Dodaj do ulubionych

ciąża to nie choroba...

28.08.12, 00:20
no właśnie, jak takie coś słyszę to aż się we mnie gotuje- powiedzonko jest głupie, ni jak ma się do rzeczywistości, bo co ma piernik do wiatraka.ilekroć to słyszę mam ochotę odpalić czymś rownie mądrym, ale pomysłów brak smile he he
moje typy:
(robimy zdziwioną minę i )- no to czemu tak często chodzi się do lekarza?
albo:
ja słyszałam że to dyscyplina olimpijska.

wpiszcie swoje typy emamy...

Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 00:33
      ciąża to nie choroba, ale człowieka wszysko boli i mdli....
      • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:09
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > ciąża to nie choroba, ale człowieka wszysko boli i mdli....

        Wylacznie wtedy gdy ciąża jest wynikiem grzesznych uciech. Począc dziecko należy po misjonarsku i z poczucia obowiązku, a nie tfu (!) rozpustnie. Mdłości to kara sprawiedliwa za bezbożne orgazmy wielokrotne!
        • kamelia04.08.2007 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:54
          czyscisz mi monitor sueellen
          wink
    • platki_sniadaniowe Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 00:54
      no bo to nie jest choroba
      tylko stan błogosławiony...
      • bbuziaczekk Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:59
        To ja dziekuje za taki stan blogoslawiony. Tak to sobie moga mowic tylko ci ktorzy nie wiedza co to znaczy byc w ciazy i rodzic. Moje obie ciaze byly horrorem a nie stanem blogoslawionym.
        • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:06
          Ale per saldo opłacało się czy nie?
    • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 01:07
      Ciąża jako choroba występuje w Polsce. Najskuteczniejszą metodą leczenia jest wyjazd zagraniczny.
      • nini6 suellen 28.08.12, 08:12
        10/10
        • policjawkrainieczarow Re: suellen 28.08.12, 16:09
          Pieprzenie kotka za pomoco mlotka.
      • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:08
        Myślę, że i polskie ciąże raz dwa by ozdrawiały gdyby tak jak za granicą chorobowe w ciąży byłoby płatne góra w 70%.
      • chipsi Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 13:20
        A teraz po polsku please.
        Jak to w praktyce wygląda? Przekraczam granicę Polski i mijają mdłości, kręgosłup nie boli, nadciśnienie znika, opuchlizna schodzi?
    • ewa-krystyna Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 01:08
      mnie wkurza powiedzenie: jakby kobiety mialy rodzic przez brzuch.to by mialy ekspres a propos cesarek...
      • jowita771 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 06:44
        Jakby mieli mieć robione operacje, to tez by mieli suwaki. I zamykane koreczki w żyłach, gdyby mieli mieć tam cokolwiek wlewane.
        • krolowa_online Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 06:47
          ciaza jest stanem fizjologicznym, za wyjatkiem Polski

          P. S. Dlaczego uwazasz ja za chorobe?
        • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:03
          > Jakby mieli mieć robione operacje, to tez by mieli suwaki. I zamykane koreczki
          > w żyłach, gdyby mieli mieć tam cokolwiek wlewane.

          Znasz kogoś zdrowego na umyśle, kto bez wyraźnego powodu na własne życzenie poddaje się operacji? Nikt normalny by tego nie zrobił, prawda? Nikt, poza kobietami, które mają kaprys rodzić brzuchem a nie cipką bez żadnych wskazań medycznych.
          • aneta-skarpeta Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:41
            znam całe mnostwo operacji, które robi sie dla kaprysu

            cycki, korekta warg, odsysanie tluszczu, wszepianie impnatów aby miec męską klatę.....
          • wuika Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:36
            Ale każdy normalny, gdyby miał do wyboru rwanie ósemek na żywca, a poddanie się narkozie w celu pozbycia się tych zębów, jednak rozważy pełną narkozę, jeśli nie ma co liczyć na znieczulenie.
            Jakby normalny poród był dostępny częściej, jakby znieczulenie nie było fanaberią, za którą trzeba wybulić kilka stówek, a część szpitali nie ma i już - i co im zrobisz, jakby porody nie były popędzane, bo coś tam, to inaczej statystyki by wyglądały.
            • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:54
              rwanie ósemek fizjologiczne nie jest. Poród tak. Rodziłam w kraju w którym znieczulenie jest dostepne, ale i tak go nie dostałam bo miałam pecha rodzić w BN, a jedyny anestezjolog był na sali operacyjnej. Brak znieczulenia to zaden argument za poważną interwencją medyczną. Zawsze się może zdarzyć, że znieczulenie nie będzie dostępne.
              • paskudek1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:08
                no jasne, TY rodziłaś bez znieczulenia bo miałaś pecha co do terminu i już wszystkie mają rodzić bez znieczulenia BO TAK. Jakbys nie miała pecha co do terminu porodu to pewnie pierwszym pytaniem po "kiedy odeszły wody?" byłoby "czy chce pani znieczulenia?" a u nas jednak nie i szlus. Do tego szprycuje się rodzącą oxytopcyną żeby panu doktorowi szybciej poszło. A że dla rodzącej to mniejszy komfort, a co tam. Komfort w szpitalu ma mieć obsługa a nie pacjentka. W dodatku istnieją w naszych szpitalach "trendy" w g których np. poród pośladkowy, także ten pierwszy w życiu, może załatwić tzw. siłami natury. oczywiście ze wspomaganiem oixytocyny. Bo kto by się tam ewentualnymi komplikacjami przejmował prawda? Tlko ewentualnie przyszła mamusia. Dobrze ze trafilam jednak do innego szpitala, gdzie moda nie miała wpływu na wybór metody porodu, tylko ułożenie dziecka, rozwarcie i takie tam "duperele".
              • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:22
                Moje ciało to moja sprawa. Jak chcę mieć operację to mój wybór i nic ci do tego. Używając twojej argumentacji mogłabym napisać, że to absolutnie nienormalne, że kobiety dzięki niegroźnej operacji mogą do końca życia cieszyć się udanym życiem seksualnym, a wolą je zaryzykować i wybrać prymitywny poród naturalny jak zwierzęta. Miło ci się to czyta?

                Zawsze mnie to zadziwiało skąd u niektórych kobiet tyle jadu i zacięcie na punkcie rodzaju porodu, który przeszły. To na prawdę ma jakieś znaczenie?! Skąd w niektórych taka silna potrzeba pchania nosa w cudze krocze?
                • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:29
                  > że kobiety dzięki niegroźnej operacji

                  Zaden powazny lekarz nie okresli cesarki jako niegroznej operacji.
                  • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:50
                    Za to poród naturalny to niegroźna fizjologia?
                    • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:53
                      Obarczony jest nizszym ryzykiem.
                      Kazda operacja to ryzyko,ciecia cesarskie tez.Kobiety tak naprawde nie zdaja sobie sprawy z zagrozen, stad tak lekkie podejscie do tematu.
                      • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:28
                        Tak, nizszym ryzykiem, bo te ciaze, ktore rokuja problemy, kwalifikuje sie do cesarki. Gdyby bylo inaczej, to smiertelnosc okoloporodowa wzroslaby w porownaniu ze sredniowieczem.
                  • premeda Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:01
                    Lola akurat w Wielkiej Brytani nie tak dawno, Towarzystwo Ginekologiczne uznało, że cesarkę można rekomendować rodzącym na równi z porodem naturalnym. Argumentem koronnym było zrównanie poziomu bezieczeństwa dziecka i rodzącej.
                    • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:32
                      Maja jakąs nowa metode jej wykonywania bez koniecznosci przecinania powlok brzusznych i tworzenia sie blizn?
              • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 12:58
                Ani rwanie ani leczenie nie jest fizjologiczne.
                Rozumiem, ze nie rwiesz i nie leczyszsuspicious
    • jowita771 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 06:45
      Kac to też nie choroba, a sporo skacowanych bierze wolne, ciekawe dlaczego.
      • nangaparbat3 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:57
        Zawsze mi sie zdawało, ze kac to skutki zatrucia.
        • paskudek1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:35
          czyli jednak mdłości, wymioty, zawroty głowy, bóle głowy, trzęsące się ręce to SĄ objawy chorobowe na które MOŻNA wziąć zwolnienie lekarskie a co najważniejsze czuć się tak źle, żeby nie być zdolnym do pracy?
          To dlaczego odmawia się kobiecie w ciąży zwolnienia porzy podobnych objawach? Tyle że nie w wyniku wypicia zbyt dużej dawki alkoholu a w wyniku rozwijania się obcego organizmu w jej własnym. Dodatkowo skacowany może się posiłkować np. tableteczkami na ból głowy, ciężarna jednak ma ograniczone możliwości w przyjmowaniu medykamentów. Nawet przy zwykłej zgadze.
          Nachlany w 3 d..py koleś, odchorowujący to chlanie dzień później to bidny misio bo ma kaca. Zmordowana rzyganiem dzień dnia kobieta, ktorą mdli na widok kazdej potrawy, która na ból głowy może co najwyżej apap i to w niewielkiej ilości to naciągaczka, która tylko myśli jak wydymać pracodawcę i państwo polskie tak?
    • soha2 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 06:51
      to zawsze zgodnie z prawdą odpowiadam, że dlaczego w takim razie trzy razy i to wcale nie krótko leżałam w szpitlu.
      Zazwyczaj zamyka to usta znakomitej części osób
      • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:04
        byłąś CHORA NA CIĄŻĘ? Serio?
        • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:06
          Ja bylam chora na ciaze. Rzygalam, mialam zgage i migrene. Bylam wtedyc na zwolnieniu.
        • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:54
          Cukrzyca ciążowa, rzucawka ciążowa, zatrucie ciążowe itd. to wymysły szatana!
          Ciąża to stan błogosławiony, kobieta powinna na skrzydłach latać z radości z powodu myśli o narodzeniu dzieciątka, a nie rzygać po kątach i doszukiwać się u siebie chorób, które nie istnieją.
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:58
            Istnieją, ale nie u wszystkich ciężarnych. Nikt nie zabrania zwolnień gdy coś się dzieje. Naprawdę wiele z nas przechodziło ciążę bez problemów, bez cukrzycy ciążowej, bez zatrucia ciążowego.
            • dziennik-niecodziennik Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:05
              hmmm
              ciekawe czemu moją ciążę okreslono jako patologiczną w takim razie? ostatecznie czułam sie swietnie, dziecko w sumie tez, nie mialam cukrzycy, nie mialam rzucawki, nie mialam zatrucia ciążowego, ani zawrotów głowy, ani specjalnego opuchnięcia, no w sumie nic nie mialam.
              mialam tylko ciśnienie w granicach 220/160, ale przeciez skoro mi sie nic nie dzialo to po kiego czorta mnie w szpitalu trzymali?...
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:10
                Bo miałaś bardzo wysokie ciśnienie. A to jest już patologia.
          • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:58
            a na jakim odziale leży się wtedy gdy już trafia się do szpitala. Czy oby czasem nie na PATOLOGII ciąży?
            • iwles Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:02

              dla niektórych kobiet - dziecko nawet w brzuchu jest juz odrębnym czlowiekiem. I choroby w ciąży nie koniecznie muszą zagrażać kobiecie, ale są chorobami dlatego, że są niebezpieczne dla dziecka.
        • soha2 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:01
          taa...byłam chora na ciążę
      • krolowa_online Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:10
        soha2 napisała:

        > to zawsze zgodnie z prawdą odpowiadam, że dlaczego w takim razie trzy razy i to
        > wcale nie krótko leżałam w szpitlu.
        > Zazwyczaj zamyka to usta znakomitej części osób

        napisz wyrazie, mialas problemy, komplikacje, bedac w ciazy, co nie znaczy, ze ciaza jest choroba
        jeszcze raz, sa osoby, co przez niemal cala ciaze musza lezec, bo maja rozne komplikacje, zagrozenia, co nie znaczy ze sama ciaza jest chroba-jest stanem fizjologicznym-poza Polska, gdzie 90% zaciazaonych idzie na L4 po pierwszym tescie=i to sa fakty, i najgorsze jest to, ze uwazane jest to za calkiem normalne, nienormalne jest pracowanie do konca ciazy
        • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:54
          Jest stanem odmiennym.
          Utrudniajacym zycie przez kilka miesiecy.
          Wpływajacym na organizm w sposob obciązajacy.
          Nie musi byc choroba, by zostac uznana za uciązliwosc nie pozwalajaca normalnie funkcjonowac.
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:04
            W związku z tym zaraz wymienię jakie stany utrudniają życie i wpływają na organizm w sposób obciążający:
            - leczenie kanałowe zęba ( boli!!!!!)
            - stan po wyrwaniu zęba( też boli)
            tyle z mojej działki, ale bywają sprawy poważniejsze:
            - stan po zawale serca
            - nadciśnienie tętnicze ( nawet leczone, bywają skoki)
            - bolesne miesiączki
            - uporczywe migreny ( boli jak diabli)
            - stosowanie środków antykoncepcyjnych ( czasem są mdłości)
            - choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy ( zgaga, mdłości, czasem wymioty)
            - zespół jelita drażliwego ( bóle brzucha, zaparcia, wzdęcia, nudności)
            - bóle krzyża z powodu np. nadwagi, zdeformowanego kręgosłupa ( ból nie do zniesienia)
            - róznego rodzaju alergie
            To na początek. Zaryzykuję, że co najmniej 2/3 czynnych zawodowo Polaków ma takie dolegliwości. Czy więc ma pracować 1/3 a pozostali leżeć w łóżku?
            • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:07
              Pracownicy majacy takie dolegliwosci chadzaja na L4.I nikt nie robi z tego wiekszego problemu.Zle sie czuje, to mu sie nalezy.Od kobiet w ciazy zas wymaga sie dzielnego znoszenia tych dolegliwosci z zacisnietymi zebami na zasadzie ciaza nie choroba.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:30
                Oczywiście, że jeśli ktoś rzyga bez przerwy z powodu zaostrzenia choroby wrzodowej to idziena zwolnienie, ale gdyby wszyscy dzielnie maszerowali w Polsce większość pracowników leżałaby w domu. Kobietom, które mają dolegliwości ciążowe- choćby uporczywe wymioty nikt nie każe pracować, ale jak to się ma do robienia wielkich i ciężkich zakupów na zwolnieniu? W pracy samopoczucie jest fatalne a w sklepie się poprawia?
                • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:51
                  Zakupów nie robi sie po 8 godz. dziennie.Mozna pojsc, a mozna nie pojsc.W pracy zas trzeba byc.Mozna nie miec nikogo, kto by do domu te zakupy przyniosl, a jesc trzeba.
                  Gdyby dostosowac elastycznie do mozliwosci ciezarnych wykonywanie przez nia obowiazkow, wiele z tych na zwolnieniu wolalaby pracowac.No ale jak ma sie wizje siedzenia po 8 godzin od do przy złym samopoczuciu, to sie odechciewa.
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:58
                    A co się stało ze sprawcą ciąży???? Zniknął? Są zawody, w których nie sposób pracować elastycznie- choćby szkoła.
                    • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:01
                      Np pracuje poza miejscem zamieszkania.Albo po 12 godzin dziennie i nie ma czasu na zakupy.
                      W szkole to akurat sie nie pracuje po 8 godzin.
                      Gdzie sie nie da, to sie nie da, ale czesto sie da tylko nikt sie za to nie wezmie.
                      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:03
                        Tam gdzie się da trzeba się upominać. Jeśli ciąża jest zagrożona to jej sprawca powinien poczuwać się i nawet po 12 godzinach pracy zrobić zakupy. Zwolnienie lekarskie nie służy zajmowaniu się domem.
                        • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:09
                          Wiekszosc osob jakie znam na L4 prowadzi dom,robi zakupy itd.Chyba ze chodzi o zapalenie płuc czy inna grype.
                          Sama przechodzilam ciaze zagrozona i bylam wrecz szczesliwa mogac przelamac domowa łozkowa nude godzinka na spacerze czy na zakupach.
                          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:13
                            No to mamy odpowiedź dlaczego jest jak jest. Zwolnienie to po prostu dodatkowy urlop.
                            • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:17
                              Dzieki za taki urlop.Ja akurat nie bylam wowczas na zwolnieniu z pracy tylko z uczelni, bo bylam studentka.Mialam dosc tego lezenia,godzinne wyjscie to bylo wybawienie.
                            • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 11:58
                              Wiesz, przy niektórych zaburzeniach ciąży np. cukrzycy ciążowej, zwolnienie się daje m.in. po to by pani zamiast siedzieć za biurkiem 8h ruszała się, chodziła na spacery i spalała cukry, bo zamiast tego może wylądować w szpitalu na patologii ciąży pod pompą insulinową.

                              Dlatego bzdurą jest traktowanie zwolnienia kobiety w ciąży jak np. zwolnienia na grypę u niezaciążonej osoby.
                              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:31
                                Czy ja gdziekolwiek, a jeśli tak to zacytuj w którym momencie kwestionowałam zasadne(!!!!) zwolnienia w ciąży?????? Nie, kwestionowałam zwolnienia, w ktrych kobieta robi zakupy, wyjeżdża na urlop a jedynym wskazaniem do ich wystawienia jest ciąża i bardziej lub mniej dokuczliwe fizjologiczne objawy. A do nich z pewnością nie należy cukrzyca ciążowa . Nie występuje ona w większości ciąż. Więc nie zmieniaj, celowo lub nie, sensu moich wypowiedzi. Bo jeszcze moment i przeczytam, że proponuję zatrudnić ciężarne w obozach pracy o obostrzonym rygorze. A tak nie jest.
                                • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:52
                                  Cytuję:
                                  "Zwolnienie lekarskie nie służy zajmowaniu się domem."
                                  Zwolnienie mówi ni mniej ni więcej, że kobieta z przyczyn zdrowotnych nie powinna wykonywać swojej pracy zarobkowej. Jeśli ma leżeć plackiem to dostaje zwolnienie z numerem 1 i wtedy faktycznie nie powinna zajmować się domem. Natomiast nie rozumiem, czemu twierdzisz, że w pozostałych przypadkach kobieta nie ma zajmować się domem. To jest sprawa jej i jej lekarza na jakie czynności jej pozwoli, na jakie nie.
                                  Cukrzycę ciążową podałam jako przykład źle rozumianego zwolnienia lekarskiego. Nigdzie nie twierdzę, że kwestionujesz L4 przy tej chorobie. Natomiast twierdzę, że możesz nie zdawać sobie sprawy, że nie każda patologia ciąży wymaga leżenia plackiem i przyjmowania tony leków. Cukrzyca to tylko jedna choroba, takich dolegliwości w ciąży, gdzie zalecany jest ruch, a nie praca biurowa, jest więcej.

                                  Nie zmieniam twoich wypowiedzi, ale wykazuję miejsca, w których twoje rozumowanie wg mnie jest błędne lub niesprawiedliwe wobec ciężarnych. Ja jak widzę ciężarną na L4 siedzącą na działce i grzebiącą w ogródku to z góry nie wrzucam jej do kategorii naciągaczki ZUSu. Niech sobie siedzi na zwolnieniu, niech się urlopuje, skoro lekarz w jej konkretnym przypadku uznał, że wykonywanie lekkich, relaksujących prac fizycznych na świeżym powietrzu może wyjść dziecku na zdrowie.
                                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:02
                                    Otóz nie jest tak do końca. Jeśli pan Karol dostanie zwolnienie lekarskie z powodu przeziębienia ( nie może w tym czasie wykonywać pracy zarobkowej) i pojedzie zbierać grzyby do lasu, na ryby, będzie malował pokój u teściowej to ZUS może mu nie zapłacić.
                                    Dlaczego pani Bożenka nie może w księgowości robić bilansów natomiast może umyć okna w czasie zwolnienia "na ciążę"? Może to mi wyjaśnisz?
                                    • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 15:55
                                      To Ty mi wyjaśnij jakim cudem osoby, które idą na rentę z powodu częściowej lub całkowitej niezdolności do pracy później dorabiają sobie do tej renty? Dlaczego pani Bożenka, która twierdzi że po wypadku samochodowym boli ją noga, nie może być dalej księgową, a dorabia sobie na pół etatu jako niania? Ile jest w Polsce podobnych historii? Setki? Tysiące? Dlaczego dziennikarze czepiają się ciężarnych, które są w ciąży tylko 9 miesięcy, a milczą w sprawie osób, które doją ten system latami.
                                      Panią Bożenkę na rencie rozgrzeszam, staram się jednak wykazać pewną lukę w rozumowaniu twoim i innych osób przebywających na ciążowych L4.
                                      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:12
                                        Czy mówimy o rencie czy o ZWOLNIENIU LEKARSKIM?
                                      • iwles Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:28

                                        bo trudno wyżyć pani Bożence za 450 zl. renty. Tobie też byłoby trudno. Dlatego pod pewnymi warunkami prawo zezwala dorabiac rencistom (chociaz tez bardzo ogranicza ich kwotowo).
                                    • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 18:02
                                      > mu nie zapłacić.
                                      > Dlaczego pani Bożenka nie
                                      może w księgowości robić
                                      bilansów natomiast może
                                      umyć
                                      > okna w czasie zwolnienia "na
                                      ciążę"? Może to mi wyjaśnisz?


                                      Bo od siedzenia na tyłku boli spojenie łonowe. Od machania ręką nic ciężarną nie boli.
                                      Poza tym pani Bożenka może spartolic bilanse rozmyślając, jak ja napiernicza spojenie.
                                      • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:29
                                        To niech baby jaki kiedyś na tyłkach w domu siedzą, a nie zatruwają życia pracodawcy.
                        • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:24
                          Poza tym nawet po 12 godzinnym czasie pracy na ogół kończy się pracę nie później niż o 21-22.00.
                          Jest dużo sklepów (nawet u mnie na osiedlu) czynnych do 23.00, nie mówiąc już o czynnym 24 godziny na dobę Tesco.
                          • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:38
                            No i ci z tego? Stacje benzynowe sa czynne 24 h,zapomniales?Po 12 godzinach to sie pada na pysk,a nie leci na zakupy.
                            • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:53
                              Ma siłę pracować dzień w dzień po 12 godzin, a nie ma siły zrobić zakupów w sklepie które na ogół nie zajmują dłużej niż 15 minut (najczęściej) wliczając w to odstanie w kolejce?
                              Nie tylko żonaci i mieszkający z mamusią wink pracują po 12 godzin, jak radzą sobie (nie mając osoby która zrobi im podstawowe zakupy do domu) np. kawalerowie pracujący po 12 godzin skoro po tylu godzinach nie mają siły (biedni ci współcześni mężczyźni, słabowici bardzo, ale tylko poza miejscem pracy, bo w pracy mają siłę zapieprzać) kupić nic do domu? Padają z głodu jak muchy?
                              • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 22:29
                                Kawaler zje sniadanie, lunch w pracy, ewentualnie cos na kolacje kupi na szybko.
                                Facet z rodzina musialby po 12 godz pracy robic zakupy dla dzieci i zony.Wieksze i trwajace dłuzej.
                                No ja po 12 godz spedzonych w pracy nie mam czasu ani ochoty na lazenie po sklepach i tylko cymbał tego nie potrafiłby zrozumiec.
                                • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 10:25
                                  Kwestia organizacji, większe zakupy (tak się u nas w domu rodzinnym robiło) raz w tygodniu (można np. aby Misio się nie przemęczał wybrać wolny dzień w tygodniu bo chyba Misio nie pracuje 7 dni w tygodniu po 12 godzin), jest lodówka, zamrażarka, zapas wody czy cięższych zakupów typu chemia można wtedy zrobić.
                                  A codziennie czy co drugi dzień zwykłe drobne zakupy, które nie zajmują wiele czasu i nie są ciężkie.
                                  Skoro ma siłę pracować 12 godzin to 15 minut w sklepie (lub i krócej, 15 minut to na ogół maksimum pobytu w sklepie, robię zakupy codziennie i na ogół pobyt w sklepie zamyka się w 10 minutach) go nie zbawi.
                                  A raz w tygodniu jak zrobi w wolny od pracy dzień większe zakupy też nic wielkiego się nie stanie, prawda?
                                  Chociaż znając forum zaraz się okaże, że tak się nie da bo jednak pracuje piątek świątek i w niedzielę dzień w dzień po 12 godzin albo jednak, że jest żołnierzem na misji pokojowej w Afganistanie, tudzież marynarzem w rejsie big_grin
                                  • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 20:40
                                    Wlasnie wrócilam po 12 godzinach z pracy do domu- jakbys mi teraz zaproponowal robienie zakupów chocby 5 minutowych to bys dostał sciera w łeb.
                                    • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 11:20
                                      A jakbyś musiała zostać owe 5 minut dłużej w pracy? Albo z powodu remontu ulicy 5 minut dłużej trwałby Twój powrót do domu?
            • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:26
              ania_dentystka napisała:

              > W związku z tym zaraz wymienię jakie stany utrudniają życie i wpływają na organ
              > izm w sposób obciążający:
              > - leczenie kanałowe zęba ( boli!!!!!)
              > - stan po wyrwaniu zęba( też boli)

              Jak cię boli ząb to bierzesz leki przeciwbólowe. W ciąży nie możesz brać żadnych leków przeciwbólowych poza apapem, który ma słabe działanie i na niektóre kobiety np. na mnie w ogóle nie działa.

              > - bolesne miesiączki

              Bolesne miesiączki to dla niektórych kobiet norma. Ból w ciąży często normą nie jest.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:36
                Dlaczego? Bolesne miesiączki mogą być bardzo ale to bardzo uciążliwe. Objawy klimakteryczne trwające latami ( ze skokami ciśnienia, zaostrzeniem choroby wieńcowej, choroby wrzodowej) też. Czy miesiączka jest chorobą? Nie, jest stanem, który daje przykre dolegliwości. Czy klimakterium to choroba? Nie, stan. U jednych przechodzi prawie niezauważalnie u innych fatalnie. I jeśli miesiączka powoduje omdlenia zwolnienie jest uzasadnione, jeśli prawie jej się nie czuje i tylko zmienia podpaski zwolnienie jest nieuzasadnione. To samo z klimakterium. Jeśli kobieta po prostu przestała miesiączkować a poty uderzają jej raz na kwartał to po co ma brać zwolnienie, natomiast jeśli ma szereg bardzo przykrych objawów to tak. Z ciążą jest identycznie.
                • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:52
                  Też cierpię na bolesne miesiączki, więc nie musisz mi tłumaczyć co to jest. Nadal mam szeroki wybór farmakologii by walczyć z bolesnymi miesiączkami i móc normalnie żyć, pracować. W ciąży pozostaje jedynie nieskuteczny apap i leżenie plackiem w domu.
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:01
                    Ja mam normalne miesiączki i po 3 godzinach przy fotelu mam dosyć. W ciązy pracowałam, ale bez przesady. I dotyczy to wszystkich ciężarnych. Raczej nie dźwigają, są odciązane, przenoszone do lżejszych zajęć. I.......wiele z nich ginie na 8/9 miesięcy. Pojawiają się by dostarczyć zwolnienie. I powtarzam - nikt nie kwestionuje naprawdę poważnych dolegliwości, ale nie ma zgody na 8 miesięcy zwolnienia , żeby sobie odpocząc.
        • baba-84 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:08
          krolowa_online napisał:

          > poza Polska, gdzie 90% zaciazaonych idzie na L4 po pierwszym tescie=
          > i to sa fakty

          Really? A możesz podać jakieś źródło tych "faktów"?
      • bbuziaczekk Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:03
        O wlasnie! Ja to samo, do tego uwazanie na siebie, ciaze zagrozone, zarlam 16 tablrtek na dobe i dolem i gora. A przeciez skor ociaza ot nie choroba to czemu mnostwo kobiet lezy w szpitalu i faszeruje sie tabletkami ?
        • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:31
          Bo zamiast pozwolić działać naturze (poronienie) walczą o każdą ciążę, z różnym skutkiem.
    • alionna Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:39
      Przeleżałaś/chcesz przeleżeć 9 m-cy na L4 i chcesz tu tłumić dysonans czy jak? Odkąd jestem szefową babskiego zespołu to wiele nauczyłam się o ludziach a w szczególności o ciężarnych, m. in. to, że te co najbardziej im praca zwisa najchętniej chorują i najgorliwiej strzegą swoich praw i przywilejów. Ogarnia mnie pusty śmiech, kiedy (przykład jeden z wielu) laska "chora" z przerwami od 2 m-cy pisze mi, że jak "będzie się dobrze czuła" przyjdzie na kilka dni do pracy. Termin ma po nowym roku. PO NOWYM ROKU K... W tej ciąży zagrożona jest jedynie jej figura, no ale skoro zwolnienie się należy? Jakiś patałach (bo jak tu nazwać lekarzem) nie ma odwagi babie powiedzieć - jesteś zdrowa jak koń, pisze jej zwolnienie na miesiąc i git. Tak, rzeczywiście, ciąża to nie choroba, to stan umysłu...
      • dentek_85 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:45
        jakbym miała taką szefową jak Ty to też bym zaraz na L4 poszła...pewnie przyczyniasz się do tego, ze te kobiety na dziecko się decydują, bo chcą odpocząć od tyraństwa i mobbingu...
        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:10
          Nie dopatrzyłam się znamion mobbingu ani nie doczytałam, że alion jest zła szefową. Prawda jest taka, że
          - ciążą to NIE choroba, ale stan, w którym można czuć się rewelacyjnie i góry przenosić, pracować, planować, cieszyć się życiem albo znosić ją fatalnie leżeć i rzygać. Najczęściej jednak nie ma skrajności tylko coś po środku. Gorsze samopoczucie, ociężałość, puchnięcie nóg, senność, mdłości.
          Czy w związku z tym należy na 9 miesięcy ( no może 8) brać zwolnienie?
          Każdy lekarz je da, bo nie będzie ryzykował ewentualnych problemów- tych nie da się przewidzieć. Co mu szkodzi- zawsze się wytłumaczy. A jeśli do tego przyszła mama opowie, że rano ją mdli, boli krzyż, głowa, jest senna to ma zwolnienie jak w banku.
          Nie wykluczam tych wszystkich lub części dolegliwości, ale jeśli nie są one silne to można iść do pracy. Szczególnie jeśli jest to praca w miarę lekka, z przerwami.
          Tłumaczka tłumacząc tekst może położyć wyżej nogi, może wstać od komputera, przejść się, otworzyć okno itd. Znacznie ciężej pracuje się w domu zwłaszcza gdy jest starsze dziecko. I wtedy są większe zagrożenia dla ciąży ( podnoszenie starszaka, stała dyspozycyjność).
          Zaznaczam, że nie mam na myśli przypadków ciąży zagrożonej, ciąży wysokiego ryzyka ( np. cukrzycy, nadciśnienia), bardzo złego samopoczucia. Tylko tak NAPRAWDĘ bez naciągania ile ciąż tak przebiega? Bo podciągnąć można wszystko.
          Kobieta w ciąży jest chroniona odpowiednimi przepisami. Nie może np. wyjeżdżać w delegacje, ale już na 2 tygodnie w ramach zwolnienia na urlop- czemu nie? Prawda, że tak bywa.
          Nadużywamy zwolnienia strzelając sobie w stopę. Szefowie, którzy muszą, aby firma funkcjonowała organizować zastępstwa, boją się zatrudniać kobiet w wieku rozrodczym i potem podnosimy krzyk, że nie możemy znaleźć pracy i koło się zamyka.
          Lekarze asekurując się będą dawać kobietom ciężarnym zwolnienia, bo nikt im nie udowodni, że w momencie wypisywania druczku kobieta dobrze się czuła. Zawsze się wytłumaczy. Kobieta, o ile szef nie spotka jej na urlopie na Ibizie, zwykle też jest bezkarna.
          Nie nadużywajmy zwolnień choć nam się należą. Bo - i tu patrz wyżej. Przegramy walkę o etat.
          • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:19
            Najczęściej jednak nie ma skrajności tylko coś po środku. Gorsze samo
            > poczucie, ociężałość, puchnięcie nóg, senność, mdłości.

            Wlasnie z moich obserwacji wynika, ze to sa jednak skrajnosci. W jednym dniu czujesz sie fatalnie bo mdlosci nie pozwalaja ci sie zwlec z lozka a w nastepnym mozesz przenosic gory.
            I tu wlasnie brak zrozumienia pracodawcow dla nieprzewidywalnosci ciazowego stanu. Majac ciezarna pracownice, nawet taka ktora deklaruje, ze bedzie do konca pracowac ppracodawca musi byc przygotowany na to, ze moze ona zniknac z dnia na dzien. Ja pamietam powiedzialam w pracy, ze bede pracowac tak dlugo jak sie da a nastepnego dnia juz mnie nie bylo w pracy.
            • wuika Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:41
              Ja nie zdążyłam powiedzieć. W piątek po pracy byłam u lekarza, gdzie rozmawiał nt. tego, jak długo można pracować w ciąży bliźniaczej, w niedzielę wylądowałam w szpitalu. Po pierwszym szpitalu i pierwszym L4 poszpitalnym miałam zaplanowany już wcześniej urlop i zamierzałam po nim wrócić normalnie do pracy. Nie udało się, bo zanim wyjechałam, wylądowałam w szpitalu drugi raz. I z moich założeń, że pracuję - może nie do końca, bo bez przesady, nie da się z bliźniakami, ale spokojnie 3-4 miesiące, zrobiło się wielkie nic, gdyż na L4 poszłam w 7 tygodniu, znikając z dnia na dzień.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:47
                Z dnia na dzień można zachorować zawsze nie będąc w ciąży. Tu dyskutujemy o programowym braniu zwolnień gdy tylko stwierdzi się ciąże i korzystaniu z tego ponad miarę. Nikt nie kwestionuje zwolnienia gdy jest potrzebne ( bo są takie sytuacje), ale nie jest tak, że ciąża=9 miesięcy zwolnienia.
                • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:23
                  > Z dnia na dzień można zachorować zawsze nie będąc w ciąży.

                  No niby mozna. Ale w ciazy prawdopodobienstwo sie zwieksza i rozsadny pracodawca to potrafi przewidziec i byc na to przygotowanym.
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:37
                    Czy jesteś pracodawcą? Bo czasem jest to problem. I problemem są długie zwolnienia ciężarnych.
                    • 5justi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:47
                      aniu czy ty masz z tym jakiś problem?
                      z twoich wypowiedzi aż bije nienawiść do kobiet ciężarnych...
                      nie jesteś nimi, nie wiesz jak się czują, nie znasz ich charakteru pracy, nie znasz dolegliwości i samopoczucia - więc nie uogólniaj...

                      to, że ty pracowałaś w ciąży - twoja sprawa - ja też mogę powiedzieć, że twoje siedzenie przy fotelu to żadna praca... więc mogłaś sobie pracować nawet do końca bo i tak się nie przemęczałaś zbytnio...
                      nie udowadniaj rzeczy, które sobie imaginujesz w swojej główce
                      • franczii Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 12:46
                        > z twoich wypowiedzi aż bije nienawiść do kobiet ciężarnych...

                        Z wypowiedzi Ani bije nienawisc generalnie do ludzi a nie tylko do ciezarnych.
                        • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 19:11
                          ranczii napisała:
                          > > z twoich wypowiedzi aż
                          bije nienawiść do kobiet
                          ciężarnych...
                          >
                          > Z wypowiedzi Ani bije
                          nienawisc generalnie do ludzi
                          a nie tylko do ciezarnych.


                          I po tym właśnie stosunku do świata, jaki pokazuje, łatwo można określić jej poziom szczęśliwości życiowej.

          • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:16
            > Czy w związku z tym należy na 9 miesięcy ( no może 8) brać zwolnienie?

            Żaden lekarz nie da Ci zwolnienia na 9 miesięcy. Zwolnienie można dać max na miesiąc. Co miesiąc ta ciężarna chodzi do lekarza i co miesiąc lekarz weryfikuje jej zdolność do podjęcia pracy zawodowej.

            > Każdy lekarz je da, bo nie będzie ryzykował ewentualnych problemów- tych nie da
            > się przewidzieć.

            Nie każdy. Moja kuzynka nie dostała zwolnienia mimo wyraźnych objawów wskazujących na zatrucie ciążowe. Pogooglaj sobie to znajdziesz nie jeden taki post w necie, gdzie kobiecie w ewidentnie zagrożonej ciąży (bliźniaczej z komplikacjami, po leżeniu w szpitalu itd.) polscy lekarze odmawiali zwolnień. W publicznej służbie zdrowia takie zachowanie niestety często to norma. Co innego prywatna, ale przecież nie każdego stać by całą ciążę prowadzić prywatnie.
            Nie ma co tworzyć urban legend, że kobieta w ciąży dostaje L4 na uśmiech.

            > Tłumaczka tłumacząc tekst może położyć wyżej nogi, może wstać od komputera, prz
            > ejść się, otworzyć okno itd. Znacznie ciężej pracuje się w domu zwłaszcza gdy j
            > est starsze dziecko. I wtedy są większe zagrożenia dla ciąży ( podnoszenie star
            > szaka, stała dyspozycyjność).

            Ok, wymieniłaś jeden w miarę lekki zawód. A co z nauczycielkami, które na przerwach muszą ganiać za cudzymi kilkulatkami? Kobietami wykonującymi pracę fizyczną? Niestety w Polsce panuje zły klimat w stosunku do ciężarnych i wielu pracodawców łamie ich ustawowe prawa. Np. każą im wykonywać pracę "za dwoje", bo ciężarna niedługo ucieknie na macierzyński zwalając swoje obowiązki na innych, więc teraz w ciąży musi to odpracować. Co w tym dziwnego, że kobiety uciekają na L4 żeby nie stracić ciąży?

            > Kobieta w ciąży jest chroniona odpowiednimi przepisami.

            Tak, ta pracująca na etacie. Duża część młodych kobiet pracuje na umowach śmieciowych i żadnych praw nie mają. Jeśli chodzi o pracodawców to bardzo chętnie łamią te prawa ciężarnych, bo wiedzą, że większość z nich słowa nie piśnie, by nie być pierwszą do zwolnienia.

            > Nadużywamy zwolnienia strzelając sobie w stopę. Szefowie, którzy muszą, aby fir
            > ma funkcjonowała organizować zastępstwa, boją się zatrudniać kobiet w wieku roz
            > rodczym i potem podnosimy krzyk, że nie możemy znaleźć pracy i koło się zamyka.

            Bzdura. Szefowie nie chcą zatrudniać młodych kobiet ze względu na długie macierzyńskie i wychowawcze, a nie zwolnienia lekarskie. Wiele kobiet ci napisze, że same były wypychane przez szefa w ciąży na L4. Ja też.

            > Nie nadużywajmy zwolnień choć nam się należą. Bo - i tu patrz wyżej. Przegramy
            > walkę o etat.

            Uściślijmy, że ja też jestem przeciwniczką brania zwolnienia lekarskiego, gdy ciężarna czuje się dobrze. Bez dorabiania żadnej ideologii, że "przegramy walkę o etat" itd. Kobieta pracuje dla siebie i na siebie, na swoje umiejętności zawodowe, wiedzę itd. Te 9 miesięcy dziury w CV to często bardzo dużo.

            Natomiast uważam za błędne twierdzenie, że z powodu zwolnień lekarskich kobiety mają gorzej w pracy. Jest na odwrót. Zwolnienia lekarskie są skutkiem dyskryminacji kobiet, w szczególności ciężarnych kobiet i macierzyństwa, a nie jej powodem. Gdybyśmy mieli w Polsce normalną politykę prorodzinną, która powodowałaby, że dla pracodawca nie traktowałby ciężarnej lub młodej matki jak dopustu bożego, nagle okazałoby się, że z 50% zwolnień w ciąży jest niepotrzebne.
            W tej chwili nie razi mnie jak ciężarna ucieka do domu na zwolnienie przed mobbingiem w pracy. Zdrowie i życie dziecka jest ważniejsze od jakiejkolwiek pracy zarobkowej.
            • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:47
              Lekarz da 30 dni zwolnienia, potem kolejne 30 aż do porodu.
              Nie spotkałam lekarza, a znam ich sporo, który odmówiłby zwolnienia ciężarnej. Nic nie ryzykuje wypisując je a sporo odmawiając. Więc to nie ja tworzę legendy.
              Uściślijmy- w pracy pracownik jest pracownikiem. Pracodawca, zwłaszcza jeśli jest to mała firma zatrudniająca kilka osób, jest stawiany pod ścianą gdy na np. 5 zatrudnionych przedszkolanek 2 lub 3 przynoszą mu zaświadczenia, że są w ciązy, a kolejnej choruje dziecko. Co ma wtedy robić? Plajta firmy niemal pewna. Pracodawca chce osiągać zysk- w tym celu zakładał firmę. Prawo pracy chroni ciężarne. A ciężarne ochoczo korzystają z przysługujących im praw, więc pracodawcy boją się młodych kobiet- tak ciąży, urlopów wychowawczych, macierzyńskich, zwolnień na dzieci i koo się zamyka. Potem młodej kobiecie ( no może nie takiej młodej) trudno znaleźć zatrudnienie bez doświadczenia i z luką w CV i tak możemy do końca dnia dywagować i dywagować.
              Tym nie mniej powtarzam- pracodawca jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za wykonanie planu, za firmę, za instytucję i z tego go rozliczają.
              Polityka prorodzinna- bardzo dobra rzecz, ale lojalność powinna wynikać z obu stron. I piszę to zarówno jako matka małego dziecka ( młodsze ma 2 lata) jak i pracodawca ( zatrudniam 6 osób).
              • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:02
                > Prawo pracy chroni cięża
                > rne. A ciężarne ochoczo korzystają z przysługujących im praw, więc pracodawcy b
                > oją się młodych kobiet- tak ciąży, urlopów wychowawczych, macierzyńskich, zwoln
                > ień na dzieci i koo się zamyka.

                Po pierwsze: co to znaczy, że ciężarne ochoczo korzystają z przysługujących im praw? Te prawa nie wymyślono sobie z sufitu by zrobić na złość pracodawcy, ale po to by chronić ciążę. Uważasz, że ciężarne powinny dźwigać ciężary, pracować w nadgodzinach, godzinach nocnych, by zrobić dobrze swojemu szefowi?
                Po drugie: jakie widzisz rozwiązanie? Powinno się znieść przywileje ciężarnych kobiet, ale wtedy trzeba się liczyć z tym, że dzietność w tym kraju znów poleci w dół, zwiększy się liczba dzieci z ciąż zagrożonych, wcześniaków, co naciągnie nas podatników na dodatkowe koszty.

                Wybacz, ale mnie jako podatnika guzik obchodzi jak dasz sobie radę z prowadzeniem swojej małej firemki. Dla mnie ważne jest by rodziło się jak najwięcej zdrowych dzieci, które w przyszłości będą utrzymywać ten kraj.
                • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:11
                  Gdzie napisałam, że ciężarne powinny dźwigać i pracować w nadgodzinach??? Nie fantazjuj. Ponosi Cię wyobraźnia.
                  Uważam i piszę o tym od dawna i jako matka i jako pracodawca, że powinien być złoty środek. ZŁOTY ŚRODEK!!!!!!! Pani w 5 dniu ciązy nie powinna lecieć na zwolnienie aż do porodu, nawet jeśli czuje się fenomenalnie, dobrze lub w miarę dobrze, a w ciąży wyjechać ze starszym dzieckiem na 3 miesiące nad morze , robić zakupy w supermarkecie, jechać na wycieczkę do Grecji albo Hiszpanii itd. To jest nieprzyzwoite, niemoralne. Zwolnienie oczywiście dostanie, bo lekarz je da. Nic to go nie kosztuje, jest nie do zakwestionowania ( chyba, że szef spotka swoją pracownicę na dyskotece na Ibizie) albo ktoś doniesie jak dżwiga ciężkie zakupy.
                  Jestem za umiarkowanymi zwolnieniami, gdy samopoczucie jest złe, ciąża zagrożona. To oczywiste, bo wtedy jest to choroba taka sama jak każda inna ( zwolnienie jest płatne w 100%!).
                  Prawa kobiet ciężarnych są. I powinny być przestrzegane- kobieta nie może pracować nocą, z rtg, dźwigać, w nadgodzinach, ma 100% płatne zwolnienia. I jesli by nie było ich nadużywania zmieniłoby się nastawienie szefów. Pewnie niektóre zajęcia można by wykonywać w domu, pewnie szefowie byliby bardziej elastyczni. A tak jest pat i wojna. Co widać na tym forum i w tym wątku.
                  • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 12:05
                    Jest wojna, głupio podsycana przez prasę np. w artykułach GW wczoraj i dziś.
                    Tymczasem pomijając zwolnienia ciężarnych kobiety znacznie rzadziej chodzą na L4 niż mężczyźni. Nawet jeśli pani całe 9 miesięcy będzie leżała na zwolnieniu do góry brzuchem to i tak w ciągu całego swojego życia zawodowego wpłaci tyle pieniędzy na składki, że z nawiązką pokryją jej ciążowe L4. Dlatego jakoś specjalnie mnie nie boli, że pani idzie na zwolnienie po zobaczeniu 2 kresek na teście ciążowym, z obawy o dobro nienarodzonego dziecka. Nie jest to uczciwe, ale życie to nie bajka, gdzie wszystko jest białe lub czarne.

                    Jedyne co mnie w tej chwili zastanawia, czy ta dyskusja o ciążowych L4 to efekt sezonu ogórkowego, czy artykuły mają nas przygotować na kolejne antyrodzinne zmiany rządu.
                    • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:34
                      Sama zauważyłaś, że nie jest to uczciwe. Tu się zgadzqamy- nie jest. I piszesz dalej, że życie to nie bajka gdzie wszystko jest białe lub czarne. Nie jest. Tylko od nieuczciwego korzystania ze zwolnień do np. wyłudzana kredytów( "życie to nie bajka....") czy innych nieuczciwości tylko jeden krok.
                      Zacznijmy sami zachowywać się uczciwie a potem krytykujmy innych.
                      • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:55
                        ania_dentystka napisała:

                        > korzystania ze zwolnień do np. wyłudzana kredytów( "życie t
                        > o nie bajka....") czy innych nieuczciwości tylko jeden krok.

                        Tak samo jak jeden krok jest od ściągnięcia nielegalnej mp3 z netu, a zrobieniem innej nielegalnej czynności np. zamordowania człowieka. Nie generalizujmy.
                        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:05
                          Albo jest się uczciwym albo nie. Oczywiście morderstwo jest przestępstwem większego kalibru, ale jakakolwiek nieuczciwość, wyłudzanie, naciąganie jest naganne. Tu wyłudza się zwolnienia, tam kredyty. Moralnie to samo.
              • premeda Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:21
                Ania czyś ty z byka spadła? Mam u siebie 15 ludzi i bardzo dobrze wiem, który to leser, że trzeba nad nim ciągle stać i patrzyć na ręce, a który sam wie co ma robić i przyjdzie do mnie jak ma jakiś problem. Jak pracodawca ma 5 kobit i nie jest w stanie przyuważyć, która pierwsza poleci na zwolnienie to ja kiepsko widzę jego firmę jako całość. Przecież jak ktoś ma tendencję do wykorzystywania wszystkich przywilejów i furteczek to nie przy ciąży to się okazuje ale dużo wcześniej. I przypominam o ostatniej aferze z L4 w Policji. A urlopy na żądanie dlaczego wprowadzono? Bo panowie po imprezkach w poniedziałki L4 przynosili. A afery z lewymi rentami? Dlaczego akurat te ciężarne są tak tępione, skoro w Polsce rocznie rodzi się 370tyś. dzieci, na 39mln mieszkańców.
                • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:26
                  No właśnie, a jak nie miały tyle przywilejów co dzisiaj, nawet pieluch jednorazowych nie było to rodziły jak te lale.
                  • iwles Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:41

                    bo te 30-40 lat temu społeczne nastawienie było takie, że kobieta musi wyjść za mąż, założyć rodzinę, urodzić dzieci, tylko wtedy jest coś warta.
                    • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:48
                      Warto by powrócić do tych tradycyjnych wartości, wyszłoby to na lepsze społeczeństwu.
          • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 12:43
            Jak czyjaś praca biurowa polega na malowaniu szlaczkow, to nawet rzygajac jak kot jej efektywność nie spadnie. Jesli ciężarna musi być skupiona, bo robi rzeczy odpowiedzialne, to z bolaca głową, rzyganiem, mldlosciami może, choć nie musi, ale może narobić kosztownych dla firmy błędów.
      • bbuziaczekk Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:06
        A nie pomyslalas o tym ze ma mldosci, źle sie czuje, boli ja brzuch itp ????
        Ja przez 5 m-cy rzygalam po 3 razy na dzien (zadne poranne mdlosci) rzygalam gdzie popadnie czy to w domu czy w sklepie na zakupach czy na spacerze w lesie. I co ? i w takim stanie mialam pracowac ??????????
        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:45
          Piszesz o skrajnie złym samopoczuciu. To może ja napiszę o swoim.
          Pierwsza ciąża. Nie rzygałam, ale miałam mdłości. Na początku ( pierwszy trymestr) średnie, potem sporadyczne aż do porodu. Niewielka niedokrwistość, pod koniec ciązy skok ciśnienia, raz zapalenie pęcherza. Koniec moich dolegliwości.
          Druga ciąża. Chyba tydzień po zapłodnieniu zastrzyk energii. Góry mogłam przenosić do porodu. Zero mdłości. Zero zachcianek. Wyniki badań lepsze niż przed ciążą. Wiek30 ++
        • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:29
          bbuziaczekk napisała:

          > A nie pomyslalas o tym ze ma mldosci, źle sie czuje, boli ja brzuch itp ????
          > Ja przez 5 m-cy rzygalam po 3 razy na dzien (zadne poranne mdlosci) rzygalam gd
          > zie popadnie czy to w domu czy w sklepie na zakupach czy na spacerze w lesie. I
          > co ? i w takim stanie mialam pracowac ??????????

          Jakbyś zabalowała i piła cały weekend, dostała L4 z powodu zatrucia to wszyscy by Ci współczuli i życzyli szybkiego powrotu do zdrowia.
          Jak rzygasz z powodu ciąży usłyszysz, że ciąża to nie choroba, a rzyganie to nie powód do zwolnienia. Nie ma zmiłuj.
        • alionna Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 22:15
          Oj, bo tobie rzeczywiście coś dolegało, ja tego nie kwestionuję. Jednak razi mnie i zniechęca postawa, typu: jestem zbyt chora by pracować, ale na szkolenie 8 godzin przyjdę. Pracuję w firmie gdzie każdego roku 20% pracownic jest na macierzyńskich/wychowawczych itp. i to widać, wiadomo itd. której rzeczywiście coś dolega, a która korzysta ze świętego prawa do odpoczynku bo jak sobie w ciąży nie odpocznie to kiedy. Wredny ze mnie i pamiętliwy mobber - ale czy ja mogę polegać na człowieku, który ledwo poczuł, że ma władzę, że jest nie do ruszenia to pokazuje jak bardzo mu na pracy (nie) zależy?
          • jagienka75 Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 11:29
            Wredny ze mnie i pamiętliwy mobber -


            Dlatego m.in kobiety po ujrzeniu dwóch kresek na teście, wieją na L4. W imię czego mają się poświęcać? Gdybyś sama miała do wyboru spokój na l4, czy szefuńcio mobber, wybrałabyś to pierwsze.
            Nie dziwię się tym kobietom. W wielu wypadkach szefostwo jest samo sobie winne.
    • sueellen Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 07:53
      artykuł na głównej jak na zamówienie:
      wyborcza.biz/Firma/1,101618,12373274,Ciaza_niszczy_etaty__Pracodawcy_oskarzaja_lekarzy.html
      • aneta-skarpeta Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:43
        pani ma chyba 16 pracownic, wszystkie młode
        polowa to ciezarne ogólnie

        czemu ta pani nie zatrudni mlodych mezczyzn? albo babek starszych?

        pewnie dlatego, ze trzeba im płacic wiecej?
        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:53
          Bo zatrudnia młode kobiety. W przedszkolach też najczęściej pracują młode panie. Pielęgniarkami tez są zwykle osoby płci pięknej w wieku rozrodczym. Piszę najczęściej, zeby znów ktoś nie napisał, że jego sąsiadka pracuje w przedszkolu i ma 60 lat, a w szpitalu, w którym pracuje znajomy są pielęgniarze).
    • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:08
      Skoro ciaza to nie choroba to czemu miewa chorobowe objawy, przy ktorych poza ciaza mozna normalnie pojsc do lekarza i dostac zwolnienie?suspicious
      Skoro ciaza to nie choroba to czemu nie jestem tak sprawna jak poza ciaza?
      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:12
        Ciąża jest stanem, w którym można czuć się gorzej.
        • nangaparbat3 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:16
          Mozna też czuc sie lepiej.
        • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:20
          Jak sie czulam troche gorzej to do pracy chodzilam ale jak mialam objawy chorobowe, przy ktorych kazdy normalny czlowiek do pracy nie idzie tylko dostaje zwolnienie, bylam na zwolnieniu.
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:50
            Ja w ciąży byłam 2 razy na zwolnieniu. Raz przy skoku ciśnienia ( podobnie jak każdy bez względu na wiek) i raz przy zapaleniu pęcherza moczowego ( tu też ciąża ma niewiele wspólnego). Jedno zwolnienie 5 dni, drugie chyba 9.
    • nangaparbat3 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:14
      Nie przyszloby mi nigdy do głowy nazywać ja choroba. Za to ostatnio, patrząc na moje dwie cięzarne koleżanki, często myślalam: stan blogosławiony (jedna pracowała do końca, druga zwolnienie od 8. miesiąca, ale ta chora na cukrzycę, pierwsza 36, druga 40).
      Oczywiscie - jesli pracuje sie na przykład stojac, nie da się, i nawet nie powinno. Jak susznie zauwazyl ktos wcześniej, to stan "odmienny" - nie wszystko da sie robic jak wcześniej i trzeba sie do nowej sytuacji dostosowac.
      Oczywiscie róznie moze ciąza przebiegać - i jesli nudności są naprawde silne, czy kobieta rzeczywiscie źle czy slabo sie czuje, jak najbardziej powinna wziac na jakis czas zwolnienie (na jakiś czas, bo to sie zmienia). Można w ciązy chorować, mozna mieć ciążę zagrożoną, itd. Natomiast myslenie o ciązy jako takiej jak o chorobie jest chore.
    • kropkacom Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:32
      Ciąża to nie choroba. Jednak to jakiś stan odmienny dla organizmu kobiety. Stan odmienny na który organizm jest jednak przygotowany. Oczywiście należy się liczyć z komplikacjami.
      • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:36
        Przygotowany na mdłosci, wymioty, zgage, spuchniete nogi i bolacy krzyz? Jakos slabo chyba jednak.
        • kropkacom Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:45
          Byłam w ciąży i nie miałam mdłości, zgagi, nie wymiotowałam. Krzyż bolał pod koniec, bo to jednak bliźniaki były. Oczywiscie nie twierdzę, że wszyscy tak mają i mają mieć. Czy takie objawy jak przytoczyłaś są już komplikacją, czy standardem?
          • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:05
            No raczej sa norma.
          • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:27
            Rzyganie w ciazy jest standardem. Czy to znaczy, ze praca przy takich objawach tez powinna byc standardem?
            • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:49
              To jakim cudem choćby ja, przeszłam przez dwie ciąże, nie rzygając ani razu? Jakim cudem moja matka urodziła dwoje dzieci też nie rzygając? Gdzie tu standard?
              • paskudek1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:51
                jak ja "uwielbiam" takie teksty. JA nie rzygałam, moja mamusia NIE rzygała to wszystkie rzygające to wymysł i ściema. Bo oczywiste jest że skoro ani ja ani mamusia, ani tez ciotka Klotka spod 13 nie rzygały to rzyganie jest wymysłem prawda? Aneto ja też NIE rzygalam w ciąży, ba nawet jedne zachcianki nie miałam. To co, mam uznać że słynne zachcianki ciążowe to wymysł kobiet? Nie, kuzynka rzygała "dalej jak widziala" i co gorsza nie miała nawet w mężu wsparcia bo w końcu "ciąża nie choroba" prawda? Za to mnie np. mdliło tak, że były dni kiedy zastanawiałam sie czy już wysiadać z autobusu czy pojechać jeszcze przystanek dalej? Do pracy jeździłam, do czasu. Jak mi ciśnienie poleciało na łeb na szyję, doszły jakieś kołatania serca to lekarz stwierdził ze L4 i już.
                • nangaparbat3 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:11
                  Ale my nie dyskutujemy o tym czy zdarza się, ze kobiety w ciązy rzygają, tylko o tym, czy ciaza jest chorobą.
                  I owszem, mogą jej towarzyszyć objawy takie jak w niektórych chorobach, i wtedy zwolnienie jest jak najbardziej uzasadnione. Ale niekoniecznie od razu do końca ciązy - przecież nudności i wymioty najczęsciej mijają po trzecim miesiacu, i mozna sie potem całkiem nieźle czuć i nieźle funkcjonować.
                  Będę się jednak upierać, że ciąża choroba nie jest - w przeciwieństwie do chorob jest stanem pożądanym (na ogoł).
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:14
                    Oj tak, ale przekonać o tym większość tu obecnych nie sposób.
              • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 12:49
                Ty nie mialas ale jest to normalny objaw ciazy i to w dodatku fizjologicznejtongue_out Zatem standard. Niemniej jednak nawet jesli rzyganko i silna zgaga sa normalnymi objawami (w sensie ze nie sa zagrozeniem dla ciazy) to nie jest to stan w ktorym kazdy jest w stanie fukcjonowac i pracowac jakby nigdy nic.
                • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:39
                  Zatem proponuję zgłosić projekt obywatelski ( serio!), aby urlop macierzyński zaczynał sie w dniu stwierdzenia ciąży ( bo rzyganko, zgaga itd) i kończył- jak dziecko pójdzie - no właśnie czy do przedszkola, czy do szkoły- tu mam wątpliwości, bo przecież trzeba ugotować, iść na spacer, zrobić zakupy. No, ale przyjmijmy, że tak do 10 roku życia. Pełnopłatny rzecz jasna. A więc wystarczy 100.000 podpisów- myslę, że się uda i jest szansa,że Sejm przegłosuje taką ustawę, Senat będzie podobnego zdania a prezydent podpisze. I będziei ok.
                  • paskudek1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:51
                    a nie lepiej po prostu przyznac wreszcie, że co prawda chorobą sensu stricte ta ciąża nie jest ale też NIE JEST stanem normalnym fizjologicznie. I że kobieta w ciąży MA PRAWO czuć sie gorzej, lepiej, jednego dnia góry przenosić a drugiego czołgać się do łazienki. Jedna będzie tańcować do dnia porodu, druga padnie gdzieś w połowie a trzecia ledwie miesiąc da radę regularnie do pracy przychodzic i CO WAŻNIEJSZE w tej pracy efektywnie pracować. Takie gadanie jak Twoje jest właśnie krzywdzące dla cieżarnych. Wmawia się im że mają się tak samo czuc jak przed ciażą, tyle samo robić i KAŻDE złe samopoczucie to jest norma ktorą muszą znieść ze śpiewem na ustach. Już tu pisałam - rzygający skacowany "misio" połknie nurofen na ból głowy, klinem p[oprawi a i tak kazdy mu współczuje i na zwolnienie kacowe wysyła. Wypluwająca flaki ciężarna usłyszy "oj nie cackaj się tak, ciąża to nie choroba" i tyle.
                    • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:09
                      Nie jest chorobą, jest natomiast stanem fizjologicznym, w którym można czuć się gorzej. Można, ale nie trzeba. Czy klimakterium jest chorobą? Nie, jest stanem fizjologicznym. Można go nie odczuwać, można padać. Czy w związku z tym wszystkie panie, u których nie występują miesiączki maja popruć do lekarza po zwolnienie czy też tylko te, które: rzygaja, mają zawroty głowy, skoki ciśnienia, u których ujawniła się cukrzyca, mają bóle krzyża. Czym róznią się te oba stany? Tym, że my będziemy przezywać klimakterium za 20 lat a w ciąży byłyśmy rok, dwa lata temu lub ją planujemy?
                    • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:13
                      Nawet zdrowa osoba bez ciąży może mieć dni jakie opisujesz i na ogół ma, raz się czuje lepiej i może góry przenosić, raz gorzej i jest np. ospała.
                  • nangaparbat3 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:17
                    Ania, spokojnie. Ciąża ciązy nierowna. Jesli kobieta w ciązy źle sie czuje i duzo wymiotuje czy ma ciagle mdlości - zwolnienie jest oczywistością.


                    ----------
                    "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                    • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:19
                      A czy ja gdzielkolwiek napisałam coś innego? Nie jestem przeciwniczką zwolnień gdy jest tego uzasadniona potrzeba, zwolnień z powodu złego samopoczucia, ale nie z powodu ciąży, która chorobą nie jest.
        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 08:56
          Zgagę ma ok 50% ludzi wiosną i jesienią ( choroba wrzodowa) i ze 30% cały rok ( refluks). Nogi puchną prawie wszystkim stomatologom po 5-6 godzinach pracy, a już na pewno większości kobiet po klimakterium. Krzyż boli także prawie wszystkich z nadwagą. Czy w związku z tym pół Polski ma maszerować na zwolnienie z tego powodu????
          • lilly_about Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:01
            O to to! Zgadzam się!
          • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:11
            Tyle, ze w ciazy mozna miec wszystko na raz.
            Poza tym-wielu dolegliwosci nie mozna leczyc, bo leki zle wpływaja na płod.Normalnie łyknie czlowiek procha i da rade.W ciazy juz nie za bardzo.
            Znam wielu pracownikow,którzy przy nasileniu objawów choroby wrzodowej czy bolach kregosłupa ida na L4.Im wolno.Kobieta w ciazy ma sie zas meczyc.
            • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:15
              Lolu, nikt nie zmusza kobiety ciężarnej do męczenia się. Przeciwnie, ale bez przesady. Sama byłam 2 lata temu w ciąży. Pamiętam dobrze jak było. Dlaczego jeśli ciężarma jest chora nie leży w łóżku ( zaraz padnie argument adnotacji na zwolnieniu) tylko dźwiga zakupy, szaleje ze starszym dzieckiem w parku, wyjeżdża na urlop na drugi koniec Europy, żeby nie powiedzieć świata.
              U części kobiet wstępuje wiele przykrych objawów, ale nie tak masowo jak zwolnienia. Zaryzykuję, że gdyby wszyscy wrzodowcy i refluksowcy masowo wzięli zwolnienia wiosna i jesienią i w ramach terapii wybrali się w ciepłe kraje ( tam czują się lepiej) to w pracy zostaliby nieliczni.
              • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:27
                Nie przy kazdej chorobie trzeba lezec,co nie znaczy ze nie jest sie chorym.Tak samo w ciazy- bywa wrecz, ze to lezenie jest zrodlem dodatkowych dolegliwosci-boli kregosłup.
                Jak te kobiety maja juz starsze dzieci to jakos musza sie nimi zajmowac.A wyjscie na spacer wrecz dobrze robi.
                Wrzodowcy maja cały rok na to by sie leczyc.Jak ich łapie, moga przyjac leki,moga wziac L4.Kobieta w ciazy zaraz jest posadzana o wyłudzenie, bo przeciez decydujac sie na ciaze powinna zdawac sobie sprawe z jej niekorzystnych skutkow i nie marudzic.Chciala to ma.Jakby wraz z ciaza kobiecie przybywalo jakis paranormalnych wlasciwosci w dzielniejszym znoszeniu niedogodnosci.
                Poza tym- kobiety srednio sa w ciazy w ciagu zycia 1 raz z kawałkiem, bo chyba taki jest wskaznik dzietnosci obecnie.Te kilka miesiecy zwolnienia to pikus w porównaniu z corocznymi zwolnieniami takiego wrzodowca.
                • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:56
                  Zaostrzenie choroby wrzodowej pojawia się wiosną i jesienią. Wrzodowców jest bardzo wielu, podejrzewam, że ok 50% populacji i jakoś masowo nie biegną na zwolnienia. To samo z refluksowcami.
                  Kręgosłup boli od siedzenia w biurze, ale przestaje gdy trzeba przytaskać ciężkie zakupy z supermarketu. Nie boli przy dżwiganiu siat, ale przy staniu do kasy z wózkiem już zaczyna.
                  Złe samopoczucie mija gdy trzeba zająć się własnymi dziećmi, pojawia się w szkole gdy są tam cudze.
                  Żadne dolegliwości nie występują podczas 9 godzinnego lotu do Meksyku i zwiedzaniu tego, nie wątpliwie ciekawego kraju, natomiast są gdy trzeba obsługiwać klientów przy własnym biurku.
                  Nie chodzi mi o uzasadnione zwolnienia, ale właśnie takie. A takich jest naprawdę bardzo dużo.
                  • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:05
                    Znam ja wrzodowców- diety nie przestrzega, papierochy pali i alkoholem nie gardzi.
                    Wrzody nie biora sie z powietrza najczesciej,mozna to leczyc.
                    Jak sama mialam epizod gastryczny to dostalam zestaw lekow i L4 od razu- nikt nie kazal mi w pracy siedziec.
                    • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:15
                      Ty swoje i ja swoje. Rzadko choroba wrzodowa przechodzi po tygodniu, dwóch.
                      A skąd się bierze? Jeśli wiesz to opublikuj- jest szansa na Nobla. Oczywiście nie branie leków, palenie, alkohol zaostrzają chorobę wrzodową, ale nie o tym jest wątek.
                      • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:20
                        Wiekszosc wrzodowców jakich znam sumiennie sobie na wrzody zapracowalo.
                        No i ciagle jest kwestia leczenia,łagodzenia objawów, na co czesto ciezarne nie moga sobie pozwolic.
            • kropkacom Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:17
              Uważam, ze lepiej dla kobiet w ciąży kiedy stwierdzi się, ze nastąpiła jakaś patologia i trzeba na przykład leżeć. Lepiej niż twierdzenie, ze ogólnie ciąża to choroba. Mdłości i wymioty też wskazują, ze trzeba odchorować w domu. Druga sprawa, ze sami lekarze twierdzą, ze kobiety po prostu wiedzą już co mówić w czasie wizyty lekarskiej.
          • wjw2 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 11:25
            No pacz pani, ja nie mam zgagi, refluksu, nie puchną mi nogi, nie boli krzyż etc,

            Idąc tokiem twojego myślenia: ściemniasz koleżanko!
            Istnieje coś więcej niż czubek własnego nosa, uwierz
    • irina_katodina To już było wałkowane 28.08.12, 08:50
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,123577726,123577726,Ciaza_nie_jest_choroba_.html
    • carmita80 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:13
      Ciaza to nie choroba - zgadzam sie. Ciaza to stan fizjologiczny, bywa ze przechodzi sie go rewelacyjnie a bywa ze niezbyt dobrze. W ciazy moga tez wystapic problemy i wtedy sie je leczy. W wiekszosci ciaz jednak wszystko jest normalnie i w wieli krajach lekarza sie wogole nie widuje.
      • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:18
        W wiekszosci ciaz jednak wszystko jest normalnie
        > i w wieli krajach lekarza sie wogole nie widuje.

        Zastanawiam sie w takim razie jaki maja odsetek przedwczesnych porodów?
        Kobieta nie ma zadnych niepokojacych objawów,zagrozenie moze wykryc tylko przy okazji zbadania- a nie widuje sie lekarza.Chyba, ze chodzi sie na wizyty do osoby innej specjalnosci- poloznej? Jak to jest?
        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 09:27
          Znów skrajności. Do lekarza powinno się chodzić, ale w celu kontroli, wyłapania nieprawidłowości, stwierdzenia, że wszystko przebiega bez zastrzeżeń a nie po zwolnienie.
        • carmita80 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:10
          lola211 napisała:

          > Zastanawiam sie w takim razie jaki maja odsetek przedwczesnych porodów?
          > Kobieta nie ma zadnych niepokojacych objawów,zagrozenie moze wykryc tylko przy
          > okazji zbadania- a nie widuje sie lekarza.Chyba, ze chodzi sie na wizyty do oso
          > by innej specjalnosci- poloznej? Jak to jest?

          Odsetek porodow przedwczesnych jest podobny jak w pl z tym ze w pl odsetek urodzen skrajnych wczesniakow jest nieco wyzszy. Polozna w przypadku prowadzenia ciazy to nie jest osoba innej specjalnosci to jest wlasnie wlasciwa osoba, zalezy tylko od poziomu jej wyksztalcenia. W wielu krajach to ich glowne zadanie. Dopiero gdy problemy wystapia wkracza lekarz specjalista.
          • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:22
            Czyli tak czy inaczej opieka jest, wizyty kontrolne sa.U nas lekarz, tam polozne.
            Zastanawia mnie jeszcze ,czy jest jakis system uelastyczniania czasu pracy dla kobiet w ciazy, czy jak u nas- nic sie nie zmienia w zakresie jej obowiazkow?
            • carmita80 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 11:15
              lola211 napisała:

              > Czyli tak czy inaczej opieka jest, wizyty kontrolne sa.U nas lekarz, tam polozn
              > e.
              > Zastanawia mnie jeszcze ,czy jest jakis system uelastyczniania czasu pracy dla
              > kobiet w ciazy, czy jak u nas- nic sie nie zmienia w zakresie jej obowiazkow?

              Oczywoscie, ze ooieka nad ciezarnymi jest, wszak ryzyko zaistenia problemow istnieje zawsze wiec ciaze sie monitoruje.
              Co do prawa pracy nie orientuje sie za bardzo. Ja pracowalam w biurze w obu ciazach, pierwsza do konca, a druga niestety nie z powodu wypadku (nie w pracy). Na pewno nie istnieje ograniczenia pracy przy komputerze. Co do innych to nawet prace fizyczne kobiety w ciazy wykonuja i to czesto prawie do konca. Istnieje mozliwosc przejscia na urlop macierzynski 11 tygodni przed planowanym terminem porodu wiec jesli kobieta czuje ze juz nie moze pracowac moze z niego skorzystac. Jakie inne prawa maja kobiety w ciazy nie wiem, moge sie zorientowac.
          • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 17:22
            Nie mam teraz linka do tych statystyk, ale smiertelnosc okoloporodowa matek i noworodkow w Stanach, w ktorych generalnie ciaza i macierzynski to problem kobiet i zadnych zwolnien nie ma, a platne urlopy tylko dla tych na salary w korpo, jest skandalicznie wysoka, zwlaszcza, jesli wziac pod uwage poziom amerykanskiej medycyny. To znaczy nie jest jak w krajach 3go swiata, ale wyzsza niz w starej, socjalistycznej Europie. Byly tez badania, wykazujace, ze dziieci matek pracujacych do samego konca statystycznie maja mniejsza wage urodzeniowa, porownywalna z dziecmi matek, ktore palily podczas ciazy.
    • gku25 Czułam się ciężko chora przez całą ciążę 28.08.12, 09:55
      Skutkuje to tym, że raczej już nigdy w ciążę nie zajdę, a jeżeli już przez przypadek - cóż, wycieczka do Czech i po problemie.
    • jak_matrioszka Re: skoro tak: 28.08.12, 10:19
      Ciaza to moze i nie choroba, ale stan uciazliwy i wiele kobiet ze wszystkich sil broni prawa do zwolnienia z obowiazkow pracy zarobkowej (podkreslam, zarobkowej, bo malowanie pokoju dzidzi na zwolnieniu lekarskim jest juz w porzadku). W takim razie ja mam pytanie: czy ciezarne powinny miec prawo do zasilku dla bezrobotnych? W sytuacji kiedy kobieta zasilek wypracowala, ale zaciazyla wiec pracy nie podejmie (wyprawke musi skompletowac itp.), to w prawie powinien pojawic sie zapis ze ciezarne z zasilku dla bezrobotnych nie moga korzystac, a nawet powinno sie je wyrejestrowywac, bo przeciez nie szukaja pracy (czesc z nich szuka wylacznie zatrudnienia, czyli podstawy do wyplat).
      • lola211 Re: skoro tak: 28.08.12, 10:24
        Malowanie pokoju dzidzi po 8 godzin przez 5 dni w tygodniu? Łał..
    • peggy_su Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:38
      W mojej firmie pracownice w ciąży namawia się na zwolnienie lekarskie. Bo kobieta w ciąży to kłopot. Nie usiedzi 8 godzin przy biurku, tylko musi wstać co chwile, rozprostować się, lata do toalety co chwile, chciałaby wyjść pół godziny wcześniej, ciągle jakieś wizyty lekarskie, badania, no same problemy. Dostanie zwolnienie na 3 tygodnie bo przeziębiona, a potem znów wraca i dezorganizuje firme. Lepiej kazać jej załatwić zwolnienie i poszukać nowej, młodszej, co jeszcze o ciąży nie mysli.

      Większość się dostosowywała i najpóźniej w 5-6 miesiącu załatwiała sobie zwolnienie.
      Była ostatnio jedna, której lekarz nie chciał dać L4 bo przecież zdrowa. Szefostwo tak ją męczyło długo że w końcu poszukała innego lekarza do wypisywania zwolnień. Mogła się oczywiście postawić, zrobić aferę, ale przecież chce wrócić po macierzyńskim, więc co było robić.
      • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:23
        Powiedz to Dentystce bo wedlug niej zwolnienie lek. w ciazy to tragedia dla pracodawcowtongue_out
        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:41
          Nie zwolnienie a potwarzające się nieuzasadnione zwolnienia. A to róznica.
          • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:47
            Powtarzajace sie uzasadnione zwolnienia tez sa basrdzo uciazliwe dla pracodawcow. U mnie w firmie sie praktykuje cos takiego jak pisala Peggy su. Jak ciezarna zaczyna chodzic na zwolnienie i w kratke zaczyna przychodzic do pracy to sie sugeruje zeby wracala dopiero po macierzynskim.
            • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:50
              Aha, ja wlasnie na takim zwolnieniu bylam. Kilka razy wracalam do pracy ale niestety z powodow niezaleznych ode mnie ze 3 razy ladowalam na zwolnieniu z dnia na dzien. A raz opuscilam miejsce pracy w ciagu 2 minut prawie ze biegiem, nie powiadamiajac nawet przelozonych tylko kolezance na recepcji, ze musze pedzic do szpitala.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:53
                Może jesteś takim przypadkiem, ale nie są to rzeczy powszechne. Z cyklu "a ja"- ja znakomicie znosiłam ciąże- obie. Jedną ciut gorzej. Miałam raz 5 raz 9 dni zwolnienia. Uzasadnionego.
            • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:52
              A może na ten temat wypowie się ekonomista. Po macierzyńskim powiadasz? A więc 8 miesięcy ciąży+ 4 miesiące macierzyńskiego+ 1/2 miesiące urlopu wypoczynkowego = ponad rok nieobecności. A jak jest 2-3 dzieci to, bez urlopu wychowawczego jest to kilka lat. Po co komu taki pracownik?
              • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:02
                A co tu da ekonomista? Prawda jest taka, że większość pracowników to nie są wysokiej klasy specjaliści w wąskiej dziedzinie, tylko osoby, które jak najbardziej są zastępowalne. Problemem pracodawcy jest jedynie 30 pierwszych dni zwolnienia, za resztę zapłaci ZUS. Pracodawcy łatwiej zorganizować zastępstwo jak zwolnienia są ciurkiem, a nie w kratkę. A w ciąży nic nie wiadomo, może się okazać, że i zwykłe przeziębienie lekarz każe przeleżeć w domu.

                Studia kończysz mając 23 lata, wiek emerytalny osiągasz mając 67 lat. Kobietę czekają minimum 44 lata życia zawodowego. Czym jest rok zajmowania się dzieckiem?
                • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 14:16
                  Chyba studia licencjackie, ale niech będzie.
                  Zwykle rodzi się między 25 a 35 rokiem życia. Składki do tego czasu są mizerne, więc raczej ze swoich składek nie opłaci się zwolnienia. A 30 dni za które placi pracodawca- no cóż, jeśli się nie jest pracodawcą to rzeczywiście nie problem, ale jeśli się jest to może jednak być to irytujące.
                  ZUS nie drukuje pieniędzy tylko ma ze składek.
                  Przyjmijmy, że są to 44 lata, ale zwykle bywa mniej. Kilkoro dzieci, zwolnienia na te dzieci, urlopy wychowawcze, a z wiekiem zaczynają się choroby.
                  Jeśli chodzi o zastępstwa to najczęściej pracownika trzeba przyuczyć, nawet jeśli ma formalne kwalifikacje i mało fajną rzeczą jest przyuczanie ( a więc inwestowanie w pracownika) po to, żeby za kilka miesięczy trzeba było szkolić nowego, bo stary na zwolnieniu.
                  • peggy_su Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 15:08
                    Powiedz to mojemu pracodawcy. Jakoś woli wypłacić za te 30 dni zwolnienia, zwłaszcza że nie przysługują wtedy żadne premie, a potem niech się ZUS martwi.
                    Firma zatrudni nową osobę za jeszcze niższą kasę.
                  • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 15:48
                    Jeśli chodzi o zastępstwa to najczęściej pracownika trzeba przyuczyć, nawet jeś
                    > li ma formalne kwalifikacje i mało fajną rzeczą jest przyuczanie ( a więc inwes
                    > towanie w pracownika) po to, żeby za kilka miesięczy trzeba było szkolić nowego
                    > , bo stary na zwolnieniu.

                    Kobieto ale co ty chrzanisz jak potluczona. Pracodawca tak czy siak musi kogos na zastepstwo przyuczyc bo matka predzej czy pozniej bedzie musiala z pracy na conajmniej kilka miesiecy odejsc. Chyba ze proponujesz kolejny kompromis zeby kobieta wielkodusznie zrezygnowala z macierzynskiego i wychowawczego.
                    • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:18
                      Niedługo wmówisz mi, że proponuję, aby kobieta pracowała na sali porodowej. Czytaj dokładnie. Jestem przeciwna nieuzasadnionym długim zwolnieniom "na ciążę". Koniec kropka. W przypadku urlopu macierzyńskiego, i tylko macierzyńskiego, pracodawca może aatrudnić np. pracownika z sąsiedniego biurka , dać mu zadania. Na 4-5 miesięcy to możliwe, pewnie znajdzie się sporo takich, którzy zechcą. Na rok lub dłużej byłoby to trudne. Więc kto tu "chrzani jak potłuczona"?
                      • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:28
                        W przypadku urlopu macierzyńskiego, i tylko macierzyńskiego, pra
                        > codawca może aatrudnić np. pracownika z sąsiedniego biurka , dać mu zadania

                        Po macierzynskim jest urlop i wychowawczy, do ktorego pracownica ma prawo. Przy ciezarnej pracownicy pracodawca, ktory ma jako takie pojecie o swiecie nie moze optymistycznie zakladac ze bedzie ona nieobecna tylko przez 4mce i ani dnia dluzej.
                        • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:37
                          A nie uczciwiej by było porozmawiać i powiedzieć jakie ma się plany. Inaczej układa pracę pracodawca, który wie, że pracownica nie pójdzie na 9 miesięcy na zwolnienie, potem na urlop macierzyński, później wychowawczy a potem będzie brała tyle zwolnień na dziecko i siebie ile się da. Będzie to robiła, bo ma formalnie prawo.
                          Jeżeli pracownica powie: jestem w ciąży, postaram się nie brać zwolnień, ale w pierwszym trymestrze źle się czuję. Postaraj się tak rozłożyć pracę, żebym mogła coś robić w domu ( z góry uprzedzam, że jestem świadoma faktu, że zaraz przytoczycie mi przykład nauczycielek albo podobny- chodzi o idee). Planuję urlop macierzyński i wypoczynkowy, wychowawczego brać nie będę. Mam zapewniona opiekę nad dzieckiem, ale jak zachoruje będę brała zwolnienia przemiennie z mężem i uwzględnij moja pracę w domu.
                          A inaczej jak od 10 dnia ciąży mąż będzie dostarczał zwolnienie za zwolnieniem a w fiirmie pokażę się, żeby złożyć podanie o urlop wychowawczy, wróci na miesiąc po czym dostarczy zwolnienie na kolejną ciążę.
                          • peggy_su Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:53
                            Heh ale to zakłada uczciwość i jakaś wyrozumiałosć pracodawcy.
                            W mojej firmie pracodawca "ceni" pracownika póki ten pracuje bite 8 godzin, a jak trzeba to więcej. Kiedy następuje jakaś szczególna okoliczność nie liczy się ile zrobiłaś, ile zarobiłaś dla firmy pieniędzy, liczy się że w tej chwili nie jesteś w 100% dyspozycyjna.

                            Ciężarna koleżanka o której pisałam wyżej wybrała się na taka uczciwą rozmowę. Miała zamiar pracować jak najdłużej bo to dawało jej premie. No ale się rozchorowała. Dostała zwolnienie raz tygodniowe, raz chyba 3 tygdniowe. Kilka razy przyszła później ze względu na badania lekarskie. Poprosiła o możliwość wychodzenia z pracy 30 minut wcześniej, bo dojeźdzała do domu pociągiem i taka możliwość pozwoliła jej byc w domu dużo wczesniej.
                            Pracodawca uznał że mu to nie odpowiada i nie będzie nikogo traktował szczególnie. Jeśli koleżanka nie może siedzieć w pracy jak wszyscy 8 godzin, to niech sobie załatwi zwolnienie.

                            Tak jest u mnie. Z relacji znajomych wiem, że moja firma nie jest odosobnionym przypadkiem. A jak mówi stare polskie przysłowie - jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
                            • peggy_su Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:55
                              Jeszcze dopiszę bo może to nie jest dla Ciebie jasne. Pracodawca nie wysyła nikogo na płatny urlop, tylko namawia do załatwienia sobie zwolnienia. Platnego przez ZUS czyli przez podatników, na co się tu większość tak obuża.
                            • nenia1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 17:10
                              Pięknie to sobie wszystko tłumaczyciesmile

                              Właściwie wychodzi na to, że na te L-4 zdrowe ciężarne idą, bo są do tego zmuszane.

                              A to pracodawca wymusza pójście na L-4, a to lekarz nie pytajny wypisuje i wciska, no jak tu nie brać tego zwolnienia.

                              No, jak mus to mus.

                              • peggy_su Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 17:22
                                Nie wiem jak jest WSZĘDZIE, wiem jak jest u mnie. Mój pracodawca po pierwsze wymusza, po drugie nie jest wobec mnie uczciwy.
                                • nenia1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 17:36
                                  No ale zauważ, że w tym wątku są właśnie tylko takie przykłady przytaczane.
                                  Ani słowa o przypadkach, gdzie kobiety idą na L-4 bo chcą sobie odpocząć.

                                  A tymczasem powszechnie w internecie, na innych forach, kobiety się z tym nie kryją, jedna drugiej doradza co robić, co mówić, padają konkretne nazwiska "chętnych" lekarzy, ich adresy.

                                  Tu jak się czyta wychodzi na to, że innej drogi w ciąży niż L-4 nie ma. I nie dlatego, ze kobieta chce, ale dlatego, że wszystko ją do tego zmusza.

                                  Te niekorzystne okoliczności, plus oczywiście fakt, że ta co bierze L-4, jest dobrą matka, dbającą o dziecko od poczęcia, a ta co pracuje, jest zafiksowaną na karierze pracoholiczką, powodują, że innego wyjścia niż zwolnienie praktycznie nie ma.
                                  • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 18:11
                                    No ale zauważ, że w tym wątku są właśnie tylko takie przykłady przytaczane.
                                    > Ani słowa o przypadkach, gdzie kobiety idą na L-4 bo chcą sobie odpocząć.

                                    No ja sie akurat temu nie dziwie bo nie znam takich przypadkow z realnego zyciatongue_out Oczywiscie moglabym idac za twym przyladem przetrzasac internet w poszukiwaniu roznych historii (nie tylko wsrod ciezarnych) i tez sie bulwersowac. Zwolnienia u moich znajomych uzasadnione , tak to przynajmniej wygladalo z zewnatrz a ja tego nie weryfikowalam nie jestem upowazniona. Za to ludzie zawsze wiedzieli lepiej i roznosili niestworzone ploty (oczywiscie malowanie mieszkania i wakacje na Ibizie) wiec nie zdziwilabym sie gdyby o moim L4 tez opowiadali nie wiadomo co. W sumie mnie to guzik obchodzi.
                                    • nenia1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 18:48
                                      Ja nie muszę przetrząsać internetusmile

                                      Obsługuję firmy od strony kadrowej między innymi i widzę na tym nieco szerszym przykładzie, niż tylko znajomi, jak wygląda zjawisko L-4 w ciąży.

                                      Ale nie mogę z oczywistych względów opisywać w internecie konkretnych przypadków.
                                      Dlatego wpisałam jedynie "jak załatwić L-4 w ciąży" i voilasmile
                                      Nie trzeba wcale przetrząsać, a i obraz nieco bardzie nabrał równowagi.

                                      Tu nikt nie napisze "a po co mam chodzić do pracy, jak za siedzenie w domu dostanę 100% wynagrodzenia"?

                                      Na innych forach, gdy jeszcze takich dymów nie było, kobiety piszą dość szczerze.

                                      Bo tu panie, które idą na L-4 to albo prawdziwe bojownice o godność i sprawiedliwość społeczną (walka z instytucjami państwowymi, z lekarzami, z pracodawcą), albo męczennice zmuszane siłą do brania zwolnień.



                                      • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 19:46
                                        Doprawdy? A ja myslalam, ze conajmniej te zwolnienia wypisujesz taka jestes zorientowanatongue_out
                                        Moze zaspokoisz ma ciekawosc i napiszesz od kiedy to kadrowa zwlaszcza zewnetrzna jest tak dokladnie zorientowana ktorej ciezarnej sie zwolnienie faktycznie nalezy?
                                        • nenia1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 20:37
                                          Bo to nie jest temat tabu. Większość kobiet uważa tak jak tu "po prostu się należy" i nie widzi w tym nic niestosownegosmile.
                                          Planują L-4 jeszcze przed zajściem w ciąże, niektóre wręcz proszą o rady albo upewniają się co do wysokości zasiłku.
                                          Zdarzają się też pracodawcy, którzy zatrudniają kobiety w ciąży na miesiąc, by ta po miesiącu opłacania składek poszła na L-4, bo "trzeba kobiecie pomóc."
                                          Zwyczajnie mnie o tym informują, nikt się nie krępuje, bo nie widzi w tym nic złegosmile
                                          • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 09:15
                                            Nie wiem z jakich powodów inne kobiety brały zwolnienia w czasie ciąży, nie czytam nałogowo innych for dyskusyjnych, nie przeklejam z nich postów i prawdę mówiąc nie interesuje mnie to. Ja opisuję własne doświadczenia. Gdy byłam w ciąży i wzięłam tygodniowe zwolnienia (mniejsza o to z jakiego powodu) usłyszałam od pracodawcy, że nie podoba mu się takie branie zwolnień na tydzień. Albo pracuję do porodu bez żadnych zwolnień lekarskich, albo załatwiam sobie zwolnienie do końca ciąży, a on osobę na zastępstwo. Powiedz mi jak 4 miesiącu ciąży można przewidzieć, czy za 2 miesiące nie wystąpią jakieś komplikacje? Która pracownica po takim tekście zaryzykuje narażenie się szefowi. Wbrew pozorom da się wywalić z pracy młodą matkę, a szukanie pracy z niemowlęciem nie jest łatwym zadaniem.
                                    • premeda Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 11:42
                                      Ja nie znam takich dziewczyn, które na L4 poszły bo chciały. Wszystkie, które w mojej okolicy idą na L4 po zobaczeniu dwóch kresek na teście to dziewczyny idące "odgórnie" pracujące na strefie ekonomicznej. To są dziewczyny pracujące fizycznie w firmach typu Electrolux. Znam też dwie, które będąc w ciąży normalnie się zwolniły, wyszły z założenia, że chłopaki utrzymają je i dzieci. Obie do dzisiaj nie pracują, jedna poroniła ale do pracy jej się iść nie chce, druga siedzi z dzieckiem, mamusią i siostrzyczką w domu.
                              • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 17:59
                                ja akurat nie bylam zmuszona ale porozmawiano ze mna w duchu, ze zwolnienie wszystkim uprosci zycie zwazywszy fakt, ze jednak zdarzaly sie mi nieobecnosci z zaskoczenia i l4 to na tydzien a to na dwa a to pobyt w szpitalu. Poza tym krecenie nosem, ze i tak juz nie moge pracowac w nadgodzinach i wyjezdzac sluzbowo. Generalnie ze zupelnie niepotrzebnie sie spinam przychodzac do pracy na tydzien w miesiacu bo i tak trzeba kogos zatrudnic na zastepstwo.
                          • franczii Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:55
                            Inaczej uk
                            > łada pracę pracodawca, który wie, że pracownica nie pójdzie na 9 miesięcy na zw
                            > olnienie,

                            No ale pracodawca nie moze tego wiedziec i o to chodzi. Tak jak ci juz pisalam mozna miec szczere checi pracowac dlugo jak sie da a potem chodzic w kratke.

                            Planuję urlop ma
                            > cierzyński i wypoczynkowy, wychowawczego brać nie będę. Ma
                            A co jest zlego w wychowawczym?
                            Powiem ci tak: kiedy bylam w pierwszej ciazy nie mialam zamiaru isc na wychowawczy tylko wracac zaraz po macierzynskim bo mi sie wydawalo, ze nie wytrzymam bez roboty. na szczescie nikt mi nie kazal wiazacych deklaracji skladac jeszcze przed porodem bo bym musiala wszystko odszczekiwac bo jednak kiedy dziecko przyszlo na swiat to mi sie odmienilo i nie chcialam go nikomu podrzucac tylko byc z nim jak najdluzej.
                            W srodku macierzynskiego pojechalam odwiedzic kolezanki w pracy ( i pochwalic sie malymtongue_out) i wtedy powiedzialam, ze bede brac wychowawczy.
    • helufpi Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:45
      Mnie też ten tekst denerwuje (choć dzień przed pierwszym porodem byłam w pracy i NIGDY nie wzięłam lewego zwolnienia).
      Starość to też nie choroba. Że co, że boli, siły nie te, że ma się zasługi dla społeczeństwa? A kto kazał być starym?
      • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 10:56
        Trafne porównanie.A pracowac do smierci,zamiast zasłaniac sie złym samopoczuciem.
      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:45
        Nie bierze się zwolnień, a w każdym razie nie powinno, na starość. Podobnie jak na ciążę, na miesiączkę, na klimakterium. Bierze się zwolnienia ( a ściślej daje je lekarz) na konkretne dolegliwości, choroby.
        Jeśli jest ciąża zagrożona to zwolnienie jest uzasadnione. Jeśli przyszła mama tryska zdrowiem to powinna pracować.
        Jeśli osoba w podeszłym wieku jest zdrowa nie ma wskazań do zwolnienia tylko dlatego, że skończyła ileś tam lat. Jeśli ma bóle w klatce piersiowej - powinna iść co najmniej do lekarza albo do szpitala.
        Analogia nietrafna.
        • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 22:21
          Zapomnialas o emeryturze.Idzie sie na nia wlasnie ze wzgledu na fizjologiczny stan jakim jest starosc.Chocby czlowiek był zdrowy, to mu sie nalezy tylko i wylacznie z racji wieku.
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 08:22
            Owszem, wieku. Człowiek przepracował róznie 25-25-45 lat, odprowadzał składki emerytalne przez ten czas i emerytura mu się należy. W określonym wieku , nie wcześniej.
            Natmiast piszę to po raz kolejny- ciąża nie jest chorobą, jest stanem, w którym mogą, ale nie muszą występować róznego rodzaju dolegliwości. Bardzo często ich nie ma albo są okresowo. Nikt nie kwestionuje zwolnień gdy coś się dzieje, ale branie zwolnień "na ciążę" jest nieetyczne, nieuczciwe. Tak po prostu. A cała ta ideologia o rentach, emeryturach jest nie na temat.
            • lauren6 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 09:24
              > branie zwolnień "na ciążę" jest nieetyczne, nieuczciwe. Tak po prostu. A cała
              > ta ideologia o rentach, emeryturach jest nie na temat.

              Co do pierwszego się zgodzę, co do drugiego nie.

              Owszem, branie zwolnień lekarskich gdy się jest zdrowym jest nieetyczne. Tak samo jak kombinowanie z lewymi rentami, zwolnieniami lekarskimi gdy pracodawca chce cię zwolnić. To wszystko są zachowania normalne w Polsce, gdzie Polacy uważają, że skoro ZUS i pracodawcy robią ich w konia, to oni mają moralne prawo robić w konia ZUS i pracodawców. Ciężarne z L4 "na ciążę" nie odbiegają tutaj od polskiej normy, tylko wpisują się w pewien klimat i narodową tradycję.

              Dlatego mnie wkurza ta cała nagonka na ciężarne. Dlaczego nie zrobią nagonki na prezesów, którzy uciekają na L4 przed zwolnieniem z pracy i przez pół roku obłożnie chorzy remontują sobie dom? To nie są pojedyncze przypadki. Po prostu jak zwykle najłatwiej uderzyć w bezbronnego, w kobietę. A bezczelne typy w wywiadzie do gazety będą się chwalić, że teraz to on nie zatrudni żadnej kobiety na umowę o pracę, tylko na śmieciową.

              Najbardziej mnie bawią kobiety. Matki, które nie widzą drugiego dna w tej sprawie, tylko ślepo idą za prasą i walą kamieniami w te "mamuśki" co masowo biorą zwolnienia, które im się nie należą.
              • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:18
                Zawsze możesz sama założyć firmę i zatrudnić w niej młode kobiety, nic nie stoi na przeszkodzie.
                Wymagasz od innych? Ok, ale zacznij od siebie i sama daj dobry przykład np. załóż firmę i zatrudnij ciężarne i matki malutkich dzieci. Oczywiście firma przy tym musi generować dochód bo z czego opłacisz pensje. Życzę powodzenia.
    • guderianka ciąża to objaw zdrowia 28.08.12, 10:49
      Ciąża nie jest chorobąale dowodem na zdrowie organizmu.
      Zwolnienia lekarskie nie są na ogól wystawiane na ciążę (poza tymi opłaconymi, na żądanie pacjentki, wykorzystującymi to, że prawo na nie zezwala tak jak 'zezwala' na lewe zwolnienia psychiatryczne/ortopedyczne/okulistyczne itp) na dolegliwości z nią związane :
      -zagrożenie ciązy
      -uciążliwe mdłości i wymioty
      -bóle kręgosłupa, miednicy, spojenia łonowego
      - uciażliwe warunki pracy
      -łozysko przodujące
      -cukrzyca ciążowa/cholestaza/tężyczka itp
      -i in.
      • konwalka Re: ciąża to objaw zdrowia 28.08.12, 11:27
        i jak zwykle,ematko- punkt widzenia zalezy odpunktu siedzenia
        te,co przeszly ciaze tanecznym krokiiem uwazaja,ze ciaza jest fajna, naturalna i zwolnienia na ogol sa lewe
        te, co mialy takie festiwale w ciazach jak ja, uwazaja ze pierwsza z brzegu popularna choroba to urokliwe spa w gorach w porownainiu z tymi cyrkami ciazowymi

        ja osobiscie wpominam pierwsza ciaze tak, ze chce zapomniec
        poranne mdlosci zaczynaly sie o 4.30 akonczyly o 00.30
        w tzw miedzyczasie rzygalam CO PIETNASCIE MINUT
        wyjscie dolazienki uznawalam za sukces na miare zdobycia k2
        dla mnie ciaza byla gorsza niz niejedna choroba
        i na pewno o wiele dluzsza
        • lauren6 10/10 28.08.12, 12:16
          > te,co przeszly ciaze tanecznym krokiiem uwazaja,ze ciaza jest fajna, naturalna
          > i zwolnienia na ogol sa lewe

          Jestem ciekawa ile z kobiet na forum, które twierdzą, że większość zwolnień ciążowych jest lewych miało na prawdę ciężką ciążę. Mi by do głowy nie przeszło by w ten sposób oceniać inne kobiety.
          • nenia1 Re: 10/10 28.08.12, 12:40
            lauren6 napisała:

            >Mi by do głowy nie przeszło by
            > w ten sposób oceniać inne kobiety.

            To nie są żadne oceny, to są fakty. Wystarczy poczytać pierwsze lepsze forum, gdzie piszą kobiety w ciąży.

            renata84 (2011-10-19 20:47:10)
            Ja chodzę prywatnie i na pierwszej wizycie wzięłam L4 na tydzień żeby się wyspać.

            kolorek (2011-10-20 11:42:14)
            na początku prywatny - dał mi bez problemu w 15 tc, pozniej przeprowadziłam się i poszłam państwowo i również bez problemu (i bez kasy za l4) - nie czułam się źle smile

            kasiunieczek (2011-10-19 20:12:53)
            tak naprawde,to zalezy tylko od lekarza,ale powinny dawac bez łaski,ja ide raz do ginekologa i biore na 2 tyg.,a pozniej do rodzinnego,u ginekologa mowie ze czuje sie zmeczona i wypisuje mi,a u rodzinnego,ze jakies przeziebienie mnie chyba łapie,głowa boli ,zmeczenie itp,i tak juz 3 m-c na zwolnieniusmile
            • ania_dentystka Re: 10/10 28.08.12, 13:57
              To jeszcze podpowiem: rzygania nikt nie sprawdzi, ani duszności, ani zasłabnięć rano, ani zawrotów głowy. Tzw złe samopoczucie to pojęcie względne, więc nawet nie trzeba się napracować, żeby następnego dnia po pojawieniu się kreski aż do porodu byc na zwolnieniu. 8,5 miesięczny urlop.
              • guderianka Re: 10/10 28.08.12, 14:14
                hehe wink masz wiele wspólnego z moim szefem
                Gdy w połowie ciąży mówilam mu, że mój stan zdrowia nie pozwala na to, by ciągnąc nadal projekty + nowe sprawy i że prosze o odciążenie w tym zakresie odrzekł , że jemu 'ciężko jest ocenić moje obiektywnie odczucia ale nie widzi podstaw..". Jasne, że cięzko bo skoro informuję go o subiektywnych moich odczuciach i problemach z wydajnością to on nie może tego ocenić-bo g.....o wie o ciązy i o tym co się czuje. Bóle miednicy,zmęczenie, senność, doskwierajacy kręgosłup, mdłości, krwawienia z nosa nie znalazły zrozumienia - więc poszłam na L4 wink
                • ania_dentystka Re: 10/10 28.08.12, 14:19
                  Tak jak Ty masz swoje sprawy tak i szef. Trzeba wypracować kompromis a po tym wątku jasno widać, że z ciężarnymi się nie da. I mamy jasną odpowiedź dlaczego unika się nawet dobrze wykształconych i przygotowanych zawodowo kobiet, chociaż,........ czy oby te panie o wysokich kwalifikacjach i takich samych zarobkach przypadkiem lepiej nie znosiły ciąż? Czy panie, które identyfikują się z firmą nie biorą rzadziej zwolnień? Bo coś mi się wydaje, że tak jest.
                  • guderianka Re: 10/10 28.08.12, 14:29
                    Niestety, nie zawsze można ( u mnie się nie dało)
                    Mówisz że unika się dobrze wykształconych i przygotowanych zawodowo kobiet?- nie zauważyłam.

                    Nie będę indentyfikowała sie z firmą, która nie identyfikuje sie ze mną. Proste. Sama pisałaś o kompromisie. W Polsce niestety rzeczywistość jest taka, że pracodawcy źle traktują ciężarne gdy te pracują, a jeszcze gorzej gdy wrócą do pracy po macierzyńskim. Nie czarujmy się, pracodawców nastawionych pozytywnie do ciężarnych jest niewiele a szkoda-bo dobre potraktowanie takiej pracownicy gwarantuje jej lojalność.
                    • ania_dentystka Re: 10/10 28.08.12, 16:21
                      I odwrotnie. Jeśli pracownica nie zdąży przepracować roku i idzie na bardzo długie, bo całociążowe zwolnienie, potem na urlop macierzyński co jest zrozumiałe, póxniej bierze wypoczynkowy a nastepnie wychowawczy to pracodawcę biorą diabli.
                  • lauren6 Polecam 28.08.12, 15:00
                    analizę: dziecioza.blox.pl/2012/08/Zle-ciezarne-na-zwolnieniach.html

                    Podsumowanie bardzo trafne. Tu nie o kompromis chodzi, tylko o społeczne przyzwolenie na dalszy mobbing wobec młodych kobiet.
              • franczii Re: 10/10 28.08.12, 15:38
                > To jeszcze podpowiem: rzygania nikt nie sprawdzi, ani duszności, ani zasłabnięć
                > rano, ani zawrotów głowy.

                Podobnie jak nikt nie sprawdzi, ze nie symulujesz rotawirusa i zatrucia pokarmowego. W zwiazku z czym nalezaloby zlikwidowac zwolnienia z tego tytulu.
              • nenia1 Re: 10/10 28.08.12, 16:18
                A tu dalsze dialogi prześladowanych i mobbingowanych pań w ciąży:

                # kasirka87 20.9.2009 (11:33)
                mam lekką prace bo pracuje jako pracownik biurowy no ale dojazdy mnie męcząuncertain dojezdzam 20 min busem a wiecie jak jest cieplo co znaczy siedziec w zatloczonym busie!! mowilam to gin to z laska mi dal na 26 dni i ani dnia dluzej

                na to inna zaszczuta przez społeczeństwo ciężarna

                # whysky 21.9.2009 (22:15)
                Zmień lekarza i po kłopocie. Co on łaskę robi, że Ci wypisze?? Co za palant.

                # kasirka87 24.9.2009 (21:25)
                we wtorek ide prywatnie wiec dam znac czy sie udalo zalatwic

                i szczęśliwy happy end:

                # kasirka87 1.10.2009 (12:13)
                nowy gin poprostu super!!! bez proszenia mi dal L4 nawt nie musialam sie tlumaczyc czemu chce zwolnienie. Powiedzial: "uwazam ze jesli kobieta w ciazy nie ma ochoty pracowac to nie wolno jej do tego zmuszac"

                Jak sobie radzić z opornymi lekarzami - porady mesi i miluszki

                # mesia25 28.11.2009 (08:26)
                Proponuję tym, które chcą iść na zwolnienie aby mówiły swojemu lekarzowi, że źle się czują w pracy, męczy was ranne wstawanie a w pracy się stresujecie i po prostu kolorować jak wam ciężko. Lekarz nie może Wam nie dać zwolnienia, ja bym mu powiedziała, że w takim razie bierze pan/pani odpowiedzialność za moją ciążę. trzymam kciuki za przyszłe mamy!! pozdrawiam!!

                # miluszka 13.1.2010 (09:23)
                W razie czego jak nie chca wystawiac zwolnien to proscie o zaswiadczenie ze nie chca, macie do tego prawo! Jak nie stac Cie na prywatnego to pojdz na nfz gdzie indziej, powiedz ze wymiotujesz, jestes senna, mdli Cie, zmeczona!! Jesli odmowi wystawienia zwolnienia, wez potwierdzenie, ze odmowil/a L4 - zazwyczaj wtedy daja, bo sie boja nie dac!

                Z innego forum

                Pytanie: jak załatwić L-4 w ciąży

                Ja dostałam zwolnienie bez problemu, powiedziała tylko swojemu ginowi że nie chcę chodizc do pracy, że wolałabym zwolnienie. Nic nie płaciłam.
                ja80 25.02.2010, 16:07

                kobieto jestes w ciazy i mowisz ze chcesz zwolnienie i tyle...
                niczego nie załątwiałam poprostu móiłam ze chce zwolnienie, powiedziałm tylkoraz później mi juz tylko przedłużał i wszytko na tematsmile
                rozowa82 25.02.2010, 16:08


          • ania_dentystka Re: 10/10 28.08.12, 13:49
            Miałam obie ciąże dość lekkie. Pierwsza nieco gorsza, ale też bez rzygania. Jestem w wieku, w którym stale okazuje się, że któraś z koleżanek zachodzi w ciążę lub była w ciąży. Mam ciężarne pacjentki, rodzą matki kolegów moich dzieci. Bardzo rzadko zdarzało się, bo to widać, o tym się mówi, że ciąża przebiega wyjątkowo trudno, jest cukrzyca, stałe rzyganie, powikłania. Pojedyncze przypadki. Natomiast zwolnień- mnóstwo.
            Nigdzie się nie upierałam, że kobiety z ciążą problematyczną nie powinny brać zwolnień, ale nadal twierdzę, że zwolnienia są nadużywane.
            • helufpi Re: 10/10 29.08.12, 13:44
              Ba
              > rdzo rzadko zdarzało się, bo to widać, o tym się mówi, że ciąża przebiega wyjąt
              > kowo trudno,
              Jasne, wyjątkowo chętnie się mówi wszystkim dokoła o swoich hemoroidach, żylakach, cogodzinnym chodzeniu do toalety, rozchodzeniu się spojenia łonowego, mdłościach, nietrzymaniu moczu, upławach itd. itp. A to wszystko jest możliwe w prawidłowo przebiegającej bez jakiegokolwiek zagrożenia dla dziecka ciąży i może bardzo utrudniać pracę.
              A przypominam, że zus-zla nie jest "na chorobę" tylko na "niezdolność do pracy".
    • to_ja_tola Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 13:00
      o k... one cię tu zaraz zeżrą,za to że w ogóle smiesz twierdzić,że tak nie jestbig_grin
    • mkt1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 15:31
      samolotkarola10 napisała:

      > bo co ma piernik do wiatraka.

      ....bardzo duzo, piernik z maki a maka z wiatraka.
      Ale na powaznie, tez uwazam, ze ciaza to nie choroba, ale...przy dzisiejszym stylu zycia, pracy zawodowej i mnostwie innych obowiazkow (wiem, wiem kobiety kiedys pracowaly w polu i rodzily na polu i bardzo czesto na tym polu umieraly), kobiety w ciazy moga czuc sie bardzo zmeczone, albo pod zwiekszonym stresem. Jedne sa bardziej wytrwale inne mniej, wiec chodzenie do lekarza jest jak najbardziej usprawiedliwione.



      • hermenegilda_zenia Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 16:01
        Tu nie chodzi o wytrwalosc, tylko 100% platne swiadczenia na L4, bo dziwnym trafem te zwolnienia na dwie kreski pojawiaja sie najczesciej u pan na etacie. Gdyby wysokosc chorobowego byla zmniejszona do 70% czy 80% pensji, jestem pewna ze nastapiloby wiele cudownych ozdrowien.
        • paartycja Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 18:06
          choćbyś nie wiem jak chciała to nie ozdrowiałabym cudownie-ciążę miałam modelową-więc wg niektórych z was nie kwalifikowałam się do zwolnienia- ale rwę kulszowa taką,że na kiblu nie mogłam usiąść,nie mówiąc o pójściu do pracytongue_out
          i nie miałoby na tę sytuację wpływu nic-ani prowadzenie własnej działalności,ani pobyt np. w Anglii-po prostu nie byłabym w stanie pracować
          • hermenegilda_zenia Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 18:54
            Dlaczego tak trudno czytac ze zrozumieniem, widac, ze ta umiejetnosc nie wszystkim jest dana. Caly czas walkowany jest temat brania zwolnien z tytulu bycia w ciazy a nie rwy kulszowej, czy innej jednostki CHOROBOWEJ wystepujacej w tym samym czasie co ciaza.
        • wjw2 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 11:51
          > Tu nie chodzi o wytrwalosc, tylko 100% platne swiadczenia na L4, bo dziwnym tra
          > fem te zwolnienia na dwie kreski pojawiaja sie najczesciej u pan na etacie.

          Jak rówież u pań i panów policjantów (u pnaów oczywiście nie z powodu ciążysmile), jest to grupa zawodowa o największej absencji powodowanej L4. Powód? KAŻDE L4, KAŻDE, płatne 100 %.
          • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 12:09
            Dlatego jestem za uzdrowieniem polskich ciąż prostym zabiegiem - L4 nie płatne w 100% tylko odpowiednio mniej. Myślę, że przynajmniej 30 % ciąż chorowitych tym prostym sposobem się uzdrowi.
            • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 21:02
              A jednoczesnie czesc ciaz skaże na stratę,bo przyszła mama broniąc sie przed spadkiem dochodów(najczesciej niewielkich) bedzie sie narazac i pracowac.Mimo zagrozenia utraty.
    • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 19:13
      Witam. Jestem tu dość nowa, tzn.czytam sobie Was, ale piszę po raz pierwszy i - jak w nicku - aż założyłam konto, bo już mnie nosi. Od jakiegos czasu nasza ukochana TuskWyborcza
      prowadzi nagonkę na L4 w ciąży. Zaczęło mnie to także zastanawiać, czego spodziewać się po wakacjach. Po tym rzadzie nie spodziewam się już niczego dobrego, dlatego - jak tu już kilka osób pisało - zastanawiam sie, jakie kolejne antyrodzinne i antykobiece zmiany zostaną nam zaserwowane już niedługo. Boję się.
      W kraju, w którym rodzi się coraz mniej dzieci, w którym nie istnieje żaden sposób na wspieranie rodzin, a wręcz przeciwnie, L4 w ciąży jest jedynym przywilejem i udogodnieniem dla kobiet. Ciąża nie jest chorobą, jasne, ale występuje w jej trakcie 100 i więcej niedogodności, nawet w tej chcianej, zdrowej i prawidłowej. Jak wiele z Was tu pisało, na wiele tych dolegliwości zdrowy, nie ciężarny człowiek (częściej meżczyzna; też był artykuł o tym, że faceci biorą dużo więcej zwolnień), dostanie L4 bez problemu, to dlaczego mamy odmawiać go kobietom w kraju, gdzie rodzenie jest tak (rzekomo) pożądane??? Większośc kobiet przez długie długie lata płaci składki (olbrzymie) na ZUS, za te, powiedzmy, 6 czy 7 miesięcy zwolnienia (minus 33 dni płaconych przez pracodawcę, z który jednak przez czas przed ciążą jakieś korzyści z pracownicy miał, umówmy się), odrobi ona i jej dziecko z nawiązką. Emamy piszące tu, że "ciaża to nie choroba", "kobiety powinny w ciąży pracować normalnie" itp., "natychają" wink mnie smutnym wnioskiem, że same sobie jesteśmy najgorszymi wrogami. Gdyby to nasze kochane "misie" były w ciąży, istniałby ustawowy zakaz ich pracy oraz obowiązki dotyczące pełnej obsługi "ciężko chorego" misia. Same babki jesteśmy durne, niestety!, nie sznujemy same siebie i dajemy się szczuć głupio sad zamiast doceniać ten fajny czas, jaki jeszcze jest nam dany, nawet, chorobcia!, na wyspanie się i czytanie!!!, jedyny czas, jedyne kilka miesięcy, jakie mamy. Kobiety, nie bądźmy głupie!
      • nenia1 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 19:27
        az.zalozylam.konto2012 napisał(a):

        > Większośc kobiet przez d
        > ługie długie lata płaci składki (olbrzymie) na ZUS, za te, powiedzmy, 6 czy 7 m
        > iesięcy zwolnienia (minus 33 dni płaconych przez pracodawcę, z który jednak prz
        > ez czas przed ciążą jakieś korzyści z pracownicy miał, umówmy się), odrobi ona
        > i jej dziecko z nawiązką.

        W praktyce wygląda to tak - na ubezpieczenie chorobowe pracujący płaci 2,45% miesięcznie od swojej pensji brutto.
        Zakładając, że zarobek wynosi brutto 3.500,- zł miesięczna składka wynosi 85,75 zł.
        Jeżeli więc kobieta pójdzie na 8 miesięcy zwolnienia w czasie ciąży plus otrzyma zasiłek macierzyński za prawie 6 m-cy to łącznie (bo wszystko jest 100%) otrzyma brutto 49.000,- zł.
        Musiałaby więc pracować 47 lat, aby z jej składek wyrównała się kwota jaką otrzymała.
        • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 19:40
          No już pisałam, że na pewno ZUS nie płaci za 8 miesięcy, bo:
          1) zanim kobieta się zorientuje, że jest w ciąży i pójdzie do lekarza, to już na pewno miesiąc ciąży minął;
          2) nawet jeśli weźmie L4 na pierwszej wizycie, za pierwszy miesiąc płaci pracodawca.
          Ergo: już przynajmniej 2 miesiące odpadają, a jednak nie wmówicie mi, że _wszystkie_ kobiety w ciąży są do końca na zwolnieniu. Możemy też, myślę, z dużą dozą prawdopodobieństwa, założyć, że podczas każdej ciąży zdarzają się okresy, kiedy rzeczywiście samopoczucie i inne warunki (np.dojazd do pracy, nie zapominajmy o tym!), sprzyjają lub wręcz są wskazaniem do wzięcia zwolnienia. Tak więc "lewego" zwolnienia zostaje juz np.miesiąc mniej. Myślę, że także pracodawca zatrudniający jakieś zastępstwo na czas ciazy i zwolnienia pracownicy (albo zlecający komuś z dotychczasowych pracowników wykonywanie jej pracy), też daje komuś możliwośc zarobku, albo dodatkowego zarobku, a także możliwość zdobycia doświadczenia (pomijam, kiedy obciąża innych pracowników bez extra kasy; ale chodzi mi o to, że czasem mogą też z tego płynąć dodatkowe korzyści dla kogoś).
          Dieci rodzone przez "te ciężarne oszustki" będą utrzymywały nasz chory kraj przez nastepne pokolenie; ich dzieci - przez jeszcze następne, itd. Dajmy same sobie żyć, kobiety!!!
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 08:58
            Kobieta orientuje się, że jest w ciąży bardzo szybko. Najczęściej po 2 tygodniach gdy nie pojawi się miesiączka.
            Jeśli jest zdrowa, nie ma dolegliwości, a tak bywa i to wcale nie rzadko, obecne kobiety dbają o siebie, dobrze się odżywiają, uprawiają sport, wiele przygotowuje organizm do ciąży, to po co zwolnienie? Chyba tylko po to, zeby bez dziecka i obciążeń wyjechać na dodatkowy urlop.
            Nie jest istotne, z punktu widzenia moralnego, czy za zwolnienie płaci ZUS czy budżet państwa, czy spółka, w której pani pracuje czy osoba fizyczna zatrudniająca ciężarną. Ktoś płaci za nieobecność w pracy zdrowej, ale ciężarnej kobiety. Idąc tym tokiem rozumowania ktoś powinien płacić za nieobecności: kobiet w czasie miesiączek ( nawet przebiegających fizjologicznie, bez ekstra dolegliwości), kobiet w czasie owulacji ( też jest to jakiś stan organizmu, mogą, ale nie muszą występować bóle), o klimakterium nie wspomnę ( może być całe mnóstwo dolegliwości do udaru włącznie, ale może być modelowo tak, że pani nawet nie wie, że przechodzi przez okres przekwitania).
            Dojazd do pracy może być dla każdego męczący. Czy jak ktoś ma np. chorobę lokomocyjna również ma tam się nie pojawiać??????
            Co będą robiły dzieci i wnuki "ciężarnych oszustek" tego nie wiemy. Mogą byc dużym obciążeniem dla społeczeństwa jeśli z mlekiem matki uda im się wyssać postawę "mi się należy".
            Uczonych wywodów o zbawiennym wpływie zwolnień ciężarnych na innych nie rozumiem. Jest to zbyt pokrętne.
            • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 09:21
              Ty faktycznie mialas szczescie przejsc przez ciąze bez zadnych dolegliwosci.Zatem kompletnie nie rozumiesz samopoczucia wielu tych, ktore te normalne ciazowe "przyjemnosci" dotknely.Porównywanie z miesiaczka, owulacja czy nawet klimakterium o kant tyłka mozna rozbic.
              Nie rozumiesz, bo nie doswiadczylas, a ponadto jestes pracodawca, wiec patrzysz od strony swojego interesu.Pracodawcy bez skrupułow wycisna pracownika ile sie da i nie maja dylematów moralnych sw naciaganiu równiez panstwa.Kombinuja, zaslaniajac sie realiami, kosztami.Trudno zatem, by byc wobec nich do bólu lojalnym.
              • franczii Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 09:47
                > Ty faktycznie mialas szczescie przejsc przez ciąze bez zadnych dolegliwos

                To ja do tej pory bylam przekonana, ze ze mnie taka szczesciara bo z dolegliwosci ciazowych (poza ryzykiem poronienia w pierwszym i przedwczesnym porodem w ostatnim trymestrze kiedy to fizycznie czulam sie calkiem calkiem) dostalo mi sie tylko banalne acz upierdliwe rzyganie i zgaga. Bo gros moich znajomych z roznymi innymi uciazliwymi przypadlosciami w ciazy sie uzeralo a mnie to wszystko ominelo.
                • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 09:55
                  Ja mialam w jednej ciazy brak jakichkolwiek objawów.We wczesnej ciazy.Zakonczyla sie poronieniem.Pewnie poziom hormonów był za niski,stad brak ich wpływu na organizm.

                  Srednio wierze w to, ze wiekszosc ciezarnych nic a nic nie odczuwa na skutek rewolucji, jakie zachodza w organizmie.
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:17
                    Moje dolegliwości ciążowe: niewielkie mdłości ( bez rzygania, minęły po 5-6 tygodniach i to tylko w pierwszej ciąży), zmiana upodobań kulinarnych, bóle piersi, potem bóle krzyża, puchnięcie nóg, zapalenie pęcherza, senność pod koniec dnia.
                    Normalnie pracowałam, żyłam, brałam udział w życiu rodzinnym, towarzyskim, kulturalnym, prowadziłam samochód, zajmowałam się starszym synem, latałam samolotem.
                    • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 20:01
                      Większość swoich argumentów sprowadzasz do "moje dolegliwości ciążowe", wiem wiem "moje jest najmojsze". A dla mnie moje. No i możemy się licytować. Inne dziewczyny piszą o swoich dolegliwościach i kłopotach. Ale wszystkich należy, rozumiem, równać do Ciebie.
                      Jak rozumiem, jesteś też pracodawczynią. Myślę, że tu jest największy problem, tzn. chodzi mi o to, że patrzysz z perspektywy pracodawcy, która jest Ci bliższa i bardziej na codzień Cię dotyka, niż perspektywa kobiet (w różnym wieku, w różnych "pracach", z różnymi szefami/szefowymi, z różnymi dolegliwościami). Ja to rozumiem i trochę Ci się nie dziwię. Ale próbuję Ci wytłumaczyć, ze większość kobiet dba o swój interes i bliższa jest im ich d...a niż ZUS i pracodawca. I też można im się nie dziwić. A żeby dyskutować, a nie się przerzucać "bo ja w ciąży czułam się świetnie", to trzeba spróbowac chociaż postawić się na ich miejscu.
                      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 07:52
                        Pisałam o tym prawie w każdej wypowiedzi, ale powtórzę po raz ostani, bo est to rzucanie grochem o ścianę.
                        1.Jeśli kobieta ŻLE ZNOSI CIĄŻĘ są przeciwwskazania ZDROWOTNE do pracy nikt nie kwestionuje zwolnień
                        2. Bardzo wiele kobiet- i ja jestem tego przykładem- ciążę jednak znosi dobrze, bez sensacji, zagrożeń itd jest to odmienny stan organizmu a nie choroba
                        3. Jeśli kobieta jest zdrowa, tylko w odmiennym stanie rzeczą naganną jest branie zwolnień "na ciążę", tak samo jak "na klimakterium", "na miesiączkę" pod warunkiem, że te stany przebiegają normalnie bez powikłań, bez doleggliwości. Branie zwolnienia, bo od 2 lat nie ma się miesiączki albo bo od wczoraj nosi podpaskę jest tak samo zasadne jak to, że jest się w ciąży.
                        4. Czy znasz przysłowie "jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie"? Jeśli pani ma gdzieś pracodawcę to pracodawca w tym samym miejscu również panią. A dziecko trzeba wyżywić, utrzymać i kiedyś do pracy wrócić. Przypominam, że jednak jest bezrobocie i wybierać wśród pracowników można. I pracodawca korzysta z tego przywileju- wybiera lojalniejszych, lepszych i takich, którym nie będzie co chwilę musiał płacić przez 33 dni za zwolnienie. A potem dziwmy się dlaczego pracodawcy unikają kobiet w wieku rozrodczym. Odpowiedziałaś aż za jasno.
                        Wątpię, żeby moje agrumenty trafiły do wielu kobiet, bo to przecież forum emam a nie epracodawców. Problem jest i widzimy go wszyscy.
                        • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 16:55
                          > 2. Bardzo wiele kobiet- i ja jestem tego przykładem- ciążę jednak znosi dobrze,
                          > bez sensacji, zagrożeń itd


                          i chodzilas do pracy, prawda? Wiec jestes zywym przykladem na to, ze nei wszystkei ciezarne leco na zwolnienie od razu, a jesli ktos twierdzi inaczej, to sieje klamliwo propagande, wiec nei wiem, o co sie plujesz przez ten caly wont.
                          • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 01:17
                            > i chodzilas do pracy, prawda? Wiec jestes zywym przykladem na to, ze nei wszyst
                            > kei ciezarne leco na zwolnienie od razu, a jesli ktos twierdzi inaczej, to siej
                            > e klamliwo propagande, wiec nei wiem, o co sie plujesz przez ten caly wont.
                            >

                            10/10
                        • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 20:14
                          I tak sobie możemy do usranej. Więc już odniosę się tylko do jednego: "jak Kuba Bogu..." - no być może jest to odwrotnie; i nie, jak pracownica pracodawcy (w sensie: ona taki dobry, lojalny, przyjazny i pomocny, a ona mu łups! zwolnienie na biurko), ale jak praca taka sobie (słabo płatna, szef/owa czepliwy/a, brak możliwosci negocjacji czy zmiany warunków pracy, marudzenie "że znowu do lekarza" itp.), to po prostu dziewczyny sobie kalkuluja, że im się nie opłaca 9 miesięcy w nerwach zdrowia tracić, tylko poleżakują w domu z książką. Ja im się nie dziwię - większość dziewczyn tutaj o tym pisze; wszak gro kobiet nie pracuje jako dyrektorki, menadżerki, kierowniczki i prezeski, tylko jako pracownice niższego szczebla, gdzieś w szkole, przedszkolu, jako pielęgniarki czy kasjerki. Myślę, że one sobie też to kalkulują, że powrót do pracy jest/nie jest możliwy i wtedy podejmują decyzję. Poza tym tez często wspominane tutaj było, że sami pracodawcy wolą wiedzieć, że pracownicy nie zobaczą przez dłuższy określony czas, niż mieć za biurkiem lalkę, która a to w toalecie (rzyga i inne), a to celebruje posiłek (bo dieta), a to u lekarza, a to gorszy dzień i nogi ma na biurku, a to w końcu sezon grypowy i przyniosła zwolnienie na tydzień. Na zwykły rozum: ja bym wolała wziąść zastepstwo. Choć właściwie to juz wszystko napisano w tym i innym wątku, ale nie do wszystkich trafia sad
              • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:19
                Czemu nie dasz dobrego przykładu w tym parszywym świecie i sama nie założysz firmy zatrudniającej np. młode kobiety?
                • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:36
                  Póki co zatrudniam siebie i na szczescie zaden pracodawca nie bedzie mi dyktował kiedy mam isc na L4.
                  • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:55
                    Super, ale czemu nie chcesz rozwijać firmy i na początek zatrudnić choćby kilka młodych kobiet?
                    Firma Twoja nie rozwojowa?
                    • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 22:34
                      Nie ma takiej potrzeby i nikt w tej branzy tego nie robi.
                      • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 15:47
                        Zatem od strony pracodawcy zatrudniającego inne osoby nie możesz się za bardzo wypowiadać.
                        • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 21:03
                          A wypowiadam sie?
            • franczii Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 09:51
              > Jeśli jest zdrowa, nie ma dolegliwości, a tak bywa i to wcale nie rzadko, obecn
              > e kobiety dbają o siebie, dobrze się odżywiają, uprawiają sport, wiele przygoto
              > wuje organizm do ciąży, to po co zwolnienie?

              A oswiec ze mnie laskawie co ma uprawianie sportow i zdrowy tryb zycia do typowych dolegliwosci ciazowych?

              Dojazd do pracy może być dla każdego męczący. Czy jak ktoś ma np. chorobę lokom
              > ocyjna również ma tam się nie pojawiać??????

              Jak ktos ma chorobe lokomocyjna to logiczne jest ze szuka pracy w miejscu zamieszkania. Ale jesli choroba lokomocyjna pojawia sie tylko na okres ciazy to jest juz inaczej.
              • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 10:10
                Bzdura, jak ktoś ma chorobę lokomocyjną bierze na okres podróży woreczek i pastylki miętowe.
                Praca w miejscu do którego z domu można dotrzeć na nogach to dość rzadko spotykany luksus, nawet w dużym mieście, o osobach w małych miejscowościach nie wspomnę.
            • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 13:16
              Jedna się orientuje szybciej, druga później... Potem robi test, jeden i drugi i czeka w kolejce do ginekologa (nawet w takim Luxie to nie zawsze jest 1 dzień tongue_out ), lekarz kieruje na USG i na badanie krwi, potem babeczka wraca do niego. Na pewno minął miesiąc, zresztą nie chodzi, czy to 4. czy 7. tydzień, już nie bądźmy takie akuratne: na pewno też nie wszystkie ciężarne biorą zwolnienie od razu (nawet ja - mam prace niedozowlona dla kobiet w ciazy, a nie biore od razu zwolnienia, tylko pracuje na samym poczatku: przerabiam to juz 3ci raz!).

              > Jeśli jest zdrowa, nie ma dolegliwości, a tak bywa i to wcale nie rzadko, obecn
              > e kobiety dbają o siebie, dobrze się odżywiają, uprawiają sport, wiele przygoto
              > wuje organizm do ciąży, to po co zwolnienie?
              Ciążowych dolegliwości jest tak wiele (właściwie co miesiąc się zmieniają, jak w kalejdoskopie), że chyba nie potrafisz z całą pewnością stwierdzić, że Twoja pracownica nie ma żadnej z nich?, oczywiście, rozumiem, że dla pracodawcy to nie jest łatwe, ale rozumiem też kobiety i o to apeluję, żebysmy nie szczuly się na siebie wzajemnie. TuskWyborcza nas podpuszcza i tyle.

              > Nie jest istotne, z punktu widzenia moralnego, czy za zwolnienie płaci ZUS czy
              > budżet państwa, czy spółka, w której pani pracuje czy osoba fizyczna zatrudniaj
              > ąca ciężarną. Ktoś płaci za nieobecność w pracy zdrowej, ale ciężarnej kobiety.
              No właściwie nie; kobieta (a przypominam, że nie jest patologiczna, niepelnosprawna, przewlekle chora - płaci podatki, VAT we wszystkim co kupuje i nawet, jeśli jej dziecko wyjedzie za granice albo bedzie pasożytem, to jego pojawienie się na świecie już daje państwu jakieś tam korzyści) wypracowuje jakiś zysk zarówno dla swojego pracodawcy, jak i zasila konto ZUSu. Pokazałam tylko, że pisanie o 9ciomiesięcznych ciążowych zwolnieniach płatnych przez ZUS jest nadużyciem. A ta zdrowa, ciężarna kobieta urodzi w tym kraju nowego podatnika; kiedy tyle się mówi o niskim przyroście naturalnym, należałoby kobiety zachęcać do rodzenia, a nie wmawiać im, że są złodziejkami. I później dzziwić się, że wyjechały do Anglii czy innego USA smile

              > Dojazd do pracy może być dla każdego męczący. Czy jak ktoś ma np. chorobę lokom
              > ocyjna również ma tam się nie pojawiać??????
              > Co będą robiły dzieci i wnuki "ciężarnych oszustek" tego nie wiemy. Mogą byc du
              > żym obciążeniem dla społeczeństwa jeśli z mlekiem matki uda im się wyssać posta
              > wę "mi się należy".

              Myślę, że ktoś, kto ma chorobę lokomocyjną (co u dorosłych raczej rzadkie chyba), to ją leczy, ma też możliwość brania jakichś leków - ciężarówka raczej nie. Poza tym, nie chodzi tylko o rzyganie, ale o wiele innych rzeczy (upał, długotrwałe stanie w autobisie, puchnące nogi, zaburzenia równowagi, ślisko zimą - to jest nie tylko nieprzyjemne, ale także niebezpieczne dla ciężarnej i dla dziecka; trzeba to brać pod uwagę!).
              Dzieci juz samym swoim urodzeniem przynoszą jakiś dochód, więc nawet, jeśli będą pasożytami (no ale chyba jednak nie wszystkie - nie uwierzę!), to coś tam do wspólnej kasy się "dorzucą" smile A jak na razie, to większym obciążeniem dla podatnikow to zgraje darmozjadów i złodziei "na stanowiskach" i tzw. rodziny. Wolę zapłacić za babeczkę, która sobie trochę poodpoczywa przed tym, co ją czeka, będzie dbała o siebie i dziecko, niż za kolejnego mercedesa w ZUSie czy pensję kolejnego kuzyna.

              > Uczonych wywodów o zbawiennym wpływie zwolnień ciężarnych na innych nie rozumie
              > m. Jest to zbyt pokrętne.

              Poczułam się dowartościowana wink No to przykro mi, że nie rozumiesz, ale co tam, dam Ci jeszcze jedną szansę:
              1) jestem pracodawcą,
              2) jedna z pracownic idzie na zwolnienie "na ciążę" (jako pracodawca faktycznie wolę, aby wzięła je na "do końca ciąży" niż co chwila przynosiła na tydzień-dwa),
              3) zamiast niej załatwiam osobę z biura pracy tymczasowej, albo proponuję nadgodziny innym pracownikom (ktoś ma extra kaskę, extra doświadczenie) - oczywiście, zależy od rodzaju, charakteru pracy, wielkości firmy itp., ale jest taka możliwość.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:20
                Tak, jedna orientuje się wcześniej, druga później a trzecia już w trakcie stosunku. Rozumując w ten sposób dojdziemy do kolejnych absurdów. Jeszcze chwila i przeczytam, że zwolnienie nalezy się od pierwszego dnia po zapłodnieniu aż do ukończenia studiów przez dziecko. A kto za to będzie płacił? ZUS. A z czego? To już za bardzo karkołomne dla Ciebie. Pewnie wydrukuje pieniądze w piwnicy na podręcznej drukarence i w plecaku zaniesie do banku.
                I jeszcze jeden humor.Dziecko od urodzenia przynosi zysk. Komu? Dziecko płaci podatki? A może jest odwrotnie, jest ulga podatkowa na dziecko. Kto płaci za leczenie, szczepienia, dopłaca do leków? Mysikrólik? A potem przedszkola, żłobki, edukacja- niewiele osób korzysta z prywatnych placówek, do których zresztą również dopłaca budżet państwa. To ten dochód, który daje urodzenie nowego obywatela. Potem jetudia- też najczęściej za nie się nie płaci. Dziecko do 2 lat ( chyba) korzysta bezpłatnie z komunikacji miejskiej. A podatnikiem to ów nowy obywatel staje się gdy zaczyna pracować, choć czasem jest to marny interes, bo za młodu nauczony do brania albo nie pracuje - tu trzeba płącić mu zasiłki, sponsorować opiekę zdrowotną, a jesli nawet zacznie pracę to cyk zwolnienie lekarskie.
                Zapewniam Cię, że w Stanach ( w Anglii zapewne też) pieniądze nie kapią z nieba tylko się je zarabia. Czy wiesz, że są kraje, w których nie ma w ogóle urlopów macierzyńskich i zwolnień lekarskich płatnych. Kraje bogatsze niż Polska.
                • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:48
                  Moje wyliczenie odniosło się do tego, że mówienie o _całej_ciąży_na_koszt_ZUSu (czyli państwa) jest nadużyciem. Jak ktoś jest lewusem do pracy, to pójdzie i na cokolwiek, albo ucieknie przed zwolnieniem (o takie zwolnienie też nietrudno; dlaczego nie sprawdza się zwolnień osób, które są na nich maxymalnie jak się da, a zawaz po powrocie do pracy dostają wymówienie?). A tu się pisze tylko o kobietach w ciąży, że oszustki, złodziejki. Wg mnie nawet lekkie niedogodności ciążowe (typu chce mi się ciągle spać) mogą uniemożliwiac niektóre prace (oczywiście nie z góry aż do porodu), dziś czuję się świetnie, a jutro rzygam jak kot i na nogach się słaniam. Próbuję Ci wytłumaczyć (zresztą nie tylko ja), że nie zwolnienia tych kobiet najbardziej doją państwo. I nie postuluję ani ja ani nikt inny zasiłku dla kobiet do studiów dziecka, nie bądź śmieszna smile
                  Dziecko generuje koszty (jak napisałaś), ale i przynosi zysk (bieżący: je, jest ubierane, wielu rodziców kupuje drogie szczepionki, zatrudnia nianie, i inne duperele). Ale dlaczego tyle mówi się o "katastrofie demograficznej"?, gdyby te koszty przewyższały zyski, państwo by się cieszyło i wprowadziło np. polityke jednego dziecka, jak w ChRL.
                  Może kandyduj w wyborach i zaproponuj w swoim programie wyborczym "drugą Amerykę" wink
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:55
                    Akurat Amerykę dobrze znam, bo spędziłam tam ponad pół życia, ale to mniej ważne.
                    Przeczytaj tytuł wątku, brzmi "ciąża to nie choroba". I o tym dyskutujemy. Nie o wienziennictwie, nie o służbie zdrowia, nie o programach szkolnych, emerytach, gastronomii czy podatkach. Zgodnie z tematem wątku dyskutujemy o naciąganiu ciężarnych na zwolnienia.
                    Lekkie niedogodności, takie jak senność mogą występować w przypadku np. wielu chorób przewlekłych, które nie kwalifikują ludzi na rentę. I czy taki człowiek z powodu senności ma brać zwolnienie? Albo dlatego, że puchną mu nogi? Albo boli kręgosłup? Zapewniam Cię, że wielu stomatologów po 5-10 latach pracy ma takie bóle odcinka szyjnego i lędźwiowego kręgosłupa, że ledwo stoi, a.... pracuje, bo musiałoby przejść na rentę.
                    • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:00
                      Tak, rozmowa jest o zwolnieniach, ale juz pare razy pojawił się tu argument właśnie Ameryki jako kraju, w którym "ciąża to nei choroba, zwolninia to fanaberia, a dzieci się jakoś rodzą". No to pokazuję, jak sie rodzą. Wypracowac jakiś złoty środek byłoby dobrze, ale wprowadzenie metody amerykańskiej niekoniecznie by wyszło matkom z dziećmi na dobre.

                      > Lekkie niedogodności, takie jak senność mogą występować w przypadku np. wielu c
                      > horób przewlekłych, które nie kwalifikują ludzi na rentę. I czy taki człowiek z
                      > powodu senności ma brać zwolnienie?

                      Ja w ciąży w ramach "lekkiej senności" zasypiałam na stojąco, dwa razy zasnęłąm na czerwonym swetle za kierownicą (po czym odpuściłam sobie wyprawy do pracy, bo jednak wolałam nie pozabijac siebie i dzieci).
                      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:06
                        Nie było mnie przy tym, nie wiem, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że jestem szczęściarą. Dwie ciąże- jedna gdy byłam młoda druga gdy dojrzała. Zero rzygania. Zero zasypiania za kierownicą. W sumie 14 dni zwolnienia raz 9 raz 5 i 3 tygodnie urlopu wypoczynkowego. Tak, czasem bolał mnie krzyż ( boli i bez ciąży), czasem puchły mi nogi ( puchną i bez ciąży i to nawet więcej), musiałam częściej siusiać, czasem bywałam senna ( szam wcześniej spać). Tyle o mnie, a tu wszystkie panie miały ciężką lub bardzo ciężką ciążę. Chyba pozostaje mi współczuć.
                        A miałam niedokrwistość, którą regulowłaam dietą i żelazem.
                        • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:18
                          przy czym cie niby nie bylo? przy moim zasypianiu? ciąże są różne. W pierwszej w ósmym miesiącu chodziłam po górach i pracowałam, dopoki - uwazaj - pracodawca sam się mnei nie pozbyl na zwolnienie. Z ostatniej niewiele pamiętam, tak się czulam. Nie bylam wtedy na zadnym etacie, ale ani brak etatu, ani wyjazd zagraniczny mnie jakso nie uzdrowil, mimo sugestii paru zabawnych pan z tego watku. Sarkazm zbedny a i bez ewidentnie falszywego wspolczucia sie obedzie.
                • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:53
                  > I jeszcze jeden humor.Dziecko od urodzenia przynosi zysk. Komu? Dziecko płaci p
                  > odatki?

                  Nie dziecko, tylko jego rodzice. W każdej pie... od pieluszki i wózka przez ubranka, jedzonko, az do podręczników (patrz wąt o wyprawce, tam sa wspomniane stawki vat na podręczniki) oraz usługi okołodzieciowe: zdrowotne, edukacyjne, rozrywkowe. Ty na to patrzysz jak na wydatek, a może popatrz na to jak na miejsca pracy, jak na dochód ludzi zatrudnionych w tym sektorze i - surprise, surprise - odprowadzających podatki. Nei meiszkam w Polsce, ale nawet mojej uwadze nei umknął fakt, że obecnie dziesiątki, jeśli nie setki tysiące nauczycieli ida na bruk, bo do szkół ida dzieciaki z niżu demograficznego.

                  > Zapewniam Cię, że w Stanach ( w Anglii zapewne też) pieniądze nie kapią z nieba
                  > tylko się je zarabia. Czy wiesz, że są kraje, w których nie ma w ogóle urlopów
                  > macierzyńskich i zwolnień lekarskich płatnych. Kraje bogatsze niż Polska.

                  uhm.... a jak na tym wychodzą? The newborn death rate in the United States is higher than in 40 other countries including Malaysia, Cuba and Poland, according to a new study. Zaprawdę, ideał, do którego powinna Polska dążyć.

            • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:56
              ania_dentystka napisała:

              > Kobieta orientuje się, że jest w ciąży bardzo szybko. Najczęściej po 2 tygodnia
              > ch gdy nie pojawi się miesiączka.

              Nie, najczęściej się orientuje gdzies w 8-10 tygodniu.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:01
                Ciekawostka- a mnie się wydawało, że brak miesiączki jest sygnałem, żeby pójść do ginekologa czyli 2 tydzień po zapłodnieniu, a tu czytam, że 8-10 tydzień, więc ilu tych miesiączek ma nie być, żeby dało do myślenia.
                ???
                10 tydzień to koniec pierwszego trymestru ciąży. Czyżby dopiero wtedy pani zaczęła coś podejrzewać?? Podobno powszechnie się rzyga- i to w I trymestrze- czyżby to było brane za zatrucie pokarmowe????
                • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:10
                  ania_dentystka napisała:

                  > Ciekawostka- a mnie się wydawało, że brak miesiączki jest sygnałem, żeby pójść
                  > do ginekologa czyli 2 tydzień po zapłodnieniu, a tu czytam, że 8-10 tydzień, wi
                  > ęc ilu tych miesiączek ma nie być, żeby dało do myślenia.
                  > ???

                  pani aby na pewno była w ciąży? mnie znam kobiety, która by się orientowała w drugim tygodniu, chyba, ze z in vitro.
                  www.zdrowotne.pl/kobieta/ciaza/ciaza/318-i-trymestr
                  Czyżby dopiero wtedy pani zacz
                  > ęła coś podejrzewać?? Podobno powszechnie się rzyga- i to w I trymestrze- czyżb
                  > y to było brane za zatrucie pokarmowe????

                  tak, powszechnie się rzyga, ale zazwyczaj po pierwszych paru tygodniach.
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:14
                    Byłam w ciąży dwa razy. Ostatni raz pamiętam dobrze, bo dziecko ma 2 lata. Pierwszą ciążę rozpoznałam po 21 dniach, a drugą po 14. Nie rzygałam.
                • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 19:54
                  Co do 10.tygodnia, to chyba rok czy dwa temu zaostrzono przyznawanie becikowego, że tylko dla kobiet, które przed 11.zgłosiły się do gina. Własnie po to, żeby jak najwczesniej je do tego zachęcić, bo wcześniej wiele zgłaszało się później. Czyli jednak nie od razu chodziły po zwolnienia tongue_out Wiele dziewczyn pisze też o tym, że państwowy gin to nie zawsze daje zwolnienie, a prywatny chętniej. Myślisz, że do państwowego to są jeszcze terminy na jutro?!, bo ja obstawiam raczej połowę września.
                • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 01:31
                  ania_dentystka napisała:

                  > Ciekawostka- a mnie się wydawało


                  Problem w tym, kwiateczku, że zbyt wiele Ci się wydaje, a zbyt małą ilością faktów dysponujesz, by móc z Tobą prowadzić merytoryczną dyskusję. Akurat nowi obywatele to dla kraju najcenniejsze złoża. Ciężarne imo powinny mieć (i w pewnym sensie mają-jak owe zwolnienia z powodu niezdolności do pracy) specjalne przywileje od kraju, dla którego są nomen omen kurami znoszącymi złote jaja.

                  Dla wykalibrowania Twojego morale mała lektura:

                  wiadomosci.onet.pl/kraj/naduzycia-w-zus-chodzi-o-650-milionow-zlotych,1,5231724,wiadomosc.html
        • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 20:24
          Odpowiadasz na:
          nenia1 napisała:
          > az.zalozylam.konto2012
          napisał(a):
          >
          > > Większośc kobiet przez d
          > > ługie długie lata płaci
          składki (olbrzymie) na ZUS, za
          te, powiedzmy, 6 c
          > zy 7 m
          > > iesięcy zwolnienia (minus
          33 dni płaconych przez
          pracodawcę, z który jedn
          > ak prz
          > > ez czas przed ciążą jakieś
          korzyści z pracownicy miał,
          umówmy się), odrob
          > i ona
          > > i jej dziecko z nawiązką.
          >
          > W praktyce wygląda to tak -
          na ubezpieczenie chorobowe
          pracujący płaci 2,45% mi
          > esięcznie od swojej pensji
          brutto.
          > Zakładając, że zarobek
          wynosi brutto 3.500,- zł
          miesięczna składka wynosi
          85,75
          > zł.
          > Jeżeli więc kobieta pójdzie
          na 8 miesięcy zwolnienia w
          czasie ciąży plus otrzym
          > a zasiłek macierzyński za
          prawie 6 m-cy to łącznie (bo
          wszystko jest 100%) otrz
          > yma brutto 49.000,- zł.
          > Musiałaby więc pracować 47
          lat, aby z jej składek
          wyrównała się kwota jaką otrz
          > ymała.

          Uwzględnij w swoich rachunkach np. vat, który wpłynie do kasy państwa za produkty, który ta pani kupi swojemu dziecku. Dziecko jest inwestycją długotrwałą państwa i jeszcze przed swoim urodzeniem generuje dla niego zyski.
      • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 20:18
        na
        wyspanie się i czytanie!!!,
        > jedyny czas, jedyne kilka
        miesięcy, jakie mamy. Kobiety,
        nie bądźmy głupie!



        To może zacznij od siebie

        • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 22:15
          Tak właśnie robię smile Używam rozumu, potrafię liczyć i wyciągać wnioski (o faktycznej długości zasiłku z ZUS juz pisałam, tak samo jak o wspieraniu państwa przez następne, tak pożądane ;P, pokolenia - wszyscy to wiedzą przecież; o vacie za ubranka, produkty, pieluszki i inne ktoś już napisał), a poza tym w ciąży dbam o siebie i o swoje dziecko. Mój pracodawca zatrudnia wiele młodych kobiet i ma to wkalkulowane w koszty, więc jestem szczęściarą, która o powrót do pracy się nie martwi big_grin
          Uważam, że kobiety mają i tak ciężkie życie (zresztą dla wszystkich, zwłaszcza młodych, nie jest ono jakieś szczególnie łaskawe w obecnych czasach) i głupio samym sobie robić złą robotę mówiąc np., że ciąża to 9 miesięcy samych rozkoszy smile
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 08:28
            I przy takim podejściu będzie jeszcze mniej łaskawe. Bo dobrobyt trzeba wypracować, chyba, że ma się zamiar kogoś okraść. A okraść można niekoniecznie osobę fizyczną ale np. pracodawcę. Zwłaszcza prawie w majestacie prawa.
            Wspaniały pracodawca, prawdziwy filantrop, który rozdaje pieniądze i nie liczy się z kosztami.
            A tak przy okazji- szczególnie dobrze ma pokolenie naszych rodziców a jeszcze lepiej dziadków z groszowymi emeryturami i setka chorób na karku.
            ZUS pieniędzy nie drukuje a liczba beneficjentów rośnie. Również za sprawą wyłudzaczy zwolnień.
            • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 13:22
              Mój pracodawca nie jest wspaniały. Ale mojej pracy _nie_wolno_wykonywać_w_ciąży_ i gdybyś była na moim miejscu, na pewno nie pracowałabyś w tej pracy w ciąży tongue_out
              Już dawno pisze się o tym, że to wcale nie emeryci są najbiedniejszą grupą w naszym pięknym kraju: to są młode rodziny i kobiety z dziećmi sad które często nie mają żadnych stałych dochodów, w przeciwieństwie do emerytów i rencistów.
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:23
                Kobieto pojmij, że emeryci ( nie piszę o rencistach, bo wielu z nich to naciągacze) wypracowali sobie świadczenie, wcale zresztą nie porażające. Od ich dochodów co miesiąc były odprowadzane skłądki emerytalne. To są ich zaoszczędzone pieniądze, a że idiotycznie gospodarowane przez kolejne rządy to inna sprawa. W każdym razie wypracowane.
                • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:28
                  Kobieto, pojmij, że ja to wiem. To Ty napisałaś, jakie z nich biedulinki. Nie twierdzę, że sr...ą kasą, ale często mają się lepiej niż niezamożne rodziny czy samotne matki. Dla słabszych: nie postuluję, żeby im zabrać.
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:39
                    A może te niezamożne rodziny zabrałyby się do robot? Młodzi, zwykle zdrowi, silni, mniemam, że wykształceni lub chociaż posiadający jakieś umiejętności ludzie- dlaczego nie pracują? Wina Tuska czy Gazety Wyborczej?
                    Nie wszyscy emeryci są biedni. Znam takich, używając Twojej retoryki, którzy sr..ą forsą, ale oni przez wiele, wiele lat ciężko pracowali. Możesz to pojąć?
                    • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:51
                      Moja Droga, pojmę wszystko, co każesz tongue_out
                      Ale odnieś się proszę do argumentów (nie tylko moich).
                      Ps. Mam nadzieję, że wlaśnie zamieściłaś ogłoszenie o poszukiwaniu ludzi do pracy. I chętnie ich przyjmiesz na godziwą umowę. Nie mówię, że nie ma leserów, ale o pracę to chyba teraz aż tak łatwo nie jest???
                      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:58
                        Do każdych rozsądnych argumentów się odniosę- czekam na nie smile
      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 08:46
        Sama jestem matką 2 dzieci. Byłam nie tak dawno w ciąży.
        1. Dyskusja nie jest na temat preferencji politycznych tylko zwolnień w ciąży, więc określenia czego spodziewasz się po tym rządzie są ni przypiął i wypiął.
        2. Przywilejów dla młodych rodzin jest całkiem sporo, a dl;a dzieci też niemało, więc nie fantazjuj.
        3. Ciąża nie jest chorobą tylko stanem organizmu- takim samym jak miesiączka ( też coś się dzieje, powoduje dolegliwości), jak klimakterium ( też może być niefajnie, nie wiem, nie przechodziłam), tak jak napięcie przedmiesiączkowe( bywa nieprzyjemnie). Jeśli w tym okresie są dolegliwości ( a nie muszą występować i u wielu kobiet ich nie ma lub są bardzo łagodne) wymagają one interwencji specjalisty. A ta interwencja to niekoniecznie zwolnienie, choć o to najprościej "odpocznie sobie pani w domu". Gdy dolegliwości nie ma nie ma też przeciwwskazań do normalnego funkcjonowania.
        4. Nikt nie pisał, a w każdym razie nie ja, że na określone dolegliwości nie należy się zwolnienie, ale na DOLEGLIWOŚCI a nie ciążę. A to jest róznica.
        5. Watek nie jest o braniu zwolnień przez mężczyzn czy ludzi chorych na cokolwiek.
        6.Kobieta rodzi między 25 a 35 rokiem życia ( najczęściej), więc te składki nie są płacone tak długo. Najczęściej bardzo krótko. I nie są takie olbrzymie, gdyż w początkowym okresie zatrudnienia zwykle zarabia się mniej. Ktoś wyliczył ile lat musiałaby płacić składki kobieta będąca 8 miesięcy na zasiłku zarabiająca 3.500 brutto.
        7. Pracodawca płacąc 33 dni też nie bierze pieniędzy z nieba. To są czyjeś pieniądze ( fabryki, banku, spółki, budżetu, pana Kowalskiego).
        8. Co zrobi i czy odrobi ciężarna w przyszłości a jej dziecko w jeszcze dalszej przyszłości tego nie wiemy. Może odrobi a może wyjedzie i nie odrobi, może będzie chore i wtedy co, a może będzie pasożytem. Tego nie wiemy więc wniosek zbyt daleko idący.
        9. To co proponujesz jest źle pojętą solidarnością kobiecą. Powtarzam- zwolnienia gdy ktoś- nieważne ciężąrna, 55 latka, facet z 10 letnim stażem pracy jest CHORY tak, natomiast zwolnienia z definicji "na ciążę" czy na wiek nie. Można mieć 55 lat i być w znakomitej formie. Tak samo bym protestowała gdyby do lekarza przyszła zadbana, wysportowana kobieta 50+ i powiedziała" mam klimakterium, od 3 lat nie miesiączkuję, poproszę o zwolnienie". Zaznaczam, że ona płaciła dłużej składki i były prawdopodobnie wyższe.
        10. Wywodów o "misiach" nie rozumiem. Dla mnie to bełt.
        • paskudek1 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 13:21
          aniu ale chodzi o to, że ostatnio pokazały się artykuły z tezą że WSZYSTKIE kobiety w ciąży to L4 mają lipne bo na pewno udają. Takie jest założenie. Wyłudzają i zwolnienia i zasiłki i inne takie. Nikt się nie pokusił pokazać liczb, zestawień, zrobić jakichś badań ILE z tych zwolnień w ciąży jest zasadnych a ile lipnych, ile KOBIET wzięło chorobowe, na ile dni średnio iitp. Z góry zakłada się że jak zakłada własną działalność, płaci ZUS a potem dostaje zasiłek macierzyński to jest to wyłudzenie, z góry zakłada się ze jak ciężarną zatrudnią na etat to jest to lipna umowa i wyłudzenie, z góry zakłada się zę jak poszła na L4 w ciąży to jest to wyłudzenie i lipa.
          Mozemy się tu przerzucac argumentami czy ciąża to choroba czy też nie, nie zmieni to jednak faktu że jest nagonka na ciężarne i już pojawiają się durne wpisy "zlikwidować wszystkie przywileje" "jak jej się nie podoba niech się zwolni" itd.
          O to chodzi? O zohydzenie kolejnej grupy społecznej? O udupienie matek w Polsce? O zniechęcenie kobiet do rodzenia w ogóle? No to jesteśmy na dobrej drodze. Tylko mam wrażenie ze to droga donikąd.
          ps. a jak na teksty o wyłudzaczkach ciężarnych ktoś powie "sprawdźmy np. policjantów" to pada argument "ale my o policjantach teraz nie mówimy".
          • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 13:34
            100% racji!!!
          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:27
            Wszelkie generalizowanie, że wszystkie ciężarne, wszyscy emeryci, wszyscy renciści itd jest szkodliwe. Jest określone zjawisko- nadużywania zwolnień na "ciążę", nie z powodu choroby. Zwolnienia powszechnie brane są przez kobiety, które spokojnie mogłyby pracować a im się nie chce. Które w sytuacji, gdyby zwolnienie było płatne 50,60,70% nie brałyby go.
            Podobnym zjawiskiem jest uciekanie w chorobę przed zwolnieniem z pracy.
            Lipne renty, lipne zwolnienia są częstym problemem i , jak widać po tym wątku, powszechnie akceptowanym.
            • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:38
              Tylko że jakoś ostatnimi czasy (mam nadzieję, że to tylko sezon ogórkowy), najwięcej się pisze o "cieżarnych oszustkach" i przytacza listy paniuś, których córeczki pracowały jak głupie w zagrożonej ciąży. Robi się nagonkę właśnie na te najsłabsze osoby, które i tak mają ciężko (ryzyko utraty pracy, jesli ją wogóle mają; traktowanie kobiet w szpitalach przy porodach; żłobki?, przedszkola? - śmiech! itp.), zamiast polityki prorodzinnej serwuje się nam kolejną nagonkę na matki. Dziewczyno!!!, nie widzisz tego?
              Ps. Nie twierdzę i nigdzie nie napisałam, że każda ciężarówka powinna z definicji siedzieć na L4. Na pewno są takie, które mogą, chcą pracowac i pracują, na ile im ich stan i inne czynniki pozwalają. generalnie pewnie, im ktoś ma lepszą pracę i bardziej "ludzkiego pana" (o pracach, jak moja, zabronionych, tu nie piszę), tym bardziej mu na tej pracy zależy i tym bardziej pewnie się stara i nie chce nadużywac zwolnień "na wyspanie się". Pracodawcy sami sowich pracowników źle traktują, a później dziwią się, że jak laska ma możliwość od takiej toksycznej firmy się odciąć, odpocząć, to że z niej korzysta. Powiem Ci: głupia by była, gdyby nie korzystała (w takiej sytuacji, jak opisałam).
              Ktoś już tutaj napisał, że rzetelne dziennikarstwo wymaga, aby podać: ilość zwolnień wogóle, procentowo, w rozłożeniu na płcie, wiek, zawody, porę roku itp.; ktoś przytaczał (chyba w tym wątku) prof.Chazana, który mówił, że ok.30% ciąż to ciąże zagrożone i dalsze wyliczenie było takie, że mniej więcej tyle jjest długotrwałych zwolnień ciężarnych. I takie tam "duperele" - dlaczego rzetelni (tfu!) dziennikarze tych liczb nie wymieniają??? Nie zastanawia Cię to???
              • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 14:49
                Pisze się rózne rzeczy w róznym czasie- a to o oszustkach ciążowych, a to patologiach w sądownictwie, polityce, szkolnictwie itd. Każdy znajdzie coś dla siebie. Był czas katastrofy smoleńskiej i wtedy o niczym innym nie było, był czas kościoła i też tylko to się wałkowało. Tyle o dziennikarstwie. Choć może słówko- nie znam warsztatu pracy dziennikarzy i nie wiem czy przytaczanie danych ma sens. I skąd się biorą takie a nie inne wartości liczbowe.
                Polityka prorodzinna jakaś jest. Niedoskonała, bo każda z nas chciałaby , aby w chwili urodzenia dziecka czekała na nią wyprawka, kolosalne dodatki, a żłobki, szkoły i przedszkola były za darmo, a nawet z dopłatą. Wtedy pewnie pojawiłyby się głosy, że za dużo dzieci w grupie, za mało dań do wyboru i za mała dopłata do dziecka.
                Jesteśmy ludźmi dorosłymi. Bierzemy za siebie odpowiedzialność. Jeśli kobieta jest chora niech idzie na zwolnienie, ale z powodu choroby a nie na ciążę. Bo to dezorganizuje pracę. Pracodawcy mający takie doświadczenia krzywo patrzą na ciężarne.
                Ja widzę doś ćcharakterystyczne zjawisko- prócz przypadków patologii ciąży i bardzo złego samopoczucia absencja w ciąży jest odwrotnie proporcjonalna do wykształcenia, kwalifikacji i przydatności w pracy kobiety. Te mające wysokie kwalifikacje, które są potrzebne w pracy jakoś lepiej znoszą niedogodności odmiennego stanu. Choć powinno być odwrotnie, bo zwykle są starsze.
                • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:02
                  No ja uważam, że rzetelność nakazuje o holistyczne nakreślenie problemu, a nie napisanie, że "wszystkie ciężarne to złodziejki i oszustki", poparte wypocinami babeczki, jak to jej córka pracowała w ciąży zagrożonej i teoriami panów z Lewiatana, jacy to przedsiębiorcy są biedni i wyzyskiwani (no, troche są, ale bardziej przez złodziejskie rządy, ZUSy i inne dobrodziejstwa). Ty nie masz zdania. Ok, Twoje prawo. A o stwierdzeniu, że nie wiesz "czy ma sens", to juz litościwie zamilczę...
                  Napisałam przed chwilą, że nie uważam, że powinne chodzić "na ciążę" i to od razu. I twierdzę, że w większości tak nie jest. Ty odwrotnie. Tu właśnie powinno nam pomóc rzetelne dziennikarstwo, ale w GW go brak sad
                  Co do Twojego ostatniego akapitu - to zgadzam się się, też to napisałam. Ale może nie do końca jest to "wina" tych kobiet, ale swoje "za uszami" mają też pracodawcy, warunki pracy, dojazdów; pisały Ci dziewczyny, że często gęsto pracodawcy wolą wysłać ciężarną "na ZUS" i wtedy wiedzą, że muszą kogoś wziąść na zastępstwo na określony czas. A niewykfalikowane dziewczyny za małą kasę to faktycznie wolą posiedzieć w domu. I ja im się nie dziwię.
                  Takie nagonki niczego dobrego nam nie zaserwują, co najwyżej kolejne niefajne zmiany w prawie i kolejne zabranie nam czegoś. I uwierz mi, nikt Ci za to składek na ZUS czy inny syf nie obniży, nie zmaleja Twoje obciążenia jako pracodawcy, dzień wolności podatkowej nie "cofnie się" w kalendarzu; co najwyżej, ZUS p...lnie sobie nową siedzibę. A już i tak polityka prorodzinna w tym kraju jest śmieszna sad
                  • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 15:13
                    Trzymajmy się tematu. Piszemy o ciąży jako( nie) chorobie a nie ZUS-ie, podatkach czy rządach. Dziennikarz ma prawo tak widzieć problem i tak go opisywać. Ty możesz jako elektorat PiS, bo widać to na kilometr być odmiennego zdania. Polityka prorodzinna jest jaka jest, ale zaraz odezwą się miłośnicy zwierząt, że niewiele się robi dla mniejszych braci, motoryzacji, że drogi do bani czy emeryci, że świadczenia nie takie. Każdy by chciał, tylko sląd brać? Pieniądze trzeba wypracować.
                    A dla jasności - nie jestem miłośniczką Tuska ani Po to nie moja ulubiona partia.
                    • az.zalozylam.konto2012 Re: ciąża to nie choroba... 29.08.12, 19:48
                      Zaraz zaraz... chyba jednak piszemy o ZUSie, a dokładnie o "wyłudzających z niego pieniądze ciężarnych". Jak to nie ma nic wspólnego z ZUSem, to ja jestem król Hiszpanii. Dziennikarz, to jedna rzecz, ale gazeta bombardująca już od jakiegoś czasu "sensacjami" o ciężarnych złodziejkach, nie uważasz, że powinna pokusić się o chociażby próbę przedstawienia problemu z drugiej strony?, o chgociażby próbę napisania, że jednak z tych dzieci (które podobno w Tuskolandii są tak pożądane) państwo ma korzyśc?, o chociażby próbę wspomnienia, że nasza polityka prorodzinna jest na poziomie żenującym?, albo to co pisałam (i nie tylko ja): o zestawienie, _ile_faktycznie_jest_tych_naciągaczek_ w porównaniu z liczbą ciąż, poronieniami, liczbą ciąż zagrożonych czy innymi grupami. Nie uważasz, że to by było uczciwsze niż wspominanie tylko, że wszystkie matki to naciągaczki, leserki i złodziejki?!?
                      Jako matka (i przyszła matka) akurat interesuję się polityką antyprorodzinną, mam jeszcze inne "zboczenia", ale to może przy okazji innych wątków. Nie jestem fanatyczką zwierząt ani emerytką, ani też lesbijką i nie żyję w nieformalnym związku. Dlatego na te tematy, to sory, ale na razie nie.
                      A dla jasności: to, że nie jestem miłośniczką Tuska (wręcz chciałam napisać bardzo brzydko, jak o nim mówię), więcej, że nie trawię tego ................, nie znaczy, że jestem fanką PiS: nie, nie jestem. I nie uważam też, że katastrofa smoleńska to był zamach smile Po prostu, jak widzę, co się w tym kraju wyprawia, to mnie trafia. I prawda jest taka, że wszyscy po kolei sa tacy sami, od SLD przez PiS po PO.
                      • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 08:00
                        Po pierwsze nie wiem co to jest "Tuskolandia". Po drugie gazety piszą o rzeczach rónych i róznych patologiach- to normalne. Po trzecie żaden dziennikarz nie jest wstanie "zbadać" problemu, bo jak? Ciężarna powie mu, ze czuje się świetnie tylko zwolnienie wzięła "na ciążę"? Nie jak tylko padłoby to pytanie zaraz wymysli 100 chorób- jedną poważniejszą od drugiej. I to samio lekarz.
                        Jednak zjawisko branie zwolnień z powodu odmiennego stanu istnieje i jest to problem. Im niższe kwalifikacje, im mniej i gorzej wykształcona kobieta tym więcej takich zwolnień. Zwykle szefowe, kobiety dobrze zarabiająe, identyfikujące się z firma rzadko biorą zwolnienia. Jak myslisz czy lepiej znoszą ciążę?
                        • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 09:38
                          Im niższe kwalifikacje, im mniej i gorzej wykształcona kobieta tym więce
                          > j takich zwolnień. Zwykle szefowe, kobiety dobrze zarabiająe, identyfikujące si
                          > ę z firma rzadko biorą zwolnienia. Jak myslisz czy lepiej znoszą ciążę?

                          Mysle ,ze lepiej znosza prace w ciazy.Maja lepsze warunki, elastyczniejsze niz te kobiety,ktore sa na samym dole drabiny.A szefowej nikt nie bedzie kazala po 8 godz. siedziec w pracy,bez wzgledu na samopoczucie.
                          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 12:02
                            A może jest tak, że szefowym bardziej zależy na pracy, są bardziej odpowiedzialne ? Bo dolegliwości sądzę są podobne w każdej populacji.
                            • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 12:17
                              Najzdrowsze ciąże z mojego otoczenia to dziwnym trafem były te należące do właścicielek małych firm.
                              Najbardziej powikłane zaś u Pań pracujących na etacie.
                            • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 16:59
                              ania_dentystka napisała:

                              > A może jest tak, że szefowym bardziej zależy na pracy, są bardziej odpowiedzial
                              > ne ?

                              A może im bardziej zależy na pracy, bo ich praca jest fajna i dobrze płatna?
                              • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 21:03
                                Plus mozliwosc regulowania sobie ilosci zadan i czasu przeznaczonego na prace.
                            • totorotot Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 01:41
                              ania_dentystka napisała:

                              > A może jest tak, że szefowym bardziej zależy na pracy, są bardziej odpowiedzial
                              > ne ? Bo dolegliwości sądzę są podobne w każdej populacji.


                              Nie bardziej odpowiedzialne, tylko szefowa ma nielimitowany czas pracy. Od 8 do 12 rzyga jak kot, od 12-15 wykonuje pracę, sika co godzinkę i łazi do kibla bez wdechu czy szef widzi, od 15-17 drzemie i walczy z chęcią pożarcia odświeżacza lodówki (ach te zachcianki), 17-18 rzyga odświeżaczem, 18-20 układa grafik dla pracowników, 20-22 udziela się na Cip-ie.

                              Pracownica szeregowa 8-16 szeregowo i uśmiechnięcie, zgrabnie, powabnie, sztywno i odpowiedzialnie musi wykonywać nogami w dół, głową do góry a dupą pośrodku swoją pracę. Bo każde przestawienie brzucha czy też próba położenia się w socjalnej kanciapce jest praktycznie niemożliwe. Stąd konieczność zwolnienia.
                        • franczii Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 10:15
                          Im niższe kwalifikacje, im mniej i gorzej wykształcona kobieta tym więce
                          > j takich zwolnień.

                          I to jest twoim zdaniem takie dziwnesuspicious Duzo czasu myslalas, zeby dokonac tego epokowego odkrycia?
                          Sorry, ale jesli trzeba ci tlumaczyc jak krowie na rowie dlaczego kobiety o niskich kwalifikacjach biora czesciej zwolnienie w ciazy to mozesz sobie darowac dalsze wypociny.
                          • ania_dentystka Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 12:04
                            Biorą, bo mają gdzieś pracę, bo są zwykle roszczeniowe, bo uważają, że im się należy, bo .... tu nie chcę być niegrzeczna w przeciwieństwie do Ciebie.
                        • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 16:53
                          > Jednak zjawisko branie zwolnień z powodu odmiennego stanu istnieje i jest to pr
                          > oblem. Im niższe kwalifikacje, im mniej i gorzej wykształcona kobieta tym więce
                          > j takich zwolnień. Zwykle szefowe, kobiety dobrze zarabiająe, identyfikujące si
                          > ę z firma rzadko biorą zwolnienia. Jak myslisz czy lepiej znoszą ciążę?

                          Im wyższe stanowisko, tym lepsze warunki pracy (pani z własnym biurem za zamkniętymi drzwiami moze się zamknąć o połozyc opuchniete nogi na biurku, jesli ma taką fantazję, kasjerka w tesco raczej nie), czy też mozliwośc delegowania pewnych zadań podwładnym. Juz nie wspomne o tym, że pani na wyższym stanowisku moze sobie kupić komplet pięciu zestawów ubraniowych na ciążę, żeby w pracy miec elegancko i wygodnie, nawet, jeśli ponosi to tylko dwa-trzy miesiące, pani na podrzędnym stanowisku raczej nie będzie na to stać i będzi ekombinowac, jak tu w zimie sie ubrać z wielkim brzuchem i rajtuzami. Więc, tak, panie na wyższych stanowiskach lepiej znoszą ciążę, bo mają ku temu lepsze warunki.
                          • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 17:02
                            A co do ubrania to nie rozumiem, przecież nawet jeśli nie pracowałyby (te uboższe kobiety oczywiście) zawodowo to i tak musiałyby wychodzić z domu, zatem muszą posiadać jakieś ubrania "na ciążę" bo chyba gołym tyłkiem wychodząc choćby i do sklepu czy do lekarza itp. nie świecą?
                            • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 17:11
                              w wielu miejscach pracy obowiazuje tzw. dress code. Pani sobie moze isc do lekarza w legginsach, ale na stanowisku obslugi klienta juz nie bałdzo.
                              • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 19:34
                                Myślałam, że tutaj chodzi o owe Panie wykonujące prace na niższych szczeblach typu kasjerka, a tam nie jest potrzebna garsonka czy inna elegancka odzież, zwłaszcza że na ogół dostają z pracy firmowy chałat - narzutkę lub koszulkę z logo firmy.
                                • lola211 Re: ciąża to nie choroba... 30.08.12, 21:00
                                  Sa stanowiska wcale nie dobrze płatne,gdzie trzeba byc elegancko ubranym i nie ma zmiłuj-trzeba zainwestowac w odziez ciązowa, ktora tania wcale nie jest.
                                • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 04:05
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > Myślałam, że tutaj chodzi o owe Panie wykonujące prace na niższych szczeblach t
                                  > ypu kasjerka, a tam nie jest potrzebna garsonka czy inna elegancka odzież, zwła
                                  > szcza że na ogół dostają z pracy firmowy chałat - narzutkę lub koszulkę z logo
                                  > firmy.

                                  Jezeli pani wykonuje prace na najnizszym szczeblu w banku, to tez ja obowiazuje dress code i w klapkach i legginsach raczej nie bałdzo.
                                  • gazeta_mi_placi Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 11:02
                                    Nawet Pani sprzątająca w banku?
                                    • policjawkrainieczarow Re: ciąża to nie choroba... 31.08.12, 15:52
                                      Tak, nawet pani sprzatajaca w banku, nie wiem, jak u was, u nas zazwyczaj ekipa sprzatajaca ma uniformy, ale to nawet nie w nich rzecz, tylko w butach, pani sprzatajaca w banku nie moze latac po mokrej, sliskiej powierzchni w klapeczkach, a do "normalnych" butow moze sie nie zmiescic, jak jej nogi zaczna puchnac.
    • ashraf Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 19:16
      Ciaza to nie choroba, ale stan, w ktorym moga sie pojawiac rozne meczace dolegliwosci. Przy czym czesto zaniedbanie tych dolegliwosci ma skutek nie tylko taki, ze pania bedzie bardziej brzuch bolal (vide bole miesiaczkowe), a taki, ze dziecku cos sie stanie. Ja tez bylam taka hop do przodu, wszystkie kobiety w mojej rodzinie przechodzily ciaze bez najmniejszych dolegliwosci, zadnego rzygania itd. I co? I pstro. Mdlosci, bynajmniej nie poranne, a calodzienne, bole glowy, skurcze miesni miedzyzebrowych uniemozliwiajace normalne spanie i oddychanie, ciagle klopoty zaladkowe, gazy - po wszystkim, nawet szklance wody i kromce chleba. Poza tym nasilone dolegliwosci od kregoslupa ledzwiowego, sennosc nie do pokonania (zasypialam nawet na przystanku tramwajowym), zawroty glowy, omdlenia. Ot, typowe objawy ciazy. Zadna "jednostka chorobowa". Ktos powie: wiedzialas, na co sie decydujesz. Otoz, drodzy panstwo, natura nie zna do tej pory innego sprowadzania na swiat dzieci, ktore ponoc sa teraz przez panstwo tak pozadane. Wg przepisow, takze tych szwajcarskich, ZADNE zwolnienie nie powinno mi sie nalezec, bo chora nie jestem. Fakt faktem, pracowalam i pracuje jak dotychczas, ale tylko dlatego, ze mam w pracy mozliwosc odpoczynku, nawet przespania sie pol godziny kolo poludnia! w pierwszych tygodniach nie dalabym rady bez tego funkcjonowac. A co by bylo, gdybym miala inna prace? W mojej ostatniej firmie w Polsce nie bylo mozliwosci, zeby cokolwiek zjesc do obiadu - po prostu nie bylo chwili czasu. Praca na etat, a w rzeczywistosci non-stop nadgodziny + praca po nocach, nieraz do 3 nad ranem. Stres, typowe koflikty biurowe (donosy na wymyslone sprawy itd.), koniecznosc wyrobienia budzetu, nadzorowania imprez, odpowiedzialnosc za ludzi i za obiekt. Wiem doskonale, ze nie dalabym rady tam pracowac i ze NIE BYLO mozliwosci pracowania mniej, na pol etatu, elastycznie itd. Jezeli sie komus nie podoba /nie wyrabia sie, to do widzenia. Zreszta nikt tego stosunku do potencjalnych ciezarnych nie ukrywal. Gdybym dalej tam pracowala, zapewne wzielabym "lewe" L4, zeby w ogole przejsc ciaze. Acha - do tych, co radza zacisnac zeby, bo inni (wrzodowcy itd.) maja gorzej - ja zacisnelam, postanowilam sobie, ze skoro jestem mloda i zdrowa, to nie dam sie pokonac byle dolegliwosciom. Zabralam sie za dodatkowa prace, sprzatanie calego domu itd. 3 dni pozniej wyladowalam z krwawieniem i zagrozona ciaza w szpitalu. NIGDY bym sobie nie darowala, gdyby cos stalo sie dziecku.
    • ashraf Re: ciąża to nie choroba... 28.08.12, 19:20
      A jeszcze do tych, co tak sie burza na cesarki na zyczenie - czy ktos komentuje jak Wy rodzilyscie? Uwielbiam matki Polki, co to opowiadaja wszem i wobec jak to rodzily 40 godzin bez znieczulenia, na oxy, mialy kleszcze, vacuum itd oraz zostaly pociete od odbytu po szyje, ale rodzily NATURALNIE. Coz, wasz wybor, wasze c...ki, ja sie do tego nie mieszam. Co Wam przeszkadza, ze niektorzy zamiast pocietej d...y wola pociety brzuch?
    • josef_to_ja A co z kobietami, które ciężko fizycznie pracują? 28.08.12, 19:34
      Ja na miejscu lekarza takim bym dawał zwolnienie na całą ciąże. Nie wyobrażam sobie kobiety w ciąży pracującej na produkcji albo na magazynie.
      • jagienka75 Re: A co z kobietami, które ciężko fizycznie prac 28.08.12, 19:41
        Przed kilkoma dniami jakaś babeczka założyła taki wątek.

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,138426196,138426196,l4.html
        Odpowiedzi malutko.
        • josef_to_ja Re: A co z kobietami, które ciężko fizycznie prac 28.08.12, 19:51
          Dziękuję bardzo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka