azile.oli
30.05.12, 17:27
Natchnął mnie trochę wątek o tym 12 - latku, wygarniającym nauczycielom prawdę i tak się zaczęłam zastanawiać, na ile ta cecha w życiu pomaga, a na ile przeszkadza, czy wogóle może być pożyteczna?
Mój mąż posiada ją w pełnym arsenale, odziedziczoną po mamusi (teściowa nazywa to szczerością) i fakt, on załatwi praktycznie wszystko, ale też bardzo zraża do siebie ludzi.
Mojej teściowej nie lubi nikt, autentycznie, nawet wnuki jej nie trawią, a synowie po prostu się przyzwyczaili. Mój mąż jest raczej lubiany wśród znajomych, bo na grunt towarzyski na szczęście tej cechy nie przenosi, w przeciwieństwie do swojej matki, ale: zrobił awanturę we wszelkich możliwych urzędach, we wszystkich sklepach w okolicy również, jak dzieci chodziły do podstawówki, to nauczycielki przed nim drżały (choć tu akurat nie było innego wyjścia i chodziło o sprawę istotną dla większej grupy), na szczęście w gimnazjum i liceum dzieci go z daleka od szkoły trzymają, wolą, jeśli jest potrzeba, żebym ja się tym zajęła, bo choć jestem mało przebojowa, to umiejętną rozmową załatwię sprawę lepiej, niż on awanturą.
Przyznam jednak, że jest on niezaprzeczalnie jedyną bronią na osoby bezczelne, leniwe, chamskie - bardzo szybko ustawia je do pionu i uzyskuje to, co chce.
Mujszę przyznać, że robiąc awanturę ma rację i zawsze jest to słuszna sprawa, ale czasem działa wytoczone są za wielkie. Poza tym nie zdaje sobie sprawy, że mówi do kogoś coraz głośniej (dla kogoś, kto go nie zna - po prostu krzyczy).
Oczywiście prowadzi własną firmę, bo przecież pokłóciłby się z każdym szefem.
Ja dla równowagi jestem spokojna i muszę przyznać, że większość spraw bym załatwiła równie dobrze, jak on, bez robienia sobie wrogów. Oczywiście z kolei on może liczyć na szybkie załatwienie wielu spraw, bo ludzie , którzy mieli już z nim do czynienia, wolą nie ryzykować. Oczywiście on sobie zdaje sprawę, że robi za roszczeniowego chama, ale się tym nie martwi wcale, nawet go to bawi.