farabella
24.02.13, 13:25
trafiło więc i na mnie, choć zawsze myślałam, że nigdy nie przytyję.
Ale siedząca od roku praca, autko i... pojadanie, bądźmy szczerzy, pojadanie słodyczy.
Niby nie mam jeszcze nadwagi ale okropnie źle się czuję, a poza tym ciuchy wszystkie prawie opinają się na mnie jak na kiełbasce.
No masakra.
Ale żeby nie było, że tylko jęczę. O nie.
Od półtora tygodnie co drugi dzień jestem na siłowni, odstawiłam cukier całkowicie.
Żadnych przegryzek, przekąsek, chleb ciemny z ziarnami i ogólnie mż.
Mam wrażenie że nie chudnę wcale. Tzn może i ubyło mi z pół kilo, ale to tak faluje,
jednego dnia brzuch płaski, drugiego nie. Raz się czuję lżej, raz znowu ciężko.
Czy możecie mi coś poradzić na wspomaganie, przyspieszenie najlepiej, bo ja ztych bardziej niecierpliwych...
Kiedyś musiałam dbać by nie chudnąc zanadto, a teraz.
Wiem, są większe problemy, sama nawet posiadam kilka, ale może coś pomożecie.
Pozdrow.