Dodaj do ulubionych

Wojna rodzinna

17.03.13, 18:34
Coraz bardziej przekonuje sie ze duzo prawdy jest w twierdzeniu ze za 2/3 rozwodow odpowiedzialni sa tesciowie jednej ze stron. Od kiedy rok temu wyeliminowalam tesciowa z naszego zycia a raczej sama sie wyeliminowala wskutek swoich haniebnych dzialan, nasz kryzys malzenski sie skonczyl i jest prawie sielankowo.
Problem jest tylko taki ze ja nie uczestnicze w wydarzeniach rodzinnych rodziny meza ani tez nie utzrymujez jego matka i siostra ZADNYCH kontaktow. On sam nie garnie sie bardzo by ja sam odwiedzac ale zcasem telefonuje i sa tak zwane duze okazje kiedy mu troche nie wypada, bo w sumie on nie jest z nimi poklocony tylko ja. Ostatnio urodzil sie jego siostrze syn i pewnie bedzie chcial go zobaczyc a potem odbeda sie chrzciny, pierwsze urodziny itp. i nie wiem jak beda wygladac takie sytuacje bo na rodzinnych imprezach bywamy zawsze razem. Jak byscie sie zachowaly drogie e-mamy a zwlaszcza wasz maz w takiej sytuacji:

a) maz idzie sam, skoro to jego rodzina, ja hejtowana przez nich zostaje z dziecmi
b) on idzie z dziecmi ja zostaje sama (malo sympatyczne jesli to np. niedziela ktora zwykle spedzamy razem)
c) idzie z maluchem, starszy zostaje ze mna bo srednio przepada za babcia, widuje ja teraz raz na ruski rok, ona go wtedy przepytuje z naszych spraw, nudzi mu sie u niej i wyczuwa ze miedzy nami jest konflikt choc nie zabraniam mu z nia kontaktow ( a powinnam po tym co nam wywinela)
d) nikt nie idzie bo oni tez nie przychodza do nas i zimna wojna rodzinna, ktora trwa jest ich zasluga wiec solidarnie zostajemy razem, bojkotujemy impreze i realizujemy swoje plany.

Obserwuj wątek
    • krecik Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 18:39
      Ja osobiscie wybralabym wersje b - dzien na wybyczenie sie bez dzieci, meza itp. Okazja do umowienia sie ze znajomymi, pojscia do kina, kawiarni, zrobienia sobie sesji kosmetyczno-upiekszajacych, dluga kapiel w wannie z kieliszkiem wina...... Achhhhh, rozmarzylam sie. smile

      Ag
    • zona_mi Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 18:42
      W analogicznej sytuacji szliśmy razem do kościoła, a potem na imprezę już nie, chyba że mąż był akurat chrzestnym, to szedł sam.
      • bergamotka77 Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 18:55
        obawiam sie ze nawet widok mojej tesciowej w kosciele bylby dla mnie trudny do zniesienia, ona tez mnie nie trawi i kto wie moze wezwalaby na moj widok ochrone? wink No jest slabo z naszymi relacajami choc nie ublizamy sobie, traktujemy jak obce osoby raczej i nie zanosi sie by to sie zmienilo kiedykolwiek. Chyba bedzie opcja b, choc bede pewnie czula sie wykluczona zamiast cieszyc sie paroma godzinami dla siebie sad No i moze byc bojkot imprezy dziecka starszego, praktycznie nastolatka, bo bedzie to dla niego trudne ze jego ukochanej mamy nie ma smile Poza tym go nie bawia imprezy z maluchami, nasz mlodszy pasuje wiekiem do kuzynostwa z tamtej strony no i jemu wszystko jedno, bo nie rozumie co sie dzieje. Do tego tesciowa go uwielbia go przypomina fizycznie mojego meza a starszy jest raczej do mnie podobny. To straszne ale ta kobieta kieruje sie takimi kryteriami!
        • zona_mi Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:12
          Odkąd przestałam się umartwiać konwenansami innymi niż ogólne, czyli liczeniem się z widzimisię nielubianych przez mnie osób, czuję się o niebo lepiej.
          Zacznij myśleć o pozostaniu samej jak o czymś przyjemnym, zamiast wykluczeniu.
          Starszaka nie zmuszałabym do takich wizyt, szczególnie jeśli jest inaczej traktowany.
          Maluch niech się ucieszy babcią z wzajemnością, a Ty sobie poleż i poczytaj.
          • yenna_m Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 23:44
            podpisuję się pod całokształtem wypowiedzi zony (kosciol a jak nie, to dom ze starszakiem)
            • bergamotka77 Re: Wojna rodzinna 18.03.13, 00:08
              ha moze to i rozwiazanie on z maluchem a ja ze starszym w kinie - reszcie gosci nie umknie ze polowy naszej rodziny brakuje a tesciowa strasznie dba o konwenanse - pewnie bedzie udawac ze mnie glowa boli wink Zaloze sie ze jej znajomi czy rodzina nie wiedza co zrobila albo cos na mnie niestworzonego nazmyslala. Bo nasi znajomi kwitowali to jednym zdaniem "ona musi byc nienormalna" albo "tak robi ktos kto chce zabrac dzieci". Niestety sie oszukala, bo nigdy do tego nie dojdzie. Oni czyli wnuki pewnie tez ja kiedys oleja gdy bedzie w potrzebie i nie bedzie mi jej zal bo zrobila wiele by zniszczyc nasza rodzine. Jestem przekonana ze to co dajesz wraca do ciebie - karma wink
        • agaja5b Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:35
          No przykre ale na to nie masz wpływu. Ja tam widzę że moim dzieciom ta babcia nie jest szczególnie bliska, bo sama w sumie na to pracuje. Złego słowa na nia dzieci nie słyszą, wpływu na nie wielkiego nie ma, widza sie rzadko, bo dziewczyny same sie nie garną do odwiedzin, a ja nie zmuszam ani nie zabraniam. Poza tym uważam że na etapie nastolatka mozna relacje babcia- wnuki pozostawic im samym.
    • nabakier Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 18:48
      Wybierałam wariant b. To jest naprawdę dobry wariant smile
    • renata28 Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 18:51
      Wszyscy do kościoła, a potem do domu. W koncu podobno to, co w kosciele najwazniejsze.
    • blond_suflerka Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:06
      Jeśli matka i siostra nie krzywdzą w żadne sposób dzieci to moim zdaniem najwłaściwsza opcja jest taka, że mąż idzie z dziećmi.
      • czar_bajry Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:16
        Jeśli to ja jestem w konflikcie z teściową i jej poplecznikamitongue_out to na rodzinne imprezy idzie mąż i dzieci a ja w tym czasie oddaję się relaksowi, zakupom lub czemuś równie przyjemnemusmile
        • ledzeppelin3 Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:28
          Idziemy razem wszędzie. Niech teściowa ma karę, że musi patrzeć na moje nadobne lico i zgrabną dupę.
          • agaja5b Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:56
            Moja na jednym weselu musiała na mnie patrzeć. Zabawne to było patrzec jak idzie a zobaczywszy mnie na drodze robi nagle zwrot na pięcie, albo na moje po prostu "dzień dobry" nosem chmury rysuje. Ale ohydna jestem, nie? Wiem, nie powinnam jej obgadywać ,więc to koniec, zamykam klawiature, wyrzucam kluczyk.
    • agaja5b Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:26
      U mnie właśnie jest dokładnie jak opisałaś i w wyżej wymienionych sytuacjach mam zwyczajnie kilka godzin dla siebie, dzieci idą jak chcą( a najczęściej chcą, bo kuzyni w podobnym wieku) lub nie, jak nie chcą lub chore. Najlepsze jest to że oni uważają, że nie zapraszając mnie wyrządzaja mi wielka przykrość, a dla mnie to wręcz błogosławieństwo nie iśc do ludzi którzy mnie nie szanują, nie szanuja nas jako rodziny, a co najgorsze nie potrafią wyrazić swego innego zdania kulturalnie i bez ubliżania. Teściowa na wigilię np zaprosiła tylko mojego męża i dzieci, nie poszedł, powiedział że rodzinę ma w domu i mogą się spotkać w innym terminie, teściowa spazmów dostała. Moim zdaniem świadczy to tylko dobitnie o ich braku w zakresie kultury, ja zapraszam wszystkich jeżeli juz a że nie korzystają z zaproszenia to trudno, nie moja strata. Także ciesz sie życiem z dala od osób Ci nieprzychylnych, rób tak by było ok dla Ciebie i dla Waszej rodziny, reszta jak sobie chce.
      • bergamotka77 Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:45
        Opcja ze idziemy w czworke w ogole nie jest mozliwa rowniez z tego powodu ze ja po prostu nie jestem zaproszona i sama tez ich nie zapraszam do siebie. Moi rodzice, niezaleznie ode mnie nie znosza mojej tesciowej z jej coreczka jeszcze bardziej bo tez im za skore zalazla. A to sukces bo pokojowi ludzie i zadnych wrogow nigdy nie mieli, to dla nich przykra sytuacja bo u mojego brata i w calej rodzinie jest zupelnie inaczej - fajne relacje rodzinne, bliskosc ale nie duszaca. Ja sie np. bardzo lubie i dobrze znam z tesciami mojego brata a moja szwagierka moich rodzicow nie zaprosila nawet na slub choc juz z 5 lat bylismy po slubie. No ale to szczegol. Chyba rzeczywiscie pomysle o dniu dobroci dla siebie samej. Co prawda babcia starszaka przeegzaminuje ale on nie jest glupi i odpowiada na jej pytania "wszystko swietnie babciu" wink Bo jak mowi do mnie moj maz, kiedys wpatrzony w matke, "babcia ucieszylaby sie gdyby cos bylo nie tak" wink To tyle na temat babci.
        • esr-esr Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 20:46
          OMG masz problem z tym że szwagierka nie zaprosiła Twoich rodziców na ślub? przecież to dla niej obcy ludzie?
          • na_pustyni Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 21:02
            tez tego oburzenia nie rozumiem
          • bergamotka77 Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 23:25
            nie szkodzi ze obcy ludzie ale dobrze jej znani z ktorymi sie czesto widywala bo kiedys na wszystkich rodzinnych imprezach sie widzielismy. Do tego kolezanka z pracy jej mamy, a tesciowa zaprosila mnostwo kolezanek. A wy zaprosilyscie na slub tylko rodzine? O ile wiem nie ma takiego zwyczaju bo to nie przyjecie - mozna zaprosic sasiadke, szefa, a nawet listonosza, jak sie ma ochote. To tylko slub, za to nie placimy prawda?

            Z kolei my sami siedzielismy na jej weselu jak na zeslaniu - nie tylko z dala od pary mlodej, ale takze naszych znajomych, na samym koncu stolu tuz kolo kilkulatkow - chyba uznali ze bedziemy robic za animatorow wink Najgorsze wesele na ktorym bylam. I to nie przypadek bo byly wizytowki - a jak wiemy wedlug etykiety panuja tu okreslone zasady - ja na weselu brata siedzialam kolo druzby czyli na drugim miejscu od panny mlodej. To niewazne w sumie ale swiadczy o naszych relacjach - moj brat mnie i meza uhonorowal miejscem blisko niego w tym wyjatkowym dla niego dniu. Siostra meza posadzila go za ich najdalsza rodzina, przyslowiowa piata woda po kisielu widywana kilka razy w zyciu (ja pierwszy) - na weselach wlasnie. To sa detale ale mowia wiele o naszych relacjach.
    • sanrio Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:33
      dałabym możliwość wyboru mężowi a nie podtykała mu gotowe rozwiązania. Jeśli jesteś w stanie wojny to chyba odwiedziny odpadają?
      • igge Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 19:48
        d, zdecydowanie d
        choć wariant b jest bardziej cywilizowany i mniej okrutny
        ewentualnie może a?
        ja niestety jestem złą kobietą i wybrałabym d
        • bergamotka77 Re: Wojna rodzinna 17.03.13, 20:27
          nie podtykam mezowi rozwiazan - on sam z siebie rzadko sie z nimi kontaktuje od zawsze, tak bylo juz przed nasza rodzinna wojna. To raczej ja zabiegalam o to by czesciej utrzymywal kontakty z wlasna rodzina, u nich nie ma takiego zwyczaju - kazdy zyje swoim zyciem i nawet w swieta nie zawsze sie widzieli co bylo dla mnie szokujace! Na poczatku, zaraz po najwiekszych akcjach maz pojawial sie sam u matki np. w drugi dzien swiat czy po swietach bo nie chcialam w tym okresie - karalam tak tesciowa ktora zrobila posrednio krzywde rowniez dzieciom. Dowiedza sie jak dorosna co zrobila, teraz nie chce by ja ocenialy - a raczej starszy by ja przekreslil raczej. Krzywdy dzieciom nie zrobia na pewno, poza "wywiadem srodowiskowym" wrecz nad nimi pieja - nie sztuka zajac sie wnukamii gdy widzi sie je dwa razy do roku i zachywycac jak bardzo wyrosly i jak fajne z nich dzieciaki...
    • burina Re: Wojna rodzinna 18.03.13, 00:21
      1. Nieobecni nie mają racji - postarałabym się o kontakty z rodziną męża, bo byłoby przykre, żeby przez moje pokłócenie się z kimś nie spotkał już nigdy swojej, nawet dalekiej, ciotki.

      2. Wiem też, że gdyby ktoś zaprosił go na jakąś ważną uroczystość z podkreśleniem, że beze mnie, to by w niepozostawiający wątpliwości sposób wyjaśnił zasady zapraszania żonatego i dzieciatego osobnika. Na pewno nie dałby się zaprosić sam. A mnie by powiedział, że nie idę tam dla jego mamy/siostry czy kogo tam jeszcze nie lubię, ale przede wszystkim dla niego.

      A jakby mi wystarczyło fantazji, to bym poszła porozmawiać z proboszczem szwagierki na temat tego, jakie chrześcijańskie wychowanie jego zdaniem może zapewnić osoba jawnie skłócona z najbliższą rodziną i nie wykazująca woli naprawienia sytuacji.
    • deelandra Re: Wojna rodzinna 18.03.13, 02:28
      wprawdzie mam inną sytuację i chodzi o nieco dalszą rodzinę (ale nadal bliską ze względu na jej ogólną mikrość, moją rodzinę, dla uściślenia) wybrałam opcję d) właściwie mogą dla mnie nie istnieć, po co sobie psuć krew? w imię, pożal się Boże, więzów krwi?
      • zlotonaiwnych Re: Wojna rodzinna 18.03.13, 05:09
        Ja nie bywam na imprezach rodzinnych wcale, nie czuję takiej potrzeby, męczą mnie, nudzą. Na początku naszego małżeństwa jeszcze chodziłam, potem już nie, bo w imię czego mam się mordować?? Mąż chodzi sam albo z synem, ja zostaję wówczas w domu i mam święty spokój.I to fajne jest, na święta nigdzie nie łażę, nic nie robię, żadnych nadprogramowych zakupów, spoookój i cisza.
    • kol.3 Re: Wojna rodzinna 18.03.13, 06:06
      Byłam w analogicznej sytuacji i wcale nie bylam z tego powodu nieszczęśliwa, mąż chodził do teściów sam albo z dzieckiem.
      Da się żyć i to doskonale.
    • lady-z-gaga Re: Wojna rodzinna 18.03.13, 08:15
      Opcja B lub C.
      Argument Twojej samotnej niedzieli - nie do przyjęcia, ale być może starszak będzie wolał zostac w domu, wtedy B.
    • iwoniaw Opcja D w przypadku imprezy u osób, które 18.03.13, 09:08
      nie zapraszają mnie i z którymi nie utrzymuję kontaktów. Tak samo nie poszłabym (ani sama ani z dziećmi) do kogoś z mojej rodziny, kto by nie chciał _uprzejmie_ podjąć mego męża. Mąż też by się nie garnął na imprezę do ludzi, którzy nie dość, że mnie nie znoszą, to jeszcze nie są nawet w stanie przeżyć kontaktu w stanie chłodnej poprawności.

      W przypadku imprezy u kogoś innego z rodziny m., gdzie zaproszone są też osoby nie tolerujące mnie, idziemy oczywiście wszyscy, a jeśli ktoś ma z tym problem, to niechże go sobie rozwiąże - nie będę płakać, jeśli się nie zjawi w ogóle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka