Dodaj do ulubionych

dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę

23.06.04, 15:30
Cześć smile

Nie wiem, może jestem nadopiekuńcza, ale do szału doprowadza mnie, jak obcy ludzie na spacerze dotykają moje dziecko - zdarzają się tacy, którzy próbują całować np. w rączkę. Na początku odjeżdżałam wózkiem, aby intruz nie mógł dosięgnąć. Potem zwracam uwagę delikatnie. Ale ostatnio, w sklepie, mnie poniosło, kiedy jakiś babsztyl, usiłujący dotknac mojego synka, zaczął mi prawic morały (!!!) że niby dlaczego nie pozwalam jej dotknac synka...
Jak mówić do ludzi, żeby zrozumieli, że nie życzę sobie, aby dotykali moje dziecko, skoro normalnie nie pomaga?
Wiem, że może tragedia by się nie stała. Ale wkurza mnie to, tym bardziej, że mały jest strasznym alergikiem i reaguje wysypką, gdy ktoś go dotknie spoconą, brudną ręką albo nie daj Boże pocałuje. Potem swędzi go, drapie się do krwi niemalże. Więc wydaje mi się, że moja nadopiekuńczość w tym aspekcie może być usprawiedliwiona.
Mały tez nie lubi spoufalania się z obcymi, przygląda się życzliwie, ale z rezerwą, a ewentualnych intruzuów próbuje przepędzac krzykiem i wzywaniem mamy.
Co radzicie, bo następnym razem kogoś pogryzę na spacerze. A może tylko w moim mieście tyle takich natrętów?

Pozdrawiam,
Monika z Patrykiem.
Obserwuj wątek
    • aluc Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 23.06.04, 15:35
      mówiłam "proszę nie dotykać" i nie wdawałam się w dalsze dyskusje
      opinie, że jestem arogancka, nienormalna i walnięta, miałam i mam w głebokim
      poważaniu

      nie chodzi o nadopiekuńczość, alergie i inne zarazki, sama też nie lubię być
      dotykana przez obcych, więc dlaczego moje dziecko ma to znosić
      • yola66 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 23.06.04, 15:50
        w pelni to rozumiem, też mnie to doprowadza do szału....

        Dodam jeszcze, że mój synek jest strasznie ruchliwy i dużo biega - nie umie
        usiedzieć na jednym miejscu - i na przykład kiedy idziemy do knajpy cała
        rodziną zdarza się, że kręci się po lokalu i wtedy często sie zdarza że obcy
        ludzie wpychają mu jedzenie.... A cisteczko może i łup do jego rączki.... Krew
        mnie zalewa!!!
    • taissa1 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 23.06.04, 18:10
      Wiem co czujesz,bo też tego nie znosiłam.Nigdy nie wiadomo kto ma akurat
      katar,kaszel albo co innego.
      Ja na początku poprostu krzywo na to patrzyłam ale później prosiłam aby nie
      dotykano małej za rączki gdyz ona bierze je później do buzi.Pozdrawiam
      serdecznie.taissa
      • wodniczka76 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 23.06.04, 22:07
        Miala wczoraj taka sytuacja ktora doprowadzila mnie do pasji...bylysmy z mama
        na targu i moje dziecko zmeczone siedzeniem w wozku i ogolnym rozgardiaszem
        chcialo na raczki oznajmiajac mi to placzem ...jakas kobieta podbiegla do mnie
        i z pretensja w glosie"no niech mu pani zasloni bude" i zlapala za bude i
        postawila...we mnie zawrzalo ..doslownie bo co mi tu jakies babska bedzie
        rozkazywac i lapac za wozek..jak maly mial 2-3 miesiace to jedna pani z
        osiedla ciagle wkladala mi lapy do wozka i odslaniala kolderke...myslalam ze
        udusze babsko...ja rowniez nie rozumiem czemu ludzie tak chetnie lapia nieswoje
        dzieci a jak jakis facet sie o pania ociera w autobusie to ta juz podnosi
        alarm..pozdrawiamsmile
        • mama_buby Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 10:04
          Ja chyba trafiam na ludzi, którzy po polsku nie rozumieją.
          Wczoraj, na spacerku za rączkę, jakiś facet podszedł, usiłował wziąć synka za rękę mówiąc "no, chodź ze mną", mrugał i debilnie chichotał. Zapytałam faceta, co do cholery robi, a on mi na to "proszę panią, on by z PEWNOŚCIĄ ze mną poszedł".
          No normalnie zagotowałam się. Z chamstwem trzeba tylko chamstwem, bo stanowcza i chłodna kultura to zdecydowanie zbyt mało.
          I nawet bydlak nie pomyśli, że taki incydent to dla bąbelka szok - podchodzi jakiś wstręciuch i usiłuje - w mniemaniu 16 miesięcznego dziecka - zabrać go od mamy.
          Gdzie te biedne dzieci mają chodzić, spacerować, skoro wszędzie pełno takich lecących z łapami?
          • bzeebze Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 10:13
            ja też tego nienawidzę
            aż gotuje się we mnie jak śmierdzące łapska wędrują do maleńkiej twarzyczki
            ja nie mówię, energicznie odsuwam, albo zasłaniam a wózkiem odjeżdżam
            i w nosie mam co pomyślą, czy ich interesuje co ja myślę, albo dziecko? Skąd ta
            chęć łapania. A złapać taką jedną z drugą za trzy tłuste podbródki i
            potrząsnąć "oj się upaśło na kaltofelkach i golonku, oj niedobzie sie ziwimy, a
            ta dupcia jaka mieńka oj sie cięsie"
            • maminka1 Re: do bzebze 24.06.04, 10:34
              " A złapać taką jedną z drugą za trzy tłuste podbródki i potrząsnąć "oj się
              upaśło na kaltofelkach i golonku, oj niedobzie sie ziwimy, a ta dupcia jaka
              mieńka oj sie cięsie"

              O rany, bzebze, mało nie spadlam z krzesła ze śmiechu smile)))) To jest dopiero sposób!
              • mama_buby Re: do bzebze 24.06.04, 11:07
                smile))))))))
                Świetny pomysł.
              • wegatka Re: do bzebze 24.06.04, 17:28
                A ja się popłakałam ze śmiechu, jak sobie wyobraziłam minę kobitki, która mogła
                by to usłyszeć smile)))

                Pewnie po tym omijana byś była przez taką panią szerokim łukiem.

            • ako416 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 25.06.04, 00:44
              "A złapać taką jedną z drugą za trzy tłuste podbródki i potrząsnąć "oj się
              upaśło na kaltofelkach i golonku, oj niedobzie sie ziwimy, a ta dupcia jaka
              mieńka oj sie cięsie""

              Jeszcze mam łzy w oczach ze śmiechu...
              Jak uda mi się zapamiętać to wypróbuję jutro na spacerze na takiej jednej
              natrętnej, tłustej babie... Aż się doczekać nie mogę... smile))
    • grzalka Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 11:13
      A ja chyba dzialam odstraszajaco, bo mojej coreczki jeszcze nikt obcy nie
      chcial dotykac....
      • bzeebze Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 11:33
        grzalka napisała:

        > A ja chyba dzialam odstraszajaco, bo mojej coreczki jeszcze nikt obcy nie
        > chcial dotykac....
        to zdradź, grzalko kochana, gdzie chodzisz na spacery
        ja też tam pójdę smile)))
        • mabrulki Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 14:03

          Bzeebze - popłakałam się ze smiechu smile

          ---

          "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
          Woody Allen
    • mmc2 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 16:49
      Ja tez znam ten problem.
      Najgorsze jest to ze najczesciej zaczyna sie bardzo niewinnie rozmowa na temat
      dziecka, a potem ktos z nienacka lapie moje dziecko za raczki lub buzie.
      Raz mi sie zdazylo ze obca kobieta wypiela mi dziecko z fotelika
      (mimo ze prosilam zeby tego nierobila), dopiero jak dziecko sie rozplacze
      oddaja mi je natyczmiast.
      Najbardziej jestem wsciekla na siebie ze nie umiem mojego dziecka
      przed takimi ludzmi ochronic. Dziecie placzem broni sie samo.
      Jaka ze mnie matka?
      Dobrze ze o tym piszecie moze od was sie naucze reagowac na takie zachowania
      chocby z tupetem czy bezczelnie.
      Pozdrowienia
      mmc2
      • slonko12345 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 17:34
        mnie też się zdarzyło - dwa razy, że ktoś chciał dotknąć moją córeczkę. Raz
        zrobił to jakiś pijak i niestety nie zdążyłam (nie śmiałam?) zareagować. Na
        szczęście właśnie wracałam do domu i zaraz umyłam jej rączki, ale i tak
        postanowiłam, że nigdy więcej na to nie pozwolę. Natomiast drugi raz zdarzył się
        dzisiaj - do wózka podbiegło dziecko i dotknęło buzi (!!!) mojej Patrycji,
        prawie włożyło jej rączkę do ust. Rodzice dziecka nie przejęli się tym za
        bardzo, we mnie się zagotowało, ale przecież nie będę krzyczeć na malucha.

        A poza tym żałuję, że nie jestem dość asertywna w takich sprawach i pozwalam np.
        zbyt wielu osobom brać małą na ręce...
        Pozdrawiam,
        Marta
    • flurcia Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 17:52
      Byłam z córką na szczepieniach w poradni dla dzieci zdrowych. Była babcia z
      dziewczynka ok.3-4 letnią. Dziecko to podchodziło do wózka i brało zabawki.
      Zwróciłam grzecznie uwagę, że sobie tego nie życzę , bo mój maluszek pakuje te
      zabawki do buzi, a dziewczynka ma katar. Babcia się strasznie oburzyła i
      poparzyła na mnie jak na wariatkę i powiedziała, że katar jest alergiczny. Jak
      się później okazało była to nieprawda, bo lekarka wyprosiła ją z gabineu, że
      dziecko jest chore i powinna iść na stronę chorą. Babcia się tłumaczyła, że tam
      jest dużo ludzi, a tu nie , a jej się spieszy. Jak to usłyszałam, to mną
      zatrzęsło. Ludzie nie mają żadnej odpowiedzialności. Liczy się tylko ich dobro.
      Efekt: mała dostała swój pierwsz katare, naszczęście trwał tylko 2 dni.
    • lidka_edziecko Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 22:44
      Mnie ogólnie doprowadza do pasji traktowanie dziecka jak maskotki. ktoś tam
      dotknie, zaczepi, połaskocze. No kurcze czy to zabawka?
      Mieszkamy w wysokim bloku i jeździmy często windą, tam to się dzieje. Co chwilę
      ktoś zaczepia synka, narusza jego prywatność po prostu. A to też człowiek, czy
      te baby ( przeważnie to baby) nie rozumieją tego?
      Jesuenią byliśmy na placu zabaw , takim pod dachem. Parę razy obok mojego
      synka, grzecznie bawiącego się, przechodziłą jakaś kobita i za każdym razem
      czochrała mu włosy. No kurczę co za babsztyl. Ciekawe co by zrobiła jakbym do
      niej podeszła i potarmosiła jej w kłakach. Pewnie by się oburzyła. A dziecko to
      niby co, pluszowy misiek?
      Mierzi mnie na widok takich bab. Nie jestem przewrażliwiona i nie chodzę z
      synkiem tylko o zmroku żeby nas nikt nie spotkał wink)))ale takie spoufalanie
      się to już przesada, naprawdę.
    • coronella Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 24.06.04, 23:24
      a ja, odkąd mam dziecko, zrobiłam się jak lwica, do tego pyskata.

      Nie wdaję się w rozmowy z obcymi, jesli mam chociaz cień podejrzen o zle
      zamiary. Po prostu odwracam wózek, albo staje i udaje, ze poprawiam małej
      czapke, itp...

      jesli jestem wsród ludzi, np w autobusie, trzymam mała za rączki, i chusteczki
      w pogotowiu. po jakims incydencie ostentacyjnie wycieram małą. Działa.

      Ludzi, których znam, np sąsiadów, grzecznie poprosiłam na poczatku, o
      niedotykanie dziecka. Zrozumieli.

      Całowanie dzieci. Moja rodzina zna moje poglądy. Męza rodzinę szybko nauczyłam.
      Przy pożegnaniu niby żartem wyciągam małej raczkę mówiąc cześć. A na słowo: a
      buzi? odpowiadam, że ona bedzie się całować tylko ze swoimi chłopakami.
      Wyjątkiem jest prababcia męża, która, kochana jak kazda prababcia, ale jednak
      nie ma zębów, mlaska, pluje się- 97 lat. 2 razy grzecznie prosiłam męża o
      zwrócenie jej uwagi by nie obcmokiwała dominiki, nie poskutkowało. 3 raz
      zrobilam awanturę, tak, by słyszeli teściowie. Babcia kochana, ale ja nie wiem,
      czy ona dokładnie myje buzie, a dlaczego tak maleńki organizm ma walczyc z
      próchnicą?

      Szkoda, ze nie robia koszulek z napisem Nie Dotykać, prawda?



      "Kiedy śmieje się dziecko, smieje się cały świat"

      Janusz Korczak

      Dorota, mama Dominisi (10.02.2003)
    • sabina74 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 25.06.04, 14:27
      a ja właśnie wróciłam ze spaceru i wiecie co mi się przydarzyło? siedzieliśmy z
      synkiem (9mieś) na kocyku i się bawiliśmy nagle obok nas pojawił się olbrzymi
      czarny pies (chyba owczarek) z bardzo beztroską właścicielką. ledwo zdąrzyłam
      się spostrzec to pies podszedł do kocyka i jakgdyby nic wylizał buzię mojemu
      synkowi. nawet mój synek nie wiedział co się dzieje i zachował się jakby nic
      się nie zdarzyło. ja się oburzyłąm i zwróciłam kobiecie uwagę żeby pilnowała
      psa, na co ona beztrosko stwierdziła, że jej pies przecież tak bardzo lubi
      dzieci i była wręcz rozbawiona.
      • banieczka Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 25.06.04, 15:19
        sabina74 napisała:

        > a ja właśnie wróciłam ze spaceru i wiecie co mi się przydarzyło? siedzieliśmy
        z
        >
        > synkiem (9mieś) na kocyku i się bawiliśmy nagle obok nas pojawił się olbrzymi
        > czarny pies (chyba owczarek) z bardzo beztroską właścicielką. ledwo zdąrzyłam
        > się spostrzec to pies podszedł do kocyka i jakgdyby nic wylizał buzię mojemu
        > synkowi. nawet mój synek nie wiedział co się dzieje i zachował się jakby nic
        > się nie zdarzyło. ja się oburzyłąm i zwróciłam kobiecie uwagę żeby pilnowała
        > psa, na co ona beztrosko stwierdziła, że jej pies przecież tak bardzo lubi
        > dzieci i była wręcz rozbawiona.

        Może to zabrzmi drastycznie, ale chyba bym wolała, żeby moje dziecko pies
        wylizał, niż ktoś brudnymi łapami je głaskał po buzi. Ślina psów ma właściwości
        antyseptyczne i nie zaszkodzi (nawet się mówi: wylizać się z ran). Ja osobiście
        nie należę do "psiar", moi rodzice mają psa i różne cuda z nim wyczyniają
        ("buzi buzi"), ja - nigdy bym się psu polizać nie dała, bo mi sie to obrzydliwe
        wydaje. Ale zdecydowanie bardziej obrzydliwe są brudne łapska.
        • staramama Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 26.06.04, 00:31
    • melmire Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 25.06.04, 14:58
      ja jestem osoba z drugiej strony barykady - i obiecuje ze juz nigdy zadnego
      dziecka nie dotkna, niechby nawet wyciagalo do mnie raczki i rozkosznie
      gaworzylo smile
    • le_lutki Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 25.06.04, 16:09
      Ja nie zwracam uwagi, tzn jeszcze mnie nikt do tego nie doprowadzil, co
      najwyzej staram sie nie dopuscic do tego, zeby osoba, do higieny ktorej mam
      podejrzenia, za bardzo mi sie do Grubcia nie zblizala. Ogolnie kiedy malutki
      byl noworodkiem, to bylam bardziej przewrazliwiona, bo to male i pierwsze i w
      ogole! Musialam wygladac dziwnie, bo tutaj do szpitala przychodzi cala rodzina,
      znajomi z pracy i nie tylko ogladnac malucha i wycalowac mamusie - takie
      zwyczaje. U mnie w szpitalu bylo tylko kilka osob i niektorym sama dalam bez
      wahania dzidziusia na rece.
      Natomiast teraz traktuje rzeczy normalnie, z pewnym dystansem. W niewielkim
      bloczku, w ktorym mieszkamy i jest sporo dzieci ale i starsi (w tym dwu gejow,
      ktorzy dzieci nie maja, jak sie mozna domyslic smile - jest rzecza naturalna, ze
      kazdy, kto mnie mija z malym w objeciach to sie zatrzyma, polaskocze go w
      brodke, zagada (zapyta przy okazji czy mui nie pomoc). Nie widze powodu
      systematycznie ich odpedzac. Oczywiscie jesli wlasnie robili grilla to nie
      pchaja rak do buzi malego. Co do zupelnie obcych, to np kiedy odwiedzalam w
      domach rozne kandydatki na nianie dla mojego synka przed powrotem do pracy,
      przylapalam sie na tym, ze pierwsze kryterium bylo takie: czy chcialabym, zeby
      dotknela/poglaskala moje dziecko? Nadmienie, ze w przypadku jednej z nich (tez
      dyplomowanej)stwierdzilam, ze jak dotknie malego to jej go chyba wydre z rak! smile
      Psow sama nie lubie (maz bardzo lubi, wiec pewnie kiedys sie doczekamy smile to
      bede musiala sie przelamac i nie padac na wznak za kazdym razem gdy maly mu
      wsadzi reke do pyska.
      Pozdrawiam
      • mama_buby do le_lutki 26.06.04, 21:01
        To nie tak, że nikomu absolutnie nie wolno dotykać małego - są osoby w naszym otoczeniu, które mogą to robić. Ale ja nawet sąsiadom nie pozwalam. Trudno - niech się patrzą dziwnie, ale takie incydenty kończyły się wysypką, swędzeniem, drapaniem do krwi, maścią sterydową. Mały wyrasta z alergii, więc może niedługo przestanę "warczeć" na obych. Ale raczej nie pozwolę nikomu obcemu go dotykać dopóki sam nie będzie na tyle duzy, żeby bronić swojej nietykalności skutecznie smile)

        Pozdrawiam,
        Monika.
        • le_lutki Re: do le_lutki 27.06.04, 15:21
          Hej!
          Mysle, ze w Twojej sytuacji postepujesz slusznie.
          Moj maly nie ma zadnych alergii, a poza tym on akurat sam garnie sie do ludzi i
          zawsze jak go ktos zagaduje, wzglednie poglaszcze czy polaskocze w pietke to
          smieje sie od ucha do ucha. Gdyby mu to jednakze bylo niemile lub wywolywalo
          strach to rzecz jasna nie pozwalalabym sie "pastwic" nad nim smile
          Ania
    • staramama Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 26.06.04, 00:28
      Jak mówić? Bardzo prosto: proszę nie dotykać mojego dziecka - spokojnie i
      stanowczo. Wyobraź sobie, że osoba dotykająca ma gruźlicę, grypę, grzybicę
      skóry i już powiedzenie tego nie sprawi ci problemów. Delikatność w tym
      momencie nie jest dobrym doradcą, bo faktycznie nie wiesz, kto maca ci dziecko
      i co tymi łapami robił 5 minut wcześniej.Mi się nie chce dyskutować i mam w
      nosie, co ktoś o mnie pomyśli w tej akurat sytuacji.
      • mama_buby Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 26.06.04, 20:57
        Tylko że są ludzie, którzy spokojnie i stanowczo nie rozumieją. I szukam sposobu na takich. Zdarzają sie przypadki, w których należałoby uzyć siły (dosłownie), ale przecież nie mogę się z kimś szarpać. Muszę wymyslec coś takiego, co będzie skutecznie odstraszało tych najbardziej zawziętych intruzów smile))
        • staramama Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 27.06.04, 23:45
          Zgadzam się, że są tacy, którzy na "spokojnie i stanowczo" uśmiechną się uroczo
          i powiedzą "niech pani nie przesadza". Wtedy marzę o takim wielkim psie, który
          potrafiłby ostrzegawczo warknąć. Można spróbować zmyślić coś medycznego, np.,
          że dziecko ma zespół obniżonej odporności albo zespół nadwrażliwości na dotyk,
          albo wymyśl jakąś inną nazwę, grunt, żeby miała naukowe brzmienie. No i zawsze
          pozostaje podejść blisko i wysyczeć do ucha "spadaj pani".
    • mamamarka Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 27.06.04, 02:14
      Pogryź bez skrupułów smile))
    • misinka81 Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 27.06.04, 11:47
      Jak to wszystko przeczytałam, bo przyznaję,że się trochę zdziwiłam....
      Rozumiem,że pijak,bezdomny czy osoba ewidentnie brudna (śmieciarz) lub
      chora,ale z resztą to chyba lekka przesada.
      Mój Michaś ma 16 miesięcy. Jako półroczne niemowlę zaczął ze mną chodzić niemal
      codziennie na uczelnię (nie mam go z kim zostawić). Na uczelni wiadomo: gromada
      studentów, studentek,wykładowców i innych i wszyscy się zachwycają, zagadują i
      pytają,czy da cześć, itd. I co? I każdego mam odpędzić, powiedzieć,żeby nie
      dotykali,bo to nie lalka? Nie przesadzajmy. W końcu nie będę go izolować od
      ludzi,bo przecież to i jego świat. Musi się nauczyć jak funkcjonuje. Dotykanie
      jest dla dziecka ważne. Nie mówię tu o takich natrętach, którzy bez zgody mamy
      wyciągają dziecko z wózka,itd. Ale przecież dziecku nic się nie stanie, jak
      jakaś pani uściśnie mu rączkę...no chyba tak mi się zdaje. Przynajmniej mojemu
      do tej pory nic się nie stało. A poza tym nie powinno się dziecko aż tak
      sterylizować wszystkiego,bo jak się trochę pobrudzi,to się uodporni na zarazki,
      przynajmniej niektóre. Jako dziecko robiłam różne niezbyt czyste rzeczy wink i
      też nie miałam tężca czy gruźlicy smile. Dzisiaj co drugie,trzecie dziecko jest
      alergikiem,bo mamy boją się zarazków i chronią je przed wszystkim,co się da.
      Słyszałam o kobiecie, która w czasie ciąży tak bardzo bała się o swoje
      dziecko,że nie malowała się, nie używała środków chemicznych do sprzątania,itp.
      I co? I okazało się,że w rezultacie dziecko nie mając z tym kontaktu, urodziło
      się uczulone na prawie wszystko surprised.
      A to mój Michałek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10884400
      Azali były osoby mrowie a mrowie? ...
      • mama_buby do misinka81 27.06.04, 20:45
        Alergia nie jest skutkiem unikania czegokolwiek, tylko warunkowana odpornością, dziedzicznością itd. Ja jestem alergikiem od dziecka (a moja mam w ciązy też nie przesadzała, zresztą 25 lat temu kto słyszał o powszechnej alergi??), mój mąż również. Nasze dziecko wyrasta z alergii, ale musi mieć czas i sprzyjające warunki, żeby zostac wyleczone.
        Fajnie, że masz takie nastawienie, podziwiam. Sama tego nie lubię, pozwalam dotykać dziecko tym osobom, które dobrze znam, wiem, że sa zdrowe itd. Dziecko koleżanki, poprzez wzięcie do buzi grzechotki, którą pobawiła się z nim osoba spotkana w sklepie, dostało paskudnej grzybicy. Nie tylko śmieciarze i kloszardzi są siedliskiem bakterii - wystarczy, że ktoś, kto skorzystał z toalety i nie umył rąk, a potem dotknął Twoje dziecko. A choróbsk jest teraz naprawdę od metra, nosicieli również. Fakt, pewnych rzeczy nie unikniemy, ale pewnych uniknac możemy. Ja unikam smile)
        Nie wydaje mi się, żebym przesadzała. Ale są mamy, które myślą tak jak Ty, sama znam niejedną, mają dzięki Bogu zdrowe dzieci i jest ok.
        Chciałam tylko spytać inne mamy, jak sobie radzą metodami pozbawionymi bezpośredniej agresji smile)) z wyjątkowymi namolami.

        Pozdrawiam serdecznie,
        Monika.
      • mama_buby do misinka 81 cd. 27.06.04, 21:34
        Tak mi się jeszcze przypomniało.........

        Piszesz, że teraz co 2 dziecko jest alergikiem - owszem, ale tak już jest i trzeba alergię leczyć. A unikanie alergenów jest równiez leczeniem. Mój syn ma bardzo delikatną skórę i unikam obcyhc, którzy go obmacują. Tak dla lepszego wyobrazenia - po takim macaniu jego skórka wygląda tak, jakby ktoś na nim odcisnął gorące żelazko.

        A w piaskownicy się bawi, brudzi się na podwórku - uroki dzieciństwa poznaje w pełni, jest zdrowy. Nie trzymamy dzeci pod kloszem - bo co innego zabawa, a co innego pozwalanie obcemu na miętoszenie naszych dzieci (aspekt higieny obych pomijając).

        A co do unikania alergenów w ciąży - obecnie, przy zwiększonej alergizacji dzeci na mleko krowie, matki w ciąży powinny unikać zbyt dużego spożywania produktów z mleka właśnie po to, bo zmniejszyć ryzyko alergii u dzieci. A reszta z unikaniem i sterylizowaniem otoczenia to bajki smile)
        Ale to tak na marginesie smile) Czasem się rozwlekam smile

        Tak jak pisałam - podziwiam Cię za postawę. Ja ze względów obiektywnych i subiektywnych tak nie umiem. Zreszta przyjdzie pewnie czas i pora na to, że mój syn będzie "miętoszony" przez innych ludzi i nie będe miała nic do powiedzenia smile) Póki co jest jak jest wink

        Pozdrowionka,
        Monika.
        • misinka81 Re: do misinka 81 cd. 27.06.04, 21:46
          Ja chciałam głównie o przyczynach...
          Rozumiem,że dziecko może już mieć alergię i wtedy na pewno bym jak diabli
          unikała wszystkiego,co może zadziałać na moje dziecko.
          Ale przecież nie da się tak żyć, że non stop chronimy dziecko przed światem.
          Przecież później, jak piszesz, będzie starsze i będzie już samodzielnie
          poznawać świat i otoczenie.
          Mi się wydaje,że traktując tak innych ludzi, pozwalamy na wyrobienie sobie
          opinii przez dziecko,że ci inni ludzie są be, roznoszą zarazki. Ja bym się bała
          (nie mówię tu o malutkich niemowlakach i noworodkach oczywiściesmile,że później,
          jak mój synek będzie starszy,to sam zacznie się izolować od innych... Nie wiem,
          czy tak będzie... Zresztą trudno tak gdybać,bo każdy z kim się stykamy, jest
          inny i inaczej zareagujemy do nadgorliwej pani,która uparła się wziąć dziecko
          na ręce (które na pewno się jej wtedy przestraszy), a inaczej do osoby -
          potencjalnego roznosiciela zarazków.
          Nie jestem za całkowitą bestroską w dziedzinie higieny. Po prostu nie
          chciałabym,by przysłoniła mi ona kontakt z drugim człowiekiem.
          Pozdrawiamsmile))
          Renata
          • mama_buby Re: do misinka 81 cd. 27.06.04, 23:41
            Masz rację smile
            Patryk jest bardzo przyjaznym chłopczykiem, lubi kontakt z ludźmi i mu tego nie bronię. Mamy mnóstwo przyjaciół, znajomych, z którymi chętnie się bawi, idzie na ręce itd.
            Chodziło mi pierwotnie o wszystkie - z przeproszeniem baby - które szturmują na Bogu ducha winne dziecko na spacerze, w sklepie, w przychodni itd. Spokojnie i rzeczowo nie działa, a tak całkiem po chamsku wolałabym nie. I tak szukam sposobu... smile)) A najlepiej poradzić się innych mamusiek wink

            Pozdrowionka.
      • bea.bea Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 28.06.04, 11:20
        jestem jak najbardziej podobnego zdania jak ty.
        Szczerze mówiąc zaczęłam się nad tym "problemem" zastanawiać po przeczytaniu
        tego postu.
        Mam 10cio miesięczne dziecko , które spędza ze mną praktycznie 100% czasu, więc
        czasem musi pobawic sie z pania sklepową, pielęgniarką, z panem parkingowym
        itp.
        zdarza się , ze jakaś starsza pani z rozczuleniem w oczach, pełna ochów dotyka
        mojego dziecka, ale do głowy by mi nie przyszło żeby ją odganiać, jednak nie są
        to tabuny bab jak tu ktoś napisał, a zresztą nawet gdyby były, człowiek jest
        zwierzęciem społecznym więc niech poznaje innych, a mój mały jak zauważyłam sam
        świetnie wybiera sobie osoby które mogą go dotknąć.
        Wychodze z założenia , że jeśli ludzie okazują mu życzliwość, to on kiedyś im
        taką życzliwośc odwzajemni.
        Zauważyłam w swojej krótkiej karierze matki , że niektóre koleżanki nie
        pozwalają dotykać swoich dzieci inym dzieciom, a przecież one tak potrzebują
        tych kontaktów. A potem są problemy w przedszkolu, zwłaszcza ze zdrowiem ,
        ponieważ nie uniknie się innych dzieci, więc warto zadbac o ten kontakt za
        wczasu.
        Spotykam sie z koleżankami które poznałam w szkole rodzenia , nasze dzieci
        również ze sobą przebywają, dotykaja sie, ciągną za włosy, zjadają te same
        zabawki, jednocześnie nie widze wzmożonych zachorowań, a przecież każda z nas
        inaczej chowa swoje dziecko, inaczej ubiera , pielęgnyje.
        Moja zasadą i właściwie to chciałam napisać, jest to by dziecko jak
        najwcześniej poznawało inych ludzi, poznawałao życzliwość ludzką , i łapało
        wszelkie bakterie , odporność to podstawa, a jak nabyc tej odporności jeśli
        jest się izolowanym...ooo..
        pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy beata

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10022049&a=11100936
        • mama_buby Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 28.06.04, 15:58
          Eh... znów się nie rozumiemy.
          Dzieci jak najbardziej potrzebują kontaktu z innymi, mój synus też bawi się z innymi, też biega po podwórku, bierze do buzi łopatkę z piaskiem i nic mu nie jest.
          Chodzi o to, by - tak jak napipsałaś - mały człowiek - jako istota społeczna miał prawo i uczył się tego, że ma prawo do własnej prywatności, intymności i nikt nie może go bezkarnie miętosić. Dzieci same wyznaczają sobie granice, z kims chcą się bawic, a kim nie.
          Generalnie nie chodziło tu o dyskusję na temat psychiki dziecięcej i kontaktów z innymi ludźmi, a o zachowanie osób, które nie powinny robić tego, czego robią - dotykać dzieci w wózkach, całować ich (a wiem, że potrafią), próbować z wózków je wyciągac itd. Problemem tu miało być zachowanie właśnie takich osób.
          Sama pewnie tez nie lubisz, jak dotyka Cię ktoś obcy, kogo nie znasz. Dziecko jest takie samo jak Ty - tez ma prawo samo decydowac, kto je może dotknąć. A jeśli jest to w sklepie, gdzie wiadomo - klamki, pieniądze, dotykanie półek itd, to nie ma chyba w tym nic dziwnego.
          Patryk - mój syn - ma 16 miesięcy. Sam dokładnie określa, czy ma ochotę z kims się bawić czy nie. I chodzi własnie o to - żeby sam decydowął, że chce być dotykany. Tego go uczę. Post o pedofilu z dzisiejszych gazet czytał chyba każdy, prawda...

          No, ale do rzeczy. Szukam wciąż pomysłów jak skutecznie powiedzieć namolom, żeby trzymali się od wózka z daleka. Bo zrobiła się z tego lekcja higieny i psychologii, a nie o to całkiem chodziło smile)

          Pozdrawiam,
          Monika.
          • bzeebze Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 28.06.04, 16:11
            ja myślę, że w gruncie rzeczy tym niedotykalskim i tym przyzwalającym chodzi o
            to samo, ja nie lubię dotykania, a mój synek nie jest małym dzikuskiem, wręcz
            przeciwnie, do wielu obcych osób, któe go zaczepiają uśmiecha sie odpowiada,
            ale to mama go trzyma na rękach, bo póki co to ja czuję się odpowiedzialna za
            wyznaczanie jego granic, kiedy bedzie starszy sam zdecyduje czy chce iść do
            kogoś na ręce, albo podać rączkę, albo nawet buziaka
            z radościa obserwuję jak moje dziecko bawi się np. z moimi przyjaciółkami, czy
            znajomymi męża (nie mówię już o babciach czy naszym rodzeństwie) biorą go na
            ręce i robia fikołki samoloiki i inne rzeczy, ale ja ich ZNAM i im ufam i ja
            sam również jestem z nimi blisko, a dziecko to czuje, że mama akceptuje co też
            wydaje mi się jakoś psychologicznie istotne
            natomiast nienawidzę powtórzę tykania przez każdą obcą babę, która wydaje mi
            się obrzydliwa, nie kiedy stoi sobie w spokoju w kolejce, ale kiedy pcha się z
            łapami do twarzyczki małego dziecka i mysli, że może łapać, bo dziecko się
            cieszy, ale nie pomyśli, że cieszy się nie do niej personalnie, tylko dlatego
            że jest wesołe i ufne, bo ma kochających rodziców

            zresztą baby są własnie najgorsze, ponoć dotknięcie bezdomnego dziada sprawia,
            że dziecko będzie miało dużo szczęścia smile))))))
            • bea.bea Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 28.06.04, 16:28
              pewnie masz racje, ja po prostu nigdy nie zastanawiałam się nad tym problemem,
              zresztą nie robie z tego problemu...
              kurcze ludzie nigdy nie atakowali mojego dziecka...o rany ..chyba mam brzydkie
              dzieckosad(((
              pozdrawia smile
              ...a moze ja jestem jakaś straszna sad((
              ...o rany....
              smile))
              • mama_buby do bea.bea 28.06.04, 23:45


                > kurcze ludzie nigdy nie atakowali mojego dziecka...o rany ..chyba mam brzydkie
                > dzieckosad(((
                Nie ma nic piękniejszego niż dziecko, Twoje z pewnością jest śliczniutkim brzdącem smile)

                > ...a moze ja jestem jakaś straszna sad((
                > ...o rany....
                Eeeeeeeeeee, przesadzasz wink)


                To ja mam szczęście do "macantów" smile)

                Pozdrawiam,
                Monika.


      • aluc Re: dotykanie dziecka - jak zwracacie uwagę 28.06.04, 17:11
        misinku, jak wsponiałam, sama nie lubię być dotykana przez obce osoby
        i przed tym chronię swoje dziecko, a nie przed zarazkami
        • mama_buby do aluc 28.06.04, 23:56
          sama nie lubię być dotykana przez obce osoby
          > i przed tym chronię swoje dziecko, a nie przed zarazkami


          Masz rację - czytając kolejne posty widzę, że tak naprawdę o to chodzi. Nie jestem jakąś zwariowaną higienistką - bo wiem, że uroki dzieciństwa to własnie taplanie się w błocie, jedzenie piachu i wiele innych bardzo niehigienicznych rzeczy. Bez takich przygód nie ma poznawania świata. Mój syn poznaje świat całym sobą smile) A raz na pół roku sprawdzam, czy nie ma jakiś pasożytów w kale i po krzyku wink Zarazki są i muszą być.
          Staram się wyznaczac granice i nauczyć go akceptacji dla własnej osoby, poszanowania cielesności, intymności. Fakt - unikam jak ognia osób zakatarzonych, kaszlących, chorych "na pierwszy rzut oka", takich, którzy mają zmiany na paznokciach itd. Chyba każda z nas tak robi.
          A poza tym pozwalam małemu na kontakty z ludźmi, z którymi on faktycznie ma ochotę je mieć. Bo są osoby, którym daje buziaka, rzuca się na szyję. Na szczeście minęły bezpowrotnie - mam nadzieję - czasy, kiedy nie mozna go było dotknać ani przytulic, bo reagował wysypką na wszystko - mydło, proszek do prania, perfumy, krem do rąk. Wtedy autentycznie warczałam na każdego, kto wyciągał w jego kierunku rękę. Teraz jest ok, ale nie lubię, jak ktoś traktuje go jak zabawkę, szczypie w policzek, miętosi. On tez tego nie lubi smile) Szkoda, że osoby, które go szczypią, tego nie potrafią zrozumieć.
          Za kilka lat czeka nas przeprawa pt. "powiedz wierszyk - zaspieaj piosenkę" hi hi. tego tez nie znosze z całego serca i jestem przeciwna smile)



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka