Dodaj do ulubionych

A pies...?

08.11.12, 11:41
Otóż chcielibyśmy mieć psa.
Na razie mamy tylko dwa koty i dziecko, ale zastanawiamy się nad psem. Labradorem konkretnie, z dobrej hodowli. Szczerze mówiąc nie bardzo mam pojęcie, przynajmniej na razie, jak rozpoznać porządną hodowlę, wiem jeszcze bardzo niewiele, ale się dowiem.
Od razu, żeby nie było histerii, zastrzegę się, że nie chcę psa dla dziecka. Chcę psa dla psa.
I nie wiem, zastanawiam się. Mieszkanie nie za duże, 55m2, dwa koty. Dziecko zwierzaki uwielbia, przynajmniej koty, ale jakby bez wzajemności. Jak pies to zniesie? Czy w ogóle labrador to jest dobry wybór? Biorę pod uwagę, oczywiście, koszty utrzymania, kwestię wyprowadzania i tak dalej, ale nie wiem, czy team w postaci dwóch kotów, małoletniej i psa jest do ogarnięcia, czy taki pies będzie się dobrze czuł, czy ta rasa to jest dobry wybór.
Zależy mi na psie, ale jeszcze bardziej mi zależy na tym, żeby nie zrobić mu krzywdy.
Co powinnam szczególnie wziąć pod uwagę? A jeśli już kupować, to może macie jakieś konkretne namiary? Z kim mam rozmawiać na ten temat?
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: A pies...? 08.11.12, 11:54
      Nie zdecydowalabym sie na labradora w mieszkaniu. Mamy takiego psa (plus dwa koty, swinki i kury) ale my mamy dom i bardzo duzy ogrod, a i tak oprocz tego raz dziennie pies musi sie wybiegac. Generalnie nie decydowalabym sie na zwierzeta w mieszkaniu, bo one potrzebuja przestrzeni. Moje koty chodza calymi dniami, poluja, w domu to one spia i czasem korzystaja z kuwety jak lejewink Moze przemysl nie tyle pomysl psa ile rase.
      • izak31 Re: A pies...? 08.11.12, 11:58
        dokładnie. Labrador to 40 kg zywej radości. Poza tym to pies, którzy potrzebuje pracy z człowiekiem. nie spaceru w formie łazenia tylko czegoś intelektualnego (no ale nie rozwiązywania krzyzówekwink)
        • aneta-skarpeta Re: A pies...? 08.11.12, 12:01
          tez uwazam, ze labek jest zbyt duzy i zbyt zywy

          jego trzeba złachac, zając i moze byc meczacy dla dziecka małego

          jako szczeniak bedzie duzy i bedzie gryzł, zaczepiał skakał, do momentu az nie zmądrzeje
          • najma78 Re: A pies...? 08.11.12, 12:08
            jako szczeniak bedzie duzy i bedzie gryzł, zaczepiał skakał, do momentu az nie zmądrzeje

            Nasz spedza wiekszosc czasu w ogrodzie (mlode osobniki kopia dziury), a zabawy z kotami (stare cwaniaki) mroza krew w zylach wink Oprocz tego codziennie dlugi spacer w naszym wypadku na polach bo mieszkamy blisko wsi.
            • aneta-skarpeta Re: A pies...? 09.11.12, 08:43
              no własnie, jak masz ogród to mozna wygonic na dwór zeby sie wymęczył.
              u nas okres najgorszy był okres jak był już duży, a jeszcze głupismile
    • pszczolaasia Re: A pies...? 08.11.12, 12:02
      jesli chodzi o kontakt z dziecmi to labradory to rasa wymarzona dla dzieci. nie kumam dlaczego nie mozna kupic psa dla dziecka i czemu miala byc z tego powdu histeria? pewno cos mnie ominelosuspicious
      my mamy w domu owczarka kaszubskiegowink charakterna bestyja ale my tez jestesmy charakterni wiec do nas pasuje.
      • kawka74 Re: A pies...? 08.11.12, 12:48
        ni
        > e kumam dlaczego nie mozna kupic psa dla dziecka i czemu miala byc z tego powdu
        > histeria? pewno cos mnie ominelosuspicious


        Ominęła Cię niejedna awantura na forum wink
        Chcę strasznie, strasznie tego psa, ale jeszcze straszniej nie chcę mu zrobić krzywdy, dlatego jestem ostrożna.
        • pszczolaasia Re: A pies...? 08.11.12, 14:07
          jakiej krzywdy na Boga. no chyba zes psychopatka ktora bedzie do psa z dubeltowy strzelac albo do drzewa przywiazywac dla funu to sie przyznaj tu od razu to nie bede namawiac.

          z psem jak z dzieckiem. proste. trzeba wychowywac i duzo spacerowac- i to do konca ejgo zycia. a skoro napisalas ze dla ciebie to nie problem to ja dwa razy problemu nie widze. to mityczne spacerowanie to nie jakas tam znowu tragedia bez przesady. pies spokojnie w nocy wytrzymuje. wiadomo jak maly to jak male dziecko i trzeba mu na sam poczatke przygotowac jakies miejsce na tego typu ekscesysuspicious typu siku czy kupa..ale jak u dziecka ten etap szybko mija. w kazdym razie szybciej niz u dziecisuspicious trzeba psa wychowac i byc konsekwentym.
          55 metrow i labrador to nie znowu jakas tragedia. ja mam 52 metry i tak jak pisalam owczarka kaszubskiego (35 kilo aktualnie bo sie chlopina mi w tempie zastraszajacym kurczysad w koncu ma juz 12lat...) i jest drobny problem jak wszysy wychodzimy na spacer bo kazdy chce byc pierwszy- dzieci na wyscigi z psem ale da sie to przeciez ogarnac...
          przeciez twoje dziecko nie ma 3 miesiecy dobrze pamietam? tym bardziej ze piszesz ze na czas spacerow mozesz z kims dzieciaka zostawic to nie wiem o czym tu myslec.
          skoro masz koty to masz jakas tam przeciez wiedze na temat pielegnacji i zwierzat i ludzi i konserwacji powierzchni poziomychwink
          labradory sa dla dziecka stworzonesuspicious tylko trzeba je ulozyc..ale naturalna predyspozycje do kontaktow z dziecmi wlasnie maja.
          mi sie osobiscie akurat niespecjalnie podobaja wole kaukazy. ale nie bede ich miec chyba ze wygram w lotto i kupie sobie dzialke hektarową albo dwuwink
          • twoj_aniol_stroz Re: A pies...? 08.11.12, 21:14
            Hm, w rodzinie jest labrador i powiem tak: to jest pocisk dużego kalibru naładowany dziką, nieokiełznaną radością, mający w nosie ewentualne przeszkody na drodze do człowieka, którego ów pies chce obdarzyć swoją miłością big_grin Obecnie suka w naszej rodzinie ma 2 lata i powoli staje się bardziej dojrzała i mniej szalona w okazywaniu miłości. Ale nacisk tu jest na powoli smile Nie wyobrażam sobie tego psa w mieszkaniu 55 m w towarzystwie jeszcze dwóch kotów. Labradory mają niesamowite pokłady energii a przy tym nie są powściągliwe w okazywaniu uczuć, które z nich buchają niczym gejzer. Oczywiście można labradora upaść, co jest bardzo łatwe przy ich łakomstwie, tylko czy to do końca o to chodzi?
    • dorotakatarzyna Re: A pies...? 08.11.12, 12:03
      Z doświadczenia ci powiem, że ciężko jest mieć małe dziecko i psa, bo jest problem ze spacerami. Albo ciągniesz dziecko ze sobą, co wieczorami i przy złej pogodzie jest niemiłe, albo zostawiasz same. Już trzylatkę zostawiałam samą, bo pies musiał wyjść.
      Poza tym szczeniaki zawsze niszczą. Znajomi wzięli labradora, a że oboje pracują, to zdążył sporo w mieszkaniu naniszczyć. Żałowali że go wzięli. Labrador szczeniak jest śliczny i słodki, dorosły już nie.
      Koty psa przyjmą bez problemu - moje trzy ostatniego szczeniaka uznały za normalną rzecz, nawet się nie zdziwiły. Ale wy chyba ciasno macie... U mnie ponad trzydzieści metrów więcej...
      • dzidka-dwa Re: A pies...? 08.11.12, 12:25
        Podzielam zdanie a propos spacerów. Nie wiem, w jakim wieku jest twoja córka.Może już na tyle duża, że zostanie w domu te pół godziny sama. Ja mam niespełna trzylatka i psa. I męża, który pracuje poza domem i mamy go tylko na weekendy. I powiem szczerze, że gdyby mi ktoś te 4 lata temu powiedział, że rok później będę miała dziecko to nigdy nie przygarnęłabym psa. To jest na prawdę cholerny obowiązek i powiem wprost... uwiązanie. Rano przed wyjściem do pracy/przedszkola zaliczamy obowiązkowy spacer z psem. A pogoda ostatnio nie nastraja do spacerów o 7 rano. po pracy lecę pędem do przedszkola i z wywieszonymi językami gnamy do domu bo psa trzeba wyprowadzić. A młody zaczyna się ostatnio buntować, bo jest zmęczony po przedszkolu itp. I teraz kombinuję, która z sąsiadek go przygarnie na te pół godziny. A czasem niestety spacerujemy oboje, i o ile latem były to przyjemne spacery to teraz niestety coraz częściej pada, jest zimno - słowem nic przyjemnego dla dziecka. Mój pies tez nie należy do ras malutkich, takich co im wystarczy siku pod blokiem i do domu. Mam charta, który chciałby sobie pobiegać. I mam cholerne wyrzuty sumienia ze ta psina siedzi sama w domu, a potem zalicza tylko taki spacer na odwal się ale co mam zrobić? nie mam sumienia go nikomu oddać, choć znajomi pukają się w czoło jak słyszą moje skargi i radzą mi oddanie psa. Ale jak można oddać członka rodziny? Dłuższy spacer funduję psu późnym wieczorem, gdy syn już śpi. Ale to też z duszą na ramieniu wychodzę z domu bo co będzie jak się kiedyś obudzi a mnie nie będzie? Powiem szczerze, że nasze życie od poniedziałku do piątkowego wieczoru jest podporządkowane psu. i mam tego serdecznie dosyć. Ale przecież tego nie zmienię. Więc radzę się porządnie zastanowić zanim przygarniesz psa. Chyba, że siedzisz sobie w domu a do pomocy masz na codzień męża.
    • guderianka Re: A pies...? 08.11.12, 12:10
      Mimo że chcesz psa dla siebie a nie dla dziecka-wlaśnie ten wybór to trafny wybór. Labradory nadają się do domów z dziećmi, są przyjacielskie, bezpieczne dla dzieci, przywiązują się. Labrador mojego teścia "ukochał" sobie Młodszą, pilnował jej, asekurował na schodach, pozwalał by grzebała mu w pysku, w misce, zabierała zabawki. Zaakceptował kota który przybył do domu (mein kun, jadł mu z misku , spał w psim koju) a po jego zaginięciu dwa brytyjczyki -żyją sobie bez konfliktów wink
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/4brI0DYf9bvHrxam4X.jpg
      Musisz uważać na dietę, pies lubi mieć dużo ruchu, rasa ma skłonno sc do dyspazji

      Uważam, ze to świetny wybór smile-te psiska potrafią byc kochane smile
      • thorgalla Re: A pies...? 08.11.12, 14:42
        Ej co robi tu zdjęcie mojego dziecka? big_grin
        • anyx27 Z małych ras west albo cavalier 08.11.12, 15:13
          2 lata temu zaczęłam dojrzewać do zakupu psa. Ze względu na to, iż mam nieco ponad 70mkw i niewielki ogródek (choć za domem staw i pola - jest gdzie biegać z psem), wiedziałam, ze będzie to raczej mała rasa. Pies miał być mały, ale żywiołowy, aktywny, rodzinny, akceptujący dzieci. Po zapoznaniu się ze specyfiką wielu ras, wybrałam dwie. West highland white terrier i Cavalier king charles spaniel.

          https://www.kuchniapupila.pl/files/1062482281/west_highland_white_terrier1.jpg

          https://4.bp.blogspot.com/-eyiKAwLjfyk/Toku-aXb1UI/AAAAAAAAAkQ/RTWFOjwBL-g/s1600/cavalier_king_charles_spaniel-13617.jpg

          Ostatecznie stanęło na tym pierwszym i od 1,5 roku mieszka z nami nasza psica.
          Wybór był bardzo dobry smile
          Choć nie wykluczam, że za jakiś czas dołączy do niej koleżanka Cavalierka.

          Decyzja o przyjęciu do domu psa musi być przemyślana, konkretne rasy mają też specyficzne wymagania.

          Musisz pamiętać, że labek potrzebuje duuuuużo ruchu i nie lubi byc sam długo w domu, bo się nudzi. a jak się nudzi, to niszczy...
        • guderianka Re: A pies...? 10.11.12, 08:58
          smile)
    • yotsukaido Re: A pies...? 08.11.12, 12:13
      Też odradzałabym labradora w mieszkaniu. To są b. żywiołowe psy. Polecam rasę, ale trzeba mu poświęcić dużo czasu i uwagi. Grzeczny labrador to zmęczony labrador. Jak chodziliśmy na szkolenie z naszym, to właśnie labradory były najbardziej rozbrykane i energiczne w całej grupie psów. Nasz miał totalne ADHD tak do 5-6 roku życiasmile Zjadał i gryzł wszystko - na przykład w ogrodzie wszystkie drzewka były kompletnie obdarte z kory do wysokości, do której zdołał dosięgnąć. Ludzie, którzy też chodzili z nami na szkolenie, a mieli labradora w mieszkaniu(mieli już wcześniejsze doświadczenia z tymi psami) specjalnie przygotowali mieszkanie np. nogi od stołu powkładali w jakieś rury, żeby ich nie poniszczył. No i kłaków jest pełno. My zdecydowaliśmy się na laba, chociaż myśleliśmy też o goldenie, ale przeważyła kwestia, że laby maja krótszą sierść, więc i mniej sprzątania i pielęgnowania. Może i nie trzeba go tak często wyczesywać, ale jego sierść jest wszędzie - w pomieszczeniach, do których ma dostęp, zrezygnowaliśmy z wykładzin i dywanów. Poza tym jest najukochańszym psiakiem na świeciesmile Ale nie zdecydowałabym się na tę rasę, gdyby miał być w mieszkaniu.
      • najma78 Re: A pies...? 08.11.12, 12:19
        Ale nie zdecydowałabym się na tę rasę, gdyby miał być w mieszkaniu.

        Ja tez nie. Trzeba tez wziac pod uwage samopoczucie psa, on tez bedzie sie meczyl w mieszkaniu.
    • czarnaalineczka Re: A pies...? 08.11.12, 12:23
      a miałaś już wcześniej psy ?
      może jedna mniejsza i spokojniejsza rasa
    • joanna_poz Re: A pies...? 08.11.12, 12:32
      rasa przewspaniałasmile dla dzieci, z dziećmi - super.
      ale podpiszę się pod tym, co juz tu napisano parę razy - nie do mieszkania 55 metrowego.

      mam takowego "cielaka", ponad 40 kg i jak zdarza nam się pojechac z nim do kogoś w mieszkaniu to on tam się ledwo mieści i męczy.
      jak się rozlozy na srodku - nie przejdzie sięsmile

    • dzoaann Re: A pies...? 08.11.12, 12:33
      Labki sa super, ale potrzebuja serio duuuuzo ruchu i zajecia, bo z nudow glupieja i niezcza. I dlugo sa jak wielkie szczeniaki. Pomysl moze nad inna rasa, nie tak aktywna. Polecam dogomania.pl tam mozesz poczytac o roznych rasach, wypowiefzi ludzi i sobie wyrobic opinie na rozne rasy. Ja mam sznaucera mini- tez fajna rasa dla dzieci, tez aktywna, ale do opanowania. No i nie sieje zadnych zniszczen. Gdy jako szczeniak skakala na córkę wtedy 3 latke to nic jej nie zrobila, tali labek paromiesieczny juz wielki, a jeszcze glupiutki moze byc ciezki do opanowania- nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale pomysl i o tym.
      • heca7 Re: A pies...? 08.11.12, 12:44
        Dopasowałabym gabaryty psa do wielkości mieszkania suspicious
        Teraz w modzie są Labki i Goldeny a jest przecież tyle innych ras , które są równie miłe dla dzieci, wesołe, inteligentne ale....mniejsze wink
        Poszukaj jeszcze, bo ja psa nie odradzam tylko, że z Labkiem będziecie się wspólnie męczyć.
        • dzoaann Re: A pies...? 08.11.12, 13:08
          wlasnie, to jakas fiksacja na te rasy, a potem na spacerach widuje taki kilkuletnie labki upasione na maksa, bo wlascicielowi nie chce sie tyle ganiac z psem. Albo haszczaki, te to juz w ogole maja przechlapane, bo rzadko kto z nimi pracuje tyle ile potrzebuja...
    • wiu Re: A pies...? 08.11.12, 12:39

      Ja też ostatnio rozważałam "a może pies...?". I najwiekszym znakiem zapytania było właśnie wyprowadzanie go. Co prawda dzieci odprowadzam do przedszkola na 08:30, o 09:00 jestem w domu a do pracy wyjeżdżam dopiero o 09:45 = mam przed pracą 45 minut czasu, ale...po pracy dom zaludnia się dopiero ok.17:15 = pies siedziałby w domu sam te 7.5 godz. = co z siku/kupą??? My mysleliśmy o owczarku niemieckim, berneńczyku, labradorze...a to sa już duże psy i do kuwety raczej robic nie będą.... 7 godzin raczej nie wytrzymają. Mieszkamy w domu, ale jeszcze z jednej strony jest nieogrodzony. Kiedy już ogrodzimy (za rok) to bałabym się zostawiać rasowego psiaka ot-tak biegającego po posesji (z powodu np. kradzieży). Rasowy psiak - żeby przeciwdziałać nielegalnym hodowlom oraz wykluczyć różne choroby. I mamy zagwozdkę. Zostaje jeszcze problem pt. opieka/wychowanie psa od szczeniaka - można wziąć urlop np. na miesiąc, ale co potem...??? Nie zostawię przeciez takiego młodziaka samego...

      Szkoda...
    • kawka74 Re: A pies...? 08.11.12, 12:45
      Niby przeczytałam na stronie którejś hodowli, we wskazówkach dla chętnych, że labrador potrzebuje nie tyle domu z ogrodem, ile porządnego wybiegania, ale mam spore wątpliwości. Długich spacerów możemy mu dostarczyć (nam też to dobrze zrobi), w razie czego ma kto zająć się dzieckiem, gdyby absolutnie nie mogło wyjść ze mną/mężem i psem, bałagan, sierść i cielsko w korytarzu też mi nie przeszkadza (koty też są niezłe w te klocki), mamy też do ewentualnej dyspozycji dom z ogrodem na długie wakacje, ale i tak boję się, że pies będzie się męczył uncertain Chcę psa, w labradorach się zakochaliśmy (najpierw mąż, a długo, długo potem ja) i inna rasa raczej nie wchodzi w grę, ale nie chcę go mieć na sumieniu.
      • najma78 Re: A pies...? 08.11.12, 12:56
        Pracujecie? Ile, jak dlugich i w jakich miejscach tych spacerow dostarczycie? To sa wazne kwestie, naprawde. Te psy sa energiczne, zywiolowe, moga zniszczyc wiele sprzetow w mieszkaniu miedzy spacerami. No i sa duze, a mieszkanie 55m jest male. Mieliscie wczesniej psa? To inna bajka niz kot. Moje koty spia i beda tak spac jeszcze pare godzin, potem wyjda z domu i wroca po paru godzinach. A pies wlasnie szaleje w ogrodzie, ma specjalny wlasny duzy wybieg i tak szlaleje juz dwie godziny, co jakis czas do niego wychodze, rzuce pilke, patyk, poglaskam itd. ale do domu mu sie nie chce. Dzieci wroca ze szkoly po 3, wtedy wroci i bedzie je zaczepial az do wieczora, wieczorem na pola zeby pobiegal, na godzine na pewno. W kocu zasnie.wink
      • vivaluna Re: A pies...? 08.11.12, 13:06
        A masz jakieś pojęcie o szkoleniu psów? Każda rasa jest "fajna" pod warunkiem, że zna się niuansy "obsługi". Ja osobiście dostaję wysypki jak widzę kolejnego labka na moim osiedlu. W nieodpowiednich rękach te psy stają się beznadziejne. Mają dużo energii i lubią sobie poskakać po innych psach i ludziach, mają sporo siły i masy więc dla laika są trudne do opanowania - ciągle widzę właścicieli labków przeciąganych po trawnikach w stronę potencjalnej "ofiary". Bywa, że w wyniku złego szkolenia i małej dawki ruchu stają się agresywne i nadpobudliwe.
        Dobrze wyszkolony labek jak najbardziej na tak, rozpasany, zapasiony na nie.
        Mniej kłopotliwe w obsłudze są małe rasy z grupy IX-ozdobne i do towarzystwa lub niewielkie owczarki np. sheltie.
        No i uwaga - labek nie tyle potrzebuje wybiegania co pracy specyficznej dla rasy np. aportowania, pływania, pracy węchowej. Wybiegania to potrzebuje np. husky czy chart.
          • czarnaalineczka Re: A pies...? 08.11.12, 13:44
            fake tongue_out powinien byc na kanapie albo w fotelu tongue_out
          • vivaluna Re: A pies...? 08.11.12, 14:01
            Każdy pies potrzebuje snu - jest to od 14 do 18 godzin w zależności od rasy wink
            • majenkir Re: A pies...? 09.11.12, 12:59
              vivaluna napisała:
              > Każdy pies potrzebuje snu - jest to od 14 do 18 godzin w zależności od rasy wink

              Chart potrzebuje 23. Pies idealny big_grin.
        • kawka74 Re: A pies...? 08.11.12, 14:12
          > A masz jakieś pojęcie o szkoleniu psów?

          Nie mam i właśnie dlatego pytam.
          Naprawdę nie zamierzam mieć psa po to, żeby go utuczyć i złożyć na kanapie (i jeszcze pilota mu dać wink ).
          U nas na osiedlu labradorów jest mało, ale ostatnio widziałam takiego przeciągającego swoją panią po trawniku...
          • vivaluna Re: A pies...? 08.11.12, 14:28
            Czasami to utuczenie to dla niektórych jedyny sposób na to aby pies przestał fiksować i zamienił się w spokojnie toczący się walec.
            Jak nie masz pojęcia co do szkolenia to polecam abyś po nabyciu psa skontaktowała się z dobrą (ważne aby była dobra), psią szkółką - tam nauczysz się podstaw obsługi psa tak aby był niekłopotliwym towarzyszem i nie zadeptał ci dzieciaka.
            Pamiętaj, że labki są znane z tego, że lubią sobie pogryźć mieszkanie jako szczeniaki np. wcinają listwy przypodłogowe.
        • pszczolaasia Re: A pies...? 08.11.12, 14:19
          po prostu pieknebig_grinbig_grin
        • vivaluna Re: A pies...? 08.11.12, 17:55
          No właśnie - szetland! Niewielki, inteligentny pies - owczarek, bardzo delikatny w stosunku do małych istot, rzadko agresywny, łatwo się uczy, chętny do współpracy. Ze względu na niewielkie gabaryty jest łatwy w "transporcie" zarówno samochodem jak i komunikacją miejską. Ja mam już drugiego i polecam. Uwielbia agility, frisbee, pracę węchową, aport, sztuczki a w wolnych chwilach jest niekłopotliwym leniuchem. Moje szetlandy uwielbiają dzieci w stosunku do obcych dorosłych zachowują stosowny dystans.
    • bea.bea Re: A pies...? 08.11.12, 12:56
      jestem monotematyczna.....o rasie wszystko tusmile o charakterze wymaganiach spacerowych ...mam 60 m i takiego...i dziecko...wszystko kompatybilne...
      www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/
      • bea.bea Re: A pies...? 08.11.12, 12:58
        a dokładniej smile
        www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/a-psychika_sila_spokoju.html
        • ona3010 Re: A pies...? 08.11.12, 13:43
          poważ obracam sie w "psim temacie" zawodowo nie ma to roznicy czy jest dom czy mieszkanie, grunt pies musi byc wybiegany.
          Jest nagminne to ze jak ludzie maja psa w dmoku to nie wyprowadzaja go na spacery uncertain
          A laek dla dzieci i rodziny jest właściwy.
    • kawka74 Re: A pies...? 08.11.12, 14:09
      Niniejszym dementuję, że to z powodu mody - ba, nie miałam pojęcia, że moda na labradory istnieje, bo psie tematy mnie nie interesowały. Po prostu poznaliśmy osobiście labradora i to był strzał w dziesiątkę - pomiędzy gazylionem innych poznanych psów.
      Uprasza się również o nietraktowanie mnie jak idiotki z powodu niewiedzy - otóż przyznaję, że NIE WIEM, nie znam się za dobrze na konkretnych rasach, i dlatego właśnie pytam. Gdybym wiedziała, siedziałabym cicho ;p
      • dzoaann Re: A pies...? 08.11.12, 14:16
        a kto cie traktuje jak idiotke? dostalas wiekszosc w miare merytorycznych wypowiedzi- labki trudne psy, potrzebuja duzo ruch, aktywnosci fizycznej i psychicznej, dlugo sa szczeniakowate, w zwiazku z tym nadaktywne, trzeba umiec ulozyc, by nie zepsuc psa. Wiekszosc labkow mi znanych to psy rozpuszczone, brane pod wplywem impulsu, mody, bo to taki fajny piesio dla rodziny... ten poznany przez ciebie labek pewnie byl dobrze ulozony. Pytanie, czy tobie tez sie uda? Trzeba duzo wiedziec, plus przedszkola, szkolenia, konsekwencja itp.
        Ja tez zakladalam na tym forum watek o psie, tez mnie z deka zjechano, ale dobre to bylo, bo temat psa i wybranej przeze mnie rasy przemyslalam na sidma strone, zanim podjelismy ostateczna decyzje.
        • kawka74 Re: A pies...? 08.11.12, 14:35
          > a kto cie traktuje jak idiotke?

          Nikt, ale tak na wszelki wypadek piszę, bo to różnie bywa.
          Za rady bardzo dziękuję, wielu rzeczy się dowiedziałam smile
      • pszczolaasia Re: A pies...? 08.11.12, 14:17
        dementuje o modzie na labradory. teraz jest moda na te male szczekajace biale toto:
        https://pu.i.wp.pl/k,NjIzMTMwNDcsNDUyMTQxNTM=,f,dscn0100_edited.jpg
        u nas na dzielni lata ich chyba z 10.
      • bea.bea Re: A pies...? 08.11.12, 14:19
        kawka..na animal planet leci fajny program...wszystko o psach 101... tam możesz wiele się dowiedzieć...na youtubie tez znalazłam..smile
        www.youtube.com/results?search_query=wszystko+o+psach+101&oq=wszystko+o+psach+101&gs_l=youtube.3...29803.32053.0.32361.4.4.0.0.0.0.145.457.1j3.4.0...0.0...1ac.1.K7nGzikfoUw
        • bea.bea Re: A pies...? 08.11.12, 14:23
          o tusmile
          www.youtube.com/watch?v=0cj81wHmfXc
    • nanuk24 Re: A pies...? 08.11.12, 15:33
      nie idz ta drogatongue_out
    • hamerykanka Re: A pies...? 08.11.12, 15:52
      To i ja swoje trzy grosze dorzuce, jako posiadaczka malego dziecka i dwoch duzych psow.

      Co prawda my mamy dom i ogrod, ale trzeba i tak wyprowadzac na spacery. Corka ma w tej chwili ponad 4 lata i nie chce i nie moze zostac sama, kiedy wychodzi sie z nimi, wiec robimy zmiany, jedna osoba zostaje z nia w domu, druga wychodzi z psami. Dopiero kiedy mala zasnie gleboko, mozemy sobie pozwolic na niedlugi spacer razem po naszej ulicy, w przypadku gdyby jednak obudzila sie i zaczela plakac. Z kolei spacer z nia i dwojgiem psow to taka logistyka, ze glowa boli, bo dwa psy na smyczach, a gdzie dziecko? Z kolei ona wtedy ma tendencje do opozniania, a psow nie cieszy spacer z predkoscia -no coz-malego dziecka. To jest uwiazanie.
      Po drugie-labki i retrievery przoduja w statystykach ugryzien w Stanach, bo ludzie mysla ze sa takei slodkie i kochane, duze zabawki, a zapominaja ze to jednak sa duze psy i jak kazdy pies, wymagaja minimum tresury. czy znajdziesz czas, zeby uczyc swojego psa podstawowych zasad posluszenstwa? A jesczze lepiej-jezdzic z nim na kursy?
      U nas do tej pory jest tak, ze nie moge wziac obu psow na kurs przypominajacy posluszenstwa, jesli jest tylko jeden dzien i godzina tego treningu w tygodniu. Ktos musi zostac z dzieckiem. Dziecko na treningu wprowadza chaos i rozprezenie, wiec albo jeden rodzic zostaje w domu z dzieckiem, albo wynajmujesz opiekunke. U nas moj maz zostawal z dzieckiem, ja jezdzilam na dwa rozne kursy z nimi w tygodniu, problem jest teraz taki ze sluchaja komend tylko ode mnie bo ja z nimi pracowalam, maja go gdzies, ciagna na smyczy-dla kontrastu przy mnie jedna z nich jest zaawansowana Rally obedience, reaguje na gesty i nie musi miec nawet smyczy; druga jest zaawansowana w posluszenstwie-i nie przeklada sie to na posluszenstwo wobec meza bo nie ustalil sobie pozycji w sforze. Jesli ja powiem siad, natychmiast siadaja-jesli powie on-dostaje tylko spojrzenie, musi powtorzyc komende kilka razy ew. szarpnac smycza. Tak wiec oboje z was musielibyscie pracowac z psem-ciagniecie na smyczy przez duzego psa to zadna frajda, szczegolnie jesli obok drepcze dziecko i na nie tez musisz zwracac uwage. A pewnie niejeden raz chcialabys wyjsc z dzieckiem na spacer, przy okazji wyprowadzic psa i zrobic zakupy w pobliskim sklepiku?
      Psy gryza i nie ma na to rady-do ok pol roku cala rodzina bedzie pogryziona-nawet przy karceniu, wychodzeniu z pokoju za kare itp itd. Jesli dziecko jest male, bedziesz miala pelne rece roboty przez ten czas, pilnowac ich oboje. Bedziesz miala wojny w domu o zabawki-dziecko uzna ze zabawki psie sa jej i nie bedzie chciec oddac, pies bedzie uwazal to samo. Na szcescie po dwoch latach jest duzo lepiej (glownie ze strony dziecka), ale pokoj dziecka dalej zamykamy bo kradna i pluszaki i Barbie-jedna psica jest milosnikiem plastiku i z upodobaniem ukrywa sie z nimi odgryzajac raczki i nozkismile

      I tak dalej i tak dalejsmile


      -


      ak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • hamerykanka Re: A pies...? 08.11.12, 16:24
        Ja bym polecala Cavalier King Charles Spaniela-jeden z nich pracuje w dogoterapii u nas i jest niesamowity, dobrze ulozony, kocha dzieci..no i jest sporo mniejszy od labka. Oczywiscie jw-wymaga to duzo cwiczen i nauki, jak z dzieckiem. Juz teraz poczytalabym sobie jak postepowac z psim dzieckiem.
        Pies , niezaleznie od wielkosci i rasy, wymaga swojego kacika, do ktorego moze sie schronic, w ktorym nikt mu nie bedzie przeszkadzal i dziecko nie ma tam wstepu-u nas sprawdzaly sie klatki, psice traktowaly je jako swoje domki. W klatkach mozna je bylo zamknac kiedy musialam gdzies pojechac, zeby nie niszczyly domu i nie obsikiwaly. Zwykle wtedy szly spac, ale mialy tez tam gryzaki do zabawy. Musisz wtedy przyzwyczaic sie do rytmu-pies spi w nocy w klatce; po pobudce natychmiast jest zabierany na dwor (jesli jest to male szczenie lepiej na rekach, zanim posika po drodze do drzwi), to samo co dwie godziny; po kazdym posilku i przed snem. Rowniez kiedy jestes bardzo zajeta i nie mozesz go pilnowac, wsadzasz psa do klatki z zabawkami-chodzi o to, zeby nie niszczyl i nie zalatwial sie w domu kiedy nei mozesz tego widziec. Kiedy dziecko mu za bardzo dokucza-rowniez moze sie tam schronic, a dziecko musi byc uczone ze wtedy pieskowi daje sie spokoj-nie wolno wlazic do klatki za nim czy wsadzac reki. To jest jego terytorium.
        Przy posilkach rowniez musisz nadzorowac-wiele psow rozwija instynkt bronienia miski i musisz byc i widziec zeby w razie czego interweniowac, np gdy dziecko zblizy sie do miski i pies zaczyna warczec. Musisz wiedziec, co w tym przypadku zrobic-pomoga ksiazki i DVD o wychowaniu szczeniat.
        Co do hodowli-warto wybrac takie, gdzie psy z tej hodowli zdobywaja wystawy-tacy hodowcy maja lepszy material; psy sa poprawne i dobre pod wzgledem budowy (choroby i leczenie to duzy wylom w domowym budzecie), warto szukac takich ktore rowniez maja psy selekcjonowane tez pod wzgledem psychiki. Hodowle, ktore maja tylko dwa psy i je rozmnazaja to tz backyard breeders czyli hodowcy domowi, ktorzy po prostu rozmnazaja je dla pieniedzy -owszem cena bedzie o polowe nizsza niz z hodowli wystawowej ale w zamian dostaniesz..no wlasnie. Psy moga miec dysplazje i inne choroby genetyczne, wady wrodzone a ciebie beda czekaly wizyty w klinikach i duze rachunki. Unikaj tez wielkich hodowli po kilkadziesiat psow-hoduja tylko na sprzedaz bez dbania o jakosc. Jesli pojedziesz do hodowli, popros o mozliwosc obejrzenia jej calej, rowniez rodzicow-wielu sprzedaje pokazujac tylko szczeniaki przyniesione do domu, a psy sa w garazu czy w klatkach.

        Ja szukalam swojej hodowli ponad pol roku. Przegladalam fora tematyczne, gdzie ludzie wypowiadali sie o hodowlach i jakosci szczeniat , o warunkach w nich panujacych . Kiedy wyselekcjonowalam kilka (na ktore moglam sobie pozwolic, bo ceny roznia sie znaczaco), zaczelam o nich czytac, co pisza ludzie majacy z nich psy; jakie maja problemy, jak zachowywal sie hodowca w czasie sprzedazy, czy zapewnia potem pomoc i kontakt po sprzedazy. Wypelnialam ankiety, gdzie pytania byly szcegolowe, od wysokosci dochodu w domu, do innych zwierzat w dmu, czy dom czy mieszkanie, czy posiadasz ogrodzenie itp. W koncu znalazlam jedna , gdzie spodziewali sie w najblizszym czasie szczeniat, dalam zaliczke. Hodowczyni dobermanow od 20 lat; dobermany do jej hodowli sprowadzane z roznych innych hodowli (wymieszanie materialu genetycznego), psy wygrywajace wystawy (tylko dwoje przodkow w rodowodach bez czempionatow); kiedy sczenieta rosly dostawalam szczegolowe emajle ze zdjeciami i opisami ich zachowan. Kiedy mialy 9 tygodni, pojechalismy po nie. Szczeniaki byly trzymane w domu i socjalizowane z ludzmi-nie baly sie obcych, byly odwazne i chcialy sie bawic; byly czyste i zadbane, o lsniacych oczach (zaropienie, brudna siersc, zaleknienie swiadcza o problemach). Obejrzelismy cala hodowle i mielismy okazje obejrzec rodzicow-rodzice byli w kennelach; w sumei bylo 10 doroslych psow, ktre byly rotacyjnie trzymane w domu. Moglam sie przekonac, ze choc bylismy obcy, psy traktowaly nas przyjaznie, trzy dorosle akurat mogly biegac swobodnie po posiadlosci i przywitaly nas jak wysiedlismy z samochodu; dostalismy papiery, po wypelnieniu byly wyslane do Stowarzyszenia Hodowcow Psow Rasowych (AKC) ; po przywiezieniu ich do domu moglam dzwonic i wysylac mejle w razie jakis problemow i watpliwosci.
        Dzis psice maja prawie dwa lata, sa bardzo dobre przy dziecku-nie widzialam zadnych oznak agresji w strone corki; maja bardzo zrownowazone psychiki i w tej chwili przygotowywane sa do dogoterapii. Przeszly kursy posluszenstwa od poczatku-najpierw 'domowych manier" dla szczeniat, potem podstawowej tresury i kursy przypominajace co dwa miesiace; dzieki czemu socjalizowaly sie od poczatku z innymi psami i obcymi ludzmi. W tym samym celu zabieram je od poczarku do marketow budowlanych (psy sa dozwolone, na smyczy), do parku i kolo placow zabaw, aby dzieci mogly je glaskac i bawic sie z nimi-ale tylko na smyczy i w mojej obecnosci, abym mogla interweniowac. Psy teraz spokojnie znosza glaskanie przez obcych i dotyk-bez problemu potem u weterynarza przechodza badania i zabiegi. Ale, jak widzisz, to wymaga ciaglej pracy.
    • myelegans Re: A pies...? 08.11.12, 16:38
      Nie rob tego labkowi, na niewielkiej przestrzeni, to bedzie dla niego stres. To duze i energiczne psy, lubiace podskakiwac, machac ogonem, i chyba, ze mieszkanie masz nieumeblowane, albo malo umeblowane, to bedzie sie czul jak slon w skladzie porcelany.
      Mielismy zawsze psy w domu, byly to wilczury, owczarki i takie wieksze rasy. W zasadzie wiekszosc czasu spedzaly na zewnatrz. Wpuszczalo sie je do domu prawie codziennie, bo zwyczajnie chcielismy sie z nimi bawic, ale zajmowaly soba tyle miejsca, ze po jakims czasie same prosily o wyjscie na zewnatrz.
      Bo jak sie polozyl taki jeden na podlodze w kuchni, to co rusz, go ktos okrakiem przechodzil, albo okrazal, wiec pies sie przenosil do przedpokoju, gdzie domownicy obchodzili i okrakiem przechodzili w drodze do lazienki.
      Przeszedl taki kolo stolu w kuchni, machnal ogonem, kubek stracil, albo co innego. Nasze psy mialy wybor mogly na zewnatrz pobiegac, a i tak trzeba je bylo wyprowadzac na pola albo do lasu na wybieganie codziennie. mielismy po jednej sztuce zawsze, ale zachowania byly podobne.

      To nie sa psy na male mieszkaniowe powierzchnie.
      • nanuk24 Re: A pies...? 08.11.12, 16:44
        popisze sie. Moj tez ma za dlugi ogon i za duzy leb i wszystko stracatongue_out
    • lolinka2 Re: A pies...? 08.11.12, 17:08
      Ja na 96m2 mam 1 kota, 2 dzieci i 3 psy. Ja postawiłam nie na psy z hodowli, tylko na schroniskowce "w typie".
      Najpierw był Zdzisław - "w typie sznaucera średniego" smile tylko po wypadku i innych przejściach. Na Zdzisławie 2 nieletnie nauczyły się podstaw opieki nad psem (wyprowadzanie; karmienie; sprzątanie kupy, bo pies wyszedł na zbyt krótki spacer; łapanie, bo "ktoś" mu niedbale szelki zapiął etc.). Po roku od zamieszkania z nami Zdzisława trafiła się spanielka z fatalnie przeprowadzoną sterylizacją (do szybkiego leczenia, bo zakażona). Aniela zrewolucjonizowała nasze życie totalnie i spowodowała, że zakochaliśmy się zbiorowo w spanielach smile Po pół roku (czerwiec 2012) do Zdzicha i Anieli dołączył nasz pierwszy Tymczasopies (czyli zostaliśmy domem tymczasowym dla spanieli) - Figo. Oba spaniele, w największej mierze dzięki naszej młodszej, obecnie 6-letniej, córce - pięknie się socjalizują, pozbyły się zachowań agresywnych (młoda jest mocno konkretna i niemal sekciarsko bombarduje miłością przy tym tongue_out), chodzą na smyczy itp. Między sobą (oraz z kotem) dogadują się rewelacyjnie. W rytm spacerów się wczuły i nie leją po kątach (oba spaniele na początku miały z tym problem). Dziecięce przejawy miłości znoszą (a dziecko znosi ich przejawy miłości oraz dezaprobaty momentami) cierpliwie. Figo (9latek) jest zresztą do wydania nadal....
      • miniofilka Re: A pies...? 08.11.12, 19:57
        Autorko wątku, nie wiem w jakim wieku masz dziecko. Jesli jest małe,a nie masz męża do pomocy to odpuść sobie posiadanie labka, choc to wspaniałe kochane zwierzątko. Ta rasa potrzebuje długich i intensywnych spacerów, więc jesli nie masz na czas spacerów z kim zostawić dziecka to wybierz innego pieska.
        Labrador tak naprawdę nie musi mieszkać w wielkim domu, wazne aby był wybiegany.
        Ja mam 52 m2 i mam labradorkę i spokojnie dajemy radę, sunia nie niszczy nic ale to dlatego bo jej spacerki są intensywne na maxa, dzięki niej od stycznia 10 kg zrzuciłambig_grin
        Dla dziecka nie polecam szczeniaka labradora tylko ułozonego dorosłego przedstawiciela tej rasy ze względu na ogromną żywiołowość szczeniaków, które szybko rosna i są w stanie niechcący ugryżć czy przewrócic dziecko w trakcie zabawy. W schroniskach jest wiele labradorów, polecamsmile Ja mam właśnie swoją kochaną Kesi ze schrona i nie żałuję, bo ona kocha naszą ośmiolatkęsmile Troszkę ją ułożyłam i mam psa idealnegosmile
        • sabka22 Re: A pies...? 08.11.12, 20:06
          Dokładnie,dzieci też musiałby mieszkać tylko w domku bo kiedyś dojdą do masy 40kg..bezsens.
          Ważne żebyś wychodziła z psem chociaż na godzinę dziennie pobiegać.
          Miałam ten dylemat 3 miesiące temu,ale zastanawiałam się co wybrać golden retrieviera czy labradora..po długich lekturach wybrałam goldena..ciut mniej zwariowany smile
          No i mamy Rikulińskiego,ma 4 miesiące,jest wspaniały smile
          Mam troje dzieci i jestem sama do 22,daję radę,wychodząc z małym biorę także psiaka i spacerujemy.
          To mój przytulas:

          https://images41.fotosik.pl/1832/83b4a88224832148gen.jpg

          Jesli byś chciała wiedzieć coś o rasie,zachowaniach to pisz na gazetowego.
          Powiem tylko krótko,Riko jako szczeniak nasikał mi może ze trzy razy i to na matę,ładnie prosi na dwór,uwielbia dzieciaki a szczególnie najmłodszego smile
          Jest jak moje czwarte dziecko.
          • nanuk24 Re: A pies...? 08.11.12, 21:28
            Ale zdajesz sobie sprawe, ze dla takiego psa chodzenie to za malo? Pies ten musi biegac, musi zuzyc energie, musi skakac, lapac, pokonywac przeszkody, aportowac. Godzina spokojnego spaceru dla psa, ktory potrzebuje kilka godzin ciezkiej pracy?
            • sabka22 Re: A pies...? 09.11.12, 08:23
              Ty wiesz co ty piszesz?ciężkiej pracy?
              Weterynarz Nam powiedział że do 18 mies życia psa nie należy go męczyć godzinnymi biegami bo będziemy mieli do czynienia z dysplazją..to nie są psy pracujące tylko i wyłącznie.
              Nasz biega wieczorami około godziny a w ciągu dnia wychodzimy na normalny spacer.
          • kawka74 Re: A pies...? 09.11.12, 09:09
            Pisz, pisz, wszystko napisz smile
            Wiem coraz więcej, ale to wciąż za mało.
          • majenkir Re: 09.11.12, 13:13
            sabka22 napisała:
            > Dokładnie,dzieci też musiałby mieszkać tylko w domku bo kiedyś dojdą do masy 40
            > kg..bezsens.


            Nie chodzi o "gole" kilogramy, jest jeszcze energia wink. Dogi czy mastiffy waza o wiele wiecej, a jakos ich "mniej" w domu.
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
            Charty
    • pibelle Re: A pies...? 08.11.12, 21:22
      Widzę, że bardzo chcesz tego laba smile
      To się da, ale jeżeli naprawdę zależy Wam, żeby nie działa mu się krzywda, po prostu dokładnie przemyślcie czy jesteście w stanie spełnić jego potrzeby.
      Czyli na przykład zawsze i bezwzględnie dzień w dzień jakieś łącznie 1,5- 2h na dworze.
      Z tego bita godzina to musi być nie spacer, wyprowadzanie, tylko solidna aktywność podczas której pies się porządnie wybiega, wybawi i zmęczy.
      Dobrze zmęczony labrador nie będzie demolował mieszkania, żarł butów, mebli i urządzał dzień w dzień rozpierduchy po żyrandol, bo będzie w domu głównie zalegał i odpoczywał.
      Ale labrador, który nie jest zmęczony, zrobi wszystko co powyższe i jeszcze doda coś od siebie.
      Macie w miejscu zamieszkania taką przestrzeń, gdzie będzie można go bezpiecznie spuścić ze smyczy? Codziennie?
      Słyszałam, że trafiają się labki tak zwane "grzeczne", ale nigdy takiego nie spotkałam, natomiast z racji posiadania drugiego takiego egzemplarza mamy liczne kontakty "towarzyskie" po rasie właśnie od lat. Więc te grzeczne, to jednak rzadkość przypuszczam.
      Druga ważna sprawa - one nie powinny zostawać same w domu na wiele godzin, to im szkodzi na psyche i wyzwala niepożądany spontan, a u takich dużych psów to naprawdę może być problem.
      To są psy, które potrzebują być z człowiekiem przez większość czasu.

      I trzecia kwestia to możliwości czasowe i finansowe porządnego szkolenia - w to warto zainwestować w przypadku labradora, bo to się zwyczajnie zwraca w postaci ocalonego majątku osobistego oraz panowania nad psem, gdy się jest na zewnątrz.
      Nietrenowany labrador jest tak koszmarnie towarzyski, że rzuca się na ludzi oraz inne zwierzęta. Jak wyrwie z kapci na widok atrakcyjnego obiektu i Cię pociągnie ze smyczą, to na stówę lecisz furkocząc razem z nim. Dorosłego nie opanujesz.
      Na szkoleniach tylko labki robiły rozpierduchę, nie za bardzo im wiedza wchodzi, ale da się.

      Rozumiem, że sprzątanie Cię nie przeraża - ale po prostu zdaj sobie sprawę z tego, że koty to jest małe miki w porównaniu z syfem, który robi labek.
      Masz gwarantowany niemal przez cały rok DYWAN z sierści na podłodze. Gdy zmieniał sierść (a jeszcze byliśmy w mieszkaniu) odkurzacza nie chowałam -trzeba było jechać z koksem 3 razy dziennie, żeby móc stopę postawić na podłodze.
      ALe to pikuś, odkurza się szybko.
      Najgorsze jest błoto, a w naszym klimacie przez min. pół roku ten piest, który uwielbia wodę i nie przeoczy żadnej kałuży będzie przynosił Ci do chaty kilogramy błota, z którego będzie się otrzepywał po sufit, a potem kilka godzin sechł.
      Bo one nie schną - mają gęsty podszerstek i taką sierść, że np. po gruntownej kąpieli trzeba dobę, żeby on był suchy i nie obsyfiał swoim cielskiem wszystkiego czego się dotknie. Zapach pomijam, można się przyzwyczaić.
      To jest pies tornado z dużymi potrzebami i wszystkim dużym, ale jeżeli macie kupę czasu i cierpliwości, to dacie radę.
    • sheer.chance Re: A pies...? 08.11.12, 21:34
      Jak bedziesz planowac dzien z psem, to nie wierz w to, ze wezmiesz dziecko na spacer, a psa "przy okazji" na doczepke. Zeby spacer w ogole mial sens, pies musi popracowac glowa, nie tylko lapami. To swietna okazja do szkolenia i budowania wiezi (a w konsekwencji do szczesliwego i ulozonego psa), ale tego sie nie da zrobic bez poswiecenia psu 100% uwagi.

      A w kwestii ogrodu... ogrod jest psu potrzebny chyba do tarcia chrzanuwink, za to okazuje sie nieoceniony dla wlasciciela. Szczegolnie gdy ma sie male dziecko, jest noc/mroz/ulewa/gradobicie/atak szranczy, a pies akurat bardzo musi wyjsc ( a szczeniak musi czesto, nawet co 2 godziny). Poza ekstremalnymi przypadkami mieszkanie nadaje sie doskonale dla kazdej rasy, jezeli tylko pies ma szanse porzadnie sie zmeczyc na spacerach.
    • ciastko_z_kota Re: A pies...? 09.11.12, 00:07
      Przeczytaj sobie "Marley i ja"
    • koza_w_rajtuzach Re: A pies...? 09.11.12, 07:02
      Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można w mieszkaniu trzymać dużego psa. Moim zdaniem labrador do mieszkania się nie za bardzo nadaje, to duże bydlę.
      Pamiętaj o tym, że labradorom brak piątej klepki, przynajmniej na początku, przez jakieś 1,5 roku co najmniej. Są urocze, ale bardzo szalone. Bałabym się szkód jakie taki piesek może wyrządzić.
      Wzięłabym coś mniejszego, coś jak york lub coś w tym stylu, do mieszkania w sam raz, wygląda jak ni to kot ni to pies, więc z kotami pewnie się dogada wink.
      • sabka22 Re: A pies...? 09.11.12, 08:28
        York?chyba kpisz,małe rozszczekane coś..
        Dlaczego duże psy nie nadają się do mieszkania?co ten pies ma w mieszkaniu urządzać wyścigi że potrzebuje 200m?Ogród owszem,fajna sprawa tylko pamiętaj że pies typu labrador chce być z ludźmi,nie licz na to że zamkniesz go w ogrodzie dla spokoju.
        Jestem na forum o psach dużych,warto poczytać,kopalnia wiedzy i zweryfikujesz to co tu piszą.
      • miniofilka Re: A pies...? 09.11.12, 09:08
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można w mieszkaniu trzymać dużego psa. Moim zd
        > aniem labrador do mieszkania się nie za bardzo nadaje, to duże bydlę.
        > Pamiętaj o tym, że labradorom brak piątej klepki, przynajmniej na początku, prz
        > ez jakieś 1,5 roku co najmniej. Są urocze, ale bardzo szalone. Bałabym się szkó
        > d jakie taki piesek może wyrządzić.
        > Wzięłabym coś mniejszego, coś jak york lub coś w tym stylu, do mieszkania w sam
        > raz, wygląda jak ni to kot ni to pies, więc z kotami pewnie się dogada wink.

        W zyciu nie wezme Yorka do domu, bo to strasznie głupie psy.
        One często sikaja i srają w domu, często też bywają zazdrosne o dzieci.
        NIE POLECAM!
        • koza_w_rajtuzach Re: A pies...? 09.11.12, 09:17
          Ja tam nie znam się na psach i szczerze mówiąc nie lubię ich przez jednego takiego, ale wiem, że jak ktoś lubi i chce mieć, to na pewno labrador to za duże bydle. Nie rozumiem ludzi, którzy biorą duże psy do mieszkań.
        • lola211 Re: A pies...? 09.11.12, 22:17
          Głupi to jest ktos, kto nie majac pojecia o rasie wypisuje bzdury.Yorki akurat to bardzo inteligentne stworzenia,a do rozszczekanców im bardzo daleko.Durny stereotyp powielany przez tych, co yorka najwyzej na zdjeciu widzieli.

          Co do labka na 55 m- sorry,ale nie.Duzy pies,duzy bałagan.Czuc cała chate psem, siersc w kazdym kącie.
      • deelandra Re: A pies...? 09.11.12, 10:11
        yorki, a szczególnie miniatury to - mówię to z całą odpowiedzialnością - najgłupsze psy w układzie słonecznym
        to tak jak by sobie wziąć na łeb rozkapryszonego, jazgoczącego 2 latka, który żyje dobre 10 lat
        • kawka74 Re: A pies...? 09.11.12, 10:14
          Nie, york odpada w przedbiegach.
          Nie chcę też psa, który będzie jazgotał non stop i któremu nie da się przetłumaczyć, żeby się zamknął. Może takie rzeczy to tylko w Erze, ale słowo - tamten labek zza płotu nie darł pyska. Znaczy - można.
          • deelandra Re: A pies...? 09.11.12, 10:21
            naprawdę przemyśl tego buldoga amerykańskiego, moi teściowie mają suczkę, one mają charakter labka, ale nie są aż tak straszliwie żywotne, lubią dzieci, pozwalają im na wszystko, są wesołe, mają podobny charakter do lapka, ale są z 15 kg lżejsze big_grin myślę, że by sie nadał
            jakbym miała kupować sobie psa, to właśnie tego
            • kawka74 Re: A pies...? 09.11.12, 12:12
              Wyglądają bardzo sympatycznie, ale niewiele o nich wiem i muszę się zapoznać smile
            • nenia1 Re: A pies...? 09.11.12, 12:32
              Deelandra, a co sądzisz o owczarkach szetlandzkich?
              Ja też chcę psa nie dla dziecka, ale dla siebie i jako kolegę dla sporego maine conna.

              Tu mi się podoba jak się bawią takie dwa stworki

              www.youtube.com/watch?v=c-26EtKRt88


              • deelandra Re: A pies...? 09.11.12, 12:35
                kolega ma akurat takie cudo, ale one są strasznie na dysplazję ponoć narażone, kolegi pies niestety miał indifferent
                z tym że kolega niedzieciaty, więc niestety nie wiem, jak takie psy przy dzieciach zachowywują
                • nenia1 Re: A pies...? 09.11.12, 12:39
                  Moje dziecię na studia, a o dysplazji poczytam - dzięki smile
                  • vivaluna Re: A pies...? 09.11.12, 13:45
                    Najbardziej zagrożone dysplazją są duże rasy, właśnie np. labki, owczarki niemieckie, zdarza się też u borderów u szetlandów ta wada nie występuje często. Szetlandy to stosunkowo zdrowa i długowieczna rasa, moje całkowicie zdrowe. Spośród całej rzeszy szetlandów znam tylko jednego z dysplazją.
                    • nenia1 Re: A pies...? 09.11.12, 21:06
                      Vivaluna, a czy twoje pieski są bardzo szczekliwe, bo szukając informacji na temat sheltie spotykam się z takimi opiniami? Pewnie wiele zależy od temperamentu, może wiesz czy szczeniaki różnią się pod tym względem od siebie, czy ta cecha pojawia się z wiekiem?
                      Wiele jest też zachwytów nad ich inteligencją, podobno to jedne z najinteligentniejszych psów, może więc da się je nauczyć by były ciche, czy jednak natura jest tu górą?
                      • vivaluna Re: A pies...? 10.11.12, 17:15
                        To prawda, szetlandy lubią sobie poszczekać i ten szczek jest niezbyt przyjemny dla ucha. Różnią się stopniem szczekliwości ale po szczeniętach ciężko dojść, który mniej a który bardziej szczekliwy, nawet ten najspokojniejszy, najbardziej zrównoważony może się w swoim domku rozszczekać. Szetland ma to do siebie, że szczekiem komunikuje dużo rzeczy np. o leci ptak, o idzie pies, cieszę się, bawimy się...Oczywiście da się szczekliwość odpowiednim postępowaniem zmniejszyć, szczególnie nie można pozwalać na szczekanie w domu. Psa trzeba wyciszać i nie pozwalać na zbytnie wkręcanie się w szczekanie bo szetlandy bardzo lubią wsłuchiwać się we własne jazgoty. Ja pozwalam się wyszczekać jesli jesteśmy za miastem na własnym terenie czy w trakcie zabawy, inne jazgoty wyciszam - wypracowana komenda "cicho".
                        Szetlandy są niezwykle inteligentne, czułe, skore do zabawy, delikatne (nie gryzą), bardzo szybko się uczą. Dla mnie poza borderem to najfajniejsza rasa.
          • lola211 Re: A pies...? 09.11.12, 22:22
            Yorki nie szczekaja wiecej niz kazdy inny pies.Powtarzasz głupie stereotypy.
    • bromba11 Re: A pies...? 09.11.12, 08:44
      przepraszam, ale masz małe dziecko, dwa koty i to ci jeszcze nie wystarcza? Nudzisz się? Cierpisz na nadmiar czasu???
      • kawka74 Re: A pies...? 09.11.12, 09:07
        Dzięki za troskę, ale duża jestem.
    • blekitny.zamek Re: A pies...? 09.11.12, 08:52
      Skończyłam czytanie odpowiedzi po kilku postach,jak odezwały się wszechwiedzące,że pies to tylko do domku jednorodzinnego.
      Kawka! nie słuchaj tego,gdyby tak było,to 90% ludzi nie miało by psów. A psy w domkach z ogrodem wcale nie są szczęśliwe,bo one potrzebują wybiegania,nowych zapachów i bodźców,a nie leżenia w ogrodzie lub ewentualnego podbiegnięcia do płotu,bo ktoś przechodzi.

      Znam dom,gdzie ludzie mają 2 labradory i 3 koty i z tego co wiem świetnie ze sobą współżyją.

      Hodowli niestety nie znam,bo ja brałam psa od prywatnego właściciela.

      Dla dziecka to chyba nie ma lepszej rasy.Labki kochają dzieci bezwarunkowo.

      Jedyne co,to musisz się nastawić na małego niszczyciela.Bo szczeniaki bardzo lubią rozrabiać.Tak naprawdę uspokajają się około 2 roku życia. Chociaż jak będzie miał towarzystwo kotów,to może nie będzie miał czasu na zjadanie butów lub obgryzaniu drewnianych mebli smile
      • pszczolaasia Re: A pies...? 09.11.12, 09:21
        blekitny.zamek napisała:

        > Skończyłam czytanie odpowiedzi po kilku postach,jak odezwały się wszechwiedzące
        > ,że pies to tylko do domku jednorodzinnego.
        > Kawka! nie słuchaj tego,gdyby tak było,to 90% ludzi nie miało by psów. A psy w
        > domkach z ogrodem wcale nie są szczęśliwe,bo one potrzebują wybiegania,nowych z
        > apachów i bodźców,a nie leżenia w ogrodzie lub ewentualnego podbiegnięcia do pł
        > otu,bo ktoś przechodzi.
        >
        > Znam dom,gdzie ludzie mają 2 labradory i 3 koty i z tego co wiem świetnie ze so
        > bą współżyją.
        >
        > Hodowli niestety nie znam,bo ja brałam psa od prywatnego właściciela.
        >
        > Dla dziecka to chyba nie ma lepszej rasy.Labki kochają dzieci bezwarunkowo.
        >
        > Jedyne co,to musisz się nastawić na małego niszczyciela.Bo szczeniaki bardzo lu
        > bią rozrabiać.Tak naprawdę uspokajają się około 2 roku życia. Chociaż jak będzi
        > e miał towarzystwo kotów,to może nie będzie miał czasu na zjadanie butów lub ob
        > gryzaniu drewnianych mebli


        no.
        bo juz myslalam zem tu z chlubnymi paroma wyjatkami sama.
        ja jak slysze ze dla 40 kilogramowego psa 55 metrow to za malo to mam ochote sie za serce chwycic i w te pedy leciec z moim psem do psychologa bo moj prawie 40 kilowy pies mieszka na 52 metrach.
        ludzie blagam... dla psa nie jest najwazniejszy metraz do diabla tylko milosc i konsekwencja.
        howgh.
      • kawka74 Re: A pies...? 09.11.12, 09:27
        Z tego, co przeczytałam do tej pory, wnioskuję, że nie tyle przestrzeń może być problemem, nie koty i nie dziecko, ale wychowywanie psa i zapewnianie mu wystarczającej aktywności na odpowiednim poziomie, tak, żeby odciągnąć go od rozrywki typu zjadanie nóg krzesła albo czegoś równie przyjemnego.
        Na razie i tak jesteśmy na etapie decyzyjnym, który jeszcze na pewno potrwa, więc będziemy przeżuwać wszystkie informacje po pięćset razy.
    • deelandra Re: A pies...? 09.11.12, 10:06
      naprawdę, naprawdę nie zdecydowałabym się na labka w tak małym mieszkaniu (nie mówię, że żyjesz w nędzy, czy coś big_grin, po prostu lab to wielki pies)...
      ale nie wiem, co bym ci mogła doradzić zamiast niego, jakąś średnią i łagodną rasę i ŻADNYCH terierów! one są psami do mocnego wybiegania, więc, jak cię nie bawią 2-3 godzinne spacery codziennie, to też sobie daruj
      jedynym psem, który mi przychodzi do głowy, jakiego bym co doradziła to buldog amerykański, to są naprawdę kochane psy i nie wymagają takiego wybiegania
      • kanga_roo Re: A pies...? 09.11.12, 13:29
        my wzięliśmy sznaucera olbrzyma, kiedy mieszkaliśmy na 32 metrach. ale nie mieliśmy dzieci, dysponowaliśmy czasem i bardzo chcieliśmy.

        radziłabym zaproszenie do domu kogoś z labradorem - warto zobaczyć jak to jest z psem w mieszkaniu, ile zajmuje miejsca, dokąd sięga pyskiem i ogonem, ile piasku przynosi.
        warto też przyjrzeć się mieszkaniu pod kątem zniszczeń: ściany - będą brudne, szafki, drzwi, lustra - będą pochlapane i brudne, podłoga - będzie podrapana, pochlapana i brudna. wiele rzeczy może być poobgryzane, wiele rzeczy będzie wymagało schowania i zabezpieczenia (zabawki, buty, torby, kwiaty, kable). oczywiście, można sprzątnąć, można sprzątać codziennie lub dwa razy dziennie, ale ja znam ciekawsze zajęcia.

        pomyśl: Wielkanoc, sobota wcześnie rano. wychodzisz z psem z pięknie sprzątniętego , udekorowanego światecznie mieszkania, idziesz do parku, żeby sobie pobiegał, pies biega radośnie po trawnikach i nagle zauważa kaczki w błotnistym parkowym bajorku... kiedy udaje ci się go odwołać i złapać na smycz, wygląda potwornie. więc następne 40 minut doprowadzasz do porządku psa, korytarz i łazienkę (zapach mokrego psa oczywiście zostaje). jeszcze tylko wrzucić do pralki ciuchy, które miałaś na sobie - i wesołego alleluja!
        do dziś to pamiętam smile

        policz sobie też koszty karmy (jakość karmy przekłada się nie tylko na kondycję psa, ale i jakość kupy, oraz ewentualne psie bąki). policz sobie koszty weterynarza, spytaj np o koszt szczepienia, preparatu na kleszcze, prostego szycia skaleczenia, operacji wyjęcia ciała obcego z żołądka, leczenia dysplazji. oczywiście, możesz mieć szczęście i całe psie życie widywać się z wetem raz do roku na szczepieniu. ale jeśli nie - będziesz mogła psa leczyć?

        karma, operacje - tu koszty rosną wprost proporcjonalnie do rozmiaru psa.

        dowiedz się, ile kosztuje szkolenie. ile zajmuje czasu.

        wiem, piszę tylko te niefajne rzeczy. ale i z nimi będziesz się musiała zmierzyć. reszta - to sama radość smile
        • majenkir Kanga 09.11.12, 13:49
          Przedwielkanocny poranek przedstawilas bardzo obrazowo big_grin.
        • kawka74 Re: A pies...? 09.11.12, 13:51
          Wiesz, nikt nie obiecywał mi, że będzie łatwo i miło wink
          Wolę wiedzieć wszystko, ZANIM kupimy psa, nawet jeśli ta wiedza mi się nie spodoba.
        • dzoaann Re: A pies...? 09.11.12, 14:00
          pieknie opisany poranek wielkanocnysmile
          ja mam sznupka miniaturkesmile i durny zarzad na osiedlu... dbaja oni mianowicie o trawniczki, kosza je co tydzien, ino ze to skoszone, krotke kawalki trawki zostaja, bo kosza traktorkami bez koszy. Ilez trawy poprzyczepianej do kudlow potrafi na sobie przyniesc taki maly sznaucerek jest niesamowitasad kazdy powrot ze spaceru, to wycieranie lap, wyczesywanie trawy z siersci, a w najgorszych przypadkach, po zaliczeniu blota, od razu do wanny. Jak sobie wyobraze to w wersji wiekszego psa, ktorego do wanny na rekach nie zaniose, to wymiekamsad
        • nanuk24 Re: A pies...? 09.11.12, 18:27
          > pomyśl: Wielkanoc, sobota wcześnie rano. wychodzisz z psem z pięknie sprzątnięt
          > ego , udekorowanego światecznie mieszkania, idziesz do parku, żeby sobie pobieg
          > ał, pies biega radośnie po trawnikach i nagle zauważa kaczki w błotnistym parko
          > wym bajorku... kiedy udaje ci się go odwołać i złapać na smycz, wygląda potworn
          > ie. więc następne 40 minut doprowadzasz do porządku psa, korytarz i łazienkę (z
          > apach mokrego psa oczywiście zostaje). jeszcze tylko wrzucić do pralki ciuchy,
          > które miałaś na sobie - i wesołego alleluja!
          > do dziś to pamiętam smile



          Mnie sie to zdarza od czasu do czasu w wykonaniu mojego owczarka niemieckiego. Niedocenilam ich bystrosci, potrafi rozpracowac klamki, zamki w drzwiach i w furtkach i uwielbia kapac sie w blocie(mamy czesto na naszym podworki) I niech tylko zapomne zamknac drzwi od ogrodu specjalnym zawiasem, do ktorego nie siegnie, to po powrcie do domu siadam i placzebig_grin dziad moj wykapie sie w blocie i wraca do domu by otrzepac sie z tego blota(sciany, szafki, meble, okna, dywany zachlapane), a pozniej idzie sie wytrzec - najczesciej wyciera w posciel albo u syna w lozku albo u nas.
    • lewapinger A taki: 09.11.12, 10:13

      www.youtube.com/watch?v=DZdA0Thgm8U&feature=related
      • sabka22 Re: A taki: 09.11.12, 17:45
        No ja mam takiego i szczerze polecam.
        W swym życiu miałam niejednego psa,szczeniaka ale ten jest naprawdę inteligentny.
        Goldeny i labki sa przekochane,nigdzie nikt nie powiedział że muszą być w domu z ogrodem bo ten ogród im do biegania nie wystarczy niestety,a to nie jest wyjście wyrzucić psa na ogród i mieć w nosie co robi,one potrzebują człowieka i nie są to absolutnie psy do budy.
        Wejdz na forum o labkach lub goldenach,ja wyczytałam wszystko zanim się zdecydowałam a miałam już zarezerwowanego i labka i goldena big_grin
        Mój psiak mimo że mały jeszcze to nie gryzie niczego w domu,kupuję mu kosteczki i nimi się zajmuje jak Nas nie ma.Na dwór sam prosi,noc przesypia całą aż My nie wstaniemy..jest tak kochany że nie da się tego opisać,kocha wszystkich,przytula się i mógłby wylizać na śmierć.
        Nie wyobrażam sobie go nie mieć w tej chwili.
        Co do biegania,owszem psy tego potrzebują ale tak jak ostrzegał mnie weterynarz nie mogę do ok 1,5 roku go wykańczać bieganiem...bardzo łatwo się te pieski uczą.Ja Ci szczerze polecam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka