Dodaj do ulubionych

pracodawca i podejście do rodzcielstwa

10.10.12, 14:42
Jestem rozczarowana postawą pracodawcy. Poszłam do nowej pracy od września. Od poczatku informowałam, że mam dziecko, które chodzi do żłobka i może chorować. W złobku jak to w żłobku dzieci łapią choróbska jedne od drugiego. Wczoraj musiałam wziąść 4 dni zwolnienia. Moje pierwsze w tej pracy. Nie miałam z kim zostawić młodego i wyjscia nie bylo. Zadzwonilam do pracodwacy (faceta), że wrócę po weekendzie i usłyszałam, że dezorgaznizuje pracę, powinnam sobie zorganizować babcie (obydwie pracują). Pewnie zaraz ja bede chora i ile mam jeszcze zamiar chodzic na zwolnienia? wobec powyzszego chce ze mna na ten temat pogadac w poniedziałek bo on nie wie jak to dalej ma wyglądać i czy ma sens.
Zastanawiam sie teraz czy wreczy mi wypowiedzenie. Czuje sie nie fajnie, jakbym zorbila coś strasznego, ze jedyna w firmie mam dziecko. Dodatkowo ciagle mam poczucie, że wytyka mi moja niedyspozycyjność po godzinach pracy. Reszta ludzi czesto zostaje po 16, a ja musze leciec do żlobka po dziecko i informuje, że nie zostane dluzej jesli mnie wczesniej o tym nie poinformował.
Zastanawiam sie czy to ja jestem nienormalna i powinnam sie zastanowic czy dam rade pracować? czy moj pracodoawca?
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:00
      pracodawca.
    • iwoniaw Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:08
      Nie, nie jesteś nienormalna. I nie "latasz" na zwolnienia, tylko akurat była konieczność wzięcia 4 dni takowego.
      Być może pracodawca się obawia, że będziesz kombinować wieczną nieobecność, a być może jest bucem, któremu wydaje się, że zatrudniając pracownika staje się panem jego życia i śmierci. W poniedziałek przyszłabym porozmawiać pod hasłem, że nie wiem, jak mam rozumieć jego uwagi telefoniczne i co przez nie rozumie. Czy są jakieś zastrzeżenia do mojej pracy? Nie, nie co do wykorzystania zwolnienia, to w ogóle nie jest kwestia do dyskusji. Przykro mi, że ON nie potrafi zorganizować pracy w przypadku choroby/opieki pracownika i tacy wszyscy zdezorganizowani siedzą, czy oczekuje jakichś wskazówek w temacie, skoro już jestem, czy co?
      Wytykanie niedyspozycyjności PO godzinach pracy? A niedoczekanie. Takich rzeczy można wymagać, jeśli się komuś za to płaci.
      • annajustyna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:20
        No i nie da jej umowy po okresie probnym. Wlasciwie cud, ze jej w ogole dal prace...
        • iwoniaw Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 17:37
          Zatem co sugerujesz? Pozostawienie dziecka chorego w oknie życia?
          • annajustyna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 15:49
            Nie, to byla uwaga odnosnie logiki pracodawcy. Pozniej doczytalam w watku, ze dostala od razu umowe na czas nieokreslony (i b. dobrze), wiec moj post byl nieaktualny. Popieram autoirke watku, ale pracodawcy jacy sa, kazdy widzi.
    • ola Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:11
      życie...
      a to podobno bezdzietni są dyskryminowani wink
      • ola facet/niefacet 10.10.12, 15:14
        a`propos płci szefa - mam doświadczenia z dzieciatą szefową, której potomstwo wychowuje babcia i niania. Ta to dopiero nie rozumie, że można chorobowe na dziecko wziąć. I jeszcze próbuje świecić przykładem "ja mogę a ty nie?"
        wink
        • suazi1 Re: facet/niefacet 16.10.12, 08:34
          Co za pinda wink
      • goska797 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:16
        Dziękuję Wam bo zaczęłam sie juz czuc winna, ze jako jedyna w firmie mam dziecko, któremu musze zapewnic opieke po godz 16:30 a nie siedziec w pracy za marną płace.
      • gonia28b Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:58
        bezdzietne (zwłaszcza kobiety) też są dyskryminowane.
        Przyjdzie ci taka młoda mężatka niedzieciata jeszcze na rozmowę kwalifikacyjną - od razu jest na przegranej pozycji!
        • suazi1 pierwsze słyszę 16.10.12, 08:36
          A to niby z jakiego powodu? Że nie ma powodu, żeby uniknąc nadgodzin??? Daj spokój, kobieto....
          • suazi1 Re: pierwsze słyszę 16.10.12, 08:37
            Wiadomo wszem i wobec, że jeżeli pracodawca może wybrać między "dzieciatą" i "niedzieciatą", na 99,9% wybierze tą drugą.
    • pruszynkaaa Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:14
      Niech zgadnę - prywaciarz na wiecznym dorobku?
      • thea19 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:25
        pracownik nigdy nie zrozumie pracodawcy. a jesli jej pracodawca zatrudnia 2 czy 3 osoby i jedna nowoprzyjeta (bo pracy duzo i pracownicy nie dawali rady) idzie na zwolnienie, to kto ma wykonywac jej prace? w dodatku musi zaplacic niepracujacemu pracownikowi.
        ps jesli dopiero zaczela prace to zapewne ma krotki okres probny. zwyczajnie moga jej nie przedluzyc umowy jesli bedzie wiecej na zwolnieniu niz w pracy.
        • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:33
          Jeżeli nie ma się planu na sytuacje awaryjne (jakie tam awaryjne, normalne sytuacje), to się nie prowadzi własnej działalności. Jak się taki pracodawca zdecydował zatrudnić pracownika, to chyba miał swiadomość, że to jest człowiek, nie maszyna.
          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:48
            kub-ma napisała:

            > Jeżeli nie ma się planu na sytuacje awaryjne (jakie tam awaryjne, normalne sytu
            > acje), to się nie prowadzi własnej działalności.

            Równie dobrze można by powiedzieć, że jak się nie ma planu na sytuacje awaryjne (choroba dziecka) to się albo nie zatrudnia u kogoś albo nie ma się dzieci. Tak samo "genialna" argumentacja.
            • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 18:03
              A nie ta sama argumentacja. Bo pracownik ma prawo na opiekę iść, a pracodawca nie ma prawa żądać od pracownika rezygnacji z tego prawa.
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 18:27
                kub-ma napisała:

                > A nie ta sama argumentacja. Bo pracownik ma prawo na opiekę iść, a pracodawca n
                > ie ma prawa żądać od pracownika rezygnacji z tego prawa.

                Ale ma z kolei prawo nie przedłużyć z nim umowy po okresie próbnym albo po zakończeniu umowy na czas nieokreślony, bo np. uzna, że osoba o tak nieprzewidzianych zachowaniach wprowadza zbyt dużo chaosu w pracę zespołu i terminowość. I naprawdę nie zawsze to wina właściciela, że nie potrafi zorganizować pracy. Osobom argumentującym w ten sposób polecam choćby tylko rok prowadzenia firmy - idealny sposób na weryfikację dotychczasowych poglądów smile
                • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:51
                  aquarianna napisał(a):

                  > Osobom
                  > argumentującym w ten sposób polecam choćby tylko rok prowadzenia firmy - ideal
                  > ny sposób na weryfikację dotychczasowych poglądów smile

                  Ależ właśnie dlatego nie prowadzę własnej firmy, bo zdaję sobie sprawę, że powinnam umieć w takiej sytuacji pogodzić wszystkie kwestie. Bo jako pracodawca nie mogę wymagać niechodzenia na zwolnienia czy opiekę. Ja lubię mieć plan na każdą sytuację, wiem, że to w przypadku prowadzenia firmy jest trudne a ja jestem człowiek wygodny i dlatego pracuję u kogoś smile
                  • dorek3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:45
                    Ale pracując u kogoś musisz liczyć się z tym że ten ktoś może zrezygnować z Twoich usług min ze względu na brak dyspozycyjnosci.
                    Poponowałabym przegać z przełożonym temat jak to widzisz aby nie dezorganizować pracy w przyszłości bo wiadomo że jeszcze nie jedna choroba dziecka przed Tobą.

                    Uprzedzając kąśliwe odpowiedzi, tez pracuję na etacie, mam dwójke dzieci, które chorują i tez muszę radzić sobie z tym tematem.
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:52
                    > Ależ właśnie dlatego nie prowadzę własnej firmy, bo zdaję sobie sprawę, że powi
                    > nnam umieć w takiej sytuacji pogodzić wszystkie kwestie.

                    Zatem nie powinnaś mieć uwag i pretensji do tych, którzy również nie zawsze potrafią, bo nie zawsze jest to zależne od nich samych, a mimo to decydują się, by założyć firmę. Bo robiąc to oczywiście dla siebie, przy okazji dają też pracę takim między innymi osobom, jak Ty, którym odwagi na tę decyzję nie starczyło.

                    > Ja lubię mieć plan na każd
                    > ą sytuację, wiem, że to w przypadku prowadzenia firmy jest trudne a ja jestem c
                    > złowiek wygodny i dlatego pracuję u kogoś smile

                    Jak wyżej - więc doceń to i nie krytykuj, jeśli sama wiesz, że nie jest to takie proste, jak się z pozoru wydaje.
        • lily-evans01 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:06
          Thea, na razie mamy prawie połowę października - co oznacza 4 dni zwolnienia na półtora m-ca. Nie jest to jakoś specjalnie dużo, zwłaszcza, że dzieci żłobkowe naprawdę niemało chorują.
          Równie dobrze pracownica mogłaby podłapać gdzieś grypę, skręcić sobie kostkę itp. - trochę mnie śmieszy oburzenie gościa, który nie potrafi przewidzieć pewnych sytuacji, że niestety czynnik ludzki jest zawodny i potrafi nawalić.
          W dawnych czasach, gdy nie miałam dziecka, w pierwszej pracy miałam tydzień, tak tydzień zwolnienia lekarskiego - pracodawca wysłał mnie w grudniu autokarem na wyczerpującą wycieczkę do Francji, wróciłam z zapaleniem korzonków. Nawet przyczłapałam do pracy, kazano mi wrócić natychmiast do domu, mało tego - szef zadzwonił po swoją siostrę lekarkę, żeby podeszła do firmy, obejrzała mnie i przepisała leki.
          Autorko, powinnaś chyba pogadać z szefem, co robić w takich awaryjnych sytuacjach - może masz możliwość zrobienia czegoś z domu, jeżeli jakieś sprawy są pilne. choć i tak uważam, że to pracodawca powinien zorganizować zastępstwo - a pracownik nie powinien zwolnień nadużywać, i tyle.
          • thea19 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 12:34
            powiem tak: pracownik ma pelne prawo isc na zwolnienie lekarskie czy to na siebie czy to na dziecko ale jak pracuje od miesiaca i sam nie zachorowal na cos wymagajacego pobytu w domu to ja na jego miejscu bym na rzesach stanela, zeby do pracy isc. niestety ale w pracy na poczatku trzeba sie niezle wykazac, zapracowac na przywileje, zeby pozniej nie bylo zgrzytow. potem zdziwienie, ze przy premii pomijaja, ze inni sa lepiej traktowani itd.
            jako pracodawca podziekowalam w tym roku dwom osobom, jednej wlasnie za przychodzenie kiedy mi sie chce (bynajmniej nie z powodow zdrowotnych tylko: deszcz pada, zimno, wieje, autobus mi uciekl) bo dezorganizowala prace i trzeba bylo jeszcze tego samego dnia szukac zastepstwa. widzisz, ja mam ustawione zlecenie do wykonania pracy w okreslonym terminie u klienta a tu pracownik postanowil odpoczac w domu informujac mnie rano, ze dzis nie przyjdzie. nie bylo to raz tylko srednio 2 razy na tydzien.
            • lily-evans01 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 12:56
              Ale nie porównujmy kogoś, komu nie chce się przyjść do pracy - do matki, której dziecko w żłobku raz zachorowało - i to są raptem 4 dni zwolnienia.
              Jestem jak najbardziej za tym, żeby wykonywać pewne rzeczy w trakcie zwolnienia, nad którymi można spokojnie przysiąść w domu i które nie kolidują np. z gorączkującym dzieckiem. Rozumiem Twoje złe doświadczenia z osobami leniwymi i nieodpowiedzialnymi, ale to nie to samo.
              Niestety rozumiem autorkę wątku, bo sama nie mam nikogo do pomocy - i z tej przyczyny nie wróciłam już do pracy, borykam się ze zleceniami itp. od 6 już lat. Na niańki mnie nie stać. Tylko, że w ten sposób coraz więcej jest wykluczonych z rynku pracy, a i kondycja finansowa rodzin się pogarsza, co ma potem odzwierciedlenie globalne. Zus tyle z nas wydziera, że zwolnienie czy opieka śmiało powinny być płacone przez tę złodziejską instytucję od 1 dnia - a nie przez firmę, która, owszem na pewno traci na nieobecności pracownika.
              • thea19 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 15:32
                w przypadku autorki chodzi o to, ze na poczatku pracy robi kiepskie wrazenie. jest nowa i nikt jej nie zna ani jej mozliwosci a widzi, ze przynosi zwolnienie. to co bedzie dalej? z praca obecnie jest jak jest i lepiej nie bedzie. jakbym ja teraz miala szukac etatu to nawet nie chce o tym myslec. wystarczy, ze widze jak 2 moje przyjaciolki chca znalezc cos lepszego niz maja a trzecia na razie jest uziemiona przez male dzieci i za rok bedzie musiala isc do pracy (wszystkie jestesmy z wawy, gdzie teoretycznie o prace jest latwo)
      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:27
        pruszynkaaa napisała:

        > Niech zgadnę - prywaciarz na wiecznym dorobku?

        Ty się już pewnie dawno dorobiłaś, jeszcze w pierwszym roku prowadzenia swojej działalności.
        • lily-evans01 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:08
          To, że ktoś się nie dorobił, to żadne wytłumaczenie - nie chcesz mieć obciążeń typu płatne zwolnienia lekarskie, płatne urlopy, to albo zapiep... sam, albo bierz studentów na umowę o dzieło i tyle. Miałam firmę, wszystko robiłam sama, nikogo nie zatrudniałam, bo mnie nie było na to stać - a żyłować ludzi po prostu nie znoszę, i to chyba jest uczciwe podejście.
          • nenia1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:21
            To prawda. Ja polecam wszystkim moim klientom zatrudnianie studentów lub współpracę z inną osobą na zasadzie samozatrudnienia. Zatrudnianie pracownika przy istniejących przepisach i obciążeniach finansowych, z oddechem PIP na karku jest w większości przypadków nieopłacalne.
            Ba, może zakończyć się nawet likwidacją firmy, czego byłam świadkiem parokrotnie.
          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:26
            lily-evans01 napisała:

            > To, że ktoś się nie dorobił, to żadne wytłumaczenie

            Wybacz, ale to nie ja wymyśliłam ten durny argument o dorobianiu się.

            > nie chcesz mieć obciążeń typu płatne zwolnienia lekarskie, płatne urlopy, to albo zapiep...
            > sam

            Dokładnie to samo można powiedzieć komukolwiek. Nie podoba Ci się kwaśna mina pracodawcy, bo już któryś raz z rzędu nie ma Cię w pracy, to zwolnij się i zapieprzaj na własny rachunek. Jaki problem?
            • lily-evans01 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:01
              Widzę, że w argumentacji stać Cię jedynie na odwracanie kota ogonem...
              A całość sytuacji sprowadza się do tego, że niewielkie i średnie firmy, które generują w tym kraju większość zatrudnienia, są tak obciążone kosztami pracowniczymi, że nawet te sporadyczne zwolnienia mogą stać się problemem - dla budżetu firmy i wykonania zadań.
              Zus płacony przez przedsiębiorców jest horrendalny w porównaniu do wielu krajów UE, składki podwójnie odprowadzane - od pensji pracownika i drugie tyle dopłacane przez przedsiębiorcę - również.
              To jest wszystko chore i stąd niejeden zamienia się w dusigrosza i nie dostrzega, że czynnik ludzki - cóż, może nawalić bynajmniej nie ze swojej winy. Jak napisała nenia powyżej, nietrudno jest kosztami rozwalić małą firmę.
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 14:17
                lily-evans01 napisała:

                > Widzę, że w argumentacji stać Cię jedynie na odwracanie kota ogonem...

                Pokazuję po prostu jak to może wyglądać z drugiej strony.

                > A całość sytuacji sprowadza się do tego, że niewielkie i średnie firmy, które g
                > enerują w tym kraju większość zatrudnienia, są tak obciążone kosztami pracownic
                > zymi, że nawet te sporadyczne zwolnienia mogą stać się problemem - dla budżetu
                > firmy i wykonania zadań.

                Dokładnie o to mi chodzi.

                > To jest wszystko chore i stąd niejeden zamienia się w dusigrosza i nie dostrzeg
                > a, że czynnik ludzki - cóż, może nawalić bynajmniej nie ze swojej winy. Jak nap
                > isała nenia powyżej, nietrudno jest kosztami rozwalić małą firmę.

                A czy ja gdziekolwiek twierdzę coś innego?
                • lily-evans01 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 15:23
                  To może wreszcie przestańmy głosować na wciąż tych samych durniów - którzy wymyślają zusowski haracz od umów o dzieło i zamiast zajmować się gospodarską, to zajmują się kontrolą babskich tyłków!!!
                  Bo już nie widzę innego wyjścia...
      • suazi1 albo bufon z napompowanym ego ;) 16.10.12, 08:38

    • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:23
      > Zastanawiam sie czy to ja jestem nienormalna i powinnam sie zastanowic czy dam
      > rade pracować? czy moj pracodoawca?

      Najłatwiej odpowiesz sobie sama na to pytanie odwracając role i stawiające siebie na miejscu pracodawcy, a jego na swoim miejscu smile
      • goska797 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:27
        Rozumiem go jako pracodwace ale tez powinien wiedziec na co sie decyduje zatrudniajac matke.
        • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:34
          Nie tylko matkę. Człowieka zatrudnia, nie maszynę.
        • kubek0802 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:37
          zatrud
          > niajac matke.

          myślałam że pracodawcy zatrudniają pracowników
          Z całym szacunkiem,ale po miesiącu parcy to zrozumiałabym zwolnienie ze względu na chorobę pracownika, ale opieka to inna para kaloszy. A nieobecność owszem zawsze dezorganizuje pracę, zwłaszcza w niedużym zespole.
          • dziennik-niecodziennik Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:41
            ale to żadna różnica czy choroba czy opieka. do obydwóch typów zwolnień pracownik po prostu ma prawo. jak sie to pracodawcy nei podoba to trudno, niech zwolni, ale nie dlatego ze matka chamka ierze zwolnienie na chore dziecko, bo to nic nagannego. nie mowiac o tym ze do wygrania w sądzie pracy.
        • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:45
          goska797 napisała:

          > Rozumiem go jako pracodwace ale tez powinien wiedziec na co sie decyduje zatrud
          > niajac matke.

          Najlepiej byłoby, gdyby on także mógł się tu wypowiedzieć wink
          Przytoczę historię z mojego życia. 2-3 lata temu firma, w której pracowałam chciała zatrudnić panią, również z dzieckiem żłobkowym. Ponieważ praca wymagała dużej dyspozycyjności i zaangażowania zapytaliśmy, czy jest pewna i zdecydowana (innymi słowy, czy ma opiekę do dziecka w razie np. choroby). Zapewniła, że żadnego problemu nie będzie, dziecko chodzi do żłobka, a jeśli zachoruje, to ma znajomą nianię w drugiej klatce, a jeśli niania nie wypali (co jest właściwie niemożliwe, bo to taka zawodowa niania), to teściowie nie pracują i bez problemu zajmą się maluchem. W ostateczności była w odwodzie jej mama. Więc sytuacja naprawdę miodzio. No i została, bo bardzo jej zależało i co więcej chciała udowodnić, ze matki z dziećmi nie są takie nieprzewidywalne i uciążliwe, jak się o nich sądzi. Nie ukrywam, że bardzo się nam jej determinacja spodobała. Przydzielono jej dość ważny projekt, akurat osoba, która ewentualnie mogłaby ją wspomóc zastępowała kogoś innego, kto wyjechał na kilka dni na reklamację. No i po tygodniu pracy owa zdeterminowana pani zadzwoniła, że syn jest chory i jej nie będzie. Nieśmiało zapytałam co z wyjściem awaryjnym jednym, drugim i trzecim. Lekko nadąsanym tonem orzekła, że nie ma żadnego wyjścia i musi zostać w domu. Niania nie może, teściowie akurat wyjechali, a z mamą się pokłóciła. Ręce nam opadły. I właściwie tyle komentarza w odniesieniu do słów "tez powinien wiedziec na co sie decyduje zatrudniajac matke"
    • irima2 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:32
      Ja od początku stawiałam sprawę jasno - dokładnie tak jak Ty, czyli jak dziecko jest chore to z nim siedzę (o zgrozo mam opiekunkę, ale kilka pierwszych dni poważniejszej choroby spędzam z dzieckiem) o 16 wychodzę z pracy, jak mam być dłużej to trzeba to uzgodnić wcześniej.
      Ale rozumiem też pracodawcę, bo są rzeczy, które tylko ja mogę zrobić. Dlatego mam laptopa i niektóre rzeczy robię z domu. Za to jak mam przedstawienie albo spotkanie w przedszkolu, wizytę u lekarza itd, to przychodzę później albo wychodzę wcześniej i nie ma problemu.

      To Twój pracodawca ma złe oczekiwanie ale niestety bardzo powszechne.
      • goska797 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:40
        Irima 2 stawiałam sprawe podobnie jak Ty. Staram sie tak organizowac by nie mialo to wplywu na prace w trakcie jej 8 godz jej trwania. Rzeczy dodatkowe prosiłam abysmy ustalali wczesniej. Cały czas powtarzal ze on jest prorodzinny i nie ma problemu.
        Teraz zastanaiwma sie jak mam podejsc do rozmowy w poniedzialek? wiadomo, że jakies odpukac zwolnienie w przyszlosc dla niego nie wchodzi w gre.
        • policjawkrainieczarow Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 14:52
          Normalnie, powiedzec "chcialabym z panem przejrzec zakres moich obowiazkow i odpowiedzialnosci tak, zeby ustalic na przyszlosc gryplan na wypadek awarii". Ewentualnie dodac, ze awarie mogo si ezdarzyc tez innym pracownikom i wtedy ty je bedziesz zmuszona latac, wiec tez chcialabys byc do tego przygotowana.
          Oraz zaszczepic dziecko i siebie na grype (i poinformowac o tym pracodawce).
    • marcowa_aprilla Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:40
      podejście nie fajne, ale z drugiej strony pracujesz dopiero miesiąc, jeszcze cie dobrze nie poznał.
      ja uwazam ze na okresie próbnym trzeba zacisnąc zeby i zrobic wszystko zeby na zwolnienie nie isc, bo niestety na pierwszy rzut oka kiepsko to wygląda. moze podejrzewać ze bedziesz szła na zwolnienia z byle powodu i często, skoro idziesz już w drugim miesiącu pracy i ldatego tak zareagował. Ja wiem ze dziecko najważniejsze, ale niestety jezeli pracownik chodzi na zwolnienia co miesiąc na parę dni, to ja jako pracodawca nie byłabym zadowolona.

      co do dyspozycyjnosci po godzinach to oczywiscie przegina, to bym olała.
      • goska797 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:42
        Rozumiem, że to nie wyglada dobrze ale czasami nie ma wyjścia. Chyab nie mógł żle mnie ocenic skoro dorazu dał mi umowe na czas nieokreslony.
        • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:53
          goska797 napisała:

          > Rozumiem, że to nie wyglada dobrze ale czasami nie ma wyjścia.

          OK, to zrozumiałe, ale z drugiej strony nie dziw się, że on nie pieje z radości z takiego powodu.
          Możliwe, że po prostu miał też akurat zły dzień, bo coś nie poszło, coś się schrzaniło, coś przesunęło, a jeszcze Ty wyskoczyłaś z tą hiobową wieścią o zwolnieniu na dziecko.
          Pogadaj z nim jeszcze raz i twardo postaw warunki, ale z drugiej strony nie oczekuj łaskawości w sytuacji, gdyby takie dni opieki miały się powtarzać częściej.
    • kikimora78 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:42
      A moj szef - wiedzac, ze szukam niani, bo moj maz konczy urlop rodzicielski za miesiac - przyszedl i powiedzial, zebym sie nie denerwowala i zebym absolutnie nie wybierala "byle kogo - byle bylo" na ostatnio chwile, bo to zbyt wazna sprawa.

      I ze jakby co, to mam mu powiedziec i cos wymyslimy, jakas prace z domu, urlopy godzinowe, i ze jak maz tez wiezmie troche pracy z domu i urlopow to sie jakos uda polatac i przeczekac az znajde wlasciwa osobe albo doczekam sie przedszkola.

      Tylko, ze to nie Polska smile
      • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:46
        kikimora78 napisała:


        >
        > Tylko, ze to nie Polska smile
        >

        Bardzo pocieszające, bardzo smile
    • matokk Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:46
      Ja też uprzedzałam, że mam dziecko w żłobku i to dziecko nie ma nikogo oprócz mnie. Oczywiście młody zaczął chorować, załątwiałam opiekunke, stawałąm na głowie,żeby zostać po godzinach i zdążyć odebrać dziecko. Do żłobka dosłownie biegłam.Na zwolnieniu byłam raz, ale oczywiście zasugerowali "delikatnie", że mam pracować w domu. Po trzech miesiącach, projekt nie wypalił z przyczyn ode mnie niezależnych i podziękowali mi z dnia na dzień. I nikt się nie martwił, że mam małe dziecko, że muszę opłacić żłobek. Należał mi się okres wypowiedzenia 2 tyg. (okres próbny - umowa zlecenia), ale tak wykorzystali moją głupotę i dobre serce, że nie skorzystałam z okresu wypowiedzenia. Nie chciałam się kłócić, ponieważ liczyłąm, że tam wróce,minęło już 2 msc. i raczej nie wrócę. Ja się martwiąłm jak sobei poradzi pracodawca, natomiast on się nie martwi jak poradzę sobie ja. Więc wrzuć na luz, są rzeczy ważne i ważniejsze. Skoro zadzwonił do Ciebie z takim tekstem, to wszystko jasne, co to za człowiek.
      • matokk Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:49
        Przepraszam za błędy smile Moja ręka za późno puszcza przycisk ALT GR smile
        • aga_sama Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:57
          Autorko wątku, czy jesteś samotną mamą?
          Dlaczego Twój mąż nie może zostać z dzieckiem?

          Tak jak tu już ktoś wcześniej napisał - na okresie próbnym zaciskasz zęby i unikasz chodzenia na zwolnienia.
          • goska797 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 16:05
            Mój mąż nie zostal z dzieckiem bo zacząl prace od pazdziernika.
      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 15:55
        > Należał mi się okres wypowiedzenia 2 tyg. (okres próbny - umowa zlecenia)

        Na umowie zleceniu nie ma przecież żadnego okresu próbnego ani okresu wypowiedzenia.

        • goska797 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 16:03
          Wiem, że dla pracodawcy to kiepska sytuacja. Wiem, że może być wściekły, ze po miesiącu już zaczynam zwolnienia. Zaskoczył mnie ton rozmowy i podejście. Skoro ja sie staram wywiązać z obowiązków, zostaje dużo dłuzej po godzinach gdy sie mnie poprosi to liczyłam na odrobine zrozumienia i ludzkiego podejscia. z drugiej strony jego pracownicy mowia ze nie szanuje ludzi ich czasu to czego sie mogalm spodziewać.
          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 16:11
            > Zaskoczył mnie ton rozmowy i podejście.

            A czy wcześniej był w porządku? Jeśli tak, to może faktycznie miał kiepską chwilę i do poniedziałku mu przejdzie. Ja miałam szefa furiata. Przemiły facet, bardzo rzeczowy, kompetentny, sprawiedliwy, ale jak się wku...ł, to przechodził samego siebie i argumentował jak potłuczony. Potem przepraszał, czasem nawet nie pamiętał, że palnął coś głupiego. Dało się przyzwyczaić wink
            Jeśli jednak Twój szef z gruntu, na wszystko jest anty, to zastanów się, czy warto pakować się w takie układy.

          • zuzi.1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 16:16
            To powiedz mu w pn to, co tu napisałas: "Skoro ja sie staram wywiązać z obowiązków, zostaje dużo dłuzej po godzinach gdy sie mnie poprosi to liczyłam na odrobine zrozumienia i ludzkiego podejscia". Powiedz, że poszukasz niani w razie choroby dziecka i ze ew. zwolnienia, gdyby niania nie mogła będziesz dzielic po równo z mężem. Trafiłas raczej na szefa buca, wiec sciemniaj ile wlezie, musisz go jakoś udobruchac, ale nie stawiaj się jedynie w pozycji proszącej ofiary, wspomnij też o tym co powyżej. Skoro masz umowę na czas nieokreślony to na razie się nie przejmuj.
        • matokk Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:39
          aquarianna napisał(a):

          > > Należał mi się okres wypowiedzenia 2 tyg. (okres próbny - umowa zlecenia)
          >
          > Na umowie zleceniu nie ma przecież żadnego okresu próbnego ani okresu wypowiedz
          > enia.
          Na szczęście umiem czytać smile Miał być okres próbny na umowie zlecenia, później umowa o pracę. W umowie wyraźnie jest zaznaczony 2-tygodniowy okres wypowiedzenia.
    • 18lipcowa3 No i dziwicie skąd te L4 w ciązach? 10.10.12, 16:12
      Wlasnie z powodu takich pracodawców.
      Warto byc wobec nich ok?
      • goska797 Re: No i dziwicie skąd te L4 w ciązach? 10.10.12, 16:43
        Codziennie jestem w pracy duzo przed czasem (odwoze dziecko do żlobka i nie oplaca mi sie wracac do domu) Kiedys kadrowa sama z siebie zapytala go czy moglabym wyjść wczesniej raz w tyg z tego powodu. Odpowiedział, że nie bo pracujemy pow od 10 do 18 i to moj problem ze do zlobka przyjmoja dzieci do 8. Wypomniała mu wtedy ze nie poszlam odrazu na zwolnienie jak maly byl chory a teraz robi problemy z godzina raz w tygodniu.
        Teraz moi koledzy razem z kadrowa sami zadzwonili i pow zebym nie kompinowala tylko szla na zwolnienie bo on tego nie doceni.
        • iwoniaw I ty masz jeszcze jakieś wątpliwości? 10.10.12, 17:49
          Skoro współpracownicy mówią ci to otwartym tekstem, to słuchaj, bo oni pracują tam dłużej i wiedzą, co to za człowiek.
          Jesteś w porządku w kwestii "pracowania w pracy"? To w pozostałych szef - buc może się cmoknąć.
          Korzystanie z legalnie przysługujących uprawnień to NIE jest zbrodnia/powód do wstydu/rzecz, za którą należy przepraszać.
    • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 18:16
      Pracuję w jednym zakładzie kilka lat, moja ciąża była oczywiście bardzo serdecznie przyjęta, pracowałam do 35 tc, wróciłam do pracy, gdy dziecko skończyło 6 miesięcy. Korzystałam z przerw na karmienie, w ciąży ze zwolnienia na poranne badania. Po 10 m-cu dziecko poszło do żłobka, teraz ma 4 lata, jest więc już ponad 3 lata na placówkach. W tym czasie na L4 na dziecko byłam 2 razy (po 3 i 5 dni) plus czas, gdy złamało obojczyk. Dziecko choruje bardzo mało, ale gdy już się zdarza, robię wszystko co mogę, byle nie iśc na zwolnienie. Ściągam z daleka babcie (ponad 300 km), mąż zmienia godziny pracy, ale pilnuję, by na te zwolnienia nie chodzic, bo sytuacja na rynku jest jaka jest i nie chciałabym, bym z powodu częstszej nieobecności była jedną z pierwszych do zwolnienia z pracy w ogóle. Nie masz powodu by byc rozgoryczona i powinnaś się zastanowic jednak czy dasz radę wydajnie pracowac.
      • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 19:00
        cudne
        strzelasz w stope kobietom ktore nie są w stanie pracowac do konca ciazy, ktore nie maja babc, albo maja babcie pracujące zwyczajnie, ktore są samotnymi matkami, albo ktorych mezowie nie maja innych godzin pracy tylko sztywne

        nie radz kolezance by była elastyczna skoro nie moze, ciesz sie bo to TY jestes w KOMFORTOWEJ sytuacji, ktora nie ma nic wspolnego z realem , z tym jak niektorzy ludzie maja w zyciu poukladane

        zadna to twoja zasluga ze dobrze sie czulas w ciazy i pracowalas, zadna zasluga ze masz babcie i meza ktory moze zmienic godziny pracy , po prostu udało ci sie

        • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 19:38
          A co mam jej powiedziec? Nie przejmuj się dziewczyno, jesteś na okresie próbnym, chodź sobie na L4, bo jest polityka prorodzinna, firma bez Ciebie sobie poradzi, fajnie będzie. Myślisz, że ja mam tak cudnie, jak to odebrałaś? Wiesz ile mnie to kosztuje, by z płaczem uprosic matkę, która nigdy nie chce, by przyjechała do dziecka? Wiesz, ile kosztuje to mojego męża, by zmienił czas pracy?!!! Ile traci na tym jego firma? To nie jest komfortowa sytuacja, ale kiedy wszędzie jest głośno o zwolnieniach, o kryzysie, to pazurami będę się tej roboty trzymac, tym bardziej trzymałabym się pazurami na okresie próbnym i w życiu do głowy by mi nie przyszło, by w pierwszym miesiącu pracy iśc na l4.
          • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 19:43
            klubgogo napisała:

            > A co mam jej powiedziec? Nie przejmuj się dziewczyno, jesteś na okresie próbnym
            > , chodź sobie na L4, bo jest polityka prorodzinna, firma bez Ciebie sobie porad
            > zi, fajnie będzie. Myślisz, że ja mam tak cudnie, jak to odebrałaś?

            No odebrałam że jest cudnie, a jak mialam to odebrac. Mama na kazde zawołanie, mąz też.



            Wiesz ile m
            > nie to kosztuje, by z płaczem uprosic matkę, która nigdy nie chce, by przyjecha
            > ła do dziecka? Wiesz, ile kosztuje to mojego męża, by zmienił czas pracy?!!! Il
            > e traci na tym jego firma?

            No tego to juz nie wiedzialam.

            Swoja droga skoro tyle nerwów cie kosztuje utrzymanie tej pracy to moze warto pomyslec o innej?
            • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:24
              Nie, praca i jej utrzymanie mnie nie stresuje, ja o nią dbam.
              • kawka74 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:33
                Myślisz, że ja mam tak cudnie, jak to odebrałaś? Wiesz ile mnie to kosztuje, by z płaczem uprosic matkę, która nigdy nie chce, by przyjechała do dziecka? Wiesz, ile kosztuje to mojego męża, by zmienił czas pracy?!!! Ile traci na tym jego firma?
                i
                > Nie, praca i jej utrzymanie mnie nie stresuje

                pozostają moim zdaniem w dość jaskrawej sprzeczności. To w sumie przygnębiające, że rezygnuje się z własnych praw, bo... właściwie co chcesz udowodnić i komu?
                • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:51
                  Oczywiście, że mam prawo iśc na to L4, ale wolę z tego prawa świadomie zrezygnowac, bo wiem, ile osób czeka na moje stanowisko.
                  • kawka74 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:37
                    Ale to nie oznacza, że rezygnacja z tego prawa ma być powszechna i że jest to normalne - bo nie jest.
                    • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 22:17
                      W kraju o nadal wysokim stopniu bezrobocia, z widmem kryzysu bądź kryzysem w niektórych branżach... ale zapomniałam, przecież ematka wszystkiego jest pewna, nawet stałego zatrudnienia, co najmniej do emerytury.
                      • kawka74 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 11:28
                        A ja zapomniałam, że eMatka jest z natury swej stachanowcem, a do tego lubi, jak inni mają prze...ne przynajmniej w tym samym stopniu. Nie lubi korzystać ze swoich praw, a tych, którzy korzystają, uważa za nieodpowiedzialnych mięczaków.
                    • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:36
                      kawka74 napisała:

                      > Ale to nie oznacza, że rezygnacja z tego prawa ma być powszechna i że jest to n
                      > ormalne - bo nie jest.


                      Dodam tylko ze jak będą klubgogo z niej wywalac to nikt nie bedzie patrzał ilu L4 nie wziełas
                      • kawka74 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 11:31
                        Oczywiście, że nie będzie. W sumie to przykre - zarzynać się dla roboty, błagać teściową, dezorganizować pracę mężowi, a potem dostać wypowiedzenie tak samo, jak te leniwe larwy, które śmią chodzić na zwolnienie.
                        • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 20:34
                          Nikt u mnie nie bierze zwolnienia na dziecko, na siebie też nie.
                          • kawka74 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 20:44
                            Współczuję. Serio.
                            Dajesz się walić pałą po plecach i kornie zginasz kark, żeby było szefostwu wygodnie.
                          • selavi2 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 14.10.12, 13:35
                            OJP!!!
                            Same cyborgi.
                            Z goraczką 39 st. czy ze złamaną nogą chodzą. Furda gips, furda ich rodziny co mamusię lub tatusia krócej będą miały, bo nikt nie jest wieczny i nie do zdarcia.
                            Znałam takich.
                            To się kończy często przewlekła depresją, czasem szpitalem i już tylko operacja pomaga a po niej to miesiąc i więcej zwolnienia.
                            Byli też tacy, co w okolicach 40-tki poszli na wieczne L4, z powodu zaniedbania swojego zdrowia.
                          • kotobala Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 15.10.12, 00:43
                            klubgogo napisała:

                            > Nikt u mnie nie bierze zwolnienia na dziecko, na siebie też nie.

                            Ale Ty chyba zdajesz sobie sprawę z tego, jakim jesteś zagrożeniem dla ZDROWIA a nawet ŻYCIA innych wokół Ciebie??? I, generalnie, bardzo wątpię, żeby Twoja odpowiedź brzmiała TAK. Bo przecież to dotyczy Ciebie i TYLKO CIEBIE...
              • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:34
                aha no to dbanie o nią cię bardzo stresuje
                rozważ może opiekunke na czas choroby zamiast matki




                klubgogo napisała:

                > Nie, praca i jej utrzymanie mnie nie stresuje, ja o nią dbam.


            • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:43
              > Swoja droga skoro tyle nerwów cie kosztuje utrzymanie tej pracy to moze warto p
              > omyslec o innej?

              Jasne, bo w innej tylko na nią czekają przebierając nogami uncertain
              • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:53
                Ale pomyśleć i podjąć próbę można.
              • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:38
                aquarianna napisał(a):

                > > Swoja droga skoro tyle nerwów cie kosztuje utrzymanie tej pracy to moze w
                > arto p
                > > omyslec o innej?
                >
                > Jasne, bo w innej tylko na nią czekają przebierając nogami uncertain



                no na takich lojalnych pracowników to chyba z otwartymi ręcami, czy nie?
    • madzioreck Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 19:49
      Nie jesteś nienormalna. Zrób tak, jak Ci radzi forumka tutaj, tylko ja na Twoim miejscu wzięłabym na tę rozmowę jeszcze dyktafon.
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,139508815,139509520,Re_pracodawca_i_podejscie_do_rodzcielstwa.html
      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:47
        madzioreck napisała:

        > Nie jesteś nienormalna. Zrób tak, jak Ci radzi forumka tutaj, tylko ja na Twoim
        > miejscu wzięłabym na tę rozmowę jeszcze dyktafon.

        A ja proponuję zastanowienie się nad podobną sytuacją, ale gdyby mama chorego dziecka sama dla siebie była pracodawcą. Innymi słowy prowadziłaby DG, miałaby poumawianych klientów, wizyty, projekty "na wczoraj" czy masę innych rzeczy, których nie może odłożyć i nikt za nią ich nie zrobi. Dlaczego jestem niemal pewna, że w takiej sytuacji (nasze dochody zależą tylko i wyłącznie od nas, bo żaden pracodawca nad nami parasola ochronnego nie rozkłada) opieka nad chorym dzieckiem znalazłaby się w sposób wręcz automagiczny?
        • klubgogo Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:54
          I odpowiedzcie sobie lepiej na pytanie, kogo wytypowałybyście w swojej firmie do zwolnienia w przypadku redukcji etatów, gdyby do wyboru byli:
          1. Matka dziecka/dzieci chodząca na zwolnienia lekarskie, biegnąca punkt 16. do żłobka
          2. Kobieta stanu wolnego.
          3. Mężczyzna.
          Kto pierwszy? Kiedy na jedno stanowisko czekają dziesiątki chętnych świetnie wykwalifikowanych pracowników?
          • asia_i_p Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 14.10.12, 20:11
            A potem nagle wielkie zdziwienie, że trzeba pracować do 67 lat, bo dzieci mało się rodzi.

            Ten wybór, który teraz pokazujesz, to taki świeży, młody, żarłoczny kapitalizm z epoki "ryjem do przodu". Tylko że są pracodawcy patrzący dalej. Do mojego ojca przyszła pytać o pracę dziewczyna, która nie mogła jej nigdzie znaleźć, bo na pytanie, czy zamierza mieć dziecko, odpowiadała, że tak. Ojcu jej uczciwość na tyle zaimponowała, że stworzył miejsce pracy dla niej - to było tak z 10 lat temu i do bankructwa wciąż mu daleko. W pracy mojego męża pracuje się 40 godzin tygodniowo, a każda nadgodzina jest rozliczana - prywatna firma informatyczna, rozwija się kwitnąco.

            Lojalność dobrze traktowanego dobrego pracownika jest czasem dużo więcej warta niż dyspozycyjność sfrustrowanego.
        • anorektycznazdzira Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 20:59
          Dokładniesmile
          Chociaż jeśli dobrze zrozumiałam, dziewczyna została bezpodstawnie ochrzaniona o "ciągłe" zwolnienia, podczas kiedy to jest pierwsze i do tego niezbyt długie.

          Co do nadgodzin: autorko, czy to zostało dokładnie umówione na rozmowie o pracę, czy tez typowo, każda strona myślała, ze jakoś to będzie? Ty, że będziesz zawsze wychodzić bez nadgodzin, bo powiedziałaś, ze masz dziecko, a oni, że będziesz robić nadgodziny w razie potrzeby, bo Ci powiedzieli np. że projekty są pilne, klienci niecierpliwi albo terminy gonią, a przecież mówiłaś, że jesteś pracowita i na tej pracy Ci zależy?
          • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:43
            Ależ autorka robi nadgodziny, tylko prosi, żeby uprzedzać wcześniej o takich sytuacjach (a to chyba nie takie dziwne).
        • kub-ma Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:45
          Gdyby nie miała planu na taką sytuację (opiekunka lub ktoś inny kontynuuje pracę), nie powinna rozpoczynać działalności.
          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 22:41
            kub-ma napisała:

            > Gdyby nie miała planu na taką sytuację (opiekunka lub ktoś inny kontynuuje prac
            > ę), nie powinna rozpoczynać działalności.

            Zatem uważam, że dokładnie z tych samych powodów taka osoba nie powinna iść jeszcze do pracy albo wręcz decydować się na dziecko. Ew. jeśli to nie wchodzi w rachubę, nie powinna mieć pretensji czy dziwić się, że pracodawca w opisanej sytuacji nie skacze z radości do góry, tylko reaguje wręcz przeciwnie. On naprawdę ma o wiele więcej na głowie, niż niańczyć ludzi (tylko dlatego, że takie jest prawo) i zamiast zajmować się zarabianiem pieniędzy, zastanawiać się jak organizować zastępstwa (zakładając, że takich osób, jak autorka może być w firmie więcej).
            Niestety, prawo pracy zostało skonstruowane w sposób dość sprytny, a mianowicie tak, że zdecydowana większość problemów związanych z ochroną pracownika przerzucona została na pracodawcę. Taka swoista polityka prorodzinna państwa kosztem przedsiębiorców. Nie ma się więc co dziwić, że reakcje pracodawców bywają czasem wyjątkowo niefajne.
            Jeszcze raz ponowię prośbę - zatrudnijcie dziewczyny parę/naście osób w wieku "rozrodczo-dzieciatym" choćby i tylko na rok i potem możemy wrócić do dyskusji smile
    • tully.makker Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:47
      Postawa pracodawcy rzeczywiscie jest irytujaca, biorac pod uwage, ze to pierwsze zwolnienie.

      Ale... pisze to jako matka 3 dzieci bardzo czesto chorujacych we wczesnych latach zycia - jaki macie plan na czas chorob dziecka, ktore moga byc bardzo czeste? Moi 2 starsi synowie w pierszych latach przedszkola byli wiecej w domu, niz w przedszkolu, w pozniejszych latach chorowali w systemie 2 tygodnie w przedszkolu, 2 tygodnie w domu. Jesli (odpukac w niemalowane) twoje dziecko bedzie tak samo chorowac, to niestety zaden pracodawca tego nie wytrzyma i trudno go winic.

      Ja wiem, ze to trudne finasowo im organizacyjnie, ale chyba musisz pomyslec o zapewnieniu dziecku jakiejs opieki na czas chorob (niania?)
    • soha2 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 21:53
      jesteś samotną matką?
      a co z ojcem dziecka?
      poszłaś do nowej pracy we wrześniu - 1 czy 30? - mamy 10 października a ty idziesz po być może 2 czy 3 tygodniach pracy na zwolnienie.
      Po prawdzie ów początkowy okres w pracy, to czas wykazania się, pokazania, że jesteś tą osobą, której szukano, w miarę dyspozycyjną i taką, której zależy na pracy. Mąż czy też ojciec dziecka powinien w tym czasie być tą osobą, która pójdzie na zwolenienie. Albo szukaj kogoś kto raz na jakiś czas jednak z dzieckiem zostanie.
      Takie życie, jeśli teraz idziesz na zwolnienie w pierwszym m-cu pracy, to co będzie potem?
    • mama303 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 22:29
      A kto chodzi na okresie próbnym na L4? naiwna smile.
    • rebionek Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 22:58
      Pretensje o niezostawanie po godzinach ( a płatne przynajmniej?) - niezasadne
      Pretensje o zwolnienie - no coż - ledwo miesiąc minął na juz na zwolnieniu - sama nie chciałabym z taką osobą pracować. Ja za nią muszę pracować, a kasę ona weźmie. Nie dziwię się pracodawcy.
    • madzioreck Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 10.10.12, 23:14
      No pięknie Ci doradziły niektóre ematki. Kobiety, które w większości mają dzieci. Jak widzisz, jest tak, że albo mając dzieci a nie mając babć pod ręką i kasy na nianię, powinnaś siedzieć w domu i wychowywać dzieci, które będą na czyjeś emerytury zasuwać ;P albo nie powinnaś mieć dzieci, ale wtedy Ci wypomną, że ich dzieci będą zasuwać na Twoją emeryturę.
      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:04
        madzioreck napisała:

        > No pięknie Ci doradziły niektóre ematki. Kobiety, które w większości mają dziec
        > i. Jak widzisz, jest tak, że albo mając dzieci a nie mając babć pod ręką i kasy
        > na nianię, powinnaś siedzieć w domu i wychowywać dzieci, które będą na czyjeś
        > emerytury zasuwać ;P albo nie powinnaś mieć dzieci, ale wtedy Ci wypomną, że ic
        > h dzieci będą zasuwać na Twoją emeryturę.

        Jeśli ktoś większość czasu miałby spędzać na zwolnieniach na dziecko (piszę ogólnie, nie o autorce) a jego dyspozycyjność wisiałaby pod dużym znakiem zapytanie, to owszem. Co w tym widzisz dziwnego?
        Niech ci, którzy wymyślili takie fajne prorodzinne prawo pracy zadbają też o jego symetryczność, o to, by pod "ochroną" był nie tylko sam pracownik, ale również i pracodawca.
        • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:29
          Ale o co Ci chodzi? Że nie chce siedzieć po godzinach? Firma widać fatalnie zarządzana i zorganizowana jest skoro wszyscy muszą siedzieć.
          Poszła na 1 zwolnienie, nikt nie pisze o ciągłych nieobecnościach.
          • arwena_11 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:40
            Ale to dopiero początek. Pracuje dziewczyna może miesiąc? A co będzie w zimie?
            Jak teraz nie ma opieki to za miesiąc, dwa czy trzy bedzie miała?

            Niedługo nadejdzie czas, kiedy trzeba będzie w firmie męża zatrudnić kogoś, bo pracy coraz więcej, a czasu brakuje. No i wiem jedno. Na 100% nie będzie to kobieta w wieku rozrodczym czy z dziećmi do 15 roku życia. No chyba że będzie miała własna DG i będziemy zlecać jej jakieś prace. NIe stać nas na płacenie komuś pensji i samemu jeszcze wykonywać jego pracę.
            • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:57
              Bardzo krótkowzroczne podejście. Za ludzkie podejście do spraw chorowania pracownik będzie o wiele bardziej oddany. Za takie podejście jak prezentujecie raczej długo w tym miejscu nie popracuje.
              A bezdzietny facet też może zapić co weekend i pon byc na mega kacu, może złamać nogę, może zachorować na raka, mieć wypadek. To moze lepiej już nikogo nie zatrudniać?
              • arwena_11 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:07
                Tylko że my będziemy zatrudniać ludzi z konkretnym wykształceniem. No i im będzie zależeć na tej pracy, bo inaczej nie mają szansy zrobić pełnych uprawnień.
                • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:12
                  Jesteś pewna, ze przy takim podejściu będzie im zależeć? Jesteście jedyną taką firmą w Polsce?
                  • arwena_11 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:37
                    NIe ale bardzo ciężko znaleźć chętne firmy do patronatu i jeszcze płacące dobrze.
                    W wielu przypadkach są to grosze lub nawet za darmo. A z tego co wiem, to ci bardziej zdesperowani, nawet są gotowi zapłacić, byleby mieć patrona przez kilka lat.
                    Ja chce płacić za wykonywaną pracę a nie za to, że sami ją wykonamy. W zaprzyjaźnionych pokrewnych firmach pracują głównie panowie, bo niestety są bardziej w stanie poświecić się pracy.
                    Pamiętam sytuacje ( nie u nas ), gdzie została spieprzona sprawa ( pismo do sądu nie było na czas napisane, ponieważ trzeba było zrobić je od nowa ), i klient miał ogromne pretensje. A dziewczyna, która miała przygotować pismo, spędziła dużą część czasu na dzwonieniu do opiekunki, ponieważ miała chore dziecko. Po bilingach widać było, że dzwoniła co 30 minut. A pewnie resztę czasu myślami błądziła wokół dziecka. I ja to bardzo dobrze rozumiem, ponieważ sama mam dzieci i jak są chore to z nimi siedzę. Tylko, że ja właśnie dlatego nie robię kariery. Dokonałam wyboru i nikogo nie obciążam nim.
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:44
                    melancho_lia napisała:

                    > Jesteś pewna, ze przy takim podejściu będzie im zależeć? Jesteście jedyną taką
                    > firmą w Polsce?

                    Dziewczyno, o czym Ty piszesz? Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego, jak obecnie wygląda rynek pracy?
                    • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:50
                      Owszem zdaję sobie sprawę, ale wyobraź sobie że akurat w moim otoczeniu nikt nie ma problemu ze znalezieniem pracy, a od takich pożal się Boże pracodawców szybko uciekają.
                      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:53
                        melancho_lia napisała:

                        > Owszem zdaję sobie sprawę, ale wyobraź sobie że akurat w moim otoczeniu nikt ni
                        > e ma problemu ze znalezieniem pracy

                        A więc nie zdajesz sobie sprawy, bo Twoje otoczenie to tylko drobniutki wycinek rzeczywistości.
                        I tyle w temacie.
                        • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:55
                          Twoje tak samo.
                          Po prostu w naszym kraju trzeba się jeszcze wiele nauczyć jesli chodzi o szacunek do pracownika.
                          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:13
                            melancho_lia napisała:

                            > Twoje tak samo.

                            Ale ja w odróżnieniu od Ciebie patrzę dużo dalej, niż tylko na swoje otoczenie.

                            > Po prostu w naszym kraju trzeba się jeszcze wiele nauczyć jesli chodzi o szacun
                            > ek do pracownika.

                            Od kilku postów nie mówiliśmy już o szacunku do pracownika, tylko o możliwości przebierania w ofertach pracy.
                • madzioreck Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 23:01
                  Oczywiście. Ci, co im zależy na pracy, nie łamią nóg, sami nie chorują, dzieci im nie chorują.
                  To jest obrzydliwe, co tu niektóre wypisują i wstyd, żebym ja, bezdzietna, musiała proste rzeczy tłumaczyć.
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:44
                melancho_lia napisała:

                > Bardzo krótkowzroczne podejście. Za ludzkie podejście do spraw chorowania praco
                > wnik będzie o wiele bardziej oddany.

                Mam niestety inne zdanie na ten temat.

                > Za takie podejście jak prezentujecie racze
                > j długo w tym miejscu nie popracuje.

                Ale jakie podejście? Postawienie kawy na ławę? Zrozum, że pracodawca nie jest niańką dla nikogo. W tym także dla dorosłej osoby, która decydując się na połączenie pracy z wychowywaniem dzieci wiedziała w co się pakuje i jakie mogą być tego konsekwencje oraz reakcje pracodawcy.

                > A bezdzietny facet też może zapić co weekend i pon byc na mega kacu, może złama
                > ć nogę, może zachorować na raka, mieć wypadek. To moze lepiej już nikogo nie za
                > trudniać?

                To Ty w swojej firmie rób, jak uważasz, a innym pozwól mieć swoje zdanie na ten temat smile
                • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:51
                  Ty także pozwól innym mieć odmienne zdanie.
                  To działa w obie strony kochaniutka.
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:54
                    melancho_lia napisała:

                    > Ty także pozwól innym mieć odmienne zdanie.

                    A czy ja gdzieś Ci tego zabraniam?
              • nenia1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:45
                W pewnym sensie masz rację, lepiej nikogo nie zatrudniać. Większość polskich firm to sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Przepisy jakie obecnie obowiązują dotyczą wszystkich bez różnicy - czy jest to ogromna IKEA czy 2 osobowa firemka Jana Kowalskiego.
                Wyobraź sobie teraz, że zatrudniasz 2 pracowników, musisz im zapewnić ergonomiczne miejsce pracy, opłacić badania, szkolenia bhp, zapłacić ZUS, zapewnić środki czystości, odzież roboczą, napoje, odpowiednią temperaturę, wilgotność, oświetlenie, środki do pierwszej pomocy, opłacić kadrową, opłacić księgową itd. itd. Do tego pomimo, że płacisz za pracownika ZUS za pierwsze 33 dni chorobowego bulisz z własnej kieszeni, pracownik ma jeszcze prawo do 26 dni urlopu w roku, 2 dni na dziecko do lat 14, 2 dni z tytułu urodzenia dzieci, przerwę śniadaniową a panie dodatkową godzinę dziennie gdy karmią dziecko. Zrobię krótkie podsumowanie - pracownica ma dziecko, które karmi piersią. Jeżeli zachoruje i pójdzie na L-4, wykorzysta 2 dni na dziecko, pójdzie na 1 badania i szkolenie bhp, wybierze 26 dni urlopu i będzie miała godzinę krótszy czas pracy ze względu na karmienie to w ciągu roku pracodawca zapłaci jej godzinowo za...UWAGA: PONAD 4 MIESIĄCE gdzie pracownik nie świadczy żadnej pracy.

                Dlatego zdecydowanie nie opłaca się zatrudniać pracownika.

                Bo to dopiero początek wielkiej przygody z zatrudnianiem pracowników.
                Mogłabym długo pisać, ale ponieważ mam własną firmę, szkoda mi czasu na pisanie w godzinach pracy, nikt mi za to nie zapłaci wink
                • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:52
                  Odbierzmy prawo do urlopu, do chorowania, do zwolnienia na chore dziecko. Moze w ogóle odbierzmy prawo do posiadania dzieci. I tak w obecnej sytuacji rodzi się ich coraz mniej.
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:55
                    melancho_lia napisała:

                    > Odbierzmy prawo do urlopu, do chorowania, do zwolnienia na chore dziecko. Moze
                    > w ogóle odbierzmy prawo do posiadania dzieci. I tak w obecnej sytuacji rodzi si
                    > ę ich coraz mniej.

                    Kompletnie nic nie rozumiesz sad
                    • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:57
                      No popatrz. Lepiej Ci jak doszłaś do takich wniosków? Dowartościowałaś się?
                      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:09
                        melancho_lia napisała:

                        > No popatrz. Lepiej Ci jak doszłaś do takich wniosków? Dowartościowałaś się?

                        Nie, nie lepiej, świadczy o tym emotka na końcu mojej wypowiedzi.
                        I nie wiem czym miałabym się dowartościować? Tym, że dyskusja z Tobą o realiach prowadzenia firmy, to jak rozmowa ze ślepym o kolorach?
                  • nenia1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:59
                    Ależ nie, jak ktoś lubi niech płaci za cudze dzieci, zapewne jest wielu chętnych by płacić ci za twoje chorobowe i karmienie twojego dziecka. Sama piszesz, że jest wielu chętnych pracodawców, więc spokojnie możesz się rozmnażać.
                    • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:00
                      Bardzo jesteś krótkowzroczna.
                      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:06
                        melancho_lia napisała:

                        > Bardzo jesteś krótkowzroczna.

                        To Ty w takim razie wykaż się dalekowzrocznością i sama załóż firmę, w której będziesz dopłacać do ludzi.
                        • nenia1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:09
                          Ależ pani tego nie zrobi. Łatwo jest klepać na forum, co to mi się od kogoś nie należy i jaki to przewidujący, zaradny, hojny i zorganizowany powinien być pracodawca.
                          Trudniej samemu coś zorganizować.
                        • matokk Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:37
                          aquarianna napisał(a):

                          > melancho_lia napisała:
                          >
                          > > Bardzo jesteś krótkowzroczna.
                          >
                          > To Ty w takim razie wykaż się dalekowzrocznością i sama załóż firmę, w której b
                          > ędziesz dopłacać do ludzi.

                          Na pewno masz rację, jeżeli chodzi o pracodawcę,ale popatrzmy z innej strony: ja pracując za średnią krajową (nawet mniej) zarabiałam dla firmy setki tysięcy Ale przecież nie zaczęłam pracodawcy wyliczać ile zarobiłąm dla jego firmy, zgodziłąm się pracować na takich warunkach,więc pracowałam - pracodawca wiedział, że bierze kobietę z dzieckiem, więc też musi zaakceptować prawo pracy. Proste.
                          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 14:23
                            > Na pewno masz rację, jeżeli chodzi o pracodawcę,ale popatrzmy z innej strony: j
                            > a pracując za średnią krajową (nawet mniej) zarabiałam dla firmy setki tysięcy

                            To jakieś oficjalnie dane, czy Tobie się tak wydawało, że Ty sama jedna zarabiałaś dla firmy setki tysięcy? Jeśli to pierwsze, to z marszu poprosiłabym o podwyżkę, albo nawet i nie - zaczęłabym to, co robię, robić na własny rachunek. Skoro uważasz, że jesteś w stanie sama zarobić setki tysięcy, to dlaczego ktoś miałby w tym pośredniczyć? suspicious

                            > więc też musi zaakceptować prawo pracy.

                            A ma inne wyjście? Przecież cały czas wałkujemy tutaj, że prawo pracy jest fatalne, ale należy go przestrzegać. Nie zmienia to jednak faktu, że głupotą jest wymagać od kogoś, że będzie skakał z radości z powodu zwolnień lekarskich swoich pracowników.
                            • nenia1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 14:46
                              Ależ wielu pracowników święcie wierzy, ze zarabiają setki tysięcy, dlatego że znają kwoty brutto za sprzedawane produkty i usługi. Wydaje im się więc, że ten wstrętny pracodawca tyle właśnie zarabia.
                              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 14:57
                                nenia1 napisała:

                                > Ależ wielu pracowników święcie wierzy, ze zarabiają setki tysięcy, dlatego że z
                                > nają kwoty brutto za sprzedawane produkty i usługi.

                                Otóż to. Wielokrotnie słyszałam takie argumenty i to o zgrozo z ust naprawdę wykształconych ludzi. I dużo innych kwiatków. Chyba zacznę to spisywać, będzie jak znalazł na materiał do książki pisanej na emeryturze wink "Wspomnienia burżuja i wyzyskiwacza" wink
                              • matokk Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 16:44
                                Ależ wielu pracodawców wierzy, że się litują nad ludźmi, dając im pracę za minimalną stawkę. Są też święcie przekonani, że mają tylko prawa i żadnych obowiązków wobec pracownika.
                      • nenia1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:06
                        Ale dlaczego, bo wolę mieć więcej czasu i pieniędzy dla własnych dzieci, zamiast pracować za dwie osoby?
                        • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:11
                          nenia1 napisała:

                          > Ale dlaczego, bo wolę mieć więcej czasu i pieniędzy dla własnych dzieci, zamias
                          > t pracować za dwie osoby?

                          Nie, pewnie dlatego, że to z winy takich egoistów jak Ty, nie skaczących z radości, że płacą za "nicnierobienie", społeczeństwo się nie rozmnaża wink Nie od dziś wiadomo, że wszelkiemu złu winni w tym kraju są tylko i wyłącznie przedsiębiorcy, niezależnie od skali prowadzenia biznesu.
          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:40
            melancho_lia napisała:

            > Ale o co Ci chodzi? Że nie chce siedzieć po godzinach?

            Nie, nie o to.

            > Poszła na 1 zwolnienie, nikt nie pisze o ciągłych nieobecnościach.

            Weź może przeczytaj dokładnie mój post, ok?
            • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:54
              Przeczytałam także pozostałe Twoje posty. I nadal swojego zdania nie zmieniam. Jechanie po dziewczynie że smiała iść na zwolnienie, nekanie psychiczne, że powinna się zastanowić itp. świadczy, ze jej pracodawca jest beznadziejnym szefem i nie potrafi szanować pracowników.
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:04
                melancho_lia napisała:

                > Przeczytałam także pozostałe Twoje posty. I nadal swojego zdania nie zmieniam.
                > Jechanie po dziewczynie że smiała iść na zwolnienie, nekanie psychiczne, że pow
                > inna się zastanowić itp. świadczy, ze jej pracodawca jest beznadziejnym szefem
                > i nie potrafi szanować pracowników.

                Ale odpowiadasz na post, gdzie bynajmniej nikogo personalnie nie nękam, tylko piszę ogólnie o problemie łączenia wychowania chorowitego malucha z robieniem kariery pracownika. Ja uważam, że są takie sytuacja, że albo rybka albo pipka i nie ma w tym niczego dziwnego czy niewłaściwego. Ktoś wyżej napisał, że jeśli nie miałby możliwości załatwienia opieki do dziecka, to nie założyłby własnej działalności, bo to jest połączenie fizycznie niemożliwe. Dokładnie, jeśli jest to niemożliwe, to się wybiera.
                Ale już iść do kogoś do pracy i liczyć na parasol ochronny pracodawcy, to jest ok? Popatrz na to z tego punktu widzenia. Prawo chroniące kobietę to jedno, realia to drugie.
                • policjawkrainieczarow Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 15:05
                  > Ale już iść do kogoś do pracy i liczyć na parasol ochronny pracodawcy, to jest
                  > ok?

                  ma się zywić energią kosmiczną, czy jak?
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 15:28
                    policjawkrainieczarow napisała:

                    > > Ale już iść do kogoś do pracy i liczyć na parasol ochronny pracodawcy, to
                    > jest
                    > > ok?

                    > ma się zywić energią kosmiczną, czy jak?

                    Myślę, że sama mogła sobie zadać to pytanie zanim w ogóle zdecydowała się na dziecko. To też jest źle?
                    No chyba, że uważasz, że w ogóle nie należy zastanawiać się nad takimi rzeczami, ale za to jak najbardziej w porządku jest to, że na niepracującą matkę (w sensie - zatrudnioną, ale większość czasu siedzącą na zwolnieniach) zasuwają inni ludzie. Bo to się do tego właśnie sprowadza. Co z tego, że jej się prawnie należy? Ktoś musi na nią zarobić. Te pieniądze też się nie biorą z energii kosmicznej.
                  • anorektycznazdzira Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 18:46
                    > ma się zywić energią kosmiczną, czy jak?

                    Oj, no przecież lepiej żeby się żywiła energią innych pracowników, którzy wykonają za nią pracę, jaka była do wykonania.
                    Nie przestaje mnie zadziwiać jak, ludzie dorośli i wykształceni zakładają, że pieniądze w firmach po prostu SĄ. Zupełnie na tej samej zasadzie, co przedszkolaki zakładają, że JEST jedzenie w lodówce, a pieniądze u ojca w portfelu.
                    • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 22:14
                      > Zupełnie na tej samej zasadzie, co przedszkola
                      > ki zakładają, że JEST jedzenie w lodówce, a pieniądze u ojca w portfelu.

                      A jak w portfelu nie ma, to voila! - są przecież w bankomatach.
                      W nieskończonych ilościach smile
          • soha2 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 11:38
            jedno zwolenienie po może 3 tygodniach pracy i to na okresie próbnym gdy trzeba się wykazać i pokazac z jak najlepszej strony?
            o jedno zwolnienie za dużo
            gdzie jest ojciec dziecka - bo nadal odp nie mam
            i żadnej sąsiadki, która za kilka zł zajęłaby się dizeckiem?
      • kai_30 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 12.10.12, 13:36
        Mam troje dzieci. Gdyby miała za każdym razem, kiedy są chore, brać na nie zwolnienie, w niektórych miesiącach pracowałabym może przez kilka dni. Tak, jeśli chcę wrócić po urodzeniu dziecka do pracy muszę mieć przemyślaną opcję B, to nie jest nic nienormalnego! W moim przypadku - po pierwsze, mam możliwość "odpracowania" nieobecności w innych dniach/godzinach, po drugie - mój mąż również zostaje z małym w domu (aczkolwiek też zmienia sobie grafik, zwolnień nie bierze, raz próbował i spotkał się z podejściem: że co? że facet na opiekę? a co on, samotny ojciec, dziecko matki nie ma, czy jak? - i to też jest paranoja imho), albo jak forumka wyżej błagam moją matkę, żeby przyjechała, a na zwolnienie idę w ostateczności, jak najmłodsze dziecko jest tak chore, że majaczy, najstarsze miało wypadek w szkole itd itp.

        Z tym, że u mnie wiąże się to również z tym, że pracuję nie tylko na etacie, ale też na umowach cywilnoprawnych (u innych pracodawców). Muszę mieć plan B, bo jeśli nie pracuję, to nie zarabiam, L-4 z mojej macierzystej firmy niewiele zmienia. Może dlatego mam inne podejście.

        Natomiast mimo tego wszystkiego, co napisałam wyżej, nie uważam, żeby kilka dni L-4 to był jakiś wielki grzech. Opcję awaryjną trzeba mieć na wypadek dłuższych/częstszych chorób, ale nie dajmy się zwariować, od tego są przywileje pracownicze, żeby mieć prawo z nich skorzystać.
    • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:17
      Współczuje Ci takiego pracodawcy...
      Przez takich własnie kobiety uciekają w ciązy na L4.
      Nie wiem co Ci doradzić. Dla mnie firma, która oczekuje od pracowników stałego zostawiania po godzinach jest zwyczajnie źle zarządzana i źle zorganizowana. Ja bym szukała innej pracy juz teraz, tutaj atmosfera jest do dooopy...
      Ja mam dwoje dzieci, pracuję, zostałam zatrudniona jak już byłam w ciąży, nikt mi nigdy nie robił wymówek z powodu zwolnienia (na mnie czy na któreś z dzieci), koleżanki kiedyś nie było miesiąc (najpierw syn miał szkarlatynę, potem ona od niego złapała) i też nikt jej problemów nie robił. U nas 90 procent ludzi w firmie ma co najmniej 1 dziecko. Moze dlatego tak po ludzko szefostwo do tego podchodzi. Inna sprawa, że u nas nikt nie nadużywa tych zwolnień.
    • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 08:58
      Pewnie nawet jak by mogła to i tak dla takiego pracodawcy będzie to niewystarczające. Powinna grzać krzesło po godzinach jak wszyscy.
    • paartycja Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:03
      jakie to szczęście,że mam normalnego pracodawcę
      nie ma problemów z urlopami,zwolnieniami,prawami pracownika,zapleczem socjalnym
      moje dzieci chorują rzadko-ale jednak zdarza się.bez skrupułów idę wtedy na zwolnienie (charakter pracy męża rzadko na to pozwala) bo za bohaterskie kombinowanie opieki do dziecka nikt mi nie zapłaci.
      tylko cholera mogliby więcej płacić...
      i rozumiem autorko wątku twoje rozgoryczenie-nie wiem co mogłabyś zrobić z chorym dzieckiem wg niektórych forumek..
      wychodzi na to,że ważniejszy szef i organizacja pracy niż własne chore dziecko tongue_out
    • shellerka Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:39
      a ja tak czytam i Wam zazdroszczę. w zasadzie nie wiem, czego tak naprawdę? chyba pewności siebie i swojej pozycji zawodowej.
      tak hardo twierdzicie w większości, że pracodawca nie ma prawa wymagać od nas nadgodzin. że najpierw musi to z nami ustalać. a mnie ogarnia pusty śmiech, bo ja nigdy nie wiedziałam (nie tylko w ostatniej pracy, ale w zasadzie w poprzednich też) o której godzinie wyjdę. to znaczy zawsze planowałam tą 16.30, ale co z tego, jeśli szef krzywo patrzył, kiedy faktycznie punkt 16.30 wyłączałam komputer i zbierałam się do domu.
      i większość przesiadywała do wieczora. dział handlowy, dział marketingu... księgowość....
      nie tylko wtedy, kiedy trzeba było.
      bywało, że szef wpadał do biura o 16.15 bo uwaga - musiał pojechać po dziecismile)) i zbierało mu się na rozmowy. o pracy rzecz jasna....

      zawsze miałam w sobie taką pokorę jakąś cielęcą chyba i przyjmowałam to za oczywistą oczywistość. w końcu dobra pensja, więc można odebrać telefon o 21, prawda? smile

      teraz wiem, że wynikało to z braku szacunku moich niektórych pracodawców do ludzi po prostu. i że tacy jak ja tym pracodawcom to ułatwiali.

      i tak jak na początku chciałam napisać z punktu widzenia pracodawcy, że głupio tak iść na opiekę w pierwszym miesiącu pracy, tak teraz w zasadzie chyba proponuję autorce wątku twardo porozmawiać z szefem, a jeśli to nic nie da, to znaczy nadal będzie ją traktować bez szacunku - bo za takie uważam dzwonienie do kogoś i nagadanie mu przez telefon (kiedyś usłyszałam przez telefon cytuję: "to teraz bierzesz dupę w troki i zapie...sz do księgowej z fakturami" - nikt nie chciał mi uwierzyć, że ten koleś tak powiedział) olej tą pracę, szefa i idź na dłuuuuugie zwolnienie lekarskie, bo zaprawdę powiadam Ci, nie warto marnować sobie zdrowia psychicznego dla jakiegoś buca.
      • jajko54 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 09:52
        shellerka, ja tak miałam w poprzedniej robocie. pranie mózgu mi zrobili i uważałam, że muszę jeszcze po rękach całować bo w takiej cudownej firmie pracuję i tak świetnie zarabiam, że mogę pracować po 12-14h dziennie i znosić fochy szefowej oraz wrzaski klientów przez telefon. odchodziłam w takim stanie że chciałam się zatrudnić za połowę pensji byle na ludzkich warunkach. na szczęście trafiłam dobrze i zarabiam prawie tyle samo, a wychodzę o ustalonej godzinie, nadgodziny (rzadko) mogę sobie odebrać w innym terminie. i teraz dziwię się jak mogłam dać sobą tak pomiatać.
        • melancho_lia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:00
          Też miałam kiedyś pracodawcę, który uważał, że póki on siedzi w pracy to wszyscy mają siedzieć. Nawet jak nic do roboty nie ma. Na każdym kroku podkreslał jakie to mamy szczęście, ze u niego pracujemy. Kiedyś miarka się przebrała i zwyczajnie z dnia na dzień odeszłam (miałam umowę "śmieciową" podpisywaną z dołu na miniony miesiąc, mógł mi nagwizdać), z tego co wiem wtedy odeszły też dwie inne dziewczyny i generalnie firma się rypła (nie wiem czy nadal działa) bo zwyczajnie nie miał kto robić...
          Mój obecny pracodawca szanuje pracowników- oni też szanują jego.
      • iwoniaw Re: pracodawca i podejście do rodzicielstwa 11.10.12, 10:18
        Wiesz, Shellerko, ale to chyba większość przechodziła ten etap w mniejszym lub większym natężeniu (chyba że akurat ktoś miał albo mnóstwo szczęścia albo sporo asertywności na starcie) i ci, którzy piszą tu, że należy wywiązywać się z obowiązków, ale to jednak nie jest tożsame ze zrzeczeniem się praw wszelkich, piszą tak po prostu dlatego, że nie mają już 20 lat i pewne obserwacje już poczynili. Sama zresztą o tym piszesz w kontekście osobistych doświadczeń.
        Ja sama jestem nie tyle pewna swojej pozycji zawodowej czy harda w twierdzeniach, tylko raczej zdystansowana i dostrzegająca pewne proporcje. Jakoś mam takie doświadczenia (osobiste i z obserwacji), że ci szefowie tak chętni do wymagania "wykazywania się" i "poszanowania pracy" traktują tak najczęściej ludzi, którym oferują wcale nie takie znów rewelacyjne warunki. Płaca często jak dla pracownika niewykwalifikowanego, zero ludzkiego podejścia, a wymagania, że hoho. Pewnie, że kiepski rynek pracy jest dla takich pracowników często skutecznym straszakiem i oczywiście, że ktoś muszący nakarmić rodzinę trzyma się posady na której traci zdrowie psychiczne (a wcale znów tak wiele nie zarabia) - i czasem faktycznie trzeba (choćby przez jakiś czas). Ale czasem nie warto. I dobrze o tym wiedzieć i mieć poczucie, że ma się prawo do pewnych rzeczy, że to nie jest żadna łaska. Nawet chłopi pańszczyźniani mieli limit czasu do przepracowania na pańskim, a nie obowiązek dyspozycyjności 24/7, nie traktujmy siebie samych gorzej.
        • agaja5b Re: pracodawca i podejście do rodzicielstwa 11.10.12, 12:18
          O, to , to. Zgadzam sie w 100%. To działa tak, jak wszędzie, nie postawisz granic wlazą ci na głowe i jeszcze winę na ciebie zwalą że przecież sama się dałaś. I poniekąd zgadzam się z forumkami, które twierdza że tarza byc uczciwym wobec pracodawcy. Owszem należy na wstepie ocenić czy to firma poważnie traktująca pracownika i szanuja go a nie tylko deklarują szacunek. Ja w mojej robocie przeddzieciowej szybko sie połapałam że jestem tam tylko do przeżucia i wyplucia, więc tak samo potraktowałam ich. Nadgodziny niepłatne były bardzo mile widziane, powiedziałam "nie, albo uzgadniamy to wcześniej, albo w wyjątkowych sytuacjach" i byłam be ale nadgodzin nie robiłam non stop, podobnie na zarzuty szefa" że on tyle dla nas robi a my tacy nic niewarci i niewdzięczni" odpowiedziałam że to świadczy źle tylko i wyłącznie o jego oglądzie sytuacji że inwestuje w kogoś kto nie rokuje", jakoś nikt mnie nie zwolnił sama odeszłam. Jak urodziłam dzieci wiedziałam, że będzie duzy problem z opieką dla nich jak wróce do pracy więc zostałam z nimi w domu, ale nie dziwię się swojej obecnej sytuacji i nikogo nie obwiniam, ponoszę konsekwencje swoich wyborów. I mnie to guzik obchodzi jak mnie ocenią inni czy nawet moje dzieci kiedyś, że ich matka nie wybrała kariery, tyle czasu nie pracowała czy wylądowała na miotle, czy szmacie. Nie ich sprawa, to moje wybory, one będą miały czas na własne.
          Do autorki wątku: postaraj się znaleźc jakieś rozwiązanie typu niania, skoro zależy Ci na robocie, jak nie to niestety licz się z fochami pracodawcy, ale nie musisz im ulegać. Trzymam kciuki ża Twoje powodzenie.
    • hermenegilda_zenia Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 10:46
      A mnie w tym wątku zainteresowało coś innego. Autorka napisała, że mąż nie mógł zostać z chorym dzieckiem, bo poszedł do pracy od października, czyli de facto też dopiero rozpoczął swoją przygodę z nowym pracodawcą, tak jak ona. Ale to ona musi się narazić biorąc L4, bo pan jednak nie poczuwa się, żeby popsuć sobie opinię u pracodawcy na samym początku, a ona może. Trochę mnie to śmieszy, że jednak w 99% rodzin na ofiary do odstrzału wyznacza się kobietę. Autorka wątku w sumie też w tym układzie uczestniczy, nikt nie zabrania sprawiedliwego podziału zwolnieniami na opiekę, czy z tytułu choroby. A coby uniknąć takich przykrych sytuacji na przyszłość, jednak warto mieć przygotowane rozwiązania awaryjne z udziałem osób trzecich - niani albo opiekunki na godziny, skoro na rodzinę nie możesz liczyć.
      • agaja5b Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 12:26
        Słuszne spostrzeżenie. Kobiety też wciąż same daja się w cos takiego wmanewrować, i przez pracodawców, mężów, kochanków, polityków, księży itp, inne kobiety nawet. Potem bywaja poniżane jako matki, bo raczyły urodzic dzieci na swój garb, bo tatuś nie może na zwolnienie pójść. Mozna i tak ale należy mieć duzo wiary w siebie i swoją wartosc żeby nie dac się w to wdeptać a nawet z tego wyjść.
        • carmita80 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 12:39
          Ale to dotyczy przeciez ustalen miedzy partnerami i brane sa pod uwage rozne okolicznosci.
          • agaja5b Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 12:47
            Powiem tak: całe szczęście że coraz częściej jest tak, jak mówisz, przynajmniej na poziomie rodziny czyli ustaleń między mężem a żoną co do podziału opieki nad wspólnymi dziećmi, ale czy to działa na poziomie pracodawcy? W Polsce chyba jeszcze nie do końca, co widać choćby na przykładzie założycielki wątku, bo to ona poszła na zwolnienie i ona dostała po ogonie i od pracodawcy i od licznych forumek.
            • carmita80 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 12:54
              agaja5b napisała:

              > Powiem tak: całe szczęście że coraz częściej jest tak, jak mówisz, przynajmniej
              > na poziomie rodziny czyli ustaleń między mężem a żoną co do podziału opieki n
              > ad wspólnymi dziećmi, ale czy to działa na poziomie pracodawcy? W Polsce chyba
              > jeszcze nie do końca, co widać choćby na przykładzie założycielki wątku, bo to
              > ona poszła na zwolnienie i ona dostała po ogonie i od pracodawcy i od licznych
              > forumek.

              No ale to ona to ona taka decyzje podjela i nie ma znaczenia czy dyskutowala o tym z mezem czy uznala ze tak byc powinno. Pracodwaca nie ma tu nic do tego. Jego komentarz jest wynikiem ogolnego stanu rzeczy w takich sytuacjach, czyli obawa, ze taka dezorganizacja pracy moze byc czesta, bo tak to generalnie wyglada w praktyce. Komentarz o zorganizowaniu sobie babci to buractwo, jednak rozmowa jaka chce przeprowadzic jest jak najbardziej jego prawem, bo w koncu on chce wiedziec na czym stal bedzie i czy to ma dla obu stron sens.
              • agaja5b Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:17
                I tu się z Toba w zupełności zgodzę. Nie wymagajmy żeby pracodawca zony wnikał w to czy jest "sprawiedliwie traktowany"w porównaniu z pracodawcą męża pod względem ilości zwolnień na dziecko. Pracodawca ma prawo wiedzieć na czym stoi reszta to kwestia między mężem a żoną jak zapewnią opieke swojemu dziecku w czasie jego choroby.
                Problemem jest w Polsce to, że pracodawca kobiety czuje się z zasady bardziej pokrzywdzony niz pracodawca męża. Nie mówię o czasie ciąży i połogu, bo to oczywiste ale chodzi o moment gdy małżeństwo ma małe dzieci, albo kobieta jest mloda i bezdzietna.
                • agaja5b Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:20
                  agaja5b napisała:

                  > Problemem jest w Polsce to, że pracodawca kobiety czuje się z zasady bardziej p
                  > okrzywdzony niz pracodawca męża.
                  Mialo byc: niż pracodawca mężczyzny.
                  • carmita80 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:27
                    agaja5b napisała:

                    > agaja5b napisała:
                    >
                    > > Problemem jest w Polsce to, że pracodawca kobiety czuje się z zasady bard
                    > ziej p
                    > > okrzywdzony niz pracodawca męża.
                    > Mialo byc: niż pracodawca mężczyzny.

                    Ale to juz niestety jest uwarunkowane tradycja oraz podstawa prawna a takze tym, ze kobiety na takich samych stanowiskach jak mezczyzni sa czesto gorzej wynagradzani.
                • dorek3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:26
                  Akurat w kwestii owej "sprawiedliwości" to obaj pracodawcy maja świetny ogląd bo przeciez dostaja stosowną deklarację. Ostatecznie jakoś musza pilnować tych 60 dni.
                  O tym kto idzie na zwolnienie jeśli jest taka potrzeba moim zdaniem powinna decydować dyspozycyjność w danym momencie, a jako drugi warunek koszt. Ja mając wyższą pensję niż mąż zostaję z dziećmi rzadziej niż on chyba że warunek pierwszy nie jest spełniony.
                  I nie uważam że powiadomienie pracodawcy na jego prośbę jak planujemy rozwiązywać takie kryzysowe sytuacje jest nadużyciem z jego strony. Jeśli kobiety nie będa do tego tak podchodzić to nie długo nikt młodych matek nie będzie zatrudniał.
                  • carmita80 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:32
                    dorek3 napisała:


                    > I nie uważam że powiadomienie pracodawcy na jego prośbę jak planujemy rozwiązyw
                    > ać takie kryzysowe sytuacje jest nadużyciem z jego strony. Jeśli kobiety nie bę
                    > da do tego tak podchodzić to nie długo nikt młodych matek nie będzie zatrudniał
                    > .

                    A ja mysle, ze kobieta ani mezczyzna na rozmowie kwalifikacyjnej nie powinni wogole byc pytani o takie kwestie bo to ich potomstwo i to oni musza postarac sie o opieke nad nim w sytuacjach kryzysowych. Pytanie tylko co uwaza sie za takie sytuacje? Jesli to 1-2 dniowa goraczka czy wymioty czy biegunka raqz na rok to zaden pracodawca problemu z tym nie powinien miec ale jesli to katarek co 2 tygodnie i zwolnienie na tydzien za kazdym razem to juz gorzej.
                    • dorek3 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:36
                      Na rozmowie to pewnie że nie, ale po rozpoczęciu pracy, albo własnie po pierwszej takiej sytuacji kiedy z dnia na dzień pracodawca zostaje bez pracownika to cos by wypadało zadeklarować.
                      Ja osobiście wyznaję zasadę że "warto rozmawiać". Pomimo iz "mam prawo" to chcę być traktaowana jako partner i tak samo traktuje drugą stronę.
                      • carmita80 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 13:42
                        dorek3 napisała:

                        > Na rozmowie to pewnie że nie, ale po rozpoczęciu pracy, albo własnie po pierwsz
                        > ej takiej sytuacji kiedy z dnia na dzień pracodawca zostaje bez pracownika to c
                        > os by wypadało zadeklarować.
                        > Ja osobiście wyznaję zasadę że "warto rozmawiać". Pomimo iz "mam prawo" to chcę
                        > być traktaowana jako partner i tak samo traktuje drugą stronę.

                        Alez oczywiscie, tylko ze tu chodzi o czestotliwosc tych zwolnien oraz cala tradycje z tym zwiazana. Jak napisalam, zwolnienie raz na rok problemem nie bedzie ale raz w miesiacu i owszem. To nie tylko kwestia pracodawca - pracownik ale uregulowania czyli zasady dzialania placowke opiekujacych sie dziecmi, brak alternatywnej opieki, brak rozsadnych i sprawiedliwych doplat do niej, kwestia postrzegania chorob u dzieci oraz ich rekonwalescencji nie tylko przez rodzicow ale takze lekarzy itd. to ma wplyw na caloksztalt sytuacji. Tu potrzeba gruntownych zmian a tego brak od lat.
            • aquarianna Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 15:31
              agaja5b napisała:

              > Powiem tak: całe szczęście że coraz częściej jest tak, jak mówisz, przynajmniej
              > na poziomie rodziny czyli ustaleń między mężem a żoną co do podziału opieki n
              > ad wspólnymi dziećmi, ale czy to działa na poziomie pracodawcy?

              No wybacz, ale tu to chyba Cię poniosło. Czy to pracodawca jest ojcem tego dziecka?
              Czy to w ogóle jego problem?
              • agaja5b Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 11.10.12, 17:34
                Oczywiście nie dotyczy to pracodawcy bezpośrednio ale jak mężczyzna przedstawi pracodawcy np wniosek o udzielenie urlopu ojcowskiego to juz się robi jego problem, bo świadczy o tym że mężczyzna (ten konkretny pracownik) ma obowiązki rodzicielskie i w świetle prawa może wziąć i skorzystać z takiego prawa do urlopu. Wg mnie raczej błędne jest udawanie że posiadanie przez pracownika dzieci nie jest sprawą pracodawcy, kiedy pracownik jako rodzic ma tak prawnie usankcjonowane obowiązki wobec dziecka jak i wobec pracodawcy. W drugą stronę tak samo, że pracodawca nie może pytać o posiadanie dzieci? Może a nawet powinien, ale fakt posiadania potomstwa nie może być kryterium być albo nie być na rynku pracy. Tyle teoria, a realia jakie są wiem. W Polsce pełnienie tych ról po prostu się wykluczasad
      • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 12:37
        A ja mysle, ze w wypadku gdy dziecko jest na tyle chore iz musi zostac w domu wziecie kilku dni wolnego nie powinno byc problemem ani nie powinno byc komentowane. Wiadomo, ze kazda nieobecnosc pracownika dezorganizuje prace w jakims stopniu ale na to kazdy pracodawca musi byc przygotowany. Jednak w Pl problem jest innego rodzaju, otoz prawo przewiduje 60 dni opieki nad dzieckiem (nie wiem jak to jest platne) i tu istnieje realna obawa, ze bedzie to wykorzystywane a jest to jednak sporo. Wielu rodzicow niestety bierze zwolnienia na byle katarek i kaszelek tak jak i kobiety w ciazy itd. uznajac ze to ich prawo i przywilej a to niestety strzelanie sobie w stope. Wiadomo, ze sa sytuacje gdy to wolne trzeba wziac ale nalezaloby to zminimalizowac tylko do sytuacji niezbednych. Wczoraj byl wtorek a autorka watku wziela wolne z powodu choroby dziecka i powiedziala ze wroci po weekendzie. Jak ciezko chore jest wiec dziecko skoro ona potrzebuje az prawie tygodnia? Mysle, ze tu brak jest zasad czylii rozgraniczenia chorob powazniejszych od banalnych infekcji, mozliwosc zostawienia dziecka z katarkiem i kaszelkiem w zlobku/przedszkolu a nie cyrki z zaswiadczeniami itp. mozliwosc podawania lekow zapisanych przez lekarzy (nie mowi o goraczce, biegunce czy wymiotach) istnienie alternatywnych form opieki jak opiekunki zajmujace sie kilkorgiem dzieci w domach itp. oraz wreszcie te 60 dni opieki. Rodzice powinni korzystac z urlopu badz wolnego nieplatnego czy czesciowo platnego byloby to tez bardziej w porzadku w stosunku do bezdzietnych pracownikow.

        Co do nadgodzin to jest to juz indywidualna sprawa i nalezy to przedyskutowac z pracodawca.
        • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:30
          Rodzice powinni korz
          > ystac z urlopu badz wolnego nieplatnego czy czesciowo platnego byloby to tez ba
          > rdziej w porzadku w stosunku do bezdzietnych pracownikow.


          chyba sobie zarty stroisz?
          • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:35
            18lipcowa3 napisała:

            > chyba sobie zarty stroisz?

            A dlaczego? Sytuacja na rynku pracy w pl tak jest nieciekawa, a sytuacja kobiet tym bardziej dlatego takie ''przywileje'' jak 60 dni zwolnienia na dziecko czy basurdalne zwolnienia lekarskie kobiet z powodu ciazy tylko pogarsza jak widac na wielu przykladach.
            • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:42

              > A dlaczego? Sytuacja na rynku pracy w pl tak jest nieciekawa, a sytuacja kobie
              > t tym bardziej dlatego takie ''przywileje'' jak 60 dni zwolnienia na dziecko c
              > zy basurdalne zwolnienia lekarskie kobiet z powodu ciazy tylko pogarsza jak wid
              > ac na wielu przykladach.


              a dlaczego tak bardzo frapuje cie sytuacja na rynku pracy kobiet w pl?
              absurdalne przywileje? a co cie to obchodzi?
              chociaz tyle mamy polityki prorodzinnej.
              • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:44
                18lipcowa3 napisała:

                > a dlaczego tak bardzo frapuje cie sytuacja na rynku pracy kobiet w pl?
                > absurdalne przywileje? a co cie to obchodzi?

                Nie musze ci sie tlumaczyc i nie mam zamiarubig_grin

                > chociaz tyle mamy polityki prorodzinnej.

                Mozesz to tak nazywac, bo o polityce prorodzinnej pojecia nie masz.
                • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:55
                  carmita80 napisała:

                  > 18lipcowa3 napisała:
                  >
                  > > a dlaczego tak bardzo frapuje cie sytuacja na rynku pracy kobiet w pl?
                  > > absurdalne przywileje? a co cie to obchodzi?
                  >
                  > Nie musze ci sie tlumaczyc i nie mam zamiarubig_grin


                  No to sie nie fafluń o marne 60 dni i l4 w ciazy.
                  • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:59
                    18lipcowa3 napisała:

                    > No to sie nie fafluń o marne 60 dni i l4 w ciazy.

                    Wiesz licowa ty to conajwyzej mozesz swojemu dzieciakowi i mezusiowi mowic co maja robic i do tego sie ogranicz.
        • joanna_poz Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:33
          Jednak w Pl problem jest
          > innego rodzaju, otoz prawo przewiduje 60 dni opieki nad dzieckiem (nie wiem jak
          > to jest platne)

          jest to płatne 80% wynagrodzenia z kieszeni ZUS, nie pracodawcy.

          • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:37
            joanna_poz napisała:

            > jest to płatne 80% wynagrodzenia z kieszeni ZUS, nie pracodawcy.

            Stad i stawki wplacane do ZUS od pracownika tak wysokie, logiczne, ze pracodawcom nie oplaca sie takiego pracownika zatrudniac na umowe, a jesli juz to place ma niewysoka. Pieniadze w ZUS nie biora sie z kosmosu wink
            • joanna_poz Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:46
              no od mojej pensji zus dostaje na tyle duże skaldki, że nie widzę powodu, żeby wykorzystywac urlop wypoczynkowy na choroby dziecka.
              • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 13:57
                joanna_poz napisała:

                > no od mojej pensji zus dostaje na tyle duże skaldki, że nie widzę powodu, żeby
                > wykorzystywac urlop wypoczynkowy na choroby dziecka.

                No wlasnie, a moglby byc mniejszy ale z czegos trzeba pokryc zwolnienia matek na katarki u dzieci, zwolnienia z powodu bezproblemowych ciaz itp. do tego pogarsza sie jeszcze bardziej sytuacja na rynku pracy dla kobiet szczegolnie. Jesli rzady tego nie zmienia ( a pewnie nie) to lepiej nie bedzie.

                Mam dwoje dzieci, pracowalam u pracodawcy gdy byly male (dopiero od dwoch lat w firmie prowadzonej z mezem) i wolne na dzieci mialam dwa razy, raz 3 dni gdyz corka miala goraczke 41st. a drugi raz gdy syn mial angine - tez 3 dni. Dzieci maja prawie 10 lat i 5 lat. Moglam wykorzystac urlop wypoczynkowy, albo wziac wolne bezplatne, wzielam wolne bezplatne ale pracodawca i tak zaplacil mi za nie polowe. Nie mam babc, cioc itp. do pomocy.
                • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 14:00

                  > Mam dwoje dzieci, pracowalam u pracodawcy gdy byly male (dopiero od dwoch lat w
                  > firmie prowadzonej z mezem) i wolne na dzieci mialam dwa razy, raz 3 dni gdyz
                  > corka miala goraczke 41st. a drugi raz gdy syn mial angine - tez 3 dni. Dzieci
                  > maja prawie 10 lat i 5 lat. Moglam wykorzystac urlop wypoczynkowy, albo wziac w
                  > olne bezplatne, wzielam wolne bezplatne ale pracodawca i tak zaplacil mi za nie
                  > polowe. Nie mam babc, cioc itp. do pomocy.


                  aha i tu cala filozofia
                  ja mialam zle to i inne maja miec gorzej
                • joanna_poz Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 14:07
                  Moglam wykorzystac urlop wypoczynkowy, albo wziac w
                  > olne bezplatne, wzielam wolne bezplatne ale pracodawca i tak zaplacil mi za nie
                  > polowe. Nie mam babc, cioc itp. do pomocy.

                  no akurat w Polsce wzięcie wolnego bezplatnego byloby szczytem glupoty, w sytuacji gdy polskie prawo zapewnia mi zasilek opiekunczy.

                  a czy na wolnym bezplatnym czy na "opiece" - i tak jest się nieobecnym w pracy, wiec pracodawca nie ma ze mnie pożytku.
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 15:45
                    > no akurat w Polsce wzięcie wolnego bezplatnego byloby szczytem glupoty, w sytua
                    > cji gdy polskie prawo zapewnia mi zasilek opiekunczy.

                    I naprawdę nie rozumiesz, że te pieniądze nie biorą się z nieba? Co z tego, że takie jest prawo, jeśli kasa w ZUS z roku na rok kurczy się niemiłosiernie, a rząd się bierze za naruszanie żelaznych rezerw. To, że Ty odkładasz takie czy inne składki nie znaczy, że odłożyłaś sobie równowartość tego, co dostaniesz jako zasiłek opiekuńczy, bo to działa na zasadzie zwykłego ubezpieczenia. Z tą różnicą, że normalne, komercyjne ubezpieczalnie inwestują składki swoich klientów. ZUS je jedynie przekłada z jednego konta na drugie. Na tym polega problem.
                    • joanna_poz Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 15:51
                      ależ rozumiem, jak najbardziej.

                      tylko co sugerujesz? że powinnam na ochotnika i charytatywnie pozbyc się tego przywileju?


                      potępiam wyłudzenia, wielomięsieczne siedzenie na zwolnieniach, lewych.
                      natomiast nie widze powodu, żeby nazywac wyłudzeniem skorzystanie z zasiłku opiekunczego w czasie 4 dniowej choroby dziecka (o tylu dniach, zdaje się, napisala autorka watku).
                      miała pecha, że jej się to zdarzylo na okresie probnym.
                      ale moze jej dziecko zachoruje następny raz dopiero za 2 lata.
                • wuika Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 21:21
                  Wykorzystać urlop to sobie można, jak coś wypada nagłego, tak na 1 dzień (np. pilne badania, czy jakaś krótka jelitówka). Dłuższe nieobecności, tak jak przy mojej chorobie, załatwia się zwolnieniem lekarskim.
              • ib_k Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 14:53
                joanna_poz napisała:

                > no od mojej pensji zus dostaje na tyle duże skaldki, że nie widzę powodu, żeby
                > wykorzystywac urlop wypoczynkowy na choroby dziecka.

                ty naprawdę wierzysz w tą bzdurę którą piszesz, czy powtarzasz tak bezrefleksyjnie?
                zakładając że zarabiasz 10000 brutto miesięcznie płacisz ok 250 zł składki chorobowej czyli tego co dostajesz na ZLA, czyli musisz pracować 2 lata aby zasiłek za jeden miesiąc chorowania mógł być pokryty z "twoich" składek!
                • joanna_poz Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 15:07
                  szczęsliwie nie choruję miesiącami - ani ja, ani dziecko.

                  i dalej nie widzę powodu robienia komukolwiek "przysługi", żeby chorobowe pokrywac urlopem, co tu było proponowane. nikt mnie z płacenia tychże skladek wspanialomyślnie nie zwolni.
                  • filipianka Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 20:44
                    > szczęsliwie nie choruję miesiącami - ani ja, ani dziecko.

                    to dobrze, dalej życzę zdrowia
                    ale za sam macierzyński (liczmy 6 m-cy) jest do "odpracowania" (i to cały czas w takiej wysokości jak podstawa jego wymiaru) 20 lat, jak masz dwoje dzieci to już się robi 40 lat, a jak ktoś jest chory na ciążę to dodatkowo za 8 m-cy choroby ma 26 lat, a jak dojdą jeszcze zwolnienia na dzieci, liczmy 30 dni w roku przez 2 lata przedszkola to jest dodatkowe 5 lat
                    tak wiem, nie obciążajmy tym samych kobiet bo przecież facet nigdy nie był na zwolnieniu więc niech sobie żona pokorzysta z jego składek, ale to i tak mało, bo licze same zwolnienia "za młodu", na pewno jeszcze na starość coś wpadnie (choć życzę wszystkim zdrowia do 67 a nawet dłużej)
                    • wuika Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 21:28
                      Idea ubezpieczeń społecznych nie polega na tym, że trzeba sobie zapracować składeczkami na to, żeby można było iść na kilka dni zwolnienia. To nie tak działa - bo w takim razie na macierzyński można się wybrać koło 40 (jeśli się wcześnie zacznie pracować), grypa to maks. raz na 5 lat, a skomplikowane złamanie nogi to w ogóle zakaz rozmnażania się, bo kto składki wyrobi suspicious
                      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 22:17
                        wuika napisała:

                        > Idea ubezpieczeń społecznych nie polega na tym, że trzeba sobie zapracować skła
                        > deczkami na to, żeby można było iść na kilka dni zwolnienia. To nie tak działa
                        > - bo w takim razie na macierzyński można się wybrać koło 40 (jeśli się wcześnie
                        > zacznie pracować), grypa to maks. raz na 5 lat, a skomplikowane złamanie nogi
                        > to w ogóle zakaz rozmnażania się, bo kto składki wyrobi suspicious

                        Ale to, o czym Ty piszesz, to teoria. Tak to powinno wyglądać, bo tak działa normalne ubezpieczenie, gdzie Twoje składki są inwestowane i "pracują" na zysk. W ZUSie tak nie jest. Nikt nigdzie nie inwestuje Twoich składek. One są momentalnie przeżerane przez inne osoby, w taki, czy inny sposób. I niestety coraz więcej jest tych przeżerających, niż tych wpłacających. Amber Gold przy ZUSie to małe miki.
          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 15:40
            > jest to płatne 80% wynagrodzenia z kieszeni ZUS, nie pracodawcy.

            Oczywiście. Przy czym osobie zastępującej matkę chorego dziecka to pracodawca musi wyrównać wynagrodzenie. Za darmo przecież nie będzie wykonywać cudzych obowiązków.
            • filipianka Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 20:36
              > Oczywiście. Przy czym osobie zastępującej matkę chorego dziecka to pracodawca m
              > usi wyrównać wynagrodzenie.
              daje zastępującej ale chorującej zabiera więc wychodzi na to samo, nic nie traci (chyba że musi zatrudnić na zastępstwo, przebadać, przeszkolić, to wtedy owszem ponosi koszty)

              > Za darmo przecież nie będzie wykonywać cudzych obow
              > iązków.
              najczęściej właśnie przerzuca obowiązki na innych (bez dodatkowego wynagrodzenia)
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 22:22
                > daje zastępującej ale chorującej zabiera

                Zgoda, przez 33 dni płaci jej tylko 80%, przy czym jeśli inna osoba/osoby ma tak czy siak zastąpić nieobecną w 100%, to 20% zyskanych z wynagrodzenia osoby nieobecnej to żadna podwyżka.

                > więc wychodzi na to samo

                Nijak mi nie wychodzi na to samo.

                > (chyba że musi zatrudnić na zastępstwo, przebadać, przeszkolić, to wtedy owsz
                > em ponosi koszty)

                Jeśli zwolnienia się przedłużają, to jak najbardziej.

                > najczęściej właśnie przerzuca obowiązki na innych (bez dodatkowego wynagrodzeni
                > a)

                Szczerze mówiąc nie spotkałam się z taką sytuacją, że dorzuca się komuś inne obowiązku nie rekompensując tego w żaden sposób.
                • filipianka Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:19
                  > > daje zastępującej ale chorującej zabiera
                  >
                  > Zgoda, przez 33 dni płaci jej tylko 80%, przy
                  czym jeśli inna osoba/osoby ma ta
                  > k czy siak zastąpić nieobecną w 100%, to 20%
                  zyskanych z wynagrodzenia osoby ni
                  > eobecnej to żadna podwyżka.
                  >
                  > > więc wychodzi na to samo
                  >
                  > Nijak mi nie wychodzi na to samo.


                  pisząc "chorujacej" miałam na myśli skrót myślowy, ten wątek jest o chorującym dziecku i pracodawca za to nie płaci
            • wuika Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 21:23
              Jak wyzyskiwacz pracownik pójdzie na urlop, to też, nie dość, że biedny pracodawca płaci mu za to, że nie pracuje, to jeszcze drugi musi tę robotę odbębnić suspicious
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 22:25
                wuika napisała:

                > Jak wyzyskiwacz pracownik pójdzie na urlop, to też, nie dość, że biedny pracoda
                > wca płaci mu za to, że nie pracuje, to jeszcze drugi musi tę robotę odbębnić

                Oczywiście, dlatego idea płatnych urlopów też mi się nie podoba.
                Czy prowadząc DG i biorąc urlop ktoś Ci za to zapłaci? Nie, żyjesz z tego, co sobie wcześniej zarobiłaś. Dlaczego pracownik ma mieć lepiej?
                • noname2002 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 08:07
                  Biorę do sygnaturki, chociaż też prowadzę własną działalność. Jak ładnie z Twoich wypowiedzi widać skąd ta powszechność umów śmieciowych.
                  • arwena_11 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 08:35
                    Ale taka jest prawda. Jak masz DG to nikt za urlop ci nie zapłaci. Mój mąż na urlopie też jest do dyspozycji stałych klientów. Nawet jak jesteśmy za granicą kontakt mailowy jest cały czas. Po prostu siedzi wieczorami i pracuje. Stracić dobrego klienta bardzo łatwo. Ale zyskac nowego już nie tak prosto. A klient potrzebuje pomocy prawnej teraz a nie za dwa tygodnie
                    • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:01
                      arwena_11 napisała:

                      > Ale taka jest prawda. Jak masz DG to nikt za urlop ci nie zapłaci. Mój mąż na u
                      > rlopie też jest do dyspozycji stałych klientów. Nawet jak jesteśmy za granicą k
                      > ontakt mailowy jest cały czas. Po prostu siedzi wieczorami i pracuje. Stracić d
                      > obrego klienta bardzo łatwo. Ale zyskac nowego już nie tak prosto. A klient pot
                      > rzebuje pomocy prawnej teraz a nie za dwa tygodnie

                      ale to wina etatowców czy jak?
                      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:25

                        > ale to wina etatowców czy jak?

                        A kto mówi o czyjejś winie? Stwierdzamy po prostu fakty, których zrozumienie najwyraźniej przekracza Twoje możliwości.
                        • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:29
                          aquarianna napisał(a):

                          >
                          > > ale to wina etatowców czy jak?
                          >
                          > A kto mówi o czyjejś winie? Stwierdzamy po prostu fakty, których zrozumienie na
                          > jwyraźniej przekracza Twoje możliwości.


                          Ależ rozumiem .Chcesz by inni mieli przes..ne tak jak Ty.
                          • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:34
                            > Ależ rozumiem .

                            Kompletnie niczego nie rozumiesz, co widać po wszystkich Twoich wypowiedziach w tym wątku. Nawet nie wiem, po co w ogóle kontynuuję rozmowę z Tobą.

                            > Chcesz by inni mieli przes..ne tak jak Ty.

                            Gdzie napisałam, że mam przesrane??
                            Już czwarty raz, do kolejnej osoby z rzędu wyjeżdżasz z tym durnym argumentem.
                            To jakieś podświadome projekcje własnych nieszczęść?
                            • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:38
                              Wybacz ale twoje oczekiwania by etatowiec mial niepłatny urlop BO TY MASZ są po prostu smieszne.
                              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 14:56
                                18lipcowa3 napisała:

                                > Wybacz ale twoje oczekiwania by etatowiec mial niepłatny urlop BO TY MASZ są po
                                > prostu smieszne.

                                No i mówiłam, że kompletnie nic nie rozumiesz.
                          • larrisa Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:52
                            Ktoś kto prowadzi działalność nie ma jak raczylas się wysłowić przesrane, bo prowadzenie własnej firmy daje tak dużą satysfakcję i niezależność jaką praca u kogoś nigdy nie da. Ale żeby to zrozumieć nie można mieć mentalności niewolnika. Trzeba mieć pomysł na siebie, motywację, umiejętności i środki finansowe bo inaczej pozostaje ci to co właśnie robisz - oczekiwanie, ze ktoś ci da. Dla mnie jesteś przykładem nieudolych osób, które do niczego same nie dochodzą, a podpinają sie pod innych i krzyczą: mnie się należy.
                            • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 10:28
                              larrisa napisała:

                              > Ktoś kto prowadzi działalność nie ma jak raczylas się wysłowić przesrane, bo pr
                              > owadzenie własnej firmy daje tak dużą satysfakcję i niezależność jaką praca u k
                              > ogoś nigdy nie da. Ale żeby to zrozumieć nie można mieć mentalności niewolnika.
                              > Trzeba mieć pomysł na siebie, motywację, umiejętności i środki finansowe bo in
                              > aczej pozostaje ci to co właśnie robisz - oczekiwanie, ze ktoś ci da. Dla mnie
                              > jesteś przykładem nieudolych osób, które do niczego same nie dochodzą, a podpin
                              > ają sie pod innych i krzyczą: mnie się należy.



                              Wiesz mi nikt nic nie daje. Na swoje pracuję.
                              To że na etacie, no cóz tak mi wygodniej, przynjamniej nie płaczę że mam darmowy urlop oraz L4. Poza tym nigdy mnie wlasna działalnosc nie kręciła - prawo wyboru.
                              Nie mam mentalnosci niewolnika, za to niewolnikami są zapewne osoby pracujące dla wielu takich szefów jak aquarainna.
                    • noname2002 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:07
                      Ale zarobki ma też inne niż pracownik etatowy. Wyobrażasz sobie np. krawcową z pensją 1300zł jak idzie na dwa tygodnie bezpłatnego urlopu?
                      Zresztą jak się prowadzi działalność, to też na ogół się ma zastępców i nie zamyka się firmy idąc na urlop czy chorując.
                      • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:29
                        noname2002 napisała:

                        > Ale zarobki ma też inne niż pracownik etatowy.

                        Żartujesz, prawda?

                        > Wyobrażasz sobie np. krawcową z
                        > pensją 1300zł jak idzie na dwa tygodnie bezpłatnego urlopu?

                        Ależ dokładnie tyle samo może zarabiać także osoba z DG.
                        Nie ma reguły, że jak ktoś ma DG, to znaczy, że wynagrodzenie ma na Bóg wie jakim poziomie.

                        > Zresztą jak się prowadzi działalność, to też na ogół się ma zastępców i nie zam
                        > yka się firmy idąc na urlop czy chorując.

                        I płaci się wówczas temu zastępcy, a nie sobie.
                        • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:37
                          Ano ale to jest problem osoby z DG ze nie ma platnego urlopu. Jej dzialalnosc, jej wybor, zawsze moze isc na etat i miec 26 dni + wszelkie chorobowe.
                          • noname2002 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:41
                            Dokładnie, jak się mało zarabia to się działalność kończy.
                  • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:23
                    noname2002 napisała:

                    > Biorę do sygnaturki, chociaż też prowadzę własną działalność. Jak ładnie z Two
                    > ich wypowiedzi widać skąd ta powszechność umów śmieciowych.

                    Cieszę się zatem, że mogłam Ci pomóc zrozumieć to, czego sama najwyraźniej nie byłaś w stanie pojąć smile
                    • noname2002 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:49
                      Za to Ty nie bardzo rozumiesz słowa "państwo", prawda?
                      • nenia1 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:59
                        A ty jak rozumiesz słowo państwo? Na preferowaniu jednych grup zawodowych kosztem drugich?
                        • noname2002 Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 09:20
                          Po to mamy państwo, żeby chronić słabszych np. pracownika od którego pracodawca wymaga rezygnacji z urlopu.
                          • larrisa Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 14:02
                            Tylko czy to faktycznie pracownik jest słabszy? W kraju gdzie ma 26 dni urlopu, urlop na żądanue, wolne za świeto w weekend, prawo do chorobowego po 1 dniu pracy, wali go czy kontrahent zapłaci, wypłata ma być w terminie, nie ponosi żadnego ryzyka, wali go ZUS i Urząd Skarbowy, umrze mu teściowa to szef mu zapłaci za wolne, pójdzie sobie na wychowawczy i państwo opłaci mu zus, sąd pracy i PIP zawsze uznaja ze ma rację itd, itd to pracownik jest na słabszej pozycji?
                            • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 14:13
                              to pracownik jest na słabszej pozycji?


                              zostan pracownikiem
                            • wuika Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 20:08
                              To po co w ogóle ludzie zakładają firmy? Skoro to pracownik ma lepiej?
                              • aguila_negra Re: pracodawca i podejście do 15.10.12, 00:25
                                wuika napisała:

                                > To po co w ogóle ludzie zakładają firmy?

                                Po to, żeby pracować i zarabiać na siebie i rodzinę.

                                > Skoro to pracownik ma lepiej?

                                Ale nie każdy ma takie szczęście czy możliwość, by zostać pracownikiem. W takiej sytuacji nie siedzi się więc na tyłku i nie czeka na zmiłowanie, tylko się bierze i pracuje na własny rachunek. W zależności od branży i wykształcenia albo jako free-lancer albo zakłada się własną działalność czy spółkę.
                              • larrisa Re: pracodawca i podejście do 16.10.12, 10:57
                                Zakładają z różnych powodow: bo mają pomysł na siebie, bo są samodzielni, bo nie wyobrażaja sobie pracy u kogoś, bo nie mają pracy, bo lubią wolność, bo chcą pracować w godzinach i miejscu jakie sami sobie wybiorą, chcą być bardziej tworczy. Niestety państwo nie popiera ludzi twórczych i samodzielnych, tylko konstruuje przepisy w ten sposób, ze osoba przedsiebiorcza jeśli chce rozwijać firmę i zatrudnić pracowników musi liczyć się z tym ze będzie utrzymywać pracownika gdy ten nie będzie pracował. Jeśli państwo chce być takie dobre to niech podniesie podatki wszystkim, także pracownikom i z tej puli płaci chorobowe. A nie bawi się w pozory państwa opiekuńczego każąc jednym płacić za drugich.
                • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 09:01

                  >
                  > Oczywiście, dlatego idea płatnych urlopów też mi się nie podoba.
                  > Czy prowadząc DG i biorąc urlop ktoś Ci za to zapłaci? Nie, żyjesz z tego, co s
                  > obie wcześniej zarobiłaś. Dlaczego pracownik ma mieć lepiej?



                  buaahaha sikam
                • wuika Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 20:21
                  Bo nie jest właścicielem firmy.
                  Jeśli ktoś ma odwagę, nerwy, jakiś kapitał, pomysł, etc., to sobie zakłada firmę, ponosi ryzyko, może mu się uda, a może nie. Jeśli ktoś nie ma tyle odwagi, albo pomysłu, albo nie ma kapitału, albo mu się zwyczajnie nie chce - nie jest właścicielem firmy. Do zakładania firm nikt nikogo nie zmusza. Do zatrudniania ludzi też nie. Jeśli pracodawcom jest tak źle, to niech się zatrudnią. Będą mieli chorobowe, urlopy, wszystko, co chcą. No ale pewnie pieniążki nie takie, prawda? Prestiż nie taki. I nie będą sobie żył dla kogoś wypruwać, skoro mogą dla siebie. Coś za coś.
                • selavi2 Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 13:47
                  aquaianna napisałaś:" Dlaczego pracownik ma mieć lepiej? "

                  Bo nie ma takich samych profitów z pracy jak właściciel firmy?
          • mmsgallery Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 19:36
            Przecież od pierwszego dnia płaci Zus. Pracodawca nie traci nic poza nieobecnością swojego ".niewolnika".
        • iw1978 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 15:28
          Ale katarek lub kaszelek mogą być powodem, dla którego dziecko nie nadaje się do żłobka, przedszkola czy szkoły i wtedy rodzic wolne wziąć musi. Nie każdy ma w odwodzie nianię, sąsiadkę czy dziadków. Nie uważam też, żeby branie urlopu wypoczynkowego czy bezpłatnego było bardziej fair w stosunku do kogokolwiek. Pracę dezorganizuje dokładnie tak samo. I bez względu na to, jak będzie opisana nieobecność i tak spowoduje to większe obciążenie współpracowników.
          I nie licz autorce wątku, że dziecko potrzebuje tygodnia - potrzebuje pewnie 3-4 dni, a że akurat tyle wypada do weekendu (niekoniecznie będącego dniami roboczymi w tym wypadku), to zrobił się prawie tydzień.
          • 18lipcowa3 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 16:54
            iw1978 napisała:

            > Ale katarek lub kaszelek mogą być powodem, dla którego dziecko nie nadaje się d
            > o żłobka, przedszkola czy szkoły i wtedy rodzic wolne wziąć musi. Nie każdy ma
            > w odwodzie nianię, sąsiadkę czy dziadków. Nie uważam też, żeby branie urlopu wy
            > poczynkowego czy bezpłatnego było bardziej fair w stosunku do kogokolwiek.

            Dokladnie a juz bycie fair wobec zus czy beznadziejnego szefa to zakrawa na frajerstwo.
          • carmita80 Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 16:55
            Gdybym zyla w realiach polskich, ktore jeszcze pamietam, to na miejscu autorki watku nie wzielabym zwolnienia na dziecko po miesiacu pracy u nowego pracodawcy. Jej pracodawca mowiac o tych zwolnieniach zachowal sie buraczanie to fakt ale ma tez prawo obawiac sie, ze takie zachowanie bedzie czeste a on bedzie mial problem. Stawianie sprawy na zasadzie, mam male dziecko wiec licz sie drogi pracodawco z tym, ze czesto mnie nie bedzie jest co najmniej nieodpowiednie. W koncu pracodawca przyjmuje do pracy pracownika i ma prawo oczekiwac, ze on bedzie pracowal a katarki dzieci nie beda mu w tym przeszkadzac, natomiast raz-dwa razy 1-3 dni w roku bedzie ok. Niestety rzeczywistosc jest czesto zgola inna, stad problemy kobiet na rynku pracy. Absurdalne jest tez prawo, ktore gwarantuje cos z czego nie wszyscy uprawnieni moga skorzystac. Opieka na dzieci nie jest dana wszystkim matkom. Te, ktore moga biora a te, ktore tez pracuja a nie moga (umowy smieciowe, strach przed utrata pracy, praca na czarno) sa pokrzywdzone. Co ciekawe te kobiety, ktore pracuja dla siebie najczesciej nie maja tak duzych problemow w ciazy i dzieci tez jakos zdrowsze i nad katarkami tak sie nie trzesa.
            • yoko0202 bingo 11.10.12, 20:13
              podejście zastraszającej ilości osób jest takie, że L4 to nie jest przywilej, z którego można korzystać w sytuacjach absolutnie podbramkowych, a po prostu należy się jak psu buda, i dlaczego w sumie nie iść sobie na zwolnienie skoro można...
              gdyby pełnopłatne (czy płatne 80%) były tylko przypadki ewidentne, typu hospitalizacja, złamania, zapalenie oskrzeli itp. - a reszta 'przeziębień' np. 30%, to zaraz okazało by się, że co najmniej połowa dorosłych wcale nie jest już tak strasznie chora, czy też znalezienie niańki do dziecka ad hoc na parę dni, gdy babci brak a tatuś też nie może iść na zwolnienie, nie jest wcale zadaniem na miarę wylądowania boeingiem na leśnej dróżce.
              przez kilkanaście lat macierzyństwa i pracy zawodowej zwolnienie na córę wzięłam jeden raz - babci też nie było blisko niestety, ale znalazłam sobie w pobliżu uroczą starszą panią emerytkę, do której po prostu dzwoniłam gdy była taka potrzeba i siedziała z dzieckiem. Dla chcącego nie ma nic trudnego, naprawdę.
              • 18lipcowa3 Re: bingo 11.10.12, 20:45
                że co najmniej połowa dorosłych wcale nie jest już tak s
                > trasznie chora, czy też znalezienie niańki do dziecka ad hoc na parę dni, gdy b
                > abci brak a tatuś też nie może iść na zwolnienie, nie jest wcale zadaniem na mi
                > arę wylądowania boeingiem na leśnej dróżce.

                ale bzdury

                > przez kilkanaście lat macierzyństwa i pracy zawodowej zwolnienie na córę wzięła
                > m jeden raz - babci też nie było blisko niestety, ale znalazłam sobie w pobliżu
                > uroczą starszą panią emerytkę, do której po prostu dzwoniłam gdy była taka pot
                > rzeba i siedziała z dzieckiem.

                i dlatego ze ty mialas przerypane inni tez maja miec?

                Dla chcącego nie ma nic trudnego, naprawdę.


                nie rób sobie jaj, naprawde
                • yoko0202 Re: bingo 11.10.12, 23:00
                  18lipcowa3 napisała:

                  > > przez kilkanaście lat macierzyństwa i pracy zawodowej zwolnienie na córę wzięłam jeden raz - babci też nie było blisko niestety, ale znalazłam sobie w pobliżu uroczą starszą panią emerytkę, do której po prostu dzwoniłam gdy była taka potrzeba i siedziała z dzieckiem.
                  >
                  > i dlatego ze ty mialas przerypane inni tez maja miec?

                  nie rozumiem, co piszesz
                  dla mnie pracowanie wcale nie oznacza, że mam przerypane
                  osoby, które sądzą, że chodzenie do pracy jest przerypane nie powinny nigdzie się zatrudniać, tylko zwolnić miejsce tym, którym chce się pracować i nie uważają tego za dopust boży

                  >
                  > nie rób sobie jaj, naprawde
                  naprawdę sobie nie robię
              • wuika Re: bingo 11.10.12, 21:26
                Wiesz, jak cudownie roznosi się grypa, kiedy jeden z drugim przyłażą do pracy, bo im zapłacą za chorobowe tylko 80%? Zastanów się, w jakim stanie ludzie by przychodzili do roboty, gdyby dostawali psie ochłapy.
                • yoko0202 Re: bingo 11.10.12, 23:11
                  wuika napisała:

                  > Wiesz, jak cudownie roznosi się grypa, kiedy jeden z drugim przyłażą do pracy,
                  > bo im zapłacą za chorobowe tylko 80%? Zastanów się, w jakim stanie ludzie by pr
                  > zychodzili do roboty, gdyby dostawali psie ochłapy.

                  przy prawdziwej grypie, to akurat człowiek nie ma siły sięgnąć ręką po kubek z wodą, więc tu nie ma mowy o chodzeniu do pracy
                  uwierz, że są cywilizowane państwa, gdzie za nieobecność związaną z chorobą prawo nie przewiduje wypłaty, zależy to od pracodawcy, a nie wszyscy płacą, i jakoś wszyscy żyją i epidemii nie ma
                  epidemia za to jest w Polsce, ale nie chorób tylko chodzenia na zwolnienia
                  • wuika Re: bingo 12.10.12, 20:22
                    Nie raz i nie dwa widziałam takich, co ledwo myszką ruszali, zapakowani w dwa polary i przytuleni do kaloryfera - dogorywali 8 godzin, ale obecność obowiązkowa. Nigdy nie widziałaś chorej osoby w pracy?
                  • asia_i_p Re: bingo 14.10.12, 20:15
                    Być może w tych cywilizowanych państwach pensje są na tyle dobre, że ludzi stać na chorowanie.
              • aquarianna Re: bingo 11.10.12, 22:28
                > gdyby pełnopłatne (czy płatne 80%) były tylko przypadki ewidentne, typu hospita
                > lizacja, złamania, zapalenie oskrzeli itp. - a reszta 'przeziębień' np. 30%, to
                > zaraz okazało by się, że co najmniej połowa dorosłych wcale nie jest już tak s
                > trasznie chora,

                Nie kojarzę teraz, czy to był pomysł na zmiany w Polsce czy faktycznie tak jest w którymś z krajów UE (chyba raczej to), ale słyszałam o idei, wg której pierwsze 4 dni zwolnienia są bezpłatne. I w takiej sytuacji mało kto idzie na zwolnienie "na katar".
                • szpil1 Re: bingo 12.10.12, 06:24
                  aquarianna napisał(a):


                  > Nie kojarzę teraz, czy to był pomysł na zmiany w Polsce czy faktycznie tak jest
                  > w którymś z krajów UE (chyba raczej to), ale słyszałam o idei, wg której pierw
                  > sze 4 dni zwolnienia są bezpłatne. I w takiej sytuacji mało kto idzie na zwolni
                  > enie "na katar".

                  W Anglii pierwsze trzy dni zwolnienia są niepłatne, a reszta po 15 funtów dziennie (grosze). Dotyczy to także kobiet w ciąży. Z moich obserwacji wynika, że mało kto na zwolnienie chodzi. A moje koleżanki w ciąży pracowały tak długo jak mogły, na zwolnienie chodzi tylko jedna, która naprawdę źle się czuje. Inna rzecz, że zwolnienia nie są wydawane na żądanie, czy to w przypadku przeziębienia czy dlatego, że "się należy, bojestem w ciąży". W mojej pracy nie wolno brac urlopów w listopadzie i grudniu. I koleżanka, samotna matka, ma problem, bo przedszkole będzie zamknięte przez dwa tgodnie w grudniu, a ona nie ma tu nikogo. Opłata za opiekunkę równa jest temu co zarobi w tym czasie. Jej mama - nie wiadomo czy może przyjechac. I w pracy nikogo to nie obchodzi, urlopu nie dostanie i już.
                  • carmita80 Re: bingo 12.10.12, 09:03
                    szpil1 napisała:


                    >
                    > W Anglii pierwsze trzy dni zwolnienia są niepłatne, a reszta po 15 funtów dzien
                    > nie (grosze). Dotyczy to także kobiet w ciąży.

                    W Anglii to zalezy od pracodawcy. Moj przedostatni placil za wszystkie dni zwolnienia, poczawszy od pierwszego i placil 100% stawki (a i tak rzadko kto chodzil) a ostatni placil 70% a pierwsze dwa byly nieplatne. Generalnie jednak na pierwsze 5 dni choroby wogole zwolnienia nie trzeba miec. Tak firma moze nie udzialac urlopow w jakins konkretnym okresle ale na pracownik moze sie zgodzic albo poszukac in.ej ptacy. Do przedszkoli sa doolaty a juz dla samotnych matek tym bardziej, najbardziej sie takiej oplaci pracowac tylko 16 h tygpdniowo. Jesli przedszkole jest zamkniete w grudniu 2 tygodnie to sie szuka opiekunki tzw. child minder - sa one o wiele tansze i dosc elastyczne. Akuray w Anglii council pomoze znalezc jesli jest potrzeba zwlaszcza samotnej matce, ktore to rzadko kiedy na full time pracuja. Jesli maja dzieci pracowac nie musza wogole, panstwi placi za dom, council tax, jedzenie dla dzieci w szkole, uniformy plus dostaja kase na zycie. Owszem kokosy to nie sa ale moga normalnie zyc. W uk ciazy nie traktuje sie jak choroby a te co musza owszem zwolnienia dostaja. Nie tylko w uk tak jest.

                • kai_30 Re: bingo 14.10.12, 11:09
                  aquarianna napisał(a):

                  >
                  > Nie kojarzę teraz, czy to był pomysł na zmiany w Polsce czy faktycznie tak jest
                  > w którymś z krajów UE (chyba raczej to), ale słyszałam o idei, wg której pierw
                  > sze 4 dni zwolnienia są bezpłatne. I w takiej sytuacji mało kto idzie na zwolni
                  > enie "na katar".

                  W Polsce był podobny pomysł kilka lat temu. Nie pamiętam tylko, czy to była kwestia zwolnień krótszych niż trzy- czy czterodniowe, ale z pewnością krótkie zwolnienia miały być niepłatne. Bardzo szybciutko się z tego wycofano, bo okazało się (cóż za niespodzianka big_grin), że nawet przy katarku ludzie idą na tygodniowe, pełnopłatne zwolnienie, zamiast na trzy dni. Ot, polska mentalność.

                  Z tym, że przepis rzeczywiście był nieprzemyślany: jeśli 3 dni L-4, to bezpłatne, a jeśli 4 (czy tam 5), to już płatne normalnie. Wiadomo było, że w takiej sytuacji ludzie zamiast skracać L-4 (bo to jednak 80%...), będą przedłużać (lepsze 80% niż nic). Być może gdyby pierwsze trzy dni były bezpłatne zawsze, niezaleznie od długości zwolnienia, byłoby już inaczej.
              • moofka Re: bingo 12.10.12, 06:08
                przez kilkanaście lat macierzyństwa i pracy zawodowej zwolnienie na córę wzięła
                > m jeden raz - babci też nie było blisko niestety, ale znalazłam sobie w pobliżu
                > uroczą starszą panią emerytkę, do której po prostu dzwoniłam gdy była taka pot
                > rzeba i siedziała z dzieckiem. Dla chcącego nie ma nic trudnego, naprawdę.
                >

                do kataru moze byc i pani emerytka i stroz,
                ale dziecko naprawde chore goraczkujace wymiotujace potrzebuje rodzica
                nie tylko do podania lekarstw
                tylko dlatego ze jest chore i bezbronne i samo nie wie, co sie dzieje
                i nikt taka jak matka czy ojciec nie zajmie sie nim wtedy
                u mnie w pracy bylo podobne podojescie do zwolnien, ale ma glowie stawalismy ze by dzieci mialy opieke jak nalezy w krytycznych momentach a nie sasiadke z lapanki
                teraz pracuje w budzetowce i widze bardzo inne podejscie do kwestii praw i przepisow
                mija szosty tydzien roku szkolnego, a jeden z pracownikow jest juz na 3 tygodniowym zwolnieniu
                wszyscy kiwaja glowami ze zrozumieniem i mowia no tak 2 malych dzieci przeciez
                od prywaciarza juz by lecial pewnie
                • aquarianna Re: bingo 12.10.12, 07:52
                  > teraz pracuje w budzetowce i widze bardzo inne podejscie do kwestii praw i prz
                  > episow mija szosty tydzien roku szkolnego, a jeden z pracownikow jest juz na 3 tygodni
                  > owym zwolnieniu wszyscy kiwaja glowami ze zrozumieniem i mowia no tak 2 malych dzieci > przeciez od prywaciarza juz by lecial pewnie

                  Moofka, błaaaaaaaagam, nie ośmieszaj się takimi porównaniami budżetówki do prywatnego przedsiębiorstwa. Nie ma w tym, co piszesz, żadnej zasługi budżetówki, gdzie kasa zawsze jest gwarantowana, bo pochodzi z podatków zdartych innym. Zatem czym tu się chwalić? Mieć stały dopływ kasy, nie zastanawiając się skąd się ona bierze, bo zawsze się skądś weźmie, to naprawdę żaden wyczyn.
                  • moofka Re: bingo 14.10.12, 21:04

                    >
                    > Moofka, błaaaaaaaagam, nie ośmieszaj się takimi porównaniami budżetówki do pryw
                    > atnego przedsiębiorstwa. Nie ma w tym, co piszesz, żadnej zasługi budżetówki, g
                    > dzie kasa zawsze jest gwarantowana, bo pochodzi z podatków zdartych innym. Zate
                    > m czym tu się chwalić? Mieć stały dopływ kasy, nie zastanawiając się skąd się o
                    > na bierze, bo zawsze się skądś weźmie, to naprawdę żaden wyczyn.

                    prawo pracy jest takie samo dla wszystkich
                    i obowiazki kazde swoje ma
                    w przypadku pracy w szkole nawet wiecej problemow wynika z nieobecnosci
                    bo po pierwsze jest obsuwa w realizacji programu
                    po drugie trzeba organizowac zastepstwa - platne o zgrozo
                    u prywaciarza po prostu ktos robi wiecej w tym czasie biezacych spraw
                    a zaleglosci nadrobi chorujacy po powrocie
                    kwestia dogadania
                • 18lipcowa3 Re: bingo 12.10.12, 08:58

                  > mija szosty tydzien roku szkolnego, a jeden z pracownikow jest juz na 3 tygodni
                  > owym zwolnieniu
                  > wszyscy kiwaja glowami ze zrozumieniem i mowia no tak 2 malych dzieci przeciez
                  > od prywaciarza juz by lecial pewnie



                  U mnie w pracy podobnie. Szanuje sie rodziców, przyjmuje do pracy kobiety nie pytając ile ma dzieci, daje zwolnienia bez mrugnięcia okiem i komentarzy. A cięzarne wypycha na L4.
                  DO takiej roboty ludzie sie pchaja i jakos chetnie wracają.
                  A zorganizowana tak że choroba dziecka kilku pracowników nie sprawia że firma pada.
                  To juz wole mniej zarobic, ale korzystac ze swoich praw a nie potulnie zapitalac do pracy z grypa a dziecko z obcymi zostawiac.
                  • dorek3 Re: bingo 12.10.12, 10:09
                    A gdzie indziej są takie przerosty zatrudnienia, że może kilka osób z działu pójść na chorobowe i dalej nikt nie ma stresu? A cieząrne misiącami siedzieć na L4 bez powodu. Niestety budżetówka żeruje od początku do końca na pieniądzach ściągniętych z całej reszty. Naprawdę nie ma się czym chwalić.
                    • 18lipcowa3 Re: bingo 12.10.12, 10:30
                      dorek3 napisała:

                      > A gdzie indziej są takie przerosty zatrudnienia, że może kilka osób z działu pó
                      > jść na chorobowe i dalej nikt nie ma stresu? A cieząrne misiącami siedzieć na L
                      > 4 bez powodu.

                      4 ciezarne pojdą, 4 akurat wrócą ,rotacja jest.

                      • dorek3 Re: bingo 12.10.12, 10:36
                        Ale to oznacza że w takiej komórce jest o 4 etaty za duzo!. Ktos za to płaci. Podpowiem Ci kto, my wszyscy.
                • dorek3 Re: bingo 12.10.12, 10:01
                  Bo łatwo jest kiwać głowami ze zrozumieniem jak się dostaje pensje z jakiegos tam budżetu centralnego i obecny czy nie i tak się to nie przekłada na żaden wynik finansowy. Jeśli dziecko w ciągu tych 3 tygodni nie jest tak powaznie chore że wymaga np hospitalizacji to ja bym sie wcale nie dziwiła żadnym "prywaciarzom".
              • mmsgallery Re: bingo 12.10.12, 19:38
                Yoko
                Twoja stopka rozbawiła mnie lepiej niż Demotywatory dziśsmile
            • wuika Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 21:25
              Nie wzięłabyś zwolnienia. I zrobiła co? Dziecko zostawiła same w domu? Opchnęła do placówki, uprzednio faszerując lekami, żeby wyglądało jak zdrowe i rozłożyło się dopiero w trakcie pobytu? Zabrała ze sobą do pracy? Co robisz z chorym dzieckiem, jeśli nie da się w danym momencie załatwić innej opieki?
              • aquarianna Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 22:34
                > Co robisz z chorym dz
                > ieckiem, jeśli nie da się w danym momencie załatwić innej opieki?

                A wyobraź sobie, co robisz z dzieckiem, jeśli sama zachorujesz na tyle poważnie, że musisz iść do szpitala. Albo musisz wyjechać na tydzień w podróż służbową (odmowa wyjazdu = odmowa wykonania obowiązków służbowych = możliwość zwolnienia dyscyplinarnego). Jak sądzę wyjście awaryjne znalazłoby się bez większego problemu. Ale jak nie ma parcia, bo chroni mnie prawo pracy, to po kija się nadwyrężać, prawda?
                • alienka20 Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 00:36
                  Matka mająca pod opieką dziecko do lat 4, nie może być wysyłana w delegację bez uzyskania jej zgody. W każdym sądzie wybroniłaby się z tej dyscyplinarki.
        • wuika Re: pracodawca i podejście do 11.10.12, 21:17
          Nie potrzeba wielce poważnej choroby, żeby dziecko musiało zostać w domu przez tydzień. Był niedawno wątek, że część żłobków i przedszkoli nie przyjmie dziecka, jeśli to kaszle czy ma katar. Wystarczy taka pierdoła i nieszczęśliwe zrządzenie losu, żeby wyłączyło to pracownika na tydzień z pracy. Sama miałam tak niedawno. Niby mam mamę na miejscu, która - poza pójściem do lekarza - zajmie się moimi dziećmi, jeśli te nie będą bardzo poważnie chore. Ale akurat była w sanatorium, tata miał kontrole z urzędów, szwagierka pojechała na wycieczkę z dziećmi, a mężowi kroiło się szkolenie. I z głupim katarem, dwa tygodnie po powrocie do pracy, musiałam iść na dzieciowe zwolnienie, mimo, że teoretycznie, planów awaryjnych jest multum.
          • duzeq Re: pracodawca i podejście do 12.10.12, 23:35
            > Nie potrzeba wielce poważnej choroby, żeby dziecko musiało zostać w domu przez
            > tydzień (...) I z głupim katarem, dwa tygodnie po powrocie
            > do pracy, musiałam iść na dzieciowe zwolnienie, mimo, że teoretycznie, planów a
            > waryjnych jest multum.

            Blagam, nie mow mi, ze siedzialas tydzien w domu tylko dlatego, ze dziecie mialo katar...???
            Bo w tym przypadku trzeba uzdrowic caly system na wzor krajow zimnego chowu i skoncza sie wszelkie bolaczki pt. co zrobic z dzieckiem.
            • zoszkaz Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 00:56
              Przeraza mnie postawa niektorych osob na tym forum. Zaczelam nowa prace i po miesiacu dziecko mi sie rozchorowalo nikt, absolutnie nikt nie mial problemu z tym, ze musze wziasc kilka dni wolnego. Przez ta glupia polska mentalnosc czulam sie winna (zwlaszcza ze pracuje glownie z niedzieciatymi) no bo jak niedyspozycyjna, zawiodlam itd. Postawa moich pracodawcow jest super. Priorytetem jest rodzina, powtarzane mam to do znudzenia. To ze mam dzieci nie dyskwalifikuje mnie jako pracownika, mam czuc sie bezpiecznie w pracy. Wystarczajacym stresem jest choroba mojego dziecka i to ja jako matka mam prawo i obowiazek byc z nim w tym czasie. Dobrze zorganizowana firma bierze pod uwage takie sytuacje i jest w stanie sobie wtedy poradzic. Kiedy wszystko jest ok daje z siebie 110% w pracy a to dlatego ze wiem ze w sytuacjach kryzysowych dla mnie otrzymam wsparcie od mojego pracodawcy, ot i cala tajemnica dobrego zarzadzania ludzmi i motywowania ich. Wyzej opisywane zdarzenia to po prostu ludzka podlosc, wyscig szczurow i brak umiejetnosci zarzadzania. Zycie rodzinne posiadanie dzieci to normalna rzecz tez ciezka praca a nie jakas fanaberia i powod do wstydu. Zycze autorce watku znalezienia ludzkiej pracy w przyszlosci polecilabym moja firme ale niestety to nie Polsce. Pozdrawiam...
              • kub-ma Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 08:10
                zoszkaz napisała:

                > . Dobrze zorganizowana firma bierze pod uwage takie sytuacje i jest w st
                > anie sobie wtedy poradzic. Kiedy wszystko jest ok daje z siebie 110% w pracy a
                > to dlatego ze wiem ze w sytuacjach kryzysowych dla mnie otrzymam wsparcie od m
                > ojego pracodawcy, ot i cala tajemnica dobrego zarzadzania ludzmi i motywowania
                > ich.

                I to jest sedno całej tej sprawy.

                > Zycie rodzinne posiadanie dzieci to normalna rzec
                > z tez ciezka praca a nie jakas fanaberia i powod do wstydu.

                I niestety częśc o tym zapomniała i chce wmówi pozostałym, że mają rację.
                • mirmunn Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 08:38
                  Kolejny wątek i znów to samo...
                  Po prostu- trzeba sobie uświadomić, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                  Inaczej oceni ten odwieczny problem (uwaga, polecę stereotypem): leniwa biurwa, korponiewolnik , wyzyskiwacz z DG i bezmózgowa kura domowa, roszczeniowa krowiasta mamuśka, tudzież utrzymanek/utrzymanka.

                  Ideałem byłyby indywidualne konta ubezpieczeniowe lub zarobki na poziomie takim, że nie trzeba byłoby państwowego socjala.
                  Niestety, ideałów nie ma, też nad tym bolejęsmile
              • larrisa Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 13:48
                Prosze napisz jak zabezpieczyć ma sie firma zatrudniająca dwóch, albo i trzech pracowników? Ma trzymać kolejnego na dodatkowym etacie na wszelki wypadek? Moja księgowa ma swoje biuro rachunkowe i zatrudnia dwie pracownice. Co jej poradzisz gdy obie pójdą na l4, a za tydzień będzie przypadał termin podatkowy? To o czym piszesz moze działać dobrze w większych firmach. W mniejszych może rozłożyć firmę, masz tego świadimosc pani "rodzina jest priorytetem"? A teraz wyobraź sobie, ze pracodawca też może mieć swoją rodzinę, niespodzianka prawda, którą twoje L4, i kolejnej pracownicy, może narazić na utratę źródła dochodu, albo na to, że rodzica będą oglądać na zdjęciu, bo w czasie gdy ty będziesz dziecku z moska obcierać katarek właściciel będzie zapierniczał żeby zarobić na siebie i na zapłatę twojego chorobowego.
                • kub-ma Re: pracodawca i podejście do 13.10.12, 15:18
                  Jeżeli ktoś dostaje L4, to znaczy że nie jest w tym czasie zdolny do pracy. (nie wspominam o tych którzy kombinują) i takie sytuacje się zdarzają. Nawet dwóch pracownikow w jednym czasie. I nie ma zmiłuj, bo z łóżkiem do pracy nie przyjdzie. Ja rzadko choruję, ale jak mnie rozłoży, to nawet gdyby mnie pracodawca straszył zwolnieniem, to nic dobrego w pracy nie zrobię (jeżeli nawet do niej jakimś cudem dotrę).
                  Normalnie człowiek jak ma możliwość, żeby z dzieckiem ktoś został gdy jest chore, to z tej możliwości korzysta:babcia, ciocia, współmałżonek, jak go stać to nawet opiekunka. I wszyscy których znam tym tropem idą, bo nieobecnosć w pracy jest dla nich stresem. Ale czasami nie ma wyjścia i na opiekę nad dzieckiem trzeba iść (z duszą na ramieniu i ze strachem w oczach). I cały problem polega na tym, że pracownik MA DO TEGO PRAWO.
                  • duzeq Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 20:21
                    Alez oczywiscie, ze pracownik ma prawo do pojscia na L4 jezeli jest chory badz wziac opieke na dzieckiem, ktore jest CHORE. Tyle ze katar nie powinien byc traktowany jak choroba, a
                    pracodawca moze zrzedzic, jezeli ktos, kto ledwo zaczal prace, spada na 4 dni, bo w czasie okresie probnego jednak oczekuje sie pewnej inicjatywy i starania ze strony pracownika. I tyle. Pracownik ma prawa, pracodawca ma prawa.
                • zoszkaz Re: pracodawca i podejście do 15.10.12, 01:16
                  > Prosze napisz jak zabezpieczyć ma sie firma zatrudniająca dwóch, albo i trzech
                  > pracowników? Ma trzymać kolejnego na dodatkowym etacie na wszelki wypadek? Moja
                  > księgowa ma swoje biuro rachunkowe i zatrudnia dwie pracownice. Co jej poradzi
                  > sz gdy obie pójdą na l4, a za tydzień będzie przypadał termin podatkowy? To o c
                  > zym piszesz moze działać dobrze w większych firmach. W mniejszych może rozłożyć
                  > firmę, masz tego świadimosc pani "rodzina jest priorytetem"?
                  Dlatego radze zastanowic sie w momencie zatrudniania nowego pracownika, a jesli sie zatrudnilo kogos kto posiada dzieci to nie, nie miesci mi sie w glowie wyzej opisane zachowanie pracodawcy.
                  A teraz wyobraź s
                  > obie, ze pracodawca też może mieć swoją rodzinę, niespodzianka prawda, którą tw
                  > oje L4, i kolejnej pracownicy, może narazić na utratę źródła dochodu, albo na t
                  > o, że rodzica będą oglądać na zdjęciu, bo w czasie gdy ty będziesz dziecku z mo
                  > ska obcierać katarek właściciel będzie zapierniczał żeby zarobić na siebie i na
                  > zapłatę twojego chorobowego.
                  Po pierwsze nie mowimy tutaj o obcieraniu katarku tylko o chorym dziecku, ktoremu rodzic musi zapewnic opieke. Po drugie okreslenie pracownik nie jest jednoznaczne z niewolnik. Po trzecie jezeli pracodawca traktuje pracownika jak swoja wlasnosc to szczerze mowiac moge tylko wyrazic wyrazy wspolczucia jego dzieciom, ze maja tatusia buraka ktory mimo posiadania dzieci nie ma w sobie za grosz zrozumienia dla innych rodzicow. Pochwalasz postawe opisanego wyzej pracodawcy wspolczuje i Tobie. Owszem nie musi on byc szczesliwy i piac z zachwytu, ze pracownik mu nawalil ale odgrazanie sie tej kobiecie i strojenie fochow jest niedopuszczalne i uwlaczajace godnosci drugiego czlowieka. Twoim zdaniem autorka watku ma rzucic prace i wbic zeby w sciane, czy moze zamknac chore dziecko samo w domu i ochoczo pomknac do pracy zeby zadowolic szefunia. Moze powinna wskoczyc w wor pokutny po powrocie po zwolnieniu...no nie wiem opcji jest duzo. Kazda sytuacje da sie rozwiazac w cywilizowany sposob tylko troche kultury osobistej trzeba i poszanowania czlowieka a tutaj tego zabraklo i smutne, ze nie dziwi mnie to po lekturze chocby Twojego postu.
                  • zoszkaz Re: pracodawca i podejście do 15.10.12, 01:28
                    Dodam jeszcze w swoim wzburzeniu, ze to pracodawca podejmuje decyzje kogo zatrudnia. Moze miec pretensje tylko do siebie jesli dokonal zlego, w jego mniemaniu, wyboru. Ludzie posiadajacy dzieci o zgrozo tez ubiegaja sie o pracesmilesmile Trzeba uwazacsmile
                  • larrisa Re: pracodawca i podejście do 16.10.12, 11:05
                    Owszem pracownik nie jest niewolnikiem ale pracodawca nie jest jeleniem. Ja wiem że miło mieć wolne za które ktoś płaci. Ale prawda jest taką skoro ty nie pracujesz a ktoś ci płaci, ti znaczy ze ktoś pracuje za ciebie i musi ci oddać własne pieniądze. Cudów nie ma. Powiedz mu dlaczego tak łatwo brać od kogoś, a przecież mozna załatwić płatną opiekunkę do dziecka, tylko ze taniej wyjdzie zabrać innej osobie, której nie kapie z nieba tylko dlatego ze jest pracodawcą.
            • wuika Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 19:44
              Nie, nie siedziałam tydzień - siedziałam trzy dni. Potem moja mama wróciła z sanatorium i przejęła dwa chore niemowlaki. Gdyby nie była w stanie przejąć, siedziałabym tydzień. I nie, nie z katarem, tylko zanosiły się kaszlem, nie przyjęto by ich do żłobka. Nie mam na podorędziu niańki od bliźniaków, no po prostu nie mam. Jak wspomniałam, teoretycznie możliwości 'podrzucenia' dzieci mam kilka, pechowo się zdarzyło, że przez trzy dni nie było jak i komu. Miałam je podrzucać do żłobka i uciekać, zanim przyjdzie opiekunka, czy jak?
              • duzeq Re: pracodawca i podejście do 14.10.12, 20:18
                Sorry, ale ja nie jestem duchem swietym, zeby wiedziec jak wygladala sytuacja. Tym bardziej, ze najpierw piszesz:
                "Nie potrzeba wielce poważnej choroby, żeby dziecko musiało zostać w domu przez tydzień"
                Po czym sie okazuje, ze: > Nie, nie siedziałam tydzień - siedziałam trzy dni. Potem moja mama wróciła z sanatorium i przejęła dwa chore niemowlaki"

                Czyli najpierw dziecko, potem jednak blizniaki, najpierw tydzien, a jednak mama sie pojawila.
                Rozumiem, ze musialabys zostac tydzien gdyby nie mama, ale ty WRACALAS do pracy, w ktorej, zakladam, troche popracowalas. Pracodawca wie, ze masz blizniaki, wiec musi sie nastawic, ze jak nie jedno, to drugie. I to jest jak najbardziej normalne, ale zalozycielka watku spada na cztery dni w czasie okresie probnego. No pech, po prostu pech, ale nalezy tez zrozumiec pracodawce, ktory ja dopiero co zatrudnil, ze nie musi skakac do gory z radosci. Tym bardziej, ze nie wiemy co zalozycielka watku obiecala, zeby dostac te prace.

                Najpierw piszesz:
                "I z głupim katarem, dwa tygodnie po powrocie do pracy, musiałam iść na dzieciowe zwolnienie, mimo, że teoretycznie, planów awaryjnych jest multum.
                A potem:
                " I nie, nie z katarem, tylko zanosiły się kaszlem, nie przyjęto by ich do żłobka"

                Abstrahujac od kataru, ktory zamienil sie w zanoszacy kaszel, jeszcze raz odpowiadam, ze wystarczy uzdrowic system zlobkowo-przedszkolny w Polsce, bo jezeli sa kraje, w ktorych dzieci pomimo kataru i kaszlu (oczywiscie przy zalozeniu, ze nic im sie poza tym nie dzieje) uczeszczaja do tego typu placowek i nie padaja trupem, to w Polsce nic strasznego tez by sie nie wydarzylo.
    • asia_i_p Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 14.10.12, 20:02
      Dla mnie nienormalne jest podejście pracodawcy.
      4 dni to nie bumelka, tylko minimum przy chorobie, a jesienią ludzie chorują - nie tylko dzieci. Tak, wiem, szef pewnie w życiu na zwolnienie na dziecko nie poszedł, bo ma niepracującą żonę.

      Jeżeli dzieci mają się rodzić, to się nimi trzeba zajmować. I ktoś, kto to robi, nie będzie w tym czasie w pracy, a społeczeństwo poprzez swoich przedstawicieli zasugerowało, ustalając pewne prawa, że się na to zgadza. I ja rozumiem, że danemu pracodawcy dużo lepiej rozwijało by się firmę, gdyby tego nie było. A jeszcze lepiej, gdyby nie było podatków - ale jednak w interesie społecznym jest, żeby jakieś były.

      Prawo jest, jakie jest. Firma powinna uwzględniać podstawowe prawa pracownicze, typu zwolnienie chorobowe albo opiekę nad dzieckiem, w swojej organizacji pracy, a nie usiłować wzbudzić w pracowniku wyrzuty sumienia, że nie jest cyborgiem. Jak dla mnie szef w tym momencie spada do kategorii "mogę tu popracować, dopóki nie znajdę czegoś lepszego".

      Chyba, że jest to zwykła gierka na zastraszenie młodego pracownika, żeby mu do głowy nie przyszło marzyć o podwyżkach i innych duperelach, i żeby wiedząc, że pracę łatwo stracić, był odpowiednio pokorny i zaangażowany. Ale jeżeli tak, to w sumie i tak nie warto się do tej firmy przywiązywać.
    • suazi1 Re: pracodawca i podejście do rodzcielstwa 16.10.12, 08:31
      Mam podobne doświadczenia w temacie. Polska to nie jest kraj dla "dzieciatych". Co nie znaczy, że masz pozwalać na jeżdżenie po sobie z tego powodu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka