Dodaj do ulubionych

W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze

28.09.12, 23:03
slodyczami , napojami typu coca -cola, drozdzowkami, paczkami, lizakami, cukierkami i dzieci to kupuja. sa takze maszyny z tego typu produktami. To przeczytalam dzis w wyborczej.


Zwazywszy, ze jest to w 90 % polskich szkol , to pominawszy ( dobrze napisane?) te 9, 5 % na wsiach gdzie z biedy nikt niczego nie kupi i pominawszy 0,5 % szkol prywatnych to wychodzi na to , ze u was, zachwalajacych czesto swoje szkoly te sklepiki i maszyny sa!!! I pytanie - czy sa istotnie? Ale jestem zaskoczona tymi dziewiecdziesiecioma procentami!! ( u mnie nie ma nic takiego).
Obserwuj wątek
    • lilka69 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 28.09.12, 23:09
      jeszcze jedna uwaga: i rzekomo dzieci masowo nie cwicza na w-f -ach!

      U mojego dziecka jest 8 lekcji zajec sportowych w tygodniu! i nie jest to szkola sportowa dodam. i kazdy bierze udzial niechby sprobowal nie brac wtedy mialby pogadanke z nauczycielem i pania dyrektor.
      • jola-kotka Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 28.09.12, 23:19

        lilka69 napisała:

        > jeszcze jedna uwaga: i rzekomo dzieci masowo nie cwicza na w-f -ach!
        >
        > U mojego dziecka jest 8 lekcji zajec sportowych w tygodniu! i nie jest to szkol
        > a sportowa dodam. i kazdy bierze udzial niechby sprobowal nie brac wtedy mialby
        > pogadanke z nauczycielem i pania dyrektor.


        Jak maja zwolnienie lekarskie to jaka pogadanke mozna zrobic,co prawda czesc pewnie lewych no ale to decyzja rodzicow.
        Co do tych sklepikow,to nalezy uswiadamiac dzieci co jest zdrowe a co nie,usuwanie ze szkol tych sklepikow malo da na zewnatrz takiego jedzenia i picia jest pelno w kazdym sklepie.
        I wez pod uwage,ze to dobry biznes,ktos prowadzi sklep ma kase,szkola wynajmuje pomieszczenie na sklep-ma kase.
      • czar_bajry Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 23:05
        U mojego dziecka jest 8 lekcji zajec sportowych w tygodniu! i nie jest to szkola sportowa dodam. i kazdy bierze udzial niechby sprobowal nie brac wtedy mialby pogadanke z nauczycielem i pania dyrektor.

        To chyba Twój syn do prywatnej szkoły chodzi. W państwowych szkołach nie ma mowy o 8 h WF , podstawa programowa na to nie pozwala.

        Sklepik jest maszyn nie ma.
        W gimnazjum u córek były maszyny i sklepik w liceum też.
        • mamameg Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 09:11
          W naszej,państwowej podstawówce są 4lekcje wf-u tygodniowo i do tego bezpłatne zajęcia sportowe dopasowane do planu lekcji(te ostatnie oczywiście nieobowiązkowe)
          • czar_bajry Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 13:01
            Druga klasa szkoły podstawowej: trzy godz. edukacji ruchowej i jedna godz. gry i zabawy.
            Druga klasa ma basen w ramach 2h wf, w szkole mają 1h wf i jedna gier.
            O zajęciach pozalekcyjnych nie piszę, są w każdej szkole.
            Mój syn trenuje piłkę nożną ale treningów do zajęć wf nie zaliczam.
      • black-cat Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 13:16
        Co do zwolnień, to w szkole mojej córki najwięcej zwolnionych z zajęć wf jest wśród dzieci, które chodzą na różne treningi. To dla nich bezpieczniejsze, bo: na lekcjach wf pan rzuca piłkę i biegajcie za nią a sam idzie pogadać z kolegą (ryzyko kontuzji, dzieci niepilnowane), pani od wf wicemistrzowi młodzików Polski we wioślarstwie (kilka lat temu) stawia tróję na semestr, bo w piłkę nożną grać nie potrafi (patrz wyżej) i według niej nie potrafi zrobić fikołka jak należy. Są szkoły, jak Twoja, gdzie zajęcia sportowe są a dzieci ćwiczą chętnie i są takie, w których na wf przynosi się zwolnienie, ponieważ tak jest bezpieczniej a dzięki zwolnieniu dziecko nie zniechęca się do sportu. W większości szkół, niestety, zajęcia wf są pierwszym krokiem do znienawidzenia sportu raz na zawsze.
    • gryzelda71 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 12:40
      Jest sklepik.Ale na krechę ani za darmo nie dają.
      • mewa000 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 13:09
        > te 9, 5 % na wsiach gdzie z biedy nikt niczego nie kupi

        wg Ciebie to w Polsce tylko na wsi bieda a każdemu miastowemu super się powodzi? Mało wiesz o życiu.
    • yenna_m Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 13:18
      w poprzedniej szkole (która rodziców strasznie pouczała w kwestii zywienia dzieci) próbowałam walczyć ze sklepikiem (sam syf był, ten sklepik po prostu świecił z daleka od chemii tongue_out ) - szkoła potraktowała mnie jak kretynkę, za przeproszeniem

      dopóki szkoły nie zostaną USTAWOWO zobowiązane do wspierania zdrowego żywienia i zadbania o to, co w asortymencie sklepików jest, nie będą miały interesu, żeby cały ten syf ze sklepików zniknął

      bo prawda jest taka, że ten syf się niestety genialnie sprzedaje uncertain
      • gazeta_mi_placi Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 15:10
        Zamiast dawać pieniądze zrób dziecku do szkoły kanapkę z pomidorem i serem i daj jabłko.
        Jak ktoś pisał wyżej sklepiki szkolne za darmo nic nie rozdają.
        • yenna_m Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 23:08
          gazeta, strasznie cieszę się, że jesteś jasnowidzem i wiesz, co moje dzieci mają na śniadanie big_grin big_grin big_grin

          (w 5 klasie SP nie miałaś ANI ZETA kieszonkowego? smutne w sumie tongue_out )
          • mysz1978 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 00:23
            u nas (szkola niepubliczna) dzieci na w-fie chetnie cwicza (i na gmnastyce korekcyjnej w klasach I-III tez).
            Jest automat ze slodyczami - mozna w nim kupic paluszki, rgaliki 7Days, batoniki i wafelki typu Prince Polo, Princessa, Nesquik, Kit-Kat. Do picia napoje Kubus Play i nie wiem co jeszcze.
            Drazy, zelkow i innych farbowanych rzeczy nei ma bo nei ma sklepiku.
            Fajnie byloby gyby do takiego automatu mozna bylo zamiast batonikow dac kanapke czy drozdzowke (choc to tez w sumie malo zdrowe)
    • ga_ga_aga Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 14:11
      Pawlak zdaje się zapowiedział ostatnio, że on ustawowo zakaz sprzedawania syfu w szkołach wprowadzi. Drogi Panie Pawlak, liczę na pana w tej sprawie - do dzieła! Jak słowo daję, jeśli sklepiki znikną - zagłosuję na PSL smile

      Bywam w wielu szkołach w mojej okolicy i niestety musze potwierdzić, że sklepiki WSZĘDZIE są. A w tych sklepikach taki syf, że aż mdli na sam widok. A "na krechę" można dostać i cukiereczka za 5 gr, i do łapki ciasteczka typu delicje wyjęte z opakowania zbiorczego, albo żelki na sztuki, które najpierw kurzu nałapią stojąc w otwartych miseczkach, często gęsto dzieci je wymiętoszą i nie kupią, zostawiając w tejże miseczce. ZGROZA!

      @ joli-kotki: jak zapraszam dzieci do mojego domu, to nie zostawiam "na widoku" piwska, papierochów i tym podobnych. Owszem, dzieci trzeba uczyć, że jedzeniowy syf oraz używki nie dla nich, ale w zasięgu ręki też nie należy im całego tego syfu z używkami włącznie zostawiać. Z wynajmu miejsca na sklepik dochód dla szkoły żaden w porównaniu ze szkodami, jakie poniosą klienci takiego sklepiku. A pamiętajmy, że klientem jest niedojrzałe dziecko, które nie potrafi się oprzeć pokusie, i z tego powodu niektóre "chwyty" reklamowe są jednak zakazane. Chciałabym żeby tak samo zakazano na mocy ustawy otwierania sklepików z syfem jedzeniowym w szkołach. Dzięki temu mnóstwo dzieci, o dietę których rozsądni rodzice dbają, nie kupiłoby syfiastych przekąsek. W szkole nie mam kontroli nad moim dzieckiem w tym względzie, a i grono pegagogiczne umywa ręcę od problemu - widzą, co dzieci kupuja i patrzą, jak to jedzą. Gdyby z taka samą pobłażliwością nauczyciele odnosili się do palaczy, to jakiś tam procent uczniów gimnazjów i liceów zapewne też by sobie zapalił na dziedzińcu szkolnymsmile Dla mnie syf spożywczy = używki typu alkohol i papierochy. Sprzedawanie i jednego, i drugiego w szkołach powinno być zakazane i proszę nie przerzucać na mnie - rodzica obowiązku nauczenia dzieci, co mogą a czego nie mogą kupić w sklepiku szkolnym. Nie mam na to wpływu, jaki syf moje dziecko za niemym przyzwoleniem grona pedagogicznego spożyje w szkole!
      • duch_mariana Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 19:19
        > Sprzedawanie i jednego, i drugiego w szk
        > ołach powinno być zakazane i proszę nie przerzucać na mnie - rodzica obowiązku
        > nauczenia dzieci, co mogą a czego nie mogą kupić w sklepiku szkolnym.

        No oczywiście że tak. Przecież twoja rola jako rodzica skończyła się na dwukrotnym rozkraczeniu się. Raz w łóżku przed mężem, a drugi raz na porodówce. Wychowanie tego co ci spomiędzy nóg wyskoczyło, spoczywa na instytucjach państwowych. Ty żyjesz w Polsce, czy w Matrixie? No to cię kobieto uświadomię - żyjesz w Polsce i TY masz uczyć swoje dzieci co mogą, a czego nie mogą kupować i spożywać. Skoro nie masz wpływu na to co kupują w szkole, to czy będziesz miała wpływ na to, co kupują w drodze do szkoły i ze szkoły? Będziesz się domagać ustawowego zakazu sprzedaży tego co uznasz za szkodliwe, w pobliży szkół? No to chyba w całej Warszawie by nie można było niczego kupić, bo tu zawsze będzie w pobliżu szkoły, Domu Kultury, czy jakiegokolwiek innego miejsca odwiedzanego przez dzieci. Twój to myślenia prowadzi do paranoi i wizji niejakiego Krzysztofa Kononowicza - nie będzie niczego.
        • ga_ga_aga Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 19:51
          Wiesz marian, po dwóch pierwszych zdaniach po prostu mnie odrzuca od ciebie. Napisałam to, co napisałam właśnie dlatego, że moja rola jako rodzica nie ogranicza się do urodzenia dziecka jak to wulgarnie zarysowałeś.

          Nie domagam się zakazu handlowania syfem spożywczym wszędzie, tylko na terenie szkoły. A domagam się dlatego, że szkoła ma obowiązek prowadzić wychowanie prozdrowotne dzieci - taki zapis jest w programach nauczania. Sprzedawanie syfów spożywczych takich jak w sklepikach szkolnych jest zaprzeczeniem jakiegokolwiek wychowania prozdrowotnego. Jeżeli nauczycielka na lekcji każe dzieciom napisać prawidłowy jadłospis, a na przerwie bez zająknięcia przygląda się jak dzieciarnia objada sie syfem - to wybacz, ale o ile od mariana - rodzica albo i nierodzica - nie wymagam jakiejkolwiek postawy etycznej, o tyle od nauczyciela wymagam. Ty oczywiście możesz nie mieć nic przeciwko ani sklepikom szkolnym, ani postawie grona pedagogicznego na czele z dyrekcją szkoły w sprawie handlowania syfem w szkole - ja mam.

          A co do kontroli nad tym, co jedzą moje dzieci poza szkołą, to "uświadamiam cię", iż po szkole taką kontrolę mam, natomiast w szkole nie mam i nie życzę sobie, aby w szkole oferowano moim dzieciom syfy spożywcze. Życzyłabym sobie natomiast, aby wszystkie dzieci mogły zjeść w szkole obiad, wypić szklankę mleka i mieć dostęp do świeżych warzyw i owoców zamiast do syfów. JEśli tobie zależy na wolnym dostępie do syfu, to masz i ty, i twoje dzieci nieograniczone możliwości zaopatrzenia się w tego typu produkty poza szkołą, chyba mało by cię obeszło, gdyby sklepiki ze szkoły zniknęły, czy jednak masz jakieś rzeczowe argumenty za tym, żeby pozostały?
          • duch_mariana Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 21:08
            > A domagam się dlatego, że szkoła ma obowiązek prowadzić wychowanie proz
            > drowotne dzieci - taki zapis jest w programach nauczania

            Czyli co? Dochodzimy do już do takiego momentu zniewolenia,że to urzędnik państwowy decyduje o tym co zdrowe i dobre dla obywatela? A jak napiszę że moja córka po gruszkach i czereśniach dostaje sraczki, a po żelkach i czipsach nigdy, to co jest dla niej zdrowsze?

            > Życzyłabym sobie natomi
            > ast, aby wszystkie dzieci mogły zjeść w szkole obiad, wypić szklankę mleka i mi
            > eć dostęp do świeżych warzyw i owoców zamiast do syfów

            To nie jest koncert życzeń. Mojemu dziecku szklanka mleka nie jest do niczego potrzebna i gdyby ją wypiła, to natychmiast obrzygałaby wszystko w promieniu 1,5 metra. Po szklance coli nic podobnego jej się nie przydarzy. Co więc jest dla niej lepsze? I dlaczego akurat ona miałaby w szkole nie dostać tego, co jej odpowiada?

            > JEśli tobie zależy na w
            > olnym dostępie do syfu, to masz i ty, i twoje dzieci nieograniczone możliwości
            > zaopatrzenia się w tego typu produkty poza szkołą

            O ile mi wiadomo, to mleko i owoce również sprzedają. Dlaczego akurat moje dziecko ma się zaopatrywać poza szkołą?
            • ga_ga_aga Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 21:19
              marian - bywaj! ja wysiadamsmile
              • kumyko Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 21:28
                ga_ga_aga napisał(a):

                > marian - bywaj! ja wysiadamsmile

                Ale że niby dlaczego wysiadasz? bo marian rację ma. wychowanie prozdrowotne zapisane w podstawie programowej na które się tak skwapliwie powołujęsz, nie oznacza zakazywania twojemu dziecku oraz innym kupowania i jedzenia syfu sklepikowego. Czyli co? twoim zdaniem nauczyciel ma stać jak klawisz przed sklepikiem i decydować o tym co twoje dziecko ma kupić? To jakas paranoja! Ty akurat żądasz tego. A inny rodzic przyleci z paszczą że on daje pieniądze dziecku i to nie zasmarkany interes nauczyciela zeby wtrącał się w zakupy jego dziecka. To czyje życzenia ma uwzględniać ten biedny nauczyciel?
                A jak twoje dziecko poczęstują kiedyś papierosem na podwórku, to kogo winą obarczysz za to że wziął? bo niby ty nie odpowiadasz za zachowanie dziecka poza szkołą.
              • duch_mariana Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 00:29
                Zostawmy więc roztrząsanie co zdrowe, co niezdrowe i od po czym moja młoda wali w kibel jak z kałacha. Tobie się wydaje że problem niezdrowego odżywiania się dzieci da się rozwiązać poprzez zakazy. Otóż się nie da. Nie da się, ponieważ sama się tu przyznajesz do bezradności, że nie masz wpływu na to, co dziecko w szkole kupuje. Jeśli nie masz na to wpływu, nie masz również wpływu na to, co kupuje poza szkołą. Aby mieć ten wpływ, musiałabyś pilnować dzieciaka na każdym kroku. Do jakiego wieku? 8, 9, 12, 15, 18 lat? Pozostaje kwestia finansowania zakupów dziecka. O ile mi wiadomo, w sklepach nie rozdają niczego za darmo. Dziecko musi za to zapłacić, a więc:
                - dostaje kasę od rodziców
                - sprzedaje po cichu fanty z domu
                - sępi
                - "pożycza" od młodszych uczniów
                - wymusza haracze od młodszych uczniów
                - kradnie
                - robi komuś dobrze za kasę
                - zarabia w jakikolwiek inny sposób

                Jeśli nie dajesz pieniędzy, a mimo to dziecko skądś je ma, nie wiesz skąd, lub nie masz nad tym kontroli, to znaczy że coś zaniedbałaś i tu nie jest problem w asortymencie szkolnego sklepiku, tylko jest on gdzie indziej i dużo poważniejszy.
    • mabingo Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 19:25
      a co ma zachwalanie szkoły do istnienia sklepiku? jak zwykle w twoim wydaniu pytanie wzięte z czapy no i tradycyjnie bezbrzeżne pianie nad wyższością szkoły prywatnej twojego super syna. ja chwalę sobie szkoły moich dzieci mimo że posiadają one sklepiki. Ze sklepików nie korzystają a poziom nauczaniai jest świetny.
      • jagoda2 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 22:59
        Nie wywyższając szkół prywatnych - pojawiło się w naszej szkole (szkoła prywatna) ustrojstwo sprzedające przeróżne kanapki, mini pizze, świeże drożdżówki, ale przy okazji też jakieś batony i słodzone napoje (niegazowane) oraz wodę mineralną. Żywot tego ustrojstwa był krótki - raptem może ze 3 miesiące. Od nowego roku szkolnego ustrojstwa brak - rodzice oprotestowali drożdżówki, mini pizze i batony. Sklepiku szkolnego jako takiego w ogóle nie ma.
        Pisałam już na temat w kontekście grubych dzieci, że w dużej mierze to kwestia świadomości rodziców, czy przeszkadza im tego typu żywność w szkołach czy też nie. I dziwnym trafem w szkołach społecznych i prywatnych raczej nie spotyka się śmieciowego jedzenia. Dlaczego tak się dzieje? Na czym to polega, że w jednej szkole "da się", a w drugiej "się nie da"?
        • olena.s Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 07:37
          Myślę, że powodów jest kilka. Po pierwsze, szkoły prywatne biorą czesne i nie muszą uzupełniać budżetu kasą z wynajmu sklepiku. Po drugie, w szkołach niepublicznych rodzice mają więcej do powiedzenia i łatwiej im wymusić odpowiednią postawę szkoły. Po trzecie, szkoły niepubliczne mają większy przymus sensownego zachowania wychowawczego, bo potrzebują uczniów i czyms trzeba rodziców przyciągnąć. Po czwarte, rodzice ze szkół społecznych/prywatnych są na ogół lepiej uposażeni co zapewne częściej wiąże się z wyższą świadomością żywieniową, czy, jeżeli ktoś woli, wyższymi aspiracjami społecznymi. Więc postawa pro-zdrowozywieniowa będzie w tej grupie występować częściej.
          • jagoda2 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 22:05
            Teoretycznie tak, aczkolwiek mam wrażenie, że często zamożniejsze rodziny jedzą śmieciowe jedzenie na mieście , bo "ich stać", w przeciwieństwie do rodzin mniej zamożnych, gdzie wyprawa choćby do McDonald's jest nie lada wydatkiem. Ugotowanie rosołu dla całej rodziny to raptem parę złotych, za które maks. jedna osoba zje poza domem.
            Mam znajomych różnego pokroju i oni nie przywiązują większej wagi do jedzenia, słodyczy, napojów swoich dzieci. I naprawdę zupełnie nie koreluje to z ich statusem materialnym. Aczkolwiek, zgadzam się, że w szkołach prywatnych i społecznych jest jakby większa świadomość zdrowego/śmieciowego jedzenia. Chociaż, obserwując znajomych, wciąż trudno mi to powiązać ze statusem materialnym. W tym świetle nie mam argumentu co do szkół niepublicznych, chociaż z własnego doświadczenia na 100% wiem, że wygląda to inaczej niż w publicznych.


            Po czwarte, rodzice ze szkół społecznych/prywatnych są na ogół lepiej uposaż
            > eni co zapewne częściej wiąże się z wyższą świadomością żywieniową, czy, jeżeli
            > ktoś woli, wyższymi aspiracjami społecznymi. Więc postawa pro-zdrowozywieniowa
            > będzie w tej grupie występować częściej.
    • mgd3 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 29.09.12, 19:28
      Hm. W czasach jak chodziłam do liceum taki sklepik był. A było to już prawie 20 lat temu. Co więcej - w jednej z podstawówek, do których chodziłam też był sklepik ze słodyczami (25 lat temu). Nie jest więc to chyba jakaś szokująca nowość?
    • iza232 duch mariana 29.09.12, 19:29
      BINGO!!!!! obśmiałam się jak mrówka + podpisuję się rękami i nogami pod twoją opinią smile
      • bi_scotti A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 04:20
        Zgadzam sie w zupelnosci z tym, ze rodzice sa odpowiedzialni za wychowanie dzieci, zaszczepienie im wlasciwych nawykow zywieniowych etc. Ale szkola tez ma obowiazki w tym zakresie - juz chocby poprzez nauczanie anatomii, procesow trawienia, czesci botaniki, nie wspominajac juz o w-f'ie. Wiec czemu to ma byc tak, ze rodzice w domu ucza i pieniadze brane do szkoly kontroluja a potem szkola umywa rece od ciagu dalszego i dopuszcza do sprzedazy w jej murach zwyklego junk food? Nie rozumiem dlaczego te dzialania wychowawczo-zdrowotnie nie moga byc wspolne i rodzicow, i szkoly? OK, wiadomo, ze jak sie dziecko uprze na chipsy czy batonika to sklep po drodze miedzy domem a szkola znajdzie, ale uwazam, ze dla wszystkich korzystna/korzystniejsza bedzie sytuacja wspoldzialania domu i szkoly w tak prostej sprawie jak odzywanie. Ktos kto decyduje sie prowadzic sklepik w szkole czy np. w szpitalu powinien dzialac wedlug jasno-okreslonych regul wymuszajacych oferte okreslonych towarow i zakaz sprzedazy takich, ktore uwazane sa za "niezdrowe". Nie ma zadnego powodu zeby komukolwiek ULATWIAC zaopatrywanie sie w takowe.
        • kropkacom Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 09:17
          W sumie po co zakaz sprzedaży alkoholu ileś tam metrów od szkoły? W szkole chiński syf, a bezpośrednio pod szkołą piwko big_grin
          • olena.s Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 10:51
            I czemu nauczyciele nie mogą sobie zapalic w pokoju nauczycielskim? Czemu w ogóle w szkole nie ma palarni?
            • kropkacom Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 13:05
              Poczekaj, to ma chyba coś wspólnego z wychowaniem i ograniczeniem dostępu..
        • kumyko Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 16:10
          bi_scotti napisała:

          Ktos kto decyduje sie prowadzic sklepik w
          > szkole czy np. w szpitalu powinien dzialac wedlug jasno-okreslonych regul wymu
          > szajacych oferte okreslonych towarow i zakaz sprzedazy takich, ktore uwazane sa
          > za "niezdrowe". Nie ma zadnego powodu zeby komukolwiek ULATWIAC zaopatrywanie
          > sie w takowe.

          bo gdyby sprzedawali tylko chipsy marchewkowe, kanapki z serem, soki, mleko, owoce i warzywa, to by zbankrutowali. Bo niestety WIĘKSZOŚĆ dzieci tego nie lubi a ich rodzice mają to gdzieś. kobieta prowadząca sklepik po prostu i zwyczajnie chce zarobić, dlatego sprzdaje to co najlepiej idzie. I koło się zamyka....
          • lola211 Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 17:00
            Kupowaliby to co jest.Jestem o tym przekonana.
            Jednak najlatwiej zaopatrzyc sklepik w smieci,po co sie wysilac.
            Szkola uczy,ze nalezy zdrowo sie odzywiac, prowadzic higieniczny tryb zycia, a jednoczesnie akceptuje na swoim terenie sprzedaz smieci- rozdwojenie jazni.Dziecku sie wdrukowuje tym od malego, ze chipsy nie sa szkodliwe, bo w szkole przeciez sa i inni kupuja.
            • mama_kotula Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 17:12
              lola211 napisała:

              > Kupowaliby to co jest.Jestem o tym przekonana.

              Nie. Kiedyś tu na forum dziewczyna pisała, że też miała światłą misję zrobienia takiego sklepiku ze "zdrową żywnością". Po 2 miesiącach asortyment na gwałt zmieniała, bo - jak pisała - poszłaby z torbami; wywaliła mnóstwo przeterminowanego żarcia, które się nie sprzedało.
              Jeśliby nie zmieniła, to część dzieci tak, kupiłaby to, co jest - ale większość dzieci i tak kupiłaby słodycze poza sklepikiem szkolnym (w drodze do szkoły, w drodze powrotnej), wszystko jedno. Ja nie mówię, że wszystkie - wiem, że moja córka chętnie kupiłaby np. banana czy jabłko, syn chętnie wziąłby chipsy jabłkowe/bananowe, natomiast nie wykluczam, że wolałby jednak chipsy zwykłe, śmieciowe, których, niespodzianka, w domu się nie kupuje i nigdy nie kupowało, a jednak dziecko chętnie żre.
              • lola211 Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 21:58
                To tylko 1 przypadek,ponadto mogla zle dobrac asortyment.
          • bi_scotti Re: A nie da sie wespol-zespol? 30.09.12, 21:50
            kumyko napisał:

            > > bo gdyby sprzedawali tylko chipsy marchewkowe, kanapki z serem, soki, mleko, ow
            > oce i warzywa, to by zbankrutowali. Bo niestety WIĘKSZOŚĆ dzieci tego nie lubi
            > a ich rodzice mają to gdzieś. kobieta prowadząca sklepik po prostu i zwyczajnie
            > chce zarobić, dlatego sprzdaje to co najlepiej idzie. I koło się zamyka....

            Eeee ... przesadzasz. Jest mnostwo produktow zdrowych czy chocby MNIEJ SZKODLIWYCH, ktore dzieci lubia i jedza bez protestu - juz chocby samo mleko - w naszych cafs w high schools to najczesciej kupowany napoj a przeciez nastolatkow naprawde nikt nie zmusza do takiego wyboru! Pizza tez moze byc tlusta, na bialej mace i z mnoestwem psuedo-sera i nadmiarem soli a moze byc zrobiona duzo zdrowiej i coraz wiecej sieci oferuje takie zdrowsze opcje zaczynajac o prostych rozwiazan typu thin, wholewheat crust! I jak juz musi byc czekolada to niech bedzie ale niekoniecznie paskudztwa czekoladowe typu Mars czy inne Bounty, zamiast chips'ow moga byc wholewheat nachos, ktore wiekszosc mlodziezy bardzo lubi itd. itd. itd. Metoda drobnych krokow - nikt nie postuluje jedzenia dietetycznego ale pomiedzy totalnym junk food a wylacznie listkami salaty a kilkoma jagodkami jest ogramna przestrzen mozliwosci. I jesli sklepikarz bedzie znal reguly to znajdzie sposob zeby zaoferowac zdrowSZA zywnosc a przy okazji nie stracic biznesu. Ja tam wierze w ludzkie umiejetnosci adaptacji smile
            • mama_kotula Re: A nie da sie wespol-zespol? 01.10.12, 07:35
              Cytat
              Jest mnostwo produktow zdrowych czy chocby MNIEJ SZKODLIWYCH, ktore dzieci lubia i jedza bez protestu - juz chocby samo mleko - w naszych cafs w high schools to najczesciej kupowany napoj a przeciez nastolatkow naprawde nikt nie zmusza do takiego wyboru!


              Bi, w przypadku nastolatków, młodzieży to jest jednak inaczej.
              Pamiętam, że u nas w szkole średniej zdrowe żarcie cieszyło się powodzeniem, wręcz było modne - ale tu mówimy w większości o szkołach podstawowych.
              Oglądałam ostatnio film o sklepiku szkolnym, gdzie zmieniono asortyment - znamienne było, że jako pierwsze "zeszły" BATONY muesli, dopiero potem owoce, orzechy itp. Czyli jednak baton, czyli jednak słodki. Jak najbardziej jestem za tym, aby w sklepikach było dobre i zdrowe jedzenie, ale póki jest to wolny rynek i konkurencja, to będzie TANI syf, ze wskazaniem na "tani" - lizak pudrowy za 50gr, oranżadka w proszku, żelki na sztuki, plus najtańsze drożdżówki/pączki, małe paczki chipsów itp.
              Dlatego moje dzieci pieniądze do sklepiku dostają bardzo bardzo sporadycznie.
              • bi_scotti Re: A nie da sie wespol-zespol? 01.10.12, 13:54
                mama_kotula napisała:

                > mówimy w większości o szkołach podstawowych.

                joanna_poz napisała:

                > w szkole syna (poznań) sklepiku nie ma.
                > jest tylko automat z napojami.

                W naszych szkolach podstawowych tez nie ma cafs and sklepikow, sa tylko vending machines z napojami (woda, mleko, niskoslodzone soki zaaprobowane przez szkole i parents council); uczniom (elemenatry) nie wolno opuszczac terenu szkoly w czasie dnia w szkole wiec nie ma takiej opcji, ze sobie kupia w czasie przerwy cos w jakims sklepiku/fast food place w czasie przerwy. Co sobie kupia przed i po szkole to juz problem rodzicow. Duzo sie mowi na temat zdrowych snacks, zdrowych lunches - zarowno do dzieci jak i do rodzicow. Roznie z tym bywa ale to tak z kazda edukacja, eh smile
    • jowita771 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 10:59
      U nas jest sklepik, pozwalam córce kupić coś raz w tygodniu. Kupuje jakiś batonik z ziarenek w miodzie.
    • black-cat Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 13:04
      Gdyby rodzice nie dawali dzieciom pieniędzy na zakupy w sklepikach, nie byłoby sklepików. Ale prościej jest dać 5 zł na batona i napój niż zapakować do plecaka drugie śniadanie i wodę.
      • kropkacom Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 13:06
        Raczej trudniej jest nie ugiąć się presji.
      • heca7 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 13:11
        Jaki sklepik?!? Mieszkam w Warszawie i żadnego sklepiku w szkole nie ma. Adres podać? Proszę: sp124.waw.pl/
        I gdzie Twoja teoria, że tylko na wsiach sklepików nie ma ? tongue_out
        • heca7 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 13:14
          A zimą tak czasami spędzają lekcje wf - w niebieskim moja córka smile
          sp124.waw.pl/?page_id=2684
        • toxicity1 Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 17:33
          heca7 napisała:

          > Jaki sklepik?!? Mieszkam w Warszawie i żadnego sklepiku w szkole nie ma. Adres podać? Proszę: sp124.waw.pl/
          > I gdzie Twoja teoria, że tylko na wsiach sklepików nie ma ? tongue_out

          W tej teorii było też coś na temat biedy...wink
          • lilka69 z ciekawosci zajrzalam na podany link 30.09.12, 19:59
            i co prawda nie sprawdzalam czy sklepik jest czy nie ma oraz czy maszyny/urzadzenia ze smieciowym jedzeniem stoja ale zainteresowalo mnie to, ze sa zajecia pt ODRABIANIE LEKCJI a jeszcze lepsze byly te ZAJECIA WYROWNAWCZE.

            czy rodzic nie jest w stanie pomoc dziecku z ewentualnymi problemami w szkole? w podstawowce???
    • swiniara Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 30.09.12, 16:40
      U mojego dziecka w szkole tez jest sklepik z tym g... . Ale moje dziecko tam po prostu nie kupuje. Sklepiki nie miałyby racji bytu, gdyby nie miały klientów. A kto daje dzieciom pieniądze na tę chemię? Rodzice!
    • joanna_poz Re: W 90% szkol w Polsce sa sklepiki ze 01.10.12, 10:24
      w szkole syna (poznań) sklepiku nie ma.
      jest tylko automat z napojami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka