Dodaj do ulubionych

żywy stereotyp

21.06.04, 09:26
Czytam sobie wątek o powiedzonkach teściowych - fajny pomysł i wiele postów
naprawdę zabawnych...i równie dużo potwierdzających stereotyp teściowej
programowo nielubianej.Po prostu za to że jest teściową.A masz-dowalę ci,babo!
Doprawdy przykro czytać jak ktoś śmieje się z zupełnie niewinnego,raczej
często spotykanego powiedzonka czy użala się jak to teściowa robi
przykrość,kiedy biedna kobieta w rzeczywistości nie robi nic strasznego.
Moja teściówka jest ok - jedyną jej wadą jest wykształcenie,tak tak,niestety
w jej przypadku jest to wada,bo bidulka sądzi że to ją stawia ponad ludzmi o
niższym wykształceniu.Używa w nadmiarze wyrazów obcych i uważa że jesli ktoś
nie rozumie to jest głupi.Raczej paskudny typ pod tym względem no i mało
myslący.Ale poza tym jednym to babka spoko.
Ależ się w tej Polsce uwzieli na te teściówki no.
Obserwuj wątek
    • mamaszyma Re: żywy stereotyp 21.06.04, 09:30
      Ja wcakle nie uważam, zebym dowalała swojej teściowej. Bardzon ja lubię jest na
      prawde super kobitką, ale po proestu parę rzeczy mnie u niej drażni tak samo
      jak u mojej mamy czy u mojego męża. Po prostu. A że się z niej czasem śmieję?
      No cóż, sieje sie też z siebie z mojego synka, z psa i z każdego kto mnie w
      jakis sposób rozśmiesza. Nie rozumiem Twojego oburzenia....
      • valerie77 Re: żywy stereotyp 21.06.04, 09:37
        Po pierwsze-nie oburzam się i nie wiem gdzie to oburzenie wyczytałaś w mojej
        wypowiedzi.Jedynie stwierdzam fakt,że polskie synowe programowo wręcz mają
        teściofobię.
        Przy okazji,ja z kolei uważam że to ty przesadzasz tak sie przejmując tym co
        mówi twoja teściowa.Myślę,że ona robi tak,bo cieszy się na widok wnuczęcia i z
        podniecenia wygaduje co jej ślina na język przyniesie,a że w planach jest twoje
        wyjście i ich wspólnie spędzony czas,to takie właśnie słowa produkuje jej
        mózg...Nie robi tego złośliwie moim zdaniem.Nie daje to żadnego negatywnego
        efektu u twojego dziecka.Więc po co się tak przejmować?
        • mamaszyma Re: żywy stereotyp 21.06.04, 09:43
          ja się nie przejmuję tylko mnie to najzwyczajniej w świecie drażni. Tyle
      • kasiek444 Re: żywy stereotyp 21.06.04, 23:19
        Każdy ma wady i zalety. WQiadomo, że młodej matce (i nie tylko) jak już musi z
        kimś mieszkać, to lepiej, żeby była to jej mama a nie Teściowa. Ja generalnie
        nic nie mam do mojej Teściowej, ale po prostu nie mogę znieść tego, że z nią
        mieszkam i wszystko w niej z tego powodu mnie denerwuje... Czasami bardzo
        staram się to zmienić, ale to jest silniejsze ode mnie. Czasami nawet mam
        wyrzuty sumienia, że ograniczam jej dostęp do mojego synka, ale -jak już
        powiedziałam - to jest naprawde silniejsze ode mnie. Na pewno sytuacja
        wyglądałaby inaczej, gdybym ją widywała raz na jakiś czas... No ale...
    • valerie77 Re: żywy stereotyp 21.06.04, 10:04
      W tamtym wątku napisałaś: "Szlag mnie trafia, zasiskam
      zęby i wychodzę. "
      "Drażni"?
      Hm.
    • mabrulki Re: żywy stereotyp 21.06.04, 10:18
      Valerie,poruszyłaś ciekawy temat,sama nieraz się nad tym zastanawiałam,no bo
      faktycznie:jakoś przeważnie jest tak że sie tym teściowym ma coś do
      zarzucenia,wystarczy przejrzeć wątki na tym forum.Sama nie lubie swojej
      teściowej.Ale uważam że mam konkretny powód do tego,który sie wiąże z
      moralnością i charakterem.A nie "programowo".I jak poczytać posty dziewcvzyn to
      tak zwykle jest,że teściowe są wredne.Kurczę jak to jest?Jestem ciekawa co
      napiszą inne mamy.

      ---

      "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
      Woody Allen
    • mamaszyma Re: żywy stereotyp 21.06.04, 10:26
      Szlag mnie trafi ajk słysze , ze mam jest niepotrzebna i żeby juz sobie szła.
      Jest mi przykro. Wiem, że ona mówi co jej slina na język przyniesie, żeby tylko
      zagadać Szymka jak ja wychodzę, i chwała jej za to, ale i tak mi przykro. Nic
      na to ie poradze, taka głupia matka jestem, że nie lubie jak sie do mojego
      dziecka mówi, ze ja jestem niepotrzebna, nawet jesli to sa żarty. Może mi to
      przejdzie , na razie pracuję półtora miesiaca i codziennie to łysze i mnie to
      drazni, ale może za jakis tydzień, miesiąc przestanie? Zobaczymy
    • wieczna-gosia Re: żywy stereotyp 21.06.04, 10:51
      chcialam sie dolaczyc do tamtego watku bo moja tesciowa kazde zdanie zaczyna od
      frazy 'pod ten..." i robi przy tym taki charakterystyczny gest. To jest
      smieszne powiedzonko i w dodatku zupelnie niegrozne alew tamtym watku kaliber
      powiedzonek jest jednak inny.
      chociaz z drugiej strony- synowe odplaca nam pieknym za nadobne, warto o tym
      pamietac szczegolnie majac chlopcow bo zieciowie to pewnie mniej plotkujacy
      sa...
      • wegatka Re: żywy stereotyp 21.06.04, 19:13
        wieczna-gosia napisała:

        moja tesciowa kazde zdanie zaczyna od frazy 'pod ten..." i robi przy tym taki
        charakterystyczny gest.

        He, he, a moja przed każdym wypowiadanym zdaniem mówi: "i proszę ciebie", ale
        chyba ma to już w genach, bo tak mówi też jej mama i brat smile))
    • edytkus Re: żywy stereotyp 21.06.04, 20:20
      Ja nie lubie mojej tesciowej, chociaz kazdy kto ja pozna mi sie dziwi. Moja siostra tez kiedys twierdzila
      ze przesadzam dopoki nie zostala poproszona przez nia o przysluge przez co byla zmuszona
      poobcowac z nia dluzej i porozmawiac o czyms wiecej niz o pogodzie. Dzisiaj otwarcie przyznaje "jak
      ja nie lubie twojej tesciowej!" Tak, moja tesciowa to swietna kobieta pod warunkiem ze sie widuje ja
      raz na miesiac nie dluzej niz piec minut. Co ciekawe kiedys na forum amerykanskim byl jeden jedyny
      watek o wrednej tesciowej: Amerykanka uzalala sie na tesciowa... Polke sad
    • mamaagnieszka Re: żywy stereotyp 21.06.04, 20:44
      Niestety, nie lubie mojej tesciowej. Probowalam, naprawde probowalam, nawet sie
      o to modlilam, zeby jakos ta niechec zlikwidowac, ale musze sie przyznac, ze
      nic nie pomoglo. Na sam jej widok mnie odrzuca. Wlasnie jak mi sie wydaje, ze
      moze nie jest taka zla, kobieta cos takiego strzeli, ze rece i nogi opadaja.
      Dodam, ze juz 15 lat sie z nia mecze i ani razu jej nie ublizylam, ani w jakis
      sposob niewlasciwie sie zachowalam. Po prostu nosze wszystko w sobie. na
      przyklad wczoraj: przychodzimy do tesciow (z okazji Dnia Ojca). Maz pare dni
      wczesniej grzebal cos przy silniku od kosiarki do trawy, no i sie poparzyl. jak
      tesciowa zobaczyla to poparzenie o malo w histerie nie wpadla. Rzucila
      gotowanie obiadu, wygrzebala jakis tam propolis i dalejze smarowac reke mezowa.
      No i przy tym lamentowac jaki to on spracowany, zniszczony, zmarnowany idt itp.
      Ja w miedzyczasie stoje z brzuchem (6 miesiac) i wilekim poparzeniem od zelazka
      na rece (prawda, strasznie jestem niezgrabna w tej ciazy) i nik jakos tego nie
      zauwaza. Niech ona sie wypcha tym propolisem, ale zeby tak w oczy kluc tym,ze
      to jej synek a ja to taka druga klasa, no to juz przechodzi pojecie. Niestety
      to takie dla niej typowe. Jak ja ja mam za to lubiec? Moge ja szanowac jako
      matke meza, ale o lubieniu nie ma mowy. A szkoda.
      • szymanka Re: żywy stereotyp 21.06.04, 22:24
        Agnieszko, u mnie jest to samo.
        moje odczucia są podobne do Twoich, czuję się wtedy pominięta, taka nic nie
        znacząca.
        Choć gdyby na to spojrzeć inaczej... w końcu to on jest jej synem, on jest dla
        niej najważniejszy na świecie.

        Moja teściowa jest w porządku. Generalnie, trudno mi coś jej zarzucić.
        Ale... no właśnie, zauważyłam, że czasem drobiazgi są dla mnie przykre...
        Choćby to, że teściowa stawiając cukiernicę na stole mówi "jeszcze cukier dla
        Maćka" (w rodzinie męża, oprócz nas dwojga, nikt nie słodzi herbaty)
        Od 9 lat, jestem u nich przynajmniej raz w miesiącu na herbacie, teściowa wie,
        że słodzę ale cukier przynosi dla mojego męża. Ja słodzę "cukrem dla Macka" smile
        Drobiazg, prawda? Takich drobiagów jest sporo.
        To naprawdę bzdury w całokształcie dobrych stosunków z teściową. Ale ja akurat
        o takie bzdury zauważam. Dlaczego?

        Coś takiego jest w relacjach teściowa-synowa, że w większości przypadków te
        relacje nie układają się dobrze. I choć u mnie stosunki z teściową są naprawdę
        dobre, zawsze jednak pozostaje jakieś malutkie ale...

        Też zastanawiałam się czasem, skąd ten stereotyp "teściowej" w pejoratywnym
        znaczeniu ("synowej" zresztą też). I doszłam do wniosku, że synowa i teściowa
        potencjalnie zawsze będą "rywalkami" Obie są przecież najważniejszymi kobietami
        w życiu jednego mężczyzny i każda z nich zawsze będzie chciała
        być "ważniejsza".
        Tylko, że czasem i synowa i teściowa zapominają, że nie o hierarchię ważności
        tu chodzi, tylko o szczęście tego mężczyzny.
    • mama007 Re: żywy stereotyp + coś do wiecznej-gosi :))) 21.06.04, 22:58
      a moja teściowa jest naprawdę fajna. pewnie to trochę dlatego, że mieszkam
      jakieś 400km od niej smile)))) od moich rodziców zresztą też smile)))
      a tak serio to chciałam napisać, że moja teściowa na początku małżeństwa dawała
      mi rady w stylu "Jak mu [czyli mojemu mężowi, a jej synowi] coś nie będzie
      pasować, to powiedz mu "znajdź taką, co lepiej potrafi"". Albo mówiła co robi,
      jak teść ją tak naprawdę mocno wkurzy np gadaniem, że ciasto jest niedobre.
      Mówi wtedy "Idź do mamusi, niech ci zrobi..." I zawsze działa smile) Czasem mam
      wrażenie, że traktuje mnie bardziej "córkowo" niż swojego syna "synowo"...
      hmm, mam andzieję, że wiecie o co mi chodzi smile
      jeszcze jedna reflekcja teściowo-synowa smile) Stosunek mojej teściowej do mnie
      zawdzięczam chyba tylko.... teściom mojej teściowej! Ich tragicznym stosunkom,
      kłótniom, żalu, że ich ukochany synuś ożenił się właśnie z nią, latom wspólnego
      mieszkania (do tej pory zresztą... sad( ) itd itp... Myślę, że teściowa chce
      zaoszczędzić mi tego wszystkiego co sama przeszła.
      I w sumie to bardzo jej za to dziękuję. Uwielbiam do nich jeździć, czasem nawet
      jeżdżę z małą bez męża do nich smile) Gdyby jeszcze nie mieszkali razem z
      dziadkami....

      I jeszcze coś do wiecznej! Nawet nie wiesz jak się mylisz!!!! Mój mąż pracuje z
      samymi facetami, jak kiedyś usłyszałam jak obgadują swojego szefa.....!!!
      Uwierzcie! Żadna, absolutnie żadna z nas, razem czy osobno, nie potrafiłaby tka
      pięknie nikogo obsmarować!! smile)) Jaki z tego wniosek - łammy
      stereotypy!!!! smile)))

      pozdrawiam
      Aga
      • wieczna-gosia Re: żywy stereotyp + coś do wiecznej-gosi :))) 22.06.04, 09:03
        czyli co?
        mowisz ze zieciowie tez mi beda tylek obrabiac wink)))

        Ech....

        no to bede miala przechlapane wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka