20.06.12, 11:09
Boję się... duchów. Boję się ciemności w której siedzą, nie jestem w stanie opanować swojej wyobraźni i... po prostu się boję, bardzo. Najbardziej boję się w swoim domu. Przychodzi noc, gasimy światła a ja zaczynam wariować. Czasem boję się tak, że nie pójdę do toalety, czasem trochę mniej, na tyle żeby pójść, ale wracam biegiem i po prostu czuję na plecach COŚ co się czai w ciemności. Nie potrafię tego opanować. Kiedy zostajemy z córką same na noc, czasem się to zdarza, wtedy zapalam wszystkie światła, wszystkie, łącznie z toaletą, przedpokojem, kuchnią, wszystkimi pokojami. Gdyby nastąpiła awaria prądu - zwariowałabym ze strachu. Strach mija zupełnie wraz ze świtem, w ciągu dnia to wszystko wydaje mi się śmieszne, tłumaczę sobie że jestem dorosła i nie powinnam bać się duchów (!) ale potem znowu przychodzi kolejna noc i wszystko zaczyna się od początku...

Przypuszczam, że to nerwica. Wiem, że należy pójść z tym do lekarza. Tylko... nie potrafię się przełamać, dlatego piszę, bo znam Was od lat i wiem, że dostanę od Was po pysku, i jeśli to mnie nie zmotywuje to już chyba nic.

Jak to się odbywa? Czy ja mam z tym iść do psychologa? Do psychiatry? Jak to się mniej więcej odbywa organizacyjnie - to będzie seria spotkań? Jedno? Jestem mało dyspozycyjna, córka jest głównie ze mną, mogę poprosić o opiekę rodziców, ale nie chcę, żeby wiedzieli gdzie i po co idę, więc cykliczne spotkania sprawiłyby mi trudność organizacyjną. Choć jeśli trzeba będzie - ogarnę to, bo naprawdę chciałabym w końcu przestać się bać.


No dobrze, napisałam to. Dzięki za przeczytanie. I proszę - podzielcie się doświadczeniem, jeśli macie podobne, i/albo kopnijcie mnie w tyłek na tyle, żebym ruszyła się do lekarza. Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Strach. 20.06.12, 11:23
      Mialam tak jako dziecko, dokladnie jak opisujesz. W starym mieszkaniu babci byla dluga i waska lazienka, sedes byl na jednym koncu, drzwi na drugim, wybiegalam z niej czujac na plecach ducha, ktory wylanial sie z muszli. wreszcie stara ciotka, ktorej sie zwierzylam, powiedziala: Nie trzeba bac sie duchow, trzeba bac sie tylko złych ludzi. Przeszlo jak reka odjal.
      Ale Ty juz jestes duza dziewczynka smile, rozmowa z ciocia to moze byc zbyt malo. jeśli masz kase na dluzsze leczenie, to idź do dobrego psychoterapeuty, prywatnie, jesli nie masz - do psychiatry w przychodni. Powodzenia smile

      ---"Nie oktopus, nie elefant - moja żona..."
    • rulsanka Re: Strach. 20.06.12, 11:36
      Znam to i współczuję Ci bardzo. Miałam takie okresy dużego strachu, zawsze w związku jakimiś cięższymi okresami w życiu. też tylko we wnętrzach i w nocy. Mnie po jakimś czasie przechodziło całkiem (nie warto czekać). Ale były też i inne, gorsze lęki.
      Myślę, że psycholog powinien wystarczyć, bo czasem pomaga wygadanie się. Być może odkryjesz wtedy, co jest twoim prawdziwym problemem. (strach o córkę, finanse itp.)
      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 13:04
        Jak tak kombinuję sama to wychodzi mi, że teoretycznie wszystkie moje lęki w życiu są "normalne", w sensie: strach o dziecko, kasę, życie, to wszystko wiadomo. Ale też myślę, że to jest coś głębiej i chciałabym się tego czegoś pozbyć. Dzięki!
    • d.o.s.i.a Re: Strach. 20.06.12, 11:40
      Pierwszym krokiem jest wizyta u psychiatry i recepta na leki przeciwlekowe. Drugim krokiem, poczekanie ok. 2 tygodni az zaczna dzialac (niektore dzialaja po kilku dniach). Trzecim krokiem jest kontynuowanie kuracji przez ok. rok, az nowe polaczenia w mozgu zostana utrwalone. Czwartym krokiem jest odstawienie lekow i cieszenie sie zyciem.
      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 12:57
        Dzięki d.o.s.i.a, zacznę od psychiatry.
      • marghe_72 Re: Strach. 20.06.12, 14:48
        d.o.s.i.a napisała:

        > Pierwszym krokiem jest wizyta u psychiatry i recepta na leki przeciwlekowe. Dru
        > gim krokiem, poczekanie ok. 2 tygodni az zaczna dzialac (niektore dzialaja po k
        > ilku dniach). Trzecim krokiem jest kontynuowanie kuracji przez ok. rok, az nowe
        > polaczenia w mozgu zostana utrwalone. Czwartym krokiem jest odstawienie lekow
        > i cieszenie sie zyciem.

        To nie takie proste.
        Leki nie leczą.. tylko tłumią objawy
        • d.o.s.i.a Re: Strach. 20.06.12, 14:51
          > Leki nie leczą.. tylko tłumią objawy

          Bzdury. Leki psychotropowe jak najbardziej lecza. Poczytaj cos o neurobiologii i oddzialywaniu lekow na mozg.
          • marghe_72 Re: Strach. 21.06.12, 00:17
            d.o.s.i.a napisała:

            > > Leki nie leczą.. tylko tłumią objawy
            >
            > Bzdury. Leki psychotropowe jak najbardziej lecza. Poczytaj cos o neurobiologii
            > i oddzialywaniu lekow na mozg.

            I wg Ciebie branie psychotropów przez rok załatwi sprawę lęków, depresji i nerwicy?
            Ciekawostka
        • imasumak Re: Strach. 20.06.12, 15:28
          Niektóre rzeczywiście leczą. Np te poprawiające przepływ serotoniny w mózgu.
          • d.o.s.i.a Re: Strach. 20.06.12, 15:36
            Niektore? A co robia inne? wink

            > poprawiające przepływ serotoniny w mózgu.

            Ciut niefortunne sformulowanie, ale o to mniej wiecej chodzi. Plus, istnieje cos takiego jak long-term synapse plasticity, co w skrocie polega na tworzeniu i rozwijaniu wlasciwych (zdrowych) obwodow nerwowych. Dlatego poprawienie pewnych rzeczy lekami moze wplynac na dlugotrwala poprawe, bo utrwalaja sie dobre polaczenia, a stare/niedobre gina - to tak obrazowo.
            • imasumak Re: Strach. 20.06.12, 15:44
              Są psychotropy, które stosuje się wyłącznie doraźne. One nie leczą, tylko właśnie tłumią stany lękowe, napady paniki. Np xanax.
    • kalamara Re: Strach. 20.06.12, 11:49
      Koniecznie idz do lekarza,zapisze ci leki przeciwlekowe na poczatek, bo rzeczywiscie wyglada to na nerwice. Psychoterapia tez w twoim przypadku mile widziana, a co sie stalo ze twoja wyobraznia plata ci takie ,,figle", czy to pozostalosc z dziecinnstwa, czy moze ,,bawilas sie'' w wywolywanie duchow?
      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 12:59
        Wiesz, ja w ogóle trochę w życiu przeszłam i przypuszczam (wiem!), że jak już się odważę na wizytę, to wyjdzie kilka spraw, które warto sobie przerobić. I zamierzam to zrobić, bo sytuacja zaczyna mnie powoli przerastać.
    • w-za-duzym-swiecie Re: Strach. 20.06.12, 11:51
      Kiedyś słyszałam (od psychologa), że strach przed ciemnością jest tak naprawdę strachem przed śmiercią. Psycholog to jest moim zdaniem dobry kierunek. Pozdrawiam.
    • spanish_fly Re: Strach. 20.06.12, 11:55
      Zrób to dla swojej córki - ona nie jest dorosła i zaraża się tym irracjonalnym lękiem. Będzie jej to bardzo w życiu przeszkadzać.
      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 12:54
        Tak, córka to spora część mojej motywacji, dzięki smile
    • deelandra Re: Strach. 20.06.12, 11:56
      skoro uniemożliwia ci to funkcjonowanie to psycholog to dobry pomysl
      ale powiem ci, że też tak często mam, a do tego namiętnie oglądam horrory, to jakiś masochizm chyba
      • heca7 Re: Strach. 20.06.12, 12:37
        Mam to samo od dzieciństwa. W domu u rodziców i we własnym. Nie znoszę ciemności, piwnic itd. W domu nie schodziłam sama do sutereny. Jak zostaję na noc z 3 dzieci to mam pozapalane co się da i śpię z córką. Jak idę ostatnia na górę i muszę zgasić światło na dole to zostawiam TV włączony na 15min żeby za moimi plecami nie było całkiem ciemno. Z namiotu na siusiu wychodzę z mężem big_grin
        Nie sądzę żeby jakakolwiek terapia na to pomogła , mam po prostu zbyt bogatą wyobraźnię i tyle. Da się z tym żyć. Moja córka ( 10 lat) musiała kiedyś zostać sama w domu do godz 22. W tym czasie miała położyć się spać. Wracam a w domu ciemno, ani jednego świtła, nic. Biegnę po schodach na górę a ona śpi twardo w swoim łóżku bez jednej lampki. Pogasiła wszystko i zsnęła. Ja w jej wieku bym siedziała na środku oświetlonego pokoju i nasłuchiwała kiedy rodzice wrócą. Zasnąć ?!a w życiu! Oczywiście się do tego córce nie przyznałam, po co przenosić swoje fobie na dziecko? smile
        • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 12:53
          Ja też jakiś czas myślałam, że po prostu tak mam i już, tylko że to się nasila i od długiego już czasu, bardzo źle się z tym czuję. Źle czuję się z tym, że nie mogę normalnie pójść do toalety w nocy bo boję się "czegoś", nie wychylam się z łóżka, nie pójdę się napić do kuchni, nic. Jest niefajnie, no.

          I ja jednak nieświadomie bym przeniosła na córkę, ja się boję tak bardzo, że tego nie da się ukryć... dlatego spróbuję jednak coś z tym zrobić smile
    • czarnaalineczka Re: Strach. 20.06.12, 12:44
      no dobra zalozmy ze masz w domu stado duchow
      i co z tego ?
      o ci duchy zrobia?
      obejrzyj casperka albo cos
      • deelandra Re: Strach. 20.06.12, 12:50
        duch duchem, ale demon to już zupełnie inna sprawa
        • marghe_72 Re: Strach. 20.06.12, 14:49
          deelandra napisał(a):

          > duch duchem, ale demon to już zupełnie inna sprawa

          to miało pomóc?
      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 12:56
        Wiesz czarna, racjonalnie rzecz ujmując ja się z Tobą zgadzam. Tylko że to co ja mam w głowie jest... irracjonalne.
    • totorotot Re: Strach. 20.06.12, 13:55
      po co sobie psuc watrobe lekami, zadzwon lepiej po tych panow:



      https://media.comicvine.com/uploads/4/49256/2304763-ghostbusterstrio.jpg


      ps. jesli to nie zadziala, polecam jednak w ostatecznosci tego psychiatre, i uszy do gory smile


      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 14:04
        smile
    • kropkaa Duchy też się boją! 20.06.12, 14:10
      https://ecsmedia.pl/c/o-duchu-ktory-sie-bal-p-iext3463543.jpg
      • lily-evans01 Re: Duchy też się boją! 20.06.12, 14:21
        Czasami te irracjonalne, nadprzyrodzone lęki mają zupełnie inne podłoże i warto wybrać się do psychologa.
        Pamiętam paniczny lęk przed duchami i innymi tego typu stworami datujący się od wczesnego dzieciństwa niemal do trzydziestki. Zresztą do dzisiaj nie oglądam horrorów itp., bo mam nadaktywną wyobraźnię. "Szósty zmysł" na przykład niemal mnie doprowadził do histerii.

        Te lęki i wyobrażenia ustąpiły niemal z dnia na dzień, kiedy podjęłam decyzję o wynajmie mieszkania i wyprowadziłam się od mojej znerwicowanej matki. I tak sobie to obecnie prosto tłumaczę, że wiecznie nerwowa i podsycana jakimiś dziwnymi fobiami i pretensjami mojej rodzicielki atmosfera w domu przełożyła się właśnie na takie obawy we wczesnym dzieciństwie. Nie rozumiałam ich źródła i z biegiem czasu one się rozwijały. Np. zawsze było narzekanie, że mieszkamy w wieżowcu ze słabymi drzwiami wejściowymi i że każdy mógłby się włamać. Oczywiście matka ma te drzwi do dzisiaj, takie jak zakładano ponad 30 lat temu. A ja ze swojego mieszkania zrobiłam twierdzę, drzwi stalowe z ryglami po obu stronach ościeżnicywink.
        Czasem jakiś wewnętrzny niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa rzutuje na powstawanie takich właśnie dziwacznych fobii.
        • kanga_roo Re: Duchy też się boją! 20.06.12, 14:40
          zdecydowanie idź do lekarza. doraźnie - zaopatrz się w latarkę, albo, najlepiej, telefon komórkowy z latarką (bardzo wygodna sprawa). ale oprócz tego spróbuj takiej zabawy, że w dzień, w domu zawiązujesz sobie oczy. i co? jest ciemno? tak. jest przerażająco? prawdopodobnie nie. może, rozdzielając nocne strachy i ciemności jako takie, będziesz mogła trochę temat oswoić.
    • marghe_72 Re: Strach. 20.06.12, 14:45
      Ja miałam/ mam innego rodzaju lęki.
      wiedziałam, że sama sobie nie poradzę więc wybrałam sie do psychiatry. I Tobie też to sugeruję.
      Poszukaj dobrego lekarza, może ktoś Ci kogoś poleci (jeśli jesteś z Warszawy to ja mam namiary na dobrego..). Psychiatra z prawdziwego zdarzenia będzie umiał ocenic czy potrzebna Ci terapia, czy leki, czy jedno i drugie. Pokieruje Cię.
      Powodzenia
      • cryspina Re: Strach. 20.06.12, 14:52
        Nie jestem z Warszawy i chyba nie bardzo mam kogo zapytać, ale już szukam w necie jakiegoś lekarza. Dzięki!
    • bez_gwarancji Re: Strach. 20.06.12, 17:56
      Na moim miejscu już wylądowałabyś w psychiatrykusmile Mieszkam sama z dzieckiem w 100-letniej kamienicy, w której kiedyś urzędowało gestapo... Kto wie, ilu biedaków przesłuchano tutaj "na śmierć"? Na szczęście moja wyobraźnia daje się okiełznaćsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka