Dodaj do ulubionych

Jestem załamana

03.09.12, 05:48
Lat temu kilka podjęliśmy, błędną jak się okazało, decyzję o budowie domu na wsi. Dopóki dziecko było małe a ja siedziałam w domu wszystko jeszcze jakoś tam grało. Ale mały podrósł i zaczęły się kłopoty. Założenie było takie - dziecko do przedszkola, ja do pracy. Niestety, nasze przedszkole gminne czynne jest do godziny szesnastej. Nijak nie zdążę dojechać. Szukałam pracy na kilka godzin dziennie, na pół etatu - nie znalazłam. Nawet w sklepie pracować nie mogę, bo zmiany, a ja nie mam co zrobić po południu z dzieckiem, do tego dochodzą pracujące weekendy. Padła decyzja o sprzedaży domu i powrocie do miasta. Do tego czasu mieliśmy pomieszkiwać u teściowej, wszystko było z nią uzgodnione, dziecko przepisaliśmy do przedszkola blisko miejsca zamieszkania, miała pomóc w ewentualnym odbiorze. I przed samym początkiem roku okazało się, że teściowa jednak nie pomoże, bo trafił jej się lokator na pokój w którym mieliśmy mieszkać. Zaznaczę, że z pomocy teściowej do tej pory nie korzystaliśmy, z małym (5l.) została może ze cztery razy. I teraz mamy taką sytuację - muszę dowozić dziecko 25km do przedszkola w jedną stronę. Przedszkole droższe od naszego gminnego dokładnie o połowę. Liczę, że łączne koszty pobytu dziecka w przedszkolu wliczając paliwo i inne wydatki to około tysiąca złotych. Jestem przerażona. Na to nas zupełnie nie stać. Myślałam, żeby może z powrotem przepisać małego do naszego przedszkola, mam w jego grupie kilka znajomych, które mogłyby ewentualnie czasem odebrać dziecko i zająć się nim do mojego powrotu z pracy. Ale mąż się nie zgadza. Ja zupełnie nie wiem, co robić. Może macie jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
    • esr-esr Re: Jestem załamana 03.09.12, 06:25
      przepisać do małej grupy i opłacić "lokalną" panią, która zajmie się dzieckiem do czasu Waszego powrotu. znając obrotność kobiet wiejskich to jeszcze sprzątnie i ogród wypieli smile
      ja jestem zwolenniczką wychowywania dziecka na wsi, nauki w małych grupach (uważam, że spokój malucha jest ważniejszy od jakości kształcenia na etapie przedszkola i podstawówki, sama mogę pomóc mu nadrobić materiał ale spokoju w "gierkówce" mu nie zapewnię).
      idź do pracy, bo pracować trzeba chociażby ze względu na różne świadczenia, ale i dla zdrowia psychicznego. dziecko za rok pójdzie do szkoły i problem będzie nowy - jak odbierać dziecko ze świetlicy. w mieście też ktoś będzie musiał pomóc.
      • czekoladazzurawina Re: Jestem załamana 03.09.12, 06:48
        Szukałam pani "lokalnej" ,niestety, oprócz wysokiej stawki godzinowej jest problem odbioru dziecka z przedszkola, panie nie są zmotoryzowane, a jeździć 12km dziennie po dziecko nie bardzo im się uśmiecha. Zupełnie nie wiem, co robić. Mam nadzieję, że uda nam się sprzedać ten chol.... dom w ciągu roku, wtedy dopiero mamy szansę na normalne życie.
        • czekoladazzurawina Re: Jestem załamana 03.09.12, 06:50
          Jeździć rowerem, miało być. Jak wspomniałam mam kilka znajomych, problem w tym, że mąż nie chce się zgodzić na zmianę przedszkola.
          • paartycja Re: Jestem załamana 03.09.12, 06:53
            no to jak mąż taki cwany misio to niech dorobi ten tysiąc i dojeżdża z dzieckiem codziennie 50km tongue_out
        • lauren6 Re: Jestem załamana 03.09.12, 09:29
          czekoladazzurawina napisała:

          > Szukałam pani "lokalnej" ,niestety, oprócz wysokiej stawki godzinowej jest prob
          > lem odbioru dziecka z przedszkola, panie nie są zmotoryzowane, a jeździć 12km d
          > ziennie po dziecko nie bardzo im się uśmiecha.

          12 km to do starego czy nowego przedszkola?
          Poza tym może poszukaj "lokalnej" pani, czyli pani, która mieszka obok przedszkola, odbierałaby dziecko o 16 na godzinę-dwie do siebie, czy na plac zabaw i koło 17-18 Wy będziecie podjeżdżać po nie samochodem.
        • micha11 Re: Jestem załamana 03.09.12, 10:04
          Nie chcę ci straszyć , ale musisz liczyć się z tym, że dom możesz sprzedawać rok a możesz dwa lata, trzy lub dłużej. Wiem co mówię bo sama sprzedałam pół roku temu. Ja sprzedałam w ciągu roku, ale nieskromnie powiem ,że dom był wyjątkowy i w zasadzie nie miał konkurencji na lokalnym rynku. Zainteresowanie było ogromne. Jednocześnie obserwowałam inne nowe domy w okolicy wystawione na sprzedaż w tym samym czasie co mój i z własnych obserwacji oraz z rozmów z agentkami biur nieruchomości z którymi współpracowałam widzę ,że te domy stoją już od paru lat i mało kto wogóle przychodzi oglądnąć. A to naprawdę ładne, nowe domy w atrakcyjnej lokalizacji. Jest naprawdę bardzo ciężko ze sprzedażą i musisz przemyśleć jak dasz radę finansowo jeżeli sprzedaż potrwa parę lat a nie rok jak zakładasz.
    • moguer Re: Jestem załamana 03.09.12, 06:55
      Jak się nie zgadza to może niech mąż zawozi i odbiera dziecko, po dwóch dniach zmieni zdanie. To powinna byc Wasza wspólna decyzja , porozmawiaj z nim spokojnie , dlaczego się nie zgadza? nie chce, zeby dziecko odbierali znajomi?
    • lady-z-gaga Re: Jestem załamana 03.09.12, 09:21
      Rozumiem, że teściowa nie wycofała z oferty odbierania dziecka i pilnowania, az po nie przyjedziesz? Jesli tak, to przemęczcie się jakos przez ten rok, nawet jesli przedszkole pochłonie pól Twojej pensji. Praca jest wazna, a na następny rok coś wymyslicie.
    • nowi-jka Re: Jestem załamana 03.09.12, 09:35
      wynajac mieszkanei niedaleko tesciowej skoro chcecie w miescie, obedzie sie bez pomieszkiwania u neij skoro to tylko przejsciowe rozwiazanie miało być
    • default Re: Jestem załamana 03.09.12, 09:43
      Z tego co piszesz wynika, że borykasz się sama, bo mąż prezentuje postawę "nie bo nie, ma być to, bo tak", za co powinien być solidnie kopnięty w dupsko i przywołany do rzeczywistości. Czy Ty już masz tę pracę ? Może znajdziesz przedszkole obok pracy - wtedy dziecko będzie w nim tyle czasu, ile Ty w pracy - będziecie sobie razem dojeżdżać.


      -----------------------------------
      Ciemność pędzi ku mnie/ Łagodnie / Ciemność jest cicha, miękka i ciepła/ Paraliżuje/ Jak strach : co będzie jeśli się obudzę ? (kjz, „Zasypianie”wink
    • soha2 Re: Jestem załamana 03.09.12, 10:33
      a co o oznacza, że mąż się nie zgadza?
      jak się nie zgadza, to niech wozi dziecko te 25 km w jedną stronę i tyle
      przepisz dziecko jak się uda do tego bliższego przedszkola i tyle
      a jak kiedyś teściowa poprosi o pomoc, to koniecznie krzyknij jej jakąś niezłą kwotę, bo ty za darmo nie będziesz jej pomagać - bo rozumiem, że mieliscie zamieszkać u teściowej na czas poszukiwania owego mieszkania?
    • majowadusza Re: Jestem załamana 03.09.12, 11:28
      ja mam przedszkole ok. 15 - 20 km ( muszę aż sprawdzić na liczniku ), jadę ok. 25 - 30 min. od drzwi do drzwi. Nie jest to takie przerażające - logistyka trochębardziej skomplikowana ale dajemy spokojnie radę. Został nam jeszcze rok bo szkołe mamy 4 kim. od domu.
      Uważam, ze jeśli masz możliwosć posłać dizecka do środkowika gdziemieszkacie, to zróbcie to. Sa koledzy, koleźżanki- Ty poznasz inne mamy. Zawsze można się z kimś dogadać na odbiór dziecka i opiekę przez dwie godziny.
    • mruwa9 Re: Jestem załamana 03.09.12, 18:02
      a maz jak pracuje? I dlaczego kwestia opieki ma byc wylacznie twoim problemem?
      Jak on jest w stanie przeorgnizowac swoja prace, zebyscie sie mogli zmieniac w opiece nad dzieckiem? Bez przeprowadzki?
      Naprawde nie da sie znalezc opiekunki, ktora odbierze dziecko z przedszkola o 16 i przechowa do twojego powrotu?
      • mruwa9 jeszcze jedna opcja 03.09.12, 18:53
        szukacie przedszkola/opiekunki w poblizu miejsca pracy taty lub mamy. Rodzic, w poblizu ktorego pracy znajduje sie placowka/opiekunka, zabiera rano dziecko ze soba, a po pracy odbiera.
    • aga90210 Re: Jestem załamana 03.09.12, 18:55
      Nie rozumiem- chcieliście się wyprowadzic do miasta zanim sprzedacie dom? A on miałby stać pusty przez rok- dwa, zanim dojdzie do transakcji?

      Przepisz dziecko z powrotem do siebie, i znajdź opiekunkę koło przedszkola, która weźmie dziecko na 2 godziny do siebie. Znajdź pracę. Wystaw równocześnie dom na sprzedaż. Zastrzeż w umowie, ze wyprowadzicie sie w ciagu tygodni albo miesiąca od podpisania- mieszkanie do wynajmu mozna łatwo i szybko znaleźć.
      • micha11 Re: Jestem załamana 04.09.12, 11:04
        Dokładnie. Też uważam ,że powinniście mieszkać w tym domu. Srzedaż trwa, a o dom trzeba w tym czasie dbać, ogrzewać ,pilnować żeby się złodzieje nie połakomili na niezamieszkany dom. To może być parę lat. To wszystko kosztuje a tu doszłyby jeszcze koszty mieszkania i przedszkola w mieście. Dacie radę utrzymywać dwie nieruchomości przez niewiadomo jak długi czas ? Zdecydowanie zostałabym w tym domu . Jak się trafi klient to się będziecie przeprowadzać.
    • mynia_pynia Re: Jestem załamana 03.09.12, 20:15
      Wożę mojego syna od 4 miesięcy do mojej mamy, nie jest to po drodze do mojej pracy. Dziennie nadprogramowo pokonuje około 35 km w tym 2 przejazdy kolejowe przez które również wracam wink czasami myślę że to jaja jakieś wink.
      Dopiero od miesiąca mój mąż wpadł na pomysł że jemu to właściwie po drodze do 'babci' i odwozi syna, uffff ile mam czasu.
      Da się tak funkcjonować, tylko na paliwo wydajemy tyle że spokojnie na prywatny żłobek by starczyło wink.
    • mmena Re: Jestem załamana 04.09.12, 11:36
      Zapisać dziecko do prywatnego przedszkola blisko domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka