kkalipso
12.12.12, 18:10
Organizuję wigilię.Zaprosiłam 6 osób +4 dzieci w tym teściową formalnie samotną rozwódkę.Wczoraj dzwoni i kulturalnie pyta czy może przyjść z "przyjacielem",powiem szczerze ,że zamurowało mnie.Zawsze uczestniczy w większych imprezach mojej rodziny ,zawsze przychodziła sama.Strzegła swojego życia osobistego jak twierdzy ,zawsze.To kobieta trzymająca wszystkich na dystans.Pracująca,zadbana,poważna.
Najpierw zadzwoniła do męża,on poprosił,żeby porozmawiała o tym ze mną co też zrobiła.Kobiecinie odpowiedziałam ,że bardzo bym chciała spędzić rodzinnie wigilię,że jakoś trudno mi sobie wyobrazić obcego pana w tym dniu przy stole,nie odpuszczała,nalegała.Mam się zastanowić i oddzwonić.
Nie wiem ,co zrobić-nie mam dużego salonu,stół na 6 osób ,maluchy będą latać i skakać,przy OBCYM reszta może być spięta.Z drugiej strony,talerzyk dla nieznajomego(czy jak to się mówi)czeka w każdym polskim domu ,taka tradycja.....
No dylemat mam?!