Ostatnio jest mi coraz trudniej ogarnąć się z pracą zawodową, opieką nad małym dzieckiem, sprzątaniem i gotowaniem. Zastanawiam się czy ja może jakaś niezorganizowana jestem czy po prostu wypalają mi się rezerwy...Nie ma mnie w domu w tygodniu około 9,5 - 10 godzin, wracam bardzo stęskniona do jeszcze bardziej stęsknionego Dziecka (1,5 roku). Najchętniej zajmowałabym się tylko Nim, a tu jeszcze czeka na mnie i ogarnięcie mieszkania i jakieś ugotowanie czegoś tam (nie co dziennie, oczywiście). Brakuje mi słońca i snu. Nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego jednocześnie. W weekend trzeba znaleźć czas i na długi spacer i na sprzątania i na ugotowanie jedzenia na kilka dni. Padam na paszczę o 22 i połowa rzeczy czeka na następny dzień. Mam nadzieję, że to nierozgarnięcie to kwestia wyczerpania pracą i jesieni i na stałe mi tak już nie zostanie

.S. Rzadkością jest komp włączony o tej porze, normalnie zasuwam w trybikach domowych (odkurzacz, pralka, kucharka, prasowarka.zabawiarka

, ale dziś Dzieć śpi, a ja po męczącym dniu w pracy - rezygnuję z "trybików". Też czasem tak macie, czy tylko jaka jestem ostatnimi czasy? P