Dodaj do ulubionych

Bez samochodu w rodzinie - no problem?

24.10.12, 15:07
W rodzinie - czyli mama, tata, dzieci.
Nie: teściowej, szwagra, bratanka, który od czasu do czasu pożyczy.

Czy da się bezproblemowo żyć w dzisiejszych czasach bez samochodu, opierając się jedynie na komunikacji miejskiej / wiejskiej albo na doraźnych pożyczkach od dalszej rodziny, bądź prośbach o podwiezienie? - wg mnie jest to co najmniej trudne.

Znam ludzi, którzy funkcjonują na podobnej zasadzie.
Obserwuj wątek
    • kanna Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:11
      Jeśli bym mieszkała w dobrze skomunikowanym centrum - nie, nie miałabym z tym problemu.
      • iwoniaw Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:14
        Dokładnie to pomyślałam - w dużym mieście z komunikacją wszelaką (autobus, tramwaj, pociąg, pks, busy, taksówki) żaden problem. Inaczej - owszem.
        • velluto Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:05
          iwoniaw napisała:

          > Dokładnie to pomyślałam - w dużym mieście z komunikacją wszelaką (autobus, tram
          > waj, pociąg, pks, busy, taksówki) żaden problem.

          Naprawdę żaden? A jeśli:
          - trzeba dojechać z chorym dzieckiem do lekarza
          - trzeba przywieźć duże zakupy dla całej rodziny
          - trzeba przetransportować większy zakup
          - dojechać z wózkiem na drugi koniec miasta, czyli parę razy się przesiąść
          faktycznie wtedy brak samochodu jest nieodczuwalny i komunikacja bez trudu to wynagrodzi?
          • rebionek Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:15
            > Naprawdę żaden? A jeśli:
            > - trzeba dojechać z chorym dzieckiem do lekarza taxi
            > - trzeba przywieźć duże zakupy dla całej rodziny frisco albo inni przywiozą
            > - trzeba przetransportować większy zakup bagażowe taxi
            > - dojechać z wózkiem na drugi koniec miasta, czyli parę razy się przesiąść
            > faktycznie wtedy brak samochodu jest nieodczuwalny i komunikacja bez trudu to w
            > ynagrodzi? a to już kłopot
            Przy małych dzieciach nie. Bez dzieci w dobrze skomunikowanym centrum dużego miasta da się przeżyć bez samochodu, chociaż posiadania samochodu usprawnia życie (tylko w weekend jak korków nie ma). Pytanie na które należy sobie odpowiedzieć czy koszty samochodu i jego utrzymania (ubezp., eksploatacja, parking) uzasadnia jazdę raz w miesiącu do marketu.
            • velluto Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:32
              rebionek napisała:

              > chociaż posiadania samochodu usprawnia życie (tylko w weekend jak korków nie ma).
              Mi tam usprawnia na co dzień, nie tylko w weekendytongue_out

              > Pytanie na które należy sobie odpowiedzie ć czy koszty samochodu i jego utrzymania (ubezp., eksploatacja, parking) uzasad
              > nia jazdę raz w miesiącu do marketu.
              Komfort życia jest dla mnie wart tej ceny. Poza tym zakupy robię częściej niż raz na miesiącsmile
              • rebionek Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:01
                velluto napisała:
                > Mi tam usprawnia na co dzień, nie tylko w weekendytongue_out

                ja mam do pracy 10 min. metrem to zapomniałam o zaletach z korzystania z samochodu wink
                Ale nie wobrażam sobie mieszkać pod miastem bez samochodu - czekać godzinę na przystanku a potem w ścisku godzinę do domu, brrrr
                • papalaya Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:37
                  w ostatnią sobotę pojechaliśmy na grzyby, 30 km w totalne zadoopie o 6 rano

                  powodzenia pekaesem, hehe...
                • sueellen Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 17:26
                  W Londynie większość ludzi żyje na codzień bez samochodu. Zakupy? Warto tracić czas na duze zakupy w dobie internetu? Do lekarza 5 min piechotą, - nigdy nie biorę auta bo i tak nie ma gdzie zaparkować.
                  • princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 18:36
                    W Londynie większość ludzi żyje na codzień bez samochodu.

                    w samym centrum.... A Londyn to nie tylko centrum ale kawal kolosa. Na moje ulicy ( London Borough of Richmond) nie ma domu w jakim nie byloby jednego conajmniej samochodu.
                    • sueellen Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 22:37
                      No dobrze, tez mam samochod i czego to dowodzi? Jesli kroś mieszka niekoniecznie w centrum, ale blisko stacji i pracuje w city, do smochodu nie wsida prawie wcale. Tylko jeden mój znajomy jeździł z Old street na regent street samochodem wyłącznie by się audicą pochwalić, cała reszta zostawia samochody przed domem albo nie ma ich wcale.
          • iwoniaw Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:59
            Tak, taksówki, transport wielkogabarytowych zakupów oferowany przez sklepy (często nawet gratis powyżej jakiejś kwoty) w rejonie miasta, możliwość zakupów przez net oraz "nawet" te autobusy i tramwaje w mieście dobrze skomunikowanym wynagrodzą to bez trudu, w dodatku nie trzeba się zastanawiać, gdzie zaparkować.
            Natomiast w mieście z komunikacją taką sobie, a tym bardziej tam, gdzie ona właściwie nie istnieje (nie liczę PKS-u raz na godzinę czy rzadziej) samochód to absolutnie rzecz pierwszej potrzeby.
          • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:39
            > Naprawdę żaden? A jeśli:
            > - trzeba dojechać z chorym dzieckiem do lekarza
            taksówka
            > - trzeba przywieźć duże zakupy dla całej rodziny
            robisz zakupy w e-sklepie wink tak zdrowiej dla kręgosłupa wink pan przyjeżdza z terminalem, do tego zakupy wnosi pod drzwi lub do samego domu tongue_out
            > - trzeba przetransportować większy zakup
            w sensie? karnisze? lodówka? zamawiasz transport w sklepie i wieziesz smile no przecież w nie każdym aucie zmieści się lodówka wysoka na 2 metry lub łóżko 2metry x2metry smile
            > - dojechać z wózkiem na drugi koniec miasta,
            dzieci nie mam już wózkowych, ale jak potrzebowałąm - to nadal jest taksówka
            >czyli parę razy się przesiąść
            > faktycznie wtedy brak samochodu jest nieodczuwalny i komunikacja bez trudu to w
            > ynagrodzi?

            tak
            dawałam i daję radę
            męża nie ma przez cały tydzień, w tym czasie zrobię sobie przez net zakupy spożywcze, w razie potrzeby zawiozę dziecko do lekarza taksówką, ew. jadę komunikacją miejską jak mam dobre bezpośrednie połączenie
            moje auto stoi na parkingu i czeka na chętnego do jeżdzenia wink mąż ze swoim autem w świecie wink
            pewnie w końcu się przemogę i wsiądę za to cholerne kółko
          • asia06 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:10
            > - trzeba dojechać z chorym dzieckiem do lekarza
            jest taksówka

            > - trzeba przywieźć duże zakupy dla całej rodziny
            jest taksówka, można zrobić zakupy przez internet

            > - trzeba przetransportować większy zakup
            są samochody transportowe

            > - dojechać z wózkiem na drugi koniec miasta, czyli parę razy się przesiąść
            jest taksówka


            Wszystko zależy od tego, jak często potrzebujesz korzystać z samochodu w sytuacjach jak powyżej opisałaś. Jeśli mieszkasz w miejscu z dobrą komunikacją publiczną, to bez samochodu można się obejść nawet z małym dzieckiem.
            • pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:42
              Jeździłaś taką taksówką cały miesiąc?

              Póki dzieci były w miarę zdrowe a podstawowa przychodnia za progiem, samochód mi wisiał i leżał.
              Odkąd z punktu A do punktu B leciałam z językiem do pasa, przychodnia A na jednym końcu W-wy a kolejna rzecz na drugim, przy czym jeździło się częściej niż raz na miesiąc, już tak wesoło nie było. Wszystko zależy, gdzie i w jakim czasie musisz się znaleźć.
              Musiałam kiedyś poruszać się po linii metra. Musiałabym upaść na głowę, żeby targać samochód. Do metra trzy przystanki autobusem i jazdasmile
              Ale jakoś niedawno zaparkowałam samochód na P&R i pomyślałam sobie, że skoro sama jedna, podjadę komunikacją miejską. Co się na zadupiach wystałam to moje. Z prawej strony W-wy na lewą, z dołu na górę. I wszędzie z zegarkiem w ręku.
              Tak, wiem, taksówkę mogłam wziąć.
              Mimo wszystko u mnie taniej jest samochodemsmile I wygodniej. Kawę można wypić, muzyki posłuchać, makijaż poprawić.
              • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 16:24
                ja jeździłam i do tej pory jeżdzę, gdy potrzebuję
                tak, wiem, zdarzają się kursy i za 50 zeta
          • aqua48 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 16:47
            velluto napisała:

            A jeśli:
            > - trzeba dojechać z chorym dzieckiem do lekarza - my mieliśmy lekarza 5-7 minut na piechotę od domu - żaden problem, do ciężej chorych ( z wysoką temperaturą) wzywało się lekarza do domu na wizytę, albo wręcz pogotowie.
            > - trzeba przywieźć duże zakupy dla całej rodziny - autobus drzwi - w drzwi pod galerią oraz przystanek pod domem i załatwione.
            > - trzeba przetransportować większy zakup - bierze się transport ze sklepu z wniesieniem, często to ok 30-50 zł, a nie trzeba się przejmować i tachać samemu. Zdecydowanie wolę zapłacić.
            > - dojechać z wózkiem na drugi koniec miasta, czyli parę razy się przesiąść - nie ma często takiej potrzeby, a jeśli jest to bierze się drugą dorosłą osobę do pomocy albo jedzie taksówką.

            > faktycznie wtedy brak samochodu jest nieodczuwalny i komunikacja bez trudu to
            > wynagrodzi?

            Tak. Jeśli się mieszka w dobrze skomunikowanym miejscu to koszt utrzymania auta + garażu - miejsca parkingowego i samochód jest zdecydowanie nieopłacalny.
          • ira_08 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 19:51
            1. taksówka
            2. zakupy w internecie
            3. to samo - sklepy meblowe czy agd przywożą towary.
            4. No olaboga - dobra komunikacja to taka, w której przesiadać się nie trzeba kilka razy.

            Mamy samochód, prawie wcale go nie używam, bo mąż pracuje w delegacji. Rower i tramwaje to o wiele szybszy i tańszy sposób poruszania się po mieście.
          • paszewa Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 21:27
            oczywiscie ze da sie bez samochodu. Nie mówię o wsiach, tylko o normalnym mieście. Jak urodziło sie nasze pierwsze dziecko to sprzedalismy samochód bo mnie nie byl potrzebny (wszystko w zasięgu osiedla, łącznie z przychodnią w której prowadziłam ciaże). Mąż mial samochód służbowy. Świetnie dawałam sobie radę. Zakupy zamawiałąm przez internet (zwłaszcza te duuuże), a jak musiałam gdzieś pojechać dalej z wózkiem to brałam taksówkę. Zdecydowanie taniej wychodziło niz utrzymywanie auta ktorym praktycznie nie jezdzilam. Jak wrocilam do pracy to dostałam auto służbowe wink
    • zuza-nka88 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:16
      dla mnie niemozliwe a maz ost stwierdzil ze sprzeda auto i na razie nic nie bedzie kupował haaa dojezdza do pracy autem na zmiane z kolegami ale sa momenty ze musi jecac sam poza tym wypad na zakupy czy cokolwiek innego nie nie wyobrazam sobie rodziny bez auta
    • broceliande Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:18
      Mamy smochód od zawsze, ale bez przesady, można bez tego żyć.
      Są nawet plusy.
      • amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:19
        Jakie?
        • broceliande Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:26
          Ale takie subiektywne.
          Człowiek więcej chodzi na piechotę (granica pójścia na piechotę dla niektórych znajomych zmotoryzowanych to zaledwie 1 km)
          inne są chyba czysto finansowe i akurat bardzo by mnie dotyczyły.
          Miałabym gdzieś OC, AC, opłaty za parkowanie, benzynę i NAPRAWY.
          Naprawdę z czystym sumieniem jeździłabym taksówkami.

          Mamy chyba jeden jedyny powód, dla którego ten samochód jeszcze jest: działka rekreacyjno-warzywna w odległości 15 km (trudno wieźć autobusem 10 kg jabłek, ogórki, cebule, seler i inne takie). Z psem.
          Wakacje bez samochodu by mnie nie przerażały.
          • maggorlo Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:34
            Moje subiektywne byłyby takie same. Gdybym łaziła pieszo te 14km do pracy i wstecz nie musiałabym już biegać wieczorami. Jednak dziecko za małe a szkołę ma koło mojego biura.

            Z auta nie zrezygnuję, mimo świetnego połączenia mpk, ze względu na weekendy. Nic tak mnie nie relaksuje jak zmordowanie się lataniem po lesie, a najbliższy jest zbyt daleko aby jechać rowerem. Zwłaszcza zimą - już widzę te sople zwisające mi z zębów big_grin
            • broceliande Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:40
              No właśnie, ja też biegam.
              I potrzebny mi dojazd do lasu...
        • kamelia04.08.2007 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:26
          amoreska napisała:

          > Jakie?


          tylko finansowe
          • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:44
            parkowanie
            w razie posiadania dobrego dojazdu do pracy i deficytu miejsc do parkowania pod pracą - nie kręcisz się jak osioł po okolicy (pół godziny albo i dłużej) szukając tego cholernego miejsca, gdzie możesz postawić wóz (pomijam już fakt, że i tak musisz zapłacić złodziejską stawkę za możliwość postawienia tego cholernego auta gdziekolwiek na czas pracy wink )

            plus do tego kwestie ekologiczne

            no i finansowe, bo jednak mam wrażenie, że autobusem znacznie taniej wink (porównując koszt biletu z kosztem paliwa powiększonym o koszt parkowania przez x godzin)
    • nenia1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:19
      To zależy od różnych czynników, gdzie mieszkają, czy rodzice pracują, czy długo/daleko dojeżdżają do pracy, czy ktoś jest chory, ile dzieci mają lat itd. itd.

      W zależności od opcji jednym może być bardzo łatwo, a innym trudno.
      • amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:20
        Tego, czy ktoś akurat będzie chory, często nie sposób przewidzieć.
        • maggorlo Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:22
          w tym kontekście jako chorobę rozumiem jakąś niepełnosprawność, choroby przewlekłe zmuszające do częstych wizyt w szpitalach itp.
          • amoreska Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:24
            Ok, w tym wypadku możliwości planowania są znacznie większe.
          • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 19:45
            są leki, po których nie można wsiadac za kierownicę (np leki rozluźniające mięśnie, podawane przy problemach z kręgosłupem)
            w takim wypadku ciągle masz tak, jakbyś była bez auta wink
    • bella_roza Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:19
      zależy gdzie się mieszka, gdzie dojeżdza. mogę to sobie spokojnie wyobrazić, problem jest jedynie z ciężkimi/dużymi zakupami. obecnie można zamowic przez net.
    • maggorlo Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:20
      amoreska napisała:

      > W rodzinie - czyli mama, tata, dzieci.


      Znam kilka (nie)rodzin* (zazwyczaj tata w podziale majątku wybiera auto, dzieci łaskawie zostawiając ex-małżonce) radzących sobie bez większych problemów. Nawet jeżdżą na wakacje. Największy brak prywatnego transportu odczuwają, gdy w weekend najdzie wielka ochota na wypad za miasto...

      * wg Twojej definicji nie kwalifikują się.

      • jowita771 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:08
        > et jeżdżą na wakacje. Największy brak prywatnego transportu odczuwają, gdy w we
        > ekend najdzie wielka ochota na wypad za miasto...

        Mam znajomego, który ma trójkę już prawie dorosłych dzieci i nie mają samochodu od lat, a ciągle jeżdżą za miasto, latem zabierają grila, mięso, wsiadają do autobusu i jadą nad rzekę na piknik. Jeżdżą też pociągiem na wakacje do rodziny na drugi koniec Polski.
        • 18lipcowa3 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:06

          > Mam znajomego, który ma trójkę już prawie dorosłych dzieci i nie mają samochodu
          > od lat, a ciągle jeżdżą za miasto, latem zabierają grila, mięso, wsiadają do a
          > utobusu i jadą nad rzekę na piknik. Jeżdżą też pociągiem na wakacje do rodziny
          > na drugi koniec Polski.

          o matko ale frajery
          • kotobala Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 01:04
            yyy..chyba "frajerzy"...?
      • titta4 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 29.05.16, 17:55
        O, to tak jak ja smile Dwójka dzieci- ale juz nastolatkowych, spore miasto w centrum, tatus wziął auto na odchodne wink i radzimy sobie bez problemu- rzeczywiście tylko w nieoczekiwanie słoneczne weekendy mi brakuje smile Oczekiwanie słoneczne- żaden problem, z reguły się z kims zgadujemy albo planujemy autobus, wakacje żaden problem. Choroba- taksówka. Da się bez bólu. Jakby to była wieś, to byłoby gorzej...
    • joanna_poz Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:29
      > Czy da się bezproblemowo żyć w dzisiejszych czasach bez samochodu, opierając si
      > ę jedynie na komunikacji miejskiej / wiejskiej

      w przypadku komunikacji miejskiej pewnie się da.
      w przypadku komunikacji wiejskiej, zazwyczaj kursującej raz na godzinę (albo i rzadziej) - bezproblemowo nie da się.
    • feniks_z_popiolu Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:33
      Gdy komunikacja miejska jest w miarę OK a taksówki dostępne, może być. Gorzej z wyjazdami za miasto. Niby też można wypożyczyć ale przestaje to być opłacalne.
      • carmita80 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:35
        Mozna, jesli sie nie ma wyboru to mozna. Jakosc zycia od strony organizacyjnej to inna sprawa.
      • mehil.dam Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:39
        Ja dopóki nie zrobiłam prawa jazdy to jakbym bez samochodu była, bo mąż wiecznie pracujący. Pksami jeździłam, dziecko wózkiem do teściowej czy przedszkola, jak dalej do babci to z nią pksem. Żyć się da, przynajmniej ruchu miałam trochę, a teraz leniwa i autem jeżdżę smile
    • thegimel Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:44
      Zależy gdzie się mieszka. Jak w mieście, w miejscu gdzie komunikacja miejska jest sprawna, to da się. Natomiast w wielu miejscach w PL jakość komunikacji miejskiej jest taka, że bez samochodu żyć się nie da.Tak jest na przykład u mnie. Bez auta nie miałabym czym z pracy wrócić. Ostatni autobus jedzie o 19.15 a ja często do 8-9 mam zajęcia.
      • 18lipcowa3 co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 17:08
        na litosc boską
        mieszkam w swietnie skomunikowanej dzielnicy
        Niemniej gdybym miała robic objazd po miescie komunikacją tak jak ostatnio z chorym dzieckiem to bym chyba padła z wk...wu i przemeczenia.
        Jakiekolwiek wieksze zakupy chocby zgrzewka wody - odpadają.

        A jeszcze wiele innych sytuacji...?
        • nenia1 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 17:27
          Cóż, wszystko chyba jednak zależy od stylu życia.
          Ktoś może lubić chodzić sobie na mniejsze zakupu codziennie, zamiast na jedne większe
          i kupować butelkę wody zamiast zgrzewki.
          Nie widzę w tym nic dziwnego - ludzie mają różne preferencje.

          Od razu uprzedzam, tak mamy samochód, a nawet dwa samochody na trzyosobową rodzinę.
          Ale ja mam firmę w takiej branży, gdzie często oferuje się dojazd do klienta, więc nie chcę być gorsza od konkurencji (choć i tak 85% klientów woli przyjechać do mnie). Plus uwielbiamy podróżować i fotografować głównie ptaki, więc bez auta byłoby ciężko, szczególnie z noszeniem sprzętu, bo same obiektywy nieźle ważą.

          Mam koleżankę w Niemczech, którą zdecydowanie stać na auto a mimo to ma tylko rower, bardzo ładny, różowy i spokojnie sobie radzi. Inny tryb życia, inne hobby i brak cellulitu - a też bardzo dużo podróżuje, leci samolotem do Wietnamu czy Kambodży i tam spędza czas jeżdżąc wynajętym samochodem.
          • 18lipcowa3 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 17:32
            nenia1 napisała:

            > Cóż, wszystko chyba jednak zależy od stylu życia.
            > Ktoś może lubić chodzić sobie na mniejsze zakupu codziennie, zamiast na jedne w
            > iększe
            > i kupować butelkę wody zamiast zgrzewki.
            > Nie widzę w tym nic dziwnego - ludzie mają różne preferencje.




            No tak, tylko co tak cudownego jest w mieszkaniu w centrum miasta to usprawiedliwia brak auta? Zwlaszcza majac rodzine.
            W moim miescie w centrum jest stare miasto, Urzędy, Sądy oraz puby.
            No super idealnie dla rodziny z dzieckiem. Na pewno to im wystarcza.
            • nenia1 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 17:44
              Ja nie mieszkam w centrum, bo przede wszystkim cenię spokój, zieleń i piękne widoki z okna.
              Wychodząc z domu mam w obszarze 2-3 minut pieszo - jarzynowy, spożywczy, kiosk, kwiaciarnię, biuro podróży i pizzerię, przystanek autobusowy, tramwajowy. W ciągu 5 minut dochodzę do poczty, przychodni, drugiej przychodni, apteki, sklepu mięsnego, drugiego kiosku, basenu krytego, parku, kortu tenisowego. W ciągu 7 do 10 minut pieszo - dwa puby, restauracja, Lidl, Kaufland, Tesco, Nomi, piekarnia, cukiernia, Euro Agd, sklep obuwniczy, fryzjer, szpital, straż pożarna, druga poczta, szkoła podstawowa, gimnazjum, 2 przedszkola, las, stawy, kościół...
              Kurde, po co mi ten samochód?
              • ally Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 17:50
                Nie możesz tak po prostu twierdzić, że nie potrzebujesz samochodu, bo w ten sposób dokonujesz brutalnego zamachu na styl życia niektórych ematek wink
                A co jeśli szafę będziesz wiozła za dwa lata?!
                A co jeśli będzie promocja na cukier i kupisz od razu 50 kg?!


                • nenia1 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 17:56
                  No ja właśnie mam samochód. Tylko moja własna wypowiedź w tym wątku mi uświadomiła, że właściwie po co?
                  Chyba padłam ofiarą owczego pędu big_grin
                  • ally Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 18:00
                    Oj, pomyśl o tej szafie i cukrze wink
                    • nenia1 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 18:04
                      Ale ja nie słodzę smile Pozostaje szafa i tej wersji będę się trzymać big_grin
                      • ally Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 18:05
                        > Ale ja nie słodzę smile

                        Pewnie na cukier Cię nie stać, innych powodów takiej postawy nie widzę wink
        • allatatevi1 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 18:53
          Jeździsz z chorym dzieckiem po mieście surprised

          Tak ci szkoda kasy żeby po prostu wezwać lekarza do domu??
          Co za frajerstwo.
          • 18lipcowa3 Re: co wy z tym miastem???????? 24.10.12, 19:08
            allatatevi1 napisała:

            > Jeździsz z chorym dzieckiem po mieście surprised
            >
            > Tak ci szkoda kasy żeby po prostu wezwać lekarza do domu??
            > Co za frajerstwo.


            Wizyta wymagała spotkania z chirurgiem dzieciecym na sor- takie przypadki nie przyjezdzają za kasę.
            • pitahaya1 Re: co wy z tym miastem???????? 25.10.12, 15:43
              Ponoć wszystko jest kwestią ceny wink
    • joxanna Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:53
      W Warszawie nie bardzo. Tzn. w ciągu tygodnia ja nie potrzebuję samochodu, mąż też przekonuje się, że tramwajem jest szybciej, ale my mieszkamy praktycznie w centrum i komunikacja jest niezła.

      Ale w weekendy jest tak mało tramwajów i autobusów, tak rzadko jeżdżą - a chciałoby się pojechać gdzieś dalej, poza miasto, do znajomych na obrzeżach. Nie, nie widzę tego.
    • princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 15:59
      nie lubie samochodow i nudzi mnie ich prowadzenie bzzzzzzzzzzzzzzzzz caly czas no i ile mozna radia sluchac, w ogole ciagle cos sie w nich psuje i trzeba oddawac do reperacji
      ale niestety dojezdzam do pracy i w ogole nie potrafie sobie wyobrazic jak funkcjonowac bez samochodu poza centrami miast bo wszedzie za daleko by lazic.

      poza tym uwazam ze kobieta powinna potrafic jezdzic samochodem bo brak tejze umiejetnosci to kalectwo.

      prawojazdy musialam zdawac 2 razy raz w PL, raz w USA
      • pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:22
        princesswhitewolf napisała:

        > nie lubie samochodow i nudzi mnie ich prowadzenie bzzzzzzzzzzzzzzzzz caly czas

        A to już inna bajka. Ja lubię prowadzić.

        > no i ile mozna radia sluchac,

        płyty wrzucam

        w ogole ciagle cos sie w nich psuje i trzeba odda
        > wac do reperacji

        w ciągu 5 lat wymieniłam dwie żarówki
        przegląd, wymiana oleju, płynów tak ale naprawy?
        chyba, że ktoś starszym autkiem jeździ, wtedy może te naprawy są upierdliwe
        • princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:16
          pitahaya1 kazdy ma inne upodobania. Ja do pracy mam 29 mil w kazda strone wiec naprawde mam dosc

          w ciągu 5 lat wymieniłam dwie żarówki
          > przegląd, wymiana oleju, płynów tak ale naprawy?
          > chyba, że ktoś starszym autkiem jeździ, wtedy może te naprawy są upierdliwe


          to twoj pierwszy samochod??
          Ja kiedys w nowce musialam oddac do reparacji wrodzonej usterki.
          • pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:24
            Pierwszy? Oj niesmile) Może szczęście mnie nie opuściło i nie miałam żadnych usterek poza standardową wymianą żarówek i klocków (raz). Po prostu mam w miarę sprawne lub nowe samochody. Aha, raz wycieraczki trzeba było zmienić.

            Ale zgodzę się, że radio może zmęczyć. Dlatego ja w czasie dłuższej drogi wrzucam coś innego niż chilli.
            • nenia1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:29
              Ja mam japońskie smile Też nie wiem co to naprawa. Tfu, żeby nie zapeszyć smile
              • pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:31
                Obecnie też. Nie narzekam.
              • princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:35
                Nissan Almera 2008 wiec tez japonczyk

                opony zarowki itd itp to w kazdym bez wzgl na pochodzenie zatruwaja zycie. No chyba ze ktos lubi...
                • nenia1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:49
                  Ale ja w moim japończyku mam fabryczne ksenony smile

                  A opony mi chłop zmienia.
                  • papalaya Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:58
                    wyważa też?
            • princesswhitewolf Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:34
              klocki, zarowki, wycieraczki opony regularnie co 2-3 lata, plyn do klimatyzacji, olej, plyny do odmrazania, rura wydechowa, jakis pasek czegos tam,

              nie chodzi o jakies naprawy silnika czy skrzyni biegow ale ciagle jakies drobne cos.

              co pol roku czegos chce samochod. kazdy. Dlatego ich nie lubie.
      • duzeq Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 10:48
        .>>prawojazdy musialam zdawac 2 razy raz w PL, raz w USA

        A od kiedy zdanie egzaminu w Stanach jesst takim osiagnieciem, ze az trzeba je podkreslac...??? Toz tam tylko idiota moglby nie zdac.

        • swiete.jeze Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 11:14
          > A od kiedy zdanie egzaminu w Stanach jesst takim osiagnieciem, ze az trzeba je
          > podkreslac...??? Toz tam tylko idiota moglby nie zdac.

          Strasznie mi się podobają kompleksy forumowiczek na emamie, chyba będę częściej tu zaglądać:]
    • jowita771 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:00
      Zależy, gdzie się mieszka. Jak w sporym mieście, to się da, przeważnie komunikacja miejska jest całkiem sensowna, taksówki. Mam znajomych, którzy mieszkają w małym mieście i nie mają samochodu, a wynaleźli sobie pediatrę dla dzieci, ginekologa, dentystę w mieście oddalonym o 40 km, gdzie dojazd jest raczej kiepski, jedzie kilka PKS-ów na dobę. Moja kumpela z tego samego miasta tych specjalistów ma na miejscu i są nieźli, więc to naprawdę nie jest niezbędne. A ci znajomi bez auta, jak przychodzi co do czego, to szukają kierowcy z samochodem.
      • 18lipcowa3 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:10
        Jak w sporym mieście, to się da, przeważnie komunika
        > cja miejska jest całkiem sensowna, taksówki.

        aha aha
        a taksówki to za darmo jezdzą

        A ci znajomi
        > bez auta, jak przychodzi co do czego, to szukają kierowcy z samochodem.


        Zawracając komus tyłek w ten sposob.
        • jowita771 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:30
          > aha aha
          > a taksówki to za darmo jezdzą

          Nikt nie twierdzi, że za darmo, ale samochód też nie na wodę. Mam koleżankę, która nie ma prawa jazdy, ale sporo zarabia i wozi się taksówkami. Ja od paru tygodni też tak się składa, że muszę taksówka do pracy, ale kasy mi szkoda.
          • sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:17

            Odpowiadasz na:
            jowita771 napisał:

            > > aha aha
            > > a taksówki to za darmo jezdzą
            >
            > Nikt nie twierdzi, że za darmo, ale samochód też nie na wodę.

            No, ale różnica jest zasadnicza, szczególnie przy dalszych odległościachsmile
            • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 20:33
              auto też nie jest za darmo wink

              zlicz WSZYSTKIE KOSZTA big_grin
              koszt auta, ubezpieczenia, koszt paliwa i parkowania smile
              • sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 09:34
                Na benzynę ( diesel) wydaję jakieś 300-400 zł miesięcznie. Koszt auta- no można już za tysiaka pewnie jakiegoś kupić. Ubezpieczenie kosztuje mnie jakieś 460 zł rocznie. Pierdołki typu płyny, oleje- góra parę stów rocznie. Parkuję pod pracą za friko.Taksówka do miasta, w którym pracuję kosztowałaby jakieś 60 zł w jedną stronę ( 120 zł dziennie razy 20= 2400 miesięcznie), z kolei dojazd komunikacją miejską zająłby mi jakieś dwie godziny w jedną stronę, co spowodowałoby, że prawie wcale nie byłoby mnie w domu. Tak że dla mnie bez porównaniasmile
                • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 14:21
                  taki za tysiaka to chyba częściej u mechanika stoi niż jeździ big_grin
                • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 14:28
                  auto kupione 10 lat temu za 55 tysi (nowe, więc taka średnia półka)
                  do tego 2 tysie rocznie koszt ubezpieczenia pakietowego (litościwie policzę 1500)
                  aliwo - w zależności od jeżdzenia - moj mąż jezdzi dużo, średnio 700 km tygodniowo, czasem więcej - ok 1000 PLN trza mieć (diesel)
                  2000 PLN rocznie trza liczyć (zmiana opon, przeglądy, serwis, klocki hamulcowe, raz na parę lat akumulator wink i takie tam)
                  55K/10 lat = 5,5 tysiaca rocznie (nie liczę odsetek od kredytu, też litościwie) dodatkowymi kosztami - wychodzi 750 zetów miesięcznie plus koszt paliwa wink

                  ciekawe, jak się ma rzecz przy benzynowych autach z wyższej półki, takich za 100 tysi

                  dobre, nowe, niesujące się, serwisowane auto jest drogie i niech mnie nikt nie przekonuje, że nie big_grin

                  taksówka wychodzi PODOBNIE
                  • sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 14:39
                    Moje było kupione 8 lat temu jako roczne, za 30 tysi. Nie zepsuło się do tej pory ani razu, poza jedną duperelą, że jakiś czujnik się zepsuł, ale w jeździe to nie przeszkadzało. Z kasą za taksówki koszt auta zwrócił się po rokuwink
                    • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:56
                      ile masz na liczniku?
                      moje ma ponad 200 tysięcy km...
                      • sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:58
                        Moje ca. 130 tysięcy.
                  • pitahaya1 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 15:55
                    Jeśli samochód potrzebny Ci jest tylko na linii praca-dom-szkoła-przedszkole, tak, sprawna komunikacja załatwi wszystko.
                    Ale ja np. często jeżdżę w weekendy, do rodziny, na cmentarze, do znajomych. Zdarza się, że załatwiam weekendowo kilkaset km. I nijak nie zrobię tego autobusami, które czasami jeżdżą tylko w poniedziałki i piątki dowożąc ludzi do pracy w W-wie czy innym Lublinie.
                    Kiedyś, nie tak dawno, wymyśliłam, że do babci pojadę PKSem smile Cudnie. Na powrót czekałam dwa dni, żeby w miarę sensownie dojechać a nie do Krakowa przez Gdańsk.
                    • yenna_m Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 16:01
                      no właśnie
                      i tu sedno problemu
                      pytanie, do czego się potrzebuje samochodu
                      ja nie potrzebuję tak strasznie, daję radę bez
                      ale mój ślubny niestety bez auta nie dałby rady

                      kwestia priorytetów

                      i niech mi nikt nie pisze, że auto jest tanie
                      bo ludzie różnymi autami jeżdzą
                      jedni jeżdzą autem za 5 tysi, inni za 200 tysi, a więc i roczny koszt użytkowania auta różny wink

                      auto to niestety, poza tym, że środek komunikacji, to i luksus (jeśli patrzymy na te "lepsze auta"), taka prawda

                      a wiadomo, że każdy orze jak może
                      • sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 12:01
                        No, to tak jak byś napisała, że mieszkanie jest drogie, bo apartamenty na manhattanie kosztują ileś tam dolarów. Ty piszesz: auto jest drogie co do zasady. Jest drogie, bo paliwo jest drogie ( akcyza!) a nie dlatego, że można jeździć Maybachem.
        • kotobala Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 26.10.12, 01:25
          > aha aha
          > a taksówki to za darmo jezdzą

          Aha, aha, bo komunikacją miejską za free się jeździ...
    • sundry Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:15
      Wg mnie też, ale może jak ktoś mieszka w samym centrum wielkiego miasta, to spokojnie da radę.
    • kamelia04.08.2007 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:25
      czy jest to miasto, czy wies, to brak auta w rodzinie traktuje jako przymus finansowy (lub brak parwa jazdy), a nie jakąs postwe typu eko.

      Mieszkam w mieście niezbyt duzym i bez samochodu to tu by było z dwójka dzieci mission impossible, mimo że autobusy miejskie nic nie kosztują.
      • ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:33
        > czy jest to miasto, czy wies, to brak auta w rodzinie traktuje jako przymus fin
        > ansowy

        Ludzie bez samochodu pozwalają Ci się logować na swoje konto w banku? Faktycznie, dziwolągi.
    • jola-kotka Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:38
      Nie da sie,przynajmniej ja sobie tego nie wyobrazam.
    • 18lipcowa3 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:46
      Nie wyobrażam sobie, mordęga.
      U nas nawet jeden to za mało.
      • verdana Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 16:55
        Mieszkam w Warszawie, nikt z dodziny samochodu nie ma. Potrzebę samochodu czuję czasami na wakacjach - daje większy wybór, umożliwia zwiedzanie miejsc, do których dojazd bywa kiepski. Ale nie mam ochoty kupować samochodu i opłacać ubezpieczenia itd na cały rok, aby korzystać przez dwa tygodnie.
        Poza tym mój dojazd do pracy komunikacją miejską (w której sobie mogę poczytać) to ok. godziny. Samochodem, w korkach często znacznie dłużej.
        • edelstein Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:08
          Po to sa wypozyczalnie aut.
          • marina2 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:15
            przy małych dzieciach miałam potrzebę posiadania auta,ale teraz młodzież przemieszcza się samodzielnie,mieszkamy w mieście,ja pracuję w domu ,mąż na morzu więc auto sobie stoi po parę dni w garażu. czasem podjadę do sklepu po mega zakupy i tyle.gdyby nie wakacje....
        • velluto Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:13
          verdana napisała:

          > Poza tym mój dojazd do pracy komunikacją miejską (w której sobie mogę poczytać)
          > to ok. godziny. Samochodem, w korkach często znacznie dłużej.

          A to już zależy wybitnie od miejsca zamieszkania i pracy. Ja chcąc użyć komunikacji miejskiej straciłabym na dojazd dobrą godzinę zamiast 20 minut, samochodem mogę korki objechać, w autobusie bym kwitła.
          • falka_85 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 21:29
            velluto napisała:
            > Ja chcąc użyć komunik
            > acji miejskiej straciłabym na dojazd dobrą godzinę zamiast 20 minut, samochodem
            > mogę korki objechać, w autobusie bym kwitła.
            Ja mam podobnie. Dzisiaj 16:25 byłam w domu, w przypadku komunikacji miejskiej do 16:22 czekałabym na autobus na przystanku, o ile oczywiście w ogóle by przyjechał uncertain
    • edelstein Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:06
      Da sie,jak sie mieszka w dobrze skomunikowanym miescie.Moje miasto,poniewaz jest rozkopane ze wzgledu na budowe metra,to katorga dla kierowcow,dlatego oszczedzajac sobie stania w korkach,szukania miejsc parkingowch oraz korzystania z objazdow nie po drodze,gdzie potem i tak musze zostawic auto daleko od celu uzywam zbiorkomu.Wszystko mam pod nosem,auto jest mi wiec potrzebne wylacznie do pojechania na pogotowie,a to i niekoniecznie,bo po drugiej stronie ulicy mam taksowki.W weekendy auta nie uzywam wcale,bo z reguly pije,wiec i tak w efekcie potrzebuje innego srodka transportu.Kolezanka ostatnio swiadomie zrezygnowala z posiadania auta i ma sie swietnie.
    • 18lipcowa3 mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 17:17
      gdyby jego rodzina, żona, dziecko a niedlugo dwoje byłoby skazane na komunikacje miejska niezaleznie od pogody- upały, mrozy, czy swiatek piatek czy niedziela, czy moze do lekarza, czy gdziekolwiek, wyjazd wakacyjny, zakupy -cokolwiek
      Gdybysmy chorzy czy zdrowi musieli sie ze wszystkim telepac komunikacją.
      Brrrr....


      No ale komfort rodziny sie nie liczy jak sie mieszka w CENRUM miasta gdzie najczesciej nic akurat nie ma, ani sklepu, ani przychodni, ani nic. Same biura oraz urzędy.
      • ally Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 17:38
        Och, gdyby mąż był odpowiednio zaradny i szarmancki, miałabyś szofera.
        • 18lipcowa3 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 17:57
          ally napisała:

          > Och, gdyby mąż był odpowiednio zaradny i szarmancki, miałabyś szofera.


          Mam prawko i lubię prowadzic.
          Mąż dba bym robiła to co lubię.
          • ally Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 18:04
            > Mąż dba bym robiła to co lubię.

            Prawdziwy z niego szczęściarz. Nie dość, że na żonie oszczędza, to ta jeszcze chwali go na forach smile
            • 18lipcowa3 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 18:28
              ally napisała:

              > > Mąż dba bym robiła to co lubię.
              >
              > Prawdziwy z niego szczęściarz. Nie dość, że na żonie oszczędza, to ta jeszcze c
              > hwali go na forach smile


              Nie oszczędza, nie bój żaby.
              Gdyby oszczędzał to by mi kupił kartę miejską do zkm i radź se babo z dwójką dzieci, wózkiem, figura lepsza, powietrza powdychasz, a przeciez w autobusach tak miło, no i tylko 88 zł za pon- pt, zamiast placic oc, paliwo i serwis i wygodnie i szybko se tyłek wozic.
            • princesswhitewolf Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 22:43
              ally, nie jedna kobieta ubezwlasnowolnila sie liczac na szofera czy zarabiacza. Maz zmarl a te nieudacznice nic nie potrafia.
              Kobieta to nie dziecko aby ja wozic. Sama musi nauczyc sie jezdzic.
              • ally Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 23:37
                > ally, nie jedna kobieta ubezwlasnowolnila sie liczac na szofera czy zarabiacza.

                Wiesz, to nie ja wyskoczyłam w tej dyskusji z mężem i jego stosunkiem emocjonalnym do wyboru środków transportu.
      • rebionek Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 18:27
        Z biednej i o niskim statusie społecznym rodziny się wywodzisz, prawda?
        • 18lipcowa3 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 18:32
          rebionek napisała:

          > Z biednej i o niskim statusie społecznym rodziny się wywodzisz, prawda?


          Ależ w życiu. Moi rodzice są wykształceni, raczej dobrze ustawieni i zawsze mielismy samochód. Rózne, raz dobry raz byle jaki, ale do głowy nam nie wpadło by np jezdzic pks albo pkp na wczasy, w odwiedziny czy tak gdziekolwiek.
          Auto nie jest dla mnie synonimem luksusu jesli o to ci chodzi- dla mnie to taki standard jak pralka, lodówka itp. Coś co ułatwia życie.
          Mam sklepy, przychodnie,pod nosem a i tak codziennie jeżdżę. Dzieki temu szybko i komfortowo się przemieszczam. Nie obchodzi mnie deszcz, śnieg, upał, smród w tramwaju, to czy gdzies zdążę i czy przytacham zakupy.
          • rebionek Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 18:38
            nie chodzi mi o synonim luksusu, raczej o to, że "mąż ze wstydu pod ziemię by się zapadł". Normalni ludzi nie wstydzą się z powodu dupereli. Bo samochód w dzisiejszych czasach to dla większości duperela - nie mówimy o nówkach pow. 100 tyś.
            A jeżeli komuś w dziecinstwie wpojono do głowy, że odstawania od otoczenia to powód do wstydu to i z powodu poczochranej grzywki pod ziemię się zapadnie.
            • 18lipcowa3 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 19:05
              > nie chodzi mi o synonim luksusu, raczej o to, że "mąż ze wstydu pod ziemię by s
              > ię zapadł". Normalni ludzi nie wstydzą się z powodu dupereli. Bo samochód w dzi
              > siejszych czasach to dla większości duperela - nie mówimy o nówkach pow. 100 ty
              > ś.

              Ale nie mowimy o kosztach tylko o komforcie.
              Komfortu jezdzenia autem a km chyba nie ma co porównywac.
              i tu raczej o to mi chodziło


              > A jeżeli komuś w dziecinstwie wpojono do głowy, że odstawania od otoczenia to p
              > owód do wstydu to i z powodu poczochranej grzywki pod ziemię się zapadnie.

              Oj oj nie przesadzaj. Nikt mi nic nie wpajał, po prostu dla nas to była norma ze sie rodzina z dziecmi nie telepie pksem, nikt o tym nie rozmawiał, to po prostu było oczywiste.
              • rebionek Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 20:08
                18lipcowa3 napisała:

                > Ale nie mowimy o kosztach tylko o komforcie.

                To zależy gdzie mieszkasz smile Dla mnie komfort to metro. Nie wyobrażam sobie dojazdu do pracy samochodem: korki, wykopki w centrum, wypadki=zamknięte ulice, brak miejsc do parkowania. Dramat.
                Ale rozumiem ludzi, którzy nie mają takiego "luksusu" i samochodem im po prostu wygodniej.

                > Komfortu jezdzenia autem a km chyba nie ma co porównywac.
                > i tu raczej o to mi chodziło
                >
                >
                > > A jeżeli komuś w dziecinstwie wpojono do głowy, że odstawania od otoczeni
                > a to p
                > > owód do wstydu to i z powodu poczochranej grzywki pod ziemię się zapadnie
                > .
                >
                > Oj oj nie przesadzaj. Nikt mi nic nie wpajał, po prostu dla nas to była norma z
                > e sie rodzina z dziecmi nie telepie pksem, nikt o tym nie rozmawiał, to po pros
                > tu było oczywiste.
              • kamelia04.08.2007 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 26.10.12, 00:59
                18lipcowa3 napisała:

                > Komfortu jezdzenia autem a km chyba nie ma co porównywac.
                > i tu raczej o to mi chodziło


                zalezy, kochana zalezy...Zalezy w ile osób, w jakim celu, dokad i za ile.

                Do stolicy podróz pociagiem intercity zajmuje 45 min. Siedzisz sobie i czytasz ksiązke albo piszesz na laptopku.
                Samochodem jest dłuzej i na autostradzie w departamentach okalających trzeba sie użerać ze skuterami i róznymi innymi dzikusami. O tym co sie wyrabia na ścisłej obwodnicy stolicy nie wspominam. Do legend juz przeszło słynne rondo, z którego wychodzi 12 ulic, zwane równiez gwiazdą.....


                Samochodem płacisz za benzyne, autostrade, a przede wszyskim zażeraja cie opłaty za parking.

                Reasumując: do pracy - pociągiem, okazjonalnie w pojedynke, albo z dziecmi na wycieczke - pociagiem (bo to tez atrakcja). Całą familia - samochodem.



                Podróz ze stolicy do Londynu: eurostar i w 3 godziny jestes u królowej Elzbiety II.

                Podróz do Marsylii (900km): 3 godziny i na miejscu

                Podróz do Brukseli (pow. 300km): 1 godz. i 22 min

                To jest transport publiczny i bardzo komfortowy, wiem, bo jeździłam.
      • gryzelda71 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 20:11
        A ty nie,tylko mąż?hahahaha
      • mondovi Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 24.10.12, 22:16
        Masz rację i nie masz racji. Nie mieszkam w centrum miasta, ale samo moje osiedle jest tak zbudowane, że jest i przychodnia, i apteka, i przedszkole, i szkoła, i bank, i poczta, i sklepy wszelkiej maści - 10 minut piechotą max. Więc zakładając, że dziecko moje chodzi do szkoły na osiedlu - ja pracuję w domu i tak - mogłabym naprawdę tygodniami nosa z osiedla nie wychylić.
      • jowita771 Re: mój mąz by sie ze wstydu po ziemie zapadł 26.10.12, 16:37
        Mój mąż też sobie nie wyobraża zapewne. Miał samochód zawsze od kiedy zrobił prawo jazdy.
    • mruwa9 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:25
      Jesli trzeba, to sie da. Moi rodzice stosunkowo pozno kupili swoj pierwszy samochod, ja byam wtedy juz nastolatka, i swietnie pamietam nasze podroze komunikacja publiczna: autobusy, tramwaje, pociagi, z rzadka luksus: taksowka. A mobilni bylismy bardzo. Jezdzilismy na wakacje, w odwiedziny do znajomych. A juz okres, gdy bylismy w wieku niemowlecym i poniemowlecym to byl niezly hardcore, podroze zima autobusami z kilkoma przesiadkami, z trojka malych dzieci, w czasach przedpamersowych, z pieluchami tetrowymi i nocnikiem w bagazu. Jesli wtedy sie dalo, to tym bardziej dzis. Mam znajomych bez samochodow, radza sobie calkiem dobrze.
      • mruwa9 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:28
        i to mialo swoje dobre strony: szybko opanowalismy zarowno topografie miast- wlasnego i osciennych - oraz nauczylismy sie korzystac z komunikacji publicznej, a ta umiejetnosc (i samodzielnosc komunikacyjna) , dla nas naturalna niemal od urodzenia, wcale nie jest tak oczywista dla wspolczesnych nastolatkow, zawsze i wszedzie podwozonych przez rodzicow samochodem.
        • kropkacom Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:49
          My co prawda mamy auto, ale w mieście korzystamy raczej z komunikacji publicznej i to jest fakt, ze młode topografie miasta mają opanowaną.
    • klubgogo Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:27
      Mam jedną znajomą z 2 dzieci i mężem bez samochodu, mieszkają w stolicy, przy metrze, praca przy metrze, więc nie potrzebują samochodu. Dodatkowo poruszanie się po Warszawie komunikacją jest czasami łatwiejsze. Rodziny poza Warszawą nie mają, więc nie odwiedzają, babcię mają za granicę, w grę wchodzi tylko podróż samolotem.
      Nie wyobrażam sobie natomiast nie miec samochodu w małym mieście.
      • ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:58
        Mam do pracy ok. 10 minut tramwajem (z dojściem to będzie 15 minut), rowerem jadę ok. 15 minut, bo trochę dookoła (wybieram mniej ruchliwe ulice), pod biurem i tak nie ma gdzie zaparkować samochodu. Pod nosem mam targowisko (zakupy na bieżąco). Kina, teatry i restauracje dostępne pieszo (lub znowu tramwaj - ok. 10 minut). Poza centrum wyjeżdżam, żeby kogoś odwiedzić (co czasem wiąże się np. z piciem wina, więc wracam taksówką, bo autobusem nocnym mi się nie chce), niezbyt często. Musiałoby mnie zdrowo pogiąć, żeby kupować samochód.
    • ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:36
      Zależy od miejsca zamieszkania i jakości komunikacji miejskiej. Komunikacja wiejska z definicji kursuje rzadko, więc bez samochodu pewnie jest ciężko.
    • kol.3 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 17:58
      Doskonale się da żyć bez samochodu w dużym mieście ze sprawną komunikacją. Co więcej niektórzy moi znajomi zarzucili jeżdżenie samochodami bo zaczęli tyć. Rano pod domem w auto, dojazd do pracy, potem powrót autem itd. mało ruchu. A bez auta muszą przejść się do przystanku, podlecieć do autobusu lub tramwaju, po pracy mogą iśc spacerkiem parę przystanków.
      Poza tym zawsze są taksówki.
      Samochód przydaje się przy dojazdach na działkę, gdy trzeba poprzewozić cięższe rzecz itp.
      • ally Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 25.10.12, 14:40
        > Co więcej niektórzy moi znajomi zarzucili jeżdżenie samochodami bo zaczęli tyć. Ran
        > o pod domem w auto, dojazd do pracy, potem powrót autem itd. mało ruchu. A bez
        > auta muszą przejść się do przystanku, podlecieć do autobusu lub tramwaju, po p
        > racy mogą iśc spacerkiem parę przystanków.

        Och, widać, że znajomi nie z tych aspirujących do klasy średniej. Szanujący się aspirujący nie będzie łaził po ulicy jak zwierzę jakieś czy inny bezdomny, tylko podjedzie furą do fitness clubu, aby uprawiać tam indoor walking smile
    • sadosia75 Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:08
      Ja sobie tego nie wyobrażam.
      Zakupy, wizyty u lekarza, dojazd do szkoły, dojazd do pracy. Większe zakupy, dojazd do CH i znów taskać się komunikacją tudy i siudy...
      Nie to nie dla mnie. Da się żyć bez auta. Wielu ludzi sobie daje radę. Ale ja mając wybór wybieram życie z autem smile
    • lilly_about Re: Bez samochodu w rodzinie - no problem? 24.10.12, 18:20
      Nie, nie da się żyć bez auta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka