Dodaj do ulubionych

niezależność finansowa

04.03.13, 10:59
Czym dla Was jest?

Wg mnie to sytuacja, w której mogę w każdej chwili wystawić za drzwi męża z walizką jego prywatnych rzeczy i mimo to (bez alimentów, z którymi wiadomo, jak bywa) żyć na tym samym poziomie, co dotychczas. Z pewnością nie łapie się na tak rozumianą "niezależność" babka, która zarabia 1/2 dochodów męża (pod warunkiem, że oboje z nich żyją).

Czyli ja i wiele kobiet, które zarabiają tyle co mąż (połączone dochody jednak dają więcej możliwości) lub mniej są jednak od męża zależne. Chyba że w sytuacji awaryjnej przeprowadzenie się np. do domu rodzinnego, zamiast samodzielnego mieszkania w domu na przedmieściach nie stanowiłoby dla nich problemu, w co wątpię...

Jak to widzicie?

Sama absolutnie nie mam w planach rozstania, ani nie czuję takiej potrzeby, ale czytając niektóre wątki i obserwując świat dokoła, uświadamiam sobie, że choćby mi było najlepiej, nigdy nie mam gwarancji, czy aby za chwilę, nie nastanie taki czas, w którym będę mogła liczyć tylko na siebie. A przecież dziecko na utrzymaniu...
Obserwuj wątek
    • bella_roza Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:05
      roodolff napisał:

      Z pewnością nie łapie się na tak
      > rozumianą "niezależność" babka, która zarabia 1/2 dochodów męża (pod warunkiem,
      > że oboje z nich żyją).

      ależ łapie, pod warunkiem że te 1/2 to wystarczająca kwota
      • roodolff Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:11
        W takiej sytuacji - oczywiście smile
        Ale tzn. że oboje w sumie zarabiają krocie. Oby jak najwięcej takich rodzin smile

        Po prostu patrzę po sobie. Teraz możemy sobie pozwolić na pewien poziom życia (dom, prywatna edukacja dla córki, itp.). Ale sama z pewnością bym nie dała rady.

        Oczywiście zaraz zaznaczam: nie znaczy to, że ktoś kto mieszka w m3 i posyła dziecko do państwowej szkoły/przedszkola nie żyje dobrze. Chodzi tylko o jakiś bliżej nieokreślony indywidualnie postrzegany komfort.
        • wuika Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:13
          Chyba jest błędne założenie, że poziom musi być dokładnie taki sam.
          • echtom Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:38
            Po rozstaniu z mężem mój poziom życia szybko poszybował w górę. Muszę jednak przyznać, że dostałam pomoc na wejściu - życzliwa osoba znalazła dla mnie ofertę pracy z tanim mieszkaniem służbowym.
    • wuika Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:09
      Może niekoniecznie od razu taki sam poziom, bo oznaczałoby, że dwie bardzo dobrze zarabiające osoby, które nie odkładają co najmniej połowy tego, co zarabiają, są od siebie zależne, a przecież nie są.
      Mój mąż nie jest ode mnie zależny, utrzymałby się sam, nawet z dwójką naszych dzieci i psem. Ja też bym się utrzymała, choć na niższym poziomie niż mąż. Żadne z nas, pozbawione drugiej osoby i jej pensji, nie umrze z głodu, nie wyląduje na bruku, nie będzie się musiało zapożyczać czy sprzedawać nerki, żeby zapłacić rachunki, żłobek, czy mieć na jedzenie.
      • e-milia1 Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:16
        zgodze sie z wuika. ale znam przypadki gdzie po rozstaniu pani wziela sie za siebie, porobila kursy, poszukala lepszej pracy i wspiela sie wyzej i lepiej zarabia. moja byla szefowa byla po rozwodzie na socjalu. w sumie mogla by na tym socjalu przyzwoicie zyc. po jakims czasie zaczela pracowac, robic kursy i awansowac. podejrzewam, ze aktualnie zarabia wiecej niz jej byly...
      • lauren6 Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:18
        wuika napisała:

        > Może niekoniecznie od razu taki sam poziom, bo oznaczałoby, że dwie bardzo dobr
        > ze zarabiające osoby

        O to to. Dla mnie niezależna jest kobieta, która może siebie i dzieci utrzymać bez jakiejkolwiek pomocy. I fizycznej i materialnej. Nie oznacza to automatycznie, że musi to być ten sam poziom życia co wcześniej. Wystarczy, że w każdej chwili może spakować siebie i dziecko, przeprowadzić się do wynajętego mieszkania i zapewnić sobie i dzieciom utrzymanie, nawet na niskim poziomie. Wbrew pozorom, niestety niewiele kobiet tak ma.
    • zlotarybka_1 Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:13
      > Wg mnie to sytuacja, w której mogę w każdej chwili wystawić za drzwi męża z wal
      > izką jego prywatnych rzeczy i mimo to (bez alimentów, z którymi wiadomo, jak by
      > wa) żyć na tym samym poziomie, co dotychczas. Z pewnością nie łapie się na tak
      > rozumianą "niezależność" babka, która zarabia 1/2 dochodów męża (pod warunkiem,
      > że oboje z nich żyją).

      W takiej sytuacji nie spełniłabym Twoich "norm" bo poziom życia bardzo by mi się obniżył. Jednak mogłabym się utrzymać z własnych dochodów (siebie i dzieci), co dla mnie jak najbardziej oznacza niezależność finansową.
    • amonette Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:17
      Niezależność to zdolność do samodzielnego utrzymania się.

      Na jakim poziomie to insza inszość. Biorąc pod uwagę pułap typu dom i prywatna szkoła otrzymujemy wniosek, że całkiem spora część społeczeństwa polskiego nie jest samodzielna finansowo wink

      O swoich oczekiwanych poziomach nie będę pisać, bo to tak naprawdę zupełnie inny temat.
    • iwoniaw Niezależność finansowa to mozliwość samodzielnego 04.03.13, 11:21
      utrzymania siebie i rodziny w razie nagłej utraty innych źródeł dochodu (tzn. dochodów męża i ewentualnej - jeśli ktoś korzysta - pomocy reszty rodziny). Obniżenie poziomu życia w takiej sytuacji jak najbardziej wchodzi w grę (tzn. nadal jest się niezależnym, jeśli ten obniżony poziom nadal pozwala na życie, a nie wegetacje poniżej minimum). Obawiam się jednak, że tutaj dochodzimy do punktu, w którym każdy sobie sam określa definicję "niekoniecznych luksusów" oraz "wegetacji poniżej normy".
      • e-milia1 Re: Niezależność finansowa to mozliwość samodziel 04.03.13, 11:24
        tak sobie mysle, ze kasa to nie wszystko. bo mozna miec ja i mozna sobie na wszystko pozwolic ale nie dac sobie rady z cala reszta, np. z zawozeniem dzieci gdzies tam jesli robil to partner. z obowiazkami domowymi i innymi pierdolkami. to fakt, mozna sobie za kase zatrudnic ludzi do roboty, ale zanim wpadniemy rytm....
        • iwoniaw Re: Niezależność finansowa to mozliwość samodziel 04.03.13, 11:28
          Nie nie, niezależność finansowa to posiadanie takiej kasy, żeby niezbędne rzeczy opłacić, natomiast opanowanie wszystkiego - z kasą czy bez - i wpadanie w rytm to już kwestia ogarnięcia osobniczego, a nie (nie)zależności od innych. wink
          • e-milia1 Re: Niezależność finansowa to mozliwość samodziel 04.03.13, 11:38
            tak, wiem, ale mnie chodzilo o calosc. mozna byc niezaleznym finansowo, ale dalej siedziec przy facecie, ktorego sie nie kocha bo po sobie zycie utrudniac? znam taka parke, choc ona i tak bez jego kasy musiala duzo gorzej zyc, ale oprocz tego, ze on w nia kupe kasy laduje to jeszcze robi cala reszte. ostatnio padlam wrazenia jak przygotowal impreze urodzinowa dla swojego dzieck, tylko ciasto kupil. potem siedzial w kuchni i zmywal. ona nie robila nic. i ona raz na rok "rozwodzi" sie z nim uncertain
            • e-milia1 Re: Niezależność finansowa to mozliwość samodziel 04.03.13, 11:40
              tzn. tylko ciasto bylo kupione, reszte zrobil sam i sie jeszcze denerwowal bo wydawalo mu sie ze zbyt malo majonezu dosaltki dodal.
    • default Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:32
      roodolff napisał:

      > Czym dla Was jest?
      >
      > Wg mnie to sytuacja, w której mogę w każdej chwili wystawić za drzwi męża z wal
      > izką jego prywatnych rzeczy

      No to ja się nie łapię na Twoją definicję niezależności, bo dom jest naszą współwłasnością i wystawianie męża za drzwi mogłabym zrobić najwyżej jako teatralny gest, a nie formalnie.
      • wuika Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:36
        Normalnie zniewolona jesteś suspicious
        • default Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:46
          No - tym bardziej, że obydwoje tak kochamy ten dom, że w razie co - to byłaby "Wojna państwa Rose" big_grin
    • jusytka Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:44
      Dla mnie jest bardzo cenna, mimo ze podobnie jak ty nie mam zamiaru rozbijać swojej rodziny. Wydaje mi się, że panowie często całkiem nieświadomie bardziej liczą się i doceniają niezależne żony. Wiedzą bowiem, że jak z czymś przesadzą taka żona może odejść i będzie się miała całkiem dobrze smile
      Niestety w naszym kraju to wciąż luksus, ale jest z tym coraz lepiej. Niestety przyczynia się to również do wzrostu liczby rozwodów i to nie zawsze z istotnego powodu!
      • amonette Re: niezależność finansowa 04.03.13, 11:52
        Moim zdaniem to duże uproszczenie. Raczej przyczyn szukałabym w zmianie oczekiwać co do związku i pojmowania obowiązków...
        Wcale nie uważam trwania kiepskiego związku za sukces. Zwłaszcza, jeśli jedna osoba jest uzależniona od drugiej i dlatego związek istnieje - często ze sporą krzywdą.
        Dojrzali ludzie nad swoją relacją chcą pracować, niezależnie, czy łatwiej się z niej wymiksować, czy trudniej. Fakt, że można wstać i wyjść, niekoniecznie oznacza realizację tej możliwości.
        • roodolff Re: niezależność finansowa 04.03.13, 12:02
          No to redefiniuję pojecie niezależności finansowej smile

          Wychodzi na to, że trwanie przy osobie, która zawiodła, to często bardziej kwestia charakteru niż finansów.
    • olena.s U wczesnej Agaty Christie 04.03.13, 12:07
      trafiłam niegdyś na taką definicję niezależności (zauważcie, bezprzymiotnikowej): otóż niezależny człowiek był wówczas osobą, która mogła żyć z dochodów z papierów wartościowych bez pracy zarobkowej.
      Chciałabym tak.
      A w nieco późniejszej Christie jedna babcia plotkuje drugiej o pewnej rodzinie, którą określa mianem 'zamożni, ale nie bogaci'. No i okazuje się, że ci 'zamożni' mają dom w Anglii z obsługą służby, oczywiście, parkę dzieci w prywatnych szkołach, a kilka miesięcy w roku oddają się swojemu hobby, jakim jest podróżowanie po egzotycznych wyspach i obserwowanie ptaków (dodam, że w latach 30 taka podróż byłaby z 15 razy droższa niż obecnie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka