Dodaj do ulubionych

Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam...

22.01.13, 16:33
Trafiłam z dwuletnim synem do szpitala (zapalenie płuc). I wszystko wydało się być ok, syn przyjęty bez problemu, zbadany, wszyscy mili w stosunku do mnie jak i do synka, dostałam pokój dwuosobowy, w nim łóżko, duże szerokie dla mnie i łóżeczko dla syna.

Ponieważ przyjechaliśmy po 20, jedzenia syn nie dostał do domu nie miałam jak pojechać, ale poratował nas sąsiadka z pokoju. O północy zasnął, poleciałam do domu, spakowałałam rzeczy i zaczęliśmy się leczyć. I leże sobie w tym szpitalu i myślę, skąd tyle opinii, że w szpitalach jest okropna obsługa itd.

Na następny dzień, w czasie popołudniowej drzemki, obudziął nas pelęgniarka i mów,ze mam szybko zwolnić łóżko. Trochę zszokowana, mówię, że syn nie śpi w łóżeczku tylko ze mną. Ona mówi, że syn zaśnie w łóżeczku,a mi niech ktoś przywiezie materac, ja cała zaryczana, mówię, że nie mam nikogo, jestem sama samiusieńka, zero znajjomych, rodziny. A oni, ze mogą mi zaproponować koc i podłogę.

I tak się zastanawiam, płacimy składki, podatki itd, wszpitalu na oddziale dziecięcym było 1 dzieci i żeby kurka nie było łóżek dla matek. Jak to jest możliwe, ze nie stać szpiatl, NFZ czy inne g.wno na parę łożek??? Żeby te matki miały godny pobyt???
Obserwuj wątek
    • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 16:35
      17 dzieci oczywiście.
      • verdana Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 16:38
        Jeśliłóżko potrzebne było dla chorego dziecka, to ja jak najbardziej szpital rozumiem.
        • owianka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 16:43
          Z tego, co wiem, w cywilizowanym świecie łóżko dla rodzica obok dziecka jest standardem.
          • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:02
            W cywilizowanym swiecie sa, ale jak to napisala ponizej yoma, w cywilizowanym swiecie tez by tych lozek i innych rzeczy nikt nie rozkradal. Pamietam jak wygladaja szpitalne warunki, gdzie wszystko trzeba bylo przykrecac na maxa do scian, a i tak ludzie probuje rozkrasc...
            Gdy moj brat, majac niespelna dwa lata, wyladowal w szpitalu z ciezka choroba, nie dosc ze nie bylo lozka, baaa chcieli moja mame o 19 za drzwi wystawic "bo tak"! To bylo dobrych pare lat temu, ale to nie ma nic do rzeczy, bo w cywilizowanym swiecie, nikt by na taki pomysl nie wpadl. Gdy moj syn wyladowal w szpitalu, mialam do wyboru szerokie lozko dla nas, czy waskie dla mnie, a dla mlodego lozeczko. Nie musze dodawac, ze posilki byly takze podwojne.
          • princess_yo_yo Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:41
            intrygujace, moze napisz gdzie ten cywilizowany swiat z takim standardem. i zeby nie bylo niedomowien 'standard' oznacza ze jest zawsze i dla kazdego.
          • bi_scotti Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:24
            owianka napisała:

            > Z tego, co wiem, w cywilizowanym świecie łóżko dla rodzica obok dziecka jest st
            > andardem.

            Mozesz podac szczegoly badz definicje "cywilizowanego swiata"?
            • malazabka.de Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 09:38
              nie mnie osadzac co jest cywilizowanym swiatem, a co nie.
              Pare miesiecy temu wyladowalam z corka w szpitalu na obserwacji po wypadku, dostalysmy pokoj z lozkiem dla mnie i lozeczkiem dla corki, toaleta w pokoju, kuchnia oraz lazienki z wanna i prysznicami na korytarzu, posilki 3 x dziennie dla obu, to jest raczej standard, ale gdyby do tego szpitala nagle trafilo 20 dzieci z wypadku autobusowego, to tez musialabym zwolnic lozko i zadowolic sie podloga
              • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 10:10
                Z tym"malutkim" wyjatkiem jednak, ze tej podlogi by Ci nikt nie zalowal, a nawet by sie zastanawial, co zrobic, by bylo najwygodniej.
                • malazabka.de Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 12:01
                  caroninka napisała:

                  > Z tym"malutkim" wyjatkiem jednak, ze tej podlogi by Ci nikt nie zalowal,
                  -no pewnie nie
                  a nawe
                  > t by sie zastanawial, co zrobic, by bylo najwygodniej.
                  -w przypadku, gdzie trzeba sie zajac 20 rannymi dziecmi, watpie zeby ktos sie zastanawial czy mnie tylek od podlogi rozboli, ale jak juz pisalam - to sytuacja wyjatkowa, ktora bylabym wstanie zrozumiec
                  • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 13:38
                    To przeciez oczywiste i najwazniejsze, by dzieciom pomagano,mimo wszystko, nikt by nie wpadl na pomysl, zrywania matki z podlogi"bo tak! " smile
        • goodnightmoon Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 16:44
          Jasne, ze choremu dziecku nalezy sie lozko, tylko czy takim wielkim wydatkiem jest zakup np. 30 polowych lozek, zeby matka chorego dziecka nie musiala spac na podlodze???

          A jak matka z innego miasta, z innego kraju? Sw. Milolaj ma jej ten materac do szpitala dostarczyc?
          • yoma Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 16:47
            Był niedawno taki artykuł w Dużym Formacie, że polowe łóżka dla rodziców owszem były, ale je rodzice rozkradli...
            • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:53
              Jest jeszcze kwestia czyszczenia takich polówek po każdym rodzice - dość problematyczna, bo jak toto wysterylizowac? U mnie kiedyś były połówki, ale zostały odgórnie zakazane. Właśnie ze względu na sanepid.
              • asia_i_p Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 21:38
                > Jest jeszcze kwestia czyszczenia takich polówek po każdym rodzice - dość proble
                > matyczna, bo jak toto wysterylizowac?
                Tak jak sterylizują całe pokoje i łóżka chorych - lampą antybakteryjną.
            • maggorlo Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:37
              Jak ^#$#% można niezauważenie wynieść ze szpitala łóżko.....????
              Rozumiem rąbnąć kroplówkę, strzykawkę, (oddaj)fartucha pielęgniarki czy kubek. Ale łóżko?!?
              • jowita771 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:15
                Bo pewnie to nie rodzice rozkradli, tylko pracownicy.
            • imasumak Oj nie sądzę, żeby to rodzice rozkradli. 24.01.13, 00:19
              yoma napisała:

              Był niedawno taki artykuł w Dużym Formacie, że polowe łóżka dla rodziców owszem
              były, ale je rodzice rozkradli..
        • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:06
          verdana napisała:

          > Jeśliłóżko potrzebne było dla chorego dziecka, to ja jak najbardziej szpital ro
          > zumiem.

          Powiedziano mi, ze dla chorego dziecka, ale łóżko stało na korytarzu, prawdopodobnie spała na nim pielęgniarka. Ale nie o to chodzi, nie mam pretensji do pielęgniarek, mam pretensje do tych wyżej. Codzi o dokupienie kilku łóżek. Czemu we wszystkich krajach da sie to zrobić, a w Polsce nie?
          • hanna_sty Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:21
            We wszystkich krajach czyli..........? Zapraszam do obejrzenia szpitali w Stanach Zjednoczonych - tych dla pacjentów objętych najtańszym ubezpieczeniem. ...albo francuskich- też nie ma luksusu. Tu trzeba dokupić kilka łóżek, tu czajnik, bo rodzice rozkradną ( był nie tak dawno olbrzymi i bardzo przygnębiający artykuł w Duzym Formacie), tu zapłacić za prąd, wodę- bo rodzice korzystają a nie płacą a potem dziwimy się, że nie ma na inne rzeczy- w tym ratujące życie leki.
            Jestem za tym, aby dzieci były z rodzicami w szpitalu, ale za tzw pobyt hotelowy powinno się płacić. Nie jakieś szalone sumy, ale kwoty pokrywające koszty pobytu- amortyzację łóżka ( tak), pranie pościeli, ryczałt za prąd itd. W domu też się za to płaci.
            W Dużym Formacie ktoś napisał, że rodzice chorych dzieci czują się zwolnieni z przestrzegania pewnych norm bo są poszkodowani przez los. I coś w tym chyba jest.
            • guderianka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:25
              To nie jest sytuacja typowa, ale też nie wyjątkowa.
              10lat temu byłam z corką stałą bywalczynią szpitali. Za 30zł miałam swoje łóżko i posiłki.(w drugim szpitalu krzesło lub podłoga ) I uważałam to za sensowny układ. Myślę, ze inni rodzice tez chętnie ponieśliby takie koszty, żeby tylko spędzać ten czas w godnych warunkach, robiąc i za opiekuna i za pielęgniarkę bo nie oszukujmy się-matka/ojciec z dzieckiem na oddziale to problem z głowy dla personelu. Mądra organizacja, mądry zarządca (dyrektor)może poprawić warunki bytowe na oddziałach szpitalnych-jeśli oczywiscie szpital dysponuje wystarczającą ilością miejsc
            • kozica111 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:26
              Jak oni te polowe łóżka wynieśli?
              Swoją drogą jak trzeba mieć natrzaskane pod kopułą żeby ukraść łóżko ze szpitala...
              • lelija05 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:29
                No właśnie też mnie to zastanowiło, jak? Nikt nie zauważył?
                A może tak bezczelnie pod pachą?
                • wiecznie-zapominam-login Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:00
                  śmiem wątpić aby była to robota rodziców, stawiam na kadrę kradnącą na potęgę.... nawet gazę, kiedyś daleka znajoma pracująca w szpitalu oferowała mi sporo gazy w prezencie... nie skorzystałam ...jej ona nie była nawet potrzebna.....więc po co ją kradła? nie rozumiemuncertain
                  • lelija05 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 09:20
                    No tak, w to już prędzej uwierzę, środki czystości ponoć też nadal mają wzięcie.
            • schiraz Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:30
              A to gdzieś się za to nie płaci? We wszystkich szpitalach gdzie miałam nieszczęście wylądować z dziećmi musiałam za swój pobyt zapłacić (od 10zł/dobę za samo krzesełko przy łóżku do 60 zł/dobę za osobny pokój dla mnie i dziecka plus posiłek dla mnie). No niestety szpitale są naprawdę mocno niedofinansowane, i myślę, że złośliwie tych opłat nie wprowadzają, tylko ratują się tymi pieniędzmi.
              • wiecznie-zapominam-login Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:04
                ja płaciłam 25 zł za dobę i w tym całym szpitalnym nieszczęściu cieszyłam się że jest to łóżko, własny pokój, bez wiecznie skrzywionych pielęgniarek traktujących rodziców jak zawadę
            • ma_dre Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 21:52
              we francuskich szpitalach nie ma luksusu, skad twoja znajomosc tematu? Zaliczylam kilka pobytow w tutejszym szpitalu i za kazdym razem nie mialam nic do zarzucenia. A o kulturze personelu to nawet nie wspomne, sa bardzo ludzcy i mili.
          • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:00
            w innych krajach tez nie jest rozowo to tylko polacy roznosza taka fame, np w Berlinskiej klinice owszem warunki jak w hotelu kazdy pacjent dostaje nawet wlasna mala kosmetyczke tylko jest jeden minus mimo ubezpieczenia pancjent musi najpierw zaplacic za taki pobyt a potem ubezpieczyciel zwraca kase. ile nas matek polek stac by bylo oplacac swoj pobyt ekstra w szpitalu. obecnie w malym powiatowym miescie doba szpitalna dla rodzica to 30 zl za samo lozko bez wyzywienia. wiekszosc z nas klnac w duchu placi ale jest spora grupa rodzin gdzie ywdatek 210 zl za tydzien to kwota nie do pokonana wiec spia na podlogach bo dziecka zostawic nie chca
            • edelstein Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:38
              No coz,wystarczylo zadzwonic do ubezpieczyciela i powiedziec,ze sie nie ma kasy i szpital wystawi mu rachunek.Co prawda kase mialam,ale placac tyle ile place,nie mam zamiaru jeszcze i pobytu z gory oplacac.Skoro ja moge zaplacic po wystawieniu rachunku,to i ubezpieczyciel moze.Nie odpowiada,laski bez,ubezpieczycieli jest sporo,nie musze zostac przy tym.Widocznie moj ubezpieczyciel jest tego samego zdania,bo problemu nie bylo.W pakiecie mialam lozko,lozeczko,lazienke na wylacznosc.Trzy posilki w szpitalnym bufecie,do wyboru jakie.Nie do przejedzenia,wiec synowi przynosilam,choc on mial swoje extra.Kawa,herbata,woda 24na dobe na korytarzu.
            • viviene12 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:01
              aniaurszula napisała:

              > na mala kosmetyczke tylko jest jeden minus mimo ubezpieczenia pancjent musi naj
              > pierw zaplacic za taki pobyt a potem ubezpieczyciel zwraca kase. ile nas matek

              mimo jakiego ubezpieczenia?
              przy gesetzlich nie trzeba
              przy prywatnym powyzej pewnej kwoty przejmuje KK rachunki przejmuje z automatu

              • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:25
                nie mialam okazji poznac niemieckiego prawa , tak mowil mi szwagier policjat zreszta
                • viviene12 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:34
                  aniaurszula napisała:

                  > nie mialam okazji poznac niemieckiego prawa , tak mowil mi szwagier policjat zr
                  > eszta

                  a co ma policja do ubezpieczen, bo nie kumam?
                  • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:12
                    chodzilo mi o zawod wykonywany, niestety ma problemy zdrowotne i ostatnio dosc czesto bywal w klinice.
          • bi_scotti Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:25
            matokk napisała:

            > Czemu we
            > wszystkich krajach da sie to zrobić, a w Polsce nie?

            Ktore "wszystkie" kraje masz na mysli?
          • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 17:48
            chyba zartujesz , pielegniarki maja swoje wyrko na dyzurce, nie spotkalam spiacej na szpitalnym korytarzu.
            • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 18:11
              aniaurszula napisała:

              > chyba zartujesz , pielegniarki maja swoje wyrko na dyzurce, nie spotkalam spiac
              > ej na szpitalnym korytarzu.

              To że czegoś nie spotkałaś, nie oznacza, że to coś nie istnieje. Skąd ten ton?
              • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 14:18
                nie chcialam cie urazic ale uwierz pielegniarka nie spi na szpitalnym korytarzu, one maja swoje wyrko na dyzurce. niestety sporo mam doczynienia ze szpitalami i rozne oddzialy zaliczone ale spiacej pielegniarki na korytarzu nie widzialam. chyba ze takie zeczy praktykuja w szpitalach w duzych miastach
    • beverly1985 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:27
      Tak, powinny być łózka dla rodziców. Ale też rozumiem, ze sa sytuacje, gdy tych łożek brakuje- i tak jest na całym swiecie. Lokalna epidemia grypy wystarczy, albo jakas kraksa, zbiorowe zatrucie- jesli łóżko było dla chorego dziecka to trudni, nie kłóciłabym się.
    • afro.ninja Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:30
      Placilas za pobyt w szpitalu?
    • montechristo4 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:44
      pieniędzy nie wystarcza na utrzymywanie w szpitalu rodziców. Ty patrzysz w skali mikro - zabrakło łóżka polowego, ale zastanów się, ile łóżek polowych musi szpital kupić rocznie, dodaj koszt pościeli, jej prania, zużywania przez rodziców prądu i wody.
      To - niestety - wychodzą kolosalne pieniądze w skali roku. A do tego, co zostało już wcześniej wspomniane, niestety rodzice kradną....

      No i koronny argument - płacimy składki i podatki. Jesteś sama, masz 2-letnie dziecko - ile tych magicznych składek na opiekę zdrowotną odprowadziłaś w życiu? A wiesz, ile dziennie kosztuje leczenie Twojego dziecka? Oj ludzie, ludzie....
      • doral2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:17
        montechristo4 napisała:

        > pieniędzy nie wystarcza na utrzymywanie w szpitalu rodziców. Ty patrzysz w skal
        > i mikro - zabrakło łóżka polowego, ale zastanów się, ile łóżek polowych musi sz
        > pital kupić rocznie, dodaj koszt pościeli, jej prania, zużywania przez rodziców
        > prądu i wody.
        > To - niestety - wychodzą kolosalne pieniądze w skali roku. A do tego, co został
        > o już wcześniej wspomniane, niestety rodzice kradną....
        >
        > No i koronny argument - płacimy składki i podatki. Jesteś sama, masz 2-letnie d
        > ziecko - ile tych magicznych składek na opiekę zdrowotną odprowadziłaś w życiu?
        > A wiesz, ile dziennie kosztuje leczenie Twojego dziecka? Oj ludzie, ludzie...."

        abo widzisz, niektórym pobyt w szpitalu myli się z wczasami all inclusive za darmochę...
    • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 17:51
      zaliczylam kilka nocy na podlodze szpitalnej w kilku szpitalach. wiosna pobyt w powiatowym bylam zdziwiona ze dostalam lozko( po wczesniejszych doswadczeniachw wiekszych szpitalach) gdy mala(18 mcy) miala swoje lozeczko od razu zaznaczono ze jak zabraknie lozek to bede musiala je zwolnic panowala jelitowka, w sierpniu rowniez pobyt w szpitalu powiatowym kazda matka miala mozliwosc spania na lozku turystycznym lub szpitalnym ale za oplata. najgorzej wypadl szpital wojewodzki corka 7 lat wysoka dostala lozeczko troche wieksze niz niemowlece ledwo sama sie w nim miescila a ja powiedzialam siostrom ze to dla mnie nie istotne bo jestem przygotowana na spanie na podlodze i zostaje z dzieckiem na oddziale trzeba bylo widziec ich miny. mam kupiony specjanie materac dmuchany ale mam nadzieje jak najrzadziej go wykorzystywac w warunkach szpitalnych.
      • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:09
        Ale o czym wy mówicie? Płaciłam magiczne składki przez 10 lat. Jestem młoda. A jak płacisz za chleb 4 zł. to nie oczekujesz, że będzie świeży???

        Jeżeli chodzi o brak pieniędzy, to na budowe nowej siedziby NFZ starczyło. A poza tym, dobrym pomysłem jest wprowadzenia opłąt, nawet tych 60 zl. Chętnie bym zapłaciła, żeby dostać łóżko (przypominam moje dziecko nie śpi w łóżeczku, dostaje histerii, tymbardziej w szpitalu). Posiłek też by się przydał, kupiony, nie darmowy. Akurat w tym momencie byłam absolutnie sama, musiałam podjadać posiłki dziecka.
        • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:10
          Jeszcez dodam, że kilka matek, w tym ja, były bardzo chore, kupić jakikolwiek lek, nie było szans, apteka zamknieta, przynieść nie ma kto.
          • afro.ninja Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:29
            matokk napisała:

            > Jeszcez dodam, że kilka matek, w tym ja, były bardzo chore, kupić jakikolwiek l
            > ek, nie było szans, apteka zamknieta, przynieść nie ma kto.

            przeciez moglyscie wyjsc, obowiazkiem personelu jest zadbac o wasze dzieci. Nie wiem, jak mozna chora dorosla osobe wpuscic na oddzial, no ale jesli bylas sama jedna w pokoju, to i tak mialas luksus. czy placilas za pobyt z dzieckiem extra, a nie ze skladek, bo to, ze rodzic przebywa z dzieckiem, to ogolnie jest laska ze strony szpitala, a nie jakis ustawowy przepis.

            • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:30
              w naszym szpitalu podobno jest norma ze nawet chora matka jest ze swoim dzieckiem na oddziale, jak mowila pielegniarka idzie na izbe przyjec dostaje leki nawet kroplowki i ma zapewniona opieke meyczna.
            • mandziola Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 22:10
              Ha ha hatongue_out Obowiązkiem personelu (np w nocy) sztuk 1 + jedna śpiąca jest zadbaćtongue_outP Ha, ha ,ha.. W ciagu dnia jest ich 4, ha, ha ,hatongue_out Na cały oddział.
              W Polsce oczekuje sie, że matka będzie z dzieckiem w związku z czym, poda leki, utuli, wykapie, zaopiekuje itp. itd. Ale udogodnień dla matki nie ma...
          • montechristo4 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:38
            oj, chyba coś ściemniasz. W szpitalu nie może przebywac z dzieckiem osoba chora. Co to znaczy "bardzo chora" - z gorączką, kaszląca, z grypą żołądkową?
            Apteka zamknięta? w szpitalu?
            • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:43
              montechristo4 napisała:

              > oj, chyba coś ściemniasz. W szpitalu nie może przebywac z dzieckiem osoba chora
              > . Co to znaczy "bardzo chora" - z gorączką, kaszląca, z grypą żołądkową?
              > Apteka zamknięta? w szpitalu?

              W jakim celu bym ściemniała? Miałam mega dusząścy kaszel, gorączkę, katar. Sąsiadka w pokoju też. Poszła do pielęgniarki powiedzieć, że jest chora, powiedzieli, że może iść do apteki kupić paracetamol. Apteka przez cały weekend była zamknięta.
              Duży szpital w Warszawie.
              • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:01
                A co wg Ciebie szpital ma zrobić? Zacząć leczyć matkę? A kto niby za to zapłaci?
                • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:28
                  > A co wg Ciebie szpital ma zrobić? Zacząć leczyć matkę? A kto niby za to zapłaci
                  > ?
                  A wedlug Ciebie, to szpital od czego jest? Tez lezalam z dzieckiem w szpitalu i bylam w tym czasie bylam chora, nikt mnie do apteki nie posylal, a leki przyniosl. A placi za to ubezpieczenie.
                  • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 18:42
                    A jak przez pół dnia z dzieckiem siedzi ojciec, to też leki za free dostanie? A jak posiedzi babcia przez kilka godzin, to może domagać się leków na nadciśnienie, bo zapomniała z domu zabrać? To może jeszcze dziadkowi prostatę zbadać, bo przecież od czego jest szpital?
                    • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 22:00
                      A Ty masz jakis problem ze zrozumieniem tego na co odpowiadasz? Co ma wspolnego pobyt matki z dzieckiem w szpitalu, do ODWIEDZIN, nawet kilku godzinnych? Skoro przebywam w szpitalu z dzieckiem, to mnie lecza jak jest potrzeba, po to tez mam swoje ubezpieczenie, juz jasniej sie nie da.
                      Poza tym nie wyszlo Ci to byskotliwie, wiec sobie daruj.
                • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:35
                  co izby przyjec niema , matka idzie dostaje leki i juz. jednak w naszych malych szpitalach maja serce w sierpniu ugryzl mnie osa w paca jak byla z mala w szpitalu na badaniach, zaczelam puchnac spotkalam doktorke na korytarzu ispytalam o apteke i powiedzialam co sie stalo od razu zabrala mnie na zabiegowy, dostalam co trzeba a i potem pytala sie czy wszystko w porzadku. nikt im za to nie zaplacil
                • chipsi Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 10:35
                  No co za durny pomysł żeby lekarze leczyli ludzi. Może jeszcze do szewca po buty pójdzie albo zażąda by w piekarni chleb sprzedali. I skąd tak idiotyczny pomysł by ubezpieczenie zdrowotne pokrywało koszty leczenia pacjenta? No bezczelność ludzka nie zna granic.
                  • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 14:29
                    W szpitalu pediatrycznym??? No, chyba, ze szpital ma kontrakt na leczenie dzieci i dorosłych (np. położnicze czy instytut matki i dziecka). Ale normalne szpitale pediatryczne nie leczą rodziców.

                    Może jeszcze do szewca po but
                    > y pójdzie albo zażąda by w piekarni chleb sprzedali.
                    A jak idziesz do piekarza, to żądasz chleba na rachunek pani przed Tobą? NFZ w szpitalu pediatrycznym płaci za leczenie dziecka. Nie ma takiej opcji, żeby robić badania i leczyć osoby dorosłe, nie będące pacjentami - nikt za to nie zapłaci.
              • montechristo4 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:13
                który szpital?
                I nic Ci personel nie powiedział, jak z gorączka siedziałas przy dziecku?
              • barabasia2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 21:28
                > W jakim celu bym ściemniała? Miałam mega dusząścy kaszel, gorączkę, katar. Sąsi
                > adka w pokoju też. Poszła do pielęgniarki powiedzieć, że jest chora, powiedziel
                > i, że może iść do apteki kupić paracetamol. Apteka przez cały weekend była zamk
                > nięta.
                > Duży szpital w Warszawie.

                ja leżałam w szpitalu w małym mieście powiatowym z 6 tygodniowym dzieckiem (zapalenie płuc) a sama ledwo funkcjonowałam (kaszel, katar, gorączka, ból gardła). Mała również z gorączki cały czas wisiała na mojej piersi. Poprosiłam lekarza o coś na przeziębienie dla mnie. Powiedzieli mi, że mam zejść na izbę przyjęć i się przyjąć na oddział a tym samym odczekać swoje po leki. Tak jest.
                Na szczęście miałam łóżko dla siebie w sali, obok łóżeczka dziecka. I z racji tego, że byłam matką karmiącą, dostałam talerz zupy. O 11....Na IP mąż przywiózł nas o 23.
          • wsciekly_pies3 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:43
            > Jeszcez dodam, że kilka matek, w tym ja, były bardzo chore

            chyba żartujesz? to jest dopiero skrajna głupota - narażanie i tak już osłabionych dzieci...
            • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:44
              wsciekly_pies3 napisał(a):

              > > Jeszcez dodam, że kilka matek, w tym ja, były bardzo chore
              >
              > chyba żartujesz? to jest dopiero skrajna głupota - narażanie i tak już osłabion
              > ych dzieci...
              Mało tego masa odwiedzających. Masakra. Dużo tam było noworodków, więc kto by z nimi został oprócz matki?

              • kk345 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:04
                > Mało tego masa odwiedzających. Masakra. Dużo tam było noworodków, więc kto by z
                > nimi został oprócz matki?
                Może pielegniarki?
          • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:59
            Chory rodzic w ogóle nie powinien znajdować sie w szpitalu. A co, gdybyś zaraziła grypą czy inną paskudą któreś z dzieci?
        • montechristo4 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:12
          czyli w tym konkretnym szpitalu to brak organizacji. A pytałas, czy jest możliwość zapłacenia za dodatkowe łóżko?
        • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:58
          Akurat w tym momencie byłam absolutnie sama, musiałam podjadać posiłk
          > i dziecka.
          A to taki problem skoczyć do bufetu albo sklepiku? To trwa kilka minut, mozna poprosic o nadzor pielegniarki w tym czasie. Jak rozumiem szpital w tym samym mieście, więc mogłabys nawet do domu obrócić.
        • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:28
          kazda z nas placi skladki, ja majac prawie 20 letni staz tez zaplacilam nie malo. niestety pewnych rzeczy nie przeskoczysz , jedynym wyjsciem jest na wstepie po prosic o dorosle lozko jesli dziecko spi z matka
    • kub-ma Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:43
      Przerobiłam już noce na krześle (koszmar). Raz zostałam z małym w izolatce, dostałam do podpisu warunki pobytu w szpitalu i wieczorem poprosiłam o to odpłatne łóżko o którym czytałam i zobaczyłam ogromne zdziwienie na twarzy personelu. Przespałam na małym materacu na podłodze wbrew protestom.
      Ostatni byłam z małym na szczęście tylko na pobyt dzienny. Widziałam jak pani pielęgniarka przyniosła dwa rozkładane łóżka dla rodziców i stwierdziła, że kolejne są już zepsute i nie wie co ci rodzice robią, że kolejne uszkodzone
    • memphis90 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:50
      A kolejne piętro dobudujesz? Sprawa jest prosta, szpitale są stare, nie dostosowane do współczesnych "fanaberii". Kiedy je budowano rodzice w ogóle nie wchodzili na oddziały. Więc skąd teraz wytrzasnąć miejsce i dla dzieci i dla matek, nie zmniejszając przy tym liczby miejsc o 60%?
      A teraz zastanów sie, czy chciałabyś, zeby Twoje dziecko leżałona korytarzu, albo w ogóle nie zostało przyjęte, bo inna mama chce mieć łóżko dla siebie?
      Szpitale generują same koszty, żadnych zysków, więc politykom na nich nie zależy.... sad
    • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 18:59
      Jest, jak jest, długo jeszcze inaczej nie będzie. Czy to tak trudno wziąć ze sobą śpiwór i karimatę? Albo zakupić na miejscu? Ja tak spałam przy mamie w szpitalu i ani przyszło mi mi marudzić. Byłam mega szczęśliwa, że mi w ogóle pozwolili, bo przy dorosłych za bardzo nie wolno.
      ps. Mając do wyboru własny materac i spiwór i szpitalne- wybrałabym własne.
      • edelstein Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:28
        Czyli na wyposazeniu kazdego rodzica powinien byc zawsze w podoredziu ekwipunek jak na weekend pod namiotem.Karimaty,spiwor,garnki,butla z gazem co by cos do zjedzenia zrobicbig_grin
        • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:48
          Butla gazowa nie, na większości oddziałów szpitalnych są kuchnie z podstawowym wyposażeniem (kuchenka mikrofalowa, czajnik). Pokoi, łóżek brakuje, brakuje też miejsca na stałe łózka, stąd- karimat i śpiwór. Tylko podpowiadam, bo to JEST ROZWIĄZANIE- tanie i dostępne. Ja zastosowałam i sobie chwalę. Lepiej narzekać?
          Ty żyjesz w D. i chyba już zapomniałaś, jak jest w Polsce.
          • edelstein Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:11
            Na szczescie dla mohego zdrowia psychicznego i fizycznego kontakt z szpitalem w Pl mialam raz,gdy moja mama mnie rodzila.Nie mam wiec calkowicie zadnych wspomnien z pola walki jakim jest pobyt w szpitalu.
            • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:36
              Ja niestety takich pobytow troche mialam i do dzis wyje na sama mysl, jak piguly moja mame po cichaczu w nocy do szpitala wpuszczaly, bo lekarzyna kazal jej do domu jechac, a ja tracilam przytomnosc z wycia za nia sad jak kimala na krzeselku przy mnie i wypychala lekarzom kieszenie by mnie w miare normalnie poszyli sad choroba dziecka to straszne przezycie, a matka przy nim to swietosc!
        • slonko1335 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:59
          Czyli na wyposazeniu kazdego rodzica powinien byc zawsze w podoredziu ekwipunek
          > jak na weekend pod namiotem.
          nie wcale nie powinien, obowiązku zabierania karimaty i śpiwora nie ma, zawsze można posiedzieć na krzesełku-tego nie mogą odmówić.....
          • edelstein Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:14
            Cudowna alternatywabig_grin
            • slonko1335 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:22
              prawda? no daleko nam do cywilizowanych krajów w tej kwestii...cóż ja tam byłam szczęśliwa jak pozwolili spać na tej karimacie bo pierwszy pobyt z dzieckiem w szpitalu zaliczyłam na krzesełku...przemiłe panie pielęgniarki zakazały śpiworów, karimat, leżaków itp. poprawiaczy szpitalnego pobytu, wiec potem taka karimata i śpiwór to był haj lajfwink
              • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:41
                Ty sobie zartujesz teraz? Zakazaly tego minimum? Taz pies nawet poslanie w schronisku dostanie...
                • slonko1335 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:02
                  Sanepid zakazał rozkładania siebie i posłań na szpitalnych podłogach i panie pielęgniarki bardzo skrupulatnie tegoż przestrzegały, no a gdzie indziej rozłożyć się z karimatką jak nie na podłodze przy łóżeczku dziecięcia(łózka niemowlęce nie było jak na łóżku z dzieckiem sie przyłozyć)...mało tego przychodziły na zmianę co jakiś czas i podnosiły z podłogi jak któraś z mam śmiała na jakimś ręczniku sie położyć żeby choć chwilę się zdrzemnąć...
                  • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:10
                    Nie no, to jakas komedia! TO NORMALNE NIE JEST, a gdzie poszanowanie drugiego czlowieka i niby dlaczego sanepid zabronil rozkladania sie na podlodze? Ja najbardziej w takich sytuacjach nie pojmuje tego, czym kieruja sie te piguly gnebiac i tak juz zszarganych rodzicow...
                    • slonko1335 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:58
                      Nie no, to jakas komedia! TO NORMALNE NIE JEST, a gdzie poszanowanie drugiego c
                      > zlowieka
                      no coś Ty czyżbyś podejrzewała, że zauważyły że to rodzic odwala za nie większość roboty i fajnie by było to mu choć trochę ułatwić....eh, z poszanowaniem ten pobyt niewiele miał wspólnego...

                      >niby dlaczego sanepid zabronil rozkladania sie na podlodze?
                      tutaj masz zadymę o leżenie na dywanie przedszkolaków, w sumie do szpitalnej podłogi możnaby sie bardziej przyczepićwink
                      www.gazetakrakowska.pl/artykul/105814,maluchy-odpoczywaja-na-wykladzinie,id,t.html
                      Ja najba
                      > rdziej w takich sytuacjach nie pojmuje tego, czym kieruja sie te piguly gnebiac
                      > i tak juz zszarganych rodzicow...
                      przerobiłam z dzieciakami kilka szpitali i pewnie kilkadziesiąt pielęgniarek. No niestety niektóre szczerze nienawidzą swojej pracy....jak sobie przypomnę co działo się w niektórych szpitalach to samo to spanie na krześle to w sumie pikuś.....
                  • edelstein Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:10
                    Metody jak z przesluchan KGB.
                    • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:35
                      Edel, ale Ty rozumiesz, że my mówimy o RZECZYWISTOŚCI? wolałabyś obrazić się na rzeczywistość i w ogóle nie być przy dziecku/matce? Czy z Tobą da się porozmawiać o konkretach? O co Ci teraz chodzi? Ludzie pytają, jak coś zorganizować, a Ty to wyśmiewasz?
                      • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:42
                        Ja nie pojmuje takiego obrazu rzeczwistosci, to jest horror. Dla rodzicow i dla dzieci. Z wlasnego przykladu to wiem, bo do dzis mam traume po tym, gdy mdlalam w oknie szpitalnym z placzu, widzac jak moja mama czeka kiedy szanowny pan doktor zabierze rzyc do domu i pielegniarki ja wpuszcza do mnie. Umieralam ze strachu i z zalu, ze mama musi siedziec na krzeselku cala noc... To jest nieposzanowanie godnosci czlowieka z premedytacja!
                        • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:47
                          I?
                          • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:56
                            Odpowiedzi poszukaj sobie w tym Twoim "I?". Wlasnie dlatego tak jest, ale co tam najlepiej czepic sie edel, ze kpi z rzeczywistosci, niz przyjac do wiadomosci, ze taka rzeczywistosc jest za przyzwoleniem.
                            • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 07:08
                              Widzisz różnicę miedzy myśleniem życzeniowym a realnością? Też bym wiele chciała i wolała, ale- co z tego? Ściany wybudowanych już szpitali nie są z gumy, nie rozumiesz tego?
                              Jeszcze możesz ponarzekać na klimat, że śnieg pada, a nie chciałabyś...
                              • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 10:18
                                A Ty nie widzisz roznicy miedzy soaniem na podlodze chociazby, a zganianiem z niej jak psa. Nie widzisz roznicy miedzy umozliwieniem dziecku i matce normalnego w miare pobytu w szpitalu, a wrecz utrudniaiu zycia w nim?! Jesli ludzie nie zgadzaliby sie na takie traktowanie, to by sie to znienilo. Skoro zgadzasz sie na taka realnosc to taka masz. Cale szczescie nie wszedzie ludzie daja sobie tak pomiatac.
                                • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 10:56
                                  W większości polskich szpitali nie ma takiej możliwości, by szpital był hotelem/łazienką i restauracją dla śpiących w nim rodziców. Też bym chciała, żeby to było możliwe. ALE NIE JEST.
                                  Ja, gdy spałam przy mamie na tej karimacie, to szybciutko o 5 rano go zwijałam, myłam się w domu, gdy przychodziła mnie zmienić ciotka, jadłam też w domu, albo w barze na dole. Po prostu na oddziałach szpitalnych nie ma takiej możliwości.
                                  Współczuję Ci Twoich doświadczeń, ale warto robić co można w ramach warunków, które są, a nie- tracić siły na wydziwianie, co byśmy chcieli. Tom czego byśmy chcieli, załatwiać w inny sposób (wybory do parlamentu i lokalne).
                                  • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 13:45
                                    Opiekunom dziecka w szpitalu nalezy sie jak psu buda jego minimum. Tu nawet nie chodzi o lozko, ale jak pare forumek wspomnialo, chociaz o mozliwosc polozenia sie na podlodze, a toaleta, gdzie jak gdzie, ale w szpitalu powinna byc dostepna! Tu nie chodzi o warunki, ale o samo podejsci personelu do rodzicow. Jesli nie ma warunkow na wstawienie lozka, lub po prostu jego brak, co szkodzi sluzbie zdrowia, gdy zszargany rodzic polozy sie na podlodze, czy bedzie musial skorzystac z toalety?
                                    • doral2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 20:27
                                      caroninka napisała:

                                      > Opiekunom dziecka w szpitalu nalezy sie jak psu buda jego minimum...

                                      a możesz wskazać, jakie przepisy to regulują i co wchodzi w skład tego "minimum"??
                                      pytam o wykładnię prawną, a nie pobożne życzenia.
                                      • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 22:12
                                        Tak sie sklada, ze korespondowalam dzisiaj z panem Michalakiem, ktory wyjasnil mi, ze KAZDY OPIEKUN DZIECKA W SZPITALU, ma prawo korzystac z dostepnych WOLNYCH lozek, gdy ich brak, moze spac na wlasnym materacu itp., toalety musza byc dostepne.
                                        To jest minimum, bo chyba nie sadzisz, ze luksus?
                                        • doral2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 22:59
                                          caroninka napisała:

                                          > Tak sie sklada, ze korespondowalam dzisiaj z panem Michalakiem, ktory wyjasnil mi, ze KAZDY OPIEKUN DZIECKA W SZPITALU, ma prawo korzystac z dostepnych WOLNYCH lozek, gdy ich brak, moze spac na wlasnym materacu itp., toalety musza byc dotepne.
                                          > To jest minimum, bo chyba nie sadzisz, ze luksus?.."

                                          a kto to w ogóle jest pan michalak?
                                          on stanowi prawo?
                                          reguluje przepisy w szpitalach?
                                          płaci rachunki w szpitalach?

                                          ps. ja ostatnio korespondowałam z panem szarzyńskim i panią piprztyńską.
                                          • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 15:10
                                            Pan Michalak jest rzecznikiem praw dziecka i od 2008 roku, zajmuje sie ta sprawa. Prawo stanowi konstytucja, masz ajkis problem z okresleniem wlasnego minimum poszanowania godnosci? Twoj problem. Po Twoim sposobie ironicznej i nietrafionej odpowiedzi wnioskuje, ze nie mam o czym z Toba rozmiawiac.
                                            • doral2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 21:02
                                              caroninka napisała:

                                              > Pan Michalak jest rzecznikiem praw dziecka i od 2008 roku, zajmuje sie ta spraw
                                              > a. Prawo stanowi konstytucja, masz ajkis problem z okresleniem wlasnego minimum
                                              > poszanowania godnosci? Twoj problem. Po Twoim sposobie ironicznej i nietrafion
                                              > ej odpowiedzi wnioskuje, ze nie mam o czym z Toba rozmiawiac..."

                                              mam wrażenie, że dobrze wnioskujesz.
                                              bo ja z uporem maniaka chcę rozmawiać o podstawa prawnych, a ty z uporem maniaka o swoich pobożnych życzeniach.
                                              to dwa diametralnie różne tematy i mało zbieżne.
                                              zatem wskaż mi z łaski swojej, w którym miejscu konstytucja stanowi o łóżkach dla rodziców w szpitalach??
                                              bo o ile znam konstytucję, to rzeczywiście mówi ona o poszanowaniu godności (i tego nie neguję), natomiast w nawet jednym słowem nie wspomina jakobyś miała jakiekolwiek prawa do szpitalnego łóżka i wyżywienia, gdy twoje dziecko jest leczone na oddziale szpitalnym.
                                              a łóżko szpitalne dla rodzica, nie jest synonimem poszanowania godności.

                                              pan michalak nie stanowi prawa, a jedynie interweniuje gdy prawo dziecka jest łamane.
                                              i nawet pan michalak nie zmusi żadnego szpitala, by ci za darmo i na każde żądanie udostępnił łóżko szpitalne, niezależnie od tego, ile korespondencji z nim wymienisz.
                                              • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 21:32
                                                Jstes jedynie dowodem na to dlaczego ludzi se tak upadla, skoro dla Ciebie dostep do toalety i kawalek podlogi do spania jest "poboznym zyczeniem". To, ze wyzej napisalam jak wyglada opieka nad dzieckiem i komfort w szpitalu, w ktorym przebywalismy, nie znaczy, ze oczekuje tego w Polsce. Baa, ja sie tego nawet nie spodziewam za 100 lat.
                                                Kilka dziewczyn pisalo o tym, ze nie mogly zjesc posilku w szpitalu (swojego, nie tej obozowej porcji szpitalnej), nie mogly sie polozyc nawet na podlodze czy skorzystac z toalety. Do tego nawiazuje caly czas, a Ty twierdzisz, ze to nie ma nic wspolnego z poszanowaniem godnosci?
                                                Oczekujesz oklaskow za dobry wzrok? Uwierz, nie Ty jedna widzisz jak ta rzeczywistosc wyglada, co nie znaczy ze kazdy bedzie dawal soba poniewierac. Juz same dobre checi personelu zdzialaby wiele wiecej niz kasiora na lozka, czy zupe, ale tego sie w malo ktorym szpitalu spodziewac mozna.
                                                • doral2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 21:45
                                                  ja o zupie, ty o dooopie.
                                                  możemy latami tak rozmawiać i do niczego to nie doprowadzi.
                                                  mówiłam, że tematy nie są zbieżne.
                                                  szkoda na ciebie prundu.
                                                  • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 22:05
                                                    Jak na moje oko, to o doopie jak narazie Ty.
                                                    Na do widzenia powiem Ci, ze kretyn potrafi pojac, ze podstawowym minimum dla czlowieka, jest moznosc skorzystania z toalety i zjedzenia posilku ( wlasnego jak ci juz podkresalalm pare razy, ale widocznie na dieslu chodzisz). Konstytucja nie musi podkreslac w podpunktach lozek czy cm2 podlogi w szpitalu na przydzial matce, wystarczy ze wytycza granice, gdzie czlowieka zaczyna sie odzierac z godnosci.
                                                    Twoja rzeczywistosc mnie przeraza.
                                                    Zegnam
                                        • schiraz Caroninka 23.01.13, 23:42
                                          Ja wiem, co powinno wchodzić w skład tego minimum a i tak w wielu szpitalach w Polsce i pewnie na świecie tego nie ma. Ja osobiście zawsze wolałam, żeby lekarz był kompetentny, żeby pielęgniarki były miłe dla moich dzieci a ja jakoś sobie na tym krzesełku poradzę. Opłaty za korzystanie z łazienki, czajnika oraz prądu szpital wprowadza nie dlatego, żeby sobie te pieniądze radośnie przepić ale dlatego, że nie stać szpitala na pobyt rodzica przy dziecku. Wielu szpitali nie stać, tak, to chore, ale tak jest. Nie wiem, ja chyba w innym świecie żyję albo już tak mocno przywykłam, że się nie da, że mnie to nawet nie bulwersuje, no jest jak jest i trzeba się dostosować.
                                          • matokk Re: Caroninka 24.01.13, 10:03
                                            schiraz napisała:

                                            >Ja osobiście zawsze wolałam, żeby lekar
                                            > z był kompetentny, żeby pielęgniarki były miłe dla moich dzieci a ja jakoś sobi
                                            > e na tym krzesełku poradzę.

                                            Pielęgniarka, która nie chciała obejrzeć wyjącego z bulu dziecka (było widać, że to jest reakcja po antybiotyku) uważasz za kompetentną? Niestety tak nie jest, że złe warunki są zamiast dobrej kadry. Rodziłam w szpitalu gdzie warunki były super dla mnie mojego partnera, potem dziecka, zero opłat, kadra profesjonalna i miła. Da się, tylko chęci brak.
                                          • caroninka Re: Caroninka 24.01.13, 15:16
                                            Mnie osobiscie problem nie dotyka, ale bardzo mi przykro, ze taka gehenne przechodzi masa opiekunow sad
                                            Ja rozumiem nawet te oplaty, skoro panstwo jest tak uposledzone, to jakos sobie musi szpital radzic. Mnie jedynie potwornie wkur..a jak personel szpitali mija sie z powolaniem i swoje zyciowe zale wyladowuje na tych wlasnie rodzicach. Takie obrywanie ludzi z godnosci nie ma nic wspolnego z tym czy szpital ma pieniadze, tylko z tym czy ma checi.
                                  • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 14:03
                                    nabakier napisała:

                                    > Ja, gdy spałam przy mamie na tej karimacie, to szybciutko o 5 rano go zwijałam,
                                    > myłam się w domu, gdy przychodziła mnie zmienić ciotka, jadłam też w domu, alb
                                    > o w barze na dole. Po prostu na oddziałach szpitalnych nie ma takiej możliwości
                                    > .
                                    > Współczuję Ci Twoich doświadczeń, ale warto robić co można w ramach warunków, k
                                    > tóre są, a nie- tracić siły na wydziwianie, co byśmy chcieli. Tom czego byśmy c
                                    > hcieli, załatwiać w inny sposób (wybory do parlamentu i lokalne).

                                    Ja wszystko rozumiem, tylko twoja mama wytrzyma bez ciebie 10 minut, a mój na maxa zestresowany lekarzami maluch, niestety nie wytrzyma. Nikt nie mógł mnie zastąpić, byłam całkiem sama. Kiedy poprosiłam o obejrzenia wętla, bo syn po antybiotyku strasznie płacze, powiedziała, że nie zna mojego dziecka i czemu on płacze. Doczekali się aż alergia się rozwinęła i musieli wtedy szybko w środku nocy reagować. Ja nei krzyknęłam, to nei dostałąm. Matka obok krzyknęłą, wętyl w mig wymieniony.
                      • edelstein Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 19:50
                        Jak dla mnie,mozesz sie godzic by spac na podlodze,byc z niej podnoszonym itd. ale nie wymagaj od innych,by tez sie godzili z jak to nazwalas rzeczywistoscia,bo Pl nalezy do UE,a w UE prawa czlowieka sa respektowane.I nie pisz,ze w Pl to niemozliwe,bo wiezniowie odszkodowania podostawali za rozne bzdety.Co do szpitali,ktore nie sa z gumy.Siedziby NFZ jakie mialam przyjemnosc ogladac z pewnoscia pomieszcza oddzialy dziecece z miejscami dla rodzicow.Jak Polska zaplaci mase odszkodowan to sie to zmieni.Przyzwolenie na traktowanie sie jak smiecia podwyzszy wylacznie komfort o karimate.Wybacz to nie moja bajka dac sie poniewierac.
      • afro.ninja Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 19:41
        nabakier napisała:

        > Jest, jak jest, długo jeszcze inaczej nie będzie. Czy to tak trudno wziąć ze
        > sobą śpiwór i karimatę?
        Albo zakupić na miejscu? Ja tak spałam przy mamie
        > w szpitalu i ani przyszło mi mi marudzić. Byłam mega szczęśliwa, że mi w ogóle
        > pozwolili, bo przy dorosłych za bardzo nie wolno.

        Mysle, ze to tylko kwestia czasu. Poziom opieki nad starszymi ludzmi jest jeszcze gorszy niz nad dziecmi.
        Jesli nie bylo miejsca dla opiekuna i opiekun za siedzenie nad dzieckiem w szpitalu nie placil, to mnie dziwi potrzeba dodatkowego lozka. Gdyby placila za pobyt w szpitalu, powinno byc miejsce do spania.
        No i piszemy o Warszawie. Co jak co, ale w weekend jest naprawde duzo sklepow i aptek pootwieranych.

        Ciekawe ktory to szpital?


        • tosterowa Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:04
          Dziwi i nie dziwi, z jednej strony w szpitalach nie ma miejsca na łóżka, z drugiej sama "spałam" na twardym, obdartym fotelu ze skaju 2 dni i byłam po tym wrakiem człowieka. A co dopiero rodzice, którzy więcej nocy spędzili z dzieckiem w szpitalu. Moim zdaniem jakieś materace dla rodziców powinny być dostępne.
          • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:07
            Pewnie, że "powinny". Ale, skoro ich nie ma, to ja pytam: dlaczego, skoro to takie ważne, rodzice nie kupią sobie karimaty (w markecie 20 zł)?
            • tosterowa Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:15
              Wiesz, ja nie planowałam, że moje dziecko wyląduje w szpitalu, jak się dowiedziałam, że był wypadek to w ciągu paru minut dojechałam do szpitala i wyszłam stamtąd po 3 dniach. Jako, że chłopa miałam w drugim szpitalu, to zdążyłam tylko poprosić przyjaciół, żeby mi dla dzieciaka piżamę przywieźli i parę zabawek, a o karimacie widzisz jakoś nie pomyślałam. Podczas drugiej nocy miałam nadzieję, że następnego dnia wyjdziemy i z tego co pamiętam, prawie wszyscy rodzice w sali mieli dokładnie taką samą nadzieję. W karimaty to byli raczej "długoterminowi" uzbrojeni.
              • myrtille Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:32
                Nie jestem zdziwiona. A rodzic chory, na hematologii to też nie była rzadkość. Dzieci na chemii, wyzerowane, a rodzic dziecka z łóżka obok z gorączką. To mi napsulo tyle samo krwi co walka z białaczką. I ten zakaz odwiedzin a w niedzielę tłumy ciotek, babć i dzieci z katarami. Koszmar
              • a-dlaczego Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:43
                3 m-ce temu leżałam w szpitalu ze swoim wtedy 6 tygodniowym dzieckiem pokoje/sale dwu i jednoosobowe, łóżeczko dla dziecka i łóżko dla rodzica to norma, w salach zlew, mydło płyn do dezynfekcji rąk i ręczniki papierowe,w łazienkach to samo plus papier toal (już od dawna niespotykany w innych szpitalach) w pokojach telewizor płatny 2zł za godz. Ponieważ karmiłam piersią dostawałam posiłki (śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja) na oddziale była też kuchnia z lodówką, czajnikiem, mikrofalówką. Poza tym bardzo sympatyczne pielęgniarki. Acha był tam jeszcze internet wi-fi. To wszystko w Polsce za darmo z normalnych składek, czyli jak się chce to można.
                • mynia_pynia Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:37
                  Bo mylisz neonatologie z oddziałem dziecięcym.
                  Też leżałam z synem przez 2 tygodnie chwilę po porodzie i też było bardzo przyjemnie.
                  • a-dlaczego Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 08:44
                    Był to normalny oddział dla dzieci podzielony na dwie części, jedna część dla dzieci do 3lat i tam właśnie leżałam w drugiej części dzieci starsze. Nie był to oddział neonatologiczny.
              • nabakier Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:37
                Rozumiem, naprawdę. Ja tylko podpowiadam. lepsze to, niż nic. Ja też wpadłam na to dopiero drugiej nocy.
                Nie będzie lepiej jeszcze długo. A jak pobudują nowe szpitale z wyższymi standardami, to będą za to liczyć jak za zboże- taka mentalność.
    • maderta Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:37
      Nie wiem, jak jest gdzie indziej, ale u nas na o. dziecięcym są łóżka dla matek, zero problemów. Nie pamiętam tylko, ile płaciłam za dobę, coś koło 18zł, chyba, a było to 2,5 roku temu ostatni (mam nadzieję) raz.
      • bi_scotti Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 20:50
        Tez nie wiem jak jest "gdzie indziej" ale spedzilam wiele nocy na krzesle czy raczej w fotelu/na sofie w poczekalni dla rodzin. Tylko gdy Sredni byl niemowleciem i zabiegi byly planowane (!), mielismy sale we dwoje; pare razy korzystalismy z fundacji Ronald McDonald House (www.rmhccanada.com/inside-rmhc/welcome/) ale wylacznie dlatego, ze byly tam akurat miejsca, co sie super rzadko zdarza, bo bedac z miasta, w ktorym jest szpital, w ktorym leczony byl Sredni, moglismy nocowac w domu.
        Opcja, ze chory rodzic z goraczka i objawami choroby zakaznej (flu!) przebywa na oddziale i na dodatek zajmuje sie dzieckiem jest dla mnie totalna abstrakcja.
    • aleksandra1357 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:10
      Dwa lata temu spędziłam 10 dni z niemowlęciem w szpitalu na Działdowskiej w Warszawie:
      - matki spały na karimatach obok łóżek dzieci, ale było to źle widziane i karimaty w dzień musiały zniknąć (zalecenie było - siedzieć na krześle przez całą noc)
      - 4 osoby w małym pokoju. Gdy rozłożyłyśmy karimaty - nie dało się przejść. Kilkanaście razy w nocy trzeba było wstawać, żeby przepuścić pielęgniarkę lub matkę, która przechodziła.
      - brak ubikacji dla matek w całym budynku - wycieczka korytarzem do sąsiedniego - 10 minut
      - brak pryszniców i kuchni
      - brak posiłków dla dzieci (!!!)
      - ogólny syf i bida, podarte linoleum itd.

      Doprawdy, Twoja historia i oburzenie mnie śmieszą.
    • krypteia Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:31
      matokk napisała:

      > ja cała zaryczana, mówię, że nie mam nikogo, jestem sama samiusieńka
      > , zero znajjomych, rodziny. A oni, ze mogą mi zaproponować koc i podłogę.
      >
      > I tak się zastanawiam, płacimy składki, podatki itd, wszpitalu na oddziale dzie
      > cięcym było 1 dzieci i żeby kurka nie było łóżek dla matek. Jak to jest możliwe
      > , ze nie stać szpiatl, NFZ czy inne g.wno na parę łożek??? Żeby te matki miały
      > godny pobyt???

      równo 4 lata temu spędziłam 10 "upojnych" nocy na podłodze w szpitalu dziecięcym w W-wie na ulicy Kopernika w sali zbiorowej z synem i dziesięciorgiem innych dzieci i ich rodziców; każdy z tych rodziców tak jak ja kimał na podłodze
      dla żadnego z nas dorosłych spanie na podłodze nie było powodem do ryku, martwiliśmy się tylko o nasze dzieciaki - prawie wszystkie z cieżkimi zapaleniami płuc, z wenflonami i masakrycznym kaszlem
      po tych 10 nocach naprawdę żadne warunki szpitalne nie są mnie w stanie już zaskoczyć
      dodam jeszcze że akurat wtedy byłam na okresie próbnym w nowej pracy, więc po każdej takiej nocy kiedy co kilkanaście minut któreś z tych 11 dzieci się budziło z rykiem brałam rano prysznic w obleśnej szpitalnej łazience która przypadała jedna na kilkadziesiąt dzieci i na ósmą rano biegłam do roboty - z dzieckiem zostawali moi rodzice
    • tully.makker Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 21:47
      A propos kradziezy w szpitalach, to podczas ostatniego naszego pobytu pielegniarki ukradly nam nowa duza butelke octeniseptu (nietania sprawa). Apteka szpitalna byla zamknieta miedzy swietami a nowym rokiem i na oddziale.nie bylo czopkow przeciwgoraczkowych o czym poinformowano nas radosnie w srodku nocy - jakby nie mozna bylo wieczorem kiedy spokojnie moglismy pojsc po te czopki do najblizszej apteki. O innych patologiach nie wspomne typu wpada pigula o 6 rano do pokoju. Dziecko po nieprzespanej nocy kima jednoczesnie tankujac z piersi, a ona mi kaze go oderwac od zrodla pozywienia i obudzic bo mam go NATYCHMIAST zwazyc. Zaiste zabieg ratujacy zycie....
      • maderta Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:18
        E, mnie wywaliła salowa, bo MUSIAŁA sprzątnąć salę, nie baczyła na to, że 3tygodniowe dziecko się posila. Kończyłyśmy jedzenie na korytarzu.
        Tak poza tym, to naprawdę, jak czytam to co piszecie, to włos się jeży. Nasze miasto małe, ale z dużym szpitalem i warunkami naprawdę wporządku, no poza tą salową na dziecięcym.
        • tully.makker Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 09:34
          No ty mniej asertywna jestes. Ja krotko poinformowalam, ze zwaze dziecko gdy skonczy jesc i spac.
      • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:18
        Chyba bym babe wysmiala w glos! Nie miesci mi sie w glowie, ze takie rzeczy dzieja sie na serio...
      • aniaurszula Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 17:47
        dla pielegniarek srodki medyczne wydaja sie byc wlasnoscia szpitala, mam lezala w tym roku na ginekologii, byla po operacji zawiozlam jej pieluchy tetrowe zeby miala przy higienie, mam zstawila jedna jak pielegniarka zobaczyla pieluche to od razu pytanie c robi tu pieluszka w reke aby zabrac, mam bedac na sali nie pozwolila na to. ale cena tetrowki nie jest porownywalan z octeniseptem ostatnio kupowalam za 50 ml placilam 26 zl a szpitalu sporo tego uzywaja
    • mamgabi Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:21
      5 lat temu leżałam z synkiem w Prokocimiu 3 tygodnie. Oddział XVII- pulmonologia. Najpierw mąż kupił mi materac. Po tygodniu łóżko polowe, które musiałam rano skoro świt przenosić do "brudownika". Nie miałam prawa oficjalnie spać, jeść a nawet korzystać z toalety. Zjeżdżałam windą na parter żeby skorzystać z toalety, umyć sie. Pamiętam bar i restaurację na poziomie - O. Obie w odległości kosmicznej. Synek miał wtedy rok. Jeszcze go karmiłam. Potwornie bał się zostać sam w sali. Praktycznie cały czas był podłączony na kroplówkach. Oprócz nacieków w płucach złapał też rota wirusa. Co rano ryczał gdy przenosiłam łóżko. Czekałam na jego drzemkę aby na dole zrobić zakupy, coś zjesc. Kiedyś w połowie drogi do baru dostałam sygnałkę od innej mamy z sali, że się obudził. Musiałam wrócić. Nie miałam prawa nic oficjalnie tam zjeść. Zjadałam resztki jego posiłków, to co kupiłam zjadałam ukradkiem tak aby pielęgniarki mnie nie widziały. Czułam się jak parias. Byłam sama w obcym mieście. 200 km od domu. Kiedyś mąż przyjechał z wizytą i mogłam wyskoczyć do pobliskiego marketu na 2 godzinki. Czułam się jak uciekinier z więzienia. Przeszczęśliwa i przerażona, że muszę tam wrócić. W dniu wyjazdu podjęłam decyzję i materac zostawiłam aby służył innym mamom. Czy ktoś wie jak wygląda to teraz w Prokocimiu? Pozdrawiam.
      • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:34
        Matka ma jak najwieksze prawo byc przy dziecku. Nie rozumiem jak mozna tak szmacic czlowieka, upokarzac i uwlaczac godnosci?! Skoro rodzic przebywa z dzieckiem w szpitalu ( napewno nie w celu urlopu) to nalezy mu sie jak psu buda, posilek lub przynajmniej mozliwosc zorganizowania go sobie, toaleta i poslanie ( ze juz nawet o lozku nie wspomne)... Ludzie, wierzyc mi sie nie chce!
      • wioskowy_glupek Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 09:51
        Ale zaraz, ostatnio byłam w Prokocimiu jak skończyłam 16 albo 18 lat na kontroli, to będzie ze 12 lat temu i tam już w tedy był hotel dla matek. Nie ma go już ?
        Akurat o zakaz jedzenie na oddziale bym nie miała pretensji...

        Reszta to jakiś kosmos dla mnie, totalne upodlenie człowieka uncertain
      • robbea1 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 11:04
        Ja spędziłam w Prokocimiu z córka upojne półtora miesiąca, 6 lat temu. najpierw na oddziale ogólnym (gdzie nie było nawet ubikacji dla rodziców, trzeba było schodzić piętro niżej!!!), później na neurologi i tu warunki było już lekko lepsze. Żadnego hotelu nie było.
        Razem z mężem wynajelismy pokój w blokach obok i na zmianę spaliśmy w nim w nocy - jedno z nas zawsze zostawało w dzieckiem w szpitalu (śpiąc na turystycznym krześle).
        Stołówka znajdowała się spacerkiem około 5-8 minut od oddziału - gdyby nie to że byłam razem z mężem cięzko byłoby z niej skorzystać samemu zostawiając na około pół godziny miesięczne dziecko w łóżeczku.
        Personel był w miarę ok, choć sam pan profesor ordynator dość opryskliwy i taki urwany z księżyca.
    • kkalipso Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:24
      Kiedy moja córka miała połtora roczku spędziliśmy w szpitalu 2 tygodnie.Chociaż byliśmy na 4 sami to pielęgniarki nie pozwalały nawet usiąść na łóżku obok ,bo a nóż jakiś dziecko przywiozą ,co rozumiem.Ale i ja po dwóch nocach miałam dość i zadbałam o bezpieczeństwo córki i moją wygodę przywożąc łóżeczko turystyczne dla małej.Ja spałam na szpitalnym,lub tata,różnie.Wiedziałam,że zabawimy tam troszkę,zanim zrobimy wszystkie badania.

      • maderta Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:27
        Czy dobrze zrozumiałam, że 1,5 roczne dziecko spało na normalnym łóżku?
        • kkalipso Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:41
          Tak,chociaż obok była sala z łóżeczkami itd.

          Nie chcę teraz skłamać ,ale chyba przy wpisie mnie pytali co wybieram (pojedyńcze łóżko,czy łóżeczko )i chyba wybrałam pojedyńcze.Dobrze,że to było lato i mało dzieci..
          • kkalipso Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:43
            i wybrałam pojedyńcze ,chciałam powiedziećsmile
    • to_ja_tola Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 22.01.13, 22:45
      miałam dokładnie to samiuśko... smile
      Kobita obok mnie dostała zyebkę,bo drymła się głową na poduchach do oklepywaniawink
    • chipsi Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 10:38
      Paskudna sytuacja. Aczkolwiek ubezpieczenie obejmuje leczenie chorego, nie opłat za pobyt jego opiekuna. I tak już rodzić gratisowo korzysta z wody, prądu itd. Uważam jednak że na każdym oddziale dziecięcym powinna być możliwość odpłatnego pobytu rodzica przy chorym dziecku. Przydało by się też dodatkowe ubezpieczenie na taki wypadek - nawet nie wiem czy jest taka możliwość w Polsce.
    • ha-ya Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 10:50
      Wspolczuje. Sluzba zdrowia biedna, wiec i lozka sa penwnie sporym wydatkiem.
      Pocieszez cie, ze na tym cudownym zachodzie wcale jest tak rozowo jak piszesz. Mialam okazje spedziec w sumie ok. 15 dni w szpitalu dzieciecym w jednym z najbogatszych panstw UE ( Irlandia przed kryzysem wink. Lozek dla rodzicow nie ma ( sa materace, wiec nie narzekalam), posilkow dla rodzicw tez nie ma ( ja akurat dostawalam voucher do stolowki, bo dzicko mialo 3 m-ce u bylo karminone piersia). Nie ma czajnikow (!), sa automaty do kawy w kantynie/na korytarzach. Jest za to absolutny zakaz wnoszenia goracych napojow do sal (i wcale sie nie dziwie, bo tam w koncu sa male dzieci). Pielegniarki tez przychodza o zgrozo a nocy sprawdzajc co sie dzieje z dzieckiem moim i innymi ( sale 2-3 osobowe na moim oddziale). Mialam tez perzyjemnosc spedzic kilka dni z panem , ktory opiekowal sie swoja corka ( zona z mlodsza w domu) - tez po rozlozeniu 2 materacy pielegniarka nie miala jak przyjsc i tez budzila nas 2-3 razy w nocy. Pretensji nie mam, bo one musza to zrrobic - w koncu to ich praca. Aha, a wszytko to nie za darmo. Nie ma co prawda oplaty za pobyt rodzica (placi z tylko za swoje posilki w stolowce),w szpitalu ani za operacje/leczenie ale KAZDY pacjent placi za dzien pobytu 75 euro.
      Moze w innych krajach europejskich ( i reszcie swiatawink rodzice maja konfortowe warunki, ale jak widzac nei wszedzie smile
      Jestem tez zszkowana tym, ze personel pozwala zostac z dzieckim chorym rodzicom - tu z katarem i kaszlem by nie wywalili, ale z goraczka juz tak i nie ma zmiluj. Ja sama nie mialabym wyrzutow sumienia, aby takiego rodzica zglosci pielegniarce/lekarzowi. Sorry, ale tam sa chore dzieci, b. czesto male i ostatnia rzecza sa jeszcze zainfekowani odzwidzajacy/rodzice. Zreszta, odwiedzic malego pacjenta moze tylko rodzic(e) bez limitu czasu ( tzn. o 8pm chyba) i u dziecka nie moga byc wiece niz 2 osoby w tym samym czasie.
      To samo dotyczy sie picia herbatek/kaw przy lozku dziecka - przeciez latwo sie zagapic i taki malec wyleje sobie zawartosc i nieszczescie gotowe.

      • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 14:11
        ha-ya napisała:

        > Jestem tez zszkowana tym, ze personel pozwala zostac z dzieckim chorym rodzicom
        > - tu z katarem i kaszlem by nie wywalili, ale z goraczka juz tak i nie ma zmil
        > uj. Ja sama nie mialabym wyrzutow sumienia, aby takiego rodzica zglosci pielegn
        > iarce/lekarzowi.

        Ale nas nie musiał nikt zgłaszać, sami się zgłaszaliśmy. Ale nikt nie reagował. Leżałam w pokoju z jeszcze bardziej chorą dziewczyną, ją zmieniała chora babcia. Praktycznie wszyscy byli chorzy....niestety...
    • whitney85 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 11:09
      Jestem zaskoczona. W szpitalu na Litewskiej w W-wie, który ma raczej dobrą opinię, pokoje były 4-osobowe (cały czas pełne), o żadnych łóżkach nie było mowy (karimata we własnym zakresie) a tym bardziej o podwójnych posiłkach. Spędziłam tam z 8 miesięczną córką dwa tygodnie. Może za te dodatki się płaci?
      • lauren6 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 14:45
        Też spędziłam niedawno kilka dni z dzieckiem w innym Warszawskim szpitalu. Sale 8 osobowe, obdrapane, ostatni remont widziały może w latach 70-tych. Łóżka płatne: jakieś obrzydliwe wojskowe prycze bez materaca, cuchnące stęchlizną, dodatkowo płatne of korz. Nie wiem kto by musiał na głowę upaść żeby to szkaradztwo ze sobą do domu wynieść. Nie wierzę w opowieści o kradzionych łóżkach. O posiłkach dla rodzica można zapomnieć. Najlepsze: wzięliśmy z domu dmuchany materac dla mnie, ale nie pozwolono go nam rozłożyć, bo musi być koniecznie ta niewygodna, odpłatna prycza ze szpitala! Bieda piszczy z każdego kąta: żeby wieczorem mieć jakieś światło poza marnymi jarzeniówkami musieliśmy przynosić własne żarówki do lampek nocnych. Brakowało dosłownie wszystkiego: kocy, zamiast prześcieradeł dawano podziurawione poszwy, które nie dały rady spełniać swojej pierwotnej roli. Łóżka stare, poniszczone, na naszej sali nie było żadnego z działajacym mechanizmem podnoszenia zagłówka, więc rodzice z domu przynosili koce, żeby dzieciom jakoś ulżyć, zmienić pozycję.

        Powiem tak: w ciągu ostatnich kilku lat zwiedziłam kilka szpitali, czy to sama w ciąży, czy to odwiedzając członków rodziny. I takiej bidy z nędzą jaką można zastać w dziecięcym szpitalu nigdzie, powtarzam nigdzie nie widziałam. Dla mnie osobiście to skandal w biały dzień i największa porażka pewnej rządzącej stolicą partii. Na promocję Euro pieniądze się znalazły, na stadiony i inne g... również, a dzieci są u nas leczone w warunkach skandalicznych, urągających człowiekowi żyjącemu w XXI wieku.
    • kai_30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 14:35
      Z moich doświadczeń w różnych szpitalach, wynika, że:

      Teoretycznie rodzic ma wybór: albo dostaje za darmo krzesełko, albo płaci za łóżko (niewiele, nie pamiętam, jakieś 15-20 zł za noc). Jednak pielęgniarki uprzedzają, że jeśli łóżek dla dzieci zabraknie, to niestety, ale zabiorą (wtedy rzecz jasna opłaty nie są naliczane). W przypadku niedostatku łóżek pierwszeństwo mają matki mniejszych dzieci, a matki karmiące mają prawo do łóżka zawsze. Ostatnio sporo czasu spędzałam na chirurgii dziecięcej (ale nie nocowałam, bo dwunastolatek mógł się bez tego obejść) i rzeczywiście, zdarzyło się kilkukrotnie, że matki z tej samej sali, raczej starszych dzieci, były proszone o zwolnienie łóżka, i dokładnie na tym samym łóżku lądował jakiś połamaniec albo dzieciak z wyrostkiem. Dla mnie to jest fair - warunki są, jakie są, jak łóżek brakuje, to trudno, pacjenci mają pierwszeństwo.

      A, i jeszcze, jak ten sam syn w wieku lat pięciu wylądował w szpitalu z rotawirusem, to skrzętnie ukrywałam przed personelem fakt, że się od niego zaraziłam (na szczęście dość łagodnie), bo chorzy rodzice absolutnie nie mieli prawa przebywać z dzieckiem. A ukrywałam się dlatego, że cała reszta rodziny leżała półprzytomna w domu, Młody zostałby w szpitalu sam,a wymagał rzeczywiście ciągłej opieki, bo lało się z niego nieustannie na dwa fronty.
      • shige Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 23.01.13, 22:44
        kai_30 napisała:

        > to skrzętnie ukrywałam przed personelem fakt, że się od niego zaraziłam (
        > na szczęście dość łagodnie), bo chorzy rodzice absolutnie nie mieli prawa przeb
        > ywać z dzieckiem

        No i czym tu się chwalić?Łamaniem zasad obowiązujących w szpitalu, czy własną głupotą?A gdyby to nie był rota wirus a np. salmonelloza (objawy bardzo podobne) bądź inne badziewie to spowodowałaby Pani komplikacje w leczeniu wielu chorych.Po co ?W imię czego? Przez takie osoby jak Pani wprowadza się reżim sanitarny w szpitalach np. w stanach grypowych i zakaz odwiedzin.
        Ostatnio jeden z rodziców na oddział przyniósł nam grypę, ukrywał to.Tylko dzięki takiemu postępowaniu mamy teraz dwójkę dzieci w stanie ciężkim, bo to co dla zdrowego dorosłego nie jest problemem dla chorego dziecka w szpitalu może być śmiertelnym zagrożeniem!
        A co do łóżek na oddziałach.Jeśli są warunki przeciwpożarowe to się je wstawia. Jeśli nie ma takich warunków to rodzic ma do dyspozycji tylko krzesło. W kraju gdzie dowcipniś może w każdej chwili zadzwonić że w szpitalu jest bomba trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. Nie mówię już o zagrożeniu kiedy dziecku potrzebna jest nagle reanimacja i nikt nie będzie wtedy przesuwał, karimat, materacy łóżek,dobudzał rodziców, bo nie ma po prostu na to czasu.To ryzyko ogranicza się do minimum.Podobnie jest w każdym innym miejscu na świecie.Idealnie jest w Leśnej Górze i Memorial Hospital z Dynastiismile
        • kai_30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 07:10
          Różnica polegała na tym, że ja nie przyszłam do szpitala chora - zaraziłam się od syna PODCZAS pobytu z nim w szpitalu. I wiedzieliśmy, że to rota, a nie salmonella, bo w pierwszej kolejności właśnie w tym kierunku zrobiono badania. Sala była "dwudzieckowa", poza nami było tam jeszcze jedno dziecko, też z rota, i mama, która też się od swojego dziecka zaraziła (bo doprawdy, trudno tego uniknąć przebywając z chorym dzieckiem 24/7), toaleta osobna. Nie spacerowałam po oddziale, poza wyskakiwaniem do brudownika, gdzie, ekhm, materiał biologiczny dysponował dużo większą siłą rażenia niż ja sama.

          I tak, wiedziałam, że dokładnie w ten sposób, co w poście shige, zostanę potraktowana przez służbę zdrowia - won i do domu, nie rozsiewać nam tu zarazy (mimo że pierwotnym źródłem "zarazy" było moje dziecko).
          • shige Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 08:40
            kai_30 napisała:
            > I wiedzieliśmy, że to rota, a nie salm
            > onella, bo w pierwszej kolejności właśnie w tym kierunku zrobiono badania.

            To ukrywała się Pani, czy Panią przebadano?Czy też przebadano tylko dziecko?Jesli tylko dziecko to i tak nie wyklucza, że miała Pani coś innego niż rota wirusa.

            > I tak, wiedziałam, że dokładnie w ten sposób, co w poście shige, zostanę potrak
            > towana przez służbę zdrowia - won i do domu, nie rozsiewać nam tu zarazy (mimo
            > że pierwotnym źródłem "zarazy" było moje dziecko).

            No tak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia prawda?.Pani dziecko miało" tylko" rota wirusa a niech się Pani zapyta matki dziecka po operacji, czy uważa podobnie jak Pani? Pewnie nie, bo ona się modli żeby takich osób jak Pani w szpitalu było jak najmniej. Myśli Pani że wszelkiej maści wirusy siedzą tylko w dwuosobowej sali?Nie korzystała Pani z ubikacji, łazienki, nie jadła Pani?
            Nie ma Pani żadnej pewności bez zrobienia badań że źródłem zarazy było Pani dziecko!
            • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 10:10
              Niektóre tutaj pisały, że szpital to nie hotel i że nie musiałam tam być (jestem pewna na 100%, że zadna mądralińska nie zostawiłąby swojego dziecka samego nawet na chwilę). Ciekawa jestem jak dwie-trzy pielęgniarki dały by radę zająć sie 17 dzieci. W tym większość noworodków. Gdyby ta trójka robiła każdemu inhalacje sama, to zajęło by to cały dzień, a takie inhalacje były powtarzane co 6 h. Już nie wspomnę o przewijaniu, karmieniu, noszeniu na rękach itd.
              Oprócz tego pielęgniarki maja full pracy papierkowej, pracują po 12 h, więc też mają prawo na chwilę odpocynku. Więc nie mówcie, zę urządziąm sobie w szpitalu hotel. Zwyczajnie sie zajmowałam chorym dzieckiem.
              • nikki30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 11:25
                matokk napisała:
                >Ciekawa jestem jak dwie-trzy pielęgniarki dały by radę zająć si
                > e 17 dzieci. W tym większość noworodków

                Radzą sobie doskonale. Mój wtedy 6 miesięczny syn leżał w sali z innymi dziećmi, gdzie rodzice wstęp mieli tylko na chwilę lub nie mieli wcale.Były 3 pielęgniarki na piętnaścioro ciężko chorych dzieci .Dzieciaki nie były zaniedbane.Potem jak nas przenieśli na zwykłą salę a Ja się rozchorowałam na grypę to zastąpiła mnie przyjaciółka. Jej mąż dowoził moje odciągnięte mleko dla syna. Ważniejsze było dla mnie żeby co ledwo wyszarpane śmierci dziecko nie załapało czegoś co pogorszyłoby jego stan lub przedłużyło i tak długi pobyt w szpitalu.
              • ha-ya Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 12:15
                No daja rade, naprawde. Moje dziecko mialo w szpitalu dwie operacje - kazda w odstepie tygodnia. I nie bardzo wyobrazam opieke pooperacyjana na 3-miesieczym dzieckiem i do tego jeszcze w pakiecie grypa czy rota uncertain Zreszta w takiej sytuacji szpitale sa zamkniete dla odwiedzajacych ( oprocz rodzicow, ale tu biora pod uwage ze moze ci jednak rozsadniejsi sa). My bylismy akurat w czasie kiedy szalala swinska grypa ( zreszta po wyjsciu ze szpitala dostalam list z prosba o kontakt z moim lekarzem rodzinnym, bo chca zaszczepic mnie i dziecko), wizyty tylko dla rodzicow ( zadnych babc, ciotek, rodzenstwa). Zreszta, teraz wlasnie jakas grypa zoladkowa panuje, wiec z szpital znowu wrpwadzil ograniczenia

                At this time due to infection prevention and control within our hospital, we have found it necessary to impose strict visiting restrictions.

                We strongly encourage that only Parents/ Guardians visit.

                Whilst extended families, including siblings, are an important part of our patients’ recovery, unfortunately they should not visit at this time as they are putting themselves and other children at risk of contacting infection.

                Thank you for your cooperation.
                -------------------------------------------------------------------
              • lauren6 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 14:32
                Może są oddziały gdzie powierzyłabym dziecko opiece pielęgniarek. My leżeliśmy w miejscu, że wystarczyło bym poszła na chwilę do toalety, a już dziecko samo się wałęsało po korytarzu i pies z kulawą nogą się nie zainteresował. Nie mówiąc o tym, że o wszystko trzeba było się dopominać, prosić. A małe dziecko, które jeszcze nie mówi składnie, nie doprosi się o zmianę prześcieradła czy środek przeciwbólowy. Na miejscu matki z rota zrobiłabym dokładnie to samo: ukryła chorobę i zajęła się chorym dzieckiem. Jeśli nie byli w izolatce, to inne dzieci i tak by się zaraziły od jej dziecka, bo to bardzo zaraźliwa choroba, więc chora matka tutaj nie pogarsza sprawy.
                • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 15:25
                  Zacznijmy od tego, ze rodzic ma prawo przebywac ze swoim dzieckiem 24na dobe w szpitalu i nikt mu tego zabronic nie moze. W zyciu nie zostawilabym chorego dziecka samego i tlumaczenie mi, ze sa przeciez pielegniarki mozna sobie darowac.
                  • nikki30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 16:08
                    caroninka napisała:

                    > Zacznijmy od tego, ze rodzic ma prawo przebywac ze swoim dzieckiem 24na dobe w
                    > szpitalu i nikt mu tego zabronic nie moze.

                    Nieprawda.Rodzic nie zawsze i nie wszędzie będą mógł przebywać z dzieckiem w szpitalu.Z dzieckiem nie można być na oiomie, na większości sal pooperacyjnych i kilku oddziałach.Dodatkowo regulamin wewnętrzny szpitala może zastrzec, że w przypadku, gdy rodzic jest chory nie może przebywać z dzieckiem na oddziale.I jest to jak najbardziej zgodne z prawem!

                    > W zyciu nie zostawilabym chorego dzi
                    > ecka samego i tlumaczenie mi, ze sa przeciez pielegniarki mozna sobie darowac.

                    Nikt ci nie każe zostawiać dziecka samego.Możesz poprosić kogoś z rodziny, przyjaciół żeby towarzyszyli na oddziale twojemu dziecku. I już to widzę jak z powodu swojej grypy nie zostawiasz swojego dziecka pod opieką innej osoby szczególnie, gdy to dziecko kilka dni wcześniej walczyło o życie, a ty drżysz już na samą myśl o najmniejszym katarze. Tak było w naszym przypadku.A takich przypadków jak nasz na oddziale było wieeeele. Dbałam nie tylko o swoje dziecko ale też o interes innych matek, bo gdyby przeze mnie coś innemu maluchowi się stało nie wybaczyłabym sobie tego przez całe życie. Dla mnie pozostanie z grypa w szpitalu to było marnowanie danej od losu szansy i wysiłku lekarzy i pielęgniarek.Jednak żeby to zrozumieć trzeba przeżyć walkę o życie dziecka i spędzić naprawdę sporo czasu w szpitalu...
                    • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 21:09
                      Otoz rodzic moze przebywac na oimomie z dzieckiem, a juz na pewno na pooperacyjnej. W przypadku grozby epidemii lub choroby rodzica, z dzieckiem zostaje opiekun, ktory chory nie jest. Poza tym nikt nie ma prawa zabronic rodzicom obecnosci w zabiegowym, np. Przy pobieraniu krwi, co tez czesto gesto jest w Polsce praktykowane.

                      Ja nigdzie nie napisalam, ze gdybym byla w takiej sytuacji jaka opisujesz, szarpalabym sie by zostac przy dziecku. Ojciec dziecka, czy babcia to tez opiekun, ktory jest z dzieckiem zzyty i ich bliskosc jest rownie wazna.

                      Wspolczuje tym, ktorzy przezywaja takie ciezkie chwile i dziekuje Bogu, ze ja ich nie doswiadczam. Ja mam jednak swoje doswiadczenia, gdy sama jako dziecko walczylam o zycie, w wielkim bolu i gdyby nie to, ze moja mama targala sie jak mogla by byc przy mnie, przegralabym ta walke, bo to ona byla dla mnie najwazniejsza.

                      • nikki30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 25.01.13, 08:06
                        Nie na oiomie nie można przebywać z dzieckiem non stop tak jak na innych oddziałach!.Tak samo na sali pooperacyjnej!Nas wpuszczali tylko na chwilę w specjalnym ubraniu i to i tak wyjątkowo!

                        > W przypadku grozby epidemii lub choroby rodzica, z dzieckiem zostaje opiek
                        > un, ktory chory nie jest.
                        I o to chodzi żeby z dzieckiem został ktoś zdrowy, a nie o ukrywanie na siłę, że jest się chorym, bo to nie służy ani pacjentom ani samemu rodzicowi.
                        • kai_30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 25.01.13, 08:49
                          nikki30 napisała:

                          > Nie na oiomie nie można przebywać z dzieckiem non stop tak jak na innych oddzi
                          > ałach!.Tak samo na sali pooperacyjnej!Nas wpuszczali tylko na chwilę w specjaln
                          > ym ubraniu i to i tak wyjątkowo!

                          U nas na pooperacyjnej można być z dzieckiem non stop (z OIOMem szczęsliwie nie mam doświadczenia). Trzeba tylko kupić sobie w automacie ubranko, owszem.

                          Natomiast jeszcze raz - nie przyszłabym do dziecka z grypą czy innym przeziębieniem, i jak najbardziej popieram zakaz odwiedzin w porze "grypowej".
              • doral2 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 20:52
                matokk napisała:

                > Niektóre tutaj pisały, że szpital to nie hotel i że nie musiałam tam być (jestem pewna na 100%, że zadna mądralińska nie zostawiłąby swojego dziecka samego nawet na chwilę)..."

                kiedy koleżanka jeszcze nosiła koszulę w zębach, na ŻADNYM oddziale dziecięcym nie była tolerowana obecność rodzica, poza godzinami wizyt np. między 16.00 a 17.00.
                i kropka.
                dzieci były same na oddziałach i jakoś pielęgniarki ich nie pomordowały.

                ciekawe swoją drogą, co koleżanka by zrobiła, gdyby dziecko musiało zostać na oddziale zakaźnym, gdzie w ogóle nie wpuszcza się rodziców??
                • caroninka Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 21:15
                  Wyobraz sobie kolezanko, ze czasy sie zmienily.
                  Od tygodnia moja bliska przyjaciolka przebywa ze swoim synem na zakaznym i jedyna decyzja jaka musieli rodzice podjac bylo to, kto z dzieckiem pozostanie. Nikomu w szpitalu przez mysl nie przeszlo, by im tego zabronic. W protokole przyjecia juz na samym poczatku pada pytanie "kto zostaje z pacjentem".
                  • ella_nl Re: Doral... 24.01.13, 22:01
                    Ja ostatnio "leżałam" z dzieckiem na oddziale zakaźnym. 24h/dobę.
                    • caroninka Re: Doral... 24.01.13, 22:08
                      Nie wytlumaczysz jej, ona ma wlasna rzeczywistosc i jesli jej na to stosownego przepisu nie przedstawisz, nie uwierzy.
                      • ella_nl Re: Doral... 24.01.13, 22:36
                        Ależ ja mogę papier pokazaćbig_grin
                        Na wypisie jest adnotacja - pobyt dziecka z matką.
                        Aha - nie zapłaciłam złotówki. Spałam z dzieckiem na dużym łóżku, była łazienka dla rodzica, tylko z posiłkami był problem.
                • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 23:16
                  Kiedy koleżanka nosiła koszulę w zębach nie było internetu i koleżanka nie miała okazji takich, za przeproszeniem szanowną koleżankę, głupot wypisywać.
                  Nie mam żadnych pretensji do szpitala (oprócz pielęgniarki, która nie udzieliłą pomocy). Mam pretensje do NFZ, że nie można nawet za opłatą udostępnić łóżek dla matek. na świecie jest pełno samotnych matek, bez rodzin i przyjaciół na miejscu (jestem obcokrajowcem) i fajnie by było tę noc z przerwami, ale przespać. Zjeść posiłęk też by wypadało, nie darmowy - kupiony.

                  Na szczęście szpital, w którym byliśmy jest wyrozumiały i przyjazny (ma korytarzu toalety i prysznice osobno dla dzieci i rodziców). Dla dzieci była również wanienka w pokoju.

                  "Oddział istnieje od 1951 roku i jest jedynym pełnoprofilowym oddziałem na terenie południowo - zachodniej Warszawy. W oddziale zapewniamy całodobowy pobyt dziecka z matką - co ma bardzo korzystny wpływ na przebieg procesu leczenia. Możliwość całodobowej, szybkiej i wszechstronnej diagnostyki oraz leczenia większości chorób wieku rozwojowego według wymaganych standardów, w przyjaznej dziecku atmosferze."
                  • matokk Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 24.01.13, 23:20
                    Nigdy nie byłam w żadnym polskim szpitalu i dlatego się zdziwiłam, że jest mało łóżek,ale w miare możliwości były udostępniane matkom. Widzę, że jednak dobrze trafiłam...
                • kai_30 Re: Leżeliśmy w szpitalu i się zastanawiam... 25.01.13, 08:51
                  > kiedy koleżanka jeszcze nosiła koszulę w zębach, na ŻADNYM oddziale dziecięcym
                  > nie była tolerowana obecność rodzica, poza godzinami wizyt np. między 16.00 a 1
                  > 7.00.
                  > i kropka.

                  I co? Ckni się za starymi, dobrymi czasami, co? Można było bachora w szpitalu zostawić i se brzuchem do góry w domu leżeć, co nie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka