Dodaj do ulubionych

nie jestescie feministkami?

27.10.12, 10:07
Szczerze sie dziwie, ze wrzucona niedawno przez edziecko ankieta:
www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,12717354,Jak_postrzegasz_wspolczesny_feminizm___SONDAZ_.html
przeszla zupelnie bez echa. I jeszcze bardziej, ze na chwile obecna az 44% respondentek NIE czuje sie feministkami. Czyli, jak rozumiem, akceptuja nierownosc plac, dyskryminacje na rynku pracy, udoopienie obowiazkami domowymi i seksizm w zyciu spolecznym, szklany sufit i role paprotek.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:11
      Fuj, przecież feministka to takie brzydkie słowo.
      Babochłop, który cierpi na syndrom niedopchania, dlatego wyżywa się na biednych misiach-pysiach płci męskiej. Wszyscy to wiedzą.
    • paartycja Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:14
      a nie widzisz rozwiązań pośrednich między byciem feministką a podnóżkiem dla pana i władcy?
      • mary_lu Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:21
        Coś pośredniego między równością a nierównością praw?
        • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:10
          Myślę, że to uproszczenie, że feministkom chodzi wyłącznie o równość praw. Na tej zasadzie, to wszystkim partiom politycznym chodzi o to, żeby było dobrze.
          Feministki (nie jako twór teoretyczny, tylko te feministki, które pojawiają się w mediach), walczą o pewien model rodziny - równy podział obowiązków, obydwoje rodziców pracujących - który ja uważam za wartościowy, ale nie jedyny wartościowy. I to, co mnie od nich dzieli i prawdę mówiąc, irytuje, to ich brak tolerancji wobec innego modelu, który ja odbieram jako równie wartościowy. Brak tolerancji tak silny, że czasem brzmi jak brak szacunku wobec kobiet, które wybrały inaczej.
          • karra-mia Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:48
            w zupełności się z Tobą zgadzam i właściwie nic więcej dodawać nie muszę.
            Feministki w Pl, te które się pojawiają w mediach, prezentuja raczej model, ze albo jesteśmy z nimi, albo przeciwko.
      • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:23
        Nie. Bo w feminizmie nie chodzi o palenie stanikow. Chodzi o pewna filozofie, zakladajaca rownosc obu plci. Albo sie zgadzasz na to, ze kobiety sa gorsze, glupsze i niegodne tych samych warunkow pracy, placy itd, co mezczyzni, a kwestia prowadzenia domu i opieki nad dziecmi jest glownie psim, wpisanym w plec , obowiazkiem kobiet, albo sie nie zgadzasz. I wtedy jestes feministka.
        • czarnaalineczka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:38
          czyzby ?
          a ja uwazam ze to faceci sa glupsi , gorsi i z definicji powinni byc gorzej traktowani

          i co teraz ?suspicious
        • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:16
          mruwa9 napisała:



          > Nie. Bo w feminizmie nie chodzi o palenie stanikow. Chodzi o pewna filozofie, z
          > akladajaca rownosc obu plci.


          Ale przecież równości płci nie ma!
          Kobiety są o niebo rozumniejsze, mądrzejsze i zaradniejsze od mężczyzn, więc dlaczego miałabym walczyć o zrównanie mnie z facetami???


          Albo sie zgadzasz na to, ze kobiety sa gorsze, glu
          > psze i niegodne tych samych warunkow pracy, placy itd, co mezczyzni,


          W temacie głupoty - patrz wyżej.
          Ale to fakt, że w pracy kobiety na ogól mniej się przykładają i dlatego są często mniej wydajne, częściej chodzą na zwolnienia i mniej chętnie pozostają po godzinach dla dobra firmy - ALE TO NIE WYNIKA Z ICH GŁUPOTY, TYLKO Z TEGO, ŻE PRACA NIE PRZYSŁANIA IM ICH SENSU ŻYCIA I PRACA W ZWIĄZKU Z TYM NIE JEST DLA WIĘKSZOŚCI KOBIET RZECZĄ NAJWAŻNIEJSZĄ W ŻYCIU - stąd ogólne, słuszne zresztą, przekonanie, że kobieta jako pracownik jest mniej wartościowym nabytkiem dla pracodawcy, niż MĘŻCZYZNA, KTÓRY JEST TAK GŁUPI, ŻE ŚWIATA POZA PRACĄ I SWOIM SZEFEM NIE WIDZI i bez szemrania zrobi wszystko, co mu szef każę.


          a kwestia
          > prowadzenia domu i opieki nad dziecmi jest glownie psim, wpisanym w plec , obo
          > wiazkiem kobiet, albo sie nie zgadzasz.


          Oczywiście, że jest to zadanie tylko i wyłącznie dla kobiet, bo
          PRAWIE ŻADEN FACET NIE JEST W STANIE SAMODZIELNIE WYCHOWAĆ DZIECKA
          - jest na to za głupi, nie potrafi przewidywać zdarzeń, nie umie robić wielu rzeczy na raz, nie ma oczu na około głowy, nie ma intuicji, brak mu inteligencji emocjonalnej i wielu innych przymiotów, które są potrzebne, aby nawiązać prawidłową relację z dzieckiem i je wychować.
          Ba, statystyczny facet nie potrafi nawet nawiązać bliskich relacji z własną żoną, ba nawet nie potrafi sobie takowej żony znaleźć, a jak jakaś go wybierze na męża, to staje się od niej całkowicie zależny - robi, to co żona mu każe, zgadza się z nią we wszystkim, chodzi do pracy i przynosi całą pensję do domu, i jeszcze w domu coś naprawi, pomoże, jak mu żona wyjaśni, jak to powinien zrobić.
          Przecież to luksus nie być feministką, dlaczego chcecie się tego luksusu pozbywać?


          >I wtedy jestes feministka.

          Z uwagi na to, co napisałam wyżej, uważam, że trzeba być na prawdę bardzo głupią babą, żeby chcieć być feministką i chcieć równać do facetów, czyli w dół!
          • sueellen Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:24
            Zagadzam się wzupełności. Faceci to podrasa smile
          • vesper_lynd_1 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:43
            > Kobiety są o niebo rozumniejsze, mądrzejsze i zaradniejsze od mężczyzn, więc dl
            > aczego miałabym walczyć o zrównanie mnie z facetami???

            A kto tak twierdzi?
          • sundry Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 20:18
            Dziękuję za ten post, mądre słowa.
          • cmentarna.polka Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 00:17
            wielka księga steeotypów.
            Warto czasem myśleć samodzielnie
          • methinks Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 19:29
            > PRAWIE ŻADEN FACET NIE JEST W STANIE SAMODZIELNIE WYCHOWAĆ DZIECKA
            > - jest na to za głupi,

            Twoja matka byla za glupia.
          • az.zalozylam.konto2012 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:09
            Zgadzam się prawie w 100% i _dlatego właśnie_jestem_feministką!!!

            I jeszcze:
            >Faceci to podrasa.
            Zgadzam się i patrz wyżej!

            smile

            Jestem feministką już od dawna, głoszę to oraz moje wywrotowe poglądy ;P wszem i wobec.
            • memphis90 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 19:03
              I właśnie dlatego nie jestem feministką. Nie potrafię identyfikować sie z głupotą.
        • guderianka Re: kwestie płci 28.10.12, 08:57
          zakladajaca rownosc obu plci.

          jak moze byc rowność płci skoro sa DWIE RÓŻŃĘpłcie?
          NIGDY nie chciałam, nie chcę i będe chciała by były one równe
          Chcę równych praw z racji czlowieczenstwa a nie mojej płci
          I nie chce byc równa mężczyznom, uznaję ich wyższosc w pewnych kwestiach , podobnie jak swoja wyzszosc w innych
          • sumire Re: kwestie płci 28.10.12, 09:20
            a różności nie może towarzyszyć równość? bo moim zdaniem to wzajemnie się nie wyklucza.

            i właśnie o to chodzi - o tę równość w rozumieniu 'człowieczym'. wbrew powszechnemu i płytkiemu rozumieniu feministki nie upierają się przy tym, by kobieta była pod każdym względem równa mężczyźnie.
            • guderianka Re: kwestie płci 28.10.12, 16:30
              a różności nie może towarzyszyć równość? bo moim zdaniem to wzajemnie się nie wyklucza.

              Moim zdaniem w wielu kwestiach nawet nie powinna
              , by kobieta by
              > ła pod każdym względem równa mężczyźnie.


              i to mniej więcej reprezentuje pseudofeminizm polski
              plus jeszcze jak zrobienie z faceta jak największego wała
              a potem zdziwienie i długachne wątki wyśmiewające artykuły o facetach którzy płaczą, mają uczucia, obawy i lęki
      • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:40
        a nie widzisz rozwiązań pośrednich między byciem feministką a podnóżkiem dla pana i władcy?

        Nie rozumiesz pojecia "feminizm" co wykazalas w tym zdaniu
    • dziennik-niecodziennik Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:17
      jestesmy. a co?
      • konwalka [...] 27.10.12, 10:25
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • sundry Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 20:19
          Konwalka- i o taką Polskę walczymysmile
    • mary_lu Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:22
      Pewnie nie tyle nie czują się feministkami, co nie identyfikują się z tym, co w mediach jest pokazywane jako współczesny feminizm.
      • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:24
        a co takiego jest pokazywane jako wspolczesny feminizm, co tak odstrecza ematki?
        • dziennik-niecodziennik Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:27
          tzw "feminizm" wojujący. czyli trend zmierzający do uznania ze mezczyzni tylko kobietom przeszkadzają i nalezy ich wdeptac w ziemie. dodatkowo przedstawiający kobietę jako silnego babiszona zdolnego własnoręcznie zrobić wszystko, nie mającego prawa o nic poprosic, nie mającego prawa niczego oczekiwac - nawet elementarnych przejawów kultury i dobrego wychowania.
          nie jest to zachęcający obraz.
          • policjawkrainieczarow Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 23:16
            to bardzo interesujåce. GDZIE TO widzialas/czytalas?s
            • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 23:23
              Andrea Dworkin? Część propozycji feministek szwedzkich? 2/3 zawartości "Zadry"? Kazia Szczuka i plastyczne opisy ejakulatu jako metafory gry w piłkę?
              • ally Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 17:01
                Ło Jezu, to ktoś jeszcze traktuje Dworkin poważnie?
        • mary_lu Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:34
          W mediach głównie widać działania związane z aborcją i legalizacją związków partnerskich. Bardzo odważne i głośne.
          • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:36
            a nie maja racji?
            • mary_lu Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:39
              Nie jest to sprawa pierwszoplanowa, a przede wszystkim - można być feministką i katoliczką na przykład.
              • raszefka Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 17:16
                Jakaś pani feministka w radiu powiedziała, że nie można.

                No to mnie jest bliższa opcja druga.
        • czarnaalineczka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:40
          szczuka
          sroda
          a feministyczne wo promuje zalosne meskie pipy
        • anika772 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:07
          mruwa9 napisała:

          > a co takiego jest pokazywane jako wspolczesny feminizm, co tak odstrecza ematki
          > ?
          Na przykład Środę i Szczukę, które pobijają wszelkie rekordy w gadaniu bzdur.
          Fakt, nie ma się z kim identyfikować.
          • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:50
            Na prawdę potrzebne Ci jakieś polskie feministyczne guru? Samodzielne myślenie nie wystarczy?
            • duzeq Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:44
              Jezeli sztandarowa twarza feminizmu polskiego jest Kazia, ktora uwiera glownie to, ze nie ma penisa, to sama etykieta "feministka" skreca wlasnie w strone.
              Dlatego mruwa nie powinna sie dziwic, ze 44% respondentek nie czuje sie feministkami, chociaz z ankiety wynika, ze sa za zrownaniem plac i za realna mozliwoscia podejmowania wyborow zawodowych i osobistych.
              Kobiety umieja myslec samodzielnie, ale nie chca chodzic z latka pejoratywnego juz okreslenia "feministka".
            • anika772 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:49
              Uuu, powiało wredotą od ciebie lauren.
              Idę sobie przemyśleć czy potrzebne mi guru czy nie.
              • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 10:42
                Pisanie o Środzie czy Szczuce, że same bzdury wygadują to wcale nie było wredne.
                Na pewno poczułaś się lepiej negując całą ideę, bo 2 babki ci nie pasują.
          • vesper_lynd_1 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:44

            A co takiego opowiada Środa, co Cię krzywdzi albo obraża?
        • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:45
          mruwa9 napisała:

          > a co takiego jest pokazywane jako wspolczesny feminizm, co tak odstrecza ematki
          > ?

          Co odstręcza mnie od feminizmu

          A no to, że ja nie chce pracować.
          Ta rola przypada w udziale mojemu facetowi, to jego zadanie dostarczyć rodzinie środków do życia.
          Ja chce być w domu i spokojnie zajmować się dziećmi, mężem i domem, moim kotem i moim hobby.
          I nie chcę, aby jakaś durnowata feministka, twierdziła, że to co ja robię, jest głupie.

          Chce pracować, niech sobie pracuje - jak nie będzie miała dzieci, nie będzie brała zwolnień i nie będzie widziała świata poza pracą, jak przeciętny facet, to i pensję też będzie miała, jak facet - w czym problem?
          Nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko - a feministki, tak by właśnie chciały - chciały mieć pensje i traktowanie w pracy równe facetom, ale jednocześnie chciały by mieć przywileje z powodu bycia matką - dla mnie to za duże wymagania.
          Trzeba dokonać wyboru samodzielnie, trzeba umieć się określić, co jest dla mnie ważniejsze - praca, czy rodzina - obu tych funkcji nie da się wykonywać jednakowo dobrze, bez straty dal którejś strony, bo albo angażuję się całkowicie w pracę, a wtedy moje dzieci wychowuje opiekunka, żłobek, babcia, albo wychowuję dzieci samodzielnie, a wtedy nie mam czasu na chodzenie do pracy, bo wychowywanie samodzielne dzieci, to praca 24 godziny na dobę, albo chodzę od pracy i wychowuję dzieci po pracy, ale wtedy obie te rzeczy robię tylko na pół gwizdka.
          Oczywiście można zmusić faceta, aby on też brał udział w wychowaniu dzieci, ale wtedy zachodzi obawa, że facet zaangażowany w rodzinę, pracę podobnie, jak żona, będzie wykonywał na pół gwizdka, a więc będzie musiał się pożegnać z dobrymi zarobkami i szybkim awansem - bo każdy szef lubi mieć pracowników, którzy są całkowicie oddani firmie i nie chodzą co miesiąc na zwolnienia z powodu chorego dziecka.



          • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:03
            a gdyby twoj facet powiedzial, ze on tez ma dosc, ze nie chce pracowac, tylko odprowadzac dzieci do przedszkola, smazyc powidla i haftowac serwetki w wolnym czasie?
            W koncu- co w tym zlego?
            Feminizm to nie tylko prawa, ale tez obowiazki. No, ale ty nie jestes feministka, wiec ten dylemat masz z glowy.
            Tylko co by bylo, gdybys nagle zostala sama z dziecmi, z jakiegokolwiek powodu, i zostala zmuszona do samodzielnego utrzymania rodziny? Twoja polityka jest bardzo krotkowzroczna, aczkolwiek to twoj wybor.
            • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:28
              mruwa9 napisała:

              > a gdyby twoj facet powiedzial, ze on tez ma dosc, ze nie chce pracowac, tylko o
              > dprowadzac dzieci do przedszkola, smazyc powidla i haftowac serwetki w wolnym
              > czasie?


              Nie wyszłabym za mąż za takiego faceta. Taki facet jest dobry dla feministki.


              > W koncu- co w tym zlego?

              A nic złego, każdy może robić, jak mu wygodnie.
              Mam takiego sąsiada - nie pracował, dzieci chował, w domu wszystko robił, a żona karierę robiła - dobrze im się żyło, teraz już są starzy i dalej dobrze im razem.


              > Feminizm to nie tylko prawa, ale tez obowiazki. No, ale ty nie jestes feministk
              > a, wiec ten dylemat masz z glowy.
              > Tylko co by bylo, gdybys nagle zostala sama z dziecmi, z jakiegokolwiek powodu,
              > i zostala zmuszona do samodzielnego utrzymania rodziny?

              Jak bym musiała, to bym utrzymywała.
              Ale nie muszę.


              Twoja polityka jest b
              > ardzo krotkowzroczna, aczkolwiek to twoj wybor.

              Dlaczego krótkowzroczna?

              • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:25
                dlaczego? Bo nie masz pracy, nie masz doswiadczenia, twoje CV jest pusciutkie, ba, nie masz nwet nawyku chodzenia do pracy. Ergo: jesli w wieku 45 lat obudzisz sie z reka w nocniku, bo owdowiejesz, albo maz wymieni cie na nowszy model, zaden pracodawca cie nie zatrudni, chyba, ze na stanowisku najgorzej platnym, niewykwalifikowanego pracownika fizycznego. Zostaniesz bez dochodow.
                • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:19
                  mruwa9 napisała:

                  > dlaczego? Bo nie masz pracy, nie masz doswiadczenia,

                  Ale mam rozum i wiedzę.


                  >twoje CV jest pusciutkie,

                  Nie takie całkiem, bo pracowałam, zanim urodziłam dzieci, ale nie sądzę, żeby było mi ono potrzebne, bo z pewnością nie szukałabym pracy na rynku pracy.


                  > ba, nie masz nwet nawyku chodzenia do pracy.

                  Oczywiście, że nie mam, i gdybym musiała rapem zacząć zarabiać pieniądze, to i tak pewnie bym do pracy nie chodziła.



                  Ergo: jesli w wieku 45 lat obudzis
                  > z sie z reka w nocniku, bo owdowiejesz,

                  A renta po mężu?


                  > albo maz wymieni cie na nowszy model,

                  A alimenty od męża?


                  z
                  > aden pracodawca cie nie zatrudni,

                  Nawet bym nie próbowała szukać pracodawcy, sama bym pracodawcą została, gdybym musiała zarabiać.

                  chyba, ze na stanowisku najgorzej platnym, ni
                  > ewykwalifikowanego pracownika fizycznego. Zostaniesz bez dochodow.

                  Nie zostanę bez dochodów, bo umiem robić rzeczy, które mi bez większych problemów dochody zapewnią i na pewno nie będzie to najniżej płatna praca pracownika fizycznego.

                  Nie pracować też trzeba umieć.
                  Jak się komuś uczyć nie chce i nic robić nie umie, to nie jest to świadome niepracowanie, tylko zwykłe lenistwo, bezrobocie i pasożytnictwo.

                  • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:02
                    Ale mam rozum i wiedzę.


                    Chyba jednak nie, bo to swiadczy o tym, ze nie zdajesz sobie sprawy JAK brutalny jest aktualny rynek pracy gdzie nawet ludzie z bogatym doswiadczeniem i wyksztalceniem nie moga znalezc pracy a co dopiero jakas byla kura domowa...

                    A alimenty od męża?

                    TYLKO przez 5 lat przysluguja ci alimenty jesli sie z toba rozwiedzie a ty nie pracowalas.

                    sama bym pracodawcą została, gdybym
                    > musiała zarabiać.


                    i od razu mialabys nie wiadomo ile zamowien bez doswiadczenia i wiedzy... ojej...smile))

                    bo umiem robić rzeczy, które mi bez większych problem
                    > ów dochody zapewnią i na pewno nie będzie to najniżej płatna praca pracownika f
                    > izycznego.


                    co konkretnie?

                    poza tym to wszystko gdybanie. Ludzie jacy nie pracuja maja duze wyobrazenie o wlasnych mozliwosciach, a prawda jest taka ze to inny styl zycia wymagajacy dyscypliny. Z wiekiem narzucic sobie NAGLE taka dyscypline to nie lada wyczyn
              • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:57
                Nie wyszłabym za mąż za takiego faceta. Taki facet jest dobry dla feministki.

                Bardzo przepraszam za zwrot ale bzdurzysz tutaj. Zakladasz ze feministka wyglada jak facet a jej facet to zniewiescialy pantoflarz i baba??
                Jesli dobrze sie przyjrzysz spoleczenstwu to zauwazysz ze kobiety na stanowiskach maja najczesciej maja mezow jacy rowniez osiagaja sukcesy zawodowe. Podobne przyciaga podobne...
          • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:45
            ale jednocześnie chciały by mieć przywileje z powodu bycia matka

            a co to sa za tajemnicze przywileje?
          • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:47
            Oczywiście można zmusić faceta, aby on też brał udział w wychowaniu dzieci, ale wtedy zachodzi obawa, że facet zaangażowany w rodzinę, pracę podobnie, jak żona, będzie wykonywał na pół gwizdka,

            Pol gwizdka on + pol gwizdka ona (bo tez pracuje) = caly gwizdek ( z bonusem ze dziecko zna lepiej ojca niz by to bylo gdyby w ogole sie nie angazowal prawie)
            • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:08
              strzal w 10
            • ledzeppelin3 [...] 27.10.12, 22:14
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • memphis90 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 23:37
          Szczuka, Dunin, Gretkowska. Mnie te baby odrzucają. Nawet, jak ktoś puści bąka, to muszą odnieść to do łamania praw do równości kobiet.
          • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 08:56
            Szczuka, Dunin, Gretkowska. Mnie te baby odrzucają. Nawet, jak ktoś puści bąka, to muszą odnieść to do łamania praw do równości kobiet.

            Ale akurat te Panie z tego zrobily kariere i swoj cel parcia na szklo, tak jak Gesslerowa gotowanie, a Cejrowski podrozowanie, superniania swoje, a ta od sprzatania swoje- one na tym zarabiaja.

            Feministek jest masa, ale niekoniecznie musza sie z tym non stop obnosic.
            • memphis90 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 19:09
              No tak, ale tak samo nie identyfikuję się np. z kibolami, choć chodziłam na mecze. Mogę mieć zbieżne poglądy, ale nie identyfikuę się z ruchem reprezentowanym i kojarzonym powszechnie z powyższymi paniami.
    • burina Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:36
      A co to za ankieta była? Bo ja niedawno własnie gdzieś na gazecie wypełniałam coś o feminizmie, i pytania były tak idiotyczne, że nawet mogło być tak, że ktoś chciał szokujący artykuł o niepopieraniu feminizmu i dlatego tak je skonstruował...
    • ciociacesia feministki 27.10.12, 10:40
      kojarza sie z walka o dostepnosc aborcji
      w zwiazku z ty nie poczuwam sie
      • mruwa9 Re: feministki 27.10.12, 10:47
        czyli jestes po stronie pani Kempy?
        Nie spotkalam sie w Polsce z OBOWIAZKIEM wykonywania aborcji. Chodzi o MOZLIWOSC dla kobiet, ktore maja powody, aby ja zakonczyc.
        A oprocz kwestii aborcji jest jeszcze 100000 innych problemow, blizszych codziennemu zyciu, ktore stawiaja kobiety w gorszej od mezczyzn pozycji.
        • ciociacesia no własnie jest 1000000 innych problemów 27.10.12, 12:00
          które mnie żywotnie interesują. nie znam pani Kempy, nie interesuje się wiadomościami bieżącymi bo i tak już jestem nerwowa.
          a mi chodzi o możliwość zarodków i innych płodów. nie dogadamy się. skoro nie można być feministką nie będąc za dostępnością aborcji to nią nie jestem
          • memphis90 Re: no własnie jest 1000000 innych problemów 27.10.12, 23:44
            To wychodzi na to, że też nie mam szans. Aborcji na życzenie nie dopuszczam, mówienie "niech każdy decyduje we własnym sumieniu" jest dla mnie równie absurdalne, jak byłoby w kontekście rodziców marynujących noworodki w beczkach. Czemu jednym wolno, a innym nie?

            Ale dopuszczam antykoncepcję, przez co nie mogę być też katoliczką.
            • ciociacesia mnie to jakos nie uwiera 28.10.12, 09:05
              > Ale dopuszczam antykoncepcję, przez co nie mogę być też katoliczką.
              nie odczuwam szczególnej potrzeby przynależności
              • memphis90 Re: mnie to jakos nie uwiera 29.10.12, 19:10
                A nie, to tak sobie zauważyłam na marginesie smile nigdzie się nie nadaję i tyle... Chlip!
    • lusitania2 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:44
      jestem.
    • carmensitas Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:55
      Teksty typu "nie jestem feministką, bo feministki to kojarzą się ze Szczuką czy Środą" czy "nie popieram feminizmu, bo to babochłopizm i nienawiściomężczyzn" są równie idiotyczne jak "nie popieram katolicyzmu, bo biskup się upił, wsiadł za kółko i wjechał w latarnię" czy "nie popieram matek, bo dwie takie stoją mi pod oknem i głośno gadają".

      Ja za to nie identyfikuję się z człowiekiem, bo Hitler i Stalin też byli ludźmi. I chociaż od zawsze mieszkam w Warszawie, to nie jestem warszawianką, bo niektórzy z owych robią wiochę za granicami miasta. Mam dziecko, ale nie popieram matek, bo matka Madzi... I tak dalej.
      • memphis90 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 23:46
        Kościół to przede wszystkim wspólnota. Jeśli nie odpowiada mi wspólnota- nie identyfikuję się z ruchem. Mogę też sobie lubić mecze piłkarskie, ale nie utożsamiać się z kibolami, prawda?
        • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 00:23
          no i w tejze wspolnocie byl duchowny katolicki ks. Tischner, i jest- ks. Rydzyk. Obaj duchowni tego samego Kosciola. A jakby z innych bajek. Nie sadze, zeby bardzo duzo ich laczylo.
          Mozna byc feministka bez utozsamiania sie ze Szczuka na przyklad.
    • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 10:59
      A może po prostu 44% kobiet nie akceptuje myślenia, że każda niefeministka akceptuje nierówność płci, dyskryminację na rynku pracy, udoopienie obowiązkami domowymi i seksizm w życiu społecznym, szklany sufit i role paprotek?

      Współczesny feminizm w tych formach, w których do mnie dociera, charakteryzuje się poziomem wrażliwości na objawy niewłaściwego myślenia (bo przecież nie napiszę "lekkiej paranoi") na poziomie Foxa Muldera. Wszędzie jest albo spisek albo kosmici, albo spisek mający na celu ukrycie kosmitów. Bardzo szanuję emancypantki, które mi umożliwiły pracowanie bez potępienia społecznego, ale wkurzają mnie te z feministek, które usiłują mi uniemożliwić niepracowanie bez potępienia społecznego, kiedy z jakichś przyczyn moja rodzina tego potrzebuje. Bo kobiecie urlop wychowawczy jest niepotrzebny, a macierzyński w zasadzie też nie.
      • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 10:51
        > wkurzają mnie te z feministek, które usiłują mi uniemożliwić niepracowanie bez potępienia
        > społecznego, kiedy z jakichś przyczyn moja rodzina tego potrzebuje. Bo kobiecie
        > urlop wychowawczy jest niepotrzebny, a macierzyński w zasadzie też nie.

        Nie spotkałam się z postulatem feministek, że należałoby zlikwidować urlopy macierzyńskie i wychowawcze.

        Boli cię, że feministki zwracają uwagę na statystyki, że im bardziej kobieta jest uwiązana od męża finansowo tym większe prawdopodobieństwo, że ona i jej dzieci staną się ofiarami przemocy w rodzinie? W imię poprawności politycznej mają udawać, że takie badania nie istnieją i te dwie sprawy nie mają związku? Mają uznać, że ważniejsze jest prawo kobiety do gotowania obiadków na pełen etat od jej prawa do chodzenia bez poobijanej twarzy?

        Czytając kolejne wpisy odnoszę wrażenie, że czegokolwiek by się nie dotknęły feministki to jest źle. Aborcja - źle. Przemoc domowa - jeszcze gorzej, ograniczenie praw kobiet. Jak nic nie robią tylko pokazują się w telewizji jak Szczuka to już kaplica do kwadratu. Najlepiej postawić krzyżyk na feminizmie, wypisywać bzdury na forum, zamiast nieco zainteresować się tematem?
    • anika772 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:04
      Ja wypełniłam. I napisałam że czuję się feministką, chociaż dzisiaj w Polsce właściwie nie wiadomo do końca kim feministka jest. W każdym razie akceptuję fakt, że kobieta może chcieć być paprotką. Oraz że chce nosić tipsy. Chyba o to chodzi, nie? O wolny wybór.
    • jowita771 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:06
      Jestem feministką. Kobieta może być albo feministką albo masochistką albo idiotką, moim zdaniem.
      • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:10
        dobre smile Kupuje!
      • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:12
        No i właśnie takie zdania tworzą to 44% kobiet nieidentyfikujących się z feminizmem.
        • jowita771 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:14
          To chyba nie wiesz, kto to jest feministka.
          • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:19
            Nie można definiować ruchu społecznego całkowicie przez jego teoretyczne założenia, kompletnie ignorując poglądy i wypowiedzi ludzi deklarujących się jako gorący zwolennicy tego ruchu.
      • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:32
        A dla mnie feministka, to masochistka i idiotka.
        • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:34
          blysnelas..
          • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:42
            A co innego mogłabyś napisać, skoro to nie zgadza się z twoimi poglądami o wyższości feministek nad resztą durnego motłochu?
            • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:49
              przytocz argumenty.
              Ja swoje przytoczylam. Uwazam, ze nie-bycie feministka, akceptacja uzaleznienia ekonomicznego od mezczyzny, akceptacja dyskryminacji na polu zawodowym i zarobkowym, seksistowskie traktowanie do kobiet, to strzal we wlasna stope. Bo daje podstawy, aby nie traktowac kobiet powaznie, tylko przedmiotowo. Za ich akceptacja, przynajmniej twoja.
              • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:56
                A gdzie ja napisałam, że to wszystko akceptuję?
                Może przeczytaj jeszcze raz, to co napisałam?
              • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:49
                to strzal we wlasna stope. Bo daje podstawy, aby nie traktowac kobiet powaznie, tylko przedmiotowo.

                dokladnie...
    • tosterowa Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:12
      Nie znam żadnej nie-feministki, nawet wśród tych, które deklarują, że z feminizmem nie chcą mieć nic wspólnego.
    • kobieta_z_polnocy Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:16
      Większość kobiet nie jest feministkami. Równość praw, płac i temu podobne bzdety? E tam, ważniejsze jest by broń Boże nikt nie pomyślał, że jesteśmy niekobiece. Od spraw praktycznych tego świata są mężczyźni.

      Utożsamianie feminizmu z agresywnymi mizantropkami jest, jak już ktoś pisał, równie mądre jak łączenie fejsbuka z satanizmem czy podobny w tonie idiotyczny dyskurs sączący się z telewizji. W zasadzie brzmi jak wymówka dla swoich przekonań, które nawet w uszach tych pań brzmią niezbyt przyjemnie.
      No ale przecież znacznie rozkoszniej jest oczekiwać od mężczyzny, że wszystko załatwi i opłaci, a w międzyczasie masturbować się swoją kobiecością i egzaltować historiami uciśnionych bohaterek z filmów i książek. Że czasem tak łatwo z odpowiednim żywicielem nie jest? Cóż, kobiety uwielbiają cierpieć i słuchać o cierpieniach koleżanek, więc na dodatek zyskują nimb szlachetnego męczeństwa. Czego chcieć więcej?
    • sueellen Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:17
      Zdecydowanie nie jestem feministką. Pisałam już o tym wiele razy

      Im jestem starsza, odkąd stałam się matką widzę wyraźną różnicę pomiędzy priorytetami i potrzebami kobiet i mężczyzn. Nie można wrzucić obu płci do jedneg worka i postawić znak równości. A feministki chcą wszystkiego po równo. Nie podoba mi się to.
      • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:14

        Też nie jestem feministką.
        Zgadzam się całkowicie z tym, co napisałaś.
        Nie da się po równo, bo natury nie da się przeskoczyć.
        Gdyby miało być po równo, to faceci musieli by zacząć być w ciąży i karmić piersią.
        Po równo nigdy nie będzie, bo to jest fizycznie nie możliwe.
        Dlatego walka o równe prawa, to idiotyzm.
        Prawa powinny być takie, żeby każdej ze stron dawały możliwość realizacji tego, co jest jej z natury rzeczy przypisane.
        A jeśli ktoś chce wyjść poza ramy swej własnej płci, to niech sobie wychodzi na własną rękę, przecież nikt mu tego nie zabrania.

        Nikt nie piętnuje kobiet, które zamiast dzieci wybrały robinie kariery zawodowej!

        Dlaczego feministki piętnują te kobiety, dla których praca nie jest rzeczą istotną?
        Może one po prostu nie czują się kobietami?
        Może zazdroszczą tym, które potrafią się całkowicie poświęcić rodzinie?
        Może mają wyrzuty sumienia wobec własnych dzieci, że za mało poświęcają im uwagi?
        I dlatego, aby podratować własne ego wmawiają innym, że to tylko to co one robią jest słuszne, bo wtedy czują się mniej bezwartościowe?
        • jowita771 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:19
          > Prawa powinny być takie, żeby każdej ze stron dawały możliwość realizacji tego,
          > co jest jej z natury rzeczy przypisane.

          > A jeśli ktoś chce wyjść poza ramy swej własnej płci, to niech sobie wychodzi na
          > własną rękę, przecież nikt mu tego nie zabrania.

          Nie widzisz sprzeczności?
          • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:30
            Nie, nie widzę sprzeczności.
            Możesz wyjaśnić?
            • moty_lanoga Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:37
              Może ja ci wytłumaczę.
              Według ciebie kobieta powinna siedzieć w domu i zajmowac się dziećmi. I według ciebie prawa powinny być tak skonstruowane, żeby jak najlepiej jej się w tym domu siedziało.

              Jeśli jednak jakaś samotna matka (dziecko powstałe z gwałtu, brak możliwości usunięcia ciąży, no bo aborcja to zuo wymyślone przez feministki) nie ma kasy na życie i musi iść do pracy (wychodząc poza ramy własnej płci) to niech sobie na własną rękę walczy o wypłatę równą tej, jaką zarabia jej kolega - a oboje pracują na magazynie w hipermarkecie. A może uważasz, że owa samotna matka powinna dostawać pensję od państwa, równą tej, jaką zarabia twój mąż?
              Jesteś jak Maria Antonina -"Niech jedzą ciastka!"
              • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:20
                moty_lanoga napisała:

                > Może ja ci wytłumaczę.
                > Według ciebie kobieta powinna siedzieć w domu i zajmowac się dziećmi. I według
                > ciebie prawa powinny być tak skonstruowane, żeby jak najlepiej jej się w tym do
                > mu siedziało.

                Tak właśnie powinno być, bo tak jest najlepiej dla dzieci.
                A dzieci dla każdego państwa powinny być priorytetem, bo to od dzieci zależy przyszłość narodu.

                > Jeśli jednak jakaś samotna matka (dziecko powstałe z gwałtu, brak możliwości us
                > unięcia ciąży, no bo aborcja to zuo wymyślone przez feministki)


                Nie jestem przeciwniczką aborcji, uważam, że powinna być za darmo ogólnodostępna, ale pod pewnymi warunkami.


                nie ma kasy na
                > życie i musi iść do pracy (wychodząc poza ramy własnej płci)

                Przymus pracowania, nie jest wychodzeniem poza ramy własnej płci.
                Wychodzenie poza ramy własnej płci, to dobrowolny wybór, a nie przymus.
                Jeśli ktoś musi pracować, bo nie ma innego wyjścia, to zupełnie inna bajka niż feminizm.


                to niech sobie na
                > własną rękę walczy o wypłatę równą tej, jaką zarabia jej kolega
                - a oboje pracu
                > ją na magazynie w hipermarkecie. A może uważasz, że owa samotna matka powinna d
                > ostawać pensję od państwa, równą tej, jaką zarabia twój mąż?

                Niekoniecznie taką, jaką zarabia mój mąż, ale taką, aby wystarczała, na niepracowanie i zajmowanie się dzieckiem, przynajmniej do czasu, aż dziecko pójdzie do szkoły, czyli obecnie do lat pięciu.
                Uprzedzę pytanie - skąd państwo miało by na o brać pieniądze?
                Od wszystkich bezdzietnych, kawalerów, panien, feministek robiących karierę i nie mających dzieci, i tatusiów, którzy dzieciaka zrobili i potem się wypięli.
                O takie prawa mogę powalczyć, ale nie o feminizm w takim wydaniu, jak obecnie.
                Dochody tatusia, który olał rodzinę powinny być dzielone na trzy (gdy zostawił jedno dziecko) i matka powinna dostawać z tego dwie trzecie, wtedy by było sprawiedliwie.
                A jeśli tatuś zarabiać nie chce, to państwo powinno go do tego siłą przymusić.
                Jeśli nie może, albo nie potrafi, to kobieta powinna dostawać alimenty od państwa, taki aby wystarczały na normalne życie.


                > Jesteś jak Maria Antonina -"Niech jedzą ciastka!" - głupio interpretujesz, to co piszę.
                • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:36
                  O nie, wara pasozytom domowym od moich pieniedzy. Ja mam harowac i placic podatki, zebys ty mogla sobie chadzac z nudow na kurs garncarstwa, bo ci sie nie chce pracowac? Nie chcesz- nie pracuj. Ale nie na moj koszt.
                  • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:51
                    Ty naprawde masz takie pstro w glowie,czy to tak na potrzeby forum?
                    Kobieta nie pracujaca ale wychowujaca w domu dziecko to pasozyt?
                    I na to ci niby szkoda twoich podatkow,to na co ci nie szkoda?
                    Bo hierarchie waznosci masz troche zaburzona.
                    Wiem co ci powinnam napisac,ale nie bede sie znizac do twojego poziomu.
                    • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:55
                      przeciez ty nie masz dzieci, to o co sie miotasz?
                      Ja mam trojke.
                      • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:11

                        mruwa9 napisała:

                        > przeciez ty nie masz dzieci, to o co sie miotasz?
                        > Ja mam trojke.

                        No i wlasnie dlatego,ze wiem,ze masz trojke nie ogarniam twojego myslenia.
                        Piszesz,ze kobieta nie pracujaca opiekujaca sie dziecmi to pasozyt.
                        Ale niani trzeba zaplacic nie wiem pewnie jakies trzy tysiace,wiec tyle jest warte sedzenie matki z dzieckiem w domu albo wiecej bo dodaj do tego zaangazowanie emocjonalne.
                        • vesper_lynd_1 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:08

                          Jaja se robisz droga pani, jaja.
                          Kobieta, która nie pracuje, żyje na koszt swojego pracującego partnera.
                          Jak się tak umówili- bo oboje przedkładają obiad na stole i to, że ktoś ciągle w domu jest, nad ambicje zawodowe kobiety- ich sprawa.
                          Wtedy pan mąż, pani żonie powinien opłacać składki, zadbać o jej przyszłość.
                          Państwu nic do tego, ani do tego, aby pracująca zawodowo część społeczeństwa, opłacała, komfort życia tego pana, płacąc jego niepracującej żonie.
                          • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:14
                            Rowno uprawnienie czyli tez facet latajacy z mopem po domu i babka przenoszaca meble.
                            A to jest odbieranie godnosci obu tym osobom,bo kobieta nie jest stworzona do tych mebli a facet do mopa.
                            • sundry Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 21:05
                              Jak rozumiem, mężczyzna jest stworzony do wyższych celów niż mop?
                              • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 22:43
                                sundry napisała:

                                > Jak rozumiem, mężczyzna jest stworzony do wyższych celów niż mop?
                                Dokładnie,a kobieta jak nie chce latać z mopem niech zatrudni sprzataczke.
                                • robitussin Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 16:33
                                  > Dokładnie,a kobieta jak nie chce latać z mopem niech zatrudni sprzataczke.

                                  Najlepiej bezpłciową.
                            • vesper_lynd_1 Jolu, Krynico Mądrości Wszelakiej;) 28.10.12, 09:05

                              Godność człowieka to coś więcej niż mop w garści lub przesunięta szafa kobiecymi rękami.
                              To wolność- słyszałaś kiedyś takie słowo?
                              To wolność do robienia tego, co się chce i nie dopatrywania się wszędzie utraty godnościwink
                          • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:46
                            W większości przypadków popieram.
                            Ale mam ucznia, który pochodzi z 11-osobowej rodziny (rodzice + 9). Nie mam dostępu do całej dziewiątki - mamy w szkole chłopaka z trzeciej licealnej, chłopaka z pierwszej licealnej, dziewczynkę z trzeciej gimnazjalnej i dziewczynkę z pierwszej gimnazjalnej. Jeżeli próbka jest reprezentatywna, to ci państwo wprowadzą w społeczeństwo dziewięcioro bardzo przydatnych obywateli, bo ta czwórka, do której mam dostęp, jest rewelacyjna - bystra jak żylety, pracowita, pozytywnie nastawiona społecznie.
                            Nie da się wychować dziewiątki dzieci i zrobić kariery - któreś z rodziców musi zrezygnować z pracy, żeby to logistycznie ogarnąć. Ale jeżeli to jest taka dziewiątka, to ta praca zasługuje przynajmniej na szacunek, z zaryzykowałabym twierdzenie, że i na finansowe wsparcie od państwa.
                        • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:07
                          Piszesz,ze kobieta nie pracujaca opiekujaca sie dziecmi to pasozyt.
                          Ale niani trzeba zaplacic nie wiem pewnie jakies trzy tysiace,wiec tyle jest warte sedzenie matki z dzieckiem w domu albo wiecej bo dodaj do tego zaangazowanie emocjonalne.


                          jola-kotka slodka:
                          ale rzecz nie w tym ze opiekuja sie maluchami tylko. Te kobiety czesto maja nastolenie dzieciaki a nadal nie pracuja.... Pewnego dnia maz im mowi, ze jego kolezanka z pracy spodziewa sie z nim dziecka smile)))
                          • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:18
                            princesswhitewolf napisała:

                            > Piszesz,ze kobieta nie pracujaca opiekujaca sie dziecmi to pasozyt.
                            > Ale niani trzeba zaplacic nie wiem pewnie jakies trzy tysiace,wiec tyle jest wa
                            > rte sedzenie matki z dzieckiem w domu albo wiecej bo dodaj do tego zaangazowani
                            > e emocjonalne.

                            >
                            > jola-kotka slodka:
                            > ale rzecz nie w tym ze opiekuja sie maluchami tylko. Te kobiety czesto maja nas
                            > tolenie dzieciaki a nadal nie pracuja.... Pewnego dnia maz im mowi, ze jego ko
                            > lezanka z pracy spodziewa sie z nim dziecka smile)))

                            Te kobiety nie sa obciazeniem dla podtnika,niech sie spodziewa dziecka,jest cos takiego jak podzial majatku,a o ile znam kobiety to w ekstremalnych sytuacjach potrafia swietnie sobie poradzic tylko czesto ida na latwizne albo strach im nie pozwala odejsc od meza tyrana.
                      • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:11
                        mruwa9 napisała:

                        > przeciez ty nie masz dzieci, to o co sie miotasz?
                        > Ja mam trojke.

                        No i wlasnie dlatego,ze wiem,ze masz trojke nie ogarniam twojego myslenia.
                        Piszesz,ze kobieta nie pracujaca opiekujaca sie dziecmi to pasozyt.
                        Ale niani trzeba zaplacic nie wiem pewnie jakies trzy tysiace,wiec tyle jest warte sedzenie matki z dzieckiem w domu albo wiecej bo dodaj do tego zaangazowanie emocjonalne.
                        • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:24
                          nie pisze o sytuacjach urlopu macierzynskiego. Pisze o kobietach, ktorych dzieci sa wystarczajaco duze, zeby nie wymagac calodobowego towarzystwa matki (i czesto tego nie robia, bo chodza do zlobka czy przedszkola), a kobeita nie pracuje, bo tak chce i lubi. Bez zadnego rodzicielskiego uzasadnienia, z czystego lenistwa.
                          Juz 2-3-latek potrzebuje socjalizacji w grupie rowiesniczej.
                          Moj feminizm optuje za opcja podzialu urlopu rodzicielskiego pomiedzy oboje rodzicow, aby , po pierwsze, umozliwic kobiecie powrot na rynek pracy i kontynuowac kariere zawodowa, po drugie, jest korzystne dla ojcow i dzieci, bo moga sie tak po prostu poznac, nauczyc sie byc ze soba, po trzecie sprawiedliwiej rozdziela obowiazki domowe, nie przypisuje kobiecie wylacznie roli straznika domowego ogniska, a facetowi roli mysliwego, polujacego na mamuta, bez ktorego cala rodzina umrze z glodu. Ale zeby podzial urlopu rodzicielskiego mial szanse zaistnienia, kobeity musza miec mozliwosc utrzymania rodziny ze swoich dochodow, aby opcja- tata na wychowawczym, mama w pracy (na przyklad w opcji- co drugi dzien), nie odbila sie niekorzystnie na finansach rodziny. Czyli- kobieta musi zarabiac na tym samym stanowisku tyle samo, ile mezczyzna. A jak jest? I dlaczego? I dlaczego nie-feministki uwazaja, ze roznica plac miedzy kobietami a mezczyznami jest ok? Toz to strzal we wlasna stope.
                          • kropkacom Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:48
                            > nie pisze o sytuacjach urlopu macierzynskiego. Pisze o kobietach, ktorych dziec
                            > i sa wystarczajaco duze, zeby nie wymagac calodobowego towarzystwa matki (i cze
                            > sto tego nie robia, bo chodza do zlobka czy przedszkola), a kobeita nie pracuje
                            > , bo tak chce i lubi. Bez zadnego rodzicielskiego uzasadnienia, z czystego leni
                            > stwa.

                            A kto ma decydować, czy decyzja dwójki dorosłych ludzi jest uzasadniona? Jakaś komisja? Czy oni oboje? I i ile zgadzam się z tym, ze kobiety nadal mają marny udział w wielu obszarach życia to buntuje się przeciw temu aby jakaś niewydarzona pani mówiła co jest lenistwem. Lenistwem może być też praca na nierozwijającym stanowisku, polegająca na wykonywaniu ciągle tych samych czynności.
                            • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:54
                              uderz w stol..
                              Nie chcesz- nie pracuj. Twoja sprawa, twoje ryzyko. Ale niech to sie nie odbywa na moj koszt (vide: ktorys z sasiednich postow, postulujacych alimenty panstwa dla niepracujacych kobiet).
                              Kazda dorosla osoba ponosi konsekwencje swoich decyzji. Wiadomo, ze nie pracujac rezygnuje z dochodow i z przyszlej emerytury.Nie ma problemu i nie ma znaczenia, czy chodzi o kobiete, czy mezczyzne. Niech tylko potem nie placze, ze zyje w nedzy (fakt, zawsze mozna sie uwiesic na dzieciach i zmusic je do placenia alimentow).
                              Chyba, ze jestes rentierem.
                              • kropkacom Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:58
                                Jaki twój koszt? Państwo nic mi nie daje i nie da. alimenty? Phi...

                                Robisz kochanie zła pracę. Jak się ciebie czyta to ma się ochotę w dupę taki feminizm kopnąć. Już pominę to, ze nie ma to nic wspólnego z feminizmem co piszesz.
                              • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:02
                                mruwa9 napisała:

                                > uderz w stol..
                                > Nie chcesz- nie pracuj. Twoja sprawa, twoje ryzyko. Ale niech to sie nie odbywa
                                > na moj koszt (vide: ktorys z sasiednich postow, postulujacych alimenty panstwa
                                > dla niepracujacych kobiet).


                                Można by to odwrócić.
                                Dlaczego z moich(mojego męża) podatków mają iść pieniądze na żłobki i przedszkola, dla dzieci kobiet, którym nie chce się samodzielnie zająć dziećmi w domu?




                                • vesper_lynd_1 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:09
                                  Bzdura.
                                  Te kobiety pracując zawodowo, odprowadzając podatki, finansują też też żłobki i przedszkola- widzisz różnicę?
                                  • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 22:09
                                    Tak widzę różnice,
                                    taką że mój chłop płaci duże podatki, bo dobrze zarabia, a my jako rodzina nie korzystamy ani ze żłobka, ani z przedszkola, czyli nie dostajemy nic od państwa, a samotne pracujące matki, które mało zarabiają , odprowadzają małe podatki, więc to my dopłacamy do ich dzieci chodzących do żłobka i przedszkola - było by taniej, gdyby tym samotnym matkom wypłacać pensję, za wychowywanie dzieci w domu i o niebo lepiej dla dzieci, które by nie musiały spędzać dzieciństwa w przechowalni.
                                    • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 00:20
                                      no ale gdybys pracowala, wzbogacilabys budzet rodziny o dodatkowe dochody, co umozliwiloby zwiekszenie konsumpcji, a zwiekszona konsumpcja nakreca gospodarke, no i wzbogacilabys skarb panstwa o swoj podatek dochodowy. I posrednio o podatek dochodowy osob, ktore dzieki twojej konsumpcji rowniez mialyby prace i placily podatki.
                                      Panie przedszkolanki (o, pardon, uczycielki) tez chca placic podatki, nie?
                          • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:40
                            2-3 latek potrzebuje na pewno socjalizacji, ale może niekoniecznie w formie spędzania 8 godzin dziennie w żłobku czy przedszkolu. Mam wrażenie, że te 8 godzin na szkołę+świetlicę, to i dla 8-latka za dużo i że dla dziecka całkiem fajnie jest, kiedy matka do jego wczesnych lat szkolnych jest w domu. Wtedy proporcje między czasem na socjalizację a czasem na ładowanie baterii i odpoczynek po socjalizacji są właściwe. Tylko mnie na takie rozwiązanie nie było stać.

                            Dla mnie oddzielanie dziecka od matki i ojca na 8 godzin dziennie to nie spełnianie jego potrzeb, ale osiąganie trudnego kompromisu między potrzebami dziecka, matki i potrzebami finansowymi rodziny. Jeśli da się to załatwić inaczej, żeby matka się spełniała, a rodzina była bezpieczna finansowo, to nie ma co na siłę dążyć do stanu, który nie jest ideałem, tylko najczęstszym rozwiązaniem kompromisowym.

                            Podział urlopu rodzicielskiego to fajny pomysł, chociaż mam tu wątpliwości: bo z jednej strony fajnie byłoby, gdyby to jednak rodzice decydowali o proporcjach tego podziału, z drugiej strony, dopóki to oni będą decydowali, kobiety będą zarabiały mniej, bo teraz zarabiają mniej, więc będą wybierały urlop, i tak dalej, w koło Macieju. Ale z drugiej strony nie przekonuje mnie, że ja obowiązkowo wracam do pracy, a mój mąż obowiązkowo bierze urlop, bo są sytuacje, kiedy partnerzy mogą zdecydować, że chcą inaczej.

                            Lekceważenie dla kobiet niepracujących zawodowo jako dla leniwych mi się nie podoba. Uważam, że jeśli kobieta lubi zajmowanie się domem i życiem rodzinnym, a rodzinę na to stać, to bez sensu jest, żeby ona siedziała w pracy, której nie lubi, a przez ten czas ktoś obcy zajmował się jej dzieckiem, co ona by lubiła. Co w tym złego, że zamiast zlecać komuś pewne prace zrobi się je samemu? Czy jak się pracuje dla siebie i dla swojej rodziny, to to nie jest praca? Trzeba tylko się zabezpieczyć finansowo, bo świat to niepewne miejsce.
                            • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:10
                              asia_i_p napisała:

                              >z drugiej strony, dopóki to oni będą decydowali, kobiety będą z
                              > arabiały mniej, bo teraz zarabiają mniej, więc będą wybierały urlop, i tak dale
                              > j, w koło Macieju.

                              No wlasnie, a DLACZEGO zarabiaja mniej? Bo glupsze od facetow? Gorzej wyksztalcone? Ponoc to kobiety sa w Polsce lepiej wyksztalcone.
                              • duzeq Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:28
                                No, czekaj chwile, mruwa, z ta twoja misja nawracania wszystkich na obowiazkowy feminizm.

                                W Holandii, w ktorej tak pieknie zabezpieczone sa prawa pracownicze i nie ma szklanych sufitow, 80% (!!!!) kobiet pracuje z wlasnej i nieprzymuszonej woli na pol etatu zarabiajac odpowiednio mniej. Proponuje, zebys tu przyjechala i poustawiala wszystko jak nalezy.
                              • kropkacom Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 16:31
                                Wykształcenie nie idzie w parze z dobrymi zarobkami. Poza tym pamiętaj, że jest pula zawodów obsadzanych głównie przez kobiety i one są słabo płatne.
                                • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 17:03
                                  Wykształcenie nie idzie w parze z dobrymi zarobkami.

                                  Inaczej: Wyksztalcenie nie gwarantuje dobrze platnej pracy ale istnieje wyrazna korelacja wykazujaca wyzsze prawdopodobienstwo lepiej platnej pracy jesli jest ktos wyksztalcony
                                  • asia_i_p Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 17:40
                                    Zależy jeszcze jak wykształcony.
                                    Są zawody wymagające wykształcenia, ale tradycyjnie może nie słabo płatne, ale też na pewno nie dobrze płatne - pielęgniarki, nauczyciele. Sporo aktorów, jeżeli się zdecydują na karierę głównie teatralną.
                                    • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 18:08
                                      zgadza sie asia.
                                      Ale jesli mowimy ogolnie o wyksztalceniu ( jako calosc) a nie o szczegolach jakie to wyksztalcenie to jednak sprzyja wyzej platnej pracy.
                                • kamelia04.08.2007 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 00:55
                                  kropkacom napisała:

                                  > Poza tym pamiętaj, że jest
                                  > pula zawodów obsadzanych głównie przez kobiety i one są słabo płatne.



                                  juz bardzo dawno zaobserowowano pewna zaleznośc.
                                  Zawody wykonywane głównie przez kobiety sa marnie płatne, dletego, ze to kobiety je wykonuja. Jak je zawody zaczyna wykonywac coraz wicej mężczyzn, to zawód ten zaczyna byc lepeij płatny.

                                  działa to w druga strone. Jak jakis zawód jest bardzo "meski" i jest dobrze płatny, to przestaje byc takim, jak coraz wiecej kobiet do niego wkracza. Wiecej kobiet wpływajacych do teho zawodu powoduje spadek zarobków.
                                  • scibor3 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 12:50
                                    Bzdura. Zależność jest dokładnie odwrotna. Mężczyźni kierują się w stronę bardziej popłatnych zajęć a jeżeli jakiś zawód staje się mniej popłatny to natychmiast z niego uciekają. Natomiast u kobiet ważniejsze są np. stabilność zatrudnienia.
                              • guderianka Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 16:31
                                No wlasnie, a DLACZEGO zarabiaja mniej? Bo glupsze od facetow? Gorzej wyksztalc
                                > one? Ponoc to kobiety sa w Polsce lepiej wyksztalcone.



                                bo z racji plci i biologi cześciej bywają poza rynkiem pracy ze względu na ciąże-poród-połów-wychowanie dzieci. W czasie gdy ja "siedzę" z niemowlakiem w domu mój M jest w pełni dyspozycyjny w pracy i dostaje awans. A ja wrocę po raz kolejny do pracy po małej wyrwie w zawodowym zyciorysie.
                                • kura17 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 16:43
                                  ile dzieci w swoim zyciu zawodowym ma STATYSTYCZNA kobieta?
                                  ile czasu przebywa na zwolnieniu zwiazanym z ciaza-pologiem-wychowawczym?
                                  czy naprawde uwazasz, ze roznica w pensji mezczyzny i kobiety na tym samym stanowisku jest rowna statystycznej roznicy w dyspozycojnosci kobiety i mezczyzny zwiazanej z prokreacja? zwlaszcza, ze w czesci przypadkow (wychowawczy) pracodawca kobiecie nie placi, wiec to go nic dodatkowo nie kosztuje.

                                  rozumiem, ze gdyby statystyczna kobieta co rok-dwa rodzila dzieci, to mozna by mowic o "wyrownywaniu" plac u mezczyzn...
                                  • guderianka Re: nie jestescie feministkami?z 28.10.12, 17:06
                                    powiem na przykładzie kolezanki z pracy Męża
                                    ciąża l4-9 m-cy, macierzynski, urlopy -7-m-cy, wychowawczy 2/3 lata -to daje prawie 5lat
                                    druga ciąża od razu po pierwszej-ten sam schemat-razem 10 lat-
                                    do emerytury 5 lat

                                    drugi schemat -mój ciąża l4 od połowy, macierzynski pół roku, wychowawczy pół roku-rok pracy i l4 na niepełnosprawne dziecko do jego 4 roku zycia
                                    druga ciąza-DG-od połowy nie pracowałam, okres popołogowy, wychowanie dziecka -do 2,5 roku zycia
                                    trzecia ciaza-do połowy praca, macierzynski, wychowawczy-1,5 roku
                                    razem- ok.8lat

                                    w obu przypadkach jest to o 8-10lat mniej niz przecietny stale pracujacy facet. na poczatkach sciezki zawodowej-to wystarczajacy okres by miec "w plecy"-

                                    piszesz ze pracodawca nie płaci wychowawczego-ale mi o kase nie chodzi. w tym czasie gdy matka "siedzi" z dzieckiem kazdy inny facet jest dzien w dzien pracy, jawi sie pracodawcy jako osoba dyspozycyjna i przede wszystkim JEST podczas gdy kobiety NIE MA - w pracy
                                    • kura17 Re: nie jestescie feministkami?z 28.10.12, 18:44
                                      no moment. mowimy o statystycznie wiekszej pensji mezczyzn, wiec mowmy o statystycznej kobiecie. na pewno takowa nie spedza poza praca zawodowa 10 lat zycia zawodowego.

                                      i jesli kobieta jest na wychowawczym i pracodawca jej nie placi, to ta KONKRETNA kobieta nie dostaje od pracodawcy ani centa, dostaje pieniadze ktos, kto pracuje na jej miejscu. i jest to przeciez sytuacja ok. NIE o taka roznice w zarobkach chodzi. chodzi o roznice w pensji, kiedy OBOJE pracuja TAK SAMO w tym momencie. zadne nie jest na urlopie. w sprawie kobiety ZAKLADA sie, ze kiedys tam pojdzie na L4 w ciazy, potem na maciezynski (tylko pol roku platnego!) i DLATEGO trzeba jej zaplacic x% mniej przez jakies 35-40 lat, tak?... troche bez sensu.

                                      jesli kobieta - przez pobyt w domu - traci kompentencje, gorzej pracuje, jak juz wroci do pracy - ok, placi sie jej mnie. ale Z ZALOZENIA???? no bez jaj... wink
                                      • guderianka Re: nie jestescie feministkami?z 28.10.12, 20:46
                                        statystycznie-a tę statystykę tworzę ja, tworzy ją sąsiadka, tworzy koleżanka. Dzietność w Polsce spada i jst na niskim poziomie ale statystycznie zbliżamy się do modelu 2+2 (jest to mocne 2+ 1,5) . Zakładając jednak że statystycznie kobieta ma jedno dziecko to i tak jest to ok. 5 lat poza pracą-czyli poza czasem gdy mężczyzna ma szanse na rozwój zawodowy
                                        Nie piszę o pieniądzach na wychowawczym ale jak to dobrze ujęłaś-o kompetencje.

                                        chodzi o roznice w pensji, kiedy OBOJE pracuja TAK SAMO w tym momen
                                        > cie.

                                        Może podasz konkretny przykład czyli taki, który znasz z życia w którym te same kompetencje, wykształcenie, doświadczenie sprawily, że pan dostał pensję wyższą niż pani na tym samym stanowisku. Ja takiego przykładu ze swojego podwórka nie znam-a myślę że w kontekście wątku i osobostego pytania o własne osobiste podejście do feminizmu chodzi.A skoro nie znam nie będa sobie feminizować o coś co mówi ktoś inny, co jest na papierze a na co nie mam dowodu bo nie doświadczam. W mojej pracy, mojej branży, moim stanowisku- płeć nie ma znaczenia -ale własnie wiedza, doświadczenie i dyspozycyjność. U Meza w pracy tak samo są kobiety , które zaszly wysoko i zarabiają więcej od mężczyzn -bo mają większe kompetencje i doświadczenie , sa faceci którzy nigdy nie awansują bo leserują i sa kobiety które nigdy nie awansują bo leserują. Myśle teraz o znajomych i ich pracach-i psikus-bo jest podobnie.
                                        • claudel6 Re: nie jestescie feministkami?z 29.10.12, 16:43
                                          jakie 5 lat?? Ja bylam pól roku poza pracą. 6 równych miesięcy i ani dnia więcej. I nie będę na macierzyńskim ani wychowawczym ani dnia więcej już w całym swoim życiu. Ale przez przyszłych pracodawców jestem traktowana jak śmierdzące jajo. A moje oczekiwania płacowe w granicach średnich w tym zawodzie za wygórowane, bo przecież jestem kobietą.
                                          • guderianka Re: nie jestescie feministkami?z 29.10.12, 17:46
                                            A Ty to co -"milion i za milion cierpię katusze' czy co ? wink
                                            • memphis90 Re: nie jestescie feministkami?z 29.10.12, 19:16
                                              Ja tez byłam tylko na macierzyńskim. Pracuję też na dyżurach, wykładam dodatkowo na uczelni. Nie każda kobieta po zaciążeniu siedzi 5 lat w domu. Ba, większości nie byłoby na to stać. A moj znajomy zmuszony był wziąć blisko 6 mcy urlopu po romansie w pracy. Więc...?
                                              • guderianka Re: nie jestescie feministkami?z 30.10.12, 09:39
                                                ..więc
                                                jest cos pomiedzy 6 m-cy a 5 lat wink
                    • czarnaalineczka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:18
                      bo wg feministek to wstyd z wlasnymi dziecmi w domu "siedziec "
                      najlepiej dziecko prosto z porodowki do zlobka wrzucic
                      niech sie uczy od poczatku ze kariera mamusi wazniejsza
        • carmensitas Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:24
          Pisać to cię ktoś nauczył, ale myśleć to już nie za bardzo.
          Taaa, zajebiaszcza kariera w postaci pracy na kasie w Biedronce. Albo kariera w postaci podcierania tyłków starym ludziom w zakładach opieki. Albo kariera w postaci mycia śmierdzących penisów w szpitalach i sprzątania wymiocin z podłóg. A może kariera w postaci sprzątania petów z chodników?
          Gdyby ktoś cię nauczył myśleć, to byś wiedziała, że od zarania dziejów praca to nie był luksus i zbytek, a przymus. Chłopki nie dlatego rodziły w polu, bo nie chciały kariery przerywać, tylko nie miały innego wyboru.

          Moja własna babcia po wojnie pracowała w fabryce kapeluszy. Dostawała głodową pensję za pracę w szkodliwych warunkach. Była wtedy w ciąży, ale dziadek siedział w więzieniu (AK), a żyć za coś trzeba było. Mój wujek urodził się ciężko chory i nie przeżył 3 lat. A to wszystko dlatego, że babcia wybrała karierę, a nie rodzinę. A mogła przecież iść po rozum do głowy i umrzeć z głodu, durna baba-feministka.
          • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:52
            carmensitas napisała:

            > Pisać to cię ktoś nauczył, ale myśleć to już nie za bardzo.
            > Taaa, zajebiaszcza kariera w postaci pracy na kasie w Biedronce. Albo kariera w
            > postaci podcierania tyłków starym ludziom w zakładach opieki. Albo kariera w p
            > ostaci mycia śmierdzących penisów w szpitalach i sprzątania wymiocin z podłóg.
            > A może kariera w postaci sprzątania petów z chodników?


            To feministki pracują w takich pracach????
            Zawsze myślałam, że feministki, to dyrektorki, kierowniczki, prezeski...., a na kasach w biedronce, to pracują te durnowate "niefeministki", które dały się w gromadkę dzieci wmanewrować, zamiast szkołę skończyć i jakiś porządny zawód zdobyć, a teraz nie mają z czego żyć!




            > Gdyby ktoś cię nauczył myśleć, to byś wiedziała, że od zarania dziejów praca to
            > nie był luksus i zbytek, a przymus.


            No właśnie, to jest przymus!
            Pracuje tylko ten, kto musi, więc dlaczego feministki walczą o to, żeby pracować, skoro mogły by walczyć o to, żeby chłop zarabiał tyle, by nie musiały pracować, albo o to, że jak chłop nie chce pracować, to żeby go państwo do tego zmusiło, skoro dzieci narobił?
            Tego właśnie nie mogą zrozumieć!



            Chłopki nie dlatego rodziły w polu, bo nie
            > chciały kariery przerywać, tylko nie miały innego wyboru.

            Wiesz, jak ktoś nie ma wyboru, to robi to, co musi.

            Feministki na ogól mają wybór, bo to zwykle kobiety dobrze wykształcone i inteligentne, które sobie dobrze radę w życiu dają.
            Jeszcze ie widziałam żadnej feministki, która by sprzątaczką była, albo na kasie w biedronce pracowała.


            > Moja własna babcia po wojnie pracowała w fabryce kapeluszy. Dostawała głodową p
            > ensję za pracę w szkodliwych warunkach. Była wtedy w ciąży, ale dziadek siedzia
            > ł w więzieniu (AK), a żyć za coś trzeba było. Mój wujek urodził się ciężko chor
            > y i nie przeżył 3 lat. A to wszystko dlatego, że babcia wybrała karierę, a nie
            > rodzinę. A mogła przecież iść po rozum do głowy i umrzeć z głodu, durna baba-fe
            > ministka.

            Kobieto, te czasy już minęły, teraz nikt w naszym kraju nie każe kobietom rodzić w polu!
            • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:55


              > carmensitas napisała:
              >
              > > Pisać to cię ktoś nauczył, ale myśleć to już nie za bardzo.
              > > Taaa, zajebiaszcza kariera w postaci pracy na kasie w Biedronce. Albo kar
              > iera w
              > > postaci podcierania tyłków starym ludziom w zakładach opieki. Albo karie
              > ra w p
              > > ostaci mycia śmierdzących penisów w szpitalach i sprzątania wymiocin z po
              > dłóg.
              > > A może kariera w postaci sprzątania petów z chodników?
              >

              Jakies kompleksy leczymy na forum?
            • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:39
              Trzeba było przyjść kiedyś na manifę, pogadać z kasjerkami i pielęgniarkami to może by ci wyjaśniły, dlaczego są feministkami.
              A akurat kierowniczki i prezeski to odżegnują się od feminizmu tak, że to aż śmieszne jest. Dominuje twierdzenie: jak ja mogę być prezeską to jaka dyskryminacja? O tym, że kolega prezes zarabia dwa razy tyle to się nie zająknie, bo po co psuć atmosferę. Zresztą jak się zarabia 30 tys to nierówne płace nie są takim problemem, jak w sytuacji, gdy zarabia się 1500.
        • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:55
          Dlaczego feministki piętnują te kobiety, dla których praca nie jest rzeczą istotną?

          Niekoniecznie pietnuja az. Jestem feministka w 100% i nie pietnuje tego. Raczej dziwie sie takim kobietom, ze wzgl na to ze decyduja sie na takie uzaleznienie od faceta i takie zawierzenie mu.
          Znam kilka takich kobiet jakie nagle zostaly bez srodkow do zycia jak je maz wymienil na nowszy model, albo jakie tkwia w totalnie beznadziejnych toksycznych i masochistycznych relacjach bo... sa uzaleznione finansowo.
          Tak, wiem ze nie zawsze tak musi byc zawsze, ale... nie rzadko wlasnie TAK JEST, liczba rozwodow wszak idzie w zwyz.


          Może one po prostu nie czują się kobietami?


          Niom jestem facetem z blond wlosami do pol pasa i cyckami 75G. Chodze na szpilkach i lubie sexy kiecki. .... No prosze cie...smile)))
          • sueellen Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 00:12
            > Niekoniecznie pietnuja az. Jestem feministka w 100% i nie pietnuje tego. Racze
            > j dziwie sie takim kobietom, ze wzgl na to ze decyduja sie na takie uzaleznieni
            > e od faceta i takie zawierzenie mu.


            Jasne... Pogardliwe "kura domowa" częściej pada z ust wyemancypowanych mieszkanek wielkich miast niż facetów o jakimkolwiek pochodzeniu społecznym.
            • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 08:47

              Jasne... Pogardliwe "kura domowa" częściej pada z ust wyemancypowanych mieszkanek wielkich miast niż facetów o jakimkolwiek pochodzeniu społecznym.


              kobieta zajmujaca sie dziecmi i nie pracujaca nie musi byc klasyczna kura domowa i moze miec jakies zainteresowania poza pieczeniem paczkow.

              nie rozumiem dlaczego mowisz tutaj o mezczyznach- czy zdanie anachronicznych wygodnickich facetow jacy chca miec sluzaca jest jakims sadem najwyzszej instancji? Mowisz o typie zepsutym przez podobne mamusie jakie sprzataly po nich i pod nosek podstawialy. Ja takiego wykopalam z domu kiedys. Mezczyzni sa rozni. Sa tacy jacy w zyciu by sie nie zwiazali z kobieta jakiej jedyna ambicja jest dobry schabowy na obiad.
            • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 09:12
              sueellen napisała:

              > Jasne... Pogardliwe "kura domowa" częściej pada z ust wyemancypowanych mieszkan
              > ek wielkich miast

              Dla mnie kura domowa to pojęcie potoczne, nie pogardliwe. Jeśli wszędzie szukasz obrazy i pogardy to problem leży w twojej głowie, nie szukaj go u innych.
          • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 09:27
            A dlaczego niefeministki piętnują mężczyzn, dla których praca nie jest rzeczą istotną?
    • sueellen Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:21
      Absolutnie rozłożyło mnie na łopatki pytanie czy feministka może wyjść za mąż dla kasy i najczęściej wybierana odpowiedź: nie widzę związku smile
    • mayaalex Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 11:59
      Jestesmy smile ale odkad nie mieszkam w PL nie musze sie juz z tego tlumaczyc.
      I jednoczosnie mam dlugi macierzynski, pewnosc powrotu do pracy po nim, opieke zdrowotna wysokiej jakosci za darmo, nie musze blagac o zzo tylko mowie ze chcialabym dostac je wlasnie TERAZ (ale jesli chce moge rodzic w wannie albo w domu i tez bede miala odpowiednia i kulturalna opieke dla siebie i dziecka), przedszkola w logicznych cenach, taka sama pensje jak mezczyzna na tym samym stanowisku i odpowiednie przywileje jako matka karmiaca do 1 roku zycia dziecka. Moj pracodawca MUSI zgodzic sie na niepelny etat jesli sobie tego zazycze do czasu az dziecko nie skonczy 12 lat. Wiec feminizm nie jest antymacierzynski, jak sadza niektorzy, wrecz przeciwnie.
    • sarling Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:12
      Nie jestem feministką, jestem demokratką.
      Feminizm już w samej nazwie ma coś co podkreśla, zaznacza, wyróżnia, a podobno chodzi o wyrównanie różnic, taaa, akurat.
    • adellante12 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:40
      A moze wiekszość nie widzi tychze wyimaginowanych problemów które w większości przypadków istnieją tylko w opowiesciach ?
      • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 12:48
        Feministka byc nie moge,uwazam,ze kobiety malo emocjonalnie traktuja swoja prace,co przeklada sie na ich zaangazowanie,dlatego po za sekretarka,nie zatrudniam ich wcale,a wycenienie ich pracy przeze mnie byloby smieszne.
        Widok faceta w kuchni powoduje,ze w moich oczach przestaje byc facetem.
        Kobieta nie jest od tego,zeby byc silna a jesli juz taka jest to niech przynajmniej w domu w oczach faceta bedzie ta slaba potrzebujaca opieki istotka.
        • bi_scotti Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:23
          W ogole do mnie nie dociera jak maslaca kobieta moze NIE byc feministka; ja mam to zapisane w genach - babcie feministki, matka feministka, corka feministka - zaklety krag wink
          Czy naprawde nikt juz w PL historii/nauk spolecznych nie uczy - az zal czytac niektore teksty powyzej uncertain
          • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 09:10
            W ogole do mnie nie dociera jak maslaca kobieta moze NIE byc feministka; ja mam to zapisane w genach - babcie feministki, matka feministka, corka feministka - zaklety krag wink

            dokladnie. W Polsce pojecie feminizmu jest zle interpretowane i ma negatywna konotacje w przeciwienstwie do krajow na zach
        • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:44
          Nie słyszałam, żeby feministki planowały dekret nakazujący kobietom zachowanie się w domu. Chcesz to możesz zaraz za progiem domu omdlewać i słabym głosikiem jęczeć: ach, wody! Możesz prosić faceta,żeby Ci wytłumaczył jak obsługiwać forum, bo to nie na twoją małą główkę, a misio jest oh, taki mądry. A inne kobiety mogą chcieć zachowywać się inaczej. Słaba nie jestem i słabej udawać nie zamierzam.
          • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:54
            leniwy_pierog napisała:

            > Nie słyszałam, żeby feministki planowały dekret nakazujący kobietom zachowanie
            > się w domu. Chcesz to możesz zaraz za progiem domu omdlewać i słabym głosikiem
            > jęczeć: ach, wody! Możesz prosić faceta,żeby Ci wytłumaczył jak obsługiwać foru
            > m, bo to nie na twoją małą główkę, a misio jest oh, taki mądry. A inne kobiety
            > mogą chcieć zachowywać się inaczej. Słaba nie jestem i słabej udawać nie zamier
            > zam.

            A czy ja ci kazalam udawac albo byc slaba napisalam swoj punkt widzenia,ale chyba silna nie jestes skoro tak cie to walnelo,w czuly punkt trafilam?
            • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:56
              Nie, rozbawiłaśsmile
              Równie zabawna jest argumentacja w stylu: jeśli jesteś czemuś przecina to tak naprawdę tego pragniesz.
        • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:54
          a malo emocjonalne traktowanie pracy to wedlug ciebie wada?
          ja, mimo wszystko, preferuje profesjonalne podejscie do pracy i wykonywanego zawodu. Wchodzac do pracy zostawiam sprawy prywatne za drzwiami, w pracy che byc postrzegana jako profesjonalista, a nie rozhisteryzowana baba z PMS. I tak chce byc traktowana.
          • jola-kotka Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:08
            mruwa9 napisała:

            > a malo emocjonalne traktowanie pracy to wedlug ciebie wada?
            > ja, mimo wszystko, preferuje profesjonalne podejscie do pracy i wykonywanego za
            > wodu. Wchodzac do pracy zostawiam sprawy prywatne za drzwiami, w pracy che byc
            > postrzegana jako profesjonalista, a nie rozhisteryzowana baba z PMS. I tak chce
            > byc traktowana.

            Dla pracodawcy jest to wada,pani,ktora wiekszosc czasu wisi na telefonie i dopytuje nianie co dziecko jadlo,a moze plakalo,nie jest dla mnie wydajnym pracownikiem.
            A poniewaz nie potrafie zwrocic jej uwagi bo ja rozumiem,ze sie martwi itp,.nie zatrudniam kobiet.
        • followthesun Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 14:03
          https://i47.tinypic.com/24yqyro.jpg

          jola-kotka napisał(a):

          > (...)uważam,ze kobiety malo emocjonalnie traktuja swoja prac
          > e,co przeklada sie na ich zaangazowanie,dlatego po za sekretarka,nie zatrudniam
          > ich wcale,a wycenienie ich pracy przeze mnie byloby smieszne.
          > Widok faceta w kuchni powoduje,ze w moich oczach przestaje byc facetem.
          > Kobieta nie jest od tego,zeby byc silna a jesli juz taka jest to niech przynajm
          > niej w domu w oczach faceta bedzie ta slaba potrzebujaca opieki istotka.
    • kropkacom Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 13:53
      Moje życie absolutnie nie zadowoliłoby pewnie wielu feministek, ale w końcu nie o to chodzi, prawda? Uważam, że mimo iż mamy już dużo to nadal jest o co walczyć.
    • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:31
      Nie jestem feministka, bo nie uwazam, zeby kobieta i mezczyzna byli tacy sami w kazdym aspekcie psychofizycznym. Jestesmy rowni jako ludzie, stad oczywiste dla mnie sa rowne szanse zawodowe, zarobki, prawa itd. Nie zgadzam sie natomiast, ze np. w rodzinie wszystko musi byc na 50%, bo inaczej to patologia. Noworodkowi np. nie jest wszystko jedno, czy zostanie z nim matka czy ojciec, zeby nie wiem jak sie to komu nie podobalo.
      Tu gdzie mieszkam nie czuje sie dyskryminowana ze wzgledu na plec, nie spotkala mnie jeszcze ani jedna sytuacja, kiedy ktos potraktowalby mnie mniej powaznie ze wzgledu na to, ze jestem kobieta. W biurze architektonicznym, w ktorym pracuje, mniej wiecej polowa pracownikow (architektow) to kobiety. Nie widze wiec potrzeby walki na swoim poletku, widze natomiast, do czego prowadzi dazenie do ujednolicenia rol kobiety i mezczyzny w spoleczenstwie i dania praw wszystkim do wszystkiego - coraz mniej przywilejow dla ciezarnych, poloznic, brak zrozumienia dla potrzeby dluzszego niz 14 tyg. urlopu macierzynskiego itd. Aborcja bez podania przyczyny jest uznawana za niezbywalne prawo, znam kobiety, ktore przeszly 5 aborcji "na zyczenie" i same przyznaly, ze chodzilo tylko i wylacznie o wygode, juz nawet nie o pieniadze czy prace, bo tu zagrozen nie bylo. Mnostwo jest rodzin patchworkowych, nikogo nie dziwi, ze w jednej rodzinie sa dzieci z 3 roznych ojcow, albo ze tatus idzie w cholere, bo znalazl sobie mloda Kubanke, ktora r...cha sie lepiej niz zona. Ew. znalazl sobie przyjaciela, bo orientacje tez mozna dowolnie zmienic, w koncu jest wolnosc. Wiec jesli - a ostatnio bynajmniej nie czytalam o innych inicjatywach - feminizm ogranicza sie przede wszystkim do walki o "prawa" reprodukcyjne i zwiazki partnerskie, to bardzo dziekuje za takie atrakcje. A panie Szczuka czy Sroda nie przejawiaja jakos inicjatyw majacych na celu np. zwiekszenie szans na zatrudnienie - czy chocby jego ciaglosc po porodzie (!) mlodych matek, ew. wsparcia dla rodzin wielodzietnych. A moze feministce wolno tylko robic kariere, bo jesli wybierze prace w domu i opieke/nauke/wychowywanie kilkorga dzieci, to cierpi na rozmiekczenie mozgu, jest obowiazkowo katoliczka i idiotka, ktora po 40 maz kopnie w dupe? Nie spotkalam sie jeszcze z wypowiedzia na temat takiej rodziny, ktora cechowalby szacunek. To taka mamy miec wolnosc wyboru?
      • mruwa9 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:45
        no ale widac , ze wyraznie problemu nie ma. Nawet w tym watku widac, ze wiekszosc kobiet jest zadowolona z tego, ze zarabiaja mniej, niz mezczyzni, nie przeszkadza im stereotypowe podejscie do plci (vide: reklamy, podreczniki szkolne, itd), gdzie szczytem szczescia dla kobiety jest domywanie brytfanki z tluszczu czy dopieranie plam na odziezy dzieci (obowiazkowo plci meskiej, dziewczynka co najwyzej moze pomoc w nakrywaniu do stolu), ze ich intelekt co najwyzej pozwala na serwowanie kawki meskiemu szefostwu, rechoczacemu ze sprosnych dowcipow i sliniacych sie na widok doopy sekretarki, a jakies gadki o feminizmie to histeria babochlopow, bez zwiazku z realnym zyciem i codziennymi, calkiem przyziemnymi problemami. na przyklad takimi, ile to kobiet tkwi w zwiazkach z przemocowcami, bo sa od nich uzaleznione ekonomicznie i mieszkaniowo. Bo dyskryminacja w dostepie do pracy i wysokosci plac utrudnia usamodzielnienie sie, a prawodawstwo raczej zmusza ofiary przemocy (zwykle kobiety i dzieci) do ucieczki i poniewierania sie po schroniskach, podczas, gdy sprawca przemocy cieszy sie niezakloconym zyciem w dawnym luksusie i mieszkaniu.
        No to jesli odpowiada im rola sluzacych i paprotek, to ja nie mam wiecej pytan.
        • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 14:52
          mruwa9 napisała:

          > na przyklad takimi, ile to kobiet tkwi w zwiazkach z przemocowcami
          > , bo sa od nich uzaleznione ekonomicznie i mieszkaniowo. Bo dyskryminacja w do
          > stepie do pracy i wysokosci plac utrudnia usamodzielnienie sie, a prawodawstwo
          > raczej zmusza ofiary przemocy (zwykle kobiety i dzieci) do ucieczki i poniewier
          > ania sie po schroniskach, podczas, gdy sprawca przemocy cieszy sie niezaklocony
          > m zyciem w dawnym luksusie i mieszkaniu.


          Udowodnij mi że feministki próbują to zmienić, to może też zostanę feministką.
          Bo ja jakoś tego nie zauważyłam, aby to była dla feministek sprawa ważna.

        • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:02
          Kiedy w Polsce zaczna sie pojawiac inne feministyczne inicjatywy niz skrobanka na zyczenie czy malzenstwa lesbijek (obowiazkowo z adpocja dzieci/dziecmi z banku spermy), to wtedy bede sie mogla zastanawiac, czy bycie feministka jest konieczne. Bo jak na razie to o tak waznych i popieranych z pewnoscia przez wszystkie kobiety sprawach jak wlasnie walka z przemocowcami czy rownosc plac nie slychac. I jakos nie wydaje mi sie, zeby niegdysiejszym sufrazystkom czy kobietom walczacym o prawa kobiet w krajach, gdzie pelnia one role podrzedna (arabskie itd.), chodzilo tylko o prawa zwiazane z wolnoscia seksualna i wyznaczaniem w grafiku dni, w ktorych to maz zmywa naczynia, zeby bylo sprawiedliwie.
          Jesli chodzi i reklamy, to powiem zlosliwie: nie kupujcie, drogie panie, durnej kobiecej literatury i wyrzuccie z domu tv, nie bedzie was atakowac modelka reklamujaca gotowanie zupy jako szczyt kobiecych marzen. Ogladajac je wspieracie biznes reklamowy.
          Dopowiem jeszcze, ze niestety, ale na slinienie sie panow na widok doopy sekretatki wiele pan (i to na wyzszych stanowiskach) solidnie zapracowalo sobie rozkladajac nogi w zamian za obietnice awansu czy podwyzki. Smutna prawda, swiadczaca tylko o tym, ze i kobiety nie sa tak swiete i idealne, jak im sie wydaje.
          Wreszcie - nie twierdze, ze wszystkie feministki to brzydkie, wlochate idiotki, ze nie moga byc to inteligentne, uczciwe kobiety. Zaczynam jednak myslec, ze moze sie myle, skoro przyznanie, ze sie do nich nie nalezy, powoduje od razu sprowadzenie adwersarki do roli domowego garkotluka, sluzacej, paprotki i debilki, ktora cieszy sie, bo placa jej o polowe mniej niz mezowi.
          • e-kasia27 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:05
            Święte słowa, Ashraf!
          • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 09:12
            Słyszałaś o Sylwii Chutnik i fundacji MaMa?
            • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 11:16
              Tak, glownie z opakowan Falvitu! Niestety realne wspieranie potrzeb mlodych rodzicow (nie tylko matek) nie jest medialne ani trendy, lepiej przeciez podyskutowac o tym, ze w bajce x mama zmywa garnki albo o tym, ze w Polsce nie mozna sie legalnie wyskrobac na zyczenie. Co tam prawa matek.
              • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 11:22
                Czyli jednak nic o tej fundacji nie wiesz...
                Co uważasz za realne wspieranie rodziców? Zwrócenie uwagi np. na bariery w mieście, po którym nie można się poruszać z wózkiem? Tworzenie grup wsparcia dla ofiar przemocy? Prowadzenie bezpłatnych porad prawnych?
                • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 13:03
                  Nie zrozumialas. Wiem, znam i popieram, problem w tym, ze przecietna Polka spotka sie z fundacja najwyzej na tym choler..m Falvicie. Bo dzialalnosc tego rodzaju jest niemedialna i nie sprzedaje sie tak dobrze jak chocby wypociny w WO. Nawet wsrod lepiej wyksztalconych, swiadomych spolecznie Polakow. Wiec jezeli chcemy faktycznie cos zmienic, to musimy promowac i rozmawiac o takich inicjatywach, a nie o teczowych paradach.
                  • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 13:10
                    Kurde, Chutnik robi bardzo dużo. Ma zatańczyć z gwiazdami czy gacie zdjąć, żeby być bardziej medialna? To nie jej wina, że ludzie wolą się interesować bzdetami. Poza tym myślę, ze celem fundacji jest działanie, a nie medialność i to raczej zaleta niż wada. Zresztą akurat Chutnik często się pokazuje w mediach, myślę, że sporo osób ją kojarzy.
                    • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 13:47
                      A pewnie, ze robi i chwala jej za to. Niestety nie zmienia to faktu, ze w ogolnym przekazie spolecznym w Polsce feministka to Kazia Szczuka i Sroda, ew. Women on Waves, wiec nic dziwnego, ze tak wiele kobiet woli sie z nimi nie identyfikowac. Dopoki warunkiem koniecznym do zostania feministka i popierania ich idealow bedzie opowiedzenie sie za aborcja czy adopcja dzieci przez gejow, to nie ma co liczyc na spoleczne poparcie.
                      • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 13:53
                        Większość jest - nazwijmy to delikatnie - mało lotna i prezentuje postawę: nie wiem to się wypowiem. Informacje o tym, czym jest feminizm i kto co robi są szeroko dostępne. Wystarczy tylko chcieć i nie szukać ich na Pudelku. Poza tym nie rozumiem najeżdżania na Środę. W przeciwieństwie do wielu naszych obrońców życia i rodziny od lat z jednym mężem, ma dorosłą już córkę. A ludzie z uporem maniaka chcą w niej widzieć babę kastrująca facetów i robiącą sobie z rana koktajl z płodów.
                        • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 15:01
                          Sroda jest dla mnie taka sama fanatyczka jak wielu katolikow, ktorych krytykuje. Ja sama nie jestem katoliczka i nie identyfikuje sie z ich nauka spoleczna czy dogmatyka, ale nie daje mi to prawa to szerzenia klamstw na temat ich nauki. P.Sroda zarzuca np. KK, ze "tracąc poczucie władzy politycznej nad duszami, które miał w czasie stanu wojennego, postanowił zrekompensować je sobie, przejmując władzę nad prokreacją, bo w ten sposób mógł kontrolować kobiety i społeczeństwo.". Podstawowa wiedza wystarczy, zeby zdawac sobie sprawe, ze to wlasnie w II pol. XX w. KK dopuscil stosowanie NPR (nie kalendarzyka, jak sie niektorym wydaje), metody, ktora moze byc bardzo skuteczna (co nie znaczy, ze jest dla wszystkich, dla mnie np. jest nie do przyjecia). Co wiecej, naucza jej wszystkich potencjalnych malzonkow namawiajac do swiadomego planowania rodziny. Kolejny cytat: "Naród wierzący w życie wieczne jest łatwiejszy do rządzenia (i ponoszenia ofiar) niż naród wierzący w rozum.". Stereotypowe stawianie wiary w opozycji do rozumu, tak jakby religijnosc wykluczala inteligencje, postep, rozwoj nauki, demokracje... Ze juz nie wspomne o tlumaczeniu matki Madzi nauka kosciola (tak jakby osoby rozpoczynajace wspolzycie przed slubem cechowala gleboka religijnosc) zabraniajaca antykoncepcji oraz zakazem aborcji. Rece opadaja, jak slucha sie takich bzdur. Takze wybacz, ale taka osoba nie bedzie dla mnie nigdy autorytetem. A samo posiadanie od lat tego samego meza i jednej corki nie swiadczy jeszcze bynajmniej o kregoslupie moralnym ani o szacunku dla zycia - takze tego kobiecego.
                          • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 18:46
                            ashraf napisała:

                            > A samo posiadanie od lat tego samego meza i jednej corki nie swiadczy jeszcz
                            > e bynajmniej o kregoslupie moralnym

                            Oh, to posiadanie negatywnego zdania o KK w Polsce oznacza, że nie ma się kręgosłupa moralnego? Tak teraz uczą w szkole na katechezie?

                            Środa nie jest dla mnie wyrocznią i są sprawy w których się z nią nie zgadzam. Ale jeśli chodzi o KK to ma całkowitą rację. I bardzo dobrze, że jest ktoś taki kto ich wypunktowuje na każdym kroku.
                            • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:47
                              Czytaj ze zrozumieniem i nie dopisuj sobie wlasnych teorii do cudzych wypowiedzi. Posiadanie meza i corki o niczym nie swiadczy, nie negatywne zdanie o KK. A jesli o KK chodzi, to nie widze powodu, zeby w cywilizowanym kraju o nim nie dyskutowac albo traktowac jak swieta krowe, ale warto miec chociaz podstawowa wiedze o tym, komu sie cos zarzuca. I to nie ze zrodla "jedna pani drugiej pani", czy "bo kuzynce sasiadki siostry Asi ksiadz powiedzial, ze nalezy miec 15 dzieci". Warto przeczytac jak naprawde wyglada nauka spoleczna kosciola i odnosic sie do niej, a nie do obiegowych opinii. Wtedy taka wypowiedz jest wiarygodna, a wypowiedzi Srody - zreszta czesto bardziej emocjonalne niz gleboko merytoryczne, sprowadzaja ja do poziomu tych, ktorzy twierdza, ze feministki to nieogolone, krwiozercze babochlopy. Sama czesto dyskutuje o KK, spieram sie z jego wyznawcami, ale staram sie nie szerzyc klamstw na ich temat, bo uwazam to za nieuczciwe.
                              • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 09:16
                                ashraf napisała:

                                > jesli o KK chodzi, to nie widze powodu, zeby w cywilizowanym kraju o nim nie dy
                                > skutowac albo traktowac jak swieta krowe, ale warto miec chociaz podstawowa wie
                                > dze o tym, komu sie cos zarzuca. I to nie ze zrodla "jedna pani drugiej pani",

                                Jak na razie widzę, że to ty nie potrafisz merytorycznie odnieść się do argumentacji Środy tylko atakujesz ją, że KK zna z plotkarskiego źródła. Takie dyskredytowanie rozmówcy na samym wstępie nie świadczy zbyt dobrze o twojej otwartości na dyskusję. Jednak sądzę, że dla ciebie to święta krowa, choć się tego wypierasz.
                              • paskudek1 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 09:33
                                wiesz, mam nieodparte wrażenie, że pani Środa ma jednak znacznie większą wiedzę na temat filozofii, etyki oraz nauki społecznej Kościoła katolickiego niż Ty. Kilkakrotnie w tym wątku czytam ataki na panią Środę i zastanawiam się CO ona takiego nieprawdziwego, kłamliwego powiedziała? Bo odważyła się w sprawie medialnej państwa Waśniewskich zwrócić uwagę, że jednak Katarzyna W. nie była feministką i nie była ofiarą "feministycznego wychowania" jak sugerowała słynna pani Pawłowicz?
                                Że Środa piętnuje wywalanie miliardów złotych na futbolowe rozgrywki zamiast na żłobki i przedszkola to też pewnie źle co?
                                Zacytuj KONKRETNIE w których swoich wypowiedziach Środa atakuje bezmyślnie KK, gdzie kłamie?
                                • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 13:38
                                  Przyklad (dot. kobiet w nauce KK) podalam wyzej i to ja nie doczekalam sie odpowiedzi na jakiej podstawie Sroda twierdzi, ze KK po stanie wojennym uwzial sie na kobiety. Prosze o merytoryczne wypowiedzi. Samo posiadanie tytulu prof. filozofii i etyki nie oznacza, ze ktos jest znawca nauki KK, a wypowiedzi Srody swiadcza wrecz o czyms przeciwnym. Jej wypowiedz o Wasniewskich niestety znizyla ja do oszolomskiego i nie wartego komentowania poziomu Pawlowskiej. Bo zaprotestowac (calkiem slusznie) przeciwko laczeniu Wasniewskiej z feministkami to jedno, a przerzucic wine na KK (na jakiej podstawie?) to co innego. Zamiast tego proponuje zajac sie Funduszem Koscielnym, wycofaniem religii ze szkol i innymi konkretnymi dzialaniami, a nie biciem piany.
                                  • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:02
                                    i to ja nie doczekalam sie odpowiedzi na jakiej podstawie Sroda twierdzi, ze KK po stanie wojennym uwzial sie na kobiety

                                    No bo Sroda nie ma racji. KK po stanie wojennym uzyskal tylko wieksza wladze i widocznosc, a zawziety na kobiety byl OD ZAWSZE. A religia chrzescijanska czy judaistyczna z natury swojej jest patriarchalna w jakiej swieta kobieta to koniecznie dziewica (kult blony dziewiczej) co jest policzkiem w twarz dla kazdej szanujacej sie nie dziewicy. To religia mezczyzn, w jakiej kobiety nie moga byc kaplankami, a jedynie w zakonach bez praw sprawowania obrzadku.
                                    • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:09
                                      To jest oczywiste.

                                      Ja bym pociągnęła temat dlaczego KK w ostatnim czasie uwziął się na kobiety, bo dla mnie to jest widoczne gołym okiem. Dlaczego wcześniej nie było takiej histerii z antykoncepcją? Dlaczego kiedyś przeszedł tak zwany kompromis w sprawie aborcji, a dzisiaj jedyną słuszną ideą lansowaną przez KK jest całkowity zakaz aborcji, nawet jak zagrożone jest życie matki?
                                      To jest widoczne i zastanawiające zagadnienie. Mogę się zgadzać z interpretacją Środy, mogę nie zgadzać. Dobrze zrobiła, że w ogóle podjęła ten temat i śmiało mówi o własnych wnioskach.
                                      • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:18
                                        Dlaczego wcześniej nie było takiej histerii z antykoncepcją?

                                        bo komunizm byl z zalozenia a-religijny( zezwalal na antykoncepcje i aborcje) i zaledwie tolerowal KK w Polsce. Po 1989 KK osiagnal wieksza wladze i zaczeli stawiac swoje kryteria...
                                        • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:27
                                          Może nie uściśliłam tego. Nie chodzi mi o czasy sprzed 89 roku, tylko lata 90, początek XX wieku.
                                          W ostatnich latach KK pozwala sobie na coraz więcej, na coraz większe wtrącanie się w kwestie państwowe. Komisja majątkowa to jedno oblicze, religia w przedszkolach to kolejne. Coraz częstsze ataki na kobiety to kolejne i nad tym warto się zastanowić.
                                          • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:36
                                            tylko lata 90, początek XX wieku.

                                            Rozumiem ze to literowka i mialo byc XXI wieku - nie szkodzi.

                                            Oni stopniowo przeciez sie zaczynaja panoszyc. Zaczelo sie od konkordatu z panstwem, potem przyszla religia w szkole. A teraz PO jest partia jaka zyskuje popularnosc wlasnie dzieki pogladom ultrakatolickim. Inne partie zauwazyly to i staraja sie nie zadzierac z KK wlasnie ze wzgl na utracenie potencjalnych glosow.

                                            Ale to minie... To tylko krok w tyl, chwilowe wstecznictwo, za 30 lat Polska bedzie zupelnie inna..
                                      • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:40
                                        Ja tego "w ostatnim czasie" nie widze, KK podobnie jak islam czy judaizm od poczatku istnienia jest patriarchalny i narzuca okreslone role spoleczne. I o ile daje im wszelkie prawo do przedstawiania swoich racji, o tyle jestem za oddzieleniem kosciola i panstwa, w tym za zarzuceniem konsultacji prawa z KK i wprowadzeniem neutralnosci swiatopogladowej. Inna rzecz, ze nikt nie zabroni poslom glosowac zgodnie z sumieniem, wiec trzeba patrzec kogo sie do sejmu wybiera. I jeszcze jedno: KK nigdy nie popieral antykoncepcji Ani aborcji wraz z kompromisem, wiec nieporozumieniem jest stwierdzenie, ze kiedys wyjatki z ustawy dopuszczal. Nie jest takze prawda, jakoby aborcja byla w rozumieniu KK grzechem, jezeli jest przeprowadzana w celu ratowania zycia (nie zdrowia) matki. Oczywiscie dla wiekszosci z nas nie wyczerpuje to puli "koniecznych wyjatkow", ale nie ma sensu szerzyc klamstw.
                        • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 18:43
                          leniwy_pierog napisała:

                          > Większość jest - nazwijmy to delikatnie - mało lotna i prezentuje postawę: nie
                          > wiem to się wypowiem. Informacje o tym, czym jest feminizm i kto co robi są sze
                          > roko dostępne. Wystarczy tylko chcieć i nie szukać ich na Pudelku.

                          Masz 100% racji. W fundacjach i organizacjach feministycznych działa wiele świetnych kobiet, które robią na prawdę wiele dobrego dla innych. Sylwia Chutnik to przykład, o niej jest akurat głośno, bo trochę w prasie się udziela. Reszta to dziewczyny, o których nie przeczytacie w gazecie wyborczej, na pudelku, nie obejrzycie reportażu w tvn24. I to na prawdę jest obrzydliwe jak się czyta forum kobiece, a tam sprowadzenie feministek do Szczuki w walki o prawa lesbijek. To już nawet nie jest antyfeministyczne, ale po prostu antykobiece, jeśli w tak bezczelny sposób przekreśla się całą działalność i dokonania ruchu kobiecego w Polsce.
                          • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 19:09
                            Cherie, taki jest medialny mainstreamowy obraz działaczek feministycznych w Polsce.
                            Szczuka ostatnio słynie, a to ze stwierdzenia, że lepiej być qr...ą niż szwaczką, a to z histerycznych metafor dotyczących euro i piłki nożnej.
                            Madzia Środa... cóż... skoro jej zdaniem urlopy macierzyńskie są niepotrzebne, to w zasadzie reszta tego co ma do powiedzenia, mnie nie interesuje.
                            "Zadra" i fiksacje na punkcie kultu Wielkiej Bogini czy warsztatów porozmawiaj ze swoją waginą i pomaluj ją w wesołe ciapki + problemy lgtb? - sądzisz, że to odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne?
                            • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 19:26
                              Jak tak wziąć pod uwagę np. wątek, w którym Pani się obawia umyć normalnie pod prysznicem na basenie, bo jej asymetryczne wargi sromowe mogą wywołać traumę u obecnych tam dzieci to widać, że takie warsztaty są potrzebne. Zresztą jakby nie było zapotrzebowania społecznego to nikt by na nie nie przychodził, proste?
                              • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 19:45
                                Dobry PR jest w stanie wykreować dowolną potrzebę.
                                Nie myły się nago również inne kobiety, bez względu na wiek, tuszę i urodę - przynajmniej tak deklarowały.
                                Zasadniczo chodzi mi o to, że dla mnie ten najgłośniejszy nurt feminizmu w Polsce jest całkowicie oderwany od reala i nieprzystający do potrzeb jakichś 90% kobiet. Mam w d..ie ikonki na kartonach mebli ikeowskich czy rozważania na temat żeńskich form nazw zawodów. Konkret mnie interesuje - długość urlopu macierzyńskiego, świadczenia dla dzieci, rynek pracy i wysokość podatków, resztę sobie zorganizuję.
                                I nie życzę sobie, żeby jakaś nawiedzona wariatka wmawiała mi, że chęć życia z facetem i posiadania dzieci zamiast siostrzeństwa i kariery, to skutek patriarchalnego prania mózgu oraz patologicznej zależności od pary gaci.
                                • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 19:58
                                  Pokaż mi wypowiedzi reprezentatywnej grupy polskich feministek, które tak twierdzą. Nie jednej czy dwóch, bo idioci trafią się w każdej grupie. Co więcej, znakomita większość feministek z tych najbardziej znanych jest w związku i ma dzieci (np. Środa, Graff, Chutnik, Dunin).
                                  • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 20:36
                                    Do Graff i Chutnik nic nie mam, odkąd mają małe dzieci w magiczny sposób spłynęło na nie oświecenie i zaczęły dostrzegać prozę życia.
                                    Środa - urlopy macierzyńskie są niepotrzebne - ma dorosłą córkę i oderwała się od reala jakiś czas temu, a Dunin od dawna nic nie czytałam.
                                    • leniwy_pierog Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 20:55
                                      Chutnik urodziła dziecko mając 23 lata, więc raczej to oświecenie na nią wcześnie spłynęło. Graff niewiele wypowiadała się o macierzyństwie zanim nie została matką co uważam za uczciwą postawę. Co do urlopów macierzyńskich to akurat przedyskutowanie ich sensowności jest niezłym pomysłem. Może lepiej byłoby zastąpić je zwykłym zwolnieniem lekarskim, jeśli kobieta po porodzie jest niezdolna do pracy? Warto zauważyć, że to zwiększyłoby prawa kobiet, bo obejmowałoby także kobiety pracujące na umowach zleceniach. Są różne możliwości, ale żeby o tym dyskutować to trzeba się najpierw wyzbyć uprzedzeń i zapanować nad emocjami.
                                      • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:08
                                        Ech, a ja się chyba nigdy nie doczekam linku do tego słynnego artykułu gdzie niby Środa nawoływała do likwidacji macierzyńskiego.

                                        Inna sprawa to obowiązkowy urlop macierzyński, na który niektóre kobiety po prostu nie mogą sobie pozwolić. I warto o tym rozmawiać, choćby w kontekście najnowszych pomysłów z expose premiera. Środa podkreśla, że wprowadzenie rocznego urlopu macierzyńskiego może być bardzo szkodliwe dla kobiet i tu w 100% się z nią zgadzam.
                                        • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:18
                                          Wywiad z Madzią w WO, ale sorry nie chce mi się teraz grzebać.
                                          Chcesz mi powiedzieć, że w kraju należącym do UE i Rady Europy, kobieta nie może sobie pozwolić na 14 tygodni urlopu po urodzeniu dziecka. 14 tygodni to wymiar obowiązkowy, z reszty może zrezygnować. Wybacz, ale jeśli położnica nie może poświęcić 3,5 tygodnia swego cennego czasu na pobycie z noworodkiem i odpoczynek własnego organizmu po ciąży i porodzie, to znaczy, że:
                                          - jest pracoholiczką i powinna się leczyć psychiatrycznie
                                          - jest skrajnie samotna i drży o swoje miejsce pracy, bo gdy je straci to umrze z głodu
                                          - ojciec dziecka jest jakimś straszliwym pasożytem, który nie kocha ani jej ani swego potomstwa, gdyby kochał to nie wywalałby jej do pracy tak szybko
                                        • guderianka Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:25
                                          Środa podkreśla, że wprowadzenie rocz
                                          > nego urlopu macierzyńskiego może być bardzo szkodliwe dla kobiet i tu w 100% si
                                          > ę z nią zgadzam.

                                          A dlaczego sie zgadzasz? Jak to mogłoby zaszkodzić kobietom?

                                          Bo ja mam inne zdanie, uważam że :
                                          1. kobieta po pół rocznym macierzyńskim może albo wrócić do pracy albo zostać na wychowawczym
                                          -jeśli wraca do pracy sprawa jasna, jesli jest na wychowawczym-tracą na tym jej składki
                                          -jeśli będzie na macierzyńskim płatnym 80% przez rok-od takiej kwoty bazowej ma odprowadzne składki, jest z dzieckiem tyle samo co wtedy, gdyby zdecydowalby sie na wychowawczy
                                          -ergo- z punktu widzenia składek opłaca sie jej byc na dłuższym macierzyńskim

                                          2. kwestie emocjonalne-zakładam że dziecko jest efektem świadomego działania, że jest chciane i kochane. Uważam, że (mogę sie mylic) większość matek chce byc z dzieckiem jak najdłuzej jest to możliwe, przynajmniej rok, do momentu aż dziecko zacznie nawiązywać szersze kontakty z otoczeniem. Łatwiej będzie rozstać sie z dzieckiem matce 12-13 miesięczniaka niż 6-7 miesięczniaka.
                                          • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:41
                                            No i widzisz? Jeśli takie jest zdanie sztandarowej feministki Środy, to dziękuję, postoję, proszę się nie wypowiadać w moim imieniu i broń Boże nie walczyć w moim imieniu.uncertain
                                          • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 08:59
                                            guderianka napisała:

                                            > A dlaczego sie zgadzasz? Jak to mogłoby zaszkodzić kobietom?

                                            Środa w swoim felietonie w wyborczej to świetnie wypunktowała. Jak masz dostęp do płatnych treści, polecam.
                                            Krótko:
                                            1. Wydłużenie urlopu macierzyńskiego to rozwiązanie rodem ze starej epoki, czysty populizm. Łatwiej jest kazać kobietom siedzieć w domu, niż dać pieniądze na budowę żłobków i przedszkoli. Dalsza argumentacja będzie taka: macie dłuższe macierzyńskie to czego chcecie? A w miastach nadal ponad 60% dzieci nie będzie dostawało się do żłobka z powodu braku miejsc.
                                            2. Zwiększenie dyskryminacji kobiet na rynku pracy. Pracodawca mając do wyboru mężczyznę i kobietę na dane stanowisko zawsze będzie brał pod uwagę, że kobieta może mu zniknąć na rok macierzyńskiego. Urlop ojcowski jest nieobowiązkowy i bardzo krótki, więc się nie liczy. W momencie rekrutacji pracodawcy nie wolno zapytać pracownicy o plany macierzyńskie i związane z tym plany urlopowe, bierze pod uwagę najgorszy scenariusz.
                                            3. Zmniejszenie statystyk bezrobocia poprzez wypchnięcie z rynku pracy młodych kobiet. Im dłuższa przerwa w pracy tym kobietom trudniej wrócić do starego zawodu. Tracą prawo do zasiłku dla bezrobotnych, stają się pełnoetatowymi kurami domowymi, które nie psują panu premierowi statystyk.
                                            4. Rozwiązanie pozorne, bo dotyczy tylko kobiet na etatach. W wieku rozrodczym kobiety na etatach stanowią mniejszość, większość pracuje na śmieciówkach, obniżonych wymiarach etatu, za najniższą krajową a reszta pensji w kopercie itd. Zdecydowana większość tych pieniędzy za macierzyński nie ujrzy, albo ujrzy grosze. Ile to jest 80% z najniższej krajowej?
                                            5. Pół roku macierzyńskiego czy rok dla matki jaka to jest różnica? Dziecko nadal jest małe i trzeba dla niego szukać niani lub miejsca w żłobku. Dla matki natomiast to różnica duża, bo to pół roku większa przerwa w życiorysie i mniejsze szanse na znalezienie pracy.
                                            6. Pracodawcy będą się bali zatrudniać kobiety na etatach, przez to że uzyskają wtedy prawo do rocznego macierzyńskiego. Już teraz tak się dzieje, a będzie jeszcze gorzej. Będą je zatrudniać na umowach śmieciowych i wtedy młodej matce nie będą przysługiwać żadne prawa, nawet tydzień macierzyńskiego.

                                            A jakie są zyski z rocznego macierzyńskiego? Pół roku dłużej z dzieckiem. No super, tylko już teraz jak ktoś może sobie pozwolić na dłuższe siedzenie z dzieckiem to to robi. Innych zalet nie widzę, więc jednak minusy przeważają nad plusem.
                                            • guderianka Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 10:01
                                              1, Jak tio KAZAĆ? Nikt nie każe przebywac na dłuższym macierzyńskim. Ba, większość kobiet CHCE. Co do żłobków- hehe-a wiesz ile jest w Polsce żłobków ?wink No właśnie, to sobie sprawdź. Odpowiem tak : za mało, drastycznie za mało. Trzeba wybudować ich więcej-po prostu. PO drugie -co to za argument że jest za malo miejsc-jak on sie ma do wydłuzenia macierzynskiego ?
                                              2. Trzeba zmienic mentalnosc ludzi-bo przeciez teraz matki w imie dobra dziecka ida na bezplatny wychowawczy-ergo-i tak i tak nie ma ich w pracy
                                              3,punkt wyzej -kobiety i tak zostaja z dziecmi-teraz mogłyby dostawac za to troche kasy.poza tym przerwa w pracy na wychowanie dziecka nie czyni kobiety bezrobotna-pracodawca ma obowiazek przyjac ja z powrotem. nawet jesli wroci po 3latach to przeciez mózg w tym czasie jej nie zwapnieje-jedyne co to ominą ją awanse które otrzymywali ci, którzy w tym czasie pracowali-jest to logiczne
                                              4.W wieku rozrodczym
                                              > kobiety na etatach stanowią mniejszość, większość pracuje na śmieciówkach, obni
                                              > żonych wymiarach etatu, za najniższą krajową a reszta pensji w kopercie itd. Zd
                                              > ecydowana większość tych pieniędzy za macierzyński nie ujrzy, albo ujrzy grosze
                                              > . Ile to jest 80% z najniższej krajowej?


                                              poproszę dane statystyczne na poparcie tych wywodów
                                              80% najniższej krajowej to jesto 80% wiecej niż 0zł na wychowawczym

                                              5. Pół roku macierzyńskiego czy rok dla matki jaka to jest różnica?-
                                              zasadnicza ? Ty masz dzieci ? jesli tak to chyba widzisz różnicę w rozwoju 6m-c niemowlęcia a 12 mc dziecka w kwestiach ruchowych, emocjonalnych, żywieniowych ?
                                              6.-6. Pracodawcy będą się bali zatrudniać kobiety na etatach, przez to że uzyskają
                                              > wtedy prawo do rocznego macierzyńskiego


                                              heheh, sama napisałaś wyzej że pół roku czy rok to zadna różnica-wiec ? wink

                                              A jakie są zyski z rocznego macierzyńskiego? Pół roku dłużej z dzieckiem. No su
                                              > per, tylko już teraz jak ktoś może sobie pozwolić na dłuższe siedzenie z dzieck
                                              > iem to to robi. Innych zalet nie widzę, więc jednak minusy przeważają nad pluse
                                              > m.

                                              To jest Twoje zdanie czy p. Środy-bo nie mam dostepu do tego artykułu więc musze sie odnieść do tego co piszesz.
                                              Napisałam Ci o składach na macierzynskim. Mając troje dzieci i chocby na kazde tylko pół roku wychowawczego mam załosne skladki-jesli mam pół roku dłuzej macierzynski to automatycznie mam 1,5 dobrej składki-za czas gdy wychowuje przyszłego podatnika.
                                              no i sory-jesli dla Ciebie pół roku z dzieckiem to marny plus-to nie ma o czym gadac. Gdybym ja miała tak macierzynski 12-mcy, do tego zaległy urlop i wychowawczy pół roku choćby (tak jak planuje)-oddałabym do żłobka dziecko prawie 2 letnie a nie niespelna 1,5 roczne-jesli nadal nie widzisz różnicy-nie potrafię wyjaśnić, dla mnie kazdy dzien z dzieckiem jest na wage złota


                                              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
                                              • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 13:37
                                                guderianka napisała:

                                                > 1, Jak tio KAZAĆ? Nikt nie każe przebywac na dłuższym macierzyńskim.
                                                A gdzie napisałam, że ktoś KAŻE? Nie liczy się chęć tylko sam fakt, że taka możliwość będzie istniała. To będzie bardzo mocny argument dla pracodawcy by zamiast kobiety zatrudnić mężczyznę, nawet jeśli ta kobieta będzie się upierać, że jest bezpłodną lesbijką.

                                                > Ba, większość kobiet CHCE.
                                                Poproszę o statystyki.

                                                > 2. Trzeba zmienic mentalnosc ludzi-bo przeciez teraz matki w imie dobra dziecka
                                                > ida na bezplatny wychowawczy-ergo-i tak i tak nie ma ich w pracy
                                                W imię dobra dziecka dziecko do 3-4rż musi siedzieć przy mamusi? Nie chce mi się wchodzić w tę dyskusję, zatrzymaj taką argumentację dla siebie.

                                                > 3,punkt wyzej -kobiety i tak zostaja z dziecmi-teraz mogłyby dostawac za to tro
                                                > che kasy.poza tym przerwa w pracy na wychowanie dziecka nie czyni kobiety bezro
                                                > botna-pracodawca ma obowiazek przyjac ja z powrotem.
                                                Mhm, jaaaaasne. Powiedz to tym wszystkim pracownicom, które zostały wywalone z pracy po powrocie z macierzyńskiego. Prawo da się obejść, o czym sama się przekonałam gdy też zostałam nagrodzona wymówieniem za sprowadzenie nowego obywatela na ten świat.

                                                > Ty masz dzieci ? jesli tak to chyba widzisz różnicę w rozwoju 6m-c
                                                > niemowlęcia a 12 mc dziecka w kwestiach ruchowych, emocjonalnych, żywieniowych
                                                W kwestii żywieniowej to jest mój problem, że muszę pracować i jednocześnie budzić się w środku nocy na karmienie. Nie problem dziecka, które swoją porcję mleka i tak dostanie, czy to bezpośrednio z piersi, czy odciągniętego z butelki.
                                                W kwestii ruchowej nie widzę związku.
                                                W kwestii emocjonalnej uważam, że lepiej wcześniej przyzwyczajać niemowlę, że mama i tata wychodzą do pracy, niż po roku przebywania 24/7 razem zafundować dziecku szok poznawczy: mama wraca na etat do pracy.

                                                > no i sory-jesli dla Ciebie pół roku z dzieckiem to marny plus-to nie ma o czym
                                                > gadac.
                                                Nie rozumiesz, to nie jest marny plus. To jest ważny plus, ale niestety jak dla mnie w tym wypadku minusy wyraźnie przeważają. Urocze jest siedzieć w domu z dzieckiem i dawać mu siebie, ale nie samą miłością dziecko żyje, trzeba je jeszcze za coś ubrać, nakarmić, chronić przed przemocą. Nie da się tego zrobić jeśli jednocześnie nie zadba się o siebie i własną karierę. A rynek pracy na dzień dzisiejszy mamy brutalny i wymaga od matek, które się chcą na nim utrzymać, zachowań często niezgodnych z matczyną naturą. Takie życie.
                                                • guderianka Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 18:07
                                                  1.Łatwiej jest kazać kobietom siedzieć w domu, niż dać pieniądze na budowę żłobków i przedszkoli

                                                  odniosłam się do tego Twojego stwierdzenia

                                                  www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_Kobiety_w_Polsce.pdf

                                                  W imię dobra dziecka dziecko do 3-4rż musi siedzieć przy mamusi? Nie chce mi si
                                                  > ę wchodzić w tę dyskusję, zatrzymaj taką argumentację dla siebie.

                                                  przeciez ty piszesz o rocznym macierzynskim-ja sie do tego okresu odnosze

                                                  [i][W kwestii emocjonalnej uważam, że lepiej wcześniej przyzwyczajać niemowlę, że m
                                                  > ama i tata wychodzą do pracy, niż po roku przebywania 24/7 razem zafundować dzi
                                                  > ecku szok poznawczy: mama wraca na etat do pracy./i]
                                                  no comments, najepiej od razu po urodzeniu oddac, to w ogole nie poczuje

                                                  z tego co piszesz moge wnioskowac ze pozostawienie takiego wymiaru macierzynskiego jak jest teraz magicznie uchroni matki przed "brutlnym rynkiem pracy"?
                                        • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 22:07
                                          Zadziwia mnie prezentowana tutaj - podobno prokobieca - postawa. Czy juz tak daleko poszlismy z ujednoliceniem plci, ze nawet urodzenie dziecka nie powinno dac kobiecie i dziecku prawa do odpoczynku po ciezkim zadaniu, jakim jest porod, ustalenia rytmu zycia w rodzinie i przywykniecia do niego? Urlop macierzynski nie jest tylko dla matek, jest przede wszystkim dla malenkiego dziecka, ktory musi przystosowac do zycia, potrzebuje ciaglej opieki, karmienia, obecnosci matki. Niezaklocony, ciagly kontakt z matka w pierwszym okresie zycia jest kluczowy dla rozwoju psychiki niemowlecia i nie ma co sobie wmawiac, ze oddanie go po 2 tyg niani pozostanie bez wplywu na dziecko. I nie ma mozliwosci, zeby kobieta nie mogla sobie pozwolic na tych kilka krotkich miesiecy z dzieckiem, a jezeli wystepuje taka chora sytuacja, to feministki powinny walczyc o to, zeby ja zmienic, a nie likwidowac obowiazkowy urlop! Czy L4 tez powinno zniknac, bo niektorych pracodawca zwalnia za choroby? Nie oszukujmy sie, zatrudnienie kobiety zawsze bylo i bedzie obciazane wiekszym ryzykiem absencji niz zatrudnienie mezczyzny, chyba, ze macie pomysl jak wyeliminowac np. zagrozone ciaze i inne komplikacje ciazowe, ktore wymagaja nieraz nawet wielomiesiecznego scislego lezenia. Kobietom w ciazy nie wolno wykonywac wielu czynnosci, pracowac z chemikaliami, dzwigac, obslugiwac maszyn itd., pracowac w nocy i robic wielu nadgodzin. Czesto konieczne sa czestsze przerwy w ciagu dnia, a po porodzie mozliwosc karmienia/odciagania pokarmu rowniez w godzinach pracy. Czy to tez trzeba "przedyskutowac"? Natury nie zmienimy.
                                          Dzialania prokobiece powinny isc w kierunku uswiadomienia pracodawcom, ze posiadanie dzieci i zwiazane z tym ograniczenia w dyspozycyjnosci w ciazy i okresie poporodowym stanowia normalna czesc zycia - tak jak to ma miejsce w krajach zachodnich.
                                          • triss_merigold6 Wklejam Madzię Środę 28.10.12, 22:36
                                            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,7628110,Rozmowa_z_Polka_roku_2009.html?as=5
                                            Jeśli chcemy mieć takie same prawa, to musimy mieć takie same obowiązki. My nie jesteśmy narodem, który ma wysoki etos pracy, a ja jestem za etosem pracy. Uważam - wielu ludzi mnie za to potępi - że życie człowieka to jest praca. Ja sama nie wzięłam urlopu macierzyńskiego.
                                            z wywiadu z Madzią Środą
                                            To ja serdecznie dziękuję za feminizm, który twierdzi, że życie człowieka to jest praca.
                                            • mruwa9 Re: Wklejam Madzię Środę 29.10.12, 07:04
                                              nie chce mi sie (zreszta nie mam na to teraz czasu) czytac zalinkowanego tekstu, ale odniose sie do cytatu wyzej: oprocz interesu kobiety-feministki, jest jeszcze interes samego dziecka, ktore powolalo sie na swiat i za ktore bierze sie odpowiedzialnosc. Rezygnacja z urlopu macierzynskiego to postawa z cyklu "na zlosc mamie przezebie sobie uszy". W moim feministycznym swiatopogladzie miesci sie- o zgrozo- urlop macierzynski/rodzicielski, ktory, uwazam, ze powinien wynosic MINIMUM pol roku (chetnie-rok). A dlaczego? Bo przez pol roku zaleca sie wylaczne karmienie piersia i prawo powinno to umozliwic. Niestety, niemowleta nie maja prawa glosu ani praw wyborczych , ani nie pojda palic opon pod sejmem, w ramach protestu przed lamaniem ich praw jednostki do zaspokajania podstawowych potrzeb biologicznych, tylko radosnie skazuje na sztuczna pasze. ALE: optuje za mozliwoscia podzialu urlopu rodzicielskiego (powiedzmy- rocznego) na oboje rodzicow (pula dni obowiazkowa dla ojcow, ale nie jakies kpiny, typu tydzien czy dwa, tylko konkretniejsza ilosc), bo to choc troche zrownuje sytuacje kobiet i mezczyzn na rynku pracy (zarowno kobieta, jak i mezczyzna moga sie myknac na urlop, wiazany z prokreacja) oraz ulatwia powrot kobiet do pracy po urodzeniu dzieci. Jako feministka widze rowniez szanse w uelastycznieniu prawa pracy, umozliwiajacego zatrudnienie zastepstwa na czas okreslony, na czas nieobecnosci pracownika (plci dowolnej), idacego na urlop rodzicielski. Albo umozliwiajace indywidualne dostosowanie godzin pracy do potrzeb pracownikow, aby np. rodzice mogli sie rotowac podczas opieki nad dzieckiem, godzac prace z rodzicielstwem (kto powiedzial, ze etat musi oznaczac prace od 8 do 16? A dlaczego nie od 6 do 14, czy od 12 do 20? Mysle, ze w wielu miejscach jest to mozliwe).
                                              • lauren6 Re: Wklejam Madzię Środę 29.10.12, 09:38
                                                mruwa9 napisała:

                                                > Rezygnacja z urlopu macierzynskiego to postawa z cyklu "na zlosc mamie przezebie sobie uszy".

                                                Zadam Ci inne pytanie. Co jest lepsze dla niemowlęcia:
                                                a) Jego mama po połogu wraca do pracy na część etatu, a ono zostaje pod opieką niepracującego taty lub babci
                                                b) Mama zostaje w domu, ale przychodzi opieka społeczna, uznaje, że w domu panuje bieda i zabiera dziecko do rz lub dd.

                                                Ja też uważam, że najlepsze dla każdego dziecka jest by jak najdłużej było ze swoją mamą, było karmione piersią, a nie odstawiane do żłobka i narażane na żłobkowe infekcje. Tak powinno być w idealnym, bogatym społeczeństwie.
                                                Ale żyjemy tu i teraz w Polsce i trzeba się dostosować do panujących warunków. Polityki prorodzinnej brak, atmosfera wokół macierzyństwa panuje negatywna i młode matki na każdym kroku muszą udowadniać, że nie są wielbłądami. Jeśli chce się mieć więcej dzieci, te dzieci samemu wychować, mieć pieniądze by zapewnić im start w życie to trzeba się do tej dżungli przystosować.
                                                Dla mnie to przystosowanie oznaczało m.in. oddanie małego dziecka do żłobka i powrót do pracy, by dalej nie tracić w stosunku do kolegów i koleżanek, którzy takiej przerwy w pracy nie mają. To była trudna decyzja, ale dziś wiem, że słuszna. W dobie takiego bezrobocia pracę się szanuje, a dzięki zarobionym pieniądzom już teraz zainwestowałam w łatwiejszy start dla mojego dziecka.

                                                Dla mnie polski feminizm powinien dostosowywać się do polskich warunków, zamiast próbować zrobić rewolucję obyczajową. A warunki są takie, że trzeba pracować do 67 roku życia, inaczej można zostać z niczym. To nie jest ani fajna, ani popularna prawda, ale ktoś musi to mówić, żeby w końcu do niektórych dotarło. Zbyt dużo kobiet i ich dzieci staje się ofiarami przemocy, całkowicie zależnymi od przemocowca, by to ignorować. Państwo ma to gdzieś, nikt im nie pomoże, dlatego wcześniej trzeba brać pod uwagę takie sytuacje i zapewnić sobie ewentualną drogę ucieczki. Nawet jeśli oznacza to bolesny, ale konieczny wcześniejszy powrót do pracy.

                                                I to jest dla mnie prawdziwa troska o własne dzieci, a nie karmienie cycem o kilka miesięcy dłużej.
                                            • kropkacom Re: Wklejam Madzię Środę 29.10.12, 08:34
                                              Dla niej życiem jest praca, ale praca którą kocha i która jako jedyna zajmuje jej głowę. W dodatku praca, która pozwala jej godnie egzystować.
                                              Czy w Polsce nie ma etosu pracy? Jest. Może nie na poziomie Japonii, Stanów Zjednoczonych, ale większy niż w Grecji i Hiszpanii na przykład.
                                            • guderianka Re: Wklejam Madzię Środę 29.10.12, 10:03
                                              no comments
                                              szkoda że nie mogę przeklinac uncertain
                                          • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 09:09
                                            ashraf napisała:

                                            > Dzialania prokobiece powinny isc w kierunku uswiadomienia pracodawcom, ze posia
                                            > danie dzieci i zwiazane z tym ograniczenia w dyspozycyjnosci w ciazy i okresie
                                            > poporodowym stanowia normalna czesc zycia - tak jak to ma miejsce w krajach zac
                                            > hodnich.

                                            Pracodawcy to jakaś fundacja charytatywna? Dla pracodawcy liczą się tylko i wyłącznie pieniądze, jakie mogą zarobić na pracowniku, a nie etos matki polki rodzącej nowych obywateli ku chwale narodu. Twoje żądanie, by feministki "uświadamiały" pracodawców jest tak naiwne, że aż żal to czytać.

                                            To jest rola państwa, by prowadziło taką politykę prorodzinną by zachęcić pracodawców do zatrudniania młodych rodziców, w szczególności młodych matek. Uświadomienie to nic nie da, ale konkrety np. ulgi podatkowe dla firm zatrudniających ileś % młodych rodziców.
                                            I to są zmiany, których osobiście ja oczekuję. Jak będę mieć pewność pracy, a nie to, że przegram z młodym ambitnym singlem w przedbiegach, to sama sobie mogę zafundować dłuższy macierzyński i nie potrzebuję do tego ustawy Tuska.
                                            • guderianka Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 10:06
                                              Pracodawcy to jakaś fundacja charytatywna? Dla pracodawcy liczą się tylko i wył
                                              > ącznie pieniądze, jakie mogą zarobić na pracowniku, a nie etos matki polki rodz
                                              > ącej nowych obywateli ku chwale narodu.


                                              co za bzdura
                                              praca to KORZYŚĆ obustronna-korzysta i pracodawca i pracownik. Pracodawcy OPŁACA SIĘ poczekać na wykwalifikowanego pracownika zamiast inwestować na stałe w nowego, którego trzeba wyedukowac i zaufać. Jak to sie dzieje że jednak mimo tego co jest anapisane kobiety -matki latami pracują w jednej instutucji/firmie mimo dzieci,l4 i macierzynskich ?
                                              • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 13:11
                                                Sama bzdury piszesz, ale po kolei.

                                                guderianka napisała:

                                                > Pracodawcy OPŁAC
                                                > A SIĘ poczekać na wykwalifikowanego pracownika zamiast inwestować na stałe w no
                                                > wego, którego trzeba wyedukowac i zaufać.

                                                Właśnie: wykwalifikowanego. Co to za kwalifikacje jak pracownik znika z zawodu na minimum rok? Trzeba go od początku szkolić, douczać do najnowszych technologii jak pracownika z ulicy. Wyjątkiem są może proste zawody typu sprzątaczka, sprzedawca, magazynier. W zawodach, w których zarabia się konkretniejsze pieniądze, jest wymagane bycie na czasie z najnowszymi technologiami lub rozwiązaniami.

                                                > praca to KORZYŚĆ obustronna-korzysta i pracodawca i pracownik.

                                                Kobieto, na jakim świecie żyjesz. Otwórz oczy. Tu polsza, tu każdy menadżer ci powie, że najprostszym sposobem na zwiększenie zysku to zwolnienie 10% załogi i zwiększenie wydajności pracy u reszty (czytaj: darmowe nadgodziny).
                                                W całym kraju trwają zwolnienia grupowe, wiele firm bankrutuje. To nie jest straszenie, to jest rzeczywistość którą widzę wokół mnie. Przy takim bezrobociu spokojnie można sobie pozwolić na zwolnienie starego pracownika i zatrudnienie osoby o podobnych kwalifikacjach, tylko taniej, np na umowie śmieciowej. Jak masz szczęście i twojej branży kryzys nie ruszył to możesz sobie wypisywać bzdury.
                                                Prawda taka, że rynek pracy należy do pracodawców i na chwilę obecną mogą sobie oni przebierać w potencjalnych pracownikach.
                                                • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 13:55
                                                  Kobieto, na jakim świecie żyjesz. Otwórz oczy. Tu polsza, tu każdy menadżer ci powie, że najprostszym sposobem na zwiększenie zysku to zwolnienie 10% załogi i zwiększenie wydajności pracy u reszty (czytaj: darmowe nadgodziny).

                                                  Lauren ale zwolnienia i zaciskania pasa nie sa czyms co nieustannie trwa. Sinusoida w ekonomii- taka ma nature.To sa sprawy paroletnie zwiazane z bessa. W okresie hossy firmy rozrastaja sie i zatrudniaja.

                                                  Ilosc darmowych godzin wypracowanych przez pracownikow tez ma limit. Jak przyjdzie wiecej zamowien to i wiecej pracownikow zatrudnia.

                                                  Przy takim bezrobociu sp
                                                  > okojnie można sobie pozwolić na zwolnienie starego pracownika i zatrudnienie os
                                                  > oby o podobnych kwalifikacjach, tylko taniej, np na umowie śmieciowej.


                                                  To dotyczy prostych pracownikow bez specjalnych kwalifikacji. Na stanowisko mojego chlopa szukali kogos rok. Mial do wyboru 3 pozycje. Na moje podobnie. Czasem naprawde nie jest tak latwo kogos znalezc. Jest zalew na rynku bardzo przecietnych CV, ale nie wsrod specjalizacji jakichs
                                                  • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:05
                                                    Wiesz, sama mam bliską osobę, która jest wąskim specjalistą. Jakieś 2 lata temu przebierał w ofertach, dzisiaj bezskutecznie szuka pracy. Owszem, są branże w których jest łatwo znaleźć pracę, nawet całkiem dobrą pracę. Niestety pracę traci coraz więcej znajomych mi osób, nie wszyscy znajdują nową i nie wiadomo jak długo taka sytuacja się utrzyma. Kryzys miał być w 2008 roku, a z tego co widzę teraz jest dużo gorzej.
                                                  • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:16
                                                    Kryzys miał być w 2008 roku, a z tego co widzę teraz jest dużo gorzej.

                                                    lauren, bo w 2008r to zaczal sie na zachodzie od Polski. W Polsce dopiero teraz uderzyl w sensie odczuwalnosci. Zawsze rozchodzi sie to promieniowo...


                                                    Jakieś 2 lata temu
                                                    > przebierał w ofertach, dzisiaj bezskutecznie szuka pracy.


                                                    Widac nie nader waskim. Ja zmienilam prace w ciagu miesiaca w koncu 2010, a moj facet mial pare ofert w tym roku ... i zmienil
                                                  • lauren6 Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:24
                                                    Możemy się tak licytować, bo ja w tym roku znalazłam sobie nową, lepiej płatną pracę w tydzień. Co jak mówię absolutnie nic nie zmienia, bo akurat w moją branżę kryzys nie uderzył, a w inne tak. Wiele znajomych mi osób potraciło niedawno pracę i jeśli już ją znajdują to zazwyczaj na gorszych warunkach (umowa śmieciowa zamiast etatu).
                                                    Dlatego uważam wprowadzanie dłuższych macierzyńskich w takiej atmosferze jako śmiech, a nie sensowne rozwiązanie, które w praktyce może pomóc kobietom.
                                                  • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:32
                                                    bo akurat w moją branżę kryzys nie uderzył, a w inne tak

                                                    no wiadomo, ze sa branze w jakich niewiele sie zmienilo bo ludzie zawsze beda te produkty kupowac...


                                                    > Dlatego uważam wprowadzanie dłuższych macierzyńskich w takiej atmosferze jako ś
                                                    > miech, a nie sensowne rozwiązanie, które w praktyce może pomóc kobietom.


                                                    A o tym to ja sie nie wypowiadam bo macierzynski w PL to dla mnie w ogole jakas abstrakcja. Jestem aktualnie w ciazy mieszkam w UK. Na macierzynskim bede 6 tygodni + 3 dni dodam z urlopu zaraz po tym. Potem wracam do pracy...
                                            • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 14:50
                                              Wydawalo mi sie, ze dzialania organizacji prokobiecych powinny isc w kierunku przelamywania schematow i walki o to, zeby kobieta mogla godzic wszystkie pelnione przez siebie role bez koniecznosci rezygnacji z nich, tudziez kosztem np. dziecka. Jakos w krajach Europy zach. ta naiwna, Twoim zdaniem, utopia funkcjonuje. A ze to trudne i czasochlonne? Rownie nieosiagalne wydawaly sie kiedys prawa wyborcze kobiet. Ciekawe zreszta co powiedzialaby na ten temat Shirin Ebadi, ktora odwalila dla swojego kraju, kobiet i dzieci kawal dobrej roboty. Tylko ze ona raczej nie miala czasu na organizowanie dni cipki...
                                              • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 15:25
                                                Rownie nieosiagalne wydawaly sie kiedys prawa wyborcze kobiet.

                                                Dokladnie. Jeszcze przed 2 wojna swiatowa kobiety mogly studiowac na Univ w Cambridge, zdawac te same koncowe egzaminy ale nie mialy prawa otrzymac tytulu magistra. A jak zapostulowaly zmiane tego to jakie pikiety studentow meskich byly hoho! Teraz jest to niewyobrazalne , a bylo to tak bardzo niedawno...
                                              • joxanna Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 15:44
                                                Shirin Ebadi to dobry przykład. Przypomnę - chodzi o Iran... mimo działalności, ze sprawą równouprawnienia jest, hm, średnio.

                                                U nas - podobnie.

                                                Trzeba działać, mówić, budzić świadomość. Mówić, tłumaczyć, może czasem szokować. Nie słyszałam o dniach cipki, ale mogę sobie wyobrazić wiele sensów: dla mnie istotne jest przełamywanie stereotypu: kobiety słabej, którą można przestawiać z kąta w kąt, płacić mniej, wykorzystywać seksualnie i w dodatku ona się na to godzi, bo ma taką rolę kulturowo wdrukowaną.

                                                Rozumiem, że Ty słyszysz tylko o dniach cipki, ale niewykluczone, że po prostu tylko takie tematy wychwytujesz. Bo ja z kolei o dniach cipki słyszę od Ciebie, natomiast w mediach, rzadko w ogóle pisze się o kobietach, ale właśnie do mnie dochodzą postulaty równych płac, uzasadnienia parytetów, różne badania, wyliczenia ile kosztuje praca kobiet w domu i różne propozycje - a to ozusowania, itp.
                                                • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 18:52
                                                  Nie porownujmy Iranu i Polski, to raz. To dwa rozne swiaty i mowienie o prawach kobiet w kontekscie kraju, gdzie prawo stanowi szariat nie ma racji bytu. W Polsce natomiast prawo nie dyskryminuje kobiet, czego nie da sie powiedziec o mentalnosci wielu Polakow. I tego nie zmienia parytety, ktore zreszta, jak pokazuje przyklad Norwegii, przynosza finalnie wiecej zlego niz dobrego. Nie moze byc tak, ze kobieta jest zatrudniana na sile, byle tylko wyrobic w firmie procentowy udzial plci pieknej. Powinna byc dostrzegana, doceniana za zdolnosci, kompetencje, doswiadczenie. W dzialaniach zmierzajacych do polepszenia pozycji kobiet pracujacych w domu rowniez nie mozna posuwac sie do granicy absurdu. Praca w domu jest wazna i cenna, ale ozusowanie czy wyplacanie pensji jest chyba jednak nieporozumieniem - rodzina powinna sama ponosic finansowe konsekwencje wybrania danego stylu zycia.
                                                  A dni cipki, do ktorych uparcie wracam, to dla mnie sztandarowy przyklad zlego PR-u i podwazania wiarygodnosci feministek przez nie same. Serio wyobrazacie sobie, ze jakakolwiek powazna organizacja podpisuje sie pod czyms takim? To w koncu chcemy byc postrzegane jako profesjonalistki, ktore w pracy wyrozniaja sie osiagnieciami, a nie dlugimi nogami, czy jako "cipki"? Nawet szczytne idee (jezeli za tym staly) trzeba umiec zaprezentowac z sensem, a nie jechac po bandzie. Niestety szokowanie "cipka" jest dla mnie tak samo na poziomie jak reklamowanie piwa golymi cyckami. Efekt zaskoczenia i niesmak uncertain
                              • ashraf Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:54
                                Sa tez ludzie, ktorzy boja sie pajakow albo jazdy winda. Nie oznacza to od razu, ze stanowi to problem spoleczny na skale przemocy w rodzinie czy nierownych plac. I niestety musze sie zgodzic z Triss, obraz medialny polskich feministek jest jaki jest, w czym duza zasluga p.Szczuki i jej podobnych. Kto bedzie traktowal powaznie organizacje, ktore organizuja warsztaty cipki?? Nawet gdyby poruszane na nich tematy faktycznie mialy duze znaczenie dla kobiety, to juz sama nazwa odbiera wydarzeniu wiarygodnosc. No, ale faktycznie, skoro lepiej byc k..wa niz szwaczka, to cipka wazniejsza jest niz np. ksztalcenie, w koncu to narzedzie pracy mlodych polskich studentek. Zenada, drogie panie, i nie placzcie, ze e-mamy sa takie antykobiece, e-mamy zyja po prostu w realnym, nie "cipkowo-teczowym" swiecie.
                                • triss_merigold6 Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 21:59
                                  Otóż to.
                                  Powtarzam, interesuje mnie konkret: socjal na miarę ściąganych danin (albo brak socjalu, niskie podatki i darwiznim społeczny, też może być jak dla mnie); jakość edukacji publicznej (płacę podatki!); jakość publicznej służby zdrowia (płacę podatki!); neutralność światopoglądowa państwa. Resztę mam gdzieś i dopóki feminizm będzie ode mnie wymagał podpisania się pod poglądami Kazi Szczuki i Madzi Środy, dopóty nie będę się z tym utożsamiać.
                                  • ally Re: nie jestescie feministkami? 29.10.12, 17:04
                                    > Resztę mam gdzieś i dopóki f
                                    > eminizm będzie ode mnie wymagał podpisania się pod poglądami Kazi Szczuki i Mad
                                    > zi Środy, dopóty nie będę się z tym utożsamiać.

                                    Ja tam się nie podpisuję i nie czuję, żeby ktokolwiek tego ode mnie wymagał. Trudno podpisać się pod poglądami każdej feministki świata, skoro jest to tak różnorodny ruch.
        • duzeq mruwa, dlaczego dyszysz taka nieuzasadniona 27.10.12, 15:47
          pogarda do kobiet, ktore nie chca sobie wyryc na czole pietna "feministka"?

          Dlaczego idiotycznie zrownujesz niechec do etykiety (szczegolnie w Polsce!!) do automatycznego zadowolenia z wiekszych zarobkow facetow i z ich sprosnych dowcipow? Powalilo Cie zupelnie czy co? Czy po prostu wiesz tyle o feminizmie w Polsce co francuscy komunisci o komunizmie?
    • vesper_lynd_1 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:31

      Część nie widzi, część nie chce widzieć, niektóre widzą feminizm w czym innym niż inne.
      Mnie się jednak wydaje, że cześć kobiet boi się etykietek feministek, i będą zapierać się wszystkimi kończynami, że one? Absolutnie...

      Dla mnie feminizm to wolność wyboru, ale wolność ze wszystkimi konsekwencjami.

      Ja nie wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej, spędzam w niej dużo czasu, poświęcam się i czas swojej rodziny- biorę na klatę to, że mąż nie zawsze to rozumie, że dziecko wolałoby mieć matkę częściej w domu. Biorę na klatę to, że zawsze coś w domu mam nie zrobione, że jestem zmęczona, że ktoś mi marudzi, bo zdarza mi się czegoś zapomnieć. Nie marudzę, nie żalę się. Mam to, co chcę, wiem, że muszę coś poświęcić, aby mieć coś innego. Nie żalę się i nie mówię jak mi ciężko na około. I nie opowiadam, że godzę wszystko w cudowny sposób, zawsze coś jest kosztem czegoś.

      Takie jak ja nie powinny mieć rodziny, dzieci...a jak mają, to muszą z tym żyćwinkP
      Sukces na jednym polu, trzeba okupić czymś innym.

      Jestem feministką, ale nie muszę tego na każdym kroku podkreślać. Nie chcę słów uznania ani współczuciawink Lubię swoje życie, nawet jeśli dla kogoś z boku mogłoby wydawać się nieposkladanesmile
    • princesswhitewolf Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:37
      oczywiscie ze jestem feministka.

      Zreszta moj chlop tez. W pn zach Europie kazdy szanujacy sie facet powie ze jest feminista bo po prostu oznacza to, ze jest za prawem rownosci plac i glosowania itp.

      W Polsce feminizm dosc czesto niestety kojarzony jest z niezrozumialego mi powodu z rozwydrzonymi babochlopami nienawidzacymi mezczyzn. I tu jest pomylka.
      • aqua48 Nie, chyba nie jestem 27.10.12, 15:49
        Nie jestem feministką, nie uważam, żeby równy podział obowiązków był dobry dla każdej rodziny. Nie sądzę także, żeby praca kobiet jako murarzy, hydraulików, operatorów koparek lub dźwigów, górników dołowych, magazynierów, kierowców tirów itp była niezwykle ważna dla społeczeństwa i wartościowa dla kobiet. Uważam, że płeć determinuje pewne predyspozycje i możliwości, czy się tego chce, czy nie. Jestem natomiast za równością praw obywatelskich i możliwością wyboru takiego stylu życia jaki komu odpowiada.
        • vesper_lynd_1 Re: Nie, chyba nie jestem 27.10.12, 16:01
          Nie sądzę także, żeby praca kobiet jako murarzy, hydraulików, o
          > peratorów koparek lub dźwigów, górników dołowych, magazynierów, kierowców tirów
          > itp była niezwykle ważna dla społeczeństwa i wartościowa dla kobiet.

          Ale czemu przypisujesz sobie prawo decydowania o innych kobietach i wypowiadania się za nie?
          Może zostaw im rozstrzygnięcie tego, co chcą robić i czy jest to dla nich wartościowe, co?
          To, że przestaniemy z politowaniem myśleć o kobietach na koparkach itp., wcale nie sprawi masowego ataku kobiet na te stanowiska, ale te, które jednak będą miały" pewne predyspozycje i możliwości"wink i - przede wszystkim- chęci, aby tak pracować, po prostu to zrobią i nie spotkają się z ostracyzmem społecznym i etykietą dziwoląga.

          I to jest esencja feminizmu.
          • aqua48 Vesper 27.10.12, 19:14
            vesper_lynd_1 napisał(a):

            > Nie sądzę także, żeby praca kobiet jako murarzy, hydraulików, o
            > > peratorów koparek lub dźwigów, górników dołowych, magazynierów, kierowców
            > tirów itp była niezwykle ważna dla społeczeństwa i wartościowa dla kobiet.
            >
            > Ale czemu przypisujesz sobie prawo decydowania o innych kobietach i wypowiadania się za nie?

            Nie doczytałaś do końca mojej wypowiedzi. Napisałam, dalej że każdy powinien mieć prawo wyboru odpowiadającego mu stylu życia, co skwapliwie pominęłaś. I absolutnie nie decyduję za nikogo, opisuję WŁASNE odczucia. Mam prawo NIE być feministką, tak samo jak inne kobiety mają prawo mieć inne przekonania smile



        • bi_scotti Re: Nie, chyba nie jestem 27.10.12, 16:03
          aqua48 napisała:

          > Nie jestem feministką, nie uważam, żeby równy podział obowiązków był dobry dla
          > każdej rodziny. Nie sądzę także, żeby praca kobiet jako murarzy, hydraulików, o
          > peratorów koparek lub dźwigów, górników dołowych, magazynierów, kierowców tirów
          > itp była niezwykle ważna dla społeczeństwa i wartościowa dla kobiet.

          No ja Cie prosze nie lam mi serca! Juz mi sie to pewnie nie spelni ale gdyby miala zaczynac od nowa to na pewno pracowalabym na budowie choc kilka lat i na pewno zrobilabym wszystkie kursy na koparki, dzwigi etc. Znam kilka kobiet jezdzacych po calych Stanach i Kanadzie na wielkich trucks (jedna ma ponad 60 lat) - nieustajaco im zazdroszcze. I wyzywam sie w domu jako hydraulik i elektryk wink To sa jakies przesady, ze kobiety tego nie lubia robic a jesli robia to tylko z musu. Co najmniej kilkanascie kolezanek z high schools moich dzieci zostalo roznej masci inzynierami, kilka pracuje w bardzo trudnych warunkach wlasnie w mining industry i to nie jest praca przy biurku tylko "in the field" ze wszystkimi fizycznymi niedogodnosciami tych zawodow. I panny sa wybitnie happy, no i przyzwoicie oplacane przy okazji smile To sa super wartosciowe prace dla kazdego kto sie tymi dziedzinami pasjonuje, niezaleznie od plci! A ja jeszcze sama wlasnymi rekami dom zbuduje tylko narazie nie mam czasu wink
          • mruwa9 Re: Nie, chyba nie jestem 27.10.12, 16:21
            no pacz pani, a nam kostke i murki wokol domu kladla kobieta. Wlasnymi recami i koparkami. Znam co najmniej kilkanascie kobiet -kierowcow tirow, autobusow, mechanikow samochodowych i motocyklowych. Normalne kobiety , a nie wytatuowane babochlopy o rozmiarach szafy grajacej (choc te ostatnie maja pewna nadreprezentacje w gronie mechanikow motocyklowych, przynajmiej jesli chodzi o osoby, ktore poznalam osobiscie).Moja szefowa jest kobieta , zarzadza 50-osobowym zespolem i rewelacyjnie jej to wychodzi. Oprocz tego jest mama, ktora chadza na wywiadowki i wozi dzieci na treningi. Wyglada kwitnaco.
            • amonette Re: Nie, chyba nie jestem 29.10.12, 14:33
              Moja szefowa jest kobieta , zarzadza 50-osobowym zespolem i
              > rewelacyjnie jej to wychodzi. Oprocz tego jest mama, ktora chadza na wywiadowk
              > i i wozi dzieci na treningi. Wyglada kwitnaco.


              Na pewno nie goli nóg. I ma wibrator zamiast misia. A dziecko z IV i pójdzie do piekła.
      • amonette Re: nie jestescie feministkami? 28.10.12, 19:29
        Pokolenie na Seksmisji wykarmione wink
    • alienka20 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 15:50
      A ode mnie - towarzyszki na emigracji - bukiet kwiatów smile
    • helufpi Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 17:31
      Ja się do feminizmu przyznaję, tzn. uważam, że kobiety mają w wielu dziedzinach gorzej niż powinny i warto temu przeciwdziałać. Ale zdecydowanie nie przyznaję się do dziwnej wersji feminizmu, którą lansuje prof. Środa z Kazimierą Szczuką, tzn. że kobieta musi być nieustannie aktywna zawodowo, bo inaczej jest nic nie warta i sama sobie winna. Nie uważam też, że prawo do aborcji to immanentna część feminizmu (no, najwyżej w tym kontekście, że rzeczywiście większość abortowanych płodów to "niepełnowartościowe" płody żeńskie).
      • marzeka1 Re: nie jestescie feministkami? 27.10.12, 18:54
        " Ale zdecydowanie nie przyznaję się do dziwnej wersji feminizmu, którą lansuje prof. Środa z Kazimierą Szczuką, tzn. że kobieta musi być nieustannie aktywna zawodowo, bo inaczej jest nic nie warta i sama sobie winna. "

        - to raz; dwa: z kolei absolutnie zadziwiająco brzmi dla mnie na forum głos e-kasi,, która pracować nie chce, bo "to zadanie męża utrzymać rodzinę"- jako córka kobiety, która wdową została w wieku 40 lat- brzmi to śmieszno-straszno, bo nie czarujmy się: kobiet, które nie pracują, ale mają solidne zabezpieczenie na wypadek , gdyby mąż zmarł/rozwiódł się z nią, jest jednak mniejszość; a teraz gdy mam 45 lat, obserwuję, jak różnie toczą się losy kobiet, które "postanowiły poświęcić się rodzinie", jak trudno tym, które wierzyły, że zostaną docenione za "poświęcenie", a spotkał je srogi zawód.
        • triss_merigold6 Tradycyjnie się podpiszę, a ponadto 27.10.12, 19:06
          Tradycyjnie się podpiszę.
          Ponadto:
          Nie godzę się na zaprzeczanie biologicznym różnicom między kobietą, a mężczyzną.
          Nie godzę się - na własnym domowym podwórku - na całkowitą zamianę ról i np. pozostanie mężczyzny w domu.
          Nie ukrywam, że bycie z facetem i związek są dla mnie znacznie ważniejsze niż siostrzeństwo (cokolwiek to jest).
          Nie odczuwam automatycznej solidarności ze wszystkimi kobietami, wręcz przeciwnie, część postrzegałam jako rywalki.
          Nie kupuję teorii o konieczności bycia całkowicie niezależną i wyśmiewania potrzeby bycia w związku z mężczyzną, te które to łykają kończą jako bezdzietne stare panny.
          Uważam, że dziecko (przynajmniej małe) jest bardziej kobiety niż mężczyzny, ona ma większy wkład i prawa.
          • triss_merigold6 Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:12
            Aha, i jeszcze nie godzę się na lansowanie nowego modelu mężczyzny w wydaniu "WO" - jękliwego, słabego psychicznie, rozdygotanego, mało odpornego na zmiany w życiu, dziecinnego, domagającego się empatii i utulenia.
            Nie kupuję idei metroseksualnego gościa, który jest jak najlepsza przyjaciółka, bo robi mi to doskonale aseksualnie.
            I nie, nie jestem leliją wręcz przeciwnie więc potrzebuję godnego partnera, który nie jest ode mnie słabszy.
            • ashraf Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:16
              O, wlasnie to! Dorzucilabym jeszcze "wrazliwych, majacych ludzkie uczucia" mezczyzn, ktorzy mdleja na widok rozstepow u ciezarnej i musza leczyc traume na zapijanych wieczorach z kolezankami. Dzieki Bogu, ze normalni mezczyzni jeszcze nie calkiem wygineli!
              • triss_merigold6 Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:23
                Wrażliwi... mój jest wrażliwy, jak młoda świergocze tatus to się wzrusza i bierze na ręce, ale w sytuacji zagrożenia by napastnika zabił bez mrugnięcia okiem.
                Subiektywnie, podkreślam subiektywnie, nie szanuję mężczyzn, którzy boją się wejść w konfrontację. Upraszczając - w ciemnym zaułku to on ma mnie bronić, a nie odwrotnie.
                • kropkacom Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:29
                  Triss, jak rany, skąd wiesz jakby się zachował tak naprawdę? Bo się już bił?
                  • triss_merigold6 Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:41
                    Bo znam go naście lat i widziałam w akcji.wink Luz, aż tak drastycznej sytuacji nie było, ale oboje jesteśmy socjobiologiczni i akceptujemy w/w rozwiązanie.
                    • kropkacom Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:43
                      No, ok. Mam nadzieje, że cię nie zawiedzie big_grin
                      • triss_merigold6 Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:49
                        Mam nadzieję, że nigdy nie będzie potrzeby sprawdzać.smile
                        A tak serio, nie kupuję modelu mężczyzny pacyfisty, takiego, który wyrzeka się przemocy i agresji bez względu na okoliczności. Oczywiście kultura mu to umożliwia obecnie, ale w warunkach mniej cywilizowanych by nie przetrwał on i jego geny.
                        To tez niefeministyczne, prawda? Interesujący facet musi posiadać jakąś dozę gotowości do agresji, ma nad tym panować oczywiście, ale nie być ostatnim samcem w stadzie.
                • krejzimama Re: Aha, i jeszcze 28.10.12, 11:12
                  > Subiektywnie, podkreślam subiektywnie, nie szanuję mężczyzn, którzy boją się we
                  > jść w konfrontację. Upraszczając - w ciemnym zaułku to on ma mnie bronić, a nie
                  > odwrotnie.


                  Polecam poczytać punkty numer 1 i 2.

                  Cztery zasady Krav Magi
                  I zasada: Unikaj miejsc i sytuacji niebezpiecznych.
                  II zasada: Jeżeli znajdziesz się w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji, to oddal się z tego miejsca jak najszybciej.

                  III zasada: Jeżeli znajdziesz się w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji i nie możesz się z niej oddalić, to walcz używając wszelkich dostępnych przedmiotów, które mogą Ci pomóc.
                  IV zasada: Jeżeli znalazłeś się w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji, nie możesz się oddalić i w zasięgu nie ma żadnych przedmiotów, które można by było w walce wykorzystać, to walcz w sposób maksymalny, nie stawiając sobie żadnych ograniczeń.
            • marzeka1 Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 19:17
              To też smile
              Także nie jestem "leliją" , która padnie i zwiędnie bez męskiego ramienia, ale fajnie że to męskie ramię jest. Ba- mój dom to przewaga facetów, bo jestem tylko ja jako kobieta i zwyczajnie głupia jak but musiałabym być, gdybym wylądowała w roli panny służącej 3 sprawnych fizycznie facetów. Teraz jestem na etapie uczenia prasowania 2 nastoletnich synów, bo odmówiłam robienia już tego za nich- kuchnię i domowe obowiązki już przerobiłam i prace są podzielone. I fajnie mi się mieszka w domu,gdzie każdy poczuwa się za ten dom, a nie jestem udręczoną panią domu, która "poświęca się dla domu".
              • bi_scotti Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 21:21
                No dobra ale nie sprowadzajmy feminizmu do rownego podzialu czasu i energii patrzebnych na skrobanie przypalonej patelni. To chyba jednak splycenie "idei" wink Czym innym jest naturalne partnerstwo ludzi razem mieszkajacych niezaleznie od tego czy sa malzonkami, partnerami, czy wylacznie roommates. Kwestia odkurzania czy podlewania kwiatkow zawsze jest ta sama - KTOS to musi zrobic, nikt tego robic nie uwielbia wiec obowiazki nalezy dzielic jak najuczciwiej zeby nikt sie nie czul pokrzywdzony. Normalka smile
                Ale czym innym jest jednak szeroko-rozumiane rownouprawnienie kobiet w kwestiach takich jak edukacja, zatrudnienie, dzialalnosc spoleczna i polityczna, podejmowanie decyzji finansowych etc. etc. Triss, mozesz sobie uwielbiac macho men i oczekiwac silnego ramienia, ktore obroni w ciemnej uliczce ale domyslam sie, ze nie oddajesz rece na koncu tego ramienia prawa stawiania za Ciebie krzyzyka przy nazwisku kandydata na posla! I calej innej masy decyzji nie powierzasz temu swojemu macho man, bo ... masz pelne poczucie ROWNOSCI i prawa do samostanowienia. Rownosci rozumienej nie w kontekscie porownywalnych pozycji sikania tylko pozycji w spoleczenstwie.
                Sprowadzanie feminizmu do dyskusji o tym kto ma zmieniac pieluchy vs. kto ma wbic mlotkiem gwozdz w sciane to jakas dziecinada. Tzw. dorosli ludzie szanujacy sie wzajemnie rozumieja swoje mozliwosci i niemozliwosci odnosnie prac codziennych wynikajace z mnostwa detali takich jak wzrost, waga, personality, alergia na klej albo wysokie cisnienie etc. etc. etc. I dziela sie tymi codziennymi obowiazkami W MIARE po rowno z jak najwieksza troska o to zeby bylo zrobione i bylo fair smile Life. Z tym, ze to sa uklady miedzy dwojgiem zwiazanych uczuciem ludzi. A swiat zewnetrzny bywa duzo trudniejszy w nawigowaniu i dogadywaniu sie zeby bylo FAIR. Dlatego tak wazny jest wciaz ruch feministyczny aczkolwiek, oczywiscie, jak kazdy ruch, i on ma swoj margines dziwakow i oszolomow. Niemniej wciaz jest o co walczyc. I to akurat nie jest radosna konstatacja uncertain
                • dragica Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 21:58
                  Mam kolege, ktory jest maksymalnie zdominowany przez swoja zone.Zona zarabia znacznie wiecej,ciagnie go w gore-popchnela na studia, w pracy popycha...Jednoczesnie, kolega zachowuje sie jak pani domu-wstaje w niedziele rano i obiera ziemniaki, robi sniadanie,budzi dziecko, zone itp.Orpocz tego sluzy jako kierowca calej rodzinie zony,gotuje, sprzata,zajmuje sie dzieckiem. Z takim facetem nie wytrzymalabym ani chwili.Kolega nie potrafi samodzielnie podjac zadnej dezycji, jest caly roztrzesiony,nijaki.Jesli to ma byc rownouprawnienie, to ja to chrzanie.
                  Nie podoba mi sie facet w kuchni, facet ktory nie jest stanowczy,ktory nie potrafi walczyc o siebie.Nie podoba mi sie kobieta stachanowiec, ktora musi wszytskim udowadniac,ze jest lepsza od facetow.Wartosc czlowieka od plci nie zalezy.
                  Nie rozumiem kobiet rezygnujacych z urlopu macierznskiego ( o ile nie musza), kobiet, ktore uwazaja,ze w kazdej, absolutnie kazdej pracy moga pracowac obie plcie,kobiet traktujacych kazdego faceta jak wroga.
                  • leniwy_pierog Re: Aha, i jeszcze 27.10.12, 23:27
                    Ciekawe. Zwykle kobiety optujące za docenieniem domowej pracy kobiet podkreślają, jakie to odpowiedzialne i wymagające zajęcie. A tymczasem okazuje się, że można je wykonywać będąc osobą roztrzęsioną i nijaką. A przyrządzenie posiłku jako coś niemęskiego/ Mnie to się w głowie nie mieści.
                    Mój facet wykonuje zawód uchodzący za typowo męski, jest zdecydowany, trenuje sporty walki. Ale nie jest leniem i rozumie, że dom to sprawa dwojga ludzi. Gotuje obiady, zmywa, sprząta - samo się nie zrobi, a on we mnie widzi partnerkę, a nie służącą. W niedzielę często wstaje wcześniej i zanim ja się wyśpię on zrobi mnóstwo rzeczy. W końcu jest silniejszy, więc możewink Oczywiście, jak on ma więcej pracy i jest zmęczony to ja wstanę.
                    I to niezależnie od tego, że jestem feministką, uważam, że w wyborze zawodu należy się kierować zainteresowaniami i indywidualnymi predyspozycjami, a nie płcia. Nie uważam mężczyzn za wrogów - nie znam nikogo kto by uważał, to jakaś legenda miejska.
                    • dragica Re: Aha, i jeszcze 28.10.12, 00:09
                      Ja podalam przyklad kolegi, ktory akurat zbyt szczesliwy tym nie jest, ale czuje sie zobowiazany.
                      Ponad to,dla mnie,subiektywnie,facet, w kuchni to ktos, kto mnie sie nie spodoba.W zwiazku wazne jest parnterstwo, kompromis,ktory niekoniecznie oznacza rowny podzial obowiazkow, czasem konieczne jest dopasowanie wspolnego zycia do pracy,temperamentow,planow...Ja bylam w domu po urodzeniu dziecka 2 lata, z wlasnego wyboru, panstwo, w ktorym mieszkam pozwala na roczny,pelnoplatny urlop macieryznski,drugi rok to byl moj wybor.Ex malzonek pracowal b.duzo i ,pomimo staran i dobrej woli,nie wymagalam od niego np. podawania mi dziecka do karmienia o 3h w nocy-bo ja w dzien moglam odespac, a on nie.Gdy Mloda sie urodzila, bez prpblemu mogl pojsc i oblac to (na dziecko czekalimy 3 lata), zamiast siedziec 24h na dobe przy mnie w szpitalu, bowiem mialams wietna opieke, a nie czulam jakiejs potrzeby ogladania go caly czas.
                      Oczywiscie, podstawowe prawa demokratyczne kobiet, postulowanie rownouprawnienia w zyciu spolecznym,prawo wyboru-to sa rzeczy fundamentalne,niemniej sprowadzanie ideo feminizmu do podzialu rok w zwiazku jest uproszczeniem.
                      • leniwy_pierog Re: Aha, i jeszcze 28.10.12, 08:45
                        Ja myślę, że często osoba, która ma cały dom na głowie nie czuje się z tego powodu zbyt szczęśliwa tylko zobowiązana. Mało kto wstaje w niedzielę i zaczyna gotować dlatego, ze to jego pasja, tylko dlatego, że ziemniaki po prostu trzeba obrać i dzieci nakarmić. Nie rozumiem tylko, dlaczego tak się użalać, że osobą tą jest mężczyzna. Czy naprawdę jemu jest gorzej niż kobiecie w takiej sytuacji? Nie sądzę. Np. ja byłabym na jego miejscu ciężko nieszczęśliwa.
                        Ponadto nie mieszajmy prywatnych upodobań z feminizmem. Naprawdę, a feministek znam wiele, nie słyszałam, by feministki postulowały obligatoryjny podział obowiązków domowych. Postulujemy np., by w podręcznikach szkolnych nie prezentować obowiązków domowych jako przynależnych kobiecie. By nie pokazywać zawsze dziewczynki z miotełką, a chłopca budującego model samolotu. Bo prywatnie to ja np. nie lubię blondynów i moje prawo. Ale nie uważam, że moje prywatne upodobania mają być np. prezentowane dzieciom, jako obowiązująca i powszechna prawda.
                        • mruwa9 Re: Aha, i jeszcze 28.10.12, 09:12
                          leniwy_pierog napisała:

                          > J Postulujemy np., by w podręcznikach szkolnych nie prezentować
                          > obowiązków domowych jako przynależnych kobiecie. By nie pokazywać zawsze dziewc
                          > zynki z miotełką, a chłopca budującego model samolotu.

                          Dokladnie. I to samo w mediach (reklamach, serialach).
                          I aby zrownac place mezczyzn i kobiet, piastujacych to samo stanowisko.Aby nie oceniac kobiet wylacznie przez pryzmat tego, jak wygladaja, a nie tego, co robia . O kobietach, piastujacych publiczne stanowiska, zwykle media zaczynaja notatki od: piekna pani minister.Urocza pani soltys, zgrabna pani posel, itd, itp. Nikt nie zaczyna informacji o mezczyznach-politykach o tym ze sa przystojni czy ladni. Na pierwszy rzut oka wydaje sie to byc niegroznym zjawiskiem, ale naprawde sprawia, ze uwaga opinii publicznej jest odwracana od kompetencji i strony merytorycznej . Sprawia, ze kobieta jest postrzegana nie jako profesjonalistka, ale jej kompetencje sa spychane na drugi plan, sa traktowane jako mniej istotne, niepowazne, bo naprawde liczy sie tylko ladna buzia , duze cycki i zgrabna pupa. Skutek: kobiety sa postrzegane z przymruzenem oka, nikt nie bierze ich wiedzy i kompetencji na serio. A to moze byc jedna z przyczyn dyskryminacji placowej kobiet.
                          • amonette Re: Aha, i jeszcze 29.10.12, 10:11
                            Dokładnie.
                            Kiedyś prowadziłam szkolenie, pan gospodarz zapowiedział "piękną panią", nie wytrzymałam i podziękowałam "przeuroczemu prowadzącemu". Śmiech poszedł gromki, facet strzelił buraka ale zrozumiał wink
                            Ale czasami szlag trafia. Sporo kobiet łyka to nie zauważając uncertain.
                      • princesswhitewolf Re: Aha, i jeszcze 28.10.12, 09:12
                        ktory akurat zbyt szczesliwy tym nie jest, ale czuje sie zobowiazany.

                        kolejny mamisynek co chcialby miec kobiete za sluzaca ale mu sie nie udalo...
                  • amonette Re: Aha, i jeszcze 29.10.12, 10:07
                    No i co wynika z tego, że ci się nie podoba?
                • amonette Re: Aha, i jeszcze 29.10.12, 10:06
                  Podpisuję się.
            • ally Re: Aha, i jeszcze 29.10.12, 17:02
              > Aha, i jeszcze nie godzę się na lansowanie nowego modelu mężczyzny w wydaniu "W
              > O" - jękliwego, słabego psychicznie, rozdygotanego, mało odpornego na zmiany w
              > życiu, dziecinnego, domagającego się empatii i utulenia.

              Ale co to ma wspólnego z feminizmem? Jak dla mnie to te wypociny w WO są antyfeministyczne.
          • exina Re: Tradycyjnie się podpiszę, a ponadto 28.10.12, 00:36
            triss_merigold6 napisała:


            > Nie kupuję teorii o konieczności bycia całkowicie niezależną i wyśmiewania potr
            > zeby bycia w związku z mężczyzną, te które to łykają kończą jako bezdzietne sta
            > re panny.

            To mnie zaciekawiło, bo cóż złego jest w byciu bezdzietną starą panną? Ciekawe ile matek by sie zgodziło na taką opcję, po skosztowaniu uroków macierzynstwa i małzestwasmile Nie ma niczego złego w byciu starą panną, o ile masz kasę. Kasa=praca, połowa kobiet w Polsce nie pracuje, 90% z drugiej połowy pracuje za 1500 i NADAL nie rozumie, że są żabami gotowanym na wolnym ogniu. Ba, połowa z tych, które zarabiają powyzej średniej nie czuje sie feministakami i jesli trafią na socjopate, to męcza się w związku 10 lat, zanim go "przepracują" z psychiatrą. Byle głupek mezczyzna w tej sytuacji po prostu idzie do baru i podrywa laske i nie waha sie zostawic ani kobiety, ani dziecka przy milczącej aprobacie społeczenstwa.
            Niezaleznosc ekonomiczna to jest klucz do szczęscia kobiety (obok rodziny i dzieci), trudno sie dziwic, ze Kazia i Sroda przyjęły taki front.

            Pracuję między innymi jako freelancer, moimi klientkami sa kobiety. Decyzje podejmują jednak ich meżowie, mimo ze chodzi o aranżacje wnętrz, o której myślą 5 minut dziennie. Ja takich klientek mam 5/miesiąc, wszystkie wyjęte z szablonu. Emama to dla mnie fenomen, a juz w ogóle forum aranzacja wnętrz to mistrzostwo swiata, własne dlatego, ze królują tam prawdziwie niezalezne kobiety. Dlaczego niezalzene? Pewnie z powodu kasy, która jest ICH kasą. Umysł staje się jakby pojemniejszy...

            Ja sama jestem feministka z koszmarnego snu, faceta nie miałam od 10 lat, selfseks mam pod prysznicem jak mi sie przypomni i jest przyjemnie, nie powiem, nogi golę tylko na basen, czyli niestety często, czas spędzam głównie na pracy i zabawie, ale cóka jest juz duza, wczesniej było strasznie. Chciałabym miec faceta, ale czy jest mi to niezbędne do zycia? NIE. Dobiegam 40 i nie czaruję się, facet 10 lat młodszy sie mną nie zainteresuje, a tylko tacy ewentualnie by mnie interesowali. Nie zamierzam jedak robic operacji plastycznyh, a modę śledzę tylko po to, aby pogadac sobie z kolezankam i zaswiecic nowym lookiem. Zdaję sobie doskonale sprawę tego, ze moje podejscie zniechęca facetów, nie robię sobie "oka", nie rozpuszczam włosów, ubieram sie glównie wygodnie, ale w zgodzie z estetyką (kobiecątongue_out), ale mam to centralnie. Wiem, ze juz za chwile minie ten moment, kiedy ktos szanownie zachce sie we mnie zanurzyc, ale nie jest to az tak wazne, od tego nie zalezy moja sytuacja materialna, wiekszosc facetów zreszta nie wie jak obsłuzyc łechtaczke (jesli juz znajdzie sie taki kozak, który kojarzy, ze 90% kobiet nie ma orgazmów pochwowych), a juz totalnie wyrosłam z nauczania, a miałam wielu partnerów.
            Wiec PO CO mam golic te nogi, malowac oko, mam to gdzies. I czuję się z tym zajebiscie dobrze i wszystkim kobietom tego zyczę. Większosc kobiet z takim podejsciem zreszta znajdzie partera seksualnego, jesli juz o to ma chodzic. Tylko róbcie cos, zarabiajcie na siebie.
            • sumire Re: Tradycyjnie się podpiszę, a ponadto 28.10.12, 08:40
              oj, burzysz tutejszą wizję świata, podług której bezdzietna stara panna kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego, a feministki są brzydkie i obciążane winą za fakt, że kobiety nie mogą leżeć i pachnieć (jak oczywiście przed czasami sufrażystek wszystkie robiły...).
            • princesswhitewolf Re: Tradycyjnie się podpiszę, a ponadto 28.10.12, 08:51
              > Nie kupuję teorii o konieczności bycia całkowicie niezależną i wyśmiewania potr
              > zeby bycia w związku z mężczyzną, te które to łykają kończą jako bezdzietne sta
              > re panny.


              eee tam triss, niektore nie chca byc w zwiazku albo jak juz to luznym: znam takie dwie singielki i nie cierpia. Powaznie. Poza tym wieksza tragedia jest jak kobieta nie planowala byc sama, nie pracowala a maz ja rzucil i zostala bez srodkow do zycia, z minimalnymi alimentami.
              • amonette Re: Tradycyjnie się podpiszę, a ponadto 28.10.12, 19:28
                I jeszcze nie miała żadnych umiejętności albo dużego kapitału... A tak zwykle jest - kobieta "się poświęca" dla rodziny i w nią inwestuje, a zostaje z prawie gołą doopą i bez większych szans na zmianę tej sytuacji.
                Artystki od okołorozwodowego puszczania samca w skarpetkach i na piechotę są nie z tej bajki wink.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka