Dodaj do ulubionych

jak sie odkochac?...

09.09.12, 20:18
jestem mezatka z dosc dlugim malzenskim stazem i z dzieckiem.
szczesliwa mezatka.

niestety, jakis czas temu... jakiez to banalne!... zakochalam sie w koledze z pracy...

na poczatku to byla zwyczajna chemia, nie przejmowalam sie tym, bo takie rzeczy chyba kazdemu sie zdarzaja. przychoda i odchodza i tyle.

potem poznalam kolege troche blizej. jest swietny - bardzo inteligentny (zawsze mnie to fascynowalo w mezczyznach), swietny w tym, co robi, dogadujemy sie fantastycznie... on rozumie moje poczucie humoru (co nie jest czeste, jestem jaka "niszowa" w tej kwesti, hehe), ja uwielbiam jego ironiczne podejscie do zycia i do mnie...
... no i nagle uswiadomilam sobie, ze jestem zakochana po uszy... sad

nie chce zmieniac swojego zycia, nie mam ochoty na zmiane meza, czy nowa rodzine...
ale jestem zakochana - nieszczesliwie - i cierpie z tego powodu. to trwa juz dosc dlugo, myslalam, ze "po prostu przejdzie", ale nie sad
jest coraz gorzej, czasem mysle, ze mam totalna obsesje na punkcie tego faceta...

on tez jest w stalym zwiazku. tez czul, ze cos miedzy nami zaiskrzylo... tez sie troche miotal... ale podjal madra decyzje - ze nie ma szans na nic "niewinnego" miedzy nami, wiec najlepiej, zeby laczyly nas tylko stosunki zawodowe.

on sie trzyma dobrze (tak mysle), ale moje zycie to koszmar sad
nie moge przestac o nim myslec.
nie moge przestac go pragnac.
nie moge sie od niego uwolnic, choc jestem juz taka zmeczona i chcialabybm byc wreszcie wolna...

NIE CHCE porzucac swojej rodzony i zmieniac faceta.
ale jest mi totalnie ZLE.
CHCE sie odkochac.
JAK?
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 20:46
      Nie ma recepty na odkochanie się.
      Ja jestem zdania,że w takim przypadku nie ma nie chce zmieniać męża/partnera,odchodzę żeby nie wiem co się dzialo,zdradzasz męża nie fizycznie ale zdradzasz oszukujesz i sama jesteś nieszczęśliwa.
      Jaki to ma sens.
      • isa1001 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 20:56
        jola-kotka napisał(a):

        > Nie ma recepty na odkochanie się.
        > Ja jestem zdania,że w takim przypadku nie ma nie chce zmieniać męża/partnera,od
        > chodzę żeby nie wiem co się dzialo,zdradzasz męża nie fizycznie ale zdradzasz o
        > szukujesz i sama jesteś nieszczęśliwa.
        > Jaki to ma sens.

        Ale przecież wyraźnie napisała, że tamten facet mają w d....pie, to gdzie ma odchodzić?
        • jola-kotka Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:11
          Nie istotne gdzie,ja pisałam jak ja bym postąpiła,a dla mnie najważniejsze jest żyć w zgodzie z własnym sumieniem.
          Zakochalam się w innym odchodzę.
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:15
            Jola, ale ja kocham meza!
            nie chce od niego odchodzic.
            tworzymy rodzine, mamy dziecko.
            nie wyobrazam sobie, zeby meza zostawic!

            to jest POZA moim malzenstwem, moze dlatego tak mnie to meczy?
            bo wiem, ze nie ma zadnych szans na spelnienie, ze nic nie moge zrobic...
            ... i tylko jakos mi zal...

            • imasumak Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:26
              sagan137 napisała:
              bo wiem, ze nie ma zadnych szans na spelnienie, ze nic nie moge zrobic... i tylko jakos mi zal...

              O to chodzi. Ale pomyśl sobie, że gdyby się spełniło, mogłoby być jeszcze gorzej i najpewniej by tak było. Dobrze Ci radzę, zainwestuj więcej siebie w swój własny zwiazek, zwłaszcza że kochasz męża - szkoda byłoby to stracić.
              • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:31
                WIEM!
                absolutnie masz racje.
                ja sobie nawet nie potrafie wyobrazic "naszego" zwiazku (i nigdy nieprobowalam).
                rozni nas za duzo, dzieli nas spora roznica wieku.

                ale - PRZEDE WSZYSTKIM - ja NIE chce nowego zwiazku!
                kocham meza, kocham nasze dziecko, nie mam zamiaru niszczyc naszej rodziny!
                ... tylko mam wrazenie, ze to niechciane uczucie jednak podkopuje nasze fundamenty...

                ja sie naprawde czuje okropnie w tej sytuacji.
                nie tylko przez wyrzuty sumienia.
                nie moge, no nie moge zapomniec o tym facecie. wkrada sie w kazda moja wolna chwile. czuje jego smak, zapach, ciagle mam ochote cos mu powiedziec, o czyms pogadac...
                ukrocilismy nasze kontakty do zawodowego minimum, a ja rozpaczliwie za nim tesknie...

                jak sie z tego bezsensu wycofac???
                • imasumak Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:44
                  sagan137 napisała:

                  jak sie z tego bezsensu wycofac???

                  Tłumacząc sobie, że to bezsens. No niestety, są sprawy, z którymi człowiek musi się sam uporać, ewentualnie jeśli wierzy w Boga, może się wspierać tą wiarą, porozmawiać z jakimiś rozsądnym duchownym - oni są również od takich spraw, a przynajmniej powinni.
                  No i powtarzam jeszcze raz - zainwestować jak najwięcej w rodzinę, miłość do nich i wzajemna od nich Cię uratuje, zobaczysz.
                  • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:47
                    dzieki, Ima.
                    na razie nie widze wyjscia z sytuacji, ale - wiem - przemawia przeze mnie obecny nastroj...
                    dobrze spojrzec na opienie osob spoza.
                    tylko to juz tyle trwa i ja jestem tak zmeczona, ze szok.

                    i want to break free, jak freddy spiewal...
                  • kotobala Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 00:32
                    O jezusie mariusie, ja miałam tak samo. Tyle tylko, że chodziło o kolege męża z pracy. Dokładnie to samo. I o mały włos, a nie doszło by do czegos konkretnego. I dzieki czemuś tam Po roku wszystko wróciło do normalności.
                    • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:13
                      a dzieku czemu wrocilo do normalnosci? napiszesz? moze i mnie sie przyda.

                      u mnie trwa to juz ponad rok i swiatelka w tunelu nie widac, niestety. czasem mam wrazenie, ze z uplywajacym czasem jest coraz gorzej, ze tesknota i niezaspokojone pragnienia sa coraz silniejsze. moze sobie to wmawiam, ale tu-i-teraz tak to wlasnie odczuwam.
                      • kotobala Re: jak sie odkochac?... 12.09.12, 13:23
                        Czas przede wszystkim. Ograniczyliśmy kontakty znacznie i czekałam... Chyba nic więcej nie można poradzić w takim przypadku. Trzymaj się.
                • robitussin Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 00:43
                  > a ja rozpaczliwie za nim tesknie...
                  > jak sie z tego bezsensu wycofac???

                  Samo minie. Gwarantuję Ci smile
                  Wręcz przyjdzie taki czas, że będziesz się zastanawiac "co ja u licha ciężkiego w nim widziałam"??
                  • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:25
                    > Samo minie. Gwarantuję Ci smile

                    no wiem, ze minie, tylko KIEDY???
                    ja juz powoli nie daje rady, to sie ponad rok ciagnie i konca nie widac...
                    • robitussin Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 12:16
                      > no wiem, ze minie, tylko KIEDY???
                      > ja juz powoli nie daje rady, to sie ponad rok ciagnie i konca nie widac...

                      U mnie takie zauroczenie minęło po ... czterech latach smile
                      To się działo w czasach, gdy jeszcze nie byłam w obecnym związku (ale on był i miał dziecko).
                      Też w pewnym sensie pracowaliśmy razem i też nie dało się całkowicie unikać kontaktów.
                      Do niczego między nami nie doszło, on nawet nie do końca zdawał sobie sprawę z mojej fascynacji jego osobą, a ja usychałam z "miłości" smile Przechodzić mi zaczęło po ok. dwóch latach, z miesiąca na miesiąc coraz mniej o nim myślałam, coraz więcej skupiałam się na własnym życiu. W końcu złapałam się na tym, że już mnie tak nie intryguje, że traktuję go jako kolegę, znajomego, nikogo szczególnego. Przeszło mi całkowicie na jakiejś imprezie, gdy zobaczyłam go pijanego i zachowującego się po prostu obleśnie, a wcześniej, gdy usłyszałam, w jaki nieprzyjemny sposób rozmawia ze swoją żoną. Potem sama się sobie nie mogłam nadziwić, jak ktoś taki mógł mnie w ogóle zafascynować. I żeby nie było - wcześniej uważałam go za człowieka bez jakichkolwiek wad, a nawet jeśli coś mi się w nim nie podobało, to spychałam to na tył głowy. I podobnie jak Ciebie, też mnie rozczulały jego niedociągnięcia, niedoskonałości.
                      Z kolei moja koleżanka miała dość podobną sytuację ciągnącą się również przez lat kilka z tą różnicą, że ona była mężatką, a on wolny. Oboje w sobie zakochani, ale ona wierna mężowi, choć małżeństwo z mojego punktu widzenia nie należało do najfajniejszych. W końcu nie wytrzymała i postanowiła ten romans skonsumować dosłownie. I czar prysł podobno momentalnie w ciągu jednej nocy wink Nie namawiam Cię do takich rzeczy, bo nie w tym rzecz. Ale chcę Ci pokazać, że czasem warto sobie jakieś swoje wyobrażenia racjonalizować i powtarzać głośno (w myślach wink) jak mantrę, że to naprawdę nie jest ten facet, z którym chciałoby się być. Musisz to przeżyć i tyle, lekarstwa żadnego nie znajdziesz. A jedyna rada to taka, jaką Ci już kilka osób podało - skupić się na własnym małżeństwie, na dzieciach i własnym życiu, zaangażować w coś konkretnego, co zajmie Ci myśli. Bo usychając z tej "miłości" obudzisz się za parę lat ze świadomością, że je straciłaś na coś tak bezsensownego. Możesz też przelewać na papier swoje myśli, swoje uczucia, gromadzić je sobie. Jeśli nie możesz się nikomu wygadać czy wypłakać, to takie coś bardzo często przynosi ulgę.
                    • robitussin Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 12:16
                      > no wiem, ze minie, tylko KIEDY???
                      > ja juz powoli nie daje rady, to sie ponad rok ciagnie i konca nie widac...

                      U mnie takie zauroczenie minęło po ... czterech latach smile
                      To się działo w czasach, gdy jeszcze nie byłam w obecnym związku (ale on był i miał dziecko).
                      Też w pewnym sensie pracowaliśmy razem i też nie dało się całkowicie unikać kontaktów.
                      Do niczego między nami nie doszło, on nawet nie do końca zdawał sobie sprawę z mojej fascynacji jego osobą, a ja usychałam z "miłości" smile Przechodzić mi zaczęło po ok. dwóch latach, z miesiąca na miesiąc coraz mniej o nim myślałam, coraz więcej skupiałam się na własnym życiu. W końcu złapałam się na tym, że już mnie tak nie intryguje, że traktuję go jako kolegę, znajomego, nikogo szczególnego. Przeszło mi całkowicie na jakiejś imprezie, gdy zobaczyłam go pijanego i zachowującego się po prostu obleśnie, a wcześniej, gdy usłyszałam, w jaki nieprzyjemny sposób rozmawia ze swoją żoną. Potem sama się sobie nie mogłam nadziwić, jak ktoś taki mógł mnie w ogóle zafascynować. I żeby nie było - wcześniej uważałam go za człowieka bez jakichkolwiek wad, a nawet jeśli coś mi się w nim nie podobało, to spychałam to na tył głowy. I podobnie jak Ciebie, też mnie rozczulały jego niedociągnięcia, niedoskonałości.
                      Z kolei moja koleżanka miała dość podobną sytuację ciągnącą się również przez lat kilka z tą różnicą, że ona była mężatką, a on wolny. Oboje w sobie zakochani, ale ona wierna mężowi, choć małżeństwo z mojego punktu widzenia nie należało do najfajniejszych. W końcu nie wytrzymała i postanowiła ten romans skonsumować dosłownie. I czar prysł podobno momentalnie w ciągu jednej nocy wink Nie namawiam Cię do takich rzeczy, bo nie w tym rzecz. Ale chcę Ci pokazać, że czasem warto sobie jakieś swoje wyobrażenia racjonalizować i powtarzać głośno (w myślach wink) jak mantrę, że to naprawdę nie jest ten facet, z którym chciałoby się być. Musisz to przeżyć i tyle, lekarstwa żadnego nie znajdziesz. A jedyna rada to taka, jaką Ci już kilka osób podało - skupić się na własnym małżeństwie, na dzieciach i własnym życiu, zaangażować w coś konkretnego, co zajmie Ci myśli. Bo usychając z tej "miłości" obudzisz się za parę lat ze świadomością, że je straciłaś na coś tak bezsensownego. Możesz też przelewać na papier swoje myśli, swoje uczucia, gromadzić je sobie. Jeśli nie możesz się nikomu wygadać czy wypłakać, to takie coś bardzo często przynosi ulgę.
                      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 19:03
                        > U mnie takie zauroczenie minęło po ... czterech latach smile

                        o matko, nie strasz mnie!!!
                        nie wytrzymam kolejnych 3 lat wink

                        > Do niczego między nami nie doszło, on nawet nie do końca zdawał sobie sprawę
                        > z mojej fascynacji jego osobą, a ja usychałam z "miłości" smile

                        my sobie jednak oboje zdajemy sprawe z wzajemnej silnej fascynacji, ale nie sadze, zeby on mial zielone pojecie o moim "usychaniu z milosci" wink chyba, ze kryje sie gorzej, niz mysle - co tez jest mozliwe, myslenie mam raczej wylaczone ostatnio i w jego przypadku...

                        > Przeszło mi całkowicie na jakiejś imprezie, gdy zobaczyłam go pijanego i zach
                        > owującego się po prostu obleśnie, a wcześniej, gdy usłyszałam, w jaki nieprzyje
                        > mny sposób rozmawia ze swoją żoną.

                        nasze zycia prywatne sie zupelnie nie zazebiaja i poza praca nie mamy ze soba nic wspolnego. a na terenie pracowym jakos sobie jego "kompromitacji" nie wyobrazam - jest naprawde rewelacyjny, w dodatku przez wszytskich lubiany i zawsze dobrze wspominany. ale moze bede miala szczescie i cos sie jednak przydarzy, hehe...

                        > I żeby nie było - wcześniej uważała
                        > m go za człowieka bez jakichkolwiek wad, a nawet jeśli coś mi się w nim nie pod
                        > obało, to spychałam to na tył głowy. I podobnie jak Ciebie, też mnie rozczulały
                        > jego niedociągnięcia, niedoskonałości.

                        wiesz co, ja jego wady widze. nawet chyba juz napisalam, ze - juz teraz, w tej fazie zakochania i oszolomienia - nie sadze, aby udalo nam sie stworzyc udany zwiazek.
                        wady widze, ale sie na nich nie koncentruje, bo nie musze. i rowniez sa to wady takiego akurat kalibru, ze nie sa specjalnie "przeszkadzajace".

                        > I czar prysł podobno momentalnie w ciągu jednej nocy wink

                        a jakby nie prysl?... wink

                        > Ale chcę Ci pokazać, że czasem warto sobie jakieś swoje wyobrażenia
                        > racjonalizować i powtarzać głośno (w myślach
                        > wink) jak mantrę, że to naprawdę nie jest ten facet, z którym chciałoby się być.

                        ja WIEM, ze to nie jest TEN facet.
                        tylko co z tego?
                        tu i teraz to niczego nie zmienia - tesknie za nim, pragne go, mysle o nim caly czas...

                        > Bo usychając z tej "miłości" obudzisz się za parę lat ze świadomością, że je
                        > straciłaś na coś tak bezsensownego.

                        dokladnie! BARDZO sie tego boje!

                        > Możesz też przelewać na papier swoje myśli, swoje
                        > uczucia, gromadzić je sobie. Jeśli nie możesz się nikomu wygadać czy wypłakać,
                        > to takie coś bardzo często przynosi ulgę.

                        nie wiem, czy by to u mnie podzialalo. tzn czy bym potrafila - nigdy tego nie robilam. ale mam wielka potrzebe wygadania sie, wywnetrzenia sie tak do konca. dlatego rozwazam mysl, zeby powiedziec wszystko mojemu nieczego sie nie spodziewajacemu "wybrankowi" wink tylko czy to pomoze?
          • imasumak Sama to możesz sobie odchodzić od swojego 09.09.12, 21:23
            faceta po jednym pstryknięciu innego, ale na boga chińskiego nie doradzaj tego nikomu!

            jola-kotka napisał(a):

            Zakochalam się w innym odchodzę.
            • sagan137 Re: Sama to możesz sobie odchodzić od swojego 09.09.12, 21:33
              > faceta po jednym pstryknięciu innego, ale na boga chińskiego nie doradzaj tego
              > nikomu!

              Kocianna gdzies pienie napisala, ze milosc to jest WYBOR.
              i dokladnie tak u mnie jest - nie mam najmniejszego zamiaru odchodzic od meza!
              kocham go i kochac bede.
        • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:14
          > Ale przecież wyraźnie napisała, że tamten facet mają w d....pie, to gdzie ma odchodzić?

          Isa, nawet jesli nie mialby mnie w d...pie, jak to ladnie okreslilas wink, to i tak bym nigdzie nie odchodzila! czy do niego, czy do kogos innego. ja NIE chce odchodzic od meza i rodziny, ja sie chce pozbyc niechcianego uczucia.
          a raczej chce sie nauczyc jakos normalnie z tym zyc, przynajmniej na poczatek. ten emocjonalny roller-coster mnie wzkancza totalnie...
      • bombastycznie Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:29
        co ty opowiadasz? przecież ona nie zdradza męża, to że ktoś jej się spodobał i poczuła do niego coś więcej niż przyjaźń to od razu zdradzanie męża?? dziwne, ja tak nie uważam, i nie uważam żeby musiała z tego powodu odchodzić od rodziny, w końcu sama napisała że nie chce. jednak na taką sytuację nie znam rozwiązania, bo sama kocham się w koledze mojego brata od lat, a mam już męża i kocham go i nie chcę go zostawiać. po prostu staram się nie myśleć o tym drugim, choć jest ciężko, ale może postaraj się myśleć więcej o swoim mężu, o rodzinie, a w pracy myśl tylko że to twoje życie zawodowe a nie jakieś tam amorywink, nie odkochasz się jeśli będziesz się widywać z kolegą, a będziesz, możesz tylko postarać się aby myśleć o nim mniej i aby nic więcej się nie wydarzyło.
        • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:45
          trudno mi sie skupic w pracy, skoro wiem, ze on gdzies tam jest... i moze trzeba sie bedzie spotkac zawodowo... kazde takie spotkanie wytraca mnie z rownowagi na dlugo...

          a z drugiej strony - ja go naprawde lubie, brakuje mi prywatnych kontaktow z nim (zrezygnowalismy z nich kilka miesiecy temu). i do szalu mnie doprowadza mysl, ze jemu tych prywatnych kontaktow nie bakuje...

          ech baby...
    • kkalipso Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 20:54
      Współczuję....i rozumiem,przeszłam przez podobną historię, chociaż w moim przypadku to ON zakochał się po uszy i tak walczyło chociażby o moje spojrzenie,że zafascynował mnie na całego!Byłam ledwo po ślubie.Niewinny flirt trwał z rok,to było tak męczące,że pożegnałam pana.Nie było łatwo bo taka adoracja to miła sprawa.

      Minęło kilka lat,znalazł mnie przez kol.no i znów się zaczęło od niewinnych rozmów,tel.skype itd.na szczęście jestem uparta i w życiu nie poświęciłabym rodziny dla kogoś kogo tak naprawdę nie znam,znów po kilku miesiącach zauroczenia,stresu pożegnałam pana.Poprosiłam,żeby mi obiecał,że nigdy więcej do mnie nie zadzwoni itd.Usunełam z FB,ze skype z tel. ...i wiesz co ,jest dobrze.Fakt czasami zajrzę na jego profil na FB jak puści jakąś piosenkę NASZĄ to wiem,że to dla mnie.Zauroczenia,zakochania to nic dobrego jeśli ktoś jest w związku nie warto.Fakt,że trafiłam na faceta który szanował moją rodzinę ,nigdy mnie do niczego nie namawiał,zmuszał ,cenił to,że nigdy z moich ust nie usłyszał nic złego na mojego M.

      Radzę unikać i zająć się czymś innym....przejdzie -zawsze przechodzi!
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:18
        dzieki za zrozumienie...

        piszesz, zeby zajac sie czyms innym...
        probuje! od dosc dawna...
        dokladam sobie pracy, znajduje nowe projekty, pracuje naprawde duzo (ZA duzo)...
        wydawalo mi sie, ze jak nie bede miala czasu, to nie bede myslala o glupotach...
        i NIE dziala - mam bardzo malo wolnego czasu, pracuje ciagle wieczorami, bo w robocie sie nie wyrabiam... i co? ano nic sad w kazda z trudem wywalczona wolna minute wkradaja sie mysli o nim... nie moge sie od niego uwolnic sad

        ostatnio sobie mysle, zeby moze o wszytskim mu powiedziec - bede sie czula tak upokorzona po tym, ze nie bede miala smialosci nawet na niego spojrzec, a co dopiero sie kontaktowac...
    • asia_i_p Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:01
      Jeżeli jesteś zdecydowana, to staraj się jak najmniej widywać - czy wchodzi w grę zmiana pracy, wyjazd? Zajmij się może trochę swoim małżeństwem, powodami, dla których chcesz je utrzymać. Daj sobie trochę czasu, zakochanie będzie przechodziło, podobno w tym stanie da się maksymalnie wytrwać ileś tam czasu, a potem można albo kochać i tworzyć stały związek albo uczucie wygasa.

      Co rozumiesz przez szczęśliwą mężatkę? Bo jednak musiała być jakaś szczelina, przez którą się wślizgnęło to uczucie, czegoś musi ci brakować. Może postaraj się zapełnić tę lukę.
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:14
        Asia, zmiana pracy i wyjazd nie wchodza w gre. pracuje w dosc waskiej specjalizacji i musimy zostac w tym miescie, bo maz (tez w waskiej specjalizacji) ma bardzo dobra prace (jednak nie na tyle dobrze platna, zeby cala rodzine sam utrzymal). w dodatku z kolega jestem zwiazana kilkoma projektami w pracy, wiec nie-widywanie nie wchodzi w rachube...

        ja wiem, ze POWINNO przejsc, ale KIEDY??? to juz trwa dosc dlugo, ja sie naprawde mecze i nie bardzo wiem, jak sobie z tym radzic sad

        co rozumiem przez "szczesliwa mezatke"? kocham meza, on kocha mnie. dogadujemy sie swietnie, naprwde dobrze sie dobralismy. mamy fajne, dobrze zorganizowan zycie. moze czasem odrobine przewidywalne, ale zadne z nas nie jest "szalonym" typem. jestem z mezem bespieczna, zaopiekowana (ja sie tez nim opiekuje!), mozemy w zasadzie o wszystkim pogadac - maz jest moim najlepszym przyjacielem. i rowniez to mnie okropnie dobija - nagle mam sekret, o ktorym mezowi nie moge powiedziec... a tak chcialabym czasem pogadac...

        nie wiem, czy byla jakas szczelina?... moze po prostu kryzys wieku sredniego? ja nie planowalam skoku w bok, po prostu zobaczylam kiedys tego faceta i pokrylam sie gesia skorka od razu... i tak jest teraz zawsze, gdy go widze... ot, feromony...
        jak pisalam - na poczatku niezbyt zwracalam na to uwage, przeciez sie zdarza. potem, przez przypadek, praca nas polaczyla i... sie zaczelo...

        • bez_gwarancji Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:21
          Wyobrażaj go sobie w różnych krępujących sytuacjach, niektórzy twierdzą, ze to działawink
          A tak na poważnie - im bardziej nie chcesz go kochać, tym mocniej kochasz. To jak z bagnem - szamoczesz się i z każdym ruchem zapadasz coraz głębiej w błocko. Silnej woli trzeba - żeby go olać...
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:28
            wiem, ze trzeba silnej woli sad
            na razie nie mam...
            nie wiem, czy chce miec?

            krepujace sytuacje nie pomagaja, pare "zaliczylismy" i on mnie wylacznie rozczula... wiem, zero rozumu, hormony wylacznie wink
            • bez_gwarancji Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:35
              Nie, nie, ja nie o takich sytuacjach. Na kibelku go sobie w ciężkiej akcji wyobrażaj i takie tamtongue_out Gdzieś kiedyś w "mondrym" poradniku wyczytałam, żeby "brać" w ten sposób groźnego szefa, przed którym się trzęsiemy ze stresu. Ale może i na zgubną miłość podziała;P
              • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:40
                dobrze zrozumialam smile
                ale na mnie takie rzeczy nie dzialaja zupelnie. nie jestem wcale obrzydliwa...
                jedyne, co mnie moze obrzydzic, to zapach.
                ale kolega pachnie bardzo minimalnie, a poza tym - jak wspomnialam - nasza chemia jest totalnie wspolgrajaca, wiec jego zapach nie jest w stanie mnie obrzydzic wink
        • asia_i_p Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:28
          Czyli wychodzi, że facet jest w sumie podobny do twojego męża? wink

          Żartuję, ale mam dreszcze, bo przeżywasz coś, co sobie wyobrażam jako najgorszy koszmar poza śmiercią bądź chorobą męża czy dziecka. Sekretem wobec męża się nie martw - skoro nadal jesteś wobec niego lojalna i wierna, jaki ma sens opowiadanie mu wszystkiego? Gdzieś poczytałam teraz, że zakochanie to maksimum dwa-trzy lata - pocieszające to nie jest, ale zawsze jakaś data końcowa świta.

          Kanał z tym projektami, które robicie wspólnie, bo miłe to dla ciebie nie jest, takie rozdrapywanie ran. Skoro oboje wiecie, że coś się kroiło, czego nie chcecie, to może spróbujcie coś zrobić, żeby was jak najrzadziej umieszczali w takich wspólnych projektach? Da się to zrobić? No i ja bym na twoim miejscu chyba jednak powoli szukała jakiejś alternatywy zawodowej.

          Współczuję serdecznie, bo to straszne uczucie, że człowiekowi nie tylko świat zagraża, ale własna psyche od środka atakuje.
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:38
            w sumie nie wiem, czy podobny do konca.
            podobny w rzeczach, ktore mozna zaobserwowac na poczatku - dlatego mnie zafascynowal... wink ale nie mam pojecia, czy potrafilby dac mi takie poczucie bezpieczenstwa i takie oparcie, jak maz. po prostu za malo go znam.

            uwierz mi - to JEST koszmar. czuje sie strasznie i najgorsze jest to, ze nie wiem, kiedy i jak to sie skonczy...

            no i boli, ze ja sie zaangazowalam jak idiotka, a on zachowuje sie totalnie na luzie, jakby nic sie nie dzialo miedzy nami... (a dzialo sie i wiem, ze on tez to zauwazyl).
            no coz, w sumie powinnam sie cieszyc, ze on mi sprawe ulatwia, prawda?

            z jednej strony - nie chce nic od niego.
            z drugiej - chce jakiegos zrozumienia, odwzajemnienia, spelnienia...
            jaka koszmarna ambiwalencja, no straszne po prostu... miotam sie jak idiotka sad

            a co do "wygadania sie" mezowi. nie chodzi o to, ze cos ukrywam (choc tez, oczywiscie). ale NIE mam nikogo, z kim moglabym o tym pogadac! do tej pory o wszystkim gadalam... z mezem wink
            dlatego zastanawiam sie, czy koledze wszystkiego nie powiedziec...
    • imasumak Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:20
      Jeśli nie ma możliwości zmiany pracy, to:

      Unikaj go jak możesz, zajmuj myśli sprawami małżeńskimi/domowymi/zawodowymi, staraj się stale mieć jakieś zajęcie, które skutecznie skupia uwagę, wymyślaj jakieś atrakcje dla siebie i swojego męża, staraj się spędzać z nim jak najwięcej czasu.
      Na pocieszenie powiem Ci, że to co przeżywasz najprawdopodobniej nie jest prawdziwą miłością, tylko zauroczeniem.
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:26
        Ima,ja WIEM, ze ja go nie kocham! oczywiscie, ze to zauroczenie tylko - malo sie znamy... czasem osberwuje jakies jego zachowania/cechy i wiem, ze byloby nam razem trudno...
        ja nie choduje zadnego romantycznego wyobrazenia, ze to wielka milosc i ze to TEN. wiem, ze to nie ten. moj maz jest TYM. ja to wiem i to pozwala mi przetrwac to pieklo...

        wiem, ze to nie milosc, milosc to cos znacznie powazniejszego.
        ale boli strasznie. miotam sie okropnie. mam wrazenie, ze marnuje cenne tygodnie, miesiace, lata zycia na mzonki... na cierpienie, ktore nie ma sensu...

        niestety, jestesmy razem zaangazowanie w projekt w pracy sad
        musimy razem pracowac... trudno wiec jest sie odseparowac... wprawdzie on stwierzil, ze sytuacja miedzy nami jest zbyt skomplikowana na bliskie stosunki, jednak nie chce, by laczyla nas wylacznie praca... ale ostatnio nic innego nielaczy - czas ukrocic to jeszcze bardziej...

        ja to WIEM.
        rozum moj bardzo dobrze mi podpowiada.
        ale uczucia ida swoja droga i naprawde jest mi bardzo ciezko.

        • imasumak Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:36
          Nie ma dla Ciebie innej rady, jak skupić się maksymalnie na swoim związku (możesz zrobić coś, żeby trochę przełamać tę jego przewidywalność, o której pisałaś), a relacje z owym znajomym ograniczyć do stricte zawodowych.
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:43
            no wiem sad

            i wiem, ze sie powtarzam, ale jest mi strasnie ciezko.
            czuje sie jak nie-ja.
            ciagle mysle o tym facecie.
            ciagle przypominam sobie nasze spotkania.
            budze sie w srodku nocy i go pozadam.
            no jakas masakra.
            totalna obsesja.

            wstdze sie swoich uczuc.
            nie mam komu sie do nich przyznac.
            czuje sie koszmarnie juz od dluzszego czasu i wiem, ze wplywa to negatywnie na moje zycie.

            w dodatku chyba nigdy wczesniej nie bylam nieszczesliwie zakochana.
            zawsze faceci, ktorzy byli DLA MNIE atrakcyjni (i nie chodzi mi o atrakcyjnosc fizyczna) kompletnie szaleli na moim punkcie (a ja na ich)... a tu taka przykra odmiana wink
            • chyba.ze Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:50
              sagan137 napisała:

              > zawsze faceci, ktorzy byli DLA MNIE atrakcyjni (i nie chodzi mi o atrakcyjnosc
              > fizyczna) kompletnie szaleli na moim punkcie (a ja na ich)...

              No więc o co Ci chodzi?
              Sama piszesz, że przerabiałaś to już nie jeden raz- jak wtedy sobie z tym radziłaś?
              Samo przeszło?
              Widać zbyt kochliwa jesteś wink
              • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:53
                chodzi o to, ze z tymi facetami bylam w zwiazkach, na ogol udanych.
                a z tym nigdy nie bede.
                zwyczajnie, po ludzku, nie potrafie sobie poradzic z nieszczesliwa miloscia.
                zwlaszcza, ze nigdy wczesniej jeszcze takiej nie przyzylam wink
            • imasumak Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:53
              Bardzo mi Ciebie żal, bo wiem przez co przechodzisz. Ale uwierz, to minie, jeśli mocno się postarasz. Mi pomogła moja mama, która powtarzała w kółko, że praca nad sobą, nad rodziną mnie uzdrowi - miała racje, tak się stało.
              • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 21:57
                Ima, ale ja nie wyobrazam sobie powiedzenia o tym mojej mamie sad
                nikomu chyba nie moge powiedziec.
                moze tylko samemu "obiektowi".

                wiem, ze bede potrzebowala duzo sily, zeby z tego wyjsc, ale na razie jej nie znajduje.
                jest mi bardzo trudno, zwlaszcza, ze dusze te emocje w sobie.

                wiem, ze kiedys to przejdzie, ale kiedy?
                to juz troche trwa i ja nie widze poprawy.
                trudno jest pracowac nad soba i nad rodzina, jesli mysli sa zaprzatniete czyms innym.

                dobrze, ze choc zrozumienia troche tutaj znajduje, a nie tylo "nie wyglupiaj i wez sie za siebie kobieto" wink choc pewnie i takie glosy sie znajda, wiem o tym.

                jedyny plus to taki, ze sporo schudlam przez to zamieszanie. ciekawe, czy uda mi sie utrzymac ta fajna wage, ktora mam teraz?
                choc poza tym nie sypiam po nocach (tylko rozmyslam i tesknie za niemozliwym), wiec zdrowo to na pewno teraz nie jest w moim zyciu...
                • lacitadelle Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:24
                  Wiem dokładnie przez co przechodzisz, bardzo dokładnie - to jest chemia, naturalna rzecz i wcale nie musi świadczyć o jakichś szczelinach w małżeństwie. Zalecam przeczekanie - u mnie przeszło po roku mniej więcej (też razem pracowaliśmy). Z tym, że ja nie polecam niemyślenia - wręcz przeciwnie, myśl ile wlezie, wyobrażaj sobie wszystko, na co masz ochotę, aż do przesady - to daje jakaś dziwna ulgę i skraca proces. Jak chcesz się wygadać, napisz do mnie na priva. Czas jest tu kluczem, choć wiem, że ciężko Ci teraz w to uwierzyć.
                  • imasumak Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:37
                    Z tym myśleniem/niemyśleniem to jest chyba sprawa indywidualna - u mnie myślenie o obiekcie nie przynosiło korzyści. Po prostu każdy musi to przepracować po swojemu, innej rady nie ma.
                  • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:33
                    ja sobie racjonalnie powtarzam to samo z tym czasem wink
                    tylko ze od roku zmian nie widze, a raczej na gorsze - obsesja sie zwieksza (moze dlatego, ze znamy sie lepiej, dluzej, ze jakies tam niedomowienia i niewyslowienia sie miedzy nami gromadza?... mam nadzieje, ze nie wybuchna znienacka...)

                    dzieki za propozycje kontaktu na priva, pewnie napisze, tylko musze chwile czasu znalezc... choc pisanie z pracy kusi, bo i glowny temat blisko, lol
                    • lacitadelle Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 11:14
                      > tylko ze od roku zmian nie widze, a raczej na gorsze - obsesja sie zwieksza (mo
                      > ze dlatego, ze znamy sie lepiej, dluzej, ze jakies tam niedomowienia i niewyslo
                      > wienia sie miedzy nami gromadza?... mam nadzieje, ze nie wybuchna znienacka...)

                      Dlatego właśnie radzę to wszystko sobie odgrywać w głowie, na maksa, żeby się nie gromadziło, tylko rozładowywało. Wyobrażaj sobie wszystko, na co masz ochotę, a nawet więcej i bardzo szczegółowo - po jakimś czasie w tych szczegółowych wyobrażeniach muszą się pojawić jakieś nieścisłości, niewygodności, może też i znudzenie tematem - u mnie ten sposób bardzo dobrze zadziałał.

                      Skoro to już ponad rok, zbliżasz się do końca, sama chemia dużo dłużej nie wytrzyma - u mnie przed końcem też było najgorzej, też sobie mówiłam, że nie wytrzymam, aż nagle buch - te same rzeczy, które niby wcześniej widziałam i wiedziałam, nagle nabrały sensu i przemówiły wreszcie tak, jak powinny. Btw. teraz jestem z tą osobą w normalnych przyjacielskich kontaktach i nie rozumiem, jak mogłam tak wariować - pewnych biologicznych mechanizmów nie da się zlikwidować, ale na szczęście można nad nimi zapanować (choć łatwe to nie jest).

                      Trzymaj się mocno!
                      • lacitadelle Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 11:21
                        No i jeszcze jedno - takie zapanowanie nad sobą daje ogromną satysfakcję i po fakcie wielkie szczęście i ulgę, jak się patrzy na swoją szczęśliwą, pełną rodzinę. Jest poczucie jakiejś straty (nieprzeżycia nowego, ekscytującego uczucia), ale są też bardzo namacalne i długoterminowe korzyści. Życie to sztuka wyboru.

                        PS: A w tych wyobrażeniach trzeba też i tę część scenariusza rozgrywać - reakcję męża i dzieci na nasze wielkie osobiste "szczęście" z nowym partnerem (seksualnym czy życiowym, to już zależnie od Twojej woli).
                        • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 18:43
                          tak, zycie to sztuka wyboru i ja wybralam (w sumie on tez).
                          i mam zamiar tego wyboru sie trzymac.
                          tylko ze to (mojego) bolu nie zmniejsza, niestety.
                          moze w przyszlosci bede miala satysfakcje, ale na razie czuje sie dzien w dzien okropnie.
                      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 18:41
                        Ty mi piszesz, ze po roku zbliza sie do konca, a inne kolezanki mnie strasza czterema latami... wink

                        nie wiem, czy z tym mysleniem i wyobrazaniem sobie to dobry pomysl. ja sie zastanowie, to ja czesto mysle o nim caly czas... zal.pl, no.
                        do tego stopnia, ze w pracy czasem nie moge sie skupic na robocie, a mam jej mnostwo...

                        na razie - choc nieswiadomie - stosuje sie do Twoich rad, ech... jeszcze mi sie nudzic nie zaczelo.

                        mysle, ze my przyjaciolmi nie bedziemy nigdy. za duzo jednak sie miedzy nami wydarzylo. no i mojego ego dostapilo dosc znacznego uszczerbku, a to nie pomaga wink
            • montechristo4 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:03
              minimum spotkań, maksimum czasu dla rodziny. Przestań tyle pracować, bo to nic nie da, a kolega kojarzy Ci się z pracą.
              Przejdzie. Zawsze przechodzi, tylko Ty musisz tego chcieć.
              Skoro kolega Cię olał, to przejdzie szybciej. Nie poniżaj się i nie biegaj za nim. Nie rób też na jego widok oczu spłoszonej sarny, bo to nic nie da.

              A do czegoś doszło? Bo piszesz, że czujesz jego smak i zapach?
              • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:12
                oczywiscie, ze przejdzie,
                tylko KIEDY???
                ja bym chciala juz-teraz, a od dawna sie nie udaje...

                nie dam rady mniej pracowac.
                to troche zwrotny punkt w mojej karierze, takie byc-albo-nie-byc w zawodzie, raczej nie moge sobie odpuscic, niestety.
                na szczescie projekt z kolega jest niszowy, na codzien zajmuje sie czyms innym i malo sie widujemy.
                ... ale sa maile i telefony... i pracowe wymowki... ech, glupia baba ze mnie sad

                masz racje w tym, co piszesz. staram sie, ale nie mam (na razie) do tego serca.
                przedzieram sie jak przez gesty las.

                > A do czegoś doszło? Bo piszesz, że czujesz jego smak i zapach?

                do czegos tam doszlo, niestety.
                za malo, zeby sie zadreczac wyrzutami sumienia (choc nie mowie, ze ich nie mam), za duzo, zeby zapomniec.
                cholera jasna, no.
                • magma.we Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:45
                  A ile to trwa?

                  Rozumiem Cię, bo mam za sobą prawie identyczną historię.
                  U mnie ta obsesja trwała 3 lata, nie spałam, nie jadłam (też schudłam, ale już wróciłowink, byłam bliska szaleństwa. Nie przez cały czas, ale były takie okresy w ciągu tych lat, absolutnie NIE DO WYTRZYMANIA.
                  Bardzo, bardzo Ci współczuję, nigdy bym nie chciała wrócić do tamtego czasu.

                  Ja się jeszcze oszukiwałam, że możemy być przyjaciółmi, że wnosimy w swoje życie coś wartościowego, głupia.

                  To on zdecydował, że nie chce burzyć mojego małżeństwa, gdyby nie to, gdyby się postarał, teraz myślę, że bym mu uległa, choć wtedy oczywiście wierzylam, że sama też decyduję.

                  Minęło. To prawda, takie uczucie zawsze w końcu mija.
                  My niestety raz przespaliśmy się ze sobą. A potem on mnie zawiódł. Doszło dużo gorzkich uczuć, tym silniejszych, że tak bardzo przez niego cierpiałam. Chciałam, żeby też tak cierpiał ze względu na mnie, ale to był taki racjonalny typ, radził sobie jakoś.
                  Potem kilka razy się pokłóciliśmy i po pewnym czasie dotarło do mnie, że wcale nie jest taki fantastyczny, i o Boże, co mogłam zrobić, i o Boże, jak dobrze, że udało mi się uratować małżeństwo i wreszcie zacząć żyć normalnie.

                  Jakieś tam łzawe uczucia towarzyszyły mi potem jeszcze rok, dwa... a teraz nie zostało NIC.

                  Trzymaj się, i bądź dzielna.
                  Przetrwasz to!
                  • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:31
                    dzieki Magma. widze bardzo duzo podobienstw w naszych historiach, w szczegolach tez...
                    to trwa juz ponad rok i wcale nie slabnie. przerazilas mnie tymi 3 latami, szczerze mowiac sad

                    ja tez mam wraznienie, ze juz dluzej nie wytrzymam, a tu trzeba wstac kazdego ranka, ogarnac swoje zycie, isc do pracy, usmiechac sie... cholera...

                    wiesz, ja tez sie (wciaz?) oszukuje, ze moglibysmy byc przyjaciolmi.
                    tutaj on kategorycznie stwierdzil, ze nie, to jest zbyt skomplikowane (dla niego i dla mnie).
                    moze to i dobrze (na przyszlosc), ale strasznie mnie to zabolalo.
                    glupie, nie?
    • kamisa7 Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:17
      Jesteś mądrą kobietą. Po to ma się głowę, żeby z niej korzystać. Kibicuję ci we wstrzemięźliwości i utrzymaniu wierności mężowi.( kurcze jakie wielkie słowa...) Pewnie dla Ciebie jest to teraz bardzo trudne. Masz rodzinę i masz o co ( ze sobą?) walczyć. To dzieci mogą w takiej sytuacji najbardziej ucierpieć. Czasu... czasu Ci potrzeba.
    • chyba.ze Poczytaj tu: 09.09.12, 22:27

      forum.gazeta.pl/forum/f,30835,Kochanki_.html
      a gwarantuję, że szybko się opamiętasz.
      Takich historii to nawet najstarsi górale nie pamiętają wink
    • an_ni Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 22:40
      nigdy nie bylam w takiej sytuacji, bo albo jednak sie cos zdarzylo, co popchnelo mnie i obiekt w swoja strone albo wrecz przeciwnie, odepchnelo wiec i skonczyla sie fascynacja czy zakochanie
      nie umialabym czekac tak dlugo na ...nic , jestem zbyt niecierpliwa
      tym bardziej ze piszesz ze jestes szczesliwa, kochana i kochajaca w malzenstwie
      zdarzylo mi sie fascynacja ,i wiecej tez, w zwiazku, ale w zwiazku w ktorym zle sie dzialo, nie bylo juz milosci, zaangazowania itp
      moze to wyobrazenie ze czekasz na niewiadomo co daje ci te nieustajace ciary? bo w malzenstwie jest stabilizacja, zaufanie, swojskosc?
      to moze lepiej to skonsumowac i przekonac sie czy to jest takie wow czy tylko chcica? big_grin
      bylam kiedys w takiej sytuacji flirtu na boku z facetem, z ktorym iskrzylo miedzy nami jak z fajerwerkow, ale im blizej bylo spelnienia (po drodze byly rozne przeszkody i moralne i organizacyjne) tym te iskry gasly, bo gasily je szczegoly, mniejsze lub wieksze nie tak zachwycajace jak pierwsze, czy nawet drugie wrazenie, i wygaslo... zaluje ze tak sie stalo, ze nie bylo spelnienia, bo emocjonalnie przezylam po tym epizodzie wiele wiecej niz to bylo warte
      u ciebie to trwa, choc sie nie rozwija, widzisz jakies tam jego cechy, ktore sa wspaniale, ale i te ktore by ci nie pasowaly na dluzsza mete
      a do tego widzisz jego dystans i spokoj, to oczywiscie moze byc pozorny spokoj, ktory moze opasc jesli ty dasz pozwolenie na cos wiecej - i tu uwazaj bo to moze byc jego taktyka!
      • ally Re: jak sie odkochac?... 09.09.12, 23:55
        > to moze lepiej to skonsumowac i przekonac sie czy to jest takie wow czy tylko c
        > hcica? big_grin

        oj, odradzam
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:11
        > moze to wyobrazenie ze czekasz na niewiadomo co daje ci te nieustajace ciary?
        > bo w malzenstwie jest stabilizacja, zaufanie, swojskosc?

        tez o tym myslalam... w dodatku jestem w wieku, w ktorym czesto przechodzi sie krzyzys wieku sredniego i mysle, ze to tez ma duze znaczenie.

        > to moze lepiej to skonsumowac i przekonac sie czy to jest takie wow czy tylko chcica? big_grin

        nie pomaga.
        i nie ma znaczenia w sumie, co to jest - ja nie chce zmienic swojego zycia, nie chce rozwalac swojej rodziny, nie chce byc z tym facetem. bez znaczenia, czy jest taki, jak go sobie "wyobraza" teraz, czy zupelnie inny. zwyczajnie spala mnie niechciane uczucie, ktorego nie umiem zahamowac. i choc bardzo sie staram, to jednak to MA wplyw na moje zycie. i, znajac siebie, za pare lat bede bardzo zalowac, ze zmarnowalam fajne lata swojego zycia na jakies bezsensowne uczucia... tylko nie wiem ja sie od nich uwolnic?

        > u ciebie to trwa, choc sie nie rozwija, widzisz jakies tam jego cechy, ktore sa
        > wspaniale, ale i te ktore by ci nie pasowaly na dluzsza mete

        wiesz, nie do konca "nie rozwija sie". nasze uklady ciagle sie zmieniaja, od "zimno, bardzo zimno", do "cieplo, cieplo, goraco". bardzo niestabilny uklad mamy, co tez mi przeszkadza. gdyby zwyczajnie bylo tak-lub-tak, to (moze?) po prostu przyzwyczailabym sie do takiego ukladu (ze sie przyjaznimy, albo ze wylacznie wspolpracujemy ze soba). a tutaj jakos sie nie da. po okresach chlodu nagle ocieplenie, a potem znowu zima... i on i ja sie tak zachowujemy, jakos nie mozemy sie na nic zdecydowac, choc troche o tym gadalismy (on jednak nie zdaje sobie sprawy z mojego stanu, przypuszczam ze biedak nie ma pojecia, do jakiego stanu mnie doprowadza wink).

        > a do tego widzisz jego dystans i spokoj, to oczywiscie moze byc pozorny spokoj,
        > ktory moze opasc jesli ty dasz pozwolenie na cos wiecej - i tu uwazaj bo to mo
        > ze byc jego taktyka!

        nie, on nie ma takiej taktyki, to pewne. mysle, ze jest opanowany, bo (choc mlodszy) jest jednak madrzejszy i widzi, ze w naszej sytuacji nie ma dobrego wyjscia i trzeba utrzymac spokoj. poza tym, jak sam mi powiedzial kilka razy, on ma bardzo fajna zdolnosc "nie-myslenia" o rzeczach, ktore wydaja mu sie nieprzyjemne. po prostu odsuwa je gdzies daleko i koncentruje sie na czyms innym (w jego przypadku w tej chwili na pracy - oboje jestesmy strasznie zarobieni).
        • dalia.xyz Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 11:19
          a tak z ciekawości zapytam - jaki to jest wiek, w którym kobieta ma kryzys?
          u mnie było jak kończyłam 29 lat

          a co do tematu, to strzel sobie z nim romans, oczywiście dyskretny, ja bym tak zrobiła

          jeśli tego nie zrobisz, będziesz pózniej bardzo żałować
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 18:45
            > a tak z ciekawości zapytam - jaki to jest wiek, w którym kobieta ma kryzys?
            > u mnie było jak kończyłam 29 lat

            ja jestem w okolicach 40-tki - czyli klasyka wink


            > a co do tematu, to strzel sobie z nim romans, oczywiście dyskretny, ja bym tak
            > zrobiła

            pisalam juz - on nie jest zainteresowany.
            zreszta ja raczej tez nie - nawet jesli potrafilabym zwalczyc wyrzuty sumienia, to bylaby to totalna emocjonalna hustawka, pewnie nawet gorsza, niz teraz. po coz mi to???
    • eni.s Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 08:50
      Najlepiej jakby dowiedział się o tym twój mąż, od razu by Ci przeszło i zapomniałabyś o tamtym. Wyobraź sobie, że twój mąż ma taką koleżankę, o której myśli nocami i jej pragnie, też nie czułabyś się zdradzona? Walcz póki jeszcze masz o co! powodzenia
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:26
        oczywiscie, ze walcze!
        ale dlaczego dobrze by bylo, zeby moj maz sie dowiedzial??? na pewno by go to bardzo zranilo, a malo by zmienilo. cierpielisbysmy oboje wtedy! to juz wole przejsc przez to sama.
        • eni.s Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 11:14
          Zraniłoby go oczywiście, ale zmieniłoby wiele, bo od razu byś znalazła siłę do zapomnienia i wypisała się z tego uczucia, które teraz tak pielęgnujesz. Pytanie tylko czy on miałby tyle siły żeby Ci wybaczyć. Pewnie to wynika, tak jak pisałaś z tego, że jakiś facet nie odwzajemnił Twojego uczucia, to faktycznie może być frustrujące, ale może Cię też zaprowadzić w miejsce z którego już nie będzie powrotu. Sam fakt, że jesteś skłonna o tym wszystkim opowiedzieć temu panu świadczy o tym, że chcesz to ciągnąć dalej i wydaje mi się, że masz nadzieję, że on odpowie Ci tym samym, że też nie może o Tobie zapomnieć. Jest to jakiś Twój sposób na podbudowanie siebie, ale czy warto...
          Myślę, że są dwie możliwości żebyś zapomniała o tamtym facecie albo zmiana pracy i urwanie jakichkolwiek kontaktów albo namacalne ryzyko rozpadu twojego obecnego związku (mąż się dowiaduje i nie jest zachwycony łagodnie mówiąc).
          Postaw się w sytuacji męża chciałabyś żeby on miał przed Tobą taką tajemnicę?
          Pozdrawiam Cie serdecznie.
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 18:52
            > Pewnie to wynika, tak jak pisałaś z tego, że jakiś facet nie odwzajemnił Twojego
            > uczucia, to faktycznie może być frustrujące, ale może Cię też zaprowadzić w
            > miejsce z którego już nie będzie powrotu.

            wiesz, tez sie nad tym zastanawialam kiedys.
            ale zakochalam sie w momencie, kiedy nie wiedzialam jeszcze, ze facet nie jest wolny, a zachowywal sie tak, jakby moja poczatkowa fascynacje odzajemnial. nawet bardzo. wiec chyba nie to bylo moja "motywacja", choc pewna nie jestem, oczywiscie.

            > Sam fakt, że jesteś skłonna o tym wszystkim opowiedzieć temu panu ś
            > wiadczy o tym, że chcesz to ciągnąć dalej i wydaje mi się, że masz nadzieję, że
            > on odpowie Ci tym samym, że też nie może o Tobie zapomnieć. Jest to jakiś Twój
            > sposób na podbudowanie siebie, ale czy warto...

            kurcze. tez mi to czasem przychodzi do glowy - tzn ze moge miec taka motywacje.
            z drugiej strony - ja WIEM, ze on uczucia raczej nie odwzajemni - wyraznie mi to powiedzial (choc nie wie, tak mysle, o moim uczuciu, to swich brak zadeklarowal).

            nie wiem, czy powiedzenie mu o wszystkim to dobry pomysl. takie luzne dywagacje. pewnie nawet nie mialabym odwagi tego zrobic. ja bym sie po prostu chciala WYGADAC, wyrzucic to z siebie wszystko... a nie mam komu za bardzo powiedziec, z najdrobniejszymi szczegolami, z jakimis detalami naszych stosunkow - a on je juz zna wink

            > Postaw się w sytuacji męża chciałabyś żeby on miał przed Tobą taką tajemnicę?

            szczerze? gdyby cos takiego mezowi sie przydazylo, to absolutnie NIE chcialabym wiedziec! oczywiscie o ile on tez postanowilby zostac w naszym malzenstwie z wlasnej woli, a nie przymuszony. gdyby mi powiedzial, mialabym do niego zal - o to, ze powiedzial. a zmiane swojego zachowania - jesli bym zauwazyla - moglby zawsze wyjasnic kryzysem wieku sredniego, bo akurat jestesmy oboje w odpowiednim wieku wink
    • mamalgosia Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:12
      To minie z czasem, ale póki co nacierpisz sięsad
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:19
        > To minie z czasem, ale póki co nacierpisz sięsad

        no wiem.
        boli jak cholera.
        i na razie nie moge sobie wyobrazic, ze jakos przejdzie i bedzie LEPIEJ.
        rozum mowi, ze bedzie, ale wszystko inne sie drze "BOLI!!!!!!'
        ech

        dobrze, ze moge sie tutaj wygadac. wahalam sie bardzo dlugo, czy napisac. nie jestem znana forumka, jestem "nikim" wink a spotkalam sie do tej pory z tak serdecznym odzewem, ze az mi glupio... dziekuje wszystkim smile nie wiem, czy bedzie mi po tym lepiej, ale przynajmniej inaczej, heh. i wiem, ze pewnie beda jeszcze niemile, czy nawet okrutne komentarze, ale moze nawet i te mi pomoga?...
        ... w jakims filozoficznym nastroju z rana jestem wink
        • mamalgosia Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:50
          Bo widzisz - większość z nas chyba ma coś podobnego "za uszami"wink

          U mnie pół roku trwał taki najgorszy czas, najtrudniejszy. Odstawienny że tak powiem. Potem bywało różnie, niektóre rzeczy bolą do dziś. I to nie do końca jest tak: jak najwięcej czasu spędzaj z rodziną - żeby myśli przestawić na ten tor. Ja mimo tego, że byłam z rodziną fizycznie, myślami byłam gdzie indziej. Jak za jakąś szybą. Tak że u mnie to nie pomagało.
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:55
            > Bo widzisz - większość z nas chyba ma coś podobnego "za uszami"wink

            hehe, a ja myslalam, ze jestem taka unikalna... i taka samotna w swoim cierpieniu... wink

            > Ja mimo tego, że byłam z rodziną fizycznie, myślami byłam gdzie indziej. Jak
            > za jakąś szybą. Tak że u mnie to nie pomagało.

            mam dokladnie tak samo!
            cialo gdzie indziej, glowa/serce gdzie indziej.
            noz cholera, co jest z nami nie tak??? wink po co nam to?
            ja chce sie wreszcie uwolnic...

            a okres "odstawienia" jest koszmarny, masz racje. niby WIESZ, ze robisz dobrze, ale tesknisz tak strasznie... w dodatku ja go dosc czesto widuje w pracy (na ogol na odleglosc, albo wymieniamy "czesc" i usmiech). i zawsze wtedy mi sie serce kraje... jak to idzie w tej piosence, ktora teraz ciagle w radio graja (oczywiscie!)?
            i saw your face
            in a crowded place
            and i don't know what to do
            'cause i'll never be with you

            true story wink
            • mamalgosia Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:57
              A tak, tak, u mnie to był Chris de Burgh "I see you everywhere"wink Przerąbane
              • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 10:31
                > A tak, tak, u mnie to był Chris de Burgh "I see you everywhere"wink Przerąbane

                LOL
                ja wiem, ze to troche (troche???) nieladnie cieszyc sie z cudzego nieszczescia, ale troche mi lzej, gdy slysze, ze nie tylko ja jestem taka idiotka... bo naprawde czuje sie IDIOTYCZNIE!!!
                jak jakas malolata, bleh

                zaraz sobie wygooglam Twoja piosenke wink
                ... ale Ty ani sie waz!
                • to_ja_tola Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 11:18
                  sagan137 napisała:

                  > ja wiem, ze to troche (troche???) nieladnie cieszyc sie z cudzego nieszczescia,
                  > ale troche mi lzej, gdy slysze, ze nie tylko ja jestem taka idiotka... bo napr
                  > awde czuje sie IDIOTYCZNIE!!!
                  > jak jakas malolata, bleh


                  Przestań...jakiś czas miałam podobnie.Już kilka lat temu.Też pracowaliśmy w jednej firmie.Ojjjj namyślałam o Nim duuużo.Czasami śni mi sie jeszcze po nocachbig_grin
                  Ale to nie była miłość,tylko własnie zakochanie.Minęło.To chyba zaczyna się od tego,że ma się wspólne zainteresowania,te same zdanie na różne tematy itd.
                  Minie,ale trochę się pomęczyszwink
                  >
                  • mamalgosia Re: jak sie odkochac?... 12.09.12, 13:02
                    Tu nikt się nie upiera, że to miłośćsmile Ale daje w kość
    • bri Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:17
      Na początek zmień pracę, tak żeby z tym panem przestało Cię łączyć cokolwiek. Łatwiej będzie czekać, aż Ci przejdzie.
      • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 09:24
        pisalam juz - nie moge zmienic pracy, naprawde.
        moge sie wycofywac powoli ze wspolnych projektow i nie angazowac w nowe i to robie.
        ale zmiana pracy jest absolutnie nie do pomyslenia, z wielu wzgledow, niestety.
        • kkalipso Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 10:05
          Mnie przez ciebie na wspomnienia wzięło,na dodatek po raz kolejny obejrzałam sobie The Notebook,kocham ten film...

          Trzymaj się i udawaj,że to nic wielkiego z czasem może sobie to "wmówisz"a może w końcu sobie zdasz sprawę,że to naprawdę nic wielkiego,tak jak przyszło sobie pójdzie....
          • sagan137 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 10:34
            > Trzymaj się i udawaj,że to nic wielkiego z czasem może sobie to "wmówisz"a może
            > w końcu sobie zdasz sprawę,że to naprawdę nic wielkiego,tak jak przyszło sobie
            > pójdzie....

            no niby to wiem i to mi pomaga nie oszalec...
            pamietam chyba Twoj watek na forum, wlasnie o fascynacjach kims innym, gdy sie jest w zwiazku. pisalas tam, ze sie "powstrzymalas" i jestes z siebie dumna. gratuluje, to byl fajny post! ja na "to mi przejdzie" czekam jak na wybawienie, chcialabym jakos ten proces przyspieszyc. fakt, ze musimy czasem razem pracowac niezbyt pomaga (tak sadze).
            • kosmitka06 Re: jak sie odkochac?... 10.09.12, 11:28
              Ja miałam kiedyś podobną sytuację... oczywiście wszystko zanim się zaczęło na dobre to zdusiłam to w zarodku (tyle tylko że my nie pracowaliśmy razem).

              Dzisiaj choć minęło już prawie pół roku ja nadal czasami o nim myślę. Czy da się odkochać? Tego nie wiem... wiem tylko, że pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Ja raczej zastanowiłabym się nad tym co potem... jeżeli by się wydało. Czy gra jest warta świeczki... z mężem jesteś tyle lat a przygoda potrwa chwilę...
    • zolza_jestem Re: jak sie odkochac?... 25.09.12, 11:09
      Ja bym powiedziała, że to zwyczajna fascynacja facetem, który imponuje Ci. Nie myl tego z miłością. Miłość to ten stan, kiedy po wielu latach wspólnych chwil - z wielką przyjemnością wracasz do domu, partnera...

      Takich fascynacji, jakiej teraz doznajesz - możesz mieć dużo więcej. Grunt, żebyś wiedziała czego TY chcesz.

      A 'odkochać' się jest łatwo. Za każdym razem, kiedy Twoja myśl podąża w kierunku owego pana, to .. zmuś się żeby myśleć o np przyjemnych chwilach z mężemsmile Albo - jakikolwiek inny tematwink Ale .. naprawdę czasem trzeba się zmusić. Za trzecim razem jest już prosto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka