Dodaj do ulubionych

Prawa ojca

08.03.13, 17:44
Witajcie. Jakiś czas temu pisałam tu o moim bracie, któremu była żona ogranicza prawo widywania dzieci po rozwodzie. NIC SIE NIE ZMIENIŁO!!! Sąd jest ciągle bierny, bo to ojciec. Ojciec nie ma żadnych praw. sad Dziś w Poznaniu odbyła się manifestacja ojców kochających swoje dzieci
www.tvn24.pl/ojcowie-walcza-o-swoje-prawa,310712,s.html
Obserwuj wątek
    • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 18:29
      Polskie prawo rodzinne w tym zakresie (praw dziecka i ojców) jest chore. Nieprzytomnie chore. Prymitywny prostacki siłowy matriarchat. Płacą oczywiście dzieci.
      Współczuję bratu, nie chcę sobie nawet wyobrażać jego sytuacji i sytuacji dziecka sad
      • maggorlo Re: Prawa ojca 08.03.13, 18:33
        O ironio płacą też owe matki, choć w amoku żądzy zemsty nie zdają sobie z tego sprawy. W dłuższej perspektywie to jest zwyczajnie nieopłacalne emocjonalnie, fizycznie, psychicznie i ekonomicznie...
        • aneta-skarpeta Re: Prawa ojca 11.03.13, 10:28
          to mnie własnie zadziwia

          sama bardzo bym chciała, aby ojciec mojego syna był zaangazowany- nie mówie o alimentach, tylko o zabieraniu syna etc

          bo to byłoby dla mnie po prostu wygodniejsze niż mieć wszystko na włansych plecach, bez chwili wolnego

          nawet z takiego punktu widzenia- nie rozumiem

          zakładam, ze ojciec jest normalny
      • mancipi Re: Prawa ojca 08.03.13, 18:39
        nabakier napisała:
        > Polskie prawo rodzinne w tym zakresie (praw dziecka i ojców) jest chore. Nieprz
        > ytomnie chore.
        chore nie jest prawo a co najwyżej ludzie je stosujący: sedziowie, kuratorzy, policja, poradnie rodzinne-przepisy są takie same dla ojców i matek
        • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:45
          Ludzie swoją drogą, a prawo swoją drogą. jeszcze do niedawna nie było opieki wspólnej, nie ma kar za utrudnianie kontaktów z drugim rodzicem, nie ma obowiązku wypełniania CODZIENNEJ opieki, w tym mieszkania blisko dziecka itd.
          • notoczo Re: Prawa ojca 10.03.13, 17:05
            rozumiem ze obowiazek zamieszkania blisko dziecka moze wychodzic gdy rodzice sie dogaduja, mieszkaja w jednym miescie bo tam wlasnie maja super prace i nie ubzdura im sie znalezc nowych partnerow poza rodzinnym miastem/wsia. Ale jak to zastosowc w sytuacji gdy ktos chce zalozyc nowa rodzine i zamieszkac poza owym rodzinnym landem? zmusic sila? ze po rozwodzie nie masz prawa wyprowadzic sie poza dane miejsce o wiecej niz 20km na dluzej niz 3 tygodnie? be ze du ra...
            • nabakier Re: Prawa ojca 10.03.13, 18:12
              Rodzicielstwo to obowiązek. Czy to w pełnej rodzinie, czy po rozwodzie- obowiązki są te same.
              • notoczo Re: Prawa ojca 10.03.13, 21:50
                nie masz racji tu nie chodzi TYLKO o rodzicielstwo. Nie wyobrazam sobie sytuacji gdy to np zdraszana kobieta ma byc w poblizu exia bo jemu sie ubzduralo ze sobie zalozy nowa rodzinke a byla zonka ma sie dostosowac do zaistnialej sytuacji. Uwazam wiec ze Twoje postulaty sa o kant dupy rozbic.
                • aneta-skarpeta Re: Prawa ojca 11.03.13, 10:31
                  zdrada boli okrutnie, ale dziecko potrzebuje obojga rodziców

                  z czasem człowiek godzi sie z losem, czesto ma potem lepiej nawet, ale sama gdybym miałabym byc rodzicem dochodzacycm to chciałabym mieszkać jak najblizej, aby jak najłatwiej było utrzymac kontakt z synem
            • sabciasal Re: Prawa ojca 06.06.19, 11:43
              cóż, ja nie widzę w tym nic nienormalnego. wydaje mi się, ze we Francji tak własnie jest.

              jesli ojciec wyprowadza sie dla kariery albo nowej rodziny 300 km (bądź matka) to oznacza to, ze swiadomie rezygnuje z uczestnictwa pełnego w zyciu dzieci. i nie ma prawa jeczeć o ograniczaniu przez czynniki zewnętrzne - to decyzja tej osoby. Żeby nie było - dotyczy to również rodzica który z dziećmi mieszka. poza drastycznymi sytuacjami przemocy - nie powinno miec miejsca bez uzgodnienia i ustalenia zasad.
        • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:51
          > chore nie jest prawo a co najwyżej ludzie je stosujący: sedziowie, kuratorzy, p
          > olicja, poradnie rodzinne-przepisy są takie same dla ojców i mate


          jest ministra , jest psycholozka
          ale w sfeminizowanym do cna sadzie rodzinnym sa juz sedziowei ?
          ciekawe
    • mancipi Re: Prawa ojca 08.03.13, 18:41
      ale w jakim zakresie sąd jest bierny? może to twój brat/jjego prawnik nie podejmują odpowiednich kroków prawnych. z najprostszych rozwiązań-obecnie za [b]każde[b] utrudnienie kontaktów można ustanowić karę pieniężną
      • altz Re: Prawa ojca 08.03.13, 18:56
        mancipi napisała:
        > ale w jakim zakresie sąd jest bierny? może to twój brat/jjego prawnik nie podej
        > mują odpowiednich kroków prawnych. z najprostszych rozwiązań-obecnie za [b]każd
        > e[b] utrudnienie kontaktów można ustanowić karę pieniężną

        Sąd nie jest bierny, często jest czynny. W sądach są w większości panie, a matki mają tam koleżanki od serca, które wiele spraw załatwią szybciej.

        Przykład z brzegu. Ojciec wywalczył opiekę nad córką, ponieważ dostał dwie opinie, że dziecko jest z nim związane, a on jest lepszym rodzicem. Dziecko pomieszkało rok z ojcem, ojciec nie utrudniał spotkań dziecka z matką.
        Dziecko spadło w przedszkolu z huśtawki, miało siniaki. Matka zaraz oskarżyła ojca o przemoc z art. 207, dostała szybko zabezpieczenie na pobyt dziecka z nią. Sprawę wyjaśniono, oskarżenie wycofano. Dziecko jednak zostało z matką i do kilku miesięcy nie widzi ojca, bo matka się nie zgadza, musi najpierw wygasnąć więź dziecka z ojcem.
        Matka wygrała, dziecko przegrało na całej linii, sąd się cieszy, że załatwił sprawę od ręki.
      • slonkotoja Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:50
        mancipi napisała:

        > ale w jakim zakresie sąd jest bierny? może to twój brat/jjego prawnik nie podej
        > mują odpowiednich kroków prawnych. z najprostszych rozwiązań-obecnie za [b]każd
        > e[b] utrudnienie kontaktów można ustanowić karę pieniężną

        Uwierz mi, że podejmuje wszystkie możliwe i prawem dopuszczalne kroki. Jednak nawet samo to działa przeciwko niemu, że sąd rozprawę wyznacza np za 8 miesięcy sad, albo wystarczy , że matka powie, ze przecież dzieci nie chcą go widzieć ( co jest nieprawdą, tęsknią do niego, widują w szkole, obawiają się jednak mówienia o tym bo grozi im za to kara od matki sad ) ,a sędzina ( kobieta oczywiście ) twierdzi , skoro nie chcą, to znaczy , że nie muszą sad
        I co z tym zrobić???? Nie znam przypadku, a interesuję sie tym tematem , żeby sąd u nas w Polsce wyznaczył karę za utrudnianie , aha i do tego kara ta była egzekwowana !!!!! Jeżeli znacie taki przypadek, proszę o linka .
        • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:56
          Nie ma takiego prawa. Prawo odpowiada społecznej mentalności, a ta- w większości jaka jest, widać choćby na tym forum.
        • mancipi Re: Prawa ojca 08.03.13, 23:38
          slonkotoja napisał(a):
          > sąd rozprawę wyznacza np za 8 miesięcy
          skarga do przewodniczącego wydziały, zawiadomienie sądu wyżeszej instancji i prośba o wizytację (to jest taka kontrola), skarga na przewlekłość postępowania- to 3 najprostrze rozwiązania jak sędzia nie potrafi sobie wokandy zorganizować
          > albo wystarczy , że matka powie, ze przecież dzieci nie chcą go widzieć ( c
          > o jest nieprawdą, tęsknią do niego, widują w szkole, obawiają się jednak mówien
          > ia o tym bo grozi im za to kara od matki
          żądanie wyznaczenia wizyty w obecności kuratora; dodatkowo matka nie moze mówić że dziecie nie chcą-ojciec przychodzi na widzenie i ona ma mu te dzieci wydać, chyba że w postanowieniu jest że wizyta ma być w jej mieszkaniu

          sad ) ,a sędzina ( kobieta oczywiście
          > ) twierdzi , skoro nie chcą, to znaczy , że nie muszą sad
          skarga na sędzie

          > I co z tym zrobić???? Nie znam przypadku, a interesuję sie tym tematem , żeby s
          > ąd u nas w Polsce wyznaczył karę za utrudnianie , aha i do tego kara ta była eg
          > zekwowana !!!!! Jeżeli znacie taki przypadek, proszę o linka .
          no to ja znam; nawet wczoraj byłam na szkoleniu z zakresu pr rodzinnego i właśnie tam sędzia SA mówiła o wcześniej wspominanych karach pieniężnych- regulacja 598 z indeksem15-598z indeksem 21 K.p.c.
          • slonkotoja Re: Prawa ojca 09.03.13, 13:46
            mancipi napisała:


            > skarga do przewodniczącego wydziały, zawiadomienie sądu wyżeszej instancji i pr
            > ośba o wizytację (to jest taka kontrola), skarga na przewlekłość postępowania-
            > to 3 najprostrze rozwiązania jak sędzia nie potrafi sobie wokandy zorganizować

            Ok, to prawda, wiemy o tym, ale szczerze zastanawiamy się wiedząc jakie podejście miała sędzina w trakcie sprawy rozwodowej, raczej pogorszy się jego sytuacja w jej oczach, bo przecież jej wytyka błędy wink

            > żądanie wyznaczenia wizyty w obecności kuratora; dodatkowo matka nie moze mówić
            > że dziecie nie chcą-ojciec przychodzi na widzenie i ona ma mu te dzieci wydać,
            > chyba że w postanowieniu jest że wizyta ma być w jej mieszkaniu
            >
            Wizyta w obecności kuratora wygląda w ten sposób, że kuratorka uprzejmie prosi o wydanie dzieci, matka mówi, że nie wyda, kuratorka wspomina że to jej obowiązek, na co matka wzrusza ramionami, kuratorka się żegna mówić, że to opisze i tyle.
            Żaden kurator na siłę dzieci nie zabierze , jeżeli matka nie chce.


            > skarga na sędzie

            Tak jak wyżej sad
            >

            > no to ja znam; nawet wczoraj byłam na szkoleniu z zakresu pr rodzinnego i właśn
            > ie tam sędzia SA mówiła o wcześniej wspominanych karach pieniężnych- regulacja
            > 598 z indeksem15-598z indeksem 21 K.p.c.

            Tak, tak paragraf jest smile Tylko ja pisałam o przypadku zasądzenia tego . Wiele paragrafów jest na papierze wink. Znasz taki przypadek ? Gdzie i kiedy sędzia zasądził karę ? Czy została wykonana? Czy przyniosło to skutek ?
            • mancipi Re: Prawa ojca 10.03.13, 18:39
              slonkotoja napisał(a):
              > Ok, to prawda, wiemy o tym, ale szczerze zastanawiamy się wiedząc jakie podejś
              > cie miała sędzina w trakcie sprawy rozwodowej, raczej pogorszy się jego sytuacj
              > a w jej oczach, bo przecież jej wytyka błędy wink
              rozwód a dzieci to są 2 różne sprawy. do tego nie rozumiem-przecież to nie ta sama sędzia prowadzi sprawę-wtedy orzekał SO a obecnie sprawa toczy się w SR (no chyba że to etap apelacji, ale jakoś z opisu nie wynika)

              odnośnie kar-przepis nie był wprowadzony dawno, sama takiej sprawy nie prowadziłam, wiec nie powiem że wiem iż sąd zasądził i wykonano; natomiast nie znoszę narzekania na zasadzie "niedasie"-spróbujcie to sie przekonacie.
        • morekac Re: Prawa ojca 05.06.19, 16:07
          >Jednak nawet samo to działa przeciwko niemu, że sąd rozprawę wyznacza np za 8 miesięcy

          Obawiam się, że akurat to to nie jest wina sądu. Po prostu taka jest kolejka. Raczej pretensje do Ziobry,
    • angazetka Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:21
      Ciekawe, jakie są proporcje ojców, którym złe eksie odcięły dostęp do dzieci za niewinność, do tych, którzy własne dzieci i ich potrzeby mają w czterech literach...
      • beataj1 Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:42
        No własnie. Obawiam się że wiekszym problemem społecznym jest to że jak tatusiowie rozwodzą się z matką to i od razu zapominają o dzieciach.

        Nie ukrywam również że (prawdopodobnie niesprawiedliwie) potocznie ojcowie mają bardzo złą opinie. Takich którzy walczą tylko wtedy kiedy trzeba walczyć. Chodzi o sam fakt walki o dziecko. Jak matka nie stanowi problemu i wychodzi ojcu na przeciw entuzjazm do spotkań z dzieckiem słabnie.
        Moja przyjaciółka po rozwodzie miała taką sytuację. Były mąż poznał nową panią i odszedł do niej. Na etapie przygotowań do rozwodu głosił wszędzie że on dzieci kocha strasznie i będzie walczył jak lew do częsty kontakt.
        Przyjaciółka sama przyznała że chciała mu na początku utrudniać z głupiej wściekłości ale szybko poszła po rozum do głowy i zaproponowała opiekę naprzemienną. Było to logistycznie możliwe bo obydwoje mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie szkoły i dla dzieciaków byłoby to wygodne i dobre rozwiązanie.
        Na tą propozycje tatuś się piorunem wycofał z deklaracji walki o dzieci - bo on ma przecież nową kobietę i musi mieć czas z nią wyjeżdżać.
        Tak się przyłożył do utrzymywania kontaktów z potomstwem że dzieciaki właśnie zaczynają mówić tato do nowego partnera matki. A ojca widziały ostatni raz w wakacje - mimo że ojciec mieszka około kilometra od dzieci.

        Nie dziwie się zatem sądom. Ojcowie (poza nielicznymi wyjątkami do których pewnie zalicza się Twój brat) naprawdę nie stanowią ideału w kwestii stałości uczuć i pamięci o dzieci.
        -
        Cytaty cynią Polaka cłowiekiem ocytanym.
        • altz Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:05
          beataj1 napisała:
          > No własnie. Obawiam się że wiekszym problemem społecznym jest to że jak tatusio
          > wie rozwodzą się z matką to i od razu zapominają o dzieciach.
          Ty się nie obawiasz, Ty już masz swoje poglądy na ten temat i nie chcesz znać innej wersji. big_grin

          Jest jasne, że żeby utrzymać więź z dzieckiem, to trzeba się nim zajmować/przebywać 30% czasu. Jeśli tego nie ma, to więź gaśnie z czasem i to jest normalne.
          Rzadko się spotyka propozycję matki w takiej wielkości, stąd się bierze wiele problemów.

          > Nie ukrywam również że (prawdopodobnie niesprawiedliwie) potocznie ojcowie mają
          > bardzo złą opinie. Takich którzy walczą tylko wtedy kiedy trzeba walczyć.
          Tu jest sprzeczność. Cały czas się mówi o tym, żeby nie walczyć z kobietą, wciska się to facetom w mózg, a potem oczekuje walki z byłą żoną.

          > Moja przyjaciółka po rozwodzie miała taką sytuację. Były mąż poznał nową panią
          > i odszedł do niej.
          Ale zazwyczaj tak jest, Ty kochanie pracuj, "ja się już będę zajmować dziećmi", potem jest zdziwienie, że po odejściu nie ojciec dziecka nie współpracuje. Tak się ustala zasady i potem cudów już nie ma, trzeba mieć wdrożonego rodzica, wtedy można tego samego oczekiwać po rozstaniu.

          > Nie dziwie się zatem sądom.
          A ja się dziwię, że sądy rozwodzą rodziny, a nie małżonków.
          • beataj1 Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:36
            > Jest jasne, że żeby utrzymać więź z dzieckiem, to trzeba się nim zajmować/przeb
            > ywać 30% czasu. Jeśli tego nie ma, to więź gaśnie z czasem i to jest normalne.
            > Rzadko się spotyka propozycję matki w takiej wielkości, stąd się bierze wiele p
            > roblemów.
            >


            Ale widzisz koleżanka zaproponowała 50/50. I nagle okazało się że ojciec kurcze nie da rady bo przecież on tez ma prawo do własnego życia.

            > Ale zazwyczaj tak jest, Ty kochanie pracuj, "ja się już będę zajmować dziećmi",
            > potem jest zdziwienie, że po odejściu nie ojciec dziecka nie współpracuje. Tak
            > się ustala zasady i potem cudów już nie ma, trzeba mieć wdrożonego rodzica, wt
            > edy można tego samego oczekiwać po rozstaniu.


            No tak. Ale matki też pracują i jakoś dają rade stworzyć z dzieckiem normalną więź.
            Tymczasem statystyczny ojciec spędza z dzieckiem 10 minut dziennie (statystykę czerpię z pamięci i nie wykluczam że pomyliłam się o parę minut). Nie sądzę że matki podstępem odsuwają ojca od dziecka i reglamentują mu czas. I to podczas trwania małżeństwa.
            Ojcowie to oddają walkowerem bo zmęczeni przecież strasznie. A potem przy rozwodzie taacy biedni bo nie znają własnego dziecka.

            > Ty się nie obawiasz, Ty już masz swoje poglądy na ten temat i nie chcesz znać i
            > nnej wersji. big_grin

            Myślę że tak jest. Przemawia przeze mnie doświadczenie. Na ileś tam rozwodów u moich przyjaciół, rodziny nie spotkałam się z ani jednym ojcem który naprawdę i realnie wkładał wysiłek w zachowanie więzi. Zwykle szybko wdrażał sie w swoje nowe lepsze życie i po jakimś czasie widywał się z dzieckiem rzadziej i rzadziej.
            Prawdą jest też że jedna z matek też trochę cudowała przy rozwodzie. I prawdą jest to że spotkało ją potępienie ze strony rodziny za rozgrywki dzieckiem. Po jakimś czasie przyszła do rozsądku i przestała utrudniać. A wtedy ojciec jakoś stracił zainteresowanie sprawą.
            • altz Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:58
              beataj1 napisała:
              > Ale widzisz koleżanka zaproponowała 50/50. I nagle okazało się że ojciec kurcze
              > nie da rady bo przecież on tez ma prawo do własnego życia.
              Ja proponowałem 50/50 albo jakieś dopasowanie do potrzeb dzieci. Te propozycje zostały odrzucone, inne również. Wspólne wakacje również. Dostałem ochłapy, gdzie nie było szansy na utrzymanie więzi z dziećmi. Zajmowałem się wcześniej dziećmi normalnie, nie 10 minut na dobę, dlatego tak to bolało.
              Zrezygnowałem z dzieci, nie będę wspierał fałszu i udawał, że jest dobrze. Jeśli tak miałoby wyglądać, to lepiej, żeby w ogólnie nie miały ojca.
              Najgorzej ja się czułem i najwięcej straciłem, ale jakoś dochodzę do równowagi, a jak wygaśnie zupełnie więź, powinno być lepiej. Jeszcze dwa lata temu myślałem o dzieciach kilkadziesiąt razy dziennie, teraz już tylko maksymalnie kilka razy dziennie. To się powinno leczyć w NFZ, jak każde uzależnienie, bo nie pozwala normalnie funkcjonować i zarabiać na alimenty.

              > Ojcowie to oddają walkowerem bo zmęczeni przecież strasznie. A potem przy rozwo
              > dzie taacy biedni bo nie znają własnego dziecka.
              Nie wszyscy są zmęczeni. Znam za to dużo zmęczonych matek, którym się nie chce wyjść z dzieckiem na podwórko albo załatwić coś ważnego dla dziecka.

              > A wtedy ojciec jakoś stracił zainteresowanie sprawą.
              Prawdopodobnie stracił więź, możliwe że już na zawsze i już dobrze nie będzie.
              • kk345 Re: Prawa ojca 10.03.13, 20:58
                > Zrezygnowałem z dzieci, nie będę wspierał fałszu i udawał, że jest dobrze. Jeśl
                > i tak miałoby wyglądać, to lepiej, żeby w ogólnie nie miały ojca.

                Wzruszajace ... dzieci tez uważają, ze to jest dla niech najlepsze rozwiązanie? Bo dla mnie to raczej egoistyczne udowadnianie, ze skoro nie może być po twojemu, to zabierasz zabawki i idziesz do innej piaskownicy- noc to, że ze szkodą dla dzieci.
              • sabciasal Re: Prawa ojca 05.06.19, 16:19
                Zrezygnowałem z dzieci, nie będę wspierał fałszu i udawał, że jest dobrze. Jeśli tak miałoby wyglądać, to lepiej, żeby w ogólnie nie miały ojca."

                Sorry, nie usprawiedliwiaj własnej decyzji o porzuceniu dzieci działaniami sądu, żony i kogo tam jeszcze.
        • sofija_biala Beataj nie generalizuj, ja mam inne doświadczenia. 08.03.13, 21:59
          Patrzysz bardzo jednostronnie - zajrzyj na macochy, poczytasz o wspieraniu ojców przez nowe partnerki w bojach z popie...mi exiami o normalną opiekę nad dzieckiem.

          Mój przyjaciel jest po rozwodzie. najpierw znaleźli mieszkania obok siebie, dobrą szkołę, ustalili logistykę, podzielili majątek i dopiero potem się rozwiedli. Opieka praktycznie naprzemienna.
          Mój mąż - rozwód z winy obojga, oboje chcieli. Ale exia zagarnęła dzieci i postawiła szlaban na kontakty połączony z praniem małych mózgów. 3 lata walki z ex, sądy, rodki, kuratorzy, wizyty na klatce schodowej, wyrzucanie ojca z domu lub niewpuszczanie, kłamstwa i rękoczyny, bo wariatka nie mogła zdzierżyć, że chłop nie wrócił do niej na klęczkach. Wiem, co mąż przeszedł, wiem, jak dobrym ojcem jest , ile kosztuje codzienne jeżdżenie do domu dzieci, bez gwarancji bycia wpuszczonym do środka, wiem ile siły trzeba, by w sądzie udowadniać, że się nie jest wielbłądem...
          Na szczęście trafił na mądre panie w rodk, które wydały opinię mocno przychylna ojcu, niekoniecznie pochlebną dla exi.
          Ponad pół roku trwało normalizowanie stosunków po wyroku.
          I nigdy nie wiemy, kiedy jej do głowy znowu coś strzeli.
          • notoczo Re: Beataj nie generalizuj, ja mam inne doświadcz 10.03.13, 17:14
            a czy Ty przypadkiem nie bylas juz z misiem zanim sie rozwiodl? Albo misio mial jakies romansiki w trakcie malzenstwa? Wtedy taki z niego dobry ojciec jak z koziej dupy traba.
            • adellante12 Re: Beataj nie generalizuj, ja mam inne doświadcz 10.03.13, 17:59
              A co z mamusiami którym się zdarza bzykanko na boku? Pozbawić praw rodzicielskich!!!
              W razie czego słuze listą. Kilkunastu moich kumpli też ma własne listy..
              • notoczo Re: Beataj nie generalizuj, ja mam inne doświadcz 10.03.13, 21:58
                nie szanje NIKOGO kto 'sie bzyka na boku' czy to w malzenstwie, czy to narzeczenstwie czy tez w konkubinacie - slowem w gdy jest w jakimkolwiek stalym zwiazku.

                ps.'bzykanie na boku' nie oznacza 'na lyzeczke' wink
            • sofija_biala do notoczo 10.03.13, 19:54
              Przypuszczam, że nie uwierzysz, bo przecież to nie wpisuje się w Twój schemat postrzegania świata, ale chłopa poznałam po rozwodzie.
              Małżeństwo - z tego co wiem z opowieści kilku różnych osób - zawalili oboje i dlatego mają oboje współwinę zapisaną w wyroku.
              Natomiast chłop, odkąd go znam, nawet przez chwilę, nawet w etapie największych motylków w brzuchu związanych z początkami naszej znajomości nie zawalił ani raz kontaktów z dziećmi.
              Szlaban na kontakty dostali (chłop i dzieci) dopiero, jak exia usłyszała o naszym ślubie.
              To, że wcześniej spotykałam się z dziećmi chłopa, mieszkaliśmy razem czy jeździliśmy z dziećmi na wakacje nie przeszkadzało jej. Dopiero ślub spowodował, że babę szlag trafił, bo "mis" jak masz w zwyczaju nazywać obcych facetów, nie chciał dozgonnie wielbić zarozumiałej exi.
              Może jak uwierzysz, że i odwrotne przypadki bywają, to normalniej i radośniej na świat popatrzysz.
              Czego życzę, jako wredna, bo niestatndardowa nexia wink
              • notoczo Re: do notoczo 10.03.13, 21:56
                wredna to jest ta 'standartowa nexia' wiec sie hamuj dziewczy no bo z tego co piszesz nie podpadasz pod te kategorie tongue_out niestety z zalem musze przyznac ze sa tez normalni faceci po rozwodzie a moje patrzenie na facetow z przeszloscia jest czesto gesto mocno nieobiektywne smile z tego co piszesz zeczywiscie macie/mieliscie niezla 'zabawe' z pania ex, szkoda ze kosztem dzieci...
                • notoczo Re: do notoczo 10.03.13, 22:00

                  dziewczyno, rzeczywiscie, ale sypie bledami...uncertain
      • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:46
        Stały dyskurs z d..
        • angazetka Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:49
          Przepraszam?
          • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 19:54
            Proszę smile
      • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:02
        no i niby proporcje ci sie nie podobaja, to ci ktorzy sa ok tez maja byc odcieci
        od tak prewencyjnie
        • beataj1 Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:10
          Ja myślę że Ci dobrzy ojcowie cierpią między innymi przez tych złych (matki też są winne oczywiście).
          Taka sędzina/ sędzia sądu rodzinnego myślę że ma głównie sprawy w których główną rolę grają ojcowie niezainteresowani, migający się, tacy których nie stać na 400 zł alimentów na własne dziecko.
          I jak raz na jakiś czas trafia się ojciec który NAPRAWDĘ chce mieć kontakt z dzieckiem, i chce NAPRAWDĘ się nim zajmować to taki sędzia niesprawiedliwie wrzuca go do wspólnego worka z tymi olewającymi.
          To oczywiście bardzo źle i dla dobra wszystkich nie powinno to się zdarzyć. I fajnie że organizacje ojców próbują walczyć z tym stereotypem. Ale podejrzewam że jest tak że na jednego dobrego ojca przypada kilku, kilkunastu takich którzy zapominają o dziecku w momencie zamknięcia za sobą drzwi od sali sądowej.
          I Ci porządni za to płacą.
          • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:29
            > Ja myślę że Ci dobrzy ojcowie cierpią między innymi przez tych złych (matki też
            > są winne oczywiście).

            A ja myślę, że głównie przez głupie MŚCIWE kobiety.
            • beataj1 Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:46
              Kobiety oczywiście są mściwe. Tylko ja na to patrze bardziej z punktu widzenia sali sądowej. Bo to tam podejmowane są decyzje.

              Przychodzi mściwa baba i na sali sądowej kłamie aż wióry lecą. Normalnie sędzina posłałaby ją do diabła.
              Ale załużmy że jest to 5 rozprawa tego dnia. I poprzenie 4 to panowie którzy:
              - szanowny wysoki sądzie prosze o zmniejszenie alimentów z 400 na 250 - przeciez ja mam nowe dzieci i to one są ważniejsze
              - szanowny wysoki sądzie - nie zapłace bo ja nic nie mam - cały majątek przepisany na babcie.
              -szanowny wysoki sądzie ja wiem że nie widziałem dzieci od 3 lat. Ja kocham bardzo kocham, prosze nie ograniczać mi praw rodzicielskich. Od teraz już codziennie bede ich widiwał
              - szanowny wysoki sądzie - ja kocham dzieci ale sie gdzieś wyprowadziły z byłą żoną podobno 5 lat temu. Tydzień temu się o tym dowiedziałem i jestem oburzony bo mi utrudnia była kontakt

              I pojawia się baba która kłamie. Po takim dniu sędzinie łatwiej będzie uwierzyć że ojciec to drań tak jak mówi matka niż w zapewnienia ojca.
              Bo ona takich zapewnień pewnie słyszała już setki. Co z tego że nie zrealizowanych.

              Baba jest wredna - ale ponieważ inni bezużyteczni ojcowie zrobili tak kiepski PR łatwiej jej kłamać. Jakby PR był lepszy kłamstwo by tak łatwo nie przeszło i trudniej byłoby babie nakłamać.

              I żeby było jasne - jakiekolwiek utrudnianie kontaktu którejkolwiek ze stron uważam za strasznie świństwo które powinno być karane.
          • altz Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:36
            beataj1 napisała:
            > Ja myślę że Ci dobrzy ojcowie cierpią między innymi przez tych złych (matki też
            > są winne oczywiście).

            > Taka sędzina/ sędzia sądu rodzinnego myślę że ma głównie sprawy w których główn
            > ą rolę grają ojcowie niezainteresowani, migający się, tacy których nie stać na
            > 400 zł alimentów na własne dziecko.
            Sędzia ma wszystkie sprawy, nie tylko o takich migających się.
            Sędzia potrafi po chamsku powiedzieć, że "nie trzeba było sobie robić następnych dzieci", że ojciec "może się nie widzieć z dziećmi", żeby pracował dodatkowo w sobotę i niedzielę, że "nie musi mieć pieniędzy na odwiedziny dziecka, bo to nie jest ważne" i inne podobne kwiatki. Dziwię się, że jeszcze nie trafiła się jakaś tragedia w Polsce i nie było wkurzonego ojca z bronią w sądzie. Kiedyś dojdzie do tego, jestem o tym przekonany.

            To jest taka spychologia, nikt nie wie co robić, dlatego ludzie tak głupio się zachowują.
            Sędzia woli powiedzieć, żeby sobie ktoś znalazł dodatkową pracę, zamiast pomyśleć, że takiej pracy nie ma, bo odsuwa problem od siebie. Czasami jak się wszystko policzy, ustali sensowne alimenty, to ojciec nie ma za co żyć. Większość osób (70-75%) zarabia mało i ma małe możliwości, a trzeba utrzymać dwa domy albo umrzeć.

            > Ale podejrzewam że jest tak że na jednego dobrego ojca przypada kilku,
            > kilkunastu takich którzy zapominają o dziecku w momencie zamknięcia za sobą drzwi
            > od sali sądowej.
            Gdybać sobie można, ale nie jesteśmy bardzo różni od Kanadyjczyków czy Norwegów. Jest szansa na wspólną opiekę nad dziećmi po rozwodzie na poziomie 60-65%, a opiekę ojców nad dziećmi na poziomie 30%, zamiast obecnych 4%. Potrzeba tylko zniesienia matriarchatu i trochę więcej pieniędzy, żeby rodziny dawały sobie radę. W naszej sytuacji finansowej, najtańszym i realnym rozwiązaniem jest jedna rodzina z jednym domem.
          • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:44
            > To oczywiście bardzo źle i dla dobra wszystkich nie powinno to się zdarzyć. I f
            > ajnie że organizacje ojców próbują walczyć z tym stereotypem. Ale podejrzewam ż
            > e jest tak że na jednego dobrego ojca przypada kilku, kilkunastu takich którzy
            > zapominają o dziecku w momencie zamknięcia za sobą drzwi o

            a ilu odpuszcza bo nie bedzie sie kopac koniem
            i wiedza ze i tak nic nie da sie zrobic
            • beataj1 Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:52
              > a ilu odpuszcza bo nie bedzie sie kopac koniem
              > i wiedza ze i tak nic nie da sie zrobic

              Pewnie wielu tak robi. Tylko zamieńmy sytuacje. Czy w odwrotnej sytuacji kiedy to matka miałaby walczyć o dziecko - ile by odpuściło a ile by kopało się z tym koniem do śmierci.
              Myślisz że matki które tu są powiedziały by - trudno odpuszczam zmęczona jestem i nie chce mi się walczyć. Poczekam dziecko dorośnie i wtedy się zobaczy.
              Nie sadzę byś taką znalazł - choć mogę się mylić.
              • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:56
                teraz to juz bredzisz, chodzi o to ze nie ma odwrotnej sytuacji,matka nie musi walczyc
                zreszta sama uzywasz jezyka walki , jakies przyklady z dupy o jakichs ojcach cuda wianki
                a gdzie w tym wszytstkim dziecko
                • beataj1 Re: Prawa ojca 08.03.13, 21:09
                  Jak nie ma odwrotnych sytuacji? A sytuacje w których matki strzeliły sobie dziecko z obcokrajowcem i potem przegrały prawo do opieki. Te kobiety na rzęsach stają by coś wywalczyć - często latami.

                  zreszta sama uzywasz jezyka walki , jakies przyklady z dupy o jakichs ojcach cu
                  > da wianki
                  > a gdzie w tym wszytstkim dziecko


                  No ale właśnie o to chodzi że dziecka nie ma. Bo jeśli ojciec ma dziecko koncertowo w odwłoku o nim nie myśli i jego de facto nie ma. Tylko te cholerne alimenty przypominają.

                  Ja podaje specjalnie wyostrzone przykłady złych ojców nie po to by udowodnić że wszyscy są źli. Bo nie są. Problem tylko że w powodzi złych ojców ci dobrzy po prostu giną. A jak taki dobry ojciec trafi na głupią babę która chce zagrać dziećmi ma jeszcze bardziej pod górkę.

                  Ci dobrzy po prostu płacą za nieswoje winy. Czy to sprawiedliwe - oczywiście że nie, ale tak się dzieje.
                  Dlatego też uważam że pierwsze co trzeba zrobić to zmienić odbiór społeczny ojców po rozwodzie - za tym pójdą lepsze/sprawiedliwsze wyroki.
                  • jamesonwhiskey Re: Prawa ojca 08.03.13, 21:32
                    > Jak nie ma odwrotnych sytuacji? A sytuacje w których matki strzeliły sobie dzie
                    > cko z obcokrajowcem i potem przegrały prawo do opieki. Te kobiety na rzęsach st
                    > ają by coś wywalczyć - często latami.

                    no bo sad w normalnym kraju nie daje z automatu dziecka matce
                    zreszta pewnie dlatego ze by je pewnie porwala i wywiozla do kraju


                    > Dlatego też uważam że pierwsze co trzeba zrobić to zmienić odbiór społeczny ojc
                    > ów po rozwodzie - za tym pójdą lepsze/sprawiedliwsze wyroki.
                    ja mysle ze pierwsze co trzeba zrobic to parytet w sadach rodzinnych
                    a nie ze siedza tam same grube baby
                  • virtual_moth Re: Prawa ojca 08.03.13, 22:41
                    Piękny temat przy dniu kobietsmile
                    Pokrzywdzeni ojcowie powinni kierowac pretensje nie do matek swoich dzieci czy "grubych bab w sądzie" tylko do innych ojców, którzy cieżko, przez dziesięciolecia, pracowali na stereotypowy obraz ojca. Jeszcze dzisiaj, mimo sporych przemian społecznych, zaangazowane i odpowiedzialne ojcostwo jest tylko deklaratywne. Znaczy obiecuje, chciałby, zróbmy sobie dziecko, podział obowiązków, ale jak przychodzi co do czego to ucieczka w prace, kapcie, komputer, telewizor i zajmujące hobby.
                    Jasne, ze taki obraz dotyczy coraz mniejszej ilosci ojców, ale to wciąż krople w morzu niedzielnego ojcostwa. Brak żłóbków, przedszkoli i w ogóle taniej i sprawnej panstwowej opieki nad małymi dziecmi tez nie ułatwia sprawy. Kobiety są wciskane na siłe w role głównych opiekunek dzieci, a faceci w role głównych zywicieli rodzin, którzy poswiecają dziecku 10 min dziennie, bo zmęczeni pracą, odpwiedzialoscią za finanse itd.


                    beataj1 napisała:
                    > Dlatego też uważam że pierwsze co trzeba zrobić to zmienić odbiór społeczny ojc
                    > ów po rozwodzie - za tym pójdą lepsze/sprawiedliwsze wyroki.

                    Sam sie ten odbiór nie zmieni. Nie wystarczy tez tylko, aby deklaracje "bede dobrym ojcem" wreszcie miały pokrycie w rzeczywistości, musi sie zmienic cały system, który by to im ułatwił. System pozwalający kobiecie na pełną współodpowiedialosc za finanse w domu, facetowi na większe zaangazowanie w zycie rodzinne. Czyli złobki, tanie przedszkola i brak dyskryminacji przy zarobkach kobiet i mężczyzn. Wedy i podejscie sądów sie zmieni. Ba, ja uwazam, ze jak na tak znikomą ilosć "ojców walczących" zmiany w prawie i mentalnosci postępują dosc znacznie. Alimenciary i ich dzieci w zyciu sie nie doczekają zmiany podejscia prokuratur (umarzanie 209 kk) czy prawa nakładającego kary za niewywiązywanie sie z opieki nad dzieckiem.
              • altz Re: Prawa ojca 08.03.13, 21:05
                beataj1 napisała:
                > Pewnie wielu tak robi. Tylko zamieńmy sytuacje. Czy w odwrotnej sytuacji kiedy
                > to matka miałaby walczyć o dziecko - ile by odpuściło a ile by kopało się z tym
                > koniem do śmierci.

                Czasami odpuszcza ten rodzic, który bardziej kocha dziecko, bo nie chce dziecku robić przez lata życia w stresie w cieniu sądów i RODK'ów.
                • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 22:47
                  Z reguły ten. I jest to w Polsce z reguły ojciec. Choć znam i matkę (ale to jednak rzadkość).
                  Moja teza jest taka, że w Polsce WPROST widać, której matce zależy na dobru dziecka, a której na dobru własnym. Własnie po relacji z ojcem dziecka to widać.
                  • aneta-skarpeta Re: Prawa ojca 11.03.13, 11:07
                    a ja do jakiej grupy sie zaliczam, skoro mój syn nie ma żadnej relacji ze swoim ojcem? i jak sie pytam syna co mam powiedziec staremu tacie ( bo tak mowi o nim syn), jakby zadzwonił?

                    od 2 lat syn mówi- powiedz mu ze wyjechałem i nie moge się z nim spotkać
    • liliankaa77 Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:09
      no niestety, większość ojców to ch... mający gdzieś swoje dzieci, a jak się trafi paru porządnych to się traktuje ich jak pozostałych
      całym sercem jestem za tym, by za utrudnianie widzeń dziecku z rodzicem czy wręcz niedopuszczanie realnie karało się taką osobą, np. aresztem na 48 h, a nie 50 zł mandatem jak do tej pory
      a z drugiej strony postuluję o realne kary dla ojców czy matek, którzy nie wywiązują się z obowiązków rodzicielskich, nie płacą alimentów i nie widują się z własnym dzieckiem
      najważniejszą z tych spraw jest urealnienie kwoty alimentów
      • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:34
        > no niestety, większość ojców to ch... mający gdzieś swoje dzieci,

        Kwiat.I kwiat kwiatów.
        I jak tu się czemukolwiek dziwić, no jak...

        > najważniejszą z tych spraw jest urealnienie kwoty alimentów

        Dom kolekcji. Jw.

        Bogowie, czytacie i nie grzmicie 3>
        • ste3fa Re: Prawa ojca 09.03.13, 17:54
          na 20 rozwodzących się par znajdę może ze dwie, gdzie ojciec starał się o opiekę nad dziećmi. Powiedzmy, że wśród pozostałych są dodatkowo jakieś 4 pary rozwiedzione pokojowo, pogodzone z sytuacją, gdzie nie ma wojny dziećmi lub o dzieci. Pozostali to pary, gdzie ojciec razem z żoną pozbywa się również dziecka i wojuje o jak najniższe alimenty. Owszem kilku próbuje wyciągać argument, że żona jest wredna i dlatego on od roku swojej latorośli nie widział. Zwykle jednak się okazuje, że pan w ciągu tego roku pojawił się raz. Jeden się tłumaczył, że on musi koniecznie chorego autystycznego synka zabierać z domu bo była żona mu przeszkadza (syn go ledwo pamięta, bo pan rozstał się z rodziną ze trzy lata przed rozwodem i pokazał się raptem na jedne czy drugie święta - teraz domagał się prawa zabierania dziecka do siebie). Inny uniósł się ambicją i powiedział, że skoro go wyrzuciła z domu to on teraz nie będzie się napraszał.
          To tylko przykłady, których niestety jest o wiele więcej niż tych porządnych panów, którzy rozwodząc się z żoną nie zapominają o dzieciach. I ta większość rzutuje na postrzeganie całej grupy.
          • adellante12 Re: Prawa ojca 09.03.13, 21:55
            Masz gdzies rzetelne wyniki badań swoich z d... wziętych teorii? Bo tobie sie tak wydaje i kolezanki opowiedziały wiec prawda objawiona?
            • kkokos Re: Prawa ojca 10.03.13, 18:14
              adellante12 napisał:

              > Masz gdzies rzetelne wyniki badań swoich z d... wziętych teorii? Bo tobie sie t
              > ak wydaje i kolezanki opowiedziały wiec prawda objawiona?

              do tego nie potrzeba badań, wystarczy się rozejrzeć.
              myślę, że większość z nas opiera się jednak na swoim własnym doświadczeniu, obserwacjach matek i ojców, których ma w otoczeniu.
              jeśli większość obserwuje głównie złych ojców i jakieś wyjątki, które po rozwodzie nie odżeglowały albo nie urządzały teatrzyku pt. "cały boks w pracy mam obwieszony zdjęciami dziecka, więc wszyscy w pracy mogą zaświadczyć, że kocham je nad życie, no ale przecież naprawdę od trzech miesięcy nie miałem czasu, żeby przejść się do niego na sąsiednią ulicę, a poza tym ono ma już siedem lat, mogłoby też czasem zadzwonić do mnie samo z siebie" - no więc jeśli obserwacje otoczenia są głównie takie, że rozwiedzeni tatusiowe to banda dupków z małymi wyjątkami, to oczywiście trudno uwierzyć, że gdzieś chodzą te tabuny ojców szlachetnych, a tak strasznie skrzywdzonych przez eksie i sądy.
              • adellante12 Re: Prawa ojca 10.03.13, 18:17
                A znasz przysłowie że punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia?
                To ze jedna z druga ojca złapała na potupajce w remizie nie znaczy że wszsytkie tak maja...
                • niuniek3 Re: Prawa ojca 10.03.13, 20:33
                  bardzo dużo matek separuje ojców od dzieci tuż po urodzeniu. wszystko potem to konsekwencja tego. widzę to w kilku małżeństwach znjomych. szczególnie jeśli matka nie pracuje poza domem przez pierwsze lata życia dziecka. ONa wszystko robi lepiej, a jak ojciec chce wyjechać z dzieckiem sam to napewno je zagłodzi albo co tam...i taki ojciec odpuszcza. więc nie dziwię się że w razie rozwodu on ma luz...z dnia na dzień nawet ta słaba więź wygasa poprostu.

                  Matka i ojciec to nie taki sam rodzic. Matka ma instynkt. Myślę, ze więź ojca z dzieckiem rodzi się dlużej, inczej i matka ma tutaj dużą rolę do odegrania.
                  Więc nie bądźcie takie cięte na facetów- to jakim ojcem jest facet bardzo często zależy od matki.
                  • altz Re: Prawa ojca 10.03.13, 20:59
                    niuniek3 napisała:
                    > Matka i ojciec to nie taki sam rodzic. Matka ma instynkt.
                    Matka nie ma żadnego instynktu, ma po prostu więcej czasu na powstanie więzi z dzieckiem, mocniejsze odczucia przy porodzie, cała chemia hormonów.

                    > Myślę, ze więź ojca z dzieckiem rodzi się dlużej, inczej i matka ma tutaj dużą rolę
                    > do odegrania.
                    To jest duża prawda.
            • ste3fa Re: Prawa ojca 10.03.13, 21:05
              żadna "prawda objawiona", jedynie wynik moich obserwacji. To nie jest analiza statystyczna. Nie jest to też analiza plotek i tego co "koleżanki opowiadały". Przytoczone przykłady są niestety autentyczne. Usłyszałam te argumenty wykonując swoją pracę.
              W żadnym słowie nie neguję faktu, że są ojcowie, którzy chcą widywać i wychowywać swoje dzieci również po rozwodzie. I nikt im z urzędu kontaktów nie ogranicza. Owszem spotkałam się z przypadkami utrudniania kontaktów przez matki. Nie zaprzeczam istnieniu tego zjawiska i nie uważam, żeby to było dobre dla dzieci. Pomijam oczywiście przypadki skrajne (np. przemoc), gdzie taka izolacja jest wskazana.
            • aneta-skarpeta Re: Prawa ojca 11.03.13, 11:09
              a jak sie ma w Polsce kwestia płacenia alimentów na dzieci?
      • adellante12 Re: Prawa ojca 08.03.13, 23:35
        kasa kasa kasa... Jak zapłacisz odpowiednia kwote będziesz dobrym i szanowanym ojcem...
        Podejscie jak... no czyje?... Ech... Brak słów!!
    • mynia_pynia Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:33
      Kiepsko jest u nas z prawem ojca do wychowywania dzieci po rozwodzie.
      Natomiast spotkałam się kiedyś z sytuacją, gdy matka bez problemu oddawała dzieci pod opiekę ojca i wśród otoczenia była postrzegana lako leniwa, zła matka co się dzieci pozbywa żeby mieć czas na swoje wypady i beztroski.
    • adellante12 Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:38
      Prawo ojca nie istnieje. Jesli ktos w tym kraju powinien walczyć o równouprawnienie to biały heteroseksualny mężczyzna......
      Przyklad z mojego podwórka:

      Lat temu kilka było sobie szczęśliwe małzenstwo mieli córkę. Pewnego dnia Mama z dzieckiem jadą po tatę do pracy. Z niewyjaśnionych przyczyn matka zagapiona moze zamyslona może cokolwiek innego wjeżdża autem pod pociąg... Ginie na miejscu córka przezyła.
      Po pogrzebie rodzice matki wystapili natychmiast o przyznanie opieki nad dzieckiem im. Natychmiast widząc co się świeci o taka samą opieke wystapili jego rodzice. Ojciec został pozbawiony dziecka sad przyznał opieke rodzicom zony. Argumentacja? Rodzice matki maja wieksze prawa do dziecka niz rodzice męża. Ojca nikt o zdanie nie pytał i nawet nie brał go pod uwagę. Kilka lat walczył o odzyskanie córki. Odzyskał.
      Teraz ozenił sie powtórnie i maja już chyba trójke i tworza naprawde wspaniała rodzine. Dziewczynka przez czas pobytu u dziadków kilka razy uciekała do ojca, płakała wyła za nim - nikogo to nie obchodziło bo wszyscy walczyli o "dobro dziecka"

      Te wszystkie "walki o dobro dziecka" przypominaja walke o światowy pokój komunistow... Liczba ofiar sie nie liczy bo cel szlachetny...
      • nabakier Re: Prawa ojca 08.03.13, 20:40
        > Prawo ojca nie istnieje. Jesli ktos w tym kraju powinien walczyć o równouprawni
        > enie to biały heteroseksualny mężczyzna......

        Żebyś wiedział sad
      • hellulah Re: Prawa ojca 09.03.13, 14:00
        Serio?! to możliwe? jakim prawem skoro żyje jeden z rodziców z pełnią praw rodzicielskich w ogóle szukać dla dziecka rodziny zastępczej? Nie rozumiem, nie pojmuję.
        • adellante12 Re: Prawa ojca 09.03.13, 21:53
          Serio - znam człowieka a w zasadzie obecnie całą rodzine osobiscie i to dość dobrze. Wiele osób bylo zaangazowanych w to żeby mógł odzyskać córke. W końcu mu się udało.
          • aneta-skarpeta Re: Prawa ojca 11.03.13, 11:11
            sytuacja z mojego podwórka

            ojciec wychowuje 2 letniego syna, matka jest dochodząca
    • kasiabak90 Re: Prawa ojca 05.06.19, 09:26
      Znam to z autopsji. Polskie sądy są bierne i nastawione niestety tylko na prawa matki. Ja walczę o swoje dziecko już kilka lat - bezskutecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka