Przegladam stare fotografie, głównie te od czasu kiedy urodzilam corke, mniej wiecej przedzial wiekowy 35-46. Bo te późniejsze juz tkwią w komputerze tylko

I co widzę? Śliczna, ze świetną figurą, naprawdę bardzo sexy kobiete, w ogóle nie wygladająca na swoje lata. A pamietam, że jednak sie martwilam - ze za gruba (jaka gruba????), że ramiona juz nie takie jedrne (nic nie widać), że uda takie sobie (i co z tego?).
Posluchajcie starej doświadczonej - nie warto sie przejmowac, wpatrywac w lustro, mierzyc, ważyc, i co tam jeszcze. warto cieszyc sie tym co jest, że w ogole mam - piersi, biodra, smukle nogi czy piekne włosy. Cieszyc sie tym co jest, widzieć to co dobre, a przede wszystkim cieszyc sie z tego, ze sie JEST - bo uroda nie trwa wiecznie, doskonalosci i tak sie nie osiagnie, mlodosci nie zatrzyma na zawsze - szkoda marnować to, co sie ma.