kawka74
29.10.12, 10:56
Bo już sobie nie radzę.
Dziecko zainfekowało mnie jakimś wirusem-mutantem przywleczonym ze żłobka; ono już zdrowiutkie, a ja zdycham - głównie z tytułu lejącego się kataru.
Nie wiem, co mam zażyć/psiknąć/zaimplantować, bo cirrus nie działa, podobnie sinupret, a środków typu nasivin, otrivin brać nie mogę ze względu na problemy z ciśnieniem. Euphorbium daje chwilową ulgę, ale potem jest chyba jeszcze gorzej.
Chciałam napisać, że mam migrenę, ale nie jestem hrabiną i tylko łeb mnie nap...la w okolicach zatokowych.
W zeszłym roku bujałam się chyba ze dwa miesiące z zapaleniem zatok i wolałabym w tym roku się już nie bujać.
Wsadzić głowę pod kran? Urżnąć ją sobie? Jakiś inny cudowny środek? Pliz, jutro MUSZĘ być w robocie i muszę być względnie kompatybilna z otoczeniem, a w moim obecnym stanie ta kompatybilność jest mocno zaburzona.