Dodaj do ulubionych

Czy mooogęęę mieć zwierzątko

03.07.12, 10:24
Mój starszak coraz częściej pyta czy moglibyśmy mieć jakieś zwierzątko albo chociaż rybki. Pyta podchwytliwie czy ja w ogóle lubię zwierzęta, a w szczególe czy lubię malutkie kotki albo np. jamniczki (czy psy innych ras spotykane na spacerach).
Tłumaczę, że no way, bo byłby to dla mnie dodatkowy obowiązek na który nie mam ochoty + mam coraz niższą odporność na syf w domu.
Tłumaczę, że przy rybkach jest trochę pracy, bo akwarium trzeba czyścić, filtrować, dbać o rośliny + ktoś musiałby toto karmić kiedy wyjeżdżamy.
Pies - no way. Nie widzę odwalania 4 spacerów dziennie bez względu na pogodę i sprzątania sierści.
Świnki, chomiki, inne gryzonie czy gady - tym bardziej no way, dbać trzeba,a kontakt i radość obcowania umiarkowane.
Koty mogę podziwiać estetycznie na odległość u kogoś, w domu bym nie trzymała z mnóstwa powodów (podstawowym jest to, że skaczą znienacka i potrafią hałasować w nocy).
Ematki z niską tolerancją na zwierzęta w domu, jak dajecie odpór prośbom dzieci w tym zakresie?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 10:29
      Moi rodzice dawali odpór mówiąc "Nie, bo co z wakacjami?". Bardzo dobry argument i nawet jako mdziecko byłam skłonna , acz z zalem, sie z nim zgodzić.
      • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:34
        verdana napisała:

        > Moi rodzice dawali odpór mówiąc "Nie, bo co z wakacjami?". Bardzo dobry argumen
        > t i nawet jako mdziecko byłam skłonna , acz z zalem, sie z nim zgodzić.

        Moi rodzice i teściowie uporali się z tym argumentem mówiąc, że nie musimy martwić się żadnymi urlopami/wakacjami, że wszystko ustalimy tak, żeby piesek miał opiekę, a my trochę wolności smile No i dotrzymali obietnicy big_grin
      • koza_w_rajtuzach Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 05.07.12, 08:50
        > Moi rodzice dawali odpór mówiąc "Nie, bo co z wakacjami?"

        Argument dobry.. choć nie wszystkie zwierzątka muszą być przeszkodą w wyjeździe na wakacje. Nasz króliczek sam został w domu jak my opalaliśmy się w Chorwacji wink
    • lolinka2 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 10:33
      faktycznie - wakacje są realnym problemem.
      My z wysoką tolerancją jesteśmy, acz obowiązki okołozwierzęce (z wyjątkiem leczenia i zakupu żarcia via net) przerzuciliśmy na małoletnią - ona spaceruje w mróz i upał oraz deszcz... ona karmi, ona sprząta.
      I - hehehehe - o kolejne zwierzątka jakoś nie prosi smile
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 10:39
        Miałam 20 lat psy i wiem, że wakacje są problemem, faktycznie tego argumentu jeszcze nie używałam.
        Nie wyobrażam sobie przerzucenia obowiązków okołozwierzęcych na niespełna ośmiolatka, który ma lekcje na zmiany i zajęcia dodatkowe.
        • lolinka2 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:21
          moja miała 9, gdy się pojawił pierwszy pies. I lekcje na zmiany. I zajęcia dodatkowe. Pies nr 1 jest z nami 1.5 roku - ona z nim wychodzi. Od pół roku jest drugi pies, a od kilku dni tymczasopies - przy tymczasopsie jest trochę zamieszania z leczeniem, ale wyjścia wszystkie (na 2 tury za każdym razem), karma + woda młoda wzięła na siebie.
    • asikol Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 10:37
      Ja kupiłam mojemu 4 latkowi papużki. Raz dziennie dam jeść, zmienie wodę. Co 3-4 dni zmienie piasek. Jedyna wada to to że sie teraz pierzą i troche mam syfu kolo klatki
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 10:40
        Przechowywałam kiedyś wakacyjnie papużki sąsiadów. Drze się toto niemiłosiernie i syfi, bo rozrzuca ten pokarm wokół klatki.
      • rulsanka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:26
        Jeżeli nie wypuszczasz ptaszków na codzienne loty, nie dajesz im zielska i nie kąpiesz ich - to tak, porządek ma szanse się utrzymać.
        Tylko, że papużki są w tym układzie nieszczęśliwe - nie zaspokajasz ich podstawowych potrzeb.
    • iwoniaw Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 10:38
      Wakacje to dobry argument.
      Ja aktualnie mam jeszcze kotkę (już raczej nie w wieku do skoków i hałasów, choć nie powiem, żeby nie generowała dodatkowych obowiązków ze sprzątaniem kłaków na czele), która nie toleruje innych zwierząt, więc oczywiście pieskowi/chomiczkowi czy rybkom byłoby u nas beznadziejnie. wink
    • lauren6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:01
      W czasie urlopu sierściucha można oddać do hotelu dla zwierząt i jeśli ktoś życzliwy doniesie o tym starszakowi wakacyjny argument odpadnie.
      Trudniej dyskutować z tym, że mama zachorowała na alergię na sierść.
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:07
        Cóż, koronnym i prawdziwym argumentem tak naprawdę jest to, że ja nie chcę żadnego zwierzątka. Bo nie. Bo to dodatkowe obowiązki i dodatkowy bałagan. W imię czego miałabym sobie dowalać?
        • kolpik124 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:13
          I taki argument wystarczy smile

          Wakacje są też skuteczne. Znajomi us...li sobie od kilku lat życie labradorem i spędzają wakacje bądź to na działce, bądź to szukając nielicznych miejsc, które przyjmują zwierzęta, w każdym razie zapomnieli co to ciepłe morza smile
          • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:19
            Powtarzam, 20 lat miałam psy i wiem co to jest logistyka okołowakacyjna i jak bardzo jest to - zwłaszcza z dużym psem - upierdliwe. Tyle, że jak byłam dorosła i mieszkałam osobno to swojego psa mogłam na te 2-3 tygodnie podrzucić rodzicom, teraz nie miałabym komu.
            • kolpik124 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:31
              No właśnie o to chodzi, że nie każdy morze "podrzucać", a obdarowani zwierzątkiem rodzice/teściowie też nie zawsze podchodzą do tego z entuzjazmem.

              Inna sprawą jest to, ze wzorowa emama nie mogłaby jechać na wakacje ze świadomością, że w tym czasie na Ukrainie morduje się pieski a w Somalii głodują dzieci, więc pieniądze wakacyjne najlepiej przekazać na schroniska big_grin
              • attiya Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:38
                Kolpik, czy ja w tym tygodniu mówiłam czy nie mówiłam, że kocham ciebie big_grin
              • marychna31 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 13:17
                > Inna sprawą jest to, ze wzorowa emama nie mogłaby jechać na wakacje ze świadomo
                > ścią, że w tym czasie na Ukrainie morduje się pieski a w Somalii głodują dzieci
                > , więc pieniądze wakacyjne najlepiej przekazać na schroniska big_grin

                ach, ach, cóż to za rozkoszne temaciki do ironizowania. Wzorowa ematka takim nie przepuści. I obowiązkowe emotinonki na końcu zdania, żeby nie mieć wątpliwości, ze autorka to rasowa ematka z poczuciem humoru.
    • asia_i_p Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:10
      U nas działała wersja, że kiedy będziemy mieć dom (a nie mieszkanie) będziemy mieć zwierzaka. I popieram, argument "co z wakacjami" jest dobry, bo to nie jest okłamywanie dziecka, tylko realny problem.

      Wszystko to działało do momentu, kiedy wzięliśmy kota kuzynki na weekend. Kot ogarnął dom w 10 minut, rozpoznając, gdzie kuweta, gdzie miski, że na fotelu męża przed komputerem się odpoczywa, a jeśli ktoś siada na kanapie, to naturalnie po to, żeby się bawić z kotem. Wyniósł z każdego kąta kurz na wąsach, no i kiedy mieliśmy oddawać, moje dziecko (typ dumno-zawzięty, ona nie będzie płakać otwarcie o kota) idąc spać walnęło się najoczywiściej celowo w kolano i wybuchnęło płaczem. A ponieważ ja też miałam łzy na końcu nosa i to nie tylko o to, że dziecko płacze, więc pod koniec lipca przywozimy kota od znajomej ciotki z Warszawy.

      Naprawdę chomik albo szczurek no way? Jak na gryzonie są bezwonne (kiedy się często sprząta), szczury zaskakująco kontaktowe - zastanów się, może jesteś w stanie zgodzić się na to za dwa-cztery lata? Osłodzić dziecku odmowę na razie perspektywą szczurka, kiedy skończy dajmy na to 12 lat? Dzieci potrafią cierpliwie czekać, kiedy mają na co.
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:12
        Gryzonie gryzą kable - to raz. Nie lubię gryzoni - to dwa.
        • asia_i_p Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:59
          A jakaś jaszczurka za 6 lat? wink
          Generalnie rozumiem awersję do gryzoni, kiedy sobie wyobrażę, że córka mogłaby zapragnąć karaczana albo mega patyczaka (owady to moja fobia). Ale z drugiej strony powinien być jakiś taki wiek, w którym dziecko może kupić nawet nielubiane przez resztę rodziny zwierzątko, pod warunkiem, że tak to zorganizuje, żeby reszta rodziny nie musiała tego tykać. Ale to rzeczywiście nie na układ z ośmiolatkiem.
          • mysia125 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 22:40
            > Generalnie rozumiem awersję do gryzoni, kiedy sobie wyobrażę, że córka mogłaby
            > zapragnąć karaczana albo mega patyczaka

            ...o wlasnie chcialam napisac "kup patyczaka" wink
            ja kupilam, gdy w szkole bylo o zwierzatkach domowych i dzieciaki mogly przygotowac lekcje i przyniesc stwora. Moj panienski kot nie za bardzo byl chetny, wiec padlo na stawonoga. Skubaniec wyrobil sie, urosl, spaceruje po swoich wlosciach, sam zostaje na urlop - a dzieciory codziennie nad nim siedza z fascynacja.

            Dziecku zwierz jest potrzebny, chocby najmniejszy. Do kochania, do tworzenia wiezi, do obowiazkow, do odpowiedzialnosci. Nie wiem, jak pogodzic to z potrzeba wygody rodzica wink ale dom bez zwierza jest smutny.
      • kanga_roo Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:22
        ja wiem, ze pytanie było "jak uzasadnić odmowę", ale napiszę i tak. uważam, że chęć posiadania zwierzątka to coś większego kalibru, niż chęć posiadania zabawki. uważam, że kontakt ze zwierzakiem wychodzi dzieciom zdecydowanie na dobre, że jest to zaspokajanie potrzeb podstawowych, a nie fanaberii. szczerze mówiąc, dla mnie zdecydowanie mniejszym kłopotem jest ogarnięcie z dzieckiem zwierzątka (albo i bez dziecka, jak są wakacje), niż angażowanie się w zabawy, gry, czytanie itd.
        uważam, że dzieci, które nie mają zwierzaków są biedne, po prostu. jeszce pamiętam te emocje z dzieciństwa, ba, dalej posiadanie zwierza jest dla mnie emocjonujace.
        poza psem, który nie jest "zwierzatkiem", tylko członkiem rodziny (starszym od dzieci smile, mamy w tej chwili rybki. starszak ma. nie przesadzałabym z tymi obowiązkami przy rybkach, a wielce kontaktowy bojownik, wypasiony glonojad i żarłoczna Helenka dają dzieciakom wiele radości. młodsza wolałaby chyba coś futrzanego, ale jest jeszcze za mała. poczekamy z pół roku, i może przygarniemy jakiegos świniaka czy coś smile
        • jowita771 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:40
          > ż
          > e jest to zaspokajanie potrzeb podstawowych, a nie fanaberii. szczerze mówiąc,
          > dla mnie zdecydowanie mniejszym kłopotem jest ogarnięcie z dzieckiem zwierzątka
          > (albo i bez dziecka, jak są wakacje)

          Nie tylko dzieci maja wakacje, dorośli też. Z potrzeba podstawową i z tym:
          > uważam, że dzieci, które nie mają zwierzaków są biedne, po prostu.

          to pojechałaś ostro. Patrzysz z perspektywy osoby, która obcować ze zwierzętami lubi, a nie każdy tak ma i wielu ludziom wcale zwierząt nie brakuje. Moja macocha uwielbia psy, całe życie był jakiś kundelek w domu, a siostra odetchnęła z ulgą, jak przestała mieszkać z matką i nareszcie ma dom bez psa, o czym marzyła od dzieciństwa. Zwierzęta lubi, ale nie lubi trzymać ich w domu, woli pogłaskać od czasu do czasu cudzego psa czy kota.
          • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:45
            No ja właśnie od paru lat jestem na etapie, że mogę popatrzeć czy pogłaskać u kogoś. U siebie nie chcę. Młodsza raczkuje i próbuje wstawać, za chwilę będzie uczyć się chodzić i nie ma opcji, żeby były teraz jakieś kudły na podłodze albo, żeby kot wchodził jej do łóżeczka.
            • jowita771 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:48
              Moja młodsza na tym samym etapie, nie wyobrażam sobie, żeby raczkowała w kudłach.
          • kanga_roo Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:51
            jowita771 napisał:

            Patrzysz z perspektywy osoby, która obcować ze zwierzętami lubi, a nie każdy tak ma

            patrzę z perspektywy dziecka, które marzy o kontakcie z żywym zwierzątkiem, o opiece nad nim, o odpowiedzialności z tym związanej. patrzę z perspektywy rodzica, który ma milion pięćset obowiązków, ale uważa, że zwierzeta są bardzo istotne dla rozwoju dziecka. więc jeśli dziecko chce, jeśli o tym marzy, to jest istotne. no, ale skoro autorka watku nie posłucha tego, co mówi dziecko, tylko stwierdza kategorycznie "owczarek niemiecki albo nic", to warto powiedziec o tym dziecku: "słuchaj, to mój dom, ja tu rządzę, nie chcę innego zwierzęcia poza owczarkiem, bo tak i już, a owczarka też nie chcę, bo kłaczy" i jeszcze "będziesz dorosłe i samodzielne, to będziesz miec zwierzątko" tylko, że wtedy dziecko nie będzie już dzieckiem...

            ps. owczarki mają wyjątkowo intensywny zapach, intensywnie też gubią sierść. i wcale nie są tak stabilne, piękne i mądre, jak opisuje autorka wątku. bywają lękliwe, często mają kłopoty ze stawami biodrowymi, nie żyją zbyt długo.
            • triss_merigold6 Gdzie to wyczytałaś? 03.07.12, 13:03
              Gdzie to wyczytałaś, przepraszam?
              Syn o zwierzątku wspomina od czasu do czasu, a nie rzuca się z błaganiem i łkaniem na ziemię. Nie twierdzi też, że posiadanie kotka/psa/rybek/papużek jest jego największym marzeniem i pragnie takiego prezentu na Gwiazdkę czy urodziny.
              Deklaracji pt. "będę robił wszystko, będę się zajmował/opiekował/karmił" też od niego jeszcze nie usłyszałam.
              Ot tak sobie wspomina na razie i testuje czy i na co mogę się zgodzić.
              Hm... zasadniczo to mój dom i ja tam rządzę, nie będę ukrywać tego faktu przed sobą. Nie mam zamiaru teraz zwłaszcza spełniać takiej sobie iluzorycznej potrzeby dziecka, która dowali mi uciążliwych obowiązków.
              • kanga_roo Re: Gdzie to wyczytałaś? 03.07.12, 13:23
                och, tak odebrałam Twój pierwszy post, po prostu. skoro szukasz mocnych argumentów, wydało mi się to oczywiste. jeśli dziecko nie jest zdeterminowane, Twoje "bo nie chcę zwierząt w domu" powinno wystarczyć, prawda?
                kwestia deklaracji n/t zajmowania się zwierzyną to dla mnie abstrakcja, jeśli mówimy o dziecku poniżej 10 roku życia. tego też rodzice muszą dziecko nauczyć, odpowiedzialność na ogół nie spada z nieba.
                a w kwestii owczarków - może i mogą dożyć 12 lat, ale kilka, które znałam, zawinęło się znacznie wcześniej. pewnie weterynarze mogliby się wypowiedzieć statystycznie, ja nie.
            • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 13:05
              Aha, owczarki niemieckie żyją spokojnie te 12-14 lat, IMO to wystarczająco długo.
          • majenkir Re: 03.07.12, 14:45
            jowita771 napisał:
            > Moja macocha uwielbia psy, całe życie był jakiś kundelek w domu, a siostra odetchnęła z
            > ulgą, jak przestała mieszkać z matką i nareszcie ma dom bez psa, o czym marzyła od dzieciństwa.


            No to sie macosze coreczka nie udala wink. Ja bym wydziedziczyla big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:18
      A może zaproponuj mu wysianie jakiejś roślinki od nasionka i opieka nad nią? Zawsze coś żywego.
    • guderianka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:25
      A skąd wiesz, że masz niską tolerancję, skoro nie próbowałaś ? wink
      Proponuję zacząć od rybki, np. bojownika, szklana kula, nie wymaga wiele zachodu a da dziecku radość. Na początek-bo pewnie później będzie chciało więcej. I albo zrobi to co ja czyli w pewnym wieku po prostu przyniesie do domu chomika i sam załatwi klatkę i jedzenie i będzie sie opiekował. I jak nie wyrzucisz to w miarę miło Cie wspomni w wieku dorosłym. Albo będzie miał do Ciebie długggooo żal.
      Osobiście uważam-jesli mogę pozwolić sobie na dygresję-że zwierzęta mają pozytywny wpływ na rozwój dziecka-odpowiedzialność, empatia, poczucie że ma sie kogoś swojego itp.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:26
        Ja p............
        Szklana kula dla bojownika???????????????????????????
        O żesz kkkkkk
        Sama łeb se wsadź do kuli!
        • guderianka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:31
          Alez próbujesz mi od jakiegoś czasu dopiec i jak zwykle Ci nie wychodzi wink Gazetko-gazetko-gazetko...smile)))ale-próbuj dalej, musisz na kimś ćwiczyć swoje cięte aczkolwiek mało inteligente docinki. Łaskawie zgadzam się być obiektem takowych big_grin
          p.s. tylko chcialabym byś w momencie w którym Ci odpisuję również coś dodał od siebie a nie zawsze kończysz na jednym poście. Rozczarowuje mięto big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:36
            Kula nie nadaje się na akwarium dla żadnej żywej ryby, każdy akwarysta to Ci powie, to męczenie zwierzęcia, żywej istoty jakby nie było.
            Jak się na czymś nie znasz nawet w kwestiach podstawowych to nie zabieraj głosu.
            Przez takie wszechwiedzące Paniusie jak Ty żywe istoty potem cierpią.
            Akwarium dla ryb nie powinno być kuliste i powinno mieć odpowiednio duży litraż, parametry wody, odpowiednio do ryb dobraną roślinność.
            • jowita771 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:43
              Musze się zgodzić z gazetą. W tym kontekście tekst Guderianki, że zwierzę uczy dziecko empatii, brzmi, jak kiepski żart.
            • guderianka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 20:36
              Nie ryby
              Ryba
              paniał ?
          • majenkir Re: 03.07.12, 14:51
            guderianka napisała:
            > Alez próbujesz mi od jakiegoś czasu dopiec


            Jakie dopiec? Prawde napisala przeciez!
            Chociaz juz widzialam takie poj.eby, co trzemaly bojownika W WAZONIE Z KWIATAMI!
            Tak im sprzedali w jakims sklepie i powiedzieli, ze nawet karmic nie trzeba, bo rybka bedzie sobie lodyzki obgryzac...
            • guderianka Re: 03.07.12, 20:37
              Ja nie o treści ale o formie
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:28
        Miałam rybki ładnych parę lat, naprawdę spore akwarium.
        Parę lat był w domu żółw.
        Ponad 20 lat (w sumie) psy.
        Jakiś epizod z kotem też się trafił.

        Na razie starszak opiekuńczo realizuje się przy duuużo młodszej siostrze. D
        • guderianka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:32
          Ale miałaś w swoim rodzinnym chyba a nie aktualnym ?
          Jedna rybka to co innego niż duże akwarium.
          Jeśli mu opieka nad siostrą wystarczy to ok-ale skoro zaczyna bąkać coś o zwierzątku a jest uparty to....chyba musisz mysleć nad planem awaryjnym wink
          • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:39
            W aktualnym domu, kiedy już mieszkałam sama (poza kotem, bo to epizod z dzieciństwa).
            Hm... też jestem uparta.
    • attiya Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:31
      mówię - nie ma mowy i nie ma o czym mówić, zduszam prośby w zarodku - a moje dziecię mniejsze od twojego
      z tym, że u nas królują ptaszki a potem kotki i pieski
      pewnie za rok, dwa, trzy zacznę też coś o obowiązkach mówić, bo na razie to zupełnie bez sensu - bo oprócz sprzątania zabawek, wrzucania ubrań do kosza na pranie i takie tam inne drobiazgi, to moje dziecko za bardzo nie wie co to jest obowiązek i odpowiedzialność
      no i zawsze pogłaskać może psa sąsiada, to samo z kotem
      nie i juz
      nie zniosę żadnego śmierdziela w domu
      i nie mówcie, że koty i psy nie śmierdzą
      • kolpik124 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:34
        Nie śmierdzą,one mają swój naturalny zapach, a te co śmierdzą, to wina właścicieli, a tak w ogóle najlepiej po prostu z nimi spać, wtedy się do "naturalnego zapachu" można przyzwyczaić big_grin
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:37
        Mokre śmierdzą. Doświadczenie w wycieraniu po spacerze w ulewnym deszczu rosłego owczarka niemieckiego - bezcenne. A jest to jedyna rasa, którą jakoś ewentualnie w odległej przyszłości widzę w domu.
        Koty mają tę wadę, że nie usiedzą na d..ie. Ja po prostu wiem, że kotem wskakującym na szafkę kuchenną czy stół, spontanicznie rzuciłabym o ścianę.
        • jowita771 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:46
          Fuj, zapach psa po deszczu jest w pierwszej trójce obrzydliwych zapachów u mnie.
        • platki_sniadaniowe Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:53
          potwierdzam, owczarek w deszczowy to koszmarek smile

          mój nie wejdzie dopóki nie wyschnie, ale na szczęście woli na ogrodzie przebywać.
          • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:00
            Mieszkamy w bloku, będziemy mieszkać w bloku, zamieszkania w domu z ogrodem nie widzę tzn. widzę - jako ogrom powierzchni do sprzątania, dbania i utrzymania.

            Problem w tym, że jedyna rasa jaką akceptuję u siebie w domu to owczarki niemieckie. Lubię jeszcze jamniki, ale stary powiedział, że po jego trupie, a co do owczarków to się zgadzamy. Psy z wkodowaną karnością, podatne na szkolenie, bystre i nie drące mordy z powodu byle szmerku na klatce/za oknem. A owczarek wymaga wybiegania. Nie widzę wychodzenia jednocześnie z młodą w wózku i dużym psem.
            • platki_sniadaniowe Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:08
              Rozumiem Cię bo sama bym osobiście do bloku owczarka nie wzięła. Zasprzatałabym się na śmierć. Mój pies jest w domu tylko w zime i to na noc, więcej nie chce a mi to na rekę.
              U mnie też tylko owczarki, a teraz marzy mi się długowłosy.
            • borderka80 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 11:19
              > Problem w tym, że jedyna rasa jaką akceptuję u siebie w domu to owczarki niemie
              > ckie. Lubię jeszcze jamniki, ale stary powiedział, że po jego trupie, a co do o
              > wczarków to się zgadzamy. Psy z wkodowaną karnością, podatne na szkolenie, byst
              > re i nie drące mordy z powodu byle szmerku na klatce/za oknem. A owczarek wymag
              > a wybiegania.

              Może dowiedz się więcej i o innych rasach. Owczarki niemieckie jakie opisujesz istniały ..... ze 30 lat temu. Teraz nie polecałabym Ci owczarka niemieckiego. Chyba, że z linii pracującej/użytkowej. Psy z linii wystawowych, show-y to psy chore (fizycznie) i ze spaczoną psychiką. Niestety, agresję czy lęk się dziedziczy. I właśnie to one szczekają bez powodu, są agresywne, lękliwe i niezrównoważone.
              Mój mini piesek, z dobrej hodowli, (rasy wybitnie wysokowyszczekanej) nie dziamie bez powodu. Właściwie to praktycznie w ogóle nie dziamie (tylko szczeknie kilka razy jak ktoś zapuka do drzwi). Ale to kwestia socjalu, hodowli i ...... dobrego wychowania. wink big_grin
              • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 11:28
                Takiego owczarka miałam parę lat temu, nie był psem wystawowym. Brałabym pod uwagę tylko te z hodowli na potrzeby policji, zresztą mam jakieś kontakty do osób, które się znają.
                Mini piesek odpada. Lubię duże psy, duże konie i dużych mężczyzn. D
                • borderka80 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 11:44
                  Na pewno w Czechach są hodowle owczarków niemieckich użytkowych. Rodowodowych. Psów o mocnej, świetnej psychice. Pracujących w policji i w wojsku. Wiem, że sprowadzono kilka fajnych egzemplarzy do Polski. smile Niedługo będzie można kupić "u nas" naprawdę fajnego psa. smile

                  Co do synka, to ja zgodziłabym się na szczurka lub mini chomika (dżungarskiego lub roborowskiego). Małe toto, nie gryzie (!co dla mnie ważne), nie hałasuje i nie śmierdzi (w specjalnych, drewnianych żwirkach - sprawdzone wink ). Nie żyje przeokropnie długo. Można zainstalować klatkę w pokoju dziecka (jak tak bardzo nie lubisz).

                  P.S. Wracając do ON-ków.... na wystawie widziałam psa z ogonem między nogami, niemal pełznącego po ringu i za nic nie dającego się dotknąć sędziemu (czy zajrzeć w zęby). Rzucał się na ringówce jak młody źrebak. Bał się panicznie. I takiego psa nie zdyskwalifikowano. sad Dostał ocenę doskonałą (bez medalu). To jak ma się podnosić poziom rasy? uncertain
      • landora Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:03
        Mój nie śmierdział, aż mnie to zawsze dziwiło.
      • pade Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:44
        mój shih nie smierdzismile
        powaga
        ale ja go kapię raz w tygodniu w espree
        więc przytulanie się do niego jest przyjemnością
        pysk myty codziennie
        poza tym kłaków nie ma, jest włos, którego nie gubi
        no i kocha się bawić, pieszczoch z niej niesamowitysmile
    • gku25 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:35
      W przypadku prośby o psa i zapewnień, że dzieciak będzie się sam zwierzem zajmował, kup smycz, wyznacz 30 dni i ganiaj dzieciaka o rozmaitych porach na spacer ze smyczą.
    • platki_sniadaniowe Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:36
      Nie wiem czy pomogę bo sama mam psa i 2 koty. Jeżeli chodzi o koty to chyba ostatnie w moim życiu więcej nie wezmę bo nie chce mi się non stop sprzatać już tej sierści. (Zawsze tak mówię a potem i tak wezmę jakąś sierotkę).

      Pies nie jest dla nas problemem bo mam duzy ogród a na wyjazdy go zabieramy. My bardzo lubimy wyjazdy pod domek nad morze lub jezioro więc to nie problem.

      Gryzonie, ptaki, ryby nie lubię i bym do domu nie wzięła.

      Jezeli chodzi o psa to powieś smycz w przedpokoju i ta smycz codziennie przez miesiąc o 7 rano musi wyjsc na spacer.Powinno pomóc.

    • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:36
      A nie ma kogoś kto tym zwierzęciem się zajmie podczas waszej nieobecności?
      My długo decydowaliśmy się na psa. Córa bardzo chciała, ale kupiliśmy nie ze względu na nią, tylko sami chcieliśmy smile No i moja mama i teściowa powiedziały, że wakacjami nie musimy się martwić, że zawsze chętnie zwierzaka wezmą. I biorą. Może u was też się tak uda?
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:42
        Nie ma nikogo. Moja siostra pracuje + miewa wyjazdy znienacka, a mój ojciec jest najbardziej zajętym emerytem świata. D
        Nie upadłam na głowę, żeby ojca czy rodziców chłopa - wszyscy po 70-tce - obarczać obowiązkiem wychodzenia co najmniej 3x dziennie z psem w wakacje.
        • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:07
          Ja nie obarczałam. Sami chcieli smile Poza tym nie są tak zaawansowani wiekowo.
          Z rybkami ten feler, że nie są żadną atrakcją dla dziecka sad
        • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:26
          No nie mówię, że masz obarczać. Moi sami zaproponowali namawiając nas na psa, więc sytuacja była nieco inna smile Poza tym są trochę młodsi.

          Innego zwierzęcia nie bardzo mam jak doradzić. Najbardziej kontaktowe są jednak koty i psy więc jeśli nie masz sama ochoty na czworonoga, to chyba jednak odwlekać dalej kupno.
          Żebyś nie była potem niechętna, żeby żółwia wykąpać, zmienić podłoże. To samo dotyczy gadów, płazów, ptaków. A gryzoni ja na przykład w ogóle nie lubię więc nie wiem co ci doradzić.
          • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:27
            Przepraszam za drugiego posta. Tamtego nie widziałam przez jakiś czas i myślałam, że się nie wczytał w drzewko smile
    • szanowna_pani Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:37
      Dziecię dostało jednego bojownika w szklanej kuli + żwirek + plastikowa roślina (pompki natleniającej nie wymaga, bo podobno umie również oddychać powietrzem atmosferycznym).
      Ryba niskoobsługowa i odporna na przeciętne traktowanie.
      Karmienie 1 raz dziennie, zmiana wody - wg potrzeb - czasami wystarcza raz na tydzień.
      Pokarm - z torebki (trzeba jedynie bardzo uważać na dobór pokarmu - niektóre marki zasyfiają wodę, ale są też takie granulki, które nie zasyfiają).
      • gazeta_mi_placi Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:42
        Nie dla ryb w kuli:

        "Kula i ryba
        Stereotypowe obrazki przedstawiające złotą rybkę czy bojownika w małej kuli narobiły wielu szkód i utwierdziły całe rzesze nieświadomych, początkujących miłośników tych rybek, że pasują one do kuli, są mało wymagające i niekłopotliwe. Kula dla wielu osób jest synonimem bezproblemowego posiadania rybki - nic bardziej błędnego: mała kula po prostu nie nadaje się dla żadnej żywej rybki i może być przyczyną wielu problemów.

        Dlaczego nie kula?
        W małej kuli nie jest możliwe zapewnienie odpowiednich warunków bytowania, jakich potrzebuje zarówno bojownik, jak i każda inna ryba. Mówimy tu o:
        * problemach z jakością wody (mała pojemność = szybkie zanieczyszczenie produktami przemiany materii i resztkami jedzenia, co powoduje zatrucia, infekcje bakteryjne, itp.)
        * zapewnieniu odpowiedniej filtracji i ogrzewania (najczęściej kule są zbyt małe i nie można w nich zainstalować tych niezbędnych sprzętów; w większych kulach może być problem z ich doborem i zamocowaniem)
        * bardzo małej przestrzeni do pływania (po linii prostej)
        * braku wymiany gazowej (ze względu na kształt może być ona zaburzona)
        * braku pokrywy (której wymagają wszystkie ryby labiryntowe)
        * małej powierzchni dna, co bardzo mocno ogranicza ilość możliwych do zasadzenia roślin oraz ilość bakterii zasiedlających podłoże (te pożyteczne bakterie biorą udział w przetwarzaniu resztek)
        * problematycznym czyszczeniu ścianek z glonów
        * zniekształceniu widoku zarówno dla ryby, jak i dla nas (efekt soczewki)
        * ciągłym stresie i obniżonej odporności na choroby, które są spowodowane krzywizną kuli: ruchy ryb powodują wibracje wody, które odbijają się i krążą między łukiem kuli a ciałem ryby. W konsekwencji rybki wciąż odbierają swoje własne echo przez linię boczną ***
        * rybka jest zmuszona pływać w kółko, co może powodować problemy z błędnikiem (efekt pralki)***

        Obrońcy praw zwierząt postulują o wprowadzenie zakazu sprzedaży kul, co już udało się w Rzymie - tam sprzedaż kul jest prawnie zabroniona ze względu na negatywny wpływ na zdrowie i życie ryb: ryby trzymane w małej kuli żyją w permanentnym stresie, częściej chorują, mają zbyt mało tlenu, zdarzają im się zaburzenia w pracy błędnika oraz zaburzenia wzroku.*"

        Forumowi akwaryści poprzyjcie mnie sad
        • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:47
          No właśnie tak dziecku tłumaczyłam, że ta rybka w kuli wcale nie ma za fajnie. Info od kumpla chłopa, zapalonego akwarysty.
        • landora Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:07
          Gazeta ma rację.
          Szanowna_pani, kup swojej rybce jakieś normalne akwarium i posadź żywą roślinkę sad Biedna Twoja rybka...
        • mondovi Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 13:39
          racja, racja i jeszcze trzy razy racja. Mała kula dla ryb, choć może dla niektórych wyglądać "uroczo", to po prostu dręczenie zwierząt, które głosu nie mają, a więc po prostu będą się męczyć bez skomlenia, czy pisku..
        • szanowna_pani Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:15
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Nie dla ryb w kuli:
          >
          Dziękuję za informację - nie wiedziałam. Oddam rybę komuś z akwarium.
          Rybę + kulę jako niekłopotliwe zwierzę dla dziecka polecono mi w sklepie zoologicznym.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 15:41
            Niestety nie w każdym sklepie zoologicznym jest personel który się zna na rybach, sama spotkałam się z mało profesjonalnym personelem w jednym sklepie, na szczęście udało mi się trafić do innego gdzie personel faktycznie znał się na hodowli ryb i nie wciskał nikomu kitów.
            Jak ktoś by chciał mogę na priv polecić w Krakowie jeden sklep gdzie faktycznie znają się na rzeczy.
      • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:36
        W imię czego tak męczysz tę rybę? Bo ryby głosu nie mają?
    • kropkacom Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:44
      Lubię zwierzęta, ale przy niewielkim mieszkaniu i alergii kotek w domu to kiepski pomysł. Jak sobie radzę? Odkładam kupno na później.
      • kropkacom Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 11:46
        I łączę się w bólu, bo odmawiać dzieciom nie jest prosto. Jednak wychodzę z załozenia, ze lepiej odmówić niż potem mieć problem.
    • kamunyak Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:03
      U mnie koty pojawiły sie dosyć późno, w sensie dzieci, i to raczej z przypadku.
      Wcześniej sktuczenie odpór "dawałam" przy pomocy babci, zazwierzęconej , gdzie młodzi zaspokajali swoje zwierzęce potrzeby. Zaspakajali przez niemal dwa miesiące wakacji + pojedyńcze wizyty.
      Więc moze babcia?
      Nawiasem mówiac, koty w nocy nie hałasują, koty domowe przystosowują sie do rytmu życia domowników i w nocy śpią. W dzień zresztą też często. Kot znienacka skacze w wieku niemowlęcym, potem statecznieje i jeśli w ogóle skacze to "po coś". Jest to najmniej kłopotliwe ze wszystkich mieszkających u mnie dotychczas zwierząt ( psy, świnki, króliki, chomiki, rybki, kanarki) choc, oczywiście, swoje "wady" ma.
      • triss_merigold6 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:26
        Nie mam bliższych krewnych posiadających zwierzęta więc opcja babcia/dziadek odpada.

        Z relacji ludzi posiadających koty wynika, że jednak potrafią one hałasować w nocy. Bardzo. I miauczą pod zamkniętymi drzwiami.
        • czarne-jagody Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 13:33
          Nie wiem czy ktoś już zaproponował, bo nie czytałam całego wątku, kup chomika dżungalskiego. Wiem, pisałaś że nie lubisz gryzoni ale ten jest wyjątkowo sympatyczny. Zupełnie niekłopotliwy w utrzymaniu, wystarczy raz na tydzien przeczyścic mu klatkę, oczywiście zmieniać wodę i dawać karmę. Super jest obserwować jak bawi sie na karuzeli, ma bardzo fajny wygląd, jest mniejszy od zwykłego chomika. Na koncu wada, żyje krótko około 2 lat ale jeżeli dziecko szybko straci zainteresowanie zwierzątkiem, to zaleta. U nas były 2 chomiki dżungalskie i zupełnie zaspokoiły potrzebę posiadania zwierzątka dla starszej córki. Nastepnego już nie chciała. Mieliśmy też żółwia wodnego, tez niezbyt kłopotliwy.
          • asia_i_p Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:20
            Dżungalskie są delikatne - wiem, bo mam na sumienie. Siostrze uciekł z klatki i usiłując go złapać strąciłam na niego kubek ze stolika nocnego - i po chomiczku.
          • noname2002 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 11:59
            Co do chomika się zgadzam, ale żółw wodny to mnóstwo pracy-ciągła wymiana wody, filtry niewiele dają.
    • dzoaann Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:03
      a moze szczerze wystarczy, ze nie wytrzymasz nerwowo ze zwierzakiem, ze nie lubisz i tyle. Dzieci wyczuwaja szczerosc, a jak bedziesz sztuczne argumenty przedstawiac, to bedzie je torpedowal...
    • an_ni Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 12:13
      moim argumentem jest alergia
    • babsee Re: napis na allegro 03.07.12, 12:34
      Jest taki pan na allegro,co sprzedaje rybki i ma napis na koncu aukcji:"odpowiadając na ewentualne pytania:nie,ta rybka nie nadaje sie do trzymania w kuli.Do trzymania w kuli nadają sie cukierki"
      smile
      • babsee Re: 03.07.12, 12:40
        A odpowiadajac Triss;ja mialam jako dziecko:kotów ilosci niepoliczone, mewki japońskie, papużki nierozłączki,nimfe,rybki,chomiki,siostra namietnie hodowala patyczaki-ja traszki.
        I powiem tak:przy kazdym zwierzaku jest robota i kazdy capi-mniej lub bardziej.I kazdy robi balagan(no moze procz traszki i rybeksmile
        Ja zwierzeta lubie,uleglam wiec presji i dziecie dostalo chomika.Rowniez zgadzam sie,ze dziecko przyz zwierzaku uczy sie emaptii,opiekowania,poczucia obowiazku.
        Ale rozumiem,ze jest z tym sporo zachodu.
        Moja Mama,ktora panicznie bala sie psow, jak dostalam faze na posiadanie psa, powiedziala,ze jesli przez 3 miesiące, bede wychodzic 3 razy dziennie na 15 minut na dwor " z niby psem"to mi go kupi....
        Budzila mnie o 6 rano,a ja dygalam na dwor, potem po szkole i wieczorem.Bardzo bylam zdeterminowana az pewnego dnia,jak byl paskudny, lodowaty listopadowy poranek i lało jak z cebra,odmowilam.Mamunia odetchnela z ulga ogromna..bo podobno wytrzymalam 2,5 miesiąca.
        A mi przeszlo jak ręką odjął.
        Mialam 10 lat,
        • pade Re: 03.07.12, 12:48
          hmm, my wychodzimy z psem o ósmej, czasem nawet o dziewiątej bo smacznie śpi
          o szóstej to ze szczeniakiem wychodziliśmysmile
          • triss_merigold6 Re: 03.07.12, 12:50
            Nie pracujecie? Ależ Wam fajnie!
            • babsee Re: 03.07.12, 13:10
              Dokladnie.Mamunia szla do pracy na 7:30,wychodzila z domu o 6:30.Wiec "niby psa"nalezalo wyprowadzic odpowiednio wczesniej.
            • pade Re: 03.07.12, 17:55
              Pracujemysmile nie bój żabysmile
              ale nie chodzimy do pracy na 8, na szczęście
          • izabellaz1 Re: 03.07.12, 12:58
            haha, naszego trzeba za łapy ściągać z wyrka, bo dobrowolnie wcześniej jak o 8 nie zlezie big_grin
            • pszczolaasia Re: 03.07.12, 13:09
              zazdroszcze... moj pies- jak i moje dzieci- od 5-tej stoi w naszych drzwiach i patrzy na nas zalosnie co jakis czas gromko wzdychajac mruczac piszczac. ten wzrok sie czuje nawet przez sen. to jest namacalne. i o ile dzieci czasaaaami! uda mi sie spacyfikowac dzieci- do wyra i spac!!! chociaz do 6,30!!!!- to psa nie. bylo tak od urodzenia. jego nawet najwieksze sniezyce nie strasza- ma tyle futra ze szock. jest przeszczesliwy jak jest snieg. za to jak jest burza z piorunami to po scianie do domu leci ..no ale ja go ruzmiem.
              w kazdym razie nie zaluje ze mamy go juz 12 lat.
              u nas zawsze bylo w domu pelno zwierzat wszelakiej masci.
              • izabellaz1 Re: 03.07.12, 13:27
                pszczolaasia napisała:

                > w kazdym razie nie zaluje ze mamy go juz 12 lat.

                No to jest najważniejsze smile
                Zawsze jakieś drobne niedogodności są, ale ileż radości i pozytywnych uczuć. Gęba sama mi się uśmiecha jak ten, sam jeszcze dzieciak, bo pies młody, wskakuje do córy jak długo się nie rusza (bo zazwyczaj się strasznie kręci przez sen) i sprawdza czy oddycha, albo jak jest już późno i łazi ode mnie do męża i odciąga od komputera, czy innego dowolnego zajęcia, które nie dzieje się w łóżku "bo przecież już późno i dlaczego nas jeszcze w wyrkach nie ma" big_grin
            • agamama123 Re: 09.07.12, 10:15
              Moja psica śpi dopóki śpię jasmile
              Przy czym jak wstanę to spaceru domaga się dopiero jak widzi, że pani się już wykąpała i ubrałasmile
              Aktualnie, z racji upałów, spacerów nie domaga się wcalesmile
        • kanga_roo Re: 03.07.12, 13:11
          szczerze mówiąc, ta metoda jest deczko nieludzka. bo jednak, wychodząc z prawdziwym psem, masz oprócz obowiązku także radość. a co masz wychodząc przez trzy miesiące ze smyczą?
          to tak, jakby testować kobietę, która chce zajść w ciążę, budząc ją w nocy przez trzy miesiące co godzinę. ciekawe, ile by wytrwało big_grin
          • babsee Re: 03.07.12, 13:34
            Ależ ona byla nieludzka.I o to chodzilo.Mam taki wstręt, ze do dziś o psie nie mysle smile
            Metoda byla doskonala.Mam podziw dla mojej Mamuni,ze potrafila byc tak konsekwentna, bo ja mając dzieci, pewnie bym wymiękla po tygodniu.
            • izabellaz1 Re: 03.07.12, 13:35
              babsee napisała:

              > Ależ ona byla nieludzka.I o to chodzilo.Mam taki wstręt, ze do dziś o psie nie
              > mysle smile

              To chyba nie ma powodu do radości.
              • kanga_roo Re: 03.07.12, 14:07
                o matko, babsee, nie dość, że w dzieciństwie Twoja matka zafundowała Ci coś takiego, to jeszcze zindoktrynowała Cię na całe życie - i Ty ją za to podziwiasz. też uważam, że nie ma powodu do radości.
                • babsee Re: 03.07.12, 14:33
                  Tak trudno wam pojąc ze nie lubie psow?
                  metoda byla doskonala, bo stanowila przestroge jak wyglada zycie z psem.Moja mama byla sama, z 2 dzieci, i nie miala najmniejszej ochoty biegac jeszcze na spacery z psem.A tak by sie pewnie skonczylo.
                  Mysle,ze ta metoda jest lepsza, niż kupowanie psa dziecku,dziecku sie nudzi po 2 tygodniach i biegają rodzice albo piesek ląduje w lesie...
                  Ja nigdy psow nie lubilam-wkurzalo mnie to,ze sa takie halaśliwe i tak smierdzą..I nagle,pod wplywem kolezanek, bo wiekszosc posiada psa, zapragnelam i ja,.
                  Bogu dziekuje,ze wtedy nie ulegla i mi tego psa nie sprawila.
                  Podziwiam ją za konsekwencje.Czytac sie nauczcie.
                  • majenkir Re: 03.07.12, 14:57
                    babsee napisała:
                    > metoda byla doskonala, bo stanowila przestroge jak wyglada zycie z psem
                  • kanga_roo Re: 03.07.12, 15:02
                    trudno nam pojąć, bo o tym nie pisałaś. napisałaś natomiast:

                    Moja Mama,ktora panicznie bala sie psow, jak dostalam faze na posiadanie psa, powiedziala,ze jesli przez 3 miesiące, bede wychodzic 3 razy dziennie na 15 minut na dwor " z niby psem"to mi go kupi.... Budzila mnie o 6 rano,a ja dygalam na dwor, potem po szkole i wieczorem.Bardzo bylam zdeterminowana [...] Mamunia odetchnela z ulga ogromna..bo podobno wytrzymalam 2,5 miesiąca.

                    podsumowując:

                    koleżanki, posiadające psy, potrafiły tak Cię zmotywować, że dwa i pól miesiąca wychodziłaś na spacery z "niby-psem".

                    Twoja matka (która, co ciekawe, panicznie bała się psów) potrafiła Cię zniechęcić do posiadania czworonoga na całe życie

                    do tego psów nie lubisz, wkurzają Cię, są hałaśliwe i śmierdzą.

                    i podziwiasz Twoja matkę. za konsekwencję.

                    triss, tu masz odpowiedź, jak można dzieciakowi zrobić wodę z mózgu. a wystarczyło powiedzieć "słuchaj, ja się psów boję, nie wyobrażam sobie psa w domu, do tego nie mam czasu i sił na jeszcze jeden obowiązek, bo to bedzie mój obowiązek, ponieważ Ty jesteś dzieckiem, i nie jesteś w stanie odpowiadać za zwierzę w 100%"
                    • joanekjoanek Re: 04.07.12, 06:28
                      kanga_roo napisała:

                      > triss, tu masz odpowiedź, jak można dzieciakowi zrobić wodę z mózgu. a wystarcz
                      > yło powiedzieć "słuchaj, ja się psów boję, nie wyobrażam sobie psa w domu, do t
                      > ego nie mam czasu i sił na jeszcze jeden obowiązek, bo to bedzie mój obowiązek,
                      > ponieważ Ty jesteś dzieckiem, i nie jesteś w stanie odpowiadać za zwierzę w 10
                      > 0%"

                      hehe, no nie zawsze "a wystarczyło" smile
                      moja matka właśnie tymi słowy się ozwała do mnie i... nie cierpię psów.
                      co ciekawe, tymi samymi słowy ozwała się do mnie w sprawie kotów i... koty uwielbiam.

                      wniosek - nie, To Tak Nie Działa.

                      aha, co do meritum: każdy rodzic świata ma święte prawo nie chcieć mieć zwierzęcia, nie móc go mieć, i nie mieć go. Tak po prostu. A jeśli, jak matka Babsee, zamierza jednak się poddać, to ma prawo stawiać dowolne warunki.

                      I wydaje mi się, że kto nie odczuł nigdy takiej prawdziwej, głębokiej niechęci do jakiegoś gatunku zwierzęcia w domu, ten nie zrozumie. To jest naprawdę straszne, obcować z czymś, czego się brzydzisz, boisz i nie lubisz tego, co ci śmierdzi i przeszkadza, obcować z tym przez całą dobę, dniami, tygodniami i miesiącami, i jeszcze to obsługiwać, wydawać na to forsę i tak dalej - to jest koszmar, autentyczny koszmar.
                      • czarnaalineczka Re: 04.07.12, 07:38
                        > I wydaje mi się, że kto nie odczuł nigdy takiej prawdziwej, głębokiej niechęci
                        > do jakiegoś gatunku zwierzęcia w domu, ten nie zrozumie. To jest naprawdę stras
                        > zne, obcować z czymś, czego się brzydzisz, boisz i nie lubisz tego, co ci śmier
                        > dzi i przeszkadza, obcować z tym przez całą dobę, dniami, tygodniami i miesiąca
                        > mi, i jeszcze to obsługiwać, wydawać na to forsę i tak dalej - to jest koszmar,
                        > autentyczny koszmar.

                        ten fragment trzeba zachowac dla potomnych
                        i wklejac w kazdy watek w ktorym kobitka zastanawia sie czy zamieszkac z tesciowa tongue_out
                      • kanga_roo Re: 04.07.12, 09:27
                        joanek, chyba mnie nie zrozumiałaś. ja jestem za uczciwym stawianiem sprawy: jeśli rodzic nie chce zwierzęcia, i uzasadni to tak, jak opisałaś, uważam, że wystarczy (uważam też, że można poszukać kompromisu, bo chyba mało kto nie cierpi wszystkiego jak leci). natomiast uzywanie argumentu alergii, kiedy tej alergii nie ma, wyjazdów wakacyjnych, kiedy można tak się zorganizować, że da się wyjechać ze zwierzem, albo zapewnic mu opiekę, argumentu sprzątania po psie (w celu obrzydzenia dziecku), czy wreszcie manipulacji pt "wychodź przez kwartał z samą smyczą" uważam za nie w porządku w stosunku do dziecka.
                        a co do meritum, piszesz: każdy rodzic świata ma święte prawo nie chcieć mieć zwierzęcia, nie móc go mieć, i nie mieć go. Tak po prostu . a ja bym zmieniła "rodzic" na "człowiek". po czym odwróciła "ma prawo mieć zwierzę". i też będzie dobrze, bo po prostu każdy z nas ma prawo do realizowania swoich marzeń. ponieważ mamy jakieś zewnętrzne ograniczenia, i ponieważ najczęściej musimy się liczyć ze zdaniem naszych współlokatorów, wychodzi to różnie, ale nie widzę powodu ignorowania potrzeb dziecka, bo jest dzieckiem, bo to zachcianka, itd. a opinia mamusi "jak pies to tylko owczarek" to nie zachcianka?
                        • triss_merigold6 Re: 04.07.12, 09:34
                          Psy innych ras też lubię ale na odległość, pogłaszczę, rzucę piłkę, pozachwycam się z właścicielem, nie kopnę zwierzaka, nie dokuczam itd. Natomiast w domu kiedyś w przyszłości rozważę ewentualnie owczarka, bo ta konkretna rasa mi pasuje. Tak jak pasuje mi sypialnia biało-szaro-fioletowa, a w czerwono-żółtej bym dostawała kurw...cy.
                          Dopóki ja będę ponosiła koszty wszelakie owej zachcianki - chociażby w postaci dodatkowego syfu - to no way.
                        • joanekjoanek Re: 05.07.12, 10:39
                          kanga_roo napisała:

                          każdy rodzic świata ma święte prawo nie chcieć mie
                          > ć zwierzęcia, nie móc go mieć, i nie mieć go. Tak po prostu
                          . a ja bym zmie
                          > niła "rodzic" na "człowiek". po czym odwróciła "ma prawo mieć zwierzę". i też b
                          > ędzie dobrze

                          Nie będzie.
                          Nie każdy człowiek ma prawo mieć zwierzę. Tylko ten, którego na to stać. Finansowo, czasowo i organizacyjnie.

                          Natomiast każdy ma prawo nie mieć zwierzęcia. I już.

                          > ale nie widzę po
                          > wodu ignorowania potrzeb dziecka

                          Ależ jest mnóstwo takich powodów.
                          Zdrowie psychiczne i dobrostan psychiczny rodzica takim powodem jest, i to z pewnością powodem dobrym i wystarczającym.
                  • deszcz.ryb Re: 03.07.12, 18:36
                    > metoda byla doskonala, bo stanowila przestroge jak wyglada zycie z psem.

                    Metoda może i dobra, ale nijak nie daje pojęcia, jak wygląda życie z psem. tongue_out Po pierwsze, z małym szczeniakiem to trzeba wychodzić na zewnątrz kilkanaście[!] razy dziennie [w nocy też] - bo tyle razy maluch sika. Po drugie, dla dorosłego psa 15 minut 3x dziennie to stanowczo za mało - powinien mieć się kiedy wybiegać. A po trzecie, pies zawsze może dostać, za przeproszeniem, sraczki i znowu trzeba z nim latać co chwilę na spacery. I sprzątać wink
        • dynema Re: 03.07.12, 13:23
          Gratuluje wytrwalosci!
          Moj (w wieku zblizonym do syna Triss) odpadl czwartego dnia wink
    • 18_lipcowa1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 13:34
      kupilam rybki
      niczego nie wymagaja, mam male akwarium a tam pare kamyków i bojowniki
      • yuka66 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:01
        Bojowniki w liczbie mnogiej ??? W małym akwarium ??? Powinnaś poczytać trochę o bojownikach zanim je kupiłaś, a już na pewno nie powinnaś tutaj się chwalić tym, ze męczysz zwierzęta !!!
        • czarnaalineczka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:12
          bojowniki jak najbardziej trzyma sie w liczbie mnogiej
          1 samca i kilka samic
        • 18_lipcowa1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 17:37

          yuka66 napisała:

          > Bojowniki w liczbie mnogiej ??? W małym akwarium ???


          TAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kropkacom Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:27
        O tak, jęczenie o rybki tez zaliczyłam. Sorki, nie będę kupowała najniższym kosztem zwierzątka byle by jakieś było. Szkoda zwierzęcia... W układzie rodzic - dziecko ktoś musi być mądry.
        • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:33
          kropkacom napisała:

          > nie będę kupowała najniższym kosztem zwierzątka byle by jakieś było. Szkoda zwierzęcia...

          Brawo!
        • 18_lipcowa1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 17:38
          kropkacom napisała:

          > O tak, jęczenie o rybki tez zaliczyłam. Sorki, nie będę kupowała najniższym kos
          > ztem zwierzątka byle by jakieś było. Szkoda zwierzęcia... W układzie rodzic - d
          > ziecko ktoś musi być mądry.


          ale jakim najnizszym
          to jakos tak normą jest ze ryby zyja w wodzie wiesz
          nawet dostaja jesc, wiesz?
          • kropkacom Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 19:04
            Małe akwarium i najtańsze rybki? Na odczepnego. A jak rybka umrze to bez wyrzutów i dużych kosztów kupisz kolejną.
            • 18_lipcowa1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 09:53
              kropkacom napisała:

              > Małe akwarium i najtańsze rybki? Na odczepnego. A jak rybka umrze to bez wyrzut
              > ów i dużych kosztów kupisz kolejną.


              ależ wlasnie dokładnie o to chodziło
              o małe niekłopotliwe akwarium
              najtansze rybki? a co w tym złego?
              lepiej drogie spuscic do kibla?

              no ale ogolnie zgadłas, zrobiłam to na odczepnego, wlasnie o to mi chodziło
              • kropkacom Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 11:17
                Średnia nauka dla dziecka jeśli chodzi o stosunek do zwierząt za które bierze się odpowiedzialność.
                • 18_lipcowa1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 04.07.12, 12:17
                  kropkacom napisała:

                  > Średnia nauka dla dziecka jeśli chodzi o stosunek do zwierząt za które bierze s
                  > ię odpowiedzialność.


                  dla 2,5 latka?
                  pogorszyło ci sie ?
                  • kropkacom Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 05.07.12, 08:39
                    BO dziecko ma wiedzieć, ze zwierze w domu to odpowiedzialność za nie, praca przy nim i na końcu dobra zabawa? Dla dwulatka zresztą zwierzęcia się z zasady nie kupuje. Kupiłaś dzidzi kolejną zabawkę. Gratuluje.
        • marioo2200 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 05.07.12, 08:31
          W zasadzie, jeżeli dziecko jest na tyle odpowiedzialne aby w pełni zajmować się zwierzakiem, to czemu nie smile
          Moja 7-letnia córka ma 30l akwarium i tylko sporadycznie prosi nas o pomoc.
    • kawad Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:49
      Ja jestem istotą zwierzolubną i tylko metraż mnie ogranicza smile Ale moja siostra załatwiła sprawę krótko -gdy dziecko zacznie gadać o zwierzaczku przeszkodą do niepokonania będzie alergia na wszelkie futro itp smile Oczywiście alergii tak naprawdę nie ma.
      • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 14:52
        kawad napisała:

        > Oczywiście alergii tak na prawdę nie ma.

        To się fajnie zaczyna relacja rodzic-dziecko...od kłamstwa. Ciekawe jak zareaguje kiedy będzie starsze i się o tym dowie.
    • czarnaalineczka Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 15:15
      a przekopnice ?
      kilkadziesiat dni "zabawy" i koniec

      albo jakis robalek sliczniusi big_grin
      • izabellaz1 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 15:19
        czarnaalineczka napisała:

        > albo jakis robalek sliczniusi big_grin

        O! Skolopendrę na ten przykład big_grin
    • mruwa9 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 15:42
      u nas nawet argument wakacyjny odpada, bo zawsze ktos zostaje w domu, praktycznie nigdy nie wyjezdzamy wszyscy na dluzej,niz na jeden dzien.
      Mowie tak, jak jest: zwierzeta do obowiazki, na ktore nie mam ani czasu, ani ochoty. Jesli dorosniecie i wyprowadzicie sie na swoje, mozece sobie sprawic takie zwierzeta, na jakie macie ochote, pod warunkiem, ze ja nie bede zmuszona sie nimi zajmowac. Ja po prostu nie lubie i sie nie zgadzam. U nas dziala argument pt. sprzatanie kociej kuwety/sprzatanie psich kup z trawnikow na spacerach/ papugi i wszelkie ptaki tez robia kupy, gdzie popadnie, a ryb sie brzydze nawet na obrazku, wiec akwarium nie ma racji bytu.
      Robie referendum w rodzinie, kto zajmie sie sprzataniem kup po pupilku. Chetnych nie ma i pomysl upada smile
    • alabama8 Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 16:00
      Oczywiście kochanie, że możesz, ale najpierw trzeba to przetestować. Weź od kolegi, który wyjeżdża na wakacje jego chomiczka, szczurka czy rybki na przechowanie i zobaczymy, czy przez tydzień z równym zapałem będziesz dawać wody, skrobać marchewę, zbierać kupy ...
    • krecik Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 19:41
      U mnie z psem jest bardzo krotka pilka: po psie trzeba sprzatac. Kupe, znaczy sie. A potem z cieplym woreczkiem maszerowac do domu. Bardzo obrazowe.

      A co do kota - glowny problem to wakacje i - oczywiscie - sprzatanie kuwety. Odpowiednie opisanie procedury bardzo pomaga.

      Ag
      • kanga_roo Re: Czy mooogęęę mieć zwierzątko 03.07.12, 22:49
        krecik napisała:

        Odpowiednie opisanie procedury bardzo pomaga.

        to jeszcze może opisz, co się dzieje, kiedy Cię nie ma w domu, a pies dostaje rozwolnienia. albo zjada na spacerze jakąś zdechłą mysz, i zwraca ja po powrocie do domu. tarza się w rybich wnętrznościach wyrzuconych w krzaki przez wędkarza. i tak dalej, i tak dalej.

        bo ludzie, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci, to istoty astralne, które nie wydalają, nie wymiotują, nie brudzą się i nie śmierdzą. są samym blaskiem i zapachem fiołków.

        rzeczywiście, ogromny sens ma tłumaczenie dzieciom, że fizjologia jest be. a potem stres, bo zdarzyło się dzieciakowi popuścić w majtki, czy bąka puścić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka