Dodaj do ulubionych

Co ja mam za chorobę psychiczną?

13.11.12, 20:13
Czy są tu jakieś ematki z zacięciem do psychologii? Coś mi się porobiło w głowę i nie wiem już sama co mam robić. Postaram się w skrócie, ale pewnie i tak będzie przydługawe.
Mam męża, bardzo udanego półtorarocznego dzieciaka, jestem w drugiej ciąży, mam dobrą pracę, mąż też, finansowo jest OK (bez fajerwerków, ale nie martwię się czy mi starczy kasy do pierwszego), mamy ładne mieszkanie, dwa samochody, kochających, pomocnych rodziców etc. Podsumowując: żadnych powodów do dramatu. A jednak. Ja mam tak, że zawsze sobie znajdę powód do dramatu (nie problemu, DRAMATU). Obecnie jest to czwórka studentów, która wprowadziła się do mieszkania piętro wyżej, po skosie tzn. nie sąsiadujemy żadną ścianą czy też podłogą, ale JA ICH SŁYSZĘ. Nie robią imprez, po prostu głośno (a może normalnie) rozmawiają w kuchni, która po skosie graniczy z naszą sypialnią. Doprowadza mnie to do szału, nie mogę spać, na samą myśl o wieczorze i wejściu do sypialni mam skręt żołądka ze stresu. Coś jest spierniczone w tym pokoju, bo to niemożliwe żeby aż tak się niósł dźwięk, ale remont z wygłuszeniem dopiero za parę miesięcy. Zresztą nie o to w tym chodzi. Ja zawsze sobie znajduję takie problemy. Kiedyś na piętro wprowadziła nam się rodzina patologiczna, dwa mieszkania ode mnie i też był dramat mimo, że ich w ogóle nie słyszałam. Mąż mi karze stopery kupić, ale to nic nie zmieni, bo ja i tak WIEM, ŻE ONI TAM GADAJĄ.
Na poprzednim mieszkaniu był sąsiad co palił na klatce i mieliśmy z nim parę scysji. Jak wracałam do domu to byłam mokra ze stresu i się modliłam żeby go tylko nie spotkać. Jakoś tak się składa, że przez te moje fiksacje nigdy nie lubiłam "naszych" mieszkań. Nigdy nie czułam się w nich bezpiecznie, tylko mam takie uczucie ciągłego zagrożenia, jakby te ich rozmowy w kuchni miały mi życie na kawałki rozwalić.
No i co ja mam ze sobą zrobić?
Obserwuj wątek
    • amy.27 Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 20:17
      > No i co ja mam ze sobą zrobić?

      Sprzedać jedno auto, naruszyć oszczędności, wziąść kredyt hipoteczny i kupić dom, za kasę ze sprzedaży mieszkania jego sporą część spłacić tak aby została niewielka rata i żyć bez sąsiadów. No chyba że będą ci przeszkadzać ci z domu obok - to wybudujcie się na pustkowiu albo kupcie większą działkę.

      • czarny_dol Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 20:59
        Ale to by oznaczało, że wywracam życie swoje i swojej rodziny pod dyktando mojej fiksacji. Pomijając fakt, że dom jest dla mnie nieosiągalny finansowo to nawet gdybym jednak wybudowała domek na przedmieściach (bo to jedyna opcja) to:
        - wkurzaliby mnie sąsiedzi zza płota,
        - wkurzałyby mnie dojazdy,
        - wkurzałby mnie brak infrastruktury.
        Na bank bym sobie znalazła kolejny powód do dramatu.
        Poza tym mnie nie wkurzają wszyscy sąsiedzi, tylko CI JEDNI. Sąsiedzi z góry mają dwójkę dzieci i młodego szalonego psa. Nie przeszkadza mi to. Sąsiedzi zza ściany mają dzieciaka i non-stop oglądają TV ustawione na maxa. Nie przeszkadza mi to. Bo ich znam. Są oswojeni. Nie zagrażają. Nie będę robić na złość.
        • morekac Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 22:57
          I bałabyś się ssstrasznego, ciemnego lasu pełnego wilkołaków...
          Czyli jak jest dobrze, to zaraz musisz sobie coś wynaleźć, żeby nie było za dobrze? Ktoś tam w rodzinie nie narzekał w stylu 'nie ciesz się, zobaczysz i tak spotka cię nieszczęście'?
        • malazabka.de Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 08:48
          ja tez zawsze nienawidze nowych sasiadow i wszystko mi u nich przeszkadza, do momentu, kiedy ich nie poznam...

          wydaje mi sie, ze uciekanie przed problemem go nie rozwiaze (kupno domu) i powinnas sie udac do specjalisty, bo wyglada to na jakas nerwice. Twoim duzym plusem jest to, ze zdajesz sobie sprawe z problemu.
      • klawiatura_zablokowana Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 23:01
        To nic nie da. Za kilka lat ktoś się zbuduje obok i będzie wydawał te potworne dźwięki - rozmawiał, kosił trawę, grilla robił...
        No chyba że kilka hektarów od razu wykupi.
    • 18lipcowa3 Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 20:22
      czarny_dol napisał(a):

      > Czy są tu jakieś ematki z zacięciem do psychologii?


      wszystkie
      • joana.com Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 22:52
        big_grinbig_grinbig_grin
    • pinkdot Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 20:26
      Tak jak pisze amy27 powyżej, wybudujcie sobie dom. Ja mam identycznie, nie nadaję się do mieszkania w bloku, najmniejszy odgłos wyprowadza mnie z równowagi, kiedyś chciałam dzwonić na policję w Sylwestra o 23 wieczorem bo sąsiedzi głośno imprezowali.
      • crises Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 07:50
        Popieram, dom jednak znacząco zmniejsza szanse na takie problemy. Odległość i lepsze wyciszenie owszem, ale chyba najistotniejsze jest to, że przy zabudowie domami masz znacznie mniejsze zagęszczenie ludzi i prawdopodobieństwo trafienia na buca znacząco spada. Oczywiście, zawsze możesz akurat mieć pecha - ale w bloku liczącym 50 mieszkań prawdopodobieństwo trafienia na jakiegoś kretyna typu palący na klatce czy hałasujący studenci, albo ludzie wystawiający na klatkę drące się dzieci, dąży do jedności.

        Zauważyłam jeszcze jedno - w domach ludzie jakoś boją się przeginać, jak im zwrócisz uwagę, to skutkuje. Powodów jest pewnie parę - domów się raczej nie wynajmuje, a za swoje ludzie czują się odpowiedzialni, w przypadku domu łatwiej zidentyfikować, kto hałasuje, no i chyba trochę się boją - a nuż zwracający uwagę okaże się świrem i wybije im jakieś okno przy pierwszej okazji, jak będą przeginać?

        W blokach ludzie czują sie bezkarni - bo co im zrobisz? Wezwiesz policję, która przyjedze za 3 h i nawet nie wejdzie do klatki?

        Tak więc, droga wątkotwórczyni, jesteś całkowicie normalna, mam to samo, i wiem co mówię - dom rozwiązuje problem.
        • sumire Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 11:35
          pomijając już fakt, że domu z dnia na dzień się nie kupi, to wcale nie jest pewne, że takie rozwiązanie by pomogło. jeśli to istotnie nerwicowe, to autorka najpewniej natychmiast znalazłaby sobie inny mniej lub bardziej realny powód do stresu - bo wyłoby w rurach, bo coś by stukało za oknem, bo przechodnie zaglądaliby przez płot.
    • yenna_m Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 20:51
      może idź do fachowca i spróbuj z nim na ten temat porozmawiać?

      wprawdzie ematka nieoceniona, wie wszystko i w ogóle debeściara, ale jednak nie odważyłabym się stawiać diagnozy
    • mimka23 Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 21:11
      Mam nieco podobnie, ale chyba u mnie ten niepokój jest jakoś bardziej usprawiedliwiony? Nie wiem sama, może ktoś się wypowie. Drzwi naprzeciw to mieszkanie, które od zawsze jest wynajmowane. Mieszkali tam różni ludzie, raz jest lepiej, raz gorzej, ale było już kilka przypadków, które sprawiły że czuję stres gdy wprowadzają się kolejni, nowi lokatorzy. Obecnie doszliśmy z mężem do wniosku, że naprzeciw mieszka prostytutka, która ma klientów zarówno w dzień jak i w nocy. Na razie jest w miarę cicho, z wyjątkiem jednej awantury kilka dni temu po 3-ciej w nocy, gdy to jeden klient chyba nie chciał zapłacić. Słowa klienta które zapamiętałam, bo tak się darł na klatce do niej "jak się sąsiedzi dowiedzą to wylecisz stąd na zbity ..." Czuję stres, bo boję się że zacznie się schodzenie różnych podejrzanych, pijanych typów. Ta pani ma opiekuna, bo przychodzi do niej często taki facet, co otwiera drzwi klientom (parę razy akurat wjeżdżałam z klientem windą). Skąd wiem że to prostytutka, no wiem poprostu, po zachowaniu tych panów, którzy są zmieszani wyraźnie, że wjeżdżamy na jedno piętro...Pani chodzi w peruce tak jakby nie chciała aby ją rozpoznano. Ogólnie nie bardzo wiem co robić bo boję się o bezpieczeństwo nasze i dziecka. Mam numer do właścicielki mieszkania, bo kiedyś sama mi go dała, ale jakby się okazało że nie mam racji i kogoś niesłusznie posądziłam to co???
      • czarnaalineczka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:27
        >Mam numer do właścicielki m
        > ieszkania, bo kiedyś sama mi go dała, ale jakby się okazało że nie mam racji i
        > kogoś niesłusznie posądziłam to co???

        no ale przeciez nie chodzi o to zebys zadzwonila mowiac ze x jest prpostytutka tylko zadzwon i powiedz o tej awanturze o 3 w nocy
    • georgia241 Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 21:12
      Podchodzi jak na mój gust pod jakiś rodzaj fobii społecznej.
    • nandadevir Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 21:16
      każdy ma swój rewir jak dzikie zwierzę, jedni mniejszy inni większy, jeśłi coś im zakłoca czują się niekomfortowo, to dlatego niezbyt fajnie czujemy się w zatłoczonym autobusie. Ja też tak mam nie nadaję się do bloku.
      • amonette Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:26
        Ja też. Nocowałam niedawno w bloku, w którym była zamontowana otwierana krata do części piętra. Otwieranie to łuuup!
        Noc z głowy - podnosiło mnie na równe nogi za każdym otwarciem tej kraty bo KTOŚ WSZEDŁ DO DOMU big_grin. Szukać pały i pilota antynapadowego wink. A ludzie jak to ludzie - o różnych porach do domu wracają wink. Ocipiałabym tam po tygodniu. Nie lubię też dużych hoteli.
        A na głowę w trybie codziennym dziękuję, nie narzekam wink I jestem generalnie bardzo towarzyska i ludziolubna.
    • twoj_aniol_stroz Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 21:18
      Poszukaj w takim kierunku: czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się jakieś trudne doświadczenie związane z tym, że coś przypadkiem usłyszałaś? Może jako dziecko bardzo mocno przestraszyłaś się jakiegoś dźwięku zza ściany? Pogadaj z rodzicami jakich oni mieli sąsiadów jak byłaś malutka. To może być nieuświadomiony lęk przed czymś co kiedyś w dzieciństwie sie wydarzyło, Ty wówczas zareagowałaś obronnie i tak Ci zostało.
    • kroliczyca80 Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 21:25
      Obstawiam nerwice depresyjną, poczytaj o tym.
      • redheadfreaq Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 22:08
        Jak wyżej. Mam nerwicę lękową, częściowo już zaleczoną (w sensie - socjalizuję się). W środkach transportu nadal mam ochotę pozagryzać ludzi, ale już nie siedzę sztywna jak kij, zaciskając na torbie spocone ręce z "Nienawidzęludzinienawidzęludzi" powtarzanym w myślach jak mantra. Prawie dwa lata terapii robi swoje... Nadal jednak nie znoszę przebywania w tłoku, wkurza mnie masa "pierdół", jak to, że sąsiad peroruje pod klatką, albo ktoś za głośno tupie na schodach.

        Kiedyś marzyłam, by wynieść się GDZIEŚ DALEKO, gdziekolwiek, byleby nie było tam ludzi. Ok, nadal o tym marzę, jednak wiem, że tak się nie da (niestety), więc chodzę na terapię.

        Aha, to nie jest choroba psychiczna smile
        • babsee Re: redheadfreaq 14.11.12, 09:16
          Zdziwilaś mnie...nie sądziłam, ze brak chęci do socjalizacji, i generalnie totalny brak chęci do poznawania nowych ludzi, i stosunek do nich raczej...hm....niechętny, moze być objawem nerwicy.
          Myslalam,ze po prostu tak mam i juz.W koncu kazdy czlowiek jest inny.
          Czy bycie przysłowiowym "dzikusem" musi od razu oznaczac jakies dyrdy psychiczne?
          serio pytam.
          • noname2002 Re: redheadfreaq 14.11.12, 12:00
            > Myslalam,ze po prostu tak mam i juz.W koncu kazdy czlowiek jest inny.
            > Czy bycie przysłowiowym "dzikusem" musi od razu oznaczac jakies dyrdy psychiczn
            > e?
            > serio pytam.

            Myślę, że dopóki to nie jest problemem dla Ciebie i nie utrudnia Ci to życia, to nie są to "dyrdy psychiczne", jednym potrzebna jest masa kontaktów z ludźmi, a inni są samotnikami
            Samotnik unika ludzi z wyboru, ktoś z nerwicą czy fobią się ich boi, kontakty z nimi utrudniają mu normalne funkcjonowanie.
            • babsee Re: redheadfreaq 14.11.12, 13:07
              Uff...dziekuje.Unikam z wyboru.
              • redheadfreaq Re: redheadfreaq 14.11.12, 14:56
                To jest różnica, można nie lubić ludzi, nie przepadać za tłokiem i żyć sobie spokojnie z mniejszą ilością ludzi - to jest normalne. Gorzej, jeżeli - jak ja niegdyś - unikasz jakichkolwiek wyjść - rozrywkowych, czy też zawodowych, "bo ludzie", a potem sobie to wyrzucasz. To jest już problem smile
    • jola-kotka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 21:35
      Obawiam sie,ze musisz sie jednak udac do specjalisty.
    • maderta Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 13.11.12, 22:50
      Oj, naprawdę nie masz problemów, poazdrościć.

      Jak finansowo macie ok, to wybudujcie się na uboczu i problem sąsiadów będziesz miała z głowy.
      • morgen_stern Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 08:01
        Cytatmaderta napisała:

        > Oj, naprawdę nie masz problemów, poazdrościć.


        Uwielbiam takie komentarze tongue_out klasyka!
      • stuletnia_stokrotka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 09:06
        maderta napisała:

        >
        >
        > Jak finansowo macie ok, to wybudujcie się na uboczu i problem sąsiadów będziesz
        > miała z głowy.

        gdybyś jednakowoż przeczytała uważnie wątek to być może dotarłoby do ciebie,że autorki nie stać na zakup domu (no jak to możliwe w świecie ematki??) a poza tym nie rozwiązuje to w żaden sposób jej problemu..no ale żeby do tego dojść trzeba mieć choć parę kropli oleju w głowie tongue_out
    • mysia-mysia Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 07:19
      Ja mam tak, że denerwuje mnie gdy w jakiś sposób muszę dzielić się przestrzenią czy wpływami (to raczej w pracy) z ludźmi innymi niż j
      Sama jestem raczej poważną, dość ambitną osobą. Jeśli mam do czynienia z kimś trzpiotowatym, albo np przesadnie asertywnym (ja jestem raczej ugodowa) to dostaję właśnie takie coaś, jak opisujesz tylko może nie aż do tego stopnia. I przestaję być ugodowa.

      Jak byłam młodsza to tego nie miałam, ale może to dlatego że młodzi ludzie obracają się głównie we własnym towarzystwie? Nawet na studiach są paczki które wzajemnie za sobą nie przepadają, a gdy idzie się do pracy to trzeba dogadywać się że wszystkimi
    • default Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 08:40
      Większość doradza odizolowanie się od sąsiadów poprzez wybudowanie domu na odludziu, ja początkowo też tak pomyślałam, ale zwrócił moją uwagę ten fragment:
      "Poza tym mnie nie wkurzają wszyscy sąsiedzi, tylko CI JEDNI. Sąsiedzi z góry mają dwójkę dzieci i młodego szalonego psa. Nie przeszkadza mi to. Sąsiedzi zza ściany mają dzieciaka i non-stop oglądają TV ustawione na maxa. Nie przeszkadza mi to. Bo ich znam. Są oswojeni. Nie zagrażają."
      Czyli problem nie jest w sąsiadach w ogóle, ale w sąsiadach niektórych, tych, co do których u autorki wystąpiła jakaś fobia czy obsesja o nieznanej przyczynie.
      Dlaczego niektórzy ludzie wzbudzają u autorki lęk, a inni nie ? Teoretycznie bardziej powinien wkurzać sąsiad z ryczącym telewizorem czy drącymi się dziećmi - a autorkę do szału doprowadzają praktycznie niewidzialni i niesłyszalni studenci, o których tylko wie, że SĄ. Czy dlatego, że ich nie zna ? Naprawdę nie wiem. Ale ja bym jednak skonsultowała to z lekarzem, bo jak nic wygląda to jakąś nerwicę - nie wiem czy lękową, czy nerwicę natręctw, czy jakieś obsesje, w każdym razie przedstawione lęki są zupełnie nieracjonalne.
      I przeprowadzka do odosobnionego domu niczego nie zmieni, bo nie w bliskości czy ewentualnej upierdliwości sąsiadów tkwi przyczyna.
      • czarny_dol Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 15.11.12, 07:57
        No więc właśnie w tym sęk. Jak byłam dwa tygodnie u teściów, którzy mają domek w cichej wiosce pod Krakowem i raptem 2 sąsiadów to:
        - wkurzała mnie córka sąsiadów z boku, bo była cały dzień sama w dorosłymi i nudziła się niemiłosiernie więc jak tylko nas namierzała przez płot to się do nas wpraszała i trzeba było ją niańczyć,
        - wkurzał mnie też ich durny jamnik, który non stop i bez żadnego powodu ujadał,
        - wkurzał mnie sąsiad z naprzeciwka, którego psy wiecznie uciekały z posesji, a że były agresywne to nawet człowiek na rower nie mógł pójść, bo od razu się rzucały i trzeba było zasuwać szybko na rowerze i nogi do góry podnosić żeby nie mieć kostek obgryzionych.
        No koszmar jakiś. Pewnie we własnym domu byłoby lepiej, ale na pewno znalazłabym jakiś powód do dramatu (np. sąsiad grillujący wieczorami).
        Jak się odciąć od tego i żyć normalnie? Jak nie robić dramatu z drobnych niedogodności? Bo teraz cały mój świat kręci się wokół tego czy studenci znowu będą gadać i głośno się śmiać czy nie? Nie chce mi się z pracy do chałupy wracać normalnie.
    • deelandra Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 09:10
      studentofobia - lęk przed kilkoma studentami zamkniętymi w jednej, niewielkiej przestrzeni
    • an_ni Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 11:22
      nie martw sie, niedlugo jak bedziesz miala dwoje malych = wrzeszcacych , halasujacych dzieci to na Ciebie beda sie wkurzac sasiedzi big_grin
    • tosterowa Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 12:28
      Jeśli ci to bardzo przeszkadza i nie możesz przez to funkcjonować, to idź do psychologa.
      A tak na szybko, to nie masz możliwości gdzieś "uciec" od bloku, np. na weekendy, albo raz na jakiś czas? Jakaś rodzina na wsi, wycieczki weekendowe np. w góry albo do lasu, gdzieś, gdzie możesz się zrelaksować? I wtedy zobaczyć, czy to cokolwiek pomaga?
    • czarnaalineczka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:15
      wbrew pozorom jestes normalna
      to reszta spoleczenstwa zwariowala tongue_out
      • amonette Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:36
        Hmm, norma to stan prezentowany przez większość wink.
        • czarnaalineczka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:38
          nie tongue_out
          • amonette Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:44
            Jak nie jak tak. Odróżnij "zdrowie", "optimum" i "norma" wink
            • czarnaalineczka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:47
              hehe wink
              ok w takim razie autorka watku jest zdrowa psychicznie a reszta jest normalnie wariatami tongue_out
    • amonette Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:18
      Ludziofobia wink

      Ciesz się, ze nie mieszkasz tutaj

      https://www.swiatobrazu.pl/zdjecie/artykuly/775/problemy-mieszkaniowe-mieszkancow-hongkongu--zdjecia-michaela-wolfa.jpg

      https://www.swiatobrazu.pl/zdjecie/artykuly/761/problemy-mieszkaniowe-mieszkancow-hongkongu--zdjecia-michaela-wolfa.jpg
      • amonette Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:43
        Więcej zdjęć w ramach terapii rabina i kozy wink

        photo-michaelwolf.com/#architecture-of-densitiy/11
        • czarnaalineczka Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 13:49
          o k***
          po godzinie bym wyskoczyla z okna
    • greeneyedgirl Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 14:05
      to jest na pewno jakas choroba psychiczna
      mam takiego sasiada, przeszkadza mu sposob w jaki moj maz chodzi
      • olewka100procent Re: Co ja mam za chorobę psychiczną? 14.11.12, 23:53
        ale jak wybudują dom, to w okolicy również może sprowadzić sie rodzinka która nie będzie autorce wątku odpowiadać . Nawet jak nie będzie ich widzieć i słyszeć , tuta chyba psychoterapeuta pomoże, jakieś zaburzone poczucie bezpieczeństwa z dzieciństwa czy coś
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka