Dodaj do ulubionych

Większość kłóci się o pierdoły....

19.10.12, 10:56
Czytałam dzisiaj artykuł o tym, że Czesi kłócą się raczej o pierdoły (źle wytarty kurz, zrolowane skarpetki). Potem oczywiście wychowanie dzieci i prace domowe. O flirt awanturuje się dwóch na stu ankietowanych.

O co się kłócicie? Też o pierdoły?
Obserwuj wątek
    • edelstein Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:00
      W De o skarpetki i nie kladzenie na miejsce rzeczywink
    • iwoniaw Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:00
      No właśnie nie. Zresztą po zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś kłóci się o "źle wytarty kurz", to widocznie nie jest to kłótnia "o pierdoły", tylko o coś więcej, niekoniecznie werbalizowanego (np. ktoś ma dość bycia jedynym sprzątaczem w domu, być może jeszcze niedocenianym, czy odwrotnie - robi tyle, ze chciałby wrócić do domu, gdzie chociaż kurz jest wytarty, by nie mieć poczucia, że wszyscy mają go w d...) - jakoś nie bardzo widzę sytuację, że między ludźmi generalnie jest ok i nagle zaczyna się sprzeczka "ależ tu kurzu, to przez ciebie" - wówczas raczej kurz zostaje wytarty lub leży nie przeszkadzając nikomu na tyle, by się na druga osobę oburzać.
      • duzeq Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:23
        Zresztą po zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś
        > kłóci się o "źle wytarty kurz", to widocznie nie jest to kłótnia "o pierdoły",
        > tylko o coś więcej, niekoniecznie werbalizowanego

        Nie zgadzam sie. Moze tak byc, ale moze to byc zwyczajna sprzeczka o pierdoly czyli docieranie sie.
        Ja sie na poczatku klocilam o pierdoly typu kurz ( a tak naprawde nieodgadniana dla mnie zagadke jak ktos moze zamiesc cala podloge i zamiast wrzucic potem paporochy do smieci, zamiata je pod kaloryfer). Po wypracowaniu kompromisu, nie kloce sie juz o kaloryfer.

        Nie bylo to zadna oznaka czegos wiecej. Po prostu chcialam paprochy w koszu widziec.
    • lilly_about Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:01
      Tak, kłóciliśmy się o pierdoły, a nawet pierdoły pierdół, natomiast rozwiedliśmy sie z przyczyn bardzo, ale to bardzo powaznych, które na co dzień w naszych rozmowach nie funkcjonowały jako temat do kłótni.
      • iwoniaw Lilly 19.10.12, 11:03
        Czy te pierdoły były u Was tematem zastępczym, czy po prostu zadziałał efekt, że jeśli ktoś generalnie mnie wkurza, to nawet kawa do łóżka podana przez niego jest szczytem szczytów - coś jak "nie da się wyspać i zawraca d... od rana"? Czy też faktycznie niezależnie od wszystkiego przeszkadzał Wam ten "kurz", więc o "kurz" była afera?
        • lilly_about Re: Lilly 19.10.12, 11:08
          Zdecydowanie było tak, że ten kurz był tematem zastępczym. Gdy się mleko rozlało i poznałam prawdę objawioną na temat naszych problemów, to zamiast płakać, śmiałam się z tego, że potrafiłam zauważyć niewyniesione śmieci, a nie potrafiłam rzeczy bardziej oczywistych.
          • iwoniaw Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 11:17
            podejrzewam, że deklaracje w tych ankietach to jedno, a prawdopodobieństwo, że _faktycznym_ problemem przy takich kłótniach nie są bzdury, to drugie...
            • lilly_about Re: Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 11:39
              Ja uwazam, że kłótnia o skarpetki ma zawsze drugie dno, no chyba, że istnieją małżeństwa, które kłócą się o takie duperele tylko i wyłacznie dla podtrzymania jakiejkolwiek wymiany zdań.
              • aneta-skarpeta Re: Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 12:17
                nie do końca sie zgodzę
                my jestesmy zgodnym małżenstwe, ale kłocimy sie o pierdy
                np jak ja robie awanturke o niezamkniętą szafę to tu nie ma drugiego dnia
                po prostu wkur...wia mnie, że muszę 50ty raz mu przypomniec ze szafe sie zamyka- bo on tego nie widzi;
                jak odkurza i omija kąty to nie awanturuje sie o to, że za mało zarabia, tylko o to, że sprząta byle jak- i nie jest to pierwszy raz

                no chyba ze on tak specjalnie mnie denerwuje, booo ( drugie dno)

                kłócimy się tez czy płotek powinien się kończyc z prawej czy z lewej strony ogrodu i czy ma byc tu czy 5 m. dalej


                aha i mąz strzelił ostatnio focha, ze nie jestem wystarczająco zazdrosne- bo szedł na piwo z dzawna znajomą - i że mu tak pez problemu "pozwoliłam"

                wink
                • lilly_about Re: Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 12:22
                  Ty się tak publicznie nie przyznawaj, ze mu pozwoliłaś na to piwo, bo zaraz usłyszysz, że go sama kochance do łózka wsadziłaś wink
                  • aneta-skarpeta Re: Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 12:25
                    hehe
                    w sumie w razie co on jest rozgrzeszony- zona sama mnie wcisnela w jej ramiona, a jak suka nie da...
                    ;D
              • duzeq Re: Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 12:18
                Nie. W normalnym swiecie istnieja dobrze dopasowane pary, ktore maja te same badz zbiezne zasady, poglady i priorytety. I kiedy kloca sie o skarpety, to kloca sie o skarpety, kiedy kloca sie o kurz, to kloca sie o kurz. To nie ma drugiego dna, a tematow codziennych do wymiany zdan tez maja sporo.

                Zaprawde, nie wiedzialam, ze jest to tak trudne do wyobrazenia.
                • aneta-skarpeta Re: Ha, czyli jednak nie tylko ja 19.10.12, 12:23
                  bardzo ładnie to napisałaś
                  my z mezem czujemy sie w swoim towarzystwie bardzo dobrze i np wiemy oboje, ze drugie by wskoczyla za nim w ogien

                  choc czasem na niego klnę jak szewc, a onczasem " nie ma juz do mnie siły"
                  wink
      • jola-kotka Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 20.10.12, 03:44
        O nic sie nie klocimy,nawet powazny problem postanowilam przemilczec i przejsc nad nim do porzadku dziennego,awantury,klotnie nic nie dadza.
    • sadosia75 Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:02
      Nie bo pierdoły to przykrywka dla czegoś poważniejszego.
      Staramy się wyłożyć kawę na ławę i mieć sprawę jasno postawioną niż kłocić się o źle odstawioną szklankę a w głowie mieć tysiąc innych ważniejszych powodów.
    • goodnightmoon Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:06
      O dziecko (wychowywanie) i urządzanie domu.
      Póki nie mieliśmy dziecka i domu to się nigdy nie kłóciliśmy.
    • shellerka Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:08
      o ematkę tongue_out
      i o wychowanie dzieci
    • guderianka Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:32
      My się nie kłócimy-w sensie kłótniej typowej, krzyków, obrażania, fochów-tego u nas nie ma
      Są rożnice zdań, ale załatwiamy je dyskusją, czasem ostrzejszą czasem kończącą się żartem. Różnice zdań najczęściej występują w przpadku odmiennych wizji postąpienia w danej sytuacji względem dzieci. Np. Młodsza ma problemy z zakładaniem skarpetek-ja jestem z frakcji twardej, chcę by sama sie nauczyła (w końcu, ma 6 lat), Mąz zfrakcji że trzeba jej pomagać tongue_out Sprytna bestia to wykorzystuje a ja sie denerwuje. Albo "kłótnia" sprzed godziny. Poparzyłam sobie dłoń wrzątkiem (w środku)-po udzieleniu sobie pierwszej pomocy zadzwoniłam do Meża, żeby jak może przyjechał wczesniej z pracy. A ten przyjechał od razu i zaczął ględzić że do lekarza trzeba..no ja-dorosla jestem (a że idiotycznie sie poprzyłam to inna inszość), potrafię nazwac swój stan i odczucia i WIEM kiedy trzeba jechać do lekarza a kiedy wyjazd do lekarza, szpitala, z niemowlakiem, itp będzie zbędny. No to sie "pokłócilismy"- jak widzisz stanęło na moim tongue_out Kupil mi w aptece bandaże, dał apapa, przewinął Małego i musiał wracać do pracy.
      wink
      • grave_digger Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 12:32
        ale on z miłości wcześniej przyjechał smile o ty niewdzięczna wink
        i coś dużo u was poparzeń suspicious

        o pierdoły to my się sprzeczamy. jak powiedział mój mąż, w ważnych/poważnych sprawach się dogadujemy i o nie się wcale nie kłócimy. to prawda. ale o pierdoły jak najbardziej, bo ja jestem despotyczna, apodyktyczna i bezkompromisowa. wink lata samodzielności i przedsiębiorczości i gnojenia mnie przez innych zrobiły swoje. teraz nie dam sobie w kaszę dmuchać wink a że mój mąż ugodowy i cierpliwy to te sprzeczki trwaja krótko, bo on szybko mnie studzi na szczęście. trafiłam bardzo dobrze smile
        • guderianka Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 13:04
          bo ja idiotka morgen jestem suspicious -w kwesti poparzeń wink i

          bo ja jestem despotyczna, apodyktyczna i bezkompromisowa. wink

          smile
          • guderianka Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 13:05
            tfu, pisałam do morgen i przekalkowało
            grejw-, widzisz jaka ja guupia ?eh, no comments, może z czasem przejdzie
            to wszystko przez hormony tongue_out
    • czarnaalineczka Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:44
      o wszystko uncertain
    • mmena Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 11:49
      Głównie o pierdoły.
      Zbyt rzadko zbawiam świat by o to się kłócić.
    • wiu Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 12:32
      my ostatnio - o wiatraki (tzn. elektrownie wiatrowe stawiane w jakiejs-tam małej miejscowości gdzie były z tego powodu protesty)

      smile)))
      • aneta-skarpeta Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 13:33
        my tez potrafimy sie pokłócic np o to, czy to wnętrze samochodu jest ładne czy brzydkiebig_grin
        • nanuk24 Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 16:48
          ach jaka ulga, bo myslalam, ze tylko my jestesmy tacy porabani
    • peggy_su Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 12:46
      Raczej o pierdoły ale z drugim dnem. Bo o powazniejszych rzeczach nie umiemy rozmawiać.
    • pszczolaasia Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 13:05
      o co sie klocimy...
      najgorecej o pierdoly. a jak mamy jakis powazny problem to pierdoly urastaja do rangi mount everestu. staramy sie rozmawiac jak najwiecej a ze ja jestem kapana w goracej wodzie to szybko dyskusja sie przeksztalca w pyskowkesad no ale jest ze mna juz 19 lat to chyba to lubi...
    • yenna_m Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 13:15
      nie
      o same poważne sprawy
    • mysia125 Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 13:48
      Bardzo mocno sie zastanawiam i nie moge sobie przypomniec, o co my sie klocimy. Serio. Czasem jest tak, ze ktores wybuchnie, ale do klotni potrzeba drugiej strony. Gdy nie ma piramidalnej wymiany zdan, to i klotnia zdycha w zalazku.
    • asia_i_p Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 14:38
      Jeżeli się już kłócimy, a zdarza się to mniej więcej raz do roku, jak nie rzadziej, to najczęściej o kwestie emocjonalne - mnie się wydaje, że mąż jest zły, on nie jest, ale moje wydawanie w końcu go wkurza, albo ja zaczynam o coś panikować, a on się spina (od czasu mojej depresji poporodowej słabo znosi moje silne emocjonalne reakcje). Ale żebyśmy w ogóle się pokłócili, to muszą być pewne warunki spełnione. Po pierwsze, obydwoje musimy być na tyle zmęczeni/ w złym humorze, żeby żadne nie próbowało tego sprowadzać na tory spokojnej rozmowy (zazwyczaj, jeśli jedno zaczyna kłótliwie, drugie wycisza, rzadko nam się zdarza, żeby obydwojgu na raz chciało się kłócić). Po drugie, w pobliżu nie może być dziecka, bo jak jest, to po pierwszym słowie powiedzianym nawet jeszcze nie podniesionym głosem, pada sakramentalne "Nie kłóćcie się", co zazwyczaj całkowicie rozbija atmosferę stosowną do kłótni.
    • dziennik-niecodziennik Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 15:40
      zdaniem mojego męża o pierdoły, zdaniem moim o rzeczy ważne tongue_out ale kłócimy sie tak rzadko ze to nie ma znaczenia własciwie...
    • baltycki Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 16:31
      kropkacom napisała:

      > Czytałam dzisiaj artykuł o tym, że Czesi kłócą się raczej o pierdoły (źle wytar
      > ty kurz, zrolowane skarpetki). Potem oczywiście wychowanie dzieci i prace domow
      > e. O flirt awanturuje się dwóch na stu ankietowanych

      Kurz osiada codziennie, sklarpetki zmienia sie codziennie.. flirty wystepuja rzadziej, wiec i rzadziej kloca sie o tosmile)
    • nanuk24 Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 19.10.12, 17:04
      Sprzeczamy sie o glupoty, ale przyznam, ze w okresie naszego kryzysu malzenskiego tych klotni bylo wiecej.
      Awantura o zle wytarty kurz to nie jest glupota, uwazam. Bo jezeli osoba poproszona o starcie kurzu robi to z laski, machnie szmata tak, ze kurz jak byl na meblach tak jest - to nie jest blahostka, to jest lekcewazenie.

      u mnie w domu tez jest taki jeden punkt zapalnywink Maz uwaza, ze to blahostka, a ja mam inne zdanie no i klotnia gotowa, i to w srodku nocytongue_out
    • koza_w_rajtuzach Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 20.10.12, 07:32
      smile)
      Raczej się nie kłócimy. Mnie najbardziej wkurzają kompleksy męża.. Dzieci usiadły na murku zmęczone upałem na wakacjach "zrób coś z tym, wyglądają jak jacyś Rumuni czy Cyganie", usiadłam na brzegu morza w wodzie, żeby się stopniowo przyzwyczajać do wody "wstań. Zobacz na prawo, zobacz na lewo, tylko ty tak siedzisz". Poszliśmy na pizzę, koło naszej ławki przyszło małżeństwo z dzieckiem, a syn zaczął zaglądać na ich syna. Mąż mówi "idziemy", ja mówię, że lepiej spokojnie zjeść przy stoliku, ale ten nieugięty twierdzi, że mamy iść. Okazało się, że to na pewno bardzo wkurzające było dla tej rodziny, że syn zaglądał w ich stronie. Kiedyś zabrał dzieci do sklepu, syn powiedział, że chce siku, ale mąż stwierdził, że pewnie wytrzyma. W kolejce do kasy syn nie wytrzymał "mało nie spaliłem się ze wstydu. Zrób coś z nim, pójdź do lekarza, urologa, to nie jest normalne, żeby trzylatek sikał w gacie. Ludzie byli zdegustowani, chyba nigdy takiego wstydu nie doświadczyłem. Zobacz, z Klarą [nasza starsza córka, często porównuje ich na korzyść córki] nigdy nie było takich problemów". Dodam, że syn nigdy nie zsiusiał się w spodnie będąc ze mną poza domem, po prostu zawsze od razu reaguję na jego prośbę o możliwość załatwienia się, a gdyby tak się stało, że by nie wytrzymał, to nie wydaje mi się, aby ludzie byli zdegustowani, a i ja bym nie wstydziła się z tego powodu. Syn ma nerwicę i są dni kiedy z tego powodu bardzo często musi siusiać. Ostatnio jak mąż był z dziećmi w restauracji, to wrócił załamany, bo syn powylewał sok, a to takie eleganckie miejsce było. Spytałam się czy specjalnie powylewał, usłyszałam, że nie, ale Klarze przecież się takie rzeczy nigdy nie zdarzają.
      Powiem tak... wściekłość mnie bierze, ręce się załamują. O wszystko inne mogłabym się nie kłócić, ale te kompleksy w miejscach publicznych mnie dobijają. W domiu się nie czepia o pierdoły. Ale powiem szczerze, że jakoś się szczególnie o to nie kłócimy, w każdej sytuacji powiedziałam co o tym myślę, pokłóciłam się tylko odnośnie tej sprawy jak syn zsiusiał się w sklepie, bo opowiadał o tym z takim.. obrzydzeniem, poczuciem upokorzenia. Ale co z takich kłótni, jak i tak nie zrozumie.. więc w sumie to praktycznie nigdy się nie kłócimy.
      • kropkacom Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 20.10.12, 08:35
        Nie próbowałaś dojść skąd takie zachowanie męża? Ktoś go zawstydził publicznie w dzieciństwie? Współczuje ci i jemu też. To się chyba na jakąś terapię nadaje.
        • koza_w_rajtuzach Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 20.10.12, 12:21
          Nadaje się pewnie na jakąś terapię. On nie jest złym człowiekiem, w domu takich problemów nie robi, ale potrafi martwić się czymś, co dla innego zmartwieniem by nie było i nie można mu w żaden sposób uzmysłowić, że to tylko siedzi w jego głowie.
          Zawsze wydawało mi się, że to dlatego, że mieszkał na wsi, za towarzystwo miał tylko brata i siostrę, a jego ojciec ma sporą nerwicę, co pewnie nieświadomie mógł przerzucić na syna. Na początku naszej znajomości zawsze chodził z nożem, na wypadek jakby musiał się bronić przed jakimiś bandytami. Wydawało mu się, że świat jest bardziej niebezpieczny niż jest, szczególnie w mieście (oczywiście w jakimś tam stopniu na pewno jest niebezpieczny, ale bez przesady), ciągle bał się, że ktoś go okradnie, do tego stopnia, że nie mógł w nocy spać. Z czasem wyluzował. Przeważnie jest okej jak jesteśmy gdzieś poza domem, ale co jakiś czas zaskakuje mnie różnymi rzeczami, martwi się lub denerwuje czymś na co ktoś inny by nie zwrócił uwagi. Ostatnio mu zapowiedziałam, że jak się nie zmieni, to będę tylko z moją siostrą jeździć w różne miejsca, bo jest wyluzowana, nic jej nie przeszkadza, a ostatnio nasze dzieci jak były ze mną i z nią, biegały przez godzinę w fontannie w Niemczech, w dodatku w samych majtkach, razem z niemieckimi dzieciakami (mąż by im nawet stóp nie pozwolił pomoczyć), w dodatku zjedli lody, którymi cali się uciapali i chodzili w takim stanie przez dłuższy czas (kolejna niedopuszczalna rzecz w odczuciu męża). Trochę się nadąsał. Mam nadzieję, że kiedyś się wyluzuje.
          • kropkacom Re: Większość kłóci się o pierdoły.... 20.10.12, 12:47
            Nie twierdze, że jest zły. Żal mi go po tym co napisałaś. Poważnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka