Praca a dzieci

03.01.13, 10:13
Pytanie do matek pracujacych: co robicie jak wasze dzieci choruja?
Taki przedszkolak potrafi tydzien chorowac, dwa tygodnie do przedszkola i potem znowu tydzien choroby. I tak w kolko. Przynajmniej przez jesien i zime.
Czy wobec tego bierzecie w pracy chorobowe srednio tydzien w miesiacu?
Czy moze wolacie babcie do opieki nad wnusiem?
Czy moze wynajmujecie wtedy nianie z agencji na godziny - ale to chyba bardzo kosztowna opcja - i przedszkole i niania?
    • guderianka Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 10:25
      Dzieci nie chorują
      A jak już zachorują to chorują krótko

      Starsza ostatni raz była chora 3 lata temu-angina-była w domu sama
      Młodsza ostatni raz chora 3 lata temu chyba -oskrzela-5 dni poza pracą-miała jeszcze ospę , wtedy L4 wziął Mąż

      Na 4 lata pracy na zwolnieniu lekarskim na dziecko byłam raz-4 dni, i chyba dwa razy po jednym dniu.(dodam że mam jedno dziecko niepełnosprawne ale wizyty, rehabilitacje organizowalismy w czasie urlopowym, weekendowym itp)

      Dla mnie większym problemem niz choroby dzieci byly zawsze wakacje i ferie uncertain
      • nowi-jka Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 12:33
        guderianka napisała:

        > Dzieci nie chorują
        > A jak już zachorują to chorują krótko
        >
        > Starsza ostatni raz była chora 3 lata temu-angina-była w domu sama
        > Młodsza ostatni raz chora 3 lata temu chyba -oskrzela-5 dni poza pracą-miała je
        > szcze ospę , wtedy L4 wziął Mąż
        >
        > Na 4 lata pracy na zwolnieniu lekarskim na dziecko byłam raz-4 dni, i chyba dwa
        > razy po jednym dniu.(dodam że mam jedno dziecko niepełnosprawne ale wizyty, re
        > habilitacje organizowalismy w czasie urlopowym, weekendowym itp)
        >
        > Dla mnie większym problemem niz choroby dzieci byly zawsze wakacje i ferie uncertain

        albo ściemniasz albo nie powinnas sie wypowaiadac bo temat ciebie nei dotyczy skoro to dzieci nie choruja ajak choruja to przedszkolaka samego w domu zostawiasz
        no albo masz mase kasy i leczysz sie tylko prywatnie, mi juz na specjalistów zaczeło brakowac a niestety nie da sie załatwic lekarza na nfz bez wolnego

        gdy prosze o zapisanie terminu gdy lekarz przyjmuje w godzinach popołudniowych to okazuje sie ze sa to godziny 13-16 albo 12-15. Popołduniowe racja ale nadal wymagaja mojego zwolneinei z pracy albo owszem wizyta o 16 ale zarejsterowac sie trzeba przyjsc rano bo termin przepada
        • donkaczka Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 19:55
          ale dlaczego sciemnia?
          ja mam trojke dzieci, dwoje w przedszkolu jedno w szkole i tez nie choruja, do tej pory musialam w domu zostac moze z piec razy, bo dziecko zaniemoglo
          i tyle
          nigdy zadne nie bylo chore dluzej niz 24 godziny, jak dostawaly goraczki albo wymiotowaly po poludniu, to budzily sie rano zdrowe, poki nie chodzily do przedszkola to mialam okazje zaobserwowac te prawidlowosc, bo mialam je caly czas w domu, stad nie kisilam ich w domu bez potrzeby, bo a nuz choroba nawroci - nigdy nie bylo nawrotu, szast prast i po infekcji
          • guderianka Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 21:32
            donkaczka-Ty pewnie nie istniejesz, to niemożliwe wink
          • nowi-jka Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 22:05
            donkaczka napisała:

            > ale dlaczego sciemnia?

            no wiec wystosuj wniosek ze jak dzieci choruja to 24 godziny bo twoje tyle chorują, wszystkie dzieci bo twoje sa wyznacznikiem, bo ona tak zrobiła: jej nei choruja tzn ze nie chorują
            ja majac dziecko z problemami wybralam w 2012 roku 38dni wolnych, nie były to dni na "siedzeni z chorym dzieckiem" bo mam nianie do tego tylko były to dni na wizyty lekarskie
            okuliste laryngologa pulmonologa neurologa....
            Zwykła rehabilitacja koślawych kolan mogla sie odbywac tylko do południa - 5 dni wolnego.
            Wiec z dzieckiem niepoełnosprawnym które pewnie tez ma rehabilitacje i liczne konsultacje nie potrzebowac dnia wolnego - to sciema, w polskich realiach to jest niemozliwe
            Podkreslam w polskich bo DE nie znam ale z forum tylko wyciagam wniosek ze tam jest niebo juz na ziemi.
            • joa66 Katar nie choroba 03.01.13, 22:13
              Ok.

              Pytanie czy zdrowe przedszkolaki, ale z katarem , pokasłujące powinny chodzić do przedszkola.

              Moim zdaniem nie. Chyba , ze rodzić ma nóż na gardle...

              • nowi-jka Re: Katar nie choroba 04.01.13, 10:43
                oa66 napisała:

                > Ok.
                >
                > Pytanie czy zdrowe przedszkolaki, ale z katarem , pokasłujące powinny chodzić
                > do przedszkola.


                wg mnie nie ale moje chodzi bo gdybym czekała az przestanie miec katar i jeszcze kaszlec w tym czasie nie bedzie to nigdy by do przedszkoal nie poszło
              • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 17:00
                joa66 napisała:

                > Ok.
                >
                > Pytanie czy zdrowe przedszkolaki, ale z katarem , pokasłujące powinny chodzić
                > do przedszkola.

                A to zależy gdzie pytasz. W DE dziecko jest chore kiedy ma gorączkę lub przyjmuje leki, więc katar czy kaszel nie jest wskazaniem do nie posłania do przedszkola czy szkoły i żaden lekarz w takiej sytuacji zwolnienia lekarskiegio nie wystawi tylko wyśle do placówki smile Dzieci chorują zdecydowanie rzadziej niż w Polsce gdzie z najmniejszym katarkiem czy kaszelkiem biegnie się do lekarza a potem wlewa w dziecko litry syropków, kropelek i innych witaminek. Do tego w przedszkolu i szkole dzieci wychodzą codziennie na dwór, niezależnie od pogody (ok. ze 3 razy w roku zdarza się pogoda tak paskudna, że nie wychodzą).

                Odpowiadając na pytanie. Jak mi dzieci chorują to 1-2 dni mąż może popracować z domu i zaopiekować się dziećmi. Póki co nie zdażyło mi się, żeby dzieci wymagały dłuższej opieki, chorują bardzo rzadko. W tym roku szkolnym jeszcze się nie zdażyło ani jednej ani drugiej.

                • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 18:57
                  Nie pytałam się o definicję choroby tylko o to czy "zdrowy" pokasłujący przedzskolak z katarem powinien iśc do przedszkola.


                  • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 19:32
                    Zdrowe dziecko może iść do przedszkola. Jeżeli Ty uważasz, że katar czy kaszel to choroba lub nie przyjmują takich dzieci w Twoim przedszkolu to nie posyłaj. U nas w przedszkolu , u pediatry i w moim mniemaniu to nie choroba, więc dzieci z katarem czy kaszlem (bez gorączki i nie przyjmujące leków) chodzą do przedszkola.
                    • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 19:37
                      I w kółko macieju.

                      Gdzie ja napisałam, że katar to choroba?

                      Pytam się czy ZDROWE dziecko z katarem, pokasłujące powinno iśc do przedszkola?

                      Pytam się o zdanie a co " się robi"
                      • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 19:53
                        Ale ja nie mogę odpowiadać za innych i za inne przedszkola, mogę jedynie odpowiedzieć za siebie. Ja posyłam i inni rodzice posyłają, jest to tutaj normalne, bo nikt nie traktuje tego jako choroby, więc skoro dziecko jest zdrowe, to tak POWINNO pójść do przedszkola.
                        • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 20:13
                          Ja się kieruje własnym zdaniem , a nie tym co inni rodzice..

                          I moim zdaniem w domu nie zostaje sie tylko z powodu choroby czy ciężkiej choroby.

                          I dlatego jezeli jest taka możliwośc to kilkulatek z dużym katarem powinien zostac w domu z co najmniej 2 powodów:

                          - ZE wzgledu na innych -nigdy nie wiadomo czy katar , który w jego przypadku jest niewinny nie zaszkodzi innemu dziecku

                          -ZE względu na dobro samego dziecka - każdy dorosły wie, że katar i pokasływanie to nie jest komfortowa sytuacja i jezeli jest taka mozliwość trzeba pozwolić dziecku po prostu zwolnić tempo życia na tę parę dni. Nie, nie antybiotyki , nie kaloryfer na full i łóżko wink Zwyczajne zwolnienie tempa, mniej ekscytacji, więcej odpoczynku czy spokojnej zabawy.

                          Ale rozumiem, że nie kazdy ma taką możliwośc, zwłaszcza kiedy postawa pracodawcy nie sprzyja temu, a innej pomocy nie ma. I dlatego przedszkola bywają pełne zasmarkanych dzieciaków. Ale nie potępiam, bo ja miałam szczęście i nie tylko moja zasługa, że było mi łatwiej.
                          • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 20:31
                            Cieszę się z Tobą, że masz taką możliwość smile

                            Każdy też zna swoje dziecko najlepiej. Ja wiem, że moim katarek nie zaszkodzi (no ostatecznie potrafię poznać, kiedy chodzi o coś więcej niż zwykły katarek), no i moje serio serio bardzo rzadko nawet ten katarek miewają. Starsza i tak już w szkole, a tam nie ma wolnego na katarek, z tym, że w Niemczech szkoła pod tym względem dużo bardziej restrykcyjna jest.
                            • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 20:38
                              Niemczech szkoła pod tym względem dużo bardziej restrykcyjna jest.

                              Jeżeli w ten sposób to współczuję.
                              • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 20:48
                                Nie wiem jaki sposób masz na myśli, ale nie ma czego współczuć. Zdrowe dzieci mają obowiązek szkolny i już, chore mogą zostać w domu.
                                • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 20:51
                                  siedmiolatek z katarem nie ma prawa zostać domu na 2 dni bo co..policja wkroczy?
                                  • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 20:58
                                    Nikt Ci do domu nie zagląda, ale teoretycznie nie może. Powodem do pozostania w domu na 2 dni jest gorączka, biegunka czy wymioty, tak, że dziecko nie jest w stanie iść do szkoły. Powyżej 2 dni wymagane jest zwolnienie lekarskie (żaden lekarz nie wystawi takowego na katar czy kaszel). A jak dziecko potrzebuje 2 dniowego odpoczynku to przecież jest weekend.
                                    • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 21:03
                                      Katar nie wybiera weekendu smile

                                      Ale szkoła wcale nie jest restrykcyjna tak jak piszesz - wynika z tego, że rodzic ma prawo zostawić dziecko w domu na parę dni.

                                      Czyli nie jest tak źle smile
                                      • my-alena Re: Katar nie choroba 04.01.13, 21:21
                                        Tak jak napisałam, szkoła Ci do domu nie zajrzy, ale... dzieci też są tu "w poszanowaniu porządku" przez przedszkole i szkołę wychowywane wink Moja córka z katarem (bez gorączki na którą w domu zostać może) nie zostałaby smile bo tak nie wolno wink

                                        Szkoła jest restrykcyjna bo być musi. W Niemczech mieszka bardzo duża mieszanka kulturowa. Dla niektórych nacji edukacja nie jest ważna, więc szkoła musi trzymać się sztywnych zasad. Wystarczy, że są dzieci które nie mają nigdy zrobionej pracy domowej, nie przynoszą zeszytów, nie mają kredek, mazaków, czy długopisu. Moja córka kończy w tym roku podstawówkę a ja nie znam wszystkich rodziców dzieci z klasy, mimo, że w szkole społecznie mocno się udzielam. Oni po prostu nie "bywają". Ale to już inny temat.

                                        • joa66 Re: Katar nie choroba 04.01.13, 21:27
                                          Napisałam przecież, ze widzę, ze tak źle nie jest.smile
                          • duzeq joa66 04.01.13, 21:38
                            > -ZE względu na dobro samego dziecka - każdy dorosły wie, że katar i pokasływani
                            > e to nie jest komfortowa sytuacja i jezeli jest taka mozliwość trzeba pozwolić
                            > dziecku po prostu zwolnić tempo życia na tę parę dni. Nie, nie antybiotyki , ni
                            > e kaloryfer na full i łóżko wink Zwyczajne zwolnienie tempa, mniej ekscytacji, wi
                            > ęcej odpoczynku czy spokojnej zabawy.

                            W krajach zimnego chowu nie bierze sie pod uwage kataru i kaszlu, tylko samopoczucie dziecka i jego aktywnosc. Jezeli dziecko ma katar badz lekko kaszle, ale przy okazji skacze i roznosi dom, to wypada w podskokach do przedszkola badz szkoly. Ja nie mam potrzeby zwalniac dziecku tempa, skoro samo dziecko, ze smarkiem pod nosem, takiej potrzeby nie widzi.
                            PRzedszkola bywaja wiec pelne zasmarkanych, ale tez szalejacych dzieci. Jezeli jakies dziecko nie jest aktywne i nie chce sie bawic, przedszkole dzwoni do rodzicow. Bez nakazu odbierania, ot, na zasadzie "co robimy dalej?". Jezeli pojawia sie goraczka, kolejny telefon jest z zapytaniem czy dziecku mozna podac paracetamol. Jezeli goraczka gwaltownie skacze do gory, przedszkole dzwoni z nakazem natychmiastowego odebrania dziecka.

                            Poniewaz epidemii "powiklan" katarowo-kaszlowych nie ma, oznacza to system jest sensowny.


                            • joa66 Re: joa66 04.01.13, 22:13
                              W krajach zimnego chowu nie bierze sie pod uwage kataru i kaszlu, tylko samopoczucie dziecka i jego aktywnosc


                              Naprawdę ? ; )
                              • duzeq Re: joa66 05.01.13, 12:27
                                Serio, serio wink. Nie wiem gdzie mieszkasz, wiec moze uscisle ze chodzi o Holandie, chociaz z rozmow z naszymi norweskimi znajomymi wynikalo, ze panuje podobny system.

                                Jezeli chcesz z kaszlem dziecka isc do lekarza, musisz najpierw telefonicznie umowic sie na wizyte. Pierwsze pytanie jakie pada to czy dziecko ma goraczke. Drugie - czy jest aktywne.
                                Jezeli goraczki brak, a aktywnosc jest - nie ma szans na wizyte. Niewazne czy kicha, prycha, kaszle, a smarki wisza pod nosem jak dwie swieczki.
                                Jezeli goraczki brak, aktywnosci brak - niech pani poczeka pare dni, to wirus, potem ewentualnie zadzwoni.
                                Jezeli jest goraczka i jakas tam aktywnosc - niech pani poczeka 2-3 dni i znowu zadzwoni. Jezeli jest goraczka i zero aktywnosci - prosze poczekac 2-3 dni i jak nie przejdzie, znowu zadzwonic.
                                Jezeli goraczka sie utrzymuje, a aktywnosci nadal brak - wtedy byc moze zostaniesz przyjeta.

                                Ja sie o to plulam na poczatku, teraz przyznam, ze zrozumienie pewnych mechanizmow, a co za tym idzie, niezwykle rzadkie przesiadywanie w poczekalni pelnej chorych ludzi, jest optymalne zarowno dla dziecka jak i dla mnie. Co do pracodawcow - poniewaz nie ma czegos takiego jak 60 dni na opieke nad dzieckiem, trzeba wyrobic sobie rozsadny uklad. Tym bardziej, ze nawet jak ide do lekarza, to zadnego zaswiadczenia na jeden dzien nie dostane.
                                Jezeli wiec nie przeginasz z siedzeniem przy zakatarzonym dziecku, mozesz swobodnie zadzwonic czasami rano i powiedziec: sluchaj, dear boss, dziec jest niewyrazny, nie chce jesc i lezy na sofie zamiast sie bawic, zostajemy w domu, dam znac pozniej jak nam idzie.
                                Ale nie co dwa tygodnie i nie dlatego, ze dziecko ma tylko katar.
                                • carmita80 Re: joa66 05.01.13, 12:52
                                  duzeq napisała:

                                  > Serio, serio wink. Nie wiem gdzie mieszkasz, wiec moze uscisle ze chodzi o Holand
                                  > ie, chociaz z rozmow z naszymi norweskimi znajomymi wynikalo, ze panuje podobny
                                  > system.

                                  Podobny panuje tez w Uk, Irlandii, Belgii i na.innych kontynentach takze wink

                                  > Ja sie o to plulam na poczatku, teraz przyznam, ze zrozumienie pewnych mechaniz
                                  > mow, a co za tym idzie, niezwykle rzadkie przesiadywanie w poczekalni pelnej c
                                  > horych ludzi, jest optymalne zarowno dla dziecka jak i dla mnie.

                                  no wlasnie, bo rozumienie mechanizmow jest tu podstawa. Nie ma zadnych epidemii, dzieci niebladuja masowo w szpitalach w wyniku powiklan po katarach i kaszelkach, dziwne wink
                                  U nas tak na siebie jak i na dziecko do 5 dni nie potrzebuje zwolnienia lekarskiego, wystarczy telefon i przedstawienie faktow, np. dziecko ma goraczke i energii mu brak, musze z nim zostac zadzwonie jutro albo pod koniec dnia i poinformuje o.sytuacji. Jakos nie slyszalam aby z tym problem byl.
                                  Do szkoly chodza juz 4-latki z tym, ze obowiazek maja 5-latki i tu rodzic/opiekun prawny moze byc pociagniety do odpowoedzialnosci jesli dziecko ma zbyt niska frekwencje, a zbyt niska jest uwazana ponizej 95%. Wiekszosc dzieci ma 100%.
                                • my-alena Re: joa66 05.01.13, 14:20
                                  Tak samo jest również w Niemczech. Gdzieś niżej (albo wyżej) pisałam o tym, że do lekarza to dopiero jak po 3 dniach gorączka nie spadasmile Z katarem i kaszlem do lekarza się nie chodzi, chodzi się do przedszkola/szkoły smile
                                • joa66 Re: joa66 05.01.13, 15:03
                                  Nie wiem gdzie mieszkasz

                                  Mieszkam tam gdzie na pytanie " jak sobie radzicie ze zwolnieniami na dzieci w pracy" nie odpowiada się jak na zlocie teściowych w prowincjonalnym maglu " olaboga, a po co zwolnienia, JA , W MOJEJ RODZINIE, W MOJEJ WSI, nikt zwolnienia nie brał i i kumy sąsiadki tez nie brały".


                                  Z życzeniami zdrowia wszelakiego dla wszystkich smile
                                  • duzeq Re: joa66 05.01.13, 15:55
                                    Zdrowia rowniez zycze wink.
                                    A przy okazji zrozumienia, ze niektore systemy maja to do siebie, ze klopoty ze zwolnieniem rozwiazuja sie automatycznie (bo nie istnieje problem pt. katar jako choroba) wiec zlot tesciowych nie jest zaprawde potrzebny, zeby zalapac sie ranking na najwiekszego stachanowca we wsi.
            • guderianka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 09:31
              A jednak nie ściema
              Od stwierdzenia niepełnosprawności córka najbardziej potrzebowała rehabilitacji-miaławtedy 2 lata i najintensywniejszy okres rehabilitacji i operacji przypadł od tego drugiego do 5 roku życia. Wtedy nie pracowałam. Dopiero gdy jej stan sie poprawił -mogła w miarę bezpiecznie samodzielnie sie poruszac, odeszłysmy od cewnikowania, zaczęła chodzić do szkoły- poszłam do pracy. Rehabilitacja-w jej przypadku-polega glównie na wzmozonej aktywności ruchowej-zapisalismy ją do klubu dla niepełnosprawnych-jej rehabilitacja to uprawianie sportu , gimnastyka korekcyjna, basen. W tamtym okresie odbywało się to w weekendy oraz 3xw tygodniu popołudniami + domowe ćwiczenia i klejenie taśmą kinesio. Wizyty u lekarzy różnych specjalności (ortopeda,rehabilitant,urolog, nefrolog, sporadycznie neurolog i neurochirurg) raz w roku kontrolnie-albo ja albo Mąż-czasami popołudniu, czasami w godzinach pracy, czasami prywatnie
              Jest niepełnosprawna ale nie obłożnie chora-normalnie funkcjonuje a my razem z nią. Myslę, że po takiej dawce informacji -w miarę pełnej-nie będziesz miała pytań
              p.s. w okresie najcięższym gdy była jeszcze cewnikowana (rok czasu)pracowałam z M głównie ze względu na nia na własnej DG (wyżej nie napisałam ale chodziło mi o prace na etat)-sama ustalałam sobie czas pracy, wymieniałam sie z Mężem, mielismy dochodząca opiekunkę 3 razy w tygodniu i prywatne przedszkole
              • nowi-jka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 10:41
                widzisz i to jest odpowiedz na postawione pytanie
                czyli
                jesli dziecko wymagało czestej opieki ty niepracowałas a potem byłas sama sobie szefem
                gdy troche sie unormowało to miałas dochaodzac opiekunkę

                a teraz to porównaj z pierwszym wpisem który brzmiał ze dzieci nie choruja nie wymagają większego zachodu nawet niepełnosprawne, nawet niepełnosprawne mozna leczyc/rehabilitowac/konsultować po godzinach pracy a co dopiero "zdrowe"

                Niby to samo powiedziałas w tych dwóch wpisach a jednak ich wydzwiek nieznajac cie jest zupełnie inny
                • guderianka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 10:47
                  Nie, jeszcze nie tak

                  Gdy dziecko wymagalo STAŁEJ opieki to nie pracowałam
                  Gdy sytuacja się trochę polepszyła-było prywatne przedszkole i moja DG +opiekunka
                  GDy dziecko poszło do szkoły-ze względu na rodzaj potrzebnej rehabilitacji-nie bylo konieczności zarywania pracy.

                  Ale
                  Odebrałam post założycielski jako pytanie o chorby typy grypa, przeziębienie, kaszel, angina, oskrzela itp. I w takim sensie moje dzieci-mam dwoje "placówkowych" bo malolata na piersi nie liczę- nie chorują,. O niepelnosprawności Starszej dodałam jako pieprzyk-bo w rozmowach kwalifikacyjnych zawsze padało pytanie o dzieci, (pod kątem zdrowia i obecności w pracy) i zawsze podawałam też stan starszej córki. Ponadto jej niepełnosrpawność stwarza ryzyko dodatkowych schorzeń vide nieobecności ale wtedy jej wiek sprawia, że może byc sama w domu (np. przy skręceniu kolana, czy stłuczeniu stopy itp_)

                  Więc-po tym uszczegółowieniu podtrzymuje moje zdanie, że dzieci nie chorują i nie wymagają większego zachodu.
                  Mysle, ze teraz jest wszytsko jasne wink
                  • nowi-jka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 10:55
                    no to skoro "dzieci nie chorują" (bo oczywiście znasz kazdy przypadek w Polsce i kazde dziecko ) to ja chyab kosmite mam w domu bo pomimo niezakładania rajtek ( a moze dlatego własnie) czapek w okresie innym niz pózna jesien i zima, itd itd z ciagłym parciem na hartowanie... mam w domu chorowitka który własnie wiecej do przedszkola nie chodzi niz chodzi.
                    No ale skoro wiesz lepiej, skoro masz iwedze zeby wypowiadac sie o kazdymdziecku to ja zakoncze ta dyskusje

                    syty nigdy nie zrozumie głodnego a zdrowy chorego
                    • guderianka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 11:01
                      Ale o jakich wszystkich ? Przecież pytanie jest o NASZE DZIECI, więc nie moge pisac ani o Twoich, ani Basi, ani Kasi, ani całej populacji-tylko moich własnych prywatnych wink Czytanie ze zrozumieniem się kłania. I popuść trochę warkoczyki boś bardzo spieta wink Pozdrawiam serdecznie!
                      • nowi-jka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 11:47
                        guderianka napisała:
                        "Dzieci nie chorują
                        A jak już zachorują to chorują krótko"

                        "Więc-po tym uszczegółowieniu podtrzymuje moje zdanie, że dzieci nie chorują i nie wymagają większego zachodu. "

                        to sa oddzielne akapity, nei wyrwane z kontekstu zdania, gdzie tam jest ze twoje dzieci?? tam jest stwierdzenie ze ogólnie dzieci nei choruja
                        potem jest oddzielony przerwa akapit o twoim przypadku i toich dziciach

                        rozmowa wyglada tak:
                        pytanie
                        mnb0 03.01.13, 10:13
                        Pytanie do matek pracujacych: co robicie jak wasze dzieci choruja?
                        Odpowiedz
                        guderianka 03.01.13, 10:25
                        Dzieci nie chorują
                        A jak już zachorują to chorują krótko

                        najpierw używasz skrótów myślowych wypaczających to co chcesz powiedzieć a potem zarzucasz ze czytania ze zrozumieniem ktoś nie posiadł
                        • guderianka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 11:51
                          Nie wiem jak ekhm tłumokiem trzeba być by nie wiedziec, że piszę o swoich dzieciach-zwłaszcza że opisuję swoją i tylko swoją sytuację. Popracuj nad językiem polskim-bo masz ewidentne problemy z rozumieniem
                          • nowi-jka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 11:58
                            dziekuje ci za dobra rade juz pędzę sie zapisać na naukę - może sie spotkamy ty bedziesz cwiczyła wypowiedzi ja czytanie
                            big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                            • guderianka Re: Praca a dzieciina 04.01.13, 12:08
                              Ty jeszcze dodatkowo powinnaś popracować nad zwrotami grzecznościowymi big_grin
                    • anyx27 nowi-jka 04.01.13, 14:52

                      > syty nigdy nie zrozumie głodnego a zdrowy chorego

                      Trafiłaś jak kula w płot, bo ja akurat o chorowaniu mogę ci dużo opowiedzieć na własnym przykładzie, a zdanie nt. chorowania dzieci mam takie, a nie inne.
                      Napisz lepiej, ile razy twoje dziecko brało w życiu antybiotyk?
                      • guderianka Re: nowi-jka 04.01.13, 16:03
                        anyx-spokojnie, ona mnie się czepia wink
            • likeadimond Re: Praca a dzieciina 05.01.13, 14:50
              witaj w świecie ematki big_grin
              gdzie dzieci nie chorują
              gdzie nie chodzi się się na l4, a jak już to jakieś pojedyncze 2 dni na 7 lat
          • night_irbis Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 23:14
            No ja się akurat pod postem donkaczki podpiszę - bo moja 4-letnia przedszkolanka również choruje maks. 24 godziny. Kiedy to się pierwszy raz zdarzyło ok. 2 lat temu - poleciałam po zwolnienie i siedziałyśmy jak idiotki w domu przez tydzień zgodnie z zaleceniem lekarza "a nuż coś się rozwinie". Za drugim razem wzięłam jeden dzień urlopu i wysłałam do przedszkola. Tak też robię - średnio 1-2 razy do roku.

            Ostatnim razem kiedy wpadłam jesienią do pediatry po zaświadczenie, że młoda jest zdrowa na rozpoczęcie roku przedszkolnego - trochę sobie pogadałyśmy i pediatra stwierdziła, że najprawdopodobniej moje dziecko ma na tyle wykształcony system odpornościowy, że nawet jak łapie wirusa (a od tego ubezpieczony nikt nie jest), to organizm zwalcza go samoistnie w te 24 godziny i ta 1-dniowa gorączka jest najprawdopodobniej właśnie oznaką walki.

            I tego się trzymam smile

            A, żeby nie było - początki w żłobku przy pierwszym zetknięciu z duża ilością różnorodnych i nieznanych bakterii były ciężkie - tydzień w żłobku - 2 tygodnie w domu z gorączką, zielonymi gilami do pasa, kaszlem takim, jak by płuca miały się rozerwać... Po 3 miesiącach - jak ręką odjął. I tak trwa do dziś.
            Przez 5 lat życia - 1 antybiotyk na zapalenie oskrzeli. Żadnych syropków, wzmacniaczy, uodporniaczy itd.
        • guderianka Re: Praca a dzieciina 03.01.13, 21:32
          Nie ściemniam
          Przedszkolak sam nie zostanie-brałam L4
          Ale 10 latka sama zostawała
          Nie leczę się juz prywatnie-nie na tego typu problemy
          Mamy świetną przychodnie-spółkę cywlilną ktora podpisała kontrakt z nfz-jesli nie ma naszej lekarki zapisują mnie do innej. Ale rzadko sie tam pojawiamy bo jak napisałam: dzieci nie chorują aż tyle
          • likeadimond Re: Praca a dzieciina 05.01.13, 14:55
            10 latka sama chora w domu - nieodpowiedzialność jak dla mnie i opuszczenia dziecka- prawnie karane
            Jesli byłą chora i brała leki jaką masz gwarancję że nie mogłoby dojść do ostrej reakcji uczuleniowej, drgawek, śpiączki itp.????
            10 lat to mało na zostawianie chorego dziecka bez opieki
            • guderianka Re: Praca a dzieciina 05.01.13, 17:19
              Dla Ciebie
              Dla mnie: nie
              Nie miała leków, których nie brałaby wcześniej :tabletek na gardło, tantum verde, lek przeciwgorączkowy.Nie jest alergiczką, nie miewa drgawek przy gorączce. Zresztą gorączka szybko zeszła-po dwóch dniach chyba. Gdy miała źle poczuła sie w domu ja bylam w drodze do pracy-to była środa. Zawróciłam, poszłyśmy do lekarza. Była w domu sama w czwartek i piątek, w sobotę i w niedzielę była w domu. Od pon do kolejnej środy czuła się dobrze ale została w domu na wszelki wypadek. Po tygodniu poszła do szkoły.
    • e_r_i_n Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:27
      Brałam zwolnienie. Ale moje dziecko nie chorowało z opisywaną intensywnością - dwie, trzy choroby rocznie to był maks. Staraliśmy się uodparniać i hartować.
      Teraz dziecko starsze, więc zostaje samo, a jak jest kiepsko, to mam opcję pracy z domu.
    • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:28
      mnb0 napisała:

      > Pytanie do matek pracujacych: co robicie jak wasze dzieci choruja?

      1-3 dni ja lub maz zostajemy w domu, gdy dziecko nie ma.goraczji i czuje sie ok. wraca do szkoly/przedszkola. Najdluzej w domu bo od pn. do pt bylam w domu z dziecmi chorymi na ospe.

      > Taki przedszkolak potrafi tydzien chorowac, dwa tygodnie do przedszkola i potem
      > znowu tydzien choroby. I tak w kolko. Przynajmniej przez jesien i zime.

      Nie slyszalam o takim zjawisku poza tym forum. Moje dzieci owszem w pierwszym sezonie jesienno-zimowym mialy katarki i kaszelki na okragla ale to nie byl powod aby nie chodzily tygodniami do przedszkola. Mialy frewkencje 98% tak jak reszta rowiesnikow. Od 3-4 roku zycia frekwencja 100% taka ma ponad 90% dzieci w szkolach i przedszkolach.

      > Czy wobec tego bierzecie w pracy chorobowe srednio tydzien w miesiacu?

      Cos takiego jal chorobowe na.dziecko nie istnieje.

      > Czy moze wolacie babcie do opieki nad wnusiem?

      Babci brak, mieszka ok. 100 km od nas.

      > Czy moze wynajmujecie wtedy nianie z agencji

      Mozna by ale nigdy nie bylo potrzeby, dzieci chorowaly powaznie tak rzadko, wlasciwie wcale, ze na jeden czy dwa dni goraczki mozna sobie wziac wolne. Ja zawsze korzystalam z wolnego nieplatnego, a i tak zawsze mi zaplacono 50%.
      • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:32
        Babcia mieszka 1000km od nas.
      • nowi-jka Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:43
        najma78 napisała:

        > Cos takiego jal chorobowe na.dziecko nie istnieje.

        Oczywiscie ze istnieje. Opieka nad chorym dzieckiem, zwolnienie wystawiane przez lekarza dziecka wiec mozna nazwać w skrócie "chorobowym"
        • nanuk24 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 20:52
          u niej tam, gdzie mieszka. Musisz sie pogodzic, ze w watku beda wypowiadac sie osoby dzieci nichorujacych i dzieci nieprzedszkolakow i mamy niepracujace i mamy niemajace dziecibig_grin
    • princy-mincy Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:30
      opiekujemy sie dzieckiem na zmiane, w koncu dziecko ma nie tylko matke ale i ojca

      na pomoc babci mozemy liczyc tylko doraznie- jedna tez pracuje (wiec tylko jeden max dwa dni, co i tak duzo pomaga, ale tez nie zawsze babcia moze) a druga mieszka daleko.

      rozwazamy znalezienie kogos na godziny, ale trudno taka osobe znalezc (zreszta nie dziwie sie im, ze chca stalej pracy, nie tylko dorywczo)
    • stuletnia_stokrotka Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:30
      obecnie moje dzieci bardzo mało chorują.
      jeśli już to 15-latek zostaje sam w domu z opcją doglądania przez babcię
      kiedy młodsza choruje to idę na zwolnienie-albo mąż ale to rzadko.zazwyczaj udaje nam się uprosić babcię albo dziadka o opiekę.
    • lilka69 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:31
      jak jeszcze w dawnych czasach pracowalam to wybralismy z mezem rowne 60 dni w roku tak jak prawo przewiduje, po polowie. dziecko duzo chorowalo w 1 roku przedszkola. a potem zrezygnowalismy z p-la i zatrudnilismy nianie. ( konsekwencja byl juz szczesliwy brak chorob).
    • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:32
      Interesujace z tym chorowaniem u przedszkolakow,syn nie byl ani razu chory,frekwencja w grupie praktycznie zawsze 100%,mutanty nie dzieci.
      • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:41
        edelstein napisała:

        > Interesujace z tym chorowaniem u przedszkolakow,syn nie byl ani razu chory,frek
        > wencja w grupie praktycznie zawsze 100%,mutanty nie dzieci.

        big_grin no wlasnie. Moje dzieci do przedszkola.zaczely chodzoc.w wieku ok. roku, owszem mialy kaszelki i katarki ale trudno to nazwac cborobami, zwykla normalna sprawa, w koncu wirusy wywolujace te stany byly dla nich wczesniej mniej znane, choc nie obce. Od 3-go roku zycia pojedyncze infekcje, ktortkie. Mlodszy ma 5 lat, frekwencja 100% i nawet nie pamietam kiedy mial katar, kaszel czy bolalo go gardlo. On nie jest zadnym wyjatkiem. Norma.jest 100% obecnosc w szkole takze u 4-latkow.
        • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:52
          Mnie zastanawia jak trzeba wyjalowic dziecko,by chorowalo non stop?w zarazanie nie wierze,ciagle z gilami ktores lara lub rzezace i jakos kolejne nie zapadaja na zapalenia pluc itd.wymagajace siedzenia w domu
          • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:59
            edelstein napisała:

            > Mnie zastanawia jak trzeba wyjalowic dziecko,by chorowalo non stop?

            A to wcale nietrudne. Wystarczy typowe w pl leczenie czyli byle katerek i kaszelek jest traktowany kilkoma syropami na kaszel plus steryd plus antybiotyk co by nie sie nie rozwinelo i to standard a potem bledne kolo. Do tego dieta bogata w cukier, biala make, brak na pneumokoki i meningokoki oraz jakze mozdne ich przesuwanie czasem latami, plus standardwowe przegrzewanie i masowe ograniczanie dostepu do swiezego powietrza.
            • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:08
              No to juz sie nie dziwie,ze dzieci choruja.
              • aneta-skarpeta edel chrzanisz jak zwykle 03.01.13, 19:34
                co ty gadasz, ze w DE dzieci nie chorują?

                ja znam kilkoro dzieci z DE i jedne chorą mniej, drugie bardziej inne wcale- jak wszędzie

                fakt, chodza czesciej zaglucone do szkol, ale nie oznacza to ze mniej chore od polskich dzieci
                • ola Re: edel chrzanisz jak zwykle 03.01.13, 21:09
                  Co więcej, pomimo, ze grypa to według edel zwykły katarek, nie jest to typowa postawa wśród typowych Niemców. Są jednak i tacy, którzy uznają ją za niebezpieczną jednostkę chorobową:
                  www.thelocal.de/society/20120909-44861.html#.UOXkeazddGQ
                  • edelstein Re: edel chrzanisz jak zwykle 03.01.13, 21:42
                    Chlej mniej alkoholu,moze przewidzenia gdzie ci sie grypa z katarem myli znikna.
                • edelstein Re: edel chrzanisz jak zwykle 03.01.13, 21:45
                  Specjalistka sie odezwala,zyje tu dlugo i znam wiecej niz kilkoro dzieci.W zyciu nie slyszalam z ust tutejszych matek,by ich dzieci chorowaly masowo i po 3miesiace przebywaly w domu na zwolnieniach,mit chorowania bardziej po pojsciu do przedszkola to polski wymysla,przewrazliwionych mamusiek.
                  • aneta-skarpeta Re: edel chrzanisz jak zwykle 03.01.13, 21:55
                    Ty twierdzisz, ze dzieci tam gdzie mieszkasz nie chorują wcale i nigdy

                    wiec pewnie lekarzy pierwszego kontaktu tez nie macie- bo i po cotongue_out
                    • edelstein Re: edel chrzanisz jak zwykle 03.01.13, 22:15
                      Masz problem z rozumieniem tekstu,jako jedyna,dzieci w de nie choruja tyle ile dzieci w Pl to po pierwsze,po drugie dzievi alergiczne nie choruja wiecej,bo alergia.Parenascie emigrantek ci napisalo to samo.Jeszcze chcesz sie pograzac?
                    • my-alena Re: edel chrzanisz jak zwykle 04.01.13, 17:27
                      Chorują, chorują, ale nie tak masowo jak w Polsce i nie tak długo. Standardowo z wirusówką (kaszelek, katarek, gorączka) nie idzie się do lekarza, czyli 3 dni gorączki to nie powód. Dopiero jak gorączka się przedłuża to idziesz do lekarza ,gdzie dziecko zostanie zbadane, osłuchane i na miejscu zrobią dziecku badania krwi na wysokość leukocytów. Jeżeli infekcja mimo wszystko okaże się wirusowa to dostaniesz paracetamol i do domu. Jeżeli infekcja jest bakteryjna to dostaniesz antybiotyk (bez niczego osłonowego). Dopóki dziecko bierze antybiotyk zostaje w domu , a jak antybiotyk się kończy to od razu do przedszkola/szkoły. Infekcje bakteryjne zdażają się jednak bardzo rzadko, najczęściej to wirusówki, które trwają 2-3 dni. Moja starsza córka właśnie kończy podstawówkę i nie była do tej pory na zwolnieniu lekarskim ze szkoły (na 2 dni można zostać w domu bez zwolnienia). Podczas wirusówki dostaniesz od lekarza Paracetamol lub Ibufen na gorączkę, inne leki udrażniające drogi oddechowe lub wykrztuśne tylko w sytuacji kiedy dziecko nie może spać z powodu kaszlu lub kataru , ale zawsze dostaniesz ostrzeżenie, żeby nie nadużywać, nie podawać 3 x dziennie, tylko na noc smile
                      W przedszkolach i szkołach dzieci codziennie wychodzą na dwór, nie ma, że zimno, pada, czy ma katarek.
                      Znam tutaj sporo dzieci , zarówno z przedszkola jak i ze szkoły i naprawdę choroba powyżej 2-3 dni to rzadkość dla większości dzieci, wyjątki się zdarzają.
                      Jako ciekawostkę mogę dopisać, że moja starsza cóka urodziła się w Polsce i serio w Polsce non stop chora była. Z Pediatrą byłam prawie zaprzyjaźniona. Za każdym razem wychodziłam od niej z receptami na syropki, kropelki, spray'e i witaminki i z przekonaniem, że dobra ze mnie Matka, teraz pomogę mojemu dziecku smile. Po przeprowadzce do Niemiec długo nie mogłam zrozumieć, dlaczego Ci lekarze tacy nieczuli i nie chcą pomóc mojemu choremu cierpiącemu dziecku, dopóki nie zauważyłam, że moje dziecko przestało chorować. Młodsza urodziła się już tutaj i nie chorowała tylko co starsza nigdy.
            • zona_mi Re: Praca a dzieci 03.01.13, 13:11
              Nie trzeba wyjaławiać, nie dbać i nie wietrzyć - czasem wystarczy, że dziecko źle znosi rozstanie i zaczynają się sztuczki niesomatyczne.
              Mój syn chorował przez pół roku, dwa-trzy dni przedszkola - i na zwolnienie.
              Skończyło się, kiedy zaczęłam go odbierać po obiedzie, zamiast po podwieczorku.

              Ad rem - miałam możliwość pracy w domu, przez sieć, albo odrabiać sobie godziny (praca na pół etatu).
          • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:02
            Wystarczy, ze dziecko jest alergik i astmatyk i już choruje ciężej.
            • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:04
              kropkacom napisała:

              > Wystarczy, ze dziecko jest alergik i astmatyk i już choruje ciężej.

              A ile.jest? W pl.to zdaje sie ponad 90% ma alergie i astmesmile
              • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:07
                Słuchaj, robisz sobie ubaw z całkiem poważnych problemów. Tak, alergia, a potem astma jest bardzo częsta. Podejrzewam, ze na wyspach przy innym klimacie jest inaczej. Chociaż aby wiedzieć czy tek kaszelek to astma (uwaga!) trzeba problem zdiagnozować. Znam Irlandczyka, który ma ciężką astmę czyli i tam tez są astmatycy.
                • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:12
                  No co? Skończyły ci się ironiczne riposty?
                • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:15
                  kropkacom napisała:

                  > Słuchaj, robisz sobie ubaw z całkiem poważnych problemów. Tak, alergia, a potem
                  > astma jest bardzo częsta. Podejrzewam, ze na wyspach przy innym klimacie jest
                  > inaczej. Chociaż aby wiedzieć czy tek kaszelek to astma (uwaga!) trzeba problem
                  > zdiagnozować. Znam Irlandczyka, który ma ciężką astmę czyli i tam tez są astma
                  > tycy.

                  A ja twierdze, ze ich nie ma? Gdzie? Pracuje w szkole.podstawowej i w przedszkolu w tej szkole i wiem, ze sa dzieci z astma, ale to jest 3 dzieci na 334 w calej szkole. W pl tez wiekszosc alergii nie ma, astmy podobnie, choc fakt moze byc procent wyzszy niz na wyspach.bo chocby zaniezyszczenie powietrza wieksze ale bez przesady nie jest to az tak ogromna roznica. W pl rodzice przynosza nagminnie zaswiadczenia o alergii gdy dziecko ma zwykla wirusowke co by do przedszkola vhodzic moglo, zeby sie nie czepiali. wink
                  • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:23
                    Ja nie mieszkam w PL. Co do zaświadczeń to nie wiem o ci chodzi.
            • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:05
              Co ty nie powiesz?mam alergika,jedyna roznica to,ze ma gila cala wiosne.Nie choruje wcale,bo katar to nie choroba,a juz alergiczny to zadna choroba.
              • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:09
                Ta jesteś normalnie odnośnikiem do każdej sytuacji...

                Nasza alergolog jest immunologiem i niestety te dwie rzeczy się łączą. Znaczy odporność, a raczej jej spadek i alergia.
                • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:15
                  Interesujace,bo u mnie w rodzinie co 2to alergik i kurcze oprocz alergii to zdrowi wszyscy jak ryby.
                  Oczywiscie,ze alergia zwiazana jest z slabsza odpornoscia jak sie dziecko napycha antybiotykami,tabletkami,sterydami,zabrania ganiac,“bo sie przeziebisz,a ty wiesz,ze przeziebienie u ciebie ciezkie jest.“Jak sobie radza w De z alergiami skoro frekwencja tak duza,a alergikow w grupie syna chyba z 10?tylko w Pl alergia laczy sie ze slabsza odpornoscia.
                  • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:25
                    O terapii z tobą nie będę rozmawiała, bo nie jesteś lekarzem, ale nawiedzonym trollem na emamie. Mam wątpliwości, czy w ogóle masz jakieś dziecko.
                    • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:40
                      Zabawna jestes.No coz faktycznie nie ma o czym dyskutowac z toba,nie masz argumentow.Nalezy tylko wspolczuc dzieciom napychanym lekami w ramach terapii.
                      • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:42
                        A z tobą jest sens dyskutować? Jaki? Z kłamczuchą?
                        • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:51
                          Jak to kiedys ktos madrze napisal.W momencie gdy rozmowca zaczyna czynic wycieczki personalne nalezy uznac racje wlasnych argumentow,a nie bawic sie w rozmowy na etapie przedszkola typu:Jasiu lampa swieci gdy ja zapalisz,nie prawda,jestes glupia Zosiu.
                          Nie masz nic konkretnego do powiedzenia w temacie,a na czytanie 20postow z tekstem “jestes trollem“roznie wyartykulowanych szkoda mi mojego czasu.Zegnam pania i odsylam do ksiazek o alergii.
                          • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:54
                            Edel, konkrety napisałam powyżej. Przeoczyłaś.
                • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:26
                  kropkacom napisała:

                  > Nasza alergolog jest immunologiem i niestety te dwie rzeczy się łączą. Znaczy o
                  > dporność, a raczej jej spadek i alergia.

                  Ale twoja alergolog wie, ze to tak wcale byc nie musi, ze to mozna zminimalizowac? Ja testem alergikiem, od 26 lat a jednak ani jako dziecko ani jako osoba dorosla chorowalam niewiele i moj uklad immunologiczny dziala swietnie. Zdrowy styl zycia czyli madra dieta, duzo sportu, ruchu na swiezym powietrzu, nie przegrzewanie mieszkania jak i siebie, unikanie lekow do minimum, to podstawa.
                  • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:30
                    Nie kumasz. Ja na temat terapii z tobą nie będę rozmawiać. Nie podoba mi się robienie sobie forumego ubawu z całkiem poważnych tematów i podbudowywania swojego ego przy tej okazji. Fuj!
                    • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:37
                      kropkacom napisała:

                      > Nie kumasz. Ja na temat terapii z tobą nie będę rozmawiać. Nie podoba mi się ro
                      > bienie sobie forumego ubawu z całkiem poważnych tematów i podbudowywania swojeg
                      > o ego przy tej okazji. Fuj!

                      Nie, to ty nie kumasz. Uwazasz, ze jedyna terapia to leki, antybiotyki, sterydy i ze alergia = slaba odpornosc i tak juz byc musi, a terapia to tylko wiecej lekow, a to nie tak.
                      • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:41
                        Gdzie ja to napisałam? Po prostu nie jesteś dla mnie partnerem w rozmowie o alergiach, astmach, katarkach i tak dale.
                        • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:45
                          Buhahahaha,dla ciebie nikt nie jest partnerem w rozmowie jesli ma odmienna od twojej opinie.Probujesz namietnie swoj brak argumentow przyslonic tymi durnymi tekstami.
                          • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:46
                            Edel, a ty jakie masz argumenty? No jakie? Konkretnie.
                            • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:05
                              Uklad odpornosciowy nabiera dojrzalosci w 12roku zycia.To,ze dziecko ma alergie nie oznacza,ze bedzie chorowite.Za to zwiekszamy mozliwosc “chorowitosci“stosujac leki,sterydy,przegrzewajac,czyszczac wszystko na blysk,unikajac szczepionek czyli opozniajac rozwoj ukladu.
                              Alergiczne dziecko nie oznacza dziecko chorowite.
                              • ola Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:40
                                to zalezy od alergii.
                                Moje młodsze dziecko miało w pierwszych miesiącach życia taki typ alergii, który objawiał się nadprodukcją śluzu z układzie oddechowym po kontakcie z alergenem. W praktyce oznaczało to mega katar po wypiciu choćby łyka mleka. Katar który kończył się obturacyjnym zapaleniem oskrzeli, które lubiło przechodzić w zapalenie płuc.
                                Przez pierwsze 3 miesiące życia nie wychodziłyśmy ze szpitala, potem na diecie bezmlecznej i inhalacjach mogłysmy już leczyć się w domu. Wychodzenie z tych zapaleń zajęło nam ponad dwa lata.
                                Wiec jednak twoja teoria nie jest całkiem prawdziwa.
                                • ola Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:46
                                  choc ty byś to pewnie nazwała zwykłym "katarkiem" i porzuciwszy dziecko w szpitalu pofrunęła zadowolona do pracy...
                                  • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 21:52
                                    Gdyby glupota mogla latac,ulecialabys w niebo jak golebica.Dyskutowac mi sie z analfabetami nie chce.
                                    • ola Re: Praca a dzieci 04.01.13, 09:23
                                      Mam dokładnie takie samo zdanie o tobie.
                                • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 21:50
                                  Alez wszystko sie zgadza,dajac dziecku alergen sama doprowadzalas do jego choroby.Pewnie dalszy ciag byl podobny kiepska dieta,ladowanie lekow itd.
                                  Moj syn jest ciezkim alergikiem,pewne alergeny moga go zabic na miejscu,nie ma alergii na mleko,jest alergia na niektore jego skladniki.Moj syn nie tolerowal laktozy.
                  • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:34
                    Mam bliska kolezanke, ktora wiecznie jest chora, katar, kaszel, gardlo, zatoki, ona jest chora wciaz. Jest alergikiem na koty, kurz, alkohol i inne, ma astme. Ma 3 koty bo corka chce, brudny, zakurzony dom, bo nikomu nie chce sie posprzatac a nie stac ich na sprzataczke, pali, malo ale.jednak, ogranicza ruch do minimum, je za duzo i niezbyt zdrowo i wciaz biega do lekarza bo chora, a moglaby sobie pomoc. Powiedzialam jej to i ona nawet to wie, ale nic z tym nie robi. Jest wciaz chora i wciaz domaga sie lekow ktore i tak jej nie pomoga bo ona musi zmienic styl zycia. Tak samo jest z wieloma.rodzicami wiecznie chorych dzieci w pl.
                    • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:38
                      I ty wiesz na pewno, że ludzie mają w domu koty, palą, mają brudno. Kurcze, no typowa forumowa nawalanka z podbudowaniem własnego ego. Miłego dnia.
                      • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:48
                        kropkacom napisała:

                        > I ty wiesz na pewno, że ludzie mają w domu koty, palą, mają brudno. Kurcze, no
                        > typowa forumowa nawalanka z podbudowaniem własnego ego. Miłego dnia.

                        To sytuacja mojej kolezanki. Natomiast dieta wiekszosci polskich dzieci oparta jest na cukrze (takze szkoly i przedszkola) slodkie ulepki do picia od niemowlaka, przegrzewanie standard, minimum spacerow, bo wieje zdradliwy wietrzyk, w wielu przedszkolach dzieci nie wychodza od pazdziernika do maja, przegrzane pomieszczenia, tak w przedszkolach jak i w mieszkaniach, nawet tu na wyspach jak wejde do mieszkania rodakow to jest tam goraco, pomimo ze temperatury zima sa powyzej zera a czesto i 10-12 stopni to polskie dzieci i tak ubrane jak na polska.zime itd. Milego dnia i tak nie zakumasz.
                        • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:53
                          Dzieci mają chyba w tej chwili zagwarantowaną w PL liczbę godzin na świeżym powietrzu, tak na marginesie.

                          Tak, nie dogadamy się. Mam tylko nadzieję, ze ktoś kto przeczyta tą dyskusję wyciągnie swoje wnioski i zrozumie co każda nas chce tu ugrać.
                  • agata_abbott Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:52
                    Popieram! smile Też jestem alergiczką od lat mniej więcej 20, uczuloną na większość pyłków, koty, psy, niektóre pokarmy. I nie widzę, żebym chorowała więcej niż inni. Fakt, kicham prawie przez cały rok, na okrągło, ale choroba dłuższa niż trzydniowe przeziębienie zdarza mi się pewnie raz na 2-3 lata.
                    • anyx27 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:55
                      Na szczęście nie mam takiego problemu, bo u nas nie było potrzeby brania nigdy zwolnienia na dziecko. Młoda ma 8 lat i na szczęscie do tej pory nie choruje wcale, ale znajomi radzili sobie tak, że raz jeden rodzic, raz drugi brał zwolnienia. Niektórzy sprowadzali na ten czas babcie do domu, inni zatrudniali nianie, które przychodzily tylko w okresie choroby dziecka.
                • memphis90 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 23:41
                  Alergia to raczej z nadaktywnej odporności wink
              • mnb0 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:33
                > Nie choruje wcale,bo katar to nie choroba
                Czyli reasumujac - kiedy twoje dziecko jest przeziebione, posylasz je do przedszkola?
                • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:08
                  Oczywiscie,jak kazdy.
          • shellerka Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 11:52
            z tego co kojarzę...
            moj syn do konca 3 roku zycia nie byl chory ani razu. raz jeden miał dość wysoką gorączkę przy ząbkowaniu.
            urodziła się córka, a syn wtedy poszedł do przedszkola i się zaczęło. syn przynosił z przedszkola niby niewinny katarek, który po kilku dniach przeradzał się w zapalenie oskrzeli, tudzież anginy.
            córka się zarażała i tak właściwie na okrągło jak jedno wyzdrowiało, drugie zaczynało. więc non stop obniżona odporność.
            nie było miesiąca, żebym nie siedziała z którymś u pediatry i autentycznie nie wyobrażałam sobie, co w tym momencie robią matki pracujące.
            wycinane dwukrotnie migdałki też niewiele dały.
            niby ostatnio jest lepiej. teraz córka tez już w przedszkolu i znacznie rzadziej chorują, ale jednak...
            próby puszczania dzieciaka "bo to tylko katarek" do przedszkola kończyły się najczęściej ostrym dyżurem i gorączką 41 stopni w weekend, więc darowałam sobie.

            i również z uczciwości dla pracodawcy, nie nastawiałam się na powrót do pracy 1 września, tylko zaplanowałam odczekanie tego pół roku, aklimatyzację córki i ogólne sprawdzenie, jak jest.
            • edelstein Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:15
              To teraz wytlumacz mi jakim cudem moje dziecko majace praktycznie dzien w dzien kontakt z 50dzieci od 2roku zycia, nie chorowalo ani razu w swoim zyciu(nie liczac trzydniowki raz w wieku 1,5) i jego koledzy tez nie choruja.Podkreslam u nas katar i kaszel to nie choroba.Tak wiec dzieci z katarem czy kaszlem chodza do przedszkoli.
              Moj syn po ustawieniu odpowiedniej diety,testach lekarza zna z bilansow i z pogotowia (potlukl sie itd)
              • shellerka Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:25
                to na pewno skutek życia za granicą i podawania lepszego jedzenia, witamin etc.
                oczywiście równiez kontakt z lepszymi dziecmi na pewno spowodował wzrost jego odporności.

                Edel. byłam mądra tak jak Ty. w wieeeeelu naprawde wielu dziedzinach życia. o jakże się zdziwiłam wink

                ciesz się kochana, ze masz zdrowe dziecko, ale nie jedz mam, których dzieci chorują.

                ps.

                mój mąż robił wycieczki do profesora jakiejś światowej sławy immunologa we wrocławiu. i wyobraź sobie, ze nawet on rozłożył nad mężem ręce i powiedział, że takiego przypadku nie widział. a ja przez pięć lat byłam pewna, że trafił mi się hipochondryk.
                naprawdę, wyjdź czasami poza własne podwórko. ludzie, dzieci są różni.
                • edelstein Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:48
                  Shellerka ja czekam na odpowiedz dlaczego w De dzieci nie choruja?co jest takiego,ze one nie,a polskie tak?jakies powody musza byc.Mowie ogolnie o dzieciach tutaj,nie o moim synu,na serio nie znam sytuacji gdy kolezanka dzwoni i mowi nie przyjdziemy,bo a jest chory,albo sytuacji gdy polowy dzieci w przedszkolu nie ma.
                  Poza tym pojawila sie teoria alergik musi byc chorowity,bo jest alergikiem.Alergik bedzie chorowity jak sie z niego zacznie robic obloznie chorego potrzebujacego pierdyliona tabletek.
                  • nowi-jka Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:54
                    jak to dlaczego dzieci w De nei choruja przeciez to raj, kraina mlekiem i miodem płynaca
                    tam wszystko jest lepsze nawet dzieci nei choruja
                    • edelstein Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 13:09
                      Ty juz lepiej nic nie pisz,bo masz problemy z czytaniem.
              • anyx27 Edel, zgadzam sie z tobą. 03.01.13, 12:29
                Moja córka ma 8 lat. Jest alergikiem (mleko, pyłki, miała AZS). Choć tutaj mam wątpliwości, bo jak to mówi znajoma alergolog, większość alergii dziecięcych w PL to pasożyty lub grzyby.

                NIGDY nie była tak naprawdę chora (nie licząc kataru 2 razy w roku), NIGDY nie brała antybiotyku, syropków, laków, gorzączkę miała 2 razy w życiu po jednym dniu - ok. 38st. (opryszczka wewnątrz jamy ustnej) do lekarza chodzi na bilanse, nawet pediatry nie mamy.

                Do przedszkola chodziła od 3-go roku życia. Ale NIGDY też nie była przegrzewana, przy takiej pogodzie jak teraz chodzi bez czapki, w półbutach, kurtce jesiennej, szalików nie toleruje wink, nigdy nie nosiła podkoszulek (-ków?), rajstop pod spodniami, zawsze jedna warstwa wink, do tego dużo na powietrzu, w ruchu, nie ma problemu, że stanie przy otwartym oknie z mokrymi włosami itp., w domu temp. ok. 21st, w pokoju młodej i sypialni 19. Dieta odpowiednia - je warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, ryby, pije wodę.

                Alergia sama w sobie nie osłabia odporności. Alergia często jest odpowiedzią układu immunologicznego na obnizoną odporność spowodowaną przez inne czynniki np. faszerowanie dziecka antybiotykami, sterydami, przegrzewanie, nie odpowiednia dieta.
                • shellerka Re: Edel, zgadzam sie z tobą. 03.01.13, 12:31
                  smile zgadzasz się z edel, ze WASZE dzieci nie chorowały i nie chorują? big_grin

                  cudowniesmile
                  • anyx27 Shellerka 03.01.13, 12:34
                    Mam też znajomych, sąsiadów z dziećmi, dzieci we własnym żłobku, rozmawiam z lekarzami i uwierz, że nie tylko moje dziecko nie choruje. A z Edel zgadzam się w tym przypadku, nie z tym, że obie mamy zdrowe dzieci, tylko z tym, dlaczego w PL dzieci tak często i długo chorują.
                    • shellerka Re: Shellerka 03.01.13, 12:39
                      bo to Polska właśnie wink
                      • anyx27 Re: Shellerka 03.01.13, 12:43
                        Niestety, ale tak jest, skocz do wątku poniżej (albo wyżej wink) o norweskim przedszkolu i zasmarkanych dzieciach, tam dopiero mają podejście. tylko się nie przeraź wink
                        • aneta-skarpeta Re: Shellerka 03.01.13, 19:15
                          zastanawiam sie czemu tam gdzie dzieci są zdrowe- wszystkie- glut leje sie szerokim strumieniem

                          slysze ze dzieci zdrowe, ale jednoczensie wszyscy w skzole smarczą i prychają

                          to od czego mają ten katar?
                          • wuika Re: Shellerka 03.01.13, 19:24
                            Od wirusów. Przy czym katar (ale nie duszenie się od zalegającej flegmy) nie jest zawarty w definicji choroby. Skoro z katarem można szczepić, to chyba takie dziecko jest zdrowe, prawda?
                          • anyx27 Re: Shellerka 03.01.13, 20:44
                            Bo z samym katarem dziecko nadal jest zdrowe. Proste.
                          • edelstein Re: Shellerka 03.01.13, 21:55
                            Katar to nie choroba.
                            • aneta-skarpeta Re: Shellerka 03.01.13, 21:58
                              nikt nie twierdzi, ze to choroba, ale moze byc jej objawem
                              • edelstein Re: Shellerka 03.01.13, 22:22
                                Rozumiem,ze jak dziecko dostaje kataru z miejsca zabierasz je z przedszkola i czekasz czy sie cos nie rozwinie?w ten sposob spedzilabym w domu pol rokubig_grin
                                • ola Re: Shellerka 04.01.13, 09:53
                                  nikt tak nie mówi.
                                  mówimy o chorobach poważnych, z wysoką gorączką i innymi objawami, a nie o katarze.
                                  Nikt rozsądny nie bierze zwolnienia na dziecko z katarem. Zresztą jaki lekarz dałby tydzień zwolnienia na sam katar?
                                  My mówimy o chorobach poważnych, ciągnących się tygodniami, które na prawdę wyłączają dzieci z opieki przedszkolnej z uwagi na gorączkę, ból, wysypkę itd.
                                  • aneta-skarpeta Re: Shellerka 04.01.13, 11:04
                                    dokładnie
                                    moj syn jesienią skarzył sie na ból gardła i miał leciutka goraczke 37,5
                                    poszłam z nim do lekarza, bo baam sie ze to poczatek anginy

                                    nie poszedł wtedy do szkoły, a lekarz obejrzał i powiedział- prosze go jeszcze jutro zostawic i obserwowac, czy leki pomagają, jak sie nie rozwinie to moze chodzic do szkoły, tylko pamietac, zeby sie nie wychładzac- moj syn potrafi przy -2st wyjsc ze szkoły z kurtka w ręku- do samochodu- bo to tylko chwilawink

                                    poza tym, nie oszukujmy sie- ludziom praca potrzebna, wiec nie biorą 3 razy w miesiacu chorobowego tylko biorą jak juz muszą
                                • aneta-skarpeta Re: Shellerka 04.01.13, 11:00
                                  nic takiego nie napisałam
                                  jak ma wodnisty katar to luz blues, ale jak widze, ze ma zawalony nos to juz wiem, ze cos z nim nietak
                                  czasem tez sie zdarza, ze nie ma objawów katarowo, gardłowych, ale widzę że źle sie czuje

                                  znam swoje dziecko i wiem kiedy jest faktycznie chory, a kiedy nie jest, a kiedy udaje

                                  kazde dziecko jest inne i boze bron nie jestem matka nadwrażliwą, natomiast moj syn miał okresy gdy chorował dośc duzo ( 2 okresy) i były to choroby- gorączka etc a nie katarek

                                  tak jak mówię, kazde dziecko jest inne, do sprawy trzeba podejsc indywidualnie- moj syn jest chlodnolubny, ale mojej kuzynki córka lubi ciepło- wiec nie bedzie jej ubierała leciutko jak dziecku jest po prostu chlodno i niekomfortowo, a ja swojego nie moge namówic na kalesony nawet w duzy mróz

                                  z drugiej strony nie widze powodu, aby udawać, że jest sie zdrowym, gdy rozbiera choroba- np grypa

                                  tak jak pisałam- kiedys byłam głupia i przypłaciłam to ogromnymi powikłaniami po przechodzeniu sobie zapalenia oskrzeli- bo to tylko jakies pitu pitu.

                                  Ja mieszkam w Pl i widzę rózne dzieci, róznie wychowywane- niektore przegrzewane, niektore przesadnie rozgogolone, niektore normalnie ubrane

                                  ale tez nie widze sensu np paradowac pół naga jak mi piżdzi po szyi wiatr i wole zalozyc chuste.

                                  dlatego tez na dzieci trzeba spojrzec indywidualnie- moj syn nigdy nie nosil czapeczki po narodzinach w domu, po kapieli- bo moj to goracy chłopak był zawsze

                                  ale moja bratanica była lodowata i jak była noworodkiem najpierw ubierali ją normalnie, a potem zaczeli ubierac po domu ciepło- moznaby powiedzieć, że za ciepło, ale inaczej dziecko było zimne

                                  jednoczesnie grypa np panuje wszedzie- a uwielbia klimat taki jak nasz i nasze ciepłe zakiszone i wilgotne zimy

                                  i skoro dorosli choruja na grype to dzieci tez

                                  a w to ze generalnie niemmieckie dzieci nie choruja wcale- bo nie mówimy o jednostkach to nie wierzę


                                  i w zdrowy katar cały rok tez nie wierzę- bo katar, choc nie zawsze jest wynikiem choroby typu grypa, to cos oznacza i dlugotrwały katar nie jest oznaka zdrowia.

                                  wiec moze czasem warto sie zastanowic dlaczego dziecko ma non stop katar, który " nic nie znaczy" niz udawac, że to nic takiego- to nie do ciebie bezposrednio tylko tak ogolnie
                • mama303 Re: Edel, zgadzam sie z tobą. 04.01.13, 20:10
                  Moje dziecko tez nie choruje, ma 10 lat i jest okazem zdrowia....ale jak poszła do przedszkola to cały rok chorowała /z mniejszymi lub wiekszymi przerwami/ co gorsza ja sie od niej zarażałam, bo przynosiła nowe wirusy dziecięce, na które nie byłam odporna. Minął rok. może troche dłużej i choróbska sie skończyły i nadal jest zdrowa, czyli to raczej nie był efekt złej diety, przegrzewania itd. Obniżona odporność związana ze stresem i pierwsza poważniejsza stycznośc z rozmaitymi wirusami. To naprawde nic dziwnego, dzieci nie chorujace w okresie przedszkolnym to raczej wyjątki i przewaznie jest to młodsze rodzeństwo, które już miała styczność z wirusami przez strasza siostre czy brata.
              • nowi-jka Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:47
                edelstein jestes beznadziejna to ze twoje dzieci nei chorowały tzn ze wszystkei nei chorują

                w ogóel w watku tym wiecej tych bez problemu chorób dziecka sie wypowiedziało niz tych do których watek był skierowany
                • anyx27 Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:51
                  Bo tak naprawdę część rodziców, szczególnie matek robi problem z niczego. Katar (ewentualnie kaszel)= choroba = antybiotyk = zwolnienie. Na takiej zasadzie, gdyby każdy miał takie podejście, przedszkola świeciłyby pustkami przez cały rok.
                  Owszem, część przypadkow jest beznadziejna tzn. dziecko rzeczywiście choruje i nic z tym nie można zrobić, tylko przeczekać, ale w znakomitej większości rodzice dramatyzują i sami przyczyniają się do sytuacji opisywanych w tym wątku.
                  • ola Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 14:04
                    co innego robić aferę z kataru, a co innego przechodzić np. ospę albo szkarlatynę w rodzinie w której jest np. troje dzieci w wieku do 6 lat.
                    Ja raczej mówię o przypadku, kiedy rodzeństwo zaraża się od siebie wirusówkami, które płynnie przechodzą w kolejne choroby.
                    Np. w tym roku u nas grypa+ospa
                    albo u kuzynki szkarlatyna+angina u trójki dzieci po kolei.
                    Rozumiem, że w takim przypadku też byś radośnie wysłała do przedszkola??
                • edelstein Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 12:52
                  Naucz sie czytac,przyda sie.Nie mozna dyskutowac z kim kto nie rozumie slowa pisanego.
              • ola Re: Edel, Ty masz jedno dziecko? 03.01.13, 14:00
                moje dziecko też do 3 roku życia nie chorowało w ogóle.
                Chodziła do przedszkola/klubiku od momentu kiedy skończyła 1,5 roku i ani razu nie opuściłą dnia z powodu choroby.
                Pierwszego poważnego gluta z gorączką dostała tydzień po moim powrocie z porodówki z młodszą córką.
                Wylądowałyśmy z młodą na 3 miesiące w szpitalu - zapalenie płuc u noworodka, przechodzące płynnie w 2 zapalenia oskrzeli.
                Od tej pory praktycznie co zimę jest maraton chorób.
                Nie przegrzewam ich, całe lato i pół zimy spędzają w górach biegając boso po rosie.
                Ale mikroby w nich mutują, zarażają się jedna od drugiej i nas przy okazji.
                Od kiedy są dwie chorujemy wszyscy znacznie częściej.
                Nie wiem dlaczego tak jest, ale tak jest, niezaleznie od tego "jak to robią w DE"
      • kikimora78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:43
        edelstein napisała:

        > Interesujace z tym chorowaniem u przedszkolakow,syn nie byl ani razu chory,

        Wszystkie dzieci są twoim synem?
        • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:18
          Zamiast bic piane,naucz sie czytac ze zrozumieniem,tam gdzie jest kropka i nie wystepuja zadne inne znaki jest koniec wypowiedzi.
    • quelquechose Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:32
      Moja chodzila do zlobka i tam sie wychorowala - srednio co drugi tydzien. Czasem sie udalo i bylo w weekend, ale czesto musialam brac zwolnienie na dziecko lub czasem chorobowe na siebie (z reguly i tak podlapywalam chorobsko od dziecka). Czasem bralam urlop. Babcia zadna nie byla dostepna do takiej pomocy, niestety. Z roku na rok sie poprawialo i teraz w wieku lat 4 moja corka bardzo rzadko choruje i da sie to jakos przezyc logistycznie. Tutaj na szczescie (Belgia) nikt sie na smarkajace dziecko nie oburza, wiec chociaz z tym da sie przezyc tongue_out
      • quelquechose Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:33
        aha - i tez oczywiscie na zmiany sie zostawalismy w domu (raz ja, raz tata dziecka)
    • mnb0 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:35
      No tak - zapomnialam o najpopularniejszej opcji nr 4: dziecko i tak idzie do przedszkola.
      • aneta-skarpeta Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:38
        przy tej opcji najgorzej bylo w prywatnym przedszkolu, kazdy przyprowadzał zasmarkane, zakaszlone dzieci i wszyscy w kolko chorowali

        w panstwowym musialam wrocic z dzieckiem zdrowym, z zaswiadczeniem od lekarza, ze zdrowe\\upierdliwe, ale dziecichorowały mniej

        teraz syn jest w 4 klasie i są co jakis czas apele szkoły, ze prosi się aby dzieci chore do szkoły nie przychodzily, bo zarazają innych

        i u nas w szkole jest to widocznie spory problem, bo apele sa ciagle i nauczyciele podkreslają, ze jak dziecko powinno zostac wdomu

        ale tez uwielbiam ludzi z grypą, chodzacych do pracywink
        • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:47
          Upierdliwe to jest twierdzenie,ze katar to stan chorobowy.U nas dzieciaki z katarem chodza,maja zapas chusteczek,frekwencja prawie 100%,moj syn nic nie zalapal.
          Polskie dzieci zarazaja sie latwiej?
          • aneta-skarpeta Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:27
            oczywiscie, ze nie kazdy katar to zarazliwa choroba

            przeziebieniem sie nie zarazimy, ale grypą, wirusem juz tak

            oczywiscie tez czasem dzieci kaszlą, bo maja alergię- jednak czesto dzieci sa puszczane do szkol i przedszkoli lekko chore i rozsiewają zarazętongue_out
            tak jak sie przychodzi do pracy zakichanym i zaraza innych
            • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:22
              No to musza zyc mutanty tutaj,bo zakladam,ze skoro frekwencja wynosi prawie 100%to dzieci musza praktycznie nie chorowac.Probuje namietnie przypomniec sobie kiedy ostatni raz ktorys z kolegow syna byl chory i jakos nie moge.
              • anyx27 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:32
                Edel, tylko zauważ, że polskie dzieci zwykle wiosną noszą czapki i rajstopki pod spodniami. I to jest różnica. Ja mam u siebie w żłobku dzieci, które chorują non stop i takie, które nie chorują wcale. znakomita większość tych, które chorują jest przegrzewanych, odżywianych nie odpowiednio i faszerowanych antybiotykami przy byle pierdółce.
                • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 13:06
                  No i jak maja byc zdrowe?nie ma czegos takiego jak dziecko chorowite,bo dzieci maja jeszcze nierozwiniety w pelni uklad odpornosciowy,podajac antybiotyki,dajac g...a nie jedzenie,przegrzewajac hamujemy rozwoj ukladu tym samym zabawa moze trwac latami.To nie jest jakas wiedza tajemna.
                  Przeciez nie gdzie indziej tylko w Pl jest mit pojscie do przedszkola=choroby non stop,a gdzie wszystko ma poczatek,zaraz po urodzeniu,mit diety matki karmiacej plus rady babek i tesciowych by ubierac dziecko jak na wyprawe w himalaje prty dodatnich temperaturach plus sterylnosc,wyparzanie co sie da i ile sie da.Ja sie nie dziwie,ze matki sa zmezone,nie dosc,ze sie glodza to jeszcze musza ubierac dzieciakom srylion ubranek,czyscic wszystko sagrotanem i wyparzac.Tez bym byla zmeczona przy takim nawale,a potem taki dziec idzie do niewysprzatanego na blysk,“niewyparzonego“ przedszkola i jest lament,bo katar,jakby katar to byla ebola.Ilosc przypadkow gdzie uklad immunologiczny jest bardzo niedojrzaly jest znikoma,reszta to choroby na wlasne zyczenie.
                  • ola Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:07
                    tak, taka ospa albo szkarlatyna to też z przegrzewania i złej diety?
                    • anyx27 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:17
                      ola napisała:

                      > tak, taka ospa albo szkarlatyna to też z przegrzewania i złej diety?

                      Ospa to inna para kaloszy, ale już np. przy dobrej odporności anginę można ominąć. Ja przyniosłam z pracy anginę 2 razy, jelitówkę trylion razy, młoda nie złapała ani razu.
                      • ola Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:25
                        tylko trudno o dobrą odporność np, zaraz po grypie albo śwince.
                        Pierwsze słyszę, żeby w De nie uznawano wirusa grypy, może Niemcy wystapili z WHO a ja nie zauważyłam. U nas jednak się grypę uznaje za chorobę i odróżnia od "katarku", nam się czasem zdarza i ja nie posyłam dziecka do przedszkola, kiedy choruje.
                        Tak samo w przypadku szkarlatyny, różyczki czy zapalenia ucha. Trzymam w domu i czekam aż się wychorują obie. Czyli czasem równy miesiąc.
                        Wiem, ciemnogród jestem.
                        Tylko ciekawe co by powiedziała przedszkolanka, gdybym dziś przywiozła jej dzieciaka całego w strupach i ropnych pęcherzach, z temperaturą dochodzącą do 39 stopni.
                        W Niemczech, kraju światłym i nowoczesnym, pewnie by przyjęła, u nas w tym ciemnym średniowieczu jakoś nie chce...
                        • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 22:10
                          Jakos grypy nas nie dopadaja.Na rozyczke i ospe syn jest zaszczepiony,jeszcze nie slyszalam by ktos mial rozyczke czy ospe wsrod znajomych.Zapalenia ucha nigdy nie mialam,dziecko tak samo.
                          m/p i inne koki tez sa w szczepieniach.
                          Jak widac przechodzenie ospy,rozyczek nie jest niezbedne do zycia,ospe mialam,rozyczki i szkarlatyny nigdy.
                        • my-alena Re: Praca a dzieci 04.01.13, 17:39
                          > Pierwsze słyszę, żeby w De nie uznawano wirusa grypy, może Niemcy wystapili z W
                          > HO a ja nie zauważyłam. U nas jednak się grypę uznaje za chorobę i odróżnia od
                          > "katarku"
                          W De też się uznaje grypę, ale większość wirusówek to nie grypa a zwykły "katarek", nie każdy wirus to grypa.
                          > Tylko ciekawe co by powiedziała przedszkolanka, gdybym dziś przywiozła jej dzie
                          > ciaka całego w strupach i ropnych pęcherzach, z temperaturą dochodzącą do 39 st
                          > opni.
                          Z temperaturą nie przyprowadza się dzieci do przedszkola, ani dzieci regularnie przyjmujących leki. Ale na katarki i kaszelki leków się nie przepisuje. Przy wirusówce dostaniesz tylko Paracetamol lub Ibufen na obniżenie gorączki.
                          • ola Re: Praca a dzieci 05.01.13, 13:49
                            >Z temperaturą nie przyprowadza się dzieci do przedszkola, ani dzieci regularnie przyjmujących leki. Ale na katarki i kaszelki leków się nie przepisuje. Przy wirusówce dostaniesz tylko Paracetamol lub Ibufen na obniżenie gorączki.

                            czyli dokładnie tak jak w Polsce.
                            Nie widzę tu żadnej różnicy.
                            Pediatrów którzy przepisują antybiotyk na katarek raczej włożyłabym między bajki
                            • my-alena Re: Praca a dzieci 05.01.13, 14:26
                              > czyli dokładnie tak jak w Polsce.
                              > Nie widzę tu żadnej różnicy.
                              > Pediatrów którzy przepisują antybiotyk na katarek raczej włożyłabym między bajk
                              > i

                              W życiu nie słyszałam o antybiotyku na katar, ani nie napisałam, że w Polsce antybiotyki na katar się przepisuje.
                              Na katar przepisuje się kropelki, na kaszelek syropki, do tego witaminki na wzmocnienie odporności, spray na gardło (albo inne cukierki) i do tego syropek przeciwzapalny.
                              Antybiotyk to nie jedyny lek.
                              • my-alena Re: Praca a dzieci 05.01.13, 14:27
                                I jeszcze jedno- antybiotyki mają działanie antybakteryjne. Katar jest najczęściej wirusowy, więc antybiotyk na katar nijak nie pomoże.
                                • carmita80 Re: Praca a dzieci 05.01.13, 14:37
                                  Nie, w Pl dzieci nie maja wirusowych infekcji, ktore objawiaja sie cieknacym nosem, kaszlen, tudziez bolem ucha czy gardla, maja za to bakteryjne infekcje, ktore koniecznie musza byc leczone antybiotykami na co wskazuje ilosci w jakich sa przepisywane przez lekarzy. Infekcja wirusowa, ktora nie znika po 2-3 dniach traktowana jest powaznie i 99% lekarzy wypisze antubiotyk co by sie nic nie.rozwinelo.
                                  • my-alena Re: Praca a dzieci 05.01.13, 14:40
                                    big_grin
                              • hanalui Re: Praca a dzieci 05.01.13, 17:44
                                my-alena napisała:

                                > Na katar przepisuje się kropelki, na kaszelek syropki, do tego witaminki na wzm
                                > ocnienie odporności, spray na gardło (albo inne cukierki) i do tego syropek prz
                                > eciwzapalny.

                                To i tak baaaaaardzo dużo. U mnie na katar są tylko husteczki
                                • my-alena Re: Praca a dzieci 05.01.13, 19:17
                                  >
                                  > To i tak baaaaaardzo dużo. U mnie na katar są tylko husteczki
                                  >

                                  To dokładnie tak jak u mnie smile

                                  Takie "baterie" przepisuje się w Polsce.
                      • aneta-skarpeta Re: Praca a dzieci 03.01.13, 22:02
                        a dlaczego Ty masz gorszą odpornosc niz Twoje dziecko?
                        • anyx27 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 22:25
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > a dlaczego Ty masz gorszą odpornosc niz Twoje dziecko?

                          Choruję przewlekle na boreliozę wrodzoną. Mój układ odpornościowy od urodzenia niestety szwankował. Przeszłam jako dziecko trylion razy anginę, non stop na antybiotykach. W tamtych czasach lekarz to była wyrocznia, przeciętny człowiek nie miał dostępu do wiedzy medycznej, więc tak mnie faszerowali antybiotykami. W szkole średniej i życiu dorosłym już nie chorowałam tak, dopiero jak zaczęłam prowadzić żłobek, zaczęłam na początku łapać jelitówkę i 2 razy anginę. Na szczęście od ponad roku nic mnie nie złapało, bo zaczęłam sie porządnie hartować.
        • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:49
          aneta-skarpeta napisała:

          > teraz syn jest w 4 klasie i są co jakis czas apele szkoły, ze prosi się aby dzi
          > eci chore do szkoły nie przychodzily, bo zarazają innych

          big_grin u nas wrecz odwrotnie, mowi sie dzieciom, zedo szkoly chodzic trzeba, ze katar, kaszel itp. to nie powod aby nie przyjsc i ze w lozku zostajemy tylko wtedy gdy nie mamy sil sie z niego ruszyc.

          > i u nas w szkole jest to widocznie spory problem, bo apele sa ciagle i nauczyci
          > ele podkreslają, ze jak dziecko powinno zostac wdomu

          u nas assemblies sa dwa razy w tygodniu ale tylko czasem przypomina sie dzieciom (do szkoly vhodza juz 4-latki) a ponad 90% dzieci ma.100% frekwencje.

          > ale tez uwielbiam ludzi z grypą, chodzacych do pracywink

          jesli ktos faktycznie ma grype to sie z.lozka nie zwlecze.
          • kropkacom Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:55
            > jesli ktos faktycznie ma grype to sie z.lozka nie zwlecze.

            Nieprawda. Dzieci bardzo rzadko leżą przy grypie. Zwłaszcza jak spadnie gorączka.
          • edelstein Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:55
            W Pl pod nazwa gryba kryje sie katarektongue_out kaszelektongue_out u nas to przeziebieniewink
          • aneta-skarpeta Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:36
            daj spokoj, ja przechodzilam zapalenie oskrzeli 2 lata temu " a jakas jestem przeziebiona tylko"

            skonczylo sie dramatycznie- lekarz jak mnie zobaczyl od razu powiedział- przechodzila pani zapalenie oskrzeli i to sa efekty

            nie chce wchodzic na absurdalny poziom dyskusji, ze moje dziecko przy -20 chodzi z golymi nogami do szkoły i jest zdrowe

            chodzi o to, ze trzeba odroznic keidy katar to tylko katar, a kiedy choroba i wtedy nie puszczac


            ludzie roznie znoszą choroby, niektorzy bardzo gorączkują, inni mniej- mozna przechodzic cos słabiej i mocniej. niektorzy maja slabsza odpornosc etc

            katar cos zawsze oznacza
            jak dziecko chodzi zagilone np cała zime to cos jest nie tak- nie jest zdrowe. kwestia tego czy to choroba, czy wieczne podziebienie czy alergia

            jezeli dzieci w szkole non stop kaszlą, prychają i smarczą to nie jest to objaw zdrowia..zreszta jak sie czlowiek porzadnie przeziebi to tez powinien np cieplej sie ubierac, czasem wylezec, a nie pielęgnowac przeziebienie

            jednoczesnie nie chce zebys mi przypisywala od razu jakąs obsesje, moje dziecko nie nosi latem czapki i przy +8 st.C nie zakłada kombinezonu narciarskiego w drodze do szkoływink
      • ola Re: Praca a dzieci 04.01.13, 09:50
        u nas aktualna epidemia ospy w przedszkolu zaczęła się od dziecka, które przychodziło 2 dni do przedszkola na Nurofenie, choć już miało gorączkę. Panie podejrzewały, ze coś jest nie tak, bo choc dziecko było w miarę chłodne, to nie wyglądało na zdrowe. Matka rżnęła głupa, że wszystko jest ok. Dopiero 3 dnia dzieciak został przyprowadzony, znów na Nurofenie, ale już z wysypką, i panie definitywnie się postawiły matce i dziecka nie przyjęły. Niestety, po 2 tygodniach ospa ścięła całą grupę
        • wuika Re: Praca a dzieci 04.01.13, 09:55
          Ale wiesz, że dzieci zarażają jeszcze zanim się pojawią objawy? Zabranie chorego dziecka z przedszkola / żłobka jest jak najbardziej słuszne, bo zaraża dalej, ale to nie znaczy, że pierwszy objaw i ewakuacja chorego zapobiegnie zarażeniu kogokolwiek.
          • ola Re: Praca a dzieci 04.01.13, 10:00
            Wiem o tym.
            tym bardziej opowieści o tym, że chorują tylko przegrzane dzieci w rajstopach pod spodniami, można między bajki włożyć.
            Choroby zakaźne wieku dziecięcego istnieją w przyrodzie i tylko fart może przed nimi uchronić.
    • aneta-skarpeta Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:35
      byl u nas taki okres, ze syn bardzo chorował, w zasadzie w kołko-pomagali dzidkowie

      ale to trwało 2-3 miesiace
      potem raz na jakis czas

      pod koniec przedszkola, poczatke podstawówki straszliwie chorował na krtań- ciagle nie byl w szkole ale na 2, 3 dni, ale w koncu to sie skonczylo dzieki kumatej lekarce

      ale tez mam tak, ze w razie chorób moge wpasc do pracy na "chwile" ogarnac to co musze, zeby wszystko poszlo w miare gładko i wrocic do domu

      raz pamietam, ze syn chorował ponad tydzien na jakas paskudną grypę i juz w sobote dzwonie do szefa, ze juz zdrowy, ze w poniedzialek wracam, a w niedziele dostal ospy- wtedy przychodzilam do pracy na pol dnia

      nie bralam zwolnienia, bo wolal szef przymknąc oko na moje pol dnia niz zebym ze zwolnieniem siedziala ciągiem w domuwink
      • lilly_about aneta 03.01.13, 10:56
        Co ci zapisywali na krtań? Moja córka od września dwa razy miała zapalenie krtani.
        • pierwsze-wolne Re: aneta 03.01.13, 12:01
          Podłączę się z pytaniem - co pomogło? Moje dziecko ma wiecznie zapalenie krtani kończące się szpitalem...
          • lilly_about Re: aneta 03.01.13, 12:08
            Mojej przechodzi od razu, ale po antybiotyku. Obawiam się, ze teraz wróci do przedszkola i za jakiś czas znów złapie, niestety strasznie suche powietrze mają w przedszkolu.
          • mamalgosia Re: aneta 03.01.13, 12:17
            Na zapalenie krtani w zasadzie sens mają tylko inhalacje z soli fizjologicznej, reszta to niepotrzebny dodatek.
            No i czekać cierpliwie, aż dziecko wyrośnie...
            • pierwsze-wolne Re: aneta 03.01.13, 14:07
              Moja córka jest generalnie albo zdrowa, albo (dość dosłownie) umierająca z temperaturą oscylującą w granicach 39,5-40 stopni. Starsza to typ tego forumowego "mutanta" wink, antybiotyk dwa razy w życiu (ma prawie osiem lat) i generalnie wszystko po niej spływa, a młodsza - 5 lat, chowana jakby nie było tak samo, w tych samych warunkach łapie WSZYSTKO - teraz zaczęliśmy pod koniec listopada właśnie krtanią i szpitalem (karetka wzywana w nocy, w szpitalu przyjęci "w ostatnim momencie" - słowa doktor przyjmującej), po wyjściu świnka (była obowiązkowo szczepiona, mimo wszystko dostała, u starszej ani śladu), po śwince grypa - 39,5, ledwo na oczy widziała. Na wyjście ze szpitala dostałyśmy pulmicort żeby najpierw tym się ratować.

              W pracy jeszcze tolerują moje zwolnienia, staram się jak mogę żeby ich było jak najmniej, za to w szkole już mnie pani z zerówki straszyła "wyciągnięciem konsekwencji" w stosunku do rodziców, nas znaczy - ktoś mnie oświeci??? Bo ja nie rozumiem...
        • nunu Re: aneta 03.01.13, 13:07
          Pytanie nie do mnie, ale miałam ten problem z synem. Przez 2 pierwsze lata przedszkola w okresie wrzesień-grudzień powtarzał się schemat katar-większy katar-krtań. Dostawał eurespal, siedział w domu (tzn nie chodził do przedszkola, bo na spacery miał wychodzić) i mijało. Przy ostatnim zapaleniu krtani dostał od innej lekarki sterydy. Teraz ma 7 lat od 2 lat spokój.
        • aneta-skarpeta Re: aneta 03.01.13, 19:24
          ja juz nie pamietam jak to sie nazywalo, ale poza tym, że musiała byc lodowata temteratura w mieszkaniu, bo jemu sie lepiej oddychało i czasem pol nocy spedzalismy w zime na balkonie, okutani w kołdry to dostawał psikany

          ale

          ciagle to nawracało, tłumaczono, że wyrosnie

          ale po połtora roku inna lekarska powedziala zeby zrobic testy

          w domu nie mamy brudno, nie mielismy starsznych stert rzeczy, ale wyszła mu niewielka alergia na kurz- podobno na granicy odczuwalnosci dyskomfortu
          lekarka powiedziala- zrezygnowac z zasłon i dywanów

          zrezygnowałam, sprzatalam tak samo czesto- na poczatku latałam z mopem codziennie ale szybko mi się znudziło

          przestał chorować na krtańsmile
          • przeciwcialo Re: aneta 04.01.13, 10:03
            I stary dobry clemastinum na noc jak cos się zaczynało plus nawilżanie inhalacjmi solankowymi.
            • aneta-skarpeta Re: aneta 04.01.13, 11:13
              tak, inhalacje tez pamietam
              • lilly_about Re: aneta 04.01.13, 12:11
                U mnie nie ma ani jednego dywanu, ani jednej zasłony. Martwię się tylko tym, że po antybiotyku mija jak ręką odjął. Za pierwszym razem próbowałam wszelkich innych sposobów i dupa. Szkoda było aby dziecka.
    • ola Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:38
      My właśnie zaliczamy maraton. Zaczęło się w połowie grudnia grypą, która przechodzilismy po kolei. Kiedy drugie dziecko zaczęło wychodzić z grypy, pierwsze zachorowało na ospę. Podejrzewam, że za dwa tygodnie zachoruje drugie.
      Łącznie to będzie 1,5 miesiąca chorobowego.
      Ja na szczęście mogę pracować domu, choć z dwójką chorych dzieci nie jest to łatwe...
      Nie wyobrażam sobie pracodawcy, który by zaakceptował taką sytuację, gdybym była na etacie. Niania jest jakimś wyjściem, choć mocno chore małe dziecko jednak potzrebuje w ciężkich chwilach mamy...
      • aneta-skarpeta Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:40
        moja przyjaciolka ma dwoje dzieci w podobnym wieku i u nich jak jedno zacznie chorowac to tez maraton
        troche kazde bieze zwolneinia, troche babcia- ale z opowiadan wynika, ze sie musza nagimnastykowac
        • kanga_roo Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:01
          brałam/biorę opiekę na kilka dni, max tydzień. kiedy dziecko czuje sie lepiej, ląduje na rekonwalescencję do dziadków. nie spieszę się z powrotem do przedszkola, może dlatego choroby nie zdarzają się zbyt często. sprawdziłam, w 2010 r miałam 13 dni opieki, w 2011 -19, a w 2012 - 18. w tym pobyty w szpitalu - 8 dni w 2011, 3 dni w 2012 r.
          • najma78 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:05
            kanga_roo napisała:

            > brałam/biorę opiekę na kilka dni, max tydzień. kiedy dziecko czuje sie lepiej,
            > ląduje na rekonwalescencję do dziadków. nie spieszę się z powrotem do przedszko
            > la, może dlatego choroby nie zdarzają się zbyt często. sprawdziłam, w 2010 r mi
            > ałam 13 dni opieki, w 2011 -19, a w 2012 - 18. w tym pobyty w szpitalu - 8 dni
            > w 2011, 3 dni w 2012 r.

            To malo?
            • kanga_roo Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:54
              no cóż, przy dwójce dzieci, które miały odpowiednio 4-5-6 i 1-2-3 lata i uczęszczały do przedszkola/szkoły to mało. wypada rocznie 8 dni na dziecko, w tym zaplanowana diagnostyka i zabiegi w szpitalu.
      • mnb0 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 10:57
        > Nie wyobrażam sobie pracodawcy, który by zaakceptował taką sytuację, gdybym była na etacie.
        Dlatego dzieci mam na etacie po prostu "nie choruja". (Przeziebienie to nie choroba)
        • alyeska Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:08
          Moje dzieci ( odpukac) nie choruja. Nie chorowaly tez jak byly mlodsze czesciej niz 2x do roku po 3 dni. Na ospe sa szczepione na pneumokoki tez, moze dlatego sa odporne albo maja po matce swietne geny.
          Mam opiekunke, ktora sie nimi zajmuje po szkole zanim wroce z pracy, jest dyspozycyjna wiec gdyby cos sie dzialo przychodzi na caly dzien. Czasami ja zostaje , czasami maz - ale jest to tak rzadko, ze nigdy nie wykorzystalam jeszcze tzw sick leave - mam inny sytem pracy- przypadajacy na dany rok.
        • ola Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:16
          a ospa, szkarlatyna, odra, różyczka i angina to też nie choroby?
          • anyx27 Odra, różyczka... 03.01.13, 20:40
            Teraz chyba się na to szczepi, czy się mylę?
            • ola Re: Odra, różyczka... 03.01.13, 21:04
              i co z tego?
              szczepienie nie zwalnia od chorowania.
              Moje starsze dziecko zachorowało na różyczkę 2 miesiące po szczepieniu.
              Teraz młodsza przechodzi ospę, starsza pewnie też złapie, pomimo szczepienia.
              • edelstein Re: Odra, różyczka... 03.01.13, 22:26
                Podziekuj antyszczepionkowcom,z ospa i rozyczka nie spotkalam sie xxx lat.
                • ola Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 09:10
                  a u nas zachorowało całe przedszkole. 7 dzieci w grupie młodszej córki, większość szczepiona, zachorowały wszystkie. Te po szczepionce po prostu krócej chorowały i mniej je obsypało.
                  Znajdź mi lekarza, który twierdzi, ze szczepienie na ospę chroni w 100% przez zachorowaniem. Przy bardzo bliskim kontakcie z osobą chorą - a taki kontakt mają moje córki - szczepienie nie daje żadnej gwarancji zdrowia.
                  • wuika Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 09:18
                    Nasz lekarz tak nie twierdzi. Wyraźnie zaznaczał, że większość szczepień nie gwarantuje w 100% tego, że dziecko nie zachoruje, na ospę szczególnie. Za to wspominał, że szczepionka w miarę łagodna, zmniejsza szansę na zachorowanie, które na dodatek jest łagodniejsze.
                  • carmita80 Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 10:12
                    ola napisała:

                    > a u nas zachorowało całe przedszkole. 7 dzieci w grupie młodszej córki, większo
                    > ść szczepiona, zachorowały wszystkie. Te po szczepionce po prostu krócej chorow
                    > ały i mniej je obsypało.
                    > Znajdź mi lekarza, który twierdzi, ze szczepienie na ospę chroni w 100% przez z
                    > achorowaniem. Przy bardzo bliskim kontakcie z osobą chorą - a taki kontakt mają
                    > moje córki - szczepienie nie daje żadnej gwarancji zdrowia.

                    U nas szczepienia na ospe wogole.nie ma w kalendarzu, powod jest taki, ze ta choroba przechodzona przez dzieci nie jest ciezka, rzadko daje jakiekolwiek powiklania i daje stala odpornosc na cale.zycie, szczepionka nie jest tak.skuteczna i nalezaloby sie cale zycie doszczepiac. Szczepi sie natomiast m.in na meningokoki, pneumokoki, ktore niestety moga powpdowac bardzo powazne i niebezpieczne nawet dla zycia powiklania. Odra i rozyczka jest niespotykana, moze sie zdarza przywleczona przez emigrantow z krajow gdzie sie na to nieszczepiuncertain
                    • przeciwcialo Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 10:47
                      Epidemie odry niedawno były w Niemczech i Szwajcarii.
                      • aneta-skarpeta Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 11:12
                        w przyrodzie nic nie ginie

                        nie bedzie ospy, bedzie inne choróbsko

                        o ile jest jak najbardziej za naturalnym hartowaniem, zdrowa dietą, nawet medycyna naturalną- zioła, olejki etc
                        to faszerowanie dzieci szczepionkami na wszystko tez nie jest dobre
                        • przeciwcialo Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 11:16
                          U mnie ospe przechorowała cała trójka w miarę łagodnie.
                  • edelstein Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 15:00
                    Wielszosc szczepiona?prowadzisz rejestr? Ja jestem ciekawa,ze na forum co chwila sa posty ratunku ospa,ratunku rozyczka.Ciekawe,ze akurat polskie dzieci maja podatnosc na epidemie.Dlugo tu zyje i epidemii ospy czy rozyczki jak zywo nie przezylam.Szczepionki sa te same gdzie wszedzie.Zalozenia te same,ale to z twoich wywodow wychodzi,ze choroby wieku dziececego sa tak czeste i trzeba przebolec.Wg moich obserwacji sa v.rzadkie od lat.
                    • ola Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 15:18
                      > Wielszosc szczepiona?prowadzisz rejestr?

                      Nie. Rozmawiam z rodzicami.

                      >Ciekawe,ze akurat polskie dzieci maja
                      > podatnosc na epidemie

                      wystarczy mieć googla i śladową znajomość języka angielskiego, zeby sprawdzić, że nie masz racji. Wzrosty zachorowań na choroby sezonowe, takie jak grypa, czy zakaźne, występują w Niemczech w takim samym stopniu jak i w Polsce.
                      Twoje odczucia i wrażenia nie są dla mnie żadnym wyznacznikiem. Równie dobrze mogłabym zamknąć się w szafie i kwestionować istnienie Słońca.
                • przeciwcialo Re: Odra, różyczka... 04.01.13, 10:45
                  Ospa nie jest obowiązkowa za to różyczka już tak.
    • joana.mz Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:06
      Biorę sobie wolne - nie pracuję na etacie tylko mam działalność - zamieniamy się z dziewczynami i jest ok. Jest nas na tyle dużo a i wszystkie mają dzieci więc...
      A w razie W mamy na szczęście chętną babcię.
      • naturella Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:22
        Moje chorowały podobnie, jak opisuje autorka. tyle, że dla mnie katar to była choroba i nie puszczałam do przedszkola dziecka, które miało infekcję wirusową. I nie puszczam do dzisiaj. Zwolnień nie brałam, bo miałam nową pracę po wychowawczym, przyjmowano mnie z dwjką małych dzieci, i wiedziałam, że były wątpliwości co do mojej osoby, właśnie z powodu potencjalnych zwolnień. A zależało mi na tej pracy. Jak syn poszedł do przedszkola, to córka była z nianią. Więc albo dopłacałam niani, albo brałam dwa dni urlopu i potem przyjeżdżała na dwa dni babcia itp - jakoś sobie radziliśmy i kombinowaliśmy. Zdarzało nam się wywozić dziecko do babci (50 km) albo do drugiej babci (300 km) - ale ze względu na odległość były to tylko dwie, bardzo podbramkowe sytuacje.

        Teraz dzieci mają lat 5 i 7, chorują rzadko, teraz przed świętami była to pierwsza choroba w tym roku szkolnym. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie pod tym względem jeszcze lepszy.
        • niuniek3 Re: Praca a dzieci 04.01.13, 09:31
          1. Praca z domu
          2. Urlop
          3. Zwolnienie - bardzo bardzo rzadko.
          Czasem ja czasem mąż.
          Ale nie mam z tym większego problemu, bo Synek choruje malo.
          W pierwszym roku przedszkola ze 3-4 jedno/maks dwudniowe infekcje.
          W tamtym roku ospa a po niej faktycznie parę infekcji mial.
          W tym roku katar przed swietami, i zostal 2 dni w domu, bo katar byl ogromny a nie chcialam gorączki na wigilę.
          A ten katar, to dlatego ze przez caly grudzien do przedszkola chodzily dzisi ewidentnie chore.
          Kaszlące, chrypiące - widac na pierwszy rzut oka, ze zle się czujące.
          Bo Jasełka. Ja pitole, na przedstawieniu bylo dziecko z gorączką. Masakra.
          FIlip sie trzymal w tym, ale gluta złapał.
          TAk czy inaczej, zamiast brać zwolnienia i płacić niani, trzeba dbac o odporność.
          Jak slyszę ze dziecko musi sie wychorowac to mnie krew zalewa.
    • triss_merigold6 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:17
      Przy starszaku w przedszkolu uprawialiśmy kombinacje alpejskie - np. ja 2 dni zwolnienia, 2 dni tatuś dziecka, 1 dzień dziadek.
      Przy młodszej korzystamy awaryjnie z babci i z tego, że mój partner ma pracę na zmiany. Ja biorę zwolnienie tylko wtedy kiedy absolutnie muszę i na 3-4 dni maks.
    • alfa36 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:17
      Moje dziecko chorowało 3 lata w przedszkolu. Opiekowali nim się moi rodzice, tyle, ze u siebie w domu (15 km od mojego domu). Młody po prostu z nimi mieszkał a ja robiłam obiazdowki: z pracy do swojego domu, tu ogarnełam, załatwiałam jakies sprawy (m.in neta w domu rodzicow nia ma, a musiałam cos do pracy zrobic0, brałam ubranie na nastęony dzień, potem z domu swojego do domu rodziców i tam spałam. Tak w kółko. Istne szaleństwo. Teraz już nie dałabym chyba rady. Zwolnien nie brałam, czasem mąż szedł na urlop.
    • pszczolaasia Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:18
      powiem z duma szczera- mam tesciowa i bede ja pod tym wzgledem chwalic pod niebiosa. poza tym moj Maż pracuje w systemie zmianowym.
      • guska24 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 11:36
        Pierwszy etap choroby moich dzieci jestem na zwolnieniu, w okresie jesień-zima zdarza się to dość często, jak np. po tygodniu w domu syn nie nadaje się do przedszkola to zostaje dalej w domu z opiekunką, która na co dzień zajmuje się córką młodszą. Nikt mnie za zwolnienia nie gani, wręcz moja kierowniczka uważa, że matka powinna być z dzieckiem gdy jest chore. I cenię ją za to bardzo i jestem jej wdzięcza, bo na nie pracującą teściową nie mam co liczyć, gdyż ma ważniejsze priorytety. Pozdrawiam
        • kanga_roo Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:03
          właśnie, guska24 poruszyła ważną sprawę: ja też uważam, że powinnam być z dzieckiem, kiedy jest chore. uważam, że dzieciakowi najłatwiej znieść chorobę przy mamie, no i nie chcę zwalać chorego dziecka dziadkom, nawet chętnym. dziecko po chorobie, bez problemu, ale nie gorączkujące, marudzące, obolałe. stąd od wizyt u lekarza i wyprowadzania z choroby jestem ja, od rekonwalescencji - dziadkowie. zresztą, nie ukrywam, że pracę dobierałam sobie pod kątem dzieci: stałe, przyzwoite godziny, stała pensja, świadczenia.
    • mamalgosia Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:11
      Płaciłam niani. Czasem oczywiście chodziłam na opiekę, bo po nieprzespanych nocach nie dało się funkcjonować
    • nowi-jka Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:29
      mam nianię do młodszej córki i z nia zostaje chorowity predszkolak ale jak od nowego roku bedzi ecórka do przedszkola to tez bede miała nianie tylko musze znalesc taka co bedzie ja interesowała praca dorywczo
    • mruwa9 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:43
      Starsza dwojka chorowala upiornie,jedno z dzieci z regularnoscia zegarka ladowalo przy okazji w szpitalu. Jaki mialam wybor? Dopoki sie dalo, dzieci zostawaly w domu z niania, Jesli w gre wchodzil szpital, sila rzeczy musialam byc z dzieckiem. Pracowalam na umowe o dzielo, wiec z wolnym nie bylo problemu, ale jesli nie pracowalam- nie zarabialam. Zero dochodow.
      ZOstawalismy tez z dzieckiem na zmiane (maz lub ja) , nasza nieobecnosc w pracy rozkladala sie na dwoje, nie tylko byla moja sprawa.
      Z czasem bylo lepiej.
    • asia_i_p Re: Praca a dzieci 03.01.13, 12:49
      Raz ja wolne, raz mąż, zdrowiejącą, ale jeszcze nie nadającą się do edukacji wywozimy do babci.
      W ten sposób i tak wytrzaskałam około 15 dni wolnego w zeszłym roku kalendarzowym. A i tak wolne biorę tylko na dziecko, sama zakładam, że jakoś przetrwam. Problemów w pracy brak, ale to budżetówka, szkoła, rozkłady materiału robione z zapasem i trzy tygodnie na rok mojej nieobecności nie są traktowane jako problem.

      Nie wiem, co robią samotne matki dwojga dzieci pracujące w prywatnej firmie.
      • joa66 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:59
        Kiedy syn poszedł do przedszkola w wieku 3 lat jeszcze rok byłam w domu. Pierwszej fali (około 5-6 w roku) przeziębień okołoprzedszkolnych doświadczył więc w domu, ze mną. Kiedy poszłam do pracy syn chorował /przeziębiał się rzadziej i wtedy zostawał z ukochaną babcią przez kilka dni.

        Najcięższe choroby -ospa wietrzna i zapalenie krtani miał w wieku przed przedszkolnym więc problemu pracy nie było.
        • joa66 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 15:04
          P.S. do 90% przeziębień nie wzywałam lekarza (ani do niego nie chodziłam) - zgodnie z radą prywatnego pediatry obserwowałam dziecko uważnie przez 3 dni, dawałam dużo pić i miałam wzywać lekarza jeżeli po 3 dniach nie byłoby żadnej poprawy, ewentualnie gdyby mu się pogorszyło.
    • yenna_m Re: Praca a dzieci 03.01.13, 14:55
      dzieci strasznie mi chorowały - żeby było śmieszniej - na zmianę, a nie razem
      jak tylko jeden zdrowiał - rozkładał się drugi

      nie było miesiąca, żebym nie zaliczyła zwolnienia na chorujące dzieci

      potem popukałam się w łeb i rzuciłam pracę
      przynajmniej miałam luz, że nikt nie będzie patrzeć na mnie z wyrzutem, że kolejny raz moje dzieciaki się rozłożyły

      taki luz- bezcenna sprawa
      • patunki Re: Praca a dzieci 03.01.13, 15:03
        Ja musiałam zrezygnować z pracy. Pierwszy rok przedszkola dziecko chorowało na okrągło, mimo moich starań, spacerów, spania przy otwartym oknie, chodzeniu na bosaka po rosie itp. Nikt nie mógł mi pomóc, dziadkowie mają swoje sprawy, na nianię musiałabym przeznaczyć całą swoją pensję, w grę wchodziły jeszcze dojazdy, mieszkamy 40 km od centrum, potencjalne nianie żądały (i słusznie) podwózki, bo u nas nie ma praktycznie komunikacji, lub zwrotu kosztów paliwa.
        • mama-tyma Re: Praca a dzieci 03.01.13, 19:36
          moje dziecko w pierwszym roku przedszkola miało 14 infekcji, policzone, przy każdej zaraził młodszego brata, więc to był rok koszmaru, na szczęście nie pracowałam i mogłam bez stresu zostawiać go w domu, do lekarza nie chodziliśmy, leków nie podawaliśmy, ale w jego przedszkolu jest straszne ciśnienie na to, aby dzieci z infekcją (czyt: katar,kaszel) nie przyprowadzać, nawet nam rodzicom na zebraniu pani dr pediatra zrobiła wykład o infekcjach..
    • asia.asz Re: Praca a dzieci 03.01.13, 21:56
      starszy jakos duzo nie chorowal, za to jak mlodszego puscilismy do zlobka to po 1,5 mies ciaglych wymiotow i biegunki (wirus panowak w zlobku, starszy mial przez weekend biegunke - byli w tej samej placowce ale inne pietra) zrezygnowalismy z opiekunki i wzielismy nianie - skonczyly sie choroby
      potem przenieslismy sie do usa i pierwszy rok bylam w domu - luz
      potem poszlam do pracy i poki co przechorowuja wszystekie swieta, w ciagu roku sie trzymaja a jak juz cos wypadnie to sie z m dzielimy, niestety choroby+ferie dzieci spowoduja ze pewnie mi na wakacje dni nie starczy (tu nie mam wolnego na chorobe dzieci wiec wybieram swoje wolne dni z wakacji, a zeby dwojce kupic zajecia calodniowe podczas ferii to poki co za duzy wydatek dla nas)
      • asia.asz Re: Praca a dzieci 03.01.13, 22:14
        dodam ze plus mojej pracy jest taki ze jak mialam wizyty u lekarzy to moglam wyjsc w trakcie dnia, przyjsc pozniej lub wyjsc wczesniej po uzgodnieniu z szefem bez zabierania dni wakacyjnych, druga rzecz ze przychodnia niedaleko pracy wiec byla tylko kwestia dowiezienia dziecka (m sie zajmowal, on ma jeszcze bardziej wlastyczne godziny)
    • wiktoria_b Uwierz, że dasz radę 03.01.13, 22:09
      Nie martwię się na zapas. Babcie mam bardzo daleko. W zależności od sytuacji w pracy, kiedy trzeba bierzemy zwolnienie na opiekę nad chorym dzieckiem - staramy się, by wypadało mniej więcej po połowie w skali roku, bo obie nasze prace zawodowe są tak samo ważne. W pierwszym roku przedszkola byliśmy po ok. 5 tygodni na zwolnieniu każde i świat się nie zawalił.

      Co do niani na godziny, to w dużych miastach, spokojnie znajdziesz kogoś, kto dorywczo się zajmie dzieckiem, a mniejszych - masz bezrobotnych i wczesne emerytów/rencistów, więc też znajdziesz. Wywieś ogłoszenie w okolicy. Zapewnij drobną kwotę co miesiąc za dyspozycyjność. Tylko, że taką opiekunkę trzeba znaleźć i zapoznać z dzieckiem odpowiednio wcześniej, a nie jak już jest chore.
    • memphis90 Re: Praca a dzieci 03.01.13, 23:37
      Kombinuję jak mogę. Zostaje mąż, ja, jedna z babć (rzadko), kiedy mieliśmy opiekunkę do młodszego dziecka- ona zostawała z dwójką. Kilka razy musiałam odebrać dzieci z przedszkola/żłobka i resztę dnia spędzały ze mną w pracy. Na szczęście nie chorują zbyt dużo, jakieś tam jelitówki, jednodniowe gorączki.
    • przeciwcialo Re: Praca a dzieci 04.01.13, 10:00
      Na zmianę z mężem bralismy zwolnienia jes.i było trzeba. No ale moej dzieci mało chorowały.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja