Dodaj do ulubionych

"funkcja" teściowa

27.05.12, 14:09
Co takiego w układach rodzinnych jest, że teściowe bywają nagminnie nielubiane przez współmałżonków swoich dzieci? I to zarówno matki synów jak i córek wywołują gęsią skórkę. Nie mówię tu o wybitnie złośliwych stetryczałych samotnych wdowach ale nawet o 50, 60 letnich sprawnych i posiadających własne życie kobietach.
Obserwuj wątek
    • w-za-duzym-swiecie Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 14:30
      Powiem Ci tak: jak bardzo lubię swoją nie-teściową i mojego nie-teścia. Są dla mnie mili, dobrzy. Doceniają moje wysiłki, szanują wybory. Potrafią powiedzieć ciepłe słowo we właściwym momencie. Ja też bardzo ich szanuję, doceniam ich zachowanie, decyzje.
      Podejrzewam więc, że rzecz jest w życzliwości i szacunku.
      Dla syna/córki żona/ mąż to najważniejsza, najukochańsza osoba na świecie. Dla ich rodziców- obca osoba, która nagle ma zająć miejsce osoby najważniejszej. A przecież ma wady! Z kolei dla męża/żony rodzice drugiej strony to zupełnie obcy ludzie- a nagle okazuje się, że mają prawo głosu na temat życia młodych. Czyli nagle obca osoba, której sami nie wybieramy, zostaje kimś ważnym i współdecydującym o wielu aspektach naszego życia. No trudne tosmile
      Pewnie nie jest łatwo wszystkim najważniejszym uznać wzajemną najważniejszośćwink
    • laquinta Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 14:34
      atowlasnieja napisała:

      > Co takiego w układach rodzinnych jest, że teściowe bywają nagminnie nielubiane
      > przez współmałżonków swoich dzieci?

      To nie tylko uklady rodzinne. Natura, biologia, strach przed "utrata" dziecka sa czynnikami psujacymi wzajemne relacje. Do gniazda wkrada sie "szkodnik" i zawlaszcza nasze ukochane geny, ktorym poswiecilismy dwadziescia pare lat uwagi i troski.
      • antyideal Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 14:48
        To chore.
        Rozumiem dzieciecą zazdrosc o mlodszego braciszka, ktory nagle
        pojawia sie w rodzinie, ale zeby dorosly czlowiek nie umial sobie z
        tym poradzic, ze pojawia sie ktos kogo nasze dziecko kocha i kto
        od tej pory bedzie czescia naszej rodziny i trzeba to zaakceptowac,
        nie pojmuję..
        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 14:55
          antyideal napisała:

          > To chore.

          Natura jest bezlitosna.
          • antyideal Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 15:01
            Natura naturą, ale jest przeciez cos takiego jak rozum,
            a moze raczej powinam powiedziec dojrzałość i kultura.
            • laquinta Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 15:10
              antyideal napisała:

              > Natura naturą, ale jest przeciez cos takiego jak rozum,

              Gdyby rozum kierowal zyciem czlowieka, malo ktora kobieta zdecydowalaby sie na dziecko.

              • antyideal Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 15:22
                Gdyby faktycznie tylko instynkt kierował czlowiekiem
                tesciowie nie tępiliby synowych i zieciów, gdyz
                zapewniaja przedłuzenie gatunku wink
                • laquinta Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 15:51
                  antyideal napisała:

                  > Gdyby faktycznie tylko instynkt kierował czlowiekiem
                  > tesciowie nie tępiliby synowych i zieciów, gdyz
                  > zapewniaja przedłuzenie gatunku wink

                  Instynkt nakazuje przekazywac tylko nasze geny, a nie powielac obce (synowych i zieciow). Zauwaz tez, ze w swiecie zwierzat funkcja tesciow nie istnieje.
                  • antyideal Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 16:11
                    Czyli instynkt podpowiada prokreację w
                    ramach wiezow krwi ?
                    • laquinta Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 18:05
                      Instynkt nakazuje przekazywanie swoich genow i tylko swoich, a nie genow naszych dzieci.
                      • antyideal Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 19:25
                        Ale tesciową zostaje sie zwykle w wieku, gdy przekazywanie genów
                        staje sie juz praktycznie niemozliwe, wiec instynkt powinien wyluzowac.smile
                      • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 22:05
                        > Instynkt nakazuje przekazywanie swoich genow i tylko swoich, a nie genow naszyc
                        > h dzieci.
                        WTF?!
                        Dawno gorszej bzdury nie czytałam i to napisanej przez kogoś, kto się próbował powyżej na biologię powoływać.
                        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 22:44
                          anorektycznazdzira napisała:

                          > Dawno gorszej bzdury nie czytałam i to napisanej przez kogoś, kto się próbował
                          > powyżej na biologię powoływać

                          A mozesz cos wiecej na ten temat?
                          • elaichi Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 13:27
                            Są miejsca na świecie, i to sporo, gdzie najlepszą kandydatką na żonę jest kuzynka (córka brata matki np.) i w ogóle małżeństwa w rodzinie są najmilej widziane, ale nie miałam pojęcia, że można próbować to uzasadnić biologią...!
        • burina Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 08:44
          Niedawno była tutaj dyskusja wywałana przez słowa jakiegoś księdza, który twierdził, że dla kobiety mąż powinien być ważniejszy niż dziecko.

          I właśnie w tym kontekście zgodzę się z owym księdzem (oczywiście jeśli uzupełnimy, że dla męża żona nie jest trofeum, ani narzędziem do prowadzenia idealnego domu z gromadką dzieci). Jeśli głównym powodem tego, że teściowie są ze sobą jest dziecko (a nie, że dziecko było wynikiem miłości, która zaistniała zanim się pojawiło), albo jeśli podziało się tak, że już nie mają ze sobą nic wspólnego oprócz dziecka, to nic dziwnego, że tak bardzo boją się zmiany status quo.
      • atowlasnieja Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 15:40
        laquinta!

        Ale ja nie pytałam, czemu teściowe nie lubią partnerów swoich dzieci tylko czemu ci partnerzy się gapią z byka na teściowe!

        Poza tym coraz częściej się obecnie spotykam z sytuacją gdy młodzi na ślubnym kobiercu są nie tak młodzi więc rodzice są już znużeni wiszącym na nich singlem, są świadomi własnej śmiertelności, a przede wszystkim obawiają się że mogą nie doczekają wnuków w ogóle (przynajmniej w przypadku panien które minęły 25 lat) matki cieszą się jak idiotki z ustatkowania potomka.
        A jednak potem się okazuje, że jako teściowe "przeszkadzają" w życiu.
        • marzeka1 Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 17:42
          Czytając to forum , dochodzę do wniosku, że funkcja teściowej powinna ograniczyć się do zejścia z tego padołu, bo tym, jak panna raczy syna wziąć na męża- albo po odchowaniu za darmo (toż to psi obowiązek) wnuczka/wnuczki.
        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 18:10
          atowlasnieja napisała:

          > laquinta!
          >
          > Ale ja nie pytałam, czemu teściowe nie lubią partnerów swoich dzieci tylko czem
          > u ci partnerzy się gapią z byka na teściowe!
          > A jednak potem się okazuje, że jako teściowe "przeszkadzają" w życiu.

          W stadzie np. wilkow, starsze osobniki, ktore stracily mozliwosc prokreacji sa odganiane.
          • gabi683 Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 09:06
            laquinta napisał(a):
            > W stadzie np. wilkow, starsze osobniki, ktore stracily mozliwosc prokreacji sa
            > odganiane.

            Wyjdź ze swojej jaskini i ogarnij się tongue_out

            A na poważnie ja miałam dobrą teściową nie dawno umarła miała 64 lata.Wspierała mnie zawsze i przede wszystkim nie krytykowała mnie.I myślę że podstawowy w pływ ma charakter ,bo być dobra teściową to sztuka .Ale za konflikty nie tylko ponoszą winę teściowe ale i synowe.
            • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 12:50
              gabi683 napisała:

              > Wyjdź ze swojej jaskini i ogarnij się tongue_out

              Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo biologia wpywa na nasze zycie. Instynkty, hormony, enzymy, DNA - tym jestesmy, a jesli nie mamy gleboko wpojonej kultury, bardziej przypominamy jaskiniowcow. Niestety, w Polsce kultury jak na lekarstwo.
              • gabi683 Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 14:03
                laquinta napisał(a):

                > gabi683 napisała:
                >
                > > Wyjdź ze swojej jaskini i ogarnij się tongue_out
                >
                > Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo biologia wpywa na nasze zycie. Instynkty, h
                > ormony, enzymy, DNA - tym jestesmy, a jesli nie mamy gleboko wpojonej kultury,
                > bardziej przypominamy jaskiniowcow. Niestety, w Polsce kultury jak na lekarstwo
                > .

                Moja droga ja rozumiem ze jesteś kobieta bez skazy i podchodzisz naukowa do zagadnienia ale naprawdę powinnaś sobie zdawać sprawę że nie żyjemy w epoce kamienia łupanego.I jako osoba na poziomie nie powinno cie urazić to co ci napisałam tongue_out Jak widać poziomu brak tongue_out No tak bo Polacy to takie świnie tongue_outwink
                • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 14:47
                  Na nasz charakter i zachowanie wielki wpyw maja tez: poziom cukru we krwi, cisnienie krwi, urazy okoloporodowe, ktore sa czesto w skali mikroskopowej, ale wplywaja na dalsze zycie, odzywianie, metaboilizm, cykle menstruacyjne, ciaze, porody, karmienie, a takze wszelkie choroby. Czlowiek nie sklada sie tylko z woli. Moze sobie wolec byc milym i dobrym, ale jakis czynnik od niego niezalezny moze pokrzyzowac mu plany. Brak wychowania i osobistej kultury tylko poglebia i zaostrza problem.
                  • papalaya Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 14:52
                    a tak w ogóle o co ci chodzi zapodając ten pseudonaukowy bełkot?
                    • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 16:45
                      Gdybym byla Twoja tesciowa, mowiloby sie, ze to jest wlasnie powodem Twojego do mnie negatywnego stosunku. A przeciez nie jestem Twoja tesciowa. Sposob w jaki odnosisz sie do mnie, jest prawdopodobnie wynikiem jakiejs usterki w Twoim organizmie, braku wychowania lub niedyspozycji psychicznej.
                      • gabi683 Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 18:52
                        laquinta napisał(a):

                        > Gdybym byla Twoja tesciowa, mowiloby sie, ze to jest wlasnie powodem Twojego do
                        > mnie negatywnego stosunku. A przeciez nie jestem Twoja tesciowa. Sposob w jaki
                        > odnosisz sie do mnie, jest prawdopodobnie wynikiem jakiejs usterki w Twoim org
                        > anizmie, braku wychowania lub niedyspozycji psychicznej.



                        I tu dobiliśmy sedna sprawy widzę że nie potrafisz inaczej podejść do sprawy jak tylko pod zgredem medycznym.To kompletna bzdura i mało tego twoje wypowiedzi są bardzo irytujące.Bo żadna teściowa i synowa nie ma w pływu na to co ma w swoim DNA ,a charakter można poprawić i co za tym idzie i relacje miedzy tak rożnymi ludźmi.Więc zastanów się zanim nam zafundujesz lekcje z sekcji zwłok tongue_out
                        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 21:03
                          Kazdy zdrowy na ciele i umysle czlowiek lubi lubic i kochac. Jesli mamy z lubieniem i kochaniem problem, to jest on od nas niezalezny. Jesli problem jest niewielki, to faktycznie mozemy nad soba popracowac i wtedy moze uda nam sie problem pokonac, jednak czesto te problemy sa tak gleboko zakorzenione, ze nie jestesmy w stanie ich zupelnie usunac. Wezmy np. isntynkt macierzynski. Jest on u roznych kobiet w innym stopniu nasilenia - od zupelnego braku po wrecz chorobliwy. Jesli kobieta posiada bardzo rozwiniety instynkt macierzynski, pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny i ma niskie wyksztalcenie, a oprocz tego cierpi np. na nadczynnosc tarczycy lub nadcisnienie, taka kobieta dobra tesciowa, ani synowa nie bedzie.
                          Jesli facet ma silne poczucie terytorialnosci, dominacji, wysoki poziom testoteronu, ma stanowisko kierownicze i byl w dziecinstwie zdominowany przez ojca, tez nie bedzie dobrym tesciem ani zieciem.
                          Niestety, wystarczy jeden tylko negatywny czynnik, aby zycie rodzinne nie ukladalo sie dobrze, a co dopiero gdy czynnikow jest wiecej.
                          • gabi683 Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 22:32
                            laquinta napisał(a):

                            > Kazdy zdrowy na ciele i umysle czlowiek lubi lubic i kochac. Jesli mamy z lubie
                            > niem i kochaniem problem, to jest on od nas niezalezny. Jesli problem jest niew
                            > ielki, to faktycznie mozemy nad soba popracowac i wtedy moze uda nam sie proble
                            > m pokonac, jednak czesto te problemy sa tak gleboko zakorzenione, ze nie jeste
                            > smy w stanie ich zupelnie usunac. Wezmy np. isntynkt macierzynski. Jest on u ro
                            > znych kobiet w innym stopniu nasilenia - od zupelnego braku po wrecz chorobliwy
                            > . Jesli kobieta posiada bardzo rozwiniety instynkt macierzynski, pochodzi z dys
                            > funkcyjnej rodziny i ma niskie wyksztalcenie, a oprocz tego cierpi np. na nadcz
                            > ynnosc tarczycy lub nadcisnienie, taka kobieta dobra tesciowa, ani synowa nie b
                            > edzie.
                            > Jesli facet ma silne poczucie terytorialnosci, dominacji, wysoki poziom testote
                            > ronu, ma stanowisko kierownicze i byl w dziecinstwie zdominowany przez ojca, te
                            > z nie bedzie dobrym tesciem ani zieciem.
                            > Niestety, wystarczy jeden tylko negatywny czynnik, aby zycie rodzinne nie uklad
                            > alo sie dobrze, a co dopiero gdy czynnikow jest wiecej.

                            Tylko nikt nie bierz tego pod uwagę tongue_out Zastanów się nad tym ....
              • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 22:04
                > Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo biologia wpywa na nasze zycie.
                Niektórzy nie zdają sobie również sprawy, jak bardzo można wpływać na biologię tongue_out
                Piszę to jako biolog.
                • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 22:51
                  anorektycznazdzira napisała

                  > Niektórzy nie zdają sobie również sprawy, jak bardzo można wpływać na biologię
                  > tongue_out
                  > Piszę to jako biolog.

                  Na biologie czego?
                  • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 09:39
                    a o jakiej była mowa?
                    • laquinta Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 12:03
                      Czyli mam bardzo duzy wpyw na instynkty, albo na uszkodzone mozgi, albo na dysfunkcyjne srodowisko w jakim przyszlo nam sie wychowywac, albo na poziom hormonow synowej, na dolegliwosci reumatyczne tesciowej, itp??
                      • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 17:43
                        Rozumiem, że tylko instynkty tobą kierują, hormony, uszkodzony mózg i ogólnie jakiegoś-mnie-panie-Boże-stworzył-takiego-mnie masz? Kora mózgowa się nie przydaje, tylko głębsze warstwy?
                        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 18:20
                          anorektycznazdzira napisała:

                          > Rozumiem, że tylko instynkty tobą kierują, hormony, uszkodzony mózg i ogólnie j
                          > akiegoś-mnie-panie-Boże-stworzył-takiego-mnie masz? Kora mózgowa się nie przyda
                          > je, tylko głębsze warstwy?

                          Chcesz powiedziec, ze kora mozgowa ksztaltuje sie niezaleznie od naszych biologicznych i srodowiskowych uwarunkowan? Niezaleznie od wrodzonej inteligencji, nabytego wyksztalcenia, chorob itp?
                          • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 19:03
                            to może zacznij od przemyślenia, jaka jest jej funkcjasmile
                            i wróć do tematu- nie omawiamy roli środowiskowych i genetycznych uwarunkowań w rozwoju mózgu, tylko problem jego wykorzystywania przez posiadaczy. Do tego, o ile mi wiadomo, wykształcenie nie jest czynnikiem biologicznym, od których zaczynałeś (łeś)?
                            • laquinta Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 19:28
                              Nie mam bladego pojecia o co Ci chodzi. Jesli masz cos do powiedzenia w tej sprawie, to po prostu powiedz. Moze masz inne zdanie, to je wyglos.
                              • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 19:41
                                wygłosiłam je np. tu:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,136194293,136230859,Re_funkcja_tesciowa.html
                                Ty natomiast zaczynasz od prób uzasadniania biologią wszelkich problemów między teściami a synowymi/zięciami, do tego robisz kardynalne błędy z dziedziny, upraszczając, genetyki populacyjnej (mam na myśli tekst o zainteresowaniu propagacją własnych genów a nie genów swoich dzieci). Następnie, w toku dyskusji na temat tego w jakim stopniu biologia nas właściwie determinuje, ni z gruchy ni z pietruchy do hormonów i instynktów mieszasz wychowanie i wykształcenie.
                                Jako, ze jestem dość zaawansowana w temacie, bierze mnie cholera na pseudo-naukowy bełkot pomieszany z bzdurami i przekłamaniami. Tak już mam, jestem fanem własnej dziedziny naukowej i nie cierpię, jak ktoś kaleczy.
                                • laquinta Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 20:00
                                  O moj Boze. przepraszam, ze tak strasznie pokaleczylam Twoja dziedzine naukowa.

                                  Dalej obstaje przy tym, ze lubienie czy nie lubienie nie ma nic wspolnego z naszymi checiami, lecz zalezy od tego kim jestesmy i jak myslimy. A to kim jestesmy i jak myslimy jest UWARUNKOWANE od pierwszej chwili naszego istnienia czyli od poczecia (DNA). A pozniej jeszcze od srodowiska w ktorym sie wychowujemy, od stanu zdrowia, od wyksztalecenia i innych czynnikow.
                                  Podsuwam mysl, by na konflikt tesciowie - synowe, zieciowie - spojrzec z wiekszej perspektywy niz dotychczas.
                                  • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 22:05
                                    laquinta napisał(a):
                                    > O moj Boze. przepraszam, ze tak strasznie pokaleczylam Twoja dziedzine naukowa.
                                    Dobrą zasadą jest nie rozpisywać się pseudo-naukową gwarą o czymś, o czym się ma wyłącznie tyle pojęcia, że to istniejesmile

                                    > Dalej obstaje przy tym, ze lubienie czy nie lubienie nie ma nic wspolnego z nas
                                    > zymi checiami, lecz zalezy od tego kim jestesmy i jak myslimy. A to kim jestesm
                                    > y i jak myslimy jest UWARUNKOWANE od pierwszej chwili naszego istnienia czyli o
                                    > d poczecia (DNA).
                                    Możesz obstawać, natomiast w rzeczywistości nie jest UWARUNKOWANE, jest natomiast wyznaczony pewien, BARDZO SZEROKI zakres, w którym się możemy poruszać.

                                    A pozniej jeszcze od srodowiska w ktorym sie wychowujemy, od
                                    > stanu zdrowia, od wyksztalecenia i innych czynnikow.
                                    To DLACZEGO piszesz najpierw o biologii jako o czymś co determinuje, okraszasz to kilkoma pojęciami z podręcznika z liceum, a następnie jako argument za swoim stanowiskiem podajesz zupełnie nie biologiczne czynniki, jak wykształcenie, w innym miejscu przywołane wychowanie oraz "inne czynniki"? Jakieś minimum konsekwencji?

                                    > Podsuwam mysl, by na konflikt tesciowie - synowe, zieciowie - spojrzec z wieksz
                                    > ej perspektywy niz dotychczas.
                                    Jedyne z czym się zgodzę, zwróć jednak uwagę, że "szersza perspektywa" nie polega na uznaniu, że wszystko powoduje fizjologicznie rozumiana biologia, a następnie wymyśleniu pierwszego z brzegu absurdalnego uzasadnienia, w którym znajduje się słowo "gen".
                                    Jeśli chcesz naprawdę wiedzieć dlaczego, i nie poprzestać na rzucaniu pomieszanych znaczeniowo sloganów, polecam na początek uczciwe uzupełnienie wiedzy z ewolucjonizmu oraz CNS u kręgowców.
                                    • laquinta Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 22:22
                                      Zdumiewajaca arogancja, ale wiem i rozumiem, ze nie jest to Twoj wybor, tylko tak wlasnie jestes uwarunkowana: geny, wychowanie lub wlasciwie jego brak, plus byc moze jakas wiedza, ktora jakos sie nie popisalas, i prosze - Anorektycznazdzira w pelnej krasie. smile)

                                      Juz wiem jaka jestes/bedziesz tesciowa- synowa. big_grin



                                      • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 22:35
                                        otwórz słownik, może być internetowy i znajdź sobie wyjaśnienie słowa arogancja big_grin
                                        I nie denerwuj się tak, po prostu następnym razem będziesz się zabierać za coś, na czym się znasz i wypadniesz lepiej
                                        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 22:56
                                          anorektycznazdzira napisała:

                                          > otwórz słownik, może być internetowy i znajdź sobie wyjaśnienie słowa arogancja
                                          > big_grin

                                          Otworzylam slownik Kopalinskiego:
                                          arogancja butna pewnosc siebie, hardosc, zarozumialosc polaczona z lekcewazeniem innych, z impertynenckim, zuchwalym zachowaniem sie

                                          Mysle, ze ta definicja dokladnie okreslila Twoje zachowanie.

                                          > I nie denerwuj się tak, po prostu następnym razem będziesz się zabierać za coś,
                                          > na czym się znasz i wypadniesz lepiej

                                          Lepiej dla kogo? Dla Ciebie?smile
                                          No i ile jeszcze doktoratow musze zrobic, zeby odezwac sie na forum emama. smile)
                                          • anorektycznazdzira Re: "funkcja" teściowa 30.05.12, 13:40
                                            Wystarczy, że nie będziesz arogancko wciskać ciemnoty za pomocą pseudo-naukowego bełkotu. Niczego więcej nie potrzeba.
          • babcia47 Re: "funkcja" teściowa 30.05.12, 18:34
            > W stadzie np. wilkow, starsze osobniki, ktore stracily mozliwosc prokreacji sa
            > odganiane.
            Większej bzdury nie czytałam..w stadzie wilków rozmnażające się poza para alfa wilki są wyganiane, w "złym" roku szczeniaki podrzednej suki pokrytej przez samca alfa sa zagryzane lub zagłodzone, w dobrym, miot suki podrzędnej dołaczany do miotu suki alfa, karmione i bronione przez całe stado, które poza para alfa nie ma prawa się rozmnażać..podrzędny samiec musi znaleźć sobie własne stado, wywalczyc przywództwo w nim lub w obecnym, albo z wybraną suką oddalic się i załozyc własne, jeżeli uda im się przezyc i wykarmić potomstwo
            • laquinta Re: "funkcja" teściowa 30.05.12, 19:54
              Mowie o straych wilkach. Sa odpedzane albo same odchodza. Jesli wziac pod uwage zasady wspolzycia i hirarchii w stadzie wilkow, to latwiej zrozumiec, ze w stadzie ludzkim tez pewne zasady i hierarchie istnieja, jednak trudno sie ludziom z nimi pogodzic i im poddac. Kiedys, gdy ludzie uzalenieni byli od siebie ekonomicznie, porzadek "w stadzie" byl latwiejszy do wyegzekwowania. Swietnie to opisuje Reymont w Chlopach. smile
    • natalinek.j Re: "funkcja" teściowa 27.05.12, 23:01
      atowlasnieja napisała:

      > Co takiego w układach rodzinnych jest, że teściowe bywają nagminnie nielubiane
      > przez współmałżonków swoich dzieci?

      A co takiego jest w tych układach że matki ( i ojcowie) tak nagminnie nie lubią swoich synowych, zięciów.
      Ja raczej z takimi przypadkami się spotykam dookoła. Dziewczyna robi, co może ale i tak nie ma szans bo od pierwszego dnia, kiedy została przedstawiona teściom jest traktowana jak wróg. Oczywiście teściowa próbuje to na początku kryc, lecz słabo jej to wychodzi.
      Odpowiedź jest prosta...... do tej pory miała synka, córke dla siebie - miała na pewno wiekszy wpływ na jego/jej decyzje. Dla niego/niej była na pierwszym miejscu i nagle pojawiła się inna osoba, która staje się najważniejsza dla kochanego synka/córki, mama schodzi na dalszy plan. Czuje się jakby coś traciła, a to wszystko za sprawą tej jednej osoby. Z automatu traktuje ją jako intruza, który rozbija harmonię i sielankę, odciąga dzieci od matki.
      To tyle, matki często nie mogą się pogodzić z tym że ich dziecko jest dorosłe i zakłada własną rodzinę, opuszcza dom, że teraz ktoś inny będzie powiernikiem, przyjacielem i najważniejszą osobą. Często zachowanie synowej/zięcia już nie ma tu za dużego znaczenia, co by nie zrobiła i tak będzie źle. Bardzo często tak jest, bez względu na to co mówią to siedzi we wnętrzu i prędzej, czy później wymknie się spod kontroli...
      Co ma zrobić taka niechciana synowa? Broni się jak może i zostaje wstrętną i najgorszą synową, niegodną takiego męża itd. Nic dziwnego, ze zaczyna patrzeć na teściową jak na wroga....

      A tak trochę off top.... ile w ludziach zakłamania i fałszywości. Tak dużo jest rodzin, w których się ludzie oszukują, udają żesię lubią, że stosunki synowa-teściowa są ok. Kiedy siedzą przy stole i udają, że się lubią, a po powrocie do domu partner wysłuchuje pretensji i żali... Czemu ludzie nie potrafią wprost powiedzieć tego co myślą, co czują. Przecież to są obce osoby, pochodzące z różnych środowisk, mają prawo sobie nie odpowiadać, mają prawo miec odmienne zdanie. Wcale nie trzeba się kłócić, można ustalić granice których nie przekraczamy, można powiedzieć swoje zdanie i tyle i nie namawiać do niechcianych zachować, bo i tak każdy zrobi tak jak chce.


      > ją gęsią skórkę. Nie mówię tu o wybitnie złośliwych stetryczałych samotnych wdo
      > wach ale nawet o 50, 60 letnich sprawnych i posiadających własne życie kobietac
      > h.

      no właśnie skoro te 50, 60 latki mają swoje życie, to po co się pchają z buciorami w czyjeś. One juz miały swoje 5 minut, jak były młode. Brały ślub, rodziły i wychowywały dzieci po swojemu, teraz młodzi tez mają do tego prawo.
      • asia_i_p Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 07:27
        Trochę ciekawy podział ról: dziewczyna stara się jak może, a teściowa próbuje się kryć. Czyli obie są uprzejme bez zaplecza uczuciowego (bo skąd by ono miało być), tylko w zależności od funkcji inaczej się to nazywa?

        Zdarzają się straszne egzemplarze po jednej i po drugiej stronie. Natomiast dużo bardziej powszechne jest wpędzanie tej drugiej połowy w "straszność" - wszystko, co u każdego innego członka rodziny zbylibyśmy wzruszeniem ramion, u teściowej jest dowodem na jej wredny charakter. Czasem mam wrażenie, że niektóre kobiety tylko czekają "aż ona się ujawni". U siebie też obserwowałam skłonność do interpretowania zachowań mamy męża jako skierowanych przeciwko mnie, ale dość szybko zrobiło mi się wstyd, bo ona we wszystkich moich dopatrywała się dobrej woli.
    • stukostrach-jeden Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 08:52
      Nie wiem, ja tam lubie moja teściowa.
      • ada16 Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 14:42
        A może jest tak, ze kandydatka na synową nie spełnia subiektywnych wyobrażen o przyszłej synowej.
        Matka często zna swego syna i obawia się, ze wybranka nie uszczesliwi syna.
        Stąd niechęć.
        • laquinta Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 14:56
          ada16 napisała:

          > A może jest tak, ze kandydatka na synową nie spełnia subiektywnych wyobrażen o
          > przyszłej synowej.
          > Matka często zna swego syna i obawia się, ze wybranka nie uszczesliwi syna.
          > Stąd niechęć.

          Albo odwrotnie, znajac swojego syna, wie, ze nie uszczesliwi on kandydtaki na synowa.
          • ada16 Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 15:20
            też może być
    • dzoaann Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 18:57
      ja tam lubie swoich tesciow, ich inne synowe tez. Moj maz nie lubi mojej mamy, ale tu go w pelni rozumiem, bo ona jest bardzo trudna osoba...
      • dzoaann Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 18:58
        ich inne synowe tez ich lubia mialo bycsmile
    • zabulin Re: "funkcja" teściowa 28.05.12, 21:11
      Nie wiem, nie rozumiem.

      Moj mąż i moja Mama bardzo się lubili.

      Jeden raz widziałam go płaczącego- kiedy umarła.
      Z moim tatą nie ma takiego kontaktu, ale jest OK.

      Ja się z teściami bardzo lubie. Naprawde miałam szczescie- z tesciową mogę pogadać o wszystkim, napić sie czegoś mocniejszego. Ja jej nie kocham jak Mamy, Ona mnie jak córki (ma dwie)-wiadomo, ale mamy naprawde świetny kontakt.
    • ga-ti Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 11:31
      Eeee, ja bardziej widzę, że nie układają się relacje na linii synowa-teściowa, zięć-teść. Bo nagle pojawia się ktoś, kto nie jest idealny i zabiera mi mojego syna, moją córkę, nie jest najpracowitszy/a, najmądrzejszy/a, najpiękniejszy/a, zupełnie niepodobny do mnie, a dziecko moje najcudniejsze oszalało na jego/jej punkcie. To tak skrótowo.

      Moja teściowa była słodka przed ślubem, ale po ślubie ta jej słodycz zaczęła mi szkodzić. Im bardziej teściowa się starała, tym bardziej mnie drażniła, bo wyczuwałam nieszczerość.
      Wspólne mieszkanie też delikatnie mówiąc, nie pomogło.
      Zaczęłam ją lubić po kilku latach małżeństwa i gdy już razem nie mieszkałyśmy. Uczę się ją szanować, doceniać, rozumieć. Drażni mnie czasem bardzo, ale im jestem starsza, dojrzalsza, mądrzejsza, tym lepiej się nam układa.

      Mój mąż świetnie dogaduje się z moją mamą, ale w dużej mierze pewnie dlatego, że widują się nie częściej niż raz w miesiącu wink Z moim tatą już gorzej. Są bardzo różni. I choć obaj się starają, to iskrzy między nimi dość często. No ale cóż, w końcu jakoś muszą żyć ze sobą, na szczęście mieszkamy dość daleko.
    • default Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 12:07
      Jak czytam te różne wątki o teściowych, to myślę że ja będę (poniekąd nieformalnie już jestem) bardzo dobrą teściową. Dlaczego ? Bo się absolutnie nie wtrącam do związku mojej córki - pożycia, gospodarstwa, spędzania czasu itp. Nie krytykuję, nie udzielam rad nieproszona, nie absorbuję swoją obecnością, telefonami, nagabywaniem, wypominaniem, pouczaniem. Nie wymagam regularnych spotkań, rytualnych "rodzinnych obiadków", nie obdarowuję na siłę moimi wytworami kulinarnymi dopominając się wdzięczności.
      Oczywiście poproszona zawsze chętnie służę pomocą, za którą potem nie oczekuję dozgonnej wdzięczności i nie wypominam przy każdej okazji.
      Podobny układ utrzymuje moja córka ze swoimi "teściami", z tym że z tamtej strony to wynika raczej z tego, że chłopak córki trzyma ich na dystans siłą smile
    • agamama123 Re: "funkcja" teściowa 29.05.12, 12:07
      Bo niektóre teściowe najzwyczajniej w świecie żyją w przekonaniu, że jeszcze się taka królewna nie urodziła co by na ich synka zasłużyła?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka