Dodaj do ulubionych

Obiad u teściowej

03.05.13, 14:10
Tekst mojej tesciowe podczas obiadu u niej: babcia przygotuje obiadek z prawdziwej wołowinki, sama zmieli, bo w sklepie mieso mielone to dla psa sie tylko nadaje. Czy wychodzac mam powiedziec do swoich dzieci chodzcie pieski do domu? Znosze ciągle różne teksty, by dzieci mialy kontakt z babcia.
Obserwuj wątek
    • arwena_11 Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 14:29
      no ale to prawda. Jak sama nie zmielisz, to nie wiesz co ci włożyli do mięsa. Nawet mielenie przy tobi e w sklepie niewiele da. Bo nikt nie myje maszynki po poprzednim mieleniu i nie wiesz czy te resztki co tam są to mają 15 minut czy 7h. I co to w ogóle jest
    • mayaalex Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 14:31
      Olej. Nie musisz przynajmniej gotowac smile
      A swoja droga, ja tez zawsze kupuje kawalek miesa i daje do zmielenia, jakos ostroznie podchodze do tych gotowych zestawow mielonego - chyba, ze bierzesz takie na tatara, wtedy jest mieso a nie polowa tluszczu.
      • raczek47 Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 20:41
        ale czemu to wzięłaś do siebie? Teściowa mówiła o tym, co można kupić w sklepie, a nie o twoim gotowaniu.Przecież nie powiedziała,że to , co gotujesz nadaje się tylko dla psów.
        Nie lubisz teściowej i wszędzie widzisz przytyki do siebie z jej strony.
    • tanebo Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 14:37
      Bo ma rację. Wżyciu nie kupiłbym mielonego mięsa w sklepie. Dlaczego? Bo to jest mięso jak w tym dowcipie: sprzedawca - ja dodaję koniny do mielonej wołowiny proporcjonalnie - jedna świnka - jeden konik.
    • drosetka Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 14:39
      a ja cie świetnie rozumiem, bo tez często znoszę takie przytyki....wiem jak w człowieku az sie gotuje, żeby coś powiedziec, ale nie chce sie zadrażniać i psuć kontaktów..
      • drosetka Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 14:51
        nie rozumiecie ze to nie chodzi o samo mieso mielone, tylko o dogryzanie, ze niby synowa wszystko robi gorzej, mniej zdrowo, itp itd, ze tesciowa jest taka genialna, ze synowa powinna brac z niej przykład, bo narazie jest młoda i głupia.........i tak dalej. A czasami do pewnych rzeczy trzeba dojsć samemu, nie znosze jak mi sie cos narzuca i mówi jak np wieszać pranie czy robić mielone, co innego jak zapytam samawink
        • dziennik-niecodziennik Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 15:25
          rozumiemy.
          dogryzania aby dogryzac sie nie wyeliminuje. jak ktos tak robi to znaczy ze lubi i jakis powod do dogryzania znajdzie zawsze. jedyna opcja - jak sie nie wytrzymuje, przestaje sie jezdzic. mąż moze pojechac z dzieckiem sam.
        • pe.tronela Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 16:40
          > nie rozumiecie ze to nie chodzi o samo mieso mielone, tylko o dogryzanie, ze n
          > iby synowa wszystko robi gorzej, mniej zdrowo, itp itd, ze tesciowa jest taka g
          > enialna, ze synowa powinna brac z niej przykład, bo narazie jest młoda i głupia
          > .........i tak dalej.

          Bardzo ladnie rozbudowana interpretacja. Dla zabawy proponuje inna:
          "Chce zrobic cos dobrego dla Was, moje wnuki i moja synowo. Wy nie macie tyle czasu co ja, a pewnie tez mase innych zainteresowan poza gotowaniem, ktore zajmuja Wam czas wiec musicie meczyc sie z tym sklepowym mielonym. A ja sie ciesze, ze moge podtuczyc Was troszke zdrowym jedzeniem."

          I na te wersje odpowiadamy: "Fajnie mamus, dzieki. Moze nie bedzie z nami tak zle, jesli chociaz od czasu do czasu u Ciebie zjemy zdrowy obiad wink . Fajnie tak miec kogos, kto o nas zadba. W zamian chetnie Cie wezmiemy ze soba na wycieczke."
          wink
          • z_lasu Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 19:12
            > "Chce zrobic cos dobrego dla Was, moje wnuki i moja synowo. Wy nie macie tyle c
            > zasu co ja, a pewnie tez mase innych zainteresowan poza gotowaniem, ktore zajmu
            > ja Wam czas wiec musicie meczyc sie z tym sklepowym mielonym. A ja sie ciesze,
            > ze moge podtuczyc Was troszke zdrowym jedzeniem."

            Ja bym to dokładnie tak odebrała. I też nigdzie w przytoczonym tekście nie widzę przytyku do synowej. Za to wiem dobrze, że istnieją ludzie, którzy biorą wszystko do siebie i nawet jak powiesz, że ładna pogoda dzisiaj to uznają, że to na pewno było powiedziane złośliwie. Może autorka ma właśnie ten problem?
            • aneta-skarpeta Re: Obiad u teściowej 05.05.13, 00:54
              moja tesciowa np nas raczy jajkami swoimi i fakt sa pyszne, ale sama ciągle mówi " no macie , nazbierałam dla was specjalnie bo te w sklepie to się do niczego nie nadają"

              i ona to mówi z życzliwości i niejako z dumy ze swoich kur

              ja jej przytakuję, bo ma kobieta rację

              tak samoz warzywami- daje mi i podkresla, że te są niepryskane, nie to co w sklepach

              ale nigdy nie biorę tego do sibie, choc przeciez bardzo czesto kupuję pryskane warzywa
              • joanna29 Re: Obiad u teściowej 05.05.13, 06:13
                Ale moja teściowa nie ma swojej wołowiny tylko tę samą co ja. Ale babci jest lepsza niż matki. Poza tym tekst teściowej mial na celu dowalenie mojej osobie, a Wy sie doczepiliscie mięsa. Nie neguje wyższości zdrowych i własnych produktów nad marketowymi. Sama kupuje lokalne wyroby, ale nie z bazaru czy marketu. Widac teściowa może być chamska a synowa nawet jak nic nie powie, ale ją tekst zaboli to jest gorsza od teściowej.
                • z_lasu Re: Obiad u teściowej 05.05.13, 08:46
                  > Widac teściowa może być chamska

                  Joanna29, Ty się dobrze zastanów nad sobą. Może jakaś terapia by się przydała. Poważnie piszę. Nikt, NIKT w całym wątku chamstwa Twojej teściowej nie zauważył, niektóre forumowiczki zwróciły uwagę, że tekst mógł mieć złośliwy podtekst. Mógł, nie znaczy, że miał. Większość w ogóle nie widzi w nim nic niestosownego. A już nazywanie tego chamstwem dobitnie świadczy o tym, że nie w teściowej jest problem.
                  • imasumak Nie w teściowej jest problem w tym sensie 05.05.13, 10:54
                    że Joanna za bardzo się nią przejmuje. I nad tym powinna popracować.
                    Natomiast z informacji uzupełniających pierwszą wypowiedzieć w tym wątku wyraźnie wynika, że nie jest to kobieta przyjaźnie nastawiona do synowej, a roszczeniowa i uzurpatorska, na dodatek deprecjonująca jej pozycję w rodzinie.
        • marynica Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 20:59
          Rany boskie, ale nadimpretacja!
          Znam to z autopsji, moja synowa też lepiej niż ja sama wie, co chciałam powiedzieć. Ciągle były jakieś fochy i obrazy. Że niby ją krytykuję gdy rozmawiamy o pieczeniu ciasta.
          Wobec tego przestałam wogóle do niej mówić. I co? Też jest źle...
    • scarlett.o-hara Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 14:52
      Ojej, a Wy ciągle z tym mięsem mielonym... Chyba nie o to chodziło w wątku.
      Ja Cię doskonale rozumiem... My na obiadki chodzimy rzadko, bo teściowa nie umie gotować ani piec... Jemy, bo innego wyjścia nie ma... smile
      My też musimy znosić różne teksty, aby córka miała kontakt z dziadkami, niestety...Oni wiedzą wszystko najlepiej od ubierania dziecka, wychowywania, jedzenia,wizyt u lekarza i dentysty, chodzenia do kościoła (nie chodzimy) tip. itd. Butów też dziecku kupić nie umiemy, w ogóle jesteśmy patologia itp. Tak więc rozumiem Cię doskonale jak to takie niby błahe teksty potrafią wyprowadzić z równowagi... Jedyna rada: wpuszczać jednym uchem, wypuszczać drugim, jeśli ewentualnie za mocno będzie, postawić się okoniem...U nas jedynie tak działa...
      P.S. Córka ma dopiero 5 lat, a dziadek już jej kierunek studiów wybrał... Wymieniony wyżej obiad to naprawdę błahostka...
      Pozdrawiam.
      • dzieciuchowo Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 15:39
        Często dziadkowie uważają, że wiedzą lepiej, bo w końcu swoje dzieci już wychowali. Pytanie tylko, jak bardzo dają to do zrozumienia i czy nie czasem złośliwie. Rzeczywiście, chyba najlepiej ignorować docinki i robić swoje.
        • aqua48 Mielone 03.05.13, 16:10
          Oj a mnie się przypomniał kawał z dawnych czasów kartek na mięso. Przychodzi klient do sklepu mięsnego i pyta jest jest szczurzyna? Nie ma. A kocina? Nie ma, a co jest? Psina, ale tylko w trzecim gatunku. A to proszę pół kilo, wziął, wyszedł, na następny dzień przychodzi z zażaleniem że w mięsie jakieś śrubki były, drzazgi i co to ma znaczyć. A sprzedawca mówi: uprzedzałem, że to psina w trzecim gatunku. A co to znaczy, że w trzecim? Aaa, bo to razem z budą mielimy.
        • bei Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 16:21
          Oj tam, nie możesz przejmować się, to już taki typ osobowości, jak błyśnie mądrością, to nie pomyśli, ze urazi innych.
          Gdy będzie pytać, co chcesz na prezent, to powiedz, ze blender o silnej mocy, bys mogla mięsko szybko mielic big_grin
    • adwarp Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 16:19
      "babcia przygotuje obiadek z prawdziwej wołowinki, sama zmieli, bo w sklepie mieso mielone to dla psa sie tylko nadaje. "

      a gdzie tu można doczytać przytyku do synowej i jej gotowania?

      ja to odczytałam jako informację, że mielone mięso kupione w sklepie nie nadaje się dla psa, z czym trudno się nie zgodzićsmile
    • angazetka Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 17:20
      Jeśli to miał być przykład tekstu, który musisz "znosić", to jesteś przewrażliwiona. Czy coś sugerowało, że teść cię w ten sposób krytykuje, czy po prostu wszystko, co powie, bierzesz do siebie?
      • heca7 Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 20:21
        Co komu przeszkadza, że dziadek "wybrał" 5-latce studia? Prawdopodobnie ten człowiek nie dożyje jej studiów ale pogada sobie dla przyjemności. Wybiega w przyszłość tylko teoretycznie a wnuczka przyjmie to z przymrużeniem oka.
    • imasumak Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 20:50
      Troszkę chyba jesteś przewrażliwiona. Nawet jeśli teściowa chciała przemycić w tym zdaniu opinię na temat wykorzystywania przez Ciebie półproduktów, to miała rację. Z tym psem trochę przesadziła - ja takiego mięsa nawet psu nie daję wink
    • syswia Re: Obiad u teściowej 03.05.13, 21:23
      przesadzasz

      moja to dopiero ciezka we wspolzyciu byla, oj ciezka
      na poczatku... bo moj maz potworny mezalians popelnil
      a ja ja sposobem wzielam: tu podkadzilam, tam podkadzilam (publicznie oczywiscie), podpatrzylam, jakiej argumentacji uzywa i zaczelam stosowac taka sama... lol

      a teraz kobita jak nie ta sama

      nawet moj maz sie smieje, ze pod wplywem naszego malzenstwa to najbardziej (na lepsze) sie jego matka zmienila, he he he
    • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 09:51
      1.tak teściowa chciala mi dowalić, zrobila to zlośliwie, nie pierwszy raz, jednak stwierdzenie że to co ja gotuje to dla psa, to już dla mnie przegięcie, a gotuje sama lepiej (oczywiscie wg mnie i pozistalych czlonkow rodziny) mniej tluszczu, doprawiam, w mniejszej ilości, różnorodniści a nie mielony i schabowy 2. Tesciowa kupuje na targu i w markecie, a to ze mielone niedoprawiony tluste wpakuje do sloika to nie znaczy że mamy pyszna kiełbaske, 3. Wasze nadinterpretacje sa super, ktos mi mówi że dzieci truje a wg Was to ok, bo sama zwierzat nie hoduje i osobiscie nie zabijam i nie rozkrajam, sok tez tylko wyciskany, woda z wlasnego źródla, wszystkie przetwory mleczne z wlasne mleka, a chleb tylko z wlasnej maki, oczywiscie piwo to tez tylko wlasne, a i wtedy pewnie by sie okazalo że dzieci truje bo używam kakao zagraniczne a nie wlasne. 4. Zazdroszcze Wam tolerancji na zlosliwości kierowane w Wasza strone. 5. Nie dawajcie dzieciom herbatnikow Bettit Beurty bo sa z maki zlego gatunku - opinia teściowej, ale nie dotyczy tych ppakowań, które ona kupuje.
      • z_lasu Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:00
        > jednak stwierdzenie że to co ja gotuje to dla psa,

        Ale tego nie napisałaś. Napisałaś, że powiedziała, że mielone w sklepach to dla psa. Joanna29, być może Twoja teściowa jest wredna i złośliwa, ale naprawdę z przytoczonego fragmentu to nie wynika. W przytoczonym fragmencie teściowa skrytykowała jakość towaru sklepach. I tylko tyle. Być może w połączeniu z mimiką i intonacją miało to inny wydźwięk, ale na podstawie postu nie da się nic złego o Twojej teściowej powiedzieć.
        • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:07
          Ma racje za malo opisalam sytuacje. Moze mialam gorszy dzień i kolejnego jej tejstu nie wytrzymalam. Zamiast jednak zrobic focha i awanture tesciowej, napisalam na forum dla odreagowania. Rożne rzeczy juz znosilam (stanie w przedpokoju jak dziecko je obiadek babci zajzdrowszy i najlepszy) ale czasem mam dość.
          • aqua48 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:15
            joanna29 napisała:

            > Rożne rzeczy juz znosilam (stanie w przedpokoju j
            > ak dziecko je obiadek babci zajzdrowszy i najlepszy) ale czasem mam dość.

            Ale kto i dlaczego stał w przedpokoju? Dziecko jedzące obiadek? Czy Ty?
          • z_lasu Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:18
            > stanie w przedpokoju jak dziecko je obiadek babci zajzdrowszy i najlepszy

            ??? Ale jak? Wyrzuciła Cię do tego przedpokoju? Zabroniła Ci wchodzić dalej? Czy tylko nie pokłoniła się w pas i nie prosiła uniżenie zgięta w pół na pokoje?
            • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:26
              Przyjechalm po dziecko, ktore teściowa odbierala ze żobka(o 14:30) chociaż prosilam aby tego nie robila (ale to bylo ograniczanie jej kontaktow z wnukiem). Jechalsm po pracy wiec regularnie o 15:40 i wchodzac dostawalam informacje że mam poczekac bo "synek" wlasnie zaczął jeść obiad. A akcja ta byla wlasnie po herbatnikach, jak śmialam powiedzieć że bzdury opowiada o mące, z resztą herbatniki z mąki zlego gatunku widziała z odleglości dobrych 10 metrów. Oj dużo bym mogła pisać.
              • imasumak Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:32
                Zostawiłaś teściowej upoważnienie do odbioru dziecka w żłobku? Po co? Babcia nie jest od codziennej opieki nad dzieckiem, więc na Twoim miejscu cofnęłabym upoważnienie w żłobku.
              • aqua48 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:35
                joanna29 napisała:

                > Przyjechalm po dziecko, ktore teściowa odbierala ze żobka(o 14:30) chociaż pros
                > ilam aby tego nie robila (ale to bylo ograniczanie jej kontaktow z wnukiem). Je
                > chalsm po pracy wiec regularnie o 15:40 i wchodzac dostawalam informacje że mam
                > poczekac bo "synek" wlasnie zaczął jeść obiad.

                Oj, brak Ci asertywności. Walczysz z teściową o dziecko, zamiast ustalić granice wtrącania się w Wasze życie? Trzeba było zostawić jej wnuka do 19.00, 20.00 a samej wybrać się z mężem na jakiś romantyczny wypad, choćby do kina...

                Czym innym jest ograniczanie kontaktów, a czym innym dezorganizowanie Wam życia codziennego. TY i Twój mąż ustalacie co dziecko robi, kto je odbiera i kiedy oraz u kogo je obiad. Teściowa kręci Tobą jak chce, a Ty się obawiasz focha, zamiast stanowczo ustalić na co się godzisz, a na co nie. W żłobku też można sobie zastrzec komu wydają dziecko, jeśli teściowa nie potrafi się dostosować do Waszych ustaleń.

                • z_lasu Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 11:10
                  Z tym upoważnieniem to pewnie jest tak, że babcia ma upoważnienie na wypadek sytuacji awaryjnych, ale to dla rodziców nie oznacza, że może odbierać codziennie o wybranej przez siebie porze.
              • z_lasu Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 11:15
                Nt. odbierania dziecka ze żłobka się nie wypowiem, bo za mało danych. Ale jeśli chodzi o czekanie... Ja też przyjeżdżając do moich rodziców po dziecko nieraz słyszę, że muszę zaczekać, bo Młody właśnie je obiad. Takiż sam komunikat dostaje czasem mój mąż. I żadnemu z nas nie przyszło nigdy do głowy, że to oznacza oczekiwanie w przedpokoju (sic!). Trzeba zaczekać? Aha, to rozbieram się i idę tam, gdzie jest babcia i dziecko. Teściowa byłaby oburzona, gdybyś się rozebrała i weszła, czy jak?
              • imasumak Jak dobrze rozumiem, to był foch? No to w takiej 04.05.13, 11:32
                sytuacji, ściągasz płaszcz oraz buty, i wchodzisz do pomieszczenia gdzie przebywa dziecko.

                joanna29 napisała:

                Jechalsm po pracy wiec regularnie o 15:40 i wchodzac dostawalam informacje że mam poczekac bo "synek" wlasnie zaczął jeść obiad. A akcja ta byla wlasnie po herbatnikach, jak śmialam powiedzieć że bzdury opowiada o mące, z resztą herbatniki z mąki zlego gatunku widziała z odleglości dobrych 10 metrów.
        • aqua48 Zanadto się spinasz.. 04.05.13, 10:14
          Ja mam w nosie podobne uwagi, odpowiadam uprzejmie: a my lubimy, jemy, nic nam się od tego nie dzieje, albo wzruszam ramionami, że to przesada i robię swoje.
          Trzeba było odpowiedzieć, że Wy lubicie psy i już albo skomentować, że rozumiesz bo u starszych osób żołądek i wątroba często szwankują. Ciekawe co teściowa by na to powiedziała.
          Miałam taką sąsiadkę-idiotkę, która spotkana na ulicy, czy w sklepie ciągle radziła donośnym szeptem: ale tego to niech pani dzieciom nie daje, ale tu niech pani mąki nie kupuje bo to Żydzi są (!). Odpowiadałam jej spokojnie, że to bzdury i że ja to i to daję dzieciom oraz kupuję od lat w tym sklepie i że akurat jakość maja najlepszą. Zatykało ją.
      • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:18
        Podam Wam tekst teściowej sprzed tygodnia. Teściowa z nadwaga, mówi do mojego syna, że jego wychowawczyni jest taka gruba, że powinna się odchudzać. Rozmowa odbyla sie w trakcie obiadu, po slowach syna, że uczyli sie o zdrowym odżywianiu. Wychowawczyni ma problemy zdrowotne i duze wachania wagi. Teściowa wszystko robi dobrze a cala reszta świata zle, a co dopiero synowa i inny o odmiennych poglądach. Chcialm tylko sid wyżaliś w pierwszym poście, a wyszedł poemat o teściowej. p.s. doskonala nie jestem, ale teściowej jeszcze dalej do doskonalości.
        • aqua48 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:25
          joanna29 napisała:

          > Teściowa z nadwaga, mówi do mojego s
          > yna, że jego wychowawczyni jest taka gruba, że powinna się odchudzać. Rozmowa o
          > dbyla sie w trakcie obiadu, po slowach syna, że uczyli sie o zdrowym odżywianiu
          > . Wychowawczyni ma problemy zdrowotne i duze wachania wagi. Teściowa wszystko r
          > obi dobrze a cala reszta świata zle, a co dopiero synowa i inny o odmiennych po
          > glądach. doskonala nie jestem, ale teściowej jeszcze dalej do doskonalości.

          Nikt nie jest doskonały. Po tekście teściowej patrząc jej talię znacząco powiedziałabym z naciskiem, że wielu osobom odchudzanie dobrze by zrobiło..

          A Tobie chyba dobrze by zrobiło nabranie dystansu i nie przejmowanie się gadkami teściowej. Taka jest i tego nie zmienisz, możesz jedynie zmienić swoje podejście do sprawy. Może trochę ogranicz swoje z nią kontakty?
          • aqua48 Jeszcze jedno 04.05.13, 10:29
            Jeśli tak Cię denerwują te obiady u teściowej to po prostu z nich zrezygnuj. Nie przychodź na obiad, zaproszona powiedz, że dziękujesz, ale obiad zjecie u siebie, a wpadniecie ewentualnie na kawę po obiedzie.
          • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:31
            Kontakty ograniczyliśmy, to jednak babcia wiec nie chce pozbawiać dzieci kontaktu. A teściowa dorzuca swoje przy kazdej nawet ograniczonej okazji. A ja tylko czasem ma dość i mnie to ruszy.
              • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 10:42
                Nie pozwalałam, ale teściowa odbierała, bo chciała. Mogłam zrobić awanturę, ale czasem nie warto. Jak syn poszedł do przedszkola to udało sie to zmienić. Na wiele rzeczy sie godzę, w ramach dobrych relacji, babci z wnukami. Slychanie przez dzieci, że babci serce pęknie bo przeze mnie coś tam, wolę minimalizować, dzieci rosną i widzą coraz więcej.
                • thegimel Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 11:03
                  Złośliwe uwagi mojego teścia dotyczące niewystarczająco dobrej opieki nad ukochanym wnusiem od jakiegoś czasu są ucinane krótkim: "Niech nas tatuś zgłosi do MOPS-u". Działa. Skończyły się uwagi na temat wyższości rajstop nad kalesonami i fochy o katar złapany w przedszkolu.
                • thegimel Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 11:05
                  Aha, jakby mi ktoś używał szantażu emocjonalnego to stosunki ucięłabym - przynajmniej na jakiś czas z jasną informacją dlaczego zostają ucięte. Jeśli babcia wnuki kocha, to jest szansa, że będzie starała się trzymać buzię na kłódkę.
                • imasumak Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 11:28
                  No ale kto Ci każe się awanturować? Wyznaczenie granic nie oznacza awantury. Od zawsze do odbioru dzieci z placówek upoważnieni byliśmy ja i mąż, a potem w przypadku młodszej córki, starsza córka. Cała reszta miała upoważnienia wystawiane doraźnie jeśli zaszła taka potrzeba i nikt nie miał prawa tego zrobić bez naszej wiedzy i zgody. Nikt też się o to nie obrażał, bo obie babcie i dziadek wiedzieli, że to jest dla bezpieczeństwa dziecka - im mniejsza liczba osób stale upoważnionych, tym lepiej.
                  A babci niech serce pęka, przyzwyczai się i przestanie pękać.
    • hermenegilda_zenia Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 12:17
      Cóż twoje opowieści forumowe o teściowej raczej wskazują, że jesteś do niej mega uprzedzona i cokolwiek powie lub zrobi to zawsze będzie ci nie w smak. Przykłady, które podajesz na rzekomą wredność teściowej są lekko mówiąc śmieszne i raczej naciągane, wszystko co kobita zrobi traktujesz jako atak na siebie i doszukujesz się tylko i wyłącznie złej woli. Pewnie teściowa wie, że jej nie znosisz, bo z tego jak opisujesz swoje odzywki do teściowej to ty jesteś tą bardziej chamską osobą, która cały czas atakuje, nadinterpretuje i czeka na okazję, żeby strzelić focha. Jesteś niby dorosłą kobietą z własnym dzieckiem, ale szczerze powiedziawszy nie chciałabym mieć takiej synowej, która robi z pierdoły nie wiadomo jakie afery. Dodam na marginesie, że sama jestem synową i też nie zawsze mi z teściową po drodze, ale żeby wszędzie doszukiwać się z jej strony złośliwości czy wredoty, to już trzeba mieć lekką nierówno pod deklem.
      • joanna29 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 12:59
        Takuz teraz jestem do niej uprzedzona, po latach roznej zlośliwości moje uprzedzenie narastalo. Nie wiem gdzie wyczytalas że jej chamsko odpyskowuje, jest wlaśnie odwrotnie dla świętego spokoju siedzę cicho, chciaz mam czasem ochote cos powiedzieć. Moje relacje z teściową byly wręcz bardzo dobre do czasu jak do teściowej dotarło, że mój syn mieszka z rodzicami (nie mylic ze sporadycznym nocowaniem w babci - i nie tego zebym miala imprezowac czy wypoczyqac, tylko aby dziecko spedzilo czas z babcia). Tesciowa ktora swojego syna - mojego męża wywiozla do swojej matki jako male dziecko i odebrala jak szedl do szkoly, obrazila sie jak okazalo sie że jak nue mam zamiaru wyprowadzac dziecka do babci. I mimo że to wszystko brzmi "śmiesznie i naciągane" to taka jest rzeczywistość.
      • aqua48 Re: Obiad u teściowej 04.05.13, 15:01
        Szantażowanie dziecka opowieściami że babci serce pęknie skwitowałabym poważnym stwierdzeniem, że serce nie pęka tak łatwo i z bzdurnych powodów.
        Z teściową nie potrzebnie walczysz. Lepiej (przede wszystkim dla dziecka) i dla Was obu byłoby ustalić granice jej wpływów i zakres opieki nad dzieckiem. Taki na który Ty się chętnie zgadzasz, bo Cię to odciąża, a ona nie wbija Ci za to szpil.
        Może warto zaprosić ją na kawę i po prostu szczerze porozmawiać? Bez zarzutów, mówiąc, że dla dobra dziecka nie chcesz się z nią chandryczyć. Nie jak z teściową, tylko jak z kobietą? Ja bym spróbowała.
        • olewka100procent Re: Obiad u teściowej 05.05.13, 01:14
          ja pierdziele, aż się boje być teściową , jak żona mojego syna będzie strugać księżniczkę o byle co , no ale mam nadzieje, że znajdzie sobie jakąś normalną babę . A co do mielonego to teściowa ma racje, w niektórych ,,mięsach mielonych,, jest 80 % mięsa, trzeba czytać etykiety, chociaż tyle teraz sie słyszy jak nas oszukują . Ja kupuję mięso i miele sama i wtedy wiem co jem !
    • demonii.larua Re: Obiad u teściowej 05.05.13, 11:48
      Kurde, może ja stara jestem i szkoda mi czasu na pierdy z teściami, ale...
      Dziecko między matką a babką, które się nie lubią i sobie różne takie cuda mówią, wcale nie korzysta. Więc dla jakiego dobra dziecka pytam te obiadki uskuteczniacie?
      Albo się dogadajcie między sobą i ustalcie pewne rzeczy albo zrezygnujcie z kontaktów z dziadkami - bo to nie są normalne kontakty, jeśli dziecko widzi brak sympatii i wzajemne dopie...nki.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka