Dodaj do ulubionych

Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was?

12.10.12, 14:54
Bo ja nie wiem skąd się w ludziach najbliższych taki pęd bierze na odwiedzanie położnicy, najlepiej jeszcze w szpitalu.
Może z myślenia że dla baby poród do pikus, jaki by nie był, zaznajomienie się z własnym dzieckiem, dojście do ładu z karmieniem oraz sobą by wyglądac i czuc się jak człowiek- to już nieważne. Babcie MUSZĄ zobaczyć wnuka i koniec.

Mam termin na 20. 12. Być może wyjdę 23, albo 24 nawet.

Zdziwienie nr 1- że nie chcę odwiedzin w szpitalu. No jak to? A ja chce byc sama, już dużym bólem jest dla mnie świadomość że jak bedzie wiecej pacjentek to bede w dwójce. Ale ok.
Chce by był tylko mąz i córka.

Zdziwienie nr 2 - chce spedzic swieta tylko w nowym składzie, czyli 2+2. Nie chcę moich rodziców, teściów , nikogo. Nie chcemy gotowania, sprzatania, tylko skromny obiad normalnie, prezenty dla córek- wiadomo.
Zadnych odwiedzin. Chce dojsc do siebie, pobyc tylko z dziecmi i męzem.

No ja czy ja jestem dziwna.?Bo nikt mi wprost tego nie mówi z racji tego że jestem asertywna i mocno i wyraznie mówię '' MY sie odezwiemy i zaprosimy , a swieta droga rodzino organizuj we wlasnym zakresie, spotkamy sie PO'' a mam wrazenie że normalnie ich obrażam.

Nikt ode mnie nie wymaga bym przygotowywala swieta, pewnie by sami wszystko przyniesli, ale nie chce. Po prostu nie chce. Nie wiem jak sie bede czuła, jak zareaguje córka, jakie bedzie nowe dziecko, czy może kolki, czy bedzie spało, moze bede chodziła w koszuli, może będę chodziła w piersią na wierzchu, no nie wiem.
Dodam ze moja rodzina z obu stron jest dosć hałasliwa i absorbująca. Co ogolnie mi nie przeszkadza, poza sytuacja taką jak wyżej.
Czy to źle że chce byc sama z rodzina a z reszta spotkac sie hmmm pózniej?



Jak było u Was? Jak rozwiązałyscie sprawe?
A moze uwazacie ze przesadzam?
Obserwuj wątek
    • lofmitender Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 14:56
      byla u mnie rodzina , tak jak zreszta u 2 pozostalych dziewczyn z tym ze kazdy wychodzil z nimi na korytarz byl tam kacik z kanapami etc...nikt nie koczowal w pokoju
    • graue_zone Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 14:59
      Jesteś całkiem normalna pod tym względem. Tylko wg. naszych norm powinnaś odwalić całą wigilię sama, z dzieckiem u piersi i jeszcze podać do stołu 20 osobom.
    • imogen0 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:00
      Przy pierwszym dziecku to mi sie wszyscy swięci zwalili do domu nawet kolezanki jakies dalsze,wsciekła byłam
      A drugie dziecko urodziłam daleko od rodziny,tylko ja i mąż i...troche smutno było ale spokojnie przynajmniej
    • irima2 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:02
      Nr 2 się zgadzam. Myślę że po kilku pytaniach czy jesteśmy pewni itd. rodzina dałaby spokój.
      Ale nr 1 - jeżeli nie chodzi o godzinne przesiadywanie tylko 5 minutową wizytę, żeby zobaczyć wnuka i własną córkę po porodzie, to myślę że rodzice mają prawo. Sama też bym chciała wnuka zobaczyć najszybciej jak to się da. Dlatego nie miałam nic przeciwko krótkim wizytom w szpitalu najbliższej rodziny.
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:05
        irima2 napisała:

        > Nr 2 się zgadzam. Myślę że po kilku pytaniach czy jesteśmy pewni itd. rodzina d
        > ałaby spokój.
        > Ale nr 1 - jeżeli nie chodzi o godzinne przesiadywanie tylko 5 minutową wizytę,
        > żeby zobaczyć wnuka i własną córkę po porodzie, to myślę że rodzice mają prawo
        > . Sama też bym chciała wnuka zobaczyć najszybciej jak to się da. Dlatego nie mi
        > ałam nic przeciwko krótkim wizytom w szpitalu najbliższej rodziny.



        No tak ale u mnie wiąże się to z przyjazdem z miasta odległego o 200 km.
      • ania579 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:54
        A ja mysle, ze nie maja prawa, jesli kobieta sobie tego nie zyczy. Ja nie chcialam zadnych wizyt w szpitalu, bo byloby to dla mnie krepujace. Swoim rodzicom powiedzialam to sama, a meza zobowiazalam do doplinowania, zeby tesciowie nie pojawili sie w szpitalu z wizyta.

        Przez pierwsze dwa tygodnie w domu tez nie przyjmowalismy zadnych gosci (wlaczajac w to rodzicow i tesciow), bo chcielismy sie sami oswoic i poznac z naszym dzieckiem. Z perspektywy czasu uwazam, ze to byla najlepsza decyzja, jaka moglismy podjac i drugi raz zrobilabym tak samo. Dzieki temu to my bylismy pozniej "ekspertami" od wlasnego dziecka a nie histeryzujace babcie. No i mielismy duzo spokoju i czasu dla siebie.

      • soha2 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 19:35
        bez przesady
        czekali 9 m-cy, poczekają jeszcze i ze dwa tygodnie
        poza tym łażenie po odziale położniczym mamusi, tatusia, teściowej, teścia, siostry, brata, szwagierki, 3 szawgrów itd nawet na przysłowiowe 5 minut w momentach, gdy położnica 12 ha po porodzie chce się wyspać/wykąpać, uczy się karmić dziecko a tu teść z dwójką synów wparowuje to raczej nie jest komfortowa sytuacja
        dlatego ja wyjechałam na poród kilka godzin jazdy w jedną stronę od miejsca zamieszkania i miałam święty spokój
    • kamelia04.08.2007 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:03
      skoro jeste asertywna, to sobie chyba z tym poradzisz, nie?
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:05
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > skoro jeste asertywna, to sobie chyba z tym poradzisz, nie?

        A czy ja pytam jak sobie poradzic?
        • kamelia04.08.2007 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:13
          no to jaki masz problem?

          dziwia sie, to ich prawo. Ty nie chcesz miec gosci 5 minut po wyjsciu dziecka z brzucha, twoje prawo.
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:14
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > no to jaki masz problem?


            żaden a wyglądam?


            • kamelia04.08.2007 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:24
              jesli nie ma problemu i nic cie to nie obchodzi, no to po co wypisałas ten elaborat? ze jak to oni sie dziwia i jak moga, bo ty to rodzaca i połoznica itd, itp...
              • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:57

                wiesz co, a po co ty w ogole zakladasz watki?
                po co inni zakladaja?



                kamelia04.08.2007 napisała:

                > jesli nie ma problemu i nic cie to nie obchodzi, no to po co wypisałas ten elab
                > orat? ze jak to oni sie dziwia i jak moga, bo ty to rodzaca i połoznica itd, it
                > p...

              • mia_siochi Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 08:41
                Lipcowa to mocna w gębie na forum.
                • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 09:03
                  mia_siochi napisała:

                  > Lipcowa to mocna w gębie na forum.



                  tak jak i ty
          • vesper_lynd_1 ona nie ma żadnego problemu;) 13.10.12, 11:24


            ...ona przyszła przeczytać, że "oh, jak wspaniale robisz" albo pokłócić się z tymi, które twierdzą , że " one by tak nie mogły"wink- cała Lipcowa....
    • guderianka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:04
      Nie wiadomo co będziesz czuła i myślała w grudniu. Optyka się jednak zmienia-pojawia się (zazwyczaj) przemożona chęć pochwalenia sie nowym dzieciem wink
      U mnie w szpitalu po porodzie był Mąż (on codziennie, przyjeżdzał mi pomagać), raz były dzieci i raz moja Mama którą poprosiłam by przyjechała.
      Po powrocie do domu zaprosiliśmy teścia i teściową którzy pojawili się jak Młody miał 7 i 10 dni (przyjechali osobno), znajomi wpadali po zapytaniu czy mogą, nie było sytuacji by to rodzina/znajomi narzucili mi kiedy mają przyjść.
      Po urodzeniu Młodszej z kolei po 5 dniach zrobiłam "pępkowe" i zaprosiłam przyjaciół, dość szybko zjawiła sie rodzina. No, ale wtedy po sn smigałam jak ta łania wink
      • franczii Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:30
        po
        > jawia się (zazwyczaj) przemożona chęć pochwalenia sie nowym dzieciem wink

        Dokladnie. Mnie nosilo zeby pokazac synow kazdemu kto chcial ogladacbig_grin
        A moja radosc byla taka ze 4 sciany by nie wystarczyly zeby ja pomiescic.
    • marcowa_aprilla Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:05
      uważam tak jak ty, natomiast z uwagi na to ze to pierwszy wnuk i wogóle dziecko w rodzinie to nie zakażę dziadkom odwiedzin w szpitalu. Myślę, ze mąż z nimi pogada, pokaże dziecko, ja powiem cześć leżąc w łóżku, no chyba ze będę sie super czuła i papa
      w domu na szczęscie na dole mieszka babcia męża, wiec jak ktoś przyjedzie to bedzie siedzieć u niej a do nas jedynie zajrzy na 2 minuty zobaczyć dziecko. Wyjątek robię dla moich rodziców, ale wiem ze oni są na tyle empatyczni ze nie będą mi siedzieć nad głową, mama coś pewnie pomoże itp.
    • jajko54 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:08
      18lipcowa3 napisała:

      > Bo ja nie wiem skąd się w ludziach najbliższych taki pęd bierze na odwiedzanie
      > położnicy, najlepiej jeszcze w szpitalu.

      skąd? bo to nowe dziecko to również ich rodzina, często wyczekiwana i kochana już przed narodzinami. nie miałabym serca zabronić najbliższej rodzinie odwiedzin w szpitalu czy krótko po wyjsciu. ale moja rodzina jest normalna i bierze pod uwagę równiez dobro i samopoczucie położnicy, pała chęcią pomocy itp.
      • jajko54 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:08
        i jeszcze - mam nadzieję że jak mi się urodzi wnuk to synowe pozwolą mi się z nim zobaczyć wczesniej niż miesiąc po narodzinach...
        • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:11
          jajko54 napisała:

          > i jeszcze - mam nadzieję że jak mi się urodzi wnuk to synowe pozwolą mi się z n
          > im zobaczyć wczesniej niż miesiąc po narodzinach...


          o jezu nie histeryzuj
          ja pisalam o wizycie w swieta podczas gdy dziecko ma sie urodzic 20go
          widzisz roznice?
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:10
        ale moja rodzina jest normalna i bierze pod
        > uwagę równiez dobro i samopoczucie położnicy, pała chęcią pomocy itp.


        ale moja też, jak najbardziej
        tylko chce troche czasu dla siebie, pomocy nie potrzebuję
      • ada1214 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 08:53
        skąd? bo to nowe dziecko to również ich rodzina, często wyczekiwana i kochana j
        > uż przed narodzinami.

        ee tam
        po prostu takie malenstwo fajnie wyglada- wszystko ma takie mikroskopijne
        malenkie dzieci zawsze wzbudzja zainteresowanie- w sklepie, na ulicy, gdziekowliek- i kochanie/wyczekiwanie niewiele ma z tym wspolnego
    • jowita771 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:17
      Uważam, że nie przesadzasz. To do Ciebie się powinna rodzina dostosować w tym wypadku. Pamiętam, jak po urodzeniu pierwszego dziecka miałam w szpitalu wizytę teściów i mamy, ale to ok, nie miałam nic przeciwko, zwłaszcza, że byli chwilkę, ale oprócz nich przyszła siostra teściowej z mężem i córką. I nie dość, że siedzieli najdłużej, to jeszcze chciała przyjść następnego dnia. I była w sali równocześnie z moją mamą, a lekarz wszedł i powiedział, że może być tylko jedna osoba, to ciotka stała jak wryta, moja mama wyszła na korytarz.
    • kamelia04.08.2007 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:18
      w ogóle problem wymyslony, bo nie wiesz kiedy urodzisz. Chyba, ze masz juz umówiona cesarke na ten dzień.

      Może urodzisz 15 czy 16 grudnia, wtedy bedzie sie mozna spotkac na chwile na kawe, a może urodzisz 27 i spedzicie swieta razem.

      Dumanie na podstawie wrózenia z fusów.

      ja moje starszej córce, w dniu narodzin młodszej, kupowalam buty w centrum habdlowym, potem męzowi w południe przy obiedzie mówilam, ze to nie na dzisiaj, a wieczorem malutka juz była na swiecie.
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:59
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > w ogóle problem wymyslony, bo nie wiesz kiedy urodzisz. Chyba, ze masz juz umów
        > iona cesarke na ten dzień.


        o jezu to juz ty nie wymyslaj
        po co czytasz elaboraty jak nie ma problemu?


        > Może urodzisz 15 czy 16 grudnia, wtedy bedzie sie mozna spotkac na chwile na ka
        > we, a może urodzisz 27 i spedzicie swieta razem.
        >
        > Dumanie na podstawie wrózenia z fusów.


        Z du.. y nie z fusów.
        20 najpózniej bede po porodzie.


        • kamelia04.08.2007 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:05
          ty lipcowa, ty nawet przy byle poscie potrafisz zadyme zrobic.

          Nie chcesz by ci ludzie odpowiadali, to nie zakładaj wątków.
          Po kija założyłas ten watek, teraz sie kłócisz o byle gó....
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:22
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > ty lipcowa, ty nawet przy byle poscie potrafisz zadyme zrobic.


            pleciesz jak zwykle
            • kosheen4 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:01
              18lipcowa3 napisała:

              > kamelia04.08.2007 napisała:
              >
              > > ty lipcowa, ty nawet przy byle poscie potrafisz zadyme zrobic.
              >
              >
              > pleciesz jak zwykle

              kamelia, kwestia czasu jak zacznie jojczeć co wam takiego zrobiłam, dlaczego mnie nienawidzicie suspicious
    • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:50
      Tylko weż pod uwagę,że będziesz po cesarce,może sobie poradzisz i szybko wstaniesz i będziesz śmigać a może i nie ! Ja bym wysłała starsze dziecko do dziadków na dzień dwa,nigdy nie wiesz,w jakim stopniu ciężko będzie...Ja wstawanie w nocy ,z łóżka pamiętam jak koszmar,przez jakieś 2tyg.po cc!

      U mnie w szpitalu wiadomo byli wszyscy,kwiaty ,balony ,prezenty,cudnie było!Kulturalni ludzie,posiedzieli pół.godz. i do domu. miłym gestem było jak przynosili coś do jedzonka mężowi ,troskliwismilePierwszej nocy został mąż,drugiej siostra,żeby on odpoczął(wziął wolne na 4 dni)załatwiał formalności itd.
      Do domu,zapraszałam po miesiącu ja,inaczej sobie nie wyobrażam.
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:01
        kkalipso napisała:

        > Tylko weż pod uwagę,że będziesz po cesarce,może sobie poradzisz i szybko wstani
        > esz i będziesz śmigać a może i nie ! Ja bym wysłała starsze dziecko do dziadków
        > na dzień dwa,nigdy nie wiesz,w jakim stopniu ciężko będzie...Ja wstawanie w no
        > cy ,z łóżka pamiętam jak koszmar,przez jakieś 2tyg.po cc!

        Nie ma mowy o odsyłaniu dziecka.
        Bedze w przedszkolu, a potem zwyczajnie ze mną i z męzem.

        > U mnie w szpitalu wiadomo byli wszyscy,kwiaty ,balony ,prezenty,cudnie było!Kul
        > turalni ludzie,posiedzieli pół.godz. i do domu. miłym gestem było jak przynosil
        > i coś do jedzonka mężowi ,troskliwismile

        Mój mąz ma ręce i sam umie ugotowac nam wszystkim.

        Pierwszej nocy został mąż,drugiej siostra,
        > żeby on odpoczął(wziął wolne na 4 dni)załatwiał formalności itd.


        A po czymże odpoczywał Twoj mąż ze az siostre wołałaś? O litosci!


        • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:08
          18lipcowa3 napisała:

          > A po czymże odpoczywał Twoj mąż ze az siostre wołałaś? O litosci!

          Po dwóch dniach niby spania na tym skórzanym szpitalnym fotelu,zmęczony był biedak !To było w planach od początku.Ani chwili sama nie byłam!
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:21

            > Po dwóch dniach niby spania na tym skórzanym szpitalnym fotelu,zmęczony był bie
            > dak !To było w planach od początku.Ani chwili sama nie byłam!


            a czemuż on spał w szpitalu?
            • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:26
              18lipcowa3 napisała:

              > a czemuż on spał w szpitalu?

              Jak to czemu,żeby być z nami ! On nie z tych co idą opijać z kolegami!
              • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:30

                > Jak to czemu,żeby być z nami ! On nie z tych co idą opijać z kolegami!


                aha bo juz myślalam ze to on rodził
                mój mąz na noce ma zamiar wracac do domu
                bez robienia popijawy tylko do starszego dziecka

                do głowy by mi nie przyszło ze ma spac na fotelu koło mnie 2 noce
                • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:32
                  a dziecko będziesz miała przy sobie czy nie? bo tu jest pies pogrzebany !
                  • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:34
                    kkalipso napisała:

                    > a dziecko będziesz miała przy sobie czy nie? bo tu jest pies pogrzebany !


                    a gdzie ma byc dziecko?
                    ze mną ofkors
                    • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:42
                      ups i masz zamiar sobie zostać sama z dzieckiem po cc ,powodzenia!

                      powiem tylko tyle urodziłam,w środę w o 23. wstałam w piątek rano,już nie mogłam wytrzymać i nacisnęłam guziczek,żeby położna przyszła i pomogła mi wstać itd. pokazała co i jak..

                      po cc musisz mieć kogoś na 24 do pomocy ,przynajmniej ja tak uważam,owszem opiekują się połozne ,uczą,pokazują jak umyć itd. ale jak zrobi kupę w nocy to ty przebierasz,po cc jak to zrobisz jak sama będziesz,jak nakarmisz,jak weżmiesz z "miski"....
                      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:44
                        kkalipso napisała:

                        > ups i masz zamiar sobie zostać sama z dzieckiem po cc ,powodzenia!



                        Wyobraz sobie, że szpital na noc nie pustoszeje i pracują tam połozne.



                        > po cc musisz mieć kogoś na 24 do pomocy ,przynajmniej ja tak uważam,owszem opie
                        > kują się połozne ,uczą,pokazują jak umyć itd. ale jak zrobi kupę w nocy to ty p
                        > rzebierasz,po cc jak to zrobisz jak sama będziesz,jak nakarmisz,jak weżmiesz z
                        > "miski"....

                        SĄ POŁOŻNE CAŁĄ DOBĘ.
                      • renata28 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:48
                        > po cc musisz mieć kogoś na 24 do pomocy
                        No co ty. Ja 48 godzin po już byłam w domu smile
                        • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:27
                          ja sobie zażyczyłam,że wyjdę w poniedziałek,dopiero po kontroli mojego lekarza! to znaczy po 6 dniach! a co dobrze mi było ....
                      • czajkax2 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 19:01
                        kkalipso napisała:

                        > ups i masz zamiar sobie zostać sama z dzieckiem po cc ,powodzenia!

                        A to jakis problem jest? ja po cc normalnie opiekowalam się dzieckiem już w szpitalu. Czułam się swietnie po prostu.
                        • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:33
                          czajkax2 napisała:

                          > kkalipso napisała:
                          >
                          > > ups i masz zamiar sobie zostać sama z dzieckiem po cc ,powodzenia!
                          >
                          > A to jakis problem jest? ja po cc normalnie opiekowalam się dzieckiem już w szp
                          > italu. Czułam się swietnie po prostu.

                          jak to możliwe powiedz kiedy -własne nogi czujesz tak mniej więcej po 12 godz. od zabiegu

                          przewijasz i karmisz jak w jaki sposob powiedz?

                          w doopie masz zalecenia lekarza ,o bezruchu na 24 godz. nie martwisz się o ranę?

                          również się opiekowałam ,ale ktoś musiał mi podać ,zabrać przewinąć-po 36 godz. mogłam się zaopiekować na 100% ale nie widzę sensu w nadgorliwośći,jeśli są chętni do pomocy...
                          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:40

                            > jak to możliwe powiedz kiedy -własne nogi czujesz tak mniej więcej po 12 godz.
                            > od zabiegu


                            co ty gadasz?
                            mozna juz pionizowac po 6 godzinach jak sie dobrze matka czuje
                            12 godzin? tyle nikt nie lezy juz teraz



                            • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 21:31
                              18lipcowa3 napisała:

                              >
                              > > jak to możliwe powiedz kiedy -własne nogi czujesz tak mniej więcej po 12
                              > godz.
                              > > od zabiegu
                              >
                              >
                              > co ty gadasz?
                              > mozna juz pionizowac po 6 godzinach jak sie dobrze matka czuje
                              > 12 godzin? tyle nikt nie lezy juz teraz
                              >

                              w moim szpitalu było tak ,i dobrze- bo przynajmniej nie dorobiłam się problemów ,znieczulenie było tak silne,że nawet jak bym chciała to to nie dało by rady wstać,widocznie dostaniesz lżejszesmile co ci powiem,widzę,że wiesz więcej od rdzących cc,oby cie to nie przerosło,ciekawe kiedy wstaniesz może po godz. żeby było o czym mówić ......

                              jeśli dla ciebie to jakiś wyczyn i zawody która szybciej wstanie (automatycznie jest lepszą matką) to trudno ,wstawaj zaraz po operacji,mam to gdzieś
                          • moty_lanoga Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:59
                            Chyba żartujesz...
                            Po 12 godzinach od cc przewożą na salę albo zwykłą, albo o takim większym ryzyku, ale już nie pooperacyjną. I pionizują. I od razu każą wstawać.
                            Ja po tych 12 godzinach, kiedy mnie już przewieźli, przeżyłam największy koszmar mojego życia - byłam święcie przekonana, że umrę. Przeszło, ale zacewnikowali mnie drugi raz i łaskawie do wieczora pomagali przy dziecku. A w nocy... W nocy, kiedy zadzwoniłam dzwonkiem, że dziecko chyba trzeba przewinąć, to obsluga przyszła z mordą. Bo przecież ja już jestem 24 h od cięcia, powinnam sobie sama dawać radę! No więc dawałam, z rykiem. Przewinęłam dziecko leżące w kuwecie sama leżąc.
                            Nie chce mi się opisywać nawet tego całego koszmaru, ale uwierz mi - nie ma żadnego bezruchu, żadnych zaleceń lekarza. Każą od razu wstawać, karmić non stop, przewijać, rozbierać do kąpieli, ubierać po kąpieli i nie cackać się ze sobą, bo "przecież w domu sama będzie musiała sobie pani radzić!".
                            • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 22:16
                              moty_lanoga napisała:

                              > Chyba żartujesz...
                              > Po 12 godzinach od cc przewożą na salę albo zwykłą, albo o takim większym ryzyk
                              > u, ale już nie pooperacyjną. I pionizują. I od razu każą wstawać.
                              > Ja po tych 12 godzinach, kiedy mnie już przewieźli, przeżyłam największy koszma
                              > r mojego życia - byłam święcie przekonana, że umrę. Przeszło, ale zacewnikowali
                              > mnie drugi raz i łaskawie do wieczora pomagali przy dziecku. A w nocy... W noc
                              > y, kiedy zadzwoniłam dzwonkiem, że dziecko chyba trzeba przewinąć, to obsluga p
                              > rzyszła z mordą. Bo przecież ja już jestem 24 h od cięcia, powinnam sobie sama
                              > dawać radę! No więc dawałam, z rykiem. Przewinęłam dziecko leżące w kuwecie sam
                              > a leżąc.
                              > Nie chce mi się opisywać nawet tego całego koszmaru, ale uwierz mi - nie ma żad
                              > nego bezruchu, żadnych zaleceń lekarza. Każą od razu wstawać, karmić non stop,
                              > przewijać, rozbierać do kąpieli, ubierać po kąpieli i nie cackać się ze sobą, b
                              > o "przecież w domu sama będzie musiała sobie pani radzić!".

                              Nie nie żartuję! U mnie w prywatnym szpitalu było tak,po mniej więcej 4 godz.przywożą na zwykłą salę,wiadomo gadka z mężem itd.po 2-3 godz. dziecko(w zależności od życzenia)a że pierwsze to wiadomo nie można się nacieszyć!I zostaje przy matce(podkreślam zależy od chęci).Ja chciałam mieć przy sobie,mąż również.Jeśli chodzi o zmusznie do wstania to mój lekarz stanowczo zabraniał przed 36 godz. a wyobraż sobie,że on z tych najlepszych,wykładowca.... rana musi się zagoić,znieczulenie odpuścić ,nic na siłę...

                              W tej chwili prawie nic nie widać,a u tych nadgorliwych albo jakieś blizny czy zrosty, no i po co ,żeby się chwalić,że szybciej wstały.......
                              • guderianka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 07:48
                                a ja...... wink
                                wiadomo, co kobieta to inna historia ale wszędzie cc polega na tym samy- to poważna operacja , jest przecięcie powłok brzusznych, macicy, jest rana, jest znieczulenie. Tego nie da się ominac.
                                Ja z racji przejścia 8/10 porodu sn -tak mi sie wydaje że przez to i przez psychiczne nastawienie-za nic nie chciałam cc, do dzis nie wierze ze to sie stało uncertain-przeszłam cc fatalnie. Chyba. Bo jak czytam inne kobiety to może i nie? Morfina po 3 godz od cc, rano kroplówka ze znieczulaczem i po ok.9 h pionizacja (można bylo wczesniej ale w nocy nie chciały pielęgniarki rabanu podczas pzewozenia robic). Od razu dziecko-chodziłam pół zgięta, napompowana jak balon, z brzuchem jak w 5-6 m-cu ciązy uncertain Mąż przyjeżdzal nie tyle w odwiedziny co zeby mi pomóc-w pierwszy dzień mył mi nogi-nie byłam w stanie sie schylić, napiac mięsni. co z tego że na drugi dzień myłam sie sama, ba-siadałam po turecku-skoro wszystko okupione było bólem ? Wiem już tez po co 14 dni L4 dla męża na opiekę nad żoną-przez te dwa tygodnie potrzebna była mi pomoc. Co z tego, że na trzecią dobę po cc zrobiłam szarlotkę-skoro czopki przeciwbolowe brałam przez 3 tygodnie -wieczorem, żeby zasnąć bez bolu. Co z tego że chodziłam po 2 tyg na spacery po kilka godzin z Małym-skoro nie sprawiało mi to takiej przyjemności jak powinno ?Dzisiaj w prawie 3-mce po cc funkcjonuję normalnie ale w obrebie blizny nadal jest sztywność, czasami czuję ból, nie mogę ćwiczyć tak jak bym chciała i prowadzic takiej aktywności jak wcześniej. Czekam aż to minie. Może faktycznie po tych książkowych 6-mcach w końcu będzie wszystko ok (no prawie, bo blizna nie zniknie)
                          • czajkax2 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 08:52
                            kkalipso napisała:
                            jak to możliwe powiedz kiedy -własne nogi czujesz tak mniej więcej po 12 godz.
                            > od zabiegu
                            >
                            > przewijasz i karmisz jak w jaki sposob powiedz?

                            Wydawało mi się że nie musze pisać że nie chodzi o etap "doba po operacji", bo to jest etap kiedy musisz leżeć i nie mozesz sama zajmować się dzieckiem. Ale w szpitalu są położne, które przewiną dziecko, podadzą do karmienia. Swoimi dziećmi zajmowałam się sama na 2 dzień po cc .
                            Myślałam ze chodzi ci o bycie samej z dzieckiem po cc w domu. Owszem dobrze jak są chętni do pomocy i trzeba to wykorzystywać (nie tylko po cc,) i nie ma co na siłę robić z siebie bohaterki. Ale jeżeli ktoś chce sam to po cc tez się da. Ja przed cc naczytałam sie opinii jak to po cc 2 tygodnie dziecka nie mozna nosić ani zajmować się dzieckiem i byłam mile zaskoczona ze ja na 2 dobę czułam sie na tyle dobrze zeby zająć się dzieckiem.
                            • guderianka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 08:55
                              O co chodzi z tymi nogami ?
                              ja zaczęłam poruszać lewą stopą po ok.2,5 godz. A po ok.4 dostalam zastrzyk z morfiny bo zaczęłam czuć ból. Po 12 godz od cc moje dziecko było juz ze mną, po karmieniu, przewinięciu itp.
                              Standardy postępowania po/w czasie cc są rozne w róznych szpitalach/miastach ?
                      • mama-tyma Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 07:55
                        czy ty nie przesadzasz? rodziłam 3 razy cc i za każdym razem normalnie funkcjonowałam od momentu pionizacji i nigdy nie spotkałam położnicy która by nie dała rady, a zawsze leżałam na kilkuosobowej sali
                        • guderianka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 08:01
                          alez ja swietnie dawałam sobie rade !
                          (z bólem na ustachtongue_out)

                          nie, nie przesadzam-a ty to nie ja a ja to nie ty-zauważylas wink
                        • moty_lanoga Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 08:47
                          I uważasz, że jak TY miałaś 3 razy cc, to doskonale wiesz, jak przebiega to u KAŻDEJ kobiety?
                          Moja koleżanka jak już wstała po cc i poszła do toalety, to jej się brzuch rozpruł. Dosłownie, mięso na wierzchu (przez pół roku nie mogła się wyprostować po tym). Druga koleżanka po powrocie do domu zaczęła krwawić przez ranę po cc. To, co miało jej odchodzić dołem, szło górą sad Trzecia koleżanka dostała gronkowca - rana w ogóle nie chciała się zagoić.
                          O swoich przeżyciach nawet nie chce mi się pisać, bo cały pobyt w szpitalu po cc był dla mnie jednym wielkim koszmarem - fizycznym i psychicznym.
                          I patrz - trzy koleżanki+ja i takie historie. I wszystkie w Warszawie, w różnych szpitalach - św. Zofia, Madalińskiego, Bielański, Inflancka. To może jednak nie u każdej to wracanie do formy po cc przebiega tak super?
                          Bo tak jak ty napisałaś, to ja mogę napisać o migrenach - mnie też czasami boli głowa i jakoś się nie skarżę. Biorę apap i pomaga.
                          • mama-tyma Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 15:18
                            i właśnie o to chodzi, że nie KAŻDA tak przechodzi cc jak wy tu opisujecie, wiec po co straszyć? a z postów wyżej wyłania się jeden słuszny opis ogólnej rzeźni po cc, takie to miłe jak opowiadać kobiecie w ciąży, że zna się taką co przy porodzie umarła i inne horrory
                      • jogi.nka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 13.10.12, 17:27
                        Chyba trochę przesadzasz. Miałam cesarkę, mąż normalnie nocował w szpitalu, a w razie potrzeby przychodziły położne. To chyba kwestia wygodnictwa- jedne kobiety przez trzy miesiące nic przy dziecku i w domu nie robią, bo są wiecznie w połogu i wyręczają je siostry, ciocie, babcie, mamusie itd., a inne biorą się zwyczajnie w garść i zajmują się dzieckiem, sobą i swoim domem. Oczywiście pomijam przypadki powikłań, czy innych sytuacji medycznych, kiedy kobieta faktycznie nie może nic robić, bo to zagraża jest zdrowiu i życiu.
        • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:29
          18lipcowa3 napisała:A po czymże odpoczywał Twoj mąż ze az siostre wołałaś? O litosci!
          Oj lipcowa, to ty jeszze duzo nie widzialas wink Moj Malzonek przywiozl mnie do szpitala, pobyl ze mna 40 minut, przecial pepowine, poglaskal Mloda i pojechal do domu odpoczywac. Sam odpoczywal, nikogo do pomocy nie wolalam big_grin
          • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:14
            no i co to takie zabawne,mój by mnie nie zostawił i siostry też,pogonić musiałam...

            nie wyobrażam ,sobie,żeby sobie poszedł do domu...no w ogóle ,tyle miesięcy czekania ,i tata idzie do domu bo co zmęczył się...nie pojmuję.
            • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:58
              Ja moge wytlumaczyc co mnie w naszej sytuacji bawilo: ja chodzilam w ciazy, ja bylam w tym czasie chora, ja rodzilam, a Maz po porodzie zjadl polowe kanapek i pojechal domu odpoczywac! Wstal po 6, wrocil do domu przed 8 i spal do 15. Odsypial pierworodna wink
              To nie jest ironia, ja sie z niego do dzis nabijam z tego powodu, a on bierze to dzielnie na klate big_grin

              Ja sie nie nabijam z Twojego, to Moj osobisty mnie najbardziej bawi smile
    • joxanna Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 15:59
      Jesteś całkowicie normalna. Dla mnie jest dość niewyobrażalne przyjmowanie gości w piżamie po porodzie. Raz tylko zdarzyło mi się przyjąć gości po porodzie w szpitalu, ale nawet nie rodzinę, tylko bliskich znajomych, którzy w Polsce bywali raz na rok-półtora i wypadło im akurat w czasie porodusmile

      Wracam do domu i też chcę być sama, tylko z rodziną - moje doświadczenie mówi, że ochotę i czas na rodzinę mam dopiero po 2-3 tygodniach, a na gości pozarodzinnych jeszcze dłużej. Jak już się ukisimy.
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:02

        > Wracam do domu i też chcę być sama, tylko z rodziną - moje doświadczenie mówi,
        > że ochotę i czas na rodzinę mam dopiero po 2-3 tygodniach, a na gości pozarodzi
        > nnych jeszcze dłużej. Jak już się ukisimy.


        No ja pamietam ze po 1 dziecku zaprosilam gosci po 10 dniach ,czulam sie juz ok, zroslam sie, dalam rade pomalowac, normalnie juz wyczulam dziecko i karmienie.
        To było sn, teraz bedzie cc i te 2 tyg to minimum mi sie zdaje.
    • mary_lu Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:05
      O rany, dziecko wychodzi za kilka miesięcy, do świąt szmat czasu, a Ty już zaczynasz rozkręcać aferę...

      A może małe będzie tak rozdarte, że nawet siostrę kuzynki szwagierki teściowej przywitasz z radością, bo bedzie jeszcze jedna osoba do kołysania dziecka?

      A może dziecko będzie miało minimalnie podwyższone CRP i upupią Was na 10 dni w szpitalu, to chociaż mąż ze starszą córką bedzie miał z kim święta spędzić?

      A może urodzi się chłopiec i go zostawisz w szpitalu?
    • coconuda Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:05
      U mnie po porodzie w szpitalu był tylko mąż i to krótko. Nie chciałam, żeby przeszkadzał innym mamom.
      Ale u innych mam cały czas siedzieli goście, rodzice, teściowie, kuzynki, koleżanki i dzieci. Zero wyczucia - gościli się nawet przy badaniu położnic. Koszmar.
      Marzyłam, żeby wyjść do domu.
    • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:18
      Ja tam odwiedziny lubie.
      Maz byl przy porodzie, potem pojechal do domu i po poludniu wrocil z Mloda.
      Drugiego dnia przyszla tesciowa (pierwszego nie mogla).
      Trzeciego dnia przyszla Mloda z 5 kolezankami z klasy (10-latki).
      Czwartego dnia juz tylko powtorki: tesciowa i dwie najlepsze kolezanki Mlodej.
      Piatego dnia przyjechala szwagierka (dzien wczesniej wrocila z delegacji z pracy).
      Szostego dnia nikt mnie nie odwiedzil (poza Mezem i Mloda, ktorzy byli jak codzien) - to byl najsmutniejszy dzien w szpitalu.
      Dnia siodmego lekarze uznali dzielo za skonczone i wyslali nas do domu. W drodze ze szpitala zamowilismy pizze, a jak dojechalsmy do domu to juz tam stalo 10 "krolowych" z klasy Mlodej, wszystkie z darami dla dzieciecia. W ramach baranka wystapil kot sasiadow.

      Moja mama zamowila bilet na prom dzien po tym jak wyszlam ze szpitala, przyjechali jak Mlodsza miala jakies 3 tygodnie. Gdyby mi ktos powiedzial "Ty sie najpierw zgraj z dzieckiem, a ja odwiedze Was pozniej" to by mi bylo przykro, naprawde. Moje dzieci rodza sie zsynchronizowane ze mna, zadnych trudnosci w obcowaniu z nimi nie napotkalam.

      Ja sama tez chetnie pojde obejrzec nowe dziecko zwiazane ze mna wiezami krwi, ped taki mam przeogromny i juz. I gdyby mi moja krew powiedziala: nie dzis, jeszcze sie z dzieckiem zgrywam, to tez mi bedzie przykro. Wprost nie do pomyslenia jest dla mnie zeby moje corki mialy mi tak powiedziec. Rownoczesnie nie mam najmniejszego zapalu do ogladania cudzych dzieci i jak rodza kolezanki to musza mnie zaprosic na konkretny dzien i godzine, bo sama z siebie nawet nie zapytam. Zimna suka w takich sytuacjach jestem.

      Jak dla mnie nie jestes "dziwna", jestes inna. Jezeli juz, to dziwne to dla mnie jest to, ze roznisz sie od reszty rodziny. Moja tesciowa jest z takich jak Ty, moglaby poczekac az wroce do domu, ale ja sprowadzilam na ziemie mowiac ze ja sie w szpitalu zakwaterowalam na dluzej i zeby jednak przyszla do szpitala. Jak rodzila jej corka to tez czekala na znak ze moze przyjechac i pojechala dopiero jak szwagierka z dzieckiem wrocila do domu. I zadnej do glowy nie przyszlo ze moze byc inaczej. I nie bylo zdziwienia. Moj maz pojechal swojego siostrzenca ogladac jak ten skonczyl miesiac, ja do swojej siostrzenicy pojechalam jak miala kilka godzin. Rozni ludzie, rozne oczekiwania, czemu to sie dziwic?
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:29

        > Maz byl przy porodzie, potem pojechal do domu i po poludniu wrocil z Mloda.
        > Drugiego dnia przyszla tesciowa (pierwszego nie mogla).
        > Trzeciego dnia przyszla Mloda z 5 kolezankami z klasy (10-latki).
        > Czwartego dnia juz tylko powtorki: tesciowa i dwie najlepsze kolezanki Mlodej.
        > Piatego dnia przyjechala szwagierka (dzien wczesniej wrocila z delegacji z prac
        > y).
        > Szostego dnia nikt mnie nie odwiedzil (poza Mezem i Mloda, ktorzy byli jak codz
        > ien) - to byl najsmutniejszy dzien w szpitalu.
        > Dnia siodmego lekarze uznali dzielo za skonczone i wyslali nas do domu. W drodz
        > e ze szpitala zamowilismy pizze, a jak dojechalsmy do domu to juz tam stalo 10
        > "krolowych" z klasy Mlodej, wszystkie z darami dla dzieciecia. W ramach baranka
        > wystapil kot sasiadow.
        >


        Cudne naprawdę. Prawdziwa matka polka towarzyszka z ciebie?
        Phi mogli byc wszyscy przy porodzie, czemu sama rodzilas?
        Trzeba bylo zaprosic sasiadów, palacza ze szkoły młodej, kuzynki, a co!
        Lubisz to, no nie?

        > Moja mama zamowila bilet na prom dzien po tym jak wyszlam ze szpitala, przyjech
        > ali jak Mlodsza miala jakies 3 tygodnie. Gdyby mi ktos powiedzial "Ty sie najpi
        > erw zgraj z dzieckiem, a ja odwiedze Was pozniej" to by mi bylo przykro, napraw
        > de. M

        No szkoda ze nie wymagasz do siebie szacunku.

        >
        > Ja sama tez chetnie pojde obejrzec nowe dziecko zwiazane ze mna wiezami krwi, p
        > ed taki mam przeogromny i juz. I gdyby mi moja krew powiedziala: nie dzis, jesz
        > cze sie z dzieckiem zgrywam, to tez mi bedzie przykro.


        Ło matko, jak dobrze ze nie mam takiej związanej krwią w rodzinie. Bo by mi na porodówce towarzyszyła co by swoją krew z krwi oglądać.



        > Jak dla mnie nie jestes "dziwna", jestes inna. Jezeli juz, to dziwne to dla mni
        > e jest to, ze roznisz sie od reszty rodziny.

        że what?

        Moj maz pojechal swojego siostrzenca
        > ogladac jak ten skonczyl miesiac, ja do swojej siostrzenicy pojechalam jak mia
        > la kilka godzin.


        matko jedyna, kilka godzin?po co tam leciałas?



        Rozni ludzie, rozne oczekiwania, czemu to sie dziwic?

        A ciebie dziwi to że nie mam ochoty oglądac nikogo majac podpache miedzy nogami,dziure w brzuchu i noworodka?????????????
        • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:40
          No toz przeciez napisalam ze mnie nie dziwi ze Ty nie chcesz wizyt. Zaczyna mnie natomiast dziwic ze Ciebie wogole chce ktokolwiek odwiedzac.

          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:44
            jak_matrioszka napisała:

            > No toz przeciez napisalam ze mnie nie dziwi ze Ty nie chcesz wizyt. Zacz
            > yna mnie natomiast dziwic ze Ciebie wogole chce ktokolwiek odwiedzac.
            >



            Sadzisz ze nalezy byc tak towarzyskim jak ty by miec rodzinę i znajomych chetnych do odwiedzania?
            • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:28
              Ja nie jestem towarzyska, na mnie tak porody dzialaja, i skumulowana nuda.

              Jak napisalas wczesniej: pielegniarki sa w szpitalu cala dobe, i przyjda na kazde wezwanie. I przychodzily, na wezwanie i bez, ale byc ze mna caly czas nie mogly. Ja przez kilka dni bylam na tyle slaba, ze przez telefon rozmawialam jak mi go ktos kolo ucha polozyl, bo trzymac w reku nie mialam sily. Dla Ciebie moze to byc sytuacja w ktorej wolalabys byc sama, ja sie cieszylam ze cos wokol mnie sie dzieje. Ksiazki w rekach nie dalabym rady utrzymac, pilota do TV tez nie (owszem, teoretycznie moge zadzwonic po pielegniarke zeby przyszla i mi kanaly przelaczyla albo kartke przewrocila, ale nie potrafie byc az tak asertywna), zeby sie napic lub wysikac musialam wzywac pomoc, bo mnie w lozku "zamkneli" zebym przypadkiem na pomysl samodzielnosci nie wpadla. Goscie to byla dla mnie rozrywka i odrobina normalnosci, a nie brak szacunku czy inny dopust. Nie o towarzystwo chodzi, ale o namiastke aktywnosci.

              Nie znam osobiscie nikogo, kto by tak jak ja chcial odwiedzin w szpitalu. Ze statystycznego punktu widzenia to ja jestem dziwna. I Tobie jak widze to straszliwie przeszkadza big_grin
        • franczii Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:40
          >A ciebie dziwi to że nie mam ochoty oglądac nikogo majac podpache miedzy nogami,dziure >w brzuchu i noworodka?????????????

          No mnie to akurat dziwi. Tak jak ciebie dziwi, ze ktos moze chciac kontaktu z rodzina.
          Dziwi mnie ze ktos moze nie chciec widziec swojej matki na oczy bo ma noworodka. Zupelnie tego nie czuje. O podpasce i dziurze to zupelnie dla mnie kosmos. Moze tego nie rozumiem bo ja po obu porodach unosilam sie nad ziemia ze szczescia i z kopa energii. Mialam jakies drobne dolegliwosci fizyczne jak to po porodzie ale zupelnie niewarte uwagi skoro zapamietalam tylko to unoszenie.
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:43

            > No mnie to akurat dziwi. Tak jak ciebie dziwi, ze ktos moze chciac kontaktu z r
            > odzina.
            > Dziwi mnie ze ktos moze nie chciec widziec swojej matki na oczy bo ma noworodka
            > . Zupelnie tego nie czuje.


            Ale czy ja pisze o roku?
            Czy moze o paru dniach?

            O podpasce i dziurze to zupelnie dla mnie kosmos. Mo
            > ze tego nie rozumiem bo ja po obu porodach unosilam sie nad ziemia ze szczescia
            > i z kopa energii. Mialam jakies drobne dolegliwosci fizyczne jak to po porodzi
            > e ale zupelnie niewarte uwagi skoro zapamietalam tylko to unoszenie.


            No ty sie czulas, no tak. To mam nadzieje ze ja tez beda skoro WSZYSCY tak sie czuja.
            • franczii Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 20:55
              To mam nadzieje ze ja tez beda skoro WSZYSCY tak sie
              > czuja.

              no i tego ci zycze.
              To sa naprawde niezwykle i niepowtarzalne w innych okolicznosciach odczucia.
      • yenna_m Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:50
        jak_matrioszka napisała:

        > Ja tam odwiedziny lubie.

        jejku, ale w jedynce byłaś, prawda?

        bo ja miałam na sali taką dziewczynę, u której od rana do wieczora ktoś siedział
        trzeciego dnia miałam ochotę zamordować
        ją i jej wszystkich gości
        • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:01
          Bylam w jedynce, to chyba oczywiste? Pod tym wzgledem jestem zupelnie normalna osoba: nie wprowadzalabym gosci do wspolnego pokoju i podobnie do Ciebie, palalabym zadza mordu gdyby mi wspollokatorka fundowala te watpliwa przyjemnosc.
          • yenna_m Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:07
            a wiesz, niekoniecznie oczywiste właśnie big_grin

            wiesz, jakie tabuny gości potrafią przychodzić do dziewczyn leżących w wieloosobowej sali?

            leżałam w dwójce
            u mojej współspaczki goście byli od godz. 7 rano do 22
            oszaleć można było sad
            • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 19:30
              Tabunow na wieloosobowej sali nie widzialam, na moje szczescie. Lezalam na dwojce po pierwszym porodzie, unieruchomiona na lozku, sasiadka przyjmowala swoich gosci na zewnatrz i byla na tyle mila ze jak do mnie przyszledl nie-maz i mama to tez wyszla (ja nie moglam wstac). Jej maz przychodzil codziennie i siedzial dlugo, ja sama zaproponowalam zeby wchodzil do nas, bo przeciez ona nie moze caly dzien siedziec na krzesle w korytarzu. Dogadalysmy sie.
            • 18lipcowa3 yenna 12.10.12, 20:02
              i nic nie powiedzialas?
              • yenna_m Re: yenna 12.10.12, 20:40
                mloda bylam, glupia wink
                na wlasne żądanie się do domu wypisalam wink tongue_out
    • deelandra Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:23
      chciałabym zobaczyć ten "odpowiedzialny" szpital, który wpuści 3 latkę na neonatologię
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:25
        deelandra napisał(a):

        > chciałabym zobaczyć ten "odpowiedzialny" szpital, który wpuści 3 latkę na neona
        > tologię


        znaczy co? ze mi dziecka nie wpuszczą? Ty serio piszesz?
        Niby czemu?
        • kkalipso Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:30
          to prawda,u mnie też tak było,że dzieci do (nie pamiętam,nie będę kłamać)nie wpuszczali-i uważam,że słusznie!
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:33
            kkalipso napisała:

            > to prawda,u mnie też tak było,że dzieci do (nie pamiętam,nie będę kłamać)nie wp
            > uszczali-i uważam,że słusznie!


            Do jakich dzieci?
            Ja bede miała jedno, nowe i bede lezała z nim sama na normalnym oddziale PO a nie na neonatologii zdaje sie.
          • graue_zone Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:18
            Nie wpuszczają do 11 roku życia. Moją wpuścili co prawda (miała 6 lat), ale mój lekarz musiał jej specjalną przepustkę wypisać i ja w jedynce byłam, to się w oczy nie rzucała.
        • mary_lu Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:31
          W wiekszości polskich szpitali na porodówki i poporodowe nie wolno wchodzić dzieciom, szpitale prywatne tego nie zakazują podobno, zwłaszcza, jeśli jest wykupiony pokój jednoosobowy.
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:35
            mary_lu napisała:

            > W wiekszości polskich szpitali na porodówki i poporodowe nie wolno wchodzić dzi
            > eciom, szpitale prywatne tego nie zakazują podobno, zwłaszcza, jeśli jest wykup
            > iony pokój jednoosobowy.


            No to że na porodówki nie mozna to jest dla mnie jasne, ale myslalam ze na taką zwykłą salę, PO, kiedy juz matka sama chodzi i dziecko obsługuje to mozna.
            • kasia_kar Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:44
              Tam gdzie rodziłam (2010) był zakaz wstępu na oddział położniczy dzieci poniżej 14 roku życia.
            • yenna_m Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:51
              lipcowa - nie wolno
              żeby się zobaczyć ze starszym dzieckiem, musiałam wychodzić na korytarz, poza oddział
              • xxe-lka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:47
                potwierdzam nie można
                przynajmniej w większości szpitali nie wpuszcza się na oddział poporodowy dzieci poniżej 10r.ż
                • iwoniaw A skąd pomysł, że "w większości" nie wpuszczą? 13.10.12, 12:32
                  Ja mam doświadczenia w odwiedzaniu i byciu odwiedzaną z dzieckiem z 5 szpitali w dwóch miastach wojewódzkich i nie wpuszczali tylko w jednym, w dodatku opierniczając ojca, że chce narażać dziecko - nie, nie to nowo narodzone, to dwuletnie...
            • iwoniaw Gdy rodziłam drugie dziecko można było bez problem 12.10.12, 18:16
              problemu. Mąż normalnie ze starszym dzieckiem (trzyletnim wówczas) wchodził i nikt się nie czepiał, choć to pewnie od szpitala zależy rzeczywiście.

              Mnie tam zresztą dobrze ponad 30 lat temu pielęgniarka przemyciła do mamuni i świeżo narodzonej młodszej siostry, których tata nie mógł zobaczyć aż do momentu wypisu wink
      • jak_matrioszka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:41
        Zdjecie czy przyjedziesz ogladac na zywo? Na wlasny koszt, ja nie mam kasy na sponsorowanie niedowiarkow wink
        • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:42
          jak_matrioszka napisała:

          > Zdjecie czy przyjedziesz ogladac na zywo? Na wlasny koszt, ja nie mam kasy na s
          > ponsorowanie niedowiarkow wink


          No przeciez cała 2B przyszła a ty taka happy bylas
          Szkoda ze kota nie zabrały na oddział
      • czajkax2 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:56
        deelandra napisał(a):

        > chciałabym zobaczyć ten "odpowiedzialny" szpital, który wpuści 3 latkę na neona
        > tologię

        wszystkie szpitale w moim mieście pozwalają na odwiedziny rodziny. 3 letnia córka to jak najbardziej rodzina i nie wiem dlaczego miałaby nie móc odwiedzić matki i nowo narodzonej siostry. Moja dokładnie 3 letnia córka równo 6 lat temu codziennie odwiedzała mnie i młodszą siostrę w szpitalu
    • yenna_m Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:29
      popieram
      możliwe, że jestem aspołeczna, ale te wszystkie przejawy troski uważam za najwyższą formę totalnej upierdliwości
      • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:32
        No to ja chyba tez jestem aspoleczna, ze 4 -6 dni po nie chce odwiedzin. No fatalnie po prostu, Powinna na mnie czekac cala rodzina, sasiedzi, kolezanki córki z impreza, pizza, szampanem i kotem.


        yenna_m napisała:

        > popieram
        > możliwe, że jestem aspołeczna, ale te wszystkie przejawy troski uważam za najwy
        > ższą formę totalnej upierdliwości
        • yenna_m Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:45
          no to olej to i zrób tak, jak Ty uważasz za wygodne dla Ciebie

          po porodzie Twoja wygoda i wygoda dziecka są najważniejsze
          naprawdę dziecko nie potrzebuje tabunów gości (często takich, co to rąk nie myją albo są lekko przeziębieni - bo takich też widziałam)

          po porodzie masz prawo uwalić się w łóżku, bez schiz, że nie możesz spokojnie sobie w nim poleżeć bez majtasów w celu powietrzenia krocza (bo wiadomo, że trzeba), z możliwością wyspania się jak świnia (razem z dziećmi i awet mężem - nic się od tego nie stanie) , olania przygotowań przedswiątecznych (można coś lekkiego ugotować a jak małż tradycjonalista to se może pierożki i uszka oraz ciasta kupić)

          powiem Ci, że w szpitalu mnie totalnie irytowały tabuny gości
          dzieciak ledwo zasnął, ja oczy na zapałki, a tu trza gości przyjmować, wyglądać i w dodatku się uśmiechać, uważając, żeby gołe dupsko spod kołdry nie wystawało
          • 18lipcowa3 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:48
            i o to wlasnie chodzi

            ale widzę, że jest to zbyt trudne do pojęcia dla niektórych
        • yenna_m Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 16:53
          rób po swojemu i miej w nosie innych
    • amy.27 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:00
      jak ja urodziłam syna o 16 to o 18 miałam w pokoju 5 osób. Nazajutrz 8. W domu czekała teściowa a jak wyszła to przyjechali moi rodzice z sąsiadami. A sąsiadka chciała mi bliznę po cc oglądać. Chyba mnie hormony oszołomiły że nie zrobiłam im piekła za te odwiedziny. Teraz nie ma takiej opcji. Też na wigilię ledwie co będę w domu bo termin mam podobnie jak ty - a że rodziłam pierwsze cc to mimo próby wywoływania pewnie też się tak skończy - i już powiedziałam - że przyjmuję smsy i po nowym roku ewentulanie mozemy się zobaczyć.
      • guderianka Re: odwiedziny dzieci 12.10.12, 17:10
        6 lat temu gdy rodziłam Młodszą Starsza wówczas 6 letnia przyszła w odwiedziny
        W lipcu gdy urodziłam Najmłodszego-obie przyszły w odwiedziny, widziałam też na oddziale młodsze dzieci, które były odwiedzić swoje mamy i rodzeństwo. Nie były to wizyty nie wiadomo ile trwające-dla małego dziecka taki noworodek to atrakcja przez kilka-kilkanaście minut wink
    • to_ja_tola Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:38
      na szczęście(i nie) mieszkam daleko teściów i rodziców.Teściów nie koniecznie chciałam widzieć,ale moją mamę i owszemwink
      Tak czy siak,moja mama przyjechała do nas,a reszta musiała czekac na zgodęwink

      Święta chciała bym spędzić dokładnie tak jak ty masz zamiarsmile
    • princy-mincy Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:43
      moja corka urodzila sie 21.12 wiec bylam w dokladnie takiej sytuacji
      nie zyczylam sobie odwiedzin w szpitalu (mogla przyjsc tylko moja mama na chwile) i tez byl foch, ze nie zgodzilam sie na wizyte dziadkow (moich dziadkow) w wigilie, bo oni tylko na chwile chcieli
      a ja bylam obolala po cesarce, z nawalem pokarmu i cyckami na wierzchu
    • marta_magdalena31 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 17:47
      18lipcowa zwykle zgadzam sie z Toba ale dzis niezle sie usmialam z Twojego postu. Obiektywnie powiem-burza hormonowwink
      Jasne, masz prawo nie chciec gosci! ale ze tak sie przy tym irytujesz to nawet zabawne.
      U mnie bylo tak,ze mialam 1natretna (mam nadal) przyjaciolke, mowilam jej ze nie chce zadnych odwiedzin w domu przez miesiac, nie wytrzymala przyleciala. Akurat wtedy mialam 1pokoj i krepujace bylo dla mnie karmic przy kims. Ale jakos dalam rade i mysle....ze w przypadku kolejnej ciazy i porodu bylabym bardziej asertywna i po prostu przez telefon bym mowila w prost,ze nie czuje sie na silach dzis na gosci. Gdy bardzo bolaly mnie piersi a goscie siedzieli w mojej kawalerce,to wychodzilam do WC odciagnac mleko. Glupie to,ale ja generalnie ugodowa jestem. A w szpitalu jak mi sie zwalily 3 na raz kolezanki, to mialam niemala satysfakcje, ze akurat zabranoi mi corke i one jej nie zobaczyly:d a tak czekaly. taki lajf, skoro nie uszanowaly mojej woli.
    • xxe-lka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:30
      Myślę, że masz prawo tak sobie to zaplanować i kropka. Ewentualnie wyjaśnić to bliskim w taki sposób jak to zrobiłaś tutaj.
      Odwiedziny na oddziale położniczym to koszmar. Ludziska walą tabunami. Do mnie przychodził tylko mąż. Do sąsiadki mama tata babcia ciocia i wujek zenek. Jak któryś z gości przycupnął na moim łóżku zrobiłam dziką awanturę i wywaliłam wszystkich za drzwi. Oczywiście wyszło że jestem konfliktowa i w ogóle psychiczna wink
      Przez dom też w pierwszych tygodniach życia dziecka raczej nie przewijały się tłumy.
      Ale z tymi odwiedzinami w szpitalu to tak jest, że TRZEBA odwiedzić. Na chirurgii dziecięcej też były te same akcje mimo wielkokrotnych próśb lekarzy, zeby na sali przy dziecku przebywały maksymalnie 2 osoby z oczywistych względów. Też wywalałam ludzi za drzwi wychodząc na konfliktową oraz psychiczną smile
      • 18lipcowa3 xxelka 12.10.12, 20:10
        pytanie - czy ja mogę wywalic? ządac żeby wyszli jak bedzie ich za duzo i za dlugo?

        czy na chama wywalic krocze to moze sie zawstydzą i wyjdą?
        • guderianka Re: xxelka 12.10.12, 20:22
          E, jak Ty będziesz po cc to krocze będzie piękne i powabne-zamiast wyjść może zechcą zostać wink
        • princy-mincy Re: xxelka 12.10.12, 20:48
          oczywiscie ze mozesz- wystarczy ze powiesz, ze regulamin przewiduje max 2 osoby i zaraz wleci polozna z ryjem wink
          • 18lipcowa3 Re: xxelka 12.10.12, 21:20
            princy-mincy napisała:

            > oczywiscie ze mozesz- wystarczy ze powiesz, ze regulamin przewiduje max 2 osoby
            > i zaraz wleci polozna z ryjem wink


            Ehe tylko ja w prywatnym bede, wiec regulamin moga miec inny.
            • 18lipcowa3 Re: xxelka 12.10.12, 21:30
              aha juz mam , jest w necie

              godziny 10-20
              max 2 osoby

              mało pocieszajace bo te 2 osoby mogą byc różne i mogą siedziec te bite 10 h

              o ''
              W przypadku naruszenia przez osobę odwiedzającą chorego w Szpitalu zasad odwiedzin, zakłócenia spokoju i porządku szpitalnego, lekarz leczący chorego bądź lekarz dyżurny ma prawo wyprosić ją ze Szpitala.''


              wydrukuje sobie na poród
              • xxe-lka Re: xxelka 12.10.12, 21:41
                jak ciocia zenia mojej "współlokatorki" przysiadła na moim łóżku to mi się czerwono przed oczami zrobiło i musiało być ostro bo 8 osób karnie wyszło z sali smile a ja taka drobna i niepozorna jestem smile Tym bardziej, że był na oddziale dostępny wspólny pokój odwiedzin - ze stolikami itp
                A najlepsze, że moja "wspólkatorka" jak wyprosiłam już krewnych i znajomych królika - karnie podniosła się i podążyła za nimi, choć widać było i sama mówiła, że wcale jej te odwiedziny nie cieszą uncertain Źle się czuła, miała nadciśnienie i duże problemy z karmieniem, więc jej dziecko też było niespokojne. Ale spoko w końcu odwiedziny ważniejsze. Nigdy nie zrozumiem kobiet z tą chęcią dogodzenia całemu światu a dopiero na szarym końcu sobie
                • 18lipcowa3 Re: xxelka 13.10.12, 09:09
                  xxe-lka napisała:

                  > jak ciocia zenia mojej "współlokatorki" przysiadła na moim łóżku to mi się czer
                  > wono przed oczami zrobiło i musiało być ostro bo 8 osób karnie wyszło z sali smile
                  > a ja taka drobna i niepozorna jestem smile Tym bardziej, że był na oddziale dostę
                  > pny wspólny pokój odwiedzin - ze stolikami itp



                  W moim taka sala tez jest, ale szczycą się tym że odwiedziny i super, o kazdej porze itp itd
                  i sie zastanawiam nie nad tym co o mnie pomyslą jak zrobię afere, bo zrobię jak trzeba
                  tylko czy to podziała? czy moge wyprosic? czy mam takie prawo?
                  • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 08:55
                    Pewnie, że masz takie prawo, wystarczy, że powiesz, ze jestes zmęczona, albo coś innego. Jak będziesz miałą taki kaprys, to możesz przekazać personelowi informację, że nie życzysz sobie żadnych odwiedzin. Masz do tego pełne prawo. Za to nie masz obowiązku przyjmowania rodzinnych pielgrzymek, i tego się trzymaj. Jak rodzinka tego nie pojmuje, to już jej problem.
                    • 18lipcowa3 suazi 15.10.12, 09:37
                      ja mialam na mysli odwiedziny u współspacza o ile taki bedzie
                      mialam na mysli ''jej'' gości gosci
                      • suazi1 Re: suazi 15.10.12, 10:22
                        Też bym wyprosiła. Bez szczypania się. Szpital czy jakakolwiek inna placówka opieki zdrowotnej to nie miejsce spotkań towarzyskich. w szpitalu wraca sie do zdrowia, a nie zabawia rodzinę. I jeszcze raz - tego się trzymaj.
                        • 18lipcowa3 Re: suazi 15.10.12, 12:02
                          suazi1 napisała:

                          > Też bym wyprosiła. Bez szczypania się. Szpital czy jakakolwiek inna placówka op
                          > ieki zdrowotnej to nie miejsce spotkań towarzyskich. w szpitalu wraca sie do zd
                          > rowia, a nie zabawia rodzinę. I jeszcze raz - tego się trzymaj.


                          No ale mozna?
                          A co jak wspolspaczka nie rozumie?
                          • murwa.kac Re: suazi 15.10.12, 12:04
                            18lipcowa3 napisała:

                            CytatNo ale mozna?
                            A co jak wspolspaczka nie rozumie?


                            no Lipcowa!
                            takaś wyszczekana i sobie z jedna wspolspaczka nie poradzisz? tongue_out

                            (btw - swiss przy platnym porodzie nie gwarantuje jedynki?)
                            • 18lipcowa3 Re: suazi 15.10.12, 12:10
                              murwa.kac napisała:

                              > 18lipcowa3 napisała:
                              >
                              > CytatNo ale mozna?
                              > A co jak wspolspaczka nie rozumie?

                              >
                              > no Lipcowa!
                              > takaś wyszczekana i sobie z jedna wspolspaczka nie poradzisz? tongue_out
                              >
                              > (btw - swiss przy platnym porodzie nie gwarantuje jedynki?)
                              >



                              Nie o to chodzi czy sobie poradze czy nie, bo poradzę.
                              Potrafię cos powiedziec, chodzi o to czy mam prawo wymagac by taka osoba obok ukróciła swoje odwiedziny BO JA CHCE. Skoro sa bez ograniczen 10-20, 2 os max naraz. Taki regulamin.
                              No ale mogą sie wymieniac i caly czas siedziec prawda?
                              Czy jak zrobie afere to mnie ktos poslucha czy potraktuje jak pieniaczkę.

                              Swiss ma 4 albo 6 - tzw dwójek.
                              Jak pacjentek jest mało to kładą kazdą osobno, jak wiecej to po dwie.
                              Moze byc tak że bede sama non stop, moze tylko połowe czasu, a moze bede z kims te przepisowe kilka dób.
        • murwa.kac Re: xxelka 12.10.12, 21:54
          widzisz lipiec, jakbys w panstwowym rodzila, a nie w swiss to bys sie nie musiala przejmowac goscmi wspolspaczki, bo w gda sa pokoje odwiedzin i po oddzialach polozniczych nikt sie nie paleta wink

          ad rem - w szpitalu tesciowie mnie odwiedzili i brat starego z malzonka i corka. byli 15 min. wiecej ani nie chcialam, ani nie bylo mozliwosci, bo w pokoj odwiedzin maly i duzo ludzi sie przewalalo. tesciowa focha zarzucila ja powiedzialam, ze wiecej odwiedzin se nie zycze. rodzine mam 400 km od gda, wiec nie bylo problemu. przyjaciele, znajomi - nikt na tyle glupi nie byl i sie nie pchal poki ja nie dzwonilam i nie dalam znaku - po miesiacu z hakiem ponad.

          dziecko z grudnia, swieta chcielismy sami, w trojke. tesciowa kolejny foch, ze jak to. olalam. spedzilismy sami, w ciszy i spokoju ogarnelismy dziecko, dostosowalismy sie do nowego trybu. dzieki temu tez uniknelismy histerycznej babci, ktora wszystko wie najlepiej i siostry chlopa, ktora druga w kolejce do tego tytulu.

          zdziwienia, niedowierzania, obrazania, fochy - olewalam. to byl czas przede wszystkim dla mnie i syna oraz partnera. rodzina czekala 9 mcy to nic im sie przez dodatkowe dwa/trzy tyg nie stanie.

          twoje podejscie mnie nie dziwi, bo sama postapilam tak samo.
          • 18lipcowa3 Re: xxelka 13.10.12, 09:11
            murwa.kac napisała:

            > widzisz lipiec, jakbys w panstwowym rodzila, a nie w swiss to bys sie nie musia
            > la przejmowac goscmi wspolspaczki, bo w gda sa pokoje odwiedzin i po oddzialach
            > polozniczych nikt sie nie paleta wink


            podziekuje wiesz
            zwlaszcza ze po moim pytaniu o zzo na slynnej klinicznej czy dostane, ''OWSZEM, jak bedzie anestezjolog''
            podziekowalam

            poza tym wlasnie uwazam że w Swiss moge wiecej
            • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 09:01
              Uuuuu, Swissmed.... Poród na skórzanej kanapie, a gronkowiec gratis. Moja znajoma tam rodziła 5 lat temu, do dzisiaj gorzko żartuje, że młody dostał w prezencie najdroższego gronkowca złocistego na Pomorzu - w końcu złoto jest w cenie...
              • murwa.kac Re: xxelka 15.10.12, 09:09
                tja.
                i Lipiec bedzie na tej samej kanapie rodzic, a ten gronkowiec sprzed 5 lat sie przyczail i czeka na nia wink
                nie przesadzaj. w KAZDYM szpitalu mozna gronkowca zlapac. i nie ma tu znaczenia czy prywatny czy panstwowy.
                • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 09:38
                  murwa.kac napisała:

                  > tja.
                  > i Lipiec bedzie na tej samej kanapie rodzic, a ten gronkowiec sprzed 5 lat sie
                  > przyczail i czeka na nia wink
                  > nie przesadzaj. w KAZDYM szpitalu mozna gronkowca zlapac. i nie ma tu znaczenia
                  > czy prywatny czy panstwowy.


                  Jak moja kolezanka rodzila w 2009 to akurat na Zaspie panował.
                  • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 09:39
                    a sorka i jedna w grudniu 2008 - Zaspa
                    • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 10:17
                      Jak już pisałam - gronkowiec moze być wszędzie. Ale jak się płaci 6 tys. za poród, to ma się wyższe wymagania...
                      • murwa.kac Re: xxelka 15.10.12, 10:34
                        suazi1 napisała:

                        CytatJak już pisałam - gronkowiec moze być wszędzie. Ale jak się płaci 6 tys. za poród, to ma się wyższe wymagania...

                        nie no wymagania to mozesz miec.
                        co innego ich realizacja wink
                        • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 10:43
                          Za tą cenę to nawet powinnam tongue_out. W przeciwnym razie jaki jest sens płacenia tak wygórowanej kwoty?
                          • murwa.kac Re: xxelka 15.10.12, 10:49
                            moim zdaniem nie ma sensu.
                            ale tez demonizowanie pacowki, bo kiedys tam byl gronkowiec tez jest bez sensu smile
                          • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 12:00
                            suazi1 napisała:

                            > Za tą cenę to nawet powinnam tongue_out. W przeciwnym razie jaki jest sens płacenia tak
                            > wygórowanej kwoty?


                            jak dla mnie- głownie cc na zyczenie
                • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 10:13
                  Wszystko prawda, ale nie wiem, czy w kazdym szpitalu norma jest nieinformowanie rodziców o tym, ze dziecko zostało zakazone gronkowcem, i wypisanie do domu, jakby nigdy nic. efekt był taki, ze dziecko na drugi dzień wylądowało w szpitalu Na Zaspie z 40 stopniową goraczką.
                  • murwa.kac Re: xxelka 15.10.12, 10:32
                    oj zebys sie nie zdziwila wink
                    slabym punktem sa tu ludzie, a nie fakt prywatny/panstwowy.
                    trafic na *uja lekarza czy p**de polozna mozesz w kazdym.
                    • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 10:49
                      Już pisałam - za taką cenę mam prawo oczekiwać ponadprzeciętnej opieki, a nie odwalenia chałtury jak w pierwszej lepszej "państwówce". Jeszcze raz nasuwa się pytanie - jaki jest sens płacić ileś tam tysiecy za prywatny poród, skoro może skończyc się takimi samymi komplikacjami, jak w zwykłym szpitalu, albo można trafic na lekarza ...uja? Dla mnie to nie ma żadnego sensu.
                      • murwa.kac Re: xxelka 15.10.12, 10:51
                        true.
                        moim zdaniem zaplacenie ilus tam tysiow nie gwarantuje, ze wygorowane oczekiwania zostana spelnione. i tyle.
                      • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 12:01
                        ma to sens jak chcesz miec cc na zyczenie albo gwarancje zzo
                        w innym nie ma sensu


                        suazi1 napisała:

                        > Już pisałam - za taką cenę mam prawo oczekiwać ponadprzeciętnej opieki, a nie o
                        > dwalenia chałtury jak w pierwszej lepszej "państwówce". Jeszcze raz nasuwa się
                        > pytanie - jaki jest sens płacić ileś tam tysiecy za prywatny poród, skoro może
                        > skończyc się takimi samymi komplikacjami, jak w zwykłym szpitalu, albo można tr
                        > afic na lekarza ...uja? Dla mnie to nie ma żadnego sensu.


                        ma
                  • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 12:00
                    suazi1 napisała:

                    > Wszystko prawda, ale nie wiem, czy w kazdym szpitalu norma jest nieinformowanie
                    > rodziców o tym, ze dziecko zostało zakazone gronkowcem, i wypisanie do domu, j
                    > akby nigdy nic. efekt był taki, ze dziecko na drugi dzień wylądowało w szpitalu
                    > Na Zaspie z 40 stopniową goraczką.


                    alez moja kolezanke wlasnie z zaspy wypisali i nikt nie mowil ze dziecko ma gronkowca
              • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 09:38
                suazi1 napisała:

                > Uuuuu, Swissmed.... Poród na skórzanej kanapie, a gronkowiec gratis. Moja znajo
                > ma tam rodziła 5 lat temu, do dzisiaj gorzko żartuje, że młody dostał w prezenc
                > ie najdroższego gronkowca złocistego na Pomorzu - w końcu złoto jest w cenie...


                A widzisz, dwie osoby zostaly zakażone sepsą na Klinicznej w ostatnim miesiacu, ( jedna położnica, jedna dziecko, z resztą zmarło ) co ty na to ?
                • suazi1 Re: xxelka 15.10.12, 10:18
                  A ja nic na to.
                  • 18lipcowa3 Re: xxelka 15.10.12, 12:04
                    suazi1 napisała:

                    > A ja nic na to.


                    a dlaczego? wink
                    przeciez poród w panstowym tez nie za darmo
                    od lat sie składki na NFZ płaci, prawda?
                    wygórowane, prawda?
                    Jak podliczyc to o wiele wiecej niz te jednorazowe 6000
                    i na co trafiasz? na gronkowce, sepsy, poród bez zzo, chamskich lekarzy, połozne , warunki jak za komuny, żelazne łózka i spanie w 6 osób na sali?

                    Za cenę tych składek mozna oczekiwac wiecej, prawda?
    • vivi.bon Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:36
      Nie widzę w tym nic dziwnego, każdy ma swoje tempo.
    • carmita80 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:39
      Nie mialam problemu z odwiedzinami w szpitalu ani w domu po porodach (pierwszy naturalny drugi cc) wrecz cieszyly mnie wizyty, a przyszlo mnostwo ludzi, przyniesli balony, kwiaty, kartki, tak samo zreszta jak do innych kobiet. Po pierwszym porodzie bylam na sali wieloosobowej, zaden problem, zreszta kazde lozko mialo zaslone dookola, po cc mialam wlasny pokoj. Zreszta z golym biustem na wierzchu nie lezalam ani nie chodzilam, mialam normalne ubranie, wygodne spodnie i t-shirt, zadne podklady okrwawione mi nie wypadaly jak sie ruszylam itp. dziwne zdarzenia. A to, ze po porodzie nie jest sie w super formie to normalna sprawa i nikt z gosci tego o nie oczekiwalwink jednak ofiary jak po ciezkim wypadku z siebie nie robilam, bez przesady.
      • xxe-lka Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:43
        Dobę po cesarce też wskoczyłaś w wygodne spodnie?
        • carmita80 Re: Odwiedziny u położnicy- rodzinka. Jak u Was? 12.10.12, 18:53
          xxe-lka napisała:

          > Dobę po cesarce też wskoczyłaś w wygodne spodnie?

          Tak, jak najbardziej ubralam wygodne spodnie i t-shirt, a mialam cc w znieczuleniu ogolnym, infekcje, antybiotyki itd. dziecko urodzilam przedwczesnie. Nie twierdze ze nic mnie nie bolalo i czulam sie fantastycznie, bralam leki, nie mialam apetytu, mialam niedobor zelaza, wyszlam do domu po 5 dobach, ale akurat wizyty osob, ktore sa mi zyczliwe dobrze mi zrobila. Nie siedzieli cala dobewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka