Dodaj do ulubionych

Wakacyjnie... (nie)znajomi...

    • lelija05 Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 14:14
      Jechać z takimi znajomymi owszem, ale tylko na dwa samochody, Chorwacja to nie Czechy i w piątkę, jeśli ten samochód to nie van, to z dzieckiem bym nie pojechała.
      A osobno, to nie problem, na miejscu, jak się okaże, że niespecjalnie się dogadujecie, to przecież urlop możecie spędzić osobno.
      A Chorwacja jest piękna, a te morze, ach...
    • nihiru Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 15:06
      mężowi zdecydowanie brakuje wyobraźni.

      żebyś jednak nie wyszła na tą marudzącą żonę, to zaproponuj - oczywiście w dobrej wierze smile - jakieś spotkanie zapoznawcze, najlepiej w ich domu i koniecznie z dzieckiem (w końcu skoro zamierzają spędzić z nim cały tydzień, w tym dwie trasy 20-godzinne, to chyba nie będzie problemu z jednym wieczorem?smile). albo się okaże że to bardzo mili ludzie i świetnie się dogadujecie albo sami zrezygnują z pomysłusmile.

      a co do kwestii, czy mąż przypadkiem nie zamierza poluzować sobie obroży, to sama go najlepiej znasz i wiesz, jakie ma podejście do opieki nad dzieckiem.
      przykładowo - ze swoim absolutnie nie bałabym się wejść w taki układ: na ostatnich wakacjach nad morzem on się zajmował naszym trzylatkiem, a ja z wypiekami na twarzy czytałam JEGO książkę, którą SAMA mu podarowałamsmile

      (tak wiem, bura suka ze mniesmile)
    • gryzelda71 Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 16:04
      Pojechałabym ze znajomymi,ale każdy własnym samochodem.
      Co to za pomysł,że masz wakacyjne wieczory spędzać z żoną kolegi ?
      • czar_bajry Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 18:16
        Najpierw zorganizowała bym zapoznawcze spotkanie, jeśli wypadło by pozytywnie to pojechała bym ale własnym samochodem ( zresztą czwórka dorosłych + dziecko w jednym aucie w drodze do Chorwacji to masakra).
        Wieczory spędzała bym z mężem, jeśli znajomi mają ochotę się przyłączyć to czemu nie, na południu nie ma nic niezwykłego w widoku dziecka późną porą w knajpce.

        Jeśli Twój mąż jest z gatunku tych bardziej rozrywkowych to nie jedź, wieczory będziesz spędzać sama dławiąc się wściekłością i łzami...
    • drinkit Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 18:44
      > Powiedzcie co byście zrobiły na moim miejscu?


      Cóż, to zależy od charakteru. Ja jestem alergicznie nastawiona na wspólne wyjazdy z ludźmi nie-bliskimi (w ogóle najchętniej na długi urlop jadę we dwójkę), więc to opcja "po moim trupie". Za dużo do stracenia, a poza tym na urlopie chcę się relaksować na 100%, a nawet w jednym procencie nie dostosowywać do kogokolwiek poza facetem.
      • drinkit Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 18:55
        Daj znać co postanowiłaś.
        • papalaya a może tak? 17.07.12, 19:10
          spotkajcie się z ludźmi, spokojnie pogadajcie, ustalcie z grubsza reguły wyjazdu, co kto po wakacjach oczekuje i jeśli się sobie spodobacie, to czemu nie
          • superslaw Re: wiesz co 17.07.12, 19:40
            szczerze mowiac dla mnie wakacje ze znajomymi - to nie wakacje, po prostu obawiałabym sie ze sie z kimś nie zgram,bedzie konflik co dop wizji urlopu, a co dopiero ludzmi obcymi...
            a już najgorszy pomysł z tego wszystkiego to ten pojechanie ich samochodem..gdziekolwiek bedziesz chciala pojechac..czy sama z mezem i dzieckiem na wakacje to bedziesz musiała prosic o pożyczenie samochodu...a jak ci ludzie nie przypadną Ci do gustu...to spedzienie z nimi urlopu non stop bedzie koszmarem...
            ja to uwielbiam urlopowac sie z mama...moja mama jest moja najlepsza przyjaciołka...opalamy sie razem, chodzimy do kawiarni..włóczymy sie wieczorem na spacery...a moje dzieci na tych urlopach wyjatkowo grzeczne sa...
            • papalaya Re: wiesz co 17.07.12, 20:15
              jedź z mamą do Ciechocinka...idealne miejsce dla was big_grin
        • kosmitka06 Postanowiłam... 17.07.12, 22:07
          że nie jadę wink Oczywiście wyszukałam wszystko w necie na swoją korzyść i powiedziałam m że to strasznie drogo (pomysł jednej z Was wink), mam nadzieję że nie przyjdzie mu do głowy szperać w necie co do cen bo mocno przesadziłam z niektórymi hotelami, rozrywkami, itp. wink

          Chociaż odnoszę wrażenie że nie tylko ceny go powaliły z nóg bo jak to określił nie mamy noża na gardle i dalibyśmy radę... ale jak to ujął "chcę spędzić wakacje z wami i sami sobie nadamy tempo wycieczki" wink więc chyba kolega coś nie tak bąknął i mojemu m nie przypadło to do gustu.
          Mimo wszystko dzięki za wszystkie wypowiedzi, pomysły, przemówienie do rozumu- chociaż czułam że to ja mam rację big_grin
          • claudel6 Re: Postanowiłam... 18.07.12, 09:43
            Hmm..ale powiedz mi, dlaczego musiałaś uciekać się do takich wybiegów? Nie mogłaś mu wprost powiedzieć, że nie chcesz jechać w takiej konfiguracji, bo obawiasz się, ze nie będą to dla Ciebie wakacje? Czemu musialaś ściemniać z jakąś rzekomą drożyzną? jakie sa układy między wami, ze Ty nie możesz powiedziec po prostu o swoich uczuciach i preferencjach, tylko musisz wynajdywac pretekst, który do NIEGO trafi? Twoje preferencje się nie liczą?
            • kosmitka06 Re: Postanowiłam... 18.07.12, 14:27
              claudel6 napisała:

              > Hmm..ale powiedz mi, dlaczego musiałaś uciekać się do takich wybiegów? Nie mogł
              > aś mu wprost powiedzieć, że nie chcesz jechać w takiej konfiguracji, bo obawias
              > z się, ze nie będą to dla Ciebie wakacje? Czemu musialaś ściemniać z jakąś rzek
              > omą drożyzną? jakie sa układy między wami, ze Ty nie możesz powiedziec po prost
              > u o swoich uczuciach i preferencjach, tylko musisz wynajdywac pretekst, który d
              > o NIEGO trafi? Twoje preferencje się nie liczą?
              Powiedziałam mężowi i sam powiedział że mam rację mówiąc iż nie znam tych ludzi, że mogę ich nie polubić, że mogą się zle czuć z dzieckiem. Oczywiście przyjął to do wiadomości itp., ale jednak namawiał na to abyśmy spróbowali- tylko tyle.
              A co do tych cen i ogólnej ściemy (chociaż nie do końca) to wolałam uprzedzić go na zaś... kolega jego bywał, widział i ogólnie wszystko wie a sam mu powiedział że w 1000zł spokojnie się zmieścimy, my jako 3-osobowa rodzina wink
              Poza tym dodatkowym problemem jest też fakt że nasze dziecko ciężko znosi jazdę, nie wyobrażam sobie jechać z nią 12h non stop z torbą pod brodą...
    • sueellen Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 20:18
      Nadaje z Hiszpaniii. Zatrzymalismy sie u rodzicow M, ale wyruszylismy tez na 5 dni do Jaen. M i ja chcielimy wynajac osobne auto na pobyt, przez co wywiazala sie awanatura bo przeciez rodzice M maja 3 samochody! Tak, ale jezdza nimi 4 osoby - to i tak o jedna za duzo.

      Efekt jest taki, ze ciagle jestesmy od kogos uzaleznieni. Jesli chce pojechac do supermarketu po mleko dla mlodej, musze szukac wolnego auta albo prosic o podwiezienie. I tak ciagle musze sie do kogos dostosowywac. A to tesciowa pojedzie ze mna, ale chce wstapic jeszcze tu i tam i podwiezc siostre gdziestam, potem zamienic sie z corka na samochody bo tamtej potrzebny ten do kitesurfingu bo wiekszy, a w drodze powrotnej wstapic do apteki. I tak wyprawa po mleko zajmuje 3 godziny. Bez sensu, moglismy od razu wynajac samochod.
    • sueellen Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 20:21
      A teraz wyobraz sobie, ze znajomi maja zachcianke palic w aucie (ich auto, wiec co im zrobisz? - moi dobrzy znajomi palili przy mnie w swoim aucie gdy bylam w ciazy), albo jezdza jak wariaci ignorujac wszelkie przepisy drogowe. I co? Wysiadziesz na autostradzie?

      Nie, nie, nie.
    • tosterowa Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 22:01
      Jak nie chcesz, to zaprotestuj, w czym problem?
    • magata.d Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 22:16
      Absolutnie się nie zgadzaj. A pisze z własnego doświadczenia. W zeszłym roku mąż namówił mnie na wyjazd z jego przyjacielem i jego żoną (którą widziałam parę razy, nie znałam zbyt dobrze). Oni bez dzieci (mają już dorosłą córkę), my z 1,5 roczniakiem, w miejscu jak mówili pięknym itp. tylko my musieliśmy małego 30-40 min niesc na plaże z góry i potem z powrotem pod górę, my przylecieliśy samolotem, oni byli samochodem i nas odbierali (potem odwozili na lotnisko), na miejscu poruszalismy się ich samochodem. Bardzo dziwni, zarozumiali, konfliktowi ludzie, narzucający swoją wolę itp. Urlop z nimi był dla mnie koszmarem. Mieszkaliśmy w wynajętym domu, każda para miała swoją sypialnie z łazienką, wspólny był salon, kuchnia, ogród, wspolnie robilismy zakupy i posiłki (okazało sie że mamy inne potrzeby itp.) Od tamtej pory nie utrzymuję z nimi kontaktu (tak mi dopiekli), mąż z kolegą od czasu do czasu sie spotkają, ale rzadko i beze mnie, na mieście.
      • landora Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 18.07.12, 12:21
        Taki wyjazd to pole minowe.
        Wystarczy, że obie pary robią razem zakupy i przygotowują posiłki. I okazuje się, że jedni wolą zapłacić więcej i kupić ekologiczne warzywa, drudzy uważają, że to strata pieniędzy. Jedni lubią ogórki, drudzy pomidory. Dla jednych pyry z gzikiem to świetny obiad, drudzy oczekują zupy i kotleta. W końcu jedna rodzina jada ogórkową z ryżem, druga z ziemniakami. Wystarczy spojrzeć na forum, na zagorzałe dyskusje nad wyższością leniwych z cukrem nad leniwymi z bułką tartą i masełkiem.
    • anorektycznazdzira Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 17.07.12, 22:23
      W całej tej historii nie robią na mnie żadnego wrazenia mało znani ludzie ani perspektywa wychodzenia wieczorem z kimś tam. Natomiast byłam w Chorwacji pińcet razy, zawsze samochodem i powiem, że o ile ci ludzie nie maja Vana, to NIE WYOBRAŻAM sobie drogi do Chorwacji jednym samochodem w 5 osob w tym dziecko. Chyba, że bierzecie nocleg po drodze, ale to i tak hardkor.
    • xxe-lka Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 18.07.12, 09:47
      nawet gdyby ktoś mi dopłacił nie pojechałabym na takie wakacje
      i byłabym poważnie zaniepokojona wielkim huraoptymizmem męza dla tak absurdalnych pomysłów
    • kosmitos Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 18.07.12, 10:29
      > Mąż mi na to że będziemy się wymieniać... raz on wyjdzie z kumplem a nst wiecz
      > oru ja z jego żoną... no ale sobie tak myślę... nie znam kobiety,
      już sobie wyobrażam jak babka daje się udupić co drugi wieczór z obcym dzieciakiemsmile
    • antychreza Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 18.07.12, 10:41
      Min. 900 km osobowym samochodem w 5 osób w tym małe dziecko + bagaże? Ktoś tu jest sadystą albo masochistą.
      • kosmitka06 Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 18.07.12, 14:29
        >antychreza napisała:

        > Min. 900 km osobowym samochodem w 5 osób w tym małe dziecko + bagaże? Ktoś tu j
        > est sadystą albo masochistą.

        Akurat samochód byłby najmniejszym problemem bo jest spory i wygodny.
    • toyota_polska Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 26.07.12, 13:26
      Toyota Yaris jest samochodem przeznaczonym dla pięciu osób, ale oczywiście im mniej osób na tylnej kanapie, tym luźniej smile

      Proponujemy zainteresować się dachowym bagażnikiem – dzięki niemu spokojnie zainstalujemy rower i zwiększymy pojemność Yaris smile
      • claudel6 Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 26.07.12, 13:54
        big_grin big_grin big_grin
      • murwa.kac Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 26.07.12, 13:55
        a hahaha big_grin big_grin big_grin
    • laminja Re: Wakacyjnie... (nie)znajomi... 26.07.12, 14:44
      ja bym jednym samochodem z nikim nie pojechała. Jedźcie razem, ale na dwa samochody
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka