triss_merigold6
03.07.12, 10:24
Mój starszak coraz częściej pyta czy moglibyśmy mieć jakieś zwierzątko albo chociaż rybki. Pyta podchwytliwie czy ja w ogóle lubię zwierzęta, a w szczególe czy lubię malutkie kotki albo np. jamniczki (czy psy innych ras spotykane na spacerach).
Tłumaczę, że no way, bo byłby to dla mnie dodatkowy obowiązek na który nie mam ochoty + mam coraz niższą odporność na syf w domu.
Tłumaczę, że przy rybkach jest trochę pracy, bo akwarium trzeba czyścić, filtrować, dbać o rośliny + ktoś musiałby toto karmić kiedy wyjeżdżamy.
Pies - no way. Nie widzę odwalania 4 spacerów dziennie bez względu na pogodę i sprzątania sierści.
Świnki, chomiki, inne gryzonie czy gady - tym bardziej no way, dbać trzeba,a kontakt i radość obcowania umiarkowane.
Koty mogę podziwiać estetycznie na odległość u kogoś, w domu bym nie trzymała z mnóstwa powodów (podstawowym jest to, że skaczą znienacka i potrafią hałasować w nocy).
Ematki z niską tolerancją na zwierzęta w domu, jak dajecie odpór prośbom dzieci w tym zakresie?