Mam 2 dzieci-3-letnią Majkę oraz Michalinę, która ma rok. Wszystko przy dzieciach robię sama.Kąpie,przewijam,karmię,smaruję,przebieram,kładę spać itp. Ostatnio zaczęłam podupadać na zdrowiu,mam 23 lata,podejrzenie dyskopatii, silne bóle nóg.A mój mąż nie pomaga mimo to. Rozumiem,że on pracuje do późna (wychodzi o 6.40 a wraca ok 17-18.00) ale czemu niektórzy faceci wracają do domu i od razu biegną do dzieci.Nawet mój tata,który wracał po pracy potrafił zająć się mną i rodzeństwem. A byłyśmy 4 dziewczyny. Co zrobić,żeby zachęcić męża do pomocy przy dzieciach? Ja za niego jeszcze muszę robić. Czuję się jakbym 3 dzieci miała.

Pomóżcie.Czy wy też macie podobne problemy z facetami?