vesper_lynd_1 14.10.12, 12:05 " Danuta to jestem ja a "W" to jest po prostu dodatek"- tak powiedziała wczoraj Danuta Wałęsa w TVN24 na pytanie Kolendy-Zaleskiej o to dlaczego taki tytuł monodramu Jandy. Za te słowa należy jej się Nobel- chylę czoła i podpisuję się obiema rękami Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
czar_bajry Re: Danuta W. 14.10.12, 12:08 Ale chyba nie pokojowy??? Bardzo podoba mi się to stwierdzenie i może je wykorzystam w realnym życiu Odpowiedz Link Zgłoś
vesper_lynd_1 Re: Danuta W. 14.10.12, 12:10 heheheh...no pokoju to tam chyba nie ma u nich od dawna Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Danuta W. 14.10.12, 12:24 u nich jak u nich ale te stwierdzenie nie wzbudzi także pozytywnych emocji u właścicieli tych dodatków Odpowiedz Link Zgłoś
ga_ga_aga Re: Danuta W. 14.10.12, 14:09 Jak dla mnie to W może oznaczać Wielka. Chylę czoła przed Panią Danutą. Scarlet O'Hara w trudnych chwilach zwykła była mawiać "jutro pomyślę", a ja, gdy mam domowego doła, myślę sobie - zachowam się jak Pani Danuta: zrobię swoje i przetrwam Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Danuta W. 14.10.12, 14:23 Oswiec mnie prosze,na czym ta jej wielkosc miała polegac? Odpowiedz Link Zgłoś
soha2 Re: Danuta W. 14.10.12, 16:38 an też nie za bardzo łapię o co jej chodzi nie musiała zmieniać nazwiska, bez tegoż mężowskiego, bez jego działalności nadal gotowałaby gary kartoszki i liczyła grosze do pierwszego jest tym kim jest dzięki mężowi, szkoda, ze nie była taka odważna 35 lat temu - plus minus a tak na marginesie ta trzęsąca się Janda nijak mi pasuje do postaci Danuty Odpowiedz Link Zgłoś
vesper_lynd_1 Re: Danuta W. 14.10.12, 17:19 > jest tym kim jest dzięki mężowi, szkoda, ze nie była taka odważna 35 lat temu - ...hmmm..może wielkośc jej poniekąd wynika z tego, że pomimo bycia przez 35 lat zahukaną kurą domową żyjącą w cieniu męża, dzisiaj jest bardziej Danutą W. niż tylko żoną Wałęsy...ciekawe, co większość ematek o sobie powie mają te 60-tkę na karku?P Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Danuta W. 14.10.12, 17:34 no cóż, wygodnie się jej przez łaaaaaaaadnych parę lat żyło w dworku i za apanaże męża, brylując na jego urodzinach na 200 osób dlaczego teraz jest taka uciśniona? dlaczego się wcześniej nie rozstali? wygodnie było odcinać kupony od Solidarności, a teraz- jak o Wałęsie ucichło, pieniądze z wykładów nie płyną, (tak nawiasem mówiąc, to co on miał do powiedzenia na tych wykłądach?, ktoś wie?- pytam serio) to taka się niezależna zrobiła i taka tłamszona, wykorzystana i cholera wie co jeszcze a te jej "kreacje" pożal się Boże- zawsze i we wszystkim wygląda jak sprzątaczka jaki będzie następny ruch? rozwód i połowa majątku? bo własnej emerytury chyba jako kura domowa nie ma? tylko teraz widać, ze kasy trochę nastukała za tę "książkę" (chyba tylko z wyglądu) a w jej wypowiedziach nie dopatruje się jakiegoś objawienia- są po prostu proste, jak ona (żeby nie powiedzieć inaczej) Odpowiedz Link Zgłoś
vesper_lynd_1 Re: Danuta W. 14.10.12, 17:42 Wiesz, jakos trudno mi sobie wyobrazić ją "brylującą" Nawet wczoraj robiła wrażenie zdenerwowanej i na początku miała dwa wejścia w "swoim "stylu....i własnie dlatego budzi sie mój podziw dla niej. Ona nie robi wrażenia kobiety, która się otrzaskała, "odcinała" kupony czy co tam jeszcze- po prostu tak sie jej życie ułożyło...robi wrażenie Danki, sąsiadki, stremowanej kamerami. I rozumiem dlaczego kobiety przychodzą jej słuchać- jest bardzo ludzka, przyziemna a jednak silna...fajnie mi się ja oglądało wczoraj... Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Danuta W. 14.10.12, 17:52 Oczywiście, każdy ma prawo do swojej opinii i oceny. Tobie pani Danuta się podoba i ok. Ja jednak uważam, że w związku z Wałęsą więcej zyskała niż utraciła i w tym kontekście robienie z siebie uciśnionej (biorąc pod uwagę warunki, w jakich żyje już od wielu lat i z których to warunków nie zrezygnowała i nie rezygnuje nawet teraz) jest horrendalną hipokryzją. Tyle w temacie. A na byciu "prostą i zwyczajną" teraz po prostu zarabia i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
vesper_lynd_1 Re: Danuta W. 14.10.12, 18:07 Myślę, że nie chodzi o to co uzyskała a co utraciła. Każda z nas coś w życiu traci i coś zyskuje wybierając taki model życia a nie inny a co dopiero ktoś, kto takiego życia sobie nie wybrał a jedynie trafił w koło historii wychodząc za mąż za tego akurat człowieka, który w owym czasie nie był tym kim stał sie później jednak. Nie oznacza to jednak, że mając wszystko( z naszej perspektywy) nie mozna chcieć więcej. Oglądałaś film z Richardem Gere- "Zatańcz ze mną"? On mówi do żony, że bał się przyznać do tego, że mając tak wiele- miłość zony i córki, pracę, piękny dom- chce jeszcze więcej...bo czyż nie powienien być szczęsliwy z tym co ma? Nie sądzmy więc p. Danuty tak surowo. Widocznie dopiero teraz poczuła sie na siłach, aby wyjść z domu, mimo tych wszystkich profitów, potrzebowała czegoś więcej. Ja jej za to, nie będę karciłaP Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Danuta W. 14.10.12, 18:13 oczywiście, masz do tego prawo, życie pani Danuty nie poddaje się łatwo jednoznacznym ocenom, zatem każda z nas pozostanie przy własnym zdaniu ale z nikim chyba jeszcze na tym forum tak miło i sympatycznie mi się nie polemizowało pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Danuta W. 15.10.12, 01:29 no cóż, wygodnie się jej przez łaaaaaaaadnych parę lat żyło w dworku i za apana > że męża, brylując na jego urodzinach na 200 osób Takie same jej jak i jego on robił karierę a ona wychowywała dzieci i prowadziła dom tak więc nie bardzo rozumiem Twoje stwierdzenie Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Danuta W. 15.10.12, 07:53 w pełni się z tobą zgadzam- jej prawo, z którego wiele lat korzystała tylko dlaczego teraz kreuje się na uciśnioną? mogła rozstać się z mężem, jeśli związek jej nie odpowiadał- żadnych zobowiązań, dzieci odchowane, gosposia zapieprza w kuchni- tylko pewnie szkoda było kasy i lansu... Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Danuta W. 15.10.12, 12:54 Weź pod uwagę iż Danuta jest "starej daty" ludzie z jej pokolenia tak łatwo nie podejmują decyzji o rozstaniu i dla nich "na dobre i złe" ma znaczenie a po za tym Danka jest praktykującą katoliczką a kościół rozwodów nie uznaje, wiem co mówię bo moja bratowa ( cioteczna) chociaż była zdradzona, pojawiło się nieślubne dziecko itp to modliła się wraz z córkami o powrót taty a jak wrócił to przyjęła go z otwartymi ramionami. Tak więc dla Danki odejście nie jest takie oczywiste.... Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Danuta W. 14.10.12, 17:38 no ale ten "dodatek" jej wiele daje: kasę, kierowcę, BOR, dworek, ciuchy i kapelusze, a jak pojedzie po pijaku,to będzie miała "pomroczność jasną" Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Danuta W. 14.10.12, 18:26 Jak dla mnie sposób w jaki pani DW postanowiła zaistnieć jest co najmniej kontrowersyjny. Nigdy nie zachwycałam się LW, domyślam się, że jako mąż nie był łatwy. Pani DW całe lata była gospodynią domową, obciążoną domem, gromadką dzieci, wszystko było na jej głowie, bo mąż odkąd zaczął robić karierę nie pomagał. Było jej ciężko, ale - przy absolutnym nieplanowaniu rodziny - czyż nie była współautorką sytuacji w jakiej się znalazła? Teraz DW się wyemancypowała i postanowiła zaistnieć, opowiadając o swoim życiu rodzinnym i kłopotach z mężem. LW często o żonie wypowiadał się mało elegancko, wyglada na to że DW postanowiła mu publicznie odpłacić. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Danuta W. 15.10.12, 01:30 kol trafiłaś w sedno i ja jej się wcale nie dziwie Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Danuta W. 15.10.12, 08:48 A ja nie rozumiem całego szumu wokół Danuty Przeczytałam książkę z trudem - nudna i fatalnie napisana. Co tam jest takiego szczególnego żeby tyle szumu o to było? Nie ma tam nic odkrywczego, ot kobieta zmęczona życiem trochę pary upuściła, trochę brudów poprała, psów na szanownym małżonku powywieszała. I już. Niczego tam więcej nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
ga_ga_aga Re: Danuta W. 15.10.12, 09:04 NIe wydaje mi się, że w pewnym momencie życia (gdy już osiadła w tym dworku,który jej tak wytykacie - z zazdrości? Pani Danuta W. zaczęła chodzić do wydawców i dopraszać się, żeby wydali jej (auto)biografię. Myślę, że to wydawca wpadł na pomysł, że wspomnienia tej pani w tym momencie się sprzedadzą i zarobi na tym. Jednym słowem, to nie ona wpadła na pomysł, ze czas już zrobić z siebie celebrytkę, dokopać mężowi, wylansować się itd. Pani Danuta robi swoje - z tego co wyczytałam w książce - jej największym pragnieniem jest, aby dzieciom dobrze się działo, a ona siebie widzi w roli babci, w swoim ogrodzie, z mężem (jak zwykle nieobecnym - nawet nocami z słuchawkami na uszach, bo trzeba wsłuchać się w głos narodu przemawiającego na falach Radia Maryja Przykre, ale męża - życiowego partnera, to Pani Danuta nigdy nie miała - z książki wynika, że do dzisiaj nie ma A neurotyczna Janda rzeczywiście nie jest w stanie imo oddać wewnętrznej siły Pani Danuty. Janda po prostu zwęszyła interes i weszła w to, bo wie, że to się sprzeda Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Danuta W. 15.10.12, 09:13 O toto. Pani Danuta chciała mieć wreszcie męża-bliskiego człowieka, a nie żywy pomnik ze spiżu proponujący jej rozmowę przez skype'a. IMO zrobiła więcej dla kobiet domowych niż całe tabuny mainstreamowych feministek, bo powiedziała wprost, że chciała pamiętania o jej potrzebach, uwagi, odrobiny czasu i tych symbolicznych kwiatków. Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Danuta W. 15.10.12, 10:40 ale co konkretnie zrobiła dla tych tysięcy kobiet? jaki miała na nie wpływ? prócz tego, że wydawca świetnie zarobił wydając tą dość koszmarną w formie, przydługą, przegadaną i w gruncie rzeczy nudną książkę? Skarży się na męża, utyskuje - nie robiąc nic oprócz mnożenia się na potęgę. Normalnie na ematce dostałby niezłe bęcki za taką postawę a tu proszę podziw dla "zasług" Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Danuta W. 15.10.12, 10:48 Ta książka nie opisuje życia niebanalnej atrakcyjnej wielkomiejskiej singielki. Powiedziała głośno, że kobiety z jej pokolenia mogą od męża chcieć czegoś więcej niż tylko, żeby nie pił, nie bił i dawał kasę na dom i dzieci. Jej książkę przeczytało tysiące właśnie takich starszych kur domowych, których całe życie kręciło się wokół rodziny, w odróżnieniu od publikacji z kategorii gender studies, których nawet nie tknęły. Btw, Wałęsowa nie uprawiała dzieworództwa, dzieci pojawiały się chyba przy udziale męża. Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Danuta W. 15.10.12, 11:46 no to z innej beczki nie przeczę, że różowo w jej małżeństwie nie było, racja to dlaczego się nie rozwiodła, nie kopnęła pana w d..., co radzą zwykle e-matki? ano dlatego, ze jej się to koniec końców opłacało więc teraz niech nie płacze, bo nie ma nad czym Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Danuta W. 15.10.12, 11:48 Bo była z innego pokolenia, no i była/jest wierzącą katoliczką. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Danuta W. 15.10.12, 12:02 Ale bez przesady, w pokoleniu naszych mam (bo Wałęsowa jest w tym wieku) nie było normą, że się miało siedmioro dzieci i nie pracowało zawodowo. To był jej wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: Danuta W. 15.10.12, 13:21 Nareszcie ktoś napisał, że ta książka jest nudnawa i przegadana. Odpowiedz Link Zgłoś
ga_ga_aga Re: Danuta W. 15.10.12, 12:18 Co ta kobieta takiego zrobiła- pytacie? NIc wielkiego, rzeczywiście: Urodziła i wychowała ośmioro dzieci w czasach, gdy żywcem do gara nie było co włożyć. Pana męża internowano, co w pewnym momencie oznaczało, że siedział - jak to Pani Danuta określiła - w złotej klatce - jadł, rozmyślał i tył Ona - sama + codzienna harówa w domu, dosłownie w pewnym momencie na twarz zaczęła padać. Do tego jechała przez pół Polski z ubekami jakimś samochodem typu suka, żeby męża odwiedzić, w czasach, gdy ludzie wychodzili z domu i mogli nigdy nie wrócić. A w domu małe dzieci. Panu mężowi się wydawało, gdy siedział w tej złotej klatce że jej ludzie na wyścigi pomagali. Cha, cha, cha - "to tylko facet może wymyślić" - jak mawia moja znajoma Odbiór nagrody Nobla to był dla niej pewnie stres totalny, a nie upragnione przejście się po czerwonym dywaniku w Cannes. Gdy pan mąż został prezydentem i rezydował w Warszawie, ona została w Gdańsku - każda racjonalnie myśląca o swoich dzieciach matka, domyśli się, dlaczego. W domu miała od zawsze polityczny młyn - ludzie przychodzili, dyskutowali, a ona w tym młynie dzieci do łóżka wieczorem musiała zagonić i gar zupy nagotować. A i jeszcze pamiętajmy, że to były czasy, w których co druga psiapsióła pewnie od serca by jej poradziła - idź się wyskrob. Nic takiego babeczka nie zrobiła, rzeczywiście. No i rzeczywiście jest Danutą W! Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Danuta W. 15.10.12, 13:38 Nie chodziło mi o to co zrobiła wtedy bo to są konsekwencje jej wyborów. Takich których każdy w życiu dokonuje. Ja pytam skąd te tezy o tym jakim to ona jest/powinna być objawieniem dla jej pokolenia kobiet. I jak wiele ta jej książka i szum z nią związany wniosły. Bo w moim odczucie niewiele. Za to jest wiele hałasu o nic. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Danuta W. 15.10.12, 14:06 Ale wychowanie ośmiorga dzieci, jakkolwiek godne szacunku i z pewnością wymagające sił ogromnych, to nie jest tak rzadki wybór życiowy, żeby z tego robić bohaterstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Danuta W. 15.10.12, 13:40 któraś tu natrętnie zarzuca lans wałęsowej i odcinanie kuponów od "kariery" męża niezły żart kobita nawet do warszawy do tych pałaców nigdy się przeprowadzić nie chciała - a tu o lans oskarżają. siedziała sobie cicho w gdańsku, kiecek z wszytym wachlarzem nie nosiła kompletnie nie kreowała się na pierwszą lejdi - gdy był na to czas i mogła(ze sztabem stylistów by się udało że hej!) ktoś kobitę na zwierzenia namówił i trochę szumu medialnego się zrobiło, ale lansu - dalej nie ma. było kilka umiarkowanych wypowiedzi gdy książka wyszła na półki, teraz lans jest kreowany sztucznie - właśnie na potrzeby teatru jandy. niewykluczone, że janda nada tej osobie i książce nową jakość. ale do tego właśnie potrzebny jest szum. a gdy danka jeździła do arłamowa to nawet przypuszczać nie mogła że chłop prezydentem zostanie - więc że nie rozwiodła się z nim dla kariery - to żart epoki! prędzej mogła się rozwieść, bo to więźniarz był, a nie że kupony jakieś miała odcinac w dalekiej przyszłości. no i jeśli chodzi o pokolenie - myślę, że wiele żon (kur i niekur) nie miało dużo lepszych mężów(w sensie partnerów, odpowiedzilanych ojców) i nikt się z tego powodu nie rozwodził, dopóki portki w szfie były było ok. rozwody - to wtedy gdy pił, bił i we więźniu siedział. no, albo jak se poszedł sam i nie było co się łudzić, że wróci. Odpowiedz Link Zgłoś