Dodaj do ulubionych

dialogi "służbowe" przy klientach :)

10.05.13, 13:06
Taki tam lajtowy wątasek na weekend. Mam ostatnio szczęście na nieskrępowane rozmowy pracowników różnych usług, tak zupełnie jawnie, przy klientach. Niby oburzające i nieprofesjonalne, ale na razie nikt mnie nie wkurzył na tyle, żebym zwróciła uwagę, bywało nawet dość zabawnie wink
Z ostatnich dosłownie 3 dni:
- przyszpitalna przychodnia, rejestratorka wypełnia moja kartę, wpisuje miliony rzeczy w różne druki, trochę to trwa, więc nie przerywając konwersuje z koleżankami (ja cały czas stoję przy okienku, za mną kolejka): "kochane, częstujcie się ciastem! O Jezu, jak gorąco. No, dzisiaj spokojnie jest, pacjenci mili, dzień dobry, dziękuję, wczoraj było okropnie, strasznie roszczeniowi byli, ciągle jakiś problem był!" big_grin
- Biedrona, robię zakupy, kilka kroków dalej pracownica rozkłada towar, obok stoi ochroniarz i konwersują, nawet nie ściszając głosu: "Co teraz kradną? Golonkę najbardziej kradną. No niech pani patrzy, golonkę. No wczoraj mi zaj...li! Wybiegłem za nimi, bo normalnie zaj...li, ale twierdzili, że nic nie mają i co mogłem zrobić?"

Ja to nawet lubię, taki swojski folklor big_grin pod warunkiem, że nie oznacza to, że praca stoi, a klienci czekają. Ani rejestratorka, ani pani z towarem nawet na chwilę nie przerwały!
Dawajcie swoje.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:10
      Pani sprzedawczyni w jednej ręce trzyma telefon komórkowy i z kimś (rozmowa prywatna, chyba ktoś z rodziny) nawija, a drugą ręką całkiem sprawnie kasuje moje towary.
    • joana.mz Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:11
      nie przeszkadza mi to. nawet lepiej jest jak wchodzę do pustego sklepu z ciuchami a pracownice nie przerywają rozmowy i uwaga nie skupia się na mnie/ciszy.
    • peggy_su Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:16
      Ze dwa razy byłam u dentystki, która obgadywała z asystentką innych pacjentów. Przychodnia państwowa w małej miejscowości. Ciągle leciały dialogi w stylu:
      A Kowalski to przyjdzie jeszcze?
      Narazie się nie zapisał.
      Jak mu żona każe to się zapisze.

      A co z Nowakim? On ma okropne te zęby. Zapisał sie na jutro?
      Zapisał, a potem odwołał, mówił że do sądu idzie.
      A z czym do sądu? Noo ale zęby straszne, mówię pani.

      I tak w ten deseń. Oczywiście znałam większość wymienionych osób uncertain
      • morgen_stern Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:17
        Oj, to już chamówa big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:19
        Br......
      • antyideal Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:21
        Prowadzalam kiedys zaprzyjaznioego alkoholika do terapeuty od uzaleznien.
        Nie omieszkal sie nam pochwalic jakich znanych celebrytów ma pod opieką,
        po nazwisku oczywiscie wink)
        • agaja5b Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 13:38
          Kiedys w sklepie dzieciak do pani co akurat rozmawiała przez telefon: prosze pani a te chipsy to o jakim smaku? Ona na to do telefonu: a nic nic, pytaja się o chipsy ale ja takiego g... nie jadam.
          Często w jednym takim samie można było poobserwować, jak laski rozkładaja towar i dyskutuja zawzięcie i głośno o swoich życiowych zwichrowaniach, używając słów niecenzuralnych jako przecinków, jak o coś zapytałaś to warknęły w odpowiedzi. Ostatnio już się hamują, chyba był donossmile
          Byłam kiedyś u znajomych, co mieli firmę. Siedzimy przy stole: ja, znajoma z mężem i nagle jemu sie przypomina jakaś sprawa firmowa i zaczyna nawijać z żoną o różnych marżach, rozliczeniach, zamówieniach. Kilka minut to trwało, poczułam się persona non grata, ale dzielnie nie dałam po sobie poznać, zajęłam sie paznokciamismile
          Moja znajoma kiedys (w zamierzchłych czasach) na porodówce słyszała jak położne rozprawiały o kochanku którejś, czy coś w ten deseń no w każdym razie o milości było, a jak rodząca jękneła z bólu jedna warknęła: jak sie miłości zachciało, to teraz cierp, trzeba było nie dawać.
          W każdym razie dla mnie są to wysoce niestosowne i nieprofesjonalne zachowania, chociaż nie cierpię też sztuczności i tylko ą, ę.
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 16:14
            a zauwazylyscie, ze laski w sklepach najczsciej obgaduja wspolokatorki albo inne pracownice tongue_out
      • jowita771 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 16:40
        Moja była dentystka kiedyś opowiadała swojej asystentce, że widziała nad morzem znanego polskiego aktora w spodenkach i miał żylaki na nogach. I kto to widział chodzić w spodenkach, jak się ma takie żylaki.
        • gazeta_mi_placi Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 20:15
          I dlatego jest już była?
          • jowita771 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 11.05.13, 10:57
            Nie dlatego. Przeprowadziłam się i znalazłam nową na miejscu. I moja obecna dentystka jest najlepsza ze wszystkich, które miałam. Przeżyłabym nawet, gdyby gadała z asystentką na głupie tematy, ale nie gada.
    • kerri31 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 16:39
      Kiedyś wracając po pracy do domu , stojąc na peronie i czekajac na pociąg usłyszeliśmy (jakieś 50 osób na 2 peronach) przez głośniki:

      " Ku*wa Krzysiek mi się wje*ał w grafik urlopowy, no ja pierdo*ę co za cham ale go opierd*lę, mówiłem przecież, że potrzebuję te dni wolne !"
    • gagunia Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 17:41
      A mi wybudowali pod domem polo market. Znam już historie rodzinne kliku ekspedientek na mięsnym. Bez skrępowania rozmawiają o prywatnych sprawach. Prym wiedzie ok 28letnia pani. Raz stanął za mną w kolejce młody chłopak. Pani zza lady woła: cześć brat, co tam? załatwiłeś coś tam, coś tam? I ucina sobie pogawędkę z braciszkiem o prywatnych problemach. Mam wrażenie, że celowo te rozmowy są prowadzone w ten sposób, co by klientela zorienowała się jakie to trudności życiowe panią spotkały.

      Poza tym zauważyłam w owym sklepie pewną prawidłowość. Otóż, ta która aktualnie siedzi na kasie czuje się ważniejsza od reszty personelu. Zdarzyło się na przykład, że przy kasie stało ok 4-5 osób. Pani wykładająca towar na półki usiadła na kasie obok, a pani, która dotychczas obsługiwała zaczęła ją na pół sklepu upominać: po co siadasz, idź ten towar wykładaj, przecież dam radę obsłużyć, słyszysz, co mówię?

      Tak sobie oserwuję to zjawisko, bo sklep jest nieoblegany, cisza tam i spokój, więc zawsze to jakaś atrakcja na zakupach wink
      • fajny-zuzia Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 19:30
        Mi takie sytuacje dotychczas nie przeszkadzały.
        Podczas gdy kupowałam bilet PKP pani z okienka nie raczyła przerwać rozmowy telefonicznej.
        Wszystko byłoby ok,gdyby w trakcie podróży nie okazało się,że sprzedała mi złą miejscówke.
        Dodam,że trasa dość długa 700km.Ja z rocznym dzieckiem na rękach,noc.Nie chciano mnie wpóścić do pociągu,ale się uparłam,bo co niby miałabym zrobić w obcym mieście.
        Okazało się ,że Pani się pomyliła.
        Jenak rozmowy telefonicze z koleżanką podczas obowiązków służbowych w pracy nie pomagają.
    • kajak75 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 19:45
      Lekarz, który robił mi cesarske dyskutował z pielęgniarka, na która z wysp Kanaryjskich warto polecieć. Myślałam ze mi się to śniło, ale obecny na sali maz potwierdził, ze tak sobie gadalismile
      • e-milia1 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 21:36
        jak rodzilam pierwsze dziecko to pani doktor akurat wrocila ze stazu zagranicznego i moj porod byl akurat jej pierwszym po powrocie. opowiadala wiec wszystkim jak to bylo, byla podekscytowana, ciagle ktos przychodzil sie przywitac i w pewnym momencie zaczela do mnie po angielsku nawijac....
      • exina Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 11.05.13, 01:54
        kajak75 napisała:

        > Lekarz, który robił mi cesarske dyskutował z pielęgniarka, na która z wysp Kana
        > ryjskich warto polecieć. Myślałam ze mi się to śniło, ale obecny na sali maz po
        > twierdził, ze tak sobie gadalismile

        Miałam podobnie, porób SN, 2 lekarzy (bo jakies problemy z tętnem dziecka), najbardziej emocjonująca faza porodu, czyli parcie. Między jednym parciem a drugim była gadka o tym, ze on musi leciec zaraz po fajki, bo mu sie skonczyły, potem, rozmowa o markach fajek. Przyzwyczajeni chyba do tego, ze pacjentki nie kontaktują - ja akurat miałam wyostrzoną swiadomośc ze względu na ZZO.

        Kiedys miałam tez telenowelę w busie - laska robiła mi w odcinkach historię swojego zycia rozmawiając z kims przez tel., dzien w dzień. Niby inna historia, a jednoczenie o to samo chodzi - im wszystkim sie wydaje, ze publiczność albo nie istnieje, albo uważa, ze ich historie są wyjątkowe. Od jakiegos czasu noszę zawsze słuchawki wygłuszające z mp3 w tramwajach i autobusach. Jestem przekonana, ze za 20 lat w Szwecji prywatne rozmowy w srodowisku zawodowym lub w miejscach publicznych zostaną zakazane, bo są formą przemocy.
      • to_ja_tola Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 11.05.13, 15:51
        kajak75 napisała:

        > Lekarz, który robił mi cesarske dyskutował z pielęgniarka, na która z wysp Kana
        > ryjskich warto polecieć. Myślałam ze mi się to śniło, ale obecny na sali maz po
        > twierdził, ze tak sobie gadalismile


        a widzisz!!! przypomniałas mi....
        Mnie jak szyli po porodzie,to dyskutowali nad składem pizzy.
    • lola211 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 22:25
      Nie cierpie braku profesjonalizmu w takim wydaniu.A co i rusz sie natykam.Dopuszczam w zaprzyjaznionym warzywniaku i spozywczym.
      W przypadku innych jestem w stanie opuscic taki sklep i nie wydac w nim ani złotówki.Z uwagi na takie wlasnie zachowanie personelu.To zwykle lekcewazenie.
      Szczytem była konwersacja kosmetyczki z kolezanka podczas mojej wizyty w salonie,kiedys dawno temu.Leżąc z maska na twarzy musialam wysłuchiwac plot,w dodatku kolezance sie spieszylo i probowala szeptem namówic kosmetyczke na zamkniecie gabinetu za chwile, oczywiscie po uprzednim pozbyciu sie mnie.A do konca zabiegu brakowalo jakichs 30 minut.Bylam tam pierwszy i ostatni raz.
      • aneta-skarpeta Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 23:51
        to ja powiem inna historię

        zaprzyjazniony warzywniak, wlasciciel zna wszystkich, gadyła i taki niegroźny żartowniś- nic nie mozna przy nim brac poważni

        przy kasie małżenstwo z chłopcem takim powiedzmy 6 lat na oko, rozmowa, że trzeba sie sluchac mamy blablabla

        no i pan warzywniak żartuje- i co Sebastianku, mama czasem tacie da tak ścierką po głowie, żeby się słuchał mamy?- generalnie wesoła atmosfera w sklepiku

        a na to chłopiec na poważnie

        - nie, to tata bije mamę czasem

        w sekunde grobowa atmosfera w sklepie, panstwo szybko wyszli


        masakra
        • gazeta_mi_placi Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 11.05.13, 21:16
          O rany! Strasznie smutne sad
          • grave_digger Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 13:43
            o fuck.
    • hunkis Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 10.05.13, 22:51
      Kiedyś łażąc po hali targowej, nasłuchałam się historii życia poprzedniej sprzedawczyni tongue_out , bo dwie panie z sąsiednich sklepików twardo rozmawiały stojąc od siebie jakieś 6 metrów a pomiędzy nimi klienci, no więc ta poprzednia co tam sprzedawała już po 40tce była i wcześniej kiepsko jej się w życiu wiodło, jak poznała właśnie tu w sklepie 8 lat młodszego chłopaka, zakochał się w niej, pobrali się i nawet dziecko zdążyła urodzić, ale szkoda im tego jej męża, bo on wszystkim się w domu zająć musi, bo ona już nie daje rady przy dziecku i w domu w w ogóle. tak to bywa i nie wiadomo kiedy ten amor się zjawi no.tongue_out
      te panie jakoś tak rozmawiały, że to nie przeszkadzało, więc posłuchałam pośmiałam się
      Ale trafiało mnie jak w jakimś sklepie dziewczyna wykładająca towar na jednym końcu głośno gada prawie woła do tej siedzącej na kasie o jakichś pierdołach, śmieje się głośno, a głos ma intensywny, że stojąc pomiędzy nimi gadającymi wytrzymać trudno, zachowują się jakby klientów nie było. więc z takich sklepów wychodzę bez zakupów, chyba że muszą coś kupić to zależy od mojego wkurzenia, jestem gotowa zwrócić im uwagę.
      I też nie cierpię niektórych sklepików, gdzie zatrudnione do pilnowania niunie stają parami o sycząco obrabiają tyłki nieobecnym koleżankom, bleh.
      Za to piany dostałam w szpitalu, gdzie pielęgniarki przed operacją olały pytania pacjenta bo zajęte były prywatnymi plotkami, a po zwróceniu uwagi naindyczyły się i w ogóle sobie poszły. Normalnie tak prać i prać i patrzeć by równo puchło, wrr.
    • xika_da_selva Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 11.05.13, 15:43
      dzisiaj rano w supermarkecie. Kasjerka kasowala produkty klienta przede mna, facet o twarzy mordercy i jednoczesnie rozmawiala z kumpela z pracy, ktora juz/ jeszcze byla ubrana w ´cywilne´ ciuchy:
      "nie, no, daj spokoj zyc nie daja, ani chwili wolnego, nawet siku mi nie daja zrobic" + obgadywanie chyba szefa. Klient probowal ja zagadywac, wypytywal o cos, a kasjerka go ignorowala. W pewnym momencie balam sie, ze facet wyciagnie spluwe i wszystkich nas zastrzeliwink
    • maggorlo Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 11.05.13, 16:11
      Natknęłam się kiedyś na bardzo rozgoryczonego pracownika pewnej znanej lodziarni. Poprosiłam o gałkę położyłam odliczoną kwotę, a dostałam stertę lodów w największym rożku. Patrzę zdziwona a pan na to, że to ostatni jego dzień w pracy u tych złodziei, wyzyskiwaczy i oszustów, że firma ta tnie klientów na wielkości gałek, ilości kawy w kawie itp itd i że mam sobie zabrać te moje pieniążki bo on ich nie weźmie.
    • lilka69 niestety ale czytajac wszystkie wypowiedzi ze 11.05.13, 21:06
      smutkiem stwierdzilam , ze ZADNA z osob nie zwrocila uwagi na brak kultury/brak fachowosci tamtych osob.

      ja mowie "prosze darowac sobie przy mnie te opowiesci o ...np. kolezance zolzie. nie mam ochoty tego sluchac a poza tym nie za to pani ma placone". zdziwnienie, nie foch nawet ale zdziwienie jest ogromne. jakbym byla nie z tej planety.
      • lilka69 Re: niestety ale czytajac wszystkie wypowiedzi ze 11.05.13, 21:10
        dodam, ze moim zdaniem te glupie gadki sa wylacznie domena kobiet. NIGDY i jest to moja z bardzo niewielu zalet nie obgaduje, nie wypowiadam sie zle na czyjs temat. w pracy nigdy nie nalezalam do towarzystwa , ktore inne deprecjonowalo.
        • majowa_kotka Re: niestety ale czytajac wszystkie wypowiedzi ze 04.06.13, 12:40
          > dodam, ze moim zdaniem te glupie gadki sa wylacznie domena kobiet.

          Nie są. Pracuję w mikrofirmie z czwórką facetów i oni plotkują więcej, niż ja w babskim gronie. Zdarza im się też obgadywać szefa (naturalnie, gdy go nie ma).
      • gazeta_mi_placi Re: niestety ale czytajac wszystkie wypowiedzi ze 11.05.13, 21:18
        Jak akurat lubię atmosferę tamtego konkretnego sklepu. Jest taka swojska, sprzedawczynie czasem zagadną, pożartują.
        • lilka69 Re: niestety ale czytajac wszystkie wypowiedzi ze 11.05.13, 21:24
          ja nie jestem swojska, jestem bardzo powazna, w dziecinstwie wsadzilam sobie wrecz kij od szczotki w pupe i zamierzam z nim umrzec.
          • totorotot Re: niestety ale czytajac wszystkie wypowiedzi ze 11.05.13, 23:15
            A mogłabyś łaskawie iść umierać w innym wątku?
    • annitka30 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 12.05.13, 00:21
      ja raz w sklepie z sukienkami usłyszłam rozmowę sprzedawczyń, jakośc tak naturalnie wyszło od sukienek do sukni slubnych że jedna z nich, śliczna, młoda dziwczyna, już miała suknię ślubną kupioną, już koń stukał kopytami itp. i ona go rzuciła, poitem nastąpił opis sukienki (klasa!) i cena (ooo...) i powody rzucenia (ale bez niesmaku), no mówię, wam, że tak mi uatrakcyjniły pobyt, bo historia wciągająca była i ciekawa, jak u drzyzgi niemal, ze z sukienką i dwoma żakietami wyszłam smile
      • ponis1990 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 03.06.13, 23:24
        Jak leżałam z Młodym naprzeciwko dyżurki dziecięcej przez parę tygodni, to się nasłuchałam.... Pielęgniarka oddziałowa akurat ślub syna przeżywała, więc najpierw leciały tematy jaką kreację sobie sprawi, a fryzurę, a buty... po ślubie zaś tydzień komentowały ubiory gości i i całą imprezę wogóletongue_out
    • joxanna Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 12:06
      Bardzo lubię takie klimacikismile

      Ale najbardziej pamiętam, jak po pierwszym porodzie moje dziecko musiało być naświetlane. Dostałam inkubatorek do pokoju ze szczerym komentarzem pielęgniarki: no świetnie teraz się pracuje, jak mamy ten system, że mamy opiekują się dziećmi. Kiedyś to było tyyle roboty, a teraz spokojnie, można sobie i odpocząć. smile

      Gorzej, że przyszła noc i ja chciałam się zdrzemnąć, a tu dziecku trzeba cały czas pilnować takiej zasłonki na oczy. Zawiozłam więc mój inkubatorek do sali, gdzie siedziała pielęgniarka i pilnowała kilku takich samych. Chciałam tam ją zostawić i przychodzić co 2-3 godziny na karmienie. Ale znów dowiedziałam się, że skoro jest rooming-in to mam sobie sama dziecka pilnować i 'proszę pamiętać, żeby przypadkiem pani nie zasnęła, bo przecież trzeba zasłaniać te oczy'....
      • ekaczmarczyk Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 12:31
        Apropo pielegniarek. Po 9 godzinnym porodzie martwego dziecka , urodzilam o 6.20 rano uslyszalam od pielegniarki MOGLAS POCZEKAC DO 7,TERAZ MUSZE PRZEZ CIEBIE ZMIENIAC RAPORT Pani najwyrazniej raport miala przygotowany a tu zonk. Dobrze ze bylam po sporej dawce relanium.
        • grave_digger Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 13:46
          ja pierdzielę. SZOK!!! sad
          • ekaczmarczyk Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 15:25
            To bylo 9 lat temu, a do tej pory to pamietam. Jak i to ze jeden z ginekologow, nie prowadzacy, po usg potwierdzajacym, przyszedl do mnie i przez pol godziny przesiedzial obok mnie na lozku trzymajac mnie za reke, tlumaczyl ze jeszcze bedzie ok. I jest! Nigdy mu tego nie zapomne
            • ekaczmarczyk Re: Ale Mialo byc lajtowo.... 04.06.13, 15:38
              Jak co dzien wybralam sie na zakupy do pobliskiego sklepu. Ekspedientka znana z bujnego zycia erotycznego na osiedlu obslugujac mnie rozmawiala przez telefon , wszystko mi opadlo,tematem bylo co ubierze dzis na wieczor, jaki alkohol bylby stosowny, i ogolne hi hi ,ha ha no nie zartuj, juz sie nie moge doczekac itd... Do tego jej wyglas, paznokcie pomalowane tydzien temu na gioletowo,
              • ekaczmarczyk Re: Ale Mialo byc lajtowo.... 04.06.13, 15:40
                Fioletowo, smile trwala na glowie, rece zniszczone, i twarz troche jak przepita no masakra.i nie mam nic przeciwko paznokciom fioletowym czy trwalej ale w pakiecie to juz tragedia
              • ekaczmarczyk Re: jej wyglad mialo byc 04.06.13, 15:41

    • grave_digger Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 13:42
      Netto. Długie kolejki przy dwóch kasach. Jedna kasjerka do drugiej kasjerki zwierzyła jej się, że musi iść siku, bo już tak długo tu siedzi. Jej o 15 innym osobom suspicious
    • karambol45 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 14:02
      wczoraj w rossmanie wysłuchałam rozmowę p. ochroniarza na temat kwoty utargów i tak przedwczoraj ok. 70 tys. za 1 dzień, opisał dokładnie jak przyjechali po kasę,
      ja stała w kolejce
    • mytka82 Re: dialogi "służbowe" przy klientach :) 04.06.13, 14:56
      Leczenie kanałowe. Dentystka do asystentki mówi, że "ON" ma teraz młodą dziewczynę, że głupie to i naiwne i pewnie tylko po to ją ma, by mu lody robiła big_grinDDDDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka