Dodaj do ulubionych

Rytm miasta

09.02.13, 22:53
Czytam tu (i nie tylko tu) zachwyty nad miejscami do mieszkania gwarantujacymi lasy, jeziora, polne drogi, spokoj, spiewy ptakow i inne takie OKROPIENSTWA o jakich marzy spora (wydaje sie) grupa ematek i innych matek/niematek. A ja kocham miasto. Halas, rytm miasta, kurz i brud na ulicach, przepychajacych sie ludzi w srodkach masowego transportu, widok z okna na fabryczke czy most pelen samochodow. To drzenie, napiecie skory, ktore daje tylko miasto wink
Jam jest "dziecie Awangardy Krakowskiej" - Masto*Masa*Maszyna big_grin
Bylam dzis za miastem, bylo pieknie - pola osniezone, nartki suna cichutko, Matka Natura sie slonecznie usmiecha. I to jest wysmienite na 5-6 godzin w weekend, no moze nawet po 5-6 godzin kazdego dnia weekendu wink Ale tak poza tym to ja jestem miejskie dziecko, ktoremu przyszlo mieszkac w domku z ogrodem i ktore teskni za dziupla (1 bedroom?) z balkonem gdzies w srodku miasta tak zeby rano bylo slychac jak jedzie pierwszy tramwaj albo zeby mnie w nocy budzily krzyki podpitych przechodniow ... Ale na takie luksusy chyba nigdy juz nie bedzie mnie stac - pozostaja wspomnienia i marzenia sad
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Rytm miasta 09.02.13, 23:03
      Dobrze byś się dogadala z moja cioteczna siostrą, dla niej tylko centrum wielkiego miasta, nie ma mowy o domkach, ogrodkach czy Matce Naturze.
      Szokiem dla mnie bylo kiedy przeczytalam, że Leśmian taki "miastowy" był - szokiem i ulgą, bo nie tak namiętnie moze, ale też wolę miasto, a tu wszyscy wkoło uciekaja jak najdalej.
      Mimo to w miescie chcialabym znaleźć w centrum lub w poblizu jakaś w miarę cicha i zieloną oazę, tak.
      • krejzimama Re: Rytm miasta 09.02.13, 23:33
    • inguszetia_2006 Re: Rytm miasta 09.02.13, 23:52
      Witam,
      Ja też z opcji "miasto, masa maszyna". Głos miasta koi moje nerwy, ale nie znam ciszy wiejskiej, to nie jest moja Itaka. Mieszkam od urodzenia w dużym mieście. Czuję ten rytm.
      Chociaż jak mieszkałam w Gdyni i patrzyłam na morze i chodziłam na spacery nadmorskie to budził się we mnie lew morski;-P
      Pzdr.
      Ing
    • aandzia43 Re: Rytm miasta 10.02.13, 00:33
      A mnie się marzy kurna chata. Nic z tych rzeczy jednak: muszę mieszkac w mieście, bo na łonie przyrody pewnie bym zdziczała kompletnie. Dla zdrowia psychicznego i ogarnięcia miasto jest mi niezbędne. Dusza należy jednak do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych. Dozuję więc sobie przeżycia duchowe wyprawami na łono, a na co dzień dupsko zachowawczo trzymam w miejskich murach.
      Ale nie to, żebym zupełnie nie czuła poezji w rytmach, odgłosach i zapachach miasta smile Co to, to nie! Tyle, że z wiekiem coraz mniej. Z czułością obserwuję owo rozpoetycznienie miejskie u córki i ciekawa jestem, czy będzie jak ze mną: przejdzie po czterdziestce?
    • aguila_negra Re: Rytm miasta 10.02.13, 00:47
      bi_scotti napisała:

      > Czytam tu (i nie tylko tu) zachwyty nad miejscami do mieszkania gwarantujacymi
      > lasy, jeziora, polne drogi, spokoj, spiewy ptakow i inne takie OKROPIENSTWA o j
      > akich marzy spora (wydaje sie) grupa ematek i innych matek/niematek. A ja kocha
      > m miasto. Halas, rytm miasta, kurz i brud na ulicach, przepychajacych sie ludzi
      > w srodkach masowego transportu, widok z okna na fabryczke czy most pelen samoc
      > hodow. To drzenie, napiecie skory, ktore daje tylko miasto wink
      > Jam jest "dziecie Awangardy Krakowskiej" - Masto*Masa*Maszyna big_grin
      > Bylam dzis za miastem, bylo pieknie - pola osniezone, nartki suna cichutko, Mat
      > ka Natura sie slonecznie usmiecha. I to jest wysmienite na 5-6 godzin w weekend
      > , no moze nawet po 5-6 godzin kazdego dnia weekendu wink Ale tak poza tym to ja j
      > estem miejskie dziecko, ktoremu przyszlo mieszkac w domku z ogrodem i ktore tes
      > kni za dziupla (1 bedroom?) z balkonem gdzies w srodku miasta tak zeby rano byl
      > o slychac jak jedzie pierwszy tramwaj albo zeby mnie w nocy budzily krzyki podp
      > itych przechodniow ... Ale na takie luksusy chyba nigdy juz nie bedzie mnie sta
      > c - pozostaja wspomnienia i marzenia sad

      A ja myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, gdy mówię o sobie, że jestem typowym mieszczuchem i tęsknię za zgiełkiem ulic mojego rodzinnego miasta. Mieszkamy teraz w cudowym, cichym, przytulnym miejscu (obiektywnie rzecz biorąc), rodzina szczęśliwa i zachwycona, znajomi podziwiają i zazdroszczą, a ja ... marzę, by na emeryturze wrócić do naszego starego mieszkania w zatłoczonym i śmierdzącym centrum smile
      Jak to dobrze wiedzieć, że są inni, którzy też tak mają wink
    • peggy_su Re: Rytm miasta 10.02.13, 02:19
      Świetnie Cię rozumiem, ja też najlepiej czuję się w samym centrum. Mieszkałam przy Karmelickiej w Krakowie, oraz na Muranowie w Warszawie i było mi tam zdecydowanie lepiej niż na nawet całkiem bliskich i fajnych osiedlach. Pomijając oczywiście warunki mieszkalne. W centrum czuję się spokojnie i bezpiecznie, lubię hałas ulic i spacerowiczów pod oknami. smile
      • myelegans Re: Rytm miasta 10.02.13, 04:48
        No to myslalam, ze to ja taka zboczona. Chociaz urodzona i wychowana na wsi, pokochalam miasto miloscia wielka. Najlepsze miejsce w ktorym mieszkalam, to przy petli tramwajowej w poblizu szpitala, gdzie karetki na sygnale jezdzily, a tramwaje zgrzytaly metal o metal, a ja ich nawet nie slyszlam a wszyscy goscie nocujacy od czasu do czasu, przezywali bezsenne noce.
        Teraz mieszkam w cichym, zacisznym miejscu niedaleko od miasta, gdzie mnie ptaki budza i przysiegam sobie, ze za jakis czas bede miala zero trawnika do koszenia, parking w podziemnym garazu i widok na wiezowce, a na weekendy bede jezdzila albo w gory, albo nad ocean, jak mi bedzie wygodniej. Jak tylko dziecek na studia wybedzie.
    • olena.s Re: Rytm miasta 10.02.13, 05:32
      Zawsze się nabijałam z mojej mamy, że najchętniej mieszkałaby w namiocie rozbitym na środku ronda Marszałkowska/Jerozolimskie
    • nabakier Re: Rytm miasta 10.02.13, 07:52
      Oj, ja też, Scotti. jestem zwierzę industrialno-miastowe smile Jeziorka, laski, to mogę sobie mieć na wakacje albo w TV, hehe. Obecnie marzę już o przeprowadzce do centrum miasta, bo teraz mieszkam na granicy tegoż, i kurde kozy i osły mi latają po ulicach! Ja chcę do miasta!
      • nabakier Re: Rytm miasta 10.02.13, 07:57
        Jednym z większych moich koszmarów to tzw. działka za miastem, ukochane miejsce mojego eks. Jak mnie to koszenie trawy wk...rwiało, te drzewka, srewka. Brałam ze sobą kosz książek, bo zeszło zejść z nudy na tej zielonej trawce. Czasem tylko udało mi sie uciec od tego w ..grabienie trawy. machanie zawzięte i jakoś czas do wieczora zleciał. Nigdy więcej.
        Obecny mąż hoduje ziółka na balkonie, ja je owszem- zjadam ze smakiem, ale nic więcej. Nawet nie spojrzę. jak rosną, hehe. Jestem bez serca dla natury.
        • franczii Re: Rytm miasta 10.02.13, 08:10
          Ja serce do natury mam ale dzialka za miastem to tez bylby koszmar No chyba ze ta dzialka bylaby na jakiejs malowniczej tyrolskiej przeleczy.
    • franczii Re: Rytm miasta 10.02.13, 07:58
      Kocham nature ale nie moglabym mieszkac na odludziu. Przekonalam sie o tym juz jako dziecko. Pamietam pewien pobyt z babcia na wsi i moje przerazenie kiedy sie obudzilam w kompletnej ciszy i ciemnosci takiej czarnej jakiej nigdy nie widzialam.
      Nie znaczy to ze podobaloby mi sie mieszkanie przy dworcu centrallnym czy lotnisku.
      Najbardziej sobie cenie to co mam teraz zaciszna zielona uliczka blisko parku a za rogiem gwar miasta tongue_out
      • nabakier Re: Rytm miasta 10.02.13, 08:13
        O, ja tam mam przy moim drugim mieszkaniu smile Już się nie mogę doczekać...
    • kropkacom Re: Rytm miasta 10.02.13, 08:06
      Kiedyś przyszło mi mieszkać w centrum miasta wojewódzkiego. Kiedy po miesiącu pojechałam na weekend do rodziców to nagle usłyszałam ptaki...

      Tak już nie chcę. Kocham miasto, ale ptaki muszę słyszeć. Nawet jeśli rano robią za oknami niemożliwy jazgot. To taki zdrowy kompromis - miasto, ale nie centrum. Oby trwał jak najdłużej.
    • myszmusia Re: Rytm miasta 10.02.13, 09:01
      podpisuje sie pod wszystkim co tu napisałas


      bi_scotti napisała:

      > Czytam tu (i nie tylko tu) zachwyty nad miejscami do mieszkania gwarantujacymi
      > lasy, jeziora, polne drogi, spokoj, spiewy ptakow i inne takie OKROPIENSTWA o j
      > akich marzy spora (wydaje sie) grupa ematek i innych matek/niematek. A ja kocha
      > m miasto. Halas, rytm miasta, kurz i brud na ulicach, przepychajacych sie ludzi
      > w srodkach masowego transportu, widok z okna na fabryczke czy most pelen samoc
      > hodow. To drzenie, napiecie skory, ktore daje tylko miasto wink
      > Jam jest "dziecie Awangardy Krakowskiej" - Masto*Masa*Maszyna big_grin
      > Bylam dzis za miastem, bylo pieknie - pola osniezone, nartki suna cichutko, Mat
      > ka Natura sie slonecznie usmiecha. I to jest wysmienite na 5-6 godzin w weekend
      > , no moze nawet po 5-6 godzin kazdego dnia weekendu wink Ale tak poza tym to ja j
      > estem miejskie dziecko, ktoremu przyszlo mieszkac w domku z ogrodem i ktore tes
      > kni za dziupla (1 bedroom?) z balkonem gdzies w srodku miasta tak zeby rano byl
      > o slychac jak jedzie pierwszy tramwaj albo zeby mnie w nocy budzily krzyki podp
      > itych przechodniow ... Ale na takie luksusy chyba nigdy juz nie bedzie mnie sta
      > c - pozostaja wspomnienia i marzenia sad
    • sarling Re: Rytm miasta 10.02.13, 09:42
      Ja też jestem do kości miastowa. Lubię ten ruch, szum, tramwaje.
      Opcja chaty na wsi jest przerażająca - realne są tylko miesiące wakacyjne, reszta w mieście.
      Lubię mieć świadomość, że kiedy tylko zechcę - wyjdę z domu i mogę iść do kina, teatru, dużego sklepu, na koncert, mogę poszwędać się po uliczkach Starego Miasta, mogę sobie pojeździć autobusem i pooglądać miasto wink albo zostać w domu.
      • roodolff Re: Rytm miasta 10.02.13, 10:03
        A ja się wychowałam w centrum wielkiego miasta, teraz mieszkam na wsi i jestem szczęśliwa. Więcej jak już muszę jechać do miasta coś załatwić, to wracam zmęczona tą gorączkową atmosferą - bynajmniej nie chodzi o to, że się w tym mieście jakoś fizycznie przepracowuję, nie, po prostu odczuwam bliżej nieokreślony dyskomfort i jak potem pod domem wysiadam z samochodu, to mogę odetchnąć, normalnie czuję jakąś taką lekkość na sercu tongue_out

    • triss_merigold6 Re: Rytm miasta 10.02.13, 10:14
      Ja mniej ortodoksyjnie - jestem zwierzęciem miejskim, ale hałasu nie lubię więc opcja mieszkania w centrum jawi się jako horror.
      Z drugiej strony, w kurnej chacie na skraju puszczy bym zdziczała kompletnie. Agroturystykę i głuszę totalną lubię wakacyjnie. I mam chyba typowo polskie skojarzenia tj. polna droga = brak sensownej komunikacji i uziemienie.
      • stuletnia_stokrotka Re: Rytm miasta 10.02.13, 10:59
        triss_merigold6 napisała:

        > Ja mniej ortodoksyjnie - jestem zwierzęciem miejskim, ale hałasu nie lubię więc
        > opcja mieszkania w centrum jawi się jako horror.
        > Z drugiej strony, w kurnej chacie na skraju puszczy bym zdziczała kompletnie. A
        > groturystykę i głuszę totalną lubię wakacyjnie. I mam chyba typowo polskie skoj
        > arzenia tj. polna droga = brak sensownej komunikacji i uziemienie.

        właśnie się zbierałam,żeby to napisać -triss mnie wyręczyła więc się tylko podpiszę big_grin
    • klubgogo Re: Rytm miasta 10.02.13, 11:13
      Ja też z tych miejskich, żyję w rytmie miasta, dużego miasta, w małym umieram i duszę się. Uwielbiam widok śródmieścia, gdy wjeżdżam na most nad Wisłą, uwielbiam hałas tramwajów, ruch, światła, ten pośpiech, widzę, że wszystko tętni życiem, czegoś szuka, za czymś goni.
      Gdy odwiedzam moją mamę w małej mieścinie, mam odruch wymiotny, zbliżając się do miasteczka. Tam życie zamiera o 17-ej, jest pusto, szaro, smutno, przerażająco.
      Ale całkiem inaczej jest z leśną i wiejską ciszą jako ostoją odpoczynku. Wyjazd w plener? Tak, na kilka dni.
    • princess_yo_yo Re: Rytm miasta 10.02.13, 11:35
      zgodnie z powiedzeniem ze trawa zawsze zielensza po drugiej stronie plotu, co jakis czas mam wielka ochote zeby zamieszkac na koncu swiata. nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazic co bym tam robila I jak szybko brak 'niezbednych gadzetow wspolczesnej cywilizacji' by sie znudzil, ale podejrzewam ze dosc szybko.

      jak dotad wszelkie pomysly zeby zamieszkac poza wielkim miastem spelzly na niczym. kompromis pt ponad 8 milionowe miasto + 12/15 minut pociagiem do centrum + dosc zielona koperta w formie malego prawie samostanowionego miasteczka/wioski nie do konca na przedmiesciach dziala calkiem niezle. ale czasem tesknie za byciem fizycznie blizej centrum, zwlaszcza ze moje ostatnie mieszkanie bylo praktycznie w 'chodzonym dystansie' od centrum.

    • em_em71 Re: Rytm miasta 10.02.13, 12:26
      Mieszkanie w centrum zadowoliłoby mnie pod pewnymi warunkami: duża poierzchnia do bytowania, wyciszona (bez odgłosów sąsiadów), garaż albo zadaszone miejsce parkingowe, brak atrakcji typu bezdomni na klatce, brak atrakcji typu żulia kręcąca się w okolicy... Jako, że pracuję w ścisłym centrum i siłą rzeczy ww. obrazki nie są mi obce, za nic nie zamieniłabym swojego obecnego miejsca zamieszkania na konieczność obcowania z ww.
      • feniks_z_popiolu Re: Rytm miasta 11.02.13, 03:35
        em_em71 napisała:

        > Mieszkanie w centrum zadowoliłoby mnie pod pewnymi warunkami: duża poierzchnia
        > do bytowania, wyciszona (bez odgłosów sąsiadów), garaż albo zadaszone miejsce p
        > arkingowe, brak atrakcji typu bezdomni na klatce, brak atrakcji typu żulia kręc
        > ąca się w okolicy...

        Tak właśnie mam! I jeszcze 'spacerowe dystanse' to najważniejszych, atrakcyjnych części mojego wielkiego miasta. I jeszcze dobry dostęp do komunikacji do dalszych części miasta.
        I mam jeszcze, niestety, odziedziczoną, atrakcyjnie położoną działkę pozamiejską z super widokiem. Na której nudzę się niepomiernie, na której nie cierpię pracowaćsad
    • panirogalik Re: Rytm miasta 10.02.13, 16:40
      Ja też lubię miasto za jego infrastrukturę ale hałas, brud i smród mi przeszkadza. Kiedyś mieszkałam przy ruchliwej ulicy i obiecałam sobie że nigdy więcej. Bardzo doceniam w mieście wszelkie parki, ogrody, laski a w nich ścieżki zdrowia itp.
      • zurekgirl Re: Rytm miasta 11.02.13, 00:29
        Ja mieszkam optymalnie wink Miasto gigant, ja w drugiej z szesciu stref. Do centrum rowerem 15 minut, do wielkiego parku, gdzie w razie czego cisza i wzgledny spokoj 2 minuty pieszo. Pod oknami ruch ciagly, widok na sklepiki, silownie, autobusy i pare drzew. W samym centrum mi za duzo wszystkiego, na wsi nie wiem co ze soba zrobic po dwoch dniach, boje sie ze mnie krowa pogoni i inne tego typu historie. Teraz mam wystarczajaco blisko i daleko zarazem.
    • melancho_lia Re: Rytm miasta 11.02.13, 08:00
      Ja też jestem miejskie zwierzę. Moja mama nie potrafi zrozumieć, ze najlepiej mieszka mi się blisko "cywilizacji" w bloku a nie w domku z ogródkiem na obrzeżach. Dla mnie mieszkanie tam w młodości było katorga- dojazdy do szkoły, na studia, problem z powrotem do domu po jakiejś tam godzinie... A teraz chwilowo zyję w samym centrum, przy jednej z najruchliwszych ulic i nie mam powodów do narzekań,
      • feleedia rodzę chłonac rytm 11.02.13, 08:02
        w centrum Kalkuty albo Kairu.

        Panienki oderwane od życia.
        • melancho_lia Re: rodzę chłonac rytm 11.02.13, 08:12
          To idź rodzić smile
    • joxanna Re: Rytm miasta 11.02.13, 08:45
      Ja też... lubię wyrwać się do lasu, ale naprawdę dobrze czuję się w mieście. Mój ulubiony widok: dźwigi w mieście. Lubię ten nerw, działanie. Lubię jak jest dużo ludzi, dużo myśli, postaw, wartości. Lubię, jak jest różnie. I dużo. To mnie inspiruje. Cały czas odbieram i czuję i myślę.

      No i - wychowana na przedmieściach - dobrze znam ciężar i ograniczenia dojazdów.
    • agni71 Re: Rytm miasta 11.02.13, 14:15
      bi_scotti napisała:

      > Bylam dzis za miastem, bylo pieknie - pola osniezone, nartki suna cichutko, Mat
      > ka Natura sie slonecznie usmiecha. I to jest wysmienite na 5-6 godzin w weekend
      > , no moze nawet po 5-6 godzin kazdego dnia weekendu wink

      A to ja mam dokładnie odwrotnie. Raz na jakiś czas jadę sobie do Warszawy i owszem, lubię nawet ten gwar, tłum, te hałasy, kolory, różnorodność ludzi, a nawet specyficzne miejskie zapachy. Ale po kilku godzinach wracam do domu z bólem głowy i cieszę sie na świeże powietrze, ciszę i spokój smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka