Dodaj do ulubionych

"Dożywocie" dla teściowej ;-)

13.12.12, 20:08
Czy posiada ktoś z Was wiedzę albo sam przerabiał temat pod tytułem "służebność osobista"? Innymi słowy właściciel mieszkania w umowie notarialnej składa niejako obietnicę, że dana osoba (najczęściej jest to mamusia lub teściowa wink) będzie mogła mieszkać w jego mieszkaniu do końca swego żywota i nie będzie jej można stamtąd bez jej zgody usunąć a mieszkania sprzedać.
Czym to się je? Na co zwracać uwagę, żeby się nie wkręcić w jakiś durny układ bez wyjścia? Jakie są koszty związane z taką umową (taksa, podatek, inne).
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 21:20
      Chodzici o zapis osoby przepisujacej np.mieszkanie,ze bedzie mogl w nim mieszkac do smierci?
      Jesli tak no to chyba normalna sprawa,jaki uklad bez wyjscia dla kogo?
      Inaczej mama lub tesciowa w wielu przypadkach zaraz po przepisaniu wyladowalaby w domu starcow.
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:06
        jola-kotka napisał(a):

        > Chodzici o zapis osoby przepisujacej np.mieszkanie,ze bedzie mogl w nim mieszka
        > c do smierci?

        Nie do końca. Nie ma żadnego przepisania mieszkania.

        > Jesli tak no to chyba normalna sprawa,jaki uklad bez wyjscia dla kogo?

        Dla właściciela mieszkania.

        > Inaczej mama lub tesciowa w wielu przypadkach zaraz po przepisaniu wyladowalaby
        > w domu starcow.

        Ale tu nie chodzi o przepisanie mieszkania.
        Mieszkanie jest nasze, własnościowe, od zawsze. Ale mieszka w nim teściowa, która wymyśliła sobie, że chce takiego właśnie zabezpieczenia, bo jej zapewnienia synowskie nie wystarczają. O synowej nie wspominając wink
        Dlatego na razie podchodzę do tej sprawy, jak do jeża.
        Nie chciałabym mieć bowiem w przyszłości sytuacji, że mieszkanie sprzedać muszę (bo np. nie mam kasy), teściową chcę wziąć do siebie do domu, a ona mówi, że nie i co jej zrobisz?
        • madzioreck Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:11
          > Mieszkanie jest nasze, własnościowe, od zawsze. Ale mieszka w nim teściowa, któ
          > ra wymyśliła sobie, że chce takiego właśnie zabezpieczenia, bo jej zapewnienia
          > synowskie nie wystarczają. O synowej nie wspominając wink
          > Dlatego na razie podchodzę do tej sprawy, jak do jeża.
          > Nie chciałabym mieć bowiem w przyszłości sytuacji, że mieszkanie sprzedać muszę
          > (bo np. nie mam kasy), teściową chcę wziąć do siebie do domu, a ona mówi, że n
          > ie i co jej zrobisz?

          A zapytaj Ty się po prostu notariusza. Ale jeśli obietnica, że będzie mogła mieszkać wiąże się z tym, że nie możesz bez jej zgody sprzedać, to jak zajdzie taka potrzeba, a teściowa stanie okoniem, znajdziesz się w czarnej doopie smile
          • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:20
            > A zapytaj Ty się po prostu notariusza.

            Tak się to pewnie skończy, ale na razie temat świeży, więc szukam sama w necie i tutaj, bo tutaj istna to skarbnica wiedzy smile

            > Ale jeśli obietnica, że będzie mogła mie
            > szkać wiąże się z tym, że nie możesz bez jej zgody sprzedać,

            Ew. sprzedać łącznie z nią samą wink Co nie polepsza sytuacji wink

            > to jak zajdzie taka potrzeba, a teściowa stanie okoniem, znajdziesz się w czarnej doopie smile

            I tegoż się obawiam. Na moją wątpliwość powyższej treści mamusia męża ze zdumieniam wykrzyknęła "no ale komu ty byś chciała to mieszkanie sprzedawać i po co??"
            Ja się jej w sumie nie dziwię - jest sama, nie kochamy się zbytnio, więc pewnie ma obawy, że jak już straci władzę w członkach i głowie, to nie wiadomo, co z nią zrobimy wink Ale z drugiej strony różnie się w życiu układają sytuacje i nie mogę sobie tak po prostu blokować możliwości rozporządzania własnym mieniem tylko dlatego, że teściowa czuje się niepewnie.
            • madzioreck Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:31
              > Tak się to pewnie skończy, ale na razie temat świeży, więc szukam sama w necie
              > i tutaj, bo tutaj istna to skarbnica wiedzy smile

              No, ale akurat w sprawach tego typu to najlepiej u źródła... bywa, że w takich tematach 50 porad i każda inna wink A w takich ogólnych pytaniach to często nawet asystentki z recepcji doradzą, ja tak zawsze pytam jak idę ze sprawą i pytaniem co zrobić, jak zrobić, czy się da, jakie papiery i ile kasy szykować.

              > I tegoż się obawiam. Na moją wątpliwość powyższej treści mamusia męża ze zdumie
              > niam wykrzyknęła "no ale komu ty byś chciała to mieszkanie sprzedawać i po co??

              Wrrr, a co to mamusię szanowną interesuje... może, żeby kiedyś w przyszłości tyłki nam wszystkim ratować uncertain

              Ale z drugiej strony różnie się w życiu układają sytuacje i nie
              > mogę sobie tak po prostu blokować możliwości rozporządzania własnym mieniem ty
              > lko dlatego, że teściowa czuje się niepewnie.

              Ano prawda.
            • myszmusia Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 07:03
              ale skoro to jest twoje mieszkanie to takie cos jest chyba nie mozliwe, mozna podpisac umowe tego typu ale z kims kto ma swoje mieszkanie a nie mieszka w twoim.
        • wjw2 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 09:29
          Jeżeli mieszkanie jest Wasze, własnościowe od zawsze, a mieszka w nim teściowa, to teściowa nie ma prawa żądać od Was żadnego zabezpieczenia.
          Powiem więcej powinna Wam płacić za najem. Teściowa korzysta z Waszej uprzejmości na zasadach najmu lokalu.
          Jeżeli będziecie chciel mieszkanie sprzedać, to trzeba będzie jej znaleźć inne lokum, bo "na bruk" jej wyrzucic nie można, jeszcze.

          U Notariusza, owszem w sytuacji gdy np.: mama przepisuje mieszkanie na dziecko i chce w tym mieszkaniu mieszkać do końca soich dni, to w akcie notarialnym zawiera się taki zapis.
        • kol.3 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 17:32
          Tesciowej sie w giowie pomieszalo. Jesli mieszkanie jest Wasze to nic jej nie musisz gwarantowac. Ostatecznie nie musi u was mieszkac.
        • edit38 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 11:54
          Ale takie zapisy to się robi chyba w przypadku kiedy starsza osoba (np rodzic) przepisuje mieszkanie jeszcze za swojego życia ale aby mieć pewność że nie wyląduje w domu starców to obdarowany zobowiązuje się zapewnić mu dach nad głową.
          O takim czymś jak Ty piszesz to ja nie słyszałam bo to chyba jest wasza dobra wola że przyjęliście teściową pod dach. Jest chyba coś takiego jak obowiązek alimentacyjny wobec rodziców ale chyba nie o to tu chodzi.
    • attiya Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 21:27
      teściowa/matka oddaje mieszkanie dzieciom a dzieci następnego dnia kombinują jak tu się "mamusi" pozbyć z mieszkania
      skoro podpisujesz o służebności dokument, to gdzie chciałabyś się później pozbyć teściowej/matki? ma iść na ulicę? Czyli co? Cygan zrobił swoje - przepisał mieszkanie, Cygan może odejść
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:07
        attiya napisała:

        > teściowa/matka oddaje mieszkanie dzieciom a dzieci następnego dnia kombinują ja
        > k tu się "mamusi" pozbyć z mieszkania
        > skoro podpisujesz o służebności dokument, to gdzie chciałabyś się później pozby
        > ć teściowej/matki? ma iść na ulicę? Czyli co? Cygan zrobił swoje - przepisał mi
        > eszkanie, Cygan może odejść

        Po pierwsze - gdzie wyczytałaś, że teściowa czy matka oddała nam mieszkanie?
        Po drugie - gdzie wyczytałaś, że ktokolwiek chce się teściowej czy matki pozbyć?
        Zrozumiałaś w ogóle o co pytałam, czy po prostu Ci się ulało, bez sensu i logiki.
        • naturalna59 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 13:30
          Jest cos takiego jak sluzebnosc mieszkania, zalatwia sie to u notariusza. Decyzja czy sie wyprowadzic bedzie wtedy w rekach tesciowej.
    • echtom Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:00
      Ale o jakie "wyjście" chodzi? Układ jest prosty - matka/teściowa po przepisaniu mieszkania ma prawo w nim mieszkać do końca życia - jeżeli będzie żyła 100 lat, masz pecha tongue_out Sama zawierałam taką umowę 20 lat temu, więc nie pamiętam szczegółów, ale ta służebność była włączona do umowy, dokładnie został określony 1 pokój i używalność kuchni i łazienki. Ja nawet o czymś takim nie wiedziałam, prawnik sam to podsunął rodzicom, mówiąc, że różne rzeczy widział i lepiej się zabezpieczyć.
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:14
        echtom napisała:

        > Ale o jakie "wyjście" chodzi? Układ jest prosty - matka/teściowa po przepisaniu
        > mieszkania ma prawo w nim mieszkać do końca życia - jeżeli będzie żyła 100 lat
        > , masz pecha tongue_out

        No dobrze, mój błąd, że nie napisałam tego na początku, więc będę teraz tłumaczyć każdemu z osobna. Nikt nam nie przepisywał mieszkania. Jest ono nasze, sami je kupiliśmy, ale z mieszka w nim teraz teściowa, która sobie wymyśliła, że chciałaby taką umowę z nami podpisać. Nie mówię NIE, ale ponieważ nie spotkałam się wcześniej z taką sytuacją, to chciałabym po prostu znać szczegóły takiej umowy, z czym to się wiąże, jakie są konsekwencje, ile to kosztuje (ją? nas?), czy w ogóle jest sens coś takiego robić. Dla niej oczywiście sens jest, ale czy dla nas? Nie chciałabym się wmanewrować w kosztowny układ, w którym w dodatku miałabym związane ręce.
        • gku25 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 06:06
          Absolutnie się nie wdawaj w coś takiego. Jeżeli to teściowa by wam przepisywała no to mogłaby sobie stawiać warunki, ale w tym przypadku?
        • echtom Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 10:16
          Trzeba było tak od razu smile W tej sytuacji prawa do służebności "z automatu" nie ma, a można się wpakować w niezły kanał. Odmowa wymaga jednak asertywności, bo co powiecie? "Nie, mamo, nie ustanowimy służebności, bo nie wiemy, czy ci nie odbije na starość." Nie zazdroszczę.
          • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 10:32
            Swoją drogą nie dziwię się, że starsza kobieta chce być w ten sposób zabezpieczona.
            • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:32
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Swoją drogą nie dziwię się, że starsza kobieta chce być w ten sposób zabezpiecz
              > ona.

              No więc właściwie też się nie dziwię. Muszę to gruntownie przemyśleć, żeby i wilk był syty i owca cała.
          • thegimel Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 10:38
            Nie. Bo mogą wyniknąć losowe okoliczności w obliczu których mieszkanie trzeba będzie sprzedać. I myślę tu o sytuacji rzeczywiście podbramkowych. A teściowa może myślę otrzymać inne zapewnienie, że pod most na starość jej nie wykwaterują.
            • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:33
              > A teściowa może myślę otrzymać inne zapewnienie, że pod most na starość jej nie
              > wykwaterują.

              Tylko właśnie jakie? Bo jakąś umowę jestem skłonna zawrzeć, ale nie taką, która by mi ręce wiązała i uzależniona była od widzisimię teściowej.
              • thegimel Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 11:10
                Jeśli ogólnoludzkie zwykłe synowskie zapewnienie nie wystarcza, to trzeba chyba do notariusza iść i popytać. A tak z ciekawości, czemu teściowa do was tak bardzo nie chce iść?
                • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:17
                  > A tak z ciekawości, czemu teściowa do was tak bardzo nie chce iść?

                  Bo mnie nie lubi. Od samego początku, jak tylko się poznałyśmy wieki temu, czuła do mnie awersję, czego nawet specjalnie nie ukrywała. Potem, mimo tego, że mieszkaliśmy już z moim (jeszcze wówczas nie mężem) razem od 3 lat i byłam w ciąży, mówiła o mnie w rodzinie per "znajoma syna". Drozbiazg, ale bolało. To już nawet dalsze ciotki męża potrafiły mnie bez problemu traktować jako członka rodziny. Ona nie. Zawsze oschła, zimna, lodówa emocjonalna. Ja również jej nie lubię, bo trudno lubić kogoś, kto traktuje Cię jak zło konieczne.
                  Ale mimo to mam w sobie jakieś odruchy człowieczeństwa w stosunku do niej. Nawet nie wiem, skąd się biorą wink Może to już tylko litość dla starego człowieka.
                  • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:22
                    > Bo mnie nie lubi.

                    Ale Twoje mieszkanie lubi? Jesteś jeleniem, jakich mało.
                    • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:29
                      > Ale Twoje mieszkanie lubi? Jesteś jeleniem, jakich mało.

                      Fakt, chwilami tak się czuję wink
                      Ale poza tym jest jeszcze syn (mój mąż), który ma o wiele większy dylemat moralny.
                      Ja pewnie olałabym ją bez cienia skrupułów albo w ogóle się nią nie przejmowała i niech sobie gada, robi, co chce, ale nie jestem w tym układzie sama.
                      • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:34
                        Ale w takim wypadku, gdy mieszkanie do śmierci teściowej będzie dla Was praktycznie nie do ruszenia, to obydwoje powinniście być za i tylko wtedy ewentualnie myśleć o zapisie. A teściowa świetnie syna wychowała, nie dość, że zapewnia jej lokum, to jeszcze ona stawia warunki, a jak jemu nie pasują i ma wątpliwości, to czuje się złym synem. Bomba!
        • brak.polskich.liter Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 13:37
          robitussin napisał:

          > Nikt nam nie przepisywał mieszkania. Jest ono nasze, sami
          > je kupiliśmy, ale z mieszka w nim teraz teściowa, która sobie wymyśliła, że
          > chciałaby taką umowę z nami podpisać.

          A co tesciowa oferuje ze swojej strony? Tzn. jako barter za gwarancje lokum i ew. opieke?
          • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:37
            > A co tesciowa oferuje ze swojej strony? Tzn. jako barter za gwarancje lokum i e
            > w. opieke?

            Utrzymuje to mieszkanie, dołożyła się kiedyś do remontu, reguluje opłaty (tzn. jak nie zapomni, to oddaje nam pieniądze, bo płacimy my). W ten sposób mamy mieszkanie i zasadniczo nic nas ono nie kosztuje.
            • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:19
              Ojej, no to powinniście być jej wdzięczni, doprawdy.
              A tak serio - gdybyście to mieszkanie wynajęli komuś, to jeszcze byście mieli jakiś zysk, więc teściowa żadną dobrodziejką nie jest.
              • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:24
                > A tak serio - gdybyście to mieszkanie wynajęli komuś, to jeszcze byście mieli j
                > akiś zysk, więc teściowa żadną dobrodziejką nie jest.

                Teoretycznie masz rację, ale w praktyce tak by to nie wyglądało, bo nie chciałabym wynajmować mieszkania. Mam naprawdę bardzo złe doświadczenia w tej kwestii i gdyby nie było w tym mieszkaniu teściowej, to z pewnością stałoby puste i czekało spokojnie na wprowadzkę któregoś z dzieciaków.
                • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:28
                  Rozumiem, ale to naprawdę nie znaczy, że teściowa robi Wam łaskę, bo jest dokładnie odwrotnie.
                  • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:31
                    jowita771 napisał:

                    > Rozumiem, ale to naprawdę nie znaczy, że teściowa robi Wam łaskę

                    A nie, tego to nie powiedziałam. Po prostu chodzi o to, że nas to mieszkanie zasadniczo nic nie kosztuje (jakieś bieżące naprawdy, remonty - to leży w gestii teściowej, my już teraz w ogóle się nie dokładamy), a utrzymywane jest przyzwoicie.
                    • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:35
                      Ale gdyby chciała wynająć od kogoś, to musiałaby mu zapłacić, więc żadna łaska z jej strony, że utrzymuje mieszkanie przyzwoicie.
            • brak.polskich.liter Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 14:53
              Czyli tesciowa mieszka w Waszym mieszkaniu de facto za friko, dzieki Waszej uprzejmej zgodzie i dobrej woli. Jak napisala Jowita, laski nie robi, ze oplaca media i od czasu do czasu ogarnia konieczny remont, skoro jest jedyna uzytkowniczka lokum.

              Tesciowa powinna zdawac sobie sprawe, ze bycie beneficjentem czyjejs pomocy to nie jest pozycja, ktora uprawnia do eskalacji zadan. Jest az tak oderwana od rzeczywistosci, ze tego nie ogarnia?

              Zadnej umowy bym nie podpisywala w tej sytuacji.
              Ewentualny foch tesciowej olalabym - roszczenia bardzo nie na miejscu.
        • bri Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 14:03
          Umowy mogłaby żądać gdybyście Wy mieli jakiś interes na tym do ugrania - umowa zakłada, że obie strony coś na niej skorzystają. Na Waszym miejscu powiedziałabym mamie, że nie zamierzacie jej nigdzie wyrzucać, ale żadnej umowy podpisywać nie będziecie. Nawet jeśli Wam nie ufa, będzie musiała z tym żyć.
    • 18lipcowa3 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:07

      > Czym to się je? Na co zwracać uwagę, żeby się nie wkręcić w jakiś durny układ b
      > ez wyjścia?



      Hehe bez wyjscia, hehe
    • kitkat22 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:16
      ale po co? a gdzie teściowa wcześniej mieszkała i co zrobiła z dotychczasowym lokum?
      • jola-kotka Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:21
        Takiej mozliwosci nie ma,tesciowa moze sobie chciec,ten zapis dotyczy tylko wlascicieli mieszkania,ktorzy przepisuja swoja wlasnosc np.na syna.
        • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:24
          jola-kotka napisał(a):

          > Takiej mozliwosci nie ma,tesciowa moze sobie chciec,ten zapis dotyczy tylko wla
          > scicieli mieszkania,ktorzy przepisuja swoja wlasnosc np.na syna.

          Niestety, ale nie masz racji.
          Służebność można ustanowić na dowolnej nieruchomości.
          • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 12:36
            Można, ale nie trzeba. Teściowa chce, Wy nie jesteście zainteresowani, koniec tematu. A jak jej nie pasuje, to niech szuka innego jelenia.
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:23
        kitkat22 napisała:

        > ale po co? a gdzie teściowa wcześniej mieszkała i co zrobiła z dotychczasowym l
        > okum?

        Mieszkała w domu rodzinnym swojego męża. Nie miała do niego praw (do domu).
        Teść już od wielu lat nie żyje i teściowa od tego czasu mieszka w naszym starym mieszkaniu.
        • kitkat22 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:37
          To przykre że po śmierci męża została na lodzie i bez środków na zakup samodzielnego choćby nawet najmniejszego lokalu. A co gdybyś miała tylko 1 pokój i 4 osobową rodzinę też byś musiała się z nią gnieździć? Czy twój mąż ma jakieś rodzeństwo? Twoja decyzja czy ustanowisz służebnosć na nieruchomości czy nie. Pamiętaj że jeśli to zrobisz, to bez jej zgody nie sprzedasz nieruchomości , tzn żaden rozsądny człowiek jej nie kupi
        • nowi-jka Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 07:30
          nie gódź sie na to
        • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 09:59
          A tamten dom do kogo wobec tego należy?
          • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:39
            gazeta_mi_placi napisała:

            > A tamten dom do kogo wobec tego należy?

            W chwili obecnej to już nawet nie wiem, bo zdaje się został sprzedany przez rodzinę teścia, ale szczegółów nie znam. Nie mamy z nimi kontaktu.
    • ruscello Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:20
      Dobrze rozumiem, że mieszkanie należy do Was, a teściowa jest tylko lokatorką, a nie byłą właścicielką? Służebność odnosi się do właściciela mieszkania, który przepisuje swoje mieszkanie na inną osobę pod warunkiem, że będzie mieszkał w nim do śmierci. W sytuacji, gdy teściowa nie zrzeka się własnego mieszkania, nie ma mowy o służebności z Waszej strony.

      Piękny byłby świat dla osób mieszkających w wynajętym mieszkaniu, gdyby mogły żądać zapewnienia o dożywotnim użytkowaniu tego lokalu. I jeśli teściowa nie jest właścicielką i nie oddaje swojego mieszkania, to może sobie dalej nie wierzyć w niczyje zapewnienia. Nie można by było nawet podpisać tej służebności.
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:28
        ruscello napisała:

        > Dobrze rozumiem, że mieszkanie należy do Was, a teściowa jest tylko lokatorką,
        > a nie byłą właścicielką?

        Dokładnie tak.

        > Służebność odnosi się do właściciela mieszkania, który
        > przepisuje swoje mieszkanie na inną osobę pod warunkiem, że będzie mieszkał w
        > nim do śmierci. W sytuacji, gdy teściowa nie zrzeka się własnego mieszkania, ni
        > e ma mowy o służebności z Waszej strony.

        Ale z tego, co znalazłam w sieci wychodzi na to, że służebność można ustanowić na dowolnej nieruchomości jeśli tylko właściciel wyrazi na to zgodę. Rzecz jasna samo żądanie teściowej (a właściwie jest to prośba) to za mało, ale mówimy o sytuacji, gdybyśmy doszli do porozumienia.

        > I jeśli teściowa nie jest właścicielką i nie oddaje swojego mieszkania, to może sobie dalej
        > nie wierzyć w niczyje zapewnienia. Nie można by było nawet podpisać tej służebności.

        Kurczę, chyba faktycznie skończy się na notariuszu, bo teraz to jestem w kropce.
      • kitkat22 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:41
        ruscello nie masz racji jako właściciel nieruchomości w każdej chwili mogę pójść do notariusza, który sporządzi akt notarialny, że jako osoba x ustanawiam słżebmość osobistą do korzystania z 1 pokoju kuchni, i lazienki na nieruhomości dla osoby y np mojej matki, albo dla mojego przyjaciela
        • kitkat22 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:43
          Nieruchomości uciekło mi c sorry
    • barabasia2 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:28
      Ja dostałam dom od swojej mamy właśnie z służebnością dożywotnią. Koszt notarialny ok 200 zł, plus oczywiście inne koszta przepisu nieruchomości.
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:34
        barabasia2 napisała:

        > Ja dostałam dom od swojej mamy właśnie z służebnością dożywotnią. Koszt notaria
        > lny ok 200 zł, plus oczywiście inne koszta przepisu nieruchomości.

        A czy płaciliście jakiś podatek?
        • barabasia2 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:41
          > A czy płaciliście jakiś podatek?
          nie przypominam sobie żadnego podatku (notariusz mówił tylko, że zapis o służebności jest płatny 200 zł). Wydaje mi się, że w linii prostej (matka, ojciec, dziecko) przekazanie spadku jest wolne od opłat podatkowych.
          • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:44
            > nie przypominam sobie żadnego podatku (notariusz mówił tylko, że zapis o służeb
            > ności jest płatny 200 zł). Wydaje mi się, że w linii prostej (matka, ojciec, dz
            > iecko) przekazanie spadku jest wolne od opłat podatkowych.

            Dokładnie, właśnie to wyczytałam.
            Ale u nas nie ma takiego przypadku.
        • kitkat22 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 14:04
          Robi, To nie jest ten sam przypadek co u Ciebie barabasia otrzymała darowiznę od mamy i wpisana zostala służbność osobista. Barabasie to 1 grupa podatkowa dla Urzędu skarowegop czyli -matka 0córka. Ty nie chcesz robić darowizny ze swojej nieruchomości to po pierwsze, po drugie, jeśli zgodzisz się na służebośc to czekają cię koszty: notariusza za sporzadzenie aktu i PCC .
    • sarling Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:32
      Moja mama tak ma (nie prosiła się) ze swoją mamą. Koszmar, nikomu tego nie życzę.
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:35
        sarling napisała:

        > Moja mama tak ma (nie prosiła się) ze swoją mamą. Koszmar, nikomu tego nie życz
        > ę.

        No i otóż to. Obawiam się zatem nie bez powodu sad
    • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:32
      A co stoi na przeszkodzie aby nie zapewnić tej Pani spokojnej starości i nie podpisać tego dokumentu? Jak macie uczciwe zamiary i nie zamierzacie jej się "pozbyć" to taki zapis nic Was nie kosztuje (oprócz niezbędnej wizyty u notariusza).
      • madzioreck Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:35
        Chrzanisz, Gazetka. Może kiedyś wyjść tak, że chatę trzeba będzie sprzedać czy zamienić na mniejszą, a starsza pani się zaprze, że się nie zgadza, bo np. już niewiele będzie do niej docierało. Różnie bywa w życiu i chęć pozbywania się kogoś nie ma tu nic do rzeczy.
        • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:40
          Jeżeli stan Pani będzie taki, że "niewiele do niej będzie docierało" (np. choroba Alzheimera) to wtedy bez większych problemów w sądzie Panią ubezwłasnowolnia się i wtedy w jej imieniu podejmuje się tego rodzaju decyzje jak sprzedaż mieszkania czy nawet dostarczania jej świadczeń (emerytury) do Waszych rąk.
          • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:50
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Jeżeli stan Pani będzie taki, że "niewiele do niej będzie docierało" (np. choro
            > ba Alzheimera) to wtedy bez większych problemów w sądzie Panią ubezwłasnowolnia
            > się

            To niestety nie jest takie proste. Poza tym nie trzeba aż Alzheimera, żeby się nie można było dogadać ze starszą osobą. Wiem jakie jazdy miała moja siostra ze swoim teściem, któremu odbiło na starość, choć żadnej jednostki chorobowej u niego nie stwierdzono (tzn. nic takiego, żeby go można było ubezwłasnowolnić).
          • thegimel Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 08:50
            Ubezwłasnowolnienie często nie jest takie proste... A czasami nie ma do tego podstaw, na przykład kiedy ktoś na starość staje się po prostu bardziej złośliwy i uparty - bywa, mózg degeneruje się niestety. A co jeśli powstanie nagła konieczność sprzedaży mieszkania (nie wiem, na przykład choroba, którą można leczyć skuteczniej na własny koszt niż na NFZ). Ja bym na miejscu autorki przeszła się do notariusza i zapytała czy nie da się jakoś inaczej takiego zabezpieczenia sformułować - właśnie z uwzględnieniem konieczności sprzedaży mieszkania - może da się to jakoś zapisać na zasadzie, że autorka z mężem w razie takiej sytuacji zobowiązują się do zapewnienia mamie takich samych warunków mieszkaniowych?
            • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:43
              > może
              > da się to jakoś zapisać na zasadzie, że autorka z mężem w razie takiej sytuacji
              > zobowiązują się do zapewnienia mamie takich samych warunków mieszkaniowych?

              No właśnie chciałabym to jakoś tak sformułować, że może tam mieszkać do jakiegoś czasu, który sami określamy, a potem musimy jej zapewnić podobne warunki mieszkaniowe, czyli choćby przeniesienie do nas do domu (jest spory, więc spokojnie się w nim zmieścimy, poza tym wiązałoby się to z wyprowadzką któregoś z dzieciaków właśnie do tego mieszkania). Problem w tym, że teściowa twierdzi, że nie chce z nami mieszkać. Nie dziwię się, bo ja z nią też nie, ale innego wyjścia może kiedyś nie być.
          • kol.3 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 17:38
            " bez wiekszych problemow" ha ha ha!
      • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:41
        gazeta_mi_placi napisała:

        > A co stoi na przeszkodzie

        Stoi to, że gdybyśmy chcieli mieszkanie sprzedać albo ulokować w nim któreś dorosłe już dziecko, a teściowa nie zechce się przenieść do nas do domu (a wiem, że może być z tym problem, bo już to nie raz sygnalizowała), to będzie kiepsko.

        > Jak macie uczciwe zamiary i nie zamierzacie jej się "poz
        > być" to taki zapis nic Was nie kosztuje (oprócz niezbędnej wizyty u notariusza)

        Pozbyć nie. Co najwyżej przenieść do nas.
        A co do kosztów - właśnie nie byłabym taka pewna, bo umowa między członkami rodziny nie skutkuje kosztami podatkowymi. Ale mieszkanie jest też na mnie, a ja nie jestem członkiem jej rodziny, tylko powinowatą. Więc z tego, co wyczytałam, podatek zapłacić trzeba. Oczywiście płatny przez teściową, ale wiadomo kto będzie realnie wyskakiwał z kasy uncertain
        • barabasia2 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 13.12.12, 22:46
          dodatkowo odnośnie tej służebności notariusz wspominał, że w przypadku, jak chcielibyśmy wziąć większy kredyt hipoteczny (na rozbudowę, przebudowę itp.), to dochody mamy są brane pod uwagę i może być problem, w przypadku jak są niskie. Wtedy za podobną kwotę można wycofać zapis o służebności wink
          • nowel1 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 14:03
            barabasia2 napisała:

            W
            > tedy za podobną kwotę można wycofać zapis o służebności wink

            Tylko za zgodą osoby, której służebność dotyczy.
        • thegimel Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 08:53

          > Stoi to, że gdybyśmy chcieli mieszkanie sprzedać albo ulokować w nim któreś dor
          > osłe już dziecko, a teściowa nie zechce się przenieść do nas do domu (a wiem, ż
          > e może być z tym problem, bo już to nie raz sygnalizowała), to będzie kiepsko.
          >

          W takiej sytuacji nie zgadzałabym się na warunki teściowej. Bez przesady, nie oczekiwałabym ze strony teściowej lizania was po nogach z wdzięczności, ale są pewne granice wymagań.
          • zuzi.1 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 09:05
            Skoro teściowa mieszkając przez tyle lat w domu rodzinnym męża, pracując i łoząc zapewne na ten dom, nie zainteresowała się tym w jaki sposób zabezpieczyc swoje prawa chocby w sytuacji śmierci małżonka, plus jej mąż nie zainteresował się tym, żeby zonie zapewnic dach nad głową i bezpieczeństwo po jego śmierci, to sama jest po prostu sobie winna. Teraz nie ma prawa dysponowac własnością swojego syna i synowej, trzeba było o zabezpieczeniach myślec wcześniej. Ja bym nie poszła na taki układ, na starosc ludzie potrafią wyczyniac takie rzeczy, że w głowie się nie mieści i nie ryzykowałabym takiego układu. Mieszkac w mieszkaniu oczywiscie może skoro innego wyjscia nie ma a Was na to stac, ale już stawianie wymagan jakie obecnie teściowa stawia, to już zwykła przesada....
            • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:53
              > Skoro teściowa mieszkając przez tyle lat w domu rodzinnym męża, pracując i łozą
              > c zapewne na ten dom, nie zainteresowała się tym w jaki sposób zabezpieczyc swo
              > je prawa chocby w sytuacji śmierci małżonka, plus jej mąż nie zainteresował się
              > tym, żeby zonie zapewnic dach nad głową i bezpieczeństwo po jego śmierci, to s
              > ama jest po prostu sobie winna.

              To nie do końca tak, że to ona jest sobie winna. Sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, ale z oczywistych względów nie chcę się tutaj bawić w szczegóły, zresztą niczego to nie zmieni.

              Mieszkac w mieszkaniu o
              > czywiscie może skoro innego wyjscia nie ma a Was na to stac, ale już stawianie
              > wymagan jakie obecnie teściowa stawia, to już zwykła przesada....

              Wiesz, to nie są jakieś bezczelne i stanowcze wymagania. To jest kobieta, która starzeje się coraz bardziej i najzwyczajniej w świecie się boi, więc nam takie coś zasugerowała.
              • zuzi.1 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 11:41
                Wiesz ale jeżeli ona nie przyjmuje żadnej innej opcji oprócz notarialnego zapisu dożywocia w Waszym mieszkaniu plus nie rozpatruje nawet możliwosci mieszkania z Wami w domu w razie konieczności, czyli nie potrafi pójsc na żaden kompromis plus nie ufa własnemu synowi, to coś jest nie halo, dla mnie to jak delikatny szantaż, kobieta miała całe życie na to, aby się wąłsnym bezpieczeństwem zainteresowac, a tego nie zrobiła, teraz powinna skulic uszy, wykazac się dojrzałością i mądroscią życiową i przyjąc zapewnienia syna i synowej do wiadomości, że jej na lodzie nie zostawią, bez zapisów notarialnych. Jak dla mnie to jej wzrok nie sięga dalej niż jej nos, skoro nie widzi potrzeby przekazania kiedys mieszkania starszemu dziecku, zeby mogło zakładac swoją rodzinę i nim mieszkac, najważniejsza jest oczywiscie ona i jej potrzeby, a cała reszta ma się dostosowac. To jest po prostu szantaż, nawet gdyby był przedstawiany w najbardziej delikatny sposób na świecie. Pani jest mocno niedojrzała i mądrości życiowej u niej tyle, co kot napłakał....
    • jana111 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 00:10
      Dożywocie ustanawia się w zamian za przekazanie swojej nieruchomości (co do zasady, bo są wyjątki).
      Służebność mieszkania- jeśli chcesz, możesz ustanowić.
      Konsekwencje jak powyżej opisano i jakie bierzesz pod uwagę- będzie konieczność sprzedaży, teściowa się może nie zgodzić (co nie stoi na przeszkodzie sprzedaży jako takiej no ale może ją znacznie utrudnić), będziesz chciała wziąć kredyt, bank weźmie pod uwagę służebność i odpowiednio obniży kwotę.
      Co do kosztów to za wpis do księgi wieczystej 200 zł, wartość służebności liczy się od jej wartości przez 10 lat i zapewne od tego podatek. Co do szczegółów oraz taksy notarialnej to jeśli bardzo Ci zależy mogę to sprawdzić jutro (jak nie zapomnę).
      Oczywiście można treść służebności sformułować i w taki sposób, żeby uprawniony nie miał nic do powiedzenia w przypadku sprzedaży, bo umawiać się można dowolnie, ale nie wiem, czy by na to teściowa poszła. No chyba, że spodziewa się że ni z tego ni z owego każecie jej się wyprowadzić- to wtedy może i tak.
    • joa66 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 07:28
      Kiedyś usiłowałam kupić takie własnie mieszkanie. Starsza pani wymagała już cąłodziennej opieki i jej siostrzenica chciała zamienic mieszkanie swoje i cioci (które formalnie było jej - miało tylko ten zapis) na większe, żeby zamieszkac razem. Co ciekawe starsza pani zgodziła się na to, żeby zapis przenieść na mieszkanie swojej siostrzenicy, ale..notariusz odmówił, tłumacząc, ze nie może przyjąc oświadczenia cioci, bo ta jest już mało kontaktowa. I odesłal ich do sądu.

      Nie wiem jak sprawa skończyła się dla tej rodziny, bo my oczywiście się wycofaliśmy. (btw notariusz nam też powiedział, że żaden bank nie uzna mieszkania z takim zapisem jako formy zabezpieczenia kredytu)
    • melancho_lia Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 07:46
      Jeżeli jest to wasze mieszkanie i teściowa niejako "rości" sobie do niego prawo- czyli chce ograniczyć Wam mozliwość dysponowania własnym majątkiem to ja bym się na to absolutnie nie zgadzała.
    • tonik777 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 07:47
      Jeśli mieszkanie od zawsze jest wasze i teściowa nie przyczyniła się do tego (np. sprzedając własne, żebyście mogli je kupić) to w ogóle nie widzę powodu, dla którego miałabyś się na coś takiego zgadzać.
      A jeśli się już zgodzisz, to musisz się zabezpieczyć tym, że teściowa będzie mieszkać z wami, a nie w tym konkretnym mieszkaniu, aby w razie chęci zmiany nie było przez nią problemu.
    • premeda Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 08:32
      Z tego co wiem to są dwie możliwości takiego zapisu jedna to udostępnienie samego mieszkania, druga to chyba zapewnienie opieki co skutkuje utrzymaniem takiej osoby, w tym np. płaceniem rachunków. Temat ostatnio przerabiany w rodzinie mojej teściowej, i tak lepiej sprawdzić u źródła, żeby potem nie płakać.
      • aqua48 Nie gódź się 14.12.12, 12:31
        Tak jak pisałaś na początku to jest kompletne związanie sobie rąk, bo z takiego mieszkania obarczonego dożywociem teściowej nie ruszysz do jej śmierci, ewentualnie ubezwłasnowolnienia. Czyli wszelkie sytuacje typu: małżeństwo dziecka, ciężka choroba, albo krach finansowy w rodzinie, w których sprzedaż mieszkania lub przeniesienie z niego teściowej mogłyby być konieczne będą niemożliwe BEZ JEJ ZGODY..
    • joanekjoanek Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 12:44
      W życiu bym się na coś takiego nie zgodziła.
      Tym bardziej w życiu bym się nie zgodziła, zważywszy, że osoba się tego domaga. Takie żądania to jest kosmos jakiś. Przez sekundę bym nie miała żadnych dylematów i spuściłabym na drzewo po ostrej brzytwie.

      Choć jestem w zasadzie osobą dobroduszną i rozdawną dość. I pewnie właśnie dlatego bym odmówiła bardzo ostro, bo samej by mi w życiu do głowy nie przyszły podobne prośby i żądania. Naprawdę, jestem w szoku, że ludzie miewają aż taki tupet.
      • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 13:41
        Ciekawe jak Ty byś zareagowała gdybyś była już starą, może już częściowo schorowaną osobą bez własnego dachu nad głową. Kluczowe co stało się z domem w którym mieszkała z mężem? Przepisał na dorosłe dziecko które nie zainteresowało się gdzie stara matka się podzieje?
        • zuzanna56 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 13:53
          Ciężka sprawa. Teściowa nie dorobiła się własnego mieszkania przez tyle lat, a dawniej mieszkała w domu rodzinnym męża. Może teraz patrzy, że wasze dzieci dorastają i za kilka lat dorosłe dziecko będzie tam chciało zamieszkać. Kurcze, trudna sprawa. Niczego bym nie podpisywała, na pewno nie. W końcu to wasze mieszkanie, za wasze pieniądze. Myślę, że ciężko będzie jak faktycznie byście chcieli dać je kiedyś dziecku, albo sprzedać i dać pieniądze. Dawno teściowa tam mieszka? Jak zamieszkała, to była jakaś rozmowa, że może tam spokojnie mieszkać do śmierci?
        • joanekjoanek Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 13:54
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Ciekawe jak Ty byś zareagowała gdybyś była już starą, może już częściowo schoro
          > waną osobą bez własnego dachu nad głową.

          Mam szczerą nadzieję, że nie tak.
          Trochę pokory to naprawdę nie jest umiejętność, której nie można od ludzi oczekiwać. Można i powinno się, i każdego na to stać, starego i chorego też, o ile nie jest ten ktoś roszczeniowym lujem.

          > Kluczowe co stało się z domem w którym
          > mieszkała z mężem? Przepisał na dorosłe dziecko które nie zainteresowało się g
          > dzie stara matka się podzieje?

          Gdyby tak było, to matce należałby się zachowek.
          A faktycznie to Robitussin kiedyś pisała, że on chyba był wojskowym i pewnie mieszkali w mieszkaniu należącym do wojska.
          • joanekjoanek Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 13:57
            Albo mi się coś popieprzyło z tym wojskowym, jak tak, to przepraszam.
            • kol.3 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 17:40
              Wojsko wdow z mieszkan nie wyrzuca. A nawet polepsza im byt.
            • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 10:59
              > Albo mi się coś popieprzyło z tym wojskowym, jak tak, to przepraszam.

              Nie, bardzo dobrze pamiętasz, ale w tym mieszkaniu mieszkali dużo, dużo wcześniej, potem z pewnych względów zostało sprzedane, a oni się przeprowadzili do rodziny teścia. Ale nie pytaj mnie gdzie są pieniądze za sprzedaż smile Dużo by o tym pisać. Generalnie teściowa mieszka teraz w naszym mieszkaniu. Do domu rodzinnego teścia nie miała żadnych praw, teraz nawet nie wiem, kto w nim mieszka.
              • kol.3 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 14:55
                Dla mnie jest dziwne, że ludzie na stare lata potrafią zostać bez mieszkania i jeszcze rościć sobie pretensje o zapisy notarialne od dzieci. Człowiek powinien sobie starość przygotować, zadbać o to by mieć mieszkanie, z jakimi takimi wygodami. Z tego co piszesz teściowa skrajną biedaczką nie byla, tylko nie zadbała o swoje podstawowe potrzeby na stare lata, przerzucając to zmartwienie na dzieci.
                Z jednej strony teściowa nie zadbała o mieszkanie dla siebie ale z drugiej strony jest doskonale zorientowana prawnie, co może od Was wyciągnąć i to byłoby dla mnie dzwonkiem alarmowym.
          • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 14:18
            Ja rozumiem zarówno obawy, że może być problem ze sprzedażą mieszkania gdyby autorka się zgodziła na owe "dożywocie" jak i rozumiem starszą osobę i jej lęki.
            Może jakimś wyjściem byłby (o ile jest to prawnie do załatwienia) zapis, że w razie konieczności sprzedaży owego mieszkania autorka wątku zapewnia teściowej inne lokum?
            • saphire-2 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 14:28
              gazeta_mi_placi napisała:


              > Może jakimś wyjściem byłby (o ile jest to prawnie do załatwienia) zapis, że w r
              > azie konieczności sprzedaży owego mieszkania autorka wątku zapewnia teściowej i
              > nne lokum?

              Autorka wątku sprzeda SWOJE MIESZKANIE, KTÓRE KUPIŁA ZA SWOJE PIENIĄDZE i jeszcze ma zapewnić teściowej lokum??? Przecież tak naprawdę mogłaby to mieszkanie wynająć komuś.
              • mirmunn na takie dictum 14.12.12, 14:35
                Ze strony teściowej w sytuacji, gdy mieszkanie należy do mnie,... zabiłabym ją śmiechem; niech się cieszy, że nie płaci za wynajem.
                A tak w ogóle, to winna jest jeszcze państwu podatek.
                Jeśli mieszka za darmo, na zasadzie tzw. umowy użyczenia (pisemnej lub ustnej)- tzn nie płaci właścicielom za najem, jakby płaciła obcym, opłaca tylko media, to ta część- odstępne - której nie płaci, jest jej zyskiem i powinna zapłacić podatek.
                Tak, tak!
                Może warto to "mamusi" uświadomić?
              • gazeta_mi_placi Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 14.12.12, 14:36
                Piszę to dlatego, że sama wspomniała że gdyby musieli sprzedać mieszkanie to i tak zabiorą teściową ze sobą do innego lokum (domu), więc skoro i tak mają takie plany więc...
              • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 11:07
                > Autorka wątku sprzeda SWOJE MIESZKANIE, KTÓRE KUPIŁA ZA SWOJE PIENIĄDZE i jeszc
                > ze ma zapewnić teściowej lokum???

                Lokum w tym sensie, że miałaby zamieszkac z nami, w naszym domu.
                Nie lubię tej kobiety (z wzajemnością), ale to matka mojego męża i babcia moich dzieci. Jakieś minimum opieki mimo wszystko się jej należy. Stało się w jej życiu tak, jak się stało, ale to nie powód, by mieć ją w nosie.
            • robitussin Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 11:03
              > Może jakimś wyjściem byłby (o ile jest to prawnie do załatwienia) zapis, że w r
              > azie konieczności sprzedaży owego mieszkania autorka wątku zapewnia teściowej i
              > nne lokum?

              Dokładnie tego chcę. I tutaj pojawia się mur ze strony teściowej smile
              Nie wiem też jak to prawnie rozwiązać, ale mam nadzieję, ze notariusz nam pomoze.
              • thegimel Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 11:07
                Niestety teściowa musi przyjąć do wiadomości, że waszym obowiązkiem jest wspomożenie jej na starość, ale nie jest nim dawanie waszego mieszkania. Dlatego nie zapisałabym tej służebności w życiu w tej sytuacji. I zameldowałabym teściową nie w tym mieszkaniu, ale u siebie w domu. W mieszkaniu najwyżej tymczasowo.
              • jowita771 Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 12:08
                W ogóle nie rozumiem sytuacji pt. "pojawia się mur ze strony teściowej". Nie macie obowiązku zapisywać jej mieszkania do dożywotniego użytkowania i może to należy jej uświadomić. Bo wygląda to tak, że chce coś dostać i jeszcze stawia warunki. Bezczelna baba.
    • upartamama A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 14.12.12, 14:33

      • sueellen Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 14.12.12, 22:33
        no wąłśnie. Czy jest zameldowana?
        • robitussin Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 11:00
          sueellen napisała:

          > no wąłśnie. Czy jest zameldowana?

          Jest, ale to przecież żadna gwarancja.
          Możemy ją w każdej chwili wymeldować, bez podawania powodu.
          • marina2 Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 11:09
            to jest sytuacja z której nie ma dobrego wyjścia dla wszystkich.
            podstawą dla mnie byłoby czego chce Twój Mąż i jego rodzeństwo.
            po drugie dałbym sobie spokojnie czas na rozmowę wszystkich zainteresowanych.
            Ty/Wy mówicie o swoich potrzebach i tym,ze rozumiecie jej obawy.
            ja nie zgodziłabym się na propozycję teściowej w kontekście tego co napisałaś jest to dla mnie oczywiste.
            rozmowę zakończyłabym na tym,ze choć dla obu stron wspólne mieszkanie może być trudne,ale oznacza jedno ,że starsza pani nie zostanie na lodzie,że macie poczucie obowiązku i wobec niej i siebie mam tu na myśli sytuację gdzie będziecie musieli sprzedać mieszkanie.
            • jowita771 Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 12:09
              > podstawą dla mnie byłoby czego chce Twój Mąż i jego rodzeństwo

              A co ma rodzeństwo męża do tego? Mieszkanie należy do autorki i jej męża i podstawą jest to, czego oni oboje chcą, a nie czego chce rodzeństwo męża i teściowa.
              • marina2 Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 14:40
                to,że powinni zastanowić się nad losem wspólnej matki wspólnie
            • ginger.ale marina2 15.12.12, 13:26
              marina2 napisała:

              > to jest sytuacja z której nie ma dobrego wyjścia dla wszystkich.
              > podstawą dla mnie byłoby czego chce Twój Mąż i jego rodzeństwo.

              marina2 czy mogłabyś podac chociaż 3 argumenty przemawiające za tym, że o tym co i z kim ma robic w SWOIM mieszkaniu autorka wątku ma decydowac rodzeństwo męża, bo serio nie kumam?
              rodzeństwo męża (o ile istnieje), może mamusię wziąc do siebie lub zaoferowac jej mieszkanie..
              • marina2 Re: marina2 15.12.12, 14:34
                już podaję:
                jeżeli teściowa ma jeszcze inne dzieci to one na równi z mężem autorki w sumie powinny zastanowić się nad sytuacją matki ,która może zostać bez dachu nad głową.może teściową stać na wynajem mieszkania - nie wiem.może mąż autorki nie ma rodzeństwa-nie wiem.
                ale jeśli ma to jest to również ich sprawa.dlaczego tylko jedno dziecko ma sobie łamać nad tym głowę?

                jest jeszcze jeden aspekt sprawy:
                co jeśli teściowa robitussin pewnego dnia postanowi wyjść za mąż?

                a sytuacja jest kiepska dla wszystkich ,bo jesli postanowią zapisać dożywocie autorka na 20-30 lat nie włada swoją nieruchomością
                jeśli nie zapiszą Mąż autorki zapewne nie będzie się dobrze czuł -taki jego obraz widzę z rzadkich wypowiedzi autorki-co zapewne odbije się na układzie małżeńskim
                tak naprawdę temat sprowadza się do układu małżeńskiego i tego co chce Mąż.
          • nowel1 Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 11:44
            Bardzo serdecznie odradzam.
            Moi rodzice przepisali lata temu dom na mnie i siostrę, z zapisem służebności dożywotniej dla nich. Normalne w tej sytuacji.
            Po kilku latach tata zmarł, matka została w dużym domu, trudnym do ogrzania, nieocieplonym sama.
            Dom wystawiłyśmy na sprzedaż, za jej zgodą, ale i tak zaczęły się schody - zniesienie służebności trochę trwało, potencjalni kupcy zaczęli się niecierpliwić, potem matka zaczęła panikować, że "oni nas na pewno oszukają" i nie chciała się wyprowadzić do nowo kupionego dla niej mieszkania mimo podpisanego już aktu notarialnego sprzedaży domu.
            Koszmar, kilka miesięcy totalnego stresu.
            W sytuacji, kiedy nie ma żadnego uzasadnienia, żeby dać się w taki układ wmanewrować - po prostu tego nie róbcie. Mieszkanie jest Wasze, macie w stosunku do matki dobre intencje, a jej brak zaufania naprawdę nie powinien być Waszym problemem.
            • mirmunn a poza tym 15.12.12, 12:59
              Obawy i argumenty teściowej są od czapy, ponieważ istnieje obowiązek alimentacyjny.
              Dzieci musiałyby i tak zapewnić jej godziwe warunki życia:lokum- niekoniecznie wasze mieszkanie, opiekę itd.
              A sądząc po roszczeniowości, jaką prezentuje teraz w stosunku do Was i nie swojej własności, nie miałaby żadnego problemu z wstąpieniem przeciwko dzieciom na drogę sądową.

              Wytłumacz na spokojnie mężowi, ze mieszkać teściowa może, ale nie ma sensu wiązać się umową notarialną służebności, którą potem naprawdę trudno odkręcić nawet za zgodą teściowej. A co się stanie, gdy np. dziecko będzie chciało żyć/studiować/mieszkać w innym mieście i będziecie chcieli pomóc finansowo sprzedając mieszkanie? Albo jeśli przed Wami otworzą się jakieś nowe możliwości, przeprowadzka? Albo jeśli nie daj Boże trafi się choroba, nieszczęście i trzeba będzie gotówki?

              Najlepiej umówcie się sami(koniecznie! bez teściowej) na konsultację z prawnikiem i jego racjonalne przedstawienie za i przeciw może pomóc mężowi pozbyć się poczucia winy.

              A sprawy o ubezwłasnowolnienie (żeby decydować za teściową, gdy dopadnie ją choroba, demencja) lubią się ciągnąć i nie są proste- chory z demencją może mieć dni całkiem racjonalne, może was oskarżać (argumentując całkiem logicznie) o różne rzeczy. Sprawa o ubezwłasnowolnienie przebiega normalnie w zasadzie tylko wtedy, gdy chory jest już bez kontaktu (a i tak ma 2 konsultacje zespołu biegłych: psychologów i psychiatrów).

              Przerabiałam to, więc wiem o czym piszę. Nie ma co liczyć na szybki wynik takiego postępowania, chyba, że chory jest "rośliną" (wtedy- około roku). A jeśli w grę wchodzą jeszcze duże korzyści majątkowe, umowy, przejęcie własności itd- to już w ogóle kaplica. Zresztą dobrze, że tak to sprawdzają, aby starszych osób nie wykorzystano. Ale to są jedne z najgorszych spraw, naprawdę.
          • wies-baden Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 12:41
            Historia brzmi bardzo enigmatycznie; nie wierzę, że starsza pani nie rozumie, że poniekąd wisi na rodzinie syna? Dlaczego syn miałby zapewniać matce mieszkanie, skoro gdzieś mieszkała z mężem, co się stało z zasobami ? Tutaj tkwi klucz do rozwiązania problemu, no chyba, że babcia to pasikonik i nie wie nic o istnieniu pieniędzy. Gdyby mnie tak zapytała; > a po co sprzedawać to mieszkanie< czy jakoś tak - to ja bym jej kulturalnie wytłumaczyła.
            • robitussin Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 12:50
              wies-baden napisała:

              > nie wierzę, że starsza pani nie rozumie, że poniekąd wisi na rodzinie syna?

              Ależ właśnie doskonale to rozumie i z tego powodu się boi, że ta łaska to za mało, by jej zagwarantować bezpieczeństwo na samą końcówkę życia.

              > Dlaczego syn miałby zapewniać matce mieszkani
              > e, skoro gdzieś mieszkała z mężem, co się stało z zasobami ?

              Ooo to temat rzeka wink
              Ale krótko mówiąc kasy nie ma.

              > Gdyby mnie tak zapytała; > a po co sprzedawać to mieszkanie&
              > #60; czy jakoś tak - to ja bym jej kulturalnie wytłumaczyła.

              Ona to zapytała raczej zdeczko przerażona, w domyśle, że jak sprzedamy, to ona wyleci na bruk.
              • jowita771 Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 12:59
                To należałoby jej powiedzieć, że wtedy zamieszka z Wami i że wybrzydzanie w jej sytuacji jest nie na miejscu.
              • wies-baden Re: A samo zameldowanie jej nie wystarcz? n/t 15.12.12, 13:07
                Jeśli kobieta w żaden sposób nie wspomogła w kupnie tego mieszkania, nawet pośrednio, nie podpisywałabym żadnej służebności. Natomiast ostrzegłabym, że istnieje ryzyko sprzedaży tego mieszkania, bo zamierzamy wyjechać z kraju, albo chcemy kupić większe, albo przenieść się do innego miasta i mamusia musi się liczyć z wynajmem na zasadach rynkowych.
    • ginger.ale Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 13:34
      robitussin, ale co zrobi teściowa, jeśli nie zgodzisz się na jej "warunki", wyprowadzi się? wink

      szczerze mówiąc ja bym takiego czegos nie podpisała, głównym argumentem na nie jest dla mnie fakt, że macie nie najlepsze układy z teściową i w przyszłosci, kiedy będziecie chcieli przepisac mieszkanie na dziecko, albo po prostu "przeprowadzic" tam dziecko, teściowa prawdopodobnie stanie okoniem i nie zgodzi się opuścic lokalu (bo mimo waszej dobrej woli i propozycji mieszkania u was w domu, mając kwit i złe stosunki z Tobą może odmówic i możecie jej...no, nic nie możecie wink )

      to, że dba o mieszkanie i uiszcza opłaty to nie jest jakis wielki wyczyn z jej strony, ot obowiązki wynajmującego..
      • ginger.ale Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 15.12.12, 13:52
        jeśli bierzecie pod uwagę opiekę/mieszkanie z teściową na poważnie, to ewentualnie zaproponowałabym jej takie "dożywocie" w domu w którym mieszkacie, a nie w tym mieszkaniu

        w mieszkaniu niech sobie mieszka, ze świadomością, że jak będziecie chcieli sprzedac/wynając/przepisac na dziecko to nie w celu pozbycia się babci wink
    • watermelon_woman nie podpisuj tej umowy 15.12.12, 14:00
      Robitussin, czy cos stoi na przeszkodzie, zebys pomogla tesciowej kiedy bedzie tego potrzebowac? Czy to uzyczajac jej mieszkania, jak teraz, czy w inny sposob.

      Jesli podpiszesz taka umowe, to wiazesz sobie rece do pomocy wlasnym dzieciom, samej sobie, a nawet tesciowej, jesli np. nagle pojawi sie potrzeba sprzedazy lub wynajmu tego mieszkania. Nie rob tego. Nie blokuj sobie mozliwosci rozporzadzania wlasnoscia twoja i meza.

      Wydajesz sie osoba rozsadna i zyczliwa. Jesli chcesz byc w porzadku wobec samej siebie, to po prostu pomagaj tesciowej dalej tak jak to robisz teraz. Nie pozwol sie szantazowac, bo jesli zgodzisz sie na de facto ograniczenie praw do waszego mieszkania, nawet obecna pomoc moze ci sie wydac wymuszona i ciezka do przyjecia.

      Tesciowa powinna docenic, ze nie placi za wynajem i ze w razie ewentualnych problemow nie zabraknie jej dachu nad glowa. Powinna tez zadbac o relacje z osobami, od ktorych zalezy jej przyszlosc, zamiast wymuszac jakies dziwne rozwiazania.

      Nie daj sie i nie czuj sie winna - i tak robicie z mezem bardzo duzo dla tesciowej.
    • hildegarda-z-plocka Re: "Dożywocie" dla teściowej ;-) 16.12.12, 01:18
      haha tesciowa jest naprawdę udana najpierw wraz z mężem przebalowała swoje mieszkanie, teraz korzysta z uprzejmości syna i synowej i jeszcze ma jakieś pretensje,wymagania i bóg wie co jeszcze. absolutnie się nie zgadzaj na żadne zapisy, w ogóle o tym nie dyskutuj, tylko powiedz nie i koniec. teściowa może sobie mieć wątpliwości i być niepewna, jak jej to przeszkadza to niech idzie do psychologa i z nim tę swoją niepewność przepracuje, a nie domaga się prawa do czegoś, co do niej nie należy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka