goska797
10.10.12, 14:42
Jestem rozczarowana postawą pracodawcy. Poszłam do nowej pracy od września. Od poczatku informowałam, że mam dziecko, które chodzi do żłobka i może chorować. W złobku jak to w żłobku dzieci łapią choróbska jedne od drugiego. Wczoraj musiałam wziąść 4 dni zwolnienia. Moje pierwsze w tej pracy. Nie miałam z kim zostawić młodego i wyjscia nie bylo. Zadzwonilam do pracodwacy (faceta), że wrócę po weekendzie i usłyszałam, że dezorgaznizuje pracę, powinnam sobie zorganizować babcie (obydwie pracują). Pewnie zaraz ja bede chora i ile mam jeszcze zamiar chodzic na zwolnienia? wobec powyzszego chce ze mna na ten temat pogadac w poniedziałek bo on nie wie jak to dalej ma wyglądać i czy ma sens.
Zastanawiam sie teraz czy wreczy mi wypowiedzenie. Czuje sie nie fajnie, jakbym zorbila coś strasznego, ze jedyna w firmie mam dziecko. Dodatkowo ciagle mam poczucie, że wytyka mi moja niedyspozycyjność po godzinach pracy. Reszta ludzi czesto zostaje po 16, a ja musze leciec do żlobka po dziecko i informuje, że nie zostane dluzej jesli mnie wczesniej o tym nie poinformował.
Zastanawiam sie czy to ja jestem nienormalna i powinnam sie zastanowic czy dam rade pracować? czy moj pracodoawca?