Dodaj do ulubionych

i co mam robić??

20.11.06, 12:48
Witam wszystkich!
Jestem tutaj nowicjuszka i mam nadzieje, że z wlasnego i nie tylko
doświadczenia pomożecie mi zrozumiec pewna sytuację, która dotyczy mojego
brata. Naprawde jestem w kropce, w domu jest piekło a jak czytam Wasze
wypowiedzi i próbuje je dopasowac do tej sytuacji to sama nie wiem co mysleć.
Brat jest 3 lata po ślubie i ma 2-letniego synka. Na poczatku wszystko było
ok. Piekło zaczeło sie pół roku po slubie (głównie przez teściowa brata bo
zamieszkali w domu rodzinnym zony)Ciagle wyzwiska i pretensje ze za mało
pieniedzy daje, natomiast jak mial nocne zmiany to wg nich chodził na panny.W
zwiazku z tym brat często przychodził na noc do rodzinnego domu, w końcu w
lipcu 2005 wyprowadził sie na dobre. Próbował sie dogadywac. inerweniowali
moi rodzice ale bylo przez chwilke dobrze, krótką chwilkę. Brat poznał
dziewczynę przy której jakby odzył. Wydaje mi sie ze sie zakochał jak nigdy.
Chcialam dodoac ze nie zaniedbywał dziecka. Na poczatku dawal pieniadze ale
oprócz wydatków na dziecko z jego pieniedzy korzystała pozostała częśc nowej
rodziny. W koncy zamiast pieniedzy zaczał kupowac co trzeba, czyli dokładnie
wszystko!no i oczywiscie spotyklał sie z dzieckiem bo oprócz tego że jezdzil
w odwiedziny to przywozono mu dziecko gdzy miała szkołe albo gdzies
wychodziła. Moze za późno otworzyłam oczy na to wszystko bo wczesniej tego
nie dostrzegałam, nawet negowałam brata i trzymałam strone zony brata. ile w
tym czasie było kłótni i wyzwisk nie tylko na brata ale na cała naszą
rodzine. cala wojna sie zaczeła gdy w domu mama dowiedziala sie ze brat sie z
kimś spotyka. Stwierdziła ze nie dopusci do rozpadu tego małżeństwa ze
wzgledu na dobro dziecka. Kazała sie zonie brata wprowadzić. wprowadziła sie.
ona mieszka w jednym pokoju a brat w innym. oprocz kłotni nie zamieniaja z
soba słowa. Kochani rodzice, tesciowie i zona stwierdzili ze do zadnego
rozwodu nie dojdzie ( z bratem nikt nie rozmawia a on powiedzial ze i tak sie
rozwiedzie).Najgorsze jest to ze "starzy" mieszaja sie i to niby wszystko dla
dobra dziecka ale jak oni siboe wyobrażaj atakie życia? z tego małzeństwa
naprawde juz nic nie bedzie. Chce pomóc bratu ale nie wiem jak. szkoda mi go
ze wszyscy odwrócili sie przeciwko niemu a najbardziej boli mnie ze przeciwko
niemu sa nasi rodzice........

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 12:54
      co robic w takiej sytuacji... powiedziec bratu jasno ze bedziesz go wspierac w
      kazdej decyzji, ze moze na ciebie liczyc.
      On sam musi zdecydowac czego chce.
    • donnia22 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 13:24
      Naturalnie że pomoge bratu. Zastanawia mnie czy jezeli by zostali razem to
      uczynia dobrze? czy to naprawde bedzie dobrze dla dziecka?
      A wogóle to jakie są koszty przeprowadzenia rozwodu? chodzi mi o wszystkie
      koszty. z tego co sie oreintuje to jeżeli byłoby z winy brata to on placi za
      rozprawe jakies 600zł a co z kosztami ukrytymi?
      • 13monique_n Re: i co mam robić?? 20.11.06, 13:37
        Wesprzyj brata, to jedno. Drugie, niech on powie, czego ON CHCE. Chce powrotu
        żony , chce do żony wrócić? KOcha ją? Te wszystkie i dużo wiecej pytań, powinien
        sobie zadać. Ty zaś możesz stac przy nim, JAKKOLWIEK on na nie odpowie.
        Cokolwiek zdecyduje. Nie pchaj go w żadną stronę, bo ludzie mają czasem taka
        tendencję, ze po latach powiedzą "gdybys Ty mi nie kazała..."
        To jest, a właściwie to MA BYĆ dorosła i odpowiedzialna decyzja ze swiadomością
        WSZYSTKICH możliwych konsekwencji. Jeedyne, co jest ważne, to czy brata i jego
        żone łączy coś -ich dwoje, nie dziecko, ale ich własne porozumienie. Bo dziecko
        to wątły łącznik, jeśli ma byc jedyny.
        • libra22 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 13:47
          Najlepiej by było, gdyby brat z żoną i dzieckiem spróbowali pomieszkać razem,
          ale oddzielnie od jakichkolwiek rodziców. I dopiero wtedy pedejmowali decyzje.
          Małżeństwo mojego brata na początku przeżywało permanentny kryzys, w duzej
          mierze przez ciągłe mieszanie w to rodziców przez bratową. teraz są szczęśliwi
          razem ( już 10 lat po ślubie).
          • donnia22 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 14:00
            libra22 napisała:

            > Najlepiej by było, gdyby brat z żoną i dzieckiem spróbowali pomieszkać razem,
            > ale oddzielnie od jakichkolwiek rodziców. I dopiero wtedy pedejmowali decyzje.
            > Małżeństwo mojego brata na początku przeżywało permanentny kryzys, w duzej
            > mierze przez ciągłe mieszanie w to rodziców przez bratową. teraz są
            szczęśliwi
            > razem ( już 10 lat po ślubie).


            Tylko ja nie wiem czy to ma sens. wydaje mi sie ze tego zwiazku juz nie da sie
            uratować. Tylko czy jest sens robic cos na siłę. Ni chce bronic brata ale on
            próbował rozmawiac z zona i przez krótka chwilkę było dobrze ale później znowu
            to samo wyrzuty, wyzwiska, mowienie że dziecko nie jest jego ,ze załuje ze za
            niego wyszła i ze mu zniszczy zycie.... paranojaindifferent
            >
        • donnia22 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 13:55
          Dzięki. rozmawialam z nim i on nie chce powrotu żony. w zwiazku z tym ze ona
          sie wprowadziła do niego on mieszka w innym pokoju do czasu aż znajdzie jakies
          mieszkanie. z tego co mi wiadomo nie kocha jej tylko inną przy której znalazł
          ciepło, zrozumienie...etc. Mówi, że nigdy przy kims nie czul sie tak wspaniale.
          Nasi rodzice do niej dzwonili i mówili zeby dala sobie z nim spokój, ze ma
          szczęśliwą rodzine ze miaszkaja razem ale tak naprawde nie jest.Oni sa głusi
          chociaż słusza i chodziaż patrzą to nie widzą. Na szczęście ona powiedziała im
          że zakończy z nim ten zwiazek tylko jesli on tego bedzie chciał, bo mu ufa i
          wie jak wyglada to ich "szczęsliwe życie".Nie obwiniam go ani tej drugiej
          dziewczyny i naprawde życze im szczęścia.
          • libra22 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 14:27
            Chodziło mi o to, że w sytuacji, gdy miesza się w to rodzina, gdy poznał kogoś
            innego, nie słychać czasem własnych uczuć: robi się coś, bo tak jest łatwiej,
            wygodniej, fajniej, na przekór innym.... Nic dziwnego, że nie chce mu się już
            próbowac z żoną, skoro znalazł gdzie indziej zrozumienie. Ale to jego życie i
            jego decyzje. Na pewno dziecko im mniejsze, będzie mniej przezywało rozstanie
            rodziców.
            • to.ja.kas Re: i co mam robić?? 20.11.06, 15:07
              Dla mnie niepojęte.mam wrazenie ze wszyscy cos chca i sie mieszają tylko facet
              nie ma nic do powiedzenia.
              Wprowadzili mu żone z dzieckiem od ktorych uciekł, bo u niej nie dało sie zyc i
              wtedy go przyjęłi bo żona jest zła (to ich ocena nie moja). Jak pojawił sie
              ktos, to WSZYSCY mu sie mieszaja, wprowadzają, dzwonia do nastepczyni....dobrze
              ze ich do łozka na siłe z zona razem nie kłada i kopulować nie każą....meksyk.
              A co na to żona?
              Mówi, ze nie jego dziecko?
              To czyje?
              I jakim prawem w takim bądź razie chce dalej byc zona???
              Kretynizm.
              Żal tylko dziecka, ze wkolo zwariowani, żadni krwi i złosliwi, glupi dorośli.
              Zal mi ich wszystkich....i Ciebie ze tak jestes zawieszona miedzy młotem a
              kowadłem.

              Trzymaj sie i ....po prostu badz siostrą....nikim mniej i nikim wiecej....po
              prostu siostrą.
              • donnia22 Re: i co mam robić?? 20.11.06, 16:45
                Masz racje wszyscy cos chca i sie mieszają a facet we własnym domu czuję sie
                jak intruz. A co na to żona? Rownież chce sie rozwieść tylko najpierw chce mu
                zniszczyć życie, chce żeby "następczyni" go zostawiła, żeby został sam. Nawet
                mówiąc mu że dziecko nie jest jego chce tylko żeby mu było przykro bo niesty
                tzn.stety dziecko wypisz wymaluj-cały ojciec.On jej nie kocha i to z
                wzajemnością tylko że on chce sie rozwieść z kulturą (i wiem, że po rozwodzie,
                gdyby wymagała tego sytacja to by jej pomógł)niestety ona robi wszystko na
                przekor, żeby go bardziej zniszczyć. Dobrze to ujełaś KRYTYNIZM
                • 0lana Re: i co mam robić?? 20.11.06, 17:36
                  KRETYNIZM do potegi entej!!!Maz nie kocha zony,zona nie kocha meza,a sa tylko 3
                  lata po slubie.To dlaczego brali wogole slub?????Niedojrzalosc i tyle...tylko
                  dziecka szkoda.KOSZMAR.
                  • to.ja.kas Re: i co mam robić?? 20.11.06, 20:04
                    szkoda to nie dlatego, ze wzieli ślub.....bo fajnie, ze dzidzius przyszedl na
                    swiat....szkoda ze dorosli wokół niego oszaleli i robia mu piekło....nie jest
                    najgorszą rzecza jaka by spotkała dziecko rozwód rodziców....to co robia sobie
                    teraz jest o wiele, wiele gorsze. I o ile moge pojąc (chociaż z trudem), ze
                    młodzi sie nie moga dogadać, to rodzicow ktorzy sie wtracaja w tak okrutny
                    sposob w ogóle pojac nie moge. Kiedys Pho pisała o tym, jak mogła liczyc na
                    swoich rodziców....i to jest piekne....
                    A tu...załosne...jakby moi odwalili taki numer to chyba bysmy na długo sie
                    pozegnali.
    • crazyrabbit Re: i co mam robić?? 20.11.06, 17:10
      Dobrze, że Twój brat ma taka siostrę jaką jesteś Ty. Wspieraj go, niezależnie
      od jego decyzji, bardzo tego potrzebuje.
      Ta sytuacja jest CHORA!!! Wiem ,co to za piekło, kiedy wtracaja sie rodzice sad(
      Moi też wtrącili się pare lat temu w moje małżeństwo, prośbą i groźbą zmusili
      mnie , żebym "jeszcze raz spróbowała dać szansę mojemu nałżeństwu". Wtedy
      uległam presji i bardzo tego żałowałam. Skończyło się, jak widać... Jaja mi
      nagle urosły, wyprowadziłam się razem z moim dzieckiem od niego, jestem przed
      rozwodem. I czuję, że jestem w zgodzie sama ze sobą.
      Do rodziców czuje ogromny żal. Nasze wzajemne stosunki bardzo się ochłodziły,
      od kiedy postawiłam na swoim. Ojciec sie do mnie odzywa...
      Najbardziej boli mnie to, że oni wierzyli mojemu_niestety_jeszcze_mężowi ,
      który ciągle chodził i... skarżył!!! jak małe dziecko!!! Żałosny typek...
      Ja nie wtajemniczałam ich w nasze sprawy, ponieważ uważałam, że dorosli ludzie
      powinni załatwiać pewne sprawy między sobą.
      W rodzinie nie mam wsparcia, rodzice wstydzą sie za mnie, w bracie nie mam
      oparcia, wspierają mnie tak naprawdę ludzie, o których nigdy nie pomyślałabym
      że zostaną moimi przyjaciółmi.
      Ależ wywaliłam z siebie żółć... sad((
      • donnia22 Re: i co mam robić?? 21.11.06, 12:09
        Dziekuje za słowa otuchy. Sytuacja naprawde jest chora, wogóle to jakis czeski
        film i podobnie jak w Twojej sytuacji rodzice-na których jak sie wydawało
        zawsze mozna polegać- wierzą bratowej. Ona powinna pójśc do szkoły aktorskiej
        bo takie sceny jakie odstawia to naprawde...szok.
        Jednak to sa moi rodzice i nie zycze im źle ale to wszysko skończy się tak że
        bracia i ja sie wyprowadzimy a oni zostana sami w domu z bratową, która i tak
        któregoś pieknego dnia kopnie ich w d...
        • crazyrabbit Re: i co mam robić?? 21.11.06, 15:15
          Ona powinna pójśc do szkoły aktorskiej
          > bo takie sceny jakie odstawia to naprawde...szok.

          Oj znam to, znam... Teraz on- dobry, biedny, pokrzywdzony, ja- zła do szpiku
          kości. Najbardziej śmieszyło mnie, jak rodzice żądali ode mnie wyjaśnień!
          Wkurzyłam się kiedys i powiedziałam, że tłumaczyć to ja się będę w sądzie , na
          sprawie rozwodowej!
          Powiem szczerze, brakuje mi wsparcia rodziny. Mam do nich ogromny żal sad
    • anja_pl Re: i co mam robić?? 20.11.06, 20:32
      twój brat to d...
      nie mógł się wcześniej przeprowadzić, kiedy teściowie sie wtrącali?
      zamiast wtedy wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o rodzinę, pozwolił, aby
      inni za niego decydowali,
      on sobie poszukał "pocieszycielki" , bo "żona go nie rozumie", teściowie bleee,
      itd, itp.
      nic nie zrobił dla uratowania rodziny, tylko poszedł na łatwiznę, szukając
      przygód,

      jak małżeństwo sie sypnęło, to nagle okazało się, że wcale nie muszą (brat i
      jego żona) mieszkać u teściów, a dlaczego nie można było tego wczesniej zrobić?
      dlaczego nie wynajęli mieszkania z dala od rodziców?

      teraz też rodzice się starają ich pogodzić, ty chcesz go rozwieść, a on?
      co on chce? wiesz?

      mieszka z rodzicami, w pokoju obok żony, do panienki się nie przeprowadzi,
      mieszkania osobnego nie wynajmie, jemu jest dobrze,

      a ty skąd wiesz, że z małżeństwa nic już nie będzie?
      jesteś - byłaś ich materacem?

      w olbrzymiej złości i gniewie padaja słowa, których nie można juz cofnąć,
      słowa, które zabijają wszystko: miłość, szacunek, godność,

      niech ten twój brat chociaz raz coś sam zrobi, pomyśli, zawalczy czy to rodzinę
      czy to kochankę, nie wiem, ale niech podejmie decyzję i niech wie czego chce,
      a dziecka to tego nie mieszajcie,

      możesz być przy nim, ale nie decyduj za niego,
      bo go tłumaczysz i usprawiedliwiasz przed nami,
      i od ciebie dostał juz rogrzeszenie i błogosławieństwo na kochanki


      • donnia22 Re: i co mam robić?? 21.11.06, 12:59
        anja_pl napisała:

        > twój brat to d...
        > nie mógł się wcześniej przeprowadzić, kiedy teściowie sie wtrącali?
        > zamiast wtedy wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o rodzinę, pozwolił, aby
        > inni za niego decydowali,
        > on sobie poszukał "pocieszycielki" , bo "żona go nie rozumie", teściowie
        bleee,
        Poł roku mieszkali u jego teściów bo mieli przygotowywane lokum, a teściowie
        to sie nie wtracali przed slubem i moze jakis miesiac po slubie a później to
        już... szkoda gadać

        > itd, itp.
        > nic nie zrobił dla uratowania rodziny, tylko poszedł na łatwiznę, szukając
        > przygód,

        Nie mozna powiedziec, że nie zrobił nic. Tylko żeby wszystko było ok musiałby
        zaspokajac żony i teściów potrzeby czysto materialne no i oczywiscie musiałby
        miec fabyke pieniedzy.
        Może poszedł na łatwizne ale bynajmniej nie szukając przygód lecz zrozumienia,
        ciepła, etc.

        > jak małżeństwo sie sypnęło, to nagle okazało się, że wcale nie muszą (brat i
        > jego żona) mieszkać u teściów, a dlaczego nie można było tego wczesniej
        zrobić?
        > dlaczego nie wynajęli mieszkania z dala od rodziców

        Jak pisałam wcześniej lokum na mieszkanie mieli przygotowywane, oprócz tego
        mieli się zacząc budować.
        Jednak w tej kwestii sie zgadzam z Toba. Moim zdaniem gdyby zamieszkali od
        początku razem z dala od rodziny to może i można by było uniknac tej chorej
        sytacji.

        > teraz też rodzice się starają ich pogodzić, ty chcesz go rozwieść, a on?
        > co on chce? wiesz?
        Może inaczej bys na to spojrzała gdybyś była w centrum tego całego piekła.
        powiem szczerze, że od niedawna trzymam strone brata. Z bratowa jesteśmy prawie
        rówieśniczkami i często rozmawiałyśmy. Musze jej przyznac że potrafi grac i
        robic z siebie cierpietnice. Jednak teraz gdy wysłuchałam obie strony żaluje że
        nie zauważyłam wcześniej co sie dzieje. Naprade wierzę bratu.
        Może nie ujelam tego w moim poscie ale ja nie m owie że chce rozwieśc brata na
        siłe. Ja chce mu w pomóc tylko sama jestem w kropce. narazie to tylko moge byc
        przy nim i go wspierac. A on sie chce rozwiesc stąd całe to piekło.
        Najśmieszniejsze jest to ze bratowa tez ma juz dosyc. Domyslam sie że jak każdy
        chce byc kochana, szanowana i zrozumiana etc. Dletgo nie wiem w co ona gra.
        Zreszta powiedziała bratu,ze zanim sie z nim rozwiedzie to go zniszczy,
        żalosneuncertain


        > mieszka z rodzicami, w pokoju obok żony, do panienki się nie przeprowadzi,
        > mieszkania osobnego nie wynajmie, jemu jest dobrze,

        Do "panianki" sie nie przeprowowadzi a jak pisałam wcześniej jest w trakcie
        poszukiwania jakiegos mieszkania.


        > a ty skąd wiesz, że z małżeństwa nic już nie będzie?
        > jesteś - byłaś ich materacem?

        Nie jestem i nie byłam. wydaje mi sie że małzeństo nie kreci sie tylko
        wokół "materaca".
        Kto ma oczy do patrzenia niechaj patrzy...
        Kto ma uszy do słuchanie niechaj słucha...
        >
        > w olbrzymiej złości i gniewie padaja słowa, których nie można juz cofnąć,
        > słowa, które zabijają wszystko: miłość, szacunek, godność,
        >
        > niech ten twój brat chociaz raz coś sam zrobi, pomyśli, zawalczy czy to
        rodzinę
        >
        > czy to kochankę, nie wiem, ale niech podejmie decyzję i niech wie czego chce,
        > a dziecka to tego nie mieszajcie,
        >
        > możesz być przy nim, ale nie decyduj za niego,
        > bo go tłumaczysz i usprawiedliwiasz przed nami,
        > i od ciebie dostał juz rogrzeszenie i błogosławieństwo na kochanki


        Napisałam ten post bo chciałam wiedziec co na ten temat mysla inni i nie
        chcialam widziec tylko pozytywnych komentrzy. Chiałam żeby ludzie sie
        wypowiedzieli ptrzac na to z boku. Moze brat i u mnie dostał juz rozgrzeszenie
        i błogosławieństwo ale chcialam znac opinie innych żebym spojrzała na ta chora
        sytacje z róznych stron. dlatego czesto pisze wydaje mi... sie itp
        Może powinni od poczatku mioeszkac razem z dala od rodziców, a moze tak miało
        być. Może bratu jest pisana ta dzieczyna a bratowej jej były, o którym tak
        często mowi, ze przy nim byłaby szczesliwa(albo jeszcze kto inny). A moze to
        tylo kryzys, który zakończy sie szcześliwie (sama w to nie wierze). TYlko
        najbardziej boli mnie to że rodzice sie mieszaja i chca na sile ich pogodzic
        dla DOBRA DZIECKA, ale przeciez nie mozna nikogo zmusic do kochania a oni
        dbając o dziecko jeszcze bardziej mu zaszkodza.......
      • 0lana Re: i co mam robić?? 21.11.06, 13:14
        anja_pl napisała:
        > on sobie poszukał "pocieszycielki" , bo "żona go nie rozumie", teściowie
        bleee,
        >
        > itd, itp.
        > nic nie zrobił dla uratowania rodziny, tylko poszedł na łatwiznę, szukając
        > przygód,
        Swiete slowa,anju...Podobno to mezczyzni maja jaja,a jak jest jakis problem to
        zachowuja sie jak dzieci...i jeszcze obwiniaja wszystkich wkolo za swoje
        zachowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka