Dodaj do ulubionych

Prywatne mity

09.05.12, 13:57
Pogadajmy autorefleksyjnie smile O naszych mitach.
Obserwujecie je u siebie i/lub u innych?
Prywatne wcale nie muszą oznaczać niegrupowych. Mogą to być uwewnętrznione mity grupowe.

Udało się Wam przekroczyć jakiś własny mit? Rozbić go? Jesli tak, to czy bolesne to było? Jak się z tym uporaliście? Na "świadomo"? Ta świadomość była już w trakcie proces, czy zyskaliście ją "po"?
Jak na nie dziś patrzycie? Wydają się Wam śmieszne? Może żenujące? Dziecinne? Może po prostu "były i już ich nie ma" bez szczególnych naznaczeń?
Prześledziliście genezę tych mitów w Was?

Ja dość długo hodowałam mit miłości, która "trwa", znany pod nazwą "miłość prawdziwa": "prawdziwa miłość nie wygasa" wink I bardzo bolesne było wychodzenie z tego-zakończyło się terapią psychologiczną. Znam też genezę tego- oczywiście, tkwi w dzieciństwie. Zaważyła na całym moim życiu. Ale teraz czuję się jakby ze mnie ogromny kamień spadł...

Jakie są Wasze prywatne mity?





Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Prywatne mity 09.05.12, 17:12
      Z tą miłością, chyba ja też.
      Na zasadzie: "gdyby kochał, to by nie przestał".
      I podobnie z przyjaźnią: Jeśli tracisz przyjaciela, to znaczy, że nie był przyjacielem.
      To drugie jeszcze można obronić, ale, że miłość może się skończyć albo nie do poznania zmienić w jakiś układ, przyzwyczajenie, poprzestanie, cóż to troche spaść z obłoków.

      Kiedyś wymyśliłam takie powiedzenie (nie wiem, czy to mit), dzięki mojej babci, że "dama może zrobić absolutnie wszystko, pod warunkiem, że jest prawdziwą damą.

      I tak to funkcjonowało w otoczeniu koleżanek:
      - Czy dama może założyć czarne rajstopy do białych butów?
      - Oczywiście, pod warunkiem, że jest prawdziwą damą.
      - A czy może po imprezie rzygać jak kot w łazience?
      - Oczywiście, pod warunkiem, że jest prawdziwą damą.

      Znaczy niektórzy mają klasę, nawet, jak nie mają (chwilowo).

      Czy to mit, że przyjaźnie zawiera sie przed trzydziestką? Wydaje mi się, że to prawda, to tak działa.
      • nabakier Re: Prywatne mity 09.05.12, 19:01
        Fajne to z tą damą wink Jeszcze działa?
        • broceliande Re: Prywatne mity 09.05.12, 20:05
          Działa. Dziwne, ale rozmaite głupoty zdarza mi się robić w dowolnym wieku, wcale nie mija i trzeba je jakoś usprawiedliwić.
    • rosapulchra-0 Re: Prywatne mity 09.05.12, 17:15
      Mit o niewybaczaniu zdrady.
      • nabakier Re: Prywatne mity 09.05.12, 19:01
        Rosa, przeszłaś długą i dobrą drogę smile
    • d.o.s.i.a Re: Prywatne mity 09.05.12, 17:26
      Mit o madrosci rodzicow - kiedys mi sie wydawalo, ze bycie doroslym i to rodzicem to jest takie ho ho, i ze rodzice (moi i moich kolegow) maja zawsze racje, sa tacy... no wiadomo, dorosli i wszystkowiedzacy i trzeba sie ich sluchac itp.. I jak sobie teraz przypominam niektore akcje rodzicow moich znajomych, to sie za glowe lapie jak mozna bylo takim durnym byc. I teraz, oczyma doroslej osoby, wiedze, ze jakies 80% doroslych to tak naprawde duze, glupie, dzieci, ktore nie powinny sie zabierac za wychowywanie kogokolwiek.

      Mit o "nie wypada chwalic samego siebie". I najlepiej "siedz w kacie to Cie kiedys zauwaza". Oj dlugo mi zajelo oduczanie sie tego.

      Mit o "to nie wypada", w przeroznych kontekstach. W moim slowniku ten zwrot nie wystepuje smile

      • agaja5b Re: Prywatne mity 09.05.12, 18:56
        Tak, z tym mitem o mądrości i nieomylności rodziców, czy też dorosłych zgodzę się w zupełności. Lepiej i zdrowiej wcześniej wiedziec, że dorośli to w większości dzieci błądzące we mgle, często niezdolne do przeprosin, do przyznania sie do błędów itp. Ten kto powiedział że głupi sie rodzimy i głupi umieramy miał rację.
        Poza tym wiadomo dotyczy mnie wiekszość powszechnie występujących mitów np: mit o matce, wszechobecny i często zgubny dla dziecka, mit o małżeństwie i miłości do grobowej dechy. Moje ostatnie przemyślenia pokazuja, że k... okazuje się że całe nasze życie to jeden wielki mit a to nie są miłe konkluzje, więc jak najszybciej należy rozprawić sie z mitem i wybaczyć sobie.
        • agaja5b Re: Prywatne mity 09.05.12, 18:57
          Niefajnie to zabrzmiało ale nie myśle o sepukusmile
    • asia_i_p Re: Prywatne mity 09.05.12, 21:11
      W ten o miłości dalej wierzę. Konkretnie wierzę w "point of no return" w miłości, granicę poznania drugiego człowieka, po przejściu której nie da się już przestać kochać. Dalej związek może być rozwalony przez jakiś dramat, ale uczucie nie może tak po prostu, po cichu wygasnąć. I nie wiem, czy może wygasnąć do końca.
      • nabakier Re: Prywatne mity 09.05.12, 21:15
        Być może do końca nie. Ale na tyle, by niemożliwa była dobra wyłączność- już tak.
    • mondovi Re: Prywatne mity 09.05.12, 21:52
      1. Mit o własnej "nieśmiertelności" - nigdy poważnie nie zachoruję, nie będę miała wypadku, nic złego mi się nie stanie.
      2. Nastoletni mit - "za kilka lat, mieć u stóp cały świat, wszystkiego w bród.
      Geneza? Nie wiem, czy jakaś jest, niefrasobliwość chyba po prostu.
    • beataj1 Re: Prywatne mity 09.05.12, 22:06
      Mój mit: złe rzeczy dzieją się innym.
      Nie chodzi o to że kogokolwiek obwiniałam o to że dzieją mu się złe rzeczy ale jakoś tak przez lata omijały mnie kłopoty i tragedie.
      A potem szczęście się skończyło i udowodniło mi że złe rzeczy mogą przydarzyć się każdemu, mi tez. Tak po prostu.
    • mgla_jedwabna Re: Prywatne mity 09.05.12, 22:42
      "Przyjaciele przychodzą i odchodzą, a rodzina zostaje."

      W praktyce w razie kłopotów mogę liczyc na przyjaciół, rodzina ma wszystko gdzieś.

      • nabakier Re: Prywatne mity 10.05.12, 15:30
        O, to to!
    • borys314 Re: 09.05.12, 22:43
      Ciekawy temat.

      Kiedy teraz o tym myślę, to widzę, że dużo było tych uwewnętrznionych mitów, sporo z nich pojawiło się już w wypowiedziach przedmówców.

      Też miałem w głowie ideał miłości - wyłącznej, wieczystej, po grób - rozpadł się już w liceum, kiedy zauważyłem, że mimo że jestem z jedną dziewczyną i jestem w niej zakochany, to podobają mi się i pociągają mnie inne. A sądziłem, że jak się zakocham z wzajemnością, to wszystkie inne przestaną dla mnie istnieć.

      I też byłem przekonany o swojej nieśmiertelności, o tym, że nic złego nie może mnie spotkać. Prezentowałem cały wachlarz ryzykownych zachowań i zawsze jakoś mi się udawało. Często żartowałem do znajomych, że "złego licho nie bierze". Aż poszedłem z kolegą naćpany na ściankę wspinaczkową, zaniedbałem asekurację, spadłem z kilku metrów i połamałem żebra. Ideał sięgnął bruku.wink Lekarze mówili, że i tak miałem dużo szczęścia. To było bardzo bolesne rozprawienie się z mitem. wink

      No i sądziłem, że będę wiecznie młody. wink
      • methinks Re: 10.05.12, 11:35
        > poszedłem z kolegą naćpany na ściankę wspinaczkową, zaniedbałem asekurację, spa
        > dłem z kilku metrów i połamałem żebra. Ideał sięgnął bruku.wink

        O, stary. Brawo.
    • mathiola Re: Prywatne mity 09.05.12, 22:53
      O, to o przyjacielu. Że jeśli przestał nim być to znaczy że nigdy nie był. G... prawda. Ludzie się zmieniają, zmieniają swoje poglądy, przyzwyczajenia, zapatrywania na życie, priorytety. Po jakiego grzyba mam tkwić w przyjaźni z kimś, kto stał się inną osobą, niż ta, z którą zawierałam przyjaźń ("na całe życie")
      • hellulah Re: Prywatne mity 10.05.12, 11:25
        No to ja w takim razie inaczej definiuję przyjaźń. Owszem i, uważam, że jeśli ktoś wystawia mnie do wiatru albo kopie, gdy akurat zdarzyło mi się upaść, może jeszcze dołączając do innych atakujących, to moim przyjacielem nie jest i nie był nigdy.

        Przyjaciel to ktoś, kto owszem się zmienia, zmienia poglądy, ale ponieważ jest moim przyjacielem, zawsze pracuje nad tym, aby nim być. Prawdziwych, tak definiowanych, przyjaciół mam naprawdę niewielu, ale za to - są. Natomiast nie tyle myśleniem mitycznym, ile błędnym rozpoznaniem sytuacji było uznanie rozmaitych kumploszczaków za nawet już nie przyjaciół, ile kumpli - a wyszło w sytuacji podbramkowej, że im się przyjaźń ze mną jakoś wcale nie kalkulowała...
      • methinks Re: Prywatne mity 10.05.12, 11:36
        Prawda jest taka, ze ludzie wlasnie sie nie zmieniaja. W kazdym razie nie w sprawach istotnych.
    • beliska Re: Prywatne mity 09.05.12, 22:59
      Kiedyś byłam optymistką nawet nie bardzo zdając sobie z tego sprawę.
      Wymyśliłam sobie mit: żyję, jestem tu, więc co by się nie zdarzyło, dam jakoś radę, jakoś to będzie. Do pewnego czasu mit był przydatny i czerpałam z niego. W pewnym momencie życia zobaczyłam, że wcale niekoniecznie fakt istnienia musi się równać, że dam radę, że się poukłada. Bolało bardzo i długo, ale tez otworzyło szerzej oczy. Nie tylko na samą siebie, na innych także i w ogóle na życie. Koniec końców i tak dałam radę, ale już bez tej radosnej, młodzieńczej podpórki.
    • redheadfreaq Re: Prywatne mity 09.05.12, 23:19
      Mit o nieśmiertelnej miłości, o legendarnej drugiej połowie. Strasznie mi to namieszało w życiu uczuciowym, bo na każdym kolejnym partnerze uwieszałam się tak, jakby od tego miała zależeć moja egzystencja. Jak się to kończyło, możecie sobie dośpiewać...

      Mit o nieomylności starszyzny, który później przekształcił się w mit o nieomylności mojej matki, a mojej nieporadności i głupocie. Z tym do dziś walczę, terapią i lekami, oraz własnym samozaparciem.

      Mit o wyższości posiadania studiów nad ich brakiem. Upadł, gdy okazało się, że brak studiów bynajmniej nie oznacza braku pracy, lub kopania rowów.

      Aktualnie upada mi (posapując cicho) mit o tym, że mam bezbłędną przemianę materii tongue_out

      Pozostałe mity prawdopodobnie wciąż zamieszkują szufladkę z etykietą "Prawdy Objawione" i czekają na demaskację.
      • nabakier Re: Prywatne mity 10.05.12, 07:54
        > Aktualnie upada mi (posapując cicho) mit o tym, że mam bezbłędną przemianę mate
        > rii tongue_out

        taaak, ten mit mógłby okazać się prawdziwy wink
    • lilly_about Re: Prywatne mity 10.05.12, 07:39
      Mit o tym, że jeden mąż na całe zycie, a miłosć do grobowej deski.
    • default Re: Prywatne mity 10.05.12, 09:07
      Z mitów ogónych - "sprywatyzowanych", to ten o wierności i lojalności. Że jak ja jestem w porządku wobec partnera, to i on będzie w porządku wobec mnie. No bo jakżeby inaczej ? wink
      Upadek mitu bardzo bolesny....
      Drugi mit, taki już całkiem prywatny, "rodzinny" - że mama jest osobą bardzo chorowitą, nerwową i delikatną, trzeba ją chronić , opiekować się i broń Boże sprzeciwiać. W tym przekonaniu mnie wychowano i dopiero teraz powoli odkrywam, że była to zawsze genialna manipulacja mojej matki, ktora w ten sposób "ustawiała" sobie otoczenie.
      Upadek tego mitu z jednej strony jest ulgą, ale z drugiej - złości mnie, że dawałam sobą manipulowac tyle lat, niejednokrotnie wpedzając sie w poczucie winy... sad
    • chipsi Re: Prywatne mity 10.05.12, 10:28
      Mit grupowy wszechobecny w moim życiu to: dobra zona powinna (i tu padają obowiązki związane z usługiwaniem mężowi, dzieciom i całemu światu) i nie myśli o własnych przyjemnościach a dobry mąż powinien utrzymać rodzinę i nic więcej.
      Drugi to facetowi wszystko ujdzie na sucho a kobiecie niewiele z tego przystoi.

      I tak skoro on może np iść się napić z kolegami to ja też mogę. W rodzinie potem się mówi że on się relaksuje a ja zaniedbuje dom.
      Ja gotuję, on zmywa. Tak więc ja znowu nic nie robię i zaniedbuje dom a on jest pantoflarz.
      Nie zamierzam ustąpić.
      • chipsi Re: Prywatne mity 10.05.12, 10:31
        I jeszcze jeden: skoro kobieta pracuje zawodowo to zapewne nie potrafi gotować, jest złą zoną i wyrodną matka. W domu ma syf a rodzinę żywi hotdogami z biedronki.
    • tosterowa Re: Prywatne mity 10.05.12, 10:44
      Mój prywatny mit, którego upadek boleśnie odczułam, to mit własnej mocy. Sądziłam, że moje życie zależy ode mnie i jeśli tylko bardzo czegoś chcę, to jestem w stanie to osiągnąć. Otóż nie jestem i na moje życie ma wpływ wiele czynników, którym mogę się tylko przyglądać, ale z pewnymi rzeczami nie jestem w stanie nic zrobić. Poza tym, sama też czasem szwankuję, mimo, że przecież wcale tego nie chcę!
    • mood_indigo Re: Prywatne mity 10.05.12, 11:23
      Mój osobisty prywatny mit, który upadł 8 lat temu: że raz obranej drogi nie da się już zmienić, że jestem skazana na pewnych ludzi i sytuacje, że jestem przypisana do pewnego miejsca, z którego nie ma wyjścia, czy bardziej ucieczki. Upadł na szczęście, bo inaczej umarłabym ze smutku... no chyba, że to też mit, który by upadł i okazałoby się, że ze smutku się nie umiera smile Nie chciałabym się o tym przekonać.
      • nabakier Re: Prywatne mity 10.05.12, 15:26
        To mi się b a r d z o podoba smile
    • joanna35 Re: Prywatne mity 10.05.12, 11:26
      Moje prywatne, "obalone" mity:
      - każda matka kocha swoje dziecko
      - matka ZAWSZE kocha swoje dziecko
      - miłość jest wieczna
      -złe rzeczy zdarzają się innym
      - świadczone innym dobro do nas powraca
      Prywatny, ciągle aktualny i dobrze się sprawdzajacy mit:
      - co nas nie załamie to nas wzmocni
      - ludzie są w większosci przypadków dobrzy










    • pibelle Re: Prywatne mity 10.05.12, 15:05
      Mit o uzdrawiającej rozmowie.
      Trzeba rozmawiać i to wystarczy, i na pewno uda się wyjaśnić wszystko i załatwić problem.
      Guzik prawda. Gdy ktoś funkcjonuje w zupełnie innej rzeczywistości często nie da rady się dogadać.
      Jak się porozumieć, gdy obie strony mówią jak do ściany i po każdej spływa opinia i odczucia tej drugiej osoby, bo do nich kompletnie nie przemawiają?
      Nie jest tak, że każdy z każdym może się dogadać i wystarczy chcieć.
      Upadek tego mitu mnie zasmucił. Szczególnie, gdy przekonałam się, że może trafić się rozmówca, który wcale nie chce rozmawiać, zwyczajnie odmawia dialogu, "bo tak i już".
      • nabakier Re: Prywatne mity 10.05.12, 15:29
        Też doświadczyłam sad Dziś wiem, ze dogadać się można TYLKO w ramach wspólnych kategorii. A wypracowanie niektórych z nich to lata dojrzewania i nie da się tego nadrobić nawet w cyklach rozmów. Zonk sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka