moj facet baaardzo rzadko pije, teraz w zasadzie wogole, wychodzi czesto z kumplem/kumplami ale z tego co zauwazylam raczej soki pija

stad podejrzewam ze nie smierdzi od niego nie zatacza sie ani nic, ale nie pytam jego spotkania jego sprawa
oczywiscie dla mnie to nie jest problem wrecz przeciwnie, ale dziwi mnie otoczenie, jak to twoj maz nie pije? i tu czasem dla zartow epitety
skad takie przeswiadczenie ze kurde facet no MUSI pic, przynajmniej jedno piwko dziennie, jak nie no to na spotkaniu ze znajomymi to juz MUS, no bo jakto facet wyglada z sokiem w pubie, skad kurde nawet u kobiet takie podejscie? (wiele z nich nie dowierzalo ze moj nie lubi, ma slaba glowe wiec rzadko pije itd) po protu otoczenie jest w szoku
skad sie takie cos bierze ze jak facet sobie dziennie jednego piwka do tv nie wypije to ciota i wogole niemezczyzna jakis taki
ja lubie sobie czasem wypic na spotkaniu, czasem jak najdzie toi w domu jak dziecko spi, czesto jest to temat niby zartow ze to ze mna mozna predzej/wiecej sie napic niz z moim mezem
powiem tez ze otoczenie to nie patologia ani biznesmeni, normalni zwykli sympatyczni ludzie, ktorzy jednak maja takie przekonanie ze facet musi pic bo nie jest prawdziwym facetem, w waszym kregu znajomych/rodzin tez tak jest?