Dwie staruszki, siwiutkie i pomarszczone, jedna grubo po osiemdziesiątce, z laseczką, druga młodsza, zdecydowanie zbliżająca się do siedemdziesiątki powolutku i ostrożnie wyszły z restauracji, w której jadły lunch i skierowały się na parking, po czym wsiadły do takiego samochodu i odjechały:
Prowadziła młodsza.
I muszę wam powiedzieć, że bardzo mi się ten widok spodobał
Jak dożyję do siedemdziesiątki, to też sobie porszaczka kupię