Dodaj do ulubionych

boom na obce filologie

12.07.12, 11:26
sluchalam rano na trojce
ze wyjatkowo oblegane sa w tym roku filologie wlasnie i z roku na rok jest coraz wieksze zainteresowanie
a im bardziej niszowa czy egzotyczna tym bardziej sie biją
na filologie szedzka bylo ok 20 osob chetnych na miejsce
na dobrych uniwersytetach na filogie rosyjska okolo 15
zaraz zpotem japonistyka i sinologia
i inne skandynawskie
doradcy zawodowi twierdza ze to wybor bardzo dobry
bo czlowiek zaraz po maturze nie bardzo ma jeszcze skrystalizowane plany zawodowe
a jezyk ktorym inni sie nie posluguja masowo daje duza przewage na rynku pracy i dodatkowe mozliwosci
i studia ciekawe
Obserwuj wątek
    • lilly_about Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:39
      Ten boom trwa ładnych parę lat. Jak ja składałam papiery na studia 11 lat temu też był boom na obce filologie, zwłaszcza skandynawskie.
      • moofka Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:41
        oo
        a ty jaka robilas?
        • lilly_about Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:44
          Nie studiowałam filologii. Ale mieszkałam z koleżanką z filologii norweskiej. 9 osób wtedy przyjeli.
      • sta-fraszka Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:09
        Dokladnie, w '98 na filologie dunska w Poznaniu bylo kilkanascie osob na miejsce. Na norweska jeszcze wiecej.
        Przyjmowali po 16 osob.
    • lolinka2 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:44
      boom bez sensu IMHO, ale co kto woli... potem sobie będą pluli w brodę mając "wielki certyfikat językowy" w ręku, a zawodu żadnego.
    • sadosia75 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:44
      Gdybym teraz wybierała się na studia to też bym wybrała filologię. Ale nie chciałąbym studiować w kraju. Wolałąbym wyjechać np. do Szwecji żeby tam studiować. Jak mawia moja kuzynka studiować filologię w polsce to tak jak by lizać lizak przez papierek. ani smaku nie znasz ani języka sobie nie ufarbujesz big_grin
      • katia.seitz Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:50
        O ile wiem, to wyjazd (roczny, albo i dłuższy) jest wkalkulowany w studia filologiczne, przynajmniej na filologiach azjatyckich (sinologia, japonistyka, indologia).
    • katia.seitz Re: boom na obce filologie 12.07.12, 11:49
      Co do sinologii, nie nazwałabym tej filologii "niszową", mandaryński to najczęściej używany język świata wink A Chiny to przyszłość, co by nie mówić. Tak więc - to bardzo racjonalny wybór, ucieszyłabym się, gdyby moje dziecko się na to zdecydowało. Znam ludzi po zupełnie "nierynkowych" kierunkach, którzy znają chiński (bo np. byli tam 2 lata na stypendium) - nie mają problemów ze znalezieniem dobrze płatnej pracy, związanej np. z obsługą chińskich klientów czy partnerów biznesowych.
      Podobnie, choć na mniejszą skalę, przedstawia się sprawa z mało popularnymi europejskimi językami. Dwoje moich znajomych zna dobrze język węgierski (mieszkali tam kilka lat) i łatwo znaleźli dzięki temu pracę, niezależnie od kończonych przez nich kierunków studiów.
      • azjaodkuchni Re: boom na obce filologie 13.07.12, 19:24
        Chiński nie angielski w dwa lata raczej się nie da.wink Podobno na naukę od 0 do możliwości czytania książki potrzeba 4 lat. Mowa to zupełnie coś innego bo to chiński to język tonalny. Moje dziecko ma chiński po prawie 18 miesiącach nauki jest na etapie wyrazu zna znaczenie pokazuje na obrazku prawidłowo mówi z błędami. Dla europejczyka język chiński jest piekielnie trudny więc sinologia to świetny wybór jakoś nie wierzę, żeby w Europie się wszyscy masowo chińskiego uczyli.
    • mondovi Re: boom na obce filologie 12.07.12, 12:24
      Boom chyba zawsze był, 14 lat temu też było po 15 osób na miejsce na filologie skandynawskie np.
      • zuzanna56 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:41
        20 parę lat temu też był boom na skandynawistykę, anglistykę
    • hermenegilda_zenia Re: boom na obce filologie 12.07.12, 12:39
      To żaden boom tylko utrzymujący się od dawna trend, na filologiach od zawsze było po 10-15 osób na 1 miejsce i nikogo to nie powinno dziwić. Przez jakiś czas po zniesieniu obowiązkowego j. rosyjskiego w szkole było mniejsze zainteresowanie filologią rosyjską, ludzie rzucili się na "zakazane" języki: angielski, niemiecki, francuski, ale teraz znowu wszystko się wyrównało. Od paru lat doszło zainteresowanie Azją i Skandynawią, to pierwsze z oczywistych względów (chińska ekspansja), to drugie z pewnością w związku z planami emigracyjnymi b. wielu młodych ludzi, którzy jednak zdają sobie sprawę, że bez znajomości języka mogą wykonywać tylko najprostsze prace fizyczne.
    • quesuerte Re: boom na obce filologie 12.07.12, 12:40
      Dla mnie boom zupełnie zrozumiały. Sama skończyłam dwie filologie (jedną w bardziej "zaawansowanym" wieku wink w międzyczasie mieszkając w różnych krajach i ucząc się kolejnych języków (filologia to również umiejętności strategiczne uczenia się języków) oraz zdobywając umiejętności zawodowe praktycznie.
      Każda kolejna praca to było spełnienie marzeń, połączenie satysfakcji i gratyfikacji.
      Polecam bez cienia wątpliwości.
    • anna-na wierzyć statystykom... 12.07.12, 13:13
      Skąd te statystyki? Ano stąd, że na takich kierunkach jak sinologia jest mało miejsc, na UW obstawiam, że nie więcej niż 20. Pomnóżmy to nawet przez te 30 osób na miejsce. 600 osób zainteresowanych chińskim to w skali kraju w dalszym ciągu mało w porównaniu do na przykład takiego prawa, które jest na każdym uniwersytecie, a przyjmuje się od kilkuset do 1500 osób.
      Obca filologia do poziomu licencjatu to taki bardzo rozszerzony kurs językowy wzbogacony o szeroki kontekst historyczny i kulturowy. A z dobrą znajomą języka to wystarczy mieć tylko pomysł na siebie i mozna robić w życiu cokolwiek i gdziekolwiek.
    • kocianna Re: boom na obce filologie 12.07.12, 13:52
      I po wuja im filologie, jak dobra szkoła językowa wystarczy, a fach w ręku trzeba mieć. Wszyscy chcą być tłumaczami, czy jak? Czy się fascynują literaturą skandynawską? Na co im znajomość chińskiej poezji X wieku, jeśli chcą tylko robić normalny biznes z normalnym przedsiębiorcą? Niech kończy handel zagraniczny i robi kurs.
      Bo sam język bez wiedzy merytorycznej to o kant tyłka potłuc.
      • marzeka1 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 13:58
        Nie wiem, ale gdy kończyłam studia 20 lat temu skandynawistyka w Gdańsku także było mocno oblegana, a przyjmowano mało osób.
      • lolinka2 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:08
        kocianna, bo to chyba się każdy musi na własnej skórze przekonać.... nic nie da, że my - filolodzy obcy przekonujemy, że to głupota smile
        • katia.seitz Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:50
          Ale zdaje się, że obydwie jesteście filolożkami od dość powszechnie używanych języków. Czym innym jest znajomość języka niszowego, którym mówi w Polsce kilkadziesiąt-kilkaset osób. To drugie okazuje się być nierzadko naprawdę atrakcyjnym atutem dla pracodawcy - co widzę po moich węgierskojęzycznych znajomych. Owszem, miejsc pracy dla osób "z perfekt znajomością norweskiego" nie ma wiele, ale i konkurencja jest mała, więc w praktyce się to opłaca.
        • szanowna_pani Re: boom na obce filologie 12.07.12, 16:40
          lolinka2 napisała:

          > kocianna, bo to chyba się każdy musi na własnej skórze przekonać.... nic nie da
          > , że my - filolodzy obcy przekonujemy, że to głupota smile

          Lolinka, a wiesz ile jest w Polsce tłumaczy przysięgłych języka estońskiego? Jak mnie w 2010r. był potencjalnie potrzebny było 0.
          A kogoś z estońskim (wykształcenie wyższe, obojętnie jakie) pewna firma z K-kowa od kilku lat szuka (do przyuczenia do księgowości)
          • lolinka2 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:53
            A ilu osobom tłumacz przysięgły estońskiego się może przydać? Da się z tych zleceń utrzymać? Nie sądzę...
            A języka nauczyć się można nie tylko na filologii, serio...
      • katia.seitz Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:45
        Uhm, z filologiami skandynawskimi i innymi europejskimi jest oczywiście inaczej, ale nauczyć się języka chińskiego "robiąc kurs" to za bardzo się nie da wink Tu potrzebne są wieloletnie studia plus pobyt w kraju.
        Znam osobę po kulturoznawstwie sprofilowanym na Azję Wschodnią, połączonym z nauką języka, była 2 lata w Chinach. Obecnie pracuje "w biznesie", zarabia dużo - dzięki znajomości języka, a trochę też dzięki wiedzy kulturoznawczej (tzn. wiedzy jak robić biznes z Chińczykami i czym to się różni od robienia biznesu w Europie). Tego drugiego się nie nauczysz na kursie językowym, a nierzadko okazuje się to być kluczowe.
    • d.o.s.i.a Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:01
      Moim zdaniem trend zupelnie niezrozumialy. Nie daje zadnego konkretnego fachu, a 5 lat z zycia wyciete. I co dalej?
      Jezyka to sie mozna nauczyc OBOK jakiegos zawodu.
      • drinkit Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:15
        d.o.s.i.a napisała:

        > Moim zdaniem trend zupelnie niezrozumialy. Nie daje zadnego konkretnego fachu,
        > a 5 lat z zycia wyciete. I co dalej?

        Duża ilość ludzi po filologiach bardzo szybko znajduje pracę w korporacji (na niższych szczeblach), właśnie dlatego że znają język i są dosyć elastyczni (w sensie - łatwo ich wyszkolić w różne strony). Jezeli komuś taka robota odpowiada 9-17, nie za wiele stresu, bez chęci pięcia się po szczeblach kariery, to chyba ok. W moim mieście połowa znajomych po studiach w ten sposób łapała pierwszą robotę.

        Ja mam skończoną filologię obcą, jednak kończyłam jednocześnie drugi kierunek i filologię traktowałam jako uzupełnienie plus przygoda intelektualna w zakresie literatury obcej.
        • d.o.s.i.a Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:28
          > Duża ilość ludzi po filologiach bardzo szybko znajduje pracę w korporacji (na n
          > iższych szczeblach),

          Jako kto? Sekretarka?

          > iższych szczeblach), właśnie dlatego że znają język i są dosyć elastyczni (w se
          > nsie - łatwo ich wyszkolić w różne strony).

          Czyli du.py nie urywa. Masa ludzi konczacych inne kierunki zna jezyki i jest elastyczna, a nawet bardziej elastyczna niz ktos kto tylko jezyka sie uczyl.

          > Ja mam skończoną filologię obcą, jednak kończyłam jednocześnie drugi kierunek i
          > filologię traktowałam jako uzupełnienie plus przygoda intelektualna w zakresie
          > literatury obcej.

          O tym wlasnie mowie.
          • drinkit Re: boom na obce filologie 12.07.12, 15:51
            d.o.s.i.a napisała:

            > > Duża ilość ludzi po filologiach bardzo szybko znajduje pracę w korporacji
            > (na n
            > > iższych szczeblach),
            >
            > Jako kto? Sekretarka?

            Bynajmniej. Jako np. szeregowy "księgowy" w outsourcingu. Zwykle są to ludzie obsługujący np. interesantów z konkretnych krajów - Belgia, Holandia, UK, etc. Nie pracowałam nigdy w takiej firmie, więc nazwy pełnej stanowiska nie podam, ale być może ktoś tu pracuje w korpo i będzie wiedział o co chodzi.

            > Czyli du.py nie urywa


            Nie mówię że ma dupę urywać, tylko że - przynajmniej w kilku dużych miastach w tym kraju - po takim kierunku można znaleźć coś w miarę ok, bez szału finansowego, ale bezpiecznego i niezłego jak na pierwszą pracę.
            • szanowna_pani Re: boom na obce filologie 12.07.12, 16:47
              drinkit napisała:


              > Bynajmniej. Jako np. szeregowy "księgowy" w outsourcingu. Zwykle są to ludzie o
              > bsługujący np. interesantów z konkretnych krajów - Belgia, Holandia, UK, etc. N
              > ie pracowałam nigdy w takiej firmie, więc nazwy pełnej stanowiska nie podam, al
              > e być może ktoś tu pracuje w korpo i będzie wiedział o co chodzi.
              "junior accountant / młodszy księgowy"
              Szybciej można się nauczyć ksiegowości niż niszowego języka
              • drinkit Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:52
                > Szybciej można się nauczyć ksiegowości niż niszowego języka

                pewnie tak,ale ja mówię o przypadkach kiedy akurat znajomość języka po tej konkretnej filologii była kluczowa przy zatrudnieniu, a takich przypadków znam wiele
        • killa_bunnies Re: boom na obce filologie 12.07.12, 17:55
          czy ja wiem, czy bez możliwości awansu? w korporacjach raczej łatwo się wybić, jeśli się chce i jest w miarę ogarniętym. albo chociaż zmienić stanowisko na ciekawsze, choć jak ktoś się upiera koniecznie przy języku, to może być różnie.

          no i takie np. 3,5 k netto wydaje mi się bardzo przyzwoitą pensją na początek...
    • xxe-lka Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:34
      hmm no nie wiem
      to są na pewno ciekawe studia
      nie pogardziłabym sinologią czy japonistyką
      ale jakbym miała jeszcze raz wybierać to najlepiej jakieś studia techniczne i/lub takie które dają konkretny fach
      te filologie są dla mnie zbyt nieokreślone, jeśli chodzi o to co można robić po studiach
    • myelegans Re: boom na obce filologie 12.07.12, 14:50
      Jak mawial pewien prof. filolog, "mozna zna wiele jezykow obcych, sztuka, zeby mozna bylo cos w tych jezykach powiedziec"
      Jak dla mnie poswiecanie 4 lat na li tylko uczenie sie jezyka to strata czasu, to mozna robic rownolegle do jakiegos konkretnego kierunku, ktory daje konkretne umiejetnosci. Bo potem, z inzyniera mozna podszkolic w j. norweskim, filologa norweskiego w inzyniera juz nie za bardzo.
      Ja bym studiowala glowny kierunek konkretny, jezyka uczylabym sie na kursach wieczorowych, drugim kierunku, albo podyplomowo pracujac.
    • ira_07 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 15:30
      Doradcy niech zamkną japy. Kiedy ja chodziłam do szkoły, mówiło się jakie dobre i przyszłościowe jest zarządzanie - dziś wręcz synonim kiepskich studiów. Mówiło się, że lepsze byle studia niż zawodówka, dziś się z naszych roczników śmieją, że trzeba było się uczyć cegły kłaść zamiast studiować filozofię. Ale skoro przez 12 lat tymi cegłami straszono, to efekt jest jaki jest.

      Filologie obce są fajne - ciekawe, każdy znajdzie coś dla siebie, dają praktyczne umiejętności, jak nie wyjdzie w kraju zawsze można wyjechać z dobrym kapitałem, bo ilu emigrantów w Szwecji od razu zna szwedzki? Filologie "egzotyczne" też fajne, ale ilu w Polsce trzeba ludzi z hindi czy macedońskim?

      > a jezyk ktorym inni sie nie posluguja masowo daje duza przewage na rynku pracy
      > i dodatkowe mozliwosci

      No właśnie w tym problem. Bo masowe filologie mogą oznaczać za kilka lat przesyt niektórych tłumaczy. Więc może niech wszelkiej maści doradcy na podstawie ilości absolwentów i realnego zapotrzebowania na nich tworzą prognozy na przyszłość? A nie tylko: fiński jest fajny, bo mało osób w Polsce zna. A za 10 lat się okaże, że za dużo ludzi mówiących po fińsku niż potrzeba. Tak to u nas jest. Najpierw boom, bo mówią, że przyszłościowe, a potem się okazuje, że o pracę ciężko, bo rynek się nasycił.
      • myelegans Re: boom na obce filologie 12.07.12, 16:45
        ale uczenie sie np. norweskiego, zeby do Norwegii wyjechac, to wozenie drewna do lasu, bo w Norwegii wszyscy po norwesku mowia, nawet lepiej niz po filologii.
        Jakie to atrakcyjne stanowiska czekaja absolwentow filologii norweskiej w .... Norwegii?
        • rubia88 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 17:49
          dokładnie, pomysł z sufitu wziętybig_grin chyba, że studiuje się coś jeszcze, ale to inna sytuacja.

          ogólnie moim zdaniem sama filologia to najlepiej kształci na...nauczycieli. żeby zostać dobrym tłumaczem, to też wcale nie musi wystarczyć - vide tłumaczenia medyczne, techniczne, ogólnie rzecz biorąc bardziej specjalistyczne. pewnie, że można się wyszkolić, ale to nie to samo co odbyć porządne studia w danej dziedzinie.
        • kammik Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:08
          myelegans napisała:

          > Jakie to atrakcyjne stanowiska czekaja absolwentow filologii norweskiej w ....
          > Norwegii?

          Na moją licealną koleżankę czekało np. atrakcyjne stanowisko w biurze promocji regionu. Po pewnym czasie założyła też własną firmę, organizującą wyprawy dla nurków, rafting, konferencje dla firm etc.
          • myelegans Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:19
            Ale zeby zalozyc wlasna firme promowania regionu to filologii nie trzeba konczyc. Z tego co wiem do rejestracji businessu nie wymagaja dyplomu studiow
        • ira_07 Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:12
          Nie pisałam, że atrakcyjne. Napisałam w razie, jakby się nie udało wink
    • brown_aurelia Re: boom na obce filologie 12.07.12, 17:38
      jak ja zaczynałam studia jakieś 9 lat temu, to też był boom - własciwie na wszystkie, nawet i na polonistyke, na ktora ja sie dostalam smile pamietam ze u mnie bylo 5 osob na miejsce.
      najbardziej oblegana byla angielska i orientalne.
      nie wiem, czy to boom, bo tu juz trwa ladna dekadę jak nie więcej
    • klubgogo Re: boom na obce filologie 12.07.12, 18:23
      Dupa, po filologii i tak musisz stosunki międzynarodowe zrobic i jeszcze jakąś technologię, inżynierię, albo coś innego. Jedna filologia w niczym nikomu nie pomoże.
    • przeciwcialo Re: boom na obce filologie 12.07.12, 19:36
      Rękami i nogami będa odciągac dzieci od pójścia na filologię w zamian zafunduje solidny kurs językowy. Studia/szkoła ma dac zawód.
      Siostrzenica marzy o filologii angielskiej i staram sie jej wybic to z głowy.
      • klubgogo Re: boom na obce filologie 12.07.12, 20:28
        Masz rację, z mojej filologii została mi bogata znajomośc literatury obcej, 3 lata pracy jako sekretarko-tłumacz w korporacji i zmiana zawodu big_grin Dobry kurs językowy za granicą wystarczy. Chyba, że ktoś szalenie kocha literaturę i lubi czytac dziennie 3 lektury z oryginału.
    • hermenegilda_zenia Re: boom na obce filologie 12.07.12, 21:25
      Nie jestem stricte po filologii, ale po lingwistyce stosowanej, a to jakby 2 filologie robione za jednym razem. Czy sama znajomość języka nie wystarcza do wygodnego i godnego życia? Jestem zdania, że absolutnie wystarcza. Jeżeli ktoś jest rzeczywiście dobry, to jako tłumacz może z powodzeniem zarobić w jeden dzień tyle, co pani na kasie w hipermarkecie przez cały miesiąc, bo dniówka 1500 pln nie jest niczym niezwykłym.
      • sei-ne TAK dla certyfikatow 12.07.12, 22:11
        Mowie biegle 3 jezykami: polski (ojczysty), francuski (mieszkam w tym kraju 20 lat) oraz angielski (20 lat temu zdany egzamin TOEFL). Nigdy znajomosc jezykow nie byla decydujacym elementem w zdobyciu pracy. Jest to uzyteczny dodatek, a nie "fach w reku".
        Moja 15-latka ma juz CAE zdany w British Cuncil. Certyfikaty zdecydowanie TAK, filologie zdecydowanie NIE.
    • quesuerte Re: boom na obce filologie 13.07.12, 11:12
      Myślę, że niektórzy mieszają dwa zjawiska; typ studiów i sposób studiowania.
      Studiowanie filologii to nie tylko czytanie literatury i prowadzenie zeszytu ze słówkami.
      Teraz już rzadko kiedy mamy do czynienia ze stanowiskami pracy, które są odpowiedzią na 4 czy 5 lat studiów "w ławce". Nawet lekarz musi się dokształcić. Podobnie po studiach inżynierskich, mój znajomy nauczył się projektowania pewnych elementów dopiero w pracy, co zajęło mu dobre dwa lata.
      Osoby ze znajomością norweskiego nie jadą "z drzewem do lasu", bo trzeba pamiętać, że zapewne znają też język... polski, co już stawia ich w innym świetle na rynku pracy.
      Ważne jest, by w trakcie każdych studiów uczyć się też innych rzeczy, nabywać umiejętności interpersonalnych, kulturowych (a filo bardzo w tym pomaga), bo to właśnie potem pomaga znaleźć satysfakcjonującą pracę i poruszać się w świecie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka