.
        • gabi683 Re: Załamana. 19.04.12, 08:01
          w_miare_normalna napisała:

          > dziecko widzi reguylarnie tata.
          > jedynie, ze cierpi przez to, ze widzi matke wiecznie zaryczana.
          > krzywdy jej nie robie.

          Moja droga robisz nie bądź egoistką ,wiesz facetów można mieć wielu to tyko życie .Za parę lat obudzisz się z uśmiecham i powiesz ale byłam głupia ze go tak kochałam tongue_out Nie rozklejaj się weź się garść nie ty pierwsza nie ostania
    • 18_lipcowa1 Re: Załamana. 18.04.12, 12:19
      Matko jedyna 7 lat życia zmarnowane na wlasne zyczenie w toksycznym kij wie co bo na pewno nie związku. Baby to jedna durne sa.
      Dziecka tylko szkoda. Wez sie kobieto w garsc.
      • jola-kotka Re: Załamana. 19.04.12, 03:55
        Wydawalo ci sie,ze mozna tak igrac z czyimis uczuciami?
        Ze bedziesz mu mowic,ze go nie kochasz,odtracac,lezec jak kloda w lozku a on bedzie cie kochal do grobowej deski?
        Tak to nie dziala.
        Nie potrafie tylko zrozumiec,jak mozna komus mowic -nie kocham cie-skoro jest inaczej.
        Zdajesz sobie sprawe jak taki tekst rani?
        Facet postapil normalnie,jak kazdy kto czuje sie zaniedbany,odtracony w zwiazku.
        Miej pretensje tylko do siebie.
        Tera wez sie w garsc,ogarnij sie,wyciagnij wnioski na przyszlosc i nie pozostaje ci nic innego jak ulozyc sobie zycie z kims nowym.
        • jola-kotka Re: Załamana. 19.04.12, 03:56
          Teraz -mialo byc sory.
    • zdzisnadzis Re: Załamana. 18.04.12, 12:23
      JAk wyzej - dziecko najwazniejsze i masz dla kogo życ!!!! A co do faceta - sama widzisz, ze bylo jak było..
    • premeda Re: Załamana. 18.04.12, 12:27
      Odnoszę wrażenie, że najbardziej cię boli to, że marionetka się ze sznurków urwała, a nie że go kochasz. Poza tym koncertowo zniszczyłaś ten związek, facet i tak długo wytrzymał ale nie ma już czego ratować. Pora przeżyć tę żałobę i wyciągnąć wnioski na przyszłość w innym związku i z kimś innym. Kontakt jakiś będzie, bo macie dziecko, musicie się tylko dogadać tak żeby jak najmniej był obciążający psychicznie.
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:25
        premeda napisała:

        > Odnoszę wrażenie, że najbardziej cię boli to, że marionetka się ze sznurków urw
        > ała, a nie że go kochasz.

        tez o tym myslalam.

        Poza tym koncertowo zniszczyłaś ten związek, facet i
        > tak długo wytrzymał ale nie ma już czego ratować.

        ale dlaczego nie powiedzial, ze bylo nie tak uciekl jak tchorz kiedy zaczely sie problemy ??

        Pora przeżyć tę żałobę i wyci
        > ągnąć wnioski na przyszłość w innym związku i z kimś innym.

        nie potrafilabym miec teraz kogos innego sad

        jakiś będzi
        > e, bo macie dziecko, musicie się tylko dogadać tak żeby jak najmniej był obciąż
        > ający psychicznie.

        ewlasnie jestem na swiezo po rozmowie z nim.
    • an_ni Re: Załamana. 18.04.12, 12:28
      ja piernicze ! patologia + niedojrzalosc
      powinniscie byc zgloszeni do opieki spolecznej, za takie akcje przy dziecku
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:25
        te akcje nigdy nie dzialy sie przy dziecku
      • gabi683 Re: Załamana. 19.04.12, 08:03
        an_ni napisała:

        > ja piernicze ! patologia + niedojrzalosc
        > powinniscie byc zgloszeni do opieki spolecznej, za takie akcje przy dziecku

        Ty jesteś chora umysłowo nie doświadczyłaś kryzysu w życiu ?
    • fifiriffi Re: Załamana. 18.04.12, 12:29
      pRZEPraszam...Nie jestes załamana ale...głupia.Tak głupia! Masz dziecko,nie mo żesz jej pokazywac,że cierpisz,bo i ona będzie cierpiała.
      Weź się w garśc,ile dziecko ma lat?
      Idz do pracy,żyj swoim życiem.A kolesia olej.Wiem,że po tylu latach,to nie takie "hop-siup",ale....Nie nawidzę jak babki robią
      • landora Re: Załamana. 18.04.12, 12:35
        "Koleś" i tak miał do baby święta cierpliwość, w końcu przejrzał na oczy, a do niej dopiero teraz dotarło, że go "kocha".
        Nawarzyłaś piwa, teraz je musisz wypić. Ojciec ma prawo widywać swoje dziecko. A ty się musisz ogarnąć, chociażby dla dobra dziecka.
        • nutka07 Re: Załamana. 18.04.12, 13:19
          Wczesniej jak pisala to wychodzilo, ze z niego niezly gagatek jest, pisala tez ze to on ja bil teraz pisze ze to ona go bila a on zaczal oddawac, rodzina go nie interesowala, teraz ona pisze ze sama sie nim nie interesowala. Ta cala historia to sie ciagnie juz kilka lat, stworzyli rasowa patologiczna rodzine.
          No nic moze tym razem dziewczyna przejzy na oczy.
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:26
        szukam pracy , poswiecam duzo czasu malej, ojciec ma z nia regularny kontakt, zeby jak najmniej odczula te zmiany , ale nie raz wybucha, takim szlochem, ze nie potrafie nad tym zapanowac. wiem, ze na wlasne zyczenie spieprzylam zycie swoje i dziecka, i to mnie wlasnie najbardziej boli.
    • nutka07 Re: Załamana. 18.04.12, 12:31
      Przeciez Ty juz od lat mialas z nim problemy, tez nie byliscie sie w stanie utrzymyac, jakies historie z autem, odwozeniem przy braku kasy, nieslownosc, z pieniedzmi od rodzicow, mialas problemy z mala. To chyba na emaglu dziewczyny Ci pisaly ze na dziecko ma to tez wplyw.

      Czy zle pamietam?
      • naunau Re: Załamana. 18.04.12, 12:34
        Tzn. on odszedl od ciebie, bo juz mial kogos. Nie sadze by mężatka dzieckiem byla az tak atrakcyjna. Zwyczajnie cie zdradził:/// a ty na niego czekasz i chcesz mu dac szanse?
        e?
        • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:29
          naunau napisała:

          > Tzn. on odszedl od ciebie, bo juz mial kogos. Nie sadze by mężatka dzieckiem by
          > la az tak atrakcyjna. Zwyczajnie cie zdradził:///


          tez tak mysle, choc on sie wypiera.
          ona byla w zwiazku do chyba 25 lutego, koles wzial na nia kredyty, okradl ja i zostawil
          a ze my sie rozstalismy po 3 dniach to tak sie spikneli
          podobno
          a ty na niego czekasz i chces
          > z mu dac szanse?
          > e?

          nie, nie dam mu zadnej szansy
          chce sobie jakos poradzic z tymi uczuciami
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:28
        nutka masz racje ..
        problemy byly, ale sie z nich wychodzilo i nastawal kolejny dzien.

        bywalo, ze pol roku sie nie poklocilismy, a bywalo, ze tydzien jazda ..
    • mondovi Re: Załamana. 18.04.12, 12:33
      Trudny temat. Chyba i tak nie było różowo, skoro masz zasądzone alimenty od ojca małej - tak przynajmniej zrozumiałam, czyli rozstanie nastapiło wcześniej? Pomysl, że DEFINITYWNE rozstanie, to krok do przodu a nie do tyłu. I dbaj o komfort psychiczny dziecka.
      • bella-bloom6 Re: Załamana. 18.04.12, 13:12
        Popatrz w wstecz to nie był dobry zwiazek i nie bylas szczesliwa. Szkoda zycia, usmiechnij sie przejdz na sloneczna strone chodnika, zyj dla siebie dla dziecka idz do przodu. Jest taki sposob, wez garsc ziemi wrzuc do niej wszystkie mysli zle wszystko o czym chcesz zapomniec, zmienic, poprawic po czym rzuc ja za siebie i odejdz nie ogladajac sie(koniecznie nie ogladajac). To dziala. Powodzienia i pamietaj szczesliwa usmiechnieta matka szczesliwe dziecko bo chyba nie chcesz potem z mala po psychologach biegac . Powodzenia:0))))))))
    • aquuaa fajny masz nick 18.04.12, 13:10
      w_miare_normalna
      w obliczu tego co napisalas - smiem watpic....

      Do tematu sie niestety nie odniose - nie potrafie brodzic w takim g..., zeby cos konstruktywnego napisac.
      Dziecka mi zal.... nawet bardzo sad
    • kropkacom Re: Załamana. 18.04.12, 13:16
      Kojarzę ciebie z forum. Szkoda, ze nadal tkwisz w strasznie nieciekawej sytuacji.

      Powiem ci jedno, zawalcz o swoje dziecko. Nie o faceta. Miłość, śmiłość... tongue_out Związek w waszym wydaniu to jakieś straszne nieporozumienie od poczatku. Jeśli musisz się leczyć to się lecz. Może nawet dobrze by było aby dzieckiem zajął się ktoś inny na czas aż przestaniesz uganiać się za sprawca Twojej ciąży.
    • triss_merigold6 Re: Załamana. 18.04.12, 13:21
      Czyli podsumowując: bezrobotna, zadłużona, niezrównoważona histeryczka, która sama nie wie czego chce i funduje piekiełko dzieciakowi. Lecz się, idź do roboty, o związkach zapomnij.
      Facet i tak miał świętą cierpliwość, odwal się od niego.
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:31
        triss_merigold6 napisała:

        > Czyli podsumowując: bezrobotna, zadłużona, niezrównoważona histeryczka, która s
        > ama nie wie czego chce i funduje piekiełko dzieciakowi. Lecz się, idź do roboty
        > , o związkach zapomnij.
        > Facet i tak miał świętą cierpliwość, odwal się od niego.

        uwazaj na slowa bo takimi tekstami mi nie pomagasz
        • czarnaalineczka Re: Załamana. 18.04.12, 15:44
          a dlaczego triss mialoby obchodzic czy ci pomaga czy nie ?

          kobieto sama sobie nie chcesz pomoc
          wlasnemu dziecku nie chcesz pomoc

          a obce baby maja sie toba przejmowac ??
        • syswia Re: Załamana. 19.04.12, 05:02
          Dlaczego ma uwazac? Nie Ty tu jestes pokrzywdzona, tylko dziecko, ktoremu fundujesz patologie.

          Przeczytalam caly Twoj dlugi post i mam dokladnie takie same odczucia jak Triss, choc pewnie ujelabym je bardziej dyplomatycznie. Tylko nie wiadomo, czy bardziej dyplomatycznie by do Ciebie trafilo. Trzymaj sie z dala od nowych zwiazkow dopoki sie nie wyprostujesz, nie usamodzielnisz i dojrzejesz emocjonalnie.

          Moge byc potwornie wkurzona na malzonka, ale nie przeszloby mi przez gardlo "nie kocham Cie". To gorsze nawet od lezenia kloda w lozku.
    • wasylkap Re: Załamana. 18.04.12, 13:21
      A ja myslę, ze Ty byłaś pewna, że facet Cię nigdy nie zostawi, że zawsze będzie cokolwiek byś nie zrobiła (to udawanie podczas seksu, to wieczne kocham, nie kocham, rękoczyny (!)). A tu nagle szok - znalazł sobie kogoś innego i to boli. I jestem przekonana, że "kochasz" go bo nagle Twoja pozycja spadła do zera, on ma nowe życie, a Ty zostałaś sama.

      Poza tym, wybacz za pytanie, ale ile Ty masz lat ? Takie dylematy - kocham, nie kocham, udaję, całuję, albo nie to mają dziewczynki w wieku 16 lat, a nie dorosłe kobiety.

      Mam synka w wieku Twojej córeczki i wiem jak on chłonie atmosferę w domu. Jak doskonale wyczuwa nasze kłopoty. Jak od razu zmienia się jego zachowanie.

      Musisz odciąć się od starego życia. Wg mnie nie macie najmniejszej szansy na dobre życie. Tak jak napisal ktoś wyzej, rozstanie to krok naprzód, a nie w tył. Teraz boli, ale musisz przejsć przez tą zalobę po starym zyciu i zacząć wszystko od nowa. Dla siebie, dla Roksany.
      • triss_merigold6 Re: Załamana. 18.04.12, 13:28
        Przede wszystkim musi się ogarnąć, przestać analizować co były robi i z kim, uniezależnić się finansowo i w ogóle usamodzielnić. A potem qrwa zdziwienie wielkie skąd się biorą histeryczne, niezrównoważone, lękowe i agresywne dzieci - z takich właśnie panienek.
        • an_ni Re: Załamana. 18.04.12, 13:42
          a do tego dziecko chore, powaznie chore na astme od malenkiego, szmat czas a moze i nadal zle leczone bo z powaznymi dusznosciami co chwile, zaleczanymi na IP
          ale nie, no w ogole, warunki zycia na to nie wplywaja ...
          • an_ni Re: Załamana. 18.04.12, 13:43
            aaa zapomnialabym, dziecko walilo jakis czas glowa w sciane, okazalo sie ze sie przyduszala, bo miala zle dobrane leki, a mamusia zamiast latac po lekarzac pewnie latala za panem
            • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:33
              an_ni napisała:

              > aaa zapomnialabym, dziecko walilo jakis czas glowa w sciane, okazalo sie ze sie
              > przyduszala, bo miala zle dobrane leki, a mamusia zamiast latac po lekarzac pe
              > wnie latala za panem

              NIEPRAWDA

              jak nie wiesz to nie pisz.
              po badaniu u psychologa miala robione badania i wyszlo, ze to uderzanie bylo przez niedotlenienie w ciazy i po porodzie !
              zreszta mloda jest caly czas pod opieka psychologa i jakos nie widzi nic zlego w jej zachowaniu, fajnie, ze ty widzisz przez forum.
              • an_ni Re: Załamana. 18.04.12, 22:27
                tak pisalas na forum, ze z niedotlenienia, w dusznosciach astmatycznych tez jest niedotlenienie
                tak czy siak to niedotlenienie musialo byc spore skoro w wieku 3 lat nadal tak sie objawia ... stres czy papieroski w ciazy?
                • naomi19 Re: Załamana. 19.04.12, 22:01
                  Takie niedotlenienie podczas porodu może miec skutki na całe życie a Ty twierdzisz że u trzylatka są niemożliwe? Weź się pierdzielnij w czoło.
      • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:31
        wasylkap napisała:

        > A ja myslę, ze Ty byłaś pewna, że facet Cię nigdy nie zostawi, że zawsze będzie
        > cokolwiek byś nie zrobiła (to udawanie podczas seksu, to wieczne kocham, nie k
        > ocham, rękoczyny (!)). A tu nagle szok - znalazł sobie kogoś innego i to boli.
        > I jestem przekonana, że "kochasz" go bo nagle Twoja pozycja spadła do zera, on
        > ma nowe życie, a Ty zostałaś sama.
        >

        mozesz miec racje
        > Poza tym, wybacz za pytanie, ale ile Ty masz lat ? Takie dylematy - kocham, nie
        > kocham, udaję, całuję, albo nie to mają dziewczynki w wieku 16 lat, a nie doro
        > słe kobiety.
        >

        >
        > Musisz odciąć się od starego życia. Wg mnie nie macie najmniejszej szansy na do
        > bre życie. Tak jak napisal ktoś wyzej, rozstanie to krok naprzód, a nie w tył.
        > Teraz boli, ale musisz przejsć przez tą zalobę po starym zyciu i zacząć wszystk
        > o od nowa. Dla siebie, dla Roksany.
        >
        ja wiem o tym, ale nie tak latwo sie mowi
        >
    • majenkir Re: 18.04.12, 13:29
      Zalamana????
      Wez sie ogarnij dziewczyno.... Ciesz sie, ze jestes zdrowa, Ty i Twoje dziecko. Inni nie maja tego szczescia.
      • heca7 Re: 18.04.12, 13:34
        Jesteście siebie warci uncertain
      • an_ni Re: 18.04.12, 13:46
        jej dziecko nie jest zdrowe, i to najgorsze, bo nie umie za bardzo nawet dbac o jej zdrowie
        teraz dochodzi skrzywienie psychiki
        a potem rosna takie Katarzyny W ...
        • triss_merigold6 Re: 18.04.12, 13:51
          Jak czytam takie coś to mam ochotę złapać panienkę za kudły i mocno potrząsnąć tym pustym łbem. Żyje od lat komuś na karku, zaniedbuje dziecko i zajmuje się własnymi stanami emocjonalnymi zamiast córką i zarabianiem na życie.
          • an_ni Re: 18.04.12, 14:39
            ale znajdzie sie tu niejedna, ktora ja poglaszcze po glowce
            • triss_merigold6 Hucznie polecam 18.04.12, 14:49
              forum.gazeta.pl/forum/w,88104,103052242,103052242,Do_Mam_dzieciatych_po_rozwodzie_rozstaniu_.html
              Tym, które by chciały autorkę pogłaskać po główce hucznie polecam.
              • w_miare_normalna Re: Hucznie polecam 18.04.12, 15:35
                po tym poscie poszlismy na terapie i wyobraz sobie zylismy do tego 28 lutego.
              • 18_lipcowa1 masakra co za dno 18.04.12, 18:24
                dno i kilo mułu
        • majenkir Re: 18.04.12, 14:06
          an_ni napisała:
          > jej dziecko nie jest zdrowe


          Wlasnie sobie poczytalam i tym bardziej sie dziwie.
          Dziecko zawsze powinno byc priorytetem, a juz szczegolnie w sytuacji, gdy niedomaga sad.
          • triss_merigold6 Re: 18.04.12, 14:26
            Odświeżyłam sobie wątek panienki z emagla z 2009 roku. Panienka wówczas pisała o tym, że jej półtoraroczne dziecko jest wulgarne (!), złośliwe, znerwicowane i rozpuszczone. Jak mniemam teraz jest jeszcze gorzej. Nie dziwię się dziecku, widywało i słyszało całkiem sporo, a to tatuś mamusi wpier...lił, a to mamusia tacie oczko podbiła. Sielanka rodzinna.
            • kropkacom Re: 18.04.12, 14:48
              Co ciekawe, forumki oburzone były kiedy polskiej rodzinie w Norwegii odebrano dziecko (Nikola?). Rodzina: dwoje dorosłych walczących ze sobą i dziewczynka (zdrowa). Nadal uważacie, że ten system skandynawski jest taki bezduszny?
          • nanuk24 Re: 18.04.12, 17:56
            > Dziecko zawsze powinno byc priorytetem

            Co ty watku sasiedniego nie czytalas? Bo wg ematek to maz/partner jest najwazniejszy.
            • iuscogens Re: 18.04.12, 17:57
              Ani dziecko ani mąż, trza się rozwijać, rodzina to jest tylko dla ograniczonych kur domowych ważna, a prawdziwa ematka to spełnona kobieta sukcesu.
            • nutka07 Re: 18.04.12, 18:05
              A wlasnie ze nie, bo dzieci tongue_out
    • guderianka Re: Załamana. 18.04.12, 13:38
      szczerze mówiąc nie widzę szansy na ponowny związek-o ile on się nie opamięta, nie ocknie, nie wróci. Ruch jest po jego stronie-z tego co piszesz byłaś okropna -łagodnie mówiąc a on był przy Tobie mimo Twoich durnych zachowań. Byłaś nie jak żona, kochanka i przyjciółka ale obca kobieta, która w dodatku podnosi ręce...Na siłe nic nie wskórasz, nie zmusisz nikogo do powrotu..Przykro mi..
    • antyideal Re: Załamana. 18.04.12, 13:54
      Ojej jaki chaos, w zyciu i w Tobie, z osobowoscia bordeline kojarzy mi sie, czyli bardzo chwiejną emocjonalnie i autodestrukcyjną, dla otoczenia zresztą tez.
      Ciekawe co na to psychiatra, dobrze, ze chodzisz do niego, oby pomogl Ci sie ustabilizowac troche emocjonalnie, bo żal Twojego dziecka przede wszystkim.
    • kropkacom Re: Załamana. 18.04.12, 14:49
      Chyba się jednak zagalopowałaś.
      • adellante12 Re: Załamana. 18.04.12, 15:10
        Oj tam oj tam.... Zaraz zagalopowałeś...
        Na złe by to nikomu nie wyszło.
    • czarnaalineczka Re: Załamana. 18.04.12, 14:54
      w tej sytuacji lepiej dla dziecka zeby zamieszkalo z ojcem
      a ty sie lecz a o facecie zapomnij
      najlepiej o jakichkolwiek facetach poki sobie w glowie nie poukladasz
      • antyideal Re: Załamana. 18.04.12, 15:04
        Oj no nie wiem.
        Wlasnie przeczytałam watek, do ktorego Triss podała link i wychodzi z niego, ze pani sobie po rozstaniu pana z tesknoty idealizuje, bo z wpisow przed kilku lat wynika, ze to przemocowiec pelną gębą. A tu podała obraz nieco łagodniejszy. Chyba, ze w ktoryms momencie kłamie.
        W sumie dziecko chyba powinno byc odizolowane od nich obojga, bo zadne w tej chwili do opieki nad nim sie nie nadaje. Biedny maluch.
    • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 14:56
      Wspolczuje twojemu dziecku.Taka mamuska to tragedia.Zajmij sie dzieckiem,a nie za ch...em latasz.I nie wierze w zmyslonego Dawida.
      Kiedys pytano na forum co naszym zdaniem jest patologia.TO JEST PATOLOGIA.
      • adellante12 Re: Załamana. 18.04.12, 15:20
        I taką definicję mozna nawet do wikipedii wpisać.
        Oszołom nad oszółomy do tego zyje w totalnym swiecie fantazji... W tej opowieści nic się kupy nie trzyma ani fakty ani chronologia. Totalny odjazd, nie wiem co baba bierze ale dilera powinna zmienic.
        • an_ni Re: Załamana. 18.04.12, 15:25
          poszla na kobiete forum.gazeta.pl/forum/w,16,135201418,,prosze_o_rade_.html?v=2
          • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 15:32
            Odpisala komus,ze dziecka,by on nigdy nie uderzyl,a czy by ja uderzyl nie wie.Choc w poscie zalozycielskim pisala o oddawaniu gdy latala do niego z lapami.Cos czuje,ze ten facet to moze sie okazac normalnym sterroryzowanym przez psycholke.Jakby nie bylo dziecko powinni jej zabrac.
            • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:39
              edelstein napisała:

              > Odpisala komus,ze dziecka,by on nigdy nie uderzyl,a czy by ja uderzyl nie wie.C
              > hoc w poscie zalozycielskim pisala o oddawaniu gdy latala do niego z lapami.Cos
              > czuje,ze ten facet to moze sie okazac normalnym sterroryzowanym przez psycholk
              > e.Jakby nie bylo dziecko powinni jej zabrac.

              dlaczego zabrac dziecko ?
              napisalam, ze by mnie nie uderzyl sam
              ale oddawac oddawal
              i takie akcje nigdy nie dzialy sie przy dziecku
              NIGDY ! na dzien dzisiejszy roxa jest usmiechnietym radosnym dzieckiem, ma co jesc, jest czysta i zadbana, tylko teskni bardzo za tata, bo mimo tego, ze go codziennie widzi- to i tak czuje, ze jest rzadziej. zreszta tatus zabral ja do swojej pani i widocznie cos jej nagadali.
              • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 17:18
                No nie wcale,z watku przytoczonego przez triss wynika cos innego,a to byl rok 2009y.Jak widac od tego czasu niewiele sie zmienilo poza tym,ze chlop poszedl po rozum do glowy i probuje ulozyc sobie zycie z kims normalnym,a corka chce do niego i to tez niespecjalnie mnie dziwi.Jedzenie i ubrania nie zapewnia normalnego rozwoju.Z tego co czytam dziecko tluklo glowa w ciane itd.a ty zajmowalas sie swoja MILOSCIOM.Dla mnie jestes patologia.
          • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:37
            na kobiecie najpierw byl napisany tren post
            i nie mow do mnie w 3 osobie.
        • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 15:28
          Ja sie pytam gdzie jest w takich przypadkach MOPS?przeciez ona juz tego dzieciaka nerwowo wykonczyla.Zamiast sie zajac dzieckiem,lata jak kot z pecherzem za facetem przemocowcem,ciagnie swoj do swego.
          • adellante12 Re: Załamana. 18.04.12, 15:33
            Wiesz, pytanie ile z tej opowieści ma uzasadnienie w rzeczywistości a ile to jej wydumka.
            Bo jak poczytasz jej wypociny to normalnie konsylium psychiatryczne wartałoby zwołac.
            A co do dziecka to niestety, taki kraj.... Mało to medialne..
          • w_miare_normalna Re: Załamana. 18.04.12, 15:41
            korzystalam z pomocy mopsu i jakos nigdy nie widzieli, zeby dziecko bylo zaniedbane czy cos.
            to jest zalosne, ze wypowiadasz sie w kwestii, ktorej nie znasz.

            te bijatyki i emocjonalne wykanczanie bylo w 2009 roku i trwalo krotko, ale trwalo- wiem nie powinno
            pozniej sie jakos dogadalismy
            wiec mi nie mow, ze ja o dzieciaka nie dbam czy cos !
            • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 17:22
              Nie znam?swoja sytuacje opisujesz szczegolowo od lat 3 i wystarczy skorzystac z wyszukiwarki.3lata dziecko zyje miedzy mlotem a kowadlem,a ty najbardziej sie przejmujesz swoim ukochanym.Nie wiem ile masz lat,ale. moja 19letnia siostra jest o niebo madrzejsza.
    • claudel6 Re: Załamana. 18.04.12, 15:34
      O ja pierdziu.. ale burdel w życiu. Weź się w garść autorko. Jak przeczytałam, że Twoje dziecko chore, a Ty bezrobotna się zajmujesz głównie swoimi niedojrzałymi stanami emocjonalnymi, to podpisze się pod edelstein – patologia.
      Szukasz rady – masz tu jedną zbiorową forumową radę – zapomnij o gościu, i tym byłym i na arzie każdym następnym, i zajmij się córką. Zapewnij jej byt i dom, i udowodnij, ze zasługujesz na miano matki, a nie tylko samicy.
      • sarah_black38 Re: Załamana. 18.04.12, 17:58
        Muszę przyznać, że takiego bełkotu dawno tu nie było. Rozumiem ,że masz poważne problemy emocjonalne, ale litości ... kobieto jakiś zasad pisowni trzeba przestrzegać. Tego nie da się czytać, w połowie wymiękłam!

        I dołączę do pozostałych - zajmij się dzieckiem i zacznij myśleć głową .
    • poppy_pi Re: Załamana. 18.04.12, 17:49
      Myślę, że dobrze, że Wasz wyniszczający związek się zakończył. Zajmij się teraz dzieckiem, nie daj jej odczuć, że jesteś nieszczęśliwa. Twoja córka nie jest już maluchem i bez względu na to co Tobie się wydaje bardzo dużo rozumie.
      • czar_bajry Re: Załamana. 18.04.12, 18:09
        Urzekła mnie Twoja historia....
    • xxe-lka Re: Załamana. 18.04.12, 18:40
      Czy bezinteresowne okrucieństwo to jakiś nowy trend?
      Bo co poniektore przechodzą same siebie
      Przecież pisze kobieta chyba szczerze, że ma bałagan w życiu, zdaje sobie sprawę z zawalonych spraw, że się totalnie pogubiła
      Można radę "weź się w garść i odzyskaj kontrolę nad swoim życiem" ująć trochę inaczej, niż wdeptując kogoś w ziemię. No chyba, że panie czują się od razu lepiej same ze sobą jak udowodnią komus ze jest zerem
      • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 18:50
        Niech zgadne pewnie pijesz tez do zlinczowania “atowlasnieja“.Otoz we wszystkich trzech wypadkach rady sa udzielane od lat te same,byly mile,bylo podawanie reki,ilez mozna tym bardziej,ze ich dzieciaki zyja w emocjonalnym chaosie z powodu walnietych mamusiek.
        • xxe-lka Re: Załamana. 18.04.12, 18:57
          edelstein, nie wiem czemu wink ale kojarzysz mi się z jazgoczącym ratlerkiem
          chyba sobie ciebie wygaszę bo Twoje ujadanie naprawdę jeszcze nigdy nic nie wniosło do dyskusji
          • edelstein Re: Załamana. 18.04.12, 19:03
            Napisala swym moralizatorskim tonem xxx-elka nie wnoszac samej nic do dyskusji.Aureolka mozdzek scisnela?
    • barbibarbi Re: Załamana. 18.04.12, 18:55
      ale masz bajzel w życiu. Ale taki bajzel sam nie powstaje, trzeba mocno się postarać żeby tak sobie życie ułożyć. Ani słowa o pracy, wykształceniu, ambicjach - tylko jakieś długi, mieszkanie u babci, stalkingi, bijatyki, nastawianie dziecka, patologia do kwadratu!

      > do lutego bylismy normalnie razem, przyjezdzal codziennie, sypialismy ze soba (
      > ja lezalam, a on wszystko reobi, psize o tym bo to ma duze znaczenie)

      weź się palnij w makówkę, po co to piszesz i jakie to ma znaczenie? Takiego kretynizmu dawno nie czytałam. Pokręcona jesteś aż się niedobrze robi, nic dziwnego że facet zwiał od niestabilnej emocjonalnie baby. Ile ty masz lat? To już piętnastolatki są rozsądniejsze. Zajmij się dzieckiem i swoim życiem, jakieś inne ambicje powinnaś mieć w życiu niż tylko męskie gacie w domu.
      Może tak warto do szkoły się wybrać albo do pracy jakiejś? Warto znaleźć jakieś pasje i zdolności w sobie, wiedza to taki bagaż życiowy którego nikt ci nie odbierze i z niej można czerpać pewność siebie, zamiast skomleć przy dziecku "kocha, nie kocha?". Trochę godności, kobieto!
      • irenka26 nie za ostro? 19.04.12, 06:21
        przeczytałam kilka postów, co któryś - i ... włos mi stanął na głowie. Nie wiem czy to dobry sposób na pocieszanie. Jakby każda z was zawsze była święta, bezbłędna, idealna - sorry, ale takie odniosłam wrażenie. Autorka postu rzeczywiście nie jest przykładem do naśladowania, ale nie trzeba od razu wyzywać jej od głupich, czy jedynie utwierdzać jej w przekonaniu, że się do niczego nie nadaje. Tak myślę, że gdybym była na takim zakręcie życiowym, ostatnie czego bym chciała to darcia się na mnie jakim jestem beznadziejnym przypadkiem.
        A co do autorki wątku...
        Popłacz sobie jeszcze dzisiaj, wylej wszystkie łzy - każda by płakała, ale od jutra musisz przede wszystkim przestać się obwiniać za przeszłość. Było jak było, to zamknięty rozdział. Napisz na kartce jak widzisz swoją przyszłość. Zadbaj o siebie, fizycznie i psychicznie. Uspokój się, może zamiast leków na uspokojenie, jakieś ćwiczenia relaksacyjne. Uśmiechnij się do lustra i zacznij żyć od nowa, postaw sobie jakieś cele i je realizuj. Nie rozpamiętuj przeszłości, bo ona już była. Masz córeczkę - teraz jesteście we dwie, zaplanuj jakoś waszą codzienność i żyj. Jeśli zaś chodzi o niego, nie mów mu że go kochasz, że chcesz walczyć, teraz to już nie ma znaczenia. Powoli wyrzucaj z siebie ten cały ból, nie zadręczaj się wspomnieniami, idź do przodu. Kontakty ograniczcie do córki i tylko do niej, nie rozmawiajcie o was, bo was już nie ma. Bardzo źle kiedy facet widzi cię w takim stanie. Pokaż mu że sama świetnie sobie radzisz i tak zrób! Trzymam kciuki.
        • naomi19 Re: nie za ostro? 19.04.12, 22:13
          Zgadzam się w pełni z Irenką, mądra baba.
    • koza_w_rajtuzach Re: Załamana. 19.04.12, 07:20
      Szczerze?? Raczej nie lubię nikogo negatywnie oceniać, ale widzę tu wielką niedojrzałość, zarówno Twoją jak i Twojego byłego męża. Myślę, że ta niedojrzałość zniszczyła Wasz związek.
      Musisz wziąć się teraz w garść, jeśli chcesz mieć zdrową psychicznie córkę. A w ogóle to ja i z córką bym poszła na Twoim miejscu do psychologa, żeby dowiedzieć się jak to wpłynęło na jej psychikę i żeby pomóc zanim zaczną się jakieś poważniejsze problemy.
    • zabulin Ja to myśle 19.04.12, 09:04
      że jedyne co ci się teraz w nim podoba to to, ze interesuje się nim inna baba. Serio.

      Przecież jak go mialaś, to olewalaś, więc pewnei nie był zbyt interesujący dla ciebie.

      Zastanow sie, czy nie byłoby tak samo gdybyś go odzyskala/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka