1czarna_dziura
19.02.13, 13:04
Może przesadzam, może powinnam się zająć swoimi sprawami i swoim życiem, a nie cudzym, ale martwię się. Już wyjaśniam, co mam na myśli. Od września do naszej szkoły zaczął chodzić jeden chłopak. Ogólnie rzecz biorąc spokojny, bez żadnych problemów z nauką, kulturalny. Raczej nie można o nim nic negatywnego powiedzieć. Ale od grudnia zaczął przychodzić regularnie z widocznymi siniakami na twarzy. Tak, siniakami, i to takimi rzucającymi się w oczy. Próbowano z nim na ten temat porozmawiać, ale on sam twierdzi, żeby się nie martwić bo wszystko jest w porządku, i nic złego się nie dzieje. A o tych siniakach nie chce mówić, bo miał ,,tylko drobny konflikt, ale to już nieważne''. No ale przyjść raz w takim stanie, a przychodzić jednak coraz częściej, to chyba ciężko nazwać małym, nic nie znaczącym konfliktem (cokolwiek to miało znaczyć). Ogólnie chłopak jest już prawie dorosły, więc jak nie będzie chciał, to i tak nie powie, w czym rzecz. Teraz akurat są ferie, więc zobaczę, co i jak, czy dalej tak będzie przychodził , dopiero w przyszłym tygodniu.
Ja się martwię. Tylko co zrobić? Czy może jednak przesadzam i powinnam odpuścić?