Dodaj do ulubionych

Klasy dla bystrych i opoznionych

11.09.12, 14:24
Co sadzicie o podziale klas w szkole na te dla dzieci najzdolniejszych, sredniakow i opoznionych?
Ja uwazam, ze to dobry pomysl. Dzieci zdolniejsze nie nudzilyby sie na lekcjach, a opoznione dostalyby wystarczajaca ilosc uwagi od nauczyciela, zeby opanowac to co innym przychodzi szybko, a im wolniej.
Obecnie mamy rownanie do sredniej - opoznionym podciagnie sie ocene, wyda zaswiadczenie, zwolni z tego i owego obowiazku, zas te bystrzejsze dzieci troche sie przytemperuje, podetnie skrzydelka i wszystko gra.
A nauczyciel musi sie dwoic i troic, zeby kazdemu dogodzic.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:29
      Dzieci zdawałyby egzaminy?do zerówki?
    • jak_matrioszka Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:31
      W praktyce bywa tak, ze dziecko woli brylowac w sredniakach niz popracowac nad uzyskaniem pozycji w najzdolniejszej grupie, a dzieci z grupy nazywanej przez Ciebie opozniona, nie majac do kogo rownac w gore, czesto jeszcze bardziej obnizaja loty (skoro jestem w tej grupie to znaczy ze moja niezdolnosc do zrobienia czegos dobrze jest prawnie usankcjonowana i nie ma co podskakiwac ponad poprzeczke).

      Jestes nauczycielem?
    • foxanka Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:32
      uuuuuu zapowiada się dym wink
      Ja osobiście uważam to za zły pomysł.
      Dzieci z klasy "zdolnej" wyrosną w złudnym poczuciu własnego geniuszu
      Dzieci z klasy " średniej" pozostaną średniakami, a dzieci " opóźnione" jak byłaś to łaskawa nazwać będą sobie istnieć z etykietką MATOŁEK.
      • mary_lu Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:43
        Raczej dziecko zdolne nie będzie uważało się za geniusza, jak trafi do trzydzieściorga równie zdolnych, a niektórych nawet ciut zdolniejszych. Sama byłam "geniuszem" w słabej podstawówce, jak poszłam do najlepszego w mieście liceum, to zmieniłam mniemamnie o sobie big_grin
    • triss_merigold6 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:32
      Ale na jakim etapie edukacji?
      Nie jestem fanką egalitaryzmu ale qrde publiczne przedszkole i szkoła podstawowa mają zdaje się wyrównywać deficyty u dzieci i tworzyć im warunki do nadrabiania i rozwoju.
      • foxanka Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:36
        Tak na marginesie dodam, że dyrektorka mojej byłej podstawówki wpadła na genialny pomysł utworzenia klasy dzieci zamożnych ( celu nie znam ) niestety liczebność klasy jej się nie zgadzała to dowaliła troje dzieci - pechowo akurat z domów wyjątkowo ubogich. Kończyć historii chyba nie muszę....
        • duch_mariana Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 12.09.12, 23:01
          > Tak na marginesie dodam, że dyrektorka mojej byłej podstawówki wpadła na genial
          > ny pomysł utworzenia klasy dzieci zamożnych ( celu nie znam )

          Przez całą podstawówkę miałem z młodą problem dotyczący wycieczek i ich finansowania. Każda ciekawa propozycja była od razu bombardowana przez biedniejszych rodziców. Na tym traciło między innymi moje dziecko, bo jak się udało wreszcie coś zorganizować, to koszty były cięte na ile tylko się dało. A to oznaczało noclegi w jakiejś zapyziałej budzie z ledwo co sikającymi prysznicami tak że musiały wchodzić po trzy naraz żeby w ogóle dało się umyć. Każdy podmuch wiatru młoda czuła przez zamknięte okno, a akustyka była taka, że spać się nie dało. Pomijając faceta w stanie betonowym śpiącego z mordą w damskim klopie, na którego natknęła się idąc w nocy na siku. Nie był to jakiś straszny problem, bo dla niej liczył się fakt wyjazdu i to że nie ma lekcji. Ale ja naprawdę wolałbym dopłacić te 300 - 400 złotych więcej żeby pojechała lepszym autokarem, miała czysty, ciepły pokój z łazienką i przyzwoite żarcie a nie standard kolonijny i jakieś menele w hotelu, hostelu, motelu, schronisku, noclegowni czy jakkolwiek ta buda się nazywała. To samo z jakąkolwiek organizacją imprez klasowych, tak samo z balem szóstoklasistów. Wszystko aby jak najtaniej opędzić, a moja nie przełknie żadnego badziewnego napoju za 1,70 1,5 litra, czy podróby coli, niektórzy chcieli imprezę z DJem, inni chcieli catering a nie bieganie z garami. Więc skończyło się tak, że nastąpił podział, czyli razem z tymi, których stać zrobiliśmy w lokalu, a reszta miała w szkole. To akurat można było w ten sposób rozegrać, ale z wycieczkami to był jeden wielki koszmar. Temat gimnazjum był już wtedy przesądzony i poszła do prywatnego, gdzie nie chodzą dzieci tych, dla których 100 złotych więcej to problem nie do przeskoczenia. I tak jest lepiej dla wszystkich.
          • gulcia77 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 13.09.12, 13:28
            Chciałam coś napisać... Ale... Ech szkoda gadać.
            A ta Twoja księżniczka ma choć jedną PRAWDZIWĄ, a niekoniecznie BOGATĄ przyjaciółkę?
            • duch_mariana Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 13.09.12, 19:49
              Ma przyjaciela. Z dziewczynkami nigdy nie chciała wchodzić w bardzo bliskie relacje.
              • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 14.09.12, 08:53
                duch_mariana napisał:

                > Ma przyjaciela. Z dziewczynkami nigdy nie chciała wchodzić w bardzo bliskie rel
                > acje.

                jabłko od jabłoni daleko nie spada tongue_out
          • gabi683 duch_mariana 13.09.12, 16:09
            Dla mnie to jakaś masakra co ty wypisujesz czysty snobizm.Mnie po mimo stać nie pozwalam na wszystko i chodzą do najzwyczajniejszych szkół .Jeżdżą na zwykłe wycieczki klasowe (schroniska młodzieżowe ) i każdy taki wyjazd wspominają super.Nie są pudlami , nie robię fochów ,bo więcej jest tych co mniej maja od nas.Bal 6 klas to nie studniówka choć nie które matki (takie jak ty dostają sraki )i na koniec jeśli ci szkoła i biedota nie pasuje zapisz dzieci do prywatnej .
            • czar_bajry Re: duch_mariana 13.09.12, 20:08
              No to gratuluję, udało Ci się wychować córkę na snoba a może niepotrzebnie czepiam się córki bo jej jest wszystko jedno byle wycieczka się odbyła Snobem i to sporym jesteś Ty sam..
              Zawsze można znaleźć kompromis pomiędzy bogatymi i biedniejszymi dziećmi pod warunkiem iż nocleg nie jest przewidziany w Hiltonie...
              • duch_mariana Re: duch_mariana 13.09.12, 22:11
                > Zawsze można znaleźć kompromis pomiędzy bogatymi i biedniejszymi dziećmi pod wa
                > runkiem iż nocleg nie jest przewidziany w Hiltonie...

                Jaki kompromis proponujesz? Tu nie może być kompromisu tylko po prostu dostosowanie się z kosztami, a co za tym idzie także i warunkami do możliwości finansowej najbiedniejszych uczniów. Czyli to moje dziecko jest stratne, bo nawet normalnie umyć się nie mogła, bo albo we trzy pod jeden prysznic, albo nakopcone papierochami. Ale co tam, solidarność z najbiedniejszymi przecież najważniejsza. Na balu szóstoklasistów to samo by było. To ja zostałbym wmanewrowany w przygotowania, a i tak nie byłoby tego, co młodej pasuje, bo wszystko aby jak najtaniej opędzić. A ja mam w dupie przygotowania, a jej mama ma to w dupie jeszcze głębiej. Nie chce nam się, mamy co robić, stać nas zapłacić za catering i nie uganiać się z brudnymi talerzami, garami i sztućcami. Kompromis był taki, że jedni mieli bal w szkole, drudzy w lokalu. Czyli tak naprawdę nastąpił podział.
                • gabi683 Re: duch_mariana 14.09.12, 08:51
                  duch_mariana napisał:
                  > Jaki kompromis proponujesz? Tu nie może być kompromisu tylko po prostu dostosow
                  > anie się z kosztami, a co za tym idzie także i warunkami do możliwości finansow
                  > ej najbiedniejszych uczniów.
                  Napisałam ci nie każdy w dobie kryzysu ma ,wiec się ciesz ze masz za moment możesz nie mieć nic i co w tedy ?I ja mam ale i dbam o ludzi obok mnie i i nie wychlam dzioba z powodu tego ze mam inni nie mają powinno im się wybudować getto ?Bo nie mają ...

                  Czyli to moje dziecko jest stratne, bo nawet norma
                  > lnie umyć się nie mogła, bo albo we trzy pod jeden prysznic, albo nakopcone pap
                  > ierochami.

                  To jest właśnie życie ,i nie uchronisz choć byś się zaparła..

                  Ale co tam, solidarność z najbiedniejszymi przecież najważniejsza.

                  Wiesz kasa, kasa ale uboga jesteś intelektualnie tongue_out

                  Kompromis był taki, że jedni m
                  > ieli bal w szkole, drudzy w lokalu. Czyli tak naprawdę nastąpił podział.

                  w dupie miały dzieci co ustaliliście ważne było to ze ich rozdzieliliście .

                  Moja droga moje dziecko miało bal 6 klas w restauracji kwota 60 zł za osobę 5 osób nie było stać z naszej klasy mieli nie iść .Inni rodzice pomogli i zapłaciliśmy za te piątkę ,można prawda ,tylko trzeba myśleć a nie sr... kasą i w dupie mieć całą resztę .Ty masz i co i ja mam i co i gó... bo za chwile możemy nie mieć i będziemy. na takiej samej pozycji jak ci co nie mają
                  • duch_mariana Re: duch_mariana 14.09.12, 18:17
                    > To jest właśnie życie ,i nie uchronisz choć byś się zaparła..

                    Czyje życie? Bo chyba nie moje. Ja wybiorę standard z własną łazienką, gdzie nikt mi nie będzie spał z mordą w klopie, ani nie nakopci, a pod prysznicem będzie ciepła woda lecąca żwawym strumieniem a nie sikiem starego dziada z przerośniętą prostatą. Zapłacę 150 złotych za nocleg, może 180, ale będę spał jak człowiek a nie jak zesłaniec do kolonii karnej.

                    > w dupie miały dzieci co ustaliliście ważne było to ze ich rozdzieliliście .

                    Jakoś nie protestowali. Zresztą te grupy akurat nie trzymały się razem i taki podział był widoczny już od pewnego czasu, zwłaszcza jak doszły nowe osoby do klasy.

                    > Moja droga moje dziecko miało bal 6 klas w restauracji kwota 60 zł za osobę 5 osób nie
                    > było stać z naszej klasy mieli nie iść .Inni rodzice pomogli i zapłaciliśmy za te piątkę ,można
                    > prawda ,tylko trzeba myśleć a nie sr... kasą i w dupie mieć całą resztę .

                    Dlaczego ja mam ponosić finansowe konsekwencje tego że jakaś pani była łaskawa się rozkraczyć przed nierobiem i pijakiem i teraz klepie biedę, bo tatusia dziecka spotykam nieraz pijanego jeszcze przed 10 rano? Dlaczego ja mam ponosić finansowe konsekwencje tego, że druga pani jest gościnna w kroku i ma 3 dzieci i każde z innym, a z żadnym nie mieszka? Ja nie miałem nic wspólnego ze spłodzeniem tych dzieci i nie zamierzam za nich płacić. Idąc twoim tokiem myślenia, to może ja powinienem oczekiwać że niejaki pan Czarnecki Leszek kupi mi Bentleya, bo chętnie bym takim pojeździł, ale mnie nie stać, a jego stać.
                    • gabi683 Re: duch_mariana 15.09.12, 14:57
                      duch_mariana
                      > Dlaczego ja mam ponosić finansowe konsekwencje tego że jakaś pani była łaskawa
                      > się rozkraczyć przed nierobiem i pijakiem i teraz klepie biedę, bo tatusia dzie
                      > cka spotykam nieraz pijanego jeszcze przed 10 rano?

                      Jakim trzeba być dupkiem aby wszystkich wkładać do jednego worka ,tak samo można powiedzieć ze jakaś pani rozłożyła nogi przed frajerem z kasa i teraz od niego ciągnie.No wybacz takich jak ty to szerokim łukiem !

                      Dlaczego ja mam ponosić fin
                      > ansowe konsekwencje tego, że druga pani jest gościnna w kroku i ma 3 dzieci i k
                      > ażde z innym, a z żadnym nie mieszka?

                      Ale co cię to obchodzi dobrze ze twoja zona nie puszcza się na lewo na prawo z instruktorem jazdy konnej .Tobie się tak życie ułożyło a jej tak i tyle .

                      Ja nie miałem nic wspólnego ze spłodzenie
                      > m tych dzieci i nie zamierzam za nich płacić. Idąc twoim tokiem myślenia, to mo
                      > że ja powinienem oczekiwać że niejaki pan Czarnecki Leszek kupi mi Bentleya, bo
                      > chętnie bym takim pojeździł, ale mnie nie stać, a jego stać.

                      Jesteś sfrustrowanym człowiekiem ,żenada!
                      • robitussin Re: duch_mariana 15.09.12, 19:14
                        > Jesteś sfrustrowanym człowiekiem ,żenada!

                        ROTFL. A mi się widzi, że to jednak nie on jest sfrustrowany smile
                        • gabi683 Re: duch_mariana 17.09.12, 08:11
                          robitussin napisał:

                          > > Jesteś sfrustrowanym człowiekiem ,żenada!
                          >
                          > ROTFL. A mi się widzi, że to jednak nie on jest sfrustrowany smile

                          adwokat tongue_out
                      • duch_mariana Re: duch_mariana 15.09.12, 23:06
                        > Jakim trzeba być dupkiem aby wszystkich wkładać do jednego worka

                        Jakich wszystkich? Mówię o rodzicach dzieciaków z dawnej klasy młodej. Co to ja nie wiem co się dzieje i kto najwięcej pyszczył na zebraniach że drogo? Na wycieczkę nie ma, ale na dwie paczki fajek dziennie to się musi znaleźć

                        > Ale co cię to obchodzi dobrze ze twoja zona nie puszcza się na lewo na prawo z
                        > instruktorem jazdy konnej .Tobie się tak życie ułożyło a jej tak i tyle .

                        Mnie to nie obchodzi dopóki ktoś taki jak ty nie zaczyna ode mnie wymagać sponsorowania dziecka takiej lafiryndy, bo ją nie stać, albo w związku z tym cała klasa ma mieć gorszy
                        standard.

                        > Jesteś sfrustrowanym człowiekiem ,żenada!

                        Tak, na pewno. Skończyłaś korespondencyjny kurs psychologii, czy też może wyciągnęłaś te wnioski na podstawie lektury kącika porad z prasy kobiecej?
                        • gabi683 Re: duch_mariana 17.09.12, 08:13
                          duch_mariana napisała
                          > > Jesteś sfrustrowanym człowiekiem ,żenada!
                          >
                          > Tak, na pewno. Skończyłaś korespondencyjny kurs psychologii, czy też może wycią
                          > gnęłaś te wnioski na podstawie lektury kącika porad z prasy kobiecej?

                          no tak szowinista w całej krasie tongue_out
            • duch_mariana Re: duch_mariana 13.09.12, 20:08
              To nie jest snobizm,to jest życie. Dlaczego wszyscy mają się dostosowywać do możliwości finansowych najbiedniejszych rodziców? Dlaczego moja młoda ma być poszkodowana i pić jakieś świństwo, bo oryginalna Coca Cola jest dla kogoś za droga? Oczywiście to nie problem żeby przyniosła swoją oryginalną, ale obawiam się że jej by było tyle ile by zdążyła nalać do szklanki, bo potem poszłaby w obieg. Bo na sępa to wszyscy chętni tylko do płacenia jakoś nie bardzo.
              Ostatnia wycieczka szkolna to był jakiś horror. Do tej pory młoda nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń ani do pryszniców, ani do pokoi. Czasem coś tam jej jedzenie nie pasowało i chyba w III klasie urządziła dziką awanturę o rozwodniony kompot, coś tam jeszcze kiedyś było, ale to nic wielkiego. Ale na ostatniej wycieczce nocowali w jakimś slumsie, młoda mówiła, że śmierdziało stęchlizną i pierdzielem, na klopie nie dało się usiąść, prysznice ledwo co sikały i żeby w ogóle dało się umyć, to musiały we trzy wchodzić do jednego, bo jak się odkręciło wodę w dwóch pozostałych, to w ogóle prawie nie leciała. Oczywiście woda była ledwo ciepła, a w łazience okno nieszczelne i piździło. W nocy poszła się wysikać i natknęła się na faceta, który haftował do damskiego kibla i w nim zasnął. Jakieś pijane towarzystwo wydzierało się w nocy, a recepcjonistka darła się na dzieciaków, że to niby oni się darli i urządzali burdy po nocy. Jedzenie było dziadowskie, w jadalni śmierdziało przypalonym mlekiem, a rano w łazience było nakopcone papierochami. Dlaczego moja córka ma w takich warunkach przebywać? Bo kogoś nie stać? Mnie stać zapłacić jej za lepsze.

              > na koniec jeśli ci szkoła i biedota nie pasuje zapisz dzieci do prywatnej .

              Tak też zrobiłem.
              • gabi683 Re: duch_mariana 14.09.12, 08:37
                duch_mariana napisał:

                > To nie jest snobizm,to jest życie. Dlaczego wszyscy mają się dostosowywać do mo
                > żliwości finansowych najbiedniejszych rodziców?

                Nie muszą ale czasem warto popatrzeć nie tylko na swój czubek nosa

                Dlaczego moja młoda ma być posz
                > kodowana i pić jakieś świństwo, bo oryginalna Coca Cola jest dla kogoś za droga
                > ?

                O matko jedyna i cola jest nie zdrowa czy będzie oryginalna czy nie tongue_out

                Oczywiście to nie problem żeby przyniosła swoją oryginalną, ale obawiam się ż
                > e jej by było tyle ile by zdążyła nalać do szklanki, bo potem poszłaby w obieg.

                straszne tongue_out

                > Bo na sępa to wszyscy chętni tylko do płacenia jakoś nie bardzo.
                na wymioty mnie zbiera jesteś obrzydliwa tongue_out

                Dlaczego moja córka ma w takich warunkach przebywać? Bo kogoś
                > nie stać? Mnie stać zapłacić jej za lepsze.
                > > na koniec jeśli ci szkoła i biedota nie pasuje zapisz dzieci do prywatnej
                > Tak też zrobiłem.

                Normalnie rozpłakałam się żalu ze państwowa podstawówka straciła tak wybitną matkę i jej potomstwo
                • czar_bajry gabi 14.09.12, 12:08
                  To jest ojciec
                  • gabi683 Re: gabi 14.09.12, 16:11
                    czar_bajry napisała:

                    > To jest ojciec

                    Moj mąż mówi na takich gó...zjady
                • duch_mariana Re: duch_mariana 14.09.12, 18:24
                  > O matko jedyna i cola jest nie zdrowa czy będzie oryginalna czy nie

                  Wszystko co dobre jest niezdrowe, więc wolę pożyć krócej, a zjeść dobrze, niekoniecznie zdrowo, niż całe życie się katować jakimiś kiełkami, twarogami i wodą gruźliczanką.

                  > Normalnie rozpłakałam się żalu ze państwowa podstawówka straciła tak wybitną ma
                  > tkę i jej potomstwo

                  To już gimnazjum. I to takie gimnazjum, w którym można spędzić cały dzień i nie usłyszeć bluzgów, typowego dresiarskiego porykiwania, ani rechotu. Tam są ludzie na odpowiednik poziomie intelektualnym i finansowym i tam za wycieczkę szkolną po prostu zapłacę, a nie będę musiał się dodatkowo wykłócać i tłumaczyć dlaczego nie załatwię autokaru i nie pojadę jako kierowca żeby było taniej.
                  • gabi683 Re: duch_mariana 15.09.12, 15:01
                    duch_mariana napisał
                    > To już gimnazjum. I to takie gimnazjum, w którym można spędzić cały dzień i nie
                    > usłyszeć bluzgów, typowego dresiarskiego porykiwania, ani rechotu. Tam są ludz
                    > ie na odpowiednik poziomie intelektualnym i finansowym i tam za wycieczkę szkol
                    > ną po prostu zapłacę, a nie będę musiał się dodatkowo wykłócać i tłumaczyć dlac
                    > zego nie załatwię autokaru i nie pojadę jako kierowca żeby było taniej.

                    właśnie widać jak inteligentni ludzie na poziomie posyłają tam soje dzieci do szkoły ,i wiedz ze nawet gdyby ta szkoła była ze złota nie posłała bym dzieci do takiej szkoły .Patrząc na to co wypisujesz .
                    • duch_mariana Re: duch_mariana 16.09.12, 00:10
                      Czy ty nadal nic nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Otwórz oczy kobieto. Całe życie mieszkam w tym tałatajstwie, czyli na warszawskiej Pradze, okolice dw. Wschodniego. Młoda tu się wychowywała, tu zdobywała "uliczne" sprawności. Ale od pewnego momentu rozchodzą się drogi dzieci ulicy i drogi dziecka, w które się inwestuje. Minie 10 lat i nie zmieni się nic poza ekipą obstawiającą bramy, szczającą po klatkach i dbającą o odpowiednie utargi w pobliskim monopolowym. Integracja z dziećmi tego towarzystwa nic nie da, a tylko zaszkodzi. Co moja młoda na dzień dzisiejszy ma wspólnego z koleżanką, z którą 8 lat temu biegała po podwórkach i podszczywała krzaczki? Dziś koleżanka to młody lachociąg z zadatkami na kolejną młodą mamusię wielodzietną, każde dziecko z innym i niech się dzieci cieszą że nie szczekają. Pali papierosy, popija, wdaje się w awantury. Ona i moje dziecko na dzień dzisiejszy to dwa różne światy i nie łączy ich już nic. Nawet nie miałyby o czym gadać. Po co mają chodzić do jednej szkoły? Tam gdzie chodzą dzieci biedoty i patologii, zawsze jest bardacha. Ci ludzie nie potrafią funkcjonować jak jest czysto i jest porządek. Trzeba wybić szybę, rozjebać umywalkę, urwać spłuczkę w klopie, napisać Legia Pany, okopcić sufit zapalniczkami, poniszczyć zieleń, naśmiecić i wtedy hołota jest szczęśliwa, bo czuje się jak w domu. Jakoś w gimnazjum młodej jest czysto, jest porządek, w kiblach nie śmierdzi, papier jest, ciepła woda jest, ręczniki są i nikt niczego nie niszczy, śmieci trafiają do kosza i nikt nie drze mordy na przerwach. Jak myślisz dlaczego tak jest? To ci powiem, bo chyba nie ogarniasz. Bo całe tałatajstwo siedzi w rejonowym gimnazjum, bo tu gdzie chodzi młoda, to za wysokie progi zarówno intelektualne jak i materialne. I o to mi właśnie chodziło. Jak rodzice inwestują w dziecko takie pieniądze, to nauczyli kulturalnego zachowania, nauczyli korzystania z urządzeń sanitarnych, nauczyli cywilizowanych sposobów porozumiewania się, a nie darcia mordy, ryku, rechotu i dresiarskiego bełkotu. Teraz rozumiesz, czy jeszcze mam coś wyjaśnić?
          • bablara Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 14.09.12, 09:25
            do duch_mariana
            Alz bylo bardzo proste rozwiazanie Twojego problemu. Wystarczylo zasponsorowac np. autokar , albo cos innego w trakcie wycieczko , albo poszukac sponsora. Wtedy jak najbardziej mozna wybrac drozsza opcje , na ktora rowniez bedzie stac biedniejszych rodzicow. I wiem co mowie bo sama tak wlasnie zrobilam . Wiec zamiast miec pretensje do wszystkich trzeba troche pomyslec i sie wykazac.
            • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 14.09.12, 11:54
              > Wiec zamiast miec pretensje do wszystkich trzeba troche pomyslec i sie wykazac.

              Dokładnie. Zatem niech sponsorów szukają ci, których nie stać, bo to chyba logiczne, że im zależy na dofinansowaniu, a nie pozostałym uczestnikom.
              • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 14.09.12, 16:16
                robitussin napisał:

                > > Wiec zamiast miec pretensje do wszystkich trzeba troche pomyslec i sie wy
                > kazac.
                >
                > Dokładnie. Zatem niech sponsorów szukają ci, których nie stać, bo to chyba logi
                > czne, że im zależy na dofinansowaniu, a nie pozostałym uczestnikom.
                >


                Tych pozostałych to nie liczna grupa i to nie ich wina ze maja mało tylko systemu .Bo każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej ale nie każdego stać ,więc warto pomóc.Bo za moment ty będziesz potrzebować pomocy i w tedy co ?Inni się odwrócą i zostaniesz z ręką w nocniku (odpowiedziałam za ciebie bo widzę ze się meczysz )

                Tych pozostałych to
                • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 15.09.12, 19:19
                  > Tych pozostałych to nie liczna grupa i to nie ich wina ze maja mało tylko syste
                  > mu .Bo każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej ale nie każdego stać ,więc
                  > warto pomóc.Bo za moment ty będziesz potrzebować pomocy i w tedy co ?Inni się
                  > odwrócą i zostaniesz z ręką w nocniku (odpowiedziałam za ciebie bo widzę ze się
                  > meczysz ) Tych pozostałych to

                  Napisz to proszę jeszcze raz - gramatycznie i przede wszystkim merytorycznie, bo kompletnie Cię nie rozumiem.
                  • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 08:15
                    robitussin napisał:

                    > > Tych pozostałych to nie liczna grupa i to nie ich wina ze maja mało tylko
                    > syste
                    > > mu .Bo każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej ale nie każdego stać
                    > ,więc
                    > > warto pomóc.Bo za moment ty będziesz potrzebować pomocy i w tedy co ?Inn
                    > i się
                    > > odwrócą i zostaniesz z ręką w nocniku (odpowiedziałam za ciebie bo widzę
                    > ze się
                    > > meczysz ) Tych pozostałych to
                    >
                    > Napisz to proszę jeszcze raz - gramatycznie i przede wszystkim merytorycznie, b
                    > o kompletnie Cię nie rozumiem.
                    >

                    Jak się nie ma argumentów ,to zaczynają się docinki .Twój mąż nie radzi sobie z odpowiedziami czy jak tongue_out?
                    • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:09
                      > Jak się nie ma argumentów ,to zaczynają się docinki .

                      Prośba o napisanie czegoś w sposób zrozumiały to docinek??
                      Po prostu nie wiem, jak się ma Twoja odpowiedź do tego, co napisałam wcześniej.
                      I co znaczy "odpowiedziałam za ciebie, bo widzę, że się męczysz"?

                      > Twój mąż nie radzi sobie z odpowiedziami czy jak tongue_out?

                      A co mój mąż ma do tego wszystkiego???
                      Dobrze Ty się czujesz?
                      • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:21
                        robitussin napisał:
                        > I co znaczy "odpowiedziałam za ciebie, bo widzę, że się męczysz"?

                        To była czysta ironia patrz Wikipedia jak nie rozumiesz tongue_out

                        > A co mój mąż ma do tego wszystkiego???
                        > Dobrze Ty się czujesz?

                        Bardzo dobrze się czuje ,ale adwokaci mnie drażniątongue_out
                        • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:32
                          > To była czysta ironia patrz Wikipedia jak nie rozumiesz tongue_out

                          Nie rozumiem sensu Twojej wypowiedzi.
                          Niezależnie czy to ironia czy nie.

                          > Bardzo dobrze się czuje

                          Szczerze wątpię.

                          > ale adwokaci mnie drażniątongue_out

                          I co ma do tego mój mąż?
                • e_r_i_n Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 08:41
                  gabi683 napisała:


                  > Tych pozostałych to nie liczna grupa i to nie ich wina ze maja mało tylko systemu .

                  O czym Ty piszesz? Jakiego systemu?
                  Systemu, bo nie każdy ma po równo, czyli nic?
                  Mnie stać na wycieczkę, ale nie stać na nowiuteńkiego Mercedesa. Mam się zgłaszać do tych, co nimi jeżdżą? Bo system winien, że ja nie mam?
            • duch_mariana Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 14.09.12, 18:28
              > Alz bylo bardzo proste rozwiazanie Twojego problemu. Wystarczylo zasponsorowac
              > np. autokar , albo cos innego w trakcie wycieczko , albo poszukac sponsora.

              Można było. Mogłem załatwić dobrej klasy autokar i mogłem sam jechać nieodpłatnie jako kierowca. Ale nie chciałem. Właściciel autokaru bardzo niechętnie daje go do przewozu dzieci, a ja mam urlop dla siebie i dla dziecka i nie będę go marnował na wożenie klasy za darmo. Co ja potem powiem młodej? Przykro mi królewno, ale nie pojedziemy gdzieś tam, bo nie starczy mi urlopu? A sponsorów niech szukają i załatwiają ci, którzy ich potrzebują. Dlaczego miałbym to robić ja?
              • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 15.09.12, 19:23
                > A sponsorów niech szukają i załatwiają ci, którzy ich potrzebują.
                > Dlaczego miałbym to robić ja?

                Bo "im się należy", no co za głupie pytanie?!
                Taka roszczeniowa filozofia życiowa wyssana z mlekiem matki i niestety zaszczepiana kolejnym bezradnym życiowo pokoleniom.
                • olena.s Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 15.09.12, 19:57
                  Pozwolę sobie zacytować wpis z sąsiedniego forum:

                  ..."Nigdy nie zapomne jak klasa mojego dziecka zbierala pieniadze na wycieczke szkolna w Szwecji oczywiscie. Sprzedawali ciastka wlasnego wypieku, rekodzielo, urzadzali pchli targ itp przez caly rok. Pod koniec roku zebrana suma zostala podzielona przez ilosc dzieci w klasie i rodziece rozwazali, gdzie za te pieniadze mozna pojechac. Dzieki temu wszystkie dzieci niezaleznie od statusu finansowego pojechaly na wycieczke a przy tym nauczyly sie ze pieniadze nie spadaja z nieba".
                  • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 08:27
                    olena.s napisała:

                    > Pozwolę sobie zacytować wpis z sąsiedniego forum
                    > :
                    >
                    > ..."Nigdy nie zapomne jak klasa mojego dziecka zbierala pieniadze na wycieczke
                    > szkolna w Szwecji oczywiscie. Sprzedawali ciastka wlasnego wypieku, rekodzielo,
                    > urzadzali pchli targ itp przez caly rok. Pod koniec roku zebrana suma zostala
                    > podzielona przez ilosc dzieci w klasie i rodziece rozwazali, gdzie za te pienia
                    > dze mozna pojechac. Dzieki temu wszystkie dzieci niezaleznie od statusu finanso
                    > wego pojechaly na wycieczke a przy tym nauczyly sie ze pieniadze nie spadaja z
                    > nieba".
                    >

                    Mój syn studiuje w Norwegii więc wiem ocznym mówisz ,jak widać jeszcze sporo musimy się nauczyć że czubek własnego nosa nie jest najważniejszy .
                • duch_mariana Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 15.09.12, 23:30
                  > Taka roszczeniowa filozofia życiowa wyssana z mlekiem matki i niestety zaszczep
                  > iana kolejnym bezradnym życiowo pokoleniom.

                  I niestety takie osoby łapią frajerów w postaci gabi683. Po co oni mają się starać? Gabi zapłaci.
                  • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 08:24
                    duch_mariana napisał:

                    > > Taka roszczeniowa filozofia życiowa wyssana z mlekiem matki i niestety za
                    > szczep
                    > > iana kolejnym bezradnym życiowo pokoleniom.
                    >
                    > I niestety takie osoby łapią frajerów w postaci gabi683. Po co oni mają się sta
                    > rać? Gabi zapłaci.

                    Wisz co mój mąż nie jest frajerem,zawsze wszystkim pomaga w miarę możliwości .Mamy więcej niż inni wiec dla czego mamy nie pomagać?jesteś egoistą i snobem twoja dzieci będą takie same ,oby nie zrujnowały tego czego się drobiłeś i na na starość nie wyrzucili cie na śmietnik jak nie potrzebny mebel .Powodzenia
                    • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:25
                      > Wisz co mój mąż nie jest frajerem,zawsze wszystkim pomaga.

                      Doprawdy? Wszystkich naokoło sponsoruje? Bez wyjątku?
                      Pozwól, że nie uwierzę w takie bajki.

                      > amy więcej niż inni wiec dla czego mamy nie pomagać?

                      Ponieważ uczy to tylko i wyłącznie bezradności życiowej tych, którym się pomaga.
                      Ja nie twierdzę, że wszystkich potrzebujących należy bezwarunkowo zostawić na pastwę losu, ale notoryczne wspomaganie tych, którym samemu nie chce się ruszyć dupy i pomyśleć, co tu zrobić, by było lepiej, jest zabijaniem ich instynktu samozachowawczego i zdolności przeżycia.
                      Taki dzieciak wychowywany w poczuciu, że ktoś za niego zapłaci, wyrośnie na kolejną ofiarę życiową, która nie dość, że nie będzie w stanie sobie w życiu poradzić, to będzie rodzić i wychowywać kolejne ofiary. Z wdrukowaną już postawą roszczeniową, że mu się należy, bo ktoś ma więcej, a on taki biedny. Przykład: do znajomego przylazł facet w sile wieku, jojcząc, że bezrobotny, że nie ma pieniędzy, a żona chora i dziecko małe. Znajomy powiedział, że chętnie go zatrudni do niezbyt skomplikowanych prac w ogrodzie i zapłaci tyle a tyle (więcej, niż gościu chciałby dostać za darmo). Oczywiście facet pracy nie przyjął, znajomego wyzwał od bezduszników i poszedł żebrać po innych domach. Ktoś w końcu dał mu kasę, bo mu się szkoda chłopa zrobiło. Może to nawet był Twój mąż suspicious
                      Ludziom co najwyżej pomaga się zdobyć wędki, a nie rozdaje ryby. Stąd pomysł, by ci, którzy potrzebują dopłaty na wycieczkę, po prostu sami pomyśleli, jak zdobyć pieniądze. Dlaczego u licha ciężkiego mieliby to zrobić za nich inni ludzie albo wręcz im te pieniądze dać?
                      Podaj mi choć jeden powód. Argument, że należy dać, bo samemu ma się więcej, jest prześmieszny. A właściwie wręcz tragiczny.

                      R.
                • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 08:18
                  robitussin napisał:

                  > > A sponsorów niech szukają i załatwiają ci, którzy ich potrzebują.
                  > > Dlaczego miałbym to robić ja?
                  >
                  > Bo "im się należy", no co za głupie pytanie?!
                  > Taka roszczeniowa filozofia życiowa wyssana z mlekiem matki i niestety zaszczep
                  > iana kolejnym bezradnym życiowo pokoleniom.
                  >

                  Snobizm wyssany z mlekiem matki zyg
                  • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:26

                    > Snobizm wyssany z mlekiem matki zyg

                    Sugeruję najpierw zapoznać się ze znaczeniem słowa snobizm, a potem pisać głupoty.
            • e_r_i_n Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 08:40
              A nie no, pewnie, niech ten, kogo stać, zapłaci w ogóle za wszystkich, których nie stać.
              W końcu ma.
              • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:01
                e_r_i_n napisała:

                > A nie no, pewnie, niech ten, kogo stać, zapłaci w ogóle za wszystkich, których
                > nie stać.
                > W końcu ma.

                Szczytne cele w sygnaturce ,to tak na koniec a dla innych brak zrozumienia
                • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:29
                  > Szczytne cele w sygnaturce ,to tak na koniec a dla innych brak zrozumienia

                  Gabi, rozdaj cały swój majątek, jeśli sądzisz, że to co robisz jest faktycznie dobre.
                  Ale od cudzej kieszeni się odstosunkuj, bo to nie Twoje i g...o Cię obchodzi, co kto z tym zamierza zrobić, a czego nie.
                  • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 12:03
                    robitussin napisał:

                    > > Szczytne cele w sygnaturce ,to tak na koniec a dla innych brak zrozumieni
                    > a
                    >
                    > Gabi, rozdaj cały swój majątek, jeśli sądzisz, że to co robisz jest faktycznie
                    > dobre.
                    > Ale od cudzej kieszeni się odstosunkuj, bo to nie Twoje i g...o Cię obchodzi, c
                    > o kto z tym zamierza zrobić, a czego nie.
                    >

                    Ale nikt nie musi tak samo jak nie musi na twój cel.
                    • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 12:11
                      > > Ale od cudzej kieszeni się odstosunkuj, bo to nie Twoje i g...o Cię obcho
                      > > dzi, co kto z tym zamierza zrobić, a czego nie.

                      > Ale nikt nie musi tak samo jak nie musi na twój cel.

                      I znów to samo - dasz radę napisać to po polsku, a nie po polskiemu?
                      Bo ja naprawdę sensu tego zdania nie rozumiem.
                      Kto i czego nie musi i o jakim moim celu piszesz?
                      • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 23:02
                        robitussin napisał:

                        > > > Ale od cudzej kieszeni się odstosunkuj, bo to nie Twoje i g...o Cię
                        > obcho
                        > > > dzi, co kto z tym zamierza zrobić, a czego nie.
                        >
                        > > Ale nikt nie musi tak samo jak nie musi na twój cel.
                        >
                        > I znów to samo - dasz radę napisać to po polsku, a nie po polskiemu?
                        > Bo ja naprawdę sensu tego zdania nie rozumiem.
                        > Kto i czego nie musi i o jakim moim celu piszesz?
                        >

                        Wiesz już nie jedna taka mądra tu byłatongue_outI gó... zdziałała więc opuść sobie to tongue_out
                • e_r_i_n Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:39
                  A i owszem, wspieram potrzebujących.
                  Ale sama decyduję, kogo wspieram - nie mam zamiaru tych, którym się nie chce.
          • demonii.larua Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 09:24
            Poważnie rozdzieliliście bal? big_grin
            • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 12:07
              demonii.larua napisała:

              > Poważnie rozdzieliliście bal? big_grin

              Na biednych i bogatych bo wszystkie matki których nie było stać to śmieci bo ze wszystkimi się bzykają i są pasożytami.Masakra jakaś !
              • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 12:13

                > Na biednych i bogatych bo wszystkie matki których nie było stać to śmieci bo ze
                > wszystkimi się bzykają i są pasożytami.Masakra jakaś !

                Masakra to jest z pewnością to, co ty tutaj prezentujesz.
                Dół intelektualny to mało powiedziane.
                • gabi683 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 17.09.12, 23:07
                  robitussin napisał:

                  >
                  > > Na biednych i bogatych bo wszystkie matki których nie było stać to śmieci
                  > bo ze
                  > > wszystkimi się bzykają i są pasożytami.Masakra jakaś !
                  >
                  > Masakra to jest z pewnością to, co ty tutaj prezentujesz.
                  > Dół intelektualny to mało powiedziane.
                  >

                  Nie spinaj się tak bo się spocisz .Mam swoje zdanie,nie musi się tobie to podobać tongue_out Intelektualnie dla mnie jesteś upośledzona i tyle w temacie .Wycinasz zdania z kontekstu i prosisz o wytłumaczenie.Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem to nie mój problem tongue_out
      • josef_to_ja Dlaczego jesteś przeciwna egalitaryzmowi? 12.09.12, 23:41
        Co w zamian proponujesz?
    • lauren6 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:35
      A jak ktoś jest zdolny z matematyki, a dupa z języka polskiego to gdzie by wylądował?
      • jak_matrioszka Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:41
        W klasie bystrzakow matematycznych w czasie lekcji matematyki, i w klasie matolkow jezykowych w czasie lekcji z polskiego. Nigdzie nie jest powiedziane ze stosowany w Polsce system "cala klasa caly czas w jedno miejsce" jest jedynym slusznym, mozna szkola zarzadzac inaczej. Zreszta nawet w Polsce (za moich czasow szkolnych) klasy dzielono podczas lekcji w-f i ZPT, to mozna i w czasie matematyki i polskiego podzielic, niekoniecznie ze wzgledu na plec.
        • sabciasal Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 15:43
          ale w Polsce jest taki system jaki jest, czyli jedna klasa na wszystkich lekcjach. w opcji amerykańskiej, gdzie dziecko może wybrac sobie poziom edukacji z matematyki czy przyrody, ten podział dokonuje się wg faktycznych zdolności dziecka i jego chęci. W systemie polskim geniusz matematyczny i jednocześnie głąb humanistyczny trafi pewnie do średniaków.
          poza tym skąd założenie: "opoznione dostalyby wystarczajaca ilosc uwagi od nauczyciela, zeby opanowac to co innym przychodzi szybko, a im wolniej". raczej dostaną łatkę głąbów, z którymi nie ma sensu nic robić.
          Praktyka dzielenia dzieci na grupy wg potencjalnej ich zdolności (ocenianej na podstawie świadectw ze szkół poprze3dnich bądź portfela rodzica) istniała kiedyś powszechnie i pewnie nadal istnieje. Dla mnie do odrzucenia.
    • chipsi Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:35
      Jestem przeciwna. Przecież to nic innego jak podział na lepszych i gorszych. Poza tym jak by to było w praktyce gdy zdolny się opóźni a mniej zdolnego natchnie i wyskoczy w górę? A godziny, lata? Jedni uczyli by się krócej, drudzy dłużej? Od określania stopnia uzdolnienia są oceny. I jeśli ktoś jest zdolny to dostaje wysoka ocenę i ma mniej zadania do odrabiania. Jeśli jest wybitny i się nudzi - może przeskoczyć do klasy wyżej. Opóźnieni maja zajęcia wyrównawcze i dodatkowe godziny oraz możliwość korepetycji. Dla wyjątkowo opornych są szkoły specjalne. Naprawdę nie potrzeba nazistowskich rewolucji w szkołach.
    • mary_lu Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:38
      W roczniku mojej siostry, czyli 20 lat temu, podstawówka stworzyła trzy klasy podzielone według wyników z "egzaminu" wstepnego i rozmowy. Awantura była straszna jak wszystko się wydało, wiecznie był problem, jak oceniać dzieci - czy ocena bdb z klasy A to to samo co bdb z klasy C? Nauczyciele kłócili się o to, kto ma uczyć lepsze, a kto gorsze klasy, część rodziców nie godziłą sie z "kategorią" dziecka i mocno protestowała itd. Ale koniec końców, wszyscy potem twierdzili, ze był to świetny system, rocznik był spokojny, dzieci uzyskały dobre stopnie na egzaminach, a nauczycielom pracowało się lepiej, nawet w klasie C.
      • jak_matrioszka Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:50
        U nas takiego systemu oficjalnie nie bylo, ale po cichu poprzepychano dzieciaki z najlepsza srednia do klasy A, zajelo to kilka lat, ale 8 klasa byla nieomal idealna. Ja do klasy A trafilam zanim jeszcze przepychanki sie zaczely, ale pamietam ze co nam kto przybyl, to zawsze okazywalo sie ze ma swiadectwo z czerownym paskiem lub bardzo blisko. Nie wiem jak to wygladalo w innych klasach, bo obserwowalam tylko ta jedna czesc ukladanki, ale pamietam ze klasa F fatycznie lotnoscia nie grzeszyla.
        • robitussin Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 21:55
          jak_matrioszka napisała:

          > U nas takiego systemu oficjalnie nie bylo, ale po cichu poprzepychano dzieciaki
          > z najlepsza srednia do klasy A, zajelo to kilka lat, ale 8 klasa byla nieomal
          > idealna. Ja do klasy A trafilam zanim jeszcze przepychanki sie zaczely, ale pam
          > ietam ze co nam kto przybyl, to zawsze okazywalo sie ze ma swiadectwo z czerown
          > ym paskiem lub bardzo blisko. Nie wiem jak to wygladalo w innych klasach, bo ob
          > serwowalam tylko ta jedna czesc ukladanki, ale pamietam ze klasa F fatycznie lo
          > tnoscia nie grzeszyla.

          U nas było dokładnie to samo. Zawsze po zakończeniu roku były jakieś dziwne roszady i przenoszenia z klasy do klasy różnych osób, że niby z powodu wyrównania ilości uczniów. I dokładnie ten sam schemat - klasy A i B bardzo dobre, C i D średnie, a E i F słabe.
    • hellulah Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:48
      Z tymi zaświadczeniami to (typowe) chyba mylisz "opóźnienie [umysłowe]" z dysfunkcjami, bo się domyślam, że to o tym. Imaginuj sobie, że wybitnie zdolne dziecko może mieć przy okazji dysfunkcję, która - tak, tak - wcale nie zwalnia z tego i owego, tylko zamiast tego i owego upoważnia do zaliczanie siamtego i owamtego oraz dodatkowej pracy nad tym i owym. Ja nigdy nie pojmę, czego ludziska tak zazdroszczą? Dodatkowej, żmudnej pracy i niepełnosprawności?

      To raz, a dwa - tak, w pewnym sensie "nasza" sp taka była, dzieci wstępnie posortowano wedle opinii z okolicznych przedszkoli. I tak klasy były bardzo mieszane. W wielu krajach klasy są bardzo płynne, dzieci zmieniają przydział w zależności od osiągnięć. Ma to jakiś sens, ma też strony ujemne. Być może część przedmiotów powinna być prowadzona na zasadzie kursów z podziałem według kompetencji, ale z drugiej strony, nauczenie się, jak funkcjonować także z innymi od siebie to ważna rzecz, szkoda tego tak całkiem likwidować.
    • helufpi Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:49
      Znam przypadek, że dzieci zostały tak podzielone w ramach wychowania fizycznego. I sprawdza się to podobno znakomicie (a znam od strony dziecka przyporządkowanego do grupy słabszej). Nie byłoby to wcale złe, moim zdaniem, ale nie jako permanentna etykieta, tylko do okresowej weryfikacji, no i nie ze wszystkich przedmiotów tak samo - nie każdy jest człowiekiem renesansu, sporo dzieci ma duże uzdolnienia w jednej dziedzinie, a w innej braki.
      Generalnie - jeśli miałoby to służyć grupom poszkodowanym w obecnym systemie (czyli najsłabszym i najlepszym) to jestem za. Ale jeśli miałoby to być narzędzie stwarzania bonusów dla nauczycieli albo ułatwień administracyjnych to zdecydowanie nie.
    • shellerka Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 14:54
      potraktuję Twoje pytanie jako żart i ironiczno cyniczne nawiązanie do dzisiejszych wątków między innymi mojego o integracji i dziwię się, że dyskusja pod spodem się rozwija i nabiera tempasmile
      może przesadzam, ale zajeżdża mi to doskonaleniem rasy uncertain
    • lady-z-gaga Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 15:02
      To bardzo złozony problem, ale owszem, niektorym dzieciom wyszłoby na dobre, gdyby wymagano od nich tylko tzw minimum programowego i poświęcano więcej czasu na tłumaczenie. Tylko realizacji takiej idei kompletnie nie widzę.
      W szkole mojego dziecka (podstawowce) stworzono kiedyś klasę C tzw wyrownawczą, rodzice bardzo różnie to przyjęli - niektorzy, jako coś poniżającego dla ich dziecka i stawali na głowie, aby ich syn lub corka do takiej klasy nie trafili. Czym innym jest późniejszy podział - na etapie gimnazjum, liceum - na szkoły lepsze i gorsze, czym innym selekcja- że tak powiem- dzieci chodzących do jednej szkoły.
    • majenkir Re: 11.09.12, 15:10
      W Stanach sa rozne programy (w obrebie jednej szkoly) i chyba to sie sprawdza. Dokladnie nie wiem jeszcze jak to dziala i czy jest tak we wszystkich szkolach (moje starsze jest w 7 klasie i u nich podzialow jeszcze nie ma).

      I tak na moim przykladzie: ja na chemii i fizyce powinnam isc programem dla ociezalych, wtedy umialabym chociaz troche, a tak nie umialam nic big_grin.
      • nanuk24 Re: 11.09.12, 22:02
        u mojego syna w szkole dziala to tak: jezeli uczen jest z matematyki ponad poziom swojej klasy, to przechodzi z tego przedmiotu do klasy nastepnej, jezeli rownoczesnie jest slabszy - powiedzmy - z czytania, to idzie do grupy borykajacej sie z tym samym problemem.
    • aneta-skarpeta Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 15:13
      ja powiem o troszkę innym aspekcie sprawy

      otóż w naszej poprzedniej podstawówce- dot klas 1-3- byla klasa integracyjna i 2 zwykłe

      w integracyjnej niefortunnie skumulowaly sie dzieci z adhd, aspergerem etc i dzieci bez orzeczeń, ale agresywne

      efekt byl taki, ze w tej klasie pojawił sie problem szeroko pojetej agresji i dzieci spokojniejsze były wypisywane ze szkoły- np znecali sie nad 1 dziewczynką

      no i jak sie okazało, ze klasa jest za mała zeby funkcjonwała samodzielnie, to trzeba bylo ją rozbic i przydzielic do 2 pozostalych

      byly zebrania, narady, rodzice generalnie sie nie zgadzali, z obawy ze w nowej klasie pojawi sie problem agresjii ( akurat zostaly dzieci agresywne i 2 z orzeczeniem)

      no i przydzielono do klasy mojego syna jednego z wiekszych agresorów
      zeby przytoczyc poziom agresji powiem, ze 2 czy 3 klasie chlopiec ten na pytanie typu; ile to jest 6*2 odpowiedzial nauczycielce- nie chce mi sie mówic ty stara szmato:]

      i jak sie okazalo, w klasie mojego syna byl duzo spokojniejszy, łatwiejszy w utrzymaniu poprawnego zachowania- po prostu klasa innaczej na niego dzialala- choc pewnie tez duza zasluga tez pani wychowawczyni
    • yenna_m Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 15:21
      a tak
      w poprzedniej szkole tak moich dzieci tak było

      generalnie pomysł obrzydliwy
      szkoła, jeśli jest publiczna, nie powinna tworzyć gett i wykluczać dzieciaków z deficytami (lub z nie takim łańcuchem genetycznym)
    • joann_80 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 15:35
      jaka szkoda ,że takich podziałów nie było jak chodziłas do podstawówki. na pewno trafiłabys w odpowiednie miejsce. Pomysł idiotyczny i cieszę się ,że nie jesteś i nigdy nie będziesz ministrem edukacji
    • sarling Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 21:26
      Jestem zdecydowanie przeciwna, nawet nie mam siły argumentować.
      I piszę to jako mama bystrzaka.
      Proponuję w ogóle wrócić do idei selekcji jakiejkolwiek.
      • turzyca Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 16.09.12, 11:16
        sarling napisała:

        > Jestem zdecydowanie przeciwna, nawet nie mam siły argumentować.
        > I piszę to jako mama bystrzaka.

        A nie masz obaw, ze w obecnym ukladzie Twoj bystrzak sie przyzwyczai, ze wszytko przychodzi samo i nie nauczy sie samozdyscyplinowania, ktore potrzebne jest na dalszych etapach pracy? Bardzo zdolni, ktorzy z tego powodu nie sa w stanie np. skonczyc studiow, to nierzadkie zjawisko.
        A, i zakladam, ze z pycha i zarozumialstwem powodowanymi pondaprzecietnoscia walczysz, jako sensowna matka, we wlasnym zakresie.
    • a.va Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 21:45
      A ja jestem za, ale w takim systemie, że do każdego przedmiotu jest oddzielny przydział, czyli ktoś, kto jest z fizyki na lekcjach dla bystrzaków, może być z polskiego w klasie "podstawowej". Byłam genialna z przedmiotów humanistycznych, a kiepska ze ścisłych - z powodu zaległości. Gdyby zajęcia z tych ścisłych mogły być prowadzone wolniej, jeśli chodzi o gnanie z materiałem, i dokładniej, to mogłabym być z tych ścisłych dużo lepsza. A tak to odpuszczałam, bo i tak wiedziałam, że nie nadrobię.
    • madzioreck Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 21:49
      Jak byłam w szkole podstawowej, w IV klasie, ktoś wymyślił podział na matmę: wzięli 2 klasy, i podzielili na 3 grupy. Każda z tych grup miała osobne lekcje matematyki - bystrzaki matematyczne, średniaki, i słabsi z matmy (nie wiem, co dokładnie masz na myśli, pisząc o "opóźnionych"). I to się sprawdzało. Bystrzaki robili se co chcieli ponad program, nie nudzili się (ci, co się lubili nudzić, mogli iść do innej grupy, przymusu przynależności do danej grupy chyba nie było), słabsi się nie wkurzali, że nauczyciel cmoka nad genialną Justysią i prowadzi z nią dysputy, zamiast zostawić Justysię, która sama da sobie radę, i poświęcić więcej czasu na tłumaczenie tym, którzy łapią wolniej. Średniaki, wiadomo. Kurczę no, sprawdzało się to. Tylko większy sens by miało, gdyby tak działało to na wszystkich przedmiotach, nie robiłoby wrażenia getta dla mało zdolnych i dla wyróznianych, bo prawda była taka, że ci słabi z matmy bywali orłami w innych przedmiotach, a niektórzy matematyczni geniusze cierpieli katusze na polskim.
    • princy-mincy Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 22:05
      podzial klas NIE
      podzial przedmiotow TAK, choc chyba malo realne w naszym kraju, by to dzialalo na wszystkich przedmiotach we wszystkich szkolach

      gdyby jednak bylo tak, ze mozna podzielic uczniow przedmiotami, to mysle, ze uczniowie by na tym skorzystali
    • lolinka2 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 22:13
      moja córka zdawała 'egzamin' do I klasy, robili im test matryc Ravena i WISC-R. Generalnie szacowali wg możliwości, nie aktualnych umiejętności.
      Trafiła do klasy zdolnej, na nieszczęście razem z nią trafiła tam niezdolna nauczycielka - i pomysł, choć u zarania niezły, poszedł się bujać na trzepaku... dziecko spało na lekcji z nudów całe 2 lata. Po 2 latach zmieniliśmy jej szkołę na taką, w której miała co robić i nie musiała spać (bo nauczycielka była kreatywna).
    • jowita771 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 11.09.12, 22:21
      Nie podobałoby mi się to. Chociaż kiedyś jedna forumka pisała, że chyba w Singapurze jest coś takiego, z tym, że skład klas się często zmienia i to uważam za duży plus - mocni musza się starać, żeby nie wylecieć, a słabsi mają szansę przeskoczyć wyżej. Przypisanie na stałe do klasy dobrych albo kiepskich uczniów nie zrobi dobrze ani jednym ani drugim.
      • papalaya Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 12.09.12, 08:04
        ale byłyby jaja, jakby dzieci ematek trafiły do klas dla głupoli big_grin
      • olena.s Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 13.09.12, 16:32
        Owszem, Azja opisywała ten system. Co roku można awansować do lepszych lub spaść do gorszych, przy czym, co mnie szczególnie uderzyło, w klasie zdolnych jest jedna nauczycielka na 40 uczniów, a w klasie słabej - dwie na 20. Nie wiem, jak to chodzi w praktyce, ale wydaje się, że słabszym faktycznie stwarza się warunki, żeby ciągnęli w górę. Nie traktuje się ich jako odrzutów.
    • amonette Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 12.09.12, 08:17
      Nikt nie jest dobry we wszystkim wink Na własnej skórze przerabiam dziecko w klasie "gwiazd" (szkoła prywatna, bardzo kameralna) i też są spore różnice między dziećmi w kwestii opanowywania poszczególnych dziedzin. Mimo, że obiektywnie bardzo zdolni są wszyscy. A mocne tło potrafi nieźle dać popalić, jeśli akurat coś nie jest twoją mocną stroną, a ty jesteś ambitna wink. Nasza szkoła ma podejście takie, że należy szukać zalet, a nie uwypuklać wady. A to na pewno stałoby się w klasie "dla gorszych".
      Uwierz mi, że same "gwiazdki" w grupie świadome swoich zalet to naprawdę ciężka orka dla nauczycieli...
      Ale ja z kolei byłam gwiazdą pierwszej wielkości w "zwykłej" podstawówce, jeszcze sprzed reformy. I muszę uczciwie powiedzieć, ze mi odbiło, a liceum ustawiło mnie do pionu wink. Także dla zdolnego dzieciaka wymagająca grupa jest jednak lepsza. Dla tych mniej zdolnych w pierwszej ocenie - na pewno nie. Mówię o pierwszej ocenie, bo czasem wczesnoszkolne gwiazdy okazują się przeciętne, rozwijają się znienacka inni.
      • ewa_mama_jasia Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 12.09.12, 09:27
        Mam uczucia mieszane. Teoretycznie jestem za podziałem na dzieci zdolniejsze / posiadające większą wiedzę i na te z mniejszymi zdolnościami / wiedzą. Tylko żeby to zrobić mądrze, trzeba mądrych ludzi. Żeby pomóc zdolnym a mniej zdolnym nie zaszkodzić.
        Posłałam syna do szkoły małej, prywatnej, z nadzieją ze nauczycielka wykorzysta jego chęć uczenia się i wiedzę większą niż przeciętnego dziecka w tym wieku. A jednoczesnie że dziecko bedzie pracować regularnie na miarę swoich mozliwości i nie nabędzie manier gwiazdy. Znając kilkoro dzieci idących do szkoły rejonowej wiedziałam, że będzie w czołówce i klasy i nie będzie sie przemęczał. A jeśli teraz nie nauczy isę regularnej pracy, tylko "aby zbyć", to kiedy? Potem bedzie mu trudniej.
        Niewiele z tego wyszło. Owszem, dziecko dostaje trudniejsze teksty do czytania, ale ogólnie się nudzi, gada, rozrabia itp. Ze świadomością, że w pewnych aspektach jest najlepszy w klasie. Praca domowa jest mniej więcej raz na dwa tygodnie (na przykładzie zerówki i tego roku szkolnego). Jak dla mnie to za mało.
        Gdyby była możliwość uczestniczenia w klasie dla dzieci zdolniejszych, lub chociażby mających większą wiedzę, miałby równych sobie. I musiałby pracować nad sobą.
        Z drugiej strony - gdybym miała dziecko z deficytami, pewnie wolałabym, zeby było w klasie gdzie nie ma bystrzaków, zeby poziom był w miarę wyrównany a dzieci pracowały swoim tempem i spokojnie, bez zawiści.
        Tylko jak to mądrze zrobić? Znając nasze szkoły, możliwości organizacyjne, mentalność dzieci i ich rodziców - nie widzę za bardzo możliwości.
    • wiera1 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 12.09.12, 23:23
      Podziały - nic nowego. Takie podziały były i będą - tylko oficjalnie - ich nie ma. Nieoficjalnie klasy A - sa złożone z dzieci na "odpowiednim" poziomie - co to znaczy "odpowiedni" poziom - dla każdego dyrektora chyba co innego.

      Ze swojej szkoły podst pamiętam ( a to kupę lat temu), że klasa była dobierana pod kątem tego, co rodzice soba reprezentowali (inteligencja/przedsiębiorcy/działacze partyjni).
      Potem w liceum pod kątem wyników egzaminów wstępnych.
      Teraz moje dzieci też dostały się do różnych klas (nieoficjalnie wiem - od dyrektora, że jedna klasa - właśnie A została dobrana z dzieci "grzecznych i spokojnych") a klasa B z dzieci bardziej nazwijmy to "energicznych"
      • heca7 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 13.09.12, 09:00
        A u mojej córki na odwrót wink Ale ogólnie się zgadzam. Klasa B wybijająca się w wszystkim- konkursy, zawody,dobre wyniki. Klasa A z nauczycielką gorszą. Tam trafiły dzieci rodziców niezorientowanych w sytuacji ( że jedna jest doskonała a druga byle jaka) i tych , którym to było obojętne lub za słabo walczyły o klasę B. Wyszło tak, że dostały ( do B) się dzieci z tego samego przedszkola, rodziców znających się, z tej samej okolicy-dzięki temu na zebraniach jest jednomyślność wink Poza tym tu wszyscy wszystkich znają i klasa dobrana jest dość, hmmm... nieegalitarnie wink Potem wielu rodziców z kl A się ocknęło ale możliwości przenosin nie ma ze wzgl na duże klasy.
        Gdzieś w II klasie dzieci z B zaczęły zauważać różnicę (dlaczego te z A tak biegają i wrzeszczą po korytarzu? Gdzie ich pani? czemu one nie jadą na wycieczkę? czemu się przepychają w stołówce ? itd)
    • anorektycznazdzira Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 12.09.12, 23:40
      Ja jestem na NIE.
      Uważam, że to kreowanie sztucznego środowiska. W życiu, a w tym w pracy, spotkasz spektrum indywiduów. To raz. Jest to też stygmatyzowanie i wrzucanie do szuflady z której niezwykle cieżko wyleźć. To dwa.
      W to miejsce skupiłaby się raczej na zmniejszeniu liczebności klas i postawiła (wreszcie) na indywidualizację nauczania. Wtedy nauczyciel miałby szansę dopasować ogólną ofertę do indywidualnych zdolności, rozumianych nie tylko ilościowo ("lepszy" uczeń kontra "gorszy" uczeń), ale też jakościowo (uczeń uzdolniony matematycznie, uczeń uzdolniony językowo, uczeń uzdolniony plastycznie, muzycznie, sportowo etc)
      • barbaram1 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 13.09.12, 00:12
        Pracowałam kiedyś jako nauczycielka jęz. angielskiego w gimnazjum. Pomysł pani dyrektor był taki, iż po pierwszej klasie z każdego oddziału "brało się" dwójkę, trójkę najsłabszych uczniów i powstawała nowa klasa takich "powiedzmy' opóźnionych.
        Osobiście widzę same plusy takiego rozwiązania.
        1. powstawała nowa, bardzo mała (10-12 osób) klasa
        2. Czasami jeden agresor potrafił rozwalić całą lekcję w klasie 30 osobowej, w małej klasie jakoś miałam wrażenie, że łatwiej było takiego delikwenta utemperować
        3. Łatwiej prowadziło się lekcje zarówno w tych dużych klasach, gdy nie chodziło tych dwóch - trzech odstających od reszty uczniów, jak i w tych mniejszych. Zwłaszcza w tych mniejszych bywały dni gdy miało się 4-5 uczniów.
        4. Zawsze w tej "gorszej" klasie ktoś też uczy się najlepiej i najgorzej. Zawsze dwójka, trójka uczniów w tej nowej sytuacji miała lepszą średnią aniżeli mieliby w klasie 30 osobowej. Miało na to wpływ: obniżony poziom nauczania oraz bycie zauważonym, zaakceptowanym - nie było się już najgorszym, a najlepszym w gronie kolegów.
        5. Proszę mi wierzyć - nie ma najmniejszego sensu omawianie czasu past perfect continuous z uczniami, którzy maja problemy z odmianą czasownika to be. Można za to więcej czasu poświęcić na powtórki, przerabianie łatwiejszych tematów itp.
        Wtedy nie było końcowego egzaminu z jęz. angielskiego, więc nie wiem, jak ci uczniowie wypadliby w porównaniu z resztą szkoły, czy obniżenie poziomu nauczania miałoby negatywny wpływ? Nie wiem.
        • morekac Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 14.09.12, 08:59
          To, że języki są różnicowane ze względu na poziom - to nic nowego i nie jest to zła praktyka. Chciałabym też zauważyć, że można z powodzeniem upychać swoje zdolne dziecko w jakiejś super szkole już od poziomu gimnazjum, jeśli ktoś czuje taką potrzebę.
          Gorzej, jeśli od pierwszej klasy podstawówki, na podstawie nie wiadomo jakich kryteriów, dzieli się dzieci i nie ma możliwości zmiany tego przyporządkowania. Wtedy to jest zupełnie bez sensu.
      • jowita771 Re: Klasy dla bystrych i opoznionych 13.09.12, 13:58
        > W to miejsce skupiłaby się raczej na zmniejszeniu liczebności klas i postawiła
        > (wreszcie) na indywidualizację nauczania.

        Też tak myślę. W szkole mojej córki chyba nie ma podziałów, trudno dzielić ze względu na cechy dzieci, jak to początek podstawówki i nikt w szkole nie wiedział, jakie to dzieci. Rodziców tez raczej nie brali pod uwagę, bo jest pełny przekrój. Nie jest to szkoła najbliżej miejsca zamieszkania - idzie się pięć minut smile, do drugiej dwie minuty i nie ma ruchliwej ulicy, ale w naszej są małe klasy, u córki miało być 16 osób, jest 15. Ta bliższa podstawówka jest wielka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka