Dodaj do ulubionych

Oburzające zachowanie profesora

    • kropkacom Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:32
      Pewnie złamałaś jakieś tam konwenanse. Wiadomo, ze profesory nie mogą iść na rękę big_grin U nich każda minuta cenna wink
      • asia_i_p Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:39
        Ja nie rozumiem, skąd ta drwina. Facet ma godzinę na służbowy obiad, po tej godzinie jest skłonny być do dyspozycji, więc nie widzę powodu, żeby się oburzać, że 10 minut, czyli 1/6 tego czasu, nie chce poświęcić niezorganizowanej studentce, która nie wpadła na to, żeby czekając na niego wziąć papierek z dziekanatu, że ten egzamin ma zdany. Dlaczego czekać ma ten, kto jest z nim umówiony od dawna, a nie ten, który chce się wkręcić w jego plan dnia? Bo tamten umówiony nie jest studentem?

        Gdyby to fryzjerka nie chciała szybko podciąć grzywki, bo zamyka zakład, niania nie chciała zostać te małe 10 minut dłużej, bo się umówiła z narzeczonym, wszyscy byliby po jej stronie. Ale profesor, wiadomo, nie pracuje, więc jak śmie jeszcze gdzieś się spieszyć, kiedy student ma do niego sprawę.
      • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:48
        wiesz, student,który mi w 2007 roku wysłał taką kartkę (tak, tak, nauczycielowi akademickiemu, z ktorym mial zajecia) tez jedynie zlamal konwenanse i nic zdroznego w tym nie bylo? wink

        patrz.pl/kartka.php?plik=3229
        • imasumak Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:10
          Obrzydlistwo. Nikomu bym czegoś takiego nie wysłała, co dopiero wykładowcy.
        • kosc_ksiezyca Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:31
          No urocze, nawet wypikane...

          Boże, boję się mojej ew. "kariery" naukowej. Dydaktyka to jest sieczka...
    • 71tosia Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:55
      nie rozumiem wiedzac ze pilnie potrzebujesz wpisu, ryzykowalas jazde 2 godziny pociagiem bez uzgodnienia czy czlowiek bedzie mogl poswiecic ci czas? Nie masz maila i telefonu, nie moglas sie dopasowac do godzin konsulatacji? Na zaliczenie mialas kilka miesiecy, czekalas z tym do ostaniego dnia? Rozumiem dziecko etc ale skoro teraz wygospodarowalas jeden dzien to nie mozna bylo tego zrobic troche wczesniej?
      Prosba bys przyszla do gabinetu byla rozsadna, wykladowca ma obowiazek sprawdzic ocene przed wpisanem np w USOSie, (chyba wszystkie uczelnie z niego juz korzystaja?). Ty moze nie masz interesu w oszukiwaniu profesora ale wielu innych ma, wiec trudno sie dziwic jego ostoznosci, szczegolnie ze cie nie zna.
      Z objadem przesadzialas, szczegolnie ze facet nie byl sam. Nic dziwnego ze sie w koncu zdenerwowal.
      Bywaja dni pod koniec semestru ze nie mozna nic zrobic bo wlasnie tacy studenci jak ty co 5 minut, nieumowieni, niezapowiedziani przychodza 'z prosba. bo ja mam taka wyjatkowa sytuacje...'' Zwykle ulegam ale co sobie o takich studentach mysle wtedy...wink
      ps dziwi mnie ze macie jeszcze papierowe indeksy, wiele uczelni juz od tego odeszlo, sa tylko wpisy w systemie USOS.
    • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:18
      Anacondo12, zrozum wreszcie, że:
      1. Studia nie są obowiązkowe
      2. Na studiach wymagana jest wiedza i dyscyplina
      3. Studia z założenia powinny uczyć nie tylko ekonomii ( jesteś na studiach "biznesowych" prawda), ale także pewnych zachowań w tym szacunku a nie postawy roszczeniow-wymuszającej
      4. Tupać, płakać i łapać za rękaw ( w tym przypadku w czasie obiadu) może źle wychowany przedszkolak a nie człowiek ubiegający się o wyższe wykształcenie i podobno dorosły- wstyd!
      5.Studia wymagają czasu i wyrzeczeń - studenta ( chyba, że coś się zmieniło i wystarczy zapłacić w sekretariacie czesne i kupić dyplom, ale wtedy taki dyplom jest nic nie wart)
      6. Na studiach wyższych jest hierarchia - i to student jest w tej hierarchii niżej niż asystent/doktor czy profesor. Co nie oznacza, że od tych drugich nie wymaga się szacunku, ale póki co to "co wolno wojewodzie to nie.......".
      7. Fakt mieszkania daleko od uczelni, posiadania dziecka, pracy zawodowej, chorych rodziców, męża, braku samochodu itd to Twoja PRYWATNA sprawa. Jesli nie ma się warunków do studiowania to - patrz pkt 1 NIE MA OBOWIĄZKU STUDIOWANIA

      To nie jest forum pracowników wyższych uczelni. To jest forum matek. Róznych matek, ale w tym przypadku zachowujących zdrowy rozsądek. Postawa roszczeniowa jaką prezentujesz ( facet ma podpisać a jak tego nie zrobi to cham) fatalnie świadczy o Tobie. Jeśli zachowujesz się w ten sposób aż strach spotkać się z Tobą w 4 oczy, bo będziesz gotować zabić kogoś ( oczywiście przesadzam, że zabić, ale tupać i awanturować się z pewnością) kto stanie Ci na drodze i sprzeciwi się- usiądzie na wolnym miejscu, stanie w kolejce przed Tobą itd.
      Czas wydorośleć Anakondo 12.
      • magata.d Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:16
        Autorka wątku najwyraźniej nie nadaje się na studia.
        Zgadzam się ze wszystkim co napisała verdana. Powtórzę tylko jedną bardzo istotną informację. Nauczyciel akademicki ma wyznaczone terminy dyżurów w każdym tygodniu, podczas których jest dostępny dla studentów w wyznaczonym pokoju, jak również pod ogólnie dostępnym numerem telefonu, ma również maila. W wyjątkowych sytuacjach można się również WCZESNIEJ umówić w innym terminie pasującym obu stronom i nie wymaga to zbyt dużego wysiłku.
        I niestety, autorko wątku, to ty powinnaś się wstydzić swojego zachowania, a nie profesor. I nawet nie chodzi o to, że przerwałaś mu obiad, spacer, czytanie ksiązki i czy jeszcze coś innego, tylko o to że nie umiałas dostosować się do zasad do których wszyscy się dostosowują. Chciałas po prostu po cwaniacku wyłudzić ten wpis, tłumacząc się dzieckiem, pociągiem itp. A profesor nie ma obowiązku noszenia przy sobie list z ocenami, w dodatku po pół roku od zaliczenia.
        Jestem pracownikiem uczelni od 15 lat i nie znoszę takich sytuacji. Ode mnie wpisu też byś "od ręki" nie dostała, bo to by było niemożliwe bez zajrzenia do dokumentów.

    • womanscientist Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:29
      Wiesz, anacondo, ja też jestem pracownikiem uczelni, a jednocześnie matką trójki małych dzieci. Tak, pracownik uczelni też może być matką, wyobraź sobie. Jedno drugiego nie wyklucza.

      Zawsze wykazuję zrozumienie dla studentek w ciąży lub studentek mam, staram się iść na rękę, pomagam, przyjmuję poza dyżurami. Ale i tak znajdzie się zawsze ktoś, komu się nie chce, nie pasowało, zapomniał, zostawił na ostatnią chwilę itp. Nie obraź się, ale Ty po prostu jesteś typowym przypadkiem studenta odkładającego wszystko na ostatnią chwilę. Przecież wszystko dało sie załatwić nawet bez Twojego przyjazdu na uczelnię! Trzeba było zadzwonić i/lub napisać do profesora, uzgadniając, że zdałaś egzamin i po wpis przyjedzie np. koleżanka lub mąż. I nie byłoby sprawy. Mam nadzieję, że ta sytuacja nauczyła Cię, że nie należy odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę.

      Znam bardzo wiele takich przypadków jak Ty, anacondo. W ubiegłym roku wykłądy prowadziłam będąc w ciąży, i od samego początku mówiłam studentom, że kto nie zaliczy do końca września (czyli de facto w terminie "ustawowym") może mieć później problem. Wyznaczałam po kilka terminów do zaliczenia i wpisów, przychodziłam na uczelnię nawet w sierpniu. I myślisz, że wszyscy zaliczyli? Oczywiście, że nie! Znalazło się kilku takich co pisali do mnie w październiku (zaraz po moim porodzie), z pretensjami, że nie mogą mnie zastać na uczelni a potrzebują bardzo pilnie zaliczenia przedmiotu... Na moją uwagę w mailu, że teraz jestem na macierzyńskim, a byłam dostępna kilka razy w tygodniu przez niemal CZTERY miesiące od zakończenia wykładów, odpisali, że - uwaga - przegapili, zapomnieli sobie...
      • magata.d Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:44
        Niestety studenci, z taką postawą jak autorka wątku byli, są i będą. Ale opisywanie na forum, jaki to okropny jest profesor, słoma z butów.... itp., a student biedny bo daleko mieszka i ma dziecko jest dla mnie niewyobrażalne.
      • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:08
        Ciekawa jestem czy także zapominają i przegapiają składanie deklaracji PIT w urzędach skarbowych? Bo coś mi mówi, że tu raczej terminów pilnują..........
    • nabakier Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 11:34
      Ku uciesze powszechnej smile
      Własnie dostałam maila z prośbą o...wpisanie studentki na zajęcia. "Wiem, że semestr się już kończy, ale proszę o spełnienie mojej prośby w drodze wyjątku". Jakiego wyjątku, już nie podaje. Wyjątek mocą samego wyjątku-w sumie...logiczne. Chodzi oczywiście o wpisanie do USOS. Termin upłynął w październiku, bodaj 18, ale bidula obudziła się dopiero teraz. No i co z taką zrobić??? Jak nie wpiszę, to obsmaruje na forum moje oburzające zachowanie...
      • przeciwcialo Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 11:41
        Niezła tupeciara. Rece opadaja.
        • verdana Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 11:52
          W tym semestrze pewna studentka chciała, abym "w drodze wyjątku" zaliczyła jej zajęcia, na które, niestety, nie będzie mogła chodzić. W ogóle. Bo jej się terminy nie zgadzają.
          I co gorsza, zgodziłam sie, aby inna studentka, z przyczyn zdrowotnych mająca indywidualny tok studiów, zaliczyła te zajęcia bez koniczności chodzenia na nie. Tak to nierówno traktuję ludzi.
          • nabakier Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 13:21
            big_grin
            To jeszcze jedna historyjka (ta wygrywa u nas w tym semestrze):
            Do mojej koleżanki napisała studentka z propozycją przesunięcia zajęć przez nią prowadzonych na inny termin, bo jej...pociąg nie pasuje. "Co Pani powie na czwartek, godz 13?". Koleżanka oczywiście jej nie odpisała, na co studentka po miesiącu ponownie "czy będą w końcu te zajęcia w czwartek czy nie".
            Ciekawam, czy napisze niebawem, że nie ma zaliczenia, bo koleżanka jej to uniemożliwiła, nie odpowiadając na jakże ciekawą propozycję, i teraz oczekuje zadośćuczynienia w postaci tegoż zaliczenia....byłoby to naprawdę logiczne.
            • verdana Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 13:25
              Dobre. Tego jeszcze nie przerabiałam.
            • przeciwcialo Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 13:25
              O mamo, ja wiedziałam że poziom edukacji spadła ale że az tak....wink
              • verdana Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 13:32
                To nie jest poziom edukacji - to wypadkowa bardzo różnych spraw, m.in powszechnego wymogu, zę student musi pracować w czasie studiów. Nie usprawiedliwiam chamstwa, ale zaczynam rozumieć, zę studentom stawia sie wymagania nie do pogodzenia.
                • nabakier Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 13:38
                  Tak, studia dzienne zaczynają zatracać swe (dawne, domyślne) znaczenie.
                • hanna_sty Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 15:01
                  Jest to wypadkowa wielu spraw, ale najważniejsze to:
                  - powszechność edukacji na poziomie wyższym. Umówmy się - nie wszyscy nadają się do studiowania. Wiele osób powinno zaprzestać na niższym stopniu wykształcenia.
                  - liczne szkoły niepubliczne, w których obowiązuje zasada ( niepisana, ale powszechna) ja płacę i wymagam zaliczenia egzaminu/semestru.
                  Studenci i praca- sprawa kontrowersyjna. Nie mogę sobie wyobrazić pracujących studentów np. medycyny, ale większość znanych mi studentów uniwersytetu ( i niekoniecznie tzw lajtowych kierunków) pracuje.
              • ruda_henryka Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 15:09
                No też bez przesady... Przynajmniej wśród moich studentów odsetek dziwnych przypadków to max kilka procent. Ja rozumiem też, że dziś ludzie zapracowani i czasem nie mają świadomości pewnych zasad działania uczelni. Nie wynieśli też czasem z własnego środowiska pewnych zasad dobrego zachowania i jakiegoś współżycia społecznego, że pewnych rzeczy czasem nie wypada. Nie wypada przeszkadzać profesorowi w obiedzie i rozmowie z ważnymi gośćmi - to może potem też się nauczy, że nie wypada do szefa wskakiwać w trakcie ważnej narady z wnioskiem o urlop, bo to może się źle skończyć. Nie wszystkie kontakty z ludźmi dzieją się na płaszczyźnie równy z równym. Studia są po to żeby pewnych rzeczy się nauczyć niekoniecznie naukowych - to przecież pierwsza wielka biurokratyczna struktura, z którą młody człowiek musi się sam zmierzyć.
                Wszyscy najechali na dziewczynę, że chamidło i roszczeniowa mamuśka z bachorem - co nie najlepiej świadczy o samych piszących. Dziewczyna może nie miała pojęcia i źle się zabrała do sprawy, a jak jej ktoś wcześniej podpisywał indeks na kolanie to założyła, że tak jest. Na przyszłość będzie wiedziała co i jak załatwiać. Ja sama też pewnych rzeczy nie wiedziałam zaczynając studia i popełniałam mnóstwo gaf. Sztuką jest wyciągać wnioski z własnych błedów i na przyszłość ich nie popełniać - czego życzę autorce.
                • asia_i_p Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 16:46
                  Wszyscy najechali na dziewczynę, że chamidło i roszczeniowa mamuśka z bachorem
                  > - co nie najlepiej świadczy o samych piszących. Dziewczyna może nie miała pojęc
                  > ia i źle się zabrała do sprawy, a jak jej ktoś wcześniej podpisywał indeks na k
                  > olanie to założyła, że tak jest.
                  Niewiele na nią by na jechało, gdyby założyła wątek, żeby się pożalić, jaki miała kiepski dzień.
                  Ale ona oczekiwała że przyklaśniemy jej oburzeniu na profesora, który kazał jej czekać "godzinę !!! bo miał obiad !!! z gośćmi z innej uczelni!!!". Sama wpompowała w ten wątek złe emocje, a popłynęły innym kanałem niż planowała - zdarza się.
            • hanna_sty Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 14:43
              Obstawiam, że koleżanka dostanie maila mniej więcej następującej treści: Proszę o zaliczenie mi przedmiotu X, na który nie mogłam chodzić ze względu na to, że nie pasował mi termin (pociag itd) a pani jako prowadząca zajęcia skutecznie uniemożliwiła mi udział w nich nie tylko nie wyznaczając terminu, który byłby dla mnie dogodny ale jeszcze nie odpisała na mojego maila".
      • magata.d Re: Jak pewna studenta obudziła się... 20.01.13, 11:52
        Skąd ja to znam? wink Koniec semestru, zaczyna się.....wink
    • esr-esr Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 12:21
      a umówiłaś się wcześniej z tym profesorem? wiedział, że przyjedziesz i po co? bo ja nie bardzo rozumiem na jakiej zasadzie miał Ci wpisać ocenę - bo powiedziałaś, że rok temu dostałaś jakąś ocenę? Ty wiesz ilu studentów w ten sposób próbuje wyciągać wpisy (jak będzie już wpis w indeksie to i w protokole będzie musiał być, mimo że delikwent nie pojawił się na egzaminie i był skreślony z listy, a dzięki tej ocenie zaliczy ten sam przedmiot na innej uczelni).
      i nie wyobrażam sobie żeby profesor miał porzucić zaproszonych gości bo ktoś przyjechał po wpis. nie można było rok temu dać komuś indeks żeby poszedł po wpis, wysłać indeks pocztą do katedry danego profesora, poprosić owe miłe panie z dziekanatu? naprawdę od czerwca do września miałaś milion możliwości załatwienia tego wpisu, nie mówiąc już o tym że skoro dziekan pozwolił Ci tak późno składać indeks to mogłaś jego poprosić o zaliczenie roku na podstawie protokołów.
    • olewka100procent Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 15:52
      zmienił zdanie co do wpisu, słusznie, gdyby mi ktoś przeszkodził w posiłku i rozmowie z gośćmi też bym sie wkurzyła . Nie wiem jakie tam u ciebie na uczelni są zwyczaje,my mamy tak zwaną szefową grupy która mieszka blisko uczelni i ona zajmuje sie takimi sprawami, np zbiera indeksy i zanosi danemu wykładowcy do podpisów itd
    • klubgogo Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:14
      > Profesor - a słoma z butów....

      dobre, ale to określenie raczej tobie można przypisać. Profesor uprzejmie poinformował, że udaje się na obiad z gośćmi, a Ty wpadłaś ten obiad przerwać, to dopiero jest brak wychowania.
      Nie rozumiem Cię, ani jak matka matkę (nigdy nie podaję dziecka jako taryfy przetargowej, sorry) ani jak była studentka studentkę (sesja zamyka się 30 września, więc o czym tu mówić).
    • imasumak A umawiałaś się z nim wcześniej mailowo albo 20.01.13, 18:28
      telefonicznie? Bo widzisz, profesor nie jest do Twojej dyspozycji wtedy, gdy Tobie pasuje, a wtedy, gdy ma godziny przyjęć, ewentualnie gdy się z Tobą umówi. Ty improwizowałaś i się nie udało. Tylko dlaczego winisz za to profesora?
    • nandadevir Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 20:38
      Nosz q..., jak można być tak nieludzkim? Wracałam do domu z płaczem, indeks zostawiłam w dziekanacie, panie obiecały zająć się tym wpisem...
      Przepraszam, ale chciałam się tylko wyżalić. Profesor - a słoma z butów....

      własnie kiedyś to gó...arstwo gimnazjalne musiało zaszczycić progi uczelni wyższych, niestety.
    • raohszana Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 10:47
      No okropny on, nie zrobił tego co chciałaś, kiedy Ty chciałaś! Mujeju!
      Pisz podanie o wpis dziekański, a nie tragedię antyczną urządzasz i czepiasz się, że nie wszyscy podchodzą do sprawy jak Ty. Posiadanie dziecka to żadna "wyjątkowa sytuacja" to raz, a dwa - studentów kombinujących jest masa i co drugi ma "wyjątkową sytuację i panda wpis masę czasu po terminie, bo ja jeden wyjątkowy".
    • aurita Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 14:18
      Nigdy nie wpisuje stopnia do indeksu bez obejrzenia protokolu lub wrecz danej pracy. Nie trzeba sie wprawdzie na to specjalnie ze mna umawiac, jestem DOSYC elastyczna, ale w zachowaniu profesora nie widze nic nagannego.
      To, czy na obiedzie mial czas wolny, czy tez zajmowal sie jakimis goscmi nie ma najmniejszego znaczenia. Profesor w tym momencie nie mial czasu, tak samo jak Ty nie mialas czasu wczesniej. Na prawde myslalas, ze rzuci wszystko aby sie zajac Twoim wpisem?
    • kura17 Robitussin 21.01.13, 18:48
      mam pytanie do Ciebie.
      pamietam dyskusje o mamie malego chlopca (pierwsze klasy szkoly podstawowej), chorego na cukrzyce (nowa choroba), ktora POPROSILA rodzicow innych dzieci w jego klasie, zeby nie przynosily slodyczy do szkoly (w ramach drugiego sniadania). wtedy bardzo sie oburzalas na ta PROSBE.
      tutaj - bronisz studentki, ktora rowniez wyrazila prosbe, wedlug mnie w duzo bardziej blahej sytuacji.

      czemu tamta prosba byla naganna, a ta POWINNA zostac uwzgledniona? naprawde nie rozumiem, dlaczego w niektorych sytuacjach jestes wielka zwolenniczka UPRZEJMOSCI i uwzglednienia prosby, w innych - uwazasz uprzejmosc za zbedna, a prosbe za nachalne zadanie.
      • rubia88 Re: Robitussin 21.01.13, 19:41
        przeciez to trollisko

        pisze bzdury, byle zawsze na kontrze!
        • lady-z-gaga Re: Robitussin 22.01.13, 14:51
          A ja najlepiej pamiętam Robitussin z wątku o częstowaniu przypadkowych gości. O dzieciaki wtedy chodziło. I nie uważam jej za trolla, tylko za (na podstawie tamtego i tego wątku) tzw osobę kulturalną inaczej wink
          • bardzo_zla_kobieta Anakonda 05.02.13, 17:41
            Kurcze, a nikt nie zwraca uwagi na to, że "wpisy na piękne oczy". Sprawa jasna dla wszystkich pracujących na uczelni. Się nie chodzi na wykłady. Się nie zalicza. Szantażuje się potem wykładowców dzieckiem, pociągiem, mrozem itp. A potem dziwimy się, dlaczego jesteśmy na śmieciowej umowie, ale przecież po studiach. A co wyniesione ze studiów - krętactwo, cwaniactwo, brak kindersztuby. Aż jestem ciekawa, jaka to uczelnia, bo sprawa nadaje się spoko do komisji dyscyplinarnej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka